📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Small talk w korpo - Odcinek 2, Kuchnia Lunch I inne

Korpo Biurw2:15

Transcription

Odcinek drugi. Powiedz coś o sobie.

W poprzedniej części uczyliśmy się, jak przeżyć przypadkowe spotkanie z kimś ważnym. Dzisiaj wchodzimy w piekło integracji, warsztatów i spotkań, na których zawsze ktoś mówi. To może na początek każdy powie dwa zdania o sobie i niczym uczestnik turnusu. Musisz teraz mimowolnie upokorzyć się publicznie przed wszystkimi.

Sytuacja pierwsza, spotkanie. Każdy ma powiedzieć coś o sobie. Nigdy nie mów normalnie, że mam na imię Łukan, że pracuję tu 7 lat, że mam rodzinę, lubię sport i święty spokój. Nie, nie, nie. To jest za ludzkie. Ty mówisz: "Cześć, jestem Łukasz. Od lat rozwijam się w obszarze budowania relacji, dowenia wartości i łączenia perspektywy klienta z potrzebami organizacji." Tym dodajesz coś prywatnego, ale też bezpiecznego. Po pracy staram się łapać balans. Balans to jest piękne słowo, bo nikt nie wie, czy biegasz, medytujesz, czy po prostu siedzisz w aucie jeszcze 15 minut, zanim wejdziesz do środka.

Sytuacja druga. Pytanie o twoje mocne strony. Tu trzeba uważać. Nie możesz powiedzieć: "Jestem konkretny, ogarniam i nie lubię głupoty". No bo to brzmi jak ktoś, kto może mieć własne zdanie. A po co? Mówisz: "Myślę, że moją mocną stroną jest zaangażowanie, otwartość na feedback i umiejętność pracy w zmiennym środowisku." Możesz też dodać, że lubisz, gdy dużo się dzieje. To jest jedno z największych kłamstw korporacyjnych. Nikt nie lubi, jak za dużo się dzieje. Ludzie lubią, jak jest jasno, spokojnie i wiadomo, kto za co odpowiada. No ale tego nie wolno mówić, bo wtedy brzmisz jak człowiek, a nie jak team player.

Sytuacja trzecia. Pytanie o twoją wadę. Tu jest klasyk. Twoja wada nie może być wadą. Twoja wada musi być zaletą po lekkim udarze. Nie mówisz: "Odkładam rzeczy na później". Nie mówisz: "Nie znoszę ludzi, którzy robią spotkanie do spotkania". Mówisz: "Czasami za bardzo angażuję się w temat" albo "Bywa, że za mocno dążę do perfekcji", czyli jestem tak wspaniały, że aż mi z tym ciężko. Możesz też powiedzieć, że uczysz się lepiej priorytetyzować. To akurat jest genialne, bo brzmi jak rozwój, a oznacza nic więcej jak to, że masz po prostu za dużo roboty.

Za nami lekcja druga. W następnej części zajmiemy się najtrudniejszym tematem. Kuchnia, lunch, kawa i przypadkowe rozmowy z ludźmi, którzy jedzą sałatkę, ale patrzą jak komisja przetargowa.