📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Method Dressing von Zendaya, Max Mara in Shanghai & darum sprechen alle über „Die Odyssee“

ELLE Germany24:18

Transcription

Trochę wpadłam w ostatnich dniach w króliczą norę methodingu na Instagramie, zwłaszcza z Zendayą, która jest mega znana ze swojego methodingu. Przyniosłam też coś ze świata mody, a mianowicie byłam ostatnio z Maxmarą w Szanghaju. Kolekcja jest oczywiście bardzo inspirowana chińskimi elementami. Nie wiem, czy pamiętasz, ale przez jakiś czas mikrodawkowałam grzyby, a mianowicie całkowicie wpadłam w klimat syren. Mam bardzo słodki pierścionek, który chciałabym mieć tutaj na małym palcu. A mianowicie jest to pierścionek z krabem. Wygląda bardzo słodko.

Witajcie i serdecznie zapraszamy do LDR, naszego cotygodniowego podcastu. Jestem Alexander Link, szef działu cyfrowego L, a ja jestem Luisa Markus, redaktor naczelna L. Mamy wspaniałe wiadomości. Nie wiem, czy już widzieliście, ale L jest teraz dostępny od 20 czerwca – nawiasem mówiąc, moje urodziny – w kioskach, a mianowicie dołączony jest do niego róż Blow Blush od Charlotte Tilbury i szczerze mówiąc, jest już dość wyprzedany. Dlatego warto szybko pobiec do kiosku, bo dokładnie, mamy to wydanie za niecałe 10 euro, a rozświetlacz kosztuje 42 euro i jest mega świetny. A co jeszcze jest w tym wydaniu, o tym porozmawiamy później. To będzie również duży temat w nadchodzących tygodniach.

To teraz zaczynamy z modą, powiedziałabym. Bardzo chętnie. Muszę powiedzieć, że w ostatnich dniach trochę wpadłam w króliczą norę methodingu na Instagramie. Może też to zauważyliście. Produkcja Spider-Mana jest teraz wszędzie. Podróżuje właśnie po Europie, zwłaszcza z Zendayą, która jest mega znana ze swojego method dressingu, ze swoim stylistą Law Roachem i znowu zaprezentowała tak świetne stylizacje. Mieliśmy, oczywiście, wszystko mega inspirowane pająkami, Spider-Manem. Może krótko o tle: method dressing oznacza, że aktorzy i aktorki z filmu ubierają się podobnie do swojej roli lub do produkcji, aby już trochę, gdy ogląda się pokaz prasowy, wczuć się w nastrój filmu. Więc myślę, że jedna z pierwszych, którą naprawdę świadomie zauważono ostatnio, była może Barbie. Widzieliście, że Margot Robbie ciągle pojawiała się w innym stroju Barbie na spotkaniach prasowych i tak, tam było to bardzo duże, tam też trochę narodził się ten trend methodingu. Ale Zendaya jest właśnie taką osobą, więc właściwie wiadomo, że gdy Zendaya wypuszcza nowy film lub serial, to też odpowiednio wygląda. Na przykład przy Diunie było to bardzo widoczne, a teraz także przy Spider-Manie. Co wtedy miała na sobie? Mieliśmy w Berlinie bardzo fajny dwuczęściowy strój od Louis Vuitton, taki skórzany dwuczęściowy. Oczywiście, pasował jej mega, pasował też do jej nowego mężczyzny, Toma Hollanda. Dokładnie. Oczywiście też mega fajne te pasujące pary i tam miała od Lidii Courteille dokładnie takie kolczyki w kształcie pająków, tam było to trochę bardziej subtelne, a teraz świeżo w Rzymie była w archiwalnym stroju od Giorgio Armani, co było taką, no, jakby pajęczą stylizacją, pajęczą siecią, taką błyszczącą, bardzo piękną, dokładnie, bardzo grała z przezroczystością. I jakoś tak zupełnie, to znaczy, myślę, że gdyby się to słyszało, pomyślałoby się: okej, Spider-Man, to ma coś z kostiumu. Oczekuję tam raczej, że to wygląda trochę jak przebranie, ale u Zendayi oczywiście nie. Wyglądało elegancko. Wyglądało elegancko. Dokładnie. I powiedziałabym, albo mam takie wrażenie, że to jest teraz Method Dressing 2.0. Więc ja, ja lubię ten trend, całkowicie się w to wkręcam. Szczerze mówiąc, w ogóle nie rozumiem, dlaczego wcześniej na to nie wpadli, bo to ma totalny sens. Tak. Tak. I uważam, że się wchodzi, to znaczy, naprawdę to widać i jest to tak podświadome. Wchodzisz trochę w nastrój, dostajesz tego uczucia i uważam to za świetne. Na przykład, inny przykład, gdzie to już bardzo idzie w tym kierunku, to wkrótce pojawi się nowy serial L na Prime Video. Och, mamy jeszcze coś ładnego. Mamy jeszcze, mamy jeszcze wiele zaplanowane i to jest prequel do „Legalnej blondynki” i główna aktorka nosi teraz wszystkie stare stylizacje, które widziało się albo w „Legalnej blondynce”, albo które Reese Witherspoon nosiła wtedy na czerwonym dywanie i to jest taki klimat, więc znowu jestem mentalnie całkowicie w tej gorączce „Legalnej blondynki”, gdy tylko to widzę. Serial wychodzi 1 lipca, więc myślę, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni jeszcze wiele się wydarzy. Tak, tam będzie całkiem nieźle. Tak, mamy dla was małą niespodziankę w Paryżu. Haute Couture, ale o tym więcej wkrótce.

Przyniosłam też coś ze świata mody, a mianowicie byłam ostatnio z Maxmarą w Szanghaju, aby obejrzeć ich kolekcję Resort 27. I to było naprawdę, to była taka mega wspaniała podróż. Szanghaj jest naprawdę bardzo szybki i ma oba światy. Z jednej strony masz ten bardzo nowoczesny Szanghaj z drapaczami chmur, a potem masz te domy z lat 20. XX wieku i to wszystko się ze sobą zderza. To jest absolutnie piękne. Miałam też wywiad z Ianem Griffithsem, projektantem Max Mary i to było bardzo miłe, bo trochę przeanalizowaliśmy jego moodboard, a kolekcja jest oczywiście bardzo inspirowana chińskimi elementami. Więc ma się tam też taką ozdobną klamrę, która jest bardzo wyjątkowa, albo te bardzo specjalne sukienki, które nazywają się Cheongsam – to jest bardzo specjalna długa sukienka – i Pankou – to są te węzły, ozdobne zapięcia – więc tych elementów było dużo do zobaczenia. Wszystkie modelki były azjatyckimi modelkami na wybiegu, też absolutnie wspaniałe. I pokaz był w Long Museum, które jest takim wspaniałym betonowym budynkiem, a Bauhaus był również wielkim źródłem inspiracji dla tej kolekcji dla niego i z tą kolekcją, do której jest też wystawa, która trwa chyba do sierpnia, na wystawie był też wybieg i to było naprawdę spektakularnie piękne i tak, widziałam tak wiele wspaniałych rzeczy, które sama chciałabym mieć. Oczywiście też wiele z tych, były też takie węzły kimono, czyli w trenczu węzeł kimono albo też przy sukienkach, to wyglądało absolutnie pięknie, to naprawdę chciałabym mieć, ogólnie piękna kolekcja, nowoczesna bohaterka. Tak, ale uważam, że to jest zawsze naprawdę piękne, gdy spotykają się różne wpływy, czyli na przykład to tradycyjne z kimona na trenczu i tak można to moim zdaniem bardzo dobrze łączyć na co dzień, na różne okazje, koniecznie. Tak, więc, jak już mówiłam, jest tam tak wiele ulubionych rzeczy, które znajdziesz. Całkiem fantastycznie. Jeszcze raz to obejrzę, a wy koniecznie musicie zajrzeć do artykułu, który też podlinkujemy. Tam macie pełny przegląd pokazu. Dokładnie.

Co jeszcze mi się rzuciło w oczy, to nowa kolekcja Alo. Ja też kocham i uważam, że hasło „łączenie różnych wpływów” – oni to też robią absolutnie świetnie. Oczywiście z zupełnie innej strony, pochodząc ze świata odzieży sportowej. Uważam, że dobrze im się udaje integrować odzież sportową również w codziennym życiu. A z nową kampanią, to jest tam Candice Swanepoel na takiej wspaniałej jachcie Jamesa Bonda, leży tam i jest tam i ma to raczej taki wieczorowy klimat, czyli ciemny i raczej trochę elegancki, ale wtedy właśnie w tych sportowych elementach, które można nosić również wieczorem. I uważam, że to super piękna kolekcja, a przede wszystkim kampania naprawdę zachęca do zanurzenia się w nią. Tak. Tak, rzeczywiście. Byłam ostatnio na koncercie tutaj w Monachium i widziało się też dużo, że wiele odzieży sportowej jest po prostu noszona jako odzież dzienna, wieczorowa, oczywiście trochę tak, żeby było to bardziej noszalne i nie wyglądało tak bardzo jak strój na siłownię, ale to już całkiem dobrze działa i oczywiście jest mega wygodne. Tak, i uważam to za mega fajne, ale wcześniej to było raczej takie amerykańskie, że w LA to mega normalne, w Nowym Jorku widzi się najfajniejsze stylizacje, które są sportowe, ale tutaj było to jakoś zawsze trochę powściągliwe, a w Berlinie, moim zdaniem, często się to widziało. Tak, to prawda. Więc raczej nie, chcą naprawdę tylko, gdy wybiegniesz z siłowni, ale tak, ale uważam, że właśnie teraz, gdy mamy takie temperatury jak teraz, to oczywiście bardzo dobrze mieć na skórze oddychające materiały, a nie taką grubą bawełnę. Dlatego zajrzyjcie do kolekcji, jest mega piękna.

Co spotkało cię ze świata urody? Więc ze świata urody odkryłam ostatnio magiczne grzyby. Okej. Było właśnie badanie, a raczej. Testowano na kobiecie, pewnej japońsko-amerykańskiej kobiecie, która chorowała na Alzheimera. W zaawansowanym stadium, rzeczywiście, podano jej magiczne grzyby, czyli psylocybinę, bardzo wysoką dawkę 5 g i rzeczywiście, wtedy naprawdę zaczęła. Dostała bardzo wysokiej gorączki i naprawdę nie czuła się na początku dobrze, ale no i myślę, że spała 19 godzin, a potem znowu mogła mówić. Rozpoznała członków rodziny. Trzeba wiedzieć, że wcześniej była nietrzymająca moczu. Mogła wydawać tylko takie dźwięki, czyli nie mogła już poprawnie mówić, nie rozpoznawała już ludzi. Czyli była naprawdę w zaawansowanym stadium Alzheimera. A potem, po przyjęciu tej dawki, naprawdę po kilku godzinach, czyli prawie w ciągu dnia, nastąpiły pierwsze poprawy, to szło coraz lepiej. Po pierwszym dniu zażywania miała znacznie lepszą uwagę. Po drugim dniu mogła znowu chodzić sama, bo faktycznie mogła chodzić tylko z podparciem, a teraz mogła znowu chodzić sama. Trzeciego dnia po zażyciu znowu sama się ubrała, podjęła też inicjatywę, pytała też o ludzi, których właśnie widziała. Więc to było totalnie szalone. Było jednak tak, że po upływie około miesiąca, po tym, jak otrzymała tę dawkę, objawy znowu się nasiliły. Podano dawkę, wtedy nastąpiły dalsze poprawy, ale faktycznie jest tak, że to nie jest wyleczenie. Czyli ma się tylko taki krótkotrwały efekt, że coś się poprawia i stare zdolności wracają, i to jest oczywiście też pojedynczy przypadek. Czyli nie można teraz powiedzieć, czy to u każdego jakoś działa. Ale niestety znowu straciła te zdolności, ale to jest totalnie ekscytujące pole. Uważam, że magiczne grzyby z jednej strony są totalnie ekscytujące, co dzięki nim działa. Czyli jak to się też widzi, ale z drugiej strony myślę sobie, bałabym się, że to coś zepsuje, bo to oczywiście tak mocno działa na mózg. A przede wszystkim prowadzi to do reorganizacji połączeń mózgowych i dlatego też przypuszcza się, że nagle znowu mogła mówić, że nawet mogła na krótki czas przezwyciężyć nietrzymanie moczu. Szaleństwo. Ale to jest takie naturalne lekarstwo. Tak, całkowicie. Ale nie wiem, czy pamiętasz, ale przez jakiś czas mikrodawkowałam grzyby. Bo jest taka świetna marka z Holandii, super elegancka z całego sektora wellness. Czyli to była taka czekolada czy to było tak naprawdę? Nie, to były, dostałam takie opakowania z małymi grzybkami, które się potem połykało i wzięłam dodatkowo jeszcze Lion's Mane i czyli też te grzyby lecznicze. I muszę powiedzieć, że nie odczułam tego jakoś mega mocno, bo nie mam też czegoś takiego jak na przykład endometrioza, albo tam ma to bardzo dobrze pomagać. Myślę, że pacjenci odczuwają wtedy silniejszy wpływ. Ale co trzeba powiedzieć, że ten poziom stresu, który trochę wyrównało, to już zadziałało. Czyli było, skąd wiedziałaś, jak wysoko to dawkować? To znaczy, dołączana jest taka rekomendacja dotycząca stosowania. To jest naprawdę bardzo, bardzo niska dawka. Można też, można normalnie prowadzić samochód. Oczywiście, było to całkiem normalne tutaj w pracy. Czy była tam psylocybina? Tak. Tak. To są naprawdę grzyby, dlatego z Holandii. I dokładnie, brałaś wtedy dawkę co dwa dni i miałaś wtedy tak zapakowaną, przygotowaną dawkę, ale powinno się, powinno się zacząć od połowy dawki i powoli się do tego przyzwyczajać, żeby od razu nie zwaliło z nóg. Muszę powiedzieć, że na początku naprawdę to czułam, wtedy na krótko było tak: okej, dzień dobry. Co czułaś? Tak, na początku, ale chodzi mi o to, że nie wiedziałam dokładnie, czy to placebo, że myślę sobie: o mój Boże, coś wzięłam. Ale wtedy czułam to też tak, że byłam jakoś trochę oszołomiona, ale to potem po kilku dniach też minęło i potem szczerze mówiąc, już tak wyraźnie nic nie czułam, ale trzeba powiedzieć, że miałam bardzo zrównoważony poziom stresu w tym czasie, czyli jakoś tak, że myśli się: okej, teraz jestem naprawdę bardzo, bardzo zestresowana, tego w tym czasie już tak nie miałam. I na sen to też ma być dobre. Oczywiście u ludzi, którzy mają zaburzenia lękowe w tym kierunku, albo też takie nastroje depresyjne. Tam ma to działać bardzo, bardzo skutecznie i ja po prostu dostałam trochę takiego pchnięcia w pozytywną stronę, co jest jakoś też całkiem przyjemne. Sama w ramach eksperymentu na sobie chyba nigdy bym tego nie zrobiła. Tak, ja też, najpierw odkładałam to z dnia na dzień, bo zawsze myślałam: nie jestem jeszcze na to gotowa, nie jestem jeszcze gotowa i zrobiłam to w weekend, bo myślałam, że byłoby teraz jakoś bardzo źle, gdyby mnie to zwaliło z nóg, a potem mam najpierw połączenie, a ty myślisz sobie: okej, co się dzieje z Lisą? Ale nie, jest to tam faktycznie tak nisko dawkowane, że w idealnym przypadku w ogóle się tego nie zauważa, a w przeciwnym razie po prostu zmniejsza się dawkę. Ale wpływ ma to mimo wszystko. Myślę, że naprawdę poleciłabym to na przykład, gdy ktoś ma zimową chandrę i myśli sobie: ach, jakoś tak, gdy robi się ciemno, jestem jakoś trochę nie w najlepszym nastroju, albo robię się trochę szybciej zmęczona, tam chyba chciałabym to jeszcze raz wypróbować. Tak naprawdę tak, albo gdy jest bardzo, gdy wie się, że wchodzi się w bardzo stresujący okres, żeby wtedy suplementować tam, gdzie może to być potrzebne. Albo naprawdę, gdy ma się rzeczy, takie jak silne bóle menstruacyjne, endometrioza, zaburzenia lękowe, w tym kierunku na pewno mogę to polecić, bo do tego jest to przede wszystkim przeznaczone. Ale myślę, że zasadniczo najpierw porozmawiajcie z lekarzem. Dokładnie. Tak, to jest oczywiście ważne, gdy ma się też ograniczenia, zawsze chętnie wcześniej to wyjaśnić.

Mam następny kontrowersyjny temat: opalanie. Ach tak. Duży temat w tych dniach, bo to rzeczywiście znowu jest trend. Więc bardzo często spotykam to na Instagramie, że każdy wystawia się na słońce i nawet teraz tak trochę z przymrużeniem oka: ups, znowu się spaliłam. A przecież kilka lat temu było naprawdę inaczej. Musiałam panikować przed jakimikolwiek promieniami słonecznymi. Tak, i oczywiście, teraz jest też wystarczająco dużo ludzi, którzy są przeciwko, na przykład, i Dr. Emi, która oczywiście też całkowicie słusznie edukuje, ale mimo to, zwłaszcza w kierunku Gen Z, mam wrażenie, że opalanie znowu jest pełnym tematem i muszę też powiedzieć, ja niestety też uważam, że to całkiem dobre. Tak, rzeczywiście. Więc ja znowu zaczęłam kłaść się na słońcu maksymalnie na 10 minut, a potem się smaruję, ale i to zazwyczaj w cieniu, a czasem w cieniu też się nie smaruję, jeśli już raz się posmarowałam, ale robię to też rzadziej niż wcześniej. Muszę jednak też powiedzieć, że kiedyś zawsze myślałam, że od razu dostanę oparzenia słoneczne, ale teraz już tak nie jest. Czyli jakoś znowu stałam się bardziej odporna. Nie wiem, jak ty to robiłaś? Więc, muszę też powiedzieć, że na przykład dwa lata temu w ogóle nie wychodziłam na słońce i byłam naprawdę całkowicie w cieniu, z filtrem 50 i całkowicie zakryta. A teraz już jestem taka: okej, jeszcze raz położę się na słońcu. Muszę się bardzo mocno smarować, bo szybko się czerwienię. A u mnie problem jest naprawdę taki, czyli jest to takie, co oczywiście w ogóle nie jest dobre, ale najpierw czerwone, potem brązowe. U mnie jest raczej najpierw czerwone, potem się łuszczy, a potem już nic nie mam. Dlatego bardzo na to uważam. Ale to jest teraz naprawdę, nie wiem, może już słyszeliście, to T-maxing, co znowu jest jakimś trendem. Czytałam też badania, że naprawdę rośnie tendencja, że ludzie wcale się nie smarują albo bardzo mało. Tak. A tym samym faktycznie stwierdzono silne ryzyko raka skóry. Tak, całkowicie. Więc, trzeba oczywiście powiedzieć, że właściwie nadal nie powinno się tego robić. Nie wiem, gdzie teraz jest też tak dużo spraytanu. Próbowałaś spraytanu? Próbowałam mojego spraytanu, ale u mnie wcale nie zadziałało tak dobrze, ale teraz, byłam w weekend znowu w podróży i spotkałam kogoś, kto miał mega spraytan i naprawdę myślałam, że to jest, że to jest jej normalny kolor skóry, bo to wyglądało super. Zawsze nie lubiłam zapachu na skórze przy spraytanie, dlatego, ale może są nowsze metody. Chciałabym spróbować. Przetestujemy dla was spraytan. Tak. Tak, to byłoby właściwie, są już studia, a tego faktycznie nigdy nie robiłam. Kiedyś sama to robiłam tymi sprayami, ale uważałam, że to znaczy, zawsze było całkiem dobrze, ale za każdym razem bałam się, że to zepsuję i będę super w plamy. Dlatego jestem chyba po prostu trochę powściągliwa, ale wtedy taka ładna opalenizna to już, to znaczy, wyglądało super i ja jeszcze powiedziałam: wow, ale jesteś świetnie opalona, a ona: tak, spraytan, a ja: co? To wyglądało super, naprawdę bardzo dobrze, więc przetestujemy to jeszcze raz, może to jest alternatywa, to byłaby w każdym razie zdrowsza opcja, bo sprawdziłam to teraz jeszcze raz dla was, powinno się faktycznie ciało, jeśli się to tak zmierzy, posmarować co najmniej czterema czubatymi łyżkami naprawdę dużo, naprawdę dużo kremu przeciwsłonecznego i oczywiście z filtrem SPF 50, czyli z 20 w ogóle już nie zaczynamy i oczywiście krem przeciwsłoneczny zawsze w codziennej pielęgnacji albo krem przeciwsłoneczny jako pierwsza baza, a potem właściwie warstwy i uzupełniać. Uzupełniać. Dokładnie.

Masz teraz ulubioną piosenkę na swojej playliście? Mam kilka, ale przede wszystkim ciągłego bzika, a mianowicie „gut genug”. Masz to? Okej, dobrze to trzymasz. Okej, naprawdę, chyba przez cały weekend nic innego nie miałam w głowie. Oszczędzę wam tego, co cały czas dzieje się w mojej głowie. Ale tak, „gut genug”. Też na to natrafiłaś? Natrafiłam na to, ale to w ogóle nie jest moja piosenka. Po prostu uważam historię wokół niej za tak fascynującą. To znaczy, widziałaś Lizzo tańczącą w bikini na, tak, robiącą lipsync do tej piosenki? Potem jeszcze Ellie Goulding śpiewała, Steve Lacy, wszyscy jakoś to śpiewają. Więc to jest naprawdę piosenka, której tego lata po prostu nie da się uniknąć. Ma już tak wiele milionów kliknięć, wyświetleń, wszyscy jakoś wrzucili to pod swoje rolki. Tak, to przede wszystkim krytyka, która chyba trochę dotyczy Heidi Klum, która zaczęła to w kilku punktach. Więc po pierwsze, ta piosenka jest wspólną produkcją KitschKrieg, prawda? KitschKrieg, Blumengarten i Shirin David, a piosenkarz nazywa się Ryan i jest piosenkarzem z Blumengarten. Leży w tym bardzo szczególnym, wolnym głosie, taki bardzo surowy głos głowowy i uważam, widziałam takie świetne TikToki, gdzie Amerykanom wyjaśnia się, co oni tam właściwie śpiewają, bo Amerykanie faktycznie śpiewają, oni nie znają niemieckiego, nie wiedzą też, że to jest niemiecki utwór. Nie rozumieją też cały czas, że to jest „gut genug” i po niemiecku, ale faktycznie śpiewają: „Du bist gut, kann du”. Jest już też bardzo, bardzo wiele memów z tym źle zaśpiewanym. Pierwsze marki już drukują to na kubkach do kawy i więc to jest teraz taka rzecz. Tak, dokładnie. Ale faktycznie, teraz jeszcze kilka osób ujawniło, że wokół piosenki są też takie trochę kontrowersje. Były na przykład zarzuty wobec Ryana od byłej dziewczyny, która trochę mu zarzuciła, że nie traktował jej dobrze i że jej traumę zamienił w teksty piosenek. Potem Shirin David, jedyna kobieta w tej konstrukcji, dostaje ochronę, bo mówi się, albo w sieci mówi się, że najlepiej, żeby w ogóle się nie pojawiała, bo chce się tylko refren, tylko refren. Dobrze, więc teraz dzieje się jakoś totalnie dużo wokół tej piosenki i w ogóle nie wiadomo dlaczego. I ludzie, po prostu przyjmijcie to tak, jak jest. Tak, po prostu „gut genug”. Tak, to jest „gut genug”. Dokładnie.

Masz jeszcze jakiś temat z kosmosu Zeitgeist? Dokładnie. Wracam do L, a mianowicie nasza okładka jest z Oppenheimerem i film Christophera Nolana wychodzi 16 lipca, więc to już wcale nie jest tak długo i będzie też, to znaczy, myślę, że można już teraz powiedzieć, ja też się na to bardzo cieszę i to będzie wcześniej prawdopodobnie największy hype w ogóle, to jest absolutnie gwiazdorska obsada. Hathaway jest tam, Zendaya, Tom Holland też, czyli jakoś tak, że wszyscy razem grają. Bardzo ładnie dla nich. Dokładnie. I to będzie, myślę, też taki moment method dressingu, to już widzę, że nadchodzi. I sfotografowaliśmy i przeprowadziliśmy wywiad z główną aktorką w L i wspólnie z LUS zrealizowaliśmy tam coś bardzo pięknego. Dokładnie.

Okej. Masz coś na swojej liście życzeń? Tak, rzeczywiście. Ale muszę się jeszcze trochę uzbroić w cierpliwość, co może jednak nie jest złe, bo moja lista życzeń jakoś coraz bardziej się zapełnia od tego podcastu. Ale nowa kolekcja Miu Miu New Balance została pokazana w tym tygodniu, a raczej. Nowe buty, które zostały zaprezentowane z tenisistką Coco Gauff. Czyli ona jest twarzą kampanii i nosi teraz tę kolekcję również na kolejnych wydarzeniach i uważam, że te buty, zwłaszcza białe, są absolutnie wspaniałe. Tak, wygląda super. Te na pewno bardzo by się chciało mieć. Tak, uważam, że wtedy tak na późne lato albo jesień mogę to sobie super dobrze wyobrazić. One pojawią się dopiero 10 września we wszystkich sklepach i uważam, i mogę sobie wyobrazić, że gdy teraz zawsze widzi się ją w tej stylizacji i, no, co też mówiłam wcześniej o kolekcji Alo, wszystko trochę sportowe. Tak, jakoś tak widzę na lato i też na jesień bardzo sportowe stylizacje, które są po prostu wygodne, ale mimo to mają taki twist, że są też fajne. Tak. Tak, dlatego to jest na mojej liście życzeń i chętnie jeszcze trochę poczekam i zaoszczędzę przez lato. To jest na niej.

Więc na mojej liście życzeń jest pierścionek, a mianowicie całkowicie wpadłam w klimat syren. Już to widzieliście. Rozmawialiśmy o tym tutaj przy kolekcji Chanel Haute Couture. Było tam też dużo biżuterii z muszli, sieci rybackich, rzeczy, rozgwiazd i tak dalej. Więc każda marka, szczerze mówiąc, ma trochę biżuterii morskiej w swoim asortymencie. I mam bardzo słodki pierścionek, który chciałabym mieć tutaj na małym palcu. A mianowicie jest to pierścionek z krabem, czyli ma turkus i wokół niego jest złota oprawa, a potem wygląda trochę jak krab, gdy patrzy się na niego z góry. Wygląda bardzo słodko. Jest od Yvonne Léon i tak, więc jak już mówiłam, wpadłam w klimat syren. Mam też taką jeszcze, mam jeszcze taki naszyjnik z muszli na mojej liście życzeń, ale jakoś nie mogę go dostać z Nowego Jorku. Nie wiem, jak to, jeśli ktoś jest w Nowym Jorku i to jest bardzo ładne, takie z oprawą z macicy perłowej, bardzo fajne. Ale i tak uważam, że wszystkie te rzeczy inspirowane muszlami i plażą. Muszę powiedzieć, że kiedyś miałam, miałam szczerze mówiąc jakieś dziesięć lat, wtedy miałam taki wspaniały pierścionek, który był muszlą i gdzie była dziurka, czyli gdzie właściwie, była dziurka, gdzie potem przez muszlę swój palec, masz go jeszcze? Nie, gdzie jest? I tak bardzo tego żałuję. Nie wiem, gdzie jest. Chyba muszę jeszcze raz przeszukać dom moich rodziców. Tak bardzo bym go chciała. Uważam go więc za taki, wspomnienie o nim jest takie piękne, albo muszę sobie kupić nowy w tym kierunku? Ale uważam, że to jakoś, to sprawia, że ma się totalną ochotę na lato i wakacje.

Okej, to wszystko od nas na ten tydzień. Włączcie się chętnie znowu w przyszłym tygodniu i dajcie nam znać, jeśli macie pytania, macie tematy, które chcielibyście, żebyśmy omówili. Tak, zostawcie nam chętnie komentarz. Cieszymy się do zobaczenia. Cześć.