📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Zmęczenie, Tycie, Osłabienie - Twoje Ciało Próbuje Ci Coś Powiedzieć - Tomasz Waligóra

Menthly - Konrad Ślusarczyk Podcast1:17:48

Transcription

Przepraszam, obecny 20latek ma poziom testosteronu swojego dziadka. Objawy związane z niedoborem testosteronu są tak zwane niespecyficzne. One równie, równie dobrze mogą też wskazywać na szereg innych jednostek chorobowych, na przykład na depresję, czyli problemy związane ze stanem psychicznym. Mogą wskazywać na zaburzenia metaboliczne, insulinooporność, cukrzycę czy otyłość. No mitem na pewno jest też to, że terapia powoduje agresję, że testosteron w ogóle powoduje agresję, tylko musimy rozdzielić też terapię i cykl sterydowy na dwie różne paczki, bo to też nie jest to samo. Terapia medyczna ma główny cel, żebyś [muzyka] to był zdrowy i długo żył. Cykl sterydowy ma zupełnie inny cel. Jeżeli masz plany prokreacyjne, chcesz mieć dziecko, a masz problem z niskim poziomem testosteronu, to terapia co do zasady [muzyka] może jeszcze przeszkodzić. To jest jeden z największych skutków ubocznych i przeciwwskazań jednocześnie. Czyli my przyjmując ten testosteron z zewnątrz zastępujemy to, czego nie ma i będziemy to zastępować tak długo, jak tego nie będzie, czyli prawdopodobnie całe życie.

Jeśli zastanawiasz się, co zrobić, aby mieć zdrowe włosy, sprawdź specjalistyczną markę, która dba nie tylko o włosy, ale także o skórę głowy. Bionic Grie. Polskie kosmetyki z naturalnym składem z zawartością czarnej porzeczki. Polecam Konrad. Mimo że o testosteronie, to odcinek dla panów i pań, dla mężczyzn, aby bardziej świadomie patrzyli na swoje zdrowie i dla pań, aby mogły wesprzeć swoich mężczyzn. Dziś będzie dla was ogromna dawka wiedzy oraz dostaniecie też narzędzia do wdrożenia od razu. Więc w sumie nie przedłużając, zaczynamy. Dziś ze mną jest założyciel i dyrektor medyczny męskiej kliniki Tomasz Waligura. Cześć Tomek. Cześć Konrad. Dzień dobry. No i tak jak zapowiedziałem, bez przedłużania, chciałbym zacząć od tego, jak objawia się niski poziom testosteronu i co można zauważyć. Jakie objawy na początku?

Myślę, że na początek to jest w ogóle bardzo dobre pytanie, bo objawy związane z niedoborem testosteronu są tak zwane niespecyficzne.

Wiesz co to znaczy?

Nie wiem. Powiedz mi.

Znaczy, że jakby te wszystkie objawy, które my możemy zakwalifikować do tego, że one mogą wskazywać na niedobór testosteronu, one równie, równie dobrze mogą też wskazywać na szereg innych jednostek chorobowych, na przykład na depresję, czyli problemy związane ze stanem psychicznym, mogą wskazywać na zaburzenia metaboliczne, insulinooporność, cukrzycę czy otyłość.

I tak naprawdę na poziomie samych objawów bardzo ciężko byłoby wskazać, gdzie jest ten realny problem, nie? Jaka powinna być rzeczywista diagnoza.

Mhm. Ale ja zauważam w z autopsji, jakby z naszej całej pracy i doświadczenia, że ten błąd diagnostyczny związany z tym, gdzie my sobie ten objaw chcemy zakwalifikować, jest właśnie w drugą stronę, czyli rzadko kiedy korelujemy je z niedoborem testosteronu, bo to są bardzo powszechne objawy, jak przewlekłe zmęczenie, to chyba [odchrząknięcie] dość często jest obecnie spotykane, czy problemy z libidą i z erekcją, to akurat jeszcze już się kwalifikuje do tego, że ludzie wiedzą, że że to może być związane z tym testosteronem.

No ale na przykład ta otyłość czy cukrzyca, czy właśnie jakieś zaczątki tej cukrzycy w postaci insulinooporności, zaburzenia depresyjne czy nerwicowe, no to kurde, to naprawdę mało kto koreluje z niedoborem testosteronu, a to wszystko może na to wpływać. No bo testosteron to trzeba sobie trochę uzmysłowić, że dla mężczyzny to jest zdecydowanie najważniejszy hormon płciowy i on w mniejszym albo w większym i często w tym większym stopniu determinuje tak naprawdę całe nasze zdrowie. I to zarówno w sferze seksualnej, która właśnie najczęściej jest tym korelowana, ale też właśnie tej psychologicznej i fizycznej. Więc jeżeli coś z testosteronem jest nie tak, no to bardzo często z całym naszym zdrowiem jest coś nie tak. Tylko no ciężko z tym zrobić cokolwiek na poziomie samych objawów. Dlatego tak ważna jest, no ta trochę szersza diagnostyka, nie? Żeby znaleźć, gdzie jest ta prawdziwa przyczyna.

Zetknięcie szerzej, bo, bo tak jak mówisz o tych, o tych objawach, które mogą być podobne na różnych przestrzeniach, no to też też patrzę na właśnie na to zmęczenie, że możemy być zmęczeni, bo jesteśmy zajechani, przebodźcowani. Libido mogą być jakieś blokady mentalne, niekoniecznie musi to wynikać z hormonów, ale widzisz, to może być zarówno albo jedno, albo drugie.

Się podam Konrad, wtrącając jeszcze taki dobry przykład, bo w momencie, gdy ty poszedłbyś z problemami depresyjnymi albo z jakimiś stanami lękowymi, że tak w ogóle średnio jesteś w stanie wyjść z łóżka i pójdziesz do lekarza psychiatry, no i powiesz mu o tych objawach. No to gdyby taki lekarz zaordynował ci od razu leki psychotropowe, no to znaczy, że zgadywał, czy nie zgadywał?

No myślę, że by zgadywał.

Mógłby zgadywać, nie? Oczywiście rekomendacje przy pewnym zakresie stanów są takie, żeby takie leki wdrożyć i to jest okej. No bo jeżeli mamy ryzyko tego, że ten pacjent, który się do nas zgłasza, może na przykład podjąć próbę samobójczą, no to bezwzględnie oczywiście takie leki powinniśmy wdrożyć, jeżeli lekarz widzi do tego przydatność terapeutyczną. Natomiast no, jeżeli takich obaw nie ma, a to po prostu jest szerokie spektrum jakichś zaburzeń depresyjno-nerwicowych czy lękowych, Mhm. No to ja jestem zdania, że koniecznym powinno być poszerzenie tej diagnostyki, a nie zgadywanie. No bo to jest trochę tak, jakbyś przyszedł do jakiegoś podmiotu właśnie na przykład po testosteron i dostał testosteron na poziomie samych objawów. Bzdura, prawda?

No dlatego tak istotne jest właśnie, żeby sprawdzić, na przykład poprzez badania krwi, co tam dokładnie leży za danym objawem.

Rozumiem. A pojawia mi się, bo do badań jeszcze przejdę z tobą. Mam mam to takie przygotowane pytanie, ale yyy pojawiło mi się jeszcze w głowie takie pytanie, bo jeżeli mamy niski poziom testosteronu i nawet jeśli ktoś dostałby y takie leki y czy jakieś psychotropy czy cokolwiek tam y czymkolwiek tak naprawdę się z tym m walczy to czy przy niskich poziomach testosteronu te leki zadziałają? Czy to jest po prostu taki problem, że że yyy że tutaj faktycznie trzeba podnieść poziom testosteronu, a nie yyy dawać leki, które yyy dotyczą nie wiem, właśnie depresji czy czy innych yyy takich chorób.

Znaczy jakakolwiek farmakologia, jeżeli nie będzie skutecznie zaordynowana, czyli nie będzie skierowana tam, gdzie leży przyczyna, no to ona będzie nieskuteczna albo niewystarczająco skuteczna. Nie jesteśmy w stanie z góry określić, czy dany lek w ogóle nie pomoże. On oczywiście może trochę pomóc. Mhm. Ale tu z drugiej strony trzeba pamiętać, że każda farmakoterapia niesie za sobą jakieś ryzyko skutków ubocznych. To zawsze jest pewnego rodzaju miecz obusieczny. Więc my powinniśmy z naszego życia tak naprawdę minimalizować ilość i wpływ tej farmakoterapii na tyle, na ile to jest możliwe, a nie na zasadzie zgadywania spróbować, nie wiem, z pięcioma, siedmioma, ośmioma lekami, to może jakiś zadziała.

Jeśli podoba ci się ten materiał, kliknij podbij pod filmem i zostaw łapkę. Dzięki.

Jakby zdecydowanie lepiej jest trochę więcej nawet czasu poświęcić, czy pieniędzy, czy zaangażowania, czy energii na to, żeby tą diagnostykę wykonać. No bo czasem to się właśnie mierzy z tym, żeby rozpoznać po sobie jakie mamy te objawy i to dostrzec. A taka świadomość to naprawdę nie jest często spotykana, to jest na wagę złota. Następnie na przykład wykonać badania krwi. No i jeżeli to jest konieczne, to wykonać jakieś badania, nie wiem, diagnostyczne, obrazowe i to z kimś skonsultować. I wtedy mając cały zakres tych informacji, to wiemy, że to nie jest A, to nie jest B, to może prawdopodobnie jest C. Omówię to z lekarzem jednym, drugim i wtedy na przykład będę wiedział.

Mhm.

I wtedy tą farmakoterapię, no jeżeli już jest konieczna, rzeczywiście można wprowadzić. Czy ona zadziała na ślepo, jeżeli problem jest związany z niedoborem testosteronu, na przykład w przypadku zaburzeń depresyjnych? Tak. No częściowo może zadziałać, ale problemu na pewno całkowicie nie rozwiąże, nie? On może objąć jakąś jedną sferę, no ale pozostałe również będą niezagospodarowane. I w drugą stronę, bo to, co my często też w męskiej klinice widzieliśmy, to, że niejednokrotnie konieczne jest wdrożenie leczenie leczenia dwutorowego. Czyli pacjent na przykład ma niedobór testosteronu, ma z tym związane objawy, ma to również potwierdzone w wynikach diagnostycznych, w badaniach krwi, a przy tym miał szereg takich zaburzeń depresyjnych i na przykład problemów z libidą.

Mhm.

I okej, optymalizacja hormonów pomogła w różnych sferach. Facet się lepiej czuje, lepiej się wysypia, lepiej wygląda, ma trochę więcej masy mięśniowej, mniej tkanki tłuszczowej, ale te problemy z depresją i z libidą na przykład nie zostały rozwiązane.

Mhm.

I czy to jest problem tylko tego, że coś zostało źle zrobione? No nie zawsze. Po prostu chodzi o to, że ta osoba potrzebuje mieć wsparcie na przykład psychoterapeuty albo seksuologa, bo problem jeszcze leży gdzieś indziej, nie? Więc nie możemy jakby cała medycyna powinna na poziomie diagnostycznym być możliwie spersonalizowana i i szeroka, nie, w swoim w swoim wglądzie.

Mhm. A powiedz mi, jakie są w takim razie konsekwencje niskiego poziomu testosteronu, bo trochę chciałem pokopać ten temat, czyli co się wtedy dzieje. Dzisiaj też przejdziemy do tematu, co z tym zrobić, ale co żeby uświadomić bardziej naszych widzów, to co się dzieje, jeśli jest nisko.

A powiedz mi, Kotr, czy my w ogóle możemy powiedzieć o tym, czy taki problem istnieje?

Nie.

No, bo my możemy sobie, wiesz, teraz gadać, co się dzieje, gdy jest niski poziom testosteronu, a jeżeli problemu nie ma, no to tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać.

Proszę mi tu nie przewidywać pytań. [śmiech]

Wiesz o co chodzi, żeby nie nawijać makaronu na uszy, nie? Ale

Tak jest.

Y tak. No, jeżeli rzeczywiście u mężczyzny dochodzi do obniżenia poziomu testosteronu, to prawdopodobnie w pierwszym momencie nie będziemy tego z tym wiązać, czyli znowu nie będziemy wiedzieli, że to, co nam się dzieje, to jest z tym związane. Zazwyczaj dopiero mężczyźni się orientują, gdy jest właśnie problem z libidą czy z erekcją.

Mhm.

A niedobór testosteronu prowadzi bardzo często do powikłań metabolicznych i może być jednym z czynników rozwoju cukrzycy typu drugiego.

O.

Czyli jakby testosteron jako hormon jest ściśle skorelowany z ze szlakami metabolicznymi, więc jeżeli my mamy tego testosteronu w optymalnym optymalnych wartościach dla nas, no to prawdopodobieństwo, że będziemy zdrowi pod kątem metabolicznym jest bardzo wysokie. Przy niedoborze jest sporo niższe, nie? Więc ono tutaj rośnie. No i tak naprawdę każda z tych sfery, nie? Czyli właśnie sfera seksualna, problemy z libidą, problemy z erekcją, jakakolwiek satysfakcja z tego życia seksualnego jest no dróg gucąco niższa. Sfera fizyczna, czyli masa mięśniowa idzie w dół, tkanka tłuszczowa może iść w górę, no i ta sfera psychiczna, depresja i e tylko, bo o tym to w sumie nawet rozmawialiśmy, nie? To się wszystko powiela, więc to można właściwie skwitować jednym zdaniem.

Mhm.

Że testosteron powoduje to, że my w ogóle tymi mężczyznami jesteśmy, a jego brak no obniża w nas całą męskość i wszystko to, co z tą męskością jest skorelowane. To oczywiście nie jest tak, że teraz testosteron to jest jakiś panaceum na całe zło i my, żeby w ogóle żyć i istnieć, to musimy go mieć w jakiś super wysokich poziomach, no nie? Ale jeżeli chcemy być zdrowi i chcemy być mężczyznami w szerokim tego słowa znaczeniu na poziomie chociażby biologicznym, no to musimy mieć ten poziom testosteronu optymalny. Bo przede wszystkim jego główną rolą jest nasz główny cel biologiczny, czyli prokreacja. Bez optymalnego poziomu testosteronu prokreacja jest praktycznie niemożliwa albo jest znacząco utrudniona.

Okej. A masz dane, jak to historycznie wyglądało? Jak wyglądało to na przykład 50 lat temu, poziomy testosteronu, jak wygląda to dziś, żebyśmy właśnie poszli w kierunku tego, czy dzisiaj jest to realny problem, czy tylko tak sobie opowiadamy o tym testosteronie w ramach ciekawostek.

[westchnienie][wciągnięcie powietrza]

To już dużo memów chyba też krąży na ten temat, nie? Że jakby obecny dziadek ma, przepraszam, obecny 20latek ma poziom testosteronu swojego dziadka i i w tym jest dużo prawdy, bo najnowsze badania i metaanalizy, które obejmują często nawet ponad 100 000 mężczyzn, jasno wskazują, że poziom testosteronu u mężczyzn zdecydowanie spada. I to jest spadek rzędu, że w 2000 tam 6 roku poziom testosteronu 70latka był podobny jak poziom testosteronu 20latka 10 lat później, a to jest raptem dekada 2006-216, nie?

Mhm.

Y, no jak myślisz, z czego z czego to wynika?

M, z czego to wynika? Zapytam ciebie, ja obstawię. Yyy, obstawiam, że ruszamy się mniej, yyy, jemy gorzej, yyy, ruszamy się mniej, jemy gorzej, mniej trenujemy, y zmniejsza się też yyy poziom tkanki mięśniowej u mężczyzn.

Okej. Przez to, że nie trenujemy.

Tak jakby to wszystko, co powiedziałeś, to jest oczywiście racja, natomiast to uważam, że jest ten ym jakby już kolejny objaw i to raczej wszyscy są w stanie jasno wskazać, tak świadomie, bo tutaj cały czas tak naprawdę będziemy się poruszać wokół tej świadomości. Ona jest w tym wszystkim najistotniejsza. I i wtedy musimy sobie po prostu uzmysłowić, że rozwój całej cywilizacji trochę przekształcił pewne role. Czy to role związane z tym, jak jaka jest rola mężczyzny w domu, w życiu, w bezpieczeństwie, ale też jaka jest ta rola w pracy i i nawet już odklejając się stricte od mężczyzn, bo u kobiet jest bardzo podobnie, że my w pracy coraz więcej siedzimy. Praca jest po prostu coraz częściej intelektualna, mniej fizyczna, co sprawia, że my tego ruchu mamy mniej, a człowiek do ruchu jest po prostu stworzony. I na co dzień możemy tego nie zauważać. No bo w takim świecie się tak naprawdę urodziliśmy, czy też później dorastaliśmy. No i wszyscy siedzą, więc uznają to za jakiś pewnik, za jakąś normę. A to wcale nie jest norma na poziomie właśnie też biologicznym, bo organizm jest stworzony do tego, żeby się ruszać, żeby działać, a nie żeby siedzieć w takiej pozycji, jak my na przykład teraz przy tym podcaście, nie? To też jakby ciekawa sugestia. Może kiedyś zrobisz podcast na bieżni takiej chodzonej, nie, przy stoliku.

Więc to jest na pewno jeden z tych czynników. Plus drugi to jest na pewno gigantyczna ilość bodźców stresogennych. Jest nieskończenie mnoga. Oczywiście można mówić, że kiedyś były wojny częściej, że ludzie nie mieli co jeść i tak dalej. Tak. Natomiast nie było tak dużej ilości bodźców, które by nas stymulowały do wyrzutu dopaminy i utrzymywały przewlekły poziom kortyzolu. Przewlekę utrzymywały przewlekę podwyższony poziom kortyzolu. Bo to zauważ, że dzisiaj nie wiem, czy ty masz zegarek w formie

Dzisiaj mam.

Okej, ale masz bez powiadomień.

Bez powiadomień. No to super. Ja ja mam taki, który mógłby mieć te powiadomienia, ale oczywiście też je mam wyłączone, ale bardzo duża część osób teraz oprócz samych smartfonów, które właściwie mamy wszyscy i tam te powiadomienia jedni mają, inni nie mają, bardzo często ma też te powiadomienia nawet w zegarkach. No i teraz jak ty dostajesz SMS-a, dostajesz jakąś wiadomość w mediach społecznościowych, czy dostajesz maila, no to cały czas dostajesz jakąś lekką stymulację.

Mhm.

Więc cały dzień się z tym stymulujesz.

Coś do nie napisał, polubił.

Dokładnie tak. Dokładnie. I potem wracasz do domu na przykład z pracy, to siadasz przed Netflixem czy jakąś inną platformą streamingową. No i ona też cię cały czas stymuluje. No bo teraz też te odcinki, te seriale, te filmy się robi tak, żeby cały czas utrzymywać atencję widza. No jakby specjalizujesz się w tym jako marketer, jako wideomarketer, no to doskonale wiesz, że ta atencja widza jest obecnie mocno skrócona, nie? Mamy tak naprawdę kilka sekund pierwszych, żeby utrzymać tą, znaczy żeby zdobyć tą uwagę, a potem co jakiś czas musimy ją cały czas podbijać. No i to też się wiąże z tym, że ten stres jest stale podwyższony.

I światło niebieskie.

Dokładnie tak. No tam jeszcze jest wiele na pewno czynników w tym mikroplasty, jakby ilość mikroplastiku teraz w pożywieniu, która też jest często dostarczana do naszych organizmów i to jakby w sumie po prostu koreluje z tym, że m że te stężenia testosteronu u mężczyzn spadają. Dodając do tego jeszcze pewien trend feminizacji społeczeństwa, który też jest wszechobecny w cywilizacjach zachodnich, no to niełatwo po prostu zostać tym mężczyzną takim z prawdziwego zdarzenia.

Tak jest. A w takim razie, no bo jeżeli mamy pracę siedzącą, mniej się ruszamy i to wpływa znacząco na na obniżanie tego poziomu testosteronu, to co powinniśmy robić? No nie zmienimy teraz pracy, raczej wdrożyć możemy jedynie takie rzeczy, nie wiem, tak jak to biurko jest podnoszone do do pracy na stojąco. Co, co możemy z tym robić, żeby żeby bardziej się w tym nie zakopywać?

To takie biurko to już jest fajne rozwiązanie na start. To na pewno y pewnie byłoby fajnie teraz wskazać jakiś jeden super suplement albo niesamowitą aktywność, która wszystko zmieni w twoim życiu pod kątem tego poziomu testosteronu.

A jest taka?

A takowej nie ma i anio, ani takiego suplementu nie ma, ani nie ma takiej aktywności.

Tutaj trzeba wrócić do meritum i powiedzieć coś, o czym teraz wszyscy pewnie pokiwają. Bo tak, Tomek, tak wiedziałem o tym, że trzeba zadbać o to żywienie, trzeba zadbać o aktywność fizyczną, trzeba zadbać o higienę snu i trzeba zadbać o zarządzanie stresem. I teraz co z tym zrobić? Bo oczywiście możemy sobie rozpisać jakieś idealne protokoły na to wszystko zgodnie z dowodami naukowymi i tym, jak to powinno realnie wyglądać. Natomiast ja jestem zdania, że najlepiej spróbować zacząć od małych rzeczy, wprowadzić jakąś taką metodykę mikronawyków, czyli sami musimy sobie trochę zmapować, co nam kuleje i to nie jest wcale takie trudne. No bo jeżeli my chodzimy spać, nie wiem, o 1:00 w nocy, o 2:00 w nocy, budzimy się w nocy, nie wstajemy regularnie o tej samej porze, no to znaczy, że tam jest jakiś problem. Mhm. Jednym z takich podstawowych mikronawyków chociażby w tej higienie snu może być właśnie narzucenie sobie pewnego rytmu dobowego. Znaczy narzucenie sobie pewnego rytmu chodzenia spać po to, żeby wyregulować ten rytm dobowy. I to jest oczywiście znowu może nie łatwe, ale to jest proste. No bo wystarczy, żebyś po prostu na dwie godziny przed pójściem spać nie jadł, nie stymulował się dramatami, horrorami, komediami romantycznymi. Starał się wyciszyć, nie wiem, z książką, czy nawet jeżeli masz coś oglądać, to po prostu niech to będzie bardzo neutralne na poziomie emocjonalnym. Mhm. Założyć na przykład okulary blokujące niebieskie światło, to też jest świetne rozwiązanie i pójść spać o tej 22:00 czy 23:00, nie? Poza tymi osobami, które mają jakieś predyspozycje do tego, żeby lepiej funkcjonować w nocy, to jakby już nie wchodzę, ale dla większości ogółu społeczeństwa to będzie najlepsze rozwiązanie. Z żywieniem też nie musisz teraz nagle wchodzić na jakąś super dietę, jeżeli nie wiesz, jak to zrobić, nie masz w tym zakresie wiedzy i w sumie to dywagujesz nad czym, czy keto jest lepsze niż low carb, czy samuraj, czy jakiś inny twór. Możesz po prostu spróbować oprzeć swoją żywność o nieprzetworzone produkty. Jakby to zrobić w pierwszej kolejności, jeżeli masz do wyboru, nie wiem, kiełbasy czy mięso, no to wybierz po prostu mięso, nie? Jeżeli masz wybrać kebaba czy sobie usmażyć kurczaka nawet z frytkami w domu, no to usmaż tego kurczaka z frytkami. Po prostu jakby jak najmniej przetworzonej żywności. I potem oczywiście można wchodzić kawałek dalej i i i oczywiście te węglowodany są istotne, czy my ich za dużo spożywamy, czy nie, ale to już jest jakby krok, uważam, następny w kontekście tego, jak wygląda nasza aktywność fizyczna i jak wygląda ten nasz metabolizm. I tutaj oczywiście warto się doradzić jakiegoś specjalisty.

I podobnie jest w aktywności fizycznej. My rozmawialiśmy nawet przed nagraniem jeszcze, nie, że fajnie byłoby wskazać jakieś ćwiczenia, które powodują wzrost poziomu testosteronu. I oczywiście badania wskazują na to, że trening oporowy z ciężarem jest treningiem, który stymuluje tą produkcję testosteronu i hormonu wzrostu, więc to zdecydowanie będzie dla wszystkich dobre i na pewnym etapie treningu czy naszego życia takiego związanego z aktywnością fizyczną powinniśmy wdrożyć jakąś formę treningu oporowego. Jakąś, nie? To może być właśnie trening z ciężarami, to może być trening z gumami oporowymi, na kettlebell, jakby cokolwiek, ale jakaś forma treningu oporowego jest konieczna. Ale znowu na start, jak chcesz wziąć kogoś, kto teraz ma wstać z kanapy i on ma iść na siłownię i zarzucić sobie sztangę na plecy, albo zrobić martwy ciąg, albo bułgarskie, albo rumuńskie, no to będzie mu ciężko, nie?

Nie zna techniki, nie wie jak się za to zabrać, przychodzi na tą siłownię, ludzie na niego patrzą, najchętniej tuż by poszedł do szatni.

Znaczy on myśli, że na niego patrzą, bo najczęściej nie patrzy.

Najczęściej mają go w dupie. Tak, ale mamy takie wrażenie, nie? Jakby większość ludzi jednak czuje się oceniana i dość mocno wiąże swoje poczucie własnej wartości z tym, jaka jest opinia osób znajomych albo nawet takich nas otaczających, jak na siłowni. I czujemy się po prostu nie swoje, bo to jest dla nas jakiś nowy bodziec. Wyeksponowaliśmy się na coś, czego nie znamy, będąc pierwszy raz na siłowni.

Jeśli zastanawiasz się, co zrobić, aby mieć zdrowe włosy, sprawdź specjalistyczną markę, która dba nie tylko o włosy, ale także o skórę głowy. Bionic Gre, polskie kosmetyki z naturalnym składem, z zawartością czarnej porzeczki. Polecam Konrad.

Więc zmuszanie takiej osoby do tego, że ona musi zrobić ten trening siłowy, bo to będzie super i najlepiej to dodać jeszcze ekstra trening kardio w postaci, nie wiem, basenu, który jest nieinwazyjny dla naszego układu szkieletkostnego, nie? Tak żeby nie było żadnych kontuzji. No to uważam, że to jest bzdura, nie? Bo to jest jak naciąganie tej osoby pod technikę, jakąś metodykę, a nie odwrotnie. Ja uważam, że powinno być odwrotnie, czyli powinno być wszystko dostosowane i personalizowane do osoby. Tak samo powinny wyglądać terapie medyczne i tak samo powinny wyglądać zalecenia związane z optymalizacją stylu życia. Więc jeżeli ty lubisz, ale dawno tego nie robiłeś, ale lubisz, nie grać w badmintona i chodzić po lesie godzinami, ale tego nie robiłeś, bo w sumie to myślałeś, że to nic nie daje albo nie miałeś z kim, no to ja uważam, że to jest najlepsza forma aktywności fizycznej dla ciebie, czyli taka, w której ty jesteś w stanie wytrwać w długim terminie. Mhm. I taka, która daje ci radość, bo będziesz w stanie wytrwać w niej długim w długim terminie. I od tego zacznij. Jak to już utrzymasz, no to oczywiście żeby to miało realny impakt dla twojej, to się teraz często mówi, długowieczności, no to super będzie wdrożyć jakąś formę treningu oporowego. Możesz wtedy wziąć trenera na siłowni i i bazować na tych wielostawowych ćwiczeniach typu przysiady, martwe ciągi, przysiady bułgarskie, wyciskanie sztangi OHP, czyli wyciskanie żołnierskie na głowę. Super. I przy okazji oczywiście skorelować to z jakąś formą treningu dla naszego układu sercowo-naczyniowego, nie? Czyli treningu typu HIIT. To jest taki trening bardziej interwałowy albo trening kardio. To może być bieganie, to może być pływanie, jeżdżenie na rolkach, tak naprawdę. Więc tutaj również znaleźć to, co po prostu dla ciebie będzie dobre i z tego korzystać, nie?

I z dietą chyba też nie, bo najlepsza dieta jest taka, którą łatwo utrzymać.

Tak. Tak. No na pierwszym etapie, bo tu znowu cały czas mówimy o osobach, które na przykład chcą zacząć, nie? Jakby wiedzą, że ten filar tego swojego zdrowia mają mocno zaniedbany, więc nie jestem fanem przerzucania ich od razu na to, co optymalne, czytaj idealne dla wszystkich zgodnie z badaniami. Mhm. A raczej robienia na zasadzie małych kropów, kroków, mikronawyków, które one są w stanie realnie wdrażać, bo one z każdym tym mikronawykiem będą zyskiwały na pewności siebie, na konsekwencji, na takim zobowiązaniu, a przy okazji będą widziały efekty. Mhm. Bardzo szybko. Nie, no bo jeżeli ta osoba rzeczywiście zacznie nagle dużo chodzić po lesie, grać w tego badmintona, odpuści sobie przetworzoną żywność i lody na poczet tej nieprzetworzonej, przynajmniej w większości, nie, te 80% jako bazę, do tego zacznie się wysypiać, a przy tym jeszcze, no nie wiem, zacznie medytować albo chociażby ten spacer w lesie dla niej będzie jakąś formą zarządzania stresem, nie medytacją, bo to nie musi być medytacja, to może być właśnie spacer w lesie, no to ona realnie poczuje efekty po dwóch, trzech tygodniach i to wszystko też wpłynie na poziom testosteronu i to znaczące, nie?

Mam takie fajne pytanie, bo mamy tutaj tych tych rzeczy trochę, które warto powoli wdrażać, ale powiedzmy, widziałem w internecie coś takiego jak TRT i po co mam robić te wszystkie rzeczy, jak mogę przecież przyjść na TRT i już będzie dobrze. Czym to TRT jest i co uważasz o takim moim zasugerowanym podejściu teraz? Takie pójście na skróty.

Terapia zastępcza testosteronem, czyli TRT, i ona ma prosty cel, czyli ma uzupełnić niedobory testosteronu w naszym organizmie, a szeroko mówiąc, w ogóle zoptymalizować naszą gospodarkę hormonalną z uwagi na to, że zachodzą w niej jakieś niedoczynności. I najczęściej to są niedoczynności związane z pracą dwóch gruczołów głównie odpowiedzialnych za produkcję tego testosteronu, czyli przysadki mózgowej oraz jąder. Jeżeli jeden z nich albo obydwa nie działają, to zazwyczaj wtedy dochodzi do, znaczy to wtedy może dojść właśnie do niedoboru testosteronu, do jego obniżonego poziomu. I terapia testosteronem nie powinna być dla osób, które tych niedoczynności nie mają. I to jakby powinno bardzo głośno wybrzmieć, tak? Czyli jeżeli ty Konrad jesteś zdrowym człowiekiem i twoja przysadka mózgowa i twoje jądra pracują okej, a mimo wszystko masz na przykład niedobór tego testosteronu w jakimś tam zakresie i wierzysz, że to jest, że to może przynajmniej być skorelowane z tym, że nie do końca jeszcze zadbałeś o to, jak się zdrowo odżywiać, jak się wysypiać, jak być aktywnym człowiekiem, no to każde rozowo lepiej zacząć po prostu od tego z prostego powodu, bo terapia jest farmakologicznym uzupełnianiem, czyli przyjmujemy po prostu leki, które nie stymuluje naszego organizmu do tego, żeby ten organizm produkował ten testosteron. Czyli my przyjmując ten testosteron z zewnątrz zastępujemy to, czego nie ma i będziemy to zastępować tak długo, jak tego nie będzie, czyli prawdopodobnie całe życie. Mhm. I to się może wiązać, jak każde inne leczenie farmakologiczne, no z różnymi skutkami ubocznymi, nie? I z dużą dawką zobowiązań. To na pewno.

A jak wygląda wdrożenie tego TRT? To są nie wiem, jakieś tabletki, to są jakieś zastrzyki, co to jest?

No tak, bo to też nie demonizujmy, że to jest jakieś najgorsze. Oczywiście, jeżeli u osób ta optymalizacja stylu życia, która w pierwszej kolejności się pojawiła, nie dała rezultatów, ta przysadka czy jądra nie działają i i my możemy tej osobie pomóc, no to rzeczywiście wtedy terapia jest wskazana i ona może realnie przedłużyć to życie. No i może sprawić, że to życie po prostu będzie lepsze, że ono będzie lepszej jakości, bo będziemy po prostu zdrowiej żyć. Mhm. Wydraża się to w momencie, gdy yyy no, gdy są te objawy, jest ta diagnostyka laboratoryjna, która na to wskazuje, formy samego prowadzenia tego leczenia są różne, bo to chodzi ci, jak się to jak to wygląda w praktyce.

Ja wiem, ale chcę dopytać dla widzów, jak wygląda taki proces, że ktoś właśnie na to TRT wszedł i

Okej, no to na pewno musi zacząć od tych badań, nie? Czyli jakby widzimy po sobie jakieś objawy, czy to fizyczne, czy psychiczne, czy seksualne, coś tam może już nam się żarówka zapalić, że jest nie tak, że to może być ten kierunek, no to na pewno warto zrobić badania hormonalne. Nie będę tu chyba mówił teraz o całym zakresie tych badań, bo ich tam jest tak naprawdę 20 kilka, żeby zobaczyć całe spektrum, nie? Czy to rzeczywiście ten testosteron może być problemem. Natomiast na pewno trzeba zrobić testosteron całkowity. Na pewno trzeba zrobić SHBG i albuminę, żeby wyliczyć poziom testosteronu wolnego z tak zwanego równania Wermulena, zrobić morfologię, estradiol, prolaktynę, lipidogram, no i kilka innych parametrów. Jak będziesz miał tą przyjemność, to możesz w odcinku, znaczy tą możliwość, to możesz w odcinku podlinkować ewentualnie wykaz tych wszystkich badań, nie?

Jak już mamy

Wrzucimy na dole.

Słucham.

Wrzucimy na dole.

Tak. I jak już mamy te badania, no to zgłaszamy się na wizytę z lekarzem. Jest prowadzona konsultacja. Jeżeli jest rzeczywiście przydatność takiego leczenia, nie ma ku temu przeciwwskazań, są omówione wszelkie inne tematy, jest start, czyli tutaj znacząco skracamy to wszystko, co tam się dzieje. Startujemy, no to taka osoba musi po prostu pójść do apteki, wykupić wszystkie leki. To się odbywa całkowicie na poziomie produktów pochodzenia aptecznego. I tu również uczulam, żeby nie korzystać z produktów z tak zwanej szarej strefy, bo tego jest cała masa w kraju naszym i o ile ten testosteron w takich produktach jest, o tyle my nie wiemy, co tam jest jeszcze oprócz tego testosteronu. Więc często sobie ludzie wstrzykują bardzo dużą ilość zanieczyszczeń albo produktów niewiadomego pochodzenia do krwioobiegu, nie mając potem nawet realnie jakiejś takiej możliwości zmapowania, że ten skutek chorobowy, jakaś jednostka, która się pojawia, czy nowotwór, może być z tym skorelowana, no bo nie ma szansy tego nawet ze sobą powiązać, nie? Więc taka osoba idzie do apteki, kupuje te leki. No i w zależności jaka to jest forma, to może być forma iniekcyjna, czyli zastrzyki albo forma żeli przezskórnych, rozpoczyna takie leczenie.

O, forma żelowa. To nie, nie słyszałem o tym. Słyszałem tylko o tabletkach i, i o injekcji.

Tabletki akurat są w polskim obrocie aptecznym niedostępne i i w sumie to bardzo dobrze, bo ich biodostępność czy taka wchłanialność, wykorzystanie była bardzo niska i one też mocno dość obciążały wątrobę. Więc tego się przynajmniej w naszym kraju wycofało i z tego, co wiem, to na całym świecie również protokoły już nie zalecają stosowania testosteronu w formie oralnej, doustnej. Ale są też żele. Tylko no niestety w Polsce te żele mają bardzo niskie stężenia, te co są dostępne i często ich maksymalna możliwa do podania na skórę dawka jest niewystarczająca. Czyli podajemy żel, czyli przyjmujemy ten żel, więcej go już nie możemy przyjąć. Robimy badania po jakimś czasie i się okazuje, że na przykład ten poziom testosteronu mamy jeszcze niższy niż mieliśmy na starcie, a nasz organizm już nie produkuje swojego testosteronu. I to się zdarza u niektórych pacjentów. U niektórych rzeczywiście ten żel jest dobrym rozwiązaniem, ale to jest bardzo mały procent, więc u większości to są zastrzyki albo domięśniowe, albo przezskórne. To już w zależności od dobranej metody.

Powiedziałeś fajną rzecz, o której ja wiem, ale dopytam, jeśli ktoś nie wie, żeby to było jaśniejsze. Dlaczego organizm nie produkuje testosteronu podczas terapii? Dlaczego organizm nie produkuje testosteronu podczas TRT?

Tak, podczas jego przyjmowania. Przyjmujemy testosteron z zewnątrz i tym samym blokujemy całą tą oś. Teraz trochę medycznie możemy to ponazywać, tak zwaną oś HPTA, czyli oś gonadotropową, do której między innymi zalicza się właśnie podwzgórze, przysadka i jądra. I my jakby dostarczając ten testosteron, dajemy sygnał organizmowi, że on już nie musi produkować swojego testosteronu. Mhm. W największym uproszczeniu i w 99% dochodzi do tej blokady. Dlatego jak odstawimy nagle przyjmowanie tego testosteronu, to może minąć dość dużo czasu do momentu, kiedy organizm zacznie znowu go sam produkować.

Okej? Bo tak jakby on się wytwarza, znaczy organizm myśli, że on się wytwarza w organizmie, bo skąd się wziął, więc to już nie mózg, przysadka, jądra nie muszą pracować.

Tak, tak. On na to patrzy nie w pełnym zakresie. Tak. To nie jest też tak, że my całkowicie wyłączamy na przykład jądra z pracy, szczególnie i gdy zależy nam na naturalnej, na odwzorowaniu takiej naturalnej fizjologii naszego organizmu, no to bardzo często dołącza się jeszcze tak zwaną gonadotropinę kosmówkową. To powinien być standard i u większości pacjentów jest, czyli to jest wskazane, to nie jest konieczne, żeby dołączyć taki drugi lek i on pozwala stymulować jądra właśnie a do steroidogenezy i b do spermatogenezy. To bardzo często pozwala no przynajmniej zmaksymalizować szansę na utrzymanie płodności podczas TRT. No i pozwala też właśnie odwzorować tą naturalną fizjologię, co często, czego często skutkiem jest tak naprawdę to, że sam ten protokół jest po prostu lepszy, że pacjenci mają lepsze odczucia podczas prowadzonej terapii.

A czy pacjenci myślą, że TRT może wspomóc prokreację? Jak jak to u was wygląda?

Kurczę.

Czasem się to zdarza, że myślę, chcę, chcę. Na przykład wiem, że mam niski poziom testosteronu, a chciałbym mieć dziecko, to przychodzę wtedy na terapię i czy to ma sens? Nie. Jeżeli masz plany prokreacyjne, chcesz mieć dziecko, a masz problem z niskim poziomem testosteronu, to terapia co do zasady może jeszcze przeszkodzić. To jest jeden z największych skutków ubocznych i przeciwwskazań jednocześnie. Czyli my w momencie przyjmowania tego testosteronu, jak wyłączymy tą naszą oś gonadotropową, przestaniemy produkować ten własny testosteron, to może również dojść do obniżenia tej spermatogenezy i może dojść do obniżenia płodności i to się często zdarza. Więc jeżeli masz plany prokreacyjne, nie zaczynasz TRT.

Jeżeli masz plany prokreacyjne i masz z tym problem związany z niskim poziomem testosteronu, no to wtedy kierujesz się bezpośrednio do klinik, które specjalizują się stricte w leczeniu niepłodności, a nie do podmiotów, które zajmują się właśnie leczeniem hormonalnym czy optymalizacją stylu życia, bo tam te aspekty również mogą być prowadzone, ale tam jest bardzo duży też i ważny aspekt psychoterapeutyczny, diagnostyczny na poziomie profesjonalnych maszyn. To wszystko musi być prowadzone też stacjonarnie. Więc to są dwie odrębne kwestie i jeżeli masz plany prokreacyjne, a ktoś zalecił ci terapię hormonalną w postaci przyjmowania testosteronu, no to to jest duży błąd i zdecydowanie warto się nad tym zastanowić.

O, to jest bardzo fajny temat. Tylko ugrzęźmy to jeszcze od innej strony. Jakie znasz najmłodsze przypadki osób? Tylko nie, że to była jedna osoba, tylko jak, jak to średnio wygląda, jak młodzi ludzie zaczynają taką terapię. Tylko musimy rozdzielić też terapię i cykl sterydowy na dwie różne paczki, bo to też nie jest to samo. Bardzo duża, bardzo duże grono młodych mężczyzn w Polsce, którzy spotykają się na przykład z jakimiś autorytetami na siłowni czy w świecie treningu siłowego, kulturystycznego. Niestety rozpoczyna swoją przygodę ze sterydami, między innymi z testosteronem, bo on ma budowę steroidową i to jest również steryd anaboliczno-androgenny.

Mhm. Ale to praktycznie nigdy nie jest terapia medyczna i to bardzo rzadko są produkty pochodzenia aptecznego i i to jest powszechne zjawisko. Nawet niedawno trafiłem na publikację lekarki z Wrocławia, która przeprowadziła badanie ankietowe na siłowniach we Wrocławiu. Jak myślisz, ile procent mężczyzn zadeklarowało, że przyjmuje lub kiedyś przyjmowało testosteron w przeszłości albo jakieś środki anaboliczno-androgenne? Pomyślałbym, że nie wiem 20%.

Chyba 32%. 32 albo 34% to było zadeklarowało. Tak. A to też przyjmuje do wiadomości, że pewnie część nie chciała tego zadeklarować, nie? Bo to było badanie takie deklaratywne. Więc to jest ogrom, to jest bardzo duża skala i i to jest uważam jeden z większych problemów w społeczeństwie i on również pochodzi trochę z tego, że brakuje świadomości i brakuje edukacji, że nie mówi się na poziomie nie tylko edukacji takiej akademickiej, medycznej, ale takiej po prostu edukacji szkolnej na poziomie programów rządowych, że ten testosteron to jest coś, co my mamy, co jest istotne, że to jest ważne i jakie może, jakie mogą być ryzyka związane właśnie ze stosowaniem takich sterydów, nie?

Więc to jest ogromny problem, ale my też nie mamy tego zmonitorowanego, bo my się nie zajmujemy cyklami sterydowymi, tak? Zajmujemy się tylko terapią medyczną. Więc tu ci mogę powiedzieć, że bardzo rzadko zgłaszały się osoby niepełnoletnie i my takowych nie prowadzimy. Jako podmiot leczniczy mamy jakby rejestrację tylko dla osób dorosłych. Yyy, więc one były przekierowywane bezpośrednio już do endokrynologa. Natomiast mężczyzn w wieku 18-24 jest co najmniej kilkadziesiąt, które prowadzimy w takiej aktywnej formie leczenia. To oczywiście nie jest dominująca grupa, no bo najwięcej jest pacjentów w wieku 35-44 czy właśnie 44-52, ale regularnie zdarzają się już osoby, które mają lat 18, 20, 22 i mają wszelkiego rodzaju symptomy niedoboru testosteronu, które później potwierdzają się w wynikach diagnostycznych. Niejednokrotnie okazuje się, że na przykład miały jakąś jakieś zaburzenie genetyczne i to właśnie wynika trochę z ich genów, jak na przykład zespół Klinefeltera, który siłą rzeczy potem powoduje, że ta zmiana na chromosomie X prowadzi do niedoboru testosteronu i bardzo rzadko to się wykrywa. Zazwyczaj się tego dowiadujemy już będąc yyy na etapie bycia dorosłym człowiekiem i planowania rodziny.

Tak. Okej. Dlatego zapytałem o tych najmłodszych pacjentów i dlatego ciekawi mnie ta grupa powiedzmy 18 plus do 35-40 lat, bo jest to jest to taki przedział, gdzie jeszcze tą rodzinę albo planujemy założyć, albo poszerzyć. I o ile dobrze zrozumiałem, to wchodząc już na hormonalną terapię zastępczą, blokuje sobie tą możliwość jakby poszerzenia tej tej rodziny. Czy to jest jakby odwracalne, że nie wiem, wchodzę na TRT, potem chciałbym założyć rodzinę albo mieć jeszcze jedno dziecko i mam tą możliwość? Jak to wygląda?

To przyjmijmy dwa scenariusze. Pierwszy: co do zasady, jeżeli masz plany prokreacyjne, to nie powinieneś wchodzić na TRT.

Mhm. Jeżeli nie masz, masz ku temu wskazania, to wchodząc na TRT liczysz się z tym, że to może być terapia dożywotnia.

Okej. Oczywiście zdarzają się przypadki, kiedy ona jest terminowa. I podam ci taki przykład. O, podam ci przykład z naszego podmiotu, nawet z autopcji. Był mężczyzna, który on miał firmę, miał chyba dwójkę dzieci, [westchnienie] dwójkę albo trójkę dzieci, małych dosyć. Firma ogólnie w branży spadkowej, część ludzi ją zwalniał, inni ludzie się sami zwalniali. Miał takie zaburzenia depresyjno właśnie lękowe, że nie za bardzo w ogóle chciał wstawać z łóżka. Jak się budził, to czekał w tym łóżku dwie godziny. W nocy średnio przysypiał, no bo dzieci są małe, wszystko mu się waliło. No ten styl życia, o którym my wcześniej mówiliśmy, to w ogóle nie istniał. No i on rzeczywiście miał ten niedobór testosteronu, ale potencjalnie jego przysadka i jądra mogły jeszcze działać. Był też młodym człowiekiem.

Mhm. Przepraszam. I jemu bardzo zależało, żeby w przyszłości nie być uzależnionym od tych leków. Nie chciał przyjmować tego testosteronu dożywotnio. Mhm. Więc umówiliśmy się na pewne weryfikacje po 6, 12, 18 miesiącach i sprawdzaliśmy, jak to u niego będzie funkcjonowało. Po sześciu miesiącach nie było na tyle mocnych zmian w jego życiu, w jego stylu życia, w jego obwodzie brzucha na przykład czy masy ciała, żeby cokolwiek z czegokolwiek rezygnować. Ale po 12 miesiącach on już naprawdę bardzo zmienił i przekształcił cały swój styl życia. Po prostu dostał tego paliwa, którego mu brakowało i sam podziałał w tych sektorach, które wcześniej nie działały. To tam było też akurat leczenie dwutorowe, bo on działał jeszcze chyba z psychiatrą, jeszcze z psychoterapeutą, można powiedzieć, że trzytorowe i finalnie po półtorej roku, po 18 miesiącach lekarz prowadzący postanowił razem z nim, żeby odstawić ten testosteron.

Mhm. Przeprowadzić tak zwaną terapię odblokową, czyli przyspieszyć jakby powrót tej produkcji własnej testosteronu. I okazało się po kilku kolejnych miesiącach, że ten poziom testosteronu u niego jest wyższy znacząco niż przed terapią. No i on się z tego, co wiem, dalej cały czas bardzo fajnie utrzymywał, nie? Więc ta osoba po prostu potrzebowała wdrożyć te nawyki do swojej codzienności, ale nie była w stanie tego zrobić. No bo weź takiej osobie powiedz wtedy, że ona ma tam lepiej się wysypiać, biegać i no nie było szans, nie, jakby nie było do tego żadnej przestrzeni możliwości. Yyy, no i ten pacjent nie będzie potrzebował jeszcze prawdopodobnie przez kilka czy kilkanaście lat, jeżeli utrzyma te nawyki ze sobą, jakiegokolwiek wsparcia farmakoterapeutycznego, nie? Natomiast to jest jakiś tam procent przypadków. Co do zasady, jeżeli jest jakaś niedoczynność przysadki czy jąder, to liczymy się z tym, że to jest leczenie dożywotnie.

Gdyby nagle, i to jest ten drugi przykład, gdyby nagle przyszło nam do głowy, że chcemy mieć kolejne dziecko albo pierwsze dziecko, tak? Czyli te plany prokreacyjne do nas trochę wróciły, a jesteśmy w trakcie terapii, to wcale nie musimy od razu z niej rezygnować, bo to nie jest tak, że terapia co do to nie jest tak, że ona zero-jedynkowo eliminuje nam możliwość spłodzenia potomka i obniża tą płodność do zera. Ona może ją obniżyć. My po prostu musimy się liczyć z tym ryzykiem. Natomiast są różne mechanizmy, czy to również wsparcia farmakologicznego, czy optymalizacyjnego, czy suplementacyjnego, które pomagają nam zmaksymalizować szansę na to, że ta płodność nam wróci albo po prostu zostanie utrzymana od samego początku tej terapii.

Więc my powinniśmy spróbować tej prokreacji w trakcie. Jeżeli ona jest nieskuteczna i rzeczywiście wyniki nasienia w seminogramie wychodzą słabo albo nieoptymalnie, no to wtedy możemy przerwać takie leczenie. Znowu przeprowadzić terapię odblokową, żeby przyspieszyć ten proces.

Mhm. Skupić się na prokreacji. Jeżeli to będzie skuteczne, do tego dojdzie, to możemy wtedy z powrotem wrócić do takiej terapii.

Okej. A chciałbym jeszcze wrócić do do tych badań, które dają nam tą szerszą perspektywę. Bo to chyba nie jest takie oczywiste, a chcę, żeby to wybrzmiało w tym wywiadzie, bo ja już wiem, bo to nie jest tak oczywiste, że możemy iść i przebadać testosteron, co nie?

A pod jakim kątem to nie jest oczywiste? Tak, żeby doprecyzować.

Na przykład nasi sąsiedzi z tej zachodniej granicy nie mają takiej możliwości. Tak, to zdecydowanie w polskiej społeczności nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy uprzywilejowani pod kątem możliwości i dostępu do profilaktyki zdrowotnej, bo to też trzeba sobie powiedzieć wprost, że badania krwi to jest najtańsza i najlepsza forma bycia zdrowym, takiej długowieczności szeroko pojętej, bo my jesteśmy w stanie niewielkim kosztem kilkunastu, kilkudziesięciu czy tam kilkuset złotych, jeżeli chcemy zrobić jakiś duży pakiet raz do roku czy na kilka lat, sprawdzić co tam się dzieje w tym naszym organizmie i nie potrzebujemy do tego niczyjej zgody. Ani rządu, ani lekarza, ani nikogo, przynajmniej obecnie.

Mhm. A tak jak powiedziałeś na przykład w Niemczech czy w krajach Wielkiej Brytanii czy w krajach skandynawskich, czyli we wszystkich tych rynkach, które co do zasady zawsze były uznawane za wyżej rozwinięte. Obecnie śmiałbym z tym polemizować, patrząc co się dzieje na tych rynkach i jakie oni mają problemy społeczne. To na tych rynkach nie ma możliwości wykonania badania na żądanie. I z tego my sobie chyba rzeczywiście, mało kto sobie z tego zdaje sprawę, nie? że w Polsce ty idziesz do diagnostyki czy do jakiegokolwiek innego laboratorium, czy korzystasz z usługi u pacjenta, gdzie możesz sobie te badania nawet zamówić do domu i wybierasz sobie dosłownie jak z cennika, czyli mówi: "Chcę to, chcę testosteron zbadać, chcę SHBG, morfologię", a tam jeszcze w wywiadzie rodzinnym miałem coś, babcia chorowała, mama chorowała, na coś to sobie sprawdzę na wszelki wypadek, bo bardzo często w badaniach pokazują się rzeczy, których my jeszcze nie czujemy i i to jest super, nie?

Na przykład badanie PSA całkowite, kojarzysz czego dotyczy?

Nie.

To jest badanie gruczołu krokowego. To jest taki marker nowotworowy prostaty. Prostata to jest rak prostaty. To jest jedna z tam trzech czy pięciu głównych przyczyn zgonów nowotworowych mężczyzn w Polsce, nie?

Czyli dość powszechne.

Badanie PSA całkowite pozwala z dużym prawdopodobieństwem wychwycić zawczasu jakieś zmiany onkologiczne, które jeszcze nie mają objawów. I to znam dosłownie z przypadku, jak rozmawiałem z moim znajomym, którego to był chyba wujek czy kuzyn, dał się namówić na to badanie PSA całkowite. Nie chciał go robić tam tygodniami czy miesiącami. W końcu dał się namówić. Wyszedł mu ten wynik podwyższony, skierował się do urologa i się okazało po tam pogłębieniu diagnostyki, że to jest nowotwór.

O. I że kilka tygodni później prawdopodobnie był jużby bardzo trudny do wyleczenia. A nowotwór prostaty przy obecnych możliwościach medycyny i technologii jest naprawdę z wysokim prawdopodobieństwem braku jakiś większych znaczących skutków ubocznych możliwych do usunięcia, do wyleczenia, jeżeli jest zawczasu wykryty. Czyli nie mając takiej możliwości, on by tego nie wykrył, no bo nie miał objawu, więc dlaczego lekarz miałby mu to zalecić, nie? No co do zasady lekarze zalecają na poziomie jakichś tam objawów czy właśnie wywiadu chorobowego czy rodzinnego. No i na zachodzie takiej możliwości nie masz w tych krajach, o których wcześniej rozmawialiśmy. Tam nie możesz przyjść tylko tam musisz dostać zgodę od lekarza na przykład rodzinnego czy tam odpowiednika lekarza rodzinnego, który się zgodzi na to, żebyś ty takie badania mógł wykonać i to nawet prywatnie. To niezależnie od tego, czy my chcemy za to zapłacić, czy nie.

Okej. Okej. Myślałem, że że to dotyczy tak, że to nie dotyczy segmentu tego prywatnego, więc tutaj jestem zaskoczony. A jeśli mówimy o tych badaniach i właśnie chcemy się wybrać, to co powinniśmy zbadać? Znaczy to mówiłeś, nie, ale chciałbym zbadać testosteron całkowity czy wolny. Czym się to różni?

Powinieneś zawsze zbadać na pewno poziom stężenia testosteronu całkowitego, czyli ten cały testosteron, który krąży w naszym organizmie i oczywiście zbadać też poziom testosteronu wolnego, ale nie na zasadzie [parsknięcie] wyboru tego parametru w laboratorium. I to wynika z prostej przyczyny, że w polskich laboratoriach medycznych nie wykonuje się badania testosteronu wolnego tak zwanym złotą zasadą, czyli dializą równowagową. To jest metoda pomiaru badania tego testosteronu wolnego, która w laboratoriach jest niedostępna w Polsce.

Dlatego, ale jakby to jest badanie, to jest metoda, która daje wiarygodny wynik. Te metody, które się oznacza, to są metody bodajże analogowe czy płytkowe. Kurde, nie będę zgadywał, bo teraz nie pamiętam dobrze. Natomiast one są niewiarygodne i ich wynik nie ma żadnego pokrycia w diagnostyce. Dlatego najlepszym rozwiązaniem w naszych warunkach jest oznaczenie testosteronu całkowitego i dwóch takich białek, czyli globulin, SHBG i albuminy. I na poziomie tych trzech parametrów my możemy skorzystać z dowolnego kalkulatora. To oczywiście może być kalkulator na stronie męskiej kliniki, natomiast dowolny kalkulator do wyliczenia testosteronu wolnego, który zawiera w sobie algorytm metody Wermulena. Tutaj jakby dużo słów było różnych, ale chodzi o to, że to pozwala nam po prostu wprowadzić te trzy wyniki badań i od razu nam wyskoczy, jakie mamy stężenie poziomu testosteronu wolnego. Yyy, z dużo większą po prostu dokładnością, nie? Bo ten poziom testosteronu wolnego to jest ten, który zostaje w tej aktywnej biologicznie formie dostępnej na poziomie receptora w naszej komórce do użycia. Więc tak naprawdę to na tym stężeniu powinno nam zależeć. Niejednokrotnie zresztą widać, że u pacjentów poziom testosteronu całkowitego

Mhm. Okej, a na przykład poziom testosteronu wolnego jest obniżony.

Mhm. I jeżeli również jakieś naturalne metody optymalizacji nie dają rezultatów, powtórne badanie nie daje rezultatu, to również to może być wskazanie do rozpoczęcia terapii testosteronem.

A jak często warto badać ten poziom testosteronu, jeśli powiedzmy, że on jest w normie? W ogóle czym jest norma? Jak, czy te normy podane, bo bo jeżeli badamy się prywatnie, no to jakieś tam widełki są. Czy to są te widełki, na których powinniśmy się skupić, że jeśli w tym się mieści, to jest okej? Jak to wygląda?

Nie do końca. Norma oczywiście są jakąś jakimś takim czynnikiem, który ma być przydatny do diagnostyki dla specjalistów, dla lekarzy, ale on nie jest jakimś wyznacznikiem tego, kto kto jest zdrowy, a kto nie. Przynajmniej niecałościowo.

Już mówię, o co chodzi. Przede wszystkim te normy, one się dostosowują do jakiejś średniej społecznej, do średniej społecznej, która obecnie, czy to w naszym kraju, czy w Stanach Zjednoczonych, z których z których bardzo często te normy pochodzą, mamy coraz większy odsetek ludzi otyłych lub z nadwagą lub z problemami metabolicznymi typu cukrzyca i tak dalej. W Stanach bodajże co trzecia osoba już jest otyła. W Polsce jest to bodajże chyba 20%, ale nadwagi już mamy ponad 50%, czyli ponad 50% mężczyzn, bo tu cały czas mówię oczywiście o naszej płci, ma nadwagę, a ja już wiemy, że ta nadwaga jest skorelowana z niedoborem testosteronu, więc im więcej tych osób ma tą nadwagę, im więcej jest tych problemów metabolicznych, no tym te normy są regularnie obniżane, więc one tam z każdą dekadą są w jakiś sposób aktualizowane i w ostatnim czasie bardzo często w dół. Do tego mają bardzo szerokie, bardzo szeroki zakres. Teraz często w laboratoriach możemy zobaczyć zakres między na przykład 260 a 860 ng/dL.

To jest sporo.

Bardzo duży rozstrzał, nie? No bo tak naprawdę osoba, która ma 265 i osoba, która ma 865 jest zrównana do tego samego.

Mhm. No i tu znowu ja się odwołuję do tego, jak medycyna powinna wyglądać, czyli powinna mieć formę personalizowaną, czyli zawsze dostosowujemy samą diagnostykę jak i potem decyzje medyczne czy terapeutyczne do tego, jak wygląda, jakim stanie zdrowotnym, jaki ma styl życia, ile ma lat, co czuje dana osoba. Więc nie możemy wrzucać wszystkich do jednego worka z dwóch przyczyn. Pierwszą przyczyną jest to, że właśnie mamy te czynniki typu wiek, styl życia, stan metaboliczny, między innymi jakieś preferencje, to co z tą osobą się dzieje. Ale drugi czynnik, bardzo często pomijany w diagnostyce testosteronu, to jest tak zwana wrażliwość receptorów androgenowych. Słyszałeś kiedyś o tym?

Nie.

W całym naszym organizmie są komórki. To tak w dużym uproszczeniu. W tych komórkach mamy receptory androgenowe też w większości. I teraz ta wrażliwość to jest taka zdolność tego receptora do wyłapywania tego testosteronu z organizmu i do jego wykorzystywania.

Mhm. Czyli im my mamy wyższą tą wrażliwość, tym mniej potrzebujemy testosteronu. Tak.

Mhm. A jak mamy niską wrażliwość, no to adekwatnie powinniśmy tego testosteronu mieć więcej.

No. I to jest czynnik genetyczny, czyli mamy na niego stosunkowo mały wpływ. Niestety. No to dlaczego teraz mając osobę wysokowrażliwą i niskowrażliwą wrzucamy ją w tę samą normę diagnostyczną? No to jest abstrakcja, nie?

No bo taka osoba, która na przykład ma poziom 400 ng/dL, teoretycznie jest w normie, jest nawet trochę odbita powyżej tej dolnej granicy.

Tak. Tak. Może mieć bardzo niską wrażliwość androgenową. To się może objawiać albo w tym badaniu genetycznym, albo na poziomie wywiadu, to jak ona dojrzewała, czy równocześnie z rówieśnikami, czy trochę później na przykład było owłosienie, jakie miała popęd seksualny, jak wyglądają jej rysy twarzy, zarost właśnie, owłosienie, ton głosu, to jakby to wszystko może trochę na trochę może nam to sugerować. No i taka osoba niejednokrotnie może mieć na przykład wskazania do tego, żeby ten testosteron no zoptymalizować albo naturalnymi metodami w pierwszej kolejności, a jeżeli to nie działa, no to właśnie poprzez wdrożenie terapii testosteronem. No i to samo w drugim kierunku.

Mhm. Niejednokrotnie dostajemy zgłoszenia takie chyba wydaje mi się czysto profilaktyczne, że po prostu mężczyzna sobie zbadał te hormony, zbadał sobie inne wyniki badań, wysłał do nas zgłoszenie, żebyśmy sprawdzili, bo my mamy w procesie bezpłatną analizę zgłoszenia z wynikami badań z ankietą. Naszpół to sprawdza, no a tam jest tak, no testosteron niby niski, na przykład 380 ng/dL. Ale cała ankieta wskazuje, że ten facet to w sumie dobrze żyje, nie? Jakby on się dobrze czuje, ma udane życie seksualne, w pracy się realizuje, wysypia. W sumie to nie ma żadnych objawów. A jako cel zgłoszenia napisał, że chciał sprawdzić, czy coś jest nie tak.

Mhm. My się potem kontaktujemy z nim, pytamy, czy coś jest nie tak, bo w sumie to nie wiemy. A on mówi: "No ten wynik". Ja mówię: "No znaczy nie ja, tylko osoby za to odpowiedzialne mówią: "No okej, ale co z tym wynikiem? No chciałbym mieć wyższy". No okej, ale to pan się źle czuje albo coś się panu dzieje? No nie, w sumie wszystko okej. Okej, a ile pan waży? A jaką pan ma, jaki jest poziom pana tkanki tłuszczowej, nie? Jaki jest poziom BMI? Jak z siłą, z masą mięśniową i się okazuje, że to jest ogólnie Adonis, tylko ma taki poziom. Natomiast jest bardzo wrażliwy na tym poziomie receptora androgenowego, więc on nie potrzebuje wdrożenia takiej terapii.

Okej. A jakie są przeciwwskazania w takim razie? Bo już wiemy dla kogo, a kiedy nie. Znaczy po części wiemy. Jeśli mamy plany prokreacyjne, wtedy nie. Co jeszcze?

Ale tam pytałeś jeszcze obok tych norm o coś, tylko teraz mi wyleciało z głowy.

Może mi wróci. Dobra. Dla kogo nie jest? Na pewno nie będzie to dla osób, które są nierzetelne, niezobowiązane i niekonsekwentne. To w pierwszej kolejności, bo to nie jest samo przyjmowanie leku, tylko żeby ten proces rzeczywiście miał ręce i nogi, to trzeba się a zobowiązać przed samym sobą do tego, że przed samym sobą do tego, że ja mając będąc w procesie leczenia muszę dbać o pewne działania profilaktyczne, żeby nie było działań niepożądanych i żeby nie było konieczności przerywania takiej terapii. A B muszę też optymalizować ten styl życia, że to jest nie to jest dosłownie nieodzowny element każdej terapii. My w ogóle nie chcemy przystępować do leczenia z pacjentem, który nie jest w stanie się do tego zobowiązać przed sobą samym i przed tym lekarzem, bo sama terapia to oczywiście jest pewnego rodzaju optymalizacja. Tam trzeba dostosować ten protokół leczenia, znaleźć odpowiedni lek, dawkę i częstotliwość przyjmowania do danej osoby, żeby naprawić wszystko w środku. Ale dalej to ten pacjent musi od siebie trochę dać do tego, żeby właśnie zmienił ten swój styl życia, te swoje codzienne nawyki, bo wtedy jakby same efekty tej terapii, one nie są trochę lepsze, one są wykładniczo lepsze. Po prostu korzyści osiągane z samego leczenia są znacząco lepsze i niwelują pojawienie się jakichkolwiek działań niepożądanych. Więc to jest super, że te osoby, które się zaangażują w ten proces, no to widzą realnie, jak zmienia się ich życie o 180 stopni niejednokrotnie. Więc dla osób, które nie są w stanie się zobowiązać i raczej liczą na to, że się położą dalej na kanapie i się będzie działo coś samo, wezmę zastrzyk, wezmę zastrzyk, będzie tyle. To tak nie działa. Samo się tam na pewno nic też nie zadzieje do takiego stopnia, jakbyśmy oczekiwali.

A druga grupa dla osób, dla których to nie jest, no to jest grupa, która po prostu ma przeciwwskazania. Są przeciwwskazania bezwzględne i to jest na pewno aktywna choroba nowotworowa prostaty. I tu też można szybko rozwiać mit, czy testosteron powoduje raka prostaty? Nie. I wszystkie badania już to potwierdziły. Nie ma ryzyka rozwoju nawet w przyszłości nowotworu prostaty przy prawidłowym stosowaniu testosteronu. Natomiast gdy ta choroba już jest aktywna, czyli mamy aktywną chorobę nowotworową prostaty, no to nie możemy stosować testosteronu. Inne choroby nowotworowe, typu nowotwór sutka, to również nie powinniśmy stosować. Ostra policytemia, czyli właśnie hematokryt przekraczający 54%. I to z prostego względu, że testosteron podczas samej terapii testosteronem może dojść do wzrostu poziomu parametrów czerwonokrwinkowych, czyli erytrocytów, hemoglobiny, hematokrytu. No i to się może przyczynić do wzrostu ryzyka jakichś zakrzepów, zatorów. Więc jak my już bazowo mamy bardzo wysoki ten hematokryt, to się tak nazywa potocznie gęsta krew. Mogłeś słyszeć takie sformułowanie, to też jest przeciwwskazanie. No i tak naprawdę ciężka niewydolność serca jeszcze likwiduje pacjentów, tak bezwzględnie z tego, żeby do takiej terapii przystąpić. Natomiast no jeżeli występują ciężkie niewydolności innych organów, czy mamy na przykład bezdech senny albo migrenę czy padaczkę, to to również są takie elementy, które po prostu trzeba rozważyć wtedy w kontekście tego, czy te korzyści, które my osiągniemy podczas terapii są wyższe niż te ryzyka i odpowiednio temu tym zarządzać.

Okej. A jakie są jeszcze takie najczęstsze mity związane z TRT? Ewentualnie co jest robione niezgodnie ze sztuką poprzez kliniki? Jedną z rzeczy to co wybrzmiało, czyli ktoś ma plany prokreacyjne, ale jednak wchodzi na TRT. Ale może zacznijmy od tych mitów.

No to pierwszy z nich, no to na pewno ten nowotwór prostaty, ten rak prostaty się bardzo często gdzieś tam pojawia w przestrzeni publicznej. To tego nie ma. Nie ma takiego ryzyka. To jest mit, który pojawił się chyba w '41 roku na poziomie jakiegoś małego, nierandomizowanego badania przez późniejszego noblistę chyba wykonanego, który wykazał, że właśnie w trakcie aktywnej choroby nowotworowej podawanie testosteronu przyspieszyło jego rozwój i okej, tak było. Dlatego nie można podawać testosteronu przy aktywnej chorobie nowotworowej, ale nie powoduje jej, nie zwiększa ryzyka i to już było naprawdę szeroko przebadane.

Drugi bardzo częsty mit był skorelowany z tym, że przyjmowanie testosteronu w postaci terapii prawidłowo prowadzonej może powodować i zwiększa jakieś ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. A w ostatnich latach po badaniu TRAVERS, to też sobie dla chętnych możecie oczywiście wszyscy sprawdzić i przeczytać głębiej. To jest dosyć fajne, obszerne badanie. Nawet FDA w Stanach Zjednoczonych zmieniło rekomendacje dotyczące ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i wyeliminowało je.

Mhm. Czyli OB, oczywiście jeżeli dojdzie, musi być to prawidłowe zarządzanie, bo jeżeli dojdzie do zwiększenia tej gęstości krwi, a może do tego dojść, to to ryzyko może zaistnieć, więc tym trzeba odpowiednio zarządzać. Dlatego słowo klucz: prawidłowo prowadzona. Mhm. Natomiast jeżeli ona jest prawidłowo prowadzona, no to wyobraź sobie, że taka osoba na przykład rzuca palenie, to już tak pójdę w ogóle abstrakcyjnie od startu, nie? Podczas takiej terapii to się bardzo często u nas zdarzało, no bo lekarze też powinni bazować na tym, żeby modyfikować te codzienne nawyki i eliminować używki z życia swoich pacjentów. Yyy, do tego spada mu poziom tkanki tłuszczowej, wzrasta poziom masy mięśniowej, jest bardziej aktywny fizycznie, więc całe to zdrowie metaboliczne się poprawia, no to on będzie miał wyższe ryzyko chorób serca czy niższe?

No powinien mieć niższe.

Zdecydowanie niższe, nie? Więc dokładnie takie są też wskazania, że ta terapia, [westchnienie] przepraszam, w przypadku takich osób zdecydowanie może poprawić nawet to zdrowie serca. Z mitów, no mitem na pewno jest też to, że terapia powoduje agresję, że testosteron w ogóle powoduje agresję. Z czego to może wynikać? Masz jakieś pomysły?

Że na bombie.

Na bombie. Dokładnie. Bomba, czyli cykl sterydowy, gdzie przyjmujemy tego testosteronu w dawkach supranormalnych, hiperfizjologicznych, często przekraczających te wartości normatywne dwu, trzy, cztero, dziesięciokrotnie. Tam rzeczywiście choroby serca mogą być, mogą być inne problemy, może być agresja, to się zdecydowanie zdarza. E, natomiast w przypadku terapii testosteronem, gdzie nam chodzi o to, żeby przywrócić naturalny, znaczy nie naturalny poziom, tylko przywrócić poziom, który nasz organizm naturalnie mógłby osiągnąć, gdyby był zdrowy i gdyby prawidłowo funkcjonował, no to tutaj nie ma mowy o żadnej agresji. To wręcz przeciwnie, my możemy być agresywni w przypadku niedoboru, bo będziemy sfrustrowani i nie będziemy sobie potrafili radzić i zarządzać naszymi emocjami. Więc to jest totalna bzdura, że TRT czy testosteron powoduje agresję.

Czyli jakiekolwiek mity, które się pojawiają, mogą brać się z tego, że ktoś sobie rzutuje to, co się może wiązać z cyklem takim sterydowym na TRT, który takim cyklem, taką bombą po prostu nie jest.

To cały czas jest nasze wyzwanie, żeby edukować społeczeństwo, mężczyzn, facetów. Jakie są różnice pomiędzy dopingiem sterydowym, cyklem sterydowym, którego głównym zadaniem ma być często zwiększenie masy mięśniowej, wydolności fizycznej, a tym, czym jest terapia medyczna? Terapia medyczna ma główny cel: żebyś to był zdrowy i długo żył. Cykl sterydowy ma zupełnie inny cel. One bardzo często niestety nie są ze sobą zbieżne. To widać po przedwczesnych zgonach kulturystów, nie?

Mhm. [parsknięcie] A pytanie, jeśli jestem pacjentem na hormonalnej terapii zastępczej, to czy biorąc udział w jakichś zawodach zaliczam się do osób na dopingu, czy nie?

Jeżeli jesteś profesjonalnym sportowcem, no to niestety organizacje antydopingowe mogą cię zakwalifikować do osoby, która przyjmuje doping. Nie możesz nie przejść testów antydopingowych. To jest już indywidualnie interpretowane w zależności od instytucji. Natomiast jeżeli mówimy o olimpijczykach, o tych takich dużych międzynarodowych organizacjach, no to tam raczej jednogłośnie jest negatyw na to, żeby stosować terapię testosteronem, bo dałoby to po prostu pole do nadużyć.

Mhm. Więc trochę mi jest przykro z tego tytułu, no bo wykluczamy osoby rzeczywiście chore, natomiast no w sporcie bardzo często wykluczamy osoby chore. No bo też nie ma tak, że osoba, która na przykład jest niepełnosprawna, konkuruje z pełnosprawnymi i dostaje jakiś handicap, że coś może.

Mhm. Więc to jest ten minus i warto po prostu, jeżeli jesteś takim sportowcem, no to się już zgłosić do swojej instytucji i to sprawdzić.

Okej. No bo ja myślałem, że to jest właśnie zależne od poziomu testosteronu, więc jeśli tutaj utrzymujemy się w tych naturalnych widełkach, a na bombie nie, to pomyślałbym, że nic nie wyjdzie. Ale to patrz, gdyby tak było, że badania dopingowe by polegały tylko i wyłącznie na sprawdzeniu testosteronu, jaki jest tego poziom, no to przecież my przez większość czasu moglibyśmy być na tak zwanej właśnie bombie, a w okresach tak zwiększonego ryzyka. Oczywiście ja wiem, że wśród olimpijczyków i takich zawodowych sportowców czy w jakichś zawodowych ligach jest tak, że te organizacje antydopingowe mogą przylecieć do ciebie na Mauritius, jak jesteś na wakacjach, zapukać ci do drzwi i pobrać ci krew na żądanie i ty musisz się zgodzić 365 dni w roku o dowolnej godzinie i i jakby oni tak robią, ale mimo wszystko nie wszędzie tak jest, nie w każdej tej organizacji i dalej byłoby jakieś pole do nadużyć, bo po prostu byś schodził do niższych dawek w momencie zwiększonego ryzyka, nie? albo po otrzymaniu informacji. A tam się wykonuje jeszcze inne badanie, na podstawie którego oni są w stanie ocenić, czy ten testosteron jest przyjmowany właśnie egzogennie, a czy jest produkowany endogennie, czy jest przyjmowany egzogennie.

O, to jest ciekawe. W takim razie wiemy mniej więcej już, czym to TRT jest, czym nie jest, kiedy warto. Trochę wspomnieliśmy o tym, jak podnosić poziom testosteronu naturalnie. Są to ćwiczenia, zmiana trybu życia, jedzenia, ale czy są też suplementy? Tutaj ukłon do widzów, bo wiem, że oni lubią tematy suplementacyjne. Czy są jakieś suplementy, które również wspomagają podnoszenie tego naturalnego poziomu testosteronu?

No to i tak, i nie. Bazujmy cały czas na dowodach naukowych i na tym, co realnie działa, a nie o tym, co jest tylko sprzedawane w formułkach marketingowych. Jakby wszystkie staki testosteronowe zazwyczaj nie działają albo mają bardzo nieznaczne działanie w kontekście tego, jak ten niedobór występuje i nie są w stanie tym niedoborem zarządzać. To zdecydowanie więcej da optymalizacja stylu życia albo dobry, naprawdę dobry sen potrafi podnieść poziom testosteronu o kilkadziesiąt procent, więc to jest znaczące podniesienie niż jakieś staki testosteronowe, które teraz są często tworzone i marketingowo sprzedawane. Więc to raczej nie działa.

Ale jeżeli mamy na przykład głęboki niedobór witaminy D, no to zdecydowanie podniesienie witaminy D, stężenia witaminy D w naszym organizmie może podnieść poziom testosteronu. Podobnie jest z magnezem. Jeżeli mamy niedobory magnezu, to magnez może zadziałać. I podobnież z cynkiem. To są takie trzy suplementy, które powinny być podstawą w kontekście tego, żeby je przebadać przy tym niedoborze, jeżeli chcielibyśmy suplementacyjnie podziałać, czyli witamina D, magnez i cynk. Dość fajnie obiecującym działaniem ma ashwaganda. To jest fajny suplement w ogóle. Ja bym go nie ograniczał tylko do działania związanego z testosteronem i z tym hormonem, ponieważ on ma bardzo fajne działanie na kortyzol, więc na nasz stres, na to jest adaptogen, więc on w ogóle bardzo fajnie funkcje, może oddziaływać na nasze ciało, tylko również to jest raczej działanie pośrednie poprzez redukcję stresu, nie?

I dzięki temu podnosi się poziom. Tak, bo też w dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jeżeli my cały czas mamy ten poziom kortyzolu podniesiony, to nasz organizm jest w tym przewlekłym stresie. Nie korzysta z tego kortyzolu tak, jak został biologicznie stworzony, czyli na zasadzie walcz albo uciekaj i wtedy jest wzrost poziomu kortyzolu, żebyśmy mogli wykonać jakieś działania, tylko jest stale przewlekle podniesiony i wtedy on trochę jakby konkuruje z tym testosteronem, zbijając go w dół. Więc my jak mamy możliwości jego optymalizacji, żeby ten poziom kortyzolu był niższy, no to ten testosteron też nam może się dźwignąć. I z suplementacji to bym powiedział, że to jest tyle.

A co dla ciebie jest największą dźwignią taką naturalną, biorąc te wszystkie suplementy, ćwiczenia, zachowania, sen? Wiem, że ostatnio jest trend, w którym coraz więcej osób mówi o treningu, że ten trening to jest najistotniejszy element zdrowia, testosteronu, długowieczności. Ja jednak fundamentalnie cały czas jestem przy śnie i uważam, że sen jest must-have, podstawą i bez niego nic nie jesteśmy w stanie zrobić optymalnie i wydajnie i zregenerować się. Więc od tego bym zaczął. To jest pierwszy element do poprawienia.

A jak taki sen powinien wyglądać? Określone widełki, długość, jakość.

No najlepiej sobie to mierzyć, nie? Jak masz yyy Garmina czy Polara, czy jakiś inny zegarek, który jest w stanie to zmierzyć, no to fajnie, jak będziesz miał jakiś punkt odniesienia, jak to wygląda.

Yyy, no ja zdecydowanie zalecam te dwie, trzy godziny przed snem po prostu nie jeść. Yyy, na co najmniej godzinę przed nie oglądać horrorów, dramatów, komedii romantycznych, czegokolwiek, co może istotnie oddziaływać na twój y układ nerwowy. Fajnym rozwiązaniem jest książka albo joga, albo rozmowa, albo nawet planszówka.

Okulary blokujące niebieskie światło to już dla osób, które chcą wejść jeszcze głębiej. Maksymalnie wyciemniona sypialnia. To jest fajny test. Możesz sobie wystawić rękę na y wyprostowaną rękę. Jeżeli nie widzisz swojej dłoni, to znaczy, że jest okej. Jak widzisz, no to poszukaj jeszcze miejsca do zaciemnienia. Zero telefonów w sypialni, zero telewizora, to zdecydowanie też must have. No i dla większości osób to będzie między 22:00 a 23:00, żeby się kłaść spać i nauczyć wstawać bez budzika. To jest abstrakcja oczywiście dla niektórych, ale nie każdy ma taką przestrzeń, żeby się tego nauczyć, czyli zaryzykować, że że się nie obudzi, bo na przykład spóźni się do pracy.

Natomiast jeżeli mamy taką przestrzeń, no to zdecydowanie zalecam wytrenować to, a jeżeli nie, no to spróbować to wytrenować na przykład w weekendy.

A czemu tak? Czemu bez budzika?

No bo organizm nie potrzebuje tego bodźca znowu kolejnego z zewnątrz, który by nas budził, nie? Tylko jak nauczysz go kłaść się o tej samej porze i wstawać o tej samej porze, to on wypracuje taki rytm dobowy. Więc choćbyś ty wtedy chciał spać dłużej, to on się po prostu wybudzi i to jest zdecydowanie zdrowsze i bardziej naturalne dla organizmu. Aż starałbym się po prostu szukać tych takich naturalnych rozwiązań, a nie wszędzie otaczać się tym wsparciem elektroniki, nie?

Okej, rozumiem. A myślę, że co jeszcze warto dodać w temacie Terte? Wiesz co, fajny był ten to pytanie jeszcze a propos wyzwań czy problemów, które panują trochę na rynku, nie? Czy jakiś błędów, które mogą być stosowane, na co uważać.

Aha, czyli co na przykład może być robione niezgodnie ze sztuką podczas takiej terapii.

Tak. No jest, to nie jest wcale łatwy temat, bo mamy w Polsce świetnych lekarzy, mamy dużo lekarzy, coraz więcej obecnie młodych lekarzy się kształci i oni mają bardzo fajną postawę niejednokrotnie jakby chcą, chcą robić dobre rzeczy, ale system nie zawsze im pozwala robić te dobre rzeczy, nie zawsze im daje narzędzia do robienia tych dobrych rzeczy.

I sama terapia jest trochę nawet nie trochę uważam, że jest bardzo zaniedbana w polskim systemie edukacji, bo cały system edukacji akademickiej, tej medycznej w naszym kraju zawiera szczątkową albo właściwie żadną wiedzę w kontekście męskiego zdrowia i terapii hormonalnych dla mężczyzn. I podobnie jest z późniejszym kształceniem specjalizacyjnym, czy to z endokrynologii, czy z urologii, czy z andrologii. Czyli co do zasady lekarze, specjaliści, którzy powinni się tym zajmować w sposób nowoczesny, personalizowany, nie mają w tym zakresie odpowiedniej wiedzy, żeby to robić bezpiecznie i skutecznie dla pacjentów. I i teraz zamiast takiej metodyki, która uważam, że powinna być wykonywana wszędzie, czyli tak, że my podchodzimy do tego pacjenta w sposób indywidualny, sprawdzamy co mu się dzieje, jaką on ma tą wrażliwość androgenową, jak on reaguje i jaka jest na przykład farmakokinetyka tych leków, czyli jak one się uwalniają, jak się metabolizują.

Po jakim czasie dostosowujemy ten protokół do danej osoby tak żeby osiągnąć optymalny poziom testosteronu dla jednego to będzie 500 dla innego 800 dla trzeciego dla trzeciego 1200 i utrzymujemy go maksymalnie równo. Bo zamiast tego bardzo często spotykamy się z takim, znaczy przychodzą po prostu pacjenci z innych podmiotów czy czy z różnych miejsc, gdzie się dowiadywali z takim podejściem bardzo szablonowym na zasadzie ktoś otworzył ulotkę z tego leku i powiedział, że dobra to teraz trzeba zastosować tam 100, 200 czy 300 mg testosteronu co 7, 14 czy 21 dni.

I to jest bzdura. I i niestety takie są rekomendacje, yyy takie są protokoły w tym polskim systemie atakademickim i zazwyczaj na tym protokole kończy się cała wiedza, a to jest całkowicie nieadekwatne do tego, jak ten lek działa i jak takie leczenie powinno być prowadzone. Więc no my na przykład naszą metodykę wytworzyliśmy na podstawie empiryki doświadczeń, ale przede wszystkim metodyk i protokołów, które są dostępne za granicą, nie w Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii, gdzie ta personalizacja tego leczenia już jest znacząco większa, bo to co ja wcześniej powiedziałem z tego szablonu ulotkowego to jak pewnie się domyślasz prowadzi do tego, że poziom testosteronu skacze bardzo wysoko, bo to są często zdecydowanie za duże dawki na podawanie ich jednorazowo.

Czyli nam skacze cały poziom testosteronu. Za tym poziomem testosteronu windują też inne parametry hormonalne, więc tam całkowita dyregulacja następuje. Po czym w siódmym dniu już zazwyczaj tego poziomu testosteronu mamy znacząco mniej, a w 14 go mamy często mniej niż na starcie, niż przed rozpoczęciem leczenia.

Czyli fundujemy pacjentowi wtedy taki roller coaster. A to chyba nie o to chodzi, nie? No bo jeżeli celem jest znalezienie optymalnego poziomu i utrzymywanie go maksymalnie równo, tak żeby nie było tych wahań i fluktuacji.

No to dlaczego to jest dalej tak stosowane i uczone? Jakby ja tego nie wiem. Nie dostawiam takie pytanie retoryczne, bo sam się nad tym zastanawiam. Yyy i no my obecnie podjęliśmy właśnie współpracę z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, z Wumem właśnie w zakresie działalności badawczo-naukowej jako męska klinika. Więc bardzo chcę i i gdzieś tam dążymy do tego, żeby dołożyć tą cegiełkę, żeby w przyszłości te rekomendacje zostały zmienione, żeby zostały zastępione metodyką, która opiera się o personalizowane leczenie dostosowane do danego pacjenta i gorąco wierzę w to, że to się uda zrobić.

Hm, super. No pozostaje mi jedynie ci tego życzyć, że żeby się udało. A jeśli ktoś z naszych oglądających chciałby sprawdzić te swoje badania, skonsultować y gdzie można was, ciebie znaleźć.

No najlepiej wejść po prostu na stronę męskaklinika.pl. Tam powinny się znajdować wszystkie informacje, których szukacie, czy których ty byś szukał. Gdyby takich informacji nie było, no to tam pod telefonem też zawsze jest dostępna kompetentna osoba, z którą na pewno można porozmawiać o wielu sprawach związanych z samym leczeniem, z optymalizacją, z męskim zdrowiem, z badaniami czy z ewentualnym kierunkiem, gdzie dalej się udać z tym, co trzeba po prostu zrobić. Tam jest też wykaz badań. Można skorzystać z oferty naszych partnerów, czy to u pacjenta, czy diagnostyki, gdzie też bardzo komfortowo, na dobrych warunkach cały taki pakiet można wykonać. I od razu mówię, że warto też po prostu sobie te badania zrobić. założyć u nas konto i wysłać zgłoszenie, bo my i tak robimy bezpłatną analizę tego, co tam się dzieje.

I tutaj dodam, że nawet 60 powyżej 60% zgłoszeń, które do nas wpadają, nie mają wskazań do rozpoczęcia takiego leczenia. Więc my wtedy po prostu wracamy z odpowiedzią, gdzie prawdopodobnie leży przyczyna problemu i po prostu w którym kierunku się udać. No i za to jakby nie pobieramy żadnych płatności. Natomiast jeżeli rzeczywiście te wskazania będą, no to taką propozycję e-wizyty już z lekarzem bezpośrednio możemy przedstawić. No i i zobaczymy co dalej.

Super. No to ja gorąco zachęcam do tego, żebyście się badali, sprawdzali. Yyy i dziękuję. Dzięki kontrad.