📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Czy klimat NA PEWNO się ogrzewa?

Nauka. To Lubię7:20

Transcription

Najlepszym momentem na rozpoczęcie cyklu o ociepleniu klimatu jest zima, bo już pierwszy śnieg, a już na pewno pierwsze przymrozki, są przecież wystarczającym dowodem na to, że żadnego ocieplenia nie ma.

Szczerze mówiąc, to co roku czytam takich wpisów całkiem sporo. No więc, skoro zaczyna się zima, ja zaczynam nowy cykl o zmianach klimatu. W kolejnych odcinkach, które będę publikował co dwa tygodnie, odpowiem na dziesięć najczęściej chyba zadawanych pytań odnośnie zmian klimatycznych.

Jeżeli ten temat was interesuje, bardzo serdecznie zapraszam do śledzenia, czyli subskrypcji kanału Nauka to lubię. Ocieplenie klimatu to temat wielowątkowy. Po to, by różnych aspektów tego tematu nie mieszać ani nie traktować zbyt skrótowo, podzieliłem je.

W dzisiejszym odcinku opowiem o tym, skąd w ogóle wiadomo, że klimat się zmienia i czy te zmiany są bardziej drastyczne od tych, które pojawiały się w przeszłości. Zacząłem od zimy i mrozu, po to by pokazać mechanizm, który w różnych sytuacjach trapi w zasadzie chyba każdego z nas.

Rzeczywistość oceniamy przez tu i teraz. Nie mamy w głowie termometru czy komputera dokładnie rejestrującego zmiany temperatury w czasie. Co bardziej uważnym obserwatorom pewne kierunki może podpowiadać intuicja. W końcu, np. zimy, gdy ja byłem mały, były inne niż zimy teraz.

Nawet gdybym miał co do tego wątpliwości, widzę to przecież na zdjęciach. Ale własne wspomnienia są subiektywne. Poza tym, po to by wiarygodnie opisać jakieś zjawisko w przyrodzie, potrzeba danych z wielu lat, z okresu dłuższego niż życie człowieka.

Stąd tak istotne jest robienie pomiarów. Dopiero na podstawie wyników tych pomiarów możemy wyciągać wnioski odnośnie np. zmieniającej się temperatury. Mroźna, nawet ponad standardowo mroźna zima czy chłodne lato niczego nie zmienia.

Światowa Organizacja Meteorologiczna zrzesza dziś w swojej sieci 10 tysięcy stacji meteorologicznych znajdujących się na powierzchni całej Ziemi. Około tysiąca tak zwanych stacji aerologicznych, czyli wypuszczających balony z radio sondami. 7 tysięcy statków wykonujących pomiary meteorologiczne.

Do tego 100 zakotwiczonych i tysiąc dryfujących w morzach i oceanach boi pomiarowych, setki radarów meteo, około 30 satelitów meteorologicznych i około 200 satelitów badawczych, na pokładzie których znajdują się urządzenia wykorzystywane przez meteorologów. To ogromna sieć.

Oprócz niej działa też przecież wiele innych rozproszonych stacji i urządzeń na dzisiaj. Oczywiście, im bardziej cofamy się w czasie, tym punktów pomiarowych było mniej, ale oprócz danych pomiarowych zebranych z użyciem konkretnych urządzeń, mamy też wiele innych sposobów na dowiedzenie się, jakie w przyszłości panowały warunki.

O tym opowiem w innym odcinku. Pomiary meteorologiczne instrumentalne w Polsce zaczęto wykonywać w Warszawie w połowie 17 wieku, a więc trzysta siedemdziesiąt lat temu. Kilkanaście lat później zaczęto je wykonywać w Wilnie, w Gdańsku i Toruniu.

Systematyczne obserwacje meteo to już wiek osiemnasty. W skrócie mówiąc, danych parametrów do meteorologów i klimatologów spływa bardzo dużo. Co ważne, ich źródłem są różne urządzenia mierzące wiele różnych wielkości.

Co z tych wszystkich pomiarów wynika? Po pierwsze, rośnie temperatura warstwy powietrza przy powierzchni Ziemi i nad oceanami. Natomiast spada temperatura w stratosferze. Ten efekt jest zgodny z oczekiwaniami.

Po drugie, podnosi się poziom mórz i oceanów. Dzieje się tak z powodu rozszerzalności termicznej wody. Im wyższą coś ma temperaturę, tym więcej miejsca zajmuje, ale także z powodu spływu wody z topniejących lodowców i lądolodów.

Tempo wzrostu poziomu wód przyspiesza. W ciągu ostatnich dziesięciu lat było niemal trzykrotnie wyższe niż średnio w dwudziestym wieku. Po trzecie, zmniejsza się zasięg lodu morskiego w Arktyce. Coraz mniejsza jest także masa lodu na Antarktydzie.

Podobnie jak w przypadku wzrostu poziomu oceanów, tempo topnienia lądolodów także przyspiesza. Na Antarktydzie było w ostatniej dekadzie trzykrotnie wyższe niż w dekadzie poprzedniej. Po czwarte, rośnie wilgotność powietrza, zmieniają się zwyczaje gatunków, migrują, przesuwają się zasięgi występowania drzew w kierunku biegunów, a rośliny wcześniej wypuszczają liście i wcześniej kwitną, bo wcześniej pojawia się wiosna, nie tylko w Europie, ale na całym świecie.

W Japonii od setek lat moment zakwitnięcia drzew wrześniowych jest dokładnie notowany. Popatrzcie, jak zmieniał się w ciągu ostatnich tysiąca dwustu lat. Dodatkowo obserwuje się szereg innych zjawisk, które, jak to mówią naukowcy, są wzajemnie spójne, czyli ich obserwacja prowadzi do tego samego wniosku.

Chodzi o zakwaszenie oceanów, które zwiększa się z powodu coraz większej koncentracji dwutlenku węgla, zmiany wzorców opadów. O tym zrobię osobny odcinek. Coraz częściej pojawiają się ekstremalne fale upałów czy ocieplanie się jezior.

Podsumowując, mamy wiele zgodnych z sobą danych pochodzących z całego świata i uzyskiwanych różnymi metodami. Niektóre z nich mierzone są od długiego czasu i zgadzają się z danymi uzyskanymi np. z rdzeni lodowych, próbek osadów czy grubości słoi w drzewach.

Nawet gdyby okazało się, że któraś z tych serii pomiarowych była obarczona jakimś grubym błędem, to wciąż pozostają jeszcze inne. Czy te zmiany, które obserwujemy, są w historii Ziemi czymś szczególnym?

Tak, pewnie będę do tego wracał w kolejnych odcinkach, ale w skrócie mówiąc, może poza kosmicznymi katastrofami, kiedy w Ziemię uderzyła jakaś asteroida, nie są znane przykłady tak szybko następujących zmian klimatu.

Zacząłem dzisiejszy odcinek od zimy i mrozu, to spójrzcie, jak zmniejsza się zasięg pokrywy śnieżnej dla półkuli północnej. To także świadczy o ocieplającym się klimacie, choć oczywiście nie musi znaczyć, że tegoroczna zima będzie bezśnieżna.

Nauka to lubię na Facebooku i YouTube.