📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

I’m 105... My Secret to Living This Long Isn’t Diet. Here’s the Truth.

Robert Hale13:36

Transcription

Jestem ostatnim, który stoi na przyjęciu, które skończyło się lata temu. Wszyscy, których kochałem, odeszli. Wszyscy, których nienawidziłem, odeszli. Moja żona odeszła pierwsza, potem moi przyjaciele, potem nawet moi wrogowie. Zanim odeszli, każdy z nich zadał mi to samo pytanie. Jaki jest twój sekret, Walter? A ja zawsze mówiłem to samo, czyste jedzenie. I w to wierzyłem. Ale oto co zauważyłem. Ci, którzy jedli doskonale, ćwiczyli godzinami każdego dnia, przestrzegali każdej zasady, odeszli tak samo szybko, jak ci, którzy tego nie robili. Więc jaka była prawdziwa różnica? Miałem dużo czasu, żeby zastanowić się nad tym pytaniem, a odpowiedź nie miała nic wspólnego z tym, co było na moim talerzu. Dieta nigdy nie była sekretem długiego życia. Kiedy byłem w twoim wieku, myślałem, że jedzenie właściwych rzeczy naprawi wszystko. Po utracie wszystkich, których kochałem, zacząłem zauważać rzeczy. Nazywam się Walter. Mam 105 lat. Jeździłem taksówką przez 41 lat. Nadal budzę się każdego ranka o 6 i robię sobie kawę. Nadal siedzę na tym samym krześle, na którym siedzę od 47 lat. [muzyka] Krzesło naprzeciwko mnie jest puste od 11 lat. Przestałem je przestawiać. Ludzie przychodzą tutaj, reporterzy, lekarze, sąsiedzi, wszyscy chcą tego samego, listy. Co jesz, Walter? Ile godzin śpisz? Bierzesz witaminy? Daję im listę. [muzyka] Zapisują ją. Odchodzą szczęśliwi. Dam ci też listę. Ale jeśli na tym poprzestanę, odejdziesz tak samo jak oni, szczęśliwy, przegapiwszy wszystko. Ponieważ każdy z nich przegapił sedno. Nikt nigdy nie usiadł i nie zapytał: "Walter, co cię podtrzymywało, gdy wszyscy odeszli?" "Walter, jak budzisz się po 105 latach i nadal decydujesz o sprawach?" To były pytania, na które zawsze czekałem. [muzyka] Ale nikt nigdy ich nie zadał. Chcieli mojej listy jedzenia, mojego harmonogramu snu. Gdyby sam sen przedłużał życie, połowa ludzi, których znałem, żyłaby wiecznie. Może też zastanawiasz się nad listą. Cóż, lista. Dwa jajka każdego ranka smażone na maśle. prawdziwe mięso dwa razy w tygodniu, warzywa z ziemi, chleb, woda, czarna kawa, żadnych proszków, żadnych witamin, [muzyka] i tak, przyznam się. Czasami kawałek czekolady po obiedzie, mała whisky w zimne noce. Wiesz, nigdy się nie głodziłem. Nigdy nie karałem się za jedzenie czegoś, co mi smakowało. Ludzie, którzy zrobili z jedzenia religię, którzy liczyli każdą kalorię, którzy czuli się winni za każdym razem, gdy siadali do stołu, większość z nich była nieszczęśliwa. A nieszczęśliwi ludzie, z mojego doświadczenia, nie żyją długo. Był lekarz, uh, nie pamiętam, w którym roku, dawno temu, młody człowiek, bardzo pewny siebie, powiedział mi, że mój cholesterol mnie dopadnie przed 60. Przeżyłem go. Dowiedziałem się, kiedy poszedłem do szpitala, nie wiedziałem, co powiedzieć. Nic nie powiedziałem i pojechałem do domu. Zapisz listę, jeśli chcesz. Jest prawdziwa. Ale to, co zaraz powiem, jest znacznie ważniejsze niż jakakolwiek lista. Odżywianie to tylko jeden element tej układanki. Kiedy jeszcze jeździłem, miałem stałego klienta przez cztery lata. Dwa razy w tygodniu, ten sam szpital. Nigdy nie zapomniałem jego imienia. Doktor Pollson, dietetyk, miał książki, dawał wykłady. Człowiek wiedział wszystko o jedzeniu. Co jeść, czego unikać, dokładne porcje, dokładne czasy. Słuchając go przez telefon z tylnego siedzenia, instruującego swoich pacjentów, co mają wykluczyć z diety, nauczyłem się więcej z tego tylnego siedzenia niż większość ludzi uczy się w klasie. Pewnego dnia zapytałem go: "Doktorze, jaki jest sekret długiego i zdrowego życia?" On [muzyka] powiedział: "Walter, jedz czysto, śpij dobrze, unikaj stresu." Zapytałem: "Czy robisz wszystko to?" Posłuchaliśmy przez chwilę silnika. Potem powiedział: "Jem czysto. Śpię dobrze. Część ze stresem, [muzyka] nigdy tego nie rozgryzłem." Doktor Pulson zmarł w wieku 70 lat. Zawiozłem jego żonę na pogrzeb. Czasami o nim myślę. Ten człowiek miał całą wiedzę, napisał wszystkie te książki, [muzyka] i jedna rzecz, która go niszczyła. Wiedział o tym, nazwał to i nadal nie mógł tego puścić. Gdyby zdrowa lista mogła podtrzymać człowieka, [muzyka] żyłby wiecznie. Ale nie mogła. Prawdziwa odpowiedź nie była na żadnym talerzu. Zrozumiałem to dzięki Margaret. Margaret i ja byliśmy małżeństwem przez 58 lat. Tak, 58. I byłem dobrym mężem w tych sposobach, które są łatwe do zmierzenia. Pracowałem. Wracałem do domu. Nie znikałem. Ale ona mówiła coś rok po roku. Walter, siedzisz tam na tym krześle, ale nadal jeździsz tą taksówką. Wróć do domu teraz. To, co powiedziała, było częścią tego, co doprowadziło mnie do tego wieku. Bo kiedy przeszedłem na emeryturę, po prostu siedziałem miesiącami. Żadnej zmiany, żadnej trasy, żadnych obowiązków czekających na mnie. Budziłem się, robiłem kawę, siadałem na tym krześle i czekałem, aż coś się stanie. Jeden miesiąc, to samo. Dwa miesiące, to samo. Margaret przechodziła obok, pytała, czy chcę kawy, mówiłem tak. Przynosiła ją. To był cały dzień. Całe moje życie stało się emerytem, który po prostu czekał, żeby odejść. Jeśli nie masz celu czekającego na ciebie następnego ranka, wszystko, co robisz, to czekanie, żeby odejść. A to przygotowuje ciało do właśnie tego. Pewnego ranka wyszedłem do ogrodu. Nie wiem dlaczego, szczerze mówiąc. [muzyka] Był chwast obok pomidorów i wyrwałem go. Potem kolejny i kolejny. Dwie godziny później klęczałem, ręce [muzyka] czarne jak smoła, zdyszany. Kiedy wszedłem do środka, stała w drzwiach. Tylko na mnie spojrzała. Ale znałem ten wzrok. To był wzrok kobiety, która czekała. Nie godzinę, nie tydzień, latami. Znalazłem cel i ruszyłem za nim. Nie siedziałem już tylko i czekałem, żeby odejść. Cel nie musi być duży. Po prostu musi cię wyciągnąć z krzesła. Dla mnie był to ogród. Kiedy skończyłem 70 lat, zacząłem chodzić 20 minut dziennie. Znam każdą pęknięcie na tym chodniku. Te małe rutyny podtrzymywały mnie. Gdybym spędził te lata po prostu siedząc, nie oglądałbyś tego filmu. Każdego dnia dawałem sobie powód. Nie duży, mały. Zatrzymałem się, żeby pokłócić się z sąsiadem na rogu o piłkę nożną. włączałem muzykę o 19:00, obserwowałem światło słoneczne przez to okno dokładnie o 16:00, każdego dnia, jak w zegarku. Małe rzeczy, żenująco małe, ale trzymały mnie tutaj. Każdego ranka miałem powód, żeby wstać [muzyka] i dawały mojemu dniu dokądś iść. Ci, których widziałem odchodzących najszybciej, odeszli od celu i pracy w tym samym czasie. Po prostu usiedli [muzyka] i ciało wzięło sygnał. Z żołądkami pełnymi czystego jedzenia, [muzyka] dryfowali powoli i cicho. Teraz, oto część, której jeszcze nie powiedziałem. Część, która kosztuje najwięcej. Margaret zmarła 11 lat temu. W październiku minie 12 lat. Lata zaczynają się zlewać ze sobą po pewnym czasie. To jedna z trudnych części tak długiego życia. Rano po jej odejściu obudziłem się o 6 z przyzwyczajenia. Poszedłem do kuchni i zrobiłem dwie filiżanki kawy, postawiłem obie na stole, [muzyka] i długo wpatrywałem się w te dwie filiżanki. Nie mogłem wypić swojej. nie mogłem. Ale też nie wylałem jej. Po prostu zostawiłem ją tam i siedziałem z nią. Kawa wystygła. Światło w kuchni się zmieniło. Minęła godzina, może więcej. I w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że nadal oddycham, nadal siedzę, nadal jestem tutaj. A dzień nie będzie na mnie czekał. Godziny mijały. Więc wstałem, poszedłem do ogrodu, wyrwałem kilka chwastów, przeszedłem moje 20 minut, wróciłem, zadzwoniłem do mojego syna Roberta, nie powiedziałem wiele, po prostu rozmawialiśmy. I gdzieś w tym zwyczajnym, bolesnym, niepozornym dniu, znalazłem mały powód. Nie duży, wystarczający. To jest mój jedyny prawdziwy sekret. Każdego dnia musisz znaleźć powód. [muzyka] Czasami jest tak mały, że mieści się w dłoni. Mój syn Robert, 78 lat, 40 minut stąd, zadzwonił zeszłej wiosny, powiedział, że zamierzał odwiedzić. Praca była intensywna. Przyjedzie, gdy rzeczy się uspokoją. Powiedziałem, [muzyka] "Robert, mam 105 lat. Przyjedź teraz albo przyjedziesz, gdy mnie nie będzie. Twój wybór. Przyjechał w tę sobotę. Siedzieliśmy na tym ganku przez 6 godzin. Opowiedział mi rzeczy, które nosił w sobie przez 30 lat. Powiedziałem mu rzeczy, które powinienem był powiedzieć, gdy miał 40 lat. [muzyka] Przyjeżdża teraz co 3 tygodnie. Co [muzyka] trzy tygodnie. Posiadanie dobrych ludzi wokół siebie nie jest luksusem. To część tego, jak pozostajesz przy życiu. Teraz to wiem. I jeszcze jedno, bo jestem za stary, żeby kłamać. Część długiego życia to szczęście. Mój ojciec dożył 94 lat. Moja babcia dożyła ponad 90 lat. Ciało, z którym się urodziłem, miało dobre kości. Mógłbym powiedzieć, że to była cała dyscyplina i intencja, ale to byłaby półprawda. a półprawdy są dla ludzi, którzy wciąż mają coś do ochrony. Nazywam się Walter. Mam 105 lat. Dziś rano obudziłem się o 6, zrobiłem kawę, wyszedłem do ogrodu. Tylko kilka minut, nie mogę klękać tak jak kiedyś. Obserwowałem, jak wpada światło. Włączyłem płytę. Usiadłem na tym krześle. Spojrzałem na puste krzesło naprzeciwko mnie i powiedziałem mu dzień dobry, tak jak robię to każdego dnia. Jedz prawdziwe jedzenie. Ruszaj się każdego dnia. Trzymaj ludzi blisko. Znajdź coś, cokolwiek, co sprawia, że poranek jest wart otwarcia oczu. Ale bardziej niż cokolwiek z tego, przestań po prostu przechodzić przez swoje dni. Człowiek może dożyć 105 lat i nadal być nieobecny przez wszystkie lata, które spędził czekając, aż gdzieś dotrze. Dni nie stoją ci na drodze. Dni to wszystko.