Transcription
Hejka kochani! Witam was w nowym filmiku na moim kanale. Tutaj Asia z przeszłości, ponieważ nagrywam to świeżo po maturze. Jeszcze jak tutaj wiecie, wszystko w miarę pamiętam, ponieważ postanowiłam, że zanim ta wiedza wyparuje z mojej głowy, a niestety myślę, że przyniosła się ona już do pamięci długotrwałej, ponieważ wałkuje to od w sumie od roku te informacje do maturki, nie tylko pisemnej, ale także ustnej, ale także w sumie rozszerzonej z polskiego, bo o tym właśnie będzie dzisiaj ten filmik. To po prostu nie zmarnuj tego, że już tyle czasu na to poświęciłam, tylko przekażę wam tą wiedzę, którą zdobyłam, podzielę się z wami tym, bo myślę, że taki filmik może wam się po prostu przydać.
Ale wrzucę go po prostu bliżej matury, także jak to oglądacie, to znaczy, że już powinniście powoli się za to zabierać. Jeszcze nie wiem, kiedy go opublikuję, ale jak będziecie po prostu chcieli i potrzebowali, to mam dzisiaj dla was podsumowanie wszystkich, ale to wszystkich ponad 40 lektur obowiązkowych. Niektóre są we fragmentach, niektóre w całości. Jest ich naprawdę mnóstwo dla mojego i dla waszego rocznika. Nie wiem, ile lat to jeszcze potrwa, ale no, czy chcemy, czy nie chcemy, musimy się tego nauczyć. Także żebyście nie musieli sami szperać w stu różnych miejscach i każdą lekturę odszukiwać, motywy, które należy powtórzyć, o najważniejszych, po prostu o co generalnie w tej lekturze chodzi. Nie przedłużając, zapraszam was. Mam tutaj listę, zaczynamy chronologicznie, czyli od Biblii.
Myślę, że tego tutaj już tłumaczyć nie muszę, jakie są najważniejsze z Biblii rzeczy. Czyli Księga Rodzaju, to jest po prostu stworzenie świata, Adam i Ewa, grzech pierworodny. Nie będę się nad takimi prostymi rzeczami rozwodzić. Księga Hioba, Hiob to jest wzorzec po prostu idealnego cierpienia, który ma wiarę taką mega trwałą, mocną, nawet kiedy Bóg zabiera mu wszystko, co ma, czyli zdrowie, szczęście, rodzinę, to i tak on pozostaje mu wierny. Po prostu zostaje, wiecie, pozbawiony wszelkiego, wszystkiego, a i tak dalej wierzy w Boga, więc to jest po prostu wzór. Księga Koheleta, Kohelet tutaj stworzył nam motyw Vanitas. Jeżeli na pewno znacie motyw marności, po prostu przemijania, to właśnie od Koheleta on pochodzi. Także zawsze jak mówicie o Vanitas, to mówicie, że pochodzi on z Księgi Koheleta. I Kohelet właśnie mówi, żeby się w ogóle nad takimi rzeczami, jak jakieś bogactwa, jakieś takie ziemskie przyjemności, nie rozwodzić, bo to wszystko jest po prostu marne. Marność, marność, wszystko marność. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Wiecie o co chodzi, wszystko to jest marne. Pieśń nad pieśniami, czyli oblubieniec z oblubienicą, rozmowa, ale to może być tutaj metaforycznie rozumiane jako rozmowa wiernych, czyli kościoła z Bogiem. Po prostu taka miłość, wiecie, tych wiernych do Boga, tak samo jak miłość oblubieńca i oblubienicy. W tej pieśni mamy tutaj księgi Psalmów i Apokalipsa Świętego Jana. To jest to, co z Biblii powinniście wiedzieć.
W Apokalipsie to tutaj musicie kojarzyć taką symboliczną liczbę siedem. Wszystkiego jest siedem. Siedem trąb, siedem jeźdźców Apokalipsy. To jest taka po prostu ważna liczba w tej Apokalipsie. Możecie się tam nauczyć wszystkiego, że tam jest jakiś Baranek Boży, że jest jakiś tam siedmiogłowy chyba stwór, jakiś takie strasznie dużo tam jest szczegółów. Ja już nie będę wam tego tutaj wszystkiego przywoływać. Albo chcecie się tego uczyć, albo nie. Jak chcecie po prostu kojarzyć, że wiecie, tam jakieś tam wojny się zaczynają dziać, jakieś plagi przychodzą przed tym końcem świata. No ale wszystko to jest po prostu przestroga. To prowadzi wszystko do Sądu Ostatecznego, na którym zbierają się zarówno żywi, jak i umarli. I to jest po prostu przestroga Świętego Jana przed tym, żebyśmy żyli godnie, bo tak naprawdę ten Sąd Ostateczny może nadejść w każdym momencie. Nie będziemy się tego spodziewać. Tylko Bóg jeden wie, kiedy to nadejdzie, więc powinniśmy żyć tak, żeby po prostu się tego nie obawiać. Także to ma tak przestrzec nas przed tym, żeby nie zostać po prostu na tym sądzie ostatecznym do piekła skierowanym.
Jeżeli chodzi o mitologię, to nie będę wam mówić każdego mitu, bo byśmy tu siedzieli trzy godziny, ale powtórzcie sobie koniecznie mit o Orfeuszu i Eurydyce. Tam jest motyw katabazy, czyli zejścia w zaświaty. Jest mit oczywiście o Dedalu i Ikarze. Oczywiście o Demeter i Korze, czyli dlaczego są pory roku na ziemi. Tego typu rzeczy. Oczywiście o Syzyfie, czyli że nie da się uciec przed karą. No, myślę, że to jest zbyt proste, żeby się nad tym rozwodzić.
Jeżeli chodzi o Iliadę Homera, to jest moja znienawidzona lektura, natomiast no musiałam sobie to również dla was powtórzyć. Także tutaj takie najważniejsze imiona to mamy Achilles. I tutaj ciekawostka, skąd wzięło nam się powiedzenie pięta Achillesa, czyli jako słaby punkt. No to właśnie jest jedyny punkt na ciele Achillesa, tego tutaj z mitologii, dokładnie z tej Iliady, jedyny punkt, w który mógł zostać Achilles zabity, ponieważ jak był jako mały chłopiec kąpany w jakiejś tam magicznej, uzdrawiającej wodzie przez matkę, no to musiała go jakoś, żeby tam nie utopił się, trzymać za jakiś punkt. No i trzymała go właśnie za tę piętę, więc jest jakby jedyny punkt, który wiecie, nie został taki święty. Więc to jest jedyny punkt, który można po prostu Achillesa zabić. No i w pojedynku z Hektorem właśnie został postrzelony w tę piętę i po prostu zginął. Tak dobrze mówi, z Hektorem. No, w jakimś tam pojedynku po prostu. Pięta to jest jego punkt, który jedyny można było go zabić. Także tutaj Hektor to jest wzorzec rycerza, taki bardzo odważny, taki właśnie wojownik, no taki generalnie wzór cudownego rycerza. Mamy również Agamemnona. W generalnie to wszystko to dotyczy Iliada cała wojny trojańskiej. A zaczęła się od tego, bo tak trochę od dupy strony to zaczęło, jak ta wojna trojańska zaczęła, to wzięło się od tego, że Parys, czyli syn Priama, czyli króla Troi, porwał Helenę. To jest żona Menelaosa. On ją porwał, bo dostał jakieś tam jabłko dla najpiękniejszej Afrodyty. Ona mu dała jakby przyzwolenie na to, że może ją sobie zabrać. To jest już jego dziewczyna. No i on stwierdził, dobra, no moja, podoba mi się ta Helena, biorę ją. Ukradł po prostu Menelaosowi. No ale Menelaos, jak ogarnął, o co tu chodzi, gdzie jest moja Helena, no to pojechali na nich, napadli i chciał ją po prostu odzyskać. No co, no odzyskać swoją, swoją własność, tak, swoją żonę. Więc dlatego ten cały konflikt się narodził. I generalnie to wszystko wyniknęło z takich egoistycznych pobudek, takich prywatnych rzeczy. Generalnie ta wojna po prostu nie powinna mieć w ogóle miejsca. Dlatego też Troja jako jest symbolem upadku społeczeństwa, całego świata, można powiedzieć, bo świat przez to, że kłócimy się o takie egoistyczne rzeczy, takie, to po prostu dąży do do klęski. I tak, to jest taka przestroga też przed tym, żeby się nie kłócić o takie rzeczy, bo każdy zginie, bo każdy ginie w tych bitwach cały czas. Jakieś tam branki, bryzy, jeszcze się kłóci Achilles, że mu tam ją też ukradli. No wszyscy sobie odbierają jakieś kobiety i przez to są dramy, więc to w ogóle takie bez sensu. No, nie lubię tego.
Więc przejdźmy już do Antygony Sofoklesa. To jest myślę bardzo przyjemna lektura. Po prostu Antygona musi zdecydować pomiędzy prawem boskim a państwowym i stwierdza, że przeciwstawi się Kreonowi, ponieważ prawo boskie po prostu jest dla niej wyższe. Dlatego zdecyduje się pochować brata, Polinika. Polinika, to jest skrót, to jest to samo, jakbyście zobaczyli też taką nazwę. No i pomimo tego, że Hajmon, czyli syn Kreona, który ją bardzo kocha, prosi ojca, żeby no dla niej zrobił wyjątek, żeby jej nie zabijał, bo taka jest właśnie kara za przeciwstawienie się Kreonowi, po prostu śmierć. No to jednak Kreon nie chciał tego słuchać, po prostu nikogo. No i przez to w sumie i Antygona, i Kreon skończyli katastroficznie. No, bo Antygona popełniła samobójstwo, Kreon stracił całą rodzinę, bo Hajmon też popełnił samobójstwo i matka Hajmona też popełniła samobójstwo, więc w ogóle wszyscy zginęli. Dobrze, zawrotne tempo.
Przechodzimy do Lamentu Świętokrzyskiego. To króciutko. To jest po prostu, macie to we fragmentach. Tutaj generalnie chodzi o to, że Maryja jest taka zrozpaczona pod krzyżem Jezusa, taka wiecie, jak macie sferę sakrum i profanum. Nie, taka święta, profanum, taka sfera, a co, na odwrót. Tutaj generalnie chodzi o to, że macie, jak macie sferę sakralną i profanum, czyli profanum to taka ziemska, taka niższa, a sakralna to taka święta. No to generalnie takie postacie jak Maryja, jakieś takie święte, to są zawsze z tej profanum. A tutaj akurat w Lamencie Świętokrzyskim, ona jest na poziomie ludzi, bo tak samo jest, tak nisko klęczy nad tym krzyżem, taka zrozpaczona, wie, że jest bezradna, nic nie może zrobić, po prostu jej syn umiera, a ona nawet, no, chciała mu dać mu wody, żeby się napić, chciałaby mu jak pomóc, wziąć po prostu to cierpienia trochę na siebie, ale nie jest w stanie nic zrobić. I to jest właśnie motyw Stabat Mater Dolorosa. To sobie zapamiętajcie. Zabłyśnijcie tym, czy to w rozprawce, czy na ustnym, gdziekolwiek. Zapamiętajcie Stabat Mater Dolorosa, to matka cierpiąca, matka boleściwa. To się potem pojawia ten motyw w kolejnych lekturach, w kolejnych epokach.
Dalej Legenda o Świętym Aleksym. I tutaj generalnie mamy za to motyw fugi mundi, to też sobie zapamiętajcie, też bardzo ładny zwrot. Fuga mundi, czyli ucieczka od świata. Ponieważ Święty Aleksy jest ascetą, to jest właśnie wzorzec, wzorzec parenetyczny. Wzorzec parenetyczny to jest taki wzorzec osobowy, wzorzec ascety. Tutaj w tym przypadku asceta to jest ktoś, kto się tak jakby wyrzeka wszystkiego, co ma. Nie wiem, jakiegoś bogactwa, bo Aleksy był w ogóle bardzo bogaty, w sensie jego rodzina, rodzice byli bardzo bogaci, miał super wypasione dom i w ogóle wszystko, co tylko chciał, normalnie takie wiecie, bananowe dziecko. Ale zostawił to wszystko na potrzeby właśnie zbliżenia się do Boga. On tak bardzo kochał Boga, że po prostu chciał pokazać, że dla niego to wszystko nie jest warte, że on chce po prostu być bliżej Boga. Więc uciekł od tego całego świata, wyruszył w podróż, a w końcu osiedlił się pod schodami w tym domu. Po prostu to nawet rodzina nie wiedziała, że on tam siedział i po prostu, wiecie, no biedak totalny, w jakiś łachmanach spał po prostu pod tymi schodami. I co tutaj się dzieje? Dopiero się wszyscy dowiedzieli, że on tam był w momencie jego śmierci, kiedy to jakby Bóg, można powiedzieć, że zobaczył, docenił jego starania i stał się święty. Ten Święty Aleksy, ponieważ w momencie śmierci wielkie cuda towarzyszyły tej śmierci. Tutaj mamy kolejny motyw, czyli Ars bene moriendi, czyli sztuka pięknego umierania. Tutaj będzie dużo takich trudniejszych słówek z łaciny, no bo po prostu to można ładnie wpleść i swoją wypowiedź, wiecie, poszerzyć. Także Ars bene moriendi, sztuka pięknego umierania. I właśnie Aleksy jest tego idealnym przykładem, ponieważ jego ciało to po śmierci taką woń magiczną wydziela, że ona uzdrawia chorych. W ogóle dzwony biją w całym mieście, jak on umiera, aniołowie przelatują jakieś takie, no w ogóle hit.
Sytuację mamy w Kwiatkach Świętego Franciszka z Asyżu. To również jest wzorzec ascety, tylko różni się od Aleksy tym, że on już nie ma tej tutaj fugi mundi, u niego tej ucieczki nie, nie, nie. On wyrzeka się wszystkiego, oczywiście wszystkich bogactw i oddaje wszelkie pieniądze w ogóle biednym. Natomiast on idzie i głosi to słowo Boże po prostu wśród ludzi. Jest takim, wiecie, wieszczem, chodzi i wygłasza i po prostu namawia ludzi do tej wiary. Więc ja uważam, że tutaj akurat Święty Franciszek jest fajniejszy, no bo on, no co z tego, że ktoś ucieknie, w ogóle schowa się pod schodami i jakby, no nie dzieli się tym z innymi, a tutaj Franciszek zrobił coś bardziej, taką aktywną miał postawę, że tak wychodził i do ludu mówił, chciał jeszcze, wiecie, po prostu szerzyć to słowo Boże i on również stał się dzięki temu święty.
Pieśń o Rolandzie. Tutaj mamy również Ars bene moriendi, pięknego umierania, sztuka, ponieważ Roland to był rycerz średniowieczny, rycerz, taki wzorzec znowu parenetyczna literatura, czyli wzorce osobowe, pokazuje mamy wzorzec rycerza idealnego. Trzyma się super kodeksu rycerskiego, jest w ogóle wierzący, także no wszystko idealnie. I w momencie śmierci właśnie to nadal prezentuje, że nawet jak już czuje, dostał postrzał, już umiera, to on i tak idzie na szczyt góry, żeby być bliżej Boga. On pozbywa się swojego narzędzia zbrodni, chciałabym powiedzieć, no wiecie, o co chodzi, łuku, czy tam, żeby wrogowie nie mogli z tego już skorzystać. Na tym szczycie góry jeszcze modli się chwilę przed śmiercią. Najpierw zwraca twarz już taki leżący na tej polanie, w ogóle nikogo do tego nie angażuje, nie prosi nikogo o pomoc, on se w samotności to zrobi, pożegnać się z tym światem. Odwraca najpierw twarz ku wrogowi, czyli ku Hiszpanii. W międzyczasie jeszcze zdejmuje swoją rękawicę, bierze ją do nieba, tam Archanioł Gabriel bodajże, jakiś anioł przelatuje i mu od niego bierze tę rękawicę, wiecie, takie cudowne wydarzenia. A jeszcze na końcu ten Roland obraca w przeciwną stronę twarz, czyli ku swojej słodkiej Francji. Dokładnie takimi słowami to zostało wyrażone, ku swej słodkiej Francji i już tak umiera po tej modlitwie. I, no, to jest znowu taka cudowna śmierć.
Zapomniałam wam nagrać Mistrza Polikarpa ze Śmiercią, także szybko lecimy. Jest to utwór groteskowy, czyli tragizm z komizmem się miesza. Mam tutaj motyw również Danse Macabre, czyli taniec śmierci. Generalnie chodzi o to, że śmierć jest równa wobec każdego i do każdego przyjdzie, nie da się przed nią uciec.
Następnie Gal Anonim, Kronika Polska. I tutaj mamy historiografię, czyli takie historyczne oddanie tych dziejów, takie dziejopisarstwo historyczne. Historiografia to sobie zapamiętajcie. I znowu literatura parenetyczna, czyli pokazująca wzorce osobowe. I tutaj macie do zapamiętania dwóch bohaterów, czyli jest to bardzo proste, bo oboje, obaj byli Bolesławami. Mamy Bolesława Chrobrego, a następnie Bolesława Krzywoustego. Także myślę, że tutaj nic trudnego nie ma. Po prostu ta Kronika Polska, ten Gal Anonim został w ogóle zatrudniony do tego, jakby domu tych królów, oni go zatrudnili, żeby on spisywał te dzieje, co tam, jak się dzieje, więc można powiedzieć, że to jest trochę wyidealizowane. Na pewno ci królowie są troszeczkę, wiecie, tacy wyolbrzymione ich zasługi i w ogóle, no bo on został zatrudniony, żeby to spisać. No i mamy takie po prostu dziejopisarstwo i on opisuje najpierw Chrobrego. To generalnie, nie na początku są dzieje dynastii Piastów i śmierć Chrobrego, ale oczywiście tego Chrobrego też się idealizuje, jak i był cudownym królem. Następnie już bardziej się mówi o Bolesławie Krzywoustym i w sumie trzecia część to są tego czyny i dokonania tego Krzywoustego, bo on oprócz tego, że był świetnym władcą, to nie był taki też bierny, że siedział tylko na swoim tronie i ho i wiecie, i taki wywalony miał wszystko. Tylko właśnie aktywnie pomagał tym ludziom, walczył i był też właśnie gotowy dla społeczeństwa, wiecie, poświęcić się. Także to też są wzorce osobowe. Znowu.
Dobrze, Dante Alighieri, Boska komedia. Mamy dziewięć kręgów piekła. Tutaj tę dziewiątkę sobie zapamiętajcie. I właśnie Dante opisuje swoją wędrówkę przez te dziewięć kręgów. On schodzi po prostu. Mamy taki lejek sobie wyobraźcie, lejek. Mogę wam tutaj wkleić i po prostu im niżej w tym lejku, to tym gorsze kary są odprawiane na tych grzesznikach. No bo na początku tam na samej górze, to są jeszcze takie osoby, które po prostu nie miały z Bogiem styczności, bo się gdzieś tam urodziły, że w ogóle nie znały tej wiary, więc jakby żadnych takich win nie zrobiły, albo po prostu nie zaznały jakiejś goryczy w życiu. No później już takie coraz większe jakieś tam kłamcy, heretycy, czyli ludzie przeciwstawiający się takim odgórnym jakimś normom i jakimś twierdzeniom, coraz niżej, coraz niżej, coraz więksi po prostu grzesznicy. Tutaj mamy motyw katabazy, czyli zejścia w zaświaty. I generalnie przeprowadza go przez to wszystko Wergiliusz. I dopiero w pewnym momencie tam on ma się spotkać z Beatrycze. To takie jeszcze, jakbyście mieli zapamiętać imiona, no to właśnie Dante, główny bohater, Wergiliusz i Beatrycze go tam oprowadzają. No i na samym dnie tego lejka siedzi sobie Lucyfer, diabeł, który tam, no razem z tymi już najgorszymi grzesznikami, oni w jakimś lodzie są zamarznięci, tacy masakryczne tortury tam przeżywają.
Jan Kochanowski, Odprawa posłów greckich. Znowu nie lubię, ponieważ znowu to jest połączone totalnie z Iliadą. Można powiedzieć, że to jest swego rodzaju kontynuacja Iliady, tylko że już napisane, wiadomo, wiele epok dalej, ponieważ przez Kochanowskiego, no to czyli w renesansie. No i Kochanowski tutaj posłużył się kostiumem historycznym, ponieważ chciał opisać dzieje Rzeczypospolitej, ale nie tak dosłownie, żeby nie każdy się ogarnął, że tak tutaj krytykuje obecnego króla, czyli Zygmunta Augusta. Więc zamiast pisać Zygmunt August, Zygmunt August, no to posługiwał się Priamem właśnie z Iliady. Tylko że Priam nazwał Priamus, żeby troszeczkę odnowić imiona. Bohaterowie są praktycznie ci sami, tylko że mają zmienione imiona, czyli na przykład mamy zamiast Priama, mamy Priusa, zamiast Parysa, mamy Aleksandra. No, mamy tam jeszcze te kilka imion pozmieniam. Przeczytam wam jeszcze króciutkie streszczenie Odprawy posłów greckich. Do Troi przyjeżdżają posłowie i proszą o wydanie porwanej przez Parysa Heleny. Aleksander, czyli Parys, nie zamierza tego uczynić. Przekupuje posłów, każąc im by głosowali pozytywnie w jego sprawie. Czyli jakby widzicie, to jest dalej kontynuacja Iliady. W mowie sejmowej odwołuje się do najbardziej prymitywnych emocji, wzbudza i pods nienawiść do Greków, zjednuje słuchaczy, wspominając dawne krzywdy. Głosem rozsądku przemawia patriota, poseł Antenor, który stwierdza, że Parys, będąc gościem domu Menelaosa, porwał mu żonę i słusznie tamten domaga się poszanowania jego praw. Jednak przekupiony przez Parysa, stronniczy poseł Ikheon przekonuje sejmową większość by nie oddawać Heleny. I tutaj stop, bo jedyny z tych posłów, który był, został nie przekupiony i był fajny, to jest Antenor. Nie ulega po prostu przekupstwu Parysa, więc jest godny naśladowania. Czyli znowu mamy tutaj wzorzec parenetyczny. Misja posłów kończy się odmową wydania Heleny i zerwaniem pokoju. Wszyscy zaczynają się szykować do wojny. Troja alegorią Polski, rządzą nią słabi władcy, poddawani naciskom tych, którzy na pierwszy plan wysuwają swoje własne interesy. I to ma się właśnie pokazać, że nadle Rzeczypospolitej tak się dzieje, że wszyscy swoje własne egoistyczne pobudki mają. Poeta potępia w utworze prywatny egoizm i głupotę posłów, nawołuje ich do opamiętania. Jako wzór godne naśladowania pokazuje idealnego patriotę Antenora, pełnego rozsądku i politycznej mądrości.
Słuchajcie, robimy Kazania sejmowe Piotra Skargi. Jest ich osiem, to sobie zapamiętajcie tę liczbę, że jest ich osiem. Zbyt dużo tutaj trzeba, nie trzeba wiedzieć po prostu. Skarga tutaj opisuje choroby, jakby na które cierpi Rzeczpospolita, czyli takie jakby wady, takie błędy, które robi to społeczeństwo, dlaczego jest źle i że te wszystkie ich jakby błędy, choroby prowadzą do klęski, więc żeby się opamiętać, nawołuje. I kazanie pierwsze zawiera słowa mówiące o tym, że Rzeczpospolitą toczy sześć bardzo ciężkich chorób, czyli jakby kazań jest osiem, ale chorób jest sześć. O tak, więc w sumie tak, dwie liczby, więc to może się mylić, ale tak, osiem kazań, sześć chorób. Trafi Rzeczpospolitą. Skarga poświęcił im kolejne kazania. Kazanie drugie o miłości ku ojczyźnie i o pierwszej chorobie Rzeczypospolitej, która jest nieżyczliwość. Także pierwsza choroba, nieżyczliwość ku ojczyźnie. Kazanie trzecie, tutaj mamy drugą chorobę Rzeczypospolitej, która wynika z niezgody domowej. Kolejna choroba to jest naruszenie religii katolickiej przez zarazę heretyków. To właśnie już mówiłam, że osoby, które tam się przeciwstawiają, więc głównie osoby, które nie wierzą w Boga, albo wierzą w jakąś inną po prostu religię. To jest taka jakby zaraza heretycka, że no każdy po prostu, kto nie był chrześcijaninem, to dla niego był do wyrzucenia. Kazanie szóste o monarchii królestwie, o czwartej chorobie Rzeczypospolitej, czyli tutaj mamy, dobra, czwarta, bo się trochę rozpędził. Czwarta choroba jest osłabienia królewskiej dostojności. Już po prostu ci królowie nie są tacy super. Później mamy piąta choroba Rzeczypospolitej, prawa, że niesprawiedliwe prawa tam są. I szósta choroba Rzeczypospolitej, dla grzechów jawnych i niekarności ich, czyli że powinno się bardziej karać grzechy, które ludzie popełniają. To są takie, wiecie, no wszystko po prostu, jeżeli nie, nie ma chrześcijaństwa, nie ma takich przykazań Bożych, to jest źle i po prostu powinniśmy to zmienić. Więc on wygłasza te kazania, żebyśmy się zmienili.
Teraz przechodzimy do Pamiętników z baroku. Jest to epopeja sarmacka. A w ogóle sarmatyzm to jest formacja polskiej szlachty w XVI wieku. Macie generalnie mieli mega wysokie mniemanie o sobie, jakby to jest, to jest szlachta, która jakby wywodzi się od tych Sarmatów, ale mają wrażenie, że ci pierwsi Sarmaci byli serio fajni i tacy, wiecie, no dobrzy, tacy wzór do naśladowania, ale już ci kolejni, to już po prostu się za bardzo poczują, poczują i mają wrażenie, że są tacy jak tamci, a nie są tacy jak tamci. No, ci Sarmaci to takie, no z jednej strony spoko, z drugiej mają wiele wad i właśnie w tych pamiętnikach on niby wychwala tych Sarmatów, a z drugiej strony widać tutaj ich wady, więc to jest takie, no ciężko powiedzieć. Oni wierzyli w uprzywilejowaną pozycję narodu polskiego, który ma do spełnienia misję otrzymaną od Boga i właśnie im się wydawało, że to oni są tym narodem, takim Sarmaci są tacy super i oni są do tego w ogóle wybrani, żeby ocalić ten naród. Polska miała odgrywać rolę przedmurza chrześcijaństwa. Szlachta jako naród wybrany, ich misja, czują się po prostu, że są na takiej misji, więc wywyższają się nad innymi, po prostu. No i tutaj, jeżeli cechy, cechy sarmackie możemy podzielić na właśnie, tak jak powiedziałam, pozytywne jak i negatywne. Te pozytywne to jest na przykład odważny, prawy, doświadczony w sztuce walki, świetnie też oratorstwo, czyli takie mówienie, wygłaszanie jakiś monologów takich przed publicznością, to też mega dobrze im szło, obrona swojej wiary i narodu, czyli byli bardzo wierzący. W ogóle sobie skojarz, że ten starożytność, średniowiecze, wszystkie lektury totalnie najważniejsze na pierwszym miejscu Bóg, na pierwszym miejscu wiara, wiadomo, co dalej, więc po prostu jak tego nie ma, to jest źle i to jest krytykowane. Kulturalny, gościnny, przyjaźnie nastawiony, dobrze wykształcony, biegły w sztuce oratorskiej. To są ich wszystkie plusy. Natomiast widzimy też, jak się przyjrzymy minusy, takie jak obżartuch, pijak, pogardliwy dla innych, wywyższa się. No to po prostu takie to ich negatywne cechy. Ta degradacja tego sarmaty w tym XVIII wieku to jest tak zwana megalomania. To też fajnie, jak użyjecie tego słowa, megalomania, no czyli po prostu, no takie wywyższanie się, taka pogarda dla innych w ogóle klas społecznych, dla innych innych narodów, takie tylko my jesteśmy fajni, bo my jesteśmy narodem wybranym. Ta sarmata traktuje z góry inne narody, obca jest mu tolerancja również religijna. No, a ten kult chrześcijaństwa to tak naprawdę taka powierzchowność, a nie głęboka wiara, bo tak naprawdę jest zabobonny, może być okrutny, jakieś bijatyki, tutaj pasek targuje się z innymi, w ogóle, no jakieś bójki też mają, więc, no tak naprawdę też mega negatywny obraz można tych sarmatów tutaj zobaczyć.
Jest przyjemnie, bo mamy Makbeta Williama Szekspira. Jest to dramat szekspirowski. Tutaj powtórzcie sobie, jakie zasady się tutaj zmieniają, czym się różni szekspirowski dramat od antycznego, że tam zerwanie z zasadą trzech jedności, zerwanie z decorum, coś tam, coś tam i różne takie cechy. No generalnie, no co, Makbet był na początku wzorcem rycerza idealnego. Był serio takim, no przestrzegał totalnie kodeksu rycerskiego, wiecie, był świetny po prostu w walce. No niestety, ten jego kodeks rycerski został zerwany, naruszony w momencie, kiedy dostał przepowiednie od czarownic. I tutaj pamiętajcie, bo wiele osób to myli, nie ma fatum w Makbecie. Nie ma fatum, bo te czarownice to nie jest tak, że one jakby jego tę przyszłość ustanowiły. Nie, one mu tylko powiedziały: "Ej, wiesz co, no bo możesz zostać tym i tym w przyszłości". I one to zrobiły tak troszeczkę dla beczki, chciały zobaczyć, czy on będzie do tego w ogóle skory, do tego, żeby się zmienić. Chciały zobaczyć tak naprawdę, jaki jest jego charakter, co on wybierze i czy się skusi. No i oczywiście się skusił. W przeciwieństwie do swojego przyjaciela, który również usłyszał przepowiednie od czarownic, a on zobaczcie, że na niego to w ogóle nie podziałało. On jakby nie zmienił swojego postępowania, on dalej żył tak jak wcześniej i to jakby nic w nim nie zmieniło. A Makbet totalnie się zmienił. Ale trzeba przyznać, że miał, miał dużo rozkmin przed tym, bo już też nie wiedział, czy wierzyć tym czarownicom, czy nie i co ma w ogóle robić. Więc poszedł do żony, do Lady Makbet. Lady Makbet jest tutaj femme fatale, femme fatale, jakoś tak to się czyta, czyli kobietą fatalną, taką kobietą ściągającą klęskę na swojego partnera, ponieważ to Lady Makbet nakłania go ostatecznie do tej zbrodni, podważając jego męskość, bo ona mu mówi: "Ej, no jak tego nie zrobisz, so, nie, no weź, to się nie nazywaj w ogóle mężczyzną, jak tego nie zrobisz". No przecież, no bo ona sama też chciała być tą królową, chciała, chciała być tak wysoko postawiona, więc, no wiedziała, że kurczę, no już jest taka okazja, no to, no muszę go namówić, żeby to zrobił, no bo wtedy ja będę królową też. No i wiecie, no to w końcu skłoniło, to głównie mi się wydaje, to podważenie jego męskości do tego, żeby zabić króla. I po kolei wszystkich dalej zabijał, podobnie jak Balladyna. Tutaj zawsze jak mówicie o o Makbecie, to możecie dać w kontekście Balladynę, bo oni działali mega podobnie. Po prostu zabijali jedną osobę i w konsekwencji tego musieli zabić kolejną, bo na przykład był to świadek tej zbrodni, czy coś tam. No i na przykład tutaj też mamy takie wyrzuty sumienia, ale bardziej, jeżeli chodzi o Lady Makbet. I widzimy to w momencie, kiedy ona na przykład ściera, widzi krew na swoich rękach, pomimo tego, że jej tam nie mamy. Jakieś zwidy. Makbet też ma zwidy, na przykład widzi ducha Banka na przy tej jakiejś tam ceremonii, jakiejś wieczerzy przy jedzeniu i po prostu gada coś do niego, zachowuje się dziwnie. Ci ludzie przy stole już też widzą, że z nim coś tam jest nie tak i też zaczynają zastanawiać, o co chodzi z tym królem, czy on na pewno jest na dobrym miejscu królem. No i tutaj podobne mamy przesłanie jak u Balladyny, że przed jakby sprawiedliwością nie da się uciec i że nawet jak nam się wydaje, że że nikt nie wie, nie zna prawdy, to zawsze to kłamstwo wyjdzie na jaw. I po prostu tak jak w Balladynie, tą sprawiedliwością jest piorun. Przy okazji sobie tutaj Balladynę, kolejną lekturę, którą realizujemy. Pamiętajcie, że pomimo tego, że ona jest podstawówki, to was nadal obowiązuje i ją trzos, trzos, trzos, trzasnął piorun i to właśnie jest ten wymiar sprawiedliwości, ta natura. No to w Makbecie również jest wymiar sprawiedliwości. Jest to i tam jest powiedziane, że Makbet nie może zostać zabity przez nikogo, kto wyszedł z brzucha matki, z łona matki, coś takiego. Nie. No i zabija go człowiek, który wyszedł przez cesarskie cięcie, czyli Makduff. Czyli jakby ta przepowiednia, to się wszystko sprawdza i Makduff końcowo go zabija i po prostu przejmuje władzę. Więc, no, sprawiedliwość wygrywa.
Dalej mamy Skąpca. I tutaj do zapamiętania, że Harpagon jest głównym takim tutaj bohaterem, można powiedzieć, bo Harpagon jest właśnie tym skąpcem. Jest okrutnie skąpy i po prostu swoje pieniądze to tak bardziej niż dzieci po prostu kocha. I on ma córkę Elizę i syna Kleanta. I teraz tak, Kleant kocha Mariannę. Kleant kocha Mariannę, a Eliza kocha Walerego. I później się okazuje, ale w ogóle ojciec nie pozwala im się z nimi żenić, nie, nie, nie, ani wychodzić za mąż. Nie, po prostu nie pozwala, bo, bo ma tam w tym wszystko jakieś inne na nich plany, żeby tutaj mniej zapłacić za wesele, tutaj ożenić córkę z kimś bogatym, żeby też już nie wydawać na nią pieniędzy. Wszystko tak sobie przekminione. To jest mega wkurzony, no ale nie jest w stanie nic zrobić. No i w sumie na końcu dowiaduje się, że tych ich ukochanych, czyli Walerego i Marianny, ojcem jest Anzelm, który w końcu okazuje się w ogóle, że to jest ich ojciec, bo był jakiś zaginiony, nikt nie wiedział, gdzie on jest, wraca z jakiejś długiej wyprawy morskiej chyba i w końcu on mówi: "Dobra, kochacie się, kochacie, to słuchajcie, daję wam kasę, macie, macie na to wesele". Harpagon też już zadowolony, że ktokolwiek to za to wszystkie wesela zapłacił, żeby już on nie musiał. No i wszyscy są szczęśliwi. Także zapamiętajcie te imiona. Idziemy dalej.
Mamy Konrada Wallenroda. I tutaj generalnie trzeba wiedzieć, że Konrad Wallenrod to tak naprawdę nie był Konrad Wallenrod, tylko był Walter Alf. A ten jego właśnie to imię zostało tak jakby zabrane temu prawdziwemu bohaterowi, Konradowi Wallenrodowi. No i generalnie on był wychowywany przez Aldonę, wieszcza Halbana. I on właśnie wychowywał go na takim gruncie mega patriotycznym i przypominał mu, jaki go jest narodowości, bo generalnie tego Waltera Alfa wychowywał Zakon Krzyżacki. Natomiast on tak naprawdę był Litwinem i właśnie ten, kto go wychowywał od dziecka, mu wmawiał: "Ej, pamiętaj, że jesteś Litwinem, pamiętaj, że patriotyzm jest najważniejszy". I przez to, że on go tak wychowywał, no to po prostu Konrad wiedział, że no nie może służyć temu zakonowi krzyżackiemu i że musi zrobić wszystko, żeby Litwa wygrała. Jednak kiedy orientuje się, że nie dość, że mają dużo większe wojska, tamci, że mają więcej broni, no, że ogólnie po prostu przewaga militarna i po prostu, no totalnie nie jest w stanie wygrać tego, wiecie, tak fair, to postanawia tutaj złamać kodeks rycerski swój, co potem ma też duże wyrzuty sumienia przez to i zagrać tutaj nieczysto. Jest to tak zwany makiawelizm, czyli to jest z filozofii Nicolo Machiavellego, czyli po trupach do celu, takie iście, że cel uświęca środki. Nie, jeżeli macie jakiś taki wyższy cel, no to te środki, jak do tego celu dożycie, to już nie są ważne. No i właśnie ten wziął się takim czym pokierował i tutaj dlatego też mamy postawę wallenrodyzm. Postawa wallenrodyzm właśnie oznacza to, że osiągnięcie jakiegoś sukcesu właśnie w taki nieczysty sposób, nieczysta gra, ale w słusznym celu. O coś takiego to jest wallenrodyzm. No, także on w końcu po prostu, tak jak w Koniu Trojańskim, wiecie, od środka zaatakowali. No to tutaj podobny mamy motyw, bo Wallenrod po prostu udawał, że jest, jest po ich stronie, został tam ich Wielkim Mistrzem, takim jakby dowódcą ich wojsk. No i pomalutku, pomalutku od środka wyniszcza te wojska zakonu krzyżackiego, żeby po prostu Litwa zwyciężyła. I dopiero po całej tej walce, kiedy oni przegrali, a Litwa wygrała, więc jego cel został jakby osiągnięty. No to tam się zorientowali: "Kurde, to chyba przez tego naszego Wielkiego Mistrza to wszystko, jego wina, idziemy go zabić". Ale nie, nie, nie, bo Konrad Wallenrod już sam się pierwszy zabił w wieży. A w tym samym momencie, kiedy tutaj była jakby jego wieża i on się umówił ze swoją ukochaną Aldoną, pustelnicą w wieży i na niego czekała jego żona Aldona. Tak, Aldona, bo mi się zawsze myli Alona z Aldoną, ale Alona jest w Zbrodni, a Aldona w wieży. Umówili się, że jak zgaśnie jego światło, to znaczy, że umarł i po prostu już go nie ma. I wtedy ona też miała się właśnie zabić, coś, coś takiego. A tylko nie piszcie, że Aldona się zabiła, bo ja tak napisałam, ja mam kardynała przez to na próbnej, bo ona się jakby Konrad się zabił, popełnił samobójstwo, ale za to Aldona umarła z miłości, z rozpaczy, że serce jej pękło po prostu, tak mocno przeżyła tę śmierć tego swojego ukochanego. Zobaczyła, że to światło zgasło. Tu też mamy motyw poświęcenia swojego osobistego szczęścia dla ojczyzny, bo on mógł być z tą swoją ukochaną Aldoną, mogli żyć długo i szczęśliwie. No, ale on po prostu wybrał walkę i był gotowy, no, poświęcić swoje życie dla dobra Litwy, czyli swojej ojczyzny.
I teraz, jeżeli chodzi jeszcze o Adama Mickiewicza, to mamy Dziady część druga oraz część trzecia. No i w części drugiej mamy trzy rodzaje duchów: lekkie, średnie i duch ciężki. Lekkiej to były Julek i Ruś, oni po prostu byli dziećmi, którzy nie zaznali goryczy na świecie w życiu. No po prostu byli za mali, więc nie zaznali nigdy słodyczy w niebie. Tutaj możecie się nauczyć tych tam, to też egzaminu ósmoklasisty, coś pamiętam, się tych wszystkich powiedzonek uczyłam. Kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie. Kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże. No i takie tam wszystko to było. No i właśnie, kto nie był ni razu człowiekiem, to widmo złego pana. Właśnie ten duch ciężki, on był okrutnym władcą, on w ogóle nie szanował poddanych. Kobieta.
Z dzieckiem została przez niego wyrzucona na okrutną na zimę, po prostu. I tam, na śnieg, i tam umarła. Pieli był tragicznym człowiekiem za życia. Dlatego po śmierci człowiek nic mu nie może pomóc. No i właśnie przychodzi również Pasterka Zosi, czyli ten duch średni. I ona nigdy nie dotknęła ziemi w tym sensie, że nie stąpała twardo po ziemi, bo miała wielu tam chłopaków. Ale wszystkich tak traktowała jako takie, wiecie, no takie chwilowe zabawy. Ale z nikim się nie chciała związać na stałe. Także to jest takie przestroga, wiecie, dla was, dziewczyny, że jak tak odrzuca wszystkich chłopaków, to skończycie po prostu źle.
Ja zresztą na temat Dziadów nagrywałam osobne filmiki i w ogóle na temat też tych takich poważniejszych lektur, właśnie jak Kordian, Lalka, nagrywałam osobne filmiki. Także zapraszam jeszcze do mnie na kanał, gdybyście mieli więcej czasu, wszystko to obejrzeć. No więc tutaj już się nie będę tym tematem rozwodzić. Tej Dziady część druga to jest dosyć prosta lektura. Natomiast Dziady część trzecia, już tutaj mamy wiele różnych scen i to byśmy mogli godzinami o tym opowiadać. Natomiast zapamiętajcie sobie scenę Salon warszawski. Tam mamy dokładnie widoczny podział społeczeństwa na społeczeństwo stolikowe i społeczeństwo przy drzwiach. Stolikowe to są tacy, wiecie, siedzą sobie tacy dumni, są niby Polakami, ale się nimi nie czują. Są takimi kosmopolitami, zachwycają się innymi narodami, w ogóle o Polsce toż zapomnieli. Nie mają w ogóle nadziei na odzyskanie niepodległości. Mówią w innym języku, mówią tutaj o jakiś balach, zajmują się takimi, wiecie, przyziemnymi, prymitywnymi rzeczami. Natomiast społeczeństwo przy drzwiach to są patrioci. To są osoby, które wierzą w odrodzenie narodu. I dlatego też z tego z tej sceny pochodzi z pochodu słowa Wysockiego. Pamiętajcie, że Wysocki je wypowiada: "Nasz naród jak lawa zwierzu zimna, twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego ognia stolat nie wyziębi. Plwajmy na tą skorupę i stąpamy do głębi." Tak nauczyłam się tego na pamięć. Nie pytajcie po co. I to ma właśnie ten cytat ma pokazywać, że wiecie, ten ten wewnętrzny ogień, to są właśnie ci patrioci, którzy mają nadzieję. A to z zewnątrz, taka ta sucha skorupa, to są właśnie ci przy stolikach. Myślę, że dobrze to wyjaśniłam.
No generalnie w Dziadach jest jeszcze mnóstwo innych scen. Jest scena, jak wywożą Konrada na Sybir. O, ale najważniejsza jest scena Wielkiej Improwizacji. To koniecznie pamiętajcie. Mała i wielka improwizacja, ale tutaj głównie wielka jest istotna. Wielkiej Improwizacji Konrad żąda od Boga rządu dusz. Mówi: "Daj mi rząd dusz", czyli jakby on chce przejąć władzę nad po prostu całym społeczeństwem, bo stwierdza, że Bóg, skoro pozwala na takie okropne zło na świecie i nic z tym nie robi. Bo generalnie Konrad jest zamknięty w więzieniu, w celi. To właśnie mówi ten wielki monolog razem ze swoimi kolegami, którzy byli tak samo jak Adam Mickiewicz. To jest tutaj możecie wpleść kontekst biograficzny. W wyniku procesu Filomatów i Filaretów zostali osadzeni w celi, gdzie po prostu są więzieni. No, a Konrad też zapamiętajcie, że jest tym, jest on poetą, artystą, który nie może przez to tworzyć. Więc jest taki uciemiężony totalnie, bo nie może dalej pisać, nie może tworzyć. Więc no mega się buntuje. On ma taką aktywną postawę buntu. No, koniec końców nic nie robi, no bo wiadomo, jest zamknięty. Nic nie ma do zrobienia poza swoim gadaniem głupim. Ale no wiecie, no wygłasza ten monolog i po prostu tam czuje się lepszy od Boga. Czuje się po prostu taki, no, czuje się lepszy, bo uważa, że on by już lepiej zrobił coś dla tego świata. No, a Bóg patrzy z góry i co? I widzi, co się dzieje i nic z tym nie robi. Nie potrafi ich po prostu im pomóc. No, to znaczy, że jest słabym Bogiem, że niby taki mądry, no i taki wszechmogący, a nic nie robi.
No więc już w pewnym momencie jest tak wkurzony na tego Boga, że jest w stanie, chce już nazwać go carem. Już dosłownie dzieli go tyle od nazywania Boga carem, ale nie możecie napisać, że on go nazywa, bo w końcu końców go nie nazywa carem, tylko dokańcza to za niego szatan, diabeł. I w momencie, kiedy tam diabeł to do niego dokańcza, to on mdleje. I słuchajcie, w tym momencie odbywa się walka dobrych duchów ze złymi o duszę Konrada, czyli tak zwana psychomachia. Motyw psychomachii zapamiętajcie to słowo, jest bardzo ważne. No i w końcu zwyciężają te dobre duchy i już tam z Konradem jest trochę lepiej, już ochłonął po tej całej akcji. Te dwie sceny są myślę, ta Wielka Improwizacja i Salon warszawski są najważniejsze, więc zapamiętajcie to. No i w ustępie pod koniec lektury, on wyjeżdża kibit, jedzie na Syberię. No i ważne są też te wszystkie widzenia księdza Piotra. To sobie powtórzcie. Widzenie Ewy, sny, w ogóle sny są bardzo istotne w Dziadach. Jest takie pytanie na ustne. Jest tam wiele snów, wiele widzeń. Ksiądz Piotr jest wzorem cudownego chrześcijanina, który dzięki swojemu dobremu postępowaniu po prostu spotyka się w pewnym momencie z Bogiem. Bóg mu się objawia, daje mu nadzieję na odzyskanie przez Polskę niepodległości. I to teraz to jest najważniejsze. Powiem, tam jest mesjanizm. Jest mesjanizm, motyw mesjanizmu, czyli że Polska jest Chrystusem narodów. Czyli tak jak Jezus Chrystus umarł na krzyżu za nasze grzechy, aby jakby nas uratować i dać nam życie wieczne, to tak samo Polska ma ma umrzeć, tak jakby za inne narody, żeby odkupić ich winy. I mamy tu również martyrologię narodu polskiego, czyli po prostu cierpienie, cierpienie młodzieży polskiej i w ogóle cierpienie ludzi. To sobie zapiszcie te słowa: martyrologia, mesjanizm, psychomachia. I to wszystko, co powiedziałam, to bardzo ważne do zanotowania.
I ta koncepcja mesjanizmu jest przeciwstawną koncepcją. To jest też bardzo ważne, co mówię, do winkelriedyzmu w Kordianie Juliusza Słowackiego. Także przez tutaj od razu do Kordiana, ponieważ jak wiecie, Słowacki z Mickiewiczem się nie lubili, mieli fight cały czas, po prostu kłócili się o to, że wiecie, no po prostu sprzeczne mieli koncepcje. Nie ten Mickiewicz mesjanizm, a Słowacki winkelriedyzm. I czym się różnią? No to, że mesjanizm to jest taka bardziej bierna postawa, takie, że no dobra, no umrzemy, no trudno, no, ale przynajmniej w jakim dobrym celu. A ten mówi: nie, trzeba walczyć. Trzeba taka aktywna postawa, trzeba stanąć do buntu, trzeba umrzeć, jak już, ale to z bronią w ręku. Trzeba coś robić, a nie tak biernie patrzeć, jak umieramy. Nie możemy tak o umrzeć, tylko po prostu trzeba walczyć. Także to jest taka bardziej bierna, to jest taka bardziej aktywna i tym się właśnie sprzeczają ze sobą tych dwóch autorów. Jak już jesteśmy przy Kordianie, to już dokończę, co tam można fajnego zapamiętać. No, że on generalnie tutaj mamy taki motyw poszukiwania samego siebie, swojej tożsamości, swojego sensu życia, bo Kordian zostaje bardzo nieszczęśliwie zakochany w Laurze. Jest ona go odrzuca, ponieważ jest dużo starsza od niego, nie rozumie jego indywidualizmu, w ogóle, no po prostu, no nie kocha go, więc ma złamane serduszko, już nie ma sensu życia, bo była kiedyś nim miłość. No, więc wyjeżdża w podróż po Europie. To jest moja ulubiona w ogóle lektura. Możecie też na moim kanale zobaczyć szczegółowe streszczenie tego, ale szybciutko wam powiem, że wyrusza w podróż po Europie, po kolei w Londynie, w Watykanie i we Włoszech. Spotyka różnych ludzi i każdy z nich uświadamia mu, że światem rządzi pieniądz i że nawet miłość da się kupić za pieniądze. Więc drugie tutaj miłosny, drugi raz łamie mu się serce. Tym razem Violetta mu łamie serce. Bardzo smutna historia. No i w końcu przechodzi przemianę wewnętrzną na Mon Blanc, na Mon Blan szczycie góry i stamtąd wraca chmurą już sobie do Polski. No i na tej właśnie górze właśnie wygłasza bardzo ważny monolog, monolog wewnętrzny, w którym mówi o tym, że no, że po prostu odnalazł już swoją upragnioną ideę, wreszcie wie, co to będzie i że to będzie patriotyzm i że on po prostu uratuje Polskę, że zabije cara. Jednak, jak wiecie, w końcu mu się to nie udaje, bo na wiedzo strach i imaginacja przed komnat mdleje i zostaje schwytany. No i na końcu mamy zakończenie otwarte, więc nie wiem, jak to się kończy. Taka mini, mini szybciutki streszczenie.
Lalka. Teraz to kolejna moja ulubiona lektura. Akord i Lalka, love, love. W Lalce zapamiętajcie przede wszystkim te postulaty pozytywizmu, czyli praca organiczna, praca, które totalnie realizował Wokulski, jako jedyny w sumie, wydaje mi się, z tego społeczeństwa. Co dalej? Scjentyzm, to również realizował. To jest takie umiłowanie do nauki. Dalej mamy emancypacja kobiet, tut przykładem Emancypantek, na przykład Kazimiera Wąsowska i Helena Stawska. I również mamy tutaj, nie, no chwilę, powiedziałam wszystkie, nie, jeszcze asymilacja Żydów. Pięć do zapamiętania, pięć postulatów pozytywizmu. Yyy, tutaj Szlangbaum na przykład jest Żydem, który się asymiluje. Dobra, więc to sobie zapamiętajcie. Myślę, że o tej lekturze nie muszę za dużo tutaj, wiecie, wypowiadać. Przypomnę tylko, że Łęcka jest femme fatale, czyli tą kobietą, która ściąga klęskę na Wokulskiego. Pamiętajcie, że Wokulski w ma podejmuje tylko próbę samobójczą, bo ratuje go z tego dróżnik Wysocki, któremu wcześniej Wokulski pomógł. Więc to jakby dobro do niego wraca w pewien sposób, bo wcześniej dał mu możliwość pracy, kiedy był po prostu bardzo biedny Wysocki. Więc w momencie tutaj, kiedy naprawdę widać, że potrzebował pomocy, no bo po prostu, kiedy dowiedział się, że Łęcka go zdradza z ze swoim kuzynem Starskim, to na stację w Skierniewicach wyskoczył i po prostu chciał już skoczyć pod tory. No, ale Wysocki go stamtąd wyciągnął. Także tutaj widzimy, że dobro wraca. No i na końcu też mamy pewien rodzaj zakończenia otwartego, no bo nie wiemy, jak dalej potoczyły się losy Wokulskiego. Generalnie pamiętajcie, że on generalnie był wielkim miłośnikiem nauki i tak przyjaźnił się z Gejem, z Szumanem, z Ochockim. Oni wszyscy uwielbiali naukę. To są takie myślę, że jedne z najważniejszych postaci w Lalce. Co jeszcze tutaj mogę powiedzieć? Metal lżejszy od wody wynaleźli. Pamiętajcie, G wynalazł w Paryżu. Od powietrza się nie udało, ale od wody się udało. Był, pamiętajcie również pamiętnik starego subiekta, czyli mamy dwa rodzaje narracji. Oprócz takiego narratora obiektywnego i takiego z góry, nie biorącego udziału w wydarzeniach, to mam jeszcze pamiętnik starego subiekta, czyli pamiętnik Rzeckiego, który ze swojej perspektywy opisywał te wszystkie wydarzenia. Z pamiętnika starego subiekta dowiadujemy się również o młodości Wokulskiego, czyli mamy tak zwaną retrospekcję. Retrospekcja to jest przywołanie wydarzeń z przeszłości i tam się dowiadujemy o jego młodości, o pracy u Hopfera w winiarni, takie tam różne, jak w ogóle to wszystko jego życie wyglądało. Więc to jest kolejne cenne źródło informacji o naszych wydarzeniach.
Gloria Victis. Dotyczy Powstania Styczniowego. Mamy tutaj trzy najważniejsze postacie, czyli Jagmin, Maryś i Anielka. Maryś z Anielką to byli rodzeństwo, a Jagmin Anielkę się kochali w sensie, no po prostu byli jakby parą. Nie, no i tutaj chodzi o to, że to natura ma tutaj kluczową rolę, ponieważ to las, tam sosna, brzoza, ich świerk, bodajże, razem z wiatrem niosą po prostu te drzewa opowiadają historię zapomnianą przez naród. Czyli to są tacy bohaterowie mega wyidealizowani, heroiczni, czyli tacy odważni, jednak zapomniani przez ludzi. Więc te drzewa są takie smutne, że kurczę, o nich nie pamięta. To takie dzieło patriotów, poświęcili się dla dobra ojczyzny w tym powstaniu styczniowym walczyli. No i wiatr mówi: kurde, no jak to zapomnieli? No to będę niósł tą nowinę. I las mówi, jakby wygłasza to wszystko, co się stało, przypominając ludziom, żeby po prostu nie zapominali o tej mogile tych powstańców. Mogile, czyli o tym grobie. Nie, już tłumaczę tutaj dla wszystkich, nawet takie prostsze słowa, bo może ktoś nie wie, to to, żebyście też nie szukali wszędzie. I w sumie jedyną osobą, która przychodzi na tą mogiłę po tym, jak ginie Jagmin z Marysią, to jest właśnie Anielka. I tylko raz właśnie mam opisane, jak ona tam przechodzi, a później już w ogóle pamięć o nich zaginęła. Więc tutaj trzeba pamiętać, żeby po prostu nie zapominać o takich bohaterach narodowych i czcić ich po prostu dalej, pamiętać, bo gdyby nie oni, to nie byłoby nas tu, gdzie jesteśmy.
Teraz dochodzimy do Potopu. Moje ulubionej lektury. Oczywiście, nie na żarty, ja masakra, nienawidzę tego. Natomiast tutaj mamy podobną sytuację jak w Panu Tadeuszu. O, w ogóle przeskoczył Pana Tadeusza jeszcze, jak byliśmy przy Adamie Mickiewiczu. No, to powiem tutaj, połączę to w jedno, bo Pan Tadeusz znowu jest podstawówki, ale i tak musicie go umieć. Więc w Panu Tadeuszu był ksiądz, był, sorry, Jacek Soplica, który zmienił się w księdza Robaka. A w Potopie mamy podobną sytuację. Mamy Andrzej Kmicic, który zmienia nazwisko na Babinicz. Czyli mamy taką przemianę wewnętrzną, która została również tak przypieczętowana po prostu swoje nazwiska. Oboje, obaj było dwóch mężczyzn i po prostu oni, no też wcześniej mieli oboje, obaj problemy z alkoholem, byli po prostu mega agresywni, wiecie, skłonni do jakieś tam batyk. No, na przykład Jacek Soplica zabija, bo w końcu Stolnika Horeszkę, tylko dlatego, że nie chce się zgodzić na, wiecie, na ich ślub z Ewą. No, taki serio pod wpływem emocji, po prostu nieprzemyślane takie rzeczy robi, potem tego żałuje, więc się zmienia na lepsze. Natomiast Kmicic zmienia się w tego Babinicza głównie pod wpływem Oleńki, swojej ukochanej Oleńki Billewiczów, która mówi: "Kurde, wezmę z tobą ten ślub, ale tylko jak się zmienisz, bo co ty w ogóle robisz? Spaliłeś wieś Wołowicz, tutaj zbezcześciłeś, aleś moje obrazy moich przodków, w ogóle, jak ty się zachowujesz?" W ogóle jesteś zdrajcą. Potem, jak się dowiedziała, że on zaprzysiągł Radziwiłłowi, nikt nie wiedział, że po prostu Kmicic o tym nie wiedział. No, to wszyscy myśleli, że po prostu Kmicic jest zdrajcą. No, bo skoro cię trzyma z Radziwiłłem, no to automatycznie też staje się zdrajcą. No i Kmicic miał taką rozkminę: "No kurczę, no z jednej strony kodeks rycerski i takie tam rzeczy, no i komuś już przysięgły po prostu wierność, no to nie mogę teraz nagle od niego odejść. No, ale z drugiej strony, no przecież Radziwiłł też złamał swoją obietnicę i nagle stanął po stronie Szwedów. No i co tutaj robić?" Ale w końcu pod wpływem właśnie tej swojej ukochanej Oleńki, dążąc, chciał po prostu zdobyć jej rękę i totalnie się zmienił i walczył po prostu przeciwko Szwedom. Oczywiście jego takie zasługi to wysadzenie kolumny, dzięki której uratował masę ludzi podczas obrony Częstochowy na Jasnej Górze i uratowanie króla Jana Kazimierza. To są takie jego główne zasługi, po których już naprawdę nie tylko oink, ale też ludzie zobaczyli, że jest on jednak fajny, jednak nie jest zdrajcą i jednak można mu ufać i jednak go lubimy. I po tym wszystkim oni już mogli być razem, już było wszystko spoko. To są takie najważniejsze rzeczy. Chcecie więcej, to już nie u mnie, bo ja nie lubię tej lektury.
Dobrze, Zbrodnia i Kara. Tutaj już za to uwielbiam, ale mamy osobny film na ten temat, takie myślę bardzo świeże, szczegółowe, także sobie koniecznie obejrzyjcie. Tutaj lubię bardzo konteksty filozoficzne dawać, bo mamy tutaj motyw nadczłowieka z filozofii Nietzschego. Mamy takie nillizm moralny, czyli wyzbycie się wszelkich wartości. I generalnie, no Rodion Romanowicz Raskolnikow, pamiętajcie, że właśnie on zabił lichwiarkę Alonę i Słuchajcie, oraz jej siostrzenicę. Aby niekoniecznie tutaj niektórzy tak płytko rozumieją, że on ją zabił, aby po prostu mieć pieniądze. To jest jedna z przyczyn, ale główną taką przyczyną tego zabójstwa było pokazanie, udowodnienie czegoś samemu sobie, czy udowodnienie, że nie jest on takim zwykłym człowiekiem, a jest on kimś więcej, że może sobie na więcej pozwolić. A poza tym jest uważa tą lichwiarkę za osobę po prostu, która jest zła dla ogółu społeczeństwa, więc chciał w pewien sposób tak być takim bohaterem społeczeństwa i uchronić po prostu to społeczeństwo przed tą lichwiarką. Więc tak, wiecie, on się poczuwa jako taki wielki bohater. Ale potem, jak napadły go po tej zbrodni wyrzuty sumienia i śniło mu się, to jego sny, w których wszystko mu powracało, śniło mu się nawet, że on zabija tą lichwiarkę, a ona się śmieje z tą siekierą w głowie, zamiast umrzeć. Wyobraźcie sobie, jakie koszmary go po prostu po nocach dręczyły. No, to już naprawdę to mu osiadło na bani i to też pokazuje, że nawet jeżeli on tam przez długi czas to trwało, że on, no, nikt nie wiedział, że to on zabił. Znaczy, potem ten sędzia śledczy już zaczął się domyślać, oczywiście, ale jak nawet jeszcze nikt nie wiedział, to on i tak już taka wymiar kary było to, że on nie mógł normalnie żyć, popadł w obłęd i cały czas te sny go nawiedzały i takie różne tam wyrzuty sumienia. Chociaż niektórzy mówią, że nie można mówić, że miał wyrzuty sumienia i spotkałam się z takimi opiniami, ale szczerze, nie rozumiem, bo ja naprawdę czytałam tą lekturę, ja ewidentnie odczułam te wyrzuty sumienia. Więc ja już sama nie wiem, czy tak można napisać, czy nie. To możecie zapytać swojej polonistki, czy coś, bo ja uważam, że ma, że miał te wyrzuty. Niektórzy uważają, że nie. No, ale to już pozostawiam wam do własnej, wiecie, refleksji. Powiedziałam to jak polonistka. Nie mogę, poczuwam się, poczuwam. Dobra.
Teraz Wesele Wyspiańskiego. Tutaj musicie pamiętać głównie, który duch przychodzi do kogo i pamiętać o tym, że ta Bronowicka chata pod Krakowem, w której to wszystko się dzieje, to jest obraz całego społeczeństwa polskiego. Że to nie jest ta tylko mała chatka i tam część społeczeństwa, tylko to jest symbol całej po prostu Polski w tamtych czasach, czyli tam w okresie młodej Polski. Że oni byli po prostu niegotowi do walki, bo młodej Polsce, zapamiętajcie sobie, jest dekadentyzm, jest takie uśpienie. Ci ludzie są po prostu niegotowi do czynu. Więc to wszystko jest tam obecne i te ci bohaterowie to pokazują poprzez właśnie to, że na przykład, no musicie tutaj pamiętać, że Chocho tam do Isi przychodzi widmo, do Marysi widmo jej z byłego narzeczonego, zmarłego rycerz do poety, Hetman do Pana Młodego, upiór do Dziada. No, po prostu sobie to rozpiszcie i wykuj na pamięć, bo co, bo tego się nie przeskoczy. Natomiast pamiętajcie, że te to ma znaczenie, który duch przychodzi do jakiego bohatera. No, bo to ma właśnie pokazywać, że na przykład rycerz do poety przychodzi, żeby powiedzieć mu: "Kurde, ta twoja poezja to nie powinna być takie sranie, sranie o dupie Maryni, tylko powinna być nawołująca po prostu czytelników do walki, żeby oni podjęli jakieś kroki buntu, żeby oni się zmienili." A tutaj w ogóle w tobie czegoś takiego nie widać. Dziennikarz tak samo: "O czym ty piszesz te artykuły? No znowu o jakimś gównie. Ty masz pisać artykuły, które mają jakiś sens." I tak, wiecie, wszystkich tak jakby krytykują, żeby też pokazać, no jakie wady. Można powiedzieć, że są to te te postacie fantastyczne są uosobieniem wad tych bohaterów. A generalnie pamiętajcie też, że to całe wesele jest wzorowane na realnym wydarzeniu, czyli weselu Jadwigi z Lucjanem Rydlem. Dobra.
Myślę, że takie podstawowe informacje to znacie. Co tam jeszcze? Wernyhora przychodzi do gospodarza. Wernyhora to jest chyba najważniejsze, bo Wernyhora przynosi złoty róg gospodarzowi. Natomiast gospodarz, oczywiście, tutaj już widać, jak jest marny, bo nie bierze tego na siebie odpowiedzialności, tylko przekłada ją dalej. Daje Jaśkowi ten złoty róg, mówi mu: "Dobra, zadnim ten złoty róg i wtedy rozpocznie się powstanie i po prostu zorganizuj ty, bo ja się boję." No i dobra. Jasiek mówi: "No dobra." Wziął to ze sobą, ale miał na głowie czapka z pawimi piórami. No i tam sobie jedzie, już jedzie wesoło, chyba na koniu, nieważne. Nagle spada mu ta czapka z piór i on się schyla po nią. To jest ta czapka z piór to symbol jest prywatny i egoizmu. Schyla się, żeby ją podnieść, w tym momencie upada złoty róg. On już tego nie widzi, jedzie dalej i tak gubi złoty róg i tak powstanie się nie nie zaczyna. A wszystko kończy się chocholi tańcem, czyli chocho to jest generalnie taki krzak róży osłonięty sianem i to ma też symbolizować, że ta róża w środku to jest może to odrodzenie Polski, bo róża może się z czymś takim kojarzyć, ale osłonięta tym sianem to jest takie, no, zamknięta ta możliwość tego odrodzenia Polski, bo jak ona ma się odrodzić, jak jest po prostu taka uciemiężona i nikt nic z tym faktem nie robi. No i ten chocholist taniec właśnie pokazuje marazm, letarg, uśpienie narodu polskiego, pokazuje, że Polska nie jest w stanie po prostu się odrodzić na razie, bo po prostu ci ludzie jeszcze nie są na to gotowi. I tak ten chocho po prostu ma z nich beczkę, tańcząc ten taniec przed wiosną.
Pamiętajcie tutaj Szklane Domy. Boże, ja myślałam, że to krócej wszystko powiem, ale no po prostu, no nie mogę. Szklane Domy. Cezary Baryka, jego ojciec Seweryn Baryka, matka jego bardzo go kochała, ale już po prostu sobie nie radziła, kiedy ojciec odszedł. No, bo wtedy Cezary zaczął się mocno buntować, totalnie uległ komunistom i się w nich normalnie zakochał, nie wiedząc tak naprawdę, był jeszcze niedojrzały, nie wiedząc, co się z tym wiąże. Dopiero w momencie, kiedy matka choruje, po prostu ciężko haruje, żeby w ogóle utrzymać tego syna, on tego dopiero to zauważa. Gdy matka jest już ciężko chora i normalnie umiera, widzi, że już jest coś nie tak z tą rewolucją komunistyczną, którą był tak zafascynowany. Jeszcze bardziej widzi to, kiedy jest zmuszony do trupy, musi przenosić tych ludzi. Wtedy widzi, jak wiele ludzi straciło życie przez tą rewolucję i myśli sobie: "No kurde, to jednak się myliłem, ona jednak nie jest taka fajna." Widzi po prostu piękną dziewczynę na tym rozładunku i po prostu myśli sobie: "No matko, no aż mi jest okropnie na to patrzeć, jak ja mogę z te zwłoki tak przerzucać z prawa na lewo. No, jak to w ogóle, do czego to doprowadziło?" To wszystko. W końcu okazuje się, że ojciec, który był pewien, że nie żyje, żyje. Spotyka go i ojciec namawia go: "Dobra, chodź, w Polsce są Szklane Domy, jest super idealizacja, taka utopijna wizja. Musimy tam jechać, musisz zobaczyć Polskę, bo jeszcze Cezary jej nigdy nie widział." I dawaj, wsiadamy do pociągu, jedziemy. No i w tym pociągu ojciec jest tak osłabiony, że umiera. Już przyspieszyłam tempo, po prostu umiera. No, ale Cezary jedzie dalej, jedzie do tej Polski. Patrzy, a tam co? Wow, zaskoczenie. Nie ma żadnych Szklanych Domów. Jest wszystko rozwalone po wojnie, jest zrównane z ziemią, jest smród, bród i ubóstwo. I wcale tata kłamał mnie. No, więc niestety, jest zażenowany, nie wie już, co ma ze sobą robić. Na, ale spotyka tam Szymona Gajowca, którym matka mu się tam ukochanego matki, z którym ojciec kazał mu się spotkać. Tam Gajowiec mu tam zapewnia dom i tak dalej. A jeszcze zapomniałam, ona wło powiedzieć. Nawłoć, to też jest bardzo ważna scena w Nawłoci, bo tam są jego wszystkie inicjacje miłosne. Też o tym nagrywałam filmik, więc też sobie obejrzyjcie. Tam jest taki trójkącik, trzy dziewczyny go kochają, on kocha tylko jedną. Takie rewolucje, Wanda, Karolina i Laura. One wszystkie go kochają, on raz z tą, raz tamtą, raz siam tą i tak jest mix, mix, sam już nie wie, czego chce. Jedna zabija drugą, bo myśli, że tamta z nim, a tak naprawdę to nie tamta z nim. No, wszystko to musicie już szczegółowo sobie doczytać. Ale już wracając do tego, jak już ten Seweryn Baryka go tam przyjmuje i mu pomaga się odnaleźć w tej Polsce, no to wtedy, a właśnie, nie wiem, czy to takiej kolejności, już sama pogubiłam tą kolejność opowiadając wam. Ale czy to jest ważne? Nie. Po prostu Seweryn Baryka był totalnie przeciwko komunizmowi i też próbował go na te swoje poglądy namówić. Z drugiej strony Antoni Lulek był totalnie za komunizmem i też próbował go na swoje poglądy przekonać. Zabiera go na spotkanie komunistów, gdzie Cezary Baryka w pewnym momencie wstał, normalnie wstał i mówi: "Ej, co w ogóle odpierdalacie? Co wy gadacie? To w ogóle tak, co to, co to w ogóle jest za jakaś parodia? Wychodzę." No i generalnie stwierdził, że nie podoba mu się ten komunizm. Nie podoba mu się też pogląd Seweryna Baryki. Z niczym się nie utożsamia, nic w ogóle nie widzi w tym jakiś sensu większego ani logiki. No i końcowa scena, czyli manifestacja robotnicza, ten pochód taki, gdzie gdzie oni wszyscy idą ci komuniści, idzie na czele tych komunistów na samym przodzie, tak jakby, ale taki oddalony od nich, co pokazuje, że on się z nimi nie utożsamia. Jest tak oddalony, że jest taki wyższy od tego wszystkiego, ale już sam się trochę pogubił. Z jednej strony to można na wiele różnych sposobów odczytywać, albo właśnie, że jest z nimi się pogubił, ale raczej taki trochę oddalony, że trochę nie do końca się z nim zgadza. No, wiecie, tutaj już można wiele interpretacji tego mieć, więc nie będę się nad tym skupiać.
Teraz przechodzimy do literatury wojny i okupacji. Tadeusz Borowski, Opowiadania obozowe. Tadek jest tutaj bohaterem, natomiast nie możemy go utożsamiać z autorem. W tym przypadku, jakby wszystkich innych wojennych, możemy utożsamiać autorów z bohaterami, to tutaj jedyny przykład, że nie możemy. Macie obowiązkowe dwa opowiadania: "Proszę państwa do gazu" i "Rozładunek transportu". Głównie tutaj na tym się skupiamy, bo one się bardzo są do siebie podobne i mogą się bardzo mylić, więc to sobie też osobno, no te streszczenia przeczytajcie. Ale generalnie na rozładunku tutaj wiele się z Henry Henry tam mówi jakieś porady daje, jak w ma się w ogóle zachowywać, żeby przeżyć. Ten Tadeusz w pewnym momencie, na początku jeszcze nie jest zlagrowany, jeszcze się stara być człowiekiem, bo generalnie trzy pojęcia: dehumanizacja, człowiek zlagrowany i odwrócony dekalog, one są obecne w tych opowiadaniach. Właśnie i na początku jeszcze nie jestem człowiekiem. No, ale potem już kolejne sceny to coraz bardziej pokazują. Na przykład pyta się Henry: "Ej, czy to jest dziwne, że ja już mam obrzydzenie do tych nowych ludzi, które przejeżdżają, że ja czuję w ogóle taką i nienawiść do nowo przybyłych i taką obojętność na tą śmierć ludzką? Czy to jest normalne, czy coś się ze mną stało?" A Henry mówił: "Nie, no spoko, ziom, to jest normalne. Ja też tak mam, jakby, no żyjemy, widzimy na co dzień tą śmierć, no to czego się spodziewasz? No, trzeba jakoś przeżyć. Tak, trzeba myśleć o sobie." Tutaj chodzi o to, że wiecie, jak w dekalogu jest "Nie zabijaj", to tutaj właśnie jest "Zabijaj". Nie, to jest wszystko odwrócone. "Nie kłam". No, kłam. Jakby wszystko trzeba robić inaczej, żeby być egoistą takim w okresie wojny, żeby po prostu przeżyć do kolejnego dnia. Więc tak też zachowują się ci więźniowie. Więc więźniowie są katami dla siebie nawzajem w niektórych nawet scenach. A drugie opowiadanie "Ludzie, którzy szli". Tutaj nadal jest to samo, co powiedziałam, ale tam już nie ma tego rozładunku, a jest bardziej, no ci ludzie zmierzający na na tą śmierć. I on, no ten Tadek jest taki trochę lepszej, lepszym miejscu tego obozu w Auschwitzu i jakby wyżej postawionym, można powiedzieć, pracownikiem. No i on tam sobie gra w piłkę i za pierwszym razem mu piłka odlatuje gdzieś tam podchodzi do bramy, patrzy: "O, przyszli nowi ludzie." Jeszcze wtedy nie był świadomy tego, jak dużo ludzi tam ginie. O, przybyli nowi ludzie. Dobra, idę grać dalej. Potem drugi raz mu tam piłka odlatuje. On patrzy, tych ludzi już nie ma. Dosłownie minęło dwie minuty, a ci ludzie już, już widać ich ciała martwe, a nie ludzi. I wtedy, no to jest tak dobijające mocno. Także to polecam wam przeczytać. Akurat te opowiadania, jak naprawdę uważam, że większość lektur nie jest sensownych w podstawie programowej, to tak uważam, że te wojenne naprawdę są sensowne i warte przeczytania, jeżeli macie oczywiście czas.
Inny świat. Tutaj już przyspieszamy. Również wszystko to odczłowieczenie, takie tam różne. Gustaw jest tutaj głównym bohaterem. Do zapamiętania z bohaterów jest koniecznie jeszcze Kostylew. On jest idealnym przykładem takiego buntu. Tutaj możecie mówić o tych lekturach w kontekście różnych postaw wobec zła, wobec wojny, wobec, no po prostu, że niektórzy, wiecie, taka bierna postawa, albo sobie strzelają w łeb, albo sobie w ogóle tam już biegną sami do tego gazu, tak jak było w opowiadaniach Borowskiego. Jakaś tam dziewczyna wskakiwała sama do tej ciężarówki, bo już chciała po prostu umrzeć, nie chciała dalej na to patrzeć. Ale są też osoby, które buntują się i jednak próbują za wszelką cenę zachować to swoje życie. I takim właśnie bohaterem jest Kostylew, który przypala nad ogniem sobie rękę, bo wtedy wie, że nie będzie musiał pracować dla wroga. Bo generalnie różnica jest taka, że z tych wszystkich mamy z wojennych mamy "Zdążyć przed Panem Bogiem", "Inny świat" i "Opowiadania obozowe". I mamy, musicie tutaj rozróżniać łagry od lagru. Lagry to są niemieckie obozy, a łagry rosyjskie. I w tych niemieckich to są takie totalnie obozy po prostu śmierci, nie, że jakby idziecie do gazu, głównie większość osób. A łagry rosyjskie to są bardziej obozy pracy, takiej pracy, że ta praca prędzej czy później i tak was raczej doprowadzi do śmierci. No, ale wy po prostu jeszcze musicie się wysilać i taką jesteście tanią siłą roboczą. No, więc właśnie u Gustawa Herlinga Grudzińskiego mamy ten rosyjski obóz pracy. No, więc ten Kostylew normalnie był zmuszony do po prostu ciężkiej harówki, ale przez to, że opalał, przyczynił sobie krzywdę, opalał sobie tą rękę. Oni wiedzieli, że on, no, nie mógł tą ręką ruszać, bo jest cała po prostu pokrwawiona. No, to nie brali go do tej pracy. I on tak każdego dnia, oni widzieli, no dziwne, no, nie goi mu się ta ręka, no, ale okej, no, nie pracuj. I takim sposobem właśnie przeżywał z dnia na dzień kolejny i nie musiał pracować. Generalnie tam też Gustaw sam się buntuje w taki sposób, że robi głodówkę, bo tam też była taka sytuacja, że na mocy układu Siorki Majski, o ile dobrze mówię, oni mieli zostać wypuszczeni ci więźniowie, jeżeli właśnie ileś tam dni nie będą jedli. A oni, więc zrobili głodówkę i właśnie Gustaw między innymi też zrobił głodówkę, dlatego też udało mu się w końcu przeżyć. Dlatego, no właśnie, to zostało spisane i to jest tak zwana literatura faktu, bo to wszystko jest oparte na faktach i jest to przykład literatury autobiograficznej, ponieważ to wszystko on po prostu przeżywał. No, więc dobra, już naprawdę myślę, że Kostylew, jak wiecie, to jest bardzo ważne. Urkowie jeszcze zapamiętajcie. Urkowie, którą biedną, biedną Marusię, Mariannę, jakoś tak gwałcili ci urkowie. Kowal, Kowal z nią był, ale inni urkowie z tego zgromadzenia mówią: "Ej, no daj nam tą swoją laseczkę, też się z nią zabawimy." No i on, pomimo tego, że nie chciał, no to też nie chciał jakby, wiecie, sprzeciwić się tym urkom. Więc mówi: "No dobra, no macie tą dziewczynę, no już zróbcie z nią, co chcecie." I wszyscy ją gwałcili. Tam są takie okrutne opisy tego gwałtu i tych wszystkich okrutnych rzeczy. Naprawdę ciężko się czyta te te wszystkie lektury wojenne.
I Zdążyć przed Panem Bogiem. To jest moja ulubiona. O niej mam osobny film, także koniecznie sobie to zobaczcie. To jest wywiad Hanny Krall z Markiem Edelmanem, któremu również cudem udało się po prostu z tego obozu, z tego lagru wyjść. Tutaj mamy niemiecki. Tam jest dużo o Żydach, o tym, jak Żyd został postawiony na beczkę. To pamiętajcie, że tych Żydów tak mocno gnębili Niemcy, nienawidzili Żydów. I właśnie tam jest to powiedzenie, że za wszelką cenę, nigdy nie daj się wepchnąć na beczkę, czyli nie daj się tak zbeszcześcić, tak po prostu być potraktowany jak ten Żyd na tej beczce. No, co tutaj wiele mówi. Tutaj jest wiele opisów tego, jak popełniali samobójstwa, jak marnowali właśnie amunicję na na jakieś tam samobójstwa zbiorowe. Samobójstwa, a nie lewi Mordechaja, jak jest opis tego, jak właśnie Marek Edelman został tym ostatnim przywódcą w Getcie Warszawskim. A i właśnie pamiętajcie, że tutaj jest Powstanie w Getcie Warszawskim, nie mylić z Powstaniem Warszawskim, bo to jest zupełnie coś innego. Powstanie w Getcie Warszawskim jest właśnie opisane w tej lekturze.
Dobrze, Juma. Tutaj koniecznie zapamiętajcie sobie doktora Rieux. To jest po francusku, więc ja to na pewno źle powiedziałam. Doktor i jeszcze ojciec Panel. I jeszcze, no dobra, na pewno Taru się przyjaźnił z doktorem Rieux i oni byli tacy najbardziej tam pomagali wszystkim, po prostu leczyli tych chorych i z nimi na co dzień przebywali i po prostu szerzyli dobro. Był jeszcze Taru, który tutaj jest taką złą postawę wobec tego wszystkiego przyjmował. On się
Cieszył z tego, że jest ta zaraza, jest ta epidemia dumy, bo dzięki temu nikt. On był wielkim tam złoczyńcą, jakimś takim złym człowiekiem bardzo i przez to po prostu policja nie miała czasu go ścigać, bo była zajęta tą epidemią i przez to nie do więzienia, więc się cieszył.
Mamy jeszcze dziennikarza Ramberta, który bardzo chciał wrócić do swojej ukochanej, bo on tam w ogóle przyjechał chwilę przed do tego miasta i w ogóle nie był z tego miasta, to jakby nie była taka jego miejsce nawet zamieszkania, więc nie był z tym w ogóle związany. Więc chciał na początku stamtąd uciekać nielegalnymi sposobami, bo nie nie było to możliwe, bo bramy miasta zostały zamknięte w momencie rozwoju epidemii. On już tam próbował jakoś tam uciekać, w końcu by mu się nawet udało, ale w ostatniej chwili z tego zrezygnował, żeby do tej swojej narzeczonej wrócić, bo postanowił tak mocno się zaangażował w tą całą sprawę, że on nie będzie miał serca po prostu zostawić tego wszystkiego w takim stanie i sam żyć szczęśliwie, patrząc jakie tutaj zło się dzieje.
No i ta epidemia dumy, sobie zapamiętajcie, że to nie tylko chodzi o dumę, to jest metafora zła, wojny, okrucieństwa. No i generalnie o to tutaj chodzi, że są dobre postawy, takie naprawdę ludzi, którzy walczą z tym złem, a są ludzie, którzy mają w to wywalony. No tak jak na świecie jest to normalne.
Rok 1984. Mamy pamiętajcie, główny bohater Winston Smith. On zakochuje się w Julii. Generalnie tam wszędzie patrzy Wielki Brat, są inwigilacja, są ewaporacja, czyli takie totalne usuwanie, jakby no takie usuwanie osób, które się im sprzeciwiają tej tej partii, bo tam totalnie partia, Wielki Brat to najwyżej w hierarchii i nikt nie mógł jakby się im przeciwstawić. Więc każdy, kto coś zrobił, się jakoś buntował, to był ewaporowany. Byli podgląd wszyscy, w każdym pokoju był teleekran, czyli właśnie Wielki Brat patrzył na każdego. Byli ludzie karani nawet za myśl o zbrodnie, czyli nawet nie mogli sobie pomyśleć źle o Wielkim Bracie. Żadnych, ale to żadnych praw do niczego, do swobody. Nawet język już był, była spisywana nowomowa, tak zwana, czyli już po prostu, no nawet nie mogli mówić to, czego chcieli ci ludzie. Normalnie był spisywany nowy słownik z dużą mniejszą ilością słów, którym nawet mogliby się porozumiewać, ponieważ partier stwierdziła, że jak usuną takie, wiecie, niepotrzebne słowa ze słownika, no to po prostu ci ludzie nie będą mogli źle mówić o zbrodni, dlatego wtedy będzie mniej problemów. Tak, bo wszyscy będą partię uwielbiać.
No i generalnie Winston Smith nie, nie mógł oczywiście zą nic robić, to było zakazane, takie stosunki, jakieś takie w ogóle miłość do drugiej osoby, jakieś przyjaźnie, takie tego typu rzeczy, wszystko było zakazane. On tak naprawdę, nie, no nic nie mógł robić. No ale zrobił to z Julią, tam wynajęli sobie pokój. Jednak okazało się, że w tym pokoju również byli podglądani. Tortur, bodajże 108, ten pokój się nazywał. Po prostu w tym pokoju tortur każdy, kto się sprzeciwił władzy, był poddawany okropnym torturom. Jednak nie dla wszystkich takie same, tylko dla każdego człowieka było dawane coś, czego on się najbardziej bał. I Winston Smith, który najbardziej bał się szczura, więc miała mu zostać spuszczona na głowę klatka ze szczurów i on w tym momencie tak mocno bał się tego, że po prostu zdradził tą swoją Julię, powiedział: "Dobra, weźcie jej to na łeb, załóżcie, nie mi". I to wtedy przestali to robić.
No generalnie to też jest takie symboliczne, że no oni tak naprawdę się nie kochali, tylko ona go zdradziła, on ją w momencie takim takiej sytuacji, więc potem w ogóle już już razem nie byli po tej całej sytuacji. Mogłabym to dłużej mówić, ale muszę już biec dalej.
Mamy "Tango". Ja bardzo lubię tą lekturę. Tutaj zapamiętajcie imiona: Artur, Artur kochał, ale i chciał wziąć z nią ślub. Stomil to jest ojciec Artura. Mamy Eleonorę, mamy jeszcze Eugenię i Eugeniusza. To Dziadek z babcią, znaczy brat babci, dokładnie, to jest Eugeniusz. I mamy jeszcze Edka, który nawet nie należy do rodziny. Również o "Tango" mamy super szczegółowe streszczenie i tam koniecznie, koniecznie obejrzycie. Edek w końcu przejmuje władzę w domu, czyli największy ham, burak, prostak wygrywa, ponieważ jest konflikt między liberalizmem a konserwatyzmem i jest to odwrócony do góry nogami, ponieważ Artur, przedstawiciel młodszego pokolenia, jest konserwatystą. No co jest dziwne, bo normalnie jest na odwrót, a jego rodzice i dziadkowie są liberalistami. W ogóle przeklinają, chodzą na wywaleniu, nie sprzątają w tym domu. Nihilizm moralny, totalnie wyzbycie się wartości, wszystko po prostu stoi na głowie. Tylko Artur próbuje wprowadzić porządek, jednak nie jest po prostu w stanie tego zrobić. No i w końcu wygrywa totalitaryzm, czyli Edek wprowadza totalitaryzm, wszyscy muszą się go słuchać, zabija Artura i na końcu mamy motyw tańca, bo nad jego ciałem tańczą właśnie sobie tango.
Motyw tańca, jak już mówimy o tym, to macie również w "Panu Tadeuszu" na samym końcu jest podczas zaręczyn, pamiętaj, zaręczyn, a nie wesela, bo to byłby błąd. Poloneza, a w weselu, tak jak powiedziałam, chocholi taniec. No i tutaj mamy "Tango", takie te trzy lektury totalnie do motywu tańca nam się przydają, więc nad tym ciałem Artura jest wytańczony taniec.
Teraz Marek Nowakowski "Raport o stanie wojennym". Już spokojnie, zbliżamy się do końca. Jeżeli chodzi o to, to tam jest kilka króciutkich opowiadań, możecie sobie je przeczytać, ale ja jedyne, co pamiętam i to w sumie zostało mi w pamięci i co jest jakkolwiek potrzebne, żeby coś o tym kojarzyć, to jest opowiadanie "Kanarek", w którym babcia, bo generalnie stan wojenny został wprowadzony w Polsce i w ogóle ludzie się tego nie spodziewali, ale zostało wszystkie normalnie kontakt, jakby ze światem usunięty. Telefony były posłane i wyłączane, kiedy ktoś coś mówił złego przez ten telefon, jakieś tam kodami, szyframi coś mówił i ktoś się wydawał podejrzany, po prostu yyy były wyłączane te telefony.
No i właśnie babcia, która jest bardzo związana ze swoim kanarkiem, a kanarek był chory i po prostu nie śpiewał, nie mówił nic, no to ona nagle, kiedy on powiedział, no to chciała koniecznie się pochwalić, wziąć ten telefon i zadzwonić do swojej rodziny, powiedzieć: "Ej, mój kanarek już śpiewa, już wszystko dobrze". No i tak właśnie zrobiła, a tamci policjanci czy tam kto tam tego pilnował, w słuchawce się odzywają: "Proszę pani, proszę nie szyfrować". Po prostu wiecie, oni każdą prywatną rozmowę podsłuchiwali. Nawet moja babcia mi opowiadała, to jest akurat nie wymyślona sytuacja, to jest wszystko naprawdę oparte na faktach. Moja babcia mi sama opowiadała taką historię, że ona sama coś mówiła koleżance przez telefon i normalnie odezwał się nagle męski głos w słuchawce i coś tam się do tej rozmowy wtrącił i coś tam mu się nie podobało, więc no to jest akurat prawda. Więc po prostu ten mężczyzna do ich w słuchawce mówi, że: "Proszę nie kodować i takim szyfrem nie mówić", a ona mówi: "No co pan gada, ja nie koduję, ja po prostu kanarek zaśpiewał" i powtórzyła to jeszcze raz. I w tym momencie wyłączyli jej po prostu za karę telefon.
Dobrze, "Górą Edek". Opowiadanie "Górą Edek". Sprawa prerie, to jest aluzja literacka, nawiązanie do właśnie "Tanga", w którym, tak jak powiedziałam, wygrał Edek, cham i prostak. I tutaj tak samo w "Górą Edek" mamy sytuację, kiedy w Warszawie mega duży ruch, po prostu parking, wiecie, ciasny, mało miejsc. Kłócą się Mały Fiacik z wielkim Fordem, kłócą się o jedno miejsce parkingowe, bo dzieje po prostu ciężko gdzieś się postawić. W tym małym fiku jest niziutki, taki chudziutki, inteligent w okularach, taki, wiecie, technik informatyk, a w tym drugim samochodzie, wielkim Fordzie, jest właśnie taki potężny, zbudowany, dobrze ubrany, taki bogaty, wiecie, po prostu na wywaleniu Edek. No i to po prostu pokazuje taką podobieństwo do tego Edka z "Tanga". No i oczywiście wygrywa Edek. To pokazuje, że nie ma sprawiedliwości na świecie, zawsze wygra taki większy, silniejszy.
Teraz "Katedra". Ojojojojoj. No to jest takie, no nie za fajne, ale dobra. Jest to katedra, która nie została zbudowana przez człowieka. To jest takie odpowiadanie science fiction. To jest katedra, która wyrosła na grobie Izmira Predu, który był jakimś bohaterem narodowym, onda ocalił ileś ludzi i po prostu to jest takie cudy, temu towarzyszyły, że no skoro ten człowiek był taki cudowny i nagle na jego grobie takie coś magicznego zaczęło powstawać, jakieś cudy się w ogóle w tej katedrze działy. Ta katedra podobno uzdrowiła jakiegoś schizofrenika, wyleczyła z tej schizofrenii nawet, więc takie cudy temu towarzyszyły. Wszystkie, no że ksiądz PIR Lavon chciał sprawdzić po prostu te cudy, co tam się działo, więc przyjechał do tej katedry. M Biga mi bateria i chciał po prostu to zweryfikować i niestety upadł na posadzkę, skaleczył się, do jego krwi dostał się fragment żywokrystu, z którego była zbudowana katedra i sam zraził się katedrą i został w nią wchłonięty. Chcecie więcej przeczytać, to spoko, czytajcie. Ja w tym większego sensu nie widzę i też nie rozumiem za bardzo przesłania tej lektury, więc nie mogę żeż się może więcej wypowiadać, poza tym, że ten schizofrenik to był Gazm. No i pamiętajcie właśnie Izmir Predu, że to jego grób i ksiądz Pier Lavon to są takie najważniejsze imiona do zapamiętania.
Krótka przerwa na posiłek i wracamy. Teraz czas na "Miejsce". I tutaj chodzi o symboliczny wymiar miejsca. Jakie miejsce, to chodziło o cerkiew, cerkiew, którą Łemkowie po prostu uwielbiali, tam się modlili. Pierwszoosobowy narrator, którego nie znamy imienia, spotyka turystę, który przybywa do miejsca, w którym dawniej stała cerkiew. Świątynię jednak rozebrano i w kawałkach przywiązano do muzeum. Rozmowa nast narratora do rozważań na temat historii budowy świątyni. Opowieść składa się z opisów wypełnionych przestrzeni między datami. Świątynie najpewniej zaczęto budować zimą, gdy ludzie ze wsi mieli więcej czasu. Tworzący cerkiew walczyli z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, z padającym śniegiem, chłodem, jednak udało im się zbudować kościół. Przyroda w tym fragmencie jest animizowana, się poruszać, jakby były żywe, by podkreślić jej nieobliczalność. Narrator prezentuje czytelnikowi także opis niszczącej je z czasem cerkwi. Drewno, z którego zbudowane zostały ściany, spróchniały, a farba zaczęła się łuszczyć, jednak starsze kobiety wciąż traktowały tę przestrzeń jako miejsce kultu. Narrator wspomina również człowieka, który przyjechał do wsi za wschodniej granicy, ponieważ chciał zobaczyć miejsce, gdzie był chrzczony. Sparaliżowany staruszek pamiętał też, że jego ojciec pomagał w remoncie dachu świątyni. Po obejrzeniu cerkwi rzekł do narratora, że teraz może spokojnie umierać. W finale opowiadania narrator znów powraca do rozmowy z turystą. Obcy nie odczuwa klimatu miejsca, w którym się znajduje, pyta o to, gdzie był próg cerkwi, podczas gdy na nim stoi. Ta symboliczna scena oznacza, że świadomości turysty kościoła nie ma, nawet jeśli kiedyś istniał. Narrator natomiast przechowuje wspomnienia o miejscu, z którym był związany. Dla niego i ono samo i świątynia istnieją, nawet jeśli nie ma już ich fizycznie. To czyli ci prawdziwi Łemkowie, którzy wiecie, no turysta, no to, no widzi puste pole, no nic nie ma. Tak, no ale ci Łemkowie, którzy tam się modlili na co dzień, do był miejsce kultu, pomimo tego, że nie ma już cerkwi, to nadal to miejsce jest po prostu święte, taka sfera sakralna, jakby dla nich.
Dobrze i została nam Olga Tokarczuk "Profesor Andrews w Warszawie". Głównym bohaterem właśnie jest profesor Andrews, który jest psychologiem. Bardzo, bardzo podoba mi się to opowiadanie. Generalnie to jest o stanie wojennym, także tutaj w kontekście możecie to zostawiać z raportem o stanie wojennym. No i generalnie profesor Andrews ma tam być, spotkać się z Gosz, ona się pewnie nazywa Gosia, ale on po prostu jest Anglikiem i nie umie tego wymówić. Gosz, która ma go oprowadzać po tej Polsce, bo on tam przyjeżdża, żeby jakieś tam wygłosić jakieś przemówienie właśnie o psychiatrii, czy czy coś w tym stylu. No i tylko dlatego tam przyjeżdża. No ale właśnie śni mu się tam sen, wrona bodajże, która ma właśnie symbolizować jakąś zmianę. No i rzeczywiście zmiana się dzieje, no bo chwilę po tym, jak on tam przyjeżdża, no to nastaje stan wojenny w Polsce. No zupełnie nie wie o co chodzi, totalnie jest w szoku. Nikt nie mówi po angielsku. Jak wychodzi, patrzy, w ogóle, że to jak wstaje, patrzy, telefon mu się odłączyli mu telefon, nie działa, nie jest w stanie zadzwonić już do tej Gosz, nie coś się dogadywać z jakimiś tam ludźmi, nikt mu nie odpowiada po angielsku, nikt nie rozumie, nie może znaleźć ambasady, żeby się jakoś tam do kogokolwiek dodzwonić. W ogóle jest, no strasznie zagubiony. Jest taka przestrzeń jak labirynt, nie jest zgubiony w tej po prostu w Warszawie i wie, nie wie co ze sobą zrobić. No i po chwili tam się przechadzając po mieście, zauważa, że po prostu są puste półki w sklepach, że w ogóle nie ma żadnego. No ludzie stoją po prostu do sklepu, żeby kawałek dostać jakieś rybki, kawałek jakiegoś mięsa, po prostu, no dziwnie to mega wygląda, taka przestrzeń takiej grozy, trochę właśnie zagubienia tego wewnętrznego, jaki zewnętrznego.
No i on w pewnym momencie stoi w kolejce długiej po rybę. No patrzę, że wszyscy stoją po tego karpia, bo jest jest to okres przedświąteczny w grudniu, ten stan wojenny się rozpoczął, dlatego on też stoi po karpia i go kupuje, pomimo tego, że zupełnie nie wie o co tam chodzi. I potem go wrzuca sobie do wanny i tak samo choinkę widzi. Wszyscy stoją po choinkę. Dobra, też se wezmę choinkę. No widzi po prostu, że Polacy, chciał się troszeczkę zaklimatyzować, widząc, że ci wszyscy Polacy, Warszawiacy to robią, więc stwierdził: "No dobra, już nie wiem, co tu mam robić, no zrobię to, co wszyscy", żeby tak troszeczkę poczuć się w takim społeczeństwie bardziej przyjęty. No i też jedyne właśnie stojąc w tej kolejce kilka godzin, żywą czy na miejscu, każdy po kolei mówił do tych ludzi, czy chcą tą rybę żywą zabrać do domu, czy na miejscu ją zabijać i on po prostu jedyny, co słyszy, to "żywą czy na miejscu" i też tak się pożegnał z dozorcą tam tego budynku, zwą "na miejscu" do niego powiedział. I to w sumie byłoby na tyle. To też już można jakieś tam refleksje po swojemu z tego wynosić, o co tam mogło chodzić. No i generalnie to jest dosyć takie krótkie, proste, przyjemne opowiadanie na dwie strony, także to możecie naprawdę przeczytać. Ja wam już dziękuję bardzo za oglądanie tego filmu. Mam nadzieję, że pomogłam. Możecie do niego wracać, oglądać go kilka razy. Myślę, że merytorycznie wszystko przekazałam i naprawdę się postarałam, więc mam nadzieję, że wam się podobało. Buziaki, pa.