Transcription
Ile będziesz miał pieniędzy, to jest lekko licząc 85% - twój charakter, a 15% - reszta. Miłosz Brzeziński, autor siedmiu książek dotyczących wdrażania zmian w środowisku pracy i życiu prywatnym, wykładowca akademicki (między innymi w programach Executive MBA), psycholog oraz konsultant biznesowy, którego wystąpienia i wywiady pokochały setki tysięcy osób, tym razem opowie o sukcesie finansowym, inwestowaniu i zarabianiu pieniędzy.
Na ile szczęście jest potrzebne do dojścia do dużych pieniędzy? Nic tak nie koreluje z byciem bogatym w życiu, jak to, że się ma bogatych rodziców. Jest najprostszy sposób, dostać hajs od starych. Ale z drugiej strony, no jednak nic tak ci bardzo nie pomoże, jak zarabianie dużo pieniędzy, bardzo w krótkim czasie. Najlepiej to już jest trochę. Więc jak ktoś ma taki moment, że dużo zarabia, to było miliard osób, które miały taki moment, że dużo zarabiały, przejadły to wszystko i potem niestety już nie zarabiały. Nie jest to może dla każdego. Jeżeli nie masz charakteru, każdy hajs przepalisz. A jak masz charakter, to nawet zarabiając minimalną krajową albo poniżej, to i tak oszczędzisz.
Jakie rzeczy zrobić, żeby zwiększyć trochę te swoje szanse? W jaki sposób pomóc temu szczęściu? Dzisiaj mam dla was gościa naprawdę specjalnego. Moim i waszym gościem będzie Miłosz Brzeziński, osoba, którą chciałem widzieć na tym kanale tak naprawdę od samego założenia tego kanału. I niesamowicie się cieszę, że będziecie mieli okazję posłuchać Miłosza. Ja będę miał okazję z nim porozmawiać. Kim jest? Przede wszystkim autorem książek, takich jak "Życi zium", ale także mówcą, co będziecie mogli dzisiaj usłyszeć i doświadczyć.
Miłoszu, czy jeszcze coś należałoby powiedzieć w kwestii przedstawienia ciebie? Mnie nie za bardzo. Ciebie? Żeby ty, ty na przykład jesteś kim oprócz tego, że jesteś podcasterem? Ja jestem, mogę na siebie siebie określać w dwóch, jak gdyby, głównych działalnościach. Po pierwsze, w tej roli, w której dzisiaj występuję, czyli jestem takim, powiedzmy, jeśli chodzi o finanse osobiste, o takie rzeczy związane z pieniędzmi. Natomiast taka moja główna działalność, którą na co dzień się zajmuję, no to jest takie troszkę szumne sformułowanie, czyli bycie przedsiębiorcą. Ponieważ razem z moim wspólnikiem prowadzimy firmę, która zajmuje się prowadzeniem kanałów na YouTube. I to jest tak naprawdę moje główne zajęcie. A podcaster czy Youtuberem jestem tak trochę w wolnym czasie, żeby trzymać rękę na pulsie.
Dokładnie tak. Tętno rynku. Tak jest. No też jest to tak skonstruowane z tego względu, że my akurat prowadzimy dla klientów kanały na YouTube, więc to, że ja mam swój kanał, też dobrze wpływa na nasze jakieś to, jak nam po prostu ludzie wierzą, że my się znamy na temacie. No bo łatwiej jest powiedzieć, że ktoś, kto ma kanał, potrafi też komuś innemu poprowadzić. To jest w ogóle mega. Nie będziemy o tym rozmawiać za długo, ale to jest w ogóle mega historia. Z takim, z jednej strony, mamy tendencję, pewnie zauważyliście i zauważyłeś, do pytania ludzi niekompetentnych rzeczy, na których, no, mogą się znać, ale niekoniecznie. Czyli na przykład aktorów, o to, co sądzą na temat, jak powinno się w ogóle wychowywać dzieci. No może oni tam wiedzą. No swoich trochę wiedzą, trochę nie wiedzą, jak taki normalny człowiek. Ale z drugiej strony, pojawia się taka idea: czy każdy ortopeda, do którego pójdziemy, musiał mieć kiedyś złamaną nogę? Bo jak nie miał złamanej nogi, to nie będziemy go pytać o opinię w ogóle. Nie? Bo w ogóle, a pan miał kiedyś złamaną nogę? Nie? No to nie. To ja się zapiszę do kogoś innego, bo ja miałem złamaną nogę, ale co pan może wiedzieć w ogóle o złamaniach w związku z tym? I to jest historia, która też w tym YouTubie finansowym, czy jak ty nie masz pieniędzy, to właściwie możesz robić jakieś filmy o finansach, czy nie możesz? A jak nie jesteś przedsiębiorcą, to możesz robić? A jak, czy w związku z tym, że ktoś na przykład pisze książki, jest mówcą, to w ogóle powinien się wypowiadać tylko o pisaniu książek i o mówieniu? Chociaż może te książki, jak są słabe, a mówi słabo, to też nie powinien. No to nie będzie tutaj puenty żadnej, jak w poważnym stand-upie. To jest takie, to jest takie poważne zagadnienie, które w ogóle mamy, nie? Do przemyślenia. Gdzieś tu prawda jest pośrodku. No bo z jednej strony, nie jest potrzebna, jakby, nie trzeba samemu osiągać sukcesów w sporcie, żeby być dobrym trenerem. Ale z drugiej strony, no jednak dobrze by było mieć jakieś chociaż te, te, te sportowe sukcesy. Z tego powodu, ja na przykład na swoim kanale bardzo otwarcie mówię o swojej sytuacji finansowej, właśnie po to, żeby ludzie mogli to ocenić, czy oni z takim poważnym złamaniem, takiego ortopedy, będą słuchać, czy niekoniecznie, czy to nie jest dla nich temat. To super, że to się zamienia w taki, taką historię, w której ty odpowiadasz na pytania. To ja mam do ciebie kolejne pytanie. Jak robisz, jak robisz YouTube finansowe, to teraz wyobraźmy sobie taką sytuację. Bo to jest coś, co wiele osób pasjonuje. Czy tobie nie lepiej by było zrobić portfel pasywny i cisnąć z YouTube i z przedsiębiorstwa ile wlezie? No bo jednak opowiadanie o swoim portfelu ludziom, którzy ja zrobię taki portfel, jak on to jest zupełnie inna sytuacja. Tak? No bo z jednej strony, wiadomo, że tam statystycznie nie zrobisz więcej niż ileś tam. Liczmy optymistycznie, 8%. Żeby to było długim czasie. A z YouTube możesz zmonetyzować. No nie, bo jest granicą. Jak mówi Amerykanie, właśnie. Właśnie to się staram ludziom mówić, czyli, że inwestowanie jest fajne, ale żeby trochę tam się nie dać, nie wpaść, to po prostu tam nic nie ma. Tam po prostu nic nie ma. To jest taki bardzo prosty portfel. Ja mówię ludziom: spróbujcie zrobić sobie też jakiś prosty portfel. Za dużo na to czasu nie poświęcaj, szczególnie na początku, jak ktoś nie ma bardzo dużo pieniędzy. Bo jeżeli ktoś ma ogromny majątek, no to faktycznie tam drobny ruch tego portfela może mieć wymierne rezultaty. Ale jak ktoś dopiero zaczyna, dopiero buduje sobie ten swój majątek, a nie ukrywajmy, tego ogląda mnie też sporo osób młodszych, no to raczej lepiej się pewnie skupić na tym, żeby zwiększać zarobki, żeby może właśnie wystartować z jakąś firmą swoją, być może po prostu się rozwijać na na na etacie, ale po prostu zwiększać kwalifikacje, starać się awansować i w ten sposób tak naprawdę inwestować coraz więcej. Na samym początku nie skupiać się na tym, na tym, żeby jakieś nie wiadomo jakie wykręcać tam stopy zwrotów. Tak to jest. Bo to jest w ogóle ciekawa historia, bo wydaje się, że jest taki odbiór, że jak masz YouTube finansowego, to ty w ogóle pasjami klikasz akcje całe dnie, takie nie ETF, nie coś tam, tak, tylko klikasz po prostu pasjami. Jak tylko gdzieś rośnie, spada, w zależności od tego, jakie masz tam przesądy dotyczące analizy technicznej giełdy, to klikasz i to w ogóle. A YouTube to robisz w ogóle w międzyczasie. To tam dobra, już się trochę podzielę, nie? A a czasami się okazuje, z tego co ja to mówisz, że ty właściwie to wolisz robić YouTube i tak dalej, a tam jest taki portfel, żeby on jest zrobiony z rozsądku, tak nazwijmy to trochę. On jest tak jakby z dnia na dzień, po nic, ale finalnie ma. Więc jak ktoś cię pyta, a czuję się osobą, która uwielbia klikać i pytać: jaki ty masz portfel? To to to to jasna, nie będzie zasadne pytanie. Ale myślę, że takie osoby już to wiedzą, nie? Że one po prostu, że one patrzeć, jak te węgorze tam pływają i kiedy trzeba by wychodzić, a kiedy wchodzić. Mają swoje jakby przekonania. No u mnie jest nuda. I i tak jak ja zawsze powtarzam, że do tej pory, jakby jakieś wyniki finansowe, które mi się udało osiągnąć, to to głównie właśnie z pracy, z z własnej firmy, a niekoniecznie z tego inwestowania, które po prostu gdzieś tam jest taką, taką zupełnie inną rolę, czyli zabezpieczenie pieniędzy przed inflacją, zapewnienie środków na emeryturę, czy to będzie taka zwykła emerytura, czy być może wcześniejsza emerytura, no i po prostu ochrona środków przed inflacją, czyli takie trzy podstawowe funkcje. I to w zasadzie tyle. Okej. Tak, wiem, czy dobrze pamiętam, ale chyba tytułem biografii Warrena Buffetta jest "Snowball", tak? Nie wiem, czy państwo wiedzą, bo ty pewnie wiesz, że jakby on przestał inwestować, to w ogóle nie byłoby o czym rozmawiać. Tak? Więc do niego ten procent składany dopiero zaczął się kręcić relatywnie późno, późno, bo on chyba pierwsze akcje kupił, jak miał 11 lat. Więc w ogóle jesteśmy grubo. I i to są dwie historie. Bo wiem, że gdzieś ten temat naszej rozmowy miał się kręcić wokół pieniędzy, że co innego zarobić, zarobić pieniądze, wtedy bardzo poleca się ryzykować, ale jak już chcesz się utrzymać, to bardzo się poleca być gotowym na każdy kryzys na świecie, nie? Czy tam zdywersyfikować, rozstrzelić trochę w kraju, trochę nie w kraju, bo jakby była wojna, to ci od razu konto zablokują. Tak? Więc ludzie szukają tam. Nie ma jakoś super dużo do nauki. Zgadzasz się ze mną, czy nie? Dla większości osób, to są takie podstawy po prostu, żeby zrozumieć. W Polsce trochę brakuje takiej edukacji, więc jakieś rzeczy są do ogarnięcia, ale to naprawdę można ogarnąć po prostu kilkadziesiąt godzin i mamy już wszystko załatwione. Ludzie myślą, że to trzeba po prostu tam śledzić, czytać newsy, tamto, siamto. A tak naprawdę, to są, jest trochę podstaw, które trzeba ogarnąć, dowiedzieć się, jakie są narzędzia i później to już tak, bo nie, bo się można zająć swoją karierą, bo nic tak ci bardzo nie pomoże, jak zarabianie dużo pieniędzy, bardzo w krótkim czasie. Najlepiej. To jest mój przekaz. To jest mój przekaz i i chciałbym po prostu, żeby jak największej liczbie osób się to udało. I tutaj przechodzę do pierwszego mojego pytania. Tym razem odwrócimy te role. Tak? Czyli właśnie na ile szczęście jest potrzebne do tego, żeby dojść do dużych pieniędzy, czy, no, jakieś tam pieniędzy po prostu, nie muszą być jakieś ogromne, natomiast taki osiągnąć sukces finansowy. I teraz, wiadomo, że szczęście ma tutaj duży wpływ. No bo pierwsza rzecz, to już jest to, że w ogóle się urodzimy w kraju, który jest powiedzmy kapitalistyczny. Bo to już jest też już grubo. Tak? To już jest trochę. Więc urodzimy się w kraju, który jest, no, powiedzmy, na tyle, na ile, ile nasz kraj jest normalny. Zapraszamy do komentowania już tej wypowiedzi. Więc mamy taki kraj. Załóżmy też, że się rodzimy, no, powiedzmy, sprawni w takim, z punktu widzenia naszego umysłu, przeciętnym przynajmniej, przeciętnym poziomem inteligencji, w miarę też potrafimy się emocjonalnie i społecznie zachować, współpracując z innymi ludźmi. Czyli tak, no, wylosowało nam się średnio, powiedzmy. Na nam teraz jest potrzebne szczęście, żeby faktycznie jakoś tak dojść do spokojnej sytuacji finansowej. Bardzo dużo. Niestety, nie za wiele można z tym zrobić. Więc z jednej strony, możemy się bardzo długo rozwodzić nad tym. Myślę, że dotkliwym przykładem będzie przykład, że gdyby Bill Gates urodził się 300 lat temu w Afryce, to nic by to nie dało. Tak? I mógłby sobie wymyślać, co chciał, kijkiem na piasku rysować, ukradzione Windowsy, albo cokolwiek innego. Ale bez tego, że w którym momencie on się urodził i ile dostał pieniędzy od rodziców, to mógłby dalej tym kijkiem na piasku rysować. To, że się urodzimy, to, że mamy względnie sprawny układ nerwowy, to, że w ogóle nie mamy żadnej choroby, która nas ograniczy, na przykład nie powoduje przewlekłego bólu, który albo będziemy musieli znosić, albo jechać na środkach przeciwbólowych regularnie, co już nas spowolni, to jest dużo. Zresztą dla pieniędzy, powiedzmy sobie wprost. Teraz strzelamy w ciemno, bo to nie jest prawda policzona, nie da się tego policzyć. Ale tak na oko, jakbyśmy mieli się tak pobawić, bo jesteśmy w internecie, to tu można strzelać w ciemno. Ile będziesz miał pieniędzy, to jest lekko licząc 85% - twój charakter, a 15% - reszta. Jeżeli nie masz charakteru, każdy hajs przepalisz. A jak masz charakter, to nawet jak zarabiasz minimalną krajową albo poniżej, to i tak oszczędzisz. Tak? W związku z tym, jak sam powiedziałeś, na początku w finansach nie ma za dużo edukacji. Zresztą sam Warren Buffett kiedyś powiedział. W ogóle on też może mieć dużo szczęścia. To o tym mówimy. Zresztą reguła prawdopodobieństwa mówi, że istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że on po prostu na pałę we wszystko celował. Może tak być. On to robi cierpliwie, długo. Sam mówi, że potrzebna jest tylko cierpliwość i systematyczność i tamto dalej i więcej w finansach nie jest potrzebne. Ale statystycznie rzecz biorąc, on mógł po prostu celować z większością decyzji. No może nie z każdą, ale z większością decyzji. Ubiera to w jakieś ciekawe historie, które opowiada, bo my też ubieramy w różne ciekawe historie, bo chcemy wierzyć, że mieliśmy na to wpływ. Ale on mógł mieć szczęście po prostu. Nie ma tego jak zweryfikować. Zresztą przykłady maklerów giełdowych czy innych pokazują, że profesor Kerman, nieżyjący już, policzył kiedyś, że oni po prostu mają szczęście na pałę. Nawet to powiedział w tych firmach. I co? Wiesz co usłyszał? Ludzie muszą w coś wierzyć. Więc to, że oni mając szczęście, dostawali większe prowizje. On powiedział, że traktujesz szczęście jakby było talentem. Powiedział to do szefów tych firm. Oni powiedzieli: No, ale ludzie muszą w coś wierzyć. Tak? Więc my mamy taką tendencję. Chcielibyśmy w świecie, który w dużej mierze jest niekontrolowany. Nie dokończyłem wątku. Powiedział tak, że trzeba inwestować. Tak? Miał taką ładną wypowiedź, żeby forecast nie był potrzebny, ponieważ on i tak nie trafi. W związku z tym, zastanawianie się, co będzie, co się stanie, co nie. Fajnie, ale wiemy, że jak ktoś nagrywa na YouTubie odcinek raz w tygodniu, to musi go czymś wypełnić. Więc wypełnia forum. A jak ktoś ma program 24-godzinny newsowy, to też go musi czymś wypełnić. W związku z tym zaprasza ekspertów, którzy forecastują na podstawie swoich podcastów w kółko. Potem się okazuje, że nikt nie trafił, ale nie szkodzi, bo można ich zaprosić jeszcze raz. I to są wszystko historie, które się fajnie opowiada, ale prawdopodobnie statystycznie, przynajmniej na to wychodzi, teraz niewiele za tym stoi, ponieważ prawie nikt nie trafia. A jak trafia, to drugi raz nie trafia. Więc te, więc pytanie, ile potrzeba jest szczęścia? Sporo. Ale okazuje się, że my też z jednej strony, jak ryzykujemy, czyli zarabiamy, bo zakładam, że nie dostaniemy pieniędzy od rodziców. W ogóle jest najprostszy sposób dostać hajs od starych. Nic tak nie koreluje z byciem bogatym w życiu, jak to, że się ma bogatych rodziców. To mogą być nasi rodzice, albo to my możemy być takimi rodzicami. Możemy też mieć pecha i mieć takie dzieci, które to przepalą wszystko w miesiąc, jak w złotej kaczce. Po prostu wyjdą na miasto, albo usiądą na kiblu, będzie zasięg w telefonie i przepuszczą wszystko na eBayu. Więc nie masz charakteru, to żadnych pieniędzy nie utrzymasz. Ale z drugiej strony, idea zrozumienia procentu takiego składanego i że nie wiem, jak trzeba, jak to się liczy, 4%? Tak? 4% to będzie twój taki przychód roczny, jeżeli chcesz z pasywnego portfela. To możemy policzyć. Dzielnie. To jest chyba 303 zł. Więc jak ktoś chce sobie tak na pałę policzyć, to może policzyć, ile z każdych 100 zł, które wleje na coś tam, bo za 20 czy 30 lat będzie miał dziennie pieniędzy. Jak ktoś potrafi to trzymać cały czas w głowie, to jest ten typ charakteru. To nawet słaby moment przetrwa. Poza tym, takie publikacje, jak twoje, czy innych osób, które się zastanawiają i myślą o pieniądzach, też pomagają. Dlatego, że to ci pomaga w chwili słabości się zastanowić, czy jak masz jakąś tam ilość pieniędzy, niech to będzie 50, 100 zł, a może sprzedasz akurat kosiarkę? Po o i masz 1500, bo sprzedawanie rzeczy z piwnicy, to jest mega patent na zarabianie pieniędzy. Ludzie czasami siedzą jak Smerf z Hobbita, takiej hałdzie skarbów, nie mogą z tym pójść do sklepu. Nic z tym nie mogą zrobić. Ale ważne, że siedzę na tym, nie, że jakby nie siedzę na tej, na dnie jaskini, tylko to brzmi bardzo, bardzo znajomo. Na szczęście mieszkanie, w którym mieszkam, nie jest duże, bo, bo hałda by była dużo większa. W tym momencie człowiek jest w mieszkaniu tylko przez taką przedmiotów, którymi się otoczył. Ale w dużych miastach już jest na to sposób, bo ludzie wynajmują przestrzenie magazynowe i jadą tam. Natomiast przejechanie się po swojej piwnicy, czy po, po rodzicach piwnicy, a to są często osoby, które za komuny zostały nauczone tego, że nawet mebel, jak jest pęknięty, to się go nie wyrzuca, tylko on tam po prostu siedzi. I wypchnięcie w tego jakimś miejscu, gdzie się ludzie to nawet za parę groszy. I z tych pieniędzy, które są takie, bo to jest niestety taki efekt gratki w psychologii związanej z pieniędzmi, bo taki przedmiot, jak psychologia pieniądza, zasadniczo nie istnieje. Efekt gratki polega na tym, że pieniądze się łatwo wydaje. Czyli jak coś dostajesz przypadkiem, to to jest takie, że to się nie liczyło w ogóle. Czy możesz iść, kupić 15 lodów, z czego dwa zjesz, a resztę wyrzucisz, ale było fajnie, bo te pieniądze są takie nieistniejące. Więc jak masz takie założenie, że to są na przykład pieniądze, które wszystkie wpuszczasz na takie konto dodatkowe, to codzienne, czy czy dwa czy trzy razy w tygodniu oglądanie jakiegokolwiek materiału o czymkolwiek związanego, związany z oszczędzaniem, inwestowaniem, instrumentami finansowymi, tam naprawdę nie ma dużo informacji. To to nie jest jakieś tam nie wiadomo co. A jak ludzie próbują rzeźbić z analizą techniczną giełdy, to akurat to sobie można odpuścić. Natomiast cała reszta, jeśli chodzi o takie inwestowanie długoterminowe, będzie nam pomagało poczuć, że nie jesteśmy głupi, że to robimy, że tak naprawdę jest, że już byli przed nami, że te drzwi zostały już wyważone i wiadomo, co się stanie mniej więcej za 20 lat. A w zasadzie wiadomo, że nie wiadomo, co się stanie za 20 lat. I że jak ktoś ma taki moment, że dużo zarabia, to było miliard osób, które miały taki moment, że dużo zarabiały, przejadły to wszystko i potem niestety już nie zarabiały i umierają z głodu, albo ich nie stać na dentystę i umierają w efekcie tego. Więc to bardzo pomaga. I z jednej strony, oczywiście, że jest to masa szczęścia, ale ta może długa wypowiedź pokazuje, że nie za bardzo mamy co z tym zrobić. Nie masz bogatych starych, to nie. Ale warto zobaczyć, przy jakim ja stole siedzę i ile ja mogę z tego. I to jest pierwsza rzecz. A druga rzecz, i to będzie większość pracy. Tak? Mam nadzieję, że ta statystyka padła, że tam 15% i reszta, i 85% to będzie praca nad sobą. Czyli na przykład to oglądanie, nie po to, żeby się dowiedzieć więcej, bo ty się już więcej nie dowiesz, ale masz wrażenie, albo niewiele więcej się dowiesz. No bo instrumenty też się trochę zmieniają, ale będziesz miał poczucie, że inni ludzie w twojej okolicy to robią, że nie jesteś jakimś wyrzutkiem, że nie jesteś gdzieś na marginesie, tylko że po prostu to się robi, to jest normalne. Normalne jest to, że jakąś tam kwotę się odkłada. Jedni odkładają 20, drudzy 80. Kłamią najczęściej, ale ale ale że to się po prostu. I teraz jest mnóstwo takich apek i innych miejsc, gdzie w czasie rzeczywistym widać, co się z tym dzieje. Więc możesz czasem se zajrzeć, zobaczyć, czy tam jest na zielono. Na początku nie jest, no, ale potem, jakby, jak lata lecą, no to szansa na to, że będzie na czerwono, zakładając, że robisz to jakoś względnie rozsądnie, jest wadzie zerowa. No zawsze. I to już się cieszysz, nie? Że ten, ja sprzed dwóch lat pomyślał o tobie dzisiaj. I jak tak dalej pociągniesz, to już se nagle zdajesz sprawę, że nie masz jeszcze załóżmy lat 30, ale już wiesz, że z głodu nie umrzesz, że będziesz mógł obniżyć swój standard życia i masz pomysł, jak za te pieniądze, które już masz teraz, się po prostu jakoś, jakoś se człowiek poradzi, nie? Gdzieś tam, gdzieś tam się zaczepi, że to już i że, a ma, a to się dalej kręci, nie? Że to już, jakbyś przestał nawet teraz wpłacać, to to się roluje dalej, nie? Ta ta kulka śniegowa dalej od siebie się tam wystarczy. Nie wypłacać, dać jej tak. Tak, wystarczy jej się kulać, nie? I i ona swoje będzie robiła za ciebie. No tak. Tutaj bardzo fajne padły słowa. Ja na przykład lubię o tym myśleć tak, że jeżeli chodzi o takie przypominanie sobie i właśnie na przykład oglądanie takich materiałów odnośnie finansów, że ich rolą często bardziej jest przypominanie właśnie niż samo uczenie nowych rzeczy. I że fajnie jest oglądać takie materiały i przypominać sobie o tym, że to jest normalne, właśnie po to, żeby wiedzieć, że to nie tylko ja tak postępuję, inni też tak robią, tak można żyć. I ja widzę po sobie, lubię to często powtarzać, że na przykład jak oglądam materiały o zdrowym żywieniu, to jem zdrowie. I mimo że nic nowego się nie dowiedziałem. I tak samo na przykład o siłowni, czy czy tam ćwiczeniach. Szczerzej mówiąc, jak oglądam takie rzeczy, to częściej ćwiczę, bo po prostu otaczam się ludźmi, którzy ćwiczą. Oni nie są wokół mnie tak fizycznie, ale są wirtualnie. Tak to jest chyba zdanie jakiegoś finansisty. Ale pasuje do tych wszystkich elementów, o których powiedziałeś. Są bardzo dobre przykłady, że my nie potrzebujemy tak bardzo nowej wiedzy, jak przypominania starej. I to, że ktoś niczego nowego się nie dowiedziałem, to to nie powinien być jęk zawodu, bo to jest właśnie ten efekt. Jedzenie informacji i pieniądze mają ze sobą wiele wspólnego. To, że coś jest, nie znaczy, że musisz to kupić. To, że coś jest, nie znaczy, że musisz to zjeść. Tak? To jesz tyle, nie, żeby się obżerać, tylko żeby się odżywić. A dalej już nie musisz jeść. Możesz jeść dobrze, ale za dużo. Tak? To też jest wtedy nie za dobrze, bo możesz jeść mega dobre jedzenie i tak dalej, ale porcje masz jak dla słonika. I tak samo jest z pieniędzmi. My nie potrzebujemy jakichś nowych informacji, no bo jak to się przewija się ten wątek od początku, tam ich nie ma jakoś super dużo. To jest średni umysł naprawdę szybko dźwignie, o co chodzi. Zwłaszcza jeśli chodzi o finanse osobiste. Jest parę mitów, o których warto wiedzieć. Na przykład, że co może nie być intuicyjna. Czasami się słyszy, że człowiek traktuje finanse osobiste, jakby to były finanse firmowe. Czyli jest na przykład dział marketingu i dział sprzedaży w domu. Tak nie ma. Nie możesz. Znaczy ludzie mają takie pokusy, że wyznaczysz sobie pieniądze na podróże i póki jest wszystko dobrze, to wygląda dobrze. Ale jak tylko się pralka zepsuje, to kij bombki strzeli, tak? Bo okazuje się, że w pracy byś się nie do o taki przelew. Sprzedaż przepaliła, to sprzedaż nie ma. Niech se sprzedaż teraz sprzeda pralkę i będzie miała jeszcze bonus w tym roku. Ale jak nie ma, to niech se radzi bez tego. W domu, nie? Jak ci się wysadzi pralka, to nie pojedziesz sobie na wakacje do Sopotu, albo na weekend do Sopotu, bo po prostu przelejesz pieniądze. Nawet się nie będziesz dwa razy zastanawiał. Więc jest parę rzeczy takich, że pieniądze są dobrą analogią w różnych miejscach, ale ale finanse osobiste jednak mimo wszystko mają taką swoją wyj specyfikę. Jak ludzie nam to ciągle powtarzają, to w pewnym momencie już zaczynamy myśleć, że sami to wymyśliliśmy, nie? To jest jakby taka głęboka integracja następuje, nie? Internalizacja, czyli że ja słyszę to i się z tym zgadzam, tylko integracja. Ja tak uważam po prostu, że tak jest. A potem jeszcze paru osobom powiem, bo chcę się na imprezie tam wymądrzać w kuchni. Więc już mówię, jak ja sam słyszę, że to mówię, no to to już naprawdę muszę w to wierzyć, nie? I człowiek zaczyna tam sobie odkładać i albo ludzie mają na przykład jakieś takie kompulsywne wydawanie, bo to jednak ta rozmowa kręci się wokół regulowania swoich emocji. To się uczą, że jak widzą, że już ich korci, żeby wpisać adres jakiegoś serwisu aukcyjnego albo sklepu, to momentalnie logują się na przykład do jakiejś apki albo jakiegoś serwisu tradingowego swojego i po prostu kupują za to jakiegoś kawałek jakiegoś ETF, albo kupują za to trzy obligacje. Nie? I mówią: dobra, już nie mam tych 300 zł, zakładając na przykład są 10-letnie, to już nie mam tych 300 zł, to już już wydałem. Chciałem wydać, proszę, już wydałem. Nie? Ci ludzie wymyślają jakieś, to jest swoje własne patenty na to, żeby czasami się tych pieniędzy pozbawić, żeby ich nie korciło, bo my wiemy, że tak jest, nie? Jak człowiek zaczyna mieć nadwyżkę, to jest bardzo poważny problem. A im masz więcej nadwyżki, tym się problem robi większy. To też jest wielki emocjonalny problem z pieniędzmi. Im bardziej zaczynasz myśleć o pieniądzach, tym bardziej w tobie rośnie swego rodzaju chciwość. Bo ciągle myślisz o pieniądzach. To jest na przykład kazus Elona Muska. On sprzedał akcje Tesli. I co? Co człowiek może zrobić z 10 miliardami dolarów, które mu nagle wpadły? No to nie jest prosta sprawa. On tego nie wsadzi do banku. Więc po prostu mówił: może coś kupię, może coś, co używam. Może to będzie Twitter. Nie? Więc kupił coś, czego do końca nie rozumiał, jak pokazuje praktyka. I po prostu próbuje to urządzić po swojemu. Ale to też ilustruje, jest taki typ inwestowania Elona Muska, że on albo będzie mega bogaty, albo będzie mega biedny na samym końcu. Nie? To nie jest taki typ bufetowego inwestowania, że kulka się toczy, procent składany robi swoje. Musk robi takie różne dziwne akcje pod tytułem: a tam, chrzanić spadochron, zmontujemy po drodze. Nie? Zobaczymy, co się stanie. Więc ludzie też wierzą, że, a to jest wielka rzadkość, żeby, żeby taka historia się zadziała. Zresztą, więc on raczej nie jest uważany za jakiś super dobry model do inwestowania, bo jest inwestorem bardzo dziwnym i takim, powiedzmy, osobliwym. Nie ma zbyt wielu takich osób. Ale prawdą jest to, że jeżeli ktoś chce, żeby dużo zarabiać, czy powiększenie swojego kapitału, to jest ryzyko. Ale utrzymanie go, to jest kompletnie inna strategia. I czasami do tego się też wykorzystuje na przykład dwie osoby. Nie? Że spotykasz na studiach, gdzieś jesteś, albo w liceum, kogoś, kto o niczym innym nie marzy, jak drukować arkusze z Excela i się nacierać, i to jest jego fetysz życiowy. Mówisz: oj, ty będziesz dobrą osobą, która będzie moim księgowym w firmie. Nie? Jakby podpisujemy umowę, że w naszej spółce każda decyzja finansowa musi przejść przez ciebie. Ja tam wpadam, endorfiny tryskają ze mnie uszami, a ty mówisz: fajnie, fajnie. Ale gdzie jest kosz? Mówi: nie, nie, nie. Tu czuć pieniądz. Mówi: ja nie czuję. Spisz mi to wszystko. Więc ty przygotujesz mega tabelę i on na to patrzy, mówi: fajnie, ale tabela to jest coś, co ma więcej niż dwa wersy, nie? I ty masz poczucie, że to jest dla ciebie głęboka analiza, a on cię we wszystkim stopuje. Zresztą, jest to ten sam efekt, bardzo ciekawy w małżeństwach. Jeżeli konto jest otwarte, to ludzie mniej zabawek kupują. Ale też z kolei to ciągnie ze sobą swoją górkę problemów, czyli na przykład, jak komuś kupić prezent, jak, jak wszyscy mają wspólne pieniądze. Takie, niemniej jednak, jeżeli człowiek najwięcej zabawek sobie kupuje, po pierwsze, jak jest biedny, to też jest ciekawa, może historia. Czyli jak ma niewiele pieniędzy, albo poczucie krzywdy, bo bycie biednym jest poczuciem subiektywnym, oprócz tego, że jest obiektywne. No bo w ekonomii wiadomo, po jakie poniżej jakiejś kwoty miesięcznie po prostu nie stać cię na różne rzeczy. Ale możesz też mieć, zarabiać bardzo dużo pieniędzy i albo poczucie, że ich nadal nie masz tyle, albo po prostu wydawać, bo masz tyle kosztów stałych, że, że poleciało. Kiedyś się mówiło, że człowiek powinien żyć jeden poziom ekonomiczny poniżej tego, co zarabia. Tak? To jest okej, to jest rozsądnie. Więc jak jesteś biedny, to masz większą tendencję wydawania pieniędzy na zabawki. I był takie kiedyś badanie z ludźmi, którzy sprzedają zboże, zdaje się, w Indiach. I oni sprzedawali je, a potem byli, więc byli bogaci, a potem biedni przez cały rok. No bo do kolejnego, do kolejnych zbiorów musiało minąć te 12 miesięcy. I okazało się, że oni więcej na zabawki wydają pod koniec, jak są biedni, bo to im poprawia humor. To są takie typowe wydatki niższej klasy średniej. Kupię królową Elżbietę, co macha łapką, kupię magnesy na lotnisku, jak wyjeżdżam, kupię coś tam. A jak ktoś zaczyna mieć pieniądze, to wiele osób referuje, że jak wiem, że mnie na to stać, jeszcze mi zostało, to już mi się nie chce tego kupować. Na przykład wchodzą do galerii handlowej, kiedyś takie, mówi, to nie jest mało popularny stąd, tak? Fakt, że mam poczucie, że mógłbym stąd wynieść, co chcę, co mi się podoba, bardzo i średnio powoduje, że w ogóle mi się nie chce robić zakupów. Także zaczynam myśleć inaczej. Więc czasami mówimy, że to się opłaca mieć pieniądze, ale prawda jest taka, że rozwarstwienie społeczne będzie prowadziło do tego, że niektórzy będą mieli bardzo mało i lepiej nie będzie. Ale mamy też takie badanie, to jeszcze z prastarej Białorusi, że jeżeli ktoś ma nawyk oszczędzania, bo to wtedy tak się na to mówiło, nikt nie myślał o jakimś osobistym inwestycjach, nie było do tego narzędzi, trzeba się było nagimnastykować, nie było to tak prosto jak teraz, ale jak ktoś ma nawyk oszczędzania, to oszczędza zawsze. Nawet jak mu ledwo starcza wtedy. Na przykład, jeżeli ma tak, że zarabia 1500 zł, co było dramatycznie mało w Polsce, to i tak 100 zł z tego oszczędza, bo stwierdzi, że jak przeżyje za 1500, to prawdopodobnie da radę za 1400 również. Co brzmi jak niezły pretekst do kupo burzy w komentarzach, jak ktoś ma bardzo mało. Łatwo ci tak mówić. No, ale jakby, badanie jest badanie, że jak ktoś ma nawyk oszczędzania, to po Dlatego my mówimy, że charakter jest tak istotny, że nie mając charakteru, nie kontrolując emocji, nie wiedząc, co się z tobą dzieje, ulegając pokusom, przepuścisz wszystko, nieważne ile zarobisz. Ludzie zarabiają 5, potem 7, potem 11, potem 25. No bo mają lat załóżmy 60, już się czegoś dorobili, mówią: a, cały czas nie mam pieniędzy. Jest w ogóle możliwe? Ja tak samo nie mam, jak nie miałem wtedy. Nie, no, no, więc wracając z tej wielkiej podróży przez różne historie, z pytaniem o szczęście i całą resztę rzeczy. Szczęście tak, ale też wiemy, jaki jest warunek, może niekonieczny, ale ale taki znaczy, nie wystarczający, ale konieczny, żeby nie wypaść mega źle. I to jest to takie siłę po trochu. W ogóle, jak ktoś myśli o inwestowaniu, to też jest historia, którą z kolei opowiadają konsultanci z banków. Mówią: ja mam dużo czasu na inwestowanie na trzy, cztery lata. I oni tak patrzą: a, no to musimy się cofnąć daleko, w takim razie. Dlatego, że ktoś im wcześniej zacznie, tym jest mega bardziej do przodu, nie? Są jakieś nawet obligacje, nawet IKEA, nawet jakieś, no, zupełnie proste rzeczy. Robienie czegoś przez takim sprzymierzeńcem. A jak możesz z tego wycisnąć 30%, to właściwie jesteś w domu. Z niczego. Wystarczy tego nie dotykać za bardzo, tylko tam PLN od czasu do czasu, żeby się coś działo. 3, 4 lata, no to nie jest żadna historia do rozmowy, nie? To w ogóle, my nie o tym mówimy. Więc tu wracamy do znowu historii psychologicznej. Podem odroczenie nagrody. Kto wie, co będzie jutro? Ważne, żeby lepiej spłonąć jak petarda, niż tlić się jak świeca. Więc tam, niestety, jak to mówią, "żyj chwilą" jest dobrą poradą na chwilę, ale słabą na całe życie. I tak samo to wygląda tutaj. Tak samo wygląda z jedzeniem i z całą resztą rzeczy. Więc szczęście jest mega istotne. Ale jak pokazuje praktyka, jeżeli nie, nie wylosujesz i nie pracujesz nad swoim własnym charakterem, zwłaszcza taką emocjonalną inteligencją finansową, nazwijmy to teraz, stworzyliśmy konstrukt, który nie istniał przed tą chwilą, więc uczcijmy to sekundą ciszy, to nie będziesz zadowolony, mając bardzo dużo, nawet pieniędzy, dlatego, że one sprowadzą na ciebie dużo trosk. No tak, jak takich, takich swojego rodzaju, no, mówiąc szczerze, nie. O, no to też są jakieś problemy, na pewno. Chociaż myślę, że większości osób lepiej życzyć właśnie takich problemów, że za dobrze idzie finansowo i pewne troski. Tu się, tak się mówi. Yyy, prawda jest jednakowoż taka, że człowiek do, to wynika też.
Z faktu, że człowiek do wygody się zawsze przyzwyczai, a pieniądze nie mają normy, to więc bez względu na to, ile zarobisz, to przez chwilę będzie, a potem będzie takie, że zawsze popatrzysz tak: piętro do góry, a sąsiad ma trzy samochody, a nie dwa i zaczynamy aspirować do kogoś, kto ma trzy, więc musimy do tego. Drugi parking to jedziemy na ten drugi, a na drugim parkingu taki sąsiad parkuje, co ma dom w Marbe i my się znowu czujemy biedni i że tak w kółko, tak w kółko.
Oczywiście, że lepiej smucić się w Ferrari niż na rowerze, chociażby dlatego, że łatwiej statystycznie zapłacić za rachunki, że możesz podróżować, kiedy chcesz, nawet last minute se kupić, jakie chcesz, bo drogie hotele prawie zawsze są wolne, że możesz iść do lekarza od ręki i to w Monachium na operację kolana jutro, bo ci to pasuje. To to wszystko to hajs rozwiązuje te problemy bez żadnego kłopotu. Na pewno tak jest, tylko że właśnie jak z takie w ogóle nie dyskutujemy na ten temat, bo to nie jest jakieś rzewne gadanie. Ci, co są bogaci, też nie są szczęśliwi. Raczej rozmawiamy o tym, że człowiek do miękkiego się pupa przyzwyczaja, a do twardego nie. Zawsze pieniądze rozwiązują bardzo dużo problemów w życiu, a w zasadzie pieniądze najlepiej buforują cierpienie, tak byśmy mogli powiedzieć, bo każde zepsucie, usterka, spóźnienie lotu, nie wiem, masz dwa tygodnie, to polecisz sobie biznes klasą przez znowu Frankfurt i zdążysz na dwa tygodnie, a jak leciałeś tanimi liniami za ostatni grosz i coś tam, no to już nigdzie nie polecisz i cały urlop ci przepadnie.
Więc w ogóle nie ma dyskusji. Ludzie, którzy w ogóle mają bardzo dużo pieniędzy, to się poruszają ponad prawem, tylko jakby to nie jest jakaś super tajemnica. Są w stanie płacić podatki wysokości, których wszyscy im zazdrościmy, bo stać ich na takie osoby, które wymęczą liczby tak długo, aż te liczby się przyznają, jak zapłacić pół procent podatków. Mogą wyjeżdżać bez paszportu, bo też sobie radzą w takich sytuacjach. No, mogą wszystko zrobić, ale my tam nigdy nie dojdziemy prawdopodobnie, więc się nie ma co oszukiwać. My siedzimy przy tym stole i zastanawiamy się, jak to ogarnąć. I, no, i wiadomo, że najczęściej wybierana metoda to jest ta metoda z przedsiębiorstw, czyli cięcie kosztów. Tam zawsze będziesz miał szybko pieniądze i tak dalej. Tylko najczęściej też koszty nie sobie, tylko innym, czyli pracownikom mniej płacisz, albo szukasz tańszych metod wytwarzania, albo w innym kraju, gdzie ludzie pracują w pomieszczeniu bez okien i tak dalej i tak dalej. To jest o wiele lepsze niż próbować zrobić produkt lepszy, większe zasięgi, lepszą firmę i tak dalej. Cięcie kosztów jest od razu w domu.
Poniżej pewnej granicy już nie chcesz schodzić, no bo to jest granica jakiejś godności twojego funkcjonowania, nie? Więc tam też te wszystkie historie o tym, że ktoś na 30 sekund prysznic odkręcał, to jest fajna, wszystko sprawa i na pewno takich tabel można wymnożyć, ale od tego się bogaci nie zrobimy. Tak, tam też czasami lepiej dwie minuty się popluskać, teraz rzuciłem, albo więcej, może żeby nie ustawiać takiej granicy, ale mieć lepsze pomysły, tak? Albo lepiej wypocząć, żeby lepiej zdać egzamin z czegoś, który był dla nas istotny i to zrobić. To jest jakaś jakiegoś rodzaju inwestycja.
Nie poruszyliśmy trochę temat tego szczęścia, no i doszliśmy takiego wniosku, że faktycznie jest potrzebne, szczególnie na tym poziomie urodzenia się w dobrym miejscu, na takim poziomie, żeby wylosować ten zdrowy układ nerwowy, żeby nie mieć jakiś chorób, które nas w jakiś sposób ograniczają. Ale doszliśmy też do takiego wniosku, że szczególnie jeżeli jesteśmy młodą osobą, która ma przed sobą dużo czasu, to tak naprawdę nauczenie się takich podstawowych rzeczy, no może w dużym stopniu zabezpieczyć naszą przyszłą sytuację finansową. I teraz to, o co chciałbym zapytać, to jakie rzeczy właśnie taka młoda osoba, ale nie tylko, może zrobić, żeby zwiększyć trochę te swoje szanse, żeby w jakiś sposób pomóc temu szczęściu? Już trochę powiedzieliśmy o tej pracy nad sobą, nad swoim charakterem. Czy są jeszcze jakieś rzeczy, które można by zrobić? Statystyka jest taka: im wcześniej zaczniesz, tym lepiej. Ważne, żeby się nauczyć. Pierwszy etap życia jest etapem do uczenia się, dlatego że my w głowie statystycznie do 26 roku życia tendencje do głębokiego przeceniania swojej wiedzy o świecie. Można powiedzieć, że głowa zbudowana jest tak, że my jesteśmy chętni do ryzykowania. To by taki przykład, który zawsze podawano, że dzieci się znają na internecie, a potem się okazuje, że po prostu dzieci klikają w wszystko, co? A po drugie, nie czują, że to w ogóle będzie coś kosztowało, jakby się ewentualnie więzienia nie poszły przez to, tylko rodzice, nie, w razie co. Więc jest to jest taki naturalny eksperymentator. Warto mieć w głowie to, że mnie się wiele różnych rzeczy wydaje, ale to niekoniecznie musi być prawda. To można by od razu dodać, że niektórzy nigdy z tego nie wyrastają i są przemądrzali przez całe życie. Ale im szybciej zobaczymy, jak wygląda kreska, krzywa statystyczna kwoty zainwestowanej do kwoty, która się ukula, może tyłka nie urywa, ale potem, no, to oni się tam rozjeżdżają jak w Szybkich i Wściekłych na koniec, tak to widać, że samo robi. I ja mogę robić różne rzeczy w tym czasie, mogę wyprowadzać psy, mogę być studentem, mogę sprzedawać znaczki, mogę chodzić po piwnicach i skupować stare książki. Nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że ja kulam tylko tę kulkę. Kiedyś była taka stara rentierska zasada, że dopiero ulane z tej kulki, jaką dywidendową strategię, to tak robi, dopiero wydaje zarobione pieniądze, to to, co zarabiam z dywidend, a nie to, co zarabiam w pierwszym rzucie, nie? To są tacy amisze, mormoni finansjery, którzy mają takie restrykcyjne podejście. Też trudno uwierzyć, że, ale deklarują, że tak się dzieje. No, więc, więc niektórzy tak mają, że po prostu wszystko jedno, co będę robił. No i to, co zresztą ty też mówisz, że nie ma sensu szukać celu w życiu za bardzo. Nie ma sensu szukać sensu. Nie ma sensu szukać celu w życiu. Nie ma sensu szukać miejsca, które, o ja to taki jestem, bo co się nawinie, to się nawinie. Raczej patrzeć, co się dzieje po drodze, nie? Że jak ja chcę iść na rozmowę o pracę, a po drodze na rozmowę na ulicy leży walizka, gdzie jest 1500 zł, to ja widzę tę walizkę, tak jakby ją podniosę po drodze, a na rozmowę o pracę sobie i tak pójdę. Natomiast na początku, im więcej się najemy tej wiedzy, tym bardziej zaczynamy żyć w przekonaniu, ile rzeczy, które nas z tych, które nas otacza, z tych informacji, to jest jednak paździerz, to jest w ogóle nieprawda. Nie wiadomo, nikt nie jest w stanie stwierdzić. Można se rysować te kreski w ubezpieczalniach, jak chcemy, albo robić forecast finansowe na następne 20 lat. Papier zniesie wszystko, a tak naprawdę nie tylko tego nie wiadomo, tego się po prostu nie da. Zwłaszcza, że ekonomia jest mega trudnym systemem do przewidywania, bo już samo przewidywanie ją zmienia. Więc jeżeli ktoś istotny coś powie, to się może okazać, że samo to, że to powiedział, to zmienił to w ogóle. Jest nawet trudniejsze niż przewidywanie pogody z tego powodu. I jak zaczynamy mieć takie poczucie, że życie nie jest takie, może inaczej, przestajemy mieć w głowie taką maksymalną chęć ryzykowania, chęć ryzykowania ze świętym spokojem, to wtedy zaczynamy też stwierdzać, że nic tam nam nie pomoże.
To jak się to, że się dużo dowie, możemy na początku pracować dla kogoś. To jest dobry wybór firmy na początek do pracy, nie tam, gdzie się jest mega dużo zarabia, ale tam, gdzie ja się mogę bardzo dużo dowiedzieć. W ogóle nie wiesz, co masz robić. Szukaj firmy, gdzie się możesz dużo dowiedzieć, bo trudno zakładać w dzisiejszych czasach. To jest kolejna statystyka, że się dorobimy pracując dla kogoś. Może być tak, że ja jestem na przykład pracownikiem IT, robię coś, co jest teraz w IT mega istotne, na przykład tam nie integruj systemy albo coś innego robię i zarabiam, weźmy jakąś kwotę, która będzie ponętna, 40 000 miesięcznie do ręki. To wygląda, to fajnie, ale ile musi zarabiać szef tego zespołu w takim razie? A on w ogóle nawet nie musi być informatykiem. Od tego zaczęliśmy naszą rozmowę. On mógł po prostu stworzyć jako przedsiębiorca firmę, która zatrudnia, którzy całe życie chcieli pracować w mega firmie informatycznej i oni po prostu to zrobili. Takie trochę taką Dolinę Krzemową, trochę taki, nie wiem, czy Google tak dziś wygląda, ale on kiedyś tak słynął z tego, że hamaki, mmsy można było brać garściami, bo były w słoikach. Firma ci nie mówiła, że masz siedzieć po godzinach, ale jakbyś został do 20:00, to jest darmowy autobus, który rozwozi wszystkich do domów. Ci ludzie byli przeszczęśliwi, bo mówili: "Tak, dajcie mi tylko spokój i pozwólcie mi kodować po nocach z jogurtem i bananem". To jest akurat taka branża, która bardzo sprzyja osobom, które siedzą przy klawiaturze i są w stanie długo wytrzymać. Nie w każdej czas spędzony na klepaniu tak procentuje, jak tutaj. A Jobs nie był jakimś wybitnym informatykiem z tego wszystkiego. Tak, on był taką osobą, która po prostu miała wizję i robił tę firmę. I możemy każdą tak zrobić. Możemy tak zrobić korporację taksówkową, tak zrobić jakąś jakąś firmę, która dziś nie istnieje w ogóle, tak? Na przykład stajnie youtuberów. Możemy tak zrobić. Nie, akurat istnieje, ale nie wiem, nie potrafię wymyślić, ale, ale, ale może nie istnieć. I do tego potrzebujemy najpierw jako część wypłaty pobierać możliwość ryzykowania cudzych pieniędzy, czyli pracowania dla kogoś i sprawdzenia: "A co będzie, jak to? A co będzie, jak to? A co będzie, jak to?". Tak żeby mniej więcej przed 30. rokiem życia już było trochę ulane na tych moich tam inwestycjach, które ja sobie wymyśliłem. A teraz mówię: "Wygląda na to, że raczej zyskuję niż tracę. Wygląda na to, że mógłbym spróbować sam. Nie muszę odchodzić z tej pracy, ale mogę spróbować kręcić coś na boku". To nie ma dobrej konotacji w Polsce, ale kręcić coś po godzinach i zobaczyć, czy to żre. Czasami nawet się mówi, znowu w takiej największej szlachetności biznesowej, że ten biznes powinieneś skalować bez mojego zbytniego inwestowania, móc to sprzedać. Najpierw znajomym za trochę, potem znajomym znajomych za trochę, potem za coś tam i to się jakby samo. I ja widzę, że idzie, a nie że jak uskładam, nie wiem, tam 50 000, to ja to teraz wszystko wepchnę w kampanię marketingową mojego nowego produktu pod tytułem "Kierpce dla krokodyli" i zobaczymy, co się stanie, bo to babcia mi powiedziała, że to jest w ogóle mega pomysł i taki niby krokodyl, ale góral, to w ogóle będzie mega, to się na cały świecie sprzeda, zwłaszcza w Australii. Ja się dziwię potem, że nikt tego nie chce kupić. Nie, nie, nie, nie, to w ogóle powinno się kręcić w najszlachetniejszej formie, bez wkładania pieniędzy i za pomocą licznych instrumentów finansowych, bądź inwestora, bądź jakiś tam aniołów biznesu, bądź czegoś innego, można taką historię spróbować odpalić i zobaczyć, co się stanie, nie rezygnując z tej pracy, którą mamy do tej pory. Więc to jest strategia, która jest na początek bardzo dobra. Nie każdy ma duszę przedsiębiorcy i to nie jest tak, że jak ktoś ma duszę przedsiębiorcy, to jest lepszy. To już jakby trochę się z tego wyleczyli. Ale jeżeli ktoś myśli o pieniądzach, to raczej, raczej trudno mu się będzie dorobić, jak będzie pracował dla kogoś. Raczej firma weźmie od niego więcej niż. I tu znowu są takie, takie, takie rodzaje działalności, że trudno pracować samemu. Dajmy, weźmy przykład prawników. Są tacy prawnicy, którzy mogą mieć swoją kancelarię, takie pomieszczenie, jak to ludzie tam przychodzą, opowiadają swoje historie, ała, ała, i prawnik im tam załatwia sprawy, pomaga za dokumenty. Ale są na przykład prawnicy, którzy są prawnikami korporacyjnymi i oni mają codziennie do przejrzenia 500 stron dokumentów. No, jedna osoba tego nie zrobi. Więc jeżeli trafiłeś do takiej dziedziny i takiej branży, bo cię to pasjonuje, to musisz od razu myśleć o założeniu zespołu. Po prostu sam nie, nie popłyniesz, żebyś nie wiem jak nad tą tratwą się męczył. No i z tej perspektywy znowu, jeżeli ktoś chce być przedsiębiorcą, to zastanów się, jak najszybciej. Chociaż będzie mu trudno, to w ogóle skręcimy daleko w tamtą stronę, ale warto, żeby to powiedziało, żeby to wybrzmiało. Jeżeli spróbujesz w jakikolwiek sposób się wyróżnić na rynku, to czeka cię dużo dyskomfortu, żeby nie powiedzieć cierpienia i trzeba się z tym pogodzić. To jest trochę tak, jak bycie, praca nad sobą, czy bycie mądrym. To pewnie większość osób, co ogląda, myśli o sobie, że jest mądra. Bycie mądrym, życie łatwe. Przeciwnie. Kiedy się zaczyna zastanawiać, to próbuje się z tego szybko wyprowadzić, bo mi jest po prostu przykro. No, jak zaczyna myśleć o wszystkim, co się dzieje na świecie, im więcej ogarniasz, tym ci się robi bardziej przykro, więc przestaje myśleć, zanim wybiegnie za daleko, bo zanim, zanim to się w jego głowie rozpędzi znowu i nie będzie się musiał przez dwa tygodnie na lekach wyciągać. I tak samo jest tu. To nie będzie nic przyjemnego w życiu, ale będzie dość satysfakcjonujące, jeżeli chcemy mieć pieniądze. Będziemy mieli pracując dla siebie, niż pracując dla kogoś. Ale jeżeli ktoś chce być z kolei czymś pracownikiem, czyli nie być taką samostojącą, pamiętać o tym, że ze spółki w Polsce trudno wyjść i jak ktoś na się uprze, to nas z tej spółki nie wypuści, tak? Bo taki jest system prawny. W związku z tym partnerstwo fajnie wygląda na, w ogóle najlepiej partnerstwo w biznesie wygląda zanim się zarabia pieniądze. Wszyscy są biedni, opowiadają sobie w garażu, mama im robi kanapki, w ogóle jak będzie fajnie, a potem nagle wpada na konto 100 000 i przyjazd się kończy. I pytanie jest takie: "Dlaczego ty dostajesz połowę, skoro to ja i ja i ja i drugi raz już tak robisz?". A nie tylko dlatego, że twoja mama robi kanapki. No, bo oszukujmy się. Nie, tak nie oszukujmy się. No, więc, więc, ale to jest wszystko do nauczenia się. Więc historia jest taka, że nie wchodziliśmy z butami, tylko powoli. Natomiast im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. Na to nic nowego nie odkryliśmy. Wygląda na to, że będzie mega trudno się dorobić pracując dla. Już jest trudno się dorobić pracując dla kogoś i trzeba się będzie liczyć z tym, że będziemy kręcili mniejsze kwoty, ale może to będzie jakiś inny rodzaj satysfakcji, bo bierzemy udział w dużych projektach, bo mamy wolne, kiedy chcemy, tak, a nie że musimy coś cały czas robić. Chociaż można pracować dla kogoś też nie mieć wolnego, nie? W każdym razie jest to, więc, więc to jest też pytanie, na które każdy se musi sam odpowiedzieć, jak mu bardziej pasuje. Ale jeżeli rozmawiamy o sytuacji finansowej, to lepiej wymyślić jakąś takie miejsce, gdzie ja mogę coś sam wykręcić, małego. Albo jak ktoś kiedyś powiedział, że najlepiej być dostawcą usług dla korporacji. Czyli o, to jest dobry przykład. Kiedyś było coś takiego jak dział marketingu. Teraz właściwie trzymanie działu marketingu jest dla wielu korporacji czy dużych firm bardzo symbolicznym zjawiskiem. Się płaci po prostu agencji. Agencja się zajmuje marketingiem i tam ludzie tak, zakładamy przynajmniej, dzień i noc się taplają w tym marketingu, w ogóle nacierają się nim i tak dalej. I to jest z jednej strony tańsze, to są osoby, które mają ręce i głowę w nurcie cały czas i mają tam narzędzia, którymi operują, a trzymanie własnego działu marketingu, PR. No, więc tak się może stać z różnymi rzeczami. Tak, ja to potwierdzam jako osoba, która współprowadziła marketingową, specjalizującą się w YouTubie, ale, ale jednak. Więc, no, no, więc właśnie, więc możesz mieć nawet to, to nawet jeszcze dalej poszło, nie? Bo ten twój przykład jest bardzo dobry. Nie, agencja marketingowa, jedna od YouTube, jedna czegoś, jedna od czegoś, bo jak masz dział marketingu, gdzie siedzi pan Krystian albo pani Krystyna i oni mają się zająć tym wszystkim na raz, no to jest niemożliwe, żeby się na wszystkim znali. Zresztą, oni się na wszystkim nie znają, się na niczym nie znają, no bo wszystko zrobiło się tak, taką swoją wyjątkową specyfikę i tak bardzo by się w to wgryza, że doby by im nie starczyło, nawet jakby siedzieli z tym nad tym po pracy. No i dlatego siłą rzeczy to się zrobiło zupełnie inna historia. Więc może się okazać, że myśleliśmy o tym, że będziemy pracownikiem jakiegoś działu, a teraz takich działów już w ogóle nie będzie w firmach, tylko będą takie małe firmy, które te duże będą wynajmowały, żeby tam robiły. Kiedyś osoby, które sprzątały w firmach, były pracownikami w firmie. Teraz też, a teraz nie muszą być. To może być firma, która pan kwiatek czy pani roślinka i oni przychodzą i podlewają te roślinki i to jest firma, która się zajmuje podlewaniem roślinek w firmach. No i tak specjalizacja jest z ekonomicznej perspektywy. Zwróćcie Państwo uwagę, domeną dużych skupisk ludzkich, czyli jeżeli mieszkamy na wsi, to tam raczej miejsce nie zniesie sklepu o wysokiej specjalizacji. Czyli jak jest spożywczak, to tam jest wszystko i jedzenie i worki na śmieci i rondle i tam, nie wiem, co tam jeszcze może być. A jak pojedziesz do dużego miasta, to może być na przykład sklep z parasolami. Tak, to jest takie miasto ma wyporność na takie numery. Na wsi to w ogóle zapomnij, raczej. I, no, i tak samo jest tu, że im więcej zaczyna się robić ludzi w jednym miejscu, tym bardziej się zaczynają specjalizować. To jest taki konglomerat różnych specjalistów, którzy się zajmują swoimi rzeczami. Więc my możemy założyć firmę, która była, a teraz jest tak, jakby to powiedział Mieszko do Dobrawy, jest po prostu out. Tak, oczywiście, fajnie, fajnie, fajnie. Dziękujemy. Akceptacja jest. Dokładnie z tego wszystkiego płynie taki wniosek, no, że warto gdzieś tam spróbować swoich sił w przedsiębiorczości. Wybrzmiało to, że nie jest to może dla każdego, nie każdy ma tę żyłkę przedsiębiorcy, ale może warto byłoby w taki w miarę bezpieczny sposób umoczyć sobie palec i zobaczyć, czy jakoś przetrwamy. To jest podstawa. Przerwę tylko na sekundę, bo kiedyś przedsiębiorczość kojarzyło się z posiadaniem przedsiębiorstwa, a teraz można mieć jednoosobową agencję marketingową. To tak, jesteś przedsiębiorcą w rozumieniu prawa, ale tak naprawdę po prostu pracujesz z domu, takim działem, który pracuje z domu, wystawia faktury, a nie ma umowy o pracę i to tam się jakoś wszystko. Możesz mieć więcej niż jednego klienta, więc to jest trochę jak bycie maklerem giełdowym, trzymasz klientom przepalanie, a dwóm w celujesz. W sumie oni nie muszą o sobie wiedzieć, także ty jesteś zawsze do przodu. No, trochę tak wygląda czasem właśnie ta świat agencji marketingowych, czy też właśnie freelancerów, że zdarzają się faktycznie takie przykłady. To, co fajnie też wybrzmiało, to żeby dużo nie inwestować na początku. Ja czasem, jak widzę w telewizji, na przykład jest taki program Magdy Gessler "Kuchenne Rewolucje" i tam ludzie po prostu zobaczyli, że jest lokal i oni jednak chcieliby mieć restaurację. Wcześniej nigdy im to nie przyszło do głowy, ale teraz wiedzą już, że chcą. Mają akurat 500 000, drugie 500 pożyczam od rodziny, od kogoś, kupują w ogóle ten cały budynek i teraz mają restaurację. Do tej pory tylko robili jajecznicę, ale już teraz są właścicielami restauracji. No i to jest taki prosty sposób, żeby no wpaść w pułapkę po prostu i mieć kłopoty. Oczywiście, komuś to może się udać, ale w większości przypadków pewnie nie jest to dobry pomysł. Ja się oczywiście zgadzam z tym z tym biznesowym podejściem, że fajnie coś tam spróbować swojego. Dużo też staram się o tym mówić na kanale, mam nawet taką playlistę "Biznes dla początkujących", gdzie swoimi jakimiś przemyśleniami na ten temat też staram się dzielić, żeby pokazywać ludziom, że to nie tylko te ETF-y, bo z ETF-ami, no, to jest tak, że trochę trzeba poczekać, żeby cokolwiek z tego było. Co prawda, mało osób chce to oglądać, zawsze moje filmy o tym są, po prostu mają mniejsze wyświetlenia, ale czuję, że trzeba, więc gdzieś tam mówię o tym. Natomiast, no, są też takie przykłady osób, które mimo że pracowały dla kogoś, może nawet nie zarabiały dużo, to gdzieś tam takim na przykład tym długoterminowym oszczędzaniem i inwestowaniem czegoś tam doszły do jakichś pieniędzy. Jest taki przykład Ronalda Reeda, który był woźnym, po prostu inwestował przez po prostu dziesięciolecia. On, nie wiem, ile jest, 70 lat, bo też miał to szczęście, że miał dosyć długie życie, więc bardzo długo po prostu inwestował, mimo że nigdy nie miał jakieś takiej super pracy, to to do czegoś tam doszedł. Oczywiście, tylko na stare lata i musiał przy tym dosyć mocno po prostu dziad określenia wi. Nie jest to raczej droga dla każdego. Muszę przerwać, to ci powiem, że to jest w ogóle historia z wielu biografii bogatych ludzi, które czytasz i myślisz: "Jaki bogaty koleś", kończysz tę biografię, tak, ale takiego życia to bym nie chciał. I to przykład Reeda, ale wielu innych osób, właściwie jest taki, że te osoby z jakiegoś powodu, raz, że miały szczęście i to widać z tej biografii, po prostu były na tym przyjęciu, co trzeba, urodziły się, jak trzeba, zainwestowały, pokazało się, że skoczyło i sprzedały w tym miejscu, zanim spadło. Są takie historie. Wiadomo, biografie nie są w ogóle dobrym źródłem wiedzy w finansach. Raczej szukamy, tak jak w naukach społecznych, pewnej tendencji, bo indywidualne historie są zawsze tak głęboko w kontekście, że rozsądna osoba nie wyciąga z tego daleko idących wniosków. Może wyciągać wnioski takie o życiu, że warto być wytrwałym, że cierpliwym, że to nie jest długi termin, te takie wszystkie historie, tak? Ale wiele z tych osób po prostu lubi, lubi to z tymi tymi pieniędzmi bawić. Nie dlatego, że są chciwe, bo to nie jest taka: "O, mam pieniądze i tam się będę teraz obsypywać". Taka część dnia, taka, jak inni przeglądają memy z chomikami, tak jak inni oglądają, oglądają mecze piłki nożnej, a dla drugiej grupy osób, w ogóle cały czas to samo. I tam w ogóle, ile można meczy dziennie obejrzeć? Cicho, cicho, bo teraz Bundesliga będzie leciała, to ja oglądam. Nie? A i to jest na żywo, to to jest w ogóle mega ważne, a potem będzie Champions i ja też oglądam. Nie? To niektórzy tak lubią sobie z pieniędzmi tak poklikać, patrzeć, że im rośnie, zastanawiają się, skąd wziąć. Nagle im przyjdzie do głowy, że w piwnicy mają rower i że to jest ich drugi rower, więc tam gdzieś go puszczą na internecie, okazuje się, że ktoś przyjeżdża za 500 zł z taką radością. Te 500 zł wpychają znowu i patrzą, jak im tam urosło i że ta zielona cyferka tam na trzeciej liczbie po przecinku urosła i są zadowoleni. Mają to spięte z dopaminą, nie? Więc taki woźny, tak, ale my raczej szukamy takiego sposobu często społecznie, żeby normalna osoba dźwignęła. O co chodzi, nie? Taka, która jakąś ma specjalną pasję w pieniądzach, bo tylko taka normalna. No, więc dla takiej normalnej mówimy: "Tak, staraj się zarobić jak najwięcej i wtedy jak najwięcej odłożyć". I to jakby za dużo się nie znaj, to ci poprawi humor, ale nie martw się, że spada. Nie patrz tam w ogóle, jak spada. Nie słuchaj forecastu, bo i tak nie wiedzą, co się stanie, tylko tak nadają po prostu. Raz na jakiś czas sobie wejdź, zobacz, jaka jest tendencja. Na pewno nie tych, co straszą, nie tych, co jakąś, ale, ale czy są jakieś nowe instrumenty finansowe, czy na przykład trzeba nie wiem, przerobić obligacje, czy coś tam, tak, takie, ale bez jakiegoś takiego. To nie jest źródło twoich pieniędzy. Źródłem twoich pieniędzy jesteś ty. Ty jesteś definitywnym narzędziem, którym jest głównym narzędziem do zarabiania pieniędzy, a tam się robi taka kulka śniegowa, która z miesiąca na miesiąc będzie ci pokazywał. Jeszcze jak to tam wpiszesz w Excela w prostą tabelkę, tam 4% tych 303s, to już wiesz, że po prostu musiałbyś mieć wielkiego pecha, żeby za parę dziesiąt lat z tego nie było ileś tam. Tak, pełna zgoda. I tu chciałem właśnie dojść do tego, czyli dla takiej normalnej osoby, no, mamy jakieś te przykłady, jak tak Ronald Reed, który faktycznie był trochę, no, wariatem, mówiąc szczerze, i nikt raczej takiego życia właśnie by nie chciał, bo faktycznie gościu doszedł do tam 8 milionów dolarów chyba majątku, no, ale 6 milionów oddał szpitalowi, nie wydał z tego ani grosza, reszta chyba poszła tam do rodziny. No, w każdym razie po prostu to zostawił. Tak, więc raczej nikt tak nie chce funkcjonować, że ukulam tę kulkę, ale nawet nie, nie po coś, tylko tak dla samego kulania. Natomiast taka normalna osoba, są jakieś rzeczy, które może robić, żeby, żeby właśnie zadbać o finanse? Jest to oszczędzanie, jest inwestowanie, możemy coś tam robić. I teraz pytanie, no i też oczywiście ciężka praca, tak jak powiedzieć, my jesteśmy tym narzędziem, które może mieć największy wpływ na na finanse i i to, co robimy, z kim, w jakiej ilości, będzie miało też ogromny wpływ po prostu na to, ile zarabiamy i ile finalnie tych tych środków mamy. I i moje pytanie jest takie: na ile możemy zaufać swojej wolnej woli i takiej sile woli, w zasadzie, że my takich zasad jakiś podstawowych będziemy przestrzegać, że faktycznie będziemy oszczędzać, inwestować i tak dalej? A na ile powinniśmy wokół siebie budować jakieś takie systemy, które sprawią, że to będzie prostsze, że to będzie bardziej automatyczne i że właśnie nie będziemy musieli polegać na tym, że, no, z jednej strony mogę wstać rano i popracować, ale z drugiej, no, mogę sobie posiedzieć na telefonie i teraz mam wybór. Albo mogę właśnie te pieniądze, które gdzieś tam mi wpadły, zainwestować, ale może bym je jednak wydał na jakimś tam na coś, co mi się przyda na herbatę, co tutaj będzie system czy silna wola? To silna wola w ogóle jest do niczego, umówmy się. Silna wola z pieniędzmi jest taki kłopot, że one generują emocje. Im więcej emocji, tym mniej rozsądku i jak będziemy wyprowadzeni z równowagi, a każdego się da, to to będziemy robili rzeczy dziwne. Bo jak masz zainwestowane 10 000 i stracisz z tego dwa, to jeszcze se myślisz: "Dobra". Ale jak masz zainwestowane, no, zakładamy, że można stracić 30%, tam 2 miliony i stracisz tego 30%, to nagle czujesz, że pielucha pełna, nie? I co z tego, że ten mały rozsądny ludzik tam ci nie patrz na to, to chodzi o czas, zobaczysz, to nie jest tak w kosmosie, że to musi odbić, ale na pewno nie patrzymy na długi termin. Na tego na wykresie nawet nie będzie widać w długim terminie. Już mieliśmy 30% straty, jak było 10 000, to też było 30, bardzo długo. I co z tego, jak czujesz, że ci łzy płyną uszami, nie? I i wtedy właściwie silna wola się już przydaje tylko tym, którzy naprawdę mają, urodzili się z takim charakterem, że nie muszą się za specjalnie pilnować. Ale tym osobom nie musimy niczego tłumaczyć. Natomiast całej reszcie powiem państwu, że jest jeden sposób, który jest mega efektywny, mega i wydaje się na dzisiejszy czas, że jest to sposób, który prędzej czy później każdego urobi. Otóż jest to poczucie przynależności do grupy, która zajmuje się takimi rzeczami. Zaczynał robić dzisiaj z tym, co wiem, powiedziałbym tak: specjalnie na siłę oglądałbym trzy razy w tygodniu, jak nie codziennie, filmiki o inwestowaniu. Na początku pewnie wszystkie, potem bym się okazało, że część youtuberów nie ma nic na ten temat do powiedzenia i to już dawno, więc po prostu patrzą, co robią fuzi amerykańscy, robią to samo po polsku, dni później, potem okazało, że i czytał komentarze pod spodem, aż do momentu, w którym by mnie to przeżarło. Moment, w którym już nie mam żadnego problemu, znaczy mam małe problemy, o tak powiem, ale na pewno mniejsze niż miałem. To może przetyć typów osobowości, jakie są? Poczucie przynależności. Tylko po pierwsze, muszę się przebić przez ten pierwszy kawałek, kiedy wszystko jest dla mnie sensacyjne, a potem parę razy posłuchać, że jednak może się okazać, że niektórzy polecają scam, albo że robią forecasty, które na niczym nie wiszą, albo że ani razu nie trafili, a robią te informacje od 10 lat i że w ogóle zawsze się mylą. Ale robią i mają swoją grupę followersów, którzy czekają, aż to odbije. A to nigdy nie odbija. Potem, że są, którzy nie odróżniają bycia upartym od bycia wytrwałym, co też w finansach jest istotne. Czy od którego momentu już jednak nie? Czy są jakieś wyznaczniki? I jak zaczynam wiedzieć więcej, to zaczynam też widzieć, co jest nieprawdą. Ale nie zmienia to faktu, że trafiam do grupy ludzi, która już mniej więcej ogarnia i nawet jak już wiem, nawet jak się niczego nowego nie dowiaduję, to cały czas się czuję, że może to jest wirtualna grupa, bo ja tam nikogo nie znam po imieniu, ale widzę, że w komentarzach się te same nicki pojawiają, czy że ten YouTuber też go traktuj już jako kolegę trochę, takiego mojego. No, bo już tam słyszałem, że coś tam topił, coś tam, coś tam. Tak się z nim trochę koleguje, ja mu tam piszę w komentarzach, ja też, ja też, on pisze: "xd, xd" i coś tam sobie rozmawiamy. I to samo prawdopodobnie byłby dobrym pomysłem na jedzenie i to samo byłoby na siłownię, dlatego że poczucie przynależności jest silniejsze od potrzeby rozwoju. I gdyby się wpompować w takie takie otoczenie, to, to tu nie ma co dalej szukać. Mamy tę możliwość, że informacji jest sporo, sporo jest niedobrej, ale niestety musimy, no, najpierw się przeć przez wszystko, żeby znaczyć, że prawd jest takich pewnych bardzo niewiele i nauczyć się odróżniać. Ale robimy, każde takie obejrzenie filmiku jest po nic właściwie. Ono jest po to, żeby ja cały czas puścił sobie krew przez tę część mózgu, która mi przypomina: "Ja to jednak jestem taką osobą, co rozsądnie wydaje pieniądze". I nagle stwierdzamy, że nie chcemy nowego iPhone'a. No, bo wiemy, że roku niewiele różni. No, to też jest marudzenie, że on się co roku niewiele różni, ale tak jakby, dziwne jest to, żeby ktoś chciał co roku zmieniać. Są takie osoby, może ich stać, może lubią, może to jest jakaś część ich tożsamości, ale jak ktoś zmienia raz na 5 lat, to też by nie chciał, żeby on był taki sam jak 5 lat temu, nie? Tylko żeby on był jednak o trochę i to przez te 5 lat coś tam się ukuli nowego. Czy, czy może nie potrzebuję na razie nowego komputera, bo ja przecież nie montuję tam filmów, tylko robię office samego. No, to on jednak to dźwiga. Może ty, jak chcesz wydać na coś, zbierałeś tam, nie wiem, 5000, to może policzmy, ile to będzie dziennie za 20 lat w takim razie? I tam se liczę, wychodzi z tego, że tam rocznie 4%, tam, to już bym miał na batona, nie? I bach, to wpycham, zanim coś mi przyjdzie nowego do głowy. Więc to jest prosty sposób, ale właściwie to my go obciliśmy, patrząc na to, co się dzieje z teoriami spiskowymi i różnego rodzaju internetowym zjawiskiem, tak zwanego hejtu, czyli takiej nienawiści, że ludzie się nakręcają właśnie przez to, przez poczucie przynależności, że ludzie dyskutują, pytają cię na przykład, czy się cieszysz, że Trump wygrał, nie po to, żeby usłyszeć twoje argumenty, tylko żeby się dowiedzieć, z kim ty się identyfikujesz, czy ty jesteś my, czy oni. I tak samo jest i myśleliśmy, może ten sam mechanizm głębokiego, głębokiej potrzeby przynależenia do jakiejś grupy. Tak samo robisz ty, bo to robisz jakieś taką społeczność ludzi. Ewa Chodakowska też tak zrobiła. My jesteśmy wszystkie razem, my to wszystko to razem robimy, dlatego że jeżeli trafisz w dobrą grupę społeczną, to ona masę pracy odwali za ciebie. Ty po prostu nie będziesz miał wątpliwości, że tak trzeba robić, się nie zastanawia, czy tak trzeba robić. I ten efekt może być też zły, czyli na przykład można trafić do sekty. Nikt w historii świata nie powiedział, że poszedł do sekty. Ludzie mówią, że poszli do grupy, która wspiera innych. To był odpowiedź na pytanie w dobry sposób, czyli wepchnąć się na pałę w grupę ludzi wokół jakiegoś tam eksperta finansowego, czy to będzie YouTuber, podcaster, ktokolwiek inny. To jest najprostsze, tam pół darmo, ćwierć darmo i się napompować tak tym życiem, że to się dla mnie stanie taką naturalną cechą mojej tożsamości, że ja 20% pieniędzy przepuszczam na byle co, tak jak z jedzeniem. Światowa Organizacja Zdrowia powiedziała, 20% jedzenia może być niezdrowe, bo jak ktoś ma taką tendencję i czuje, jak się zacznie ograniczać, to jak mu ta świnia odpali w weekend, to się nie zatrzyma do następnych świąt, nie? Bo bo to jakoś tam czuć, że po prostu musi coś słodkiego. Tak samo tu. Ja mam prawo sobie kupić coś głupiego, albo kupić coś i sprawdzić. Na przykład, nie chcę grać w tenisa, to, no, mogę se kupić rakietkę, nie muszę jej kupować paletki. Mogę kupić paletkę, nie muszę jej wypożyczać, ale to nie musi być paletka od razu z najwyższej półki, bo ja chcę sprawdzić, bo jeszcze i tak nie wiem, jaka będzie dobra, jaka będzie, jaką mi się grało, czy, czy mi się to spodoba, czy coś tam. A jak mi się nie spodoba, to mogę se tę paletkę sprzedać, mało używana paletka i zostanie mi tam załóżmy z tej paletki, bo sprzedam za pół darmo, 150 zł i bach, będzie jak dołożę 50 zł na dwie obligacje, już jestem bardziej szczęśliwy niż coś tam, nie? Ani się nad tym zastanawiam. Ale to są takie myśli, które ci przychodzą do głowy, jak cały czas w tym trzymasz głowę, nie? Jak cały czas tak od czasu do czasu pod ten kran ją wkładasz. Ci ludzie cię otaczają. Jestem taką osobą, która jednak tak robi. Ja to nie jestem taką osobą. Można jeść zdrowo, ale taniej. Nie muszę jeść dwóch dań, nie muszę jeść czegoś tam, nie. Nie dlatego, że to jest za mało, ale nie muszę wydawać. Najgorszą też to pewnie wszyscy wiecie, tylko ja tak pewnie mówię dla siebie. Najgorszą rzeczą, którą można wydać pieniądze, jest coś, po czym będzie widać, że masz pieniądze. Tak, już jest w ogóle od razu w ścianę. Więc, ale bez takiego głębokiego przekonania, że to jest część twojej tożsamości, będzie ci ciężko. I to jest najlepszy sposób, bo ty możesz mieć układ emocjonalny, który będzie chybotliwy albo nie. Zakładając, że nie jesteś gdzieś skrajnie źle ustawiony, to poczucie tożsamości, wspólnoty grupowej z jakąś społecznością wokół ciebie jest super. Zresztą wiele platform tradingowych tak ma, że one tam mają takie, ludzie piszą: "A ja przepaliłem", "A ja kupiłem jeden dzień za późno", "A jeden dzień za wcześnie", "Ała, ała, a wow, moje pierwsze 20 funtów tam z dywidend, ale super!". I tam się ludzie, no, no, to o to chodzi, jakby oni się tam niczego nowego nie dowiadują, poza tym, że tak sobie ze sobą są i takie mają poczucie, że się wygrywa, się przegrywa, ale generalnie ktoś, kto bardziej ryzykuje, no, to wiadomo. Jak ktoś nie ryzykuje, to sobie właśnie dorabia gdzie indziej, a tam tylko powiększa kulkę. O, brzmi jak plan. Myślisz, że brzmi jak plan? Ja zawsze staram się właśnie w pierwszym takim takiej radzie mojej pierwszej, to właśnie taka zmiana trochę myślenia, zmiana też tej, tego, jak się identyfikujemy i takie po prostu wypranie sobie mózgu, żeby otoczyć się tymi osobami, które działają tak, jak my. Nie musi być jedyna, właściwie to nie może być jedyna grupa społeczna, bo skończymy w sekcie. No tak, ale nie dlatego, że to jest jakoś źle, po prostu mamy takie doświadczenia, że im więcej masz grup społecznych, do których masz poczucie, że przynależy, tym twoje życie jest takie bardziej, powiedzielibyśmy, zbalansowane emocjonalnie. W ogóle poczucie szczęścia w życiu jest dość silnie skorelowane z ilością niepewności, którą jesteś w stanie znieść, co akurat w finansach jest mega oczywistą sprawą. Natomiast to, to nie jest tak, że ty masz tylko te oglądać, a jak cię interesują gry komputerowe albo tam jazda konna albo filatelistyka, to już nie wolno, bo teraz nie, nie, nie. Jest takie, żeby to wrzucić, żebyś cały czas tak podbijał do góry, że tak, tak, jedna z grup, do których przynależy, nie? Taka: "O, wspaniale!". Moi drodzy, dajcie mi proszę znać, czy chcielibyście, żeby Miłosz jeszcze kiedyś znalazł się na na kanale. Być może jest to do zrobienia kiedyś. Ja dziękuję Ci niezmiernie za tę rozmowę. Spędziłem wiele godzin, słuchając Twoich wypowiedzi w internecie. No i cieszę się bardzo, że miałem okazję też posłuchać jednej na żywo. Także, także bardzo dziękujemy za uwagę, dziękujemy za oglądanie i w zasadzie to tyle. Dziękuję. Należy słuchać treści o hajsie. Dobrego.