📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Wim Hof: Oddech to życie a zimno to Bóg. Dlaczego świat nauki boi się jego metody?

Cyprian Majcher1:32:47

Transcription

Ludzie chcą żyć dłużej. Tylko po co? Właśnie dusza. Czas na duszę. Bez duszy zgnijemy w jeden dzień.

Czy kontrolujemy własne emocje na tyle, by uaktywnić duszę, która stanowi połączenie z Bogiem? I czas, by ludzkość to pojęła. To skorumpowany system. Nie wiedzą co jest dobre. Sądzą, że zimno jest złe, a strefa komfortu dobra. 5 godzin przed telewizorem jest w porządku. Śmieciowe żarcie z ulepszaczami też. Im więcej, tym lepiej. To, co wpędza nas w chorobę też jest spoko, ale naturalny sposób, by się wzmocnić i na dłuższą metę zapobiec chorobom, ich nie interesuje. Chory system. Nie róbcie tego. To moralnie nie w porządku. Dlatego się stawiamy. Nieważne, czym mnie dopadną. Nie boję się śmierci, boję się braku życia.

Partnerem kanału jest XTB, polska aplikacja inwestycyjna, z której korzysta półtora miliona osób na całym świecie. Rejestrując się z kodem Cyprian, możecie uzyskać kurs zarządzania finansami od podstaw.

>> Dermika 100% for men. Proteinowa siła dla twojej skóry. Regeneracja, energia. Natychmiastowy efekt świeżości. 100% for men.

>> Partnerem kanału jest SFD, największy sklep z odżywkami i suplementami diety w Polsce.

>> Partnerem podcastu jest Coldspace, producent całorocznych wanien do morsowania. Zimne kąpiele to coś więcej niż trend. To realne narzędzie wspierające odporność, regenerację mięśni i poprawę samopoczucia.

Komfort rozmowy zapewnia Jumisu. Spędzasz godziny przed ekranem? Wybierz Defender. Okulary z filtrem światła niebieskiego. Zamów 20% taniej z kodem Cyprian 20.

Partnerem podcastu jest Solflaps. Suplementy inspirowane naturą w oparciu o organiczne składniki grzybowe z kodem Cyprian 12 znajdziecie tam zniżkę na wszystkie produkty.

O perfekcyjne cięcie dba Gentlemen Barbershop, największa sieć barbershopów w Europie. Znajdź salon na gentlembar.pl.

My guest, moim gościem Wim Hof. Witaj. Thank you.

Masz na koncie 26 rekordów świata. Dwie godziny w lodzie, maraton na Antarktydzie, bosso, Mount Everest w krótkich spodenkach. To wszystko robi wrażenie, ale najbardziej ciekawi mnie to, czego dowiedziałeś się o sobie w tych ekstremalnych warunkach. Jak wyrwać się z narzuconych schematów myślenia?

Gdy dorosłem, stwierdziłem, że skoro w oczach świata choroby, wojny, depresja, zanieczyszczenie środowiska czy okrucieństwo to coś normalnego, to cały ten świat jest chory i chcę to zmienić. Jak? Nie wiem, ale czułem, że szkoła nas zniewala. Uczy się nas, że nic nie poradzimy na to, co daje nam system. Dopóki trwają wojny, nie ma mowy o cywilizacji. Póki istnieją choroby, gdzie są lekarze? Proces leczenia, uzdrawiania jest nieskuteczny. Medycyna nie dowozi. Widzę wokół tyle cierpienia. Chorują dzieci, a my wciąż nie znamy odpowiedzi mimo takiej technologii. Przekonałem się, że zimno i prawidłowy oddech znoszą narzucone nam nawyki ciała i umysłu. Udowodniłem, że stać nas na więcej, niż nam się zdaje, bo często zamiast tego doświadczać, szukam odpowiedzi w dowodach naukowych.

Czemu wobec tego różni się poszukiwanie prawdy o sobie w książkach od doświadczenia jej na własnej skórze? Codziennie sięgam w głąb siebie. Idę dalej, niż pozwalają na to książki. Szedłem biegać, ścigałem się, próbowałem wszystkiego, co proponował mi świat i nie znajdowałem duchowej głębi. Gryzło mnie to od środka jak jakiś gryzoń. Próbowało się wydobyć. Chciałem poczuć, kim jestem, czym jestem, czym jest Bóg. Chciałem się dowiedzieć, poczuć to. Gdzie jest Bóg, skoro na świecie jest tyle wojen, nienawiści, nieporozumień, tyle zanieczyszczeń? Gdzie? Chcę zrozumieć. Bo Bóg to dobro, a ja wierzę w dobro, więc muszę wyjść poza to, co myślę, poza to, czego mnie nauczano. Sięgnąć głębiej. Dlatego wyszedłem na mróz.

Zimno jest bezlitosne, ale sprawiedliwe. W Polsce wielu ludzi morsuje pod wodospadem. W Przesiece i w całej Polsce pobiliśmy rekord świata. 1500 Polaków morsowało w Gdańsku, w morzu. Tak, w Bałtyku. I to w zimie. Było świetnie. Żaden lekarz czy naukowiec nie wygra z zimną wodą. W zimnej wodzie przestajesz myśleć, tylko czujesz. Uruchamiasz najgłębsze procesy fizjologiczne, skacze ci adrenalina, a to sprawia, że zaczynasz walczyć i funkcjonujesz doskonale. Czyli jak? Bez chorób, bez stresu, bez depresji, bez tego, co obniża naszą funkcjonalność. Dzięki zimnej wodzie. Polacy, oby tak dalej. Dajecie przykład reszcie świata. To jest przyszłość. Zimno będzie nas leczyć.

Kolejna sprawa to oddychanie. Głęboki oddech dogłębnie odżywia wszystkie komórki. Podwyższa poziom pH i pomaga uporać się ze wszystkimi traumami, ze stresem. To nasza natura. Mówi się, że stres jest niewidoczny, znika i nic na to nie poradzimy. A przecież możemy sobie z nim poradzić.

Pięknie o tym mówisz. Czyli nie chodzi tylko o umysł, ale i o to, kim jesteśmy. Coś większego, czego nie ogarniamy tylko umysłem. Kiedy doświadczyłeś tego po raz pierwszy? Dobre pytanie, bo tu właśnie chodzi o umysł. Subtelna różnica, a wszystko zmienia. To ufanie, wiara. Świat nie ufa już boskiemu pierwiastkowi. Stawia wszystko na technologię, na władzę, kontrolę rządzących. Czas na duszę, na Boga, na duchowość, na autonomię. Autonomia leży w naszej naturze. Wewnętrzna natura w mózgu daje nam kontrolę nad ciałem i umysłem. Kontrolujemy autonomiczny układ nerwowy siłą umysłu. Dzięki myśleniu i wolnej woli kontrolujemy autonomiczne procesy zachodzące w mózgu. Udowodniłem to na prześwietleniach. W badaniach krwi, kiedy wstrzyknęli nam toksyny bakterii E. coli, udowodniłem, że siłą woli jesteśmy w stanie zdusić stan zapalny, pokonać depresję i w pełni się kontrolować. To właśnie autonomia. Dzięki niej stajesz się dobrym człowiekiem. Każdy świadomy, autonomiczny człowiek wybierze szczęście zamiast smutku, zdrowie zamiast choroby, siłę zamiast słabości. Człowiek szczęśliwy nie idzie na wojnę, nie ulega chciwości.

Rozejrzyj się. Świat walczy o władzę. Panują w nim pieniądze, chciwość, strach, zwłaszcza przed śmiercią. Ludzie chcą żyć dłużej. Tylko po co? Właśnie dusza. Czas na duszę. Bez duszy zgnijemy w jeden dzień. Spróbujmy więc określić, czym jest dusza, czym jest umysł, czy kontrolujemy własne emocje na tyle, by uaktywnić duszę, która stanowi połączenie z Bogiem? Owszem. I czas, by ludzkość to pojęła. A z tym połączeniem po prostu czujesz miłość.

Czym ona jest dla ciebie w twoim języku? Miłość. Jak najbardziej. Kochanie. Ta prawdziwa miłość, nie ta z piosenek. Kochasz żonę? Kochasz seks, przestajesz myśleć, ale wiesz jak oddychać. To dopiero jest oddychanie. Zawsze mówię: kochaj życie tak, jak kochasz żonę, seks, swoje auta, to, co posiadasz. Kochaj życie bezwarunkowo. Wtedy nawiążesz więź z własną duszą. Miłość ma potężną siłę i tego powinni nas uczyć od początku. Uczą nas jak kontrolować emocje, jak je okiełznać, a przecież możemy szaleńczo zakochać się w życiu. Tego powinni nas uczyć. Potem idziesz do pracy, wywalają cię, jesteś bezrobotny, więc wpadasz w depresję, bo nie masz kasy na kredyt czy czesne dla dzieci, żonę, samochód. Cały ten system opiera się na dobrach doczesnych, jest nimi uwarunkowany, ale każdy ma w sobie bezwarunkową siłę, poczucie duchowego spełnienia w danej chwili. Musimy ją w sobie odkryć, inaczej AI i roboty nas dopadną. Jeśli nie zadbamy o duszę, pokona nas bezduszna rzeczywistość.

Wróćmy do twoich rekordów. Dwie godziny w lodzie czy maraton na Bieguna Południowego zdają się zaprzeczać nauce. Twierdzisz, że to kwestia przewagi umysłu nad ciałem. To w którym momencie ból fizyczny znika i zyskujesz spokój i pełną kontrolę? Jakbyś opisał ten proces?

Jak dziś rano wziąłem lodowatą kąpiel. Zanim... Robisz to codziennie? Codziennie. Lubię to. Nie, ja to uwielbiam. Kocham to. Codziennie trenuję na dworze. Wszystkim jest zimno, a ja w szortach, nawet w zimie. Uwielbiam zimno, bo zimno sprawia, że czujesz. Zamiast myśleć, zanim wyjdę na zimno, podejmuję decyzję. Dobra, wychodzę. Tak kontroluję własne ciało. Siłą woli je przygotowuję i zmuszam je do produkcji adrenaliny. Kiedy się zanurzam, w zasadzie nie czuję zimna. Choć to przeszywająco lodowata woda. A ja się rozluźniam. Siedzę tak długo, dopóki nie zrelaksuję się na tyle, by nie czuć już zimna i dopóki nie zacznę medytować. A wtedy jakbym siedział w przytulnym ciepełku, mimo tej lodowatej wody. To właśnie jest siła umysłu. Rozgrzewasz i umacniasz ciało od środka. Panujesz nad układem hormonalnym, hormonami dokrewnymi. Najważniejszym hormonem, którego brakuje ludziom z depresją jest dopamina. Gdy wchodzisz do lodowatej wody i z niej wychodzisz, dopamina skacze ci o 250%. To nie byle co. To dowód na siłę życiową, na to wewnętrzne ciśnienie, które dają nam neuroprzekaźniki dopaminowe. Czujesz tę siłę i depresja znika. Powinni tego uczyć na psychiatrii. Dzięki sile woli możesz zapanować nad układem hormonalnym i stawić czoło wszelkim przeszkodom. Tego się nauczyłem wychodząc na zimno.

Jest jeszcze oddychanie. Ćwiczę techniki oddechowe, które odkryłem, gdy znalazłem się w chłodzie. Nie takie jak w klasycznej pranajamie z Indii, bo to zbyt łagodna metoda wobec stresu i problemów współczesnego świata. Dzisiaj potrzebujemy innego sposobu kontroli, sposobu by dotrzeć w głąb siebie. Dzięki skutecznym ćwiczeniom. Jakim? Jak głębokie oddychanie, którego nauczyłem się w zimnie. Gdy znalazłem się w zimnie, zacząłem oddychać wolniej. Nagle poczułem więź z samym sobą i wytrzymałem w lodowatej wodzie pół godziny, a wcześniej dawałem radę tylko przez dwie minuty. Taka jest siła oddechu. Oddech umacnia ciało od środka i umożliwia więź między umysłem a ciałem, centralnym układem nerwowym. Ludzie sądzili, że nie da się tej więzi stworzyć siłą woli, ale to już przeszłość. Na tym polega autonomia. Autonomia daje kontrolę nad autonomicznymi procesami w ciele, w mózgu. Już potrafimy ją osiągać, a dzięki takim podcastom pokazujemy ją światu. Opowiadamy o niej wszystkim pięknym Polakom, by sięgali do serca i poczuli siłę do życia.

A kiedy dochodzi do najgłębszego procesu? Po 30 sekundach, dwóch minutach, 10, pół godziny? Już w momencie, gdy postanowiłeś wstawić czoło z... Jeśli wyjdziesz stresowi naprzeciw, stres nie przyjdzie do ciebie. Teologiczny. Stawiaj czoło stresowi, by stres nie dopadł ciebie. Stawiaj czoło zimno, by zimno nie złapało ciebie. Zimno jest wszędzie. Przeziębiam się, mam gorączkę, grypę, chorobę autoimmunologiczną. To wszystko przez stres. Nasz układ odpornościowy nie domaga, bo go nie aktywowaliśmy. Dlatego chorujemy. Łapią nas choroby, a my nie mamy się jak bronić. Więc kiedy podejmujesz decyzję, by wyjść na zimno, to już jest wielki krok. Czy to będzie 30 sekund, 15 czy 2 minuty? Nawet 30 sekund to wielki krok, bo ciało zapamiętuje. Muszę być silne. I zaczyna pracować, bo się przebudziło. Obudziłeś w sobie siłę, układ odpornościowy.

Zasubskrybuj mój program, by nie ominąć kolejnych odcinków. No dobrze, ale masz 67 lat. Wyobrażasz sobie dzień, w którym ciało odmówi ci posłuszeństwa i już nigdy więcej nie będziesz w stanie wejść do lodu? Nie sądzę. Na pewno dopóki nie zaśpiewam. Będziemy świętować moją setkę. Znasz kogoś, kto bierze lodowate kąpiele w wieku 100 lat? Pewnie. Nie będę coraz starszy, tylko coraz silniejszy. Dwa dni temu mój dobry znajomy Alister Overim, świetny kickbokser, zawodnik MMA, mistrz świata ogłosił, że wraca na ring. To mój kumpel. Będę go trenował. Sam jestem silny. Może nie widać. Widzę. Zobaczysz później. 67 lat. Niejeden młody nie potrafi tego, co ja. Czego? Znieść zimna.

Zimno zatrzymuje proces umierania. Dlaczego najdłużej żyjący ssak na świecie to wal grenlandzki? Wieloryb z Arktyki, który żyje w lodowato-zimnej wodzie. Ma potężny pysk i musi go czasem otwierać. To ssak, więc musi zachować temperaturę ciała w wysokości 37 stopni, żeby jego serce, wątroba, płuca i mózg funkcjonowały. Ale kiedy otwiera pysk, wlewa mu się cała ta lodowata woda, bo wal musi jeść. Wcina plankton, odcedza wodę, a plankton zostaje. Lodowata woda zagraża temperaturze głębokiej jego ciała. Jak ustów rozwiązuje to natura? My też jesteśmy ssakami. Są takie badania, pisali o nich w Nature. Wale mają tak zwane białko wiążące RNA. Indukowane zimnem mają go 100 razy więcej od człowieka. To białko odpowiada za naprawę komórek. Gdy lodowata woda obniża temperaturę głęboką i funkcjonalność spada, białko natychmiast rusza do akcji. Jest go 100 razy więcej niż u nas, ale my też je mamy. I zobacz, to najstarsze ssaki na Ziemi. Dożywają 250 lat i nie mają mutacji w komórkach, bo ich naprawa następuje błyskawicznie. Nie chorują na raka, a nas rak dopada. Starzejemy się, bo mechanizmy naprawcze naszych komórek słabną. To jest właśnie starość. A gdy wystawiam się na zimno, robię się silniejszy. Jak dzięki umysłowi. Nie jestem wielorybem, tylko człowiekiem. Mam to białko, ale też mam ludzki mózg, który potrafi wzmacniać aktywność neuronalną. Przetwarzanie sygnałów w układzie nerwowym to tak zwana interocepcja. Badam ją z neurobiologii. Interocepcja pozwala nam wpływać na białka wiążące, które odpowiadają za zdolności regeneracyjne komórek, by żyć dłużej. Będę silny aż do śmierci. Nie zniedołężnię gdzieś w domu dla starców.

>> Oto ja. Może to kwestia testosteronu. Sprawdź jego poziom. Mój najstarszy syn ma 43 lata. Masz od niego wyższy poziom testosteronu. A jak. Mam też półtoraroczną córkę. Najstarszy ma lata i to nie koniec. Mój testosteron strzela powyżej wszelkiej skali. Czemu? Bo tak działa zimno. Jego działanie jest niebezpieczne dla organizmu, ale ciało ma siłę, by sobie radzić z niebezpieczeństwem. Kiedy nie wychodzimy na zimno, zimno przychodzi do nas. Gdy nie szukamy stresu, stres szuka nas. Nie chorujemy celowo, to choroba nas dopada. Gdy coś chce mnie dopaść, nie pozwalam na to.

Przy twoim poziomie energii nie ma potrzeby, by go mierzyć. Ale kiedy zbadali cię na Uniwersytecie Stanowym w Wayne State, to okazało się, że umiesz aktywować w mózgu obszar odpowiedzialny za tłumienie bólu. Więc skoro potrafisz go wyciszyć, to nie boisz się, że przegapisz kiedyś moment, w którym twoje ciało powie dość? Zbyt często byłem o krok od śmierci. Podejmowałem śmiertelnie groźne wyzwania. Wspinałem się w górach na Mount Everest po stromych pionowych skałach, bez sprzętu, w mrozie, w rozrzedzonym powietrzu i na boso. To jak tylko nie pod koniec, bo po oblodzonym stoku nie wejdziesz na boso. Potrzebne są ci kolce. Raki. Raki jak gwoździe. A poza tym biegałem w szortach. Wszędzie nosiłem szorty. Zawsze je noszę. Po Nobla też pójdę w szortach, bez krawata i nago w samych szortach i tyle. Tak się należy ubierać w naturze. To ci daje siłę. Natura zdoła do ciebie dotrzeć i dać ci siłę. Matka natura jest piękna, przynosi nam dobro. Żyjemy dziś w strefie zbyt dużego komfortu. Wiadomo, cały dzień na mrozie fajny nie jest, ale odrobina zimna jest wspaniała. Pokazałem im to na uniwersytecie w Wale. To tak zwana hormeza. Celowe poddawanie się silnemu stresowi, by aktywować najgłębsze pokłady fizjologii. Gdy organizm się budzi, zaczyna cię słuchać. Ale jeśli ciągle siedzisz w ciepełku, jest ci milusiu, wcinasz śmieciowe żarcie, to wiadomo, że robisz się słabszy. Nie włącza ci się żaden alarm, nic cię nie budzi i kiedy dopada cię choroba, nie masz się jak bronić. I tego uczymy ludzi. Zimno wspaniale dociera do głębi fizjologii. Ono pomaga, a oddychanie pomaga uporać się ze wszelkimi blokadami, nawet genetyczną traumą. Głębokie oddychanie wyćwiczone dzięki wystawianiu się na prawdziwe zimno. Dzięki temu jesteś w stanie wytrzymać na zimnie dłużej, więc oddech to moc. I to udowodniliśmy. Na innym uniwersytecie wstrzyknęli mi bakterie i nic mi się nie stało. Dlaczego? Bo dzięki sile oddechu i prawidłowym ćwiczeniom nabrałem takiej wewnętrznej siły, że bakterie nie miały szans. Mój układ odpornościowy trzymał wysoko gardę i kazał im spadać. Pokazałem im to na Uniwersytecie Wayne. Leżałem w maszynie funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, a oni patrzyli w monitory. Napompowali mi zimną wodę do skafandra. Zwykle temperatura skóry wtedy spada. Tak by się zdawało, prawda? Tak. Wszyscy sądzą, ale nie u mnie. U mnie nie było żadnej różnicy. W zimnej czy w ciepłej wodzie temperatura skóry się nie zmieniała dzięki sile umysłu.

To wystarczy. W szkole nigdy nas nie uczyli jak opanować emocje siłą umysłu, a powinni. Ale też kilka osób utonęło, gdy stosowały metodę Wim Hofa. Masz pewność, że sprawdza się ona u każdego? Sprawdza się. Ale to nie na rękę koncernom farmaceutycznym i rządzącym. Mają to gdzieś, bo daje ludziom narzędzia kontroli wewnętrznej na poziomie autonomicznym. To mają być ćwiczenia w zimnej wodzie. Jeśli ktoś ćwiczy oddech w ciepłej wodzie, mimo ostrzeżeń, żeby ćwiczyć z dala od wody i stawia na swoim, to tak jakby ktoś pędził samochodem pod prąd i myślał, że wszystko gra, a potem mówią, że to producent auta jest winny, bo je wyprodukował. Nie trzeba korzystać z tego z głową. To metoda czy technika naturalna za darmo. Więc jaka była przyczyna? Przyczyna musimy być gotowi na wszystko. Pewnie jak ze wszystkim. Nie wolno się wspinać bez przeszkolenia. Nie wolno jeździć pod prąd. Nie wolno beztrosko przechodzić czy przejeżdżać rowerem przez ulicę pełną samochodów. Auta spowodowały wypadek. Nieprawda.

Cały ten przemysł, sposób w jaki podchodzi się do chorób, nabija im tylko kapitał. Nie chcą naturalnych sposobów, bo to nic nie kosztuje. Nigdy tego nie poprą, nie będą na to stawiać. W 2014 roku po raz pierwszy w historii medycyny udowodniliśmy, że można dogłębnie wpłynąć na autonomiczny układ nerwowy, a co za tym idzie na układ odpornościowy. Nie podchwycili tego, bo dla nich to żaden interes, a to rewolucyjne odkrycie. Tyle że świat nie chce czegoś, co nie przynosi pieniędzy ani kontroli, co daje ludziom autonomię. Skoro nie potrafią skorzystać z dostępnej metody jak oddychanie, tak jak tego uczę i robią to źle, to kto popełnia błąd? Społeczeństwo. Ostrzegaliśmy, rządzący powinni wprowadzać do programów nauczania szkół i uczelni informacje na temat darmowych, naturalnych metod regulowania emocji i kontrolowania stanów zapalnych, które są przyczyną i zarazem skutkiem chorób, ale ich to nie interesuje. Chcą nas uciszyć. Powiem jedno o Cyprian. Robią to setki milionów ludzi. A wiesz ile jest rocznie utonięć? Tysiące, pół miliona na świecie. Tak. I nikt o tym nie mówi. Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że nie informujemy ludzi o ryzyku utonięcia, gdy tracisz świadomość w płytkiej wodzie. My to wiemy, tyle że to ich zadanie instytucji zwanej Światową Organizacją Zdrowia. Nie robią co do nich należy, choć wiedzą, że to niebezpieczne. Moja metoda to ćwiczenia w zimnej wodzie. Do utonięć dochodziło, bo ludzie ćwiczyli oddech w ciepłej wodzie. To nie jest metoda Wim Hofa. Jesteśmy znani, więc mówią, że to my.

Partnerem podcastu jest producent kosmetyków dla mężczyzn Dermika z głębokim kwasem hialuronowym i proteinami. Twierdzisz, że jesteś w stanie nauczyć każdego wstrzymać oddech przez 5 minut na mrozie i śniegu bez ubrania, tak by nie odczuł zimna? Jak jesteś w stanie zaadaptować do tego zwykłego człowieka? To jest możliwe?

Dzięki temu, jak jesteśmy zbudowani. Niektórzy mają 80 lat i więcej. Nigdy nie wystawiali się na zimno, a cztery dni później na warsztatach wytrzymują do pół godziny na mrozie. Kobiety w samym bikini, faceci w szortach robią to i czują, że mają moc. Każdy ją w sobie ma, choć jej nigdy nie obudził. Podchodzimy do zimna negatywnie, ale ogień też jest negatywny. A przecież lubimy ogniska. Zadowoleni grzejemy się, pieczemy kiełbasy. Opatulanie w czapkach, ale ręki do ognia nie włożysz. Jeśli jesteś przeziębiony, nie siedź na zimnie przez cały dzień. Posiedzisz sobie później przez 10 minut i wystarczy. Nic ci nie będzie, bo jesteś silny. Twój umysł jest silny. Za dwa tygodnie przyjeżdża tu z całego świata 60 osób. Więcej się nie zmieści. Nigdy nie wystawiali się na zimno. Są wśród nich 80-latkowie. W końcu wytrzymają 10 minut w lodowatej kąpieli, bo dobrze uczę. Nie opowiadam na YouTubach: "Wskakuj, dasz radę". Nie, tak nie wolno. Wiem, co robię, bo mam doświadczenie. Jestem ekspertem. Wyczuwam ludzi. Wiem, na co ich stać. Niektórzy zmagają się ze schorzeniami, mają blokady w układzie nerwowym lub sercowo-naczyniowym. Tu potrzeba innego podejścia. Najpierw trzeba się zająć schorzeniem, a dopiero potem błyskawicznie zacząć proces adaptacji. Wszyscy mają w sobie tę zdolność. And then fast, prędzej czy później wytrzymają 10 minut w lodowatej wodzie po jednym dniu. Może później adaptują się i czują się wspaniale. Tak powinniśmy się czuć, bo jesteśmy wspaniałymi stworzeniami.

To jak się do tego zaadaptować, jeśli bierzemy lodowate kąpiele, a potem wskakujemy w puchowe kurtki? To błąd. Skąd? Ciepło jest wspaniałe. Uwielbiam gorący prysznic. Choć o wiele bardziej wolę, jak dziś rano, usiąść na 10 minut w lodowatej wodzie. Siedzę sobie dopóki nie wejdę w stan... równowagi. Nie czuję zimna, bo organizm się zaadaptował. Ale kiedy wychodzę, łapie mnie następcze wyziębienie, czyli afterdrop. Skóra jest wychłodzona, a jej temperatura konsekwentnie obniża temperaturę wnętrza organizmu i dostajesz dreszczy. To logiczne. Organizm nadal się wyziębia. Afterdrop jest niebezpieczny, bo zagraża krążeniu krwi i pracy serca, wątroby, płuc i mózgu. Więc siedzę sobie w lodzie, aż zrobi mi się błogo. Po czym wychodzę, zaczyna się lekki afterdrop. Czuję początkowy stres, ale nie biorę ciepłego prysznica. Czekam i dostaję kopa. To magia. Magia, stary, masz tyle energii. Moja żona jest młodsza o 30 lat i ma mnie za dzieciaka. Rozrabiam, godzinami sobie żartuję. Mam za dużo energii. Nawet nie za dużo, ale jak u dziecka. Dzieci mają mnóstwo energii. Czują zamiast myśleć. Zimno sprawia, że czujesz. Prawidłowo wykorzystane zimno daje tyle energii. Pobudza układ odpornościowy, zwiększa ilość dopaminy. Czujesz się świetnie. Dlaczego nie uczyć tego wszystkich rządzących? Co jest grane? Co wy wyprawiacie?

Skoro mamy kwestionować nasz styl życia, sposób oddychania, unikanie dyskomfortu i zimna, to w jaki sposób ta życiowa energia z nas ucieka? Nie czekaj na niedobory długofalowe. Stawiaj na głęboką aktywację organizmu. Organ nieużywany zanika. Zauważysz to po czasie. W młodości tego nie odczuwasz. Chociaż dziś choroby autoimmunologiczne dotykają też młodych, bo nie pobudzamy jak należy układu odpornościowego. Weźmy osoby starsze. Uważamy je za słabe, uszy. Tak zwykło się myśleć. A przecież to mądrzy, silni ludzie stanowią przykład, jak żyć ponad strachem. Żyją w zgodzie z duszą. Tego powinniśmy uczyć dzieci. Wszystko przejęły szkoły, instytucje, rządzący. I czego nas uczą? Zamiast siły uczą nas uległości, zależności od nich samych. A ja chcę żyć wyłącznie w bezpośrednim kontakcie z własną duszą, wydobyć ją na świat i przekazać ją dzieciom. Więc zwalczam to, co plecie społeczeństwo i udowadniam, że stać nas na więcej, niż sądzimy. Nie czekaj, aż dopadnie cię choroba, niedołężność, starość. Gdy powiesz sobie samemu: "Co ja zrobiłem z własnym życiem?", nie czuję już niczego. Najważniejsze jest czucie. Tylko to ma sens. A czuć to znaczy mieć duszę. Przeganiasz chmury i wszystko staje się jasne. Widzisz swoją duszę. To jest moje świadectwo.

Pomówmy o innych sferach życia. Jedna z twoich instruktorek odkryła, że metoda Wim Hofa zwiększa także doznania seksualne. W jaki sposób to działa? Mówi się o spadku poziomu testosteronu i wskaźników płodności na całym świecie.

Powiem tak, układ sercowo-naczyniowy, który odpowiada za każdy postawiony żagiel na całym świecie, zależy od dobrego krążenia. Chcę seksu, to stawiam żagiel. Wystarczy, że żona podejdzie i żagiel idzie w górę. To naturalna reakcja fizyka. Ale jeśli spada nam testosteron, bo tracimy kontrolę hormonalną nad układem dokrewnym i nie mamy z nim żadnej łączności, to po ptakach. Kiedy wchodzę do lodowatej wody, żartuję sobie, że mam miernik temperatury. Jak zimno? Tak, zimno. Obejrzyj sobie posągi z greckiej mitologii. Wszystkie mają, bo latali na golasach. W naturze drąale nie występują. Nie majtasz tak. Sprzęt się chowa, ale co się schowało, może wyskoczyć. Cały wid układzie sercowo-naczyniowym. Skoro spada płodność, postuluję, wskakujmy do lodu. Jak mówię, moja najmłodsza córka ma półtora roku, a najstarszy syn 43 lata i jeszcze nie skończyłem. Faktycznie mam siódemkę dzieci. Żyję na furii. To robi wrażenie.

Czyli lodowata kąpiel wskazana jest także w doznaniach zmysłowych. Jak najbardziej. Co zmalało, urośnie. Takie życie. Mhm. Wspomniałeś, że pracujesz z najlepszymi sportowcami świata. Trenowałeś Alistera Overima, Novaka Djokovicia, ale też i komandosów Navy Seals. Jak metoda Wim Hofa wpływa na wyniki sportowe?

Poznałem Novaka Djokovicia w Los Angeles. Spadł wtedy z pierwszej pozycji, nie pamiętam już na którą, gdzieś na 17:00. W każdym razie rozmawialiśmy i kiedy zeszliśmy na ten temat, oczy aż mu się zaświeciły. Co się dzieje? Co możemy zrobić? Mówię mu: "Jeśli masz problem, nie kombinuj, skąd się wziął, tylko rozejrzyj się dookoła. Rozwiązanie tkwi w naturze. Tak, jesteśmy zbudowani." Dotarło. Zaczął wracać na szczyt i dziś jest najlepszy w świecie. Komplujemy się. On rozumie, w czym rzecz. Sorry, nie ma w tym nic skomplikowanego. Po prostu zimno, oddech, wiara, czyli ufność. Ci trzej muszkieterowie zawsze będą cię chronić i tyle. Weźmy Alistera Overima. Zadowolony zakończył karierę. Sześciokrotny mistrz świata. Walczył w UFC, K-1 i tak dalej. Ma tych tytułów od groma. Trenowałem z nim, zna tę metodę. Mówi mi tak: "Kiedy z tobą trenuję, zawsze wygrywam. Nokautuję gościa, posyłam go Lulu." Tak to nazywa. No i kiedyś dzwoni z Dubaju, bo teraz tam mieszka. Pyta, co słychać, bo wraca na ring. Świetnie. Skoro tak, sprawię, że będziesz lepszy niż kiedykolwiek. Jak to zrobić? I tu wkracza ufność. Tyle że to nie jest tylko stara dobra wiara. Pokazałem im na tych wszystkich uniwersytetach, w czym rzecz. To tak zwana odgórna interocepcja, czyli odczuwanie sygnałów z wewnątrz ciała. Czy potrafisz coś zmienić? Jeżeli czujesz, że coś jest nie tak? Tak. Musisz zaufać. Dzięki interocepcji jesteś w stanie sprawić, że ciało poczuje się inaczej. Pamiętasz, jak wystawiam się na zimno? Nim wyjdę, mówię ciału: "Bądź silny." Wchodzę do lodowatej wody i czuję, jakby lodu tam nie było. Czemu? Bo moje ciało nigdy nie było silniejsze. Dzięki sygnałom w układzie nerwowym poddaję się mojej woli. Mówię Alisterowi: "Zgoda, sprawię, że będziesz miał o niebo lepsze wyniki kardio." Spróbujemy. Zacznę od oddechu. Zaprzęgnę siłę twojego umysłu. Nie walczyłeś od dwóch lat, a chcesz wrócić na ring. Twoje ciało odwykło od treningów. Może i dobrze, bo masz wypoczęty organizm. W nieustannym stresie, walka za walką, ciało nie umie się już zregenerować i dojść do siebie. Potrzebuję działania układu przywspółczulnego, czyli uzdrawiającego, regenerującego. Udowodniłem jako pierwszy w świecie, że można aktywować układ przywspółczulny i nerw błędny. Chodzi o odprężenie, uzdrowienie. Nieważne. Chcesz wrócić po dwóch latach? Będziesz jeszcze lepszy. Czemu? Bo twój umysł się rozwinął i jego siłę wykorzystamy podczas ćwiczeń. Udowodnię, że będziesz w stanie osiągnąć fizycznie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Wygrasz i to jeszcze zanim wejdziesz na ring. To mu obiecałem. Nie obiecywałbym mistrzowi świata, gdybym nie mógł dowieść. Przecież przetrzepałby mi skórę. Nie stłucze mnie, bo wie, że kiedy z nim trenuję, staje się lepszy i kładzie na deski każdego przeciwnika. Ufa mi. Poza tym się kumplujemy. Pokazujemy, że człowieka stać na więcej, niż podejrzewa.

Zdałem sobie z tego sprawę, gdy zastosowałem twoją metodę z pompkami. Wstrzymałem oddech, spróbowałem jeszcze raz. Byłem w szoku, bo zrobiłem ich wtedy dużo więcej. Bez oddechu. Tak, wspaniałe, co? Biohacking pełną gębą. Prościzna, a działa. Przełamujesz nawyki zakorzenione w ciele i umyśle.

To moje przesłanie do wszystkich Polaków. To silny naród. W przeszłości wiele wycierpiał przez rządzących. Ludzie w Polsce mają wielkie serca. Odkryłem to w 2004 roku, gdy pojechałem tam po raz pierwszy. Kiedy jechałem do Polski, byłem przekonany, że to jedno z państw Układu Warszawskiego za żelazną kurtyną. Na zachodzie uczyli nas, że ludzie są tam bezduszni, maszerują jak roboty. Taka była oficjalna narracja. Jechałem z takim nastawieniem, bo tak mnie nauczyli. Okazało się, że jest zupełnie inaczej, że mają tam otwarte serce. Nie chodzi o konsumpcjonizm i kasę, która definiuje nasze zachowanie, tylko o to, żeby być. I to właśnie odkryłem w Polsce. Dlatego chciałem tam kupić dom. Nie miałem pieniędzy, ale ceny były ze 20 razy niższe niż na zachodzie. Tu wszystko jest sztucznie wywindowane. Kiedy zarobiłem pierwsze pieniądze na reklamie, ruszyłem prosto do Polski i kupiłem dom w Przesiece koło Podgórzyna, w okolicy Śnieżki. Miałem wybór spośród 10 domów. Wybrałem ten w najgorszym stanie. Dlaczego? Bo był nad wodą, obok wodospadu. Ludzie tam morsowali. Dostrzegłem potęgę natury. Zaczynaliśmy od biegu morsów, biegu Icema. To był bieg w lesie z gołym torsem, zimą. Najpierw przez 5 km, potem przez 15. Dziś to już tradycja. Zacząłem przywozić ludzi z całego świata. Najpierw 20 osób, potem 50 i 100. Nawiązaliśmy współpracę z hotelem Olimpia w Przesiece. Mamy dobry układ. Każdej zimy zapełniamy im hotel na parę ładnych tygodni. Czwartego dnia wspinaliśmy się zimą na Śnieżkę z gołymi klatami po rozbierali. To nasza święta góra. Dziś to już pielgrzymka. Polska jest katolicka. Papież tam przyjechał. Uwielbiałem go. Paweł. Papież Paweł. Jan Paweł II. Kochałem go. Wspaniały gość, współczujący, ludzki, bardzo łagodny i mądry. Pochodził z Polski, bywał tam. Wspinaliśmy się z gołymi klatami w obliczu Boga i żywiołów natury, matki natury, którą rządzi Bóg. Tam na miejscu przypominasz sobie kim i czym jesteś, że jesteś silny, zdrowy, szczęśliwy w dobrych relacjach. To przymioty boskie i dlatego dla mnie Śnieżka jest świętą górą. W Przesiece jest piękny wodospad.

Dlaczego akurat Śnieżka i Karkonosze skradły twoje serce? Czemu nie wybrałeś do tego Francji, Belgii, Niemiec czy Włoch? Marzenie. Marzenie. Miałem marzenie. Chciałem tam zamieszkać z moją byłą flamą. Flamą? Byłą dziewczyną. Zerwała ze mną. Marzyliśmy, że zamieszkamy po ciemnej stronie góry. Docierało tam mniej słońca, ale za to stała tam fajna drewniana chatka. Rąbałbym drewno, grzalibyśmy się przy ogniu i tak byśmy się razem zestarzeli. Ale nie wypaliło. Sam znalazłem ten dom i nie odpuściłem. Teraz to było moje marzenie zamieszkać po ciemnej stronie góry w domu nad wodospadem i zacząć od nowa. I tak zrobiłem. A potem zyskaliśmy światową sławę. Przesiekę i Śnieżkę znają dziś miliony. Ludzie wiedzą, gdzie to jest. Rozsławił ją portal We influencerzy Z Theory. Mnóstwo dokumentów się pojawia i tak już zostanie. Dlatego zaczynałem właśnie tam. Teraz przenieśli mi biuro do Szwecji pod koło podbiegunowe. Nie ma sprawy, ale zatrzymałem dom, gdzie wszystko się zaczęło. Tam po raz pierwszy trenowaliśmy, żeby później dowieść naukowo podczas badań komparatystycznych, że da się wstrzyknąć bakterie i je wygonić wyłącznie siłą woli i dzięki oddychaniu. To było w Przesiece, ulica na Skałkach 2, w domu nad wodospadem. Tam się przygotowywaliśmy. Cztery dni później w Holandii, w szpitalu uniwersyteckim dali nam zastrzyg. Udział w treningu, jak jeden mąż, siłą woli pokonali stan zapalny wywołany przez bakterie E. coli. To powinno było postawić na nogi cały świat nauki i medycyny. Ale nauka i medycyna mają głęboko gdzieś metody naturalne. Ich interesuje tylko zarabianie kasy. Przepraszam, ale trzeba to powiedzieć. Czas, by prochy i piguły ustąpiły miejsca, skoro możemy się wyleczyć naturalnie. Tak czy nie? A jeśli nie, należy to dokładniej zbadać. Udowodniliśmy to. Ale nie było funduszy ani zainteresowania. Gdzie się podziały uniwersytety? Gdzie jest przemysł? Gdzie są rządzący? Istnieje naturalny sposób, by dać ludziom siłę, zdrowie i szczęście. Ale że na tym nie zarobią, to mają to gdzieś. To jest prawdziwa choroba.

Universities doing what is the industry doing what are the governments doing when we have natural ways to become happy and healthy? Interest. Jak myślisz, jaki jest prawdziwy powód tego, skąd ten opór naukowców? Dlaczego tak wielu lekarzy i tylu instytucji naukowych nie uznaje twojej metody i nie zaleca jej w celach profilaktycznych?

To oczywiste. Fundusze pochodzą z przemysłu. To logiczne, bo koncerny chcą finansować własne produkty. Muszą je opracować i uwiarygodnić ich skuteczność, przybijając stempel tak zwanego świata nauki. Więc dają kasę uniwersytetom na badania i płacą im łapówki, żeby tylko dostać akcept. To czysta reklama produktu, czyli decydują interesy koncernów, a nie realne pragnienie by uzdrawiać. Właśnie farmaceutyki, pigułki, leki, to wszystko są produkty, a produkt musi się sprzedawać. Więc taki koncern będzie wykładać kasę wyłącznie na badania własnego produktu, dopóki uniwerek go nie zatwierdzi. Jeśli efekt jest o 1% lepszy od tego, co robimy my siłą woli, to uznają to za lek. To skorumpowany system, ale natura ich nie interesuje. Nie ufają jej, nie pokładają wiary w moc dyscypliny. Nie wiedzą co jest dobre. Sądzą, że zimno jest złe, a strefa komfortu dobra. 5 godzin przed telewizorem jest w porządku. Śmieciowe żarcie z ulepszaczami też. Im więcej, tym lepiej. To, co wpędza nas w chorobę też jest spoko, ale naturalny sposób by się wzmocnić i na dłuższą metę zapobiec chorobom, ich nie interesuje. Chory system.

Nie masz czasem takiego wrażenia, że stanowisz zagrożenie dla koncernów farmaceutycznych i świat nauki po prostu chce cię uciszyć? I to jak tak na maksa. Od trzech lat pytam delikatnie. Pozwali mnie o 67 milionów dolarów. Naprawdę? W Ameryce zapłaciłeś? To oni muszą mi zapłacić. Opierają się na kłamstwach. Wysmażyli 900 stron, żeby mi udowodnić winę. Mieli zero dowodów. Same łgarstwa. Producenci szczepionek. Tak, to sponsorowana nagonka. Gazety w Holandii, w Belgii, Luksemburgu, a teraz nawet w Danii należą do jednego właściciela spółki DPG. Zagięli na mnie parol. Dlaczego? Bo już nie ukrócą tej metody. Jest wszędzie. Spóźnili się. Korzystają z niej setki milionów ludzi. Niedługo pójdzie to w miliardy. Nie powstrzymają jej. Będą próbować. To zrozumiałe. Nie chcą stracić pieniędzy. Ale z moralnego punktu widzenia nie wolno zarabiać na ludzkim cierpieniu. Nie róbcie tego. To moralnie nie w porządku. Dlatego się stawiam. Nieważne, czy mnie dopadną. Nie boję się śmierci. Boję się braku życia.

Naprawdę to podziwiam. A kiedy depresja odebrała ci żonę i zostałeś sam z czwórką dzieci w totalnej pustce, myślisz, że dzisiejszy Wim potrafiłby ją uratować? Tak sądzę. Psychiatrzy stosują już ćwiczenia oddechowe na szeroką skalę. To działa w przeciwieństwie choćby do terapii kognitywnej. Często stosują oddychanie, ale go nie instytucjonalizują, bo instytucjom potrzebne byłyby pigułki, antydepresanty, terapie różnej maści, żeby tylko klient wracał, wracał i wracał. To czysta kasa. Jeśli będziesz odsyłać ludzi z ćwiczeniami na oddychanie, które pomagają, zabraknie ci klientów. Instytucje padną, będzie ich coraz mniej. Nikt tego nie chce. Taka prawda. Wszyscy chcemy zarabiać, mieć dach nad głową. Jeśli będą nam w szkołach wbijać do głowy, że nie pokonamy depresji, stanów zapalnych, nie okiełznamy całej energii świata, nie będziemy żyć zgodnie z powołaniem, bo...

Musimy służyć systemowi, to w pewnym momencie sami w to uwierzymy. Czemu nie uwierzyć, że mamy więcej niż sądzimy i mamy o niebo większą kontrolę niż nam się zdaje? Autonomia to pokazuje.

Instytucje będą chciały mnie dopaść. Są bardzo podstępne. Nie liczą się z prawdą. Są władzy i utrzymania status quo.

Chcesz przez to powiedzieć, że metoda Wimahofa leczy z depresji, więc leki farmakologiczne są nam niepotrzebne? Twierdzę, że metoda Wimahofa pomaga uporać się z depresją wielu ludziom. Wielu z nich miało za sobą próby samobójcze. Gdybym wiedział o tym wcześniej, wdrożyłbym ścisłą dyscyplinę u żony. Owszem, w walce z depresją możemy osiągnąć o wiele więcej dzięki naturalnym sposobom zamiast farmakologii. Zbyt szybko sięgamy po prochy czy pigułki. Trzecią najczęstszą przyczyną śmierci są obecnie skutki uboczne stosowania leków, ale oni nie ustąpią. Pojawiła się metoda naturalna, która może pomóc. Nie są zainteresowani. To chore. Nie jestem przeciwnikiem leków ani medycyny, ale tam, gdzie jesteśmy w stanie sobie poradzić naturalnie, powinniśmy to robić, bo to nic nie kosztuje. Potrzebna nam tylko motywacja. Psychiatrzy i psychologowie na całym świecie powinni tego uczyć.

Skoro w naturze odnajdujemy wszelką pomoc, to czy w ten sposób myślisz można wyleczyć każdą chorobę? Każda choroba ma swoje źródło. Jest logiczną konsekwencją. Jeśli podchodzimy do niej w oderwaniu od natury, nie zauważymy, że coś jest nie tak. Dlatego poszedłem do naukowców. Niech wstrzykną mi bakterie. Bakterie wywołują choroby. Prawda? Tak sobie to wyobrażamy. Mnożą się, więc chorujesz. Dostajesz gorączki, łapiesz grypę, infekcje i tak dalej przez bakterie. Czemu? Bo twój układ odpornościowy śpi. Jest zbyt słaby, by natychmiast wykryć bakterie. A ja ten układ wzmacniam i nagle sytuacja kompletnie się zmienia. Choroba nie jest w stanie dopaść cię od tak. To powinno budzić ciekawość całej ludzkości, naukowców i lekarzy z powołania. Ale ich to nie interesuje. Czemu? Przez status quo. Chodzi o władzę. Każdy ci to powie. Idą jak owce na rzeź. Trzymają się ciepłych stołków. Nie potrafią myśleć inaczej.

Ludzie potrzebują zmiany. Latamy na Księżyc. Myślimy o wyprawie na Marsa. A czemu nie mielibyśmy żyć w szczęściu i zdrowiu na Ziemi? Zyskać autonomię i kontrolę nad własnym ciałem. O to tu chodzi. To możliwe. Tego dowiodłem naukowo. Tylko trzeba to teraz wdrożyć. Ale rządzący i ludzie u władzy są przeciw. Nie interesuje ich nasze serce, zdrowie i szczęście. Zależy im na kontroli i pieniądzach.

To co musiałoby się stać, żebyśmy przestali chorować? Przez tysiące lat przodkowie polowali na mrozie, głodowali całymi dniami i pili wodę ze strumienia, a dziś człowiek łapie infekcję przez klimatyzację w samochodzie. Moglibyśmy w ogóle nie chorować. W prehistorycznych czasach człowiek nie dożywał 40-stu, a dziś żyjemy do 80-ciu. Tak nam powtarzają. A ja mówię: "Owszem, ale mylicie się w jednym. Nasz mózg rozwinął się od tego czasu ciokrotnie. Na zewnątrz mamy tę samą czaszkę, która mieści mózg tej samej wielkości, ale połączenia neuronowe, wrażenia i bodźce są ciokrotnie szybsze. Więc chorujemy zupełnie inaczej. Uczymy się tworzyć narzędzia, by przedłużyć sobie życie. Zapewniamy sobie komfort. Nie żyjemy w niebezpiecznych warunkach, gdzie trzeba zachować czujność, nieustannie walczyć z chłodem, upałem i głodem. Nie aktywujemy głębokich instynktów przetrwania. Instynkt przetrwania jest tu w pniu mózgu. To on pozwala nam wytrzymać ból, aktywuje adrenalinę, dopaminę. Kannabinoidy to cała nasza apteka, nasze farmaceutyki. Nie aktywujemy tych połączeń, więc słabną i je tracimy. A gdy słabniemy od środka, układ odpornościowy nie wykrywa zagrożenia. Wszędzie jest pełno bakterii. Przy włączonej klimie krążą w powietrzu i je łapiemy. Osłabiony układ odpornościowy nie wykrywa intruzów, więc się w nas mnożą i holujemy. W czasach prehistorycznych dożywaliśmy 40, a dziś 80. Więc żyjmy zdrowo przez te 80 lat. Ba, przez 100. Potrafię sprawić, że ludzie będą dożywać setki. Jak? Co ty gadasz? Przestrzegam praw matki natury. Ona nas umacnia, daje nam do tego prawo, ale my żyjemy inaczej. Musimy zmienić sposób postępowania, naszą świadomość. Wraz z tym przyjdzie szczęście, zdrowie i siła. Wsłuchaj się, zbudź w sobie ciekawość. Jeśli ci nie wyjdzie, zwal to na mnie. Ale jeśli ci to pomoże, opowiedz o tym wszystkim, których kochasz, bo to miłość daje nam tę moc, żeby być zdrowym, szczęśliwym i silnym. Dowodzisz, że masz pełną kontrolę nad ciałem i tym, co masz w głowie. Przez całe życie balansujesz na skraju hipotermii. Dlaczego Wimhof się boi? Czego się boję? Strach jest przy mnie zawsze. Nie chodzę nad przepaścią. Gdybym się zbliżył, ciało by to poczuło. Jest strach dobry i zły. Dobry strach strzeże cię przed śmiercią, a zły nosisz w sobie i go nie przepracowujesz. Mamy w życiu cel. Lecz gdy nie słuchamy własnej duszy i nie żyjemy z nią w zgodzie, zaczynamy odbierać sygnały. Bać się śmierci. Czemu? Bo śmierć oznacza koniec komunikacji z duszą, koniec czasu. Powiem tak, ja żyję w zgodzie z duszą. Dlatego tu jestem. Jestem posłańcem. Mam pewien przekaz. Nie jestem wzorem do naśladowania. Idę na uczelnię i przekazuję coś tym wszystkim doktorom. Ja wyrzutek ze szkoły. Nie skończyłem szkoły całego ciągu edukacyjnego, a teraz uczę doktorów, profesorów. Przekazuję im coś, o czym nigdy się nie uczyli. Co takiego? Odpowiedzi trzeba szukać w naturze. Pokazałem im to. Udowodniłem tę kontrolę podczas rezonansu. Podali mi bakterie, pobrali krew i zobaczyli coś niezwykłego. Każdy potrafi zrobić to, co ja. Ja tylko sięgnąłem do natury, połączyłem się z nią. Książki nie są odpowiedzią. Myślenie też nie. Znajdziesz ją w doświadczeniu dzięki intuicji, wyższej formie wiedzy, która prowadzi cię do rozwiązania. Wszyscy mamy za zadanie komunikować się z duszą i powinniśmy wyeliminować wszystko, co staje między nią a nami. Jeśli się tego nauczysz, przestaniesz się bać i zyskasz odrobinę czasu, bo każdego dnia przeżywasz więcej niż czas na to pozwala. Żyjesz w zgodzie z duszą, a ona jest ponad czasem. Jest wieczna i niezniszczalna. A zastanawiałeś się czym jest śmierć? Jak działa, co jest po śmierci? Co dzieje się po śmierci? Pewnie poruszyłeś kilka kwestii. Pierwsza, kiedyś zgubiłem drogę. Gdy byłem pod lodem, na wstrzymanym oddechu, pod wodą oczy masz jak spodki, nie możesz nic zrobić. Zgubiłem się na wstrzymanym oddechu. Płynę, płynę, płynę, płynę bez strachu, bez klaustrofobii. Nie tonę. Kontroluję sytuację oddechem. Doprowadzam pH do poziomu zasadowego. Nie czuję czegoś takiego. Nic z tego. Jestem spokojny. Jeśli umiesz oddychać w chwili śmierci podwyższasz pH ciała, alkalizujesz organizm i zapadasz w głęboki sen. To doświadczenie pozacielesne. Nie czujesz samego siebie? Jesteś w ciele. Ciało pozbawione duszy w ciągu doby zaczyna cuchnąć. Jeśli dusza opuści je prawidłowo, bez bólu separacji, robi to gładko. W alkalozie bierzesz ostatni oddech i wylatujesz niczym ciało astralne. Wychodzisz z ciała, nie czujesz go, choć w nim jesteś. To obca nam umiejętność, którą poznałem właśnie pod lodem, a nie z książek. Byłem pod lodem tak długo, że nie czułem klaustrofobii, bo miałem bardzo wysokie pH. Zanim wszedłem pod lód, by pobić rekord, zrobiłem ćwiczenia oddechowe. Miałem przepłynąć 50 m, ale bezwiednie płynąłem dalej. Pokonałem ponad 100 m, bo nie mogłem znaleźć przerębla. W końcu po długich minutach znalazł mnie nurek i wyciągnął za kostkę z powrotem do przerębla na dystansie 50 m. Wynurzyłem głowę, wziąłem oddech i w tym momencie wyzbyłem się strachu przed śmiercią. Czujesz to w sobie? I to była twoja najgłębsza podróż. Ludzie często wybuchają płaczem, mają wizję z narodzin. Gdzie ty sięgnąłeś najgłębiej podczas oddychania? Zdecydowanie najmocniej poczułem dotyk śmierci. Wspinałem się też bez sprzętu i złapał mnie skurcz w nodze. Nie masz asekuracji i wisz tak na kilku palcach. To ten niewidzialny szósty zmysł. Zgadza się. W tamtym momencie zrozumiałem, że wiem co trzeba robić w chwili śmierci, ale kto by tam słuchał. Dlatego opowiadam o tym podcasterom. Pragnę, by ludzie zrozumieli, że strach się nie liczy, jeśli ma się duszę. Dusza jest wieczna. Ona będzie zawsze poza czasem. Stworzyliśmy sobie iluzję czasu, ale dusza jest ponadto: "Sięgnij w głąb duszy, osiągnij cel, który ci podpowiada, a wtedy ona spełni swoje zadanie, przeminie i poczujesz się błogo."

Skoro ostateczny cel to zdrowie czy oddychanie, to co nim jest dla ciebie? Nasz ostateczny cel? To pomóc światu zwiększyć świadomość, zapewnić lepszą przyszłość dzieciom, dać im więcej miłości, położyć kres wojnom, niepotrzebnemu cierpieniu, chciwości. Człowiek szczęśliwy nie wojuje, nie pragnie nadmiaru. Stwórzmy sobie raj ludzi szczęśliwych, zdrowych i silnych.

Mówisz o tym, że trzeba pamiętać kim jesteśmy. A gdybyś miał sam na to odpowiedzieć, kim ty jesteś? Miałem trzy poważne związki, w zasadzie cztery albo pięć, nieważne. 15 lat spędziłem z pierwszą żoną. Mam czworo dzieci. W kolejnym związku 10-letnim miałem jedno dziecko. Pierwsza żona popełniła samobójstwo. Miała schizofrenię. Okropny spadek sprawności intelektualnej. Zostałem sam z czwórką dzieci. Straciliśmy ze sobą kontakt. Oddaliliśmy się. Straszna sprawa. Ale takie jest życie. Człowiek musi żyć dalej. Potem drugi związek 10-letni. Wykopała mnie, a teraz jest zazdrosna. Nie moja wina. Nie miałem wtedy kasy, dlatego mnie wyrzuciła. Ale mam z nią pięknego syna. Nie widywałem go przez 15 lat i tyle miałem ze szczęścia. 15 lat. To logiczne. Jestem facetem. Też mam uczucia. Teraz jestem w nowym związku od ponad 10 lat. Mam kolejną dwójkę i jestem szczęśliwy jak diabli. Cholernie szczęśliwy. Jestem szczęściarzem. Wszechświat mnie lubi. Dał mi dwójkę pięknych dzieci. Może je po drodze zobaczysz. Mam piękną żonę o 30 lat młodszą. Testosteron to podstawa. Jestem gotów tu i teraz. Uwielbia to. Jak każdy. Dzieci też. Żartuję sobie z dziećmi. To cały ja. Mam misję pracować jak do tej pory. Robimy to samo. Zmuszamy ludzi do refleksji nad tym jak żyją, nad zmianami, których tak nam trzeba w tym pogubionym świecie. Jesteśmy zbyt zagubieni wśród tej całej technologii, by dostrzec, że trwa wojna. Po co nam ta wojna? To barbarzyństwo? Dysponujemy taką technologią, stać nas na wszystko, a wciąż uciekamy się do barbarzyńskich metod i wybijamy całe pokolenia z chciwości i dla żądzy władzy. To nie ma żadnego związku z rządzeniem narodem, tak by rósł w siłę. Kolejne pokolenie poszło na wojnę, na śmierć. Kto o tym decyduje? Chorzy ludzie pieprzą bzdury na prawo i lewo. Połączcie się. Dajcie ludziom szczęście, siłę i zdrowie. Zamiast pustych obietnic konkrety, prawdziwą naukę. I to właśnie robię.

W swojej książce piszesz, że stoimy u progu głębszego zrozumienia. Żyjemy w absolutnie wyjątkowych czasach. Coraz więcej ludzi myśli tak jak ty. Na jakie pytanie powinien sobie odpowiedzieć w tym czasie każdy z nas? Masz prawo do szczęścia, siły i zdrowia każdego dnia. Tak nas stworzyła matka natura. To logiczny styl życia. Szczęśliwy, silny i zdrowy pokonasz wszelkie problemy. Jeśli nie dajesz rady, to dlatego, że żyjesz spętany kredytami w sztywnych ramach systemu, któremu służysz i którego jesteś częścią. Co ten system właściwie robi? Spójrz, ile mamy zanieczyszczeń. Choć Nikola Tesla już 100 lat temu inwestował w darmową energię. Krzyczą nam o globalnym ociepleniu i skażeniach. Sami to sobie zrobiliśmy dla kasy. Energia nic nie kosztuje, medycyna nie kosztuje, uzdrawianie też nie. Za darmo mamy szczęście, siłę i zdrowie. Masz pełne prawo codziennie tego doświadczać. Jeśli nie potrafisz, to zadaj sobie pytanie: skąd bierze się zdrowie? Z tej bezwarunkowej umiejętności, by być szczęśliwym, silnym i zdrowym. Nie po to żyjemy, by budować mosty, imperia i pozwalać, by ktoś zarabiał 10 000 razy więcej od ciebie. On ma taki sam odbyt i tak samo sra, a zarabia to nieludzki system, nie dla ludzi. I zaraz przejmie go sztuczna inteligencja i jej roboty. A my co? Sięgnijmy w głąb duszy. To jedyny cel naszej egzystencji tu na Ziemi. Dusza oraz życie w szczęściu, sile i zdrowiu. Tego uczymy dzieci, bo je kochamy. To bardzo prosty przepis na życie.

A kiedy uczyłeś się sanskrytu, czytałeś Joga Sutry, Patanjalego, nauki Yoga Nandy, Krishna Murtego, Bhagavad Gity, to który fragment wziąłeś sobie najgłębiej do serca? Fragment of teaching with the most. Za dwa tygodnie będę w Indiach. Jako pierwszy obcokrajowiec odbieram nagrodę za wybitne osiągnięcia w jodze na południu Indii. Spójrz na dzisiejsze Indie. Mają prawie półtora miliarda ludzi. To najbardziej zaludniony kraj w świecie z populacją większą od Chin. Indie, Bharat. Wracam do ich nauk. Jednym z najważniejszych źródeł inspiracji jest dla mnie Gar. Powiedział kiedyś, czyli ziemia należy do tego, kto ją uprawia. Jeśli pracujesz nad samoświadomością to nad czym pracujesz należy do ciebie, nie do rządu, nie do kogoś innego. To jedna z jego zasad. Inna brzmi, czyli droga do pokoju nie prowadzi przez śmierć, ale przez życie, nie przez broń agresji. To jego słowa i jego zasady. Wciąż je pamiętam. Znam ich wiele. Mógłbym tak recytować przez 10 minut. Pamiętasz jeszcze sanskryt? Wyryło mi się to w pamięci. Miałeś 12 lat, gdy się go uczyłeś. Wtedy zacząłem się uczyć. Młodzi, bystrzy chłopcy w islamie znają cały Koran, recytują go z pamięci. Też się tak uczyłem. Nie miałem pieniędzy na nauczycieli japońskiego, więc sam się go nauczyłem. Wkuwałem na pamięć całe lekcje z książki. Koniec końców to świetne ćwiczenie na pamięć i dobry trening dla mózgu. Stymuluje korę mózgową. Dziś już się tak nie uczę. Znam różne języki, wiadomo, ale najważniejszym językiem jest język prosto z serca. Język miłości. Właśnie każdy może go zrozumieć i poczuć, a czuć to rozumieć. I tym kończymy. Wi, bardzo dziękuję ci za rozmowę. To ja dziękuję. Thank you. It was very interesting and was deep. Wow.

Partnerem kanału jest XTB, polska aplikacja inwestycyjna, z której korzysta półtora miliona osób na całym świecie. Rejestrując się z kodem Cyprian możecie uzyskać kurs zarządzania finansami od podstaw.

Spędzasz godziny przed ekranem? Wybierz Ideefender. Okulary z filtrem światła niebieskiego. Zamów 20% taniej z kodem Cyprian20.

O perfekcyjne cięcie dba Gentlemen Barbershop. Największa sieć barbershopów w Europie. Znajdź salon na gentlembar.pl.

Partnerem podcastu jest Coldspace, producent całorocznych wanien do morsowania. Zimne kąpiele to coś więcej niż trend. To realne narzędzie wspierające odporność, regenerację mięśni i poprawę samopoczucia.