Transcription
W tym filmie pokażę wam siedem nawyków, które zarobiło dla mnie kupę kasy i to jeszcze bez jaj. Ja w biznesie jestem od 20 lat. Nazywam się Agnieszka Pala i wraz z partnerami wprowadziłam do Polski Marketowe.
[muzyka]
Sprzedaliśmy ten biznes i ja od dwóch lat rozwinęłam firmę konsultingową, która obsłużyła 600 firm. To, co mogę ci powiedzieć, drogi widzu, to, że jeżeli to wdrożysz, to na pewno dużo się u ciebie zmieni.
Przejdźmy sobie od razu konkretnie do punktu pierwszego. Ludzie wokół ciebie tworzą twoją rzeczywistość. Wyobraź sobie pewne bańki albo koszyczki. W jednym koszyczku masz na przykład osoby, które imprezują, piją alkohol, rano wstają, są lekko skacowane, coś sobie robią. Ich świat wygląda w ten sposób i jeżeli jesteś w tym świecie, to wszystko ci się wydaje takie same.
Drugi, wyobraź sobie ludzi, którzy teraz biegają, uprawiają sporty, robią jakieś osiągnięcia sportowe, rozmawiają o rzeczach fajnych, rozmawiają fajnie o biznesie i jesteś w tym środowisku. Jak ty będziesz wyglądać za 2 lata?
Jeżeli teraz jesteś w środowisku ludzi, którzy narzekają, marudzą, którzy mówią: "O Jezus, teraz to już są naprawdę ciężkie czasy", to ty cały czas jesteś w tej bańce. Te bańki są różne. Te bańki są życiowe, te bańki są relacyjne, te bańki są biznesowe. No bo popatrz, jeżeli teraz utkniesz w pewnym projekcie, w którym masz albo niewygodnych wspólników, albo jeżeli na przykład on naprawdę nie idzie, a ty dalej poświęcasz temu czas, uwagę i energię, to ty tam zostajesz. Zostajesz załóżmy pracownikami czy współpracownikami, jak kto woli, którzy są narzekający, nie wykonują twoich poleceń, ty nie jesteś w stanie zarobić więcej, nie możesz sobie zapłacić innych. Poświęcasz swój czas i tak naprawdę poświęcasz całe swoje życie na tą właśnie sytuację i w niej tkwisz. I to jest twoja bańka i to jest twój pryzmat widzenia świata.
Jeżeli teraz jesteś w bańce drugiej, właśnie tych kulawych biznesów, jeżeli jesteś w bańce na przykład toksycznych relacji, jeżeli jesteś w bańce ludzi marudzących albo przyjaźni, znajomości, które ci nic nie dają, to ty też tam jesteś. I teraz, jeżeli tam będziesz przez dłuższy czas, to ty tam zostajesz i twoje życie kręci się wokół tego balonika.
I teraz powiem wam tip, jak do tego podejść, jak to rozwiązać. Zacznij nie myśleć, że ta jedyna rzeczywistość, która cię otacza, to jest ta końcowa i finalna. Jak to teraz zrobić? Bardzo prosto. Słuchajcie, trzeba być otwartym, nie zamykać się do jednego hermetycznego środowiska, wychodzić, poznawać, mieć różnych ludzi i też siebie wystawiać na przykład na totalnie różne doświadczenia. Bo jeżeli wystawisz siebie na inne doświadczenia, czyli pójdziesz teraz, nie wiem, na wystawę sztuki, na wernisaż, pójdziesz do innego środowiska biznesowego, pojedziesz do innego klubu biznesowego, to za chwilę widzisz, że ci ludzie tam myślą inaczej. Poznajesz inną perspektywę. Czyli ten kwadracik, jak sobie wyobrazisz, ty widzisz tylko z jednej strony, a ktoś widzi: "O, a ja patrzę z tej i widzę zupełnie coś innego", a ktoś jeszcze patrzy z tej i widzi coś innego. Mówimy cały czas o tym samym kwadracie. I to jest moment czerpania inspiracji.
Absolutnie jestem przeciwna i daleka od tego, żeby nie powiedzieć, żeby mieć relacje na życie, bo jak najbardziej trzeba je mieć i warto je mieć, ale trzeba być na tyle otwartym, żeby wychodzić, doświadczać innych środowisk i zobaczyć, które mi tak naprawdę siedzi, bo wtedy zaczynasz budować swój kręgosłup, zaczynasz budować swoją osobowość, zaczynasz dotykać różnych miejsc i wybierać coś dla siebie. Więc pamiętajcie: otoczenie i ludzie.
I druga rzecz w tym temacie jeszcze bardzo ważna. Moment, kiedy ja uświadomiłam sobie, że nie wszyscy w mojej drodze życia są na zawsze. Bo zobaczcie, każdy z nas ma pewną swoją drogę życiową, relacyjną, zawodową i teraz idziemy tą drogą i na tej drodze w pewnym momencie ktoś do nas dołącza i ten ktoś jest na pewien element, pewien odcinek tej drogi, a potem z tej drogi odchodzi, bo często dana relacja się po prostu wypełniła. Już zrobiła swoje i możemy iść dalej, bo jesteśmy gotowi teraz na więcej, wyżej, inaczej. Być może też zmieniły się nasze oczekiwania.
I teraz, kiedy my na siłę staramy się tą relację jeszcze zatrzymać, żeby ona jeszcze z nami była, to tracimy na to ogromne ilości energii i w tym momencie bardzo się spalamy i to bardzo zabiera nam rozwój, zabiera nam cały potencjał możliwości, które mamy, bo bardzo się skupiamy, że my z tą osobą, nie wiem, dalej chcemy, nie chcemy i tak dalej. I mówię to wam z doświadczenia osoby, która po 18 latach się rozwiodła, sprzedała firmę w wieku 39 lat, widziała całe swoje szczęście w potem w biurowcu, który miałam budować, w którym miałam udziały, który również sprzedałam, zaczęłam budować w wieku 41 lat kompletnie nową firmę. Więc pokazuje to, że właśnie to podejście pozwoliło mi siebie uwolnić i powiedzieć sobie: "Aga, jest dużo opcji, po prostu ta się już wypełniła, idź dalej".
Jak macie swój świat, swój kwadracik, wyjdźcie z tego kwadraciku i zacznijcie obserwować siebie z boku. To jest bardzo fajne ćwiczenie, jakbyś się miała, czy miałbyś się, drogi widzu, przesiąść na tylne siedzenie, czyli nie bądź dzisiaj kierowcą, tylko przesiądź się na tylne siedzenie swojego samochodu i zacznij to obserwować z innej perspektywy. To jest świetne ćwiczenie. I teraz zobaczysz sobie, weźmiesz sobie kartkę i długopis, zobaczysz sobie, które z tych relacji się dopełniły, które ci służą i które osoby już z tej drogi powinny odejść.
Punkt drugi, który jest bardzo ważny, to jest, ja to sobie nazwałam "speed to decision", czyli po prostu szybkość podejmowania decyzji. I nie o to chodzi absolutnie, żebyś podejmował teraz głupie decyzje, czy żeby one były nieprzemyślane, nie. To, co zauważyłam, na co dużo osób cierpi, to jest powolne podejmowanie tych decyzji.
Jeżeli jesteś w sytuacji, ja to nazywam sytuacją pomiędzy [muzyka] czy sytuacją w jakimś korytarzu, poczekalni, im dłużej tam jesteś, tym bardziej się męczysz. I teraz popatrz, postawmy osobę. Załóżmy, pracuje na etacie, ale nie chce już tam być, bo źle się tam czuje. Teraz ma tak duży strach, że boi się zrobić tego kroku i ten strach może ją trzymać latami i teraz jest w czymś pomiędzy, czyli jestem w tej pracy, która mi nie służy, której naprawdę już nie chcę, czy w firmie, czy na etacie, obojętne gdzie byście nie byli, czy w relacji życiowej, a z drugiej strony wiem, że chcę już inaczej, ale jestem w tym pomiędzy, czyli w takim oczekiwaniu na coś, w takim czymś, co cię trzyma jak więzienie i mówisz: "Jeszcze tu muszę być, ale już bym chciała być gdzie indziej". I na to tracisz olbrzymie również pokłady energii, siły, wydajności.
Ja też, jak popatrzę u siebie, to największe momenty w życiu, w których się męczę, to jest jak wiem już, że chcę inaczej, ale nie potrafię tego wyartykułować, nie potrafię tego powiedzieć, czyli wiem, że na przykład dany biznes czy dana struktura biznesu już mi nie służą, nie są dla mnie dobre. Czuję, że to już jest coś, w czym się męczę, ale dalej w tym zostaję. To, co się wtedy dzieje? Biorę telefon, dzwonię do koleżanki, mówię: "Boże, wiesz co, co się wydarzyło? Tracę energię na niepotrzebne rzeczy, zamiast podjąć tą decyzję". A moment, kiedy podejmę decyzję, jest nawet totalna burza, to już jest moment, w którym biegniesz, w którym idziesz, w którym już masz kierunek. Czyli podejmować szybko decyzję, nie być w pomiędzy. Uwierzcie mi, daję wam gwarancję, że jak podejmiecie, poczujecie ten strach, ale on minie. On minie. On za chwilę się zniweluje i wy będziecie szli w swoim kursie, więc naprawdę nie czekajcie.
Punkt trzeci to jest "pokochaj feedback". Tak, pokochaj feedback. Dlaczego pokochać feedback? Bo feedback boli. Czyli jak ktoś cię skrytykuje, bo wiecie, no my z natury rzeczy chcemy robić wszystko idealnie, perfekcyjnie. I teraz, jeżeli ktoś przychodzi i powie ci, że ty jesteś nie, to nie było fajne, to zrobiłeś źle, to ci nie wyszło, to jest coś, co nas boli. I tu jest nasze ego, które się pojawia, które zawsze mówi, stawia obronę.
I teraz powiem wam sytuacyjnie. Jeżeli ktoś daje ci feedback i ten feedback jest negatywny, pierwsze, co się w tobie dzieje, to zaczynają budzić się emocje. Największą sztuką to, co mi pozwoliło też wyjść wyżej i zacząć naprawdę siebie szybciej rozwijać, co pozwoliło mi zarabiać więcej pieniędzy, to nie stawiać się w sytuacji wtedy, jak ktoś ci daje feedback, obroną, że ja od razu mam te emocje. Te emocje rozwalają mój układ wewnętrzny, zaczynam wchodzić w obronę i nie słyszę tego feedbacku. A jeżeli teraz obrócicie znowu sytuację i pokochacie ten feedback i powiecie, jeżeli ktoś daje mi feedback, to jest dar, to jest prezent. Prezent, jaki ktoś mi dał, że mi w ogóle poświęcił czas i powiedział, co ja robię źle. Jeżeli potraktujesz to jako prezent, to zaczynasz mieć energię kreacji, bo zaczynasz mówić: "Kurczę, faktycznie". Bo teraz znowu to samo ćwiczenie. Jakbyś był w samochodzie, nie za kierownicą, tylko pasażerem z tyłu, to byś obserwował tą drogę zupełnie inaczej. Powiedział: "O, fajny feedback. Kurczę, ile ona się może na tym nauczyć?". Ale jeżeli jesteś tym kierowcą, to możesz podejść do tego, od razu się spiąć.
Kolejny punkt to miej mentora, który cię pociągnie, a nie tylko, który cię chwali. Być może ktoś powie, że miałam szczęście, a być może już wtedy miałam takie predyspozycje. Będąc młodą dziewczyną, obserwowałam moich rodziców, którzy pracowali na etacie i wiedziałam, że ja nie chcę być w tym kierunku. Ja nie chcę tam zostać, ja nie chcę tak żyć. I nie dlatego, że żyli źle, żyli całkiem okej. Ale ten styl życia mi się jakoś nie podobał. On był bardzo schematyczny, powtarzalny. Praca, ci sami znajomi, coś było takiego, że mówiło mi: "Aga, to nie jest twój kierunek". Nie wiem dlaczego. Po prostu jakiś wewnętrzny głos.
Na swojej drodze, jeżeli to mówisz, to zazwyczaj wszechświat daje ci różne możliwości. Ja to tak nazywam, bo w to wierzę. I poznałam mężczyznę, który był ode mnie starszy, który był już biznesowy i bardzo mi imponował. Stał się poniekąd moim mentorem. Potem byliśmy w relacji, ale to właśnie ja tutaj kreowałam swoje pomysły. Wykreowałam swój pomysł na pewną markę, akurat też biżuteryjną, nie był to to, wymyśliłam, nie udało mi się. Też pamiętam, jak przedstawiałam właśnie wtedy jemu ten pomysł, to mówi: "Nie bardzo". W pewnym momencie wiedziałam, że mam tego mentora, że jest to osoba, która zna się na biznesie i ja, że jestem młoda i mam szansę się nauczyć i mam szansę zrobić coś dużego.
Więc zaczęłam szukać jakichś pomysłów na siebie. Przez pół roku nie potrafiłam nic znaleźć i pewnego dnia po prostu to też przyszło nagle. Byłam w Hiszpanii, chodziłam sobie na zakupy przedświąteczne. W pewnym momencie jestem w galerii, oglądam się, patrzę, mówię: "Boże, jaki tutaj tłum ludzi stoi, co to za marka?". Patrzę, Tous. Hm, mówię, wejdę, kupię też coś sobie. Weszłam, stanęłam w tej kolejce, wpuszczali tam po trzy, cztery osoby, kupiłam sobie zawieszkę takiego misia i słuchajcie, wróciłam do domu. Kolejnego dnia budzę się rano, dlatego wierzę w takie przekazy i mówię: "Ale czemu by tego nie wprowadzić do Polski? Przecież tego jeszcze nie ma". I mówię: "Boże, może to przygotowałam się do tego, przygotowałam się do przedsięwzięcia i poszłam właśnie do tego wtedy mojego partnera, zwanego mentorem też tutaj teraz biznesowym i przedstawiam ten pomysł". On mówi: "Dobra, ale to ma tylko sens, Aga, jak to weźmiesz na całą Polskę". Ja mówię: "Jak na całą Polskę? Jak ja chcę to robić, wiesz, no jeden powolutku, małymi krokami". Mówię: "Ale małymi krokami to się nie uda. Musisz po prostu iść na całość".
I słuchajcie, i tak zaczęła się moja przygoda i taki mentor dawał mi takie kopniaki. Oczywiście nie było łatwo, słuchajcie, były sytuacje, które były bardzo ciężkie, w których ja dostawałam mocno po głowie i musiałam naprawdę odrabiać swoje lekcje bardzo szybko, bo ja wiedzy biznesowej nie miałam. Musiałam doskoczyć do pewnego poziomu, do poziomu jego, żeby w ogóle móc z nim komunikować. Słuchajcie, to było dla mnie nauka po prostu jak nie wiem, jakbyś wsiadał do Formuły 1 i jechał i musisz nagle ją opanować, ale to dało mi najszybszy rozwój, bo tak szybko nie rozwinęłabym się do tego momentu.
Kolejny punkt, piąty. Nie jesteś za młody ani za stary na zmianę. Słuchajcie, ja jak właśnie zaczynałam tą firmę, byłam tak młodą osobą, że jak szłam na rekrutację i rekrutowałam ludzi, to trzęsłam się z nerwów, bo nie miałam wiedzy, nie miałam umiejętności. Musiałam kogoś wyrekrutować, kto był lepszy ode mnie. I wtedy byłam bardzo młoda. Wychodziłam do galerii handlowych, zaczynałam z nimi rozmawiać, gdzie siedzieli ludzie z dużych korporacji i ja, gdzie na biznesie znałam się tyle. Ale z drugiej strony, jak popatrzę sobie, jak sprzedałam tą firmę, zaczęłam robić coś, ja miałam 40 lat, byłam z drugiej strony dojrzałą osobą, milenialsem, który nie urodził się z telefonem w ręku i musiał zacząć robić social media i też odnoszę na nich sukcesy, bo są moim głównym dźwignią sprzedażową. Więc jeżeli na to popatrzymy w ten sposób, to wtedy byłam bardzo młoda, potem byłam może nie chcę powiedzieć za stara, może to by było za mocne słowo, ale dojrzała na social media. Wiedziałam, że młodzi ludzie robią to lepiej, a ja ledwo co tam wiedziałam, jak zmontować tą rolkę, jak to zrobić, jak w ogóle taka rolka powinna wyglądać. Tak. I wychodzę w tym wieku i zaczynam mówić o biznesie.
Jeżeli teraz jesteś osobą, która jest po drugiej stronie tego ekranu, do którego ja dzisiaj mówię i się zastanawiasz: "Boże, ja już nie jestem, jestem, nie wiem, za stara albo za młoda, żeby coś zacząć", to nie myśl w ten sposób. Nigdy nie jesteś ani za stara, ani za młoda. Po prostu zawsze jest dobry moment. Najgorszy moment jaki jest, to jest siedzenie w miejscu i wmawianie sobie, że to nie dla mnie.
Zobaczcie, że te punkty się ze sobą łączą. Mówimy tutaj teraz za stary, za młody, ale jak to się ma do punktu, który mówiłam, "speed to decision", czy jak to się ma do punktu pierwszego, baloników? To wszystko jest połączone. To właśnie to cię wznosi, bo skąd wiesz, jak jesteś kobietą, że dzisiaj nie wyjdziesz, nie zaczniesz robić jakichś świetnych treści na sociale, one się super nie poniosą, nie dostaniesz zaraz super propozycji.
I kolejny punkt, przechodzimy sobie do kolejnego punktu. To są okna transferowe. Co to takiego jest? Każdy z nas ma w życiu takie okna transferowe, czyli takie momenty, że pojawia ci się okazja i ty wtedy albo w nią wskakujesz, albo się zastanawiasz. Jak teraz się cofniemy z "speed to decision", to jest właśnie dokładnie trochę o tym. I teraz te okna transferowe się pojawiają i ty musisz teraz podjąć decyzję, nie jutro, nie pojutrze, nie za trzy lata, bo to okno się zamknie i już się nie otworzy.
I teraz mi się parę razy w życiu pojawiły takie okna transferowe. Po pierwsze, wtedy, kiedy pojawił się Tous. Po drugie, w momentach rozwoju tej marki. Zobaczcie, w momencie rozwoju tej marki, pamiętam na początku, dobra, podpisaliśmy kontrakt, zaczęłam rozwijać Tousa, otworzyłam pierwszy sklep, kompletnie mi nie szło, drugi, kompletnie mi nie szło, trzeci, no jakoś tam łatałam dziury, czwarty, piąty. Pięć sklepów było, byłam totalnie wypruta, miałam, nie miałam siły pracować, bo to było dla mnie tak dużo. Nie byłam wtedy w stanie jeszcze nawet mając tego mentora i tak dalej doskoczyć do tego poziomu biznesu, który się rodził. W tym momencie właśnie była taka decyzja, że muszę kogoś zatrudnić, nie mając na to tak naprawdę pieniędzy na wypłatę dla tej osoby, ale wiedziałam, że jak ona nie uporządkuje mi firmy, to ja padnę. I kończyła się wtedy umowa kontraktowa z Tous, dwuletnia i jechaliśmy tam na rozmowy i mówię: "Dobra, to ja teraz już zatrudniłam tą Basię, to teraz no maks 10 lat otworzyć trzy sklepy, żeby tak to wszystko z obrotu jakoś się udało, bo bo ja już jestem zmęczona, jest to pięć, ona musi to uporządkować, nie dam rady więcej". Pięć. No może, może otworzę trzy, maks. No i na rozmowach dostaję propozycję otwarcia 20 i to jest okno transferowe. Wtedy nie mówisz: "Zastanowię się". Wtedy musisz szybko przeliczyć i mówisz: "Wchodzę w to, idę w tym kierunku, bo ten kierunek jest dobry".
Wyobraźcie sobie, masz pięć salonów, masz otworzyć 20 w 10 miesięcy. Udało mi się otworzyć 17. Nie masz całego biura, zaplecza, back office'u, do tego wszystkiego musisz tą firmę powiększyć kilkukrotnie na tych zasobach, co masz. Ale z drugiej strony pojawia się światło. Kurde, ale wtedy masz cały rynek. Zrobisz to, dasz radę. Dobra, zaciągniesz tą porzeczkę, ale ją spłacisz. Spłacisz czy nie spłacisz? No dobra, idziesz w to ryzyko. Ale jakbym wtedy tego nie zrobiła, została na pięciu, to najprawdopodobniej byłabym takim małym partnerem, nie wybudowałabym tego na cały kraj, ten Tous nie poszedłby tak szybko do góry i być może ktoś z pięcioma salonami nawet by na mnie nie zwrócił uwagę, żeby później nas kupić. Więc zobaczcie, jeżeli popatrzycie na to szeroko, to są okna transferowe.
Okna transferowe mogą być też w życiu prywatnym. Poznajesz jakąś osobę i wiesz, że z nią możesz zrobić biznes i wtedy mówisz: "Kurczę, ja ją muszę uchodzić na coś, na jakiś projekt, bo ja chcę z tą osobą robić, nawet jak będę 20% udziałowcem". To w twoich rękach jest to wtedy wykorzystać i właśnie wskoczyć w to okno transferowe. Ludzie mówią później: "Niektórzy mieli szczęście, a może właśnie nie mieli szczęścia, tylko wykorzystali te okna transferowe i w nie wskoczyli".
I teraz zadaj sobie pytanie: ile razy w życiu pojawiła ci się okazja, a ty powiedziałeś: "Zastanowię się"? Zobaczcie, że jedno ma wpływ na drugie. Jeżeli teraz popatrzysz sobie na punkt pierwszy, wrócimy sobie, wychodzisz z tych baloników, poznajesz różne osoby, nie siedzisz tylko w danym środowisku, zaczynasz łapać różne perspektywy, poznajesz różnych ludzi, to tam ci się otwierają te okna, one ci się pojawiają te transferowe. Jeżeli masz też z punktu kolejnego "speed to decision", czyli podejmujesz szybko decyzję i wskakujesz w to, łapiesz gdzieś jakiegoś mentora, który ci pomaga po drodze, to zaczynasz iść bardzo szybko, zaczynasz przyspieszać i te punkty są ze sobą połączone.
I kolejny punkt, który jest moim bardzo ważnym nawykiem codzienności, tak? To jest moje środowisko, ale rzeczy. I teraz do czego zmierzam. Nie ma to nic związku z materializmem, ale jeżeli piję kawę z ładnej filiżanki, to mi ona lepiej smakuje. Jeżeli moje biurko jest uporządkowane, to lepiej mi się pracuje. I teraz powiem wam jedno zdanie bardzo ważne. W firmie potrzeba trochę chaosu, żeby się rozwijać, ale na ten chaos musisz mieć przestrzeń uporządkowanego środowiska, tak wokół siebie rzeczy.
Zobaczcie, jeżeli masz dzisiaj, to się naprawdę bardzo sprawdza. Jeżeli otwierasz szafę, masz dobrze ułożone ubrania, szybko wiesz, co wybrać. [muzyka] Tak, wiesz, że wybrać to, to czy to. Potem masz biurko, które jest poukładane. Sprawy wylistowane, ważne, nieważne. Jeżeli działasz w ten sposób, nie szukasz codziennie rano 20 minut kluczyków, nie mówisz: "Boże, gdzie to znowu położyłem? Nie wiem, gdzie to jest". Na to tracisz ogromne ilości czasu.
Jeżeli w twoim życiu twoje środowisko pracy jest poukładane, to od razu twoja pewność siebie idzie do góry. Czujesz się dobrze. Bo teraz wyobraź sobie sytuację. Wychodzisz rano, szukasz. Boże, gdzie są kluczyki? Jezu, gdzie teraz jeszcze ta sukienka? Niewyprasowana. O matko, muszę ją szybko teraz wyprasować. Nie, już nie mam czasu. Zaraz nie zdążę. A dobra, to ubiorę szybko inną. Szybko te włosy zepnę, bo już ten bułkę gdzieś zjem i wychodzisz i wsiadasz do samochodu. On jeszcze brudny, zatankowany i tak wpadasz na spotkanie. Twoje poczucie pewności siebie, spokoju wewnętrznego, komunikacji jest zupełnie inne.
I teraz wyobraź sobie, że masz ułożone środowisko wokół siebie, czyli wstajesz rano, otwierasz szafę, wyciągasz rzecz, która jest uprasowana, ładnie wisi, bo do szafy trafia, kiedy już jest wyprasowana. Wyciągasz ją, ubierasz sukienkę, robisz sobie kawę, jesz sobie pyszny jakiś, nie wiem, zdrowy posiłek dla swojego ciała, bo to też jest ważne. Pakujesz sobie swoje dokumenty, wsiadasz do czystego samochodu, jedziesz na spotkanie, przyjeżdżasz w spokoju, czujesz się ładnie, w pewności siebie, nie jesteś zdenerwowana rzeczami, które ci zabierają energię, tylko jesteś skoncentrowana na tym, co się ma dziać, na kliencie, na spotkaniu, na wyjściu, na rozmowie. Taki człowiek automatycznie przyciąga do siebie spokój, lepsze relacje, mniej chaosu.
Jeżeli ty jesteś w swoim środowisku w ten sposób poukładany, to ty, dając swojemu teamowi zadania, ty też je dajesz ułożone. Oni lepiej rozumieją, co mają robić, bo to jest jasne. To jest od punktu A do punktu B i ty odbierasz. I wtedy w ten sposób twój team też lepiej pracuje, bo nie jest w tym chaosie. Bo jeżeli ty jesteś w chaosie, bo rano szukasz kluczyków, telefonu i wszystkiego, to potem też dzwonisz, mówisz: "Dobra, wiesz co, to zrób to, no nie wiem, to jakoś tak już tam zrób, bo gdzieś lecisz". I on też do końca nie ma tej precyzji.
I teraz w biznesie to, co się sprawdza, to jest super słowo: precyzja. Jeżeli masz precyzyjnie poukładane, precyzja też tam działa. Nie zabiera ci czasu, nie zabiera ci energii, bo ty tą energię masz na spokój i właśnie na kreację, właśnie na to, że jesteś poukładany w życiu, masz poukładane, ludzie wiedzą, co mają robić, a ty masz czas wolnej głowy na kreację nowych pomysłów, na to, żeby coś wymyślić fajnego, żeby wyjść na coś, czego właśnie twoi ludzie nie wymyślą. Jako przedsiębiorca ty jesteś w stanie sobie powiedzieć: "Hm, dzisiaj idę na spacer, bo mam czas" i na tym spacerze odpinasz głowę i zaczynasz myśleć o fajnych rzeczach.
A wy koniecznie napiszcie mi w komentarzu, który do was najbardziej przemówił. Będzie mi bardzo miło, bo też podzielicie się i też będę mogła was bliżej poznać. Te punkty, które wam powiedziałam, są z mojego doświadczenia, tak jak ja sobie je odbieram, jak czytam i mam nadzieję, że wam pomogą. Zapraszam was do kolejnego odcinku, w którym będę mówić o tym, jak dojść do miliona w dzisiejszych czasach bardzo szybko. Także bądźcie gotowi. Do zobaczenia w następnym odcinku, a ja biegnę na crossfit.