📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

„Telomery są największym przełomem w walce o ludzką nieśmiertelność” - Michio Kaku

This Is IT - Maciej Kawecki41:31

Transcription

Wśród miliarderów trwa wyścig [muzyka] o to, czy uda się spowolnić, a może nawet zatrzymać proces starzenia. [muzyka] Dlaczego wszystko umiera? Z powodu drugiej zasady termodynamiki.

Sam naturalny proces starzenia się można opóźnić, a kluczem mogą być telomery. Telomeraza to źródło młodości. Zatrzymuje zegar. Rekin grenlandzki może dożyć niemal 500 [muzyka] lat. Dlaczego więc i my nie mielibyśmy zatrzymać zegara? Naukowiec [muzyka] o nazwisku Yamanaka, laureat nagrody Nobla, dał wskazówkę [muzyka] jak nieśmiertelność może działać na poziomie biologicznym. Kiedyś były to tylko czcze rozmowy przy stole. Dziś mamy [muzyka] konkretne metody plan. Wiemy, że można cofnąć komórki do postaci zarodkowej. Już to zrobiono.

Panie profesorze, to zaszczyt pana gościć. Miło mi tu być. Czy wierzy pan, że osoba, która jako pierwsza dożyje 200 lat, już dziś żyje? Uważam, że jest jeszcze za wcześnie na tego typu przewidywania dotyczące długowieczności. Czy pokonamy proces starzenia? Trzeba przyjrzeć się trendom. Ogólna tendencja jest taka, że owszem, zaczynamy rozumieć proces starzenia i być może pewnego dnia nieśmiertelność stanie się jego częścią, ale jeszcze jej nie osiągnęliśmy.

Przyjrzyjmy się na przykład drugiej zasadzie termodynamiki. Dlaczego musimy umierać? Dlaczego wszystko umiera? Z powodu drugiej zasady termodynamiki. W układzie zamkniętym kumulują się błędy, wszystko ulega rozkładowi, niszcze je, aż w końcu umiera. To właśnie druga zasada termodynamiki. W układzie zamkniętym wszystko się rozpada, ale proszę zwrócić uwagę, powiedziałem w układzie zamkniętym, w układzie otwartym, do którego z zewnątrz napływają informacje i terapie, można opóźnić proces starzenia, a może nawet go odwrócić.

Niektóre zwierzęta żyją na przykład niemal wiecznie. Weźmy stółbie. To niewielki organizm, mniej więcej takiej wielkości spotykany w stawach. Jaka jest długość życia stół? Nie ma żadnej. Żyje wiecznie. Gdy oderwie się jej od nóże, odrasta nowe. Mówimy więc o tym, że proces starzenia można opóźnić, jeśli energia napływa z zewnątrz. To jest właśnie ta furtka. Furtka w drugiej zasadzie termodynamiki mówi, że w układzie zamkniętym wszystko się starzeje, rozpada i umiera. Ale w układzie otwartym, do którego z zewnątrz napływa energia, światło słoneczne, nowe rodzaje terapii, można opóźnić proces starzenia. Ale jeśli opóźnimy proces starzenia, co nas zabije? Wciąż będziemy umierać z powodu chorób i wypadków. Różne rzeczy będą się zdarzać. Chodzi mi o to, że naturalny przebieg choroby, sam naturalny proces starzenia się można opóźnić, a kluczem mogą być telomery.

Wewnątrz komórek naszego ciała tkwi zegar. Zegar, który mówi, że chromosomy dzielą się mniej więcej 60 razy. Potem wchodzą w fazę starzenia, w końcu się rozpadają. I dlatego umieramy. W komórkach jest zegar, który mówi: "Czas się zestarzeć, błędy się nawarstwiają, czas umrzeć". Ale natura ma pewien trik. Do każdego telomeru istnieje też telomeraza. Telomeraza jest w pewnym sensie źródłem młodości. Zatrzymuje zegar. Nagrodę Nobla przyznano naukowcom, którzy odkryli funkcję telomerazy zatrzymującej ten zegar. Telomeraza to źródło młodości. Zatrzymuje zegar. W pewnym sensie można dzięki niej żyć wiecznie. Więc gdzie haczyk? Zawsze gdzieś jest haczyk. Inaczej wszyscy zażywalibyśmy telomerazę i żyli wiecznie.

Podstawowe pytanie brzmi: Dlaczego musimy umierać? Dlaczego nasze życie jest skończone? Dlaczego starzejemy się, niedołężniejemy i w końcu kopiemy w kalendarz? Mówimy, że to fizyka. Fizyka ma drugą zasadę. A druga zasada mówi, że w układzie zamkniętym kumulują się błędy. Wszystko się starzeje, niedołężnieje i umiera. Ale jest pewna furtka. Proszę zauważyć, że powiedziałem w układzie zamkniętym, w układzie otwartym, do którego z zewnątrz napływa energia, informacja i terapie, można opóźnić proces starzenia. A matka natura o tym wie. Stółbia to na przykład małe zwierzę, mniej więcej takiej wielkości żyjące w stawie. Jest nieśmiertelna, żyje wiecznie. Gdy oderwie się jej odnze, po prostu odrasta nowe. Albo rekin grenlandzki. [odchrząknięcie] Rekin grenlandzki może dożyć niemal 500 lat. Dlaczego więc i my nie mielibyśmy zatrzymać zegara?

Jak matka natura to robi? Istnieje coś takiego jak telomery. Telomer to zegar na końcu chromosomu. Po każdym podziale komórki chromosom staje się coraz krótszy i krótszy, aż w końcu większość telomeru znika. Komórka wchodzi w fazę starzenia i po około 60 podziałach umiera ze starości. Gdyby udało się zatrzymać ten zegar, można by zatrzymać proces starzenia. A istnieje na to sposób, coś, co nazywamy telomerazą. Telomeraza zatrzymuje zegar starzenia. Zamiast skracać się z każdym podziałem, chromosom po prostu zachowuje tę samą długość. Więc gdzie haczyk? Zawsze gdzieś jest haczyk, inaczej wszyscy żylibyśmy wiecznie. [śmiech] Haczyk polega na tym, że tak właśnie działają komórki nowotworowe. Komórki nowotworowe są w pewnym sensie nieśmiertelne. Żyją wiecznie i to nas zabija. Dlatego umieramy. Umieramy, ponieważ komórki nowotworowe potrafią żyć wiecznie. Po prostu się mnożą. Dlaczego? Mają telomerazę, zatrzymują zegar i tu jest sedno. To napędza przemysł warty wiele miliardów dolarów. Naukowcy zastanawiają się, czy można zatrzymać zegar tak jak robi to telomeraza, ale bez wywoływania nowotworu. To jest sedno.

Otóż okazuje się, że naukowiec o nazwisku Yamanaka, laureat nagrody Nobla, dał wskazówkę, jak nieśmiertelność może działać na poziomie biologicznym. Yamanaka odkrył trzy czynniki zwane czynnikami Yamanaki, które cofają zegar. Cofają go tak, że dojrzałe komórki stają się komórkami macierzystymi, niedojrzałymi komórkami macierzystymi, odwracając bieg zegara. Czy to jest sekret procesu starzenia? Nie, ponieważ starzejąca się komórka cofa się aż do stanu zarodkowego, a nie chcemy cofać się tak daleko. Zapewne nie chce pan stać się zarodkiem. Nie chc. Chce pan cofnąć się może do wieku nastoletniego? I to właśnie dało początek całej branży. Czy potrafimy zatrzymać zegar, albo przynajmniej go spowolnić tak, by nie cofać się do dzieciństwa, lecz do wieku nastoletniego? Jak dotąd, nie potrafimy tego zrobić. Ale taka jest nadzieja. Nadzieja polega na zresetowaniu zegara, tak by dało się zatrzymać proces starzenia.

Czyli sekret nieśmiertelności może kryć się w komórkach nowotworowych. Niektórzy mówią, że komórki nowotworowe są nieśmiertelne, po prostu wciąż się dzielą. Więc dlaczego nie moglibyśmy wykorzystać ich, by samemu stać się nieśmiertelnym? A odpowiedź brzmi: Te komórki nowotworowe nas zabiją. Rosną w sposób niekontrolowany. Tworzą gó. Nie realizują planu. Każda komórka w naszym ciele ma plan. Ten plan zastępuje stare komórki, tworzy nowe, sprawia, że jesteśmy pełni sił i zdrowi. Każda komórka ma plan. Komórki nowotworowe też mają plan. A tym planem jest rośnij. Rośnij. To ich jedyny plan i dlatego komórki nowotworowe zabijają. Są więc nieśmiertelne. Po prostu dzielą się w nieskończoność. Kluczowe pytanie brzmi: czy potrafimy odkryć sekret nieskończonego namnażania się bez kumulowania błędów komórek nowotworowych? Komórki nowotworowe są zbuntowane, nie mają żadnego planu poza wzrostem, a wzrost oznacza guzy. I tu pojawia się pytanie, czy można sprawić, by komórki rosły nieustannie, ale zgodnie z planem? I tu są pieniądze. W dolinie Krzemowej mamy wielu starzających się miliarderów. Starzających się miliarderów, którzy mówią: "Spójrzcie na to. W probówce potrafimy sprawić, by niektóre komórki żyły wiecznie. Dlaczego nie zastosować tej samej technologii do całego ludzkiego ciała? Na tym polega ten wyścig. Wśród miliarderów trwa wyścig o to, czy uda się spowolnić, a może nawet zatrzymać proces starzenia. Czyż nie byłoby wspaniale znów stać się nastolatkiem? Taki jest cel ludzi, którzy sądzą, że czynniki Yamanaki mogą być źródłem młodości.

Jak możemy wykorzystać telomerazę w bezpieczny sposób? Telomeraza to miecz obosieczny. Z jednej strony potrafi zatrzymać zegar, z drugiej strony może pozwolić na kumulowanie się błędów. Musimy więc wykorzystać jej dobrą stronę, nie biorąc przy tym złej. Bo kto w organizmie korzysta z telomerazy? Komórki nowotworowe. I dlatego zabijają. Komórki nowotworowe zabijają właśnie dlatego, że telomeraza pozwala komórce mnożyć się w nieskończoność, przecząc prawom starzenia. Dlatego komórki nowotworowe zabijają. Innymi słowy, telomeraza to miecz obosieczny. Owszem, nagrodę Nobla przyznano naukowcom, którzy wyodrębnili właściwości telomerazy, ale dlaczego wszyscy nie zażywamy jej już dziś? Ponieważ to niewiadoma. Owszem, telomeraza potrafi zatrzymać proces starzenia, ale przeprowadzona nieprawidłowo sprawia, że komórki się namnażają. A gdy się namnażają, robią to bez planu. Bez planu. A to nazywamy nowotworem. I na tym polega ten obosieczny miecz.

Czy istnieje inna droga do nieśmiertelności? Jest więcej niż jedna droga do nieśmiertelności. Jedna prowadzi przez biologię, biochemię. przez telomerazę, przez czynniki Yamanaki. Dzięki nim udało nam się sprawić, że pewne komórki stały się nieśmiertelne. Ale jest i druga droga, cyfrowa, polegająca na cyfryzacji mózgu, tak by zapisane w nim wspomnienia trwały wiecznie. Można to zrobić na kilka sposobów. Jeden ze sposobów to usiąść z dyktafonem, który nagrywa historię naszego życia. To już się robi. Można z tego skorzystać komercyjnie. Płaci się określoną kwotę, a osoba prowadząca zadaje pytania o dzieciństwo, o wspomnienia sprzed lat. Wszystko zostaje nagrane, a potem zmontowane. Zmontowane po to, by przekazać je dzieciom, wnukom. Nasi pr pra praprawnukowie skorzystają z tego wielogodzinnego nagrania historii naszego życia. To jedna z możliwości, ale inni mówią: "Dlaczego nie odczytać samych wspomnień? Dlaczego nie zdekodować całej zawartości mózgu i nie zapisać jej na dyktafonie? Innymi słowy, nasza osobowość żyłaby wiecznie. To trudniejsze niż się wydaje, ale u owadów udało się już odczytać połączenia tysięcy neuronów w mózgu, komara i innych owadów, nawet do 100 000. Odczytano już do 100 000 neuronów w mózgu owada. Być może więc pewnego dnia uda się zapisać nie 100 000, lecz 100 miliardów neuronów. Ile neuronów jest w mózgu? Około 100 miliardów neuronów sprawia, że myślimy. One decydują o tym, kim jesteśmy. I proszę się przez chwilę nad tym zastanowić. Każdy z tych neuronów jest z kolei połączony z 10 tys. Innych mamy więc 100 miliardów neuronów w mózgu, każdy połączony z 10 tys. Innych i to właśnie jest pan. W pewnym sensie tak właśnie Pan istnieje. Czy potrafimy to powielić? Odpowiedź brzmi nie. Ale w przyszłości, [odchrząknięcie] jak sądzą niektórzy, być może tylko być może będziemy potrafili. Dziś potrafimy skatalogować 100 000 neuronów w mózgu owada. To dzisiaj, a jutro może będzie to kilka miliardów, a potem może 100 miliardów. I wtedy cała kwestia powielenia ludzkiego mózgu przestaje być tak odległa. Pewien pisarz science fiction ujął to tak. Załóżmy, że mam żywego człowieka, a obok niego robota. Robota z pustym mózgiem. Człowieka z mózgiem robota łączy przewód, który operacyjnie komórka po komórce przenosi każdą komórkę z człowieka do robota. Dziś to niemożliwe, ale czy będzie możliwe w przyszłości? Odpowiedź brzmi prawdopodobnie tak. Cyfrowa nieśmiertelność nie jest więc całkowicie wykluczona. Jak daleko od tego jesteśmy? Myślę, że jeśli chodzi o biologię, jesteśmy coraz bliżej. Kiedyś były to tylko czcze rozmowy przy stole. Słowa, które nic nie znaczyły. Materiał dla pisarzy science fiction, dla folkloru i mitologii. Dziś mamy konkretne metody: plan, dzięki któremu być może uda się przekazać tę wiedzę i stworzyć nieśmiertelnych ludzi. Niektórzy sądzą, że osobą, która w końcu stanie się nieśmiertelna są pana wnuki żyjące już dzisiaj. Może kiedyś będą żyć wiecznie. Nie wiemy tego, ale mamy już pewne poszlaki. Wiemy, że telomeraza to sposób na zatrzymanie zegara. Wiemy, że można cofnąć komórki do postaci zarodkowej. Już to zrobiono. Byliśmy tam, dokonaliśmy tego. Pytanie brzmi: czy można bezpiecznie sprowadzić komórki do stanu niedojrzałego, a potem sprawić, by odrosły do postaci dojrzałej, młodszej wersji nas samych i robić to wielokrotnie, wielokrotnie odwracać proces starzenia. Jeszcze nie potrafimy tego zrobić, ale mamy poszlaki i sądzę, że to obiecujące. Dlatego mówię, że nieśmiertelność nie jest całkowicie wykluczona.

Druga możliwość to nieśmiertelność cyfrowa. Czy da się zdigitalizować mózg? Mózg ma 100 miliardów neuronów. Każdy połączony z 10 tyscami innych. To proces matematyczny. [odchrząknięcie] Czy mózg jest cyfrowy? Niezupełnie. mózg popełnia błędy, zdarzają mu się nieprawidłowe pobudzenia. Nie jest więc w pełni cyfrowy. Niektórzy sądzą, że cyfrowa kopia człowieka byłaby jak robot. byłaby mechaniczna, nie potrafiłaby popełniać błędów, powtarzałaby się mówiąc wciąż to samo w kółko. Ale widzi pan, nasz mózg popełnia błędy, a te błędy w pewnym sensie czynią nas ludźmi, czynią nas jednostkami. W konsekwencji być może uda się odtworzyć ludzki mózg wraz ze wszystkimi jego błędami.

Chce pan powiedzieć, że biologia i chemia wpływają na nasze myślenie? Wspomniał pan bowiem wcześniej, że ludzki mózg nie jest matematyczny, a przynajmniej nie tylko matematyczny. Niektórzy sądzą, że da się zdigitalizować mózg, zdigitalizować człowieka, ale widzi pan, my nie jesteśmy cyfrowi. Komputery cyfrowe są deterministyczne. Mówimy 2 + 2 = 4. Owszem, 2 + 2 zawsze równa 4. Nieważne, kiedy zapytamy, wynik to zawsze cztery. Ale ludzki mózg nie jest w pełni cyfrowy. Popełnia błędy. Jego neurony nie są po prostu włączone albo wyłączone. Neurony mózgu mają też stany pośrednie. Trzeba więc zrozumieć, że to właśnie czyni nas jednostkami. Nie powtarzamy w kółko tego samego, jak robiłby to robot. Wprowadzamy nowości, robimy rzeczy szalone, jesteśmy oryginalni, jesteśmy twórczy. A jak to wbudować w robota? To trudne. Innymi słowy, nasz mózg nie jest w pełni cyfrowy. Cyfrowy znaczy deterministyczny. Naciska się przycisk, a urządzenie wciąż robi to samo. Nie. To nie my. My popełniamy błędy, a te błędy czynią nas ludźmi. Tak właśnie uważa siroger Penrose. Tak powstaje więc pytanie, skoro błędy czynią nas ludźmi, to gdzie te błędy powstają? Roger Penrose, laureat nagrody Nobla, ma pewną teorię, ale osobiście uważam, że nikt tego nie wie. Wiemy natomiast, że mózg nie jest cyfrowy. Cyfrowy oznacza po prostu włączony, wyłączony, włączony, wyłączony. Mózg tak nie działa. Nie ma przełącznika włącz, wyłącz. To mają komputery cyfrowe. Za to komputery kwantowe mogą być bliższe architekturze mózgu. Przyjrzyjmy się atomowi. Atom w komputerze cyfrowym może mieć spin skierowany w górę albo w dół. Włączony albo wyłączony. Góra, dół. To są stany komputera cyfrowego. Dwa tryby. Włączony albo wyłączony. Tak albo nie. Tak albo nie. Nasz mózg taki nie jest. Nasz mózg jest kwantowy, co oznacza, że nasze komórki obracają się w najróżniejszych kierunkach. O ile więcej jest kierunków niż tylko góra i dół, góra i dół, odpowiedź brzmi nieskończenie wiele. Kierunków kwantowych jest nieskończenie więcej niż w komputerze cyfrowym. Gdzie we wszechświecie coś takiego znajdziemy? Odpowiedź brzmi: nigdzie. Nigdzie we wszechświecie nie znajdziemy obliczeń cyfrowych. Nigdzie. Ale na Ziemi pomyślmy o drzewach, kwiatach, o wadach. One wcale nie są cyfrowe, są kwantowe. Ich komórki mogą przyjmować nie tylko stan góra albo dół, lecz dowolny kierunek. I dlatego życie jest znacznie bardziej wyrafinowane niż komputer cyfrowy. Dlatego właśnie sądzę, że nigdy nie uda się w pełni zdigitalizować człowieka.

Czy uważa pan, że ludzkość powinna próbować opóźniać starzenie? A czemu nie? Z czasem gromadzimy wiedzę i mądrość. Owszem, z wiekiem trochę też głupiejemy, ale miejmy nadzieję, że odkrywamy mądrość, odkrywamy prawdy, poznajemy naturę ludzkiej natury. I dlaczego to wszystko musi umrzeć wraz z nami? Cała ta wiedza, to doświadczenie, te lekcje, dlaczego wszystko to musi zniknąć, gdy umieramy? Sądzę więc, że istnieje możliwość, iż będziemy mogli żyć wiecznie. Obecnie nie potrafimy. Jest druga zasada termodynamiki, ale druga zasada termodynamiki ma pewną furtkę. Owszem, wszystko w końcu ulega rozkładowi. Rozpada się, umiera. Taka jest druga zasada. Ale jest furtka, a tą furtką jest energia z zewnątrz. Gdy zbudujemy samochód, w końcu się rozpadnie, o ile nie dostarczymy mu energii z zewnątrz, nowych przekładni, nowych części, nowego paliwa, nowych olejów, nowych przeglądów. Jak długo może więc żyć samochód? Wiecznie. Samochód będzie żył wiecznie, dopóki jest mechanik, który naprawi usterki. Tak samo jest z samym życiem. Rzeczy mogłyby żyć wiecznie, ale trzeba je naprawiać w miarę, jak się starzeją i rozpadają. Bo czym jest starzenie? Starzenie to druga zasada termodynamiki zapisana na naszym ciele. Ale jest furtka, a tą furtką są telomery. Fakt, że chromosomy potrafią się naprawiać, że telomery mogą w pewnym sensie żyć wiecznie, nie stając się nowotworowe. I to jest sedno. Źródłem młodości jest jakaś forma telomerazy bez nowotworu. Jeśli więc uda nam się znaleźć źródło młodości i my będziemy mogli żyć wiecznie. Ale to oznacza nieustanne szukanie lekarstw na choroby, ponieważ choroby są odbiciem błędów napływających ze świata zewnętrznego. Sądzę jednak, że pewnego dnia zdołamy pokonać nowotwory i żyć wiecznie.

Ale dlaczego akurat starzenie? Dlaczego wydłużanie zdrowego życia nie wystarczy? Problem z wydłużaniem zdrowego życia polega na kumulowaniu się błędów. Błędy zdarzają się nieustannie. [odchrząknięcie] Nazywamy je chorobami, wypadkami. Więc nawet jeśli zyskamy zdolność do życia wiecznego, zarazki również potrafią żyć wiecznie. Mogą mutować, a my toczymy walkę, bitwę, bitwę bez końca między nami a chaosem. Chaos w postaci wypadków, chaos w postaci choroby. To bitwa bez końca. Choroby nie mają końca. Nigdy nie dojdziemy do końca wszystkich chorób. Choroby są przejawem drugiej zasady termodynamiki. Możemy znajdować lekarstwa albo doprowadzać do pata z chorobami, ale choroby będą istnieć zawsze, bo zawsze będzie istnieć chaos. Choroby są przejawem drugiej zasady termodynamiki. Na tym właśnie polegają choroby. Innymi słowy, życie to walka. Walka z drugą zasadą.

Chce pan powiedzieć, że choroby są przeciwieństwem harmonii? Choroby są przeciwieństwem harmonii. Choroby to chaos. Chaos oznacza nieporządek. Ale czym są lekarstwa na choroby? Lekarstwa na choroby to w gruncie rzeczy sposoby na naprawienie błędów wywołanych przez chorobę. Choroba jest więc ucieleśnieniem drugiej zasady chaosu i toczy się walka. Walka z drugą zasadą. Czy kiedykolwiek ją wygramy? Odpowiedź brzmi nie. Zawsze będą błędy, a to znaczy, że zawsze będą choroby, zawsze będą wypadki. Taka jest druga zasada. Ale z czasem możemy leczyć większość z nich i w tym sensie żyć wiecznie. Chodzi mi o to, że to bitwa bez końca, ale w miarę jak znajdujemy lekarstwa w tych niekończących się bitwach, możemy pokonać śmierć.

Ma pan na myśli nieśmiertelne komórki czy nieśmiertelne ja? Mam na myśli nieśmiertelne wszystko. Istnieją różne drogi do nieśmiertelności. Niektórzy sądzą, że można stworzyć wierną kopię ludzkiego ciała. Kopię po części mechaniczną, po części ludzką, w której ta mechaniczna część żyje wiecznie. To jedna z możliwości. Inni chcieliby całkowicie wyleczyć choroby. To kolejna możliwość. Dróg do nieśmiertelności jest więc wiele, ale podstawowa zasada to pokonać drugą zasadę, którą jest narastanie chaosu. O to właśnie chodzi. I z roku na rok jesteśmy w tym coraz lepsi, ale nigdy nie zdołamy tego całkowicie wyleczyć. To gra, nie gra, lecz walka, niekończąca się walka z siłami chaosu, rozpadu i błędów zwanych chorobami i wypadkami. Ale radzimy sobie z tym coraz lepiej. Przez całą historię ludzkości żyliśmy niezbyt długo, 25 lat, jeśli mieliśmy szczęście na małżeństwo dzieci i to, by zobaczyć jak dzieci wchodzą w wiek nastoletni. I to było na tyle. Dziś możemy dożyć nawet 120 lat. Dlaczego? Ponieważ stopniowo bierzemy prawa chaosu pod kontrolę, lecząc choroby, naprawiając błędy, które popełnia ewolucja. Dlatego żyjemy długo, ale ostateczny dar nieśmiertelności jeszcze nie jest nam dany. Wiemy jednak, że pewne rzeczy są nieśmiertelne. Telomery i im podobne mogą być wskazówką co do tego, na czym polega nieśmiertelność. Ponieważ niektóre zwierzęta są nieśmiertelne jak stłubia. One są nieśmiertelne. Skoro one są, to dlaczego my nie moglibyśmy być? Nie jesteśmy więc jeszcze u celu, ale sądzę, że mamy kuszące poszlaki wskazujące, że nieśmiertelność może być możliwa.

Które badania są obecnie najbardziej obiecujące? Jak dotąd głównym kandydatem jest naśladowanie matki natury. Matka natura wydłuża życie komórek, regulując proces starzenia tak, by komórki somatyczne mogły stać się komórkami zarodkowymi i żyć wiecznie. Ten cykl może powtarzać się w nieskończoność od milionów lat. Ten cykl się powtarza. W pana ciele jest więc komórka. Komórka, której potomstwo liczy sobie miliony lat. W pana ciele w tej chwili są komórki, które pochodzą od innych komórek. Chodzi mi o to, że komórki Pana Ciała, komórki macierzyste i komórki zarodkowe są pozostałością po komórkach, które istniały u zarania dziejów 200 000 lat temu, gdy pierwszy człowiek stąpał po powierzchni Ziemi. Pytanie brzmi, czy potrafimy wykorzystać tę samą wiedzę, wiedzę o telomerach, o komórkach zarodkowych i somatycznych i wydłużyć ich życie nie tylko na jedno życie, lecz na zawsze? Odpowiedź brzmi prawdopodobnie tak, bo wiemy, że w skali mikroskopowej jest to możliwe. Pytanie brzmi, czy potrafimy teraz uczynić to wiecznym w skali makroskopowej, tak by ludzie stali się nieśmiertelni? Jeszcze nie jesteśmy u celu.

Jak pan ocenia obecny etap rozwoju sztucznej inteligencji, gdy patrzy pan na najnowsze modele od Antropic, Fable czy Mythos? Gdy ludzie słyszą i czytają komunikaty prasowe firm komputerowych, mają wrażenie: "Mój Boże, to już koniec. My, ludzie wylądujemy w muzeum. Jesteśmy przeszłością. One są przyszłością. Jesteśmy jak koń wobec samochodu. Oto nowa rewolucja. Rewolucja myślących maszyn. maszyn, które myślą szybciej, lepiej i są bardziej elastyczne niż my, ludzie. Ale widzi pan, nie można wierzyć we wszystkie te komunikaty prasowe. Po pierwsze, roboty są cyfrowe. Działają na zasadzie tak albo nie. Nie są twórcze. Nie potrafią przewidzieć innych możliwości niż te, które w nie wgrano. Robią to, co im się każe. Często potrafią to zrobić lepiej i szybciej niż człowiek. ale nie są twórcze, nie potrafią przystosować się do nowych sytuacji, nie rozumieją ludzkich osobowości. Na przykład w domu towarowym rozmawia się z kimś o problemie z zakupionym produktem. Gdy rozmawia się z robotem, robot powie: "Proszę porozmawiać z moim kierownikiem". A człowiek powie: "Porozmawiajmy o tym". Może obejmuje to gwarancja, może to usterka urządzenia, może to problem z pana instalacją elektryczną. Innymi słowy, ludzie to nie roboty. Roboty są mechaniczne. Mają ograniczony zestaw opcji. Tak, nie. Tak, nie. To nie znaczy, że z czasem nie zdołają stać się równie wszechstronne i potężne jak ludzie, ale na razie nie są. Są po prostu maszynami. Tak, ukośnik nie maszynami, które robią to, co im się każe. Pomyślmy o klasie szkolnej. Jest nauczyciel robot, który objaśnia plan lekcji, ale jeden z uczniów ma problem. Jego rodzice się rozwodzą, ciągle płacze. Albo ktoś jest nieustannie nękany przez innych uczniów, albo ktoś słabo mówi po angielsku. Jak taki uczeń ma nadążyć za resztą? Trzeba zrozumieć, że ludzkie zachowanie jest o wiele bardziej złożone niż tak albo nie, czy plany lekcji. I dlatego mówię, że roboty prędko nie przejmą władzy. Gdy zadaje się robotowi pytania, na które zna odpowiedź, bo ją w niego wgrano, potrafi odpowiedzieć lepiej niż człowiek. Proszę [odchrząknięcie] poprosić robota o napisanie eseju o Marku Twainie. Napisze esej 100 razy lepszy niż cokolwiek, co pan napisze, bo sięgał biblioteki informacji o Marku Twainnie. W tym sensie przy pewnych ograniczonych zadaniach roboty są znacznie lepsze od człowieka, ale przy zadaniach wymagających twórczości, ludzkich dziwactw, kontaktu z innymi ludźmi na skalę, do której roboty nie są przystosowane, by stać się przywódcą ludzi, tego roboty nie potrafią.

Czy tworzymy z pomocą sztucznej inteligencji nowy cyfrowy gatunek? Czy to możliwe, że pewnego dnia roboty oddzielą się od ludzkości? Staną się zupełnie nowym gatunkiem, odrębnym od nas? Odpowiedź brzmi tak. W science fiction wszyscy rozważamy taką możliwość. Osobiście sądzę, że dzieli nas od tego jeszcze może milion, nie setki lat, zanim roboty staną się w pełni twórcze. Będą mogły przejąć zadania przywódcze, być nowatorskie, twórcze. Sądzę, że jesteśmy od tego daleko. Ale czy to możliwe? Tak, bo w pewnym sensie sami jesteśmy robotami. Jeśli chce pan zobaczyć robota, proszę spojrzeć w lustro. Jesteśmy mechaniczni, tyle że niezbudowani ze stali, gumy i szkła. Jesteśmy mechaniczni, zbudowani z organicznych komórek, cząsteczek. Ale w pewnym sensie cząsteczka po cząsteczce. Czy tak bardzo różnimy się od maszyn? Nie. Mamy mechaniczne części, mamy diody, mamy cząsteczki, które wykonują zadania elektryczne, ale jesteśmy twórczy, jesteśmy nowatorscy. Z czasem roboty staną się równie inteligentne jak my. Wtedy, a to już całe stulecia w przyszłości, moim zdaniem powinniśmy się z nimi połączyć. Odkąd opuściliśmy las, próbujemy się ulepszać. Odkryliśmy makijaż, odkryliśmy narzędzia, rzeczy, które nas wzmacniają. A kolejnym, co nas ulepszy, będzie inteligencja. Nie tylko makijaż, nie tylko mechaniczne ramiona, miecze i tym podobne, lecz inteligencja. Będziemy mogli albo dodać inteligencji ludzkiemu mózgowi stać się mądrzejsi, albo w pewnym sensie sami stać się robotami, ludźmi, robotami, łącząc się z nimi. To oczywiście science fiction, ale gdy mowa o kilkuset latach w przyszłości, połączenie się z naszymi wytworami staje się możliwe. Zamiast z nimi walczyć, połączmy się z nimi. Stańmy się nad ludźmi. Pewnego dnia być może zdołamy badać Marsa, zewnętrzne planety, po prostu wystrzeliwując się w przestrzeń kosmiczną, stając się nad ludźmi. Tak pan sądzi. To marzenie. Oznacza to oczywiście wiele objazdów, wiele okrężnych dróg, zanim do tego dojdziemy, ale jedną z opcji jest przestać walczyć z naszymi wytworami i połączyć się z nimi.

Czy współczesna fizyka pozostawia jakieś miejsce dla Boga? Czy Bóg istnieje? Otóż zadano to pytanie Galileuszowi, a on odpowiedział, że otaczający nas świat to świat nauki, który możemy mierzyć, ale istnieje też sfera religii, sfera, której zmierzyć nie potrafimy, sfera religii i wiary, której nie potrafimy zmierzyć. A te dwa światy się uzupełniają, nie są ze sobą sprzeczne. Świat wiary i świat fizyki otaczający nas świat to naprawdę ten sam świat, tyle że w dwóch różnych domenach i nie są one sprzeczne. Wtedy pojawia się Einstein i mówi: "Istnieje też świat zemsty, istnieje świat starego testamentu. On nie wierzył w Boga starego testamentu, Boga zemsty, Boga ognia i siarki. wierzył w porządek, w symfonię wszechświata, w to, że wszechświat jest piękny, gigantyczny. Jest czymś, co należy podziwiać, a nie czymś, czym należy gardzić albo czego należy się bać. To cudowny wszechświat. Mówił Einstein. Ja też tak uważam. Kolejne pytanie brzmi: Czy to osoba? Czy to coś, czego można dotknąć? Odpowiedź brzmi zapewne nie. To coś więcej. Lubimy myśleć, że wszystko jest ludzkie jak my, że Bóg wygląda jak my, czuje jak my, mówi jak my. A jeśli to jest Bóg wszechświata, to jest on kimś znacznie większym. Bóg nie jest więc czymś, czego można dotknąć, co można poczuć. To coś więcej.

Czy sądzi pan, że fizyka czyni Boga mniej potrzebnym? Fizyka mówi nam jedynie, co może być i dlaczego mogłoby tak być, ale nie mówi czym to jest. Wskazuje jedynie, że tak jak sądzimy działa wszechświat. Tak sądzimy. Ale fizyka to przedsięwzięcie bez końca. To jak partia szachów. Zaczynamy pojmować jak na szachownicy poruszają się król i królowa. Ale czy to znaczy, że jesteśmy arcymistrzami? Czy to znaczy, że rozumiemy sens tego wszystkiego? Nie. [odchrząknięcie] Przyglądamy się tylko ruchom pionków, ruchom króla. Tylko tyle potrafimy, ale to nam wystarcza, bo zaczynamy rozumieć reguły gry.

Czy te wszystkie osiągnięcia kwantowe i osiągnięcia sztucznej inteligencji przybliżą nas do odpowiedzi na pytania o Boga? Wielu ludzi pyta, czy cała ta informacja, ten zalew wiedzy przybliża nas do zrozumienia Boga. Sądzę, że zależy to od tego, jak zdefiniuje się Boga. Jeśli definiuje się Boga tak, jak robi to większość ludzi, Boga z Biblii, Boga zemsty, Boga, który poraża filistynów, takiego Boga, to wielu naukowców powie nie. Zadano to pytanie Einsteinowi. Odpowiedział: Jest Bóg zemsty, jest Bóg odwetu, jest Bóg Starego Testamentu, jest taki Bóg. On w tego Boga nie wierzył. Wierzył w Boga wiedzy, Boga wyobraźni, Boga tworzenia, a nie Boga zniszczenia. Bo spójrzmy na otaczający nas świat, na te wszystkie prawa, na wszystko, co dopiero ma zostać odkryte. Jesteśmy dziećmi. Dziećmi próbującymi pojąć choćby najskromniejszy zarys materii i energii. Wciąż nie wiemy, skąd wziął się świat. Wciąż nie wiemy, dokąd to wszystko zmierza. wciąż nie wiemy żadnej z tych rzeczy i to właśnie tam Einstein dostrzegał Boga. To nie jest więc Bóg zemsty, nie Bóg starego Testamentu. To Bóg wiedzy. To Bóg, który stworzył wszechświat.

Jak definiuje Pan swojego Boga? definiuje Boga tak, jak z tym samym pytaniem mierzył się Einstein. Uważał się za małe dziecko w bibliotece, ogromnej bibliotece pełnej książek i mówił, że jest jak dziecko, które potrafi wziąć pierwszy tom i przeczytać pierwszą stronę, a przed nim rozciągała się cała ta biblioteka wiedzy. I dlatego dziś tu jesteśmy. Ci, którzy tworzą bogów, tworzą ich na własne podobieństwo. Na własne podobieństwo. Nie na podobieństwo tego, co jest tam we wszechświecie, lecz tworzą Boga zemsty, Boga odwetu. Dlaczego na świecie istnieje niesprawiedliwość? Bo są źli ludzie. A co robimy ze złymi ludźmi? Zamykamy ich. Nie, nie ten Bóg, Bóg harmonii, piękna, prostoty. W takiego Boga wierzył Einstein. Bóg pytań, tak, tych ostatecznych pytań, ale jesteśmy dziećmi w bibliotece zadającymi pytanie, co jest na pierwszej stronie tej książki. Dziękuję. Przyjemność po mojej stronie.

Combut Group zostało sponsorem programu mentoringowego BON Fellowship dedykowanego najwybitniejszym polskim umysłom ścisłym. Partnerem odcinka jest ja and soda. Zamień zwykłą wodę gazowaną w swój ulubiony smak w kilka sekund. Oryginalna ścieżka dźwiękowa dostępna w ustawieniach filmu.