📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Puste mieszkania, rabaty i słaby najem? Widzowie pokazują prawdę o rynku nieruchomości

Tomasz Lebiedź o rynku nieruchomości, Symen2429:44

Transcription

Witajcie. Dziś oddam głos widzom kanału, którzy mówią, że 100 000 mniej od ceny ofertowej w Rzeszowie. 30 albo 40 000 zł rabatu od dewelopera w Opolu. Mieszkania po 10, 12000 zł za metr w Toruniu, których nikt nie chce kupić nawet osoba posiadająca wkład własny i zdolność kredytową. Nowe bloki, które wieczorami straszą nas nieoświetlonymi oknami. Banery sprzedam coraz liczniej pojawiające się na osiedlach we Wrocławiu, Poznaniu i Szczecinie, a jednocześnie mieszkania w Krakowie, gdzie jeszcze niedawno wynajmowano za 3500 zł, są według relacji widzów wystawiane teraz za 2800 albo 3000. W Warszawie właściciele zaczęli obniżać oczekiwania o kilkaset złotych, aby znaleźć wiarygodnego lokatora.

Tak, rynek nieruchomości opisują widzowie kanału. Są to oczywiście ich własne opinie, to są takie ich też subiektywne odczucia, no bo one nie są jakąś statystyką, która zlicza wszystkie transakcje, oblicza jak to wygląda w przekroju statystycznym, tylko oni piszą po prostu to, co sami czują. I dzisiaj w tej audycji przedstawię wam te głosy i skomentuję, co z nich wynika. I tu będzie mowa zarówno o bardzo dużych miastach, jak i małych miejscowościach, na przykład 20 000. W ogóle postaramy się pokryć no w dużej części teren Polski. Zapraszam was na tę audycje, bo to pokazuje też w którą stronę idzie nasz rynek.

A w ogóle to przypominam, że bijemy się o 30 000 subskrybenta. Przekroczyliśmy 29 000 dzięki waszej pomocy. No ale prosimy, pomóż nam przekroczyć ten próg 30 000. A w ogóle bardzo dużo danych i kursów o obrocie nieruchomościami znajdziesz również na stronie symen24.pl. Zapraszam do korzystania z tej strony.

Zanim opowiem co piszą nasi widzowie to powiem jeszcze jedną rzecz, że gdy patrzymy na takie oficjalne statystyki również one mogą zawierać coś, co jest no powiedzmy nie do końca, ale troszeczkę przekłamaniem wizerunku rynku. No bo na przykład jeżeli w danym momencie na rynku zostają tylko ci bogaci klienci, ci bardziej zamożni, jeżeli na przykład kupowane są jakiegoś rodzaju nieruchomości, to potem te statystyki pokazujące ceny transakcyjne mogą pokazywać, aha, ceny kupowanych nieruchomości wzrosły. No tak, one wzrosły, bo te tańsze nie są kupowane. To też jest paradoks statystyki. Takich paradoksów jest więcej, ale o nich bardzo często mówiliśmy w innych naszych audycjach. Nie będę tego powtarzać.

Przejdźmy do tego, co mówią widzowie. Na przykład widz z Wrocławia pisze tak, że on widzi i według niego jest nawet 30 000 ofert na sprzedaż w tym Wrocławiu. No nie wiem czy tyle jest, nie liczyłem, ale on zwraca uwagę nie tylko na ogłoszenia internetowe, ale także na to, że na nowych osiedlać widać coraz więcej banerów z napisem sprzedaż. I dodam, że ten wid nie jest odosobniony, bo takich uwag, komentarzy o Wrocławiu właśnie to mam kilka na tym kanale i to ludzie raportują, może coś w tym jest. To też nie oznacza, oczywiście te komentarze widza, że we Wrocławiu nastąpiła jakaś gwałtowna zapaść, ale to pokazuje jednak, że tam może być trudniej niż wcześniej sprzedawać mieszkania.

Poznań i okolice. To samo. Coraz więcej banerów, ceny domów i działek stanęły. Wałbrzych. Widz zaprasza wręcz do miasta po zakupy, wskazując, że ceny gotowych mieszkań zaczynają się już od 4500 za metr kwadratowy, a ofert jest cała masa. No powiem szczerze, Wałbrzych jest takim przykładem miasta, które przeżyło wstrząs po upadku głównej gałęzi przemysłu, z której się utrzymywał i z tego upadku się on podnieść nie może.

Radom sugestia widza, że miasto może być nie niedoszacowane 5200 zł za metr w blokach z lat 60 przy dworcu i widz sądzi, że w ogóle Radom ma perspektywę wzrostu w przyszłości. Jeżeli powstanie jakaś szybka kolej z do Warszawy. Symen 24. Praktyczna wiedza o nieruchomościach. No nie wiem czy ta kolej powstanie. Poza tym szczerze mówiąc to jest bardzo dużo miast salyskich wokół Warszawy położonych bliżej na przykład chociażby legionowo. Po co więc miałbyś mieszkać w Radomiu i pracować w Warszawie? Tak naprawdę w ogóle zarówno Radom jak i Wałbrzych czy wszystkie inne miasta, które są poszkodowane przez rynek pracy, żeby tam ludzie chcieli kupować mieszkania, to tam na miejscu, tam na miejscu muszą być miejsca pracy. Im lepsze, tym lepiej dla rynku.

Mińsk Mazowiecki. Komentarz widza. Ceny trochę zwariowały i są bardzo wysokie jak na tę lokalizację. Szkoda, że nie napisał dlaczego. W ogóle powiem szczerze, że jeżeli piszecie w komentarzach i tutaj zachęcam was też, żebyście ten film komentowali, to piszcie zawsze nazwę miejscowości. Czasami trzeba ją od was wręcz wydusić. Też mamy łebę omawianą i pojawia się cicha sugestia, że miasto może zyskać dzięki bazie offshore i budownie elektrowni jądrowej. No zobaczymy, czy ta elektrownia tak naprawdę powstanie. Jeżeli w ogóle coś się będzie budowało, zawsze miejsca pracy wpływają na ceny nieruchomości. To jest po prostu naturalne.

Szczecin jest o tyle ciekawy, że nawet osoby działające na szczecińskim rynku profesjonalnie jako pośrednicy opisują sytuację jako najgorszą od 2018 roku i według ich relacji ofert jest coraz więcej. Mieszkania dłużej czekają na lokatorów, a stawki najmu spadają. Nie wiem, czy ten komentarz przeczytał jakiś inwestor, który znowu rozważa sprzedaż mieszkania, które ma na obrzeżach Warszawy. Mam to mieszkanie obciążone kredytem. Następnie chciałby kupić mniejszy lokal w Szczecinie za gotówkę i puścić go w wynajem, bo jego założenie jest proste. Pozbyć się raty i dzielenia z bankiem. A dochód z tańszego mieszkania traktować jako czysty zysk. Może warto czytać komentarze i dopytać się tych specjalistów, profesjonalistów działających w Szczecinie, czy ten rynek jest tak piękny. Ale niemniej jednak y ten ruch może poprawić mu przepływy finansowe, ale to nie rozwiąże podstawowego problemu. No bo właśnie jeżeli specjaliści mówią, że rynek najmu w Szczecinie jest najsłabszy od lat, to również tam to takie wymarzone mieszkanie kupione za gotówkę, bo tańsze może długo czekać na lokatora. No i ta inwestycja niekoniecznie musi być takim strzałem w dziesiątkę. Radzę przed taką inwestycją skontaktować się, skonsultować ze specjalistami działającymi na tamtym lokalnym szczecińskim rynku.

Warszawa. No tutaj jest sporo komentarzy od widzów, którzy zwracają uwagę, że w Warszawie jest w ogóle bardzo, bardzo dużo mieszkań na 1000 mieszkańców przypadających. Tu jest problem pewien, bo no faktycznie oficjalnie może tak się wydawać, że jest ponad milion mieszkań w Warszawie i milion tam chyba 800 000 tysięcy mieszkańców mniej więcej, że to jest bardzo dużo. Faktycznie tylko, że Warszawa ma tę liczbę ludności zupełnie niepoliczoną. Wiele osób tutaj mieszka bez meldunku, nawet nie podaje do danych podatkowych Warszawy jako swojej misy zamieszkania. po prostu tu przyjeżdżają, pracują, nawet jeżeli są najemcami, to oni te mieszkania zajmują. Nie liczą się tylko przecież do tych statystyk ci, którzy mieszkają w mieszkaniach jako właściciele. Według jednej z relacji dotyczącej Warszawy, no to właściciele teraz obniżają te stawki najmu w Warszawie o 500 do 800 zł i dzięki temu mogą znaleźć wiarygodnego lokatora. Czy to jest prawda? To też nie wiem, bo czasami takie bardzo tanie mieszkania przyciągają właśnie złych lokatorów. Generalnie rzecz biorąc trzeba powiedzieć, że w Polsce widać w całej Polsce taki lęk przed złym lokatorem, który nie będzie płacił i niektóre osoby gotowe są wziąć trochę mniej pieniędzy, byle by ten lokator, który u nich był, dbał o lokal, regularnie płacił i czasami w związku z tym również no nie podnoszą drażliwego tematu, na przykład podwyżek czynszu. No skoro już mają lokatora sprawdzonego, to niech on tam mieszka. Niemniej jednak trzeba powiedzieć, że Warszawa oczywiście przyciąga jak magnes nowych pracowników, studentów, imigrantów czy też migrantów wewnętrznych. Ale już i w Warszawie widać, że rynek najmu no troszeczkę się nasyca.

Widzowie z Krakowa piszą mniej więcej tak, że oczywiście są u nich dwa segmenty. Jest rynek premium krakowski i rynek takich zwykłych mieszkań. I ten rynek premium, no to cały czas ma potencjał do drożenia. Tak oni uważają. Natomiast segment popularny widoczny to jest taki boczniak rynkowy, czyli powiedzmy po polsku mówiąc stabilizacja. Jeden z komentujących twierdzi, że mieszkania, które rok wcześniej wynajmowano za 3500 zł, obecnie wystawiane są za 2800 3000. Według tej samej relacji pokoje oferowane, które były wcześniej za 1500 zł, można dziś znaleźć w cenie za 1000 zł. Napiszcie, jeżeli mieszkacie w Krakowie, czy faktycznie ten rynek tak wygląda, bo przydałoby się więcej komentarzy właśnie na ten rynek. Zresztą w ogóle wszystkich was proszę, czy to w Wałbrzychu, czy gdzie tam mieszkacie, to skomentujcie ten y film, pisząc oczywiście jaka to jest miejscowość i powiedzcie, czy to co pokazują widzowie to jest ich czarnowidztwo, czy tak naprawdę wygląda sytuacja.

Jeden z widzów postawił bardzo mocną tezę, że większy kryzys na rynku nieruchomości może dziś pojawić się w Łodzi. nie napisał jednak dlaczego, ale Łódź rzeczywiście jest bardzo ciekawym przypadkiem, bo tam można powiedzieć powstało bardzo dużo nowych mieszkań wybudowanych przez deweloperów, a jednocześnie sytuacja demograficzna Łodzi na pewno jest trudniejsza niż w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu. Dodam też, że tam bardzo często nowe lokale były kupowane na inwestycje, a liczba najemców w Łodzi nie rośnie odpowiednio szybko. Ciekawe, czy to nie jest skutkiem działalności znanych górów Fliperki, którzy właśnie pochodzą z Łodzi. Widzopol napisał, że widzi tam obniżki rzędu 15000 zł, które nastąpiły w ciągu ostatniego miesiąca dla mieszkań trzypokojowych. i to, że deweloperzy zaczęli również oferować rabaty, nawet 30 40 000 na mieszkaniu. Zapraszam innych mieszkańców Opola do pisania, czy tak jest naprawdę.

W Rzeszowie znowu WIC raportuje skuteczne negocjacje z upustem ponad 100 000 zł. A widz szukający mieszkania w Toruniu mówi, że ceny 10 12 000 za metr kwadratowy, za mieszkanie do remontu są dla niego barierą, no może niekoniecznie do przejścia, bo ma wkład finansowy odpowiedni i w ogóle pieniądze ma, ale w tej chwili się waha, ma taki opór psychiczny. Napiszę, powiem zresztą to, co napisałem w odpowiedzi w komentarzu, że jeżeli kupuje ktoś mieszkanie dla siebie jako takie miejsce, w którym chce żyć, to jest jego decyzja życiowa, to nie warto celować w to, że kupisz mieszkanie na dołku rynkowym, bo to się może po prostu nie zdarzyć. I pamiętajcie, to co mieszkanie, które dziś kupicie, jak macie na przykład 30 parę lat, to na pewno nie będzie czy z dużą dużą prawdopodobieństwa nie będzie waszym mieszkaniem do końca życia. Będziecie je sprzedawali, może się dorobicie, może będziecie kupowali dom, zmieni się wasza sytuacja, wyjedziecie gdzieś za pracą. Różne sytuacje. W wieku 30 lat naprawdę nie kupuje się mieszkania na całe życie, a będziecie sprzedawać je wtedy, kiedy życie wam powie: "Mam sprzedać to mieszkanie". I to potrzeba będzie niezależna od tego, czy na rynku jest wtedy górka cenowa, czy dołek. Więc tak samo przy kupowaniu mieszkań na własne potrzeby życiowe po prostu starajcie się poprawić swój komfort życia, jeżeli was na to stać, a nie patrzcie na to, że traficie bingo na rynku i traficie w dołek.

Sarbinowa ktoś reportuje o pustoszejących apartamentach wakacyjnych i to, że mimo, że obłożenie nowych inwestycji przez najemców, jak rozumiem wynosi około tylko 25% to ceny za metr kwadratowy sięgają 25 000 zł. Ja o podobnej sytuacji mówiłem, kiedy komentowałem rynek w północno-wschodniej Polsce. Cały film jest tam też podawałem przykład Mikołajek, gdzie mamy bardzo podobną sytuację z znikoma liczbą mieszkańców za to rynek czysto spekulacyjny.

Widz z Bydgoszczy to jest koło Torunia. W zasadzie ktoś napisał nawet o aglomeracji toruńsko-bydgoskiej, więc z Bydgoszczy pojawiła się informacja z rady miasta, że miasto systematycznie traci mieszkańców, choć przybywa dzieci i młodzieży w placówkach. Widzowie postrzegają to jednak jako sygnał ostrzegawczy dla inwestorów. W ogóle tak szczerze mówiąc, no to faktycznie w wielu miastach Polski nastąpi odpływ ludności. Tak więc na pewno nie jest to najlepsze miejsce do inwestowania w nieruchomości. bardzo często nie ma tej zasady na 100%, ale tak jest, bo są jakieś alternatywne środki, sposoby zarabiania, chociażby tak jak te Sarbinowo czy Mikołajki, ale tam też rynek zawsze może się przegrzać. W ogóle kilku widzów, czy to z okolic Torunia, Bydgoszczy, czy też z okolic Poznania, w sumie niezbyt daleko dalego od Bydgoszczy, to też są informacje, że działki w Januszkach tych miast zaczynają taniejć. Zarówno działki jak i domy stanęły lub zaczęły spadać po poprzednich silnych wzrostach.

Bardzo ciekawy komentarz i obszerny przysłał widz, który opisuje Ostrołękę. podsumować można to tak, że według niego jest tam deweloperski zator. Są bloki, w których mieszkania są sprzedane inwestycyjnie, ale wieczorami tam w ogóle nie pali się światło. Według niego występują w w Ostrołęce również absurdy cenowe, bo dla niego właśnie cena na poziomie 10 11000 zł za metr kwadratowy w mieście, z którego ubywa ludności jest absurdem. Nowe projekty premium czekają na realizację, bo nie ma chętnych. I widz w ogóle twierdzi, że nawet obserwuje działalność biur pośrednictwa nieruchomości w Ostrołęce i twierdzi, że część z nich się zamknęła, a inne zaczynają działać bardzo agresywnie. Już nie napisał co to znaczy to agresywne działanie. I według niego również w jego spostrzeżeniu i świadomości stare budownictwo, nawet z wielkiej płyty w Ostrołęce rozchodzi się lepiej niż nowe nowoczesne apartamenty, gdzie deweloperzy żądają ogromnych kwot miejsca postojowe. No i też tak może być, bo to w ogóle jest znany fakt, że czasami te mieszkania tańsze po prostu łatwiej znajdują nabywców. No to wszystko przecież zależy od chęci i zamożności i głębokości kieszeni lokalnych mieszkańców.

Nie wszystkie komentarze są jednak pesymistyczne. Jeden z widzów opisuje budowę domów podzielonych na mieszkania o powierzchni 62 m kw. Każdy i każdy lokal ma własny ogródek, a inwestycja znajduje się około 8 km od miasta powiatowego. Według komentującego młode pary wręcz ustawiają się w kolejce, aby wynająć takie mieszkania. Uciekają z bloków, ponieważ za podobną miesięczną kwotę mogą otrzymać większą powierzchnię, ogródek i warunki bardziej przypominające im własny dom. Cy 24. Praktyczna wiedza o nieruchomościach. Ten przykład pokazuje, że problemem nie jest sam najem. Problemem bywa ofertowanie produktu, którego najemcy nie potrzebują i za cenę, za którą nie chce płacić. Nie chcą płacić. I to w ogóle jest dość powszechny problem, bo ja uważam, że nadal niektórzy sprzedający, o, głównie ci z rynku wtórnego, ale także czasami niektórzy deweloperzy jeszcze żyją pamięcią o czasach minionych i liczą na to, że sprzedadzą coś no w takich cenach, jakie były 2 lata temu. Niekoniecznie musi to się udać.

W ogóle bardzo dużo komentarzy też odnosi się do rynku najmu tutaj są różne. Oczywiście są tacy, którzy piszą, że zarabiają na rynku wspaniale po 11% rentowności uzyskują, ale w te roi 11% to sobie doliczają również wartość przyszłą tego mieszkania, jak będą je sprzedawali. Nie wiem jak to można zrobić, bo ja nie wiem jak można w ogóle przewidzieć. To trzeba być prorokiem, żeby wiedzieć za jaką cenę w przyszłości sprzedasz mieszkanie. Może zarobisz, może nie zarobisz, ale tak naprawdę jeżeli rozlicza się taką inwestycję w najem i ten zwrot roi, no to się patrzy głównie na bieżący strumień dochodów, na to co się dzieje, czyli jakie mamy koszty, jakie mamy dochody, czy to się opłaca. A to, że na przykład wydałem jakieś pieniądze na to mieszkanie, no to zamroziłem kapitał. Mogłem go wsadzić w inne rzeczy. Może on lepiej pracuje ten mój zamrożony kapitał, który wydałem. Natomiast tę wartość końcową mieszkania do to się dopiero wlicza, kiedy się rozlicza całą inwestycję, kiedy sprzeda się to mieszkanie. I wtedy można policzyć jak ta inwestycja wyglądała uwzględniając inflację. nie uwzględniając inflacji w różnych cenach, ale dopiero wtedy.

No są też tacy i to kilka osób, które napisały, że rentowność wynajęcia mieszkania jest u nich 3 do4% brutto. brutto, to znaczy przed odliczeniem podatku, przed odliczeniem okresów bez najemcy, remontów, przed w ogóle uwzględnieniem zużycia wyposażenia, ubezpieczenia mieszkania, kosztów ewentualnej obsługi, jakiś odsetek od kredytu. Jeżeli to mieszkanie było kupowane na kredyt, no to te 34% brutto to powiedzmy sobie tak, jeżeli mieszkanie byłoby kupione za 700 000, to 4% to jest 28000 zł, czyli przychód trochę ponad 2000 miesięcznie z tego najmu. Jak to wygląda naprawdę u każdego? każdy może sobie sam policzyć, ale taka rentowność na poziomie 34% jest bardzo, tak szczerze mówiąc ryzykowna, zwłaszcza jeżeli to jest rentowność brutto, bo tak naprawdę każdy dana prawa, każdy miesiąc pustostanu zaburza ten wynik i w ogóle jeżeli ktoś kupił już nie daj Boże to mieszkanie na kredyt, no to on może jeżeli nie ma jakiejś rezerwy finansowej może znaleźć się w złej sytuacji. Co innego oczywiście jest to, jeżeli ktoś odziedziczył takie mieszkanie, czyli koszt był praktycznie zero za to mieszkanie, ma mieszkanie, no ma jakiś zamrożony kapitał w tym mieszkaniu, ale je wynajmuje. To zupełnie inne podejście jednego i drugiego y właściciela tego mieszkania. także jeżeli ma mieszkanie kupione w ogóle za gotówkę, to jest też inne rozliczenie niż inwestycja w najem na kredyt. Zresztą cała audycja była na ten temat. Dam wam link w komentarzu i w opisie właśnie do tej audycji, żebyście zobaczyli sobie jak warto podchodzić do rozliczenia inwestycji w najem.

W ogóle bardzo dużo skarg jest w waszych komentarzach również na to, że rosnące opłaty te administracyjne zaczynają zjadać zysk właściciela, bo bardzo często barierą staje się to, że najemca po prostu wam więcej nie zapłaci. On może zapłacić do jakiejś kwoty i jego tak naprawdę nie interesuje ile wynosi ten czynż, który wybierzecie dla siebie, nazwijmy to i to ile trzeba zapłacić do administracji. Niezależnie czy to on płaci do administracji, czy to wy płacicie w tym czynszu, to jest wszystko jedno. Dla niego się liczy łączna kwota i bardzo często właściciele, tak piszecie z waszych komentarzy wynika, muszą troszeczkę hamować swoje żądania co do czynszu. Ja to potwierdzam, bo ja to też widzę, obserwuję na rynku.

Ciekawa jest też informacja o babcinych chlewach, jak ktoś napisał, które przegrywają z nowymi mieszkaniami. No i to w ogóle można powiedzieć, że część komentujących bardzo dosadnie opisuje te starsze mieszkania zaniedbane, takie babciny chlewy, czyli lokale ze starymi meplami, zużytym wyposażeniem, przypadkowym wystrojem, taka zbieranina po prostu. ma coś dać, umeblować to mieszkanie, no to najemca się znajdzie i sobie poradzi. I coraz więcej z was mówi, że najemcy zwracają na to uwagę. To też jest prawda, bo coraz więcej najemców no po prostu chce mieszkać lepiej, czasami ich stać i mają większe wymagania. Czy te babcine chlewy całkowicie odejdą w nie pamięć? No w najbliższym okresie raczej niekoniecznie, bo zawsze jest też grupa takich osób, które chcą, no po prostu nie stać ich, więc wynajmują cokolwiek. Nie zależy im na tym, byle było na przykład czysto. O, to jest ważne. A czy to będą meble piękne, czy jakiś meblościanka z lat, nie wiem, 60. ubiegłego wieku, ale stojąca i nie rozpadająca się, to im jest czasami wręcz obojętne. I powiem szczerze, że taki paradoks, bo w ramach następującej profesjonalizacji rynku i na przykład w krajach, gdzie bardziej wchodzą te wszystkie PRS-y na rynek, gdy mają większe znaczenie, no w Polsce to na razie jest tak naprawdę no jakiś margines rynku najmu, to w tamtych krajach dochodziło do sytuacji, w której te PRS-y postanowiły również podejść profesjonalnie do najmów, więc dać mieszkania o wyższym standardzie, ergo, droższe. I w pewnym momencie okazało się, że z tego rynku zostały wymiezione te właśnie takie tanie mieszkania, w których ktoś mógł przetrwać, no powiedzmy jakiś rok czy dwa, skoro musi. Oszczędzał pieniądze, a na wystroju mu specjalnie nie zależało.

No i oczywiście nieustannie pojawiają się komentarze na temat złych lokatorów, którzy mieszkają, nie płacą albo niszczą, dewastują, nie można się ich pozbyć, a także lęku przed tymi lokatorami. Nie będę tego komentował teraz, bo już opowiedziałem o tym wielokrotnie. Ja jestem ciekaw tylko, czy kiedykolwiek politycy coś wreszcie z tym tematem zrobią, czy też będą jak Struś chowali głowę w piasek, bo kolejne wybory.

Najważniejsze jest to, co łączy te wszystkie komentarze. Po pierwsze, jak widać nie ma jednego rynku nieruchomości. pokazują one kilkadziesiąt różnych rynków, czy to w dużych miastach takich top premium z tej czołówki rynku nieruchomości, czy z takich średnich miast, czy nawet z tych małych miasteczek. I te komentarze pokazują jednak, że we wszystkich tych miastach następ czy prawie we wszystkich tych miastach następuje coś albo w rodzaju stagnacji, spowolnienia rynku, a w innych miastach no to w ogóle wręcz można powiedzieć, a nie wiem jak to nazwać, długotrwały upadek rynku. No tak, jak w Wałbrzychu. W Wałbrzychu to ten rynek nieruchomości już dawno upadł tak naprawdę i on po prostu tam sobie gdzieś tak sobie leży i trudno powiedzieć nawet jak na nim następuje stabilizacja to i tak jest to stabilizacja na dołku. Wałbrzych ładne miasto, ale jeżeli tam nie będzie pracy dla ludzi to kiepsko wróżę Wałbrzychowi w ogóle.

Z tych komentarzy też wynika, że nie ma jednej odpowiedzi na to, czy rynek rośnie, czy spada, czy jest w stagnacji, czy najem nadal się opłaca, bo komentarze są różne. Ale wspólny wniosek jest jeden. Zarówno kupujący jak i najemcy stali się bardziej wymagający i w związku z tym, żeby na przykład inwestować na tym rynku, no to po prostu trzeba mieć troszeczkę w głowie, troszeczkę wiedzieć o rynku nieruchomości. Nie wystarczy już kupić dowolnego mieszkania w dowolnej lokalizacji i będzie się na tym zarabiało. Te czasy już się skończyły. Nie wiem czy bezpowrotnie, ale sądzę, że tak, że bezpowrotnie.

Ja wam przypominam jeszcze raz, że mam apel o pomoc, bo bijemy się o 30ys. Subskrybenta, ale też prośbę mam o to, żebyście napisali jak wygląda sytuacja w waszych miejscowościach. I tutaj powiem wam szczerze, naprawdę nie interesują mnie wyłącznie średnie z portali, ale napiszcie konkretnie za ile wystawione było mieszkanie, jak długo czekało na klienta, jeżeli żeście sprzedawali, y za ile zostało rzeczywiście sprzedane na jak kupowaliście to na przykład czy na rynku wtórnym, czy na pierwotnym, jak były mocne negocjacje, co dawał deweloper, czy deweloper wam dawał upust na cenie, czy też dawał wam coś gratis, coś w lepszej cenie, czy to miejsce garażowe, czy inną rzecz, bo to też pokazuje jak w ogóle zachowują się różni gracze na rynku i wszyscy widzowie, którzy będą widzieli te komentarze, na pewno z tych komentarzy skorzystają. A wam wszystkim w ogóle życzę powodzenia na rynku nieruchomości. Cześć, trzymajcie się. Symen 24.