📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

BYŁY AGENT WYWIADU USA Scott Ritter OTWARCIE POWIEDZIAŁ, CZYM SKOŃCZY SIĘ WOJNA

Jan20:24

Transcription

Ta wojna skończy się zupełnie inaczej, niż wam się wydaje. Absolutnie inaczej. Jest jednak człowiek, który wie jak dokładnie. Były oficer wywiadu, były inspektor ONZ, człowiek, który w 2003 roku sam przeciwko wszystkim krzyczał: "W Iraku nie ma żadnej broni masowego rażenia". Wyśmiewano go, deptano, nazywano zdrajcą. Broni nie znaleziono. Wojna pochłonęła setki tysięcy istnień. Riter miał rację. Przeprosin zero.

I teraz ten sam człowiek mówi, że widzi, czym skończy się Ukraina, konkretnie z datami, z liczbami. I znowu nikt nie chce słuchać, znowu go wyciszają, znowu udają, że nie istnieje. Ale pamiętacie, czym skończyło się ostatnim razem, gdy go ignorowano? Dziś słuchamy. Rozłożymy jego prognozę na czynniki pierwsze, bez histerii i bez złudzeń. Subskrybujcie Jan i ruszamy. Zacznijmy od tego, co realne.

4 lata wojny. I wiecie, co mnie naprawdę irytuje? Że większość ludzi wciąż nie rozumie skali tego, co się dzieje. Nie dlatego, że są nierozgarnięci, tylko dlatego, że pokazuje im się nie to, co trzeba. Patrzmy na świeże dane. Czerwiec 2026 roku. Ukraina przez ostatnie miesiące zrobiła coś, czego prawie nikt nie zauważył. Drony. Ukraińskie drony w 2026 roku sięgają 1800 km w głąb Rosji. To już dawno przestało być zwykłą samoobroną. Rafinerie w Tatarstanie płoną. Magazyny wojskowe pod Moskwą wylatują w powietrze. Saratów, Samara, tysiące kilometrów od linii frontu. Kraj, który przez 4 lata chowano w mediach, uderza w terytorium mocarstwa atomowego dronami własnej produkcji. To jest albo niewyobrażalne, albo jeszcze bardziej niewyobrażalne.

I tu Riter mówi coś istotnego. Ukraina zaadaptowała się fenomenalnie. Drony to prawdziwe osiągnięcie, ale jest problem, którego dronami nie rozwiążesz. Zwykłe pospolite pociski, którymi mieli się piechotę na froncie. Cały NATO produkuje 1,5 miliona rocznie. To nie rosyjska propaganda, to dane Europejskiej Agencji Obrony za 2025 rok. 32 państwa Sojuszu kontra jedna Rosja, i Rosja produkuje dwa razy tyle. Jak do tego doszło? Odpowiedź jest prosta. Zachód po zimnej wojnie pozamykał fabryki. Po co produkować amunicję, skoro nastał pokój i historia dobiegła końca? Niemcy zamknęli, Brytyjczycy ograniczyli, Francuzi zoptymalizowali i teraz w czasie rzeczywistym okazuje się, że zakładu zbrojeniowego nie odbudowujesz w 2 lata. Nie ma specjalistów, nie ma maszyn. Kolejki produkcyjne zajęte do 2027 roku, a Rosja pracuje bez przerwy. Gospodarka przestawiona na wojenny tryb w 100%. Riter mówi: "Właśnie to jest prawdziwy problem, którego Zachód nie chce przyznać publicznie".

Teraz o koalicji przeciwko Ukrainie, bo to historia zamiatana pod dywan na poziomie skandalu. Korea Północna. Od 10 do 12 000 północnokoreańskich żołnierzy walczy w Rosji. Dane potwierdzone przez wywiad południowokoreański, przez NATO. Do tego miliony pocisków, do tego rakiety balistyczne KN23 spadające na ukraińskie miasta. W Europie, w 2026 roku. Ktoś, kto by to powiedział w 2021 roku, trafiłby do psychiatry. Dziś to po prostu fakt, wspomniany między innymi wiadomościami i natychmiast zapomniany. Iran dostarcza drony Szahed, którymi Rosja niszczy ukraińskie miasta. 29 maja, 232 drony i rakiety w jedną noc. Ukraina zestrzeliła 217. Fenomenalna robota obrony przeciwlotniczej. Mówię to poważnie, bez cienia ironii, ale 15 doleciało. Jeden trafił do Rumunii, w blok mieszkalny w Gałaczu, kraj NATO. Dwie osoby ranne. Sekretarz generalny nazwał to lekkomyślnym. Rumunia wydaliła konsula, zamknęła konsulat. Rosja następnego dnia strzelała dalej. Skuteczny system odstraszania. Nic dodać, nic ująć.

Riter mówi o tym wprost. Zachód stworzył sytuację, w której czerwone linie przestały być czerwonymi liniami. Rysują je, Rosja przekracza. Rysują nowe, Rosja przekracza znowu. I za każdym razem ta sama reakcja: oświadczenie, zaniepokojenie, niedopuszczalne. Ukraina nie siedzi i nie czeka, aż ją ktoś uratuje. Morskie drony, ukraińskie Magury i inne jednostki bezzałogowe faktycznie wypchnęły flotę czarnomorską Rosji z zachodniej części Morza Czarnego. To nie przesada. Rosyjskie okręty wycofały się na wschód. Ukraina samodzielnie, bez zgody, bez negocjacji otworzyła zbożowy korytarz. Kraj bez marynarki wojennej wypchnął flotę mocarstwa atomowego. To powinno trafić do podręczników historii wojskowości. Może kiedyś trafi.

F16 w końcu latają. Kilka eskadryl, piloci przeszkoleni, działają przeciwko rosyjskim pozycjom. Nie zmieniło to przebiegu wojny diametralnie, Riter maturację, ale zmieniło możliwości obrony przeciwlotniczej i pozwoliło skuteczniej chronić infrastrukturę krytyczną. I tu robi się naprawdę poważnie. Według dostępnych danych znaczna część ukraińskich mocy energetycznych jest zniszczona lub krytycznie uszkodzona. Rosja uderza w transformatory, podstacje, sieci dystrybucyjne. To nie są przypadkowe strzały. To mapa. Działają według niej metodycznie. Ukraina przy tym zdołała naprawiać. Zachodnie państwa dostarczają transformatory i agregaty. Energetycy pracują pod ostrzałem. To jest bohaterstwo bez patosu. Ale jest problem. Naprawiać szybciej niż Rosja niszczy na razie się nie udaje. Riter mówi: "Przed zimą od 2026 do 2027 to stanie się krytyczne, nie uciążliwe, krytyczne."

I ostatnia sprawa w tym bloku. Pieniądze. Rosja przedstawiła Trumpowi tak zwany pakiet Dmitrieva. 12 bilionów dolarów wspólnych projektów: Arktyka, energetyka, surowce, rynki. Ukraina podpisała z USA porozumienie o rzadkich pierwiastkach w maju 2025 roku. To naprawdę ważne. Próba powiązania amerykańskich interesów gospodarczych z ukraińskim zwycięstwem. Ale Riter mówi: "Ukraina przyszła na te aukcje z dobrą ofertą. Rosja przyszła z walizką, w której jest 12 bilionów". Witko lata do Moskwy i wraca zadowolony. Rozmowy w Abu Zabi spełzły na niczym. Czerwcowy deadline Trumpa cicho przyszedł i cicho odszedł. I właśnie na tym tle prognoza Litera, ta szokująca. O niej za chwilę. Zostańcie.

Dobrze. Oto to, dlaczego to wszystko zaczęliśmy. Riter mówi jedną rzecz, której w zachodnich studiach telewizyjnych się nie wypowiada. Ta wojna nie skończy się szybko i nie skończy się tak, jak wam obiecują. Ani Trump, ani Zełenski, ani Bruksela. Ale najpierw ważny kontekst, bo Ritera często wyrywa się z kontekstu i przylepia mu etykietkę "prorosyjski". Powiedzmy wprost, Riter nie jest fanem Putina. Jest analitykiem patrzącym na wojnę przez pryzmat logiki militarnej. Liczby, zasoby, logistyka, potencjał mobilizacyjny, bez emocji, bez flag. Właśnie to sprawia, że jego prognozy są niewygodne, bo logika militarna nie zawsze pokrywa się z tym, co chcemy słyszeć. A chcemy słyszeć, że wszystko idzie dobrze, że lada moment wygramy, że sankcje działają, że Putin zaraz się posypie. To przyjemne. To nie zawsze prawda.

Prognoza pierwsza. Riter mówi: "Żadnego szybkiego pokoju w ogóle". Dlaczego? Spójrzcie na pozycję stron. W tej chwili Rosja żąda uznania Krymu, Donbasu, Zaporoża, Chersońszczyzny, neutralności Ukrainy, braku NATO, redukcji armii. Ukraina mówi: "Pełna integralność terytorialna w granicach z 1991 roku, członkostwo w NATO jako gwarancja bezpieczeństwa, reparacje od Rosji, Trybunał za zbrodnie wojenne". To nie są pozycje negocjacyjne, między którymi można znaleźć kompromis. To dwa równoległe światy, które fizycznie się nie przecinają. Rozmowy w Abu Zabi upadły właśnie dlatego, nie dlatego, że dyplomaci się nie starali, tylko dlatego, że przepaść między stanowiskami jest przepaścią w dosłownym sensie. I tu Riter mówi rzecz kluczową. Dopóki ta przepaść istnieje, wojna będzie trwać w takiej czy innej formie. Gorąca, zamrożona, ale będzie trwać.

Prognoza druga. O Zachodzie. Riter mówi: "Polityczna wola Zachodu w popieraniu Ukrainy będzie słabnąć. Nie dlatego, że ludzie są źli, tylko dlatego, że tak działa demokracja. Społeczeństwa się męczą, chcą wyników, chcą widzieć koniec". Konkretne fakty: Stany Zjednoczone. Trump wygrał wybory między innymi na obietnicy zakończania wojny. Jego elektorat nie chce wydawać pieniędzy na Ukrainę. Chce je wydawać u siebie. Kongres zresztą przegłosował ostatni pakiet pomocy. Następny będzie jeszcze trudniejszy. Niemcy. Nowy rząd. Friedrich Merz obiecał twarde wsparcie dla Ukrainy. Dobrze, ale budżet jest deficytowy. Gospodarka drugi rok z rzędu w recesji. Niemieccy wyborcy pytają: "Dlaczego płacimy za cudzą wojnę, skoro u nas zamykają się fabryki?". Volkswagen zwalniał pracowników w Niemczech po raz pierwszy od 87 lat istnienia firmy. 87 lat przeżyli dwie wojny światowe. Kryzys ukraiński na razie nie. Francja. Macron to polityczny trup we własnym kraju. Marine Le Pen na historycznych maksimach. AfD w Niemczech drugi wynik w ostatnich wyborach. Fico na Słowacji otwarcie blokuje pomoc. Orban na Węgrzech od dawna żyje w swoim świecie. Riter mówi: "To nie przypadek, to strukturalny problem". Demokracje nie potrafią prowadzić długich wojen bez widocznego rezultatu. Putin o tym wie i jego strategia polega właśnie na tym: przetrwać zachodnią wolę polityczną. 25 lat przy władzy umie czekać. To jego główna umiejętność.

Prognoza trzecia. I tu chcę powiedzieć coś ważnego. Riter przyznaje: Ukraina w tej wojnie pokazała coś, czego nikt nie oczekiwał w lutym 2022 roku. Kraj się nie złamał, armia nie uciekła, Kijów nie upadł w trzy dni zgodnie z rosyjskim planem. Co więcej, Ukraina zadała Rosji straty, które w rosyjskiej historii uchodzą za katastrofalne. Według zachodnich wywiadów Rosja straciła zabitych i od 400 do 500 000 ludzi przez 4 lata. To więcej niż ZSRR stracił w Afganistanie przez dekadę. Rosja planowała trzydniową operację. Dostała 4 lata wojny z ogromnymi stratami. To nie jest zwycięstwo. To katastrofa, po prostu odpowiednio opakowana. I Ritter to przyznaje. Ukraina walczy fenomenalnie, ale i to jest kluczowe, ale walczyć fenomenalnie nie wystarcza, gdy przeciwnik jest po prostu większy i produkuje więcej.

Prognoza czwarta. O rosyjskiej gospodarce. Wszyscy czekają żerowania. Sankcje, izolacja, odpływ mózgów. Logiczne, ale oto liczby. PKB Rosji w 2024 roku wzrósł o 3,6%. Więcej niż Niemcy (0%), więcej niż Francja (1,1%). Inflacja wysoka, oficjalnie 9%, realnie wyżej. Stopa banku centralnego na poziomie 21% to patologicznie wysoko. Ale wiecie co? Rosyjska gospodarka się trzyma. Nie rozkwita, nie jest zdrowa, ale się trzyma. Bo Chiny kupują ropę, Indie kupują ropę, Turcja pomaga z równoległym importem. Sankcje są dziurawe jak sito. Ritter mówi: "Zachód myślał, że sankcje szybko postawią Rosję na kolana. Nie postawiły. Teraz trzeba ten fakt przyznać i myśleć dalej. Ale przyznawać jest niewygodnie. Łatwiej udawać, że sankcje działają, tylko powoli".

Prognoza piąta, najważniejsza. O tym, co będzie dalej. Riter mówi: "Ta wojna skończy się rozmowami, nie zwycięstwem jednej ze stron, negocjacjami". Pytanie tylko na czyich warunkach i kiedy. I tu pozwolę sobie nie w pełni zgodzić się z jego analizą. Jest obiektywna, ale wojskowa matematyka nie uwzględnia pewnych rzeczy: ludzkiej woli, tożsamości narodowej, chęci ludzi do obrony własnej ziemi. Wojskowa matematyka też mówiła, że ZSRR jest skazany. Niemcy zajęli niemal całą Europę, stali pod Moskwą, blokowali Leningrad. Wedle wszelkich rachunków koniec. A jednak nie, bo ludzie czasem robią to, czego matematyka nie potrafi przewidzieć. Ukraina od czterech lat robi to, czego matematyka nie przewidywała. Może robić to dalej, ale do tego potrzebna jest jedna rzecz. Zachód nie może zmęczyć się wcześniej niż zmęczy się Rosja. I to jest najbardziej szczera treść prognozy Rittera. Nie to, że Ukraina przegra, tylko to, że wynik nie zależy od ukraińskich żołnierzy, którzy walczą. Zależy od polityków w Waszyngtonie, Berlinie, Paryżu, Londynie i od ich gotowości do tego, żeby nie złamać się wcześniej niż złamie się rosyjska gospodarka. A złamie się. Stopa procentowa 21% to nie jest norma, to symptom. Mały biznes umiera, kredyt hipoteczny niedostępny, młodzi wyjechali albo są na froncie, technologiczny import zablokowany. Ropa nie będzie wiecznie kosztować 100 dolarów. Chiny prędzej czy później zaczną bardziej myśleć o własnych relacjach z Zachodem niż o rosyjskiej ropie. Nie jutro, ale nadejdzie.

Riter stawia pytanie: kto pierwszy mrugnie? Zachód politycznie czy Rosja gospodarczo? I uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy, nikt nie wie, nawet Riter. Ale to, co wydarzy się przez najbliższe 12 miesięcy, rozstrzygnie odpowiedź na to pytanie. Wybory w Europie, budżety pomocy dla Ukrainy, kondycja rosyjskiej gospodarki zimą, sytuacja na froncie. Wszystko to złoży się w obraz, który zobaczymy i będzie albo bardzo dobry, albo bardzo zły. Historia rzadko oferuje warianty pośrednie.

Wiecie co mnie w tym wszystkim naprawdę uderza? Nie Putin, nie sama wojna, tylko to, jak ludzie reagują na prawdę, która im się nie podoba. Rittera nazywają zdrajcą, Fukujamę ignorują. Każdy analityk, który nie pasuje do wygodnego obrazka, natychmiast dostaje etykietkę i ląduje w koszu. A wojna tymczasem trwa, niezależnie od tego, czy podoba nam się prawda, czy nie.

Oto, co mamy w czerwcu 2026 roku. Fakty, których nikt nie odwołał. Ukraina stoi 4 lata wbrew wszystkim prognozom, które dawały jej trzy dni w lutym 2022. To jest fakt, który trzeba po prostu przyjąć i zrozumieć. Kraj z trzykrotnie mniejszą populacją trzyma się przeciw mocarstwu atomowemu, wspieranemu przez Koreę Północną i Iran. To nie jest norma. To coś z kategorii niemożliwego. [westchnienie] Ale trzymanie się nie wystarczy. Trzeba wygrać. A do wygrania brakuje tego, czego wciąż za mało: stabilnych dostaw amunicji, zamkniętego nieba, realnych gwarancji bezpieczeństwa, które nie zamienią się w kolejny ładnie wyglądający papier bez pokrycia. Pamiętacie memorandum budapeszteńskie? 1994 rok. Ukraina oddała broń jądrową, trzeci co do wielkości arsenał na świecie w tamtym czasie, w zamian za gwarancję bezpieczeństwa od USA, Wielkiej Brytanii i Rosji. Podpisano uroczyście z uściskami dłoni. Jak to zadziałało, widzicie od 2014 roku.

Riter mówi właśnie dlatego: każdy pokój bez żelaznych gwarancji to niepokój. To pauza przed kolejną rundą. Spójrzcie na Gruzję. 17 lat po wojnie z 2008 roku, terytoria nadal w rosyjskich rękach. Kraj nie w NATO, nie w UE. Po prostu żyje obok zamrożonego konfliktu i modli się, żeby się nie powtórzyło. Mołdawia patrzy na to i nerwowo się wierci. Kraje bałtyckie patrzą i zwiększają wydatki na obronę. Polska buduje największą armię w Europie. Nie z dobrego życia. Wszyscy to rozumieją. Mówią o tym po cichu, żeby nie straszyć wyborców przed głosowaniami.

I oto najważniejsza rzecz, którą chcę powiedzieć po tym wszystkim. Wynik tej wojny nie zależy od tego, co dzieje się w okopach. Ukraińscy żołnierze robią swoje i robią to lepiej niż ktokolwiek mógł oczekiwać. Wynik zależy od gabinetów, od Waszyngtonu, gdzie Trump waży 12 bilionów rosyjskiej oferty kontra ukraińskie rzadkie pierwiastki, od Berlina, gdzie liczą deficyt budżetowy, od Brukseli, gdzie odbywa się kolejny szczyt i wydawana kolejna deklaracja. Rosyjska gospodarka na stopie 21% to nie jest gospodarka zdrowa. To gospodarka trzymana przy życiu zastrzykami. Mały biznes umiera, kredyty hipoteczne niedostępne, demografia katastrofalna. Młodzi albo na froncie, albo za granicą. Ropa nie będzie droga wiecznie. Chiny nie będą ignorować zachodnich sankcji wiecznie. Mają własne interesy i własną grę. Północnokoreańscy żołnierze wracają do domu w trumnach. To też ma swoją polityczną cenę. Nawet w Pongyangu. Rosyjska machina jedzie, ale jedzie na zużycie. Pytanie, kiedy zaczną odpadać koła?

I tu najbardziej szczera prognoza, jaką można postawić. Za rok, góra 2, gospodarcza presja na Rosję zacznie dawać realne pęknięcia. Nie jutro, nie za miesiąc, ale trend już istnieje. Jeśli jednak Zachód złamie się wcześniej, jeśli Trump przyjmie rosyjską ofertę 12 bilionów, jeśli europejscy populiści dojdą do władzy i odcisną pomoc, jeśli zmęczenie społeczne pokona wolę polityczną, wtedy Ukraina zostanie sama i wtedy każdy pokój będzie na rosyjskich warunkach. Oto cała prognoza. Bez upiększeń, bez środków uspokajających. Ukraina stoi, Rosja naciska, Zachód się waha i w tym wahaniu kryje się cały wynik. Historia nie lubi tych, którzy wahają się zbyt długo. Po prostu ich omija i idzie dalej. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Jeśli obejrzeliście do tego momentu, zależy wam. Takich ludzi przybywa i to jedyne, co naprawdę napawa optymizmem. Subskrybujcie Jan. Będzie jeszcze wiele tego, o czym inni milczą. Do zobaczenia. Yeah.