Transcription
Co zrobisz, jeśli ci powiem, że to, za czym tak desperacko gonisz, czyli majątek, kariera, wypasiony dom, być może samochód, piękne ciało, sława, wcale nie jest tym, czego naprawdę pragniesz, ani czego potrzebujesz do szczęścia?
I wiem tylko z własnego już ponad 50-letniego [muzyka] doświadczenia, ale też dzięki analizom tysięcy właściwie historii z całego świata. Yyy, no i też dzięki kilku wieloletnim badaniom prowadzonym przez choćby takie prestiżowe uczelnie jak Stanford czy Harvard.
Posłuchaj więc, bo przez najbliższe, no myślę, mniej więcej 20 minut być może oszczędzę ci kilkudziesięciu lat frustracji i cierpienia, bo jak już w końcu sam zrozumiałem to, o czym dzisiaj opowiem, no to zacząłem nagminnie zauważać, jak zdecydowana większość ludzi sama sobie szkodzi i niszczy życie przez takie nieustanne [muzyka] powtarzanie sobie: "Będę szczęśliwy, gdy coś tam, będę szczęśliwa, gdy schudnę albo gdy przypakuję. Będę szczęśliwy, gdy dostanę awans albo podwyżkę. Będę szczęśliwa, gdy znajdę wymarzonego partnera albo nie wiem, zdobędę szacunek, odniosę sukces i tak dalej." Ale to wszystko bzdury.
Dlatego w tym odcinku pora na [muzyka] pewną prawdę, którą ja sam bardzo chciałbym poznać o wiele, wiele wcześniej. Zapraszam. Cześć. Jeśli jeszcze mnie nie znasz, to mam na imię Krzysiek. To jest kanał Jak lepiej żyć, na którym wraz z moją żoną Gosią od kilku już lat dzielimy się wszystkim tym, co nam po prostu pozwoliło lepiej żyć. Zajmujemy się poprawianiem własnego życia już od 13 lat, a od kilku pomagamy w tym też innym, bazując właśnie na własnych doświadczeniach, [muzyka] no i zdobytej wiedzy.
No dobrze, to jak to jest z tym szczęściem? Teraz trochę mnie to śmieszy, ale kiedyś marzyłem o tym, żeby być sławnym. Już jako dziecko bardzo tego chciałem, no bo mój tata grał w zespole, który wtedy był naprawdę znany i właściwie odkąd pamiętam, to byłem tylko synem tego znanego muzyka. Czyli z mojej perspektywy wyglądało to tak, że kiedy ktoś mnie gdzieś w ogóle zauważał, no to właśnie dlatego, a nie dlatego, że byłem sobą, że byłem wartościowy ja jako ja. No i przez to czułem się niewidzialny, czułem się pomijany, jakbym sam z siebie właściwie niczym się nie wyróżniał. A jedyna uwaga, jaka mi się należała, no to była no jakby pożyczona od kogoś innego, od mojego taty.
No więc w [muzyka] mojej dziecięcej głowie zrodziło się przekonanie, że jeśli sam też będę sławny, to wszyscy mnie polubią i już nie wtedy jako syna taty, tylko no jako mnie i wtedy będę szczęśliwy. No ale z tą sławą to nie było tak łatwo, bo przez całą sytuację, jeszcze tam kilka innych traum z dzieciństwa, miałem paniczny lęk przed wystąpieniami publicznymi, który zresztą miałem jeszcze 12 lat temu. No i też byłem straszliwie nieśmiały i choć marzyłem o pracy w radiu czy w telewizji, wtedy jeszcze nie było YouTube'a ani internetu nawet, no to nigdy nie miałem na tyle jaj, żeby się przełamać i chociaż spróbować. Więc tak sobie wegetowałem z tym marzeniem, które jednocześnie mnie i napędzało, ale też paraliżowało. [śmiech]
I dopiero wiele lat później, właściwie całkiem niedawno, bo wiem, no myślę, że jakieś 16 lat temu, poszedłem na terapię. Zacząłem interesować się psychologią, rozwojem osobistym, no i przede wszystkim zacząłem poznawać w końcu siebie, swoje schematy, wszelkie moje ograniczające przekonania i to wszystko, co się we mnie działo tam gdzieś pod spodem, ale wcześniej nie miałem o tym w ogóle pojęcia. I dzięki tej pracy, no mogę śmiało powiedzieć, że wszystko zaczęło się zmieniać oczywiście na lepsze. Od wielu lat pracuję jako lektor. To też trochę za sprawą Gosi, która mnie tam popchnęła lekko w tą stronę. Yyy, tutaj na YouTubie gadam do kamery już bez tremy, bez tego dawnego paraliżu. Prowadzę też warsztaty, kursy, różne eventy rozwojowe, gdzie wszędzie tam stoję przed ludźmi i mówię publicznie i choć wciąż mnie to jeszcze troszkę stresuje, no to nie ma już śladu po tym dawnym takim paraliżującym strachu, tylko to jest raczej, powiedziałbym, taki fajny stres pod kontrolą, który mnie napędza i mobilizuje, a nie paraliżuje.
No i właśnie te lata pracy nad sobą nauczyły mnie jednej bardzo ważnej rzeczy. Ja przez większość życia goniłem po prostu za niewłaściwymi rzeczami. Tak naprawdę nigdy nie potrzebowałem ani sławy, ani wielkiej kariery, ani jakiś wielkich pieniędzy, samochodów, domów i tak dalej. Potrzebowałem własnej miłości, akceptacji, no i poczucia własnej wartości, takiego zdrowego. A to wszystko są rzeczy, które mogłem sam sobie dać już wiele, wiele lat temu, ale gdybym tylko wiedział, że to jest w ogóle możliwe, no i gdybym znał wtedy sposoby jak z tym wszystkim i nad tym wszystkim popracować.
Inny przykład z mojego życia prowadzący właściwie do tych samych wniosków to takie przekonanie, że nikt mnie nie pokocha, jeśli na przykład nie będę lepiej wyglądał, nie będę mądrzej mówił albo miał lepszej pracy. I teraz to oczywiście brzmi jak absurd, ale wtedy byłem o tym kompletnie przekonany. I kiedy jakikolwiek związek mi nie wychodził, a było takich wiele, no to myślałem, że to właśnie dlatego, że nie byłem wystarczająco przystojny albo mądry, albo bogaty. Zresztą tego typu przekonania sabotowały również wiele innych aspektów mojego życia. I wiesz co? To wszystko były bzdury, w które święcie wierzyłem ja i w które wciąż wierzy cała masa ludzi.
Na szczęście do mnie w końcu dotarło i tak się złożyło, że dotarło wraz z Gosią, moją aktualną żoną, że tym, czego naprawdę chciałem i potrzebowałem, wcale nie było idealne ciało, jakieś super mądrości czy czy nawet idealny związek. W rzeczywistości brakowało mi po prostu własnej miłości i akceptacji. Potrzebowałem poczuć miłość do samego siebie. Zaakceptować siebie takim jakim jestem, [muzyka] kim jestem. Bez względu na to, nie wiem ile ważę, jak wyglądam, co potrafię, czy [muzyka] co mam. Potrzebowałem nauczyć się bycia ze sobą okej po prostu, że jest fajnie bez względu na wszystko i to też mogłem sobie dać już dawno temu. No ale o tym nie wiedziałem.
Dlatego teraz ty [muzyka] zastanów się nad tym, ile razy goniłaś za jakimś celem, osiągnąłeś go, poczułaś szczęście przez minutę, dwie, może przez godzinę albo dzień. No a potem od razu pojawiła się myśl o kolejnym celu. Pojawiło się to takie wewnętrzne niezadowolenie, to powiedzmy, nie wiem, swędzenie gdzieś tam w duszy czy w ciele, taki przymus, że to za mało, że to nie to, że trzeba osiągnąć coś jeszcze, coś nowego albo coś większego. Ale to nie ty, przynajmniej nie prawdziwa, prawdziwy ty, to twoje ego szuka takich celów. No tyle, że ty tego ego wcale nie musisz słuchać. Jeśli nie wiesz za dobrze, co to jest ego, jak działa i jak może sabotować twoje życie, to obejrzyj cały odcinek na ten temat, który jest u nas na kanale. Tutaj tylko sygnalizuje, że jest coś takiego i warto się tym zająć.
Natomiast w temacie szczęścia czy spełnionego życia jest jeszcze jeden bardzo ważny element, który zresztą łączy się też trochę z tym, co już opowiedziałem, a mianowicie relacje z innymi. [muzyka] Takie prawdziwe relacje na żywo, nie wirtualne, jakich teraz niestety jest coraz więcej. Jeżeli jesteś z nami już jakiś czas, no to pewnie wiesz, że Gosia, moja żona, jest fizjoterapeutką. No i przez wiele, wiele lat pracowała również ze starszymi, czy nawet bardzo starymi ludźmi, z którymi [muzyka] sporo rozmawiała w trakcie pracy, no i też jednocześnie uważnie ich obserwowała. I można powiedzieć, że jakby widziała dwa modele starzenia się, nazwijmy je dobrym i złym. I nie mówię tutaj [muzyka] o wyglądzie, o kondycji fizycznej czy takich materialnych rzeczach, tylko o nastawieniu, energii i o tym, no ile w kimś jeszcze jest życia i jakiej jakości jest to życie. Dobra, to to wymaga trochę dokładniejszego wytłumaczenia.
Wśród tych gości, starszych pacjentów byli ludzie z naprawdę bardzo różnych warstw społecznych i w bardzo różnych sytuacjach życiowych. Byli bogaci, byli biedni, byli średni, byli z różnymi tytułami naukowymi i bez, byli tacy z jakiś malutkich tam mieszkań w blokowiskach, byli też tacy z ogromnych domów z ogrodami, czy nawet gdzieś tam z kawałkiem własnego lasu, jeziora. I wiesz co? To wszystko nie miało w ogóle wpływu na ten ich poziom szczęścia, radości z życia czy nastawienia, bo właściwie w każdej z tych grup zdarzali się tak ludzie zgorzkniali, nieszczęśliwi, albo przekonani, że są już tak starzy, że że za starzy, żeby w ogóle czerpać radość z życia. Ale tak samo byli ci radośni, ciekawi świata, z takim błyskiem wokół, z ogromnym poczuciem humoru, weseli, zadowoleni z życia.
I ze wszystkich rozmów z nimi wynikało, że właściwie tym, co odróżniało jednych od drugich, były dwie rzeczy. Po pierwsze, świadomość tego, że to my sami mamy największy wpływ na nasze życie. No czyli właściwie to, co mówiłem wcześniej. Ale dodatkowo ci, nazwijmy ich niesamowici, radośni pacjenci mieli jeszcze jedną wspólną cechę. Mianowicie wokół siebie mieli ludzi, bliskich ludzi, takie realne i dobre relacje. Na przykład dzieci, które ich odwiedzały, jakiś dobrych sąsiadów, z którymi pili kawę, przyjaciół, z którymi [muzyka] się spotykali, podróżowali, no czy generalnie spędzali czas.
I to się akurat idealnie pokrywa z tym, co pokazało takie słynne, trwające chyba ponad 80 lat badanie naukowców z Harvardu, o którym opowiadałem szczegółowo w tym odcinku, który gdzieś tutaj się pojawi, więc polecam obejrzeć. A które to badanie pokazało, że to jakość relacji, a nie kariera, sława czy majątek, jest najsilniejszym czynnikiem decydującym o tym, jak dobre życie i dobrą starość będziemy mieli. No a zgadnij, co bardzo mocno wpływa na jakość relacji? Właśnie samoakceptacja, miłość do siebie i przekonanie, że jesteś wartościowy czy wartościowa. Nie dlatego, że coś masz albo coś umiesz, tylko że po prostu jesteś, jesteś sobą.
Bo jeśli dasz sobie to wszystko, to nie musisz już tego szukać u innych. Nie musisz sprawdzać, czy jesteś wystarczająco dobry, dobra, porównując siebie, swoje ciało, czy swoje życie z kimś innym, czy z czymś innym. Możesz po prostu być blisko ludzi, zamiast się z tymi ludźmi ścigać i porównywać. Możesz robić to, na co masz ochotę, nie przejmując się tym, co ludzie powiedzą. Możesz kochać, zamiast na każdym kroku udowadniać, że zasługujesz na miłość. Możesz przenosić relacje na zupełnie, zupełnie inny poziom. Powiedziałbym, że poziom wolności, bo tak właśnie smakuje prawdziwa wolność, taka, której nikt nie jest ci w stanie odebrać.
To jest to jest ten moment, w którym na przykład to, co cię kiedyś przerażało, już nie budzi w tobie strachu. Albo kiedy potrafisz tak jak ja przemawiać przed ludźmi bez walącego serca i guli w gardle. Albo kiedy słowa ludzi, którzy kiedyś cię irytowali albo byli wredni albo okrutni, po prostu cię już nie ruszają, bo znasz swoją wartość i żadna opinia nie jest w stanie jej zniszczyć i żadne słowa nie są w stanie cię obrazić, dlatego że tak naprawdę to nie słowa nas obrażają, tylko no jakby nasze przyzwolenie na to. I to jest prawdziwa wolność, kiedy możesz spojrzeć w lustro, zobaczyć wszystkie swoje niedoskonałości albo starzającą się twarz i mimo [muzyka] to w pełni siebie zaakceptować i pokochać. Kiedy zamiast biegać od jednej kliniki z botoksem do drugiej, po prostu patrzysz na swoje ciało będąc w tam średnim czy starszym [muzyka] wieku i myślisz sobie: "No tak, moje ciało się zmienia, ale to normalne i wciąż je kocham." Albo kiedy potrafisz wejść na imprezę, nie myśląc sobie, co ludzie o mnie powiedzą albo jak wypadnę, tylko raczej hm, ciekawe, kogo mogę dziś poznać albo czego się mogę nauczyć albo czego nowego mogę dzisiaj doświadczyć.
Myślę, że tak wygląda prawdziwa wolność i prawdziwa pewność siebie. Nie taka narcystyczna czy udawana, kiedy szukasz poklasku wrzucając zdjęcie na Instagrama czy Facebooka. Prawdziwa pewność siebie jest właśnie wtedy, kiedy rzeczy zewnętrzne już na ciebie nie wpływają, kiedy nie bierzesz wszystkiego do siebie, kiedy nic nikomu nie musisz udowadniać, to to wtedy właściwie nikt i nic nie ma już nad tobą władzy. I to ty decydujesz o tym, jak chcesz, żeby wyglądało twoje życie. I nawet jeśli nie wszystko na zewnątrz układa się tak, jak chcesz, to z takim nastawieniem, z takim podejściem, z [muzyka] takiego punktu wyjścia, to to już wtedy nie jest ani dramat, ani katastrofa, ani koniec świata, tylko cóż, no zwykła przeszkoda, którą można obejść, którą można usunąć, no albo po prostu wybrać sobie inną drogę i jakiś inny jej cel.
Pamiętam, jak jeszcze no trochę ponad 10 lat temu byliśmy z Gosią mocno zadłużeni, gdzieś koło tam pół miliona złotych mieliśmy długów i desperacko staraliśmy się to spłacić, no ale nie bardzo było z czego i wtedy byłem przekonany, że no nie mogę poczuć się bezpiecznie dopóki tego nie spłacimy. I to nas bardzo mocno stresowało. Szarpaliśmy się nieustannie. Ten dług cały czas tam siedział z tyłu głowy i nie pozwalał się właściwie cieszyć życiem. A potem na któryś tam zajęciach z psychologii prowadząca poprosiła mnie, żebym wyobraził sobie, że że już spłaciliśmy te wszystkie kredyty. A potem zastanowił się, co wtedy w takiej sytuacji myślę o finansach. I zdałem sobie sprawę, że ja i tak bym się martwił, bo przecież muszę płacić podatki, bo muszę płacić rachunki, bo mogę stracić firmę albo pracę, albo coś złego się może wydarzyć.
I wtedy dotarło do mnie, że to nie sytuacja jest problemem, tylko ten mój nawyk martwienia się. No i dodatkowo jeszcze taki strach dotyczący niedostatku i braku poczucia bezpieczeństwa. A przecież każdy nawyk można zmienić. I tak samo mogę dać sam sobie poczucie bezpieczeństwa i stabilności już teraz, wystarczy zaufać, że wszechświat jest mi przychylny i że zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, że zawsze jest sposób na rozwiązanie każdego problemu. No a potem skupić całą swoją uwagę na rozwiązaniach, a nie na problemach. Bo zobacz, jeśli potrafisz doskonale wyobrazić sobie najczarniejsze scenariusze, to co cię powstrzymuje przed wyobrażeniem sobie tych najlepszych?
Pamiętaj, że tam, gdzie kierujesz swoją uwagę, tam kierujesz też swoją energię. Czyli inaczej mówiąc, powiększasz jakby to, na czym się skupiasz. Jeśli więc skupiasz się na brakach, na problemach, na przeszkodach czy na dramatach, no to one stają się większe. Ale wystarczy świadomie przenieść uwagę na rozwiązania, na pozytywne scenariusze, na fajne rzeczy, które już masz, no i wdzięczność za nie, aby wszystko zaczęło się zmieniać, bo to działa na wielu, wielu różnych poziomach i tych zbadanych, i tych na razie też niezbadanych. Na przykład psychologowie nazywają to zjawiskiem selektywnej uwagi i teorią poszerzania i budowania, która to mówi, że pozytywne emocje dosłownie poszerzają pole twojej uwagi, no i otwierają cię na więcej możliwości, podczas gdy negatywne robią dokładnie coś odwrotnego, zawężają twoją uwagę, zawężają też dostrzeganie możliwości. Znane są też badania nad wdzięcznością, które pokazują, że same takie, samo takie świadome zauważanie tego, co już masz, podnosi poziom tego odczuwanego szczęścia.
Ale dokładnie ten sam motyw znajdziesz też dużo głębiej i i dawniej, można powiedzieć, w różnych naukach duchowych, w różnych mądrościach, nawet sprzed kilku tysięcy lat. Tam też się przecież mówi o prawie rezonansu, o prawie przyciągania, o prawie manifestacji. W religiach też w chrześcijaństwie Jezus mówił coś w stylu, że jeśli uwierzycie, że coś otrzymacie, no to tak się stanie. Prawda? W buddyzmie też od tysięcy lat naucza się, że to nasz umysł kształtuje nasze doświadczenie rzeczywistości. Także zobacz, mamy naukę, duchowość i religię, które no niby mówią różnymi językami, ale właściwie dokładnie o tym samym mechanizmie. Więc choćby dlatego, że pojawia się on na tylu poziomach i w tylu miejscach, niezależnie od siebie, to warto potraktować go poważnie i zacząć praktykować.
Podobno chyba Einstein, choć nie ma na to twardych dowodów, powiedział kiedyś, że musisz zdecydować, czy ten wszechświat jest przyjazny, czy nie? No i ja przez większość życia myślałem, że nie jest i faktycznie nie był. Ale od kiedy zmieniłem to przekonanie, no to również wszechświat, życie, los albo Bóg, jak kto woli, stał się dla [muzyka] mnie przyjazny. A od kilku lat dzięki naszym widzom, kursantom czy grupowiczom na Facebooku wiem, że tak samo może być dla każdego, kto tylko zechce zmienić swoje nawyki, przekonania i reakcje na to, co się dzieje. [parsknięcie] Bo moim zdaniem wszechświat zawsze daje ci niezliczoną ilość okazji do wzrostu, do poszerzania doświadczeń, do do robienia fajnych rzeczy i prawie zawsze daje to, o co poprosisz. Tyle, że nie zawsze przybiera to taką formę, jakiej się spodziewasz.
Czyli mówiąc bardziej obrazowo, nawet jeśli los zamyka przed tobą jakieś drzwi, to zawsze gdzieś tam obok otwiera kilka innych, jeszcze [muzyka] jakieś cztery okna zostawi otwarte. Tylko, że ty nie jesteś w stanie tego zauważyć, jeśli zamiast się rozglądać i szukać innej drogi, będziesz się dramatycznie dobijać do tych jednych zamkniętych drzwi z całą swoją uwagą skupioną tylko [muzyka] na nich. Zamiast tego zaakceptuj, rozejrzyj się i po prostu znajdź inną drogę. Dlatego, że to zawsze droga jest celem, a nie jakiś tam cel sam w sobie.
>> [wciągnięcie powietrza] >> Na dłuższą metę nie uszczęśliwi cię ani bycie bogatym, ani szczupłym, ani miliony fanów, ani gigantyczna kariera. Dlatego, że radość i szczęście nigdy no jakby nie polegają na dotarciu do mety. One chowają się, tkwią w samym procesie, w tych wszystkich małych zwycięstwach, ale też trudnościach po drodze, w tym, [muzyka] że nawet jak 1000 razy upadniesz, to znowu się podniesiesz i pójdziesz dalej, bo liczy się przygoda, zbieranie doświadczeń, poznawanie nowych ludzi, doskonalenie siebie, ale nie takie wiesz, jak w wyścigu szczurów i nie po to, żeby się porównywać z innymi albo czuć lepszym, tylko po to, żeby jak najwięcej korzystać z życia, bo w tym życiu moim zdaniem wcale nie chodzi o to, żeby wejść na szczyt, chociaż oczywiście miło jest tam czasem dotrzeć i się porozglądać, ale i tak za chwilę pojawi się kolejna góra i kolejna i właściwie to super, że tych gór jest niezliczona ilość, no bo wciąż możesz podróżować zamiast tkwić ciągle w tym samym nudnym miejscu.
Także konkludując ten odcinek, to bardzo cieszę się, że w końcu zrozumiałem, choć niestety dosyć późno, ale lepiej późno niż wcale, że mogę mieć wszystko, czego pragnę już teraz i ty tak samo, ponieważ wszystko, o czym myślisz, że chcesz to mieć, ma ci w [muzyka] rzeczywistości dać po prostu pewne uczucie. Uczucie bycia kochaną, uczucie bycia akceptowanym, bycia wystarczającą. Ty tak samo jak wszyscy ludzie na całym świecie tak naprawdę szukasz tylko tego uczucia, a przecież możesz je sobie dać tu i teraz sam [muzyka] i sama.
Więc jeśli chcesz czuć się wartościowa, to przestań oglądać się na innych i daj sobie prawo do czucia się wartościowym już teraz, bo prawda jest taka, że masz swoją ogromną wartość tylko dlatego, że istniejesz. Tak na marginesie, to jakiś ciekawy wszystkiego naukowiec z Harvardu, nie pamiętam jak się nazywa, kiedyś policzył dla zabawy, jakie jest w ogóle prawdopodobieństwo tego, że akurat ty czy dowolny inny człowiek urodzi się akurat tutaj na ziemi z całego wszechświata, prawda? I podobno wyszła mu liczba większa niż liczba atomów w całym właśnie wszechświecie. Oczywiście nawet nie umiem jej powtórzyć, więc choćby z tego powodu potraktuj siebie jako wyjątkowy cud, no i uwierz tę swoją [muzyka] wartość.
Tak samo, jeśli chcesz się czuć bezpiecznie, to po prostu zdecyduj się czuć bezpiecznie. Już teraz. Chcesz się czuć kochany, kochana, to nie czekaj, aż spotkasz partnera, który cię pokocha, tylko pokochaj ty siebie już teraz. Zbuduj sobie relacje ze sobą tu i teraz. A gwarantuję ci, że wtedy i partner znajdzie się i to dużo szybciej niż bez tego, bo no bo popatrz, jak możesz oczekiwać, że ktoś cię pokocha, jeśli sama siebie lub sam siebie nie kochasz? To tak nie działa. My na pewno zostaliśmy stworzeni, żeby rosnąć, żeby rozwijać się, żeby marzyć o wielkich rzeczach. Tyle, że to nie te marzenia mają nas czynić szczęśliwymi. To jest zadanie samego procesu, tej drogi do spełnienia marzeń, która właśnie przynosi spełnienie.
Więc zadaj sobie pytanie, na co tak czekasz? Co jest tym czymś, o czym myślisz, że sprawi, że poczujesz się kompletna, spełniony, czy po prostu, że da ci szczęście? A potem to sobie daj już teraz, bo już wiesz, że to nie chodzi o rzeczy materialne. Dlatego, że wybór zawsze należy do ciebie. I możesz tak jak większość czekać do jakiegoś tam mitycznego kiedyś, a możesz dać sobie wszystko, czego potrzebujesz już tu i teraz, już zaraz po tym odcinku, a potem szaleć i korzystać z życia, doświadczając go bez lęku, bez wstydu, czy przejmowania się opinią innych. Życie wcale nie polega na dotarciu do jakiegoś jednego magicznego punktu. Życie to ciągły rozwój, ciągłe zbieranie doświadczeń od urodzenia aż do samego końca.
[muzyka] I nie wiem, jakie ty masz doświadczenia, ale ja już od kilku lat zauważam, że za każdym razem, kiedy próbuję czegoś nowego i wychodzę z tej mojej strefy komfortu, to otwierają się nowe drzwi, otwierają się nowe okna i kupę nowych dróg do różnych fantastycznych przygód. I choć nie zawsze jest łatwo i nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak chc, no to jeśli tylko odpowiednio kieruje swoją uwagę, to zawsze pomimo trudności jest to ciekawa i pouczająca przygoda. I dzięki temu ja chcę tych przygód coraz więcej, chcę coraz mocniej, coraz szerzej doświadczać życia i daje mi to coraz większą radość.
Tylko żeby była jasność, to wcale też nie znaczy, że ja dzień w dzień chodzę nieustannie uchachany i w ogóle już nie doświadczam smutku, rozczarowań, złości czy innych nieprzyjemnych emocji. Oczywiście, że takowe się zdarzają, bo każdemu człowiekowi jest potrzebne pełne spektrum emocji. Nie da się inaczej. Tyle, że nauczyłem się z nimi inaczej postępować. Kiedyś, kiedy pojawiał się smutek, złość albo rozczarowanie, no to nakręcałem to sobie. Wewnątrz mnie przez różne myśli w nieskończoność. Analizowałem, przeżuwałem, wracałem do tego myślami po 100 razy dziennie. Dzisiaj po prostu te emocje, które się pojawiają, odczytuję. Pytam [muzyka] samego siebie: "Co ty emocjo właściwie chcesz mi powiedzieć?" Biorę sobie z tej informacji, co tam jest do wzięcia i co trzeba z tym zrobić, a całą resztę po prostu wypuszczam, uwalniam. Nie karmię tego dodatkowo swoją uwagą ani ruminancjami, czyli takim mieleniem właśnie w głowie.
Za to te przyjemne, miłe stany jak radość, wdzięczność, ekscytacje, no te już nakręcam świadomie i z pełną premedytacją. Zatrzymuję się przy nich, smakuję je, pozwalam im się rozlać we mnie na dłużej i dzięki temu mój finalny bilans wychodzi zdecydowanie na plus. No i o to właśnie chodzi. Także jeśli też chcesz się tak nauczyć, to po prostu zasubskrybuj ten kanał i oglądaj, bo jest na nim cała masa odcinków z wiedzą, z praktyką i z mnóstwem patentów na lepsze życie. A jak wolisz czytać albo nie chcesz szukać tego wszystkiego po omacku i w losowej kolejności, tak jak my kiedyś, to zajrzyj na naszą stronę jaklepiejżyć.pl, pl, bo tam zebraliśmy i taką dużą bazę artykułów i są różne kursy, narzędzia, które powstały no właśnie na bazie naszej własnej wyboistej drogi.
[muzyka] I dzięki temu ty już nie będziesz musieć przechodzić przez to wszystko, co my, tylko możesz od razu wykorzystać to wszystko, co my już wiemy, sprawdziliśmy, przetestowaliśmy, [muzyka] że działa najlepiej. Tam na stronie też można się zapisać na takiego darmowego ebooka, który wprowadzi cię w świat rozwoju i psychologii, jeśli dopiero zaczynasz. A w pakiecie z tym ebookiem są cotygodniowe porady mailowe, które też mogą sporo pomóc, także zapraszam. No i co, tyle ode mnie na dzisiaj. Wszystkiego dobrego, wspaniałych wakacji [muzyka] i do kolejnego odcinka. Cześć.