Transcription
Cześć, ostatnio kilka osób prosiło mnie, żebym nagrał poradnik o tym, jak zacząć inwestować dywidendowo i na co zwrócić uwagę. To jest bardzo szeroki temat i trudno będzie w jednym materiale omówić wszystko, co jest konieczne, ale spróbuję tutaj wyłożyć wszystkie najważniejsze informacje dotyczące inwestowania dywidendowego, które zdecydowanie powinniście posiadać, zanim zaczniecie inwestować w ten sposób. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie: początkujący sporo przydatnej wiedzy, a średnio zaawansowani jakieś tematy do przemyśleń na temat swojej strategii.
Spróbuję też przedstawić ciekawe, według mnie, spółki dywidendowe z polskiego parkietu, które działają w różnych branżach, tak żebyście mieli jakieś punkt zaczepienia do własnej analizy i mogli faktycznie w miarę logicznie zdywersyfikować swój portfel. Polecam również wszystkie inne moje materiały, bo myślę, że po przesłuchaniu większości moich filmów te dywidendowe puzzle zaczną układać się w jedną, w miarę spójną całość.
To jest moment, w którym chciałbym poprosić was o łapki, subskrypcję i komentarze. No bo znowu, zależy mi, żeby ten materiał trafił do jak największej grupy osób i pomógł poukładać im informacje na temat inwestowania dywidendowego. Spróbujmy tu może dobić, nie wiem, do tych 1500 łapek, ale to już chyba każdy musiał wykliknąć, żeby to się udało. Z góry dziękuję i wybaczcie, że o tym zawsze wspominam, ale no, muszę sobie tutaj jakoś radzić. No.
Dobra, zacznijmy może od krótkiego przypomnienia, że dywidenda to część zysku, którą spółka decyduje się wypłacić swoim akcjonariuszom. To trochę tak, jakby Twój kolega miał działkę i chciał założyć myjnię samochodową, i później zaproponował ci 50% udziałów w myjni w zamian za powiedzmy 100 tysięcy złotych kapitału na start. Po roku jego myjnia zarobiła na czysto 50 000 zł. Oczywiście ty włożyłeś kapitał, żadnej pracy dodatkowej nie musiałeś wkładać. No i ty z samego tego kapitału uzyskujesz wtedy swoją działkę, czy i 25 tysięcy. Bardzo opłacalna inwestycja, bo już po roku zwróciło ci się 25%. W uproszczeniu tak działają dywidendy.
Kiedy już to rozumiemy, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy inwestowanie dywidendowe jest w ogóle dla ciebie. Statystyka pokazuje, że większość inwestorów, wybierając konkretne spółki, nie będzie w stanie pokonać amerykańskiego indeksu 500 największych spółek, S&P 500. Myślę, że jeśli niezbyt interesujecie się giełdą, inwestowaniem, to regularne kupowanie za 80% kapitału funduszu ETF naśladującego właśnie ten indeks S&P 500, a za 20% kapitału na przykład polskich obligacji skarbowych, Edo, naprawdę nie będzie złym rozwiązaniem. Mało tego, jest spora szansa, że taka strategia osiągnie lepsze wyniki od mojego portfela, mimo że poświęcam na giełdę naprawdę dużo czasu.
No to dlaczego więc ja sam nie inwestuję w taki sposób? Skoro jestem pogodzony z faktem, że jest spora szansa, że ostatecznie przegram z tym ETF-em na S&P 500? Odpowiedź jest następująca: życie to nie Excel. W tym momencie mogę ze 100% pewnością stwierdzić, że na inwestowaniu dywidendowym zarobiłem tak naprawdę, ostatecznie, dużo więcej, niż zarobiłbym na inwestowaniu pasywnym. Mimo że mój portfel prywatny od początku jego istnienia mniej więcej zrównuje się z indeksem S&P 500, to zdanie mogło zabrzmieć dziwnie i bardzo intuicyjnie. Ale chodzi o to, że te regularne wpływy z dywidend tak mocno zadziałały na moją wyobraźnię, że od razu zapragnąłem stać się w tym temacie, jeśli nie ekspertem, to przynajmniej zdobyć mocno ugruntowaną wiedzę i doświadczenie. Słuchałem wtedy wszelkich możliwych podcastów i materiałów o inwestowaniu dywidendowym i przeczytałem kilka książek. Dość szybko zdałem sobie sprawę, że sama wiedza o inwestowaniu da mi faktycznie sporo, ale tym kluczowym czynnikiem, dzięki któremu będę w stanie szybko zwiększać kwoty otrzymywanych dywidend, jest zwiększanie regularnych wpływów z pracy.
I tutaj doszliśmy do miejsca, w którym mogę stwierdzić, że już nigdy nie będę żałował, że wybrałem inwestowanie dywidendowe zamiast pasywnego, nawet jeśli ostatecznie bardzo mocno przegram z tym indeksem S&P 500. W życiu nic nie dałoby mi tyle motywacji do nauki, pracy i poszerzania horyzontów, ile dał mi wyobrażenie tego, że jeśli dzisiaj zainwestuje kolejny tysiąc złotych, to być może ta kwota będzie na mnie pracować już do końca życia, uwalniając mnie od takich typowych trosk materialnych i pozwalając skupiać się na ciekawszych czy ważniejszych dla mnie rzeczach. Inwestowanie co miesiąc określonej kwoty w ETF jest mega racjonalne, wszystko spina się w Excelu i absolutnie tego w żadnym stopniu nie krytykuje. Ale akurat w moim przypadku, osoba, która załóżmy namówiłaby mnie właśnie do takiego inwestowania, zrobiłaby mi sporą krzywdę, bo myślę, że obecnie na rachunku miałbym przynajmniej dwa razy mniejszą kwotę, a po drugie nie powstałby ten kanał i nie wpadłbym na wiele innych pomysłów, które dzięki wiedzy inwestycyjnej przychodzą mi do głowy. Na przykład ostatnio przed zaśnięciem pomyślałem sobie, że fajnym zwieńczeniem mojej misji promocji polskiego rynku kapitałowego, bo taką misję mam, byłoby wprowadzenie jakiejś małej spółki na giełdę. Oczywiście byłaby dywidendowa, ale to jest raczej plan na 10 lat do przodu.
Aha, ale żebyście teraz nie pomyśleli, że spółki wypłacające dywidendy są jakieś gorsze. W swojej karierze natknąłem się na różne dane dotyczące różnych strategii i raczej nie odniosłem wrażenia, że strategia zainwestowania w spółki dywidendowe odbiega potencjalną zyskownością od innych strategii. Zresztą, w zależności od wyboru danych wyjściowych, tak naprawdę możemy dojść do dowolnych wniosków, które tam sobie wcześniej założymy. Najlepszym dowodem skuteczności strategii dywidendowej jest to, że najlepszy i najbogatszy inwestor na świecie, Warren Buffett, inwestował właśnie dywidendowo. Myślę, że to nie chłodna kalkulacja, a właśnie ta frajda, jaka płynie z inwestowania dywidendowego, sprawiły, że Buffett jest tam, gdzie jest. Nie wyobrażam sobie, że dalej z taką pasją zajmowałby się tym tematem, gdyby od 60 lat co miesiąc wrzucał po prostu określoną kwotę w jeden ETF na amerykański rynek akcji. Mimo wszystko, jeszcze raz podkreślam, że to jest tylko moje zdanie, a strategię inwestowania pasywnego nadal będzie świetnym wyborem dla wielu osób.
Trzeba też pamiętać, że każda strategia, która da wam potencjalnie zysk wyższy niż na lokatach, będzie wiązała się już z jakimś mniejszym lub większym ryzykiem utraty kapitału. Mamy więc pierwszy wniosek, że każdy powinien dobrać strategię pod siebie. Najlepsze jest to, że wcale nie musimy ograniczać się do jednego rodzaju inwestowania. Można chociażby podzielić portfel na pół i z 50% zrobić część pasywną portfela, a drugą połowę przeznaczyć na zbudowanie dobrze zdywersyfikowanego portfela dywidendowego. Proporcje dla każdej osoby mogą się różnić w zależności od obecnej sytuacji życiowej, podejścia do ryzyka, radzenia sobie z emocjami i tak dalej. Ja sam w przyszłości planuję rozpocząć budowanie niewielkiej części pasywnej swoich inwestycji, tak żeby jednak mieć za plecami taką poduszkę bezpieczeństwa, gdyby faktycznie w Polsce miała wystąpić jakaś katastrofa. Czekam z tym początkiem inwestowania pasywnego na jakiś moment, w którym dolar i euro będą tańsze. Jeśli taki nie nadejdzie, to spoko. Mam spory wybór na GPW.
Mam wrażenie, że niektóre osoby trochę za bardzo biorą do siebie te wszystkie slogany o konieczności natychmiastowej dywersyfikacji geograficznej. Jasne, przy pewnym majątku to daje większą dozę bezpieczeństwa, ale myślę, że jak ktoś zaczyna od inwestowania sobie tych 500, 3000 zł miesięcznie, to spokojnie może mieć przez rok, dwa czy trzy lata ekspozycję tylko na GPW i nic się złego nie stanie. Zauważcie, że to pojęcie dywersyfikacji geograficznej jest szczególnie w Polsce tak naprawdę totalnie nowe. Przecież prawie 100% ludzi na świecie funkcjonuje tak, że mają cały swój majątek pod ręką. Raczej nie podejdziemy do właściciela restauracji i nie powiemy mu: "Ej, stary, musisz otworzyć jakiś lokal w USA, bo tutaj zaraz może być wojna. Powinieneś mieć to tylko jeden procent kapitału, bo udział Polski w światowym PKB to właśnie jeden procent". No nie ukrywam, że trochę drażni mnie sytuacja, w której osoby pracujące w zagranicznym korpo, kupujący zagraniczne produkty, inwestujące za granicą, ale mieszkające w Polsce, mówią coś w stylu: "Ale ta Polska beznadziejna, gdzie indziej jest lepiej, a giełda to banan". No ciekawe, dlaczego tak jest, skoro nic z tym nie robisz i pompujesz portfele jakimś starym dziadom z USA.
Jedną z takich kluczowych podstaw siły amerykańskiej giełdy jest właśnie to, że oni tam są patriotami gospodarczymi i chyba co druga osoba korzysta z produktów Apple, kupują Teslę i tak dalej i są dumni, że korzystają z tych produktów. Ja mam trochę takie naiwne i utopijne myślenie na ten temat, ale zamiast narzekać, postanowiłem zacząć działać i sam postawiłem już to kilkaset tysięcy złotych na GPW i staram się popularyzować polski rynek kapitałowy. Jeśli stracę tę kasę, to najwyżej zacznę tańczyć jak w końcówce filmu "Grek Zorba", ale być może uda mi się przyłożyć rękę do zbudowania siły tego rynku. Ja poważnie widzę, że obecni nastolatkowie odbierają na tyle dobrą edukację, że istnieje szansa, że w pewnym momencie jakieś startupy czy firmy technologiczne zaczną tu wyrastać jak grzyby po deszczu. Dobra, bo znowu gadam jakiś głupoty. Wracamy do tematu.
Podsumowanie tego punktu jest takie, że musicie szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie, z jaką strategią będziecie czuć się najlepiej i co da wam najwięcej motywacji do pracy, bo jeszcze raz podkreślam, że w inwestowaniu dość ważne jest też regularne zwiększenie zarobków. Nie czuj oczywiście presji. Jeśli dostaniesz podwyżkę za rok, to też spoko. Mamy zwykle na tyle długi horyzont inwestycyjny, że naprawdę nie ma się co spieszyć. Warto, podobnie jak w inwestowaniu, ułożyć jakiś plan rozwoju w konkretnych dziedzinach, którego będziemy się konsekwentnie trzymać. Super byłoby też ćwiczyć takie umiejętności jak konsekwencja, myślenie długoterminowe, działanie dwóch planu, robienie kroków w przód, nawet podczas gorszych dni i tego typu rzeczy. Nie dość, że jestem pewien skuteczności takiego podejścia, to jeszcze te wszystkie umiejętności przydadzą ci się na giełdzie.
OK, załóżmy, że zdecydowałeś lub zdecydowałaś, że część twojego portfela będzie składać się faktycznie z akcji dywidendowych. Co teraz? Po pierwsze, żeby nabywać akcje, będziemy potrzebować konta maklerskiego u brokera, który jest pośrednikiem między nami a giełdą i oferuje nam możliwość zakupienia akcji. Tutaj sporo osób też do końca nie rozumie, jak to działa i że jeżeli mamy już akcję, a broker upadnie, to nic strasznego się tak naprawdę nie dzieje. Tak jak mówiłem, broker to tylko pośrednik. Kiedy już kupimy akcję, zostają one przypisane do naszej osoby w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych i to jest właśnie w akcjach super, że nie da się ich zgubić czy ukraść. Podobnie jest z obligacjami. Więc w przypadku, kiedy broker upada, idziecie sobie do tego Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, oni wam dają papier, że macie dane akcje i idziecie z tym papierem do innego brokera, który wam te akcje przypisuje do rachunku.
Ja na moim kanale współpracuję z XTB, które jest partnerem tego odcinka i polecam konto w XTB dlatego, że ten broker oferuje nam zakup i sprzedaż akcji bez prowizji do kwoty 100 000 euro miesięcznie i sam po prostu korzystam z ich usług odkąd dosyć nieprzyjemnie wzrosły prowizje za zakupy i sprzedaż akcji w moim poprzednim domu maklerskim. Czyli XTB jest tym naszym pośrednikiem, ale nie pobiera za to pośredniczenie opłaty, bo zarabia po prostu na innych rzeczach i produktach bardziej spekulacyjnych. Proces zakładania konta i zakupu akcji omawiałem w filmie, który wyświetla się teraz w prawym górnym rogu ekranu.
OK, świadomie wybraliśmy strategię, mamy już konto maklerskie, ale co zrobić, żeby wziąć udział w tej dywidendzie? Czy muszę trzymać akcję przez cały rok, czy wystarczy, że kupię je na dzień przed wypłatą dywidendy? Już wszystko tłumaczę. Pod koniec pierwszego kwartału każdego roku zaczynają stopniowo spływać raporty finansowe ze spółek giełdowych, podsumowujące wyniki z zeszłego roku. Jest to o tyle istotne, że zysku za poprzedni rok dywidenda będzie wypłacona w roku bieżącym. Czyli dywidendy w tym roku, w 2023, były wypłacane za zysk z 2022. Warto więc kwartał po kwartale śledzić wyniki obserwowanych przez nas spółek, żeby jak najszybciej być w stanie oszacować przyszłoroczną dywidendę. Pamiętajcie, że na giełdzie, jeśli wszyscy już o czymś wiedzą, to dawno jest to uwzględnione w cenach akcji.
Po opublikowaniu raportu rocznego zarząd spółki analizuje jej sytuację finansową i plany inwestycyjne, po czym rekomenduje konkretną kwotę dywidendy, którą członkowie zarządu uznają za właściwą. Następnie zbiera się tak zwane zwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, skrót ZWZA. Dość często się z nim będziecie spotykać. Na walnym zgromadzeniu akcjonariusze spółki decydują, czy zatwierdzić kwotę dywidendy zaproponowaną przez zarząd i ustalają dzień dywidendy oraz dzień wypłaty dywidendy. Te informacje są dla nas istotne. Wiedząc, kiedy jest dzień dywidendy, dowiemy się, kiedy musimy posiadać akcje na swoim rachunku, żeby wziąć udział właśnie w podziale zysków. Działa to tak, że akcje powinniśmy posiadać na dwa dni sesyjne przed dniem dywidendy. Na przykład, dzień dywidendy wypada w piątek, no to musimy mieć akcję w środę. Dzień dywidendy został ustalony na wtorek, musimy mieć akcję w piątek poprzedniego tygodnia i tak dalej. Dzień wypłaty dywidendy jest dniem, kiedy spółka fizycznie przelewa pieniądze na nasz rachunek maklerski i z tego, co zauważyłem, przypada on średnio od dwóch do czterech tygodni po dniu dywidendy.
No i teraz można zadać sobie pytanie: "No dobra, czyli mogę kupić akcje dwa dni sesyjne przed dniem dywidendy, dzień później je sprzedać, jeszcze zgarnąć dywidendę?". No teoretycznie tak, ale raczej się to nie opłaci, co zaraz wytłumaczę. W ogóle zadawanie sobie takich pytań i szukanie na nie odpowiedzi jest dosłownie kluczem do zrozumienia, jak działa rynek i do nauki inwestowania, więc polecam to robić. Otóż raczej się to nie opłaci, bo giełdy uzbrojone są w mechanizm odcięcia dywidendy od kursu akcji. W praktyce wygląda to tak, że jeśli nasza spółka kosztuje 100 zł i wyznacza dzień dywidendy na piątek, planując wypłatę 10 zł dywidendy, a my nabędziemy akcję w środę, to kiedy obudzimy się dzień później, czyli w czwartek, to na naszym rachunku maklerskim zobaczymy, że kurs naszej spółki z automatu został obniżony o to 10 zł do kwoty 90 zł. Powiedzmy, że ma to pewien sens, bo spółka wypłaca ze swojej kasy odpowiednią ilość gotówki i jej kapitalizacja jest obniżana o taką samą wartość. Myślę, że gdyby ten mechanizm nie istniał, to rynek i tak poradziłby sobie z odpowiednią wyceną spółek dywidendowych. No, ale musimy się pogodzić, że każda wypłata dywidendy będzie wiązała się z odcięciem jej kwoty od kursu akcji.
Powiedziałem, że kupienie spółki tylko po to, żeby dostać jedną dywidendę, a później tę spółkę sprzedać, raczej się nie opłaci, bo od kwoty naszej dywidendy zostanie pobrany podatek od zysków kapitałowych wynoszący 19%. Możemy uniknąć go, inwestując przez konta emerytalne, IKE lub IKZE i wtedy takie działanie też się tak średnio opłaci, bo zapłacimy jeszcze koszty transakcyjne zakupu i sprzedaży akcji. A tu znowu może paść pytanie, że skoro dywidenda jest pomniejszona o podatek, a dodatkowo kurs akcji spada, czyli ta dywidenda jest odcinana, to czy to się w ogóle opłaca? Oczywiście, że tak, ale w długim terminie. Zwróćcie uwagę, że na kilka dni przed wypłatą dywidendy wszystkie informacje są już w posiadaniu wszystkich uczestników rynku i spółka wtedy zwykle jest wyceniona bardzo adekwatnie do jej takiej uczciwej wartości.
Świetnym przykładem na to, jak taki łowca jednorazowych, wysokich dywidend mógł się przejechać, jest spółka PCC Rokita. Przepraszam akcjonariuszy, że tak męczę tę spółkę, bo firma ogólnie jest dobra, ale w tym roku była dość jaskrawym przykład tego, co chcę przekazać. Zobaczcie ten wykres. Kolejne kwartały przynosiły coraz lepsze wyniki, więc spółka adekwatnie do tego rosła, a inwestorzy zdawali sobie sprawę, że będzie to nieść ze sobą rekordową dywidendę. Ten pionowy ruch w górę to właśnie dzień ogłoszenia, że dywidenda wyniesie ponad 21 zł. Jeżeli ktoś nabywał tę spółkę odpowiednio wcześniej, spodziewając się wysokiej dywidendy, to dostał naprawdę fajny prezent. Ale zauważcie, jak skończyło się nabywanie tej spółki w momencie, kiedy wszystko było już podane na tacy. Dodatkowo ten przykład jest tak jaskrawy, bo wtedy już było powszechnie wiadomo, że trwa spowolnienie gospodarcze i wyniki spółki PCC Rokita zapewne znacząco się pogorszą. Odcięcie wysokiej dywidendy plus słabsze wyniki sprawiły, że spółka obecnie jest o 40% niżej.
Nie oznacza to oczywiście, że taki długoterminowy akcjonariusz, który kupił tę akcję na górce przed dywidendą, ostatecznie straci na tej inwestycji. Myślę, że za kilka lat znów przyjdzie czas dobrej koniunktury w branży chemicznej i spółka ponownie zacznie rysować kolejny szczyt. Tak to działa zwykle na giełdzie. Ja sam zwykle staram się już jakieś pół roku przed ogłoszeniem przez zarząd proponowanej kwoty dywidendy oszacować, jaka ta kwota może być i na tej podstawie podejmować decyzje, czy spółka jest droga, czy tania. Oczywiście nie chodzi o to, żeby robić to do grosza, ale bardziej o to, żeby mieć jakiś punkt odniesienia. Faktycznie, dość rzadko kupuję spółki dywidendowe w tym okresie, kiedy wszyscy już wszystko wiedzą, a specjalnie czekam na to wspomniane wcześniej odcięcie dywidendy, bo czasami rodzi to niezłe okazje, żeby odebrać akcje tanio od tych niecierpliwych i poczekać sobie na przyszłoroczną dywidendę albo nawet na dywidendy za parę lat.
Inwestowanie dywidendowe jest więc zdecydowanie dla osób, które chcą kupić spółkę i trzymać się latami. W tak długim okresie te wszystkie odcięcia nie będą miały żadnego znaczenia. Kurs naszego zakupu się ostatecznie uśredni, a my co roku będziemy odbierać naszą być może rosnącą dywidendę i cieszyć się z realnych pieniędzy napływających na nasze konto z realnie działającego i zarabiającego biznesu.
Podatki w inwestowaniu dywidendowym. Ten dział na szczęście będzie bardzo krótki i jest to jednym z powodów, dlaczego uwielbiam inwestować dywidendowo w Polsce. Tak jak w każdej innej dziedzinie życia, podatki są po prostu skomplikowane. Tak tutaj, jakimiś cudem, wszystko dzieje się automatycznie, więc kompletnie nie ma się czego bać. Za chwilę o tym opowiem, ale najpierw mała dygresja. Zauważyłem, że często w komentarzach pytacie o te podatki, sugerując nawet, że właściwie to tylko strach przed rozliczeniem z urzędem skarbowym powstrzymuje was przed rozpoczęciem inwestowania. Myślę, że polski Urząd Skarbowy powinien mieć jakiś budżet na ocieplanie wizerunku, bo musicie wiedzieć, że jeżeli nie dysponujecie jakimiś ogromnymi kwotami i celowo nie unikacie płacenia podatków, to poważnie nie ma się po prostu czego bać. Jako przedsiębiorca miałem dość często kontakt z osobami z Urzędu Skarbowego i zawsze były to takie normalne rozmowy, w których mogłem o wszystko zapytać. Ogólnie to, co teraz mówię, to inwestowanie dywidendowe nawet nie będzie za bardzo dotyczyć, ale błagam, niech strach przed podatkami nie hamuje was przed działaniem.
Jeżeli od początku waszą intencją nie będzie oszukiwanie Urzędu Skarbowego, to najgorsze, co się może stać, to że faktycznie zapomnicie uiścić jakiś podatek. Zostaniecie wtedy poproszeni o wyjaśnienie tego i będziecie musieli go wpłacić, pewnie wraz z jakimiś drobnymi odsetkami. Jeżeli kwoty takich zaległych podatków nie idą, nie wiem, w dziesiątki czy setki tysięcy złotych, to nikt wam nie wlepi żadnej kary, a najprawdopodobniej zostaniecie po prostu pouczeni, żeby bardziej tego pilnować w przyszłości i wracacie po prostu działać dalej.
Wracamy do podatku w inwestowaniu dywidendowym. Ja tutaj zajmę się polskimi spółkami i polskimi brokerami, bo między innymi dlatego inwestuje w Polsce, że mam dzięki temu taki realny zysk pasywny bez konieczności śledzenia każdej wypłaty dywidendy i później rozliczania się z niej. Mamy tutaj właściwie do czynienia z dwoma przypadkami. Pierwszy z nich to otrzymanie dywidendy od polskiej spółki w złotówkach i ten punkt streszczę tak: dostajecie dywidendę i tyle. Podatek pobierany jest automatycznie przez wasz dom maklerski i przesyłany do Urzędu Skarbowego. Nic więcej nie musicie z tym robić ani nigdzie tego zgłaszać. Możecie od razu korzystać sobie z otrzymanych pieniędzy.
Przypadek drugi to, kiedy sprzedajemy nabyte wcześniej akcje i w danym roku kalendarzowym ponosimy stratę lub notujemy zysk. To też jest bardzo proste, bo polskie domy maklerskie budują sobie bazę waszych transakcji i pod koniec roku automatycznie generują tak zwany PIT-8C, który przesyłają do Urzędu Skarbowego. Waszym zadaniem będzie sprawdzić, czy wszystko się zgadza i potwierdzić wszystko w momencie rozliczania PIT-ów na stronie podatki.gov.pl, wysyłając automatycznie wygenerowany PIT-38. Ten PIT-38 to dokument, w którym wykazujemy zyski lub straty uzyskane ze sprzedaży papierów wartościowych i jeżeli mówimy o korzystaniu z usług polskich brokerów i działania na polskim rynku, to z ogromnym prawdopodobieństwem będziecie musieli tylko właśnie potwierdzić ten automatycznie wygenerowany dokument i wysłać odpowiednią kwotę podatku, jeżeli w poprzednim roku osiągnęliście zysk.
Jak widzicie, kompletnie nie ma się czego bać, a właściwie wszystkie kwoty, które dawniej musielibyśmy faktycznie liczyć sami, liczone są teraz automatycznie. Trochę bardziej skomplikowanie robi się, jeśli kupimy na przykład Asbis, który jest zarejestrowany na Cyprze. Cypr nie pobiera podatku od zysków kapitałowych, lub innymi słowy, wynosi on tam 0%. Dostaniemy więc pełną kwotę dywidendy i będziemy musieli ten podatek 19% odprowadzić sami. Co też nie jest specjalnie skomplikowane, ale o tym powiem więcej w materiale o podatkach, który planuje na pierwszy kwartał przyszłego roku.
Technikalia mamy mniej więcej omówione, więc teraz czas na zapewne ciekawszą część, czyli rozpoczęcie budowy swojego portfela dywidendowego. Będę tutaj podawał nazwy spółek, które według mnie są ciekawą i w miarę bezpieczną opcją, żeby zacząć swoją własną analizę i mieć jakąś podstawę, żeby spokojnie dywersyfikować swój portfel pomiędzy różne sektory. Uwaga, nic co tu powiem, nie jest absolutnie rekomendacją inwestycyjną.
Przede wszystkim, jeżeli faktycznie zdecydujemy się na inwestowanie w Polsce, to dywersyfikacja portfela pomiędzy różne sektory będzie bardzo wskazana. Ograniczy to ryzyko, że kłopoty pojedynczego sektora przesadnie obciążą nasz portfel. Na przykład, w pewnym momencie trwania pandemii i po wybuchu wojny uważałem, że banki są bardzo tanie, ale nigdy w życiu nie chciałbym mieć tylko tego sektora, bo niemal co kwartał uderza w niego jakaś nowa informacja, typu wakacje kredytowe, niekorzystny wyrok w sprawie kredytów frankowych i tego typu historie. Oczywiście, pewnie trzymając tylko banki, byłbym teraz na plusie, ale za to moja psychika mogłaby być totalnie na innym biegunie.
O takim portfelu dywidendowym moim zdaniem dobrze jest myśleć w taki sposób, że budujemy taki swój własny dywidendowy fundusz ETF. To znaczy, trochę akceptujemy fakt, że nie znamy przyszłości i staramy się wybrać powiedzmy od 8 do 25 najlepszych według nas spółek dywidendowych. Tak jak już wspomniałem, dość trudno jest przewidzieć na polskim rynku, która spółka faktycznie będzie zachowywać się jakoś wybitnie dobrze, ale za to dość łatwo jest odsiać te kiepskie podmioty, dzięki czemu wygranie z szerokim indeksem WIG jest sprawą dość prostą. A zwróćcie uwagę, że WIG i tak radzi sobie całkiem nieźle i co jakiś czas wyznacza szczyt historyczny.
W tym momencie wydaje mi się, że do pokonania WIG-u wystarczy zastosować kilka prostych zasad selekcji spółek, takich jak:
Po pierwsze, wywalamy z radaru wszystkie spółki Skarbu Państwa, które nie mają bogatej historii dywidendowej. W takim wypadku zostaje nam PZU, Orlen, PKO SA i GPW. Jeśli o czymś zapomniałem, to dajcie znać.
Po drugie, staramy się wybierać spółki, które mają jak najdłuższą historię wypłat dywidend i super byłoby, gdyby te dywidendy były rosnące, niekoniecznie jednostajnie, ale jednak rosnące.
Po trzecie, wyrzucamy spółki, które miały w ostatnich latach jakieś stratne kwartały. Być może jeden jest jeszcze OK, ale tak dla bezpieczeństwa, lepiej wybrać te podmioty, które co kwartał regularnie generują zysk netto, bo to przekłada się na duże prawdopodobieństwo zachowania ciągłości wypłat dywidend.
Po czwarte, staramy się wybierać spółki, które regularnie zwiększają swoje przychody i zysk netto. To zwiększy nasze szanse, że kurs spółki wzrośnie w przyszłości, a dywidendy z roku na rok będą coraz wyższe.
Po piąte, dla bezpieczeństwa na początku, trzymajmy się tych 140 największych spółek z polskiego parkietu, czyli tych, które wchodzą w skład WIG20, mWIG40 i sWIG80.
No dobra, to ja przeprowadziłem dla Was taką wstępną selekcję spółek z kilku sektorów. Spróbujcie sami zweryfikować, czy te spółki spełniają nasze kryteria. Wyniki finansowe spółek można znaleźć chociażby na stronie biznesradar.pl w zakładce analiza finansowa lub nawet na stronie Bankier.pl, klikając w zakładkę wyniki finansowe. Myślę, że po krótkiej prezentacji spółek spróbuję stworzyć z nich taki zdywersyfikowany portfel i wgram go może na stronę MyFund. Będziemy sobie co jakiś czas dzięki temu sprawdzać, czy faktycznie udaje mu się wygrać z indeksem WIG. W ogóle to aplikacja do śledzenia wyników mojego portfela inwestycyjnego, to właśnie MyFund i ostatnio rozpocząłem z nimi taką małą współpracę. Jeżeli chcecie przetestować tę stronę, to można zrobić sobie konto z linku w opisie. Pierwszy miesiąc jest za darmo, nie trzeba podpinać żadnej karty ani nic, więc po prostu zachęcam do przetestowania. Wydaje mi się, że na początku trochę trudno jest się tam odnaleźć, ale tutaj od razu powiem, że warto się nauczyć ze strony obsługiwać, bo serio nadaje bardzo dużo możliwości. A i w ogóle postaram się nagrać odcinek, jak nauczyć się obsługiwać tę stronę i jak to wszystko działa.
OK, to zestawienie spółek, które przychodzą mi do głowy na hasło "solidny podmiot dywidendowy", wygląda mniej więcej tak. Miejcie świadomość, że to są takie trochę przypadkowe spółki, które po prostu gdzieś tam ostatnio sobie śledzę i przyszły mi do głowy podczas tworzenia tego odcinka. No to mamy tak:
Sektor bankowy i finansowy: i w jego skład wchodzą Bank Handlowy, Pekao SA i PZU. Każda spółka z bogatą historią wypłat dywidend.
Sektor informatyczny: ja tutaj umieściłem trzy spółki z grupy Asseco: Asseco Poland, Asseco SEE i Asseco BS i wszystkie zajmują się produkcją i sprzedażą oprogramowania.
Spółki produkujące materiały budowlane: tutaj umieściłem Kęty i Cognor. Kęty wytwarzają elementy aluminiowe, a Cognor zajmuje się produkcją wyrobów stalowych.
Importerzy i sprzedaż detaliczna: to Wittchen, Asbis i Ambra. Akurat jak mówię te słowa, to Wittchen spadał 17%.
Sektor deweloperów mieszkaniowych: tutaj umieściłem Dom Development i Develia.
Energetyka: Orlen.
Rynki finansowe: GPW i XTB.
Gaming: Ja ostatnio jakoś nie jestem przekonany do gamingu, ale wiem, że jest sporo inwestorów zainteresowanych tematem, więc dodaję. Po historii dywidend wygląda fajnie.
Budownictwo: Budimex, Mirbud, Mercor.
Wykończenia wnętrz: Dekora, Ferro.
Recykling i utylizacja odpadów: tutaj Mobruk.
Oczywiście chemia przemysłowa: PCC Rokita, to była właśnie ta spółka, o której sobie wcześniej mówiliśmy.
Nie są to oczywiście wszystkie warte uwagi podmioty dywidendowe i zachęcam do pisania własnych faworytów w komentarzach, ale wybrałem takie spółki, które często gdzieś tam się przewijają w tych materiałach na polskim YouTube i powiedzmy, jest pewien konsensus, że przynajmniej większość z nich to takie solidne podmioty.
Dobra, załóżmy, że obejrzałem swój własny filmik, przeanalizowałem wszystkie spółki, wiem, że PKO, Orlen, PZU czy GPW to spółki Skarbu Państwa i wiem, że wiąże się z nimi ryzyko ingerencji polityków. Działalność tych firm. Czas teraz na zrobienie szkicu mojego portfela dywidendowego, który będę starał się zbudować przez najbliższe miesiące. Oczywiście pamiętajcie, że taki plan musi ewoluować, bo będą do nas docierać cały czas jakieś nowe informacje. Ja jednak skupiłbym się głównie na takich informacjach finansowych, zawartych w raportach i ewentualnie planach i prognozach spółek na przyszłość.
No więc, zakładając, że jestem początkującym inwestorem i przesłuchałem uważnie ten materiał, myślę sobie: "No dobra, większość z tych spółek jest w tym roku po wypłatach dywidend, więc z tego, co ten koleś mówił, to jesień jest niezłym czasem, żeby zacząć, bo jeszcze daleko do przyszłorocznych wypłat, więc jest mniejsza szansa, że kurs będzie nieco sztucznie zawyżany przez spekulantów i mniej doświadczonych inwestorów, których do danej spółki przyciągnęła informacja o bliskim terminie wypłaty wysokiej dywidendy".
Przez najbliższe dni i tygodnie staram się słuchać i czytać jak najwięcej o spółkach, które wstępnie wytypowałem i ostatecznie wybór pada powiedzmy na jeden Bank Handlowy. Przy okazji tej losowo wybranej spółki postaram się pokazać wam krok po kroku, jak przebiega mój proces wstępnej analizy takiej spółki. Trudno jest poznać dobrze jakąś firmę w jeden dzień. To będzie bardziej polegało na zerkaniu na spływające co jakiś czas wyniki finansowe i porozumieniu, skąd w danym okresie biorą się wzrosty, a w innym spadki. Zobaczymy też wtedy, jak spółka realizuje swoją politykę dywidendową i jak radzi sobie w okresach lepszej i gorszej koniunktury. Myślę, że takie niezłe wyczucie i wiedzę co do konkretnej spółki, no będziemy w przeciągu dwóch, trzech lat. Chodzi mi o to, że często nie wystarczy po prostu przeczytać jednego raportu finansowego. Musimy mieć w tym jakąś ciągłość i jakieś odniesienie. To oczywiście nie znaczy, żeby zacząć inwestować dopiero po dwóch latach. Ja sam działałem w taki sposób, że mam na swoim radarze kilkanaście spółek i jak akurat mam kasę na zakupy, to patrzę sobie, który z moich faworytów akurat ma w miarę atrakcyjną cenę i kupuję. Nie ma w tym wielkiej filozofii i absolutnie nie jest tak, że jestem przekonany o nieomylności moich decyzji, dlatego właśnie bardzo szeroko dywersyfikuje swój portfel, opierając się na przekonaniu, że będzie on trochę jak taki czołg, jechał bardzo powoli, ale jednak sam.
No dobra, to prześledźmy sobie taką wstępną analizę spółki. Krok pierwszy: wpisujemy sobie w wyszukiwarce frazę "Bank Handlowy dywidendy" i wybieramy stronę Strefa Inwestorów. Tam jest zawsze taka fajna tabelka podsumowująca całą historię dywidend spółki. Otwórzmy sobie kolejną zakładkę i teraz wpiszemy "Bank Handlowy BiznesRadar", po czym na tej stronie wybierzemy sobie zakładkę "Analiza finansowa". Otworzy nam się podsumowanie wyników finansowych. Kliknijmy może na razie na widok wyników rocznych. I teraz w kolejnej zakładce w przeglądarce wpiszmy sobie powiedzmy "Bank Handlowy Bankier.pl" i tam sprawdzimy, jaka jest łączna liczba akcji Banku Handlowego. To się nam zaraz przyda.
No i teraz spróbujemy sobie oszacować przyszłoroczną dywidendę. O co też mnie pytaliście, chcieliście, żebym to robił w różnych spółkach i pokazał, w jaki sposób ja to robię. To jest oczywiście metoda na oko. No, człowiek się musi napić. Żartuję. To jest energetyk. Jak coś, najpierw sprawdźmy, jaki procent zysku trafił do akcjonariuszy w tym roku za zysk banku z roku ubiegłego. Wpisałem wyszukiwarce "Bank Handlowy dywidenda 2023" i dostałem informację, że było to 1,17 miliarda złotych. W BiznesRadarze widzę, że spółka zarobiła w tamtym roku 1,54 miliarda. Jeżeli podzielimy to 1,17 na 1,54, to dostaniemy wartość 76%. Czyli właśnie tyle procent zysku netto z 2022 roku spółka przeznaczyła na dywidendę w roku bieżącym. Załóżmy, że podobny procent zostanie wypłacony w przyszłym roku, żeby ustalić kwotę prognozowanej dywidendy.
Wejdźmy sobie na stronie BiznesRadar w kwartalny widok wyników. Widzimy, że Bank Handlowy w pierwszym półroczu zarobił ponad miliard 200 milionów złotych netto. Teraz musimy pamiętać, że stopy procentowe zostały ostatnio dosyć mocno obniżone i być może jeszcze będą obniżane przed wyborami, więc każda kolejna obniżka będzie negatywnie wpływać na wynik tego banku. Załóżmy więc tak bardzo konserwatywnie, że dwa przyszłe kwartały dadzą po 400 milionów złotych zysku netto, razem da nam to okrągłe 2 miliardy zysku w tym roku. Teraz załóżmy, że spółka wypłaci z tego zysku faktycznie to 76% w postaci dywidendy w przyszłym roku i daje tę kwotę miliard i 520 milionów złotych. Podzielmy sobie teraz tę kwotę na liczbę akcji Banku Handlowego i otrzymujemy kwotę 11 zł 63 groszy dywidendy na akcję.
A pamiętajcie, że założenia mamy dosyć konserwatywne, a to jest w tym momencie, no ile? 13, 14%. No i teraz powinna zapalić lampka ostrzegawcza: "Chwila, Bank Handlowy kosztuje teraz 83 zł, a wypłaci aż 12 zł dywidendy. To czego kurs nie jest dużo wyżej?". No i tutaj kłania się trochę taka szersza wiedza o działalności banków, bo inwestorzy po prostu wiedzą i starają się wycenić, że dwa kolejne lata będą najprawdopodobniej stały pod znakiem obniżania stóp procentowych, co będzie obniżać przyszłe wyniki tego banku. I mimo że obecnie odnotowujemy rekordy, inwestorzy nie są skłonni do nadmiernego optymizmu co do wyceny tej spółki.
I teraz ja nie mówię, że jest drogo, bo sam prywatnie uważam, że jeszcze jest powiedzmy dość tanio, ale też nie można się będzie dziwić, że Bank Handlowy za rok czy dwa lata będzie niżej niż wynosi obecna cena. No bo sektor bankowy jest skrajnie cykliczny i zależy właśnie w dużej mierze od tych stóp procentowych. Dlatego decydując się na taki bank, trzeba trochę pogodzić się z tym, że to nie jest raczej spółka, która urośnie razy 5 i z każdym rokiem będzie coraz wyżej. Banki mogą być takim fundamentem naszego portfela i możemy je traktować jako taką lepszą lokatę i inkasować po prostu niezłe dywidendy, ale portfel złożony z samych banków, no raczej nie ma szans pokonać na przykład S&P 500.
Aha, tutaj jeszcze to powiem, że oczywiście może być taka sytuacja, że inflacja w Polsce nie odpuści i te stopy procentowe będą musiały być na wysokim poziomie przez dłuższy czas. No i wtedy taki Pan Handlowy, no to zgarnie trochę kasy, więc to, czy uznajemy ten bank teraz za tani, czy drogi, no to zależy trochę właśnie od tego, jakiego mamy przewidywania co do stóp procentowych i kształtowania się inflacji w Polsce. Mam nadzieję, że mniej więcej to rozumiecie.
Jak sami widzicie, tutaj jest naprawdę dużo czynników decydujących o tym, czy będziecie chcieli posiadać daną spółkę w swoim portfelu. Ja mam tak, że kiedy czuję, że zaczynam przeważać te bardziej ryzykowne spółki dywidendowe z takim nastawieniem na wzrost, to czasami staram się wyrównać to ryzyko i zmienność, nabywając właśnie takie bardziej stabilne i przewidywalne podmioty, jak chociażby ten Bank Handlowy, Aseco, GPW i tak dalej. Wiem, że pewnie nie przyniosą mi one fortuny, ale pełnią funkcję takiego stabilizatora portfela, który pomaga trochę lepiej znieść bezcenne kryzysy i krachy.
Dodam jeszcze, że taki początkujący inwestor powinien dotrzeć do informacji, że Bank Handlowy nie ma kredytów frankowych i udzielił bardzo mało takich detalicznych kredytów hipotecznych, więc nie jest obciążony ryzykiem pozwów frankowych ani ryzykiem wprowadzania kolejnych wakacji kredytowych. Bank Handlowy raczej.
Współpracuje z firmami lub takimi podmiotami publicznymi. Często zobaczycie chociażby, że konto na przykład Urzędu Miasta albo urzędu dzielnicy mieści się właśnie w banku Citi Handlowym. W razie czego, błagam, nie traktujcie tego jako rekomendacji. Ja chcę Wam pokazać tylko przykładowy proces myślowy, który zachodzi w mojej głowie w momencie, w którym rozważam daną spółkę. Dobra, mamy załatwiony sektor bankowy. Teraz już krótko omówię 7 pozostałych spółek, które trafią do tego przykładowego portfela początkującego inwestora dywidendowego.
Numer 2: Grupa Kęty. Spółka produkująca wszelkie elementy aluminiowe, mocno powiązana z budownictwem. W tym roku odczuwa spowolnienie w tym sektorze, więc trudno będzie o kolejny rekord w wynikach. Natomiast jak tylko kondycja gospodarki zacznie ulegać poprawie, Kęty powinny znowu zacząć dużo zarabiać. Obecnie wydają się dosyć drogie, ale ja nie jestem spekulantem. Chcę otrzymać dywidendę za rok, więc będąc tym początkującym inwestorem, po prostu kupuję. A i tutaj ustalimy sobie, że dzień start tego portfela to jest 15 września, czyli ten piątek. Jego tam w wolnej chwili dodam właśnie do MyFund i co jakiś czas będziemy sobie sprawdzać, czy on faktycznie ten Wik pokonuje. Myślę, że to będzie fajny eksperyment. Kolejny na tym kanale.
Numer 3: Dom Development. Spółka wielokrotnie wspominana na tym kanale. Hipotetyczny proces myślowy może wyglądać tak: OK, spółka jest niestety na swoim szczycie historycznym, ale Polacy kochają nieruchomości, a Dom Development buduje tylko w największych miastach, w których ceny mocno rosną. A dodatkowo co roku zwiększa dywidendę. Jeżeli kurs będzie spadał, to trudno. Najwyżej uśrednię w dół. Zauważcie, że o ile bankom pomagają wysokie stopy procentowe, o tyle deweloperzy czy spółki takie około budowlane jak Kęty będą cieszyć się z niskich stóp procentowych. Taki zdywersyfikowany portfel ma całą masę takich korelacji i antykorelacji, dzięki czemu przestajemy być mocno narażeni na jakieś pojedyncze czynniki makroekonomiczne czy polityczne, które czasami potrafią doprowadzić do bankructwa jedną spółkę, a inne pozostawiają zupełnie nietknięte.
Numer 4: Asbis. Mamy już kilka dużych, całkiem stabilnych podmiotów, które nie mają jakiegoś ogromnego potencjału do wzrostu, więc możemy dorzucić coś mniejszego i posiadającego bardziej dynamiczną strategię rozwoju. Asbis dosyć szybko wchodzi na nowe rynki i jest w stanie zwiększać przychody, zachowując niezłe marże. Spółka niestety też jest blisko szczytu, ale w jakimś super optymistycznym scenariuszu spółka może wzrosnąć nawet kilkukrotnie. I chodzi mi tutaj o ten potencjał, bo chcę, żeby mój portfel też miał szansę tak rosnąć organicznie, a nie tylko przez wypłatę i reinwestowanie dywidend.
Numer 5: Oczywiście Mobruk. Trudno znaleźć podobną spółkę na polskiej giełdzie. A branża przetwórstwa i utylizacji odpadów wydaje się bardzo przyszłościowa i potrzebna społecznie. Oprócz tego Mobruk jest w stanie generować niesamowicie wysokie marże jak na spółkę, która nie jest związana z technologią. Ostatnie lata to przestój w przychodach i zyskach, ale cena jest też, załóżmy, adekwatnie niska. Jeżeli spółce uda się wrócić na kurs wzrostowy wyników finansowych, to można spodziewać się wysokich dywidend i zapewne wzrostu kursu akcji.
Numer 6: Asseco Poland. Określam na mianem najnudniejszej spółki na GPW, bo jej kurs porusza się strasznie leniwie, ale jednak jest w bardzo powolnym trendzie wzrostowym. Spodobało mi się to, że spółka od wielu lat generuje coraz więcej przychodów i zysków, co przekłada się na powoli rosnącą dywidendę. Zdecydowałem się na nią, bo ostatnio spadła i wydaje się, że jest w miarę atrakcyjnie wyceniona jak na spółkę z branży IT. Dodatkowo sporą część przychodów Asseco rozlicza w dolarach, co w razie czego zabezpieczy chociaż trochę mój portfel przed osłabieniem się złotówki.
Numer 7: Dekora. Regularnie rosnące wyniki finansowe. W 2022 roku spółka miała mało za dyszkę, ale 2023 wygląda już dużo lepiej. Fajnie, że Dekora działa w wielu krajach Europy. Produkcja paneli podłogowych jest biznesem łatwym do zrozumienia, więc postanowiłem dać firmie szansę. Gdyby coś się zaczęło psuć, to najwyżej wymienię w przyszłości na coś innego.
Numer 8: Cognor. Początkowo miałem tu wstawić jakiś podmiot budowlany, ale jednak pomyślałem, że nie mam odpowiedniej wiedzy. A Kęty i Cognor dostarczają materiały budowlane, a więc jeżeli koniunktura w tym sektorze się poprawi, to obie te spółki powinny na tym zarobić. Widzę, że Cognor ma obecnie kiepski rok i raczej przyszłoroczna dywidenda będzie uboga. Natomiast, jak mówił zawodowy inwestor, żeby patrzeć najlepiej na 2-3 lata do przodu, a Cognor przeprowadza obecnie ogromne inwestycje, które mają szansę znacząco zwiększyć skalę działalności spółki, więc może dywidendy będą większe w przyszłości.
OK, wcieliłem się właśnie na chwilę w takiego hipotetycznego początkującego inwestora, który odrobił pracę domową i dosyć dokładnie przestudiował informacje na temat spółek, które go zainteresowały. Wie, czym dana firma się zajmuje, czy ma obecnie jakieś problemy, od czego zależy jej zysk, jaką ma politykę dywidendową i tak dalej. Powiedzmy, że ten portfel z 8 spółek jest już tak w miarę rozsądnie zdywersyfikowany. Ja sam jeszcze mocniej ograniczam ryzyko błędów w wyborze pojedynczej z listy. Różnych spółek jednak rozkład kapitału w nich nie jest równy i 5 największych pozycji zajmuje około 60% wartości portfela, a 16 pozostałych około 40%. Te 5 największych pozycji to raczej takie duże, bezpieczne podmioty dywidendowe, jak chociażby Kęty. A te mniejsze firmy mają za zadanie zachowywać się nieco bardziej dynamicznie i w czasie hossy podbijać wartość portfela za pomocą wzrostu kursu. W tych spółkach oczywiście 95% kapitałów w moim prywatnym portfelu jest właśnie w spółkach dywidendowych. Tutaj może na potrzeby tego eksperymentu ustalmy, że w te 8 spółek, które tak trochę przypadkowo wybrałem, zainwestujemy po 10 tysięcy złotych, czyli jakby zaczynamy od kapitału 80 tysięcy. No i zobaczymy, co tam się z nimi będzie działo w przyszłości.
Teraz jeszcze może powiem, że to pewnie nie jest najbardziej optymalna strategia zarabiania na giełdzie i popełniłem oraz na pewno popełnię jeszcze mnóstwo błędów. Najważniejsze jest jednak to, że ja czuję się po prostu z tą strategią bardzo komfortowo. Jestem cały czas narażony na ryzyko zmienności, ale te regularnie rosnące wpływy z dywidend sprawiają, że mojej kuli śnieżnej nie zatrzymały ogromne straty procentowe ani podczas pandemii, ani po wybuchu wojny i cały czas brnę krok po kroku do przodu. Jestem pewien, że znacznie gorzej zniósłbym ten czas, gdyby moje spółki nie wypłacały dywidendy zupełnie, bo nie miałbym tego psychicznego punktu podparcia.
Jeszcze raz podkreślę, że inwestowanie i ekonomia absolutnie nie są dziedzinami ścisłymi. Matematyka bardzo w tym wszystkim pomaga, ale żadne cyferki nigdy nie zastąpią tego, żeby ze swoim portfelem po prostu dobrze się czuć. Szczególnie, że będzie on nam towarzyszył przez większość życia, więc musimy podejść do tego trochę tak jak do psa, który czasem cię wkurza, bo sika na kanapę, ale większość czasu jest spoko i wnosi sporo radości do twojego życia.
Trzeba też pamiętać, że praktycznie zawsze jest wiele dróg prowadzących do tego samego celu i niekoniecznie zawsze musicie wybierać te najbardziej trudną i stromo, ale najszybszą. Kiedyś już o tym wspominałem, ale ja uczę grać na instrumentach strunowych i uwierzcie mi, że najszybszą drogą byłoby od razu wskakiwanie na głęboką wodę i katowanie tych dzieci trudnymi utworami. Problem jest taki, że po jakimś czasie nikt by już nie chodził na moje zajęcia, bo kojarzyłyby mu się z wieczną katorgą. Czasami po prostu warto wrzucić na luz, nawet jeśli jesteście bardzo ambitni lub ambitne i rozłożyć swój cel najzwyczajniej w świecie, no, trochę dłuższy czas.
OK, mam nadzieję, że udało mi się chociaż trochę oświetlić te jednak nieco kręte drogi inwestowania dywidendowego. Starałem się tak krok po kroku ukazać proces, jaki zachodził w mojej głowie podczas nauki i odpowiedzieć razem z tobą na pytania, jakie sam sobie czasami wielokrotnie zadawałem. Zamiast narzekać na bananową giełdę, zbudujmy razem silny polski rynek kapitałowy, żeby móc później z niego czerpać latami i zostawić po prostu coś fajnego temu młodszemu pokoleniu.
W tym materiale to już wszystko. Prosiliście mnie o długi filmik i macie za swoje. Mam nadzieję, że jacyś rozbitkowie dotrwali do tego momentu. Tradycyjnie, jeżeli tak się stało, to możesz dać mi o tym znać, zostawiając emotkę w komentarzach, która pozwoli trafić temu filmowi do osób zainteresowanych tematem lub tych całkiem nowych. A teraz już życzę udanych inwestycji i do usłyszenia już niebawem.