📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Jakub Mauricz o rewolucji w suplementacji i największych grzechach i nadziejach branży

Dr Emma's Lab1:08:23

Transcription

Tak jak to jest w niektórych rolkach też na Instagramie, że jeżeli chcesz sprzedać coś kobietom po 35 roku życia, no to strasz je tym, że się starzeją, że to już jest coś co przemija i postaraj im się obiecać coś, co to wszystko cofnie.

Pytanie, czy leczeniem Hashimoto powinien zajmować się lekarz endokrynolog, który da lewotoroksynę w jakiejkolwiek formie, czy to jest eutyrok, letrok, nowotyral, czy jakiekolwiek inne formy, czy jednak my szukamy tej pierwotnej przyczyny, dlaczego te limfocyty chcą dobić tą tarczycę, dlaczego układ odpornościowy poczytuje naszą tkankę jako wroga.

Od czego zacząć i jak jak przejść tą całą drogę od momentu, kiedy zobaczyliśmy reklamę do zakupu, czy faktycznie tego preparatu, czy inne.

Dziś moim i waszym gościem jest Jakub Mauricz, dietetyk kliniczny i sportowy, edukator, a także ekspert suplementacji. Jest również założycielem Maurit Training Center, jednej z największych platform edukacyjnych dla dietyków, trenerów i specjalistów zdrowia w Polsce. Kuba, dziękuję bardzo, że jesteś tu dziś ze mną i że będziemy mogli porozmawiać o twojej wielkiej pasji, czyli połączeniu stylu życia z aktywnością fizyczną, z żywieniem, ale przede wszystkim suplementacją.

>> Cała przyjemność po mojej stronie. Dziękuję za zaproszenie.

Kuba, jesteś znany z podejścia opartego na evident based, ale jednocześnie krytycznego wobec rynku suplementacji i yyy marketingu wokół yyy tego rynku. Czy suplementy stały się nową formą lifestylowego placebo?

>> Wiesz co, ciężko tak naprawdę odpowiedzieć na to pytanie, bo to zależy o jakim konkretnie produkcie mówimy. No niestety rynek jest bardzo szeroki i prawo rynku wiemy jakie jest. jest popyt, podaż, no i to, żeby podać to w atrakcyjnej formie dla potencjalnego klienta. I niektóre firmy podchodzą do tego naprawdę rzetelnie, zgodnie powiedzmy z takim statusem m no społecznej odpowiedzialności. A niektórzy z kolei stwierdzą, a dobra, wymyślimy jakieś klejmy, każdy się zarobi, będzie fajnie, nikt nas nie znajdzie, firma się zawinie i to by było na tyle.

Yyy, więc ja zawsze nakłaniam do tego, żeby po pierwsze porównywać produkty, sprawdzać składy, ale nawet robić takie rzeczy, które ja mam jakoś we krwi, ale wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, żeby sprawdzić, czy ta strona www w ogóle wygląda jakoś rzetelnie, czy jest jakiś regulamin podany, czy jest jakiś podmiot odpowiedzialny, czy jest po prostu opcja zamów to i to, podaj numer karty i cześć, zapomnij, że się znaliśmy. Więc no zależy od tego, co tak naprawdę my chcemy zrobić, ale też dużo zależy od tego, w jaki sposób klient jest wyedukowany. Czy on wie, że musi jednak wykonać te ekstra miles, te kroki na we własnym zakresie, czy po prostu połknie pigułkę i wszystko ma się zrobić za niego.

>> A ile uważasz procent suplementów dostępnych na rynku polskim jest realnie potrzebnych, ale też dobrej jakości?

>> Tutaj akurat powiem ci, że idę troszeczkę w kurs kolizyjny z tym, co można było przeczytać lata temu, bodaj w 2017 roku z raportu uników, czyli Najwyższej Izby Kontroli, gdzie były informacje, że tam były produkty, które nie sięgały odpowiedniej rekomendowanej dawki. że mieli wskazania kontra to co było w praktyce. To się totalnie nie meczowało. Ale też były informacje o bakteriach kałowych. Więc szczerze 20 lat jestem w tym rynku suplementacyjnym i ani razu nie zetknąłem się z tym, żeby jakiś produkt był w taki sposób naciągnięty. Plus jest też taki, że od wielu lat, myślę, że spokojnie tutaj można powiedzieć o przestrzeni pięciu czy siedmiu lat na rynku polskim powstała naprawdę duża ilość firm, która bardzo rzetelnie podchodzi do tego tematu. Czyli nie są to takie troszeczkę banialuki, jakie niekiedy jesteśmy w stanie wyciągnąć z rynku amerykańskiego albo rynku kanadyjskiego, bo nie wiem, czy nasi odbiorcy zdają sobie z tego sprawę, ale na przykład w Kanadzie ustawowo jest zrobiona rozbieżność, która jest dopuszczalna rzędu 20%. Czyli możesz mieć na przykład białko serwatkowe, które deklaruje 24 g w 30 g miarce proszku. No i od tych 24 g jesteś w stanie o 20% odchylić się w lewo i ktoś ci powie, że nic się nie stało przecież. Przecież jest zgodnie ze sztuką. W Polsce tak naprawdę kiedy patrzymy na te analizy produktu, a wiele firm robi coś takiego jak tak zwane badanie tożsamości produktu, czyli to czy deklarowana wartość jest równa tej, która w praktyce uchodzi, naprawdę bardzo często się to zgadza i nie ma wstydu.

>> A myślisz, że w ogóle cała branża nie żeruje trochę na lękach o zdrowie populacji?

>> Wiesz co, psychologia strachu jest takim naprawdę bardzo ciekawym elementem, który chyba można było najwyraźniej zobaczyć w latach 2020-2022. dokładnie wiemy o jaką chorobę chodziło i tak dalej. Nie nazywajmy tego, bo to częstotni zasięgi. Natomiast wtedy ewidentnie było widać, że to ta potrzeba dbania o zdrowie, o układ odpornościowy była naprawdę bardzo duża i czy to w aptekach, czy w sklepach online z suplementy diety, czy leki wydawane bez recepty, wszystkie takie produkty jak witamina C, witamina D, probiotyki i tak dalej, no po prostu wyskalowały się niesamowicie. Czy to źle? Nie wiem. Natomiast wydaje mi się, że dobrze, że ludzie mają tą świadomość, aby zadbać o swoje zdrowie i że nasze żywienie jest bardzo często szybkie w biegu, jest przetworzone i bardzo ubogie w te wszystkie witaminy, składniki mineralne czy pozostałe produkty.

Yyy, ale tak, no dla bardzo dużej części jest niestety ten marketing y mocno taki wyświechtany i tak jak to jest w niektórych rolkach też na Instagramie, że jeżeli chcesz sprzedać coś kobietom po 35 roku życia, no to strasz je tym, że się starzeją, że to już jest coś co przemija i postaraj im się obiecać coś, co to wszystko cofnie. U facetów jest oczywiście też podobne podejście marketingowe z nieco innej strony. Natomiast ja zawsze w swoim podejściu staram się być rzetelny i wskazać na to, że są pewne elementy podstawy naszego stylu życia. To o czym mówił Hipokrates, to o czym mówił Mark Laond, czyli kanadyjski minister zdrowia. Natomiast można to też wznieść na inny poziom, no bo umówmy się, każdy z nas jednak potrzebuje wsparcia antystresowego, wsparcia funkcji kognitywnych, kiedy jest dużo rzeczy na głowie, wsparcia snu albo nawet takich podstaw właśnie jak kwas omega-3, witaminy grupy B i tak dalej. Ja jestem wielką fanką suplementacji, tylko zawsze podkreślam, że powinno to być yyy robione z głową i powinniśmy dobierać suplementy do swojego lifestylu, do swoich potrzeb przy pomocy ekspertów, którzy faktycznie na tym się znają i pomogą nam zweryfikować potrzeby versus ewentualnie to, co nam narzuca tak naprawdę troszkę system lub marketing, który dociera już do nas wszystkich. I tak jak mówisz, w Polska chyba jest w Europie yyy w czołówce, jeżeli chodzi o sprzedaż yyy suplementacji. Dlatego szczególnie powinniśmy zwracać uwagę dużą na to, skąd pochodzą te preparaty, które sobie dobieramy i czy faktycznie ich potrzebujemy.

Czy uważasz, właśnie wracając do tego marketingu, czy influencerzy sprzedający suplementy powinni brać większą odpowiedzialność za to, co sugerują, widzą?

>> Zdecydowanie tak. No jednak to jest pewien influence marketing, tak? Czyli my wpływamy bezpośrednio na decyz na decyzje zakupowe innych ludzi, więc fajnie byłoby, gdybyśmy mieli minimum świadomości na temat tego, jakie benefity, ale jakie też potencjalne zagrożenia niesie ze sobą stosowanie danego produktu. No bo to jednak nie jest tak, że każdy może zjadać wszystko. Są niektóre produkty, nawet powiedzmy w ziołolecznictwie, które działają na cytochron P450 na przykład. Inaczej wygląda suplementacja osoby zdrowej, a inaczej osoby, która przyjmuje leki przeciwdepresyjne. Więc tutaj musimy być świadomi tego. Ale z drugiej strony powiem, że bardzo często boli mnie fakt, że czasami ktoś mówi: "Ja jestem pod opieką lekarza, ja przyjmuję leki antydepresyjne". Mówię: "Okej, a czy ktokolwiek zwrócił uwagę na coś takiego jak psychobiotyki, jak nerw błędny?" No nie. Czy ktoś sprawdził homocysteinę? zawartość witaminy B12, B9 w surowice krwi? No nie. A czy ktoś sprawdził poziom witaminy D3? No nie. Mówię, czyli okej, poszłaś, powiedziałaś w wywiadzie, że nie masz energii, nie masz siły, że masz naprawdę kłopot z przybiciem, takim uczuciem osłabionego no mentalu. I ktoś ci stwierdził: "Okej, SSRI, SNRI, proszę bardzo, dziękuję, do widzenia. Wracamy za dwa miesiące po świeżą receptę". No jednak depresja, jak każda choroba, ma swoją przyczynę i często ta przyczyna okazuje się być dietą zależna. To może być przewykły stan zapalny, to mogą być niedobory składników pokarmowych. No warto jest to zbadać.

że mówisz wszystko to, co ja empirycznie dochodziłam przez wiele lat sama poszukując odpowiedzi na wiele pytań yyy na których trudno było znaleźć yyy pytanie w podręcznikach i zgadzam się z tobą w pełni, że bez wiedzy medycznej sugerowania albo nakłaniania kogoś dobrania poszczególnych suplementów no nie powinno mieć miejsca zwyczajnie. Czym właściwie suplementacja różnia się od leczenia według ciebie?

na pewną definicją, dlatego że w Dzienniku Ustaw o bezpieczeństwie żywności żywienia z 2006 roku stoi taki zapis, że suplementy to środki o działaniu terapeutycznym, tak? Czyli z założenia mają coś robić, mają wykazywać jakiś efekt odżywczy i tak dalej, czy wspomagać zasypianie, wspomagać kontrolę stresu i tak dalej i mają być stworzone w formie, która umierza precyzyjne dawkowanie. No tu akurat mamy też duży znak taki porozumienia, jeżeli chodzi o leki. Natomiast stoi też taka informacja, zwłaszcza w FDA, tak? czyli w tym amerykańskim odpowiedniku, że suplementy nie mogą być użyte jako produkt, który stanowi pewne podstawy leczenia, diagnozowania, zapobiegania chorobom. I tu się trochę bym nie zgodził z tego powodu, że dlaczego człowiek na przykład zapada na choroby autoimmunologiczne? No można by popatrzeć sobie na protokół Palmer Kippolly o nazwie takiego akronimu fights, czyli f jak food jak infections, jak gat, hormony, toksyny, stres i gdzieś jednak ten zaburzony układ odpornościowy, ta zaburzona tolerancja immunologiczna występuje. I teraz pytanie, czy leczeniem Hashimoto powinien zajmować się lekarz endokrynolog, który da lewotoksynę w jakiejkolwiek formie, czy to jest eutyrok, letrok, nowotyrral, czy jakiekolwiek inne formy, czy jednak my szukamy tej pierwotnej przyczyny, dlaczego te limfocyty chcą dobić tą tarczycę, dlaczego układ odpornościowy poczytuje naszą tkankę jako wroga, no bo

>> atakuje własne tkanki.

>> Dokładnie. Bo jeżeli chodzi o autoimmunologię z takiego z takiego typowego klucza, jeżeli chodzi o model zachodniej medycyny, to możemy powiedzieć, że my u chorego tylko zmieniamy kąt nachylenia tej równi pochyłej z takiego na taki, bo jednak dajemy jakąś suplementację hormonalną. Natomiast czy to spowoduje, że ten układ odpornościowy przestanie? No niestety nie. Układ odpornościowy ma do siebie to, że jak jest już wojna domowa, to potem jeszcze bardziej się rozjusza, więc zaraz zaatakuje kolejną tkankę. na przykład będzie autoimmunologiczne zapalenie wątroby albo zespół shirena, albo atopowe zapalenie skóry, reumatoidalne zapalenie stawów. Także gdzieś jednak utrzymanie tego leczenia pierwotnego warto jest dać. I tutaj moim zdaniem, to jest co prawda niezgodne z definicją, ale tutaj właśnie mamy suplementację, czyli ta witamina D, magnez, probiotyki, wszystko to, co wpływa na zdrowie naszego organizmu, no jest właśnie tutaj, podczas gdy leki bardzo często leczą objawy choroby. No więc tu jest problem. Często nawet chociażby właśnie wspomniane przez ciebie Hashimoto, często jest tak, że endokrynolodzy w rozmowie z pacjentem, który właśnie się dowiedział, że ma Hashimoto, dowiaduje się, że tylko proszę już nie jeść w tą stronę dietetyki, bo to nic nie da. A to jest tak naprawdę błąd z założenie. Więc cieszę się, że ty bardzo dużo poświęcasz uwagi na edukowanie społeczeństwa. żeby mimo wszystko poszukiwali odpowiedzi na wiele pytań sami, żeby doszukiwali się jeszcze tam głębiej gdzieś przyczyn, a nie tylko skupiali się na leczeniu objawów.

>> Nie wszyscy mnie z tego powodu też kochają, warto wspomnieć, ale ale ja uważam, że jednak pacjent świadomy to pacjent, od którego można więcej wymagać. Czyli niech ktoś wie, że jednak pewna sprawczość dotyczy nas samych, że kontrolowanie stresu psychicznego, fizycznego, to go co wkładamy do ust, to jest wszystko bardzo ważne. No bo nawet jak popatrzymy na taki naprawdę no bullshit, no tego inaczej nie można powiedzieć, jak ja słyszę od lekarza, że proszę nie iść w stronę diety czy suplementacji, bo co tam ma wspólnego z układem odpornościowym, to mówię ej, o co chodzi? Przecież 60, a nawet 70% limfocytów znajduje się w jelicie i to tam następuje prezentacja antygenu. Tam właśnie ten mikrobiom, kwasy masłowe czy inne postbiotyki dają zdecydowanie największy wpływ na to, co się z tym układem odpornościowym dzieje. No więc

>> absolutnie jak często dysbioza jelitowa jest podłożem do rozwoju tak wielu chorób też autoimmunologicznych, więc

>> szkoda, że cały czas jeszcze musimy walczyć z systemem i tłumaczyć tak oczywiste rzeczy. No ale dobrą robotę robisz. Mam nadzieję, że widzowie nas też docenią dzisiejszy odcinek i zrozumieją, że warto poszukiwać jeszcze y samodzielnie odpowiedzi na pytania, których system nam nie daje. Często w swojej pracy podkreślasz, że suplementacja to narzędzie wspierające, a nie fundament zdrowia. Kiedy uważasz, że suplementacja ma sens, a kiedy jest zbędna? jak nasi widzowie, którzy na przykład nie przyjmują żadnej suplementacji albo tylko witaminy D3, bo już faktycznie ta świadomość nareszcie wystarczająco wzrosła w populacji. Od czego mam zacząć? Myślę, że na pewno od podstaw i tutaj dobrym pomysłem naprawdę byłoby rozpoczęcie od witaminy D3 i zwiększenia dawki magnezu, bo o tym też warto powiedzieć, że no magnez jest elementem, który nam jest nie tylko potrzebny do pracy mózgu, do przewodnictwa, do stabilizowania gospodarki glukozowo-insulinowej, a z tym też wiele osób ma problem. Ale ostatnio

>> pomimo suplementacji też bardzo często, jeżeli nie sprawdzamy tego poziomu magnezu, okazuje się, że pomimo suplementacji nadal ten poziom sama z autopsji też na własnych dzieciach widziałam, że że warto sprawdzać, bo może się okazać, że musisz dużo większą dawkę dać przynajmniej na początku, żeby wyrównać niedobory.

>> Dokładnie. I o to chodzi właśnie propos tego ZDS czy też RDA, tego rekomendowanego, wskazanego spożycia. Natomiast warto jest też powiedzieć, że to wszystko zależy od produktu i od naszej diety, czyli ponownie podstawy. Suplementacja zgodnie z definicją ma uzupełniać niedobory normalnej diety. I teraz ja daję pytanie do naszych słuchaczy i widzów, co to jest normalna dieta? No bo niestety to co widzę w praktyce to jest dieta oparta o kluski, mąkę, mleko i cukier. Czyli mamy albo pierogi leniwe, albo pierogi ruskie, albo mamy jakieś naleśniki z serem, serki homogenizowane popijane wodą, sokiem i to by było na tyle. warzywa, owoce, jaja, mięsa, ryby, podroby, owoce morza. To tak naprawdę jest bardzo niedoborowe w naszej diecie. No i potem nie dziwmy się, dlaczego właśnie te wskazania, które co roku lądują w rekomendacjach, no są takie, a nie inne. Pytanie, czy ktoś suplementując magnez dostarcza 50 mg jonów magnezu, czy na przykład 200 mg. No bo to jest kluczowa różnica, czy my pijemy wodę, która jest zwykłą kranówką, czy pijemy wodę o wysokiej wartości magnezu, wapnia czy pozostałych kationów. No trzeba jednak podejść trochę krytycznie do tego, bo pamiętam jak jakiś czas temu rozmawiałem ze znajomą, która stwierdziła, że ona to się super odżywia. Ja tak powiedziałem: "Ej, no trochę jednak trochę samokrytycyzmu by się przydało, bo mówię: "Ja widzę, że tutaj prosecoo to po prostu kilka butelek w tygodniu idzie, więc same trzy butelki Prose w tygodniu, no nie podoba mi się to. Palenie papierosów, czy jakiś innych form elektronicznych papierosów nie podoba mi się. Yyy, dieta oparta w dużej mierze o chodzenie po knajpach, gdzie nie ma takiego udziału, że ktoś na przykład je jajka na śniadanie czy owsiankę, tylko a pójdźmy na makaron gdzieś tam z kurkami i sosem syrowym. No to nie jest dobra dieta, więc no ta dieta powinna być przede wszystkim zaplanowana w domowych warunkach. To jest super. Yyy, na ten temat dosyć dużo poświęcił taki pan yyy jak, no chociażby doktor Mark Heimman, autor diety Pegan, który też wskazywał, że od lat 70 w Stanach ta proporcja pomiędzy posiłkami spożytymi w domu kontra tym, co zjadamy na mieście, no jest bardzo niepokojąca. Potem było jeszcze gorzej, bo nawet to co zjadaliśmy w domu stało się taką tanią podróbką tego domowego jedzenia, czyli mówiliśmy o pizzach z mikrofali i pozostałych produktach typu podgrzej, ciesz się posiłkiem.

Jeżeli chodzi o postacie magnezu, bo jak wiemy, no mnóstwo osób yyy boryka się z niedoborami. Yyy podpowiedz jak jakie postaci, kiedy, co na noc, jakbyś doradził.

>> Mhm To przede wszystkim tak powiem czego nie brać tlenku magnezu. Tlenek magnezu jest absolutnie bezsensowny. Przyswaja się w udziale około 1% więc z tego co mamy deklarowane, no to trzeba jeszcze przecinki przestawić sobie. Chyba, że ktoś potrzebowałby opróżnić swój przewód pokarmowy.

>> Tak, ale to akurat do tego chyba dużo lepiej działa albo siarczan magnezu, albo chlorek magnezu, albo cytrynian magnezu. One faktycznie dają ten efekt no anty powiedzmy wstrzymujący, tak? Czyli jeżeli ktoś cierpi na zaparcia, to wtedy nawet taka większa dawka magnezu może to uwolnić, ale ja bym i tak szukał przyczyn. Czy to jest IMO, czyli przerost metanogenny jelita cienkiego, czy to jest IBSC. Zatem jelito drażliwe w formie zaparciowej. Popatrzyłbym też trochę na motorykę z perspektywy ruchu. Czy znowu, czy ktoś siedzi przez x godzin, a potem znowu siedzi w domu, czy jednak te biodra się zginają, prostują ten mięsień prosty brzucha biodrowo-lędźwiowy, czy pracuje. Popatrzyłbym na ilość wody, na ilość błonnika, więc warzywa, owoce, grzyby, kaszę i tak dalej. To wszystko, co jest prebiotyczne może mieć też wpływ na nasz pasz pokarmowy. Ale co takiego przyjmować? Znowu bardzo dobrze spisują się tutaj i helaty, i sole organiczne, czyli znowu cytrynian, jabczan, mleczan, glukonian, magnezu, te formy jak najbardziej. Ale ja bym też to podzielił trochę ze względu na porę i cel, bo jeżeli jesteśmy przed treningiem albo potrzebujemy więcej energii, jesteśmy w pierwszej części dnia, to ja bym optował tutaj w takie rzeczy jak na przykład jabczan magnezu.

>> Dość tania, dostępna forma, wiele suplementów diety w tej formie znajdziemy, czyli magnesium malate, tak? Czy też jabczan magnezu, zwał jak zwał. Ale takie formy, które uspokajają nasz układ nerwowy, to byłby na przykład taurynian, biglicynian albo treonian magnezu. To są naprawdę fajne formy. Zresztą Andrew Huberman, którego no raczej nie trzeba przedstawiać wielu osobom, mówi o tym, że jeżeli ktoś ma kłopot z golnitwą myśli, a jednak wiele osób w takich ciężkich sytuacjach życiowych mówią, że dają radę jeszcze w ciągu dnia, ale kiedy robi się noc i zapada ta cisza, to mózg zaczyna procesować jak ten chomik na kołowróku. Patrzymy sobie, jest super, zamykamy oczy, od razu wkręcają nam się te wszystkie scenariusze, upokorzenia i tak dalej. Więc wtedy nawet większa dawka eltaniny z zielonej herbaty 200 czy 400 mg, około 200 mg treonianu magnezu, w sensie 200 mg ionów magnezu w formie tryonianu i apigenina 50 mg to jest petarda na wyłączenie tej kory czołowej, żeby jednak te myśli trochę uspokoić.

>> W jakich przypadkach suplementacja według ciebie może autentycznie naprawić zdrowie?

Myślę, że w takich przypadkach, jeżeli pacjent współpracuje i stara się włożyć całą higienę życia do tego wszystkiego, czyli nie patrzy na magiczną, na pigułkę jako jakiegoś świętego grala, jakąś magiczną pigułkę, która odmieni całe jego życie, tylko wie, że musi podejść do tego tematu holistycznie. Ja tego słowa holistycznie niespecjalnie lubię, bo teraz każdy jest oczywiście holistyczny. Natomiast gdybyśmy mieli większą świadomość na temat tego, że potrzebujemy właśnie dobrze zjeść, uprawiać aktywność fizyczną, spać, chronić się przed stresem, zrobić coś takiego dla swojego organizmu, tutaj bardzo fajnie działają chociażby białka szoku cieplnego HSP70 i możemy to robić na kilka sposobów. To może być pójście na saunę, to może być zimna kąpiel, morsowanie, cold plunch, zwał jak zwał, ale też mogą być takie ekstrakty jak etas. To jest taki bardzo fajny ekstrakt ze sproszkowanej łodygi szparaga lekarskiego, który Japończycy potraktowali enzymami. Okazało się, że świetnie to stymuluje te białka szuku cieplnego. Więc nawet jak ktoś nie ma ochoty na saunę, nie ma ochoty wejść do przyrębli, to jednak tak naprawdę taka suplementacja morsowania w pigułce też może być ujęta. Ale to co pytałeś wcześniej, Emma, jakie tak naprawdę mamy opcje do tego, żeby wdrożyć suplementację, która działa? No myślę, że nikomu nie zaszkodzi, jeżeli podniesie ilość EPA i DHA, czyli kwasy tłuszczowe omega-3, witamina D3, magnez, witaminy grupy B, zwłaszcza te w formie koenzymatycznej i zmetylowanej. Czyli patrzmy na te produkty i porównujmy je. Jak wygląda witamina B6 jako piroksalo 5 fosforan, czyli ta forma pożądana kontra piroksyna HCL, chlorowodorek, yyy, cyanokobalamina kontra metylokabalamina, kwas foliowy kontra foliany, czyli te formy aktywne. I tutaj pytałaś się też wcześniej, co różni suplementację od leku. No przede wszystkim legislacja i okej, w 100% zgodzę się, jakość, czyli ten rynek farmaceutyczny z założenia powinien być lepiej kontrolowany, ale powinien być też wyższej jakości. A jak popatrzysz sobie na niektóre preparaty witamin grupy B dostępne w aptece, no to gwarantuję ci, że tam jest i cyanokobalamina i kwas foliowy, co jest straszne, bo w kontekście wiedzy na temat polimorfizmu w MTHFR wiemy, że to nie powinno w ogóle występować w sprzedaży.

>> A jakie są według ciebie największe mity o suplementacji dzisiaj w 2026?

Największym mitem chyba byłoby to, że suplementacja nie działa. Ja mam takie porzekadło troszeczkę z takiego kultowego polskiego serialu, że wiele osób uważa, że suplementacja to jest gówno w papierku po cukierku. Absolutnie nie. Yyy, natomiast faktycznie ten rynek też jest no nie do końca zweryfikowany. Dlatego ja zawsze mówię o tym, żeby sprawdzać produkty, które otaczają się ludźmi, którzy mają jakąś wypracowaną markę Renomę. Produkty, które powiedzmy są na rynku od trzech lat, pi lat, 10 lat, a nie tak, że a wczoraj coś wyszło, jest strona www. 500 reklam lata i i co jedna to większy farmazon.

>> Jeśli już coś wkładamy do swojego organizmu, zaczynając od produktów spożywczych po suplementację warto naprawdę sprawdzić skąd to pochodzi i czy na pewno nie zaszkodzi nam przynajmniej.

>> Dokładnie tak. Czy to jest naprawdę jakiś jakościowy produkt i czy jest też ta y praktyka clean label, czyli mamy maksymalną zawartość składnika aktywnego w środku, no potem jest ta kapsułka z hydroksypropylomylocel czy też kapsułka wegańska z wał jak zwał i to jest tyle. No bo niekiedy znajdują się takie kwiatki, prawda, jak tlenek tytanu i tak dalej, czy jakieś zagęstniki, mikrokrystaliczna skrobia. No im tego mniej, tym lepiej. Chodzi o to, żeby zmaksymalizować efekt, a nie dodawać jakiejś chemii spożywczej, która jest niby dozwolona. No ale mimo wszystko my wolelibyśmy wypchać tą kapsułkę po brzegi.

>> Czy droższy suplement zawsze równa się lepszy suplement?

Nie zawsze. Trzeba powiedzieć, że polityka cenowa no jest tak naprawdę możliwa do do wyliczenia matematycznego i ktokolwiek, kto ma jakiejkolwiek podstawy biznesu, no powinien wiedzieć, że jeżeli sprzedajemy coś, co jest no nietrwałe, tak? Czyli jest to jakiś suplement diety, czekolada czy cokolwiek innego, no to w miejsce tego produktu musimy wytworzyć kolejny. Więc to, że mamy cenę wytworzenia i razy 2 to po prostu zwykła matematyka i logika to nakazuje. No trzeba też ująć koszty marketingu. Dokładnie.

>> Marketing, składowanie.

>> Im większy marketing wokół jakiegoś produktu, tym bardziej powinna się zapalić żarówka, że być może yyy cena jest wynikową przede wszystkim marketingu, a nie substancji aktywnych, prawda?

>> Dokładnie. Ale też chodzi o politykę cenową, jeżeli chodzi o rabaty. No bo niektórzy biorą sobie jakiś ambasadorów, influencerów i na tej podstawie się rozliczają. Czasami te rabaty są większe typu nie wiem rabat hello 20, nie? I masz 20% rabatu na start, no to wiadomo, że ta cena gdzieś daje ten margines na to, aby ten upust zaistniał. Yyy, ale no bywają mi produkty takie, które mogłyby kosztować na przykład 120 zł, a kosztują 320 zł z tego powodu, że ktoś nie da tego w klasycznym opakowaniu, tylko wymyśli sobie jakiś super fancy słoiczek ceramiczny. No i po prostu ten koszt produktu, koszt opakowania producent będzie chciał doliczyć do klienta końcowego. No nie do końca mi się coś takiego podoba, ale wiadomo, rynek jest wolny. Zakładam, że w tym momencie widzowie oglądający pomyślą sobie: "Okej, no to ja przeczytam tą etykietę, ale no wcale niekoniecznie będę wiedział, co dalej z tą informacją zrobić". Jak nasi widzowie mogą yyy nauczyć się podejmować właściwych decyzji, wybierając suplementy?

>> Od czego zacząć i jak jak przejść tą całą drogę od momentu, kiedy zobaczyliśmy reklamę do zakupu, czy faktycznie tego preparatu, czy innego.

>> Mhm. Hmm, aby wymagać trzeba edukować. Czyli na początku trzeba mieć jakiś ogół informacji na temat tego, czy ja w ogóle powinienem suplementować cokolwiek. Potem druga kwestia,

>> czyli badanie najpierw.

>> Tak jest. Potem właśnie co suplementować, czyli na podstawie badań możemy określić, że mamy niedobory magnezu, niedobór witaminy D3, niedobór witamin grupy B. I na przykład stąd mogą wynikać moje problemy neurologiczne, bo umówmy się, że niedobór samej witaminy B12 potrafi bardzo często przypominać odkleszczowe zapalenie opon mózgowych. Więc jak ktoś ma piski w uszach, jak ktoś ma kłopoty z równowagą, afazję i tak dalej.

>> Genialny komentarz. Yyy, też opowiem historię z życia. Mój najbliższy przyjaciel, który bardzo często mnie wyśmiewa za ilość suplementów i poszukiwań bez końca. No każdy ma gdzieś swoje hobby. Ja najwyraźniej zanurzyłam się dość mocno w ten taki, ja bym nazwała life hacking, biohacking. I suplementacja dla mnie jest nieodzowną częścią mojego życia. szczególnie, że żyję na bardzo wysokich obrotach i wszyscy wokół mnie są suplementowani. Oprócz tego mojego przyjaciela, który zawsze się śmiał z tego,

>> aż w końcu postanowił, że warto jest pójść i zrobić takie bardzo szerokie badanie, żeby sprawdzić wszystko, co działa lub nie działa. Co ciekawe, zostało do tego namówiony przez trenera swojego, który nowego trenera, który stwierdził, że słuchaj, no jak mamy zrobić robotę i osiągnąć wyniki, to zacznijmy od podstaw, zróbmy badania, zobaczmy jak to wygląda. Okazało się, że miał tak niski poziom witaminy B12, że dziwo, że w ogóle dawał radę tak funkcjonować. Jak tylko zaczął suplementować, to po ty, po dwóch tygodniach powiedział mi: "Słuchaj, ja myślałem, że po prostu po 40 to jest normalne, że tak się czuję, a tu po dwóch tygodniach suplementacji ja mam wrażenie, że mam 10 razy więcej energii, że ja lepiej myślę, że ja mogę tyle lepiej zrobić." No i teraz na całe szczęście, że ten jeden jedna sytuacja spowodowała, że dużo chętniej teraz przysłuchuje się temu, co jeszcze warto suplementować. Więc wracając do do pytania, warto jest zacząć od badań, zobaczyć as it is, gdzie jesteśmy i potem jak dobrać które preparaty, kto powinien być naszym przewodnikiem. No zakładam, że mogą oczywiście zawsze skorzystać z wiedzy, którą w niesamowity sposób dzielisz się na różnych kanałach społecznościowych. Ty i jeszcze kilka osób jest w Polsce, których można uznać za dobrych ekspertów suplementacji. A co jeśli taka osoba by chciała spróbować troszkę samoistnie poszukać? Co byś zaleciał?

>> Przede wszystkim sprawdzać i weryfikować rynek. I tutaj nie trzeba być omnibusem. Nawet myślę, że można by się pokusić o wykorzystanie sztucznej inteligencji. Wiele osób teraz posiłkuje się czatem GPT i wystarczy przykleić skład jednego i drugiego produktu i zapytać się po prostu sztucznej inteligencji, który byłby bardziej wartościowy. I naprawdę padną takie odpowiedzi, że produkt A zawiera właśnie metylokobalaminę, która w zestawieniu z cyanokobalaminą jest dużo bardziej atrakcyjna dla naszego organizmu. Jest lepszy poziom przyswajania i tak dalej, i tak dalej.

>> Forma magnezu. Tak samo

>> dokładnie tak samo jak kwasy tłuszczowe omega3 EPA DHA. yyy pochwalić na przykład to, że producent deklaruje badanie Totok, czyli utleniania tych kwasów tłuszczowych, ich stabilność. Więc nawet jeżeli nie mamy własnej wiedzy, to możemy sposiłkować się tym, co jest w internecie. Ja też nie nakłaniam każdego, żeby wchodził na mój kanał na YouTubie, śledził mnie na Instagramie i tak dalej, bo wiadomo, że to jednak trzeba poświęcić, ale warto. Dziękuję, trzeba poświęcić sporo czasu na to, ale warto jednak jest mieć tą wiedzę. I tutaj zacytuję Hipokratesa. By leczyć ciało ludzkie, konieczna jest wiedza o całości zjawisk. To raz. A dwa, y, mądry człowiek wie, że jego zdrowie jest najcenniejszą własnością i powinien uczyć się jak samemu leczyć własne choroby. I tutaj znowu trochę przekornie, ale jednak ta suplementacja bardzo pomaga nam odwieść widmo tych chorób cywilizacyjnych. Tak jak sama powiedziałaś przed chwilą m nawet dysbioza jelitowa jest jednym z elementów, który jest chyba największym triggerem wyzwalania wielu chorób cywilizacyjnych od nadciśnienia przez trądzik i tak dalej, przez jakieś choroby przewlekłe, więc jednak warto jest wesprzeć się. Jak ty uważasz, czy możemy do poszczególnych grup wiekowych zasugerować, która które suplementy są no wręcz niezwykle potrzebne, a które ewentualnie możemy potraktować jako dodatek. Czy na przykład osoby po 40 roku życia, kobiety, mężczyźni mają takie elementy, które koniecznie powinniśmy zbadać i ewentualnie suplementować. Czy na przykład młodzi ludzie, studenci też mają jakieś suplementy, które uważasz, że warto rozważyć?

>> Zacznę od tego, że ja wierzę głęboko, że medycyna jest sztuką, a człowiek nie jest jakąś cyferką w statystyce. I zdarza się tak, że 18letni chłopak będzie miał większy problem z danym zaburzeniem zdrowia niż 50 czy 60letni mężczyzna. I oczywiście to samo idzie w stronę kobiet. Natomiast nie ulega wątpliwości, że bardzo wiele osób młodych, która jednak to żywienie, aktywność fizyczną ma na wyższym poziomie niż osoby po 30 czy 40 roku życia, raczej nie powinna narzekać na takie problemy. M to raczej osoby, które są ambitne, rozwijają swoją karierę, mają tendencję do tego, że zaniedbują higienę snu, zaniedbują swoje siły widalne, więc sami wiemy jak to jest rozwijać swój biznes i jak czasem po prostu przegiąć w tym pracoholizmie i w pewnym momencie się pogubić. Więc dla tych osób, dla takich powiedzmy dojrzałych po 30, po 40 roku życia, dla osób ambitnych zaleciłbym na pewno jakieś wsparcie kognitywne, czyli tutaj możemy dać nawet BDNFY jako stymulację, brain derived neuro factor,

>> który będzie chociażby sprowadzał się do Lions Main, czyli do tej suplówki jeżowatej. Fosfatydyloseryna, bakopa drobnolistna, czyli bakopa amonieri, witaminy grupy B, omega3 i tak dalej. Dla wielu osób przyda się też wsparcie adaptogenami, czyli tymi związkami roślinnymi, które już od czasów II wojny światowej są udokumentowane pod kątem obniżania stresu psychicznego i fizycznego. I tutaj nawet teanina z zielonej herbaty fenomenalnie działa. Jak do tego dogramy chociażby różeńca górskiego, to mamy naturalne wsparcie prokognitywne, stabilizujące nasz nastrój. Może być też Holly Basil, czyli Tulsy, Bazylia Azjatycka. Powiem ci, że ja jestem zdeklarowanym zwolennikiem empiryzmu, czyli tej nauki popartej doświadczeniem. Dla wielu osób to jest takie właśnie jak dla twojego przyjaciela takie a dyrdy mały jakieś tam suplementacje dopóki ktoś cię nie sięgnie i faktycznie jak to się mówi mądry po ak po szkodzie więc profilaktyka jest naprawdę dużo lepszym rozwiązaniem i ja bym radził nawet raz w roku taki prezent z cyklu ode mnie dla siebie zrobić sobie badania krwi naprawdę szerokie nie tylko morfologię ale popatrzeć jak wygląda lipidogram jak wygląda aspat, alat, lipaza, amelaza i tak dalej.

>> Cały profil hormonalny.

>> Dokładnie. Czyli nie tylko TSH, bo celem po przysadce mózgowej, ale FT3, FT4 do tego dodać, sprawdzić może przeciwciała, sprawdzić ANA, przeciwciała przeciwądrowe, bo bardzo wiele osób jednak boryka się z tą autoimmunologią teraz, więc gdybyśmy dali radę to w ten sposób przeprowadzić, byłoby super. No ale wiele osób tego nie chce robić. Teraz wracając do twojego pytania, kobiety na przykład po 40 albo około 50 roku życia, ja bym tak naprawdę szukał tutaj takich zmian perimenopauzalnych. To jest smutne, naprawdę. Ale powiem ci, że ostatnio miałem taką rozmowę z moją panią, z którą łączyły mnie relacje biznesowe i mówi: "Kuba, słuchaj, czy mogę ci zająć 5 minut?" Majitka, jestem w trakcie podróży, więc spoko. No bo moja siostra właśnie wyszła od lekarza, ma 32 lata. No i lekarz jej mówi, że ona już wchodzi w menopauzę. Mówię: "Dobra, weź proszę cię". Pewnie ma jakieś fh, czyli te zaburzenia funkcjonalne miesiączkowania. Mówię: "A ktoś jej zbadał w ogóle LH i FSH?" Mówię: "No zbadał". I mówi: "Jaki ma wynik: "50". Mówię: "Ej, by się zgadzało". A mówię: "A jest rezerwa jajnikowa?" MH jest. Mówię: "Ile?" 0,32. Mówię,

>> a

>> ej. I faktycznie ta kobieta w wieku 32 lat

>> wchodziła w menopauzę,

>> już miała dzieci.

>> No nie. A

>> i a chciała. Więc to jest właśnie też ten ból, że czasami człowiek wybierze sobie troszeczkę za bardzo tą ścieżkę biznesową, myśląc sobie: "A mam czas, kiedyś kobiety po 20 roku zachodziły, teraz koło 40". No czasami jest za późno. Oczywiście są takie możliwości, które daje nam czy to suplementacja, czy medycyna. Tutaj można by powiedzieć o nawet samym koenzymie Q10, o miozytolu, który rewelacyjnie podciąga AMH, ewentualnie cytrynan klomifenu, klomit, tak, jeżeli chodzi o farmakoterapię, ale jest tego naprawdę dużo. Można tylko pytanie jakim kosztem i czy można to robić wcześniej. Więc

>> można byłoby cały oddzielny odcinek zrobić o płodności.

>> Chyba tak. Aczkolwiek powiem ci, że te materiały dziwnie słabo się noszą. Ja jakoś co nagrywam, a mamy naprawdę bardzo duże sukcesy, jeżeli chodzi o dietoterapię w niepłodności, obniżonej płodności. A za każdym razem jak robię ten materiał, to ma to 5

7000 wyświetleń, gdzie o naprawdę prostych rzeczach typu jaki olej wybrać do smażenia, potrafię mieć 100 czy 150 000 wyświetleń. A potem każdy właśnie chodzi po tych klinikach leczenia niepłodności, mówi: "Boże, żebym ja to wiedział!". Ta wiedza jest naprawdę dostępna. Tylko jakoś mam wrażenie, że nie wszyscy chcą tego dotknąć, a nie trzeba wiele. Czasami to jest na przykład Red Clover, czyli ekstrakt z czerwonej koniczyny. Paus genialna też historia.

Tak, Vitex Agnus Castus, czyli niepokalanek mnisi, też rewelacyjna robota. No ale trzeba też zwrócić uwagę na hormony tarczycy, na pracę nadnerczy ponownie. Wiele osób w wywiadzie mówi, że: "Nie, ja jestem Rambo, ja nie odczuwam stresu, jest wszystko super". Ja potem patrzę: AT 75, kortyzol jakiś jednocyfrowy, powiedzmy koło pięciu, sześciu. No i DHEA-SO4, siarczan dehydroepionosteronu też bardzo mocno obniżony. Mówię: "Okej, co się działo?". No i potem się okazuje taka historia, jak pacjent się otworzy, że trzyletni przemocowy związek, że jakiś tam narcyz, nie narcyz i tak dalej, że wyzysk w pracy, że jakieś kłopoty finansowe i faktycznie tak to życie zmieliło człowieka, że aż po prostu jego zdrowie fizyczne na tym podupadło. Więc... a nie łączą kropek, że to właśnie na tle stresowym tak naprawdę cały organizm ucierpiał.

Mhm. Czasem jest nawet prosta rzecz: hipoglikemia reaktywna poposiłkowa, czyli mówiąc po ludzku, zamiast nasza glukoza insulinować się w takiej krzywej, powiedzmy jak parabola, no to jest to taka sinusoida bardzo mocna. Pacjent to rozumie jako utratę po prostu energii po posiłku, albo: "A, zjadłem obiad i miałem taką straszną ochotę na słodycze". Nie patrzy na to, że jednak te spadki poziomu kortyzolu, yyy, spadki poziomu glukozy będą wiązały się z ogromnym wypruciem kortyzolu z naszych nadnerczy, że to niszczy synapsy w mózgu, że to ma potem wpływ na neuroprzekaźniki, na zdrowie psychiczne. Więc to jest kłopot, który też chyba leży po stronie edukacyjnej.

Bardzo fajnie, ale tak leciutko dotknęliśmy tematu suplementacji dla potrzeb kognitywnych. Odporność. Jest to też wyzwanie w dzisiejszych czasach. Co byś tu mógł podpowiedzieć?

No myślę, że absolutna podstawa to będzie witamina D3. Pewnie ktoś, kto mnie obserwuje dłuższy czas, jest zdziwiony, że nie pojawiły się probiotyki. Do probiotyków zaraz dojdziemy. Natomiast badania na australijskim uniwersytecie na bazie chyba 384 000 osób, jeżeli dobrze pamiętam, wskazywały na to, że niedobór witaminy D3 jest związany z ryzykiem przedwczesnej śmierci z jakiegokolwiek powodu. Czyli czy jest to nowotwór, czy jest to choroba sercowo-naczyniowa, czy są to choroby dotyczące zaburzeń gospodarki glikemicznej, czyli cukrzycy typu drugiego i tak dalej, to tam witamina D3 gra pierwsze skrzypce. I ta witamina D3 też działa immunomodulująco, czyli fajnie jest też dodać to, że tą podstawową funkcją układu odpornościowego jest "swój" a gdzieś tam "wróg". E, no i ma też działanie, które jest bakteriostatyczne, więc to jest też fajne, jeżeli chodzi o infekcje. Ale zaraz za tym mamy oczywiście mikrobiom i mam nadzieję, że tutaj na ten temat uda nam się zrobić totalnie inną rozmowę, bo to jest przepotężny temat.

Ale absolutnie zasługujący na oddzielny odcinek. Mam nadzieję, że uda nam się to zrobić, ale chociaż troszkę wprowadźmy.

Widzę. Jasne. No przede wszystkim wiemy, że jest coś takiego jak GALT, czyli Gut Associated Lymphoid Tissue, czyli tkanka limfatyczna występująca w obrębie jelit i tam jest właśnie te 60, a nawet 70% komórek układu odpornościowego. I w tym świetle pojawiają się też bakterie jelitowe jako doskonali trenerzy odporności, czyli mówimy tutaj właśnie o tej tolerancji immunologicznej. Natomiast też wychodząc naprzeciw odbiorcy, mogę powiedzieć, że nie jest tak, że każdy szczep probiotyczny działa tak samo. No bo jednak właściwości tych szczepów są szczepozależne, czyli ten jest dobry na odporność, ten jest dobry na biegunkę, ten na stany zapalne, ten na długowieczność i tak dalej. Ale jest taki szczep jak na przykład szczep LGG, Lactobacillus rhamnosus GG C53103, który przez ponad 40 lat został już przebadany pod kątem chorób autoimmunologicznych, alergii, atopowego zapalenia skóry, profilaktyki, jeżeli chodzi o kobiety w ciąży. Słynne badania Kaliakiego, fiński naukowiec, 2006, 2000, 2003, coś takiego. W każdym razie ze 20 lat temu już te badania były prowadzone i okazało się, że ryzyko urodzenia dziecka obciążonego atopowym zapaleniem skóry u osób, które mają atopie w pierwszym stopniu pokrewieństwa, jest o 20 chyba 3 albo 27% niższy po zaledwie miesięcznej interwencji. No więc naprawdę warto. A tymczasem lekarze prowadzący powiedzą: "A, nie wiadomo, czy te probiotyki w ciąży to jakieś bakterie, może jakaś sepsa". Mówię: "Ludzie, no naprawdę nie gadajmy takich rzeczy". Ale jest to naprawdę bardzo cenne.

Cynk też jest bardzo ważny dla regulacji odporności, przy czym otrzymujemy tam bardzo ciekawy efekt plejotropowy, bo przyjmujemy cynk, który ma niby z założenia wesprzeć odporność, ale takim rykoszetem bardzo przyjemnym otrzymujemy wsparcie zdrowia skóry, otrzymujemy wsparcie zdrowia hormonów tarczycy, hormonów płciowych, nastrój. W latach 90 już łączono niedobory cynku z większym ryzykiem występowania depresji. Więc ponownie trochę jakbyśmy mieli wystrzał ze strzelby, nie? Raz strzelimy, ale tych dziurek, tak, tych efektów, które osiągnęliśmy, jest naprawdę bardzo dużo.

Jeszcze może porozmawiajmy o energii, bo tak jak sam powiedziałeś, myślę, że też widzowie mojego kanału przede wszystkim to są osoby bardzo aktywne i które bardzo chętnie by chcieli wspierać tą energię życiową. Co tutaj byś takiego najbardziej podstawowego mógł polecić?

Myślę, że przede wszystkim stymulację energii dostępnej metabolicznie, czyli tutaj mówimy o ATP. No tak naprawdę trochę biblijnie: "Bez niego nic się nie stało". Co się stało? To dokładnie to opisuje rolę tej energii komórkowej, którą zawdzięczamy mitochondriom. Więc nic dziwnego, że doping mitochondriów jest powiązany i z antyagingiem, i lepszym wyglądem, regeneracją włosów, cery i tak dalej, i tak dalej. Więc to jest naprawdę istotne. Myślę, że taki koenzym Q10 albo albo PQ, czyli PQQ, czyli pirolochinoliny, bardzo fajne wsparcie. Teraz na szczęście coraz więcej uwagi poświęcamy takim związkom jak karnityna, czyli acetylowana L-karnityna, na przykład jako polepszona praca, jeżeli chodzi o sport głównie tlenowy, o spalanie kwasów tłuszczowych, o dostawę tej energii, o wsparcie funkcji kognitywnych. I tak samo kreatyna. Zresztą niedawno wyszło takie bardzo ciekawe badanie. Co prawda mała grupa i taka bardzo z gwiazdką bym określił, bo tutaj chodziło o kobiety, które były uzależnione od metamfetaminy, ale słuchaj, rezultaty jakie osiągnięto po zaledwie kilkutygodniowej suplementacji przy udziale kreatyny, nie były ziemia, jeżeli chodzi o spadek lęku bodaj o 60 czy 70%, wsparcie funkcji kognitywnych i to nawet utrzymywało się pomimo zakończonej suplementacji. Więc fajna sprawa. No ale wiadomo, nie każdy jest uzależniony od metamfetaminy, jednak to jest taka anegdota.

Czy w przypadku innych stymulantów myślę, że to też by tak mogło zadziałać?

Myślę, że tak. Wszystko to, co bardzo mocno psuje neuroprzekaźniki, a umówmy się, twarde narkotyki takie jak kokaina, amfetamina czy właśnie mefedron czy pozostałe, no bardzo mocno zużywają ten układ nerwowy. Więc tutaj powiedziałbym, że ten cały układ limbiczny wymaga bardzo dużego odrestaurowania i tutaj już nie będzie to związane tylko z kreatyną. Tutaj myślę, że właśnie wszystkie donory acetylocholiny by się przydały, żeby nie było tych dziur w pamięci, tak jak u niektórych widać. Hupercyna A, Alfa GPC, Cytykolina. Naprawdę fantastyczne produkty, które można by polecić osobom, które zmagają się z takimi problemami. Niekoniecznie nawet na tle używania narkotyków, bo tutaj warto jest powiedzieć kilka słów chyba o funkcjonowaniu hipokampa. Hipokamp jest taką strukturą, która odpowiada u nas i za wzorce ruchowe, ale przede wszystkim za pamięć, za memoryzację.

I co psuje hipokamp? Uwaga. Przewlekły stres. I znowu nie chodzi o to, że ktoś ma mieć lipę w pracy czy lipę w domu. Chodzi o to, że hipokamp tak naprawdę może być też uzależniony od niedoboru snu, od fluktuacji glukozy i insuliny, czyli hipoglikemia reaktywna poposiłkowa, od stanu zapalnego.

Większość od razu większość populacji już podchodzi nam tutaj.

Dokładnie. No statystycznie tak naprawdę około 40 do 60% Polaków mówi, że odczuwa przewlekły stres, że co najmniej kilka razy w tygodniu jest sytuacja, która zmiata ich z planszy. A i są osoby takie, które dosłownie męczą się w swoim życiu osobistym, zawodowym, albo jedno i drugie. I potem się dziwimy: skąd depresja, skąd anhedonia? No tej dopaminy po prostu nie ma.

A co myślisz o peptydach?

A to jest ciekawy temat, bo powiem tak, temat fascynujący, ale też trzeba do niego podejść z dużym szacunkiem, bo...

Ewidencji jeszcze wciąż brakuje.

Tak, mam takie wrażenie. Ja nie ukrywam, jestem bardziej pro-peptydowy niż anty. Natomiast trzeba też wziąć pod uwagę to, że nie chodzi o to, żeby używać nagle 17 peptydów i znowu zrobi się samo, bo peptydy, jak to się mówi, z pustego i salomon nie naleje. Czyli one zwiększają tendencję naszego organizmu do odtwarzania tej tkanki łącznej, wspierania bariery jelitowej, działania przeciwzapalnego i tak dalej.

Chociażby BPC 157.

Dokładnie. BPC 157 albo TB500 mają takie dosyć podobne działanie, albo razem. Faktycznie można to w ten sposób ugrać. Albo mój ulubiony, jeżeli chodzi o taki wpływ antyagingowy, to jest GHK-CU, czyli peptyd miedziowy. Rewelacja, jeżeli chodzi o to, jak możemy podziałać pod kątem wyglądu, wyglądu skóry, pod kątem ogólnie regeneracji tkanki łącznej, yyy, dziąsła na przykład. No być może nie zawsze przeszczep dziąseł jest wskazany, może warto by rozpocząć od higieny jamy ustnej, od tego, jak ktoś szczotkuje te zęby i tak dalej i ewentualnie z peptydem przywitać się. Hmm, ale są też takie perełki jak na przykład Semax i Selank, które mają rewelacyjny wpływ na układ nerwowy albo Motsi.

Ja jestem wielką fanką peptydów, tylko oczywiście jeszcze wciąż y brakuje dostępności do przebadanych yyy preparatów, ale myślę, że to jest przyszłość medycyny, szczerze mówiąc.

Też tak myślę i generalnie mam wrażenie, że Hollywood trochę na tym idzie y z tego powodu, że jak pojawiają się, no są różne osoby w social mediach, ja obserwuję takiego akurat fajnego człowieka, teraz nie pamiętam nazwy profilu, natomiast cenię jego treści, gdzie bierze na przykład pod lupę różnych sportowców albo aktorów i i odpowiada na pytanie na przykład: "Czy myślisz, że tamten aktor jest na sterydach?". On mówi, że raczej wątpię, bo gdyby tak było, to by wyglądał zupełnie inaczej. Prawdopodobnie, jeżeli tam coś wchodzi, to jest TRT, tak? Czyli ta hormonalna terapia zastępcza pod okiem androloga i bardziej bym go posądzał o stosowanie takiego peptydu jak ten, ten i ten. No ale również o kim mówisz?

Tak? Tak, ale również metodyka treningowa i tak dalej. To wszystko jest bardzo cenne. No bo...

Ale te peptydy kognitywne wspierające nasze funkcje kognitywne są uważam, że właśnie fenomenalne też i to jest też widzę w tym dużą przyszłość.

Tak, tak, dokładnie. Natomiast no ogólnie biohacking bardzo dobrze w to idzie i to jest fajne, bo mam wrażenie, że kiedyś było takie proste myślenie: "Dobra, 600 mg kofeiny i jedziesz". Ewentualnie dodaj do tego teaninę dla stabilizacji. Teraz doceniamy coraz bardziej rytm dobowy, to, żeby tego amyloidu w płynie mózgowo-rdzeniowym było jak najmniej. Czyli dbajmy o fazę REM, dbajmy o fazę NREM, zejdźmy z nikotyny.

Sprawdzajmy to jak myślimy.

Tak, obserwuj, przewiduj, reaguj i też wiedzmy, gdzie się prowadzimy. No bo żeby sprawdzić efektywność terapii, no to musi być mierzalna. Musisz mieć punkt A i punkt B. Teraz jest dużo tych gadżetów: Aura Ring, Whoop i tak dalej, Oura. Jest tego naprawdę mnóstwo. Nawet na smartfonach mamy jakieś różne aplikacje, mniej czy bardziej zasadne. Ale faktycznie jest to jakiś wymiernik, bo no my wychowani jesteśmy w tym systemie pruskim. My lubimy być oceniani. Jak ktoś sobie zobaczy na ten "restfulness", "sleep efficiency", czy jakkolwiek nie nazwać tej efektywności snu i zobaczy 56%, to tak stwierdzi: "Chciałbym mieć tak z 80%, żeby tą czwórkę do dzienniczka dostać". Więc to jest naprawdę interesujące. Ale wiele osób nie ma nawet świadomości tego, że można wyspać się dobrze, bo ktoś mówi: "Ja idę spać, nie mam problemu z bezsennością". Mówię: "Dobra, ale jak się czujesz?". Ano? A ktoś mówi: "No jak wyplute tofu". Mówię: "No to czuj się zdecydowanie lepiej niż to wyplute tofu, niż przemielone jak przez maszynkę do mielenia mięsa". Więc da się to wszystko osiągnąć, tylko trzeba właśnie wykonać kilka kroków i mieć tą świadomość.

Jeżeli chodzi o metabolizm i suplementację w tym temacie, co byś mógł yyy powiedzieć szeroko albo nawet jakieś przykłady dać, które najczęściej dotyczą naszej populacji?

Mhm. Wiesz co, jeżeli chodzi o metabolizm, to rozumiem, że chodzi tutaj bardziej o udział tkanki tłuszczowej, o gospodarkę glukozowo-insulinową.

Tak, dokładnie tak, bo to też dotyka ogrom naszego społeczeństwa.

Prawda? No zresztą statystycznie powyżej 35. roku życia 40% Polaków ma insulinooporność.

No właśnie. Insulinooporność to wiadomo podłoże jest wielu...

Dokładnie do cukrzycy typu drugiego, do stłuszczonej wątroby. Znowu ilość stłuszczonych wątrób metabolicznie stłuszczonych, tak? Czyli nie wynikających z konsumpcji alkoholu, to jest 8 milionów, 8, 9 milionów.

Dzieci mają stłuszczenie wątroby, to jest w ogóle przerażające.

No tak. No ale jak jest, wiesz, dieta na chrupkach kukurydzianych, na lodach, cukierkach i słodzonych napojach, no to jak to ma inaczej wyglądać? No niestety nie ma tej kultury jedzenia warzyw, owoców, jajek czy jakiś innych produktów, które są dużo bardziej odżywcze. Ale robimy bardzo dużo, żeby to się zmieniło.

Znaczy my tak. Natomiast pytanie, jak to wygląda odgórnie, jak to wygląda w kształtowaniu nawyków żywieniowych i tak dalej. No to jest...

Jeszcze nie wygląda.

Jeszcze jeszcze nie wygląda. Dokładnie, ale praca u podstaw mile widziana, więc najpierw świadomość, potem chęć i na końcu realizacja.

Co jeszcze? Wszystkie te rzeczy, które nam się przydarzają pod kątem nieaktywnego trybu życia, pod kątem zaburzenia higieny, wysypiania się, to wszystko będzie doprowadzało właśnie do zaburzeń metabolizmu szeroko pojętych. No jest taki magazyn "Sleep", który też możemy sobie znaleźć i tam co róż mamy badania dotyczące tego, że zaniedbanie snu, czyli 6 godzin snu i mniej, to jest większe ryzyko insulinoporności, leptynoporności, czyli albo mamy zaburzenie tych hormonów dotyczących utrzymania się w sytości, albo mamy zaburzenia hormonów, które decydują o tym, gdzie ta energia z glukozy idzie, czy ona pójdzie bardziej do masy mięśniowej, czy zasili tkankę tłuszczową i tak dalej. No więc tutaj powiedziałbym znowu podstawy to byłby zdrowy sen. Więc myślę, że cynk, magnez, witamina D3, kwasy tłuszczowe omega-3. Natomiast jest też bardzo ciekawy element dotyczący probiotykoterapii. To też jest piękny szczep Lactobacillus reuteri SBT255 albo postbiotyk, bakteria, którą Patrani dopiero był w stanie ustabilizować jako postbiotyk, a Akkermansia muciniphila 1100. Rewelacja, jeżeli chodzi o ten efekt, no taki powiedziałbym poszerzający, dlatego że ona wpływa nie tylko na nasz metabolizm, nie tylko reguluje właśnie zmiany tłuszczowe, wątroby, lipidy, gospodarkę glukozowo-insulinową, ale wpływa też na długowieczność, wpływa na nasz stan skóry i ogólnie można powiedzieć jest takim elementem farby malarskiej albo podkładu pod mikrobiom, bo ona komunikując się z mucyną, ze śluzem w naszym przewodzie pokarmowym, w zasadzie robi taki hard reset i ustala coś na nowo. Więc naprawdę nie jest to tania bakteria, ale jest naprawdę bardzo dobra, jeżeli chodzi o suplementację.

Jest stosunkowo nowym rozdziałem w probiotykoterapii, ale bardzo obiecującym, prawda?

No dobrze, a co byś jeszcze mógł powiedzieć, jeżeli chodzi o tą insulinooporność, bo cały czas mimo wszystko uważam, że za mało uwagi się poświęca. Nie wiem, czeka się, aż dojdziemy do cukrzycy typu drugiego i dopiero wtedy zaczynamy coś wokół tego robić. Co byś, co byś zasugerował, jeżeli na przykład właśnie mam mnóstwo kobiet wokół, które są w okolicach 40. roku życia i bez końca do mnie dzwonią. Tak, słuchaj, właśnie się dowiedziałam, że mamy insulinoporność.

Mhm. Co byśmy?

To najpierw podstawy, czyli znowu zrewidować swój styl życia i zobaczyć, czy palimy papierosy, czy coś podjadamy, czy pijemy na przykład czarną kawę, czy kawę z mlekiem i cukrem. I to trzy razy dziennie, bo jak popatrzymy sobie na to, to nagle się okaże, że większość z nas jest po śniadaniu, obiedzie i kolacji, ale do tego jeszcze coś chrupnęliśmy. Tu jakiegoś orzeszka, tu jakiegoś żelka i tak dalej.

Podjadanie jest bez końca.

Tak? I to powoduje, że my tak naprawdę jemy raz dziennie od świtu do nocy i ta insulina cały czas po prostu idzie w obieg. Yyy, niestety to powoduje, że w naszym organizmie jest tylko jedna ścieżka aktywna, czyli "odkładaj energię na później". Nie ma tego poboru energii uruchomionego, więc wiele osób, które chciałoby zwalczyć insulinooporność, niech nie patrzą od razu w stronę suplementu diety, tylko najpierw zrewidują swój styl życia. Trzeba taki dietetyczny konfesjonał.

Aktywność fizyczna tutaj jest niezwykle przydatna, prawda?

Dokładnie. Nawet wyjść od samego spaceru. M spacer jakiś nawet z plecaczkiem, włożyć do tego plecaka 5 kg odważnika czy kettlebell i tak dalej, cokolwiek i pójść sobie po prostu na spacer. Albo nawet na początku, żeby nie było to takie trudne, po prostu wyjdźmy z domu, załóżmy buty, wyjdźmy na 10 minut. I kiedy te mikronawyki zaczną działać, naprawdę zobaczymy, że te zmiany są naprawdę bardzo, bardzo ciekawe. I czasami, jak to się mówi, jest zabieg banalny, efekt teatralny. Czasami wystarczy po prostu wstać z tej kanapy, wstać z łóżka, przestać scrollować telefon, tylko wyjść i zrobić coś dla siebie. Natomiast no ja nie ukrywam, że poza tym, że jestem zdeklarowanym fanem suplementacji, to jestem też zdeklarowanym fanem treningu siłowego. I nie dla każdego ten trening siłowy na samym początku jest wskazany. Czasami trzeba wyjść od aqua aerobiku, od Nordic walking, od jogingu, od spacerku, ale potem jak już zaczniemy załapywać bakcyla, jak to się mówi, to lepiej jest zrobić kilka przysiadów, kilka wykroków, kilka pompek, podciągań, gdzie naprawdę są różne wariacje. Ktoś powie: "Nie, stary, ja się nigdy nie podciągnę na drążku". Okej, ale mamy podciąganie australijskie, czyli bierzemy nawet dwa krzesła, kij od, nie wiem, miotły, od szczotki, od czegokolwiek innego i możemy robić podciągania australijskie, które naprawdę nie są trudne w wykonaniu. E, generalnie im więcej ten mięsień będzie generował poboru energetycznego, tym lepiej jest dla nas. Mięsień jest złodziejem energetycznym w takim pozytywnym myśleniu, więc myślę, że to też to można by podłożyć.

Pójdźmy troszeczkę głębiej, jeżeli chodzi o te polimorfizmy genetyczne w suplementacji. Jaką rolę odgrywają? Co możesz tutaj podpowiedzieć?

Ciekawostką jest to, że to co usłyszeliśmy kilka ładnych lat temu na temat polimorfizmu MTHFR dotyczy się jednak całości populacji. Kiedyś myślano, że to tylko osoby, które mają ten wariant C677T lub 1298T w MTHFR muszą mieć aktywne foliany. Mhm.

Kilka lat temu okazało się, że jednak wszyscy muszą stosować właśnie kwas foliowy, czyli ten aktywny folian, a nie zwykły kwas foliowy, który o losie dalej jest rekomendowany większości kobiet w ciąży, gdzie to nie jest tak, że dajemy coś nieefektywnego, tylko niestety powoduje to to, że dajemy produkt, który jest toksyczny dla matki i dla płodu. Więc im bardziej wejdziemy w te meandry tych polimorfizmów, tego jak działa u nas homocysteina, tego, że jednak te formy kwasu foliowego powinny być aktywne, to jest super. Kolejna rzecz yyy to na przykład polimorfizm BRCA1. Tutaj profesor Jan Lubiński się kłania i tak dalej. Markery szyjki macicy czy sutka. Tutaj akurat trzeba być ostrożnym trochę względem selenu. Z jednej strony im wyższy poziom selenu i cynku, tym niższe ryzyko nawiązania choroby nowotworowej. Niższy poziom też metali ciężkich jak kadm, arsen i pozostałe. Natomiast sama terapia chelatowania u niektórych osób by się przydała, no bo potem okaże się, że właśnie tu jest podstawa na przykład autoimmunologii. No ale też to, co profesor Lubiński wskazywał, jednak te dane łączące metale ciężkie i ryzyko nawiązania nowotworu, no jednak warto jest te metale ciężkie z siebie wyrzucić.

Spróbujmy jeszcze troszkę o tej mikrobiocie i o tym, o tym, jak fantastyczny sposób wspierasz swoich podopiecznych. Probiotykami, prebiotykami, chociaż z grubsza powiedz kiedy, dla kogo, co.

Mhm. Dobra, to teraz chyba na początku warto byłoby sobie odszyfrować te terminy, bo wiele osób myśli, że pro, pre, postbiotyk to jedno i to samo. No nie. Probiotyki to są te bakterie, które zasiedlają nasz układ pokarmowy. Najczęściej one są żywe, chociaż nie zawsze. Faktycznie praktyka pokazuje, że niekiedy pasteryzacja tych bakterii probiotycznych pomaga je dopiero ustabilizować i wtedy stają się one postbiotykiem. Natomiast dla większości osób jako postbiotyk rozumiemy kwasy masłowe, tak? Maślan sodu, kwas masłowy mikronizowany. To jest to, co nasze bakterie jelitowe, czyli probiotyki robią pod wpływem dostarczenia im prebiotyków. Czyli prebiotyki to włókna pokarmowe najczęściej.

Pokarm dla...

Dokładnie. Czyli bakterie to żołnierze, którzy zjadają owsiankę, czyli probiotyk i z wdzięczności bronią kraju, robiąc postbiotyk. Tak więc tak to można by sobie określić. Generalnie większość z nas ma teraz dysbiozę jelitową. Gdybyśmy popatrzyli na to, co uszkadza nam mikrobiom, to moglibyśmy powiedzieć jednym wyrazem: życie w XXI wieku, bo stres psychiczny, stres fizyczny. Yyy, farmakoterapia, tak, farmakoterapia użyta w nadmiarze, czyli tutaj mówimy o IPP, inhibitorach pompy protonowej, o antybiotykach, zwłaszcza o szerokim spektrum działania, jak kwas klawulanowy połączony z amoksycyliną, który na anginę, na zapalenie płuc, na zapalenie zatok, wszystko jest wypisywany jako taki produkt bomby atomowej, tak? Czyli spustoszenie.

Dokładnie. Więc mamy tutaj dane naukowe, które pokazują, że od czterech miesięcy do nawet czterech lat niestety po takiej wielokrotnej terapii mamy zniszczenia mikrobiomu. E i chyba jeszcze NLPZ, czyli niesteroidowe leki przeciwzapalne, które nie są stosowane na żądanie, bo ja rozumiem, jak ktoś ma kaca i mówi: "Boli mnie głowa, muszę zaraz ogarniać". Weźmie sobie ten ibuprofen. Okej. Natomiast jeżeli ktoś mówi, że boli mnie kolano od 15 lat i ładuje ibuprofen, no to niestety jest to bardzo, bardzo kiepski pomysł. Musimy wziąć pod uwagę fakt, że sama komponenta yyy naszego jelita składa się z takich elementów, które budują i szczelność tej bariery. I to jest też coś, co mnie boli strasznie, że nawet w moim środowisku, w środowisku dietetyków, lekarzy i tak dalej, dalej jest "ha ha, nieszczelne jelito, dziurawe jelito, cieknące jelito". Mówię: "Chłopie, wejdź na PubMed, wpisz sobie 'increased intestinal permeability' i zobaczysz, że jest ponad 17 000 badań, które to łączą z autoimmunologią, z przepuszczalnością nawet bariery krew-mózg". Tutaj też można powiedzieć, że ogień jako potężnym hamującym dla naszego układu nerwowego, a jednak część bakterii psychobiotycznych, jak w 2013 roku Cryan i Dinan powiedzieli, to jednak może mieć ogromny wpływ na nasz układ nerwowy. Nie tylko pod kątem ADHD, ADD czy innych form nadpobudliwości, ale też zaburzeń ze spektrum autyzmu, nerwicy lękowej czy po prostu osób, które są w gazie, tak w wyniku swojej kariery, w wyniku tego, że naprawdę no cierpią na na nieuleczalną chorobę zwaną ambicją, nie? I i tutaj można powiedzieć, że to jest też bardzo fajny stabilizator. Zresztą chyba dwa albo trzy lata temu wyszły bardzo ciekawe badania na modelu mikrobiomu, które pokazywały, że takie bakterie z szczepów Hervecticus rosei pięciokrotnie zwiększają produkcję GABA i potem przez nerw błędny odnoszenie tego do układu nerwowego. Więc ten układ nerwowy jest świetna sprawa, która bardzo mocno też otwiera oczy, że zanim wdrożymy jakieś leczenie psychiatryczne, to krótki wywiad i nawet właśnie od psychobiotyków zacząć. Petarda.

Wracając znowu do mojej zaprzyjaźnionej pani psychodietetyk. Yyy, ma fenomenalne historie, które opowiada o osobach z nerwicą, z zaburzeniami lękowymi, czy opowiadała w ogóle też o swojej prywatnej historii, gdzie y na skutek problemu zdrowotnego, operacji syn, przechodził bardzo długą antybiotykoterapię i co się stało z jego psychiką? Fenomenalny sposób opowiada, w jaki sposób z punktu bardzo nieprzyjemnego, jeżeli chodzi o o psychikę, doprowadziła go do pełnego zdrowia, ale właśnie adresując stricte mikrobiom. Dużo się bardzo dzisiaj mówi i probiotyki ludzie biorą, mam wrażenie tak trochę na chybił trafił, bo jest taka moda, powiedzmy trochę więcej, że jednak chyba nie jest to właściwa droga. Możesz coś więcej powiedzieć, dlaczego?

Jasne. Zacznijmy od tego, że absolutną podstawą w probiotykoterapii jest to, że dany preparat probiotyczny jest na coś i wiadomo, trochę mamy związane ręce, bo w suplementacji nie jesteśmy w stanie nazwać jakby danego produktu. Jest nawet taki szczep LP299V, który nawet w nazwie produktu jak ma IBS, no to główny inspektor sanitarny się tego czepiał, że to jest wskazanie pacjentowi, że on będzie leczył IBS. Gdzie tak, kurwa, leczy IBS? Umówmy się, ściągnijmy te rękawiczki i powiedzmy, jak jest. Natomiast musiała być taka notacja, że to IBS jest gwiazdką, jest innowacyjny, bezpieczny, skuteczny.

Aha. Żeby nie było, że to jest sugestia co do samej jednostki zaburzenia jako IBS, czyli nadwrażliwe. Y, ale poza...

Gdzie też w sumie jedna jest racja, że zrobił się worek, do którego wszyscy wrzucają, jak nie wiedzą albo nie wiedzą, jak poszukiwać przyczyny problemów, to wszystko się wrzuca w worek IBS, więc tu gdzieś można doszukiwać się jakiegoś sensu, aczkolwiek no wiemy, że są probiotyki, które faktycznie bardzo korzystnie wpływają.

Dokładnie. Tak. Znaczy mam nadzieję, że teraz to się troszeczkę zmieni, bo przecież niedawno m weszły nowelizacje kryteriów rzymskich, tak? Kryteria rzymskie piąte teraz no już są w takim pre-poście, że tak powiem, wstawione i i chyba w maju albo w czerwcu będą w druku. Natomiast fajnie byłoby, gdyby każdy gastroenterolog też do tego zajrzał, albo też dietetyk, który zajmuje się przewodem pokarmowym. No bo jednak te funkcjonalne zaburzenia układu trawiennego są dosyć szerokie. Czasami właśnie też niektórzy szukają, że "O, ja mam IBS" i oczywiście tak jak mówisz, każdy do tego wora wkłada ten problem. Natomiast ja bym powiedział, że nie, ty masz problem z regulacją kompleksu MMC, czyli motoryczny kompleks wędrujący, bo co chwilę palisz papierosa, bo podjadasz orzeszki, bo popijasz kawką, herbatką i tak dalej. Więc kiedy ten twój układ, tak, kiedy twój układ pokarmowy ma odpocząć? No on po prostu co chwilę coś mieli. Więc to, że masz zgagę, wzdęcia, jakieś przelewania się treści w żołądku, to wynika tylko i wyłącznie z tego, że cały czas tam jest praca. A gdyby wdrożyć ten słynny intermittent fasting, czyli śniadanie, przerwa, obiad, przerwa, kolacja, to masz te 8 godzin powiedzmy okna żywieniowego na trzy posiłki, 10:00, 14:00, 18:00 powiedzmy. Można to oczywiście dostosować i jest ekstra.

Co ciekawe, stomatolodzy jako pierwsi wiele, wiele lat temu zwracali uwagę na zbawienny wpływ przerw pomiędzy posiłkami. Chodzi tutaj bardziej o mikrobiom jamy ustnej i to tą zbawienną przerwę w przeżuwaniu bez końca produktów. E cieszę się bardzo, że dzisiaj już wszystkie specjalizacje chyba doceniają tą przerwę i i możliwość dania możliwości przewodowi pokarmowemu na taki odpoczynek. Czy ty sam stosujesz y taki post przerywany?

Tak. I mam to podzielone troszeczkę na takie dwa dni, czyli dzień, kiedy mam trening i dzień, kiedy nie mam treningu. Jak jest trening, to po prostu pojawia się jeden posiłek więcej. Czyli mamy przedtreningowy, który też staram się bilansować bardziej przy pomocy węglowodanów i białka i tam sobie poskąpię tłuszczu. No bo nie chodzi tylko o to, żeby to było lekkostrawne, ale no skoro jestem miłośnikiem treningu siłowego, no to jednak ten sport jest glikolityczny, czyli potrzebuję węglowodanów na korzyść resyntezy glikogenu, no i białko, no bo będę uszkadzał włókna mięśniowe, więc to jest bardzo proste. Ten kolejny posiłek, który się pojawia, to najczęściej jest jakaś opcja powiedzmy owsianki z białkiem serwatkowym, z daktylem, z bananami, czyli ponownie uzupełniamy glikogen, insulina do góry, insulinopodobny czynnik wzrostu, regeneracja, no i białko, żeby ten bilans azotowy po prostu naprawić. Ale poza tym te dwa pozostałe posiłki raczej są bardziej bogate w białko i tłuszcze. No bo ponownie, no nie jesteśmy koniem, żeby cały czas na owsie jechać, prawda? Więc te posiłki jak jajka na 1000 sposobów, tłuste mięso, tłuste ryby z dodatkiem warzyw. Już nie zawsze trzeba te węglowodany męczyć jako kaszy, ziemniaki czy pozostałe. To jest super. Ale też jestem zdeklarowanym fanem takiego żywienia instynktownego, intuicyjnego.

Tylko to już trzeba mieć dużo wiedzy, moim zdaniem.

Wiedzę, tak, na pewno jakąś podstawową. Takiego poczucia dobrego własnego ciała, co też wymaga no troszkę czasu, żebyśmy nauczyli się słuchać swojego ciała, bo nas tego nikt nie uczy.

No dokładnie. Jednak trzeba troszeczkę wsłuchać się w te potrzeby organizmu. No nie każdemu to wychodzi. Ale jeżeli chodzi o to żywienie, to uważam, że to jest dosyć proste. Ja zresztą wielokrotnie zwracałem uwagę na to, że od 2008 roku już tak na grubo, że tak powiem, zajmuję się tym tematem. Yyy, a jakbym policzył wszystkie lata, w których byłem na ścisłej diecie, to wyszłoby może półtora roku, może 2 lata i to w takim okresie tu trzy miesiące, tu trzy miesiące, tu sześć miesięcy. I to było bardziej związane z tym, że taką formę życiową robiłem. Natomiast przez te wszystkie lata to, co mi przyświecało, to po prostu świadomość tego, czy coś odwaliłem i powinienem teraz trochę odpokutować, czyli dobra, to jutro może bardziej sałatka, a nie jakieś właśnie ziemniaki czy inne tłuste albo kaloryczne po prostu potrawy. No bo dzisiaj zostałem zaproszony na obiad, potem ktoś powiedział: "Słuchaj, sernik pistacjowy warszawski musisz". No to jak muszę, no to muszę też odpokutować jutro, żeby troszeczkę ten podaż kalorii albo przykręcić w dół, albo żeby zrobić po prostu bardziej objętościowy, bardziej intensywny trening. Więc to jest proste. To jest trochę jak decyzja biznesowa. Jak w to pisz jedną inwestycję, to wiesz, że potem jednak tego pasa trzeba po prostu przykręcić. Tyle.

Piękne porównanie. Kupuję to, a bardzo, bardzo trafnie określiłeś to. M. A czym przerywać lubisz post? Rano na przykład? Y, ja na przykład y przez to, że też stosowałam glukometry ciągłe, żeby zobaczyć na na co jak reaguje mój organizm, to było w ogóle też cała, cały ogrom wiedzy, który zyskałam na swoje potrzeby i faktycznie w moim przypadku ten posiłek białkowo-tłuszczowy z samego rana sprawdza się dużo lepiej niż na przykład owsianka z owocami. Jak u ciebie jest z tym przerywaniem postu?

U mnie podobnie jak u ciebie, czyli bardziej są to posiłki białkowo-tłuszczowe. Ja jestem zdeklarowanym fanem jajek. Czy to jajka sadzone, jajka w koszulce, jajka gotowane na miękko i tak dalej, omlety. Da się z tego naprawdę wykombinować każdą potrawę. Yyy, jajka są tak naprawdę prawdziwą multivitaminą i mają i dużo nie tylko żelaza, ale też mają cholesterolu, który umówmy się jest dobry dla naszego organizmu. Może nie dla każdego. Jak ktoś ma apolipoproteinę A i tak dalej podwyższoną, to warto byłoby troszeczkę uważać, ale też uważam, że dużo się demonizuje na temat cholesterolu i tego, jaka jest jego rola i aterogenność sama. No zgoda, ale nie zawsze są to jajka, no bo byłoby, byłoby trochę nudno. Czasami robię to tak, że obiad zjadam na śniadanie, czyli właśnie jakiegoś łososia czy inną rybę w towarzystwie warzyw. Może troszeczkę skrobi w niewielkim udziale. Robię sobie w takim naczyniu żaroodpornym i po prostu takie coś też odżywczego zjadam. Jednak białko, tłuszcz i błonnik dają zdecydowanie lepszą sytość i lepszą kontrolę glikemii, o której powiedziałaś i to jest super. Ale bywają też takie dni, gdzie na przykład nie mogę zrobić treningu ani rano, ani po pracy, kiedy jeszcze dzieciaków powiedzmy nie odebrałem z przedszkola. No i trenuję, nie do końca mi się to podoba, ale jak ich położę spać, czyli o 20:00 powiedzmy dzieci idą spać, są małe jeszcze, więc 6 i 4 lata, więc można tak poogarniać, a potem robię trening. Jak zrobię trening, no to zjem po prostu ten posiłek potreningowy i trochę jednak ta regeneracja wygląda inaczej. Więc wtedy na zajutrz na śniadanie ląduje na przykład owsianka, która jest takim super fajnym podładowaniem tego wszystkiego, co rozpocząłem wieczorem, dzień poprzedni. No a teraz trzeba to kontynuować.

A czy są jakieś różnice, jeżeli chodzi o takie wspieranie przedtreningowe dla kobiet i dla mężczyzn?

Wiesz co, ja osobiście widzę to w takim bardzo podobnym udziale. Oczywiście u kobiet może być to związane z jakąś opcją zaburzenia androgenów, z fazą cyklu miesiączkowego, czy jest więcej progesteronu, czy estradiolu i tak dalej, ale powiedziałbym, że podstawa jest ta sama i radziłbym nie szukać kwadratowych jaj, radziłbym po prostu robić to, co jest dobre i sprawdzone, bo umówmy się, no jeżeli chodzi o takich moich amerykańskich mentorów, to byłby przede wszystkim Brad Contreras i Joe DeFranco. I oni właśnie o tym mówią cały czas, że przede wszystkim patrz na konsekwentne realizowanie swojego planu. Tak, okej, trening siłowy może spowodować, że gdzieś tam się nadmiernie rozbudujesz, ale potrzebujesz do tego świetnego genu, jak na przykład Serena Williams i tak dalej, która jest tam w topce, jeżeli chodzi o zdolności genetyczne. Poza tym wszystko możesz modulować przez obciążenie treningowe, przez ilość kalorii. No z pustego Salomon nie naleje. Raczej nie ma takich sytuacji, że zjadasz 1800 kcal, machasz trzykilową różową hantelką i będziesz miała takie bary jak konary. No bez przesady.

A wiesz, że przez lata? No ja też jestem fanką treningów i przez dłuższy czas trenowałam z trenerem, potem była przerwa i wróciłam już świadomie bardzo do treningów z...

Trenerem, bo widzę różnicę jednak jak ktoś dopilnowuje tego szczegółu, tej techniki. Ale pamiętam jak dużo wcześniej, kiedy zaczęłam trenować to cały czas zwracałam uwagę trenerowi, że nie, nie, nie, ja tego nie, ja nie chcę mieć, >> nie chcę mieć mięśni, >> nie chcę, nie chcę mieć rozbudowanych mięśni. Dziś z kolei już jako kobieta 45 plus wręcz proszę go o to, żeby mi pomagał i wspierał w budowaniu tych mięśni, bo już wiem jak zbawienny wpływ będzie miało to na długowieczność w moim przypadku.

>> I warto jest wspomnieć tutaj na samą osteoporozę, bo to jest też bardzo bardzo ważny element. Mam wrażenie, że kobiety boją się tego treningu siłowego z tego powodu, że się rozbudują, że to będzie miało wpływ na ich układ hormonalny i tak dalej.

>> Tak trudne rozbudować. Zaczy od tego. >> O to chodzi. Wiadomo, że to też zależy troszeczkę od samatotypu, bo panie ektomorficzne faktycznie raczej będą bardziej szczupłe. Panie z tendencją do takiej mezomorficznej budowy, no jednak mogą tą masę mięśniową nabyć szybciej. Ale myślę, że to znowu jesteśmy w stanie kontrolować i wiele osób popatrzy sobie, dobra na przykład pośladki uda już fajnie wyglądają, nie chcę ich bardziej rozbudowywać, więc nie będę tak mocno ich trenowała pod taką ilością ciężaru i tak dalej. Ale osteoporoza z reguły osoby, które mają nadwagę lub otyłość mają mniejsze ryzyko osteoporozy, bo jednak te obciążenia osiowe, tak powodują, że ten układ masy kostnej jest bardziej stabilny, ale w dużo zdrowszym udziale oczywiście jesteśmy to w stanie robić angażując trening oporowy. To czy to będzie kalistenika, pleometryka, crossfit, ketle, interwały o wysokiej intensywności, trening siłowy. Naprawdę nie ma to dużego znaczenia, ale róbmy ten trening siłowy.

Ciekawostka jeszcze propos yyy tej insulinoporności i tak dalej i tak dalej. Analogii GLP1. O Zempixenda strasznie zjadają kości. Tak. I nie tylko sarkopenia, ale również negatywny wpływ jest. I dlatego też jeżeli ktoś potrzebuje takiej terapii, no to też warto jest adresować i sprawdzać jak się Ja miałam tutaj genialną gościnię, jeżeli chodzi właśnie o osteoporozę. Bardzo fajnie też podkreślała rolę treningów w kontekście walki z potencjalną osteoporozą.

A czy ty myślisz, że w ogóle suplementacja również idzie w kierunku takiej personalizacji? Jak ty w ogóle widzisz przyszłość suplementacji?

>> Powiem ci tak, wydaje mi się, że w suplementacji i tak trzeba mieć trochę głowy na karku i mieć tą świadomość tego właśnie co jest dostępne na rynku i co potrzebujesz. Bo wydaje mi się, że takich klientów wręcz nafuturowanych suplementami to miałem chyba 10 w życiu, a naprawdę przyjąłem ich bardzo, bardzo dużo. E, to były osoby, które chciały mieć suplement na wszystko, czyli pojawiała się witamina D3, magnez, omega3, probiotyki i tak dalej. Pojawiła się też Astantyna, pojawiły się Royal Jelly, bo jest też dobry jako mleczko, pszczele, jako antyaging i tak dalej. Pojawiały się różne ekstrakty roślinne. Mówię: "Boże stary, ile ty tego masz tam z 30 40 opakowań, jak się ty w tym w ogóle łapiesz?"

Na szczęście >> nie pokażę ci mojej szafki w takim razie. Ale wiesz co jest fajne, że właśnie kiedyś była taka suplementacja monoskładnikowa. Pamiętam jak jednego z takich mocnych zawodników UFC miałem pod opieką to też popatrzyłem, że na przykład na śniadaniu miał kiedyś pięć albo sześć produktów, potem przed treningiem sześć produktów, na obiad pięć produktów i faktycznie tych słoików robiło się dużo, ale w pewnym momencie właśnie te 5 lat temu ktoś wpadł na doskonały pomysł, aby robić blendy, aby robić te mieszanki i wtedy okazywało się, że faktycznie cynk, witaminę A, E, astaksantynę, luteinę i tak dalej masz w jednym produkcie i to jest naprawdę rewelacja, bo trzeba mieć po prostu świadomość tego, że w tej całej ideologii dbania o swój organizm, no jednak warto jest wziąć to jako wiesz sumę składowych i to byłoby naprawdę ekstra. Natomiast no co tu się dzieje pod kątem tej suplementacji, jak to ująć jako pewne podstawy, co jest takie wyświechtane, naprawdę ciężko to ująć, bo ja widzę podstawę jak przyszłość suplementacji dalej w tym samym udziale. Dalej będzie to raczej orbitowało wokół tego healthy agingu czy antyagingu, zwał jak zwał, longevity cały.

>> Raczej będzie to odchodziło od takiej specjalizacji jak było do tej pory, czyli odżywki na masę, na redukcję tkanki tłuszczowej. To dalej jest duży rynek. No bo umówmy się, że jednak tych amatorów siłowni, fitness klubów jest dosyć dużo, ale mam wrażenie, że niektórzy źle się za to zabierają, czyli biorą na przykład kreatynę, nie patrząc na to, że kuleje im żywienie, że jest za mało węglowodanów, za mało białka, za mało kalorii. I tutaj należy znowu naprawić podstawy, a dopiero potem myśleć o jakimś masginerze, o białku serwatkowym czy o kreatynie.

>> Kuba, dziękuję tobie bardzo za te te informacje, którymi się podzieliłeś. Ogrom twojej wiedzy sprawia, że mam poczucie, że moglibyśmy 10 odcinków zrobić i nadal byłoby to mocno ciekawe i każdy by mógł wyciągnąć dla siebie wiele cennych informacji. Dziękuję z całego serca. Mam niedosyt. W związku z tym od razu tu y >> czuję się zaproszony.

>> Zapraszam cię do kolejnego do kolejnej rozmowy. Myślę, że co najmniej porozmawiamy o probiotykach, prebiotykach, o tym jak zadbać o mikrobiom y jelitowy, ale też mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać o wielu, wielu innych rzeczach, w których ty jesteś absolutnym ekspertem.

>> Dziękuję pięknie. Pojawiają się mężczyźni, którzy mówią o samotności, ale też osamotnieniu. Ja mogę być w związku i mogę mieć instagramową rodzinę, może tam wszystko się zgadzać, ale ja nie będę może miał w osobie partnerki, osoby, z którą ja jestem w stanie podzielić się emocjami. Ale patrz, jak emblematycznie biorę testosteron, prawda? Już to robi. To już może być taki taki element wzmacniający też własne, własnej tożsamości, własnego ego.

>> Wzmocnąłem się. Jestem lepszym cesarzem. Tak, tak, jestem nadcesarzem, prawda? Jestem Zeusem na tym Olimpie. Ta grupa powiela wątek niezadowolenia ze swojego ciała. Dogania na przykład kobiety w poczuciu niezadowolenia z tego ciała. Żeby nie było tak łatwo, to rewersem tego medalu wiesz co jest? Komedie romantyczne. Jak wiele też złego zrobił miłości romantycznej. Tak samo jak pornografia. Yeah.