Transcription
[Muzyka] Witam wszystkich z tej strony Fil konieczny. Witam was w kolejnym odcinku rozmów koniecznych, takich widocznych, gdzie nas widać. W którym tym razem moim gościem jest Paweł Wiking Pawlak, człowiek, który zajmuje się na co dzień mózgiem, pracą nad umysłem. Jest to hipnoterapeuta, człowiek, który pracuje ze sportowcami, przedsiębiorcami i stara się układać im odpowiednio głowę. Witam ciebie, Pawle.
Dzień dobry. Bardzo mi miło, że mogę tu z... Jak powiedziałem, zajmujesz się sportowcami, zajmujesz się przedsiębiorcami, układasz im głowy. Często ludzie mają traumy z dzieciństwa, często mają różnego rodzaju problemy, lub po prostu złe przekonania, które też wpływają na ich dalsze losy. Ale może przedstaw sam siebie i powiedz, czym tak naprawdę się zajmujesz w tej pracy z przedsiębiorcami i też różnego rodzaju sportowcami?
Jeżeli miałbym tak maksymalnie uprościć i skrócić, ja zajmuję się po prostu zmienianiem reakcji na sytuacje. Czyli przykład. Powiedzmy, że mamy sportowca, który jedzie na zawody i na przykład odczuwa presję i stres wobec tego, że na przykład jest na Mistrzostwach Polski. I ta presja sprawia, że jego performance spada, bo zaczyna popełniać jakieś gafy, czy nie może się skupić na technice. Więc moje zadanie jest zmienić jego reakcję pod tytułem stres, na przykład na reakcję spokój, czy opanowanie.
Jeżeli chodzi o biznes. Powiedzmy, że prowadzisz, nie wiem, jesteś jakimś właśnie coachem, specjalistą, terapeutą. Wiesz, że masz podnieść telefon, zadzwonić do klienta. Czujesz stres, boisz się mu powiedzieć na przykład cenę, którą bierzesz za sesję. Moim zadaniem jest zmienić twoją reakcję ze stresu, jakiegoś tam właśnie oporu, na ekscytację, czy po prostu luz i spokój. To jest w takim ogromnym uproszczeniu, bo ludzki performance tak naprawdę sprowadza się do reakcji. Jest proste równanie: jest zastana sytuacja, jest reakcja, czyli sytuacja plus reakcja równa się efekt. I ten efekt może nas satysfakcjonować lub nie satysfakcjonować. Więc jeżeli chcemy mieć inny efekt, musimy zmienić reakcje na zastaną sytuację. Na te reakcje wpływają nasze emocje. Emocje biorą się w naszej podświadomości. Więc zmieniając to, jak działa podświadomość, zmieniasz reakcję, masz inny efekt tej samej sytuacji i stąd mamy po prostu podniesienie performance. Tak schematycznie, gdybyśmy mieli do tego podejść.
Ostatnio opowiadałeś mi bardzo ciekawe też historie różnych sportowców i to, jak lekkie tylko zmienienie podejścia albo albo tej perspektywy, właśnie percepcji, potrafiło pchać ich dalej do przodu. Ale może skupmy się też na inwestycjach, czyli tym, czym ja się zajmuję. Nie wiem, czy wiecie, ale Paweł pomaga także osobom, które są na moim mentoringu, pomaga gdzieś stać się lepszymi inwestorami. Przygotował dla nich także mini kurs, a nawet mieliśmy mini eksperyment, ponieważ indywidualnie pracowałeś z jednym z uczestników, tak żeby pokazać na żywym przykładzie, jak te procesy zachodzą i jak można je gdzieś w głowie zmieniać. No i gdzieś przechodząc do tych inwestycji, powiedz mi proszę, jak działają emocje w inwestycjach? Czy one pomagają, przeszkadzają, czy są właśnie takim naszym doradcą, pomocnikiem? Czy lepiej je wyłączyć? Jak to z twojej perspektywy, takiego trenera mentalnego wygląda?
Emocje działają dokładnie tak samo w każdej dziedzinie, którą się zajmujemy. Więc to nie ma znaczenia, czy pracujemy nad sportem, czy nad biznesem, czy pracujemy nad inwestowaniem, czy pracujemy nad randkowaniem. Wracamy do tej naszej zasady: jest sytuacja, jest reakcja, mamy jakiś efekt. I to właśnie emocje. Bo kiedy pracujemy z inwestorami, no to można zdiagnozować kilka takich podstawowych problemów. Czyli pierwszy problem to jest na przykład to, że nie trzymam się strategii, prawda? Czyli wiem, że powinienem na przykład trzymać pozycję, ale z niej wychodzę, bo się boję. Albo wiem, że powinienem na przykład wyjść z pozycji, ale z niej nie wychodzę, ponieważ liczę na to, że się jednak odbije i tak dalej, mimo że strategia mówi inaczej. Kolejny problem to jest to, że na przykład zarobię pieniądze i tracę głowę, no nie? Czyli zaczynam wydawać to na głupoty, zamiast zainwestować. To mnie pochłania po prostu. Tu nie wiem, tu balety, tu wakacje, drogie zabawki, samochody, zamiast na przykład zainwestować dalej w dalsze inwestycje, czy w jakieś nieruchomości i tak dalej. No i ostatecznie też mamy to, co się dzieje, kiedy na przykład stracimy. Czyli tracimy w ogóle, tracimy głowę. Nie możemy spać po nocach, wycofujemy się, nie podejmujemy kolejnej okazji i tak dalej, i tak dalej.
No i teraz, czy emocje pomagają, czy przeszkadzają? Wszystko zależy, jakie to są emocje. Bo zarówno te negatywne, jak i pozytywne, mogą nam przeszkodzić, jak i mogą nam pomóc, prawda? Negatywne emocje mogą sprawić, że będziemy czujni, nie będziemy uważali na popełnienie głupot. A pozytywne z kolei emocje mogą sprawić, że polecimy na "hej, hura!", bo kolejny super projekt, który na pewno tym razem wypali, będzie zwrot ileś tam razy i tak dalej. Więc nie ma jasnej odpowiedzi, czy pomaga, czy nie. Moim zdaniem największy problem z jakimkolwiek performance polega na tym, że my nie mamy świadomości, co tak naprawdę czujemy. Czyli o co nam tak naprawdę chodzi. Za każdą emocją kryje się jakiegoś rodzaju skojarzenie, jakieś warunkowanie przeszłości. To jest dokładnie na zasadzie warunkowania Pawłowa. Czyli Pawłow dzwonił dzwonek, dawał psom żarcie. Dzwonił dzwonek, psom żarcie. Dzwonił dzwonek, dawał psom żarcie. W którymś momencie zadzwonił dzwonek, nie dał psom żarcia, a psy się śliniły. Skojarzył, że jak jest dzwonek, to będzie żarcie. Więc na sam dźwięk dzwonka przygotowywały się, że będzie jedzenie. No i na zasadzie takiego właśnie prostego warunkowania z przeszłości, my budujemy w sobie reakcję na pewne sytuacje. Jesteśmy na przykład na giełdzie, dzieje się jakaś sytuacja i nasz umysł podświadomy przeszukuje bazę naszych wcześniejszych doświadczeń, żeby znaleźć coś podobnego i zdecydować, co mam wobec tej sytuacji zrobić, żeby przeżyć.
I teraz, jeżeli wokół tych sytuacji są powiązane różne różne tematy, to się okazuje, że tak naprawdę nie inwestujemy na giełdzie, tylko robimy coś zupełnie innego. Przykład: jeżeli mam gdzieś w dzieciństwie wgrane, że o, na przykład moim poczuciu wartości decyduje, nie wiem, to ile mam pieniędzy, bo na przykład byłem porównywany do moich kolegów, koleżanek, którzy mieli modne ciuchy, mieli fajne bajery, ja nie miałem, czułem się gorszy. To dzisiaj na przykład inwestując na giełdzie, ja nie robię inwestycji, tylko ja próbuję poradzić sobie z problemem tego, że jestem niewystarczająco dobry. Więc tak naprawdę walczę o najważniejszy dla mnie temat, żeby w końcu się ze sobą dobrze poczuć. Więc każda inwestycja, każdy ruch jest dużo ważniejszy w sposób taki subiektywny, niż jest faktycznie, no nie? I wtedy te emocje potrafią tobą zawładnąć i nie wiesz nawet, dlaczego to się dzieje, jaki koncept się za tym wszystkim kryje. Więc wtedy ciężko jest świadomie się po prostu po tej giełdzie poruszać. Kiedy tego typu rzeczy jesteśmy w stanie zdiagnozować, usunąć te różne skojarzenia, to zaczynasz po prostu patrzeć na rzeczy takim, jakie są i przestajesz po prostu dawać się wkręcać w różne podświadome gierki swojego własnego umysłu. Czyli pada jakby taka mgła, można w ten sposób właśnie do tego podejść.
Więc ani nie pomagają, ani nie przeszkadzają. Przeszkadza to, że nie jesteśmy świadomi, co i dlaczego naprawdę czujemy. To jest, wiesz, dokładnie tak samo, jakbyśmy mieli poruszać się po giełdzie, nie mając świadomości, co na przykład wpływa na kurs Bitcoina. To jest szaleństwo, prawda? Czyli nie masz żadnej wiedzy, nie wiesz, czemu Bitcoin rośnie albo spada, ale wkładasz 100 000 w giełdę. Szaleństwo. I jak zaczynasz studiować giełdę, zaczynasz znajdować różne połączenia pomiędzy właśnie różnymi rzeczami z polityki i tak dalej, czy różne ruchy firm, inwestorów, to zaczynasz widzieć, że pewne akcje będą się przekładały na wzrost lub spadek. I przestaje to być taka czarna magia. A jeżeli poświęcisz na to kilkanaście lat, to bardzo dokładnie jesteś w stanie zrozumieć, co się może wydarzyć na przestrzeni wielu lat. Więc możesz strategicznie zarządzać swoimi zasobami, swoim kapitałem na giełdzie i lokować w odpowiednie po prostu projekty, Bitcoiny, altcoiny, surowce, cokolwiek innego.
I dokładnie tak samo z umysłem. Czyli w takim trybie domyślnym, my jesteśmy trochę jak taki człowiek, który nie zna się w ogóle na giełdzie. Jest Bitcoin i cholera wie, czemu on tyle kosztuje i jak się za chwilę zachowa. I w trybie domyślnym ludzie dokładnie tak samo są bezradni wobec swoich emocji. Coś czuję, ale nie wiem, czemu to czuję. Wiem, że mam coś zrobić, ale mi się nie chce. Nie wiem, czemu tak jest. Próbuję sobie z tym poradzić. No i to jest właśnie jak takie nieświadome w ogóle poruszanie się po giełdzie. Szaleństwo, no nie? Więc ja właśnie wierzę w to, że najważniejsze narzędzie, które można opanować, to jest rozpoznanie swojego umysłu. Bo to jest narzędzie. Tak samo jak masz pewne narzędzia do gry na giełdzie, te pewne instrumenty finansowe, tak samo masz narzędzia w swojej głowie, które nazywamy właśnie emocjami, różnymi mentalnymi programami i tak dalej. I teraz pytanie: czy ty rozumiesz, jak one działają? Czy rozumiesz ich genezę? Czy rozumiesz, co na co wpływa w twoim umyśle? Bo jeżeli faktycznie widzisz te połączenia, to możesz zacząć się świadomie poruszać w świecie swoich emocji, swoich programów i świadomie prowadzić swoje działania.
Więc emocje nie pomagają, jeżeli jesteś nieświadomy. Pomagają, jeżeli jesteś świadomy, co się z tobą dzieje. Innymi słowy, masz umiejętność świadomego obsługiwania swojego własnego umysłu. Tak na to patrzę.
Cześć, krótki przerywnik. Jeżeli zainteresowała cię rozmowa z Pawłem, to poniżej pod tym filmem znajduje się link do zapisu na bezpłatny webinar, który właśnie Paweł dla ciebie poprowadzi, na którym będziesz mógł, będziesz mogła zadać pytania, porozmawiać z nim prywatnie. Ja miałem to szczęście, gdy ja mam takie wrażenie, że trafiłem na odpowiednią branżę, nazwijmy to, jak na mój mózg, bo z natury po prostu miałem bardzo mało emocji w sobie. Potrafiłem je pohamować, a nawet czasami wręcz dziwiłem się, dlaczego dorośli ludzie w taki sposób, a nie inny się zachowują. Bo dla mnie inwestowanie to zawsze była chłodna, zimna analiza. Ja nawet nie myślałem, że to jest chłodna, zimna analiza bez emocji, bo ja nawet ich nie miałem. Nie brałem pod uwagę tego, że jeszcze trzeba wyłączyć emocje. Dla mnie po prostu była chłodna, zimna analiza, kropka. Nie było nigdy emocji. Nie czułem jakiegoś strachu, gdy spadało. Nie czułem chciwości, gdy rosło. I tak dalej. Ale potem z czasem, gdy zaczynałem, zacząłem już nagrywać te filmy dla moich widzów, gdy gdzieś tam pojawiłem się w internecie, zobaczyłem, jak wiele osób ma z tym wszystkim problem. Ale nawet zdarza się, że przedsiębiorcy, ludzie, którzy mają ogromne pieniądze, potrafią się podpalić. I mimo że nie brakuje im niczego, mimo że mają pieniądze teoretycznie, które powinny starczyć do końca ich życia, to gdzieś tutaj nawet i w tej hossie się podpalali moi znajomi. "Kupię sobie takiego memcoina, kupię sobie taki projekt, tamten projekt". I nagle się okazuje, że te pieniądze potracili. I tak się zastanawiałem, co wy w ogóle robicie? Co wy w ogóle chcecie osiągnąć? Skoro macie już wystarczająco dużo pieniędzy, skoro możecie bezpiecznie jeszcze je pomnożyć, to tak naprawdę wy ryzykuje bardzo dużo po to, aby ugrać nic. I kiedyś mój kolega powiedział mi też bardzo mądre słowa, że czasami właśnie ludzie ryzykują bardzo dużo po to, aby potencjalnie wygrać rzeczy, które nic w ich życiu już nie zmienią. I wtedy właśnie skupiłem się też na na na opracowaniu idealnego umysłu inwestora. Wtedy też ciebie między innymi zaprosiłem do współpracy, bo zobaczyłem, że faktycznie ludzie mają z tym problemy. I też tak jak rozmawialiśmy kiedyś prywatnie, że każdy moim zdaniem powinien w jakimś wieku pójść na taką terapię i sprawdzić, co jest z nim okej, a co nie jest okej i nad tym popracować. Bo w moim odczuciu to jest po prostu loteria, loteria życia, a raczej powinienem powiedzieć, pewne jakieś sytuacje życiowe, a raczej powinienem powiedzieć, pewne nasze reakcje na te sytuacje życiowe kształtują nas jako dorosłych ludzi. Dla przykładu, możemy mieć wypadek samochodowy i odbierzemy to jako coś strasznego i już nigdy nie wsiądziemy do samochodu, albo będziemy jeździli 30 km/h na 50. A możemy odebrać to w zupełnie inny sposób i nagle powiedzieć: "To my teraz chcemy być idealnym kierowcą, będziemy się doszkalać i skończymy, że będziemy nie wiem, mistrzem WRC", bo pójdziemy potem na jakieś gokarty. Coś jest to jakiś przykład całkowicie od czapy, ale możemy mieć różne podejście. Może być tak, że kiedyś, nie wiem, w przedszkolu albo w podstawówce odrzuciła nas dziewczyna i jeden powie: "A, nie, to ja się nie nadaję do tych kobiet, to ja już nigdy nie będę miał kobiety". I to jest już wieczna ofiara i człowiek, który nigdy nie będzie miał kobiety, albo będzie miał same takie, które będą go odrzucać, albo takie, które będą nim rządziły i same nieudane związki. Drugi może powiedzieć: "Nie, to ja teraz coś ze sobą zrobię i będzie na przykład dobry w relacjach z kobietami". A inny pójdzie w jeszcze innym kierunku i powie: "To ja teraz będę wszystkie kobiety krzywdził po drodze". Kwestia, kwestia odbioru.
I mam wrażenie, potencjalnie jako taki przyszły rodzic, że troszeczkę nawet nie mamy wpływu na to nasze wychowanie dzieci. Że trochę mamy, ale już po pewnym etapie nie bardzo. Bo nie mamy wpływu na to, co się przytrafi na przykład naszemu dziecku później. Albo pójdzie do szkoły i ktoś go pobije. I teraz, czy on wiecznie będzie bity, potem przez szefa i gdzieś tam innych ludzi w życiu? Czy on powie: "To ja teraz wszystkim napierdzielam i na przykład będzie w tym momencie zdobywcą"? I wydaje mi się, że każdy powinien się na tym skupić. I wydaje mi się, że każdy ma fajne elementy i ma też nie fajne elementy. Ja tak samo. Szczęście moje w tym jest, że do inwestycji mam fajne elementy, czyli nie czuję strachu, nie czuję chciwości, zawsze jest czysta, zimna analiza. Rośnie, to potrafię poczekać i tak dalej. Teraz też altcoiny zweryfikowały wielu ludzi, którzy gdzieś tam po drodze się podpalili. Ale przejdźmy jeszcze może do innego tematu, a mianowicie ryzyka. Bo ja zauważyłem, że wiele osób w ogóle nie próbuje w swoim życiu, bo boi się ryzyka. Wiele osób chce niby, myśli, że chcą, mówią, że "ja to bym chciał zrobić to i to i to", ale oni nigdy tego nie robią. Nawet wśród moich znajomych mam takie osoby, które mówią: "A, ja to bym chciał otworzyć biznes", ale nigdy ten biznes nie jest otwierany. On jest zawsze na etapie "chciałbym otworzyć ten biznes". Albo ludzie chcą wejść do rynku kryptowalut, ale boją się, bo też trzeba podjąć ryzyko. A nawet zauważyłem, że to ryzyko rozwarstwia się na jeszcze mniejsze poziomy. Czyli nawet jak ktoś wejdzie do rynku kryptowalut, to mimo że zaryzykował, wchodząc teoretycznie, zaryzykował, no bo uważam, że tutaj w tym wypadku to jest czysta logika i spekulacja. Natomiast w samym rynku też mogą ryzykować mniej lub bardziej. A więc pytanie moje brzmi: co wpływa na to, że jedni chcą ryzykować, albo są w stanie ryzykować, a inni w ogóle po prostu zamykają się u siebie w tej swojej klatce i nawet nie ryzykują swojej pracy, nie starają się o awanse, nie zmieniają tej pracy? Co wpływa na to, że jeden człowiek potrafi podbijać świat, a drugi nie?
Wcześniejsze doświadczenia. Bo ja tu bym nawiązał do tego, co co mówiłeś. Bo słusznie zauważa, że to, co nas kształtuje, to nie są doświadczenia, tylko nasza reakcja na te doświadczenia. Dałeś ten genialny przykład. Masz chłopca, który dostał wpierdol i jeden chłopiec do końca życia będzie już bity i nie będzie o siebie walczył. Drugi postanowi zostać mistrzem Polski w boksie. Teraz jest jedno pytanie: co sprawia, że jeden chłopiec tak na to patrzy, a drugi chłopiec w ten sposób na to patrzy? Czyli są pewne głębsze czynniki, które sprawiają, że jest inna reakcja na tę na tę samą w ogóle sytuację. Tak samo jest, wiesz, w biznesie. Czasami ludzie, którzy mają genialne wzorce, mają rodziców przedsiębiorców, super kapitał na start, kończą jako alkoholicy i narkomani i przepuszczają cały majątek. A mamy ludzi, którzy pochodzą z domu dziecka, gdzie nie mają praktycznie żadnych konstruktywnych wzorców pod kątem biznesu i robią wielomilionowe, wielowielomilionowe biznesy, układają swoje życie. Więc co o tym decyduje? No i tutaj właśnie wchodzimy w ten temat, który już jest mniej intuicyjny. Bo powiedziałeś też, że tak naprawdę mamy mały wpływ na to, jak te dzieci wychowamy, no nie? I tutaj właśnie wchodzi ten czynnik, który nazywamy podświadomością. Bo my się uczymy nie tyle tego, co słuchamy od naszych rodziców na przykład, tylko to, co obserwujemy jako całokształt. Podam ci przykład. Mój ojciec przez całe życie trzymał mnie na krótkiej smyczy, dociskał, nigdy nie był zadowolony, zawsze wymagał ode mnie więcej, bo wierzył w to, że jeżeli będzie mnie tak trenował, to ja będę twardy, będę pewny siebie, będę więcej chciał od życia i tak dalej. Natomiast ja z tego wszystkiego się nauczyłem, że jestem niewystarczająco dobry, że nie zasługuję na miłość mojego taty, że nie zasługuję na jego uznanie i że jestem beznadziejny. Dlaczego się tak wydarzyło? Ponieważ mój ojciec, co zobaczyłem po latach, również miał niską pewność siebie i budował wokół siebie maskę twardego gościa jak skała i chciał mnie uchronić przed tym, co sam wewnątrz czuł. U niego między innymi wynikało to z tego, że kiedy był w wieku nastu lat, wczesnym wieku nastoletnim, zaczęło się rodzić jego rodzeństwo i jego rodzice po prostu narzucili na niego opiekę nad tym, nad młodszym rodzeństwem. Czy innymi słowy, był postawiony w pozycji, gdzie musiał być dorosły, gdzie jeszcze był chłopcem i była na niego właśnie włożona większa odpowiedzialność, niż chłopiec jest w stanie naprawdę jej sprostać. Więc też wiecznie się czuł, że nie wykonuje wystarczająco dobrej roboty. Nie, czyli ma niskie poczucie własnej wartości. Ale widzi, jak działa świat, próbuje jak umie przed tym ochronić, ale przekazuje mi to, co ma zakodowane głębiej w podświadomości, mimo że próbuje to odkręcić.
I tu jest właśnie pies pogrzebany. Bo teraz, żeby mój ojciec faktycznie przekazał mi pewność siebie, sam musiałby na głębokim poziomie przepracować swoje poczucie własnej wartości i pewność siebie. I wtedy, niezależnie od tego, jakby to prowadził, to osiągnąłby ten zamierzony rezultat. My po prostu przejmujemy programy, które są gdzieś głęboko zakodowane. Więc odpowiedź na to pytanie, czy na to stwierdzenie, brzmi właśnie w ten sposób, że jeżeli chcesz mieć pozytywny wpływ na dzieci, to potrzebujesz samemu zbudować relacje ze sobą i zbudować tą wewnętrzną, nie wiem, moc, pewność siebie, czy pewien po prostu sposób taki głęboki postępowania, żeby to jakby przeszło na dziecko. Bo dziecko, wiesz, przychodzi tutaj i potrzebuje się nauczyć, jak ma tutaj w ogóle dealować z tą rzeczywistością, żeby przeżyć i przedłużyć gatunek. No a skoro ty jako rodzic przeżyłeś i przedłużył gatunek, to twoje schematy postępowania są wystarczające. Więc dziecko chłonie to, kim jesteś ty i kim jest matka tego dziecka. Więc tak naprawdę tu się zaczyna zmiana. I to właśnie to decyduje, że jeden chłopiec patrzy w ten sposób na rzeczywistość, a drugi chłopiec patrzy w inny sposób na rzeczywistość, kiedy doświadczy dokładnie tego tej samej sytuacji. I to jest to bardzo głębokie warunkowanie. I tak my tutaj mówimy, wiesz, w ogromnym uproszczeniu. Bo wiesz, ja stoję przed takim samym wyzwaniem, przed jakim ty stoisz. Siadasz przed kamerą i masz w ciągu godziny opowiedzieć ludziom, jak działa giełda. No weź, no przecież spędziłeś nad tym kilkanaście lat, żeby to zrozumieć i możesz ludziom pokazać ogólną zasadę, ale wiesz, że tak naprawdę dotykasz wierzchołka góry lodowej. I dlatego mówisz ludziom: "Kurczę, jeżeli chcecie faktycznie zarobić, to przyjdźcie do mnie na mentoring, gdzie będziemy nad tym pracować ciągle, ja się będę z wami dzielił, co się dzieje, będę to interpretował, ale ostatecznie nie kombinujcie do cholery sami. Skorzystajcie z mojego doświadczenia, bo ja wiem, co robić, bo się wywrócicie tak, jak ja się wywracałem". Tak ja widzę. Stoję przed tym samym wyzwaniem. Pogadajmy, jak działają emocje. Mogę pokazać ogólną zasadę. I jak wyznaczymy sobie tą zasadę, to za chwilę słusznie w komentarzu może się pojawić 1000 przykładów, że zadziałało coś inaczej, no nie? Co jest po prostu jakby pochodną tej zasady, jest pewnym wariantem. I musimy znowu głębiej i głębiej wejść. Natomiast uogólniając, widzisz, wszystko działa na zasadzie przyczyny i skutku. Nic się nie dzieje na poziomie po prostu loterii. O tak zareagowałem. Nie zareagowałeś tak, ponieważ w przeszłości wydarzyły się jakieś rzeczy i z perspektywy, przez pryzmat tamtych doświadczeń, dzisiaj reagujesz na to doświadczenie. Więc jak mnie ludzie często pytają, co mam zrobić, żeby wychować swoje dziecko, ja mówię: "Pracuj ze sobą". To jest jedyne, co możesz sensownego zrobić. I naucz jeszcze tego dziecko, że to jest jego odpowiedzialność, bo ty, choćbyś stanął na głowie, nie przekażesz 100% pozytywnych wzorców. Część rzeczy zrobisz dobrze, część rzeczy spierniczysz. I teraz ty jako moje dziecko, te rzeczy, które spierniczyłem, to jest twoja odpowiedzialność, żeby użyć tego jako dźwigni i przepracować. Bo teraz zobacz, gdybym ja nie miał takiego taty, jakiego miałem, to nie mógłbym się stać gościem, którym dzisiaj jestem. Gdyby on zrobił wszystko poprawnie, to byłbym zupełnie kimś innym. Ale jak mi w którymś momencie kliknęła ta odpowiedzialność, że mój ojciec był taki, jaki był, gdyby miał inną świadomość, to byłby inny. Jeżeli ja będę teraz ofiarą tego, jaki był mój ojciec, to ja będę na tym tracił, nikt inny. Więc ja muszę wziąć to w swoje ręce, przepracować to i zbudować się na bazie tego. Także ja w ten sposób właśnie na na te tematy patrzę. I aż zgubiłem w ogóle wątek, co było pytaniem.
Odpowiedziałeś na to pytanie, bo zaczęliśmy od tego, dlaczego ludzie nie ryzykują, nie boją się ryzyka. Ale ale jakby, no jest to zrozumiałe tak to też zobacz z tego poziomu. No bo wiesz, uprość to. Powiedzmy, że podjąłeś kiedyś ryzyko w szkole i ściągałeś i jednemu się udało. No to jakie to skojarzenie na zasadzie, wiesz, od ruchu Pawłowa, to robi w tobie, że jak ryzykujesz, grasz wbrew zasadom, walisz system, to może być dobrze. Ale z kolei drugi dzieciak ściągał, dostał pałę, była jazda, byli ściągnięci, wiesz, rodzice, rodzice też mieli swoje tematy, więc jeszcze wpuścili mu wpierdol w domu. Jakie to warunkowanie mu robi? Nie wychodź przed szereg, bo dostaniesz wpierdol. Jesteś bezradny wobec systemu i nie możesz z nim nic zrobić. I to głębokie warunkowanie w tobie siedzi. I ty sobie świadomie możesz powiedzieć: "Ale ja, ja chcę wyjść poza system". Ale twój system obronny, którego działania nawet nie jesteś świadomy, będzie cię zawracał. To jest, zobacz, ja używam bardzo często tego przykładu. Ostatnio, jak zapytasz jakiegokolwiek faceta, czy chce mieć taką piękną kobietę 10 na 10, to co ci powie? No pewnie. Nie, co bym z nią nie robił? No i potem go stawiasz. Patrz, podejdź do niej, do niej zagadaj. No wiesz, bo to, bo tamto, bo nie ta sytuacja, nie ta pogoda, nie to ubranie, nie takie. To znajdzie ci 1000 wymówek, dla których to się nie uda i ostatecznie nie podejmuje tego działania. A jak mu dasz takie zadanie, to podświadomie będzie stronił w ogóle od miejsc, gdzie może trafić na taką piękną kobietę, żeby miał uzasadnienie, że to nie jest tak, że on nie dał sobie z tym rady, tylko coś tam, jakieś warunki z zewnątrz mu w tym przeszkodziły. Czy nawet prościej. Jak cię upierdoli pies za dzieciaka, to ty możesz sobie jako osoba dorosła świadomie wytłumaczyć: "Nie każdy piesek jest zły". No nie, to jest kwestia wychowania tego pieska i tak dalej. Ale zostań sam na sam z pieskiem w pokoju z amstaffem na przykład. Nie czujesz dyskomfortu. Może wiesz, że ten pies jest znajomych, że nie jest groźny i tak dalej. I będziesz podświadomie stronił od takich sytuacji, gdzie będziesz sam na sam z pieskiem, mimo że świadomie wiesz, że nie ma się czego bać. Tak działa ten podświadomy system, no nie?
Więc teraz, dlaczego ludzie nie ryzykują? Bo coś się wydarzyło w życiu, gdzie skojarzy, że ryzyko jest związane na przykład z jakimś bólem. Albo czemu ludzie nadmiernie ryzykują? Bo mają na przykład efekt tego, co im może to ryzykowanie dać, zgrane z czymś dużo ważniejszym. Podam ci przykład. Ja zupełnie niedawno przepracowałem taki temat w sobie. Trafiłem znowu na okres, gdzie zacząłem prokrastynować, w sensie zaczęła się pojawiać prokrastynacja, zaczęło coraz więcej wysiłku mnie kosztować kontynuowanie projektów. No i mówię: "Dobra, muszę zajrzeć w siebie, o co mi chodzi, bo to nie jest lenistwo". Więc pracuję według swojej, wiesz, metody. Nie będę w to teraz wchodził, bo nie mamy tyle przestrzeni. I odkrywam, że tak naprawdę ja mam takie głębokie poczucie, że nie zasługuję na życie. The Fu. Większość życia miałem wrażenie, że że w ogóle nie chcę żyć, że się tu w ogóle urodziłem za karę. Jak już z tym zrobiłem robotę, to nagle, że w sumie to nie zasługuję. Patrzę, wiesz, w mojej wyobraźni na moich rodziców z tej perspektywy. Kurde, no oni też kurde tak wyglądają, jakby mieli to samo. Patrzę na moich dziadków. W sumie mi się to wszystko składa w kupę. I teraz zobacz, jeżeli nie zasługujesz na życie, to kto decyduje o tym, co jest wystarczająco dużo, żeby na nie zasługiwać? To jest w ogóle jakiś niemożliwy poziom ci się robi w głowie. I teraz się okazuje, że ja nie robię nowego filmu na YouTube, czy nie wiem, nie robię jakiś materiałów dla moich trenerów, tylko ja próbuję sobie zasłużyć na życie. Więc ja robię, ja walczę o życie, a nie realizuję jakiś projekt w pracy. No to oczywiście, że się pojawia presja, pojawia się zmęczenie i i robią się te wszystkie emocjonalne problemy i system się zaczyna przed tym bronić, prawda? Więc znowu, brak świadomości. To jest jedyny problem. Ludzie nie są słabi, ludzie nie są leniwi, ludzie nie są nie tacy, jak trzeba. Ludzie nie mają świadomości, jak działa ta maszynka i co nimi tak naprawdę zarządza. Tak samo jak na giełdzie. No kurczę, Bitcoin jest zły, jest jaki jest. Albo go rozumiesz, albo go nie rozumiesz. Jak nie rozumiesz, to ci da wpierdol. Jak rozumiesz, to ci da bogactwo. To jest proste. Tak samo jest z umysłem. Nie rozumiesz go, to ci da wpierdol. Rozumiesz umysł, to będzie służył jako twoje genialne narzędzie. Nawet prościej. Masz, nie wiem, ChatGPT. Nie kumasz, jak to działa, to ci wysra jakieś gówniane informacje i do niczego tego nie nie nie użyjesz. Jak wiesz, jak to działa, to ci zbuduje firmę. Jak będziesz jedną osobą, zbudujesz sobie cały zespół z narzędzi ze sztuczną inteligencją. Są tacy ludzie, którzy to robią. Tak więc nie narzędzie, a umiejętność wykorzystania narzędzia, świadomość. Ja widzę jeden tylko problem w każdej dziedzinie i w performance: brak świadomości, co się dzieje.
Ciekawe. Ja tak analizowałem swoje życie i jestem bardzo, ale to bardzo wdzięczny za mojego dziadka, który mnie wychowywał. Mnie dziadkowie wychowali. Nie wiem, czy mój dziadek to rozumiał, czy też się, że nie. Nie wydaje mi się, że to jest totalny przypadek, że on znowu był taką osobą. Nie wydaje mi się, żeby gdzieś to wyczytał w książkach, aczkolwiek mnóstwo książek czytał. Ale jak tak sobie właśnie to analizowałem potem, interesując się psychologią, interesując się tym, jak działa mózg, to on ze mnie zrobił takiego idealnego, jakby człowieka, który ma być przebojowy w świecie biznesu i gdzieś tam podbijać ten ten ten świat finansów. Życiowo, nie życiowo, jestem niedorobiony. I tutaj zatrzymam się na tym. Ale w inwestycjach, myślę, że jakby ułożony jestem bardzo, bardzo dobrze. I tak analizowałem te wszystkie rzeczy, które mój dziadek mi robił, mówił, gdzieś zabierał. Nawet takie pierdoły, że "Zobacz, szliśmy na przykład przez las. Każda, każda sobota, dziadek zabierał mnie do lasu. Chodziliśmy gdzieś tam sobie do lasu, zabierał też moich przyjaciół i tak dalej. Ale na przykład robił takie pierdoły, typu: 'O, dzieci, uważajcie, bo na przykład w tym miejscu to często można pieniądze znaleźć'. Ja go totalnie nie rozumiałem. I dziadek na przykład, ja szedłem, a dziadek rzucał 2 zł. I ja na przykład szedłem: 'O, znalazłem!'. I za chwilę idę: 'O, znowu 2 zł! O, znowu 5 zł!'. Ale wiesz, on mi jakby zaimplementował, że ja mam farta w życiu. Ja mówię: 'Ale miałem farta, znalazłem 20 zł'. Dziadek mówi: 'No to kto ile znalazł pieniędzy?'. No dobra, to idziemy na lody. No mega, nie? I teraz nie wiem, czy on to robił, bo rozumiał, że jak tak zrobi, to zaimplementuje dzieciakom jakieś, że mają farta. Myślę, że nie. Ale on to jakby zrobił. Nie? Ja potem mówię: 'Kurczę, jak ja mam farta w życiu. Teraz znalazłem 20 zł na lody i tak dalej'. A mógł normalnie powiedzieć: 'Macie 20 zł na lody, spierdalajcie'. Nie? Więc miałem takich dużo, dużo rzeczy. Ale no, niektórzy, niektórzy ludzie nie mają takiego szczęścia i nie mają też takich rodziców. Ty też kiedyś powiedziałeś bardzo fajną rzecz, że że większość ludzi nie wychodzi cało z dzieciństwa. Jest taka prawda, że też te właśnie traumy rodziców przekazywane są na dzieci. Natomiast troszeczkę taka, powiedzmy, prywata z mojej strony. O ile uważam, że jestem dobrym inwestorem, o ile uważam, że potrafię bardzo fajnie analizować rynki, ciągle zarabiam z hossy na hossę, potrafię gdzieś tam żonglować między altami a Bitcoinem, gdzieś staram się bez emocji wchodzić, kiedy trzeba, kiedy czuję, że jest dołek, wychodzić gdzieś tam, kiedy widzę, że że że że mamy górki, albo przechodzę przynajmniej tak jak w tamtej hossie wyszedłem 30%, resztą przeskoczyłem w altcoiny, bez chciwości. Dobra, będzie dalej hossa, ten Bitcoin będzie sobie szedł do góry, nie będzie. Jestem w Bitcoinie, mam zabezpieczone zyski z altcoin i gdzieś z hosty na hostę te pieniądze ciągle pomnażam. O tyle, tak jak powiedziałem, w życiu prywatnym nie do końca, nie jestem, wydaje mi się normalną osobą. Ale mam na przykład taki problem, jak ty byś go rozwiązał? Bo wiele, wiele lat trenowałem, czy to sztuki walki, czy to potem na siłowni i mam na przykład taki problem, który teraz rozumiem, że wychodzi jakby z natury gdzieś tam mentalnej, że gdy dochodzę do 80 kg wagi, to mi się coś po prostu, że coś takiego się wydarzy. To by w życiu nie postawił takich takich sytuacji. I ja mam 187 wzrostu, uważam, że powinienem ważyć przynajmniej te 87, 90 kg. Ważę 73, gdy nie ćwiczę, bo totalnie mi się nie chce jeść, nie jestem głodny. Natomiast gdy zaczynam chodzić na siłownię, znowu apetyt wraca, już jest okej, zaczynam się wkręcać, już jest fajnie, już te treningi, chodzę na te treningi z przyjemnością, już już jest super, już zaczynam jakieś odżywki zamawiać, już dobijam do 80 kg. Wybija 80 kg i coś się odpierdala. I miałem już jedną operację, drugą operację, problemy z jakimiś jelitami, które się okazały nietolerancją kazeiny, laktozy. Ale musiałem przejść to trzy razy pod rząd, bo okazywało się, że zaczynałem brać odżywki z kazeiną, laktozą, wywalało mi jelita. Raz, no to już jest w ogóle anomalia, bo w momencie, gdy przekroczyłem 80 kg, pamiętam, napisałem kolegom: "Zobaczcie, zaraz coś się odwali". Covid wystrzelił i zamknęli mi siłownię. Na na schodach tej siłowni takiej piany dostałem, że kupiłem mieszkanie pod to, żeby je przerobić na siłownię, żeby móc dalej chodzić. Przepuklina mi wyskoczyła, problemy z kręgosłupem. Przysiad robiłem rozgrzewkowy i mi kręgosłup poszedł. Zawsze jak przekraczam tą barierę 80 kg i potem oczywiście zjazd 73. Dziękuję, pół roku przerwy. Co się odpierdala, że ja od dziewięciu razy nie mogę przebić tej bariery? Nie wiem, co się odpierdala, ale wiem, jak to znaleźć. Już ci mówię. Natomiast ja na początek jeszcze na chwilę się cofnął, bo ty często podkreślasz to, że po prostu miałeś farta, że że masz taki mindset tego idealnego inwestora. A ja im więcej z tobą rozmawiam, bo mieliśmy okazję parę razy prywatnie pogadać, to tym bardziej dochodzę do wniosku, że to nie jest żaden fart, bo ty po prostu, ty tego nie zauważasz w sobie, ale ty masz tyle, tyle procesów myślowych, które po prostu poukładał ci pewne rzeczy i masz tak wysoką samoświadomość tego, jak działa twój umysł, tego, co się u ciebie dzieje, że tak naprawdę wierzę w to, czy czy uważam, że wiele tych cech, które masz, one nie są jakby nabyte na zasadzie, wiesz, od tak jest, tylko ty je wypracował w sobie. Bo tak jak ci mówiłem nawet przed chwilą, kiedy pytałem, wiesz, o motywację, dlaczego się tym wszystkim dzielisz i tak dalej, powiedziałeś mi pewne rzeczy i mówię: "Wiesz, kurczę, wiele osób potrzebuje długiej terapii, żeby na przykład dojść do takich wniosków, które ty po prostu jakby rzucasz od tak". Ja wiem, że to nie rzucone od tak, tylko ty masz analityczny umysł, ten umysł łączy kropki. Ja znam doskonale ten rodzaj myślenia. Łączysz po prostu bardzo wiele informacji, widzisz patterny, widzisz wzorce i ty nie widzisz w tym nic nadzwyczajnego. No nie, bo masz po prostu...
Bo jesteś z tym od bardzo dawna, tak działa Twój umysł. Natomiast wiedz o tym, że większość ludzi tak nie myśli, okej? U większości ludzi umysł tak nie działa, jak Twój. Więc to naprawdę z tego bardzo wiele tych rzeczy wynika, bo Ty po prostu potrafisz racjonalnie spojrzeć na pewne sprawy i się nie emocjonujesz, bo masz pewną świadomość po prostu, co na co wpływa i masz to poukładane w głowie, nie? Więc czasami mam po prostu wrażenie, że troszeczkę siebie nie doceniasz i całej pracy, która była wykonana, do której pewnie po prostu masz talent, bo tak Twój umysł działa. Ale tak działają talenty, że nam się wydaje, że to jest takie nic, no po prostu tak mam, to jest normalne, pewnie inni też tak mają. A to nie do końca tak działa.
Ja też kiedyś, wiesz, wierzyłem w to, że ludzie po prostu potrafią, kiedy nie wiedzą, co zrobić, to kupują na przykład 10 książek, dwa kursy, przyswajają wiedzę, robią z tego jakiś model, framework i po prostu działają. I byłem zaskoczony, kiedy się okazało, że nie, że ludzie tak nie robią, że na przykład nie, nie mogą się skupić nad tym, żeby jedną książkę przeczytać, a jestem w stanie, wiesz, 10 i wyciągnąć z tego wspólną treść. I to jest na przykład mój unikalny talent, którego korzystam, żeby właśnie usystematyzować pracę z umysłem i zbudować z tego pewnego rodzaju algorytm, no nie?
I teraz zobacz, idąc dalej, to o czym mówisz, tak jak gadaliśmy już wcześniej, muszą się za tym kryć jakieś doświadczenia. I zarówno nasza waga, jak i nasze relacja z jedzeniem jest bardzo często połączona z różnymi wydarzeniami. Przykład, z którego bardzo często korzystam, bo on genialnie obrazuje, co się dzieje. Miałem klientkę, która się przygotowywała do zawodów kulturystycznych, wiesz, budowała mega formę, wycinała się i w którymś momencie napady kompulsywnego objadania, nie? Czyli z pełnej dyscypliny do totalnego braku dyscypliny i futrowanie lodówki, dopóki tej lodówki nie opróżni. I też pięć razy odegrała ten sam schemat, czyli przygotowania na parę tygodni przed startem, kompulsywne objadania, w dwa tygodnie po do formy wyjściowej, pięć razy ten sam schemat, zanim trafiła do mnie. I też zauważała, że to się dzieje przy tej samej wadze. Robimy, więc ja to nazywam metodą zamiany zawartości biblioteki, czyli cofamy się do źródła, skąd to się bierze, bo Twoja podświadomość musi pamiętać, skąd to się bierze, inaczej by nie wiedziała, że ma się tak zachowywać. I znajdujemy tam kilka różnych wspomnień. Jedno wspomnienie w wieku, na w wieku, jak miała na lat, wraca z obozu sportowego i pierwsza reakcja i mama jak ją widzi, to jest: "Boże, dziecko, jak ty źle wyglądasz! Nie jaka wychudzona, nie możesz trenować!". Nie? No to co, co umysł tej dziewczyny zapamiętuje na zasadzie, wiesz, znowu odruch Pawłowa: za chuda równa się nieatrakcyjna, odrzucona. Mija 20 parę lat, jako dorosła kobieta, buduje, wiesz, formę kulturystyczną, bezpieczna. No, futrować tyle jedzenia, ile się da, wraca do poziomu, który jest bezpieczny i odblokowuje się z powrotem dyscyplina i znowu się może pobawić w udawanie, że zbuduje formę, gdzie system obronny ją z powrotem zawróci. Więc problemem nie jest, wiesz, dyscyplina, problemem nie jest cokolwiek innego, jak po prostu zakodowane jakieś skojarzenie. Czy nawet, wiesz, mój przykład, alergie tak często działa. Miałem alergię na kota. Nie, okazało się, że mnie po prostu kot podrapał, jak byłem dzieckiem i wiesz, umysł skojarzył. To było w mieszkaniu, gdzie było mnóstwo kotów, więc było, wiesz, duże natężenie sierści kota plus trauma. No nie? Więc znowu odruch Pawłowa: sierść kota będzie niebezpieczna, spieprzaj. Nie? No to żebyś spieprzał z miejsca, gdzie jest kot, to trzeba ci dać jakiś dyskomfort, na przykład czerwone oczy i opuchniętą śluzówkę. Więc u Ciebie też coś musi być, z czego, szczególnie jeżeli, wiesz, widzisz, że to się powtarza, widzisz, że nawet jesteś gotowy kupić cholera mieszkanie, żeby wstawić tam sprzęt i nadal trenować, czyli, wiesz, nie brakuje Ci determinacji, nie brakuje Ci dyscypliny, nie brakuje Ci chęci, ale ciągle się coś dzieje. No to musi być co skojarzone. Nie wiem, co to jest, ale musi być jakaś przyczyna. Zawsze przy 80 kg. Ale teraz, jak mi to opowiadałeś o tej kobiecie, to mi się przypomniało troszeczkę moje dzieciństwo. Już może wiem, skąd to, skąd to jest. Babcia wusia we mnie jedzenie i zawsze mi mówiła, że jestem niejadkiem i jak nie chciałem jeść, to potem miałem miksowane owoce i musiałem pić to i nienawidzę owoców. W każdym razie, może też tak, coś w tym jest. Ciekawe, ciekawe.
Akurat w przechodząc dalej, przejdźmy troszeczkę do innego tematu, a mianowicie tego, co w ogóle w życiu robić. Bo tak jak mówiliśmy, ludzie jadą na autopilocie, ludzie gdzieś tam nabywają jakieś doświadczenia, na podstawie tych doświadczeń tworzą filtry, następnie te filtry gdzieś tam kreują ich życie i tak naprawdę ludzie lecą na autopilocie, w ogóle nie analizując tego, kim są i w ogóle, czym jest ich program, który steruje nimi, bo tak naprawdę oni reagują na podstawie programu, który mają w głowie. I teraz moje pytanie brzmi: jak teraz dojść do siebie, ale nie po to, aby siebie naprawić, tylko żeby odkryć, kim ja chcę w ogóle w życiu być, co ja chcę w życiu robić, co ja chcę w tym życiu osiągnąć?
Cześć, krótki przerywnik. Jeżeli zainteresowała Cię rozmowa z Pawłem, to poniżej pod tym filmem znajduje się link do zapisu na bezpłatny webinar, który właśnie Paweł dla Ciebie poprowadzi, na którym będziesz mógł, będziesz mogła zadać pytania, porozmawiać z nim prywatnie.
Wiesz, kiedyś, jak miałem niskie poczucie własnej wartości, to bardzo dużo gardziłem ludźmi. Wydawało mi się, że ludzie nie zadają sobie pytań, bo są głupi, no nie? Czułem się dzięki temu lepszy. Ale dzisiaj, z tej perspektywy, z której patrzę, widzę, że ludzie nie są głupi, tylko często nie mają świadomości, że można pewne pytania zadawać. I kiedy prześledziłem swoją historię, to okazało się, że wiele takich ważnych pytań, które sobie zadałem, to nie były pytania, na które ja wpadłem, tylko ktoś mi zadał te pytanie, albo przeczytałem o tych pytaniach w jakiś książkach. I wtedy zrozumiałem, że można z pewnej perspektywy na sprawy popatrzeć. Więc znowu wierzę w to, że ludzie nie są głupi, nie są słabi, tylko po prostu często nie mają świadomości.
Więc pierwszy krok to jest w ogóle zbudować tą świadomość, że jest jakiś automat i wiesz, nikt nie jest od tego wolny. Ja nie jestem od tego wolny, Ty nie jesteś od tego wolny. Wszyscy oczywiście bardzo lubimy myśleć o sobie jako turbo świadomych ludziach, którzy turbo. Jeżeli się uważnie przypatrz, to jest też mnóstwo tych programów i w Tobie, i we mnie, i w każdym z nas. Możemy tylko stopniowo coraz bardziej być świadomymi, gdzie to się dzieje i zmieniać to, bo tak po prostu działa umysł. Gdybyśmy nie byli automatami w dużej mierze, to byśmy musieli cały czas wszystko analizować i nie miałbyś przestrzeni w ogóle na nic innego, bo nawet to, w którym momencie, jak chcę sięgnąć po szklankę, to już jest moja podświadomość, że akurat teraz się napiję, akurat teraz zrobię jakiś gest, akurat teraz się bjn. Gdybyś nie miał tej podświadomości, to byś musiał nawet świadomie to kiwanie głowy, które teraz robisz, pomyśleć o tym i to zrobić. Nie miałbyś przestrzeni w ogóle. Więc każdy ma ten automat. Chodzi tylko o to, żeby zadać sobie pytanie: czy mój automat prowadzi mnie do celów, które mnie interesują? Jeżeli nie, to trzeba go zacząć zmieniać, uświadamiać sobie, jak on działa, co na co wpływa, znowu tak jak na giełdzie, zrobić, znaleźć połączenia, przeorganizować, przeprogramować i stopniowo po prostu to trenować, bo to jest dla mnie umiejętność.
Problem się pojawia, kiedy: "Okej, ale ja nie wiem, czego ja chcę od życia". I to jest oczywiście temat, który paraliżuje bardzo wiele osób, bo tutaj jest błędne przekonanie, że Ty musisz wiedzieć, czego chcesz, żeby cokolwiek osiągać. I przyczynia się do tego oczywiście, wiesz, coaching i tak dalej, że musisz wyznaczyć cele, musisz wiedzieć, czego chcesz, musisz tego pragnąć, bo inaczej nie osiągniesz. No, ale jak ja nie wiem, no to nie ma sensu się zajmować. To nie do końca tak działa, bo ja nie do końca jestem przekonany, czy można po prostu wpaść na to, co się chce robić, wiesz, siedząc jakby na kanapie, czy po prostu nie robiąc nic ponad ten stan minimum. Ja na przykład 10 lat temu nie miałem pojęcia, że się będę zajmować tym, czym się zajmuję dzisiaj i pewnie bym nie uwierzył, gdyby mi ktoś powiedział. Ja zrozumiałem, że umysł jest najważniejszy, bo nie radziłem sobie ze sobą i bo szukałem odpowiedzi, jak to zrobić, żeby moi zawodnicy, moi trójboiści byli silniejsi, bo widziałem, że wielu z nich po prostu puszcza głowa pod dużym ciężarem albo kiedy jadą na zawody. I się zastanawiam, jak to można zmienić. I też, że ktoś mi uświadomił, że mam jakiś naturalny dar do tego, żeby gadać z ludźmi, przekonywać ich do rzeczy i dostrzegać w nich coś mocnego. To też nie był mój pomysł, ktoś mi to pokazał. Ale doszedłem do tych wszystkich wniosków, ponieważ mimo wątpliwości, mimo tego, że często miałem wrażenie, że to, co robię, jest bezwartościowe, nie jest wystarczająco ważne, nie jest wystarczająco dobre, to i tak coś sprawiało, że parł do przodu, że chciałem być w tym jak najlepszy, że szukałem odpowiedzi. I krok po kroku odnalazłem coś dopiero po wielu latach, gdzie się poczułem: "Oke, tak, z głębokiego poziomu, to jest naprawdę to, czym chciałbym się zajmować". I ten stan trwa, nie wiem, dopiero od trzech, może lat w moim życiu, że mam takie całkowite przekonanie, że to jest moja droga, że mam właśnie robić, pracować z umysłem, że mam pokazywać ludziom, jak to robić i że jestem w pełni okej z tą ścieżką.
Więc ja wierzę w to, że trzeba po prostu wybrać cokolwiek wydaje się być najsensowniejsze. Nie musisz tego czuć w pełni, musisz być przekonany. Po prostu staraj się być w tym mistrzem i po drodze pewnie zmienisz trzy, cztery, pięć, dziesięć razy kierunek, w którym idziesz, albo po prostu odkryjesz większą głębię w tym wszystkim i i ta klarowność przyjdzie. Ale ona wynika z doświadczeń, a nie z rozkminiania. I to jest właśnie ten, ten czynnik, który mam wrażenie, że wiele osób, wiele osób po prostu powstrzymuje. Jak sobie zdasz sprawę, że nie musisz mieć pewności, żeby ruszyć i to jest w pełni okej. Nie musisz mieć mierzalnego celu, możesz mieć pewien kierunek. Wiesz, parę lat temu też nie umiałem sobie zwizualizować wymarzonego domu, wymarzonego auta, wymarzonej partnerki, tego, jak chcę żyć. Nie umiałem tego zrobić i mnie to frustrowało. Wizję w głowie, a ja nie umiem jej zrobić. Więc szedłem po prostu na oślep w jakimś kierunku i wierzę, że to jest dobre rozwiązanie, bo jak zaczniesz coś robić, wychodzić ponad ten poziom minimum, pojawią się nowi ludzie, pojawią się nowe perspektywy, nowe kierunki, nowa myśl i to krok po kroku, prawdopodobnie w ogromnej burzy, zawirowaniach i po prostu, wiesz, górkach i dołkach, zbuduje Ci dopiero to przekonanie, do czego się nadajesz. Ty też przecież, jak nie wiem, miałeś 20 lat, to to nie wiedziałeś, że będziesz inwestorem, prawda? Czy wiedziałeś już wtedy?
Nie, nie wiedziałem. Ale właśnie podobnie, podobnie myślimy na ten temat. Ale przypomniało mi się, jak mój tata odwiedzał mnie, tam przyjeżdżał co sobotę albo co drugą sobotę i pamiętam, jak już miałem tak 14, 15, 16 lat, to mnie totalnie stresował, bo zawsze było pytanie, jak przyjeżdżał: "Czy już wiem, kim chcę być? Czy już wiem, kim chcę zostać?". Ja nigdy nie wiedziałem, kim chcę zostać i kim chcę być. I właśnie dokładnie myślimy podobnie, że nie da się wymyślić, co chce w życiu zrobić, trzeba do tego dojść. I ja na przykład, bo też kiedyś takie pytanie mi zadano, jak gdzieś tą drogę odnaleźć, dlatego zadałem je Tobie, żeby zobaczyć, jak Ty do tego podchodzisz. Ja wydzielił jakby życie na kilka kategorii. Jest na przykład kategoria sport, kategoria muzyka, kategoria na przykład wiedza, jakiś tam powiedzmy umysł, jakiś powiedzmy art, może być. I uważam, że człowiek powinien spróbować jak najwięcej tych kategorii, a następnie w nich okaże się, że dobra, w moim przypadku, nie potrafię rysować, to nie będzie żaden artyzm i nie potrafię nic, nic z plastyki, plastycznych rzeczy zrobić. Muzykę spróbowałem, grałem 3 lata na pianinie, grałem 8 lat na gitarze, teraz coś tam próbuję z perkusją. Bardzo to lubię, ale to nie, nie jest to, co bym chciał w życiu robić, że będę muzykiem, będę perkusistą w jakimś słynnym zespole. Lubię to robić, perkusja jest wspaniała, yyy, fajnie synchronizuje półkule, odłączam się, to jest taka moja medytacja, jest, jest to naprawdę super, ale to nie jest coś, co bym gdzieś tam się w tym odnalazł jako, jako coś, co jest moim głównym, jakby yyy, główną rzeczą, którą będę robił. I tak szedłem po drodze. Potem zobaczyłem, że gdzieś tam te, nazwijmy to, mózgowe rzeczy, jakieś wiedzowe, lepiej przyswajam i i po drodze gdzieś, gdzieś odnalazłem i znowu doszedłem do tego, tak jak Ty, że to jest to, co chcę w życiu robić. Ale to nie było tak, że tata przyjechał: "Co Ty chcesz?". Ja powiem: "Będę inwestorem". Nie, nie, jest to realne. Więc fajnie, że o tym, o tym myślimy w ten sam sposób, bo dokładnie tak samo patrzę. I zawsze się spierał z moimi znajomymi, zawsze się spierał z ludźmi, bo oni mówili: "A, Ty to wszystko w życiu robisz i w niczym nie jesteś jakimś super zarąbisty, bo ja i trenowałem boks, i tajski boks, i brazylijskie judo, i gitara, i perkusja, i jakieś tam, powiedzmy, pianino, i siłownia była, i latałem na paralotni, i samochody, i no, wszystko po prostu, wymień". Robiłem to, ale dzięki temu mogę doświadczyć, dzięki temu mam tematy z tymi ludźmi i dzięki temu mogę odkryć, w którą stronę w życiu mogę iść. A wiele osób albo nic w życiu nie robi, nie ma żadnego hobby, żadnej pasji, albo jak znajdzie, to robi tę jedną konkretną rzecz i może się okazać, że nie wiem, grasz na pianinie, ale gdybyś spróbował czegoś innego, tam byłbyś mistrzem, a tu jesteś tylko przeciętnym grajkiem, na przykład na weselach. Więc jest to, jest to dosyć ciekawe i wydaje mi się, że to jest prawdziwa droga. Natomiast, J wspomniałeś o pewnej kwestii i się zaśmiałem, pod maską może nie było widać, ale wspomniałeś o tym automacie, który faktycznie jest i który nimi steruje. Powiem Ci, że miałem bardzo duży problem z tym automatem, gdy sobie uświadomiłem, że coś takiego istnieje. Gdy ja uświadomiłem sobie, że wszystko to jest kwestia filtrów i że to jest program, ja miałem to szczęście, że ten program gdzieś tam w głowie miałem dobry, gdzieś zaprogramował się w bardzo fajny sposób w życiu. Mają pecha i muszą właśnie udać się do takich osób jak Ty, aby siebie naprawić. Ale powiem Ci, że ja miałem bardzo duży problem od strony ego, gdy zrozumiałem, że to trochę nie jestem ja, tylko to jest ten program i było to naprawdę, aż mam ciarki, jak to mówię w tej chwili. Kamer, może nie widać, są prawdziwe, są prawdziwe ciarki. Miałem bardzo duży problem, że: "A, może to ja nie jestem taki fajny? Może to nie ja jestem tym fajnym inwestorem, tylko to jest zbiór, że akurat konieczną się to idealny, idealny program". I ciężko było gdzieś skleić, że jestem ja, jest program, ale to jest jakby jedna całość. I przez chwilę odebrałem, jakby sobie, a dałem temu programowi i i to było ciężkie w mojej głowie, żeby przepracować sobie, że kurczę, trafiłem w tej loterii, że tak a nie inaczej odebrałem pewne sytuacje życiowe, tak je zinterpretowałem, na tej podstawie tak urosły filtry i tak mi po prostu w życiu wyszło. Ale moja zasługa w tym jest zero, zero. Po prostu i ciężkie to było, bardzo ciężkie.
To jest znowu to, co mówię, że masz taką tendencję do niedoceniania się, bo te właśnie, to o czym mówisz, to są wnioski znowu, które ludzie mają często po wielu latach medytacji, czy właśnie po długim czasie pracy ze sobą, bo to jest naprawdę mega głęboka samoświadomość. Jeżeli zechcesz obserwować siebie, rozpoznawać, wiesz, swoje myśli, to kim jesteś, to nieuchronnie dojdziesz właśnie do tych wniosków, że kurde, ale to kim ja tak naprawdę jestem? Czym ja jestem? Bo w gruncie rzeczy jestem zbiorem programów, które automatycznie reagują na sytuację i jest bardzo mało w tym wszystkim mojego świadomego działania. I teraz to możemy sprowadzić trochę do takiej rozterki kierowcy Formuły 1, który sobie myśli: "Gdyby nie moje auto, to bym nie wygrał". Stary, ale gdybyś nie siedział w tym, to ono by samo nie pojechało. Tak? Nie. I tak dalej. I to właśnie to, o czym teraz gadamy, to jest trudne do wyrażenia słowami też. Ale ja rozumiem, wiem, wiem, że Ty próbujesz to, wiesz, opowiedzieć. Ja wiem, o czym mówisz, bo też tam byłem i próbuję się do tego odnieść, ale to jest tylko próba. To jest coś, czego trzeba doświadczyć. No to są właśnie te, to jest to, o co chodzi w tej całej zabawie, żeby dojść do tego miejsca w umyśle, gdzie sobie nagle z tego zdajesz sprawę i masz to doświadczenie, bo to nas prowadzi do uświadomienia sobie, że nie jesteś swoimi myślami, nie jesteś swoimi emocjami, nie jesteś nawet umysłem. Umysł to jest Twoje narzędzie. To jest tak, jak właśnie grasz w grę RPG i masz jakiegoś bohatera, którego rozwijasz, ale to jest tylko Twój awatar, to jest klasa postaci, którą sobie wybrałeś, ale za tą postacią jest gracz. I właśnie to jest na tym głębszym poziomie świadomość, to coś, co patrzy przez Twoje oczy, co patrzy przez pryzmat Twojej osobowości, Twojego umysłu i doświadcza tej dziwnej rzeczy. I wiesz, im głębiej w to wchodzisz, tym bardziej niepokojąco się robi. Nie? Tutaj się naprawdę zaczyna, zaczynasz się ocierać w któryś momencie o szaleństwo, jak sobie naprawdę zdajesz sprawę, co tu się kurde dzieje w ogóle? Jaka jest natura w ogóle tej rzeczywistości? Czym Ty tak naprawdę jesteś? Nie? Co się stanie z tą świadomością, jak Ci umrze ciało i tak dalej. Wiesz, i nagle se zdajesz sprawę, że to nie jest nic dziwnego, że umysł konstruuje taką grubą skorupę wokół siebie, tych właśnie automatów, zawężać tą percepcję i idziesz po prostu przez życie w ten sposób, bo dotykanie tych tematów to jest naprawdę często ocieranie się o szaleństwo. I prędzej czy później właśnie dojdziesz do takich wniosków, że to jest po prostu automat i że w sumie nic nie wybrałeś. I tutaj wchodzi do akcji to, co ja nazywam sercem. Bo jeżeli zostaniesz tylko przy umyśle, który zacznie analizować samego siebie, to możesz się zaorać. Jak do tego nie dojdzie to coś głębszego, co możemy nazwać sercem, nie wiem, świadomością, intuicją, duszą, wiesz, zależnie od tego, jaki masz światopogląd, to coś, co jest głębiej i to coś, co chce się wyrazić poprzez Ciebie, to to Cię doprowadzi do depresji. I to jest właśnie to, co się dzieje z wieloma bardzo inteligentnymi osobami, które układają sobie życie, osiągają ponadprzeciętne rezultaty, są bardzo inteligentne i na przykład w wieku, nie wiem, 40, 50 lat idą w alkohol, idą w dragi i idą w totalną depresję, bo zaczynają sobie zdawać sprawę po prostu z bezsensowności tego, co się dzieje. Kiedy inteligentny umysł weźmie na warsztat samego siebie i nie będzie tego czynnika właśnie serca, tego głębszego. Dlatego ja wierzę w cztery takie filary życia: wiadomo, kasa, ciało, relacje, ale też właśnie rozwój duchowy, bo bez tego właśnie poznawania tego, co jest głębiej, można właśnie przez te trzy elementy wrócić do punktu wyjścia i się po prostu rozbić o ścianę. Bo wiesz, tak naprawdę wszystko, co robimy, to jest tylko koncept. My się umówiliśmy, że coś jest ważne. Umówiliśmy, że kasa jest ważna. My się umówiliśmy, że za kasę można coś kupić. My się umówiliśmy, że ważne jest, żeby coś osiągać. My się umówiliśmy, że coś oznacza kawałek, wiesz, danego metalu, że okrągłe złoto z napisem "jen" jest ważne, to jest medal. Są wszystko koncepty. No, nie żyjemy sobie w świecie konceptów i nic tak naprawdę, o co walczymy, nie jest tak do końca rzeczywiste, tylko to jest pewna umowa, którą wszyscy przyjęliśmy i większość z nas nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, że to jest tylko umowa i traktujemy to, jakby to było na poważnie. I poniekąd to jest to, co nazywamy tym Matrixem, czyli zestaw symboli i znaczeń, które zostały nam dane i tego nie podważamy i musimy po prostu przejść przez ścieżkę, która została ustalona i nikt tego nie podważa. Ale to jest tylko w Twojej głowie. To nie w nigdzie na zewnątrz. No, jest to, jest to bardzo ciekawe. Ja swoją drogą troszeczkę dochodzę do takiego etapu szaleństwa i wiem, że będę niedługo miał bardzo ze swoim umysłem. Zaczynam bardzo mocno już myśleć o tym, że tak naprawdę my wszyscy jesteśmy zwierzętami, trochę odczłowieczenie. [Muzyka] Dragi, alkohol i różne inne dziwne rzeczy i trzeba z tym pracować. Ale wróćmy może do do inwestycji, czyli czegoś, żeby dać jeszcze ludziom dodatkową wartość. Na pewno miałeś wielu inwestorów po drodze, miałeś wielu przedsiębiorców po drodze w tej swojej karierze, gdzie pracowałeś nad ich umysłami. Miałeś także człowieka, który właśnie też był, nazwijmy to, królikiem doświadczalnym, albo powiedzmy tym pacjentem jeden, który, który też gdzieś tutaj tut chciał się poprawić i być lepszym inwestorem. Powiedz mi, jakie problemy on miał? Jakie problemy zauważyłeś u takiego powiedzmy przeciętnego inwestora? I powiedz mi też, proszę, jakie są najczęstsze takie przekonania co do pieniędzy, z którymi muszą walczyć ludzie? Te oczywiście złe, pewnie.
No, ten, ten człowiek, takie dwa podstawowe problemy miał. Po pierwsze, no, nietrzymanie się strategii. Czyli zauważał, że mógł pewne ruchy szybciej na nie reagować, szybciej wy z pewnych pozycji, mógł się też szybciej wycofywać. A drugi temat to był taki, że wiesz, powiedział mi tak: "Słuchaj, Filip, znam mnie od dzisiaj, od wielu lat go śledzę, widziałem efekty jego pracy, dopiero po paru latach tak naprawdę zainwestowałem w mentoring. Ja naprawdę świadomie wiem, że gość wie, co robi, ale gdzieś tam w środku ja cały czas się boję, że to się może okazać, że to jest jeden wielki skam i że swoje oszczędności, które w to włożyłem, to je po prostu stracę". No i kurde, no nie śpię po nocach trochę z tego powodu, bo się ciągle stresuję. No, więc bierzemy to na warsztat i na przykład temat związany ze zwlekaniem z podjęciem pewnych akcji był związany z brakiem zaufania do siebie. A ten brak zaufania do siebie wynikał z doświadczeń z dzieciństwa, gdzie po prostu jako dziecku mu często nie wierzono i ponosił konsekwencje nie swoich po prostu jakby czynów. No nie? No, więc to go nauczyło, że nie może ufać sobie, no bo może różnie skończyć. Znowu proste skojarzenie. A pod rozumiesz tym lękiem, że to może się okazać wszystko skam? Tam się kryło takie poczucie też w dzieciństwie, to zostało w nim zasiane, że jest sam ze swoimi problemami, że nie ma wsparcia. Więc skoro nie masz wsparcia, to zobacz, lepiej nie ryzykować, prawda? No, bo zostaniesz sam z problemami. Ale to też nie miało nic wspólnego z rzeczywistością, tylko z pamięcią o tym, że tak się czuł jako dziecko. Więc jego umysł po prostu kreował taką historię, że jeżeli to jest skam, to sobie nie poradzisz, będziesz, wszyscy się od Ciebie odwrócą, więc może lepiej jednak tego nie rób. No nie? Więc wybacz, też odpowiadamy zgrabnie na temat w ogóle ryzyka.
A przekonania z kolei na temat pieniędzy. Przekonania to jest taki temat, gdzie wszyscy o tym trąbią, że one są bardzo ważne, ale mało kto potrafi wytłumaczyć, dlaczego to jest ważne. Przekonanie to jest trochę jak program na komputerze. Przekonanie to jest pewna opowieść na temat świata i teraz umysł robi bardzo ważną rzecz z przekonaniami. Kiedy masz zestaw przekonań, to umysł próbuje odnaleźć potwierdzenie dla tych przekonań oraz nie chce tych przekonań zmieniać, bo jeżeli Twoje przekonania okazują się być prawdziwe, to wiesz, czego się spodziewać i jak reagować na rzeczy w tym kontekście. Więc, jeżeli masz na przykład, wybacz, przekonanie, że nie zasługujesz na pieniądze, to będziesz sobie to udowadniać. Jeżeli masz przekonanie, że zarabianie pieniędzy jest trudne, to będziesz sobie to udowadniać, że to jest po prostu trudne. Jeżeli będziesz mieć przekonanie, że w Polsce się nie da zarobić, to będziesz sobie udowadniać, że w Polsce się nie da zarobić. I problem podstawowy z przekonaniami jest taki, że bardzo często nie jesteśmy świadomi, że je mamy, bo przecież jak kogoś zapytasz, czy chce więcej pieniędzy, to Ci powie, że tak. Ale to jest trochę jak z tą dziewczyną, o której gadaliśmy. Nie chcesz mieć taką partnerkę 10 na 10? No pewnie. Idziemy w sytuację, gdzie możesz ją zdobyć. To samo się dzieje z pieniędzmi. Tak, każdy chce ich więcej, ale mało kto potrafi to zrobić, często ze względu na brak świadomości, jak to zrobić, czy brak narzędzi. Ale bardzo często mają te narzędzia i świadomość, ale tego nie robią, bo podświadomie po prostu od tego stron imy. Czy taki, wiesz, w ogóle flagowy przykład, który bardzo często znowu używam, to jest tak: jeżeli Ci opowiadają, że pieniądze to jest domena złych ludzi, że pieniądze niszczą, że pieniądze korumpują, że pieniądze są źródłem całego zła na świecie i w ogóle bogaci źli ludzie, to próbują nas zniewolić i nie wiadomo co zrobić, to zobacz, jak zapytasz większość ludzi, czy uważają się za osoby dobre, czy złe, to większość Ci powie: "Ja jestem ten dobry". Tak? Tak samo, jak zapytasz, czy Ty na przykład nie manipulujesz kimś. Ja nie, że ludzie manipulują, ale ja nie. Gdzie w rzeczywistości wszyscy jesteśmy manipulatorami i tak dalej. Ale zobacz, jeżeli Ty siebie uważasz za dobrą osobę, to dlaczego do cholery podświadomość ma Ci, ma ryzykować i zdobywać coś, co może Cię zepsuć i sprawić, że będziesz tak jak ci zepsuci bogacze, bez żadnych zasad, którzy chcą zniszczyć świat? No nie będziesz od tego podświadomie uciekać. I tak to dokładnie działa. Więc, a zobacz, że jeżeli większość ludzi nie zarabia wcale dużych pieniędzy, większość ludzi żyje od pierwszego do pierwszego, to większość ludzi nie ma pozytywnych przekonań na temat pieniędzy. Jest ogromna szansa, że Ty, drogi słuchaczu, czy tak jak ja, wchodzisz w życie dorosłe naszpikowany negatywnymi przekonaniami na temat pieniędzy, czyli zupełnym zakrzywieniem rzeczywistości, bo właśnie to robi. Masz przekonanie i zakrzywia Ci rzeczy, żeby znaleźć potwierdzenie dla tego przekonania. A ego oczywiście już spieszy z kolejnym zakrzywieniem i będzie się kłóciło, że nie, wcale tak nie jest, to jest wina nie moja, tylko, wiesz, kogoś tam na zewnątrz, innych ludzi, świata, systemu, Matrixa i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej, żeby się na chwilę lepiej ze sobą poczuć. Więc na początku to jest bardzo tricky ta praca z umysłem, bo trzeba właśnie przełamać tą barierę, którą tworzy nam ego. Więc, wiesz, jeżeli robisz, co możesz, przynajmniej tak Ci się wydaje, ale nie masz efektu, który chcesz mieć, to prawdopodobnie jest w Tobie coś, co powoduje, że tak jest i to jest w Twoim interesie, żeby się dowiedzieć, czy faktycznie tak jest, bo tylko Ty na tym tracisz.
Dokładnie tak. Dziękuję Ci za dzisiejszą rozmowę. Myślę, że było bardzo ciekawie dla naszych widzów. Myślę, że to jest jedna z lepszych rozmów, jakie przeprowadziłem w rozmowach koniecznych. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja porozmawiać, bo chciałbym drążyć te tematy dalej. No i cóż, mam nadzieję, że Wam się podobało. Jeżeli tak, to oczywiście zostawcie komentarz. Napiszcie, co myślicie o dzisiejszej rozmowie, jakie Wy macie problemy, które gdzieś tutaj świadomie dostrzegacie. No i tyle. Dziękuję jeszcze raz, do następnego razu, pozdrawiam. Cześć. D. Mam nadzieję, że było to wartościowe. Do zobaczenia. Cześć. I nie zapomnijcie zapisać się na webinar.