Transcription
Nauka, która zaczyna służyć polityce, przestaje być nauką, a staje się elementem propagandy. Nauka cechuje się tym, że ona nie zawsze ma rację. W zasadzie to bardzo często się myli. Jest otwarta na weryfikację, jest otwarta na zmianę przekonań.
Ter jest przypisywane mężczyznom jak cukierki, jak jakieś tabletki. Zdolność do mierzenia się ze stresem jest głównie dyktowana nie przez silną wolę, nie przez dyscyplinę, nie przez cechy charakteru, tylko przez dostępność zasobów energetycznych.
Z czego wynika to, że nauka odrzuca takie podejście, że cukier sprzyja produkcji testosteronu? >> To jest dobre pytanie i odpowiedź brzmi: To nie nauka odrzuca takie podejście, tylko establishment medyczny i dietetyczny, a to jest zupełnie coś innego. Na to pytanie nie chciałbym odpowiadać, bo wywołałam wojnę w dietetyce, z której się nie pozbieram przez najbliższe pół roku.
>> Partnerem kanału jest XTB, polska aplikacja inwestycyjna, z której korzysta półtora miliona osób na całym świecie. Rejestrując się z kodem Cyprian możecie uzyskać kurs zarządzania finansami od podstaw.
>> Dermika 100% for men. Proteinowa siła dla twojej skóry. Regeneracja, energia. Natychmiastowy efekt świeżości. 100% for men.
>> Partnerem kanału jest SFD, największy sklep z odżywkami i suplementami diety w Polsce. Komfort rozmowy zapewnia UMISu. Spędzasz godziny przed ekranem? Wybierz IDFender. Okulary z filtrem światła niebieskiego. Zamów 20% taniej z kodem Cyprian 20. Partnerem podcastu jest Solflaps. Suplementy inspirowane naturą w oparciu o organiczne składniki grzybowe z kodem Cyprian 12 znajdziecie tam zniżkę na wszystkie produkty. O perfekcyjne cięcie dba Gentlemen Barbershop. Największa sieć barbershopów w Europie. Znajdź salon na gentlemenbarber.pl. Najwyższy standard pracy zaczyna się od miejsca The Shire. Więcej niż coworking.
>> Moim gościem dzisiaj Adrian Rosicki. Witaj. Cześć. >> Kłaniam się. Cześć Cyprian. Wokół testosteronu powstał dziś osobny przemysł, który sprzedaje go mężczyznom jako modny hormon sukcesu, jako barometr męskości, który rzekomo jest przyczyną wszystkich naszych problemów i który trzeba bez przerwy podnosić. Czego wobec tego fundamentalnie nie rozumiemy o prawdziwej biologicznej funkcji tego hormonu.
>> To co ja mam na myśli to to, że w zasadzie testosteron, jego poziom jest doskonałą informacją o stanie systemu. Czyli jego poziom wiele mówi na temat tego, jak się prowadzi mężczyzna i w jakim on jest stanie. Nie mówi wszystkiego na temat funkcji jąder, ponieważ niski poziom testosteronu może wynikać z różnych przyczyn i jądra mogą być w doskonałej formie. Dlatego ja osobiście postrzegam niski poziom testosteronu jako problem systemowy, nie jako problem lokalny, który jest lokalizowany tylko w samych jądrach, tylko to jest problem związany z metabolizmem.
>> Czyli testosteron nie funkcjonuje tak, jak powinien funkcjonować w momencie, kiedy system nasz jako ciało, jako system naczyń połączonych nie działa w odpowiednim poziomie. Jeśli sobie spojrzysz na klasyczny punkt widzenia testosteronu z zakresu urologii, to w zasadzie to kompletnie nie ma sensu, że urolog zajmuje się testosteronem, ponieważ to nie jest problem jąder. Bardzo rzadko.
>> Czy testosteronem zajmuje się urolog czy endokrynolog? E, >> i endokrynolog i urolog, to zależnie do kogo pójdziesz. Te obie specjalizacje się tym zajmują. Tylko nie wiem, co tutaj urolog do do rzeczy. Skoro jeśli my chcemy rozwiązywać problem niskiego testosteronu, skupiając się na samych jądrach, to tak naprawdę patrzymy na ten obraz przez dziurkę od klucza. Tymczasem paradygmat, według którego ja pracuję, patrzy trochę szerzej, czyli patrzy na człowieka jako całość i patrzymy tutaj na takiego mężczyznę przez pryzmat jego spoczynkowego tempa metabolizmu. Czyli już nie pytamy, czy jądra działają, czy przysadka działa, tylko pytamy, czy konwersja cholesterolu działa prawidłowo. Jeśli sobie spojrzysz na główny problem, który dotyczy mężczyzn, którzy mają niski testosteron, to najczęściej chodzi tutaj o niską konwersję cholesterolu. Nie chodzi o jądra, nie chodzi o przysadkę. I konwersja cholesterolu w tym wszystkim jest zjawiskiem, które w ogóle nie jest czymś, nad czym się pracuje w medycynie. Nawet jak sobie spojrzysz na pacjentów, którzy mają bardzo wysoki poziom cholesterolu we krwi, no to u nich ten cholesterol jest określany jako patologia, którą trzeba redukować farmakologicznie. Czyli parafrazując trochę twoje słowa i je upraszczając, nie leczymy skutku, tylko sprawdzamy przyczynę i wykorzystujemy w pełni naturalne predyspozycje człowieka do maksymalnego podniesienia testosteronu bez farmakologii, bez recepty.
>> W zasadzie tak, ale głębia tego wszystkiego polega na tym, żeby określić zapas na poprawę, który nie jest możliwy do określenia, kiedy kiedy używamy bardzo uproszczonych markerów i w medycynie niestety używa się tych markerów w bardzo uproszczony sposób, bo tak jak wymieniłem te badania, to jest jakiś zestaw badań, ale on mierzy tylko krwioobieg, który co do zasady dąży do pewnej równowagi. Nasza krew tak naprawdę wyręcza nas w tym, żeby utrzymać markery w bardzo wąskich zakresach. Więc to, że mamy jakieś parametry z krwi w normie, to nie jest żaden sukces, ponieważ na tym polega krwiobieg.
>> A jakie są zaawansowane markery? Nie, nie tworzyłbym takiego podziału na zaawansowane lub niezawansowane, tylko takie, które wykraczają poza badanie krwi i nim jest na przykład temperatura ciała, nim jest na przykład tętno. Na podstawie temperatury ciała, na podstawie emisji ciepła człowieka, można dowiedzieć się wiele na temat tego, jak ciało produkuje energię, na jakim poziomie jest ta zdolność do produkcji energii. I w zasadzie ta emisja ciepła i zdolność do produkcji energii powinna być wspólnym mianownikiem każdej dyskusji na temat czyjegoś zdrowia, niezależnie od tego, czy mówimy o kobiecie, czy mówimy o mężczyźnie. To jest wspólny mianownik, dlatego że każda funkcja, niezależnie od tego, czy mówimy o regeneracji, myśleniu, rozwiązywaniu problemów, czy reprodukcji, czy libido, to każda z tych funkcji jest zależna od dostępności energii.
Dlaczego o tym nie mówią lekarze? Dlaczego ktoś miałby zaufać w tym temacie tobie, a nie endokrynologowi, który poświęcił na to lata studiów medycznych? To jest bardzo dobre pytanie i cała ta wiedza, którą tutaj będę przekazywać i którą ja nabyłem przez ostatnie lata, to nie jest wiedza medyczna. Nic co tutaj dzisiaj powiem i nic co publikuję w internecie nie jest z zakresu medycyny. I na tym polega właśnie ta przewaga i ta dźwignia, ponieważ wszystko, o czym tutaj wspominam, opiera się na paradygmacie biologicznym, a nie na paradygmacie medycznym. I to jest bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ podejście do zdrowia, definicja zdrowia i praca nad zdrowiem w paradygmacie medycznym jest zupełnie czymś innym niż w paradygmacie biologicznym. I często to jest różnica jak dzień do nocy.
Wobec tego jaka jest różnica między paradygmatem biologicznym a paradygmatem medycznym? >> W medycynie jest tak, że zdrowie definiuje się poprzez brak choroby. Okej? Czyli jeśli nie chorujesz, nie ma rozpoznania choroby, nie ma jakiejś patologii, którą da się zdefiniować przez aparat diagnostyki i aparat interwencji. Czyli jeśli nie mieścisz się w tych kryteriach diagnostycznych, jeśli nie da się ciebie sklasyfikować przez tą klasyfikację, którą mamy, no to formalnie nie jesteś chory. Nawet jeśli przyjdziesz do swojego lekarza z patologicznymi objawami, on ci zleci badania z krwi do zrobienia i te badania z krwi wyjdą w normie, no to prawdopodobnie odeśle cię do domu i powie, że taka jest pana uroda. Słyszałem to setki razy od swoich klientów i słyszę to na co dzień. E i to jest zasadnicza różnica, ponieważ jeśli coś się nie mieści w tym kryterium diagnostycznym, jeśli kogoś nie da się zaszufladkować do tego, że ma niedoczynność tarczycy, czy ma bardzo wysoki poziom cholesterolu, czy ma miażdżycę, czy ma cokolwiek, no to taka osoba dla systemu, a dokładnie dla aparatu interwencji po prostu nie istnieje. Nieważne jak patologicznie będzie wyglądać i się czuć. Oczywiście jeśli ktoś ma nadwagę, sprawa jest oczywista. Tak, nie ma się co się tutaj kłócić.
W zasadzie w paradygmacie biologicznym podejście do zdrowia opiera się na tym, czy ciało ma w ogóle zdolność do utrzymania swojej bieżącej homeostazy. Opiera się na tym, czy ciało ma zdolność do zasilania podstawowych funkcji takich jak no właśnie reprodukcja, libido, myślenie, regeneracja, spoczynkowa aktywność i wiele innych rzeczy. Czyli w tym rozumieniu człowiek zdrowy to taki, który ma bardzo elastyczną zdolność do wchodzenia w stan mobilizacji, później w stan wyciszenia. To jest człowiek, który ma bardzo wysoką tolerancję na stres. To jest człowiek, który ma bardzo wysokie libido i właśnie zdolność do reprodukcji. To jest człowiek, który nie ma żadnych typowych objawów na miarę XX wieku, czyli brain fog, depresja, obniżony nastrój, czy zaburzenia koncentracji, wahania nastroju, czy stany zapalne skóry, czy wypadające włosy. Znowu moglibyśmy powiedzieć, że to jest 10, 15 różnych problemów, ale tak naprawdę to jest ten sam problem manifestujący się w 10, 15 różnych miejscach.
>> Mhm. To przekładając to na praktykę, z jakimi problemami ci specjaliści, ci endokrynolodzy nie potrafią sobie poradzić albo czego oni nie dostrzegają w problemach hormonalnych u mężczyzn? To zależy od perspektywy i też definicji tego, jak sobie z czymś radzimy, bo jeśli spojrzysz sobie na paradygmat medyczny, to według niego lekarz wykonuje swoją pracę bardzo poprawnie i w zasadzie nie ma wad, bo jeśli procedura jest taka, żeby przypisać swojemu pacjentowi statyny, ponieważ cholesterol jest wysoki i w ramach tego cholesterol w perspektywie czasu się obniży, to ten lekarz ma rację i ten lekarz osiągnął sukces. W twoim rozumieniu czego twoim zdaniem oni nie dostrzegają w tym procesie? Gdybym miał to nazwać jednym słowem, to bym powiedział przyczynę. Czyli brakuje tutaj podstawowych pytań takich jak: "Dlaczego ten poziom cukru we krwi jest wysoki? Dlaczego ten poziom cholesterolu jest wysoki? Co jest powodem, dla którego ten testosteron spadł i nie chce się podnieść od wielu lat?"
Dlatego przejmowałeś pacjentów do swojego miejsca od specjalistów znanych w Polsce, których znamy z podcastów. >> Dokładnie tak. To jest dosyć zabawna kwestia, ponieważ my mamy na koncie bardzo wielu pacjentów, którzy stawali się klientami, bo my pacjentów nie prowadzimy, bo my nikogo nie leczymy ani nie diagnozujemy i warto to zaznaczyć. I we współpracy z tymi lekarzami prowadzącymi, bo to też nie jest żadna tajemnica, schodziliśmy z tego TRT bardzo często i osiągaliśmy poziom testosteronu naturalnie, bardzo zbliżony do tego poziomu, co był na TRT, czasem nawet wyższy, w zależności od tego, kto jaki trzymał baseline na tym TRT, bo niektórzy trzymają 700, inni 1000, inni 800. Udawało nam się podnieść to bardzo, bardzo wysoko. U jednej osoby to było pół roku, a u innych 2 lata, więc to też wiele pokazuje na temat tego, że każdy ma inny punkt startowy, inny punkt odniesienia, ale to wiele pokazuje na temat tego, że to da się zrobić i to nie jest wina tego, że ci lekarze nie są kompetentni, bo ich kompetencja jest ogromna i bardzo prawdziwa, ale tylko w ramach obrębu ich paradygmatu. Czy jeśli my wychodzimy z ich sposobu myślenia, z ich podejścia redukcjonistycznego, no to nagle się okazuje, że da się zrobić dużo więcej niż taki lekarz byłby sobie w stanie wyobrazić.
>> To z czym oni do was przychodzą ci ludzie? Rozumiemy, że to są w większości przypadków ci znani topowi specjaliści z różnych podcastów. Czy ich klienci przychodzą do ciebie, by zwiększyć ten poziom testosteronu, ale właśnie drogą naturalną, schodząc jednocześnie z terapii zastępczej testosteronem. >> Najczęstszym powodem, dla którego ktoś się w ogóle do nas zgłasza, to są osoby sceptyczne. One nie schodzą z tego testosteronu od razu i na dzień dobry. To są osoby, które nie chcą po prostu już się kłócić najczęściej, ponieważ utrudnia im to banalnie życie rodzinne, podróżowanie, organizację i wiele innych aspektów. Drugi problem zazwyczaj dotyczy tego, że ten testosteron już nie działa tak dobrze jak na samym początku i osoby, które widzą na początku nawet czasem dużą poprawę, bo są takie osoby, no to z czasem ta poprawa zaczyna gdzieś gasnąć, ona zaczyna zanikać i ludzie szukają dalej i zastanawiają się, dlaczego to nie rozwiązało ich problemu, skoro obietnica była taka, że to rozwiąże problem na stałe, ponieważ zobowiązanie jest stałe.
Trend związany z terapią zastępczą, testosteronem, który jest dzisiaj. Czy według ciebie to nie jest niezbędne? To nie jest niezbędne. To jest jak nic nie powiedzieć, ponieważ TRT jest przypisywane mężczyznom jak cukierki, jak jakieś tabletki. Bardzo często rozmawiam z mężczyznami, którzy nie mają, którzy nie są w ogóle predysponowani do tego, żeby brać TRT. Z mojej perspektywy sytuacja, w której należy wejść na TRT, to jest sytuacja, w której ktoś ma dysfunkcję jąder i te jądra rzeczywiście nie są w stanie wyprodukować tego testosteronu.
>> Czyli jako ostateczność, >> jako kompletna ostateczność. Tylko problem jest taki, że znowu w tym paradygmacie medycznym ta ostateczność przychodzi bardzo blisko i wielu lekarzy, wielu specjalistów deklaruje teraz coraz bardziej usilnie, że oni starają się najpierw podnieść ten testosteron naturalnie, że oni tutaj zadbają o twój sen, zadbają o inne aspekty i oni rzeczywiście mają dobre intencje. Każdy lekarz tutaj ma dobre intencje i on chce zadbać o swojego pacjenta. To nie podlega żadnej dyskusji. Tylko znowu problem polega na tym, że ci lekarze są zakładnikami tego uproszczonego sposobu myślenia i nie są w stanie dowieść tego rezultatu. Nie dlatego, że są głupi, nie dlatego, że korupcja. Oni mają doskonałe intencje, tylko oni są ograniczeni w tym paradygmacie, który podchodzi do człowieka jak do procedury.
>> To ujmijmy to szerzej. Gdzie kończy się twoim zdaniem nauka, ten paradygmat biologiczny, medyczny, a zaczyna się propaganda ludzi, którzy nieświadomie to promują, bo wiara w naukę dzisiaj stała się poniekąd nową religią, a każda osoba, która stara się zakwestionować status quo, staje się szamanem. Tak. >> Y promują pseudonaukę czy różne teorie spiskowe. >> Nauka, która zaczyna służyć polityce, przestaje być nauką, a staje się elementem propagandy. I obecnie mamy do czynienia z czymś, co jedynie przypomina naukę. A jeśli spojrzysz sobie na to, czym nauka jest rzeczywiście, czyli nauka cechuje się tym, że ona nie zawsze ma rację, w zasadzie to bardzo często się myli, nie stara nie stara się usilnie mieć racji, tylko jest otwarta na weryfikację, jest otwarta na zmianę przekonań i jest przede wszystkim otwarta na zmianę swojego swojego aparatu interwencyjnego. Jeśli sobie spojrzysz na to, jak działa medycyna czy cała służba zdrowia, to oni nie są w ogóle otwarci na jakiekolwiek zmiany w myśleniu czy w podejściu do swoich pacjentów. Ten system jest bardzo skostniały i patrząc tylko na tą perspektywę, czyli tą całą esencję, ich postawę, już widzimy, że tutaj brakuje podejścia naukowego. Nieważne ile badań naukowych będą produkować, nieważne ile razy ten stetoskop założą na szyję i będą nagrywać rolki i cytować badania naukowe, ci wszyscy specjaliści. To nie jest nauka. Tam tam nie ma podejścia naukowego. Tam jest cytowanie badań naukowych. Tam jest wykorzystywanie wykorzystywanie elementów nauki w ramach realizacji swojej polityki w ramach establishmentu medycznego, ale technicznie tam nauki bardzo, bardzo brakuje.
>> Samo sformułowanie, aktualna wiedza medyczna jest w rzeczywistości pustosłowiem, która w rzeczywistości zmienia się co 6 miesięcy. Zastanawiam się do jakich maksymalnych widełek testosteronu udało ci się dojść w swojej drodze. Ja osobiście miałem testosteron na poziomie 800 plus jako najwyższy poziom w swoim życiu. Tylko ten poziom jest już co najmniej nieaktualny, ponieważ ponieważ jakiś czas temu zacząłem chorować na mykotoksykozy, tak jak kiedyś ci wspominałem. I tak naprawdę testosteron dla mnie jest już pewnym biomarkerem, który stanowi tak jak dla moich klientów pewien punkt odniesienia. Ja jak ja wiele ja uszkodzeń zgromadziłem w czasie przez te wszystkie lata.
>> W internecie zarzuca ci się, że twój niski wzrost i sylwetka to efekt TRT. >> Twój obecny stan to w 100% nadnaturalny. >> Oczywiście, że tak. Odpowiadając krótko, m powiedziałbym więcej. Instytut Badawczy w Warszawie, ten przy ulicyrologii ma moje badania, prawdopodobnie je przechowuje, bo ja tam robiłem przez jakiś czas co kilka miesięcy pełen panel badań z krwi, w którym wychodzi jednoznacznie, że ja tam mam niski testosteron, nie? Tam różnie. Czasem było to 300, czasem 400, 50, czasem 600 jednostek, bo wtedy przechodziłem bardzo ciężki okres. Yyy, no jednocześnie utrzymywałem formę, w której jak wychodziło po analizach składu ciała, że ja mam FFMI 26. Nie wiem czy kojarzysz ten wskaźnik. >> Nie, ale możesz, znaczy możesz to wytłumaczyć szerzej. >> Wskaźnik FFMI w zasadzie określa stosunek masy mięśniowej do wzrostu, masy ciała i tak dalej. I 26 to jest wartość, którą mają najlepsi kulturyści na świecie i to tacy wszechczasów i obecni, nie? Czyli powyżej 26 praktycznie nie istnieją już osoby, które które by trenowały kulturystykę czy sporty siłowe naturalnie, nie? Czyli tutaj ja już ten limit tak naprawdę wyczerpałem. Nigdy nie brałem żadnego TRT, żadnych peptydów, żadnych wspomagaczy. Moja nawet suplementacja jest bardzo uproszczona i tutaj nigdy nie było żadnych kombinacji kłucia się ani niczego podobnego.
>> Dobrze, to z czego wynikało to, że ty naturalnie stosując bardzo podstawowy protokół suplementacyjny byłeś w stanie dojść do widełek testosteronu powyżej 800. >> To nie jest jakiś fenomen, ponieważ my z naszymi klientami często startujemy z poziomu 700 i dochodzimy do poziomu 1200. To to nie jest jakiś duży fenomen. Wielu mężczyzn potrafi mieć poziom 800, potrafi mieć poziom 1000 i często nawet się nie czują w taki sposób, w jaki w jaki powinni w zem takiego poziomu testosteronu. I tutaj się pojawia kolejny aspekt, którego w ogóle się nie mierzy w medycynie, czyli wrażliwość tkanek na działanie androgenów. W zasadzie to wrażliwość tkanek na działanie hormonów, na działanie substancji. A to jest zupełnie inny aspekt, na który też trzeba zwrócić uwagę, bo to, że w twoim krwiobiegu krąży dane stężenie hormonu, to jeszcze nie wyczerpuje tematu, ponieważ twoje tkanki mogą nie odpowiadać na ten hormon. Czyli możesz być w sytuacji, w której masz 800 jednostek poziomu testosteronu, ale on nie działa tak dobrze, jak mógłby w warunkach, kiedy ta wrażliwość tkanek jest dużo wyższa. I znowu tą wrażliwość tkanek niedoskonale, ale da się ocenić przez pomiary tętna temperatury.
Powiedziałeś, że ze swoimi klientami udało ci się dojść do widełek powyżej 1200, to jaki był maksymalne jakie były maksymalne widełki, do których doszedłeś ze swoim klientem? >> Całkowicie naturalnie, tylko tak pracujemy. To było właśnie coś pomiędzy 1200 a 1400. sięgam pamięcią, próbuję właśnie sięgnąć pamięcią, że był ktoś taki, kto miał 1400, ale z takich bardziej aktualnych klientów to to na pewno z 1250, nie? Czyli to jest wzrost o połowę, jakby nie patrzeć już startując wysokiego poziomu.
Uhm czy uważasz, że 1200, 1400 czy to jest zakres, który jest dostępny dla każdego człowieka, który wchodzi w protokół opracowany przez ciebie? Nie, to absolutnie nie jest osiągalne dla wszystkich i też nie powinno być, ponieważ testosteron nie powinien być koniecznie tą cyferką, którą się goni. Testosteron powinien tutaj być bardziej takim wskaźnikiem, tak jak wcześniej wspominaliśmy, barometrem, który wiele nam mówi na temat tego, jaki kierunek obraliśmy i czy on jest skuteczny. Czyli mogą być mężczyźni, którzy mamy takich klientów, którzy swojego testosteronu nie zwiększą wcale i zaczynają na przykład z poziomu 600 i kończą na poziomie 650. No ten wzrost jest śmieszny. To co się dzieje u nich w międzyczasie, no to zwiększamy tą wrażliwość tkanek na działanie hormonów, dzięki czemu ten sam testosteron, który do tej pory krążył w krwiobiegu, działa potężniej, działa dużo mocniej. Więc na poziomie subiektywnym, a to jest tak naprawdę najważniejszy miernik postępu, poprawa jest zauważalna i poprawa jest realna.
Partnerem podcastu jest producent kosmetyków dla mężczyzn Dermika z głową kwasem hialuronowym i proteinami. A w jaki sposób niski poziom testosteronu uzewnętrznia się w naszym wyglądzie, w naszej posturze, w postrzeganiu świata, w zdrowiu emocjonalnym? W kontekście tego, że w badaniach, które są bardzo często przytaczane od 1987 roku, rok co rok, poziom testosteronu u mężczyzn spada między 1,2 a 1,4%. Takich objawów, symptomów jest bardzo, bardzo wiele. W zasadzie dotyczą one każdej dziedziny życia. Od aspektów wyglądu zewnętrznego, jak wyostrzone rysy ciała czy maskulinizacja, to, że mężczyzna wygląda jak mężczyzna, kobieta jak kobieta. Na to wpływa między innymi testosteron, po takie aspekty jak spłycenie emocjonalne, wahanie nastroju, depresja czy zaburzenia erekcji, niskie libido, niska energia i wiele innych rzeczy. Tylko nie chciałbym mówić tak jak mówią to zazwyczaj kliniki TRT, że jeśli masz problem z energią to raczej jest niski testosteron, ponieważ to jest po prostu nieprawda. Głównym problemem, który ja się staram tutaj przekazać w tym paradygmacie, w którym ja pracuję, jest to, że niski testosteron jest też objawem. On też jest pewnym rodzajem symptomu tej adaptacji organizmu do beznadziejnych warunków. Czyli testosteron w tym rozumieniu stanowi miernik postępu, nie stanowi cel. No gdybyśmy mieli zbudować jakiekolwiek różnice między osobami z wysokim poziomem testosteronu a niskim i mówisz o zarysowaniu maskulinizacji, no to powiem ci stary, jesteś zajebistym przykładem do tego, bo no to, że ktoś widziałem jakiś komentarz i ktoś skomentował pod twoim filmem, że młody Schwarzenegger. No i tak naprawdę my sami, ludzie, którzy o tym mówią są najlepszą wizytówką w tego w praktyce.
A jak to wpływa na nasze zdolności reprodukcyjne? Słyszałem pewną historię ze starej azjatyckiej wioski, gdzie 80latek z Malezji doczekał się syna ze swoją 42letnią żoną. Czy taki stan jest możliwy dla każdego? To znaczy, że my zdolności reprodukcyjne możemy utrzymywać do końca życia. To jest doskonały przykład w zakresie tego, że mężczyźni działają trochę inaczej niż kobiety, zwłaszcza jeśli chodzi o tą zdolność reprodukcji. Kiedyś spotkałem się z teorią, według której mężczyźni jednak nie przechodzą andropauzy. To jest jakiś termin opracowany na potrzeby medyczne, na potrzeby diagnozy, interwencji i tak dalej, ale jak sobie spojrzymy na pewne dane, które pokazują spadek poziomu testosteronu wraz z wiekiem, to w zasadzie nie jest on duży. Jeśli spojrzymy sobie na różnicę między 30latkiem a 60 latkiem to często te różnice potrafią być na poziomie 5-10%. Nie muszą wynikać z wieku, tylko mogą wynikać po prostu z aspektów środowiskowych, prawda? Więc jak podajesz ten przykład tego mężczyzny z Malezji, to wcale mnie to nie dziwi, ponieważ ja sam miałem klientów, którzy podchodzili pod 60 lat, a mieli testosteron 1000 jednostek. Oni po prostu zachowali te zdolności i powód, dla którego ludzie tych zdolności nie zachowują na dłużej, jest raczej środowiskowy, związany z tym jak żyją, jak się odżywiają, jak funkcjonują i tak dalej. Więc wiesz jaka jest zasadnicza różnica między jednym 50latkiem a drugim. Jeden siedzi na kanapie z piwem, a drugi potrafi imprezować i mieć 30 lat młodszą dziewczynę.
>> Mhm. A jakie sygnały wysyła nam ciało, jeśli wszystko jest w normie, to czy chociażby poranny wzwód jest jednym z takich sygnałów, że wszystko jest w naszym życiu i w naszym układzie hormonalnym w porządku? >> W zasadzie mógłby być, tylko to często daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa, prawda? Jeśli mamy poranny wzwód, to wszystko jest okej. No nie do końca. Lepiej spojrzeć na siebie z takiej no bardziej szerszej perspektywy i zauważyć to, czy czy nasz wygląd się nie zmienia w czasie, czy nie jesteśmy coraz bardziej zmęczeni z samego rana, czy to wypoczęcie nie zanika dzień po dniu, tydzień po tygodniu, czy nie zaczynamy gromadzić wody na brzuchu i na twarzy, czy nie pojawia się jakiś obrzęk, czy nie pojawia się jakaś apatia, spłycenie emocjonalne, te wszystkie objawy, które wymieniam, one nie dotyczą tylko ciała, one nie nie dotyczą tylko energii, one dotyczą też całej psychiki człowieka. Nie. I nawet jeśli ktoś ma problem z depresją, to jest taka mała dygresja, no to też jest to część tego samego stanu adaptacyjnego. Nie jest to problem psychiczny, z którym trzeba udać się za wszelką cenę do psychologa i przerobić to na rozmowie, tylko poszukać głębiej swojej fizjologii.
>> Mhm. A czy jednym z objawów y depresji wobec tego może być niski poziom testosteronu? Wiem, że to jest kontrowersyjny temat i bardzo kontrowersyjny, ale w zasadzie w jakiś sposób to wpływa. >> W zasadzie to ten temat jest jest jeszcze bardziej szeroki niż może by się wydawać, ponieważ niski testosteron współwystępuje z depresją i to jest bardzo częste zjawisko. I tutaj moglibyśmy zadać pytanie, co było pierwsze, depresja czy testosteron na niskim poziomie. Trudno na to odpowiedzieć. I w zasadzie odpowiedź w ogóle nie leży ani po stronie testosteronu, ani po stronie depresji, tylko w tym trybie oszczędnościowym, w której twoje ciało w ramach oszczędzania energii stara się ciebie spłycić emocjonalnie. Stara się ciąć koszty na zasilaniu takich funkcji jak właśnie produkcja androgenów, synteza testosteronu i tak dalej. A zdarzyła ci się sytuacja, w której przyszedł do ciebie pacjent w stanie depresyjnym i z którym mogłeś przy podniesieniu poziomu testosteronu wyleczyć go jednocześnie z depresji? Odpowiadając krótko, mieliśmy mnóstwo takich klientów, mężczyzn, którzy mieli depresję, mieli równolegle, często nie zawsze niski poziom testosteronu. I z sukcesem z tej depresji wychodziliśmy. Tylko my nie prowadziliśmy wobec nich jeszcze zaznaczę, żadnego leczenia, żadnej terapii, tylko pomagaliśmy im zwiększyć spoczynkowe tempo metabolizmu po to, aby wyjść z tego stanu oszczędnościowego, z tego stanu oszczędzania energii. I ci mężczyźni rzeczywiście odkładali bardzo szybko antydepresanty, na których byli, bo oni mieli oczywiście konsultacje ze specjalistami typu psychiatra i tak dalej. To nie są mężczyźni, którzy przychodzili do mnie z pierwszego wyboru. To są mężczyźni, którzy przeszli bardzo długą drogę, zanim tutaj w ogóle dotarli. Czyli oni próbowali 10 różnych lekarzy, próbowali różnych diet, próbowali różnych biohackingowych rutyn i to po prostu nie działało, więc szukali trochę głębiej.
To jak w takim razie powinno czuć się ciało, które wstaje rano po przebudzeniu? Czy często my nie wiemy jak my możemy się czuć, bo jesteśmy ustawieni i zaadoptowani do rutyny, w którym wydaje nam się normalne, że przychodzimy z pracy, nie mamy siły bawić się z naszymi dziećmi. Jedyne na co mamy ochotę to włączyć telewizor, obejrzeć Netflixa czy jakiś inny program. Nie mamy szerszego poglądu na to, że nasze ciało może funkcjonować na zupełnie innych obrotach. Jak powinno funkcjonować ciało na normalnych, zdrowych obrotach? >> Człowiek, który cieszy się naprawdę doskonałym zdrowiem, zazwyczaj zachowuje się euforycznie. Cieszą go małe rzeczy, ale jednocześnie jeśli przychodzi moment, w którym trzeba wykazać się jakąś większą agresją, bo sytuacja tego wymaga, to ta agresja również jest. To jest człowiek, który ma ogromną ilość energii, niezachwianą zdolność do reprodukcji, nie ma żadnych zaburzeń nastroju, ma wysoką tolerancję na stres i postrzega każdy stresor jako wyzwanie i nie poddaje się negatywnym emocjom. Znasz pewnie różnicę między osobami, czy to gdzieś ze swojego środowiska, czy może słyszałaś o takich osobach, gdzie jedna na złą wiadomość jest w stanie się rozpłakać albo załamać, a druga osoba jest w stanie traktować to właśnie jako sytuację, moment, w której będzie mogła się bardziej wykazać.
>> A chcesz powiedzieć, że to w jaki sposób reagujemy na sytuacje kryzysowe w życiu, to jest to również czynnik biologiczny, aniżeli czynnik psychiczny, emocjonalny? >> Dokładnie tak. I to jest jedna z tych najgłębszych esencji, które staram się przekazać we wszystkim co mówię, czyli to, że umysł nie jest odseparowany od ciała. Jeśli sobie spojrzymy na to, jak umysł jest ściśle związany z fizjologią człowieka, to zauważymy, że wszystko się i tak sprowadza do wspólnego mianownika, jakim jakim jest zdolność do produkcji energii. Innymi słowy, jeśli dana osoba z jakiegokolwiek powodu cierpi na upośledzoną zdolność do produkcji energii, to w takiej sytuacji, to w takim obliczu nie jest w stanie zasilać nie tylko podstawowych funkcji. I z uwagi na to, że ciało i umysł są ze sobą ściśle powiązane, to jeśli my jesteśmy w trybie oszczędnościowym, no to umysł i nasza część świadoma lub nieświadoma musi się pięć razy zastanowić nad danym wydatkiem. Okej? Czyli jeśli pojawia się jakieś zagrożenie czy wyzwanie w naszym życiu, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć, to niekoniecznie jest to kwestia silnej woli, tylko kwestia braku zasobów. A brak zasobów wynika z tego, że my nie jesteśmy w stanie wyprodukować adekwatnej ilości energii do zmierzenia się ze stresem. Innymi słowy, zdolność do mierzenia się ze stresem jest głównie dyktowana nie przez silną wolę, nie przez dyscyplinę, nie przez cechy charakteru, tylko przez dostępność zasobów energetycznych. Dlatego że spust tego nie nalejesz. Jeśli nie mamy tych zasobów energetycznych, to nie możemy działać. Nie jesteśmy w stanie zrobić praktycznie nic. Więc ta dostępność energii nie odnosi się tylko do zasilania funkcji, które wcześniej wymienialiśmy, takie jak reprodukcja, produkcja testosteronu, libido, energia i tak dalej, tylko ona ona wykroczy znacznie poza to i dotyczy wszystkich aspektów naszego życia.
Czyli chcesz powiedzieć, że jeśli ciągnie nas do cukru, ciągnie nas do słodyczy, to nie jest to jedynie efekt naszej silnej woli, ale również to jest kwestia zasobów energetycznych, które mamy. >> Pewnie zauważyłeś niektóre osoby, które mają poczucie winy za to, że jedzą słodkie pokarmy, słodycze czy inne rzeczy. Często to są dziewczyny, które na przykład w ramach swojej miesiączki jedzą bardzo dużo tych słodyczy po to, żeby zajeść stres. W ogóle zajadanie stresu to jest bardzo popularne zjawisko, które występuje też u mężczyzn. I w zasadzie takie zachowanie mówi wszystko na temat tego, czym jest cukier, ponieważ nasz mózg kojarzy preferowane źródło energii właśnie z cukrem, ze słodkim smakiem. I technicznie jest tak, że przy większym stresie zużycie energii wzrasta lub wice wersa zapotrzebowanie na energię wzrasta. Z tego powodu, jeśli u kogokolwiek pojawia się pragnienie cukru, słodkiego smaku, to jest to sygnał w zakresie tego, że powstała jakaś przepaść między naszymi dostępnymi zasobami a stresorami środowiskowymi. Czyli jeśli nasze środowisko staje się coraz bardziej wymagające, nieważne czy chodzi o pracę, nieważne czy chodzi o to, że kłócimy się z naszą kobietą, nieważne czy chodzi o trening, to wszystko zużywa energię. Więc jeśli pojawia się pragnienie słodkiego smaku, to to jest odpowiedź na większe zapotrzebowanie na energię.
>> Dobrze, to rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Jakie konkretnie decyzje mają największy wpływ na wyniki hormonalne, ale też pomijając truizm jak jedzenie, jak dieta, trening, regeneracja. Jakie konkretne jedzenie służy naszym hormonom najbardziej, a które służy najmniej? W zasadzie w tym wszystkim to hormony są produktem tego jak pracuje cały system, jaki jest metabolizm. Więc jeśli rozpatrujemy naszą dietę, suplementację, rutyny i tak dalej w odniesieniu do hormonów, to w pierwszej kolejności powinniśmy ją rozpatrywać w odniesieniu do całego systemu, jaki jest metabolizm, bo to on będzie kontrolować produkcję tych hormonów. Jeśli chodzi o żywienie ukierunkowane pod prawidłowe działanie naszego metabolizmu, to powinno być to żywienie, które ma jak najdoskonalszy stosunek łatwości trawienia do dostarczanej energii. Czyli to powinny być pokarmy, które są bardzo lekkostrawne, które są w stanie szybko i efektywnie dostarczyć energię, jednocześnie nie będą obciążać układu pokarmowego. To mogą być chociażby takie rzeczy jak cukry proste, takie jak owoce, miód, syrop, syrop klonowy i tym podobne, gdzie w ogólnym takim dietetycznym paradygmacie są to produkty, które postrzega się jako coś, co należy ograniczać, zwłaszcza miód czy syrop klonowy jako źródło cukru prostego. Owoce oczywiście jeszcze nie są tak demonizowane, ale niektórzy dietetycy gdzieś starają się przed tym ostrzegać, no bo wiadomo cukier. E, ale z perspektywy fizjologii owoc jest praktycznie produktem doskonałym, jeśli chodzi o jeśli chodzi o zaspokajanie potrzeb energetycznych, ponieważ zawiera preferowane źródło energii, jakim jest glukoza, zawiera cenne i niezbędne składniki odżywcze i jest bardzo łatwy w trawieniu. I ogólnie masz w dietetyce różne teorie polegające na tym, że cukru należy unikać, bo powoduje szybki wzrost poziomu cukru we krwi, a później szybkie spadki i to jest złe dla naszej insuliny, dla naszego metabolizmu i tak dalej. Tylko to nie jest do końca prawda. Nie taka jest fizjologiczna właściwość cukru. W zasadzie jeśli sobie spojrzeć na to, czym owoce różnią się od takich produktów jak kasze, ryże, ziemniaki, chleby, wypieki i tak dalej, no to owoce zawierają fruktozę, której węglowodan złożony nie ma. I główną cechą, z którą powinniśmy się zaznajomić, jeśli chodzi o fruktozę, jest to, że jest ona w stanie dostać się do komórki bez udziału insuliny, co czyni ją tak naprawdę doskonałym źródłem energii dla osób, którzy cierpią na cukrzycę lub inne dysfunkcje związane z dysregulacją poziomu cukru we krwi, gdzie w paradygmacie i medycznym i dietetycznym tak naprawdę praktykuje się zupełnie odwrotne interwencje, czyli cukru się unika, ponieważ ci ludzie boją się, zarówno pacjenci jak i specjaliści, tego, że ten cukier we krwi będzie zbyt mocno wzrastać. Pomimo tego, że taki mechanizm nie ma potwierdzenia fizjologii. On ma potwierdzenie w badaniach naukowych, które często są przeprowadzane nie na cukrze, nie na owocach, tylko na produktach bogatych w cukier. A to może być cokolwiek. To mogą być pączki, donaty, jakikolwiek produkt może być bogaty w cukier, który zawiera kilkadziesiąt innych substancji, które zakłócą wykorzystywanie i działanie tego cukru, który mamy w krwiobiegu.
>> Z czego wynika to, że nauka odrzuca takie podejście, że cukier sprzyja produkcji testosteronu? >> To jest dobre pytanie i odpowiedź brzmi: To nie nauka odrzuca takie podejście, tylko establishment medyczny i dietetyczny, a to jest zupełnie coś innego. Czy medycyna i dietetyka opiera się na nauce? Oczywiście. Mają badania naukowe, mają swoje konferencje, na których uczą się, mają swój program nauczania. Oni pod względem doboru swoich wierzeń, praktyk, interwencji i interpretacji są bardzo wybiorczy. Czyli tak naprawdę biorą to nie co jest prawdą, tylko to, co im się podoba, czyli to co potwierdza działanie systemu, to co jest.
wygodne i tak dalej. Czyli jeśli sobie spojrzymy na biologów, neurobiologów, fizjologów, którzy poświęcili całe życie na to, żeby badać fizjologię stresu, układu nerwowego, składników odżywczych, substatów energetycznych takich jak cukier, to prawdopodobnie nigdzie z ust biologa nie wyjdzie ci informacja o tym, że cukier jest zły.
To jest coś, co jest w stanie wyjść tylko z ust lekarza albo dietetyka, ponieważ oni są nauczeni w swoim paradygmacie, którego są zakładnikami. Chcesz powiedzieć, że cukier w każdej formie nam sprzyja, to znaczy, że biały rafinowany cukier jest lepszy niż jego brak?
Odpowiadając krótko, tak, ale to wszystko wymaga rozpatrywania w pewnym kontekście. Dlatego jeśli mówimy o białym, takim chamskim cukrze z cukierniczki, no to mówimy o substancji, która jest bardzo oczyszczona. Ludzie zostali przyzwyczajeni do tego, że jeśli coś jest oczyszczone, jeśli coś jest rafinowane, to jest szkodliwe, gdzie nie zawsze musi tak być. To, że coś jest pozbawione cennych składników odżywczych nie oznacza od razu, że ma to wadę. W pewnych warunkach może to być przydatne. W pewnych warunkach może mieć to wartość terapeutyczną.
Więc jeśli spojrzymy sobie na cukier taki zwykły, biały, czyli sacharozę, to na poziomie molekularnym jest to ten sam cukier, który jest w owocach i miodzie. On się praktycznie niczym nie różni. Jest przetwarzany, rozkładany, utleniany w ten sam sposób co owoce czy miód. To będzie dosyć uproszczone, ale jeśli sobie spojrzymy na to przez pryzmat tego toku myślenia i przez pryzmat tych danych i dowodów, no to zauważymy, że owoce różnią się głównie tym, że zawierają bardzo cenne składniki odżywcze, błonnik, wodę i pewnie wiele innych substancji, które jeszcze nawet dzisiaj nie są odkryte.
Czy owoc jest zdrowszy niż biały cukier z cukierniczki? Oczywiście, że tak. Ale czy to oznacza, że cukier z cukierniczki jest zły? Absolutnie nie.
To w takim razie czy cukier z węglowodanów również nam sprzyja? To znaczy czy dieta keto może być narzędziem, dla którego my możemy zwiększyć poziom testosteronu?
Dieta keto w zasadzie nie jest tylko dietą, ponieważ sama dieta, same podejście do żywienia tego ruchu wprowadza człowieka w zupełnie inny stan, czyli w stan ketozy. Pewnie kojarzysz. Zasadniczo jest tak, że ten stan jest stanem adaptacyjnym do braku dostępności preferowanego źródła energii. Innymi słowy, jeśli brakuje tego rodzaju energii, jakie ciało preferuje, to ciało się na nas nie obraża i nie przestaje funkcjonować, tylko szuka tej energii gdzie indziej. Szuka jakiegoś alternatywnego paliwa. Tym są przede wszystkim kwasy tłuszczowe i ketony.
Więc nasze ciało z uwagi na to, że nie ma dostępnego cukru, znajduje tą energię przede wszystkim w naszej tkance tłuszczowej. Dlatego kiedy przestajesz jeść węglowodany, przestajesz jeść cukier, to kwasy tłuszczowe zostają mobilizowane z naszych tkanek do krwiobiegu, z tych tkanek, które masz tutaj pod skórą. I nasz krwiobieg jest wtedy zalewany lipidami, co ma pewne implikacje długoterminowe związane z powolnym odchodzeniem od naszego preferowanego źródła energii. Czyli ciało preferuje glukozę jako paliwo, preferuje cukier jako paliwo, ale z czasem może nauczyć się bardziej korzystać z tłuszczy z uwagi na adaptację.
I tutaj pojawia się kolejny problem przy dietach keto, który polega na tym, że diety keto kompletnie nie uwzględniają tego, że człowiek ma zmagazynowane w swojej tkance tłuszczowej toksyny. Więc jeśli my przestajemy jeść węglowodany, to zaczynamy mobilizować ten tłuszcz z toksynami, zalewając nasz krwiobieg. I w ten sposób wiele ludzi, które przechodzi na dietę keto z dobrą wolą, z dobrą inicjatywą i tak dalej, ląduje w pewnym błędnym kole, które polega na tym, że nie dość, że w jego organizmie zwiększa się stres fizjologiczny z uwagi na niską, no z uwagi na brak dostęp tej energii, bo jeśli przestajemy jeść węglowodany, no to te tłuszcze z naszych tkanek nie są uwalniane, bo tak, tylko one są mobilizowane przez hormony stresu.
Więc po pierwsze jesteśmy w sytuacji, w której brakuje energii, stres fizjologiczny wzrasta i trzeci aspekt polega na zalewaniu naszego systemu toksynami, które krążą w krwiobiegu i zakłócają działanie wszystkich układów. Jak możesz się domyśleć, te długoterminowe implikacje bycia w takim stanie są opłakane. Te koszty związane z restrykcją preferowanego źródła energii mogą mieć wpływ nawet na lata. Tylko ludzie tego nie widzą na co dzień, ponieważ tacy ludzie, którzy są na diecie keto, nie do końca rozumieją, co się z nimi dzieje. Ponieważ jeśli wchodzisz w ten tryb mobilizacji stresowej, to on daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa z uwagi na pojawiające się wyostrzone zmysły, większą czujność, mniejsze zapotrzebowanie na sen.
Jak możesz się domyślać, to to wszystko są cechy mobilizacji stresowej, które są potrzebne w sytuacji kryzysowej. Bo jeśli przypuśćmy taką sytuację, zgubiłbyś się w lesie, nie masz dostępu do pożywienia i pojawia się jakiś niedźwiedź. Uciekasz oczywiście przed nim i następnego dnia czy wieczora jesteś wyczulony na każdy szelest liści, ponieważ nie wiesz, czy zagrożenie nie czycha za rogiem. Więc takie wyczulenie, taka mobilizacja, taka czujność jest potrzebne w sytuacji kryzysowej i ludzie, którzy przechodzą na dietę keto są w stanie wejść w taką mobilizację stresową tylko poprzez zmianę w żywieniu, zmieniając swój stan fizjologiczny, dokonując restrykcji preferowanego źródła energii.
I żeby było jeszcze bardziej groteskowo, to ci ludzie czują się z tym dobrze, ponieważ mobilizacja stresowa działa w ten sposób, że działa w sposób, który przekonuje nas do tego, że zagrożenie nie jest aż tak złe, jak mogłoby się wydawać. Na tym polega ten tryb kryzysowy, bo gdybyśmy panikowali przy widoku niedźwiedzia zamiast uciekać, no to to by nie było nam pomocne z punktu widzenia ewolucji.
No właśnie to miało być moje kolejne pytanie, z czego wynika to, że jeśli stan ketozy może być opłakane dla nas w skutkach, jeśli chodzi o nasze zdrowie, to skąd wynika to, że tak dużo ludzi czuje taką przejrzystość umysłu, klarowność w tym stanie. Ale jeśli mówisz, że to ciało wchodzi w tryb przetrwania i że to jest mobilizacja stresowa, to rozumiem, że długotrwały stan powoduje głęboki uszczerbek na naszym zdrowiu. Dobrze rozumiem?
Dokładnie tak. Tak jak wspomniałem, ten stan mobilizacji stresowej nie może na poziomie subiektywnym być dla nas niepokojący, ponieważ gdyby był niepokojący, to byśmy rozpaczali widząc jakieś zagrożenie. A tryb mobilizacji ma nam pomóc uciec albo rozwiązać problem, albo znaleźć pożywienie. Czy w ten sam sposób działają głodówki, działa post przerywany intermittim fasten, gdzie nasze dobre samopoczucie również wynika z tego, że wprowadzamy w nasze ciało brak pożywienia. Czytaj, wprowadzamy w stan mobilizacji stresowej.
To się zgadzaj. Często dotyczy to osób, które już są w delikatnym stresie, gdzie jeśli dodają kolejny stresor, jakim jest głód, po prostu restrykcja glukozy jako preferowanego źródła energii, to ta mobilizacja potrafi się zwiększyć, dając im jeszcze fałszywe poczucie postępu. Czy jeśli ja przestaję jeść mniej albo przestaję jeść mniej węglowodanów i zaczynam czuć bardziej wyostrzone zmysły, czuję lepszą koncentrację, jestem bardziej produktywny, śpię mniej, budzę się o 4:00 rano z oczami jak 5 zł, to ludziom się to podoba, zwłaszcza takim, którzy mają pracę wymagającą pod względem produktywności.
I później, kiedy taka osoba próbuje wrócić do spożywania węglowodanów, czy cukru, czy czegokolwiek, no to zaczyna usypiać. Jak konsultuje to zjawisko ze swoim lekarzem czy dietetykiem, to zazwyczaj słyszy: "O, proszę pana, to jest insulina, to jest insulinoporność, to jest problem z szóstką. Powinien pan zmienić dietę albo pomyśleć nad jakimiś zmianami stylu życia." I taka osoba, taka przykładowa osoba, widząc to, jak działają na nią węglowodany czy po prostu cukier, zaczyna tak naprawdę wracać do tego co było, czyli wchodzi w intermittent fasting, zaczyna posty okresowe, ponieważ to daje efekt na już i teraz.
Powód, dla którego taka osoba usypia po zjedzeniu węglowodanów, wynika z tego, że te węglowodany poprzez normalizację poziomu cukru we krwi obniżają kortyzol i adrenalinę. Innymi słowy, węglowodany, cukier działają przeciwstresowo. I ta senność u tych ludzi nie wynika z tego, że trzustka jest eksploatowana, tylko wynika z indukowania stanu relaksu i odprężenia. I nieraz ten stan relaksu i odprężenia jest tak głęboki, że potrafi człowieka zwalić z nóg. Ludziom się to nie podoba. Ludzie chcą być produktywni, chcą działać, dowozić. Mają przecież deadline. Pomimo tego, że fizjologia tutaj mówi zupełnie coś innego i ta senność po węglowodanach więcej mówi na temat tej danej osoby niż na temat samych węglowodanów.
Czy to ma znaczenie w jakiej postaci spożywamy węglowodany?
Co masz na myśli pytając o postać?
Mhm. Czy to jest biała bułka, czy to jest kasza gryczana, ryż?
To zawsze ma znaczenie. Zależnie od tego jak głęboko chcemy wejść w ten temat, bo jeśli spojrzymy sobie na pieczywo to z nim jest podstawowy problem związany z wypełniaczami, z dodatkami do żywności, sposobem obróbki i fermentacji czy braku fermentacji. Ten rodzaj węglowodanów jest bardzo różny. Jest słabo ustandaryzowany jak na miarę naszych czasów. Jeśli chodzi o na przykład ziemniaki, czy bataty, czy warzywa skrobiowe, to są produkty bardzo dobrze ustandaryzowane. One co do zasady działają zawsze tak samo i to jest bardzo dobry wybór. To samo owoce z uwagi na wysoki standard produkcji w przemyśle to jest doskonały wybór.
Mhm. A gdybyś miał wskazać 8-10 superfoods produktów, które boostują nasz testosteron, nasze wyniki, nasze zdrowie, na jakie byś wskazał?
Przede wszystkim wskazałbym na owoce tropikalne, które mają bardzo małą ilość substancji antymetabolicznych w stosunku do składników odżywczych dostarczonej energii. W zasadzie kierowałbym się tutaj owocami, które są bardzo bogate w cukier i w minerały. To są przede wszystkim figi. Figi suszone, tak, suszone rodzynki, zwłaszcza rodzynki sojagi. Ta odmiana jest doskonała, ponieważ jest suszona na słońcu bardzo starą metodą. Nie jest lakierowana olejem słonecznikowym tak jak inne produkty w przemyśle. Są to przede wszystkim też mięsa przeżuwaczy takie jak...
Przepraszam, tylko na pomknę do owoców tropikalnych. Czy uważasz, że powinniśmy spożywać owoce tropikalne bez względu na szerokość geograficzną? Uważasz, że w Polsce, nie mając do takich dostępu, do takich owoców, powinniśmy je spożywać?
Ogólnie rzecz biorąc, tak. Argumentem przeciwko zwykle jest to, że Polska jest krajem, który działa bardzo mocno sezonowo. Tutaj jest w zasadzie jedna pora roku, w której rosną owoce. Dlatego często przekonuje się ludzi do takiego podejścia ewolucyjnego. Jeśli kilka tysięcy lat temu owoców nie było na zimę i jesień, to nie należy ich jeść. Tylko zapominają, że ci ludzie, w sensie nasi przodkowie, znajdywali dla siebie różne metody konserwacji żywności i przetrwania, czyli robili po prostu kompoty, dżemy, suszyli te owoce i w praktyce, jeśli porozmawiasz sobie z ludźmi ze wsi, jak oni radzili sobie, albo ich dziadkowie jeszcze z poprzedniego wieku, no to często te owoce suszyli, robili dżemy, kompoty, czyli ta dostępność cukru w postaci różnych owoców, które były zakonserwowane była cały rok.
Jeśli chodzi o owoce tropikalne, to tutaj argumentem mogłoby być to, że one nie pochodzą z tego miejsca, ale ten argument w zasadzie nie ma żadnego poparcia, ponieważ możemy być w ciągu 24 godzin na drugim końcu świata. Mhm. Ale to już nie jest rozwiązanie ewolucyjne.
To też nie jest rozwiązanie ewolucyjne, ale nikt tego nie przewidział, że człowiek będzie żyć w tak zaawansowany sposób. Nie. Często w takich środowiskach dietetycznych mówi się, że człowiek jest jedynym ssakiem, który w wieku dorosłym pije mleko. Człowiek też jest jedynym ssakiem, który podporządkowuje sobie materię, wprawia ją w kształt i produkuje sześciolitrowe Lamborghini, prawda? Więc ta logika ewolucyjna nie zawsze ma tutaj odniesienie. Człowiek działa trochę inaczej niż zwierzęta, więc nie należy sugerować się tylko tym, co się dzieje w przyrodzie.
Czy wobec tego powinniśmy pić mleko?
Z mojej perspektywy tak. Jak sobie spojrzysz na profil odżywczy mleka, to z pewnej perspektywy jest on doskonały, ponieważ zawiera wszystkie makroskładniki: tłuszcze, węglowodany, białko, minerały.
W jakiej postaci? UHT z kartonu, sklepie?
Ja jestem zwolennikiem surowego mleka z uwagi na dostępność enzymów, probiotyków, wyższe stężenie niektórych składników odżywczych, zwłaszcza laktoferyny, która w zasadzie chroni to surowe mleko przed zakażeniem różnymi bakteriami i tak dalej. Oczywiście w środowisku dietetycznym odradza się picie takiego mleka z uwagi na zagrożenie. No ale ale takie potencjalne hipotetyczne zagrożenia są czymś, czym się straszy ludzi od niemalże wieków. Oczywiście znajdują one poparcie w niektórych danych, ale czy my tym danym ufamy?
Zagrożenie, które doszło do momentu, w którym mleko surowe nie jest już możliwe legalne do sprzedaży w sklepach. Powiedziałeś o owocach tropikalnych. Mleko. Wracamy do Superfood. Co jeszcze?
Głównie mięso przeżuwaczy. Owca, baranina, wołowina, dziczyzna, dzik, jeleń. Tak naprawdę dobry drób typu gęś, typu nawet indyk, kaczka również będą okej jako źródła mięso. No i przede wszystkim jajka. Tylko takie jajka powinny być już nawet niekoniecznie z wolnego wybiegu, no bo każdy może taką etykietę zyskać, jak odpowiednio zapłaci albo zna odpowiednie instytucje. Więc nie sugerowałbym się samą etykietą bio, a bardziej szukałbym takich jajek lokalnie gdzieś tam w swojej okolicy. Zaprzyjaźnił się z rolnikiem. To jest chyba najlepszy pomysł z uwagi na to, że profil lipidowy żółtka jest zależny od tego, czym żywiła się kura. Więc sposób, w jaki te kury się żywi, ma ogromny wpływ na to, co później będzie wbudowywane w nasze tkanki.
Dobrze. A co kiedy system namówi? Cztery jajka na tydzień, że powinniśmy unikać masła, że powinniśmy zamienić masło na margarynę? W jaki sposób rozumieć powinniśmy cholesterol?
Prawdę mówiąc, to potrzebowałem trochę czasu, żeby zrozumieć intencje tych wszystkich zaleceń. W sensie jaka jest logika tego zalecenia, żeby ograniczać spożycie jajek czy masła do ilości, którą spożywa małe dziecko. Im więcej publikacji na ten temat czytałem, zwłaszcza takich państwowych, oficjalnych, akademickich, tym bardziej zacząłem zauważać, że w tym paradygmacie medycznym wierzy się w to, że obniżenie podaży cholesterolu dietetycznego sprawi, że człowiek będzie mieć niższy poziom cholesterolu we krwi. I oczywiście pewne publikacje to wykażą, ponieważ jest to jak najbardziej do zrobienia. Tylko nie o to w tym wszystkim chodzi.
Nie wiem czy kiedykolwiek słyszałeś o tym, że większość cholesterolu, który krąży w twoim krwiobiegu, nie pochodzi tak naprawdę z jajek ani masła, ani w ogóle z twojej diety, tylko pochodzi z twojej wątroby. Czyli nasza wątroba jest w stanie syntezować cholesterol samodzielnie i to robi w około 80%, może nawet 90%. Więc jaki jest sens spożywać mniejszą ilość jajek czy masła, skoro to nasza wątroba produkuje cholesterol, a jeśli dostarczymy więcej tego cholesterolu wraz z dietą, no to to wątroba wtedy będzie mogła wyprodukować go trochę mniej.
I to jest tak naprawdę początek tego całego problemu, bo jeśli zauważymy, że wysoki poziom cholesterolu nie wynika ze spożywania dużej ilości cholesterolu z diety, to ta cała logika związana z zaleceniami niskiej podaży tak naprawdę się sypie. Więc tutaj powinniśmy tak naprawdę zapytać, z czego wynika wysoki poziom cholesterolu we krwi, skoro nie wynika on z diety, prawda? I zgodnie z tą perspektywą, w której ja pracuję, cholesterol jest markerem adaptacyjnym, a w medycynie jest traktowany niemal wyłącznie jako marker chorób sercowo-naczyniowych, marker ryzyka miażdżycy. Nie postrzega się go jako marker adaptacyjny.
Jeśli ktoś ma wysoki poziom cholesterolu, to pierwsze pytanie, jakie pojawia się u lekarza specjalisty, jest jak go obniżyć? Jak zrobić, żeby on się mieścił w wartościach referencyjnych? Nie pojawia się pytanie o to, dlaczego ten cholesterol w ogóle wzrósł, jaka adaptacja za tym stoi. Innymi słowy, zalecenia związane z obniżeniem i ograniczeniem podaży cholesterolu w diecie w zasadzie nie mają sensu. Zalecenia dotyczące spożywania margaryny po to, żeby obniżyć, żeby obniżyć poziom cholesterolu we krwi, też w zasadzie nie mają sensu, ponieważ margaryny działają poprzez obniżenie wchłaniania cholesterolu w układzie pokarmowym.
Czyli wyobraź sobie sytuację, w której nasze ciało ma problem z tym, żeby przekształcić ten cholesterol w hormony, inne substancje ochronne. A establishment medyczny nie proponuje nam poprawy konwersji. On proponuje nam albo statyny, które działają supresyjnie i hamują syntezę cholesterolu, albo proponują nam ograniczenie wchłaniania tego cholesterolu wraz z dietą. Czyli cała praktyka kardiologiczna czy endokrynologiczna nie skupia się na poprawie przyczyny, tylko tylko skupia się na poprawie parametru. A produkty antyuperfutk, gdzie mamy dziś wiele trendów ideologii, które prowadzą nas do momentu, w którym jesteśmy w stanie uznać, że produkty jak masło czy jajka są dla nas niekorzystne, ale czy uniwersalnie potrafiłbyś określić produkty? z całkowitym przekonaniem, które określiłbyś jako antyodżywcze, których nie powinniśmy dotykać.
To jest trudne pytanie, ponieważ człowiek ma zdolność naprawdę podporządkowywania sobie materii. Jest w stanie zneutralizować wiele składników antymetabolicznych w różnych pokarmach i uzdatnić je do spożycia. Czyli z mojej perspektywy jarmurz nie nadaje się do jedzenia jako pokarm, z którego można sobie zrobić smoothie. Niestety niektóre kobiety są katowane tym smoothie i prześladowane, czego ja oczywiście nie popieram, ale z drugiej perspektywy taki jarmusz można wykorzystać do gotowania wywarów rosołowych i dokonać ekstrakcji witaminy K2 z takiego liścia. Więc da się wykorzystać pewne pokarmy w odpowiedni sposób, tak żeby dostarczyć składniki odżywcze, ale sposób, w jaki się to praktykuje na co dzień w dietetyce jest co najmniej pomylony.
Jeśli chodzi o rzeczy, które bym raczej odradzał do spożywania na co dzień, to przede wszystkim odradzałbym spożywanie nasion, niektórych orzechów. Nie z uwagi na to, że one nie dostarczają składników odżywczych, bo oczywiście je dostarczają, ale sam fakt, że coś zawiera składniki odżywcze nie jest jednoznaczne z tym, że jest dla człowieka jak najbardziej optymalne. Więc bardziej spojrzałbym na to, jaki profil lipidowy mają niektóre orzechy i przyjrzałbym się właściwościom fizjologicznym takich lipidów, czyli takich tłuszczów znajdujących się w orzechach. Ponieważ jeśli spojrzymy sobie na przyrodę i na to jak funkcjonują saki hibernacyjne, to zauważymy, że wiele zwierząt w okresie torporu, kiedy wchodzą w hibernację, zaczyna zwiększać podaż konkretnych tłuszczy, aby wejść w stan odrętwienia. Więc niektóre tłuszcze są w stanie zmieniać naszą fizjologię i dostosowywać się do środowiska w taki sposób, że niektóre lipidy będą obniżać naszą temperaturę ciała i tętno. Nie dlatego, że są złe i demoniczne, tylko dlatego, że taka jest ich cecha.
Rozumiem, że nie przyjęliśmy produktów, które uważamy jako truizmy za produkty niezdrowe, czytaj produkty wysoko przetworzone, tylko powiedziałeś o produktach, które wydają nam się zdrowe, a mogą tylko takie według ciebie imitować. A wobec tego produkty sojowe? Czy produkty sojowe to są produkty, które zawierają estrogen? Co? A co za tym idzie? Obniżają poziom naszego testosteronu.
No to pytanie nie chciałbym odpowiadać, bo wywołałam wojnę w dietetyce, z której się nie pozbieram przez najbliższe pół roku.
Odpowiedziałbym jednym zdaniem, tak jakby publika chciała to usłyszeć, czyli że soja działa feminizująco, ale jeśli spojrzymy sobie na różne badania naukowe, no to znajdziemy tutaj często przeciwstawne wnioski. Czyli tak naprawdę jeśli spojrzymy sobie na stricte dane naukowe, badania naukowe, no to jest tutaj kilka stanowisk. Mnie najbardziej interesują dane empiryczne, czyli to jak mężczyźni zmieniają się pod względem swojego wyglądu i pod względem swojego zachowania, kiedy zaczynają spożywać więcej soi, zwłaszcza takiej niefermentowanej. Odnoszę się do tego empiryzmu dlatego, że badania naukowe są w stanie potwierdzić tak naprawdę wszystko. Są w stanie wykazać cokolwiek byś chciał wykazać. Dlatego warto jest spojrzeć na te oba stanowiska i zostawić te oba stanowiska, które są oczywiście sprzeczne ze sobą, no właśnie z doświadczeniem empirycznym osób, które tą soję jednak jedzą. I tak bym odpowiedział na to pytanie.
Dobrze. Chciałem, żebyś to wytłumaczył. Co to znaczy, że soja działa feminizująco?
Czy słyszałeś kiedyś o takim terminie jak demaskulinizacja?
Tak, słyszałem. W zasadzie chodzi w tym wszystkim o utratę cech męskich, czyli przejście w sytuacji, w której mężczyzna ma androgeny bardzo wysokie, takie jak testosteron, DHT, do sytuacji, w której testosteron czy DHT są niskie i w ramach ewentualnej kompensacji zwiększa się poziom estrogenu. I temu często towarzyszą takie cechy jak subtelna zmiana osobowości, czyli mężczyzna, który kiedyś uwielbiał rywalizować czy nawet szukać bójek na mieście, dzisiaj boi się wyjść z domu i pójść po bułki. Albo mężczyzna, który miał bardzo mocno zarysowane rysy twarzy, dzisiaj może mieć okrągłe policzki jak kobieta.
Jednym słowem, przez produkty sojowe mężczyźni przestają stawać się mężczyznami w dużym uproszczeniu. A w jaki sposób wpływa na nas samodyscyplina związana z retencją nasienia? Jakie korzyści wynikają z tej starożytnej praktyki, o której często wspominałeś w swoich materiałach, które mają za zadanie transmutować energię seksualną w naszym ciele?
W odniesieniu do tego tematu to pojawiają się tutaj dwa aspekty. Pierwszy jest stricte związany z dyscypliną i zapewnianiem sobie tej nagrody, tego poczucia uzyskania jakiegoś bardzo pożądanego efektu poprzez wykonanie ciężkiej pracy. Czyli w normalnej sytuacji, żeby zdobyć jakąś ładną kobietę i mieć z nią dzieci, no to powinniśmy bardzo mocno się wysilić w naszym życiu. Jak już może się domyślać, na miarę dzisiejszych czasów jest tak, że wyciągasz telefon i taką kobietę masz w telefonie w ramach jakiegoś katalogu. Ta kobieta może być rozebrana, nie musi być, w zależności od tego w jaki katalog wejdziesz. Więc ta łatwa dopamina, tak jak się to ma zwyczaj mówić, jest tutaj bardzo łatwa dostępna i demoralizuje mężczyzn, ponieważ dostarcza nagrodę bez wykonanej pracy.
Jeśli chodzi o aspekt związany z transmutacją seksualną, to to jest trochę inny wymiar rozmowy, ponieważ on się odnosi do starych nauk w zakresie tego, że energia seksualna to jest energia kreacji. I z uwagi na to, że to jest energia kreacji, gdzie dzięki niej możemy stworzyć nowego małego człowieka, to tak samo tę energię możemy przekierować gdzieś indziej, czyli w kreację pewnej twórczości. Możemy może namalować obraz, nagrać płytę czy założyć biznes. Nie chciałbym też, żeby nasi odbiorcy brali to dosłownie, bo to nie działa jeden do jednego, ale widać pewne zależności między tym, jak niektórzy bokserzy, na przykład Mike Tyson, przygotowywali się do swoich walk, czy jak niektórzy artyści zamykali się w studiu na wiele tygodni po to, żeby stworzyć wspaniały projekt. Oni często dokonywali takiej strzemięźliwości. To też widać tak naprawdę po naszym ciele. Co czujemy, w jaki sposób czujemy się po ejakulacji, w jaki sposób funkcjonuje nasze ciało, nawet nie bezpośrednio po, ale kilka godzin po.
Kalorim poche. Pamiętam kiedyś w starożytnych księgach swoich pisał o tym między innymi, że zdrowy mężczyzna w wieku 30, 40 lat nie powinien częściej ejakulować niż raz na dwa tygodnie, czytaj dwa razy w miesiącu. I przede wszystkim z natury dzieje się to tylko po to, żebyśmy mogli zapłodnić kobietę do niczego innego wedle starożytnych nauk potrzebne.
Z innej strony żyjemy w środowisku pełnym estrogenów, zaczynając już tak naprawdę od tego, co mamy na sobie, jakie ubrania nosimy, z jakiej tkaniny one są zrobione, które źródła estrogenów najsilniej według ciebie feminizują mężczyzn.
Myślę, że nie jesteśmy w stanie postawić takiej sztywnej hierarchii, ale wiele danych, które cały czas są gromadzone w czasie, wskazuje na to, że niekoniecznie największym zagrożeniem jest sama żywność w kontekście feminizacji mężczyzn, ale bardziej toksyny środowiskowe, czyli ksenoy, o których na pewno mogłeś słyszeć wiele razy, pochodzące z kosmetyków, z ubrań czy nawet z wody pitnej, bo to też teraz stanowi bardzo duży problem w naszym współczesnym świecie. Więc zagrożenia pochodzą tak naprawdę z każdej strony. Nie chodzi o to, co wywołuje gorszą szkodę, tylko bardziej chodzi o bilans tych szkód, bo jeśli jesteśmy wyeksponowani na te ksenoestrogeny z każdej strony, to możesz domyślać się, że ten bilans też będzie opłakany.
Dobrze, powiedzieliśmy sobie o tych decyzjach metabolicznych, jak wpływają dane produkty na nasze zdrowie. Jeśli weźmiemy sobie na tapet sportowców, którzy często osiągają niebotyczne wyniki sportowe, czytaj ultramaratończycy, ultratriatlończycy, często wydaje nam się, że to są ikony sportu, które możemy sobie stawiać na wzór, jeśli chodzi o to, do jakiego momentu chcielibyśmy pikować nasz poziom testosteronu. Często przy takich osobach ten poziom testosteronu jest bliski podłogi. Jaka forma wysiłku jest dla nas najbardziej efektywna?
Odpowiedziałbym na to jednym zdaniem, czyli taka forma, która zachowuje bardzo dobry stosunek stymulacji do zmęczenia. Czyli nie chodzi o to, że nie chodzi o bardzo uproszczone podejście typu sport to zdrowie, więc powiniem uprawiać sport jak najczęściej, jak najwięcej, ponieważ wysiłek fizyczny stanowi bardzo potężny stresor i w zależności od tego, kto w jakim jest stanie, to ten stresor może u kogoś wywołać bardzo pozytywną odpowiedź adaptacyjną, ale u innych osób, które na przykład są w trochę gorszym stanie, czyli są już w trybie mobilizacji, oszczędzania energii, to ten sam trening, ciężki trening oczywiście może wywołać bardziej negatywną odpowiedź adaptacyjną, czyli utrwalić i pogłębić u nich ten beznadziejny stan.
Więc niektórzy ludzie nie powinni nawet zaczynać od treningu, jeśli są w stanie, jeśli są w stanie głębokiego oszczędzania energii. Oni powinni w ogóle wyprowadzić swój metabolizm na prosto. A jeśli chodzi o aktywności, jeśli chodzi o stricte rodzaje aktywności, które działają najlepiej na fizjologię człowieka, to to są oczywiście sprinty, to jest trening siłowy, trening oporowy i wszelkie aktywności, które nie są długodystansowe i nie wyczerpują człowieka, czyli wszelkie triatlony, wszelkie bieganie długodystansowe czy kolarstwo nie sprawdzają się najlepiej u ludzi, którzy chcą zachować zdrowie.
A jak w takim razie powinna wyglądać dawka, w której my powinniśmy stymulować nasze ciało? To znaczy, że jeśli ten trening nie powinien być bardzo obciążający, to znaczy, że my nie powinniśmy trenować intensywnie, czy objętość tego treningu nie powinna być obciążająca, nadmiernie obciążająca nasz układ nerwowy?
Ludzie mają trochę spatrzone podejście na temat tego, jak powinien wyglądać dobry trening. Dla niektórych miernikiem postępu jest to, że oni wyjdą zlani potem na czworaka z sali gimnastycznej, gdzie to nie jest dobry trening. Dobry trening działa w taki sposób, że widzimy z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc jakiś postęp, czy to w sile, czy w sylwetce, czy może też w samopoczuciu, ale nie jesteśmy coraz bardziej zmęczeni, więc tutaj moglibyśmy to wszystko mierzyć poprzez różne markery, tętno, temperaturę i tak dalej, nawet warto to robić, ale tutaj subiektywne samopoczucie w zasadzie wyczerpuje temat w odniesieniu do tego gromadzącego się przemęczenia. A więc jeśli trening, niezależnie od tego, czy mówimy o bieganiu, kolarstwie czy treningu siłowym, jeśli on sprawia, że to, że to zmęczenie jest coraz większe w czasie, no to raczej powinniśmy pomyśleć nad ucięciem objętości albo zmianą treningu.
Wobec śledzenia tych wszystkich parametrów, w których często instalujemy różne aplikacje do śledzenia naszych parametrów zdrowia, często używając jakieś mat uziemiających i wszystko co możemy wrzucić do worka pod tytułem nurtu biohackingu, gdzie w tym samym nurcie kończy się droga do długowieczności, czyli ten tak zwany longevity, a zaczyna się po prostu źródło dodatkowego stresu.
To jest świetne pytanie, ponieważ longevity tego nie mierzy. Longevity działa według zupełnie innego paradygmatu. Oni opierają się bardziej na edukacji z pokazu slajdów. Mam nadzieję, że to nie brzmi zbyt prześmiewczo, no bo tutaj w Polsce i na świecie są organizowane ogromne konferencje i projekty, które mają służyć właśnie wydłużaniu ludziom życia do 200 lat. Tylko to nie działa w taki sposób, w jaki ludzie sobie myślą. Na przykład niektórzy ludzie powołują się na pewne dane, według których morsowanie zwiększa dopaminę, poprawia przepływ krwi i może wydłużać życie o powiedzmy 5-10%. Załóżmy, że takie są dane, na pewno się pomyliłem. I ci ludzie, którzy zazwyczaj takie rzeczy proponują i w nie wierzą, myślą, że to będzie działać na wszystkich tak samo. Ale to nie działa na wszystkich tak samo.
I morsowanie jest tutaj doskonałym przykładem, ponieważ to znowu jest stresor. I ten stresor będzie działać różnie w zależności od tego, kto w jakim jest stanie. Czy jeśli dana osoba już jest w tym trybie oszczędnościowym i mobilizacji stresowej, to dodatkowe morsowanie, zimne prysznice czy lodowe beczki będą utrwalać ten stan, będą utwierdzać nasz układ nerwowy w przekonaniu o tym, że zagrożenie jest bardzo duże. No bo w jakich sytuacjach, jakich warunkach przychodzi zimno czy głód, tak jak na przykład postokresowy. Więc longevity proponuje interwencje, które są oparte w zasadzie na supresji. Supresja jest jednym z najważniejszych zagadnień, jakie w zasadzie możemy omawiać w odniesieniu do czy longevity, czy całej medycyny, ponieważ ich sposób myślenia i interweniowania właśnie ostruje wokół supresji, czyli nie odbudowy funkcji, nie zwiększenia metabolizmu, nie zasilania człowieka, tylko jak zahamować człowieka, jak spowolnić jego metabolizm, żeby zużywał się wolniej, czyli jak obniżyć jego akcję serca, przepływ krwi, żeby się człowiek nie zużywał.
Chcesz powiedzieć, że morsowanie nie działa uniwersalnie dla każdego? I rozumiem, że z morsowania nie powinny korzystać osoby, które i których tryb życia nastawiony jest na wysoki stres. Czytaj stres rodzinny, stres w pracy, stres związany z wysokiej intensywności treningiem. Osoby, które wiodą spokojny tryb życia, mogą być bardziej wyeksponowane na stres.
W zasadzie to morsowanie w tym wszystkim jest tylko przykładem stresora. Stresor może być różny, może pochodzić z różnych źródeł, może być nawet często nieoczywistym, ale jest tak jak tutaj właśnie zasugerowałeś, że morsowanie nie działa, nie działa w ogóle uniwersalnie i jego działanie, czy to pożyteczne, czy czy niszczące, będzie zależne od naszego bieżącego stanu. Dlatego według tego rozumienia nie wszystko jest dla wszystkich i w każdej sytuacji, ponieważ jedną osobę ten stresor może zahartować i wzmocnić. z kolei inną osobę ten sam stresor o tym samym natężeniu może jeszcze bardziej zgnębić i tak w zasadzie jest ze wszystkim. Więc ten ta tolerancja na stres dla człowieka też jest czymś dynamicznym. To zmienia się w czasie, jeśli ktoś ma niską tolerancję na stres. A jeśli mówimy o niskiej tolerancji na stres, to nie mówimy tylko o aspektach związanych z silną wolą i psychiką, tylko mówimy też o całej fizjologii.
Więc w tym rozumieniu to jak człowiek reaguje na głód czy zimno, wiele mówi o jego stanie metabolicznym, ale to jak człowiek reaguje na kryzys w związku czy złą wiadomość od swojej firmy, to też to wiele mówi o jego stanie metabolicznym. Dzieje się tak dlatego, że nasz układ nerwowy w zasadzie nie ma takiej zdolności do separowania źródła stresu, czyli nie do końca rozróżnia stres fizyczny od psychiczny. Więc nie ma to do końca znaczenie skąd ten stres pochodzi. Liczy się bilans tego stresu i i to czy jesteśmy w stanie się zmierzyć z tymi wszystkimi stresurami na dany moment.
Okej. Chciałbym jeszcze porozmawiać o decyzjach społecznych na nasze hormony. Widziałem eksperyment przeprowadzony w na absolwentach szkoły medycznej, który wykazał, że kiedy mężczyzna osiąga wzrost statusu, na przykład kończąc studia dzięki własnym wysiłkom, doświadcza potężnego wyrzutu dopaminy, ale też testosteronu. W jaki sposób ta dyscyplina, budowanie poczucia własnej wartości, budowanie self konceptu wpływa na nasze hormony?
W zasadzie to jest doskonały przykład dwukierunkowego wpływu hormonów i psychiki człowieka. Nie wiem czy kiedyś słyszałeś o takich innych badaniach, też tak zapodam o mowie ciała u mężczyzn. badania, które przedstawiały zależność między tym, jak mężczyzna siedzi, a tym jaki ma poziom testosteronu, na jakim poziomie on się wydziela, po tym jak usiądzie w ten dany sposób i zazwyczaj mężczyźni, którzy siedzieli bardziej okrakiem, bardziej na wywaleniu, jakkolwiek to brzmi, no to tacy mężczyźni mieli wyższy testosteron od mężczyzn, którzy siedzieli w sposób bardziej skąpy, w sposób bardziej zakryty. I w zasadzie jeśli spojrzymy sobie na ten przykład, który ty podałeś, ja podałem, no to widzimy po tym wszystkim, że cała optymalizacja poziomu testosteronu nie ogranicza się tylko do dźwigania ciężko, jedzenia dobrze i zadbania o sen. To jest jeden z elementów, o które trzeba zadbać, niezależnie od tego, czy chcemy zwiększyć testosteron, czy nie. Czy kobiety chcą zwiększyć testosteron, nie? Czy muszą zadbać o sen, dietę i ruch? Oczywiście, że muszą. U mężczyzny to wychodzi właśnie troszkę jeszcze dalej. U mężczyzny ten temat optymalizacji androgenów wykracza znacznie bardziej, ponieważ mężczyzna poprzez zachowywanie się jak mężczyzna, pomimo że może tego nawet nie potrafić, może naśladować jakieś postacie z filmu, jakiś aktorów, to staje się trochę bardziej mężczyzną. Nie wiem, czy kiedyś słyszałeś o takim zjawisku, ale samo naśladowanie męskich zachowań sprawia, że człowiek jest bardziej męski i później widać to odzwierciedlenie nawet w hormonach.
Mhm. Czyli to jest pewnego rodzaju taki autosabotaż, który możemy stosować na sobie. Czyli my udawając jakąś postać, którą możemy sobie wgrać do softwareu, znaczy no tutaj też oddzielnym faktorem jest autentyczność, jak my bardzo utożsamiamy się z kimś, kogo próbujemy kreować, ale to już jest zupełnie inny temat, ale my możemy w pewien sposób indukować sobie jakąś postawę, gdzie my możemy, nie podnosząc podbródek o centymetry, czy chodząc wyprostowanie z pozycją powiedzmy alfa, czy siadając nawet możemy samoistnie wpływać na to, w jaki sposób się czujemy, a co za tym idzie wpływać na nasze hormony.
Dokładnie tak bym to ujął. Chodzi w tym wszystkim właśnie o ten dwukierunkowy związek, gdzie cała biologia nie udźwignie twojej psychiki, wice wersa cała psychika nie udźwignie twojej biologii i trzeba zadbać o wszystkie aspekty życia jednocześnie. Więc w odniesieniu do tej płaszczyzny bardziej psychologicznej, to to może nawet działać na zasadzie fake it till you make it. I możesz nawet udawać, że jesteś bardziej męski i z czasem się trochę taki staniesz.
To jest to jest ciekawe. To jest...
Czy to jest złe? Niekoniecznie.
Albo po prostu można y można biologicznie nim być. To jest zdecydowanie najłatwiejsze rozwiązanie. Ale też zacytowałeś w swoich mediach społecznościowych pewne badanie, w którym przytoczyłeś, że palacze mają poziom testosteronu o kilkanaście procent wyższy względem mężczyzn, którzy nie palą. Jak to jest możliwe?
To jest jedno z ciekawszych badań, ponieważ ono pokazuje, że niekoniecznie musi chodzić tutaj o same cygara czy samą nikotynę, a bardziej warunki, w których przyjmowana jest dana substancja. Ogólnie rzecz biorąc nie jesteśmy w stanie ocenić pomimo tych badań, które mamy, mówię tylko w odniesieniu do tego konkretnego badania, czy na ten wzrost testosteronu miała wpływ sama nikotyna, czy czy mężczyźni, którzy zmieniali swoje samopoczucie poprzez palenia cygar. Dzieje się tak dlatego, że cygara to jest domena, która jest zarezerwowana tylko dla mężczyzn i każdy mężczyzna, który pali cygaro, zaczyna się czuć trochę inaczej w ten jeden specyficzny sposób. Niekoniecznie musi się czuć bardziej męsko, ale coś się zmienia w jego sposobie zachowania, w jego psychice i tak dalej. I taki mężczyzna, który wie i rozumie nawet na poziomie podświadomym, że wykonuje rytuał, który jest tylko zarezerwowany dla mężczyzn, w pewnym stopniu i w pewien sposób może uzyskać trochę większy poziom testosteronu. Jednocześnie są trochę inne badania, które sugerują to, że nikotyna może być pomocna dla wzrostu poziomu testosteronu, ale czy w tym wszystkim chodzi o jedną daną substancję? Jest zbyt wiele zmiennych dookoła tytoniu palenia, żeby móc powiedzieć, że cygara same w sobie to powodują. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że dopiero co rozmawialiśmy o tym, że nasze zachowanie i nasz stan potrafi zmieniać naszą biologię.
Yhm. A z czego wynika? Y to jest y też interesujące. Z czego wynika to, że budowanie takich aspektów męstwa w nas jest dzisiaj w społeczeństwie sprowadzone do budowania takiego patriarchalnego archetypu macho, z którym wydaje mi się, że system trochę walczy dzisiaj, w którym zaszczepia się nas trochę taki trend demaskulinizacji i trochę demonizacji, demonizacji to jest właściwe słowo i demonizacji takiej prawdziwej męskości. Jakby to dzisiaj bycie prawdziwym mężczyzną o takich klasycznych cechach trochę nie było pożądane, jakby komuś zależało na tym, żeby mężczyźni dzisiaj przestali być po prostu męscy. Jak myślisz, z czego to wynika?
Pytanie z czego to wynika jest bardzo dobre, ale lepszym pytaniem jest komu na tym zależy?
Dokładnie. To było w ogóle moje pierwotne pytanie. Komu na tym zależy? Ale nie chciałem, żeby zabrzmiało to zbytnio spiskowo.
Okej. Bo w zasadzie jeśli spojrzymy sobie na powtarzające się zależności między tym, jak programowana jest cała kultura w naszym społeczeństwie, a tym, że coraz powszechniej występują różne toksyny, które z jakiegoś powodu ten testosteron obniżają na milion różnych sposobów. Jednocześnie odchodzi się coraz bardziej od modelu rodziny, w którym mężczyzna zarabia na rodzinę, kobieta wychowuje dzieci, pracuje w domu i mamy szczęśliwie czwórkę, piątkę, dziesiątkę dzieci. Coraz bardziej się od tego odchodzi na bardzo różnych, na bardzo wielu poziomach. Więc mnie zastanawia to, komu na tym zależy i myślę, że jak uda nam się to ustalić, to powinniśmy przyjrzeć się tym osobom, kto to dokładnie jest, jaką mają religię i co oni wyznają. Adrian, tym akcentem kończymy. Bardzo dziękuję ci za rozmowę.
Dzięki Zyrian.
Partnerem kanału jest XTB, polska aplikacja inwestycyjna, z której korzysta półtora miliona osób na całym świecie. Rejestrując się z kodem Cyprian możecie uzyskać kurs zarządzania finansami od podstaw.
Spędzasz godziny przed ekranem? Wybierz Deefender. Okulary z filtrem światła niebieskiego. Zamów 20% taniej z kodem Cyprian 20. O perfekcyjne cięcie dba Gentlemen Barberh Shop, największa sieć barbershopów w Europie. Znajdź salon na gentlembar.pl. Najwyższy standard pracy zaczyna się od miejsca The Shire. więcej niż coworking.