📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

"Morze śmierdzących traderów". Brutalna, fizyczna praca traderów, o której nikt Ci nie opowie.

ZYSKOWNA STRONA1:32:12

Transcription

No jak zaczynałem handel, no to handlowało się kartkami. Future szedł, góra dół, to trzeba było przewracać albo w jedną stronę, albo w drugą stronę. Inwestorzy indywidualni rzadko handlowali na kontraktach terminowych. Głównymi inwestorami w kontrakty terminowe to byli rolnicy.

>> Mam kilka takich pytań str technicznych, wiesz, bo to jednak ciężka praca też fizyczna.

Praca fizyczna. Jak najbardziej praca fizyczna. Cały dzień na nogach, przepychając się. Po końcowym dzwonku to człowiek siadał i po prostu nie mógł wstać. Większość firm traderskich wypatrywało zawodników sportów fizycznych, czyli zapaśników, futbolistów. Plus taki, jeżeli chodzi o futbol amerykański, że to jest typowa gra zespołowa. Dlatego też dużo futbolistów było traderami. Bardzo dużo.

Większość, większość ludzi.

>> Im większy chłop, tym większa szansa, że będzie widoczny na tym picie, że się bardziej rozepchał łokciami.

No bo to, jeżeli było zlecenie po drugiej stronie pitu, no to trzeba było do tego maklera dojść. Ruszało morze, morze, może śmierdzących ciał, śmierdzących traderów. No to trzeba było się przebijać. Najpierw Berterns, potem potem Leman Brothers. Wtedy już jako makler pracując, no to na trzy telefony pracowaliśmy wtedy. Pamiętam ten dzień, to przy biurku byłem, to odbierałem trzy telefony na raz.

>> Niesamowite. Niesamowite. A pamiętasz ten flash crash na S&P?

Jak mógł, jak się tak zapaść? Widzisz, że tracisz, wykrwawiasz się, po prostu masz ten to uczucie w brzuchu. Robi ci się niedobrze. W momencie, kiedy zamykasz tą pozycję, nagle wszystko jest okej. Dobra, koniec krwawienia.

[muzyka]

Mogę przejść do następnego trju?

Tak.

>> Na chwilkę się cofnę do do World Trade Center.

>> Byłeś wtedy na rynku?

>> Byłem.

Cześć, witajcie po zyskownej stronie. Dziś, słuchajcie, gość dość wyjątkowy, a to z tego względu, że spędził no blisko 14 lat na parkietach w Chicago Filip Duszczyk. Witam.

>> Filip, byłeś animatorem na parkiecie, byłeś maklerem. Ogólnie trejdowałeś na własny rachunek, trejdowałeś na rachunek klienta brokera, tak?

Zgadza się. I robiłeś to przez wiele lat w czasach, do których większość z nas wzdycha, wiesz, i każdy z nas chciałby się tam znaleźć w tamtych latach w tym picie i po prostu wiesz, przez chwilę chociaż poczuć, może nawet nie handlować, ale zobaczyć tą atmosferę, poczuć poczuć ten klimat i jak gdyby zobaczyć, jak to wszystko wyglądało.

Co było dla ciebie pierwszym takim, wiesz, jakie pierwsze emocje miałeś, jak tam wszedłeś do środka po raz pierwszy już jako pracownik?

No to mój pierwszy dzień na parkiecie to był 98 rok, bodajże 30 sierpień, coś takiego. Było załamanie rynku, yyy, kryzys w Rosji. Yyy i pamiętam, jak szedłem takim korytarzem pod trybunami, gdzie gdzie były biurka maklerskie. Yyy i wtedy pamiętam, wchodziło się i wtedy słyszało się hałas, ale jest jeszcze taki stłumiony, bo się szło tym korytarzem za zakrętem. Dochodziło się na ogromną salę, gdzie były po prostu pity, y, masę traderów, kolory wszystkie, y, y, fartuchów, wszyscy krzyczeli, machali rękami i po prostu jeden wielki chaos.

Mhm.

>> Więc z takiego punktu widzenia człowieka, który nigdy tam nie był, po prostu nie wiedziałem gdzie jestem, nie wiedziałem co się dzieje. Yyy, było taki rynek wtedy, że powiedzieli mi, jak pytałem się, bo się pytałem co mam pomóc coś, stój, nie przeszkadzaj, jak się zwolni, to wtedy, to wtedy będziemy ci, będziemy cię możemy zacząć cię uczyć, nie? Ale przez, no po studiach byłem, miałem 23 lata.

>> Czyli stój młody, nie, nie, nie przeszkadzaj, patrz i ucz się.

Tak.

>> Dokładnie, dokładnie. No i wtedy pamiętam cały tydzień nic nie robiłem, tylko stałem i się patrzyłem tam jakieś wyrywkowe sprawy przynieść, zanieść na tej, na tej zasadzie, ale był po prostu taki ruch, że nic pierwszy tydzień w ogóle nic nie robi.

Ile czasu zajęło ci takie, wiesz, oswojenie się z tym chaosem, bo jak gdyby ja sobie to jestem w stanie sobie to wyobrazić, ten chaos, harmider. A jak być może część widzów, nie wiem, idziecie gdzieś na jakiś event duży, na jakieś targi czy coś, tak wchodzicie jak gdyby do pomieszczenia, gdzie jest jak w ulu, nie? Tyle tylko, że tutaj się handlowało pieniędzmi. No i jak gdyby twoim zadaniem docelowym też było stanąć i i rozpocząć handel. Ile czasu ci zajęło to oswojenie się z tym całym chaosem, że ty wchodziłeś, już wiedziałeś, że to się dzieje tu, to się dzieje tu i nagle wiesz, fokus, skupienie i cała reszta nie istnieje, nie?

Mhm.

Znaczy pierwsze pierwsze to, żeby zrozumieć co tam się dzieje, to dosyć szybko, nie? Bo to jest to nie jest skomplikowana rzecz, bo to jest handel po prostu. Yyy ludzie kupują, sprzedają, jak już człowiek ogarnia y sygnały te ręczne i zaczyna rozumieć, co się dzieje, no to wtedy jest ta cała mechanika już jest dosyć taka logiczna się robi. Jeżeli chodzi o sam trading, no to trading zacząłem dopiero w to sierpień 98 rok, to w styczniu w 2000 roku zacząłem zacząłem handlować.

>> O, no to sporo sporo czasu się przygotowywałeś.

Tak.

>> Spot, tak.

Z tego co pamiętam z jednych z twoich materiałów, które może cię zresztą znaleźć w sieci, dość dużo czasu właśnie też spędzałeś na tym, żeby się nauczyć tych wszystkich sygnałów. Tak zwanych ręcznej komunikacji, tak? Czyli tak naprawdę to język migowy, tylko po prostu specjalistyczny.

Tak.

Tak, tak. To jest to jest podstawa, wiadomo, bo na dłuższy na dłuższą odległość, no to trzeba wiedzieć, co co się komunikuje. Jeżeli jest się przy maklerze, no to on mimo tego, że, że, że używa tych sygnałów ręcznych,

>> no to on też krzyczy.

Tak. Także, jeżeli jest sięe blisko maklera, blisko drugiej osoby handlującej, no to się słyszy automatycznie, bo to nie jest tak, że tylko tylko rękami się pokazuje ceny, ilości, wolumeny, ale też się krzyczy. Także, no to jest, mówię, jak się jest blisko, to to jest dosyć dosyć łatwy do ogarnięcia i dosyć szybko się ogarnia. Dalej, jeżeli ktoś szybko na przykład nawija rękami, no to jest już troszeczkę bardziej skomplikowane i trochę dłużej dłużej zajmuje, żeby się tego nauczyć, żeby z automatu wiedzieć. To jest tak jak z język z językiem obcym. Jak uczymy się języka obcego, no to tłumaczymy sobie w głowie, nie?

Tak.

A to chodzi o to, żeby od razu wiedzieć w danym języku, co się mówi, co się y y co się słyszy w tym wypadku, co się widzi.

Chciałbym na chwilę wrócić jeszcze do twoich pierwszych dni właściwie na parkiecie. To była, tak jak wspomniałeś, dość trudny okres dla rynku. Tam chyba było minus 500 punktów na S&P w

>> O, już nie pamiętam. Nie, nie pamiętasz, jak to było?

Nie, nie, bo wtedy chyba S&P to jeszcze był na poziomie 700 czy coś takiego.

>> Okej.

Także, bo to 98.

>> Ale tam były jakieś, to był taki okres, gdzie były duże spadki. Yyy yyy to było możliwe, że to nawet 10 10 lat później było.

Yyy, ale w 98 roku to chyba na jakieś 500, 600 coś takiego było S&P 500 punktów.

Kurczę, fajnie, fajnie. No bo dzisiaj patrząc na na S&P, no to jak gdyby jesteśmy w zupełnie innym miejscu.

No dokładnie.

Zaznaczę tutaj jeszcze raz, że mówimy, słuchajcie, o czasach, kiedy nie było handlu elektronicznego, nie na taką skalę jak dzisiaj, tak? No bo jak gdyby komputery już były, tak? Jak gdyby gdzieś tam jakieś notowania były wyświetlane i tak dalej, ale wszystkie zlecenia odbywały się fizycznie. Trzeba było być.

I teraz, jak w jaki sposób można było się tam dostać? Czy człowiek z ulicy, inwestor indywidualny, mający jakiś portfel sensowny, mógł wejść sobie na giełdę chicagowską i zacząć handlować?

Tak i nie. No wiadomo, żeby być, żeby móc handlować, no to tak jak jest na całym świecie, trzeba być członkiem giełdy. W przypadku giełdy CMEG Market Exchange wtedy było tak, że trzeba było mieć i członkostwo, czyli trzeba było zdać test wiedzy, trzeba było być członkiem NFA, czyli National Futures, taki regulator do futuresów i też trzeba było albo sobie kupić krzesło, tak zwane to co się nazywało seed, albo wynająć. Już nie pamiętam, jakie to były ceny wtedy. Wtedy to było jakieś chyba, żeby wynająć krzesło, to było 1500 dolarów miesięcznie.

Mhm.

A żeby kupić, to było jakieś 200 000, coś takiego. Takie były ceny wtedy.

Y.

Na SIBO na przykład, na SIBO to były zupełnie inne ceny, bo wtedy chyba krzesło, żeby wynająć miesięcznie kosztowało 10 000 dolarów, także ceny, ceny były rozbieżne. No ale tak dałoby się. Jeżeli inwestor indywidualny miał duży portfel, mógłby zapisać się na egzamin, zdać egzamin, zarejestrować się u regulatora i wynająć krzesło.

No to jest byłoby.

To ciekawe, bo część ludzi narzeka, że dane dane rynkowe są bardzo drogie albo że platformy trzeba wykupić, jakiś dostęp i tak dalej. Więc słuchajcie, no ile mówiłeś 1000 do$arów za wynajem?

Tak?

Tak, 1500 versus nie wiem, lifetime dostęp do platformy handlowej za taką samą kwotę.

Tak, bo jakieś tam sensowne platformy do handlu, y no to taki dostęp y dożywotni kosztuje, nie wiem, tam do 2000 dolarów. Teraz to opiera się o dane rynkowe, no bo to jest to jest to, co jest.

Tak i przetwarzanie, szybkość tych platform, tak jak gdyby dostępne narzędzia i tak dalej.

Dokładnie.

Y, już sobie tak patrzę na to, bo ja mam bardzo długą listę pytań do ciebie, bardzo długą listę takich zagadnień, które chciałbym poruszyć. Yyy i yy na początku byłem z tego co pamiętam, to na początku yyy byłeś animatorem, później byłeś maklerem.

No na samym początku to byłem asystentem, nie? To się nazywało KK, czyli to byli to byli ludzie, którzy się szkolili, którzy na przykład byli zawodowi klerkowie, nie? Czyli asystenci, którzy nigdy nie byli traderami, tylko po prostu całe życie pracowali jako asystent. Byli w tym dobrzy, odpowiednio im płacili, im to wystarczyło.

Tak.

Mhm.

Czyli zaczynałem od takiego asystenta. No i potem, jak już byłem gotowy do tradingu, no to przeszedłem przez cały etap, żeby zdać egzamin. Dostałem dostałem członkostwo, zostałem członkiem giełdy i firma mi wtedy zapłaciła za za krzesło, za wynajem.

Mhm.

No i tak się zaczęło.

Czy ten pierwszy okres, jak byłeś tym yyy tym tą osobą, która tam jak gdyby wspierała ten zespół, czyli nie byłeś jeszcze samodzielnym traderem. Y jakie to były mniej więcej zarobki? Tak wiesz, orientacyjnie, nie?

W 98 roku to było 30 000 dolarów rocznie na początek plus premia.

>> A premie były drugie tyle.

Okej. No to bardzo to już spore pieniądze jak na tamte lata, przynajmniej z naszej polskiej perspektywy mówię tutaj tak, no bo jakby ty jednak wychowywałeś się w Stanach yyy i jak gdyby te pieniądze jakby trochę inaczej ważyły y w twoim życiu niż na przykład pieniądze w tamtym czasie tutaj w Polsce dla Polski.

Nie, no na pewno, na pewno. Poza tym też było na przykład dużo kolegów moich, którzy poszli do Nowego Jorku na przykład za robotą, no to tam ceny były zupełnie inne. Tam to już po 50, 55000 >> płacili, ale >> mieszkanie na Manhattanie kosztowało wtedy w 98 roku pamiętam ponad 5000 dolarów i tam goście w pięciu mieszkali w jednym mieszkaniu.

No tak, ale to chyba w każdej branży tak jest, że te początki z jednej strony można faktycznie to tak jak w Warszawie dzisiaj też możecie zarobić całkiem sporo kasy, ale jednak koszta życia są dość wysokie i i jak gdyby każdy obrotny gdzieś tam sobie kombinuje.

Jakie były twoje pierwsze zadania właśnie jako tej osoby takiej wspierającej? Co co musiałeś zrobić?

[westchnienie][wciągnięcie powietrza]

Pierwsze zadania to była to była komunikacja, czyli byłem miało się na uszach zestaw słuchawka i mikrofon i komunikowanie się z z zespołem, który był na Sebo, bo mieliśmy wtedy trzy zespoły, którzy i zarządzali globalną pozycją, czyli byli byliśmy na CMI, czyli tam były opcje na na futuresy S&P.

Mhm.

Nao były opcje na indeks spx S&P i były, czyli S&P 500 i były opcje na OEX, czyli S&P 100 i to była globalna pozycja, no bo to te opcje zachowywały się mniej więcej podobnie, więc komunik już mi do głowy przychodzi możliwość arbitrażu.

No oczywiście, dlatego to było robione, żeby żeby był arbitraż. Czyli na przykład, jeżeli coś się działo na CMI, ktoś sprzedawał, no to moim zadaniem było powiedzieć zespołowi na na SIBO, że ktoś dużo sprzedaje, żeby tam przypadkiem komuś nie przyszło do głowy, żeby coś cokolwiek kupować.

Mhm.

Bo handlując opcjami, no to handlujesz tak zwanymi Grekami, tak? Czyli na przykład vegą, czy czy tetą, czy i dbasz o deltę, gamę, także tam jest troszeczkę więcej roboty niż przy futuresach. Ja bardzo ubolewam, że w Polsce ten rynek opcyjny nie działa, nie funkcjonuje na taką skalę, że że jest po prostu powszechny. Tak jak gdyby to na palcach dwóch rąk pewnie można policzyć osoby, które zajmują się tym tak by po prostu.

No niestety, niestety ten rynek się niestety nie przyjął.

Bardzo szkoda. A to są bardzo ciekawe wątki i myślę, że jeszcze do tego pewnie wrócimy. Y y jak y jak wyglądał taki przeciętny dzień twój na początku, jak jak byłeś tam, czyli co? Przychodzisz do pracy na na ile czasu przed sesją?

Sesja rozpoczynała się o 8:30, czyli 9:30 czasu nowojorskiego, czyli jak otwierał się rynek. Mniej więcej między 7:00, 7:30 trzeba było wykonać bilans pozycji, czyli na koniec na koniec dnia się robiło, sprawdzało się trjy wszystkie, czyli brało się wydruk z z Izby rozliczeniowej z CCPU. Brało się wydruk, co było co było na na stanie w izbie i porównywało się do naszych >> do naszych rekordów. Czyli to się robiło na koniec dnia. Rano trzeba było przyjść, bo izba miała nowy wydruk, czyli sprawdzało się wydruk z izby rozliczeniowej mój >> versus moje dane. I jeżeli coś się nie zgadzało, to wtedy trzeba było gadać z drugą stroną. C, czyli musiałem iść do drugiej strony z danego trju, do człowieka, który robił te rozliczenia po tamtej stronie i się dogadać, sprawdzić trade, zobaczyć co było.

Jeżeli, no wiadomo, to błędy, jeżeli był trading manualny, wszystko było zapisywane ręcznie, no to błędy się zdarzały. Tak, zazwyczaj te błędy były omyłka jakaś przez tradera, który źle coś napisał, coś było niewyraźnie napisane i było nie i było źle wbite w izbie rozliczeniowej.

Domyślam się, że mogły to być czasem nawet duże kwoty, nie? No bo jednak można się pomylić. 100 kontraktów, a nie wiem, 1000 kontraktów.

Znaczy bardziej bardziej były na przykład miesiące wykonania, yyy kursy yyy rozliczeniowe, strajki, czyli strajk cena, cena. Jak już zapomniałem po polsku, jak się nazywa.

Możesz po angielsku mówić, bo myślę, że część price nie w opcjach.

Tak. Tak.

Większość ludzi jak gdyby te tą nomenklaturę pewnie kojarzy i zna, więc tutaj chyba nie będzie z tym problemu.

No dobra, ale to czyli co? Jeśli się zdarzał błąd. Okej, bo pierwsze co mi przyszło do głowy, że może się zdarzyć błąd na ilości, ale faktycznie tak jak mówisz, że chyba na ilości nie, tylko faktycznie cena może się gdzieś tam odsunąć, że nie po 20 tam pi czy tam.

Cena.

No bo de facto przy tradingu takim dawniej, no to nie krzyczało się całej ceny, bo jeżeli coś kosztuje 100, załóżmy 101,5.

Mhm.

No to nikt nie krzyczał 101 i5, tylko krzyczał pół.

Tak.

No bo wszyscy,

>> bo wszyscy wiedzą, że jest 101.

Jasne. No to wiesz co, ja nawet chyba na swojego czasu tak pamiętam, że miałem ustawioną platformę w taki sposób, że w ogóle też mi się wyświetlała, w ogóle mi się początek, bo mi się nie mieściło na ekranie całość, tylko miałem wyświetlone ostatnio.

Nie, to wszystko wiesz, no wszystko tak jak teraz wszystko opiera się na czasie, czas reakcji, tak? Czas.

Przetrawienia danych rynkowych i czas złożenia zlecenia. No to jest nic się nie zmieniło, tylko te czasy na przykład od zeszły z sekund na mikrosekundy i nanosekundy.

Myślisz, że w ogóle w dzisiejszych czasach przy tej cyfryzacji yyy tak głęboko posuniętej w ogóle jesteśmy w stanie jako indywidualni traderzy mieć jakąś przewagę na tym rynku, czy to już jak gdyby jest tylko i wyłącznie domena algorytmów i automatów?

Wiesz co, przewagi, wiesz, każdy, każdy ma swoją strategię, tak? Firmy, które handlują algorytmicznie, oni oni działają, u nich się liczy czas, latencja, tak? Latency, czyli czas czas przekazania zlecenia, przetrawiania danych rynkowych. My jako traderzy indywidualni nie mamy takiej strategii. My bardziej działamy analiza fundamentalna, analiza techniczna. Czyli my składamy zlecenia na podstawie jakiejś naszej analizy, czy tam przeczuciahm, czy jakieś tam wiedzy rynkowej, a nie na zasadzie, że reagujemy na, no bo z tym nigdy nie wygramy, będąc będąc traderem indywidualnym.

Mhm.

Więc myślę, że chociaż wielu z nas próbuje skalpować, no ale faktycznie w dobie algorytmów i tego tradingu, który jest no oprogramowany przez duże instytucje, które w dodatku mają jeszcze serwery dużo bliżej niż niż nasze komputery, my wysyłamy sygnał przez światłowód i tak dalej, więc już są w ogóle inne strategie niż klienci indywidualni. Także wiadomo, zdarza pewnie zdarzają się sytuacje, gdzie na przykład chcemy wyjść ze zlecenia, anulować zlecenie, ale nie w czas nie anulujemy, bo nas algorytm uderzył, nie? To się zdarza. Ale patrząc na taki trading, mówię fundamentalny, techniczny, to nie ma znaczenia. To dobra.

Albo jest minimalne minimalne minimalną przewagę mają algorytmy, bo mówię, to jest zupełnie inna inna strategia.

Tak.

Tak. No bo takie granie bardziej to kierunkowe, czyli schodzimy, nie już nie nie skalpujemy po 1 d trzy tiki, tylko powiedzmy bierzemy sobie tam punkt 2 c powiedzmy, no to tutaj faktycznie już te algorytmy.

Jasne, algorytmy działają na mał ucieknie nam powiedzmy jeden czy dwa tiki nam ucieknie tak ewentualnie.

No algorytmy działają na na pojedynczych tikach, tylko że dla nich się liczy ilość, nie skala. Dla nich się liczy.

Tak.

Dla nas jak jako klienci indywidualnie my patrzymy bardziej na na na cenę, żeby ten był ten zysk. Y, a nie na tą skalę małych tików, to dla nas się nie opłaca, bo my więcej stracimy na na opłatach giełdowych, jeżeli byśmy jeżeli działamy na jednym tiku, nie? Kiedyś pamiętam mieliśmy taką przygodę z kumplami, handlowaliśmy, robiliśmy arbitraż międzygiełdowy, ale na krypto. To jeszcze było za czasów, zanim te algorytmy tak mocno mocno wkroczyły na te giełdy. I podliczyliśmy sobie nasze transakcje. Mniej więcej mieliśmy porównywalny zysk y w miesiącu, ale okazało się, że gdybyśmy doliczyli takie transakcje koszty transakcyjne, takie standardowe jak klient z ulicy, no to okazało się, że byliśmy mocno w plecy, nie?

No oczywiście. No my nie mamy tego, y, my nie jesteśmy dużym klientem dla, dla domu maklerskiego, żeby nam dawali niskie niskie stawki obniżone. To trzeba naprawdę dużo handlować, żeby dom maklerski obniżył stawki.

Chciałbym na chwilę wrócić jeszcze do samego, do samej sali, w której odbywał się handel. Na jednym z wykładów bardzo fajnie to opowiedziałeś. Ja postaram się wyświetlić wam tutaj na ekranie zdjęcie, jak to wyglądało. Mieliśmy tak w samym środku w tak zwanym młynku, dla mnie, czyli czyli ten, ten pit właściwy, tak? Czyli tam byli usadowieni y animatorzy.

Animatorzy. Animatorzy, tak.

Okej. Czyli ty w momencie, kiedy przestałeś już być tym pomocnikiem, byłeś animatorem. Tak. Czyli wszedłeś do do tego PITU i twoim zadaniem było właśnie handlowałeś, no bo tak, nie handlowałeś na własny rachunek własnymi pieniędzmi, czy handlowałeś?

Znaczy handlowałem pieniędzmi firmy.

Okej. Czyli, czyli miałeś swoje konto w ramach firmy, wchodziłeś tam i ty jak gdyby decydowałeś sam, co grasz.

Tak jest.

Czyli przyjmowałeś to ryzyko, które gdzieś tam się.

Znaczy wiesz, no na początku dnia ustalaliśmy też strategię, tak? No bo patrzyliśmy zanim było otwarcie rynku, no to patrzyliśmy co się dzieje na rynku. Trzeba było przeanalizować naszą pozycję. Jak mówię, przy opcjach jest to troszeczkę, nie zamykaliśmy dnia z zerową pozycją. Tak, zawsze była jakaś pozycja i to była duża pozycja. To nie jest tak, że tam była jedna jedna seria, dwie serie, tylko tam były setki tych serii i w każdym miesiącu. Także trzeba było zobaczyć, jaka jest ta pozycja globalnie między trzema trzema pitami. No i czego było za dużo albo czego było za mało. to wtedy na podstawie tego główny trader, właściciel firmy wtedy >> mówił: "Dobra, dzisiaj kupujemy wegę", czyli kupujemy zmienność. Y, bo jeżeli kupujemy w wegę, no to wiadomo, że że działamy na wzrost zmienności na rynku.

Okej. Czyli a no to widzisz, to bardzo, bardzo ciekawe. Czyli ty przychodząc rano sobie do pracy jako animator, siadaliście sobie, tak? Ocenialiście co się dzieje, co macie w portfelu, czego nie macie, co warto by było być może zrobić. Ocenialiście pewnie sytuację rynkową i wychodziłeś sobie do tej do tej pracy z konkretnym zestawem zadań do wykonania.

Tak.

Dokładnie, dokładnie. Wiedziałem, co mam, jaki miesiąc mam kupować, który miesiąc mam nie kupować, który miesiąc sprzedawać, >> czy kupujemy czas, czy sprzedajemy czas, czyli >> i tak, no wiadomo, wszystko, wszystko i to to się zmieniało też w ciągu dnia, no bo wiadomo, że rynek jest zmienny.

[odchrząknięcie]

Jeżeli wchodzimy z jednym planem, a rynek robi zupełnie co innego niż przewidywaliśmy, no to wtedy musimy strategię odwrócić. Czyli cały czas jest ta komunikacja między traderami w w pitach na każdej giełdzie >> i między traderami i między pitami. To jest to było kluczowe, jeżeli chodzi o ten, o taką.

A to to jest bardzo ciekawe, co powiedziałeś, bo ja odniosłem takie wrażenie, że większość osób, która handluje indywidualnie na własny rachunek dzisiaj, że każdy jest z nas obciążony takim wiesz, tą tą spekulacją, że my wchodzimy na rynek i sobie patrzymy, coś sobie oceniamy, niezależnie od tego, czy my tam gramy fundamenty, techniczną analizę, czy cokolwiek robimy, ale jednak cały czas podejmujemy te decyzje samodzielnie, że dobra, teraz sprzedaję, rośnie, to tam kupuję, za chwilę sprzedaję, coś tam sobie próbuję rozgrywać i tak dalej. A w twoim przypadku było tak, że miałeś konkretne zadania zespołowe i ty byłeś nie byłeś obciążony tym, że ty wychodzisz na parkiet i ty musisz się zastanowić, Boże, co tu teraz grać, nie?

Y, no tak. W przypadku jak pracowałem dla firmy tej animatorskiej, no to wtedy wiadomo, to były zadania zespołowe, zarządzanie ryzykiem całej pozycji. Jak miałem epizod, że że byłem traderem na własny rachunek, no to wtedy to było zupełnie inne, bo byłem w jednym picie i zarządzałem własną pozycją i to były futuresy. To już wtedy było zupełnie łatwiej, że nie miałem otwartych pozycji na na rynku.

Okej. A co było dla ciebie? Nie, nie chcę mówić łatwiejsze, ale w sensie co co było mniej obciążające? Handel na własny rachunek właśnie na futuresach czy handel na rachunek wspólny?

Myślę, że bardziej obciążające psychicznie to było na własny rachunek. Mhm. niż handlując pieniędzmi firmy bodajże.

No tak, bo w momencie kiedy tak jak ja sobie to wyobrażam, popraw mnie jeśli się mylę, że handlując w drużynie, tak, w zespole, jeśli nawet ty coś zrobiłeś nie tak, to was było iluś i twoja strata jak gdyby nie wpływała automatycznie na zysk całego, czy tam tak jak gdyby nie było, nie ważyła aż tyle, żeby to było tak, że od razu twój błąd to w ogóle masakra na cały dzień, nie?

Znaczy, no wiesz, mogło też tak być, że mój błąd mógłby być >> masakrą dla całej firmy, tak? No ale wiadomo, było jakiś tam poziom zaufania od firmy do mnie, że nie będę podejmował decyzji, które mogą zagrozić firmę w takiej skali, >> żeby firma zbankrutowała. No i firma miała we mnie zaufanie, że jestem w stanie zarządzać tym ryzykiem, tak żeby no jeżeli nawet jeżeli będzie jakiś błąd, >> to żeby nie było, żeby ten błąd był minimalny.

A co się działo w takich sytuacjach, gdzie, bo no przez te wszystkie lata to na pewno widziałeś takie sytuacje, że pojawiali się na przykład, nie wiem, nowi nowi traderzy, którzy grali niby w zespole, ale no mieli, nie wiem, słaby czas, nie, robili jakieś głupoty, nie wiem, wpadali w jakieś hazardowe zagrania i zaczęli po prostu szarżować i tak dalej. Co, co wtedy firma robiła? W sensie, bo dzisiaj widzowie możecie to znać z tych wszystkich takich powiedzmy propów, zarówno tych onlineowych, jak i tych takich tradycyjnych, że po prostu są jakieś tam zasady, że masz tam daily loss limit i tam weekly i tak dalej, nie? Czy jak jak to wtedy wyglądało?

Znaczy mieliśmy, pamiętam u nas w tej pierwszej firmie, w której pracowałem, to wtedy jeszcze mieliśmy tradera, który był w był przydzielony tylko do futuresów i on hedżował nasze pozycje. Tak, więc czasami, jeżeli były przy opcjach, jak jest naga opcja sprzedawana w dużej ilości, no to wtedy się hedżowało, hedżowało się, zabezpieczało się dany, daną transakcję futuresami. Więc yyy z tego co pamiętam, on chyba on miał swój jakiś tam rachunek, co się nazywało air account, czyli rachunek błędny. I on na ten rachunek trejdował poza poza wiedzą szefa yyy i tam chyba nazbierał spore spore spore straty. Yyy >> wiadomo, to co to co zarobił, to zarobił, ale to co to co tracił, wrzucał do do tego rachunku i no i to wyszło chyba tam ponad 100 000 dolarów stracił firmy. No i go po prostu zwolnili. No nie mogli mu zarzucić jakoś jakiejś sprawy prawnej, bo on był traderem dla firmy, więc to chyba by się by się nie kleiło, bo on by mógł się wytłumaczyć, że to robił dla firmy. Y, ale no po prostu wtedy to było zwolnienie i to zwolnienie z buta. Tam nie ma czegoś takiego jak okres wypowiedzenia. Tam jak cię idź się zwolnić, to cię na stronę dziękuję. Do widzenia.

A to ogólnie chyba w całych Stanach tak zazwyczaj jest. Ja nie jestem w stanie zrozumieć, jak można mieć trzymiesięczny okres wypowiedzenia, jak już się, jak już się wie, że się odchodzi do innej firmy, na przykład albo do konkurencji. No to jest to jest nie to jest niebywałe.

Albo, że nie może zwolnić pracownika, który coś odpierdziela po prostu od dłuższego czasu i.

Znaczy no dyscyplinarkę można można. No u nas niby można, >> można, ale to też trzeba udowodnić sąd pracy potem. A w Stanach to.

Dlatego u nas przedsiębiorcy starają się nie zatrudniać na umowę o pracę, tylko jakieś prostsze formy zatrudnienia.

Słuchaj, dobra, wracając do jak gdyby do sali, nie? Jak gdyby jesteś już w tym picie, grasz drużynowo, dookoła przy tych barierkach masz maklerów, >> którzy w pewnym sensie wystawiają zlecenia, tak? Dla was.

Tak jest.

Tak, czyli ogłaszają, że chcę kupić, chcę sprzedać.

Y, czy byłeś w stanie jakoś wyczytać te emocje, czy czy nadchodzącą zmienność?

Tak, bo bardziej, bo chyba nawet nie emocje, bo emocje były jak gdyby później później najpierw trzeba było, było zobaczyć sygnały, że ktoś dużo chce sprzedać, ktoś dużo chce kupić, czyli czyli czy czy były jakieś sygnały, że coś się będzie działo za chwilę, jeszcze się nie dzieje, jeszcze jest spokój, każdy tam stoi rano, wiesz i czeka.

Znaczy taki nie, teoretycznie nie, ponieważ nie można przechwytywać sygnałów, które przychodzą z biurek maklerów, >> ale każdy to robił. Każdy widział, nie da się nie widzieć tego. Tak, czyli każdy widział jaki sygnał przychodzi do maklera >> spoza biur z biurka maklera. Biurko może być oddalone gdzieś na trybunach 20 m, 30 m. No to teoretycznie, jak stoję naprzeciwko tego biurka i widzę, jak makler tam wczytuje sygnałami ręcznymi zlecenie sprzedaj 1000, no to wiem, że będzie sprzedaj 1000.

No tak.

I wtedy możesz reagować. No ale teraz no to to jest w ogóle bardzo ciekawe, no bo wszyscy stoicie, wszyscy widzicie te sygnały. Tak, ja też wiem, bo opowiadałeś o tym w jednym z tam z wykładów, że część takich powiedzmy większych zleceń przekazywało się po cichu, czy tam kartką ktoś przekazywał i tak dalej, nie? Na przerze, >> żeby nie wzbudzać właśnie tej euforii czy paniki. No ale jednak w momencie, kiedy makler zaczyna dużo sprzedawać, no to co to wy no raczej próbujecie podążać w tą samą stronę, tak?

No raczej tak. Czyli widzisz na przykład y załóżmy, że makler na kartce dostaje zlecenie, nikt nic nie wie. E makler daje ofertę, wykrzykuje ofertę na przykład sprzedam tam po połówce.

Mhm.

Załóżmy, że w picie jest bit, tak? 0,20.

No to, jeżeli ma duże zlecenie, zacznie uderzać po 100, po 100, po 100. Yyy, jak widać, że sprzedaje po 100 po 100 po cenie rynkowej, no to wiadomo, że że rynek się zmienia. No to wtedy jest duży hałas. Makler jest podekscytowany. On też krzyczy, szybko uderza wszystkich, więc wszyscy lączki w dół, [śmiech] >> wszyscy bidy, bidy yyy obniżają i i też próbują sprzedawać wtedy.

Mhm.

Albo moc zależy od pozycji, nie? albo mocno obniżać obniżać bidy.

Także czuć tą czuć tą emocję, bo widzisz czujesz y po prostu czujesz to krzyk, zwiększa się hałas, zwiększa się ten chaos, znaczy kontrolowany chaos, nie?

Tak, tak. Ja słyszałem już właśnie te opowieści, że po samym dźwięku, czyli mogłeś stanąć na środku i po samym dźwięku, nawet nie znając języka, nie znając jak gdyby tej nomenklatury, czyli nie rozumiejąc co jest wykrzykiwane, byłbyś w stanie ocenić co się dzieje, nie? Że jak gdyby te emocje się udzielały i one były po prostu wyczuwalne.

To to na pewno, to na pewno byłeś w stanie wyczuć, że jest ta zmienność, tak? Bo jak był hałas, to wiadomo, że była zmienność, że coś się dzieje na rynku. Nie, już nie nie zakładając czy w górę czy w dół, ale że coś się dzieje i to na pewno byłeś w stanie wyczuć.

Rozumiem, że no nie cała była taka sesja i nie każda była taka sesja, że coś się działo. No bo zresztą dzisiaj widzimy to samo, że są sesje, gdzie się dzieje dużo, parę razy w ciągu dnia. Czasem jest tak, że po prostu jest flauta i się praktycznie nic nie dzieje i tam sobie coś kapie na tym rynku. Ale y czy ta przerwa na lunch, która u was była, jak to wyglądało, bo ten rynek do dzisiaj trochę w tej w tej przerwie na lunch powiedzmy, zamiera, nie? Ta zmienność i płynność jak gdyby spada nagle w tym w tym okresie.

No to, jeżeli był normalny dzień, no to załóżmy pracowaliśmy drużynowo, tak jak pracowałem dla firmy, gdzie było kilku traderów w picie, no to wtedy się mówiło: "Wychodzę na lunch, 30 minut, mnie nie będzie". To >> zespół wiedział, że mnie nie ma i że muszą muszą trochę się bardziej rozglądać i i pokryć ten rejon pitu, gdzie gdzie ja gdzie ja byłem. Tak. Ale jeżeli była zmienność, no to się nie wychodziło na żaden lunch. Jak była zmienność, był handel, to lunch był.

[śmiech]

No to jakie pytanie? Daleko toaleta była?

Nie była daleko, ale wtedy po prostu się ograniczało ilość picia. Mhm. Żeby żeby nie latać do toalety, bo tak to człowiek cały czas butelkę wody miał, starał się być nawodniony, ale jak no już na nie było czasu, żeby się żeby wyjść po wodę, żeby ktoś przyniósł wodę, to też wszystko było czasowo. Mówię, jak była był duży ruch, to to się nigdzie nie wychodziło. Przez od 8:30 do 13, do 15:15 stało się w picie i >> cały dzień ogień.

Cały dzień ogień. No kurczę, ciekawe. Naprawdę chciałbym to zobaczyć w tamtych czasach, bo dzisiaj rozumiem z tego co nawet widzę gdzieś tam jakieś zdjęcia, nawet wydaje mi się, że jakiś czas temu trafiłem na jakąś kamerkę onlineową, która pokazuje nam ten parkiet na żywo, ale to jakiś czas.

Jeżeli chodzi o Chicago, to CMI zamknęło wszystkie >> pityhm i jest jeszcze na sebow pit S&P y czy na opcje, na akcje już wiem, że są też pozamykane. Nie wiem, może jeszcze jakiś Wix tam, gdzie opcje na Wix albo opcje na na NZDAQ. Może coś tam jeszcze działa, ale większość pitów w Chicago jest pozamykana. W Nowym Jorku, no to wiadomo, że że jest ten pit cały czas, ale to też jest głównie forma elektroniczna.

No tak. No bo jednak wydaje mi się przynajmniej właśnie tutaj takie pytanie do ciebie, czy ty też masz takie.

Wrażenie, że ten handel dzisiaj stał się bardziej efektywny? W sensie no jednak więcej, szybciej możemy zrobić, mając narzędzia elektroniczne, nawet będąc indywidualnym inwestorem, małym z Polski, z opóźnieniami na łączach i tak dalej, jednak więcej możemy zrobić niż tam na miejscu w tym pitcie, nie?

Wydaje mi się, że ten rynek na pewno jest bardziej przejrzysty. Wiadomo, nadal masz te zlecenia blokowe, które są realizowane poza arkuszem. No bo jak ktoś ma tam 10 000 do wykonania, no to wszyscy robią to poza arkuszem, niż wrzucać takie zlecenie do arkusza, żeby załamać rynek.

Wydaje mi się, że w tamtych czasach to było bardziej taki networkowy handel, nie? Czyli zależało kogo znasz, wiedziałeś do kogo możesz się zwrócić. Jak miałeś większe zlecenie, to widziałeś do kogo możesz podejść. Słuchajcie, mam takie i takie zlecenie, co mi dajecie?

Myślę, że to było, jeżeli chodzi o taki trading w arkuszu zleceń, to tamten handel był bardziej efektywny ze względu na to, że większe zlecenie można było zrealizować po jednolitej cenie. W tym wypadku, jeżeli chodzi o arkusz elektroniczny, czysto elektroniczny, no to jeżeli wrzucisz większe zlecenie, to musisz albo działać krok po kroku i tam po 1000, albo po 100 i w zależności od zlecenia.

A jak wrzucisz całe zlecenie, no to wiadomo, wszyscy to zlecenie zobaczą i od razu się ustawią przed tobą.

Tak. To zresztą często widać na karnecie. Ci z was, którzy handlują na karnecie zleceń, no to jak gdyby pewnie często widzicie, nie, że pojawia się duże właśnie zlecenie, natychmiast dwa, cztery, tam sześć tików przed nim budują się pozycje po prostu innych graczy, co zresztą jest często pułapką i to też jak sobie długo, długo człowiek posiedzi, to to zauważy, że często jest tak, że to jest właśnie moment na jakąś tam akumulację bądź sprzedaż, nie? Zależy po której stronie rynku. No ciekawe, ciekawe te rzeczy. No chciałbym tam chociaż na chwilę być pomocnikiem, kurczę, gdzieś i pobiegać, popatrzeć jak to jak to wyglądało, bo to jednak są zupełnie inne doświadczenia.

Ale czy uważasz, że te doświadczenia, bo dzisiaj nie jesteś aktywnym traderem, takim day traderem? Nie, day traderem nie jestem. Aktywnie handluję, nie robię tego codziennie. Tam, od czasu do czasu coś coś pohandluję, ale ze względu na obowiązki to nie mam czasu, żeby tak często.

Gdybyś, gdyby była taka sytuacja, że ten handel na tych pitach jakimś cudem wraca, tak, albo nadal trwa, czy zdecydowałbyś się na powrót? Bo ja wiem, że dla ciebie to, bo mówiłeś o tym w którejś rozmowie gdzieś tam w internecie, że że to był dla ciebie fantastyczny czas, że to było jak sport.

Pytanie, czy wróciłbyś do tego? Teraz już chyba nie. Teraz już chyba nie ze względu na zdrowie.

Nie ten kręgosłup, nie te kolana. [śmiech]

No i właśnie fajnie, że to poruszyłeś, bo tutaj mam kilka takich pytań technicznych, wiesz, bo to jednak ciężka praca też fizyczna.

Praca fizyczna jak najbardziej. Praca fizyczna. Cały dzień na nogach, przepychając się. To człowiek na przykład, jak był bardzo ciężki dzień, duża zmienność, dużo handlu, to po końcowym dzwonku to człowiek siadał i po prostu nie mógł wstać, bo wiesz, cała adrenalina wychodziła z ciebie i wszystko bolało i to naprawdę było wyczerpujące. Przychodziłem do domu, to po prostu od razu w kimę.

No właśnie, dało się zostawić tą pracę w pracy i wejść do domu i mieć czystą głowę? Czy jednak ta praca tkwiła i tam, wiesz, wieczorem czy w nocy zasypiając, sobie myślisz: "Kurde, tutaj spierdzieliłem, kurde, tu mam za dużą pozycję"? Co, chociaż pozycji nie zostawialiście na? Chociaż nie, no mówiłeś, że na opcjach tak.

Mówię, na opcjach się zostawiało, ale to ja nigdy nie zarządzałem tą pozycją sami. Jeżeli na przykład był ktoś na urlopie, szef miał urlop, no to wtedy musiałem tą pozycję monitorować, trzeba było wstać w nocy, raz przynajmniej w nocy zobaczyć, czy rynek się nie załamuje, czy coś, żeby odpowiednio reagować, odpowiednio hedge'ować futuresami. Ale mówię, jak pracowałem dla firmy, to nie, ja tą pracę zostawiałem. Wiadomo, jak każdy człowiek, coś tam się o pracy, coś tam się o pracy pomówi, coś tam się przedyskutuje po pracy, jakiś telefon z szefem czy coś. Ale bardziej mówię, myślę, że jak pracowałem na własny rachunek, to bardziej wtedy tą pracę się przenosiło do domu, a zwłaszcza jak był dzień ze stratą, no to wtedy człowiek kurczę, przychodził do domu: "Kurde, co mogłem zrobić lepiej? Gdzie popełniłem błąd?".

A w momencie kiedy handlowałeś na własny rachunek, na podstawie czego grałeś, w sensie co grałeś, czy nie wiem, oglądałeś sobie jakieś newsy, jakieś fundamenty i miałeś jakąś, wiesz, pomysł, że dobra, tu trzeba rozegrać long i sobie to zbierałeś, później wyprzedawałeś, czy właśnie co, co robiłeś, nie? Na podstawie czego podejmowałeś decyzję, że kupuję?

Więc tak, na pewno analizowałem newsy, co się działo na rynku. Miałeś, no na sali cały czas miałeś ekran z wiadomościami. Wszystkie notowania wszystkich rynków też były wyświetlane. Dodatkowo wykupowałem serwis taki w na giełdzie, gość, który robił analizę techniczną, więc analizowałem tam wsparcie, opór.

Gdzie, gdzie są te wszystkie rejony, gdzie są te te poziomy istotne. No i na podstawie tego, co się działo w danym w danej chwili w pitcie, tak, czy maklerzy sprzedawali, czy kupowali.

To ciekawe. I tutaj słowo do zatwardziałych przeciwników analizy technicznej, bo na tym kanale bardzo dużo jest osób, które po prostu uważają, że to jest w ogóle bez sensu. Macie tutaj przykład, że jest trader z krwi i kości, z prawdziwego rynku, który używał analizy technicznej. Tak, czyli co? Ale rozumiem, że pewnie w jakimś podstawowym zakresie, tak jak wspomniałeś, wsparcia, no bo to nie było w czasie rzeczywistym, tak?

No bo to miałem wydruk z poprzedniego dnia i to było na dany dzień. Także nie miałem w czasie rzeczywistym, nie miałem ekranu, gdzie ta analiza techniczna mogła być wyświetlana w czasie rzeczywistym, tylko to po prostu był taki, no jedno z narzędzi, które używałem. Tak.

Czy uważasz, że w dzisiejszych czasach, jeśli ktoś sobie zaczyna i zaczyna od jakiejś platformy, gdzie nie ma time and sales, nie ma tam, wiesz, tego całego karnetu zleceń, nie ma tych wszystkich, tylko ma po prostu wykres, czy da się handlować na samym wykresie, day trading?

Myślę, że nie. Na samym wykresie, że myślę, że nie. Myślę, że jest konieczna jest na pewno wiedza ogólna całego rynku. Co się dzieje na rynku, notowania. Sam wykres może nas, przynajmniej w moim zdaniu, może nas zgubić.

Bardzo. Myślę, że bardzo, bardzo dużo będziecie mieli do powiedzenia w komentarzach. Jestem ciekaw zresztą waszego zdania. No jakby wy tutaj macie człowieka, który to przerobił w czasach, do których my byśmy chcieli się na chwilkę cofnąć.

No nie wiem. [śmiech]

Wydaje mi się, że większość tak, bo tak jak rozmawiam z ludźmi, to wszyscy wiesz, jak gdyby no to obrosło legendą, te te wszystkie pity, to wszystko obrosło legendą i jak gdyby też to co opowiadasz, no też jak gdyby pokazuje, że dla ciebie to było coś, to nie była po prostu zwykła praca, że idziesz jak księgowy tam, sprzedałem, kupiłem, zaksięgowałem fakturkę, wyksięgowałem fakturkę i tyle.

Nie, no na pewno nie. Tam, no było dużo elementów, bo trzeba było i myśleć, i pracować fizycznie. Także.

Wiem, że na studiach byłeś futbolistą.

Mhm.

I że to trochę jak gdyby ci pomogło chyba się dostać do tej pracy, tak? Bo jakby tutaj trochę się cofnę, wiesz, na tej linii czasu i jakbyś mógł tak w skrócie powiedzieć, jak to się stało, że w ogóle tam się znalazłeś, bo ty chyba nie byłeś jakimś zapalonym fanem giełdy w tamtym czasie, nie?

Żeby było śmiesznie, jak kończyłem liceum, w ostatniej klasie to w liceum miałem cały zestaw kursów draftingu, czyli architektura, czyli projektowanie, kreślarstwo i myślałem, że pójdę w kierunku architektury. Ale dostałem się tam, gdzie się dostałem i zadecydowałem, że chcę ukończyć uniwersytet tam, gdzie się dostałem. Tam nie było architektury, więc zdecydowałem się na ekonomię. [śmiech] No i wracając do twojego pytania, ale ekonomia jeszcze była, zanim zacząłem ekonomię, to jeszcze myślałem, że będzie to astrofizyka, bo na pierwszym roku miałem trochę kursów, miałem astrofizykę, podstawy astrofizyki, fizykę i bardzo mi się to spodobało, tylko że doszedłem do wniosku, że no nie chcę zostać na uczelni do końca życia, więc przerzuciłem się na ekonomię. No i wracając do twojego pytania, to był program na uniwersytecie, który de facto pomagał uczniom, studentom ostatniego roku w rekrutacji, czyli do na uniwersytet przychodziły firmy, które rekrutowały, wypatrywały sobie potencjalnych kandydatów, czyli większość firm, firm traderskich wypatrywało zawodników sportów fizycznych, czyli zapaśników, futbolistów.

Mniej więcej większych lekkoatletów.

Okej.

I przeprowadzali z nimi rozmowy. Pytania były matematyczno-statystyczne, podstawy takie, no bo to nie były, wiadomo, wiadomo jakieś skomplikowane pytania i behawioralne też.

Jak, bo próbowaliście zobaczyć, zobaczyć jak czy pracujemy w zespole, czy nie pracujemy w zespole. To, co wiesz, plus taki, jeżeli chodzi o futbol amerykański, że to jest typowa gra zespołowa, dlatego też dużo futbolistów było traderami. Bardzo dużo, większość, większość ludzi, których pamiętam, no to na studiach trenowało.

Ciekawe, czyli jednak warun fizyczny był podstawą, no może nie kluczowy, tak, no bo jednak tutaj pracuje się głową. Tak, ale bez tej, bez tej fizyki. O tym mówiłeś też na jednym z tych, jak gdyby wykładów w internecie, które możecie sobie zobaczyć, że jak gdyby ta postura, czyli im większy chłop, tym większa szansa, że będzie widoczny na tym picie, że się bardziej rozepchał łokciami.

I że się może bardziej rozepchać. Tak, no bo to, jeżeli było zlecenie po drugiej stronie pitu, no to trzeba było do tego maklera dojść, dostać się jakoś, a jak ruszała, ruszała morze, morze śmierdzących ciał, [śmiech] śmierdzących traderów, no to trzeba było się przebijać.

O, ciekawe, ciekawe. To w ogóle słuchajcie, to jest coś, czego jak gdyby no nie mamy szansy poznać, no bo siedzimy sobie w sterylnych warunkach takich, jakich lubimy, przed komputerem i mamy do dyspozycji karnet, na którym dzieje się dużo, ale w sumie nie dzieje się nic z tej perspektywy, o której ty opowiadasz, nie?

No tak. No tam była poza, poza tradingiem, tam działo się wiele różnych innych rzeczy. [śmiech]

Wielu Polaków było na chicagowskiej giełdzie, nie? Były polskie nazwiska. Na jednej ręce mógłbym policzyć takich Polaków, Polaków, co po polsku, po polsku rozmawiali.

Jeśli chodzi o zarobki takiego animatora, czy jakiego rzędu były to kwoty i w ogóle jaki to był system, bo rozumiem, że pewnie też była jakaś taka podstawowa stawka, takie.

Tak, była podstawa i no to, jak już zostałem animatorem, to wtedy, co z tego, co pamiętam, to chyba stawka była 50 000 rocznie. To był rok 2000, chyba 2000, 2001, coś takiego.

Podstawa 50 lat temu. To też, to już była po, to było przed, przed WTC chyba, nie? Przed World Trade Center.

Tak, tak, tak. I premia. No to premia po czasami potrafiła być dwa, trzy razy tyle.

I to jest, słuchajcie, dość ciekawy wątek z tego względu, że na tym kanale już było kilka osób, które reprezentowały różne takie firmy prop tradingowe tutaj z Polski i w kilku z tych rozmów pojawił się ten wątek jak gdyby wynagrodzenia i ja osobiście uważam, że trader, który idzie do jakiejś firmy handlować, musi mieć jakąś podstawę, która zagwarantuje mu zwykłe codzienne rzeczy, tak, życie, zapłacenie rachunków, czynszu i tak dalej, i tak dalej, po to, żeby była swobodna głowa do tego, że ja nie muszę dzisiaj za wszelką cenę zarobić. Tym bardziej, że wy grając w drużynie i tutaj traderzy w firmie pro tradingowej też najczęściej grają w jakiejś drużynie, realizują jakiś cel swojego pracodawcy. A z kolei jest druga strona jak gdyby tego medalu, czyli są firmy i osoby, które uważają, że trader to ma zarobić na siebie i ewentualnie podzielić się tam z swoim pracodawcą jakąś tam częścią kasy, nie? A tutaj mówisz, że że właśnie była ta podstawa plus.

Jak najbardziej, jak najbardziej podstawa musi być. Przynajmniej ja uważam, że musi być podstawa. No bo tak jak mówisz, idziesz do roboty i masz tą świadomość, że dobra, nawet jeżeli dzisiaj nie zarobię, to zapłacę za część, tak? Zapłacę za wynajem.

A na koniec roku pracuję na koniec roku na premię, tak? Zespół i wtedy dopiero mam.

Tak, tak, wiadomo, jeżeli handlujemy zespołowo, no to czekamy do końca roku. Jeżeli mamy jakiś tam układ, że handlujemy własną pozycją, no to wtedy te rozliczenia jakoś inaczej, będzie koniec miesiąca czy kwartalnie, nie wiem jak to wygląda, ale to, no czymś się tam dzielimy. Tak.

Później zostałeś maklerem, zdałeś egzamin na maklera.

Tak jest.

I zostałeś maklerem, czyli wyszedłeś z tego pitu, stanąłeś przy barierce. Jakie były twoje zadania jako jako maklera? W sensie czy czy w ogóle była, no różnica? Wiadomo, to jakby jest kwestia techniczna, tak, że jak gdyby ty wyrzucasz zlecenia i zbierasz zlecenia, ale ale co, co było jak gdyby tym głównym twoim zadaniem? No bo z tyłu wiemy, że były trybuny, gdzie przypływały z zewnątrz telefonicznie zlecenia i był na dole PIT, w którym traderzy odbierali od ciebie część tych zleceń.

Znaczy ja miałem w sumie dwie role, no bo byłem maklerem wykonującym zlecenie, czyli czasami stałem na barierce i przyjmowałem zlecenia i ogłaszałem je do pitu, a czasami zarządzałem całym deskiem, czyli odbierałem telefony od klientów i przekazywałem te zlecenia, czy tam dawałem do naszego pomocnika, żeby jakieś większe zlecenia przekazał dalej do do maklera, który stał na na poręczy.

Maklerem byłeś od którego roku?

2008-212.

Okej. To w takim razie na chwilkę się cofnę do World Trade Center.

Byłeś wtedy na rynku?

Byłem. [parsknięcie]

Jak, jak to wyglądało od strony, wiesz, handlowej?

Ja pamiętam, że to był chyba wtorek, 11 września. Przeszliśmy, byliśmy w biurze o 7:00 godzinie. Wtedy pamiętam, byłem w biurze i w biurze zawsze też telewizor leciał, wiadomości, już tam jakieś CNBC czy co, już nie pamiętam, co tam, co tam leciało. I pamiętam, że widzieliśmy, że był pokazany ten World Trade Center i że jedna wieża już się paliła. Dym wychodził z tej z tej pierwszej wieży. No i tak patrzymy, co się dzieje na futuresach, bo na początku to nikt nie wiedział, co się stało.

Więc ten rynek jeszcze się w miarę utrzymywał z tego co pamiętam. Tam, bo patrzyliśmy na futures, to futures na Globexie wtedy elektronicznie zawsze był handel i pamiętam, że nie było jakieś tam nie wiadomo jakiej reakcji. Potem blisko już 8:00, czy tam była 7:40, w pół to wszystko się działo przed przed sesją, nie?

To by sesją. Tak, tak, tak. To było przed sesją. Jak już więcej osób przyszło do biura, to wtedy pamiętam, patrzymy w telewizor i kumpel mówi, taki Kevin, mój znajomy, mówi: "Jeżeli ten helikopter nie będzie uważał, to on wleci w drugą wieżę". I to się okazało, że to był samolot i wleciał w tą drugą wieżę. I wtedy już futures limit down, wszystko poszło.

Dobra, schodzimy na parkiet. Zeszliśmy na parkiet na chwilę. Po chwili były wiadomości, że sesja się nie odbędzie, że jest atak na Pentagon. Wróciliśmy do biura na chwilę i potem, no to już były takie informacje, że na Chicago coś leci. No to wszyscy, sesji się nie odbędzie na pewno. Wszyscy uciekają, więc po prostu biegliśmy tak do metra i uciekaliśmy z miasta. Ale wtedy pamiętam, że pojechaliśmy z wszystkimi traderami do knajpy.

W knajpie siedzieliśmy i oglądaliśmy na na dużym ekranie, na na wyświetlaczu całe wiadomości i wtedy wtedy zobaczyliśmy, jak to wszystko się wali. To było po prostu, no surrealistyczne.

Pierwsza. No i cały tydzień, cały tydzień do końca tygodnia było zamknięte, nie było sesji.

Tak. A jak wyglądała ta pierwsza sesja po otwarciu?

O, pierwsza sesja, zmienność była po prostu. Wtedy pamiętam, chyba do 80, 90, 80% po 80% zmienność sprzedawaliśmy, bo tak się mówi, że jaką się zmienność sprzedawało. Tak, wtedy pamiętam VIX chyba ponad 80 i tam sprzedawaliśmy. Także ten pierwszy dzień, tam parę baniek chyba zarobiliśmy dużych. Także była, ten tydzień po, już jak się sesja otworzyła po 11 września, to naprawdę były żniwa.

Kolejne duże wydarzenie, które przerobiłeś, ale już jako makler. Tak. Lehman Brothers.

Tak. 2008 rok.

Okej. I.

Najpierw Bear Stearns, potem potem Lehman Brothers.

Jak ta sesja wyglądała, bo to wtedy już był rynek otwarty, nie?

Tak, tak, tak. A wtedy nie było z. No wtedy pamiętam S&P chyba z 50% się załamał wtedy. Pamiętam jeszcze na jakichś zleceniach tam, chyba S&P było na poziomie 900 punktów czy coś takiego.

No też mega zmienność. Wtedy chyba na CMI było jeszcze w starym budynku byliśmy, bo CMI potem kupiła Chicago B of Trade i wszystkie, cały pit S&P 500 przenieśli do starego budynku Chicago Board of Trade. Więc no sesja też była niesamowita. To już trochę bardziej pamiętam. No ale no też wtedy już jako makler pracując, no to na trzy telefony pracowaliśmy wtedy. Pamiętam ten dzień, to przy biurku byłem, to odbieram trzy telefony na raz.

Niesamowite. [śmiech] Niesamowite. A pamiętasz ten flash crash na S&P? Bo było takie wydarzenie, nie pamiętam, to był maj, któryś maj, tylko nie pamiętam, którego roku było takie wydarzenie, że jakiś tam zapiął jakiś algorytm i tam się kurde posypało, nie?

To chyba jak night trading było, jeżeli dobrze pamiętam. To też było, ale to też tak wszyscy staliśmy, bo nagle S&P się załamało, ale potem odbiło z powrotem.

Tak, tak, to trwało tam chwilę, nie? Bo to.

Ale powiem szczerze, żadnych zleceń nikt żadnych zleceń nie składał, bo po prostu nikt nie wiedział, co się dzieje, jak mógł rynek się tak zapaść.

Tam, żaden, nikt przez ten czas nie było żadnego zlecenia na rynku.

Nie. Że może jakiś tam minimalne, ale naprawdę wszyscy po prostu stali i oczy i co się dzieje.

Słyszałem, że ten gość chyba został ukarany za to tam jakoś. Nie wiem, czy nie poszedł siedzieć nawet. Nie. A kilka takich było przecież, chyba był też [parsknięcie] ktoś błąd grubego palca też popełnił składając zlecenie, że zamiast tam 1000 sprzedał 10 albo 100 000 czy coś takiego wrzucił na rynek elektroniczny. Też było parę takich sytuacji, tak zwany fat finger.

Fat finger, tak. To, ale to wiesz co, czasem myślę, że spora część ludzi, która handluje manualnie sobie, wiesz, z platformy, wpisuje sobie jakieś tam wartości, też pewnie sprawdzają wszyscy po dwa, trzy razy jaką tam wartość wpisuje, nie?

No na pewno, na pewno.

Chociaż, no inaczej na indywidualnym rachunku, zależy jeszcze kto jaki tam ma kapitał do dyspozycji.

No to masz limity, nie? Handlujesz na derywatach, no to wiadomo ile masz, tam cię ograniczą, ci masz wystarczająco. W przypadku twoim, to jak gdyby wszystko się odbywało w pierwszym momencie na gębę, nie? Czyli jak ty pokazałeś, że chcesz kupić nie wiem, 10 000, no to ci je sprzedali, a dopiero później weryfikowali, czy ty masz na to kasę, bo domyślam, masz na to kasę, nie?

Oczywiście, no pamiętam, były takie sytuacje, że gościa z futures, gościu handlował futuresami i coś też był bardzo w plecy, bardzo był w plecy, tam krwawił na tym, na tym parkiecie i był po prostu myślał, że będzie nadrabiał, nie? Ale cały czas tracił. To z izby rozliczeniowej CC przyszli go fizycznie kurde wyciągnęli z pitu i mu zamknęli tą pozycję.

O kurde, no to grubo. Cały czas liczył, że się odbije.

No niestety są takie sytuacje i to pewnie wielu z was sam osobiście miałem takie sytuacje, myślałem, że się odbije na jakiejś pozycji, a a się nie odbiło.

No właśnie. Ten właśnie handlując na własny rachunek, to najbardziej, najbardziej się o tym przekonałem.

I to są właśnie zachowania, które mogą doprowadzić nas w niektórych przypadkach do jakichś skrajnie głupich decyzji wręcz. Nie, no jak gdyby, wiesz, jeśli wpadniesz w pułapkę, że "przetrzymam tą pozycję, bo się odbiję", tak, kończy się sesja, nie daj Boże zostawisz na noc, a rano może być gorzej.

Jasne, jasne. I to na przykład z własnego doświadczenia. Dlatego moja własna działalność nie trwała tak długo, chyba ze dwa lata. I mogę przyznać, że że straciłem kasę. Chyba z 50 000 dolarów w sumie popłynąłem na tym wszystkim.

I nauczyło mnie to jednego, że wchodząc, otwierając pozycję, jeżeli jest stratna, no to musimy mieć ten albo ustawić sobie stop loss, albo mentalnie zakodować, że mamy próg wyjścia. Tak, czyli.

Zaczynając dzień, musimy wiedzieć, zdawać sobie sprawę, jaki mamy próg wyjścia, jaki jest ten próg bólu. Ale ten próg bólu, co mówisz, że całkowicie, nie wiem, na kwocie, że dobra, jeśli ja dzisiaj stracę tam X set dolarów czy tam tysięcy w zależności od jakiegoś tego portfela, czy raczej na każdą pozycję sobie to oceniasz?

Raczej na każdy trade. Trzeba mieć po prostu punkt wyjścia z każdej transakcji, z każdej pozycji, tak? Czyli czy to jest procent wartości trade'u, czy to jest procent wartości portfela. Ustalmy sobie coś. Trzeba coś mieć ustalonego i po prostu z tego wyjść i trzymać się tej zasady. Taki przykład, jak handlowałem właśnie na własny rachunek i to teraz z perspektywy czasu przypominam sobie momenty, gdzie miałem jakąś pozycję, która na przykład była stratna, czyli traciła, to się nazywało krwawienie, tak? Czyli bleeding. I fenomenem jest tak, takie uczucie, że po prostu się robi człowiekowi niedobrze i sama nomenklatura, że jak się wychodzi z jakiejś stratnej pozycji, to się rzyga, wyżygujesz, wyżygujesz tą pozycję. Tak. I to i to jest.

Mogę powiedzieć, że to jest identyczne uczucie. Jak widzisz, że tracisz, wykrwawiasz się, po prostu masz ten to uczucie w brzuchu, robi ci się niedobrze. W momencie kiedy zamykasz tą pozycję, nagle wszystko jest okej. Dobra, koniec krwawienia, mogę przejść do następnego treju. Tak. I paradoksalnie, dlaczego moja własna działalność mi nie wyszła? Byłem za młody, za młody, za głupi. Miałem za małe doświadczenie. Pozycje stratne. Załóżmy, przeciągałem na 1000, 1500 dolarów, a jak miałem pozycje zyskowne, zamykałem po 200, 300 do 500.

Oj, to jest bardzo powszechne. Zresztą dzisiaj też widzowie pewnie możecie tu potwierdzić, że to jest jak gdyby powszechne, nie? Że jak gdyby szybciutko ucinamy zyski, a straty przetrzymujemy w nieskończoność, co powoduje, ale wiesz, bo tutaj wiele osób może powiedzieć, że to być może zagrałeś za dużą pozycją, nie? Że skoro tak bardzo cię to bolało, bo tak tak się dzisiaj mówi, nie, że no to, jeśli coś cię tak emocjonuje, tak cię angażuje, że ty już po prostu żyć nie możesz, tak? A do tego rujnuje to twój portfel, to może trzeba było zmniejszyć pozycję. Jak to wygląda z twojej perspektywy?

Ale na kontrakcie terminowym, nawet na jednym, na jednym kontrakcie masz akurat z tracisz, nie?

Tak, tak, tak, tak. Wszystko ma swoją skalę, nie? Jeżeli mam portfel tam załóżmy 25 000, no to jeżeli tracę 1000 na jednym kontrakcie, no to.

To jest bolesne i to właśnie wracasz do domu i to przeżywasz potem. I to mnie nauczyło, że zawsze trzeba mieć tą, tą, ten punkt wyjścia, ten punkt bólu, gdzie jest, gdzie cię przestaje boleć.

I potem jak już pracowałem jako makler, miałem sytuację, gdzie miałem zlecenie na sprzedanie 100 opcji, 100 putów, czyli 100 opcji, 100 razy opcji sprzedaży i miałem limit, czyli mogłem je sprzedać, ale futures, futures musiał być powyżej jakiegoś poziomu i to dostałem od klienta, który zadzwonił. No i miałem tą, tą pozycję w, miałem tą ofertę w pitcie i ktoś mnie uderzył, ktoś podniósł, lifted my offer, czyli ktoś podniósł moją ofertę, kupił ode mnie, a w tym czasie futures spadł poniżej tego poziomu. W tym międzyczasie, jak ja powiedziałem mojemu asystentowi, mojemu klerkowi, że "you're filled", czyli jesteś zrealizowany, on podniósł telefon i zadzwonił do swojego, do do naszego klienta, to już ten futures był poniżej tego poziomu. I gościu powiedział: "Futures jest poniżej poziomu, bujaj się de facto, nie?". Czyli my mieliśmy już jako jako outfit maklerski, jako zespół maklerski już mieliśmy pozycję, byliśmy, mieliśmy krótką pozycję 100, 100 putów w S&P, nie? Gdzie jeden, jeden punkt indeksowy to 250, a miałeś 100.

No to tak. Dobra. No i teraz co? Co w taki? No bo klient miał prawo się wycofać z tej transakcji.

Oczywiście, oczywiście.

Ty już w sumie nic nie mogłeś z tym zrobić, no bo już, już poszło. Tak, już na kwitach było.

I co teraz? No to możesz, masz dwie opcje, tak?

Albo od razu wykupujesz na rynku.

Mhm.

Zaliczasz stratę. No bo futures, nie futures poszedł chyba tak, tak, futures, futures poszedł w dół.

Czyli żeby klient końcowy, który zlecił to zlecenie się zabezpieczył, no bo on to wszystko hedgeował, on musiał też sprzedać futuresa, tak? Czyli on nie mógł już sprzedać po tym poziomie, co chciał, więc on powiedziałby: "Nie mogę, jest wasze". A my jak mieliśmy już krótką pozycję, no to futures szedł w dół, no to indeks szedł w dół, no to wartość puta rosła, więc masz dwie opcje. Albo kupujesz na rynku od kogoś, zaliczasz stratę, albo trzymasz i.

Liczy na cud i liczy na cud, że się odbije i i spekulujesz.

Będąc nauczonym już po poprzednich doświadczeniach, momentalnie odkupiłem. 25 000 straty było na tym, co poszło wspólny rachunek. Ale jeżeli bym to przytrzymał, nie wiem, było chyba z parę minut więcej, to by była bańka straty.

Dobra. I wtedy i wtedy to by mogło firmę wysadzić w powietrze.

Dobra, a teraz sytuacja, czy abstrahując jak gdyby już od tego, co wolno prawnie, co nie wolno prawnie, bo wiemy, że regulacje są po to, żeby były, a jak gdyby życie toczy się swoją swoją drogą. Czy będąc odpowiednio dużym na tym rynku, tam w tym picie, mogłeś sobie podprowadzić ten rynek? Wiadomo, no to to jakby wychodzimy teraz trochę z animacji do manipulacji, ale w sumie cała nasza gra polega na w pewnym sensie manipulacji, czyli pokazujesz duże zlecenie.

Tak, tak. Spotykałem się z tym. To było do zrobienia w jakiś w mniejszych pitach, jak nie było dużego obrotu, tak zwany, jeżeli rynek był cienki, tak, thin market, że nie było dużego wolumenu, to wtedy byli w stanie coś takiego podprowadzić. No bo wtedy, jak nie masz dużo transakcji, no to 100 kontraktów to już ci tą cenę winduje. Byli w stanie to robić. W w pitcie S&P nie ma szans. To jest za duży, za płynny rynek, żeby gracz indywidualny mógł podprowadzić tak rynek.

Ale co, zakładam, że jakiś tam Goldman strategicznie może nie w ciągu jednej sesji, ale w ciągu rozgrywa swoje jakieś tam.

Znaczy Goldman, Goldman głównie handluje zleceniami klienta, tak? No bo to są duży, duzi brokerzy. Ich, wiedząc już, znając Goldmana, mam z Goldmanem teraz dużo do czynienia, więc znam ich wewnętrzne regulacje, ich wewnętrzny compliance, to oni by sobie na coś takiego nie nie pozwolili. Może indywidualni, indywidualni traderzy.

Mhm.

Mogli tak działać, jak słynna postać z Barklays.

Tak.

Ale bank jako bank, jako instytucja nie pozwolą sobie. To jest za duży dla nich biznes, żeby coś na coś takiego sobie pozwolić.

No tak. Jednostkowo za mały zysk, żeby ryzykować tak dużo.

Dokładnie, bo oni globalnie, oni globalnie zarabiają tak, taką kwotę, że na jednym rynku nie warto im manipulować rynkiem jako instytucja. Tak, no mówię, indywidualnie tam mogą się zdarzać, ale jako instytucja to nie.

Przywiozłeś dzisiaj ze sobą kilka fajnych pamiątek z tamtego okresu. Jedna wisi za tobą, to jest twój, nie wiem, uniform, fartuch, mundur, jak, jak to się nazywało wtedy w waszym języku?

Cod po prostu.

Cod.

Trading code.

I masz dwa ze sobą. Jeden jeden masz.

Tak, tak, tak. To co było za z moich czasów brokerskich.

Jak pracowałem dla firmy MF Global.

Która z ciekawości w 2011 roku wyszło na jaw, że handlują kasą klientów.

Na to były chyba handlowali, spekulowali długiem greckim i portugalskim [śmiech] i wtopili chyba, to było, nie pamiętam ile set milionów dolarów, ale wtedy nasi klienci, pamiętam, chyba z 80% naszych klientów klirowało przez przez MF Global.

I wszystkie te pozycje zostały zamrożone, więc my musieliśmy wtedy, nasz zespół musiał zmienić firmę brokerską, żeby móc dalej kontynuować, kontynuować handel. Przeciągnęliśmy to do 2012 roku, ale to już nie było to i to była jedna z też jeden jedna z przyczyn dla których do Polski przyleciałem wtedy.

No właśnie chciałem cię zapytać, jak to się stało, że w sensie coś, w którym momencie stwierdziłeś, że co, że to, że odchodzisz, czy uznałeś, że nie wiem, że za ciężko, zbyt obciążające, czy jakieś po prostu inne wydarzenia, że że zrezygnowałeś z tego?

To był taki punkt zwrotny w moim życiu. Też tam były jakieś kwestie osobiste, ale głównie jeżeli chodzi o zawód, to widziałem, że ten zawód już nie ma tak długiej przyszłości. Tak. No wiadomo, to jeszcze tam kontynuowało przez jakiś czas, ale to już wtedy było wiadomo, że ten moment przejścia na elektronikę już jest, już cały czas się przyspieszał i wtedy podjąłem decyzję, żeby przylecieć do Polski. Coś, co zawsze chciałem zrobić, żeby się w Polsce odnaleźć. Y i zrobiłem MBA na w szkole głównej handlowej i zatrudniłem się na giełdzie zaraz po.

Ale nie miałeś takich pokus, żeby w tym handlu elektronicznym stricte się odnaleźć, czyli robić dokładnie to samo, tylko już nie fizycznie na picie, a elektronicznie. Czy czy to dla ciebie to już nie było to samo?

Przemyślałem to, bo byłem, jak pracowałem w firmie, tej tej tradingowej, już w drugiej firmie, dla której pracowałem, to byłem animatorem. Byliśmy, mieliśmy tam biurko animatorskie na, byliśmy tak zwane DPM, czyli Designated Primary Market Maker na na opcjach na Dow Jones i to był początek i to tak ustawiałem te pozycje, bo tam trzeba było ustawiać, ustawiać zmienność wszystkich, wszystkich kursów wykonania i i wszystkich serii. I tak przyglądałem się temu, może dlatego, że to nie było tam za dużo, za dużo akcji, ale zdecydowałem, że to nie jest dla mnie.

Yyy, mnie właśnie w tym całym biznesie interesowała ta fizyczna, ta fizyczne fizyczny handel. Więc taką decyzję podjąłem. No ale nie żałuję, bo.

No tak, tak, ale to, bo co, bo to nie to samo w sumie, nie? Spędziłeś tyle lat w sumie na parkiecie, a nagle miałbyś usiąść przed komputerem i w zupełnej ciszy, to tak jakby kurczę ci odłączyli wszystkie zmysły po prostu.

No dokładnie, dokładnie. Także to już, no i to nie tylko ja, wiele osób po prostu odeszło, przeszło, przebranżowiło się. Ja trochę się przebranżowiłem, no ale nadal zostałem przy giełdzie.

Tak. Y, chciałbym jeszcze cię zapytać, bo widzę, że masz w tym drugim uniformie masz kwity. Y, jakbyś mógł nam opowiedzieć o tym, jak to wyglądało i i co, co w ogóle.

Dobra, może ja to założę na siebie.

Tak, tak. I może byś powiedział ewentualnie w ogóle, bo tak, to co ja wiem i to co pamiętam to, że były różne kolory tych uniformów.

I każdy z nich oznaczał coś. I właśnie tutaj chciałem cię zapytać, żebyś powiedział, co my tutaj mamy, nie?

"Co my tutaj mamy?" Dobra, to był mój uniform. Trochę brudny jest.

Widać, widać, że pracował człowiek. Tak, bo go nigdy nie byłem, bo jak jak przestałem, bo to był to było jak miałem własną działalność. Także ja sobie wybrałem kolor, kolor jasny, kolor biały rzucał, rzucał się w oczy. No ale też miałem z tyłu czerwone, więc biało-czerwone, narodowe barwy. No super, oczywiście.

Więc tutaj nie mam tej plakietki, ale był mój akronim, czyli każdy trader był identyfikowany po trzech literach. Mhm. Ja sobie Filip Duszczyk X sobie wybrałem takie akronim. Mówię, to była moja firma rozliczeniowa Goldenberg Heymer. To była izba rozliczeniowa i numer izby rozliczeniowej 940.

Każdy trade, każda transakcja była zapisywana na takim szablonie. No jakiś nowy. O, tak to wyglądało. Nie wiem tutaj pokazać. No może do tej kamery tutaj pokazać. Tak.

Więc tutaj było tak, tutaj się zapisywało kupno, to się zapisywało tutaj sprzedaż, tutaj tutaj był miesiąc, miesiąc to było na futurach miesiąc wykonania, cena i druga strona. Czyli zapisywało się akronimem drugiej strony transakcji i izbę rozliczeniową drugiej transakcji. Tutaj było moje konto w izbie rozliczeniowej, imię, nazwisko i tutaj był bracket.

Czyli co 15 minut zmieniał się, zmieniała się tak to się nazywało time bracket, czyli nie, czyli ten przedział czasowy. Powiedzmy pierwszy o 8:30 rozpoczynał się G. To był pierwszy od 8:30 do 8:45 był G i potem się zmieniało H i tak dalej i tak dalej. To było wyświetlane na zegarach.

A okej. Czyli nie musiałeś tam sprawdzać sobie, tylko widziałeś. Dobra, jesteśmy tu i tu, nie? Tak, tak, dokładnie. Czyli zapisywałem transakcje. 15 minut też trzeba było oderwać. Czyli ja brałem, zatrzymywałem sobie kopię. Mhm. Znaczy może to oryginał, a tekturka, czyli ta twarda kopia szła do izby rozliczeniowej. Izba rozliczeniowa to wbijała w system i na podstawie tych tych trejdów, tych kart dostawaliśmy rano rozliczenia wszystkie.

Co jak zgubiłeś? Co jak zgubiłeś w takim sensie? Bo bo tutaj mówisz, byłeś maklerem, czyli stałeś przy barierkach, czyli nie stałeś, nie? To to jest z moich czasów, jak byłem, jak byłem, jak byłeś w pitach. Byłem w pitach, tak. Dobra.

I teraz wyobrażam sobie taką sytuację, że stoisz w tym chaosie, tak jak mówisz, przepychacie się, kurczę, jest po prostu ścisk i i jak gdyby chaos, zamieszanie. No domyślam się, że mogło ci to wypaść. Yyy, nie, nie zdarzało się. Jak jak wypadało, to trzeba było podnieść. Okej. Z powrotem. Także raczej nie miałem sytuacji, żeby żeby mi to wypadło i żeby się gdzieś zgubiło. To pewnie zdarzały się sytuacje, że nie wiem, ktoś mógł zgubić, nie wiem, ale wtedy wtedy druga strona będzie miała. Tak i to prędzej czy później dojdzie do mnie, bo ktoś przyjdzie i sprawdzi, czy, bo każdy miał swojego asystenta i ten asystent chodził z tymi kopiami właśnie i sprawdzał, czy czy mam takie chyba jakieś stare trejdy.

O, dokładnie to wyglądało tak. Czyli to jest stary trade z kupnem, sprzedaż. To jest Dow Jones i tu było zaznaczone tutaj bracket R, druga strona HOR, broker, czyli makler, izba rozliczeniowa i cena. Albo to to można było albo tutaj cenę, albo to nie miało znaczenia. Mhm.

No i i takie takie zlecenie, czyli tutaj kupiłem po 1075, sprzedałem po 10757, czyli zarobiłem, nie pamiętam ile to już było, 200 dolarów chyba. Okej. I takich transakcji siekałeś, no cały dzień. No cały dzień. Cały dzień.

No i to potem wszystko szło do Ile takich transakcji dziennie? Na przykład to co masz w ręku. To co masz w ręku to mniej więcej tak jak oceniasz na ilość tych papierów. To akurat jest mało. Tutaj w kontekście jednej sesji. Tak, to było każda każda jedna sesja. No tutaj było na przykład raz, dwa pokażę, muszę to już było trochę. Tutaj jedna transakcja, tutaj były cztery transakcje, tutaj dwie. No to się działo tak. To się działo, trochę się trochę się działo. I to mówię, po jednym locie było kupowanie, sprzedawanie po dwa max. Nie miałem, nie miałem aż takiego dużego kapitału. Tutaj miałem też więcej. Także i podchodził każdy asystent, podchodził i sprawdzał. Jeżeli jeżeli się sprawdziło, że druga strona znała, rozpoznawała ten trade, to się zakreślało i wtedy oznaczało, że było sprawdzone.

Także to było jak byłem jak byłem animatorem. A tutaj jak pracowałem dla MF Global, tak, tak wyglądały zlecenia maklerskie, czyli [odchrząknięcie] y to przechodziło od zbiórka od naszego y od naszego asystenta i to też to też jest już kopia. No ale było tu na przykład zlecenie, tu też konto na które zlecenie ma być, czyli konto klienta, nie? Tutaj konto klienta, tutaj nasze konto, które na które z którego to idzie. Zlecenie tutaj call, czyli opcja kupna 250, SPM, czyli S&P czerwiec, kurs wykonania 775, cena 60,5. Czyli kupno 250. I tutaj jest to jest zlecenie, które było sparowane z Switchersem, czyli to było sparowane już z Hedgem, czyli sprzedaż 120 marcowych marcowych, bo wtedy był marzec po 758, czyli zobaczcie jaki był kurs S&P. 758 i tu data tego naestampie już mi wzrok siada to jest 20 luty 2009 rok 11:59. Pokażemy wam to na ekranie, zrobię zdjęcie i pokażemy wam to tak jak gdyby z bliska, żebyście widzieli jak to wygląda. Jasne.

No tak, ale to ten kurs kurczę, tyle się zmieniło od tamtego czasu. No. No. Także no tak to wyglądało. Więc tutaj jakiekolwiek inne notatki, numery telefonów, no bo wiadomo trzeba było do wszystkich klientów numery telefonów też były.

To były jeszcze czasy przed smartfonami powszechnymi, nie? Bo dzisiaj to pewnie byś z tabletem latał. Prawdopodobnie, nie? Że nawet nawet gdyby były pity, to i tak by wszyscy z tabletami pewnie stali tam sobie. Tak.

No potem już jak zaczynałem handel, no to handlowało się kartkami. Wszystkie ceny opcji były na na A3 takim wielkich kartonach. No i po prostu jak future szedł góra dół, to trzeba było przewracać albo w jedną stronę albo w drugą stronę i one były zszywaczami spięte na brzegu. No i trzeba było szukać tych kartek. Potem już chyba w 2004 roku pamiętam, to już dostaliśmy tablety. Już już już te wszystkie opcje były na tabletach. Na początku trzeba było manualnie zmieniać cenę futuresa, a potem już było podpięte pod kurs i w czasie rzeczywistym już się same te ceny zmieniały. I to było łatwiejsze, bo jak się handlowało na kartkach, Mhm. to jak się zmieniała na przykład zmienność, to ceny opcji rosły. To trzeba było mentalnie sobie zapamiętać, o ile te ceny wzrosły. Mhm.

I na podstawie tego, czyli na przykład na kartce miałem załóżmy cenę 100. Jeżeli ceny ze względu na zmienność wzrosły o na przykład opcji opcji przy pieniądzu, tak? Te money, jeżeli wzrosły o jeden dolar, o jeden dolar, jeden punkt, no to musiałem wiedzieć, że nie mogę pokazać. Jak miałem wartość na oj, przepraszam, wartość na kartce miałem 100, no to jakbym pokazał rynek, no to powiedzmy 95, 105, a jeżeli wzrosło załóżmy o 5, no to już nie mogę pokazać 95 105, bo ktoś to ode mnie kupi i wtedy będę stratny, bo wartość tak naprawdę już jest 105, także muszę pokazać 100 110, ale wartość na kartce miałem 100, także trzeba było bardzo. Bardzo dużo, bardzo dużo trzeba było pamiętać. Yyy, bardzo dużo obliczeń właściwie w czasie rzeczywistym, w głowie. Jakby porównuję, zestawiam to z tym, co dzisiaj robimy, nie? Że dzisiaj jednak widzisz na platformie, masz sobie tam na dole, na górze gdziekolwiek masz jakąś tabelkę z aktualnymi transakcjami. Każdą transakcję znawidzisz, czy jest w plusie, czy w minusie, ile ci zostało. Mało tego, możesz sobie ustawić automatyczne wyjście z pozycji. Yyy, w dowolnym miejscu, tak? I jak gdyby nie musisz tego pamiętać i jak gdyby się tak o tym martwić, a wtedy wszystko faktycznie działo się w głowie, nie? No mówię, na początek ten początek, jak zaczynałem, to jak wszystko jeszcze było na kartkach, to to było naprawdę dodatkowy krok, który trzeba było pamiętać, żeby żeby nie popełnić błędu, jeżeli chodzi o o o o o o przeliczenie wartości danej opcji. Potem to już mówię, jak wprowadzili już już dostaliśmy tablety. Yyy, to już to troszeczkę było łatwiejsze, bo już to.

No ale tak czy inaczej myślę, że gdyby ktoś świeży wchodził, ten kto wchodził wtedy na ten rynek jako świeżak, no to pewnie też do niego czy tablet, czy. Co jeszcze na przykład przy opcjach. Wiadomo, wszystkie opcje były zabezpieczane, czyli jako jakąś pozycję przy pieniądzu, no to trzeba było wiedzieć, że delta to, że że delta to 50% czy pół delty i trzeba było odpowiednio zahedżować. Przy pojedynczych opcjach to było dosyć łatwe do zrobienia. Przy na przykład opcjach przy motylu czy przy kondorze, to już masz cztery opcje, to musisz wszystko w głowie dodać, cenę opcji musisz dodać i wszystkie delty musisz dodać też i odjąć. Tak. No bo niektóre kupujesz, niektóre sprzedajesz. Yyy, więc yyy. Czyli bez szybkiego liczenia w głowie nie było szans. Nie. Nie. Nie. Każdy, każdy też w kieszeni miał kalkulator na jakieś takie dłuższe, bo na przykład niektórzy wchodzili i sześć opcji, zestawienie sześciu opcji. No to już wtedy trzeba było posłużyć się kalkulatorem, nie? Jak już się miało tablet, no to. No tak, to już. Otwierało się kalkulator i albo jak już cztery opcje zaznaczałem, to już samo mi obliczało wszystko, także to już się wtedy dużo łatwiejsze zrobiło.

Jak wyglądało samo już tak gdyby zbierzając trochę do końca naszej rozmowy, bo moglibyśmy pewnie gadać tutaj bez końca, a ty pewnie opowieści to masz mnóstwo, a ja mam z kolei mnóstwo pytań, ale jak wyglądało samo sygnalizowanie, jakbyś tak z grubsza opowiedział, bo jak gdyby to też jak gdyby obrosło wieloma legendami, mitami w tych wszystkich materiałach z tamtych lat widzimy po prostu w tym całym chaosie właśnie tą komunikację, która no była jakby kluczową kluczowym elementem tej roboty, tak? Czyli tak jak już jak gdyby wspomnieliśmy, że stałeś przed lustrem na początku i ćwiczyłeś ten język migowy giełdy. Yyy, łatwo, łatwo nie było zapewne. No początki wiadomo, jak z każdym językiem. Ten język jest ograniczony. To nie jest jak, bo tam dużo się skrótów używa. Tak. Więc podstawą to jest pozycja dłoni, czyli do przodu czy do tyłu, tak? Czyli jeżeli dłonie były do do siebie, no to wtedy sygnalizowało, sygnalizowało to, że to jest transakcja kupna. Mhm. Cokolwiek związane z kupnem. Intuicyjne, nie? Dłonie na zewnątrz to sprzedaż. Numery pokazywało się raz, dwa, trzy. Te końcowe trzy palce, bo to może być trzy albo dwa. W zależności od pozycji kciuka, w zależności pod jakim kątem. Tak, czyli raz, dwa, trzy, cyk, pi, sześć, siedem, osiem, dziewięć i dziesięć. Już było tu przy głowie. Okej. Yyy, dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt, sto było pięścią, czyli kupno i to były wolumen przy głowie. Ceny były zazwyczaj albo tutaj na dole, albo na zewnątrz, czyli kup sto po połowie. Było tak, czyli też trzeba było wiedzieć, orientować się w rynku, czy jaka jest cena danej opcji, bo nie pokazywało się, jeżeli cena była 25,5, to nie pokazywało się 25,5 albo to były 25, 35, 45, 55. Nie pokazywało się 25,5, tylko pół samo pół. Okej. Wszystko żeby przyspieszyć. No i było kup sto za pół. Albo sprzedaj sto za pół, czyli ile przy kupnie było najpierw się pokazywało ilość, potem cenę. A nie, odwrotnie, przepraszam. Najpierw najpierw cena, potem ilość. Przy sprzedaży najpierw ilość, potem cena. Okej.

No wszystko w sumie brzmi logicznie, nie? Jak gdyby, czyli co? Żebym, żebym mógł w to wejść, no to musiałbym się tak naprawdę nauczyć numeracji w sensie tej tej gestykulacji i zapamiętać tylko kolejność. Tak. Tak. Ale to też mówię, żeby to odczytać, bo to, bo to nie jest tak, że to, że pokazuje kup, tylko było tak to, to i to było, to była ta skomplikowana, bo sam język jest prosty, nie ma tam dużo tych zwrotów. To było interpretowanie tego przy szybkiej przy szybkim pokazywaniu. A jeszcze każdy z was miał trochę inną dynamikę gestykulacji, więc ty pokazywałeś bardzo szybko, ktoś inny wolniej. Mało tego, ja ciebie mogłem widzieć z innego konta, więc jak gdyby dużo różnych takich trudności gdzieś tam mogło mogło się pojawiać. No to ciekawe.

A jak wyglądało to, wiesz, w przypadku jak był rynek spokojny, no to no to spokojnie sobie przekazywaliście te dane, nie? Ale w momencie kiedy jest chaos i najpierw powiedzmy sprzedajesz dużą ilość, bo takie masz zlecenie, bo coś się dzieje, bo rynek się tam sypie, a później nagle rynek się zaczyna odwracać albo stopuje, czyli przechodzi z tej fazy sprzedaży do fazy odkupu, nie? Czyli rozumiem, że tutaj mogło być też dużo dużo zamieszania przy tym pokazywaniu, tak? Bo ty pewnie robiłeś to automatycznie i a właśnie, bo to takie główne pytanie. Rozumiem, że ten język był wspólny dla wszystkich, czyli niezależnie od tego, kto z której firmy jest, wszyscy posługiwaliście się tym samym, tą samą gestykulacją, tak? Czy jeżeli chodzi o specyfikację kontraktów to tak, to call był call, put był put, miesiące też to było marzec, czerwiec, wrzesień i grudzień, czyli te kwartały. Tak. Bo każdy inny miesiąc był albo spad, albo next. Okej. No ciekawe, ciekawe.

I co jeszcze było? Potem już takie wewnętrzne gestykulacje, na przykład Goldman. Goldman był tak, pokazywało się obrączkę, nie? Co jeszcze było? Timberhill był taki bardzo duży, bardzo duży broker. To był taki duży animator. Oni globalnie byli na każ na bardzo wielu rynkach i na podstawie tego, co oni robili, też dużo trzeba było pokazywać, że jak na przykład pokazywał jak Timberhill sprzedaje, to się pokazywało Timberhill sprzedaje. [parsknięcie] Okej.

A mieliście [odchrząknięcie] jakieś takie tajne dla waszej firmy, wiesz sygnalizacje, że jakbyś chciał przekazać coś koledze, że kurczę, nie bierz tych zleceń, czy tam nie wiem, czy będzie się zmieniało, czy cokolwiek? Tak że. Wiesz co, nawet nawet nie, nawet nie było tak, tak wielu tajnych, bo to był kolejny krok, trzeba było się dodatkowych rzeczy uczyć. Wszystko było podstawą. Jak trzeba było coś naprawdę tajnie przekazać, to się albo na takiej kartce coś zapisywało i się albo dawało asystentowi, albo się rzucało. No bo też taką kartkę można było rzucić i nie wiem czy pamiętam, ale o i ona leciała [śmiech] i byli goście dobrzy tacy, że mogli rzucić i ta kartka leciała i dolatywała do do adresata. [śmiech] Kurczę, jakie patenty. Mega, mega.

No dobrze, słuchajcie, ja wam powklejam te zdjęcia. Wiem, że ty masz chyba taką prezentację fajną z tymi z tymi rzeczami, bo ja już widziałem to w kilku twoich jak gdyby rozmowach. Jakbyś mógł nam podrzucić później takie zdjęcia, ja wkleję widzom po prostu zdjęcia z tego pitu, z tego, z tego spróbuję to gdzieś znaleźć. Nie pamiętam gdzie to mam, ale na pewno na jakimś komputerze to jest. Jak coś, to ja też odszukam coś w sieci, poszukam takich zdjęć z tamtego okresu. To to postaram się wam jak gdyby powklejać, żeby jak gdyby trochę może jakiś fragment nagrania wideo znajdę, bo jest ich masa w sieci. Tylko muszę znaleźć takie sprawami autorskimi po prostu i pokażę wam yyy tą atmosferę, ten ten chaos cały. No tam jest ten filmik jeden, co nagrałem. Mam tą prezentację na pewno gdzieś, to ci podeślę. Super.

Filip, bardzo ci dziękuję za dzisiejsze spotkanie, bo już tak godzina 25 sobie siedzimy, gadamy. Ten czas zleciał po prostu, wiesz. Moglibyśmy pewnie siedzieć jeszcze drugie tyle co najmniej. Yyy, zastanawiam się jeszcze, wiesz, jak jakby podsumować tą tą tą rozmowę i przychodzi mi takie jedno pytanie. Czy dzisiejszy handel, który mamy dzisiaj yyy ma, nie mówię już nawet dla ciebie, tylko ogólnie dla nas indywidualnych, bo tutaj skupiamy się na indywidualnych traderach, ma więcej plusów w stosunku do tego, co ty przeżyłeś, czy czy jednak wtedy było trudniej, było fajnie, bo to już wiemy, że było super i nie zamieniłbyś tego pewnie nic innego, ale czy to nie było po prostu tak, że wtedy było trudniej, dzisiaj jest łatwiej, a może wręcz odwrotnie? Myślę, że dla klienta indywidualnego ten handel, który istnieje dzisiaj jest bardziej przejrzysty i bardziej efektywny. Mhm. W tamtych czasach nawet klient detaliczny, ja pamiętam pierwsze konto E-Trade chyba w 2000 roku założyłem, przedtem dzwoniło się do do brokera, składało się zlecenie u brokera i broker 125 dolców brał za takie za taką przysługę w latach 90. Moc sobie wyobrazić, jaka to jakie jaka to była kasa. W ty w tych czasach, gdzie większość nie większość, ale na na zagranicznych platformach, na amerykańskim rynku dużo handlu jest za darmo. Tak. No te faktycznie no zawarcie płaci tylko prowizję, tak? I w sumie tyle. Tak. A ta prowizja no to właściwie ostatnio, jak jak tam handlowałem jakiś czas temu, bo już od jakiegoś czasu też nie nie handluję aktywnie, no to było tak, że właściwie w pierwszym tiku powyżej twojego poziomu wejścia to już byłeś w jakimś mikrozysku w sensie nie byłeś straty, nie? Więc te prowizje są naprawdę już w tej chwili yyy śmieszne. Dostęp do danych jako inwestor indywidualny, nie profesjonalny, no to też to kosztuje tam paręnaście dolarów za. Dokładnie. Kiedyś tego nie było. Było, nie miałeś dostępu, nie miałeś dostępu do danych w czasie rzeczywistym. Także to ten handel zupełnie inaczej wyglądał. Też tak bardziej się handlowało się jako inwestor indywidualny buy and hold, tak? Czyli kupowałeś i trzymałeś. Mhm. Inwestorzy indywidualni rzadko handlowali na na kontraktach terminowych. Głównymi, głównymi inwestorami w kontrakty terminowe to byli rolnicy, bo zabezpieczali swoje swoje plony, czy tam soje, czy kukurydzę, czy czy zboża. Yyy, oni oni handlowali, ale to też przez brokera. Tak. Zgadza się. Teraz mamy dostęp do każdego rynku, do każdego, każdego produktu, każdego instrumentu. To prawda. I, i mało tego, możemy faktycznie wykupić sobie dostęp do danych z tego poziomu drugiego i mieć po prostu wgląd właściwie w pełną księgę. Po obu stronach to naprawdę to mamy naprawdę. Jest jesteśmy w czasach, wiadomo, z takiego osobistego punktu widzenia tęsknię za tymi czasami, bo była super praca, super emocje, czas zlatywał tak. Nie, nie było, nie było, że siedziałem w pracy i się nudziłem. Owszem, były takie wolne dni, gdzie dużo się siedziało, czytało gazetę, ale no większość dni no naprawdę szybko zlatywało. A teraz Yyy, ale zdaję sobie sprawę, że jako inwestor indywidualny byłem bardzo ograniczony w tamtych czasach, w czasach jak był tylko trading w pitach. Tak. Teraz jako inwestor indywidualny siedzący w domu mam przecież dostęp do wszystkiego i mogę być zawodowym traderem. W tamtych czasach było to trudno do zrobienia bez dużego kapitału. Jasne.

Yyy, zgadzam się z tym w 100%, chociaż nie przeżyłem tego co ty, ale jak gdyby analizując sobie to, co wtedy się działo, chociażby z takich rozmów jak dzisiejsza, faktycznie widzę, że ten rynek dzisiaj jest bardziej efektywny. Możemy tą pozycję, wiadomo, nie zawsze ją dostaniemy, bo jak się źle ustawimy, jakiś front running i tak dalej. Jest wiele różnych elementów, które mogą spowodować, że nie dostaniemy pozycji albo nie wyjdziemy z tej pozycji, jakieś poślizgi, dziury w płynnościach i tak dalej, szczególnie na danych. I no jest mnóstwo różnych takich jak gdyby bieżących dzisiejszych yyy zagwozdek do rozgryzienia, jak sobie siedzimy i trejdujemy. Ale wtedy one również były. Tak. Tyle tylko, że dzisiaj faktycznie mogę sobie wziąć, nie wiem, 10 000 dolarów, otworzyć sobie rachunek w jakimś tam clearing houseie w Stanach i po prostu mieć dostęp do rynku. Tak. I mogę już. Na platformie na platformie tradingowej. No czy to jest jakiś E-trade, czy to ja mówię ET, bo to była moja tam otworzyłem pierwszy rachunek. Elektroniczny, no to oni wszystko załatwiają. To jest przecież nie musisz żadnej izby otwierać rachunków, żadnej izbie rozliczeniowej. Wszystko masz wszystko masz, wiesz, na jednej platformie. Tak. Właściwie samo założenie konta, no to trwa też właściwie chwilę. No dobra, w Stanach to trochę dłużej trwa niż w tych europejskich platformach, bo tutaj mamy trochę bardziej, mam wrażenie, zcyfryzowane wszystko, że ten wysyłanie dokumentów i tak dalej, ta weryfikacja. Wiem, że w Stanach, w niektórych, na przykład w tym Clearing Houseie, w którym ja jak gdyby mam konto, tam też jak gdyby mogę wysłać tylko przelew bądź czek, nie mogę wysłać, zasilić rachunku kartą, co jest w pewnym sensie dobre, niedobre. No bo jak gdyby to eliminuje, że człowiek czasem ma jakieś ciągoty, dobra, o teraz, teraz to jest ten moment, dopłacam i gram. Nie, tu nie, spokojnie, przelew. Tak, tak, tak, tak. A propos impulsywnego tradingu, na kanale już znajdziecie od mniej więcej tygodnia moją rozmowę z doktorem Woronowiczem, specjalistą od uzależnień behawioralnych. Bardzo fajna rozmowa do yyy takiej refleksji, do przekucia sobie tego, co robimy. Czy przypadkiem gdzieś tam się nie pojawiają jakieś zachowania, które mogą nas no zmiażdżyć, jak to się mówi psychicznie. Yyy, cóż, kończąc tą dzisiejszą rozmowę, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć pozostania po zyskownej stronie, zarówno tobie, jak i wam. I co? No ty to co było, to się nie wróci, ale ale dzisiejsze Tak, tak, ale dzisiejsze czasy też dają dużo, dużo frajdy i handel też może być pasjonujący i dać dać dużo zarobić. Oczywiście, oczywiście, jak najbardziej. Dziękuję bardzo. Dzięki. No.