Transcription
Dzień dobry. Dzień dobry. Z tej strony Paweł Albrech. A przed nami wyjątkowy odcinek, ponieważ moim gościem jest nikt inny jak Jakub Mauricz.
Ale tym razem zostałem poproszony w komentarzach z pomysłami do kolejnego odcinka o to, żebym zapytał Kubę, w jaki sposób wygląda jego dzień. Tak, każdy film praktycznie, który nagrywamy, opiera się o to, żeby lepiej spać, lepiej jeść, suplementować się, no i zdrowo się prowadzić, prowadzić trening siłowy i tak dalej, i tak dalej. Więc to wszystko wiemy. Więc żeby uniknąć powtórek, tych teoretycznych, to chciałbym w praktyce dowiedzieć się, jak wyglądają twoje dni. Biorąc pod uwagę to, że masz dzieci, prowadzisz firmę, jesteś ciągle w podróży, więc masz bardzo mało czasu. No i też dużo środków na to, żeby wybierać suplementy, które chcesz i aktywności, które chcesz. Więc chciałbym, żebyśmy się dowiedzieli, jak to robi Kuba, zaczynając od tego, od momentu, jak wstajesz, przez to, jak potem wyglądają twoje kolejne dni.
Jak wstaję, to różnie to bywa. Ja najczęściej wstaję dosyć wcześnie, bo moja dziewczyna ma budzik ustawiony na 5:30, o 7:00 rano jest w pracy i ja powiem ci, trochę to przeszczepiłem na siebie i zresztą mój menedżer i wspólnik Dominik Kwiatkowski, którego serdecznie pozdrawiam, też jest tego zdania, więc my często po 7:00 jesteśmy już w pracy. Ale co się takiego wydarzy, jeżeli mamy trochę większy bufor czasowy, czyli to zebranie się z łóżka jest takie dosyć energiczne, szybkie i faktycznie prysznic, ubrania i jest jeszcze jakaś przestrzeń, to jest śniadanko w domu. I tutaj bardzo często w tym domowym tym śniadaniu to jest po prostu jajko na 1000 sposobów, chociaż ulubioną wersją jest jajecznica z cebulką, smażona na maśle bądź maśle klarowanym i do tego jest jakiś akompaniament fajny, jakieś tam bułeczki. To jest jakaś tam ciabatka żytnia czy jakieś takie inne lepsze buły. To nie jest jakaś taka zwykła podła kajzerka, bo bo tego po prostu nie lubię. Moja dziewczyna też bardzo lubi sobie robić sałatki różne, także sałatka z fetą, z burakiem, z rukolą, z pomidorem, z papryką i tak dalej, więc tam dzieje się. Więc jest zawsze taki fajny akcent, powiedzmy, białkowo-tłuszczowy tego śniadania plus delikatny akcent węglowodanowy, który w zasadzie stanowi buła i do tego jakiś burak.
No ale czasami nie jest tak dobrze. Czasami gdzieś tam ten czas ucieka szybciej niż byśmy chcieli i wtedy i ona i ja jedziemy sobie do pracy. No i tu nie ukrywam, że my korzystamy z cateringu dietetycznego Wikinga. Jeżeli chodzi o catering dietetyczny, więc u mnie w pracy jest lodówka duża, więc w tej lodówce sobie Wiking siedzi. Ja korzystam z wariantu śródziemnomorskiego. Bardzo fajna opcja i ja też traktuję ten catering jako narzędzie. Po prostu to nie jest tak, że ja mam sztywno wyliczoną kaloryczność. Wiesz, jednak te 20 lat w zawodzie dietetyka robię, więc mam naprawdę sporo informacji na ten temat i zawsze mówię wszystkim pracownikom: "Słuchajcie, Mikasa jest sukasa, nie? Jakby to jest mój catering, ale jak macie jakąś potrzebę, sałatkę, shake, coś tam, coś tam, to sobie zjedzcie, bo mi chodzi po prostu o to, żeby od jednego do dwóch posiłków w tej pracy było, bo albo potrzebuję jeden, bo jestem po swoim śniadaniu, albo potrzebuję dwóch, no bo właśnie musiałem szybciej wyjechać do pracy i w pracy zjem sobie to śniadanko, potem obiad i potem już stamtąd wyjadę."
Więc też mając małe dzieci, tak jak zauważyłeś, no muszę jednak trochę tego gotowania wdrożyć. To, czy to będzie zupka, czy to będą ziemniaczki, jakiś obiad, czy to będą naleśniki w jakiejś lepszej odsłonie, to to jest dosyć ważne. Ale jak jest to śniadanko, czy to w domu, czy w pracy, no to towarzyszy temu odpowiednia suplementacja. I ja ostatnio nawet na moim Instagramie robiłem rolkę na ten temat, czyli jakie suplementy stosuję do śniadania. No więc tam najczęściej jest witamina D3 w tym okresie jesienno-zimowym, 4000 jednostek międzynarodowych, czyli 4000 IU, to wystarczy mi w zupełności. Więc czasami to jest Best Vitamin D3, a czasami stwierdzam: "A, dobra, przywalę sobie cały kompleks witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli AD, E, K2", ale też magnez, polifenole i L-teanina, która jest w sumie tak zawarta w preparacie Best One, więc czasem jedzie Best One, czasem jedzie sobie Best Vitamin D3. Kwasy tłuszczowe omega-3 to też bardzo ważna opcja. Oczywiście stosuję tutaj tą wersję EPA i DHA, czyli po prostu tran dobrej jakości, tak, taka omega-3 w płynie i to jest super. A do tego idzie szczep LP299V, czyli pewnie znany wielu osobom Samprobi IBS, czyli zielony Samprobi. I do tego jeszcze idzie wspomaganie mitochondriów, czyli Best Life, połączenie koenzymu Q10 z PQ, spermidyną, acetylowaną L-karnityną i magnezem. I do tego B kompleksy. Ja używam też akurat Best B Complex z Best Life i tak napakowany we wszystkie składniki odżywcze idę do roboty albo właśnie już po śniadanku w pracy rozpoczynam swój dzień.
Czyli ten tran bierzesz rano, tak, na śniadanie. Co dalej? Potem ulega mobbingowi, czyli [śmiech] Dominik, czyli Dominik tutaj oznacza te wszystkie zadania, które są do wykonania. Czasami są to rzeczy łatwe, proste i przyjemne, tak jak ja lubię, czyli muszę wymyślić sobie te, nie wiem, 5, 10, 15 scenariuszy pod rolki, pod YouTube'y, które nagrywamy, czy to z tobą, czy czy sami. Albo jest jakaś opcja, że trzeba no uskutecznić jakąś komunikację po prostu z ludźmi, tak? Czyli jakiś mail spłynął do nas z biura obsługi klienta, którego nikt nie ogarnie. No bo to są takie rzeczy mocno techniczne, jakieś zdrowotne i tak dalej, więc tu się dzieje. No ale powiem tak, jak są osoby, które w pracy się nudzą i nie mogą doczekać się tej 15:00 czy 16:00, tak ja wchodzę do pracy o 7:00 i nagle patrzę: "O, jest 14:00, jeszcze chwila i trzeba się pakować i jechać po dzieciaki, jeżeli to wypada akurat na mój tydzień opieki." Natomiast no w zasadzie tej pracy jest sporo, ale też tempo, które my sobie przyjęliśmy plus właśnie to, że jesteśmy dobrze odżywieni, dobrze zasileni, no powoduje, że jednak ta praca wre. Często jakby ktoś ma możliwość spędzenia trochę chociaż czasu z nami, zarówno w pracy albo widzi, jak to wygląda pod kątem, wiesz, mail, telefon, to tamto, to mówi: "Jezu, tak naprawdę u ciebie trzy osoby na raz chyba nie ogarnęłyby tego, co ty ogarniasz dobowo."
No właśnie, bo ja to powiem ze swojej perspektywy, no bo w kamerze tego nie widać, bo ty zawsze tutaj siedzisz u nas na kanale w miejscu, tak? Natomiast no dzisiaj wstałeś o 5:00, y, o 4:30. Jechaliście ze Szczecina do Warszawy samochodem, tak? Y wiele godzin. Zaczęliśmy od razu nagrywać i nagrywamy już tam któryś odcinek z kolei. Będziesz nagrywał jeszcze później cały dzień, potem jeszcze będziesz wracał, będziesz. Ja od kiedy nagrywamy, widzę ten twój tryb życia na na też, wiesz, rzucasz takimi hasłami i łacińskimi i tak dalej, różne te szczepy probiotyków. Zawsze wszyscy piszą, żebyś wolniej pisał, a jak mówisz wolniej, to się pytają, czy ci się nic nie stało. Tak, więc kognitywnie jesteś na wysokim poziomie i wysportowany i tak dalej.
Więc no jakby ten odcinek dla osób, które może nie znają aż tak bardzo Kuby, czy widzą pierwszy raz ten odcinek, no to jakby chcę zwrócić uwagę, że ty funkcjonujesz na bardzo wysokim poziomie. Wiele zadań jesteś w stanie wykonać, no głównie kognitywnie, tak? No bo fizycznie nie pracujesz, no poza transportem, gdzieś tam się przemieszczasz, więc jest mało czasu na wszystko, a jednak kognitywnie jesteś w stanie. W wielu wywiadach z rzędu, no te myśli z siebie wypływają w składny i zorganizowany sposób, więc dlatego to nagrywamy, nie? Więc doszliśmy do momentu, w którym no wstałeś, popracowałeś, zjadłeś śniadanie, wziąłeś suplementy i dalej, powiedzmy, że jest godzina, niech to będzie godzina 13:00, więc niech to jest jeszcze ta właśnie pora obiadowa.
W porze obiadowej tak naprawdę ja już staram się tutaj zawrzeć coś, co będzie się działo w dalszej części dnia. Czyli jeżeli jest dzisiaj taki dzień, że jest trochę spokój, odbiera dzieciaki z przedszkola i tak dalej, trochę się pobawimy, dzieci zjedzą obiad taki w domu, a potem zrobimy sobie trening, bo tutaj też jest to bardzo fajne, jak to często mówi się, że przykład idzie z góry, tak? Ja też staram się pokazać dzieciom, że ta aktywność fizyczna jest częścią takiej ogólnej zdrowej rutyny, nie? Czyli trzeba się po prostu ruszać. Tata robi jakieś, wiesz, rzeczy, co się podobają dzieciom, czyli jakieś pompki, stawanie na rękach i tak dalej, ale też jakieś inne rzeczy. Ile tata jest w stanie zrobić pompek? Wszystkie, nie? No wiadomo, więc to jest naprawdę bardzo dobra opcja i w zależności od tego ja programuję swój obiad, bo mój obiad albo może być bardziej bogaty na przykład w białko i tłuszcze, czyli to może być jakaś rybka, to może być mięsko, to może być omlet znowu, jeżeli nie było jajek na przykład, bo to był ten czas, gdzie jem śniadanie w pracy, to to też nie zawsze w kuchni Wikinga jest jakieś jajko na 1000 sposobów na śniadanko, to można sobie ogarnąć. A jeżeli mam taki dzień, gdzie wiem, że na 100% dzisiaj będę, nie wiem, układał te 4 metry drewna pod drewutnią albo będę robił z dzieciakami trening i tak dalej, no to wtedy idą bardziej węglowodany, czyli to jest jakiś makaron, to jest jakaś kasza, to jest jakiś ryż, czy ziemniaki i tak dalej, plus właśnie wsad białka w tym wszystkim.
No i do tego też idzie, wyobraź sobie, suplementacja. Tylko najczęściej tutaj już suplementujemy takie rzeczy, które mają działać kierunkowo, czyli to jest na przykład wsparcie wątroby, wsparcie żołądka, czyli pojawia się Best Liver, Best Gastric. To jest takie, jakby standardowe wsparcie, nie, w tym udziale. No bo te omega-3 już w zasadzie podrzuciłem, a z kolei takie elementy bardziej sedacyjne, tak, na usypianie, no to już będzie taki cynk, czy tam magnez, czy etas, czy właśnie Sleep Power, to będą produkty, które znajdą się w kolacji. Więc tutaj typowo podchodzę zadaniowo, nie? Wesprzeć wątrobę, wesprzeć żołądek. Czasem do tego też, jak jest naprawdę ogień na tłokach, jak to mówi Dominik i tych zadań jest dużo, to właśnie też idzie jakiś wkład antyoksydantów, więc pojawia się po raz kolejny albo jakiś preparat z resweratrolem, albo pojawia się właśnie kolejne dwie piguły Best Life i jest naprawdę fajnie.
To teraz dwa pytania. Pierwsze jest takie, czy ty to śniadanie, jak już ustaliliśmy, jesz albo w pracy, albo w domu i ten obiad, czy starasz się to jeść o równych porach, czy wtedy, kiedy masz moment wolny i wtedy jesz, czy ty się tak bardzo pilnujesz czasu? Wiesz co, jest to troszeczkę zbliżone, bo najczęściej to śniadanie to jest właśnie albo godzina, powiedzmy 7:00, albo przed 7:00. A jeżeli chodzi o obiad, to jest to około godziny 13:00. Ja staram się nie przejadać, czyli tutaj mówimy o gloryfikacji tego, co wielokrotnie mówiliśmy na kanale, czyli ten system intermittent fasting czy też postów okresowych, które no w zasadzie nasi rodzice czy dziadkowie nazywali jako śniadanie, obiad i kolacja. Trzy posiłki dla mnie to jest taki standard. Chyba, że jest właśnie trening i to był faktycznie bardziej trening o charakterze siłowym, a mniej jakieś mobilności i tego zakresu ruchu, żeby nie zdziadzieć, to wtedy faktycznie dochodzi też ten posiłek potreningowy, który jest bogaty w białka i węglowodany, czyli to, co też mówiliśmy na niedawno emitowanym filmie. Ale też często dochodzi do tego ten aspekt, że no jednak trzeba popatrzeć na to, co się konkretnie dzieje, albo też jak wyglądały moje podróże, bo to jest z kolei znowu inna bajka. No dzisiaj, tak jak powiedziałeś, tempo jest dobre, bo wstać 4:30, 5:00, jechać, być przed 10:00 tutaj w Warszawie, a koło godziny 17:00 pewnie jechać z powrotem, więc koło godziny 21:00, 22:00 będziemy na miejscu. Więc trzeba też wziąć pod uwagę to, że jednak ta regeneracja dla organizmu będzie ważna. Tak, ja wbrew pozorom też się muszę regenerować i muszę podziałać, ale też w związku z tym, jak na przykład mamy dłuższe podróże, no bo już za dwa tygodnie czeka nas takie tournée, gdzie jedziemy do Warszawy, potem do Białegostoku, do kuchni Wikinga, potem znowu do Warszawy i do domu, no to jednak tych restauracji czy cateringu i tak dalej też jest trochę więcej. I wtedy trzeba w tym dobrze ułożyć sobie ten plan, czyli ile z tych kalorii, na ile to była taka, wiesz, nagroda, takie guilty pleasure, powiedzmy, więc wjechał czy to jakiś deserek, czy czy jakiś tam, wiesz, bowl z sosem teriyaki, czy czymkolwiek innym i na ile to się różni od tego, co ja jem na co dzień, bo też w wielu rozmowach czy wywiadach ja mówiłem, że jako dietetyk, który ma prawie 20 lat doświadczenia, ja może 2 lata w sumie z takich, wiesz, okresów zsumowanych byłem na jakiejś diecie ścisłej, gdzie miałem wyliczone, że to jest 1800 czy 2500 kcal i tak dalej. Po prostu jem na oko, no bo wiem, co muszę i co mogę zjeść, nie? Jak mi brakuje kognitywy, no to trzeba popatrzeć na kwas omega-3, na wodę, na elektrolity, na jakieś pozostałe rzeczy, na to, czy jestem zmęczony, czy spanie i tak dalej, czy zdarzyły się jakieś pokarmy na lewo. Nie no, bo znowu, no ja też nie mam zamiaru być hipokrytą. Zdarzy się, że ktoś mnie zobaczy w restauracji, gdzie jem na przykład pizzę, nie? W Warszawie na przykład lubię bardzo lokal na Żoliborzu, "Sypka mąka i masło", fajna pizza, nie? Więc można tam jeść, ale znowu nawyki, nie? Gdybym jadł powiedzmy dwa, trzy razy w tygodniu pizzę, no to pewnie bym się bardziej toczył niż chodził, ale że gdzieś tam jest to raz na jakiś czas, czyli nie jem jakiejkolwiek pizzy, bo mi się chce, tylko jem naprawdę dobrą, jak gdzieś jestem i jest znakomita, no to to powoduje, że człowiek jest w formie.
Okej, to idźmy dalej. Zjadłeś obiad, wziąłeś suple po obiedzie, dochodzimy do kolacji. Do której godziny jesz? Wiesz co, staram się zakończyć ten posiłek około godziny 19:00, 20:00, czyli tak jak najczęściej jest z dzieciakami. Jest opcja właśnie posiłku, żeby dać jeszcze czas na to, żeby nerki wyfiltrowały i tak dalej. No bo trzylatek i pięciolatka to jeszcze czasem trzeba przypomnieć, żeby zrobili siusiu. Więc jest posiłek, jest trochę zabaw, jest potem kąpanie się, właśnie po kąpaniu jest jeszcze jakieś, wiesz, potrzeby fizjologiczne, jakieś czytanie bajeczki na deser, że tak powiem, przed pójściem spać. No i wtedy już dzieciaki idą spać. Więc jak się robi ta godzina, powiedzmy 20:30, gdzie dzieci śpią, no to dla mnie to jest już taki naprawdę czas dla mnie i dla mojej partnerki, żeby już się tak wyciszyć. Staramy się nie oglądać jakiś tam filmów, seriali, okej, wiadomo, czasem coś wpadnie, aczkolwiek generalnie robimy tak, że bardziej wieczorem to jest właśnie takie, wiesz, już spokój, relaks i tak dalej. No teraz jak jest okres jesienno-zimowy, to właśnie jakaś wieczorna herbatka, kominek i tak dalej. Tak jest miło, ciepło, fajnie, przyjemnie, wiesz, podczerwień, która jest emitowana przez ten kominek palący się. To jest też coś, co pomaga człowiekowi się wyciszyć. No i po prostu jest też miło. Ale raczej te ostatnie minuty czy godziny tak przed pójściem spać to nie jest właśnie aperol czy czy winko czy jakieś pozostałe rzeczy. No bo sami wiemy, że alkohol raczej szkodzi zdrowiu. Wiadomo, jak przychodzi jakiś weekend i tak dalej, czy czy jakiś wyjazd na wakacje, no to można coś odpalić, ale staram się na co dzień po prostu z alkoholu rezygnować, bo jednak wiem, jak to wpływa i na funkcje kognitywne, i na skupienie, i na wszystkie rzeczy dotyczące nawet markerów zmęczenia, kortyzolu i tak dalej. Więc takie dosyć higieniczne opcje. Najczęściej 22:00, 22:30 już śpimy. No to tym bardziej, jak trzeba o tej 5:30 wstać, no to parę godzin z tego snu trzeba wycyklować.
No a powiedz mi, w trakcie dnia jak coś podjadasz, nie wiem, w trasie jesteś, czy długo tego śniadania nie zjadłeś, bo szybko wyszedłeś, chcesz coś podjeść, to jakie rzeczy wybierasz? Wybierasz rzeczy ze źródłem białka, czy... Jest takie porzekadło: "Kto z sobą nosi, ten się nie prosi." Więc najczęściej z Dominikiem jak wyjeżdżamy, to robimy sobie przygotowanie we własnym zakresie. Czasami on coś ugotuje, czasami ja coś ugotuję i to jest nawet, wiesz, po prostu wersja jakby bolognese, tylko bez spaghetti, tak? Czyli sama ta baza po prostu z mięcha, pomidorów i tak dalej. Chociaż jak jest taki dzień, gdzie właśnie czy to ja, czy Dominik mieliśmy trening, no to się pytam, mówię: "Słuchaj, Rob, robimy z ryżem, czy z makaronem, czy po prostu solo mięcho?" No i wtedy na tym przetrwamy sobie do tej Warszawy te 5 godzin. Także...
Czyli mięso mielone z sosem pomidorowym sobie robicie do pojemnika i jecie to potem na zimno? Jakby tak... Tak, ale dzisiaj na przykład miałem tak, że miałem fantastyczne kanapki z chorizo, z szynką parmeńską, z rukolą, z sosem na bazie takiego spicy mayo i tak dalej, które przygotowała mi moja dziewczyna. Plus jeszcze wjechały batony akurat proteinowe, także to też jest fajna opcja. No i jak skończymy nagrywać ten odcinek, to idziemy tutaj na obiad, także można to wszystko sobie zaplanować.
No okej. A wieczorem, bo były suple rano, suple po południu i suple wieczorem, to co bierzesz jeszcze na wieczór? Wiesz co, na wieczór najczęściej podrzucam sobie coś takiego na wsparcie mózgu, bo jednak kwasy tłuszczowe omega-3 są ważne z perspektywy ogólnego funkcjonowania, wiesz, bronienia przed stanem zapalnym i tak dalej, zwiększenia funkcji kognitywnych, ale też tej sedacji, regeneracji. Więc na kolację to jest właśnie podwójna znowu druga porcja kwasów omega-3 plus dochodzi do tego magnez w formie biglicinianu i taurynianu. Tu jest akurat Best Night od Best Lab. Wchodzi do tego Best Biotic, czyli ten preparat probiotyczny wieloszczepowy, który wielokrotnie tutaj omawialiśmy sobie na łamach naszych spotkań. I tutaj też wchodzi kilka rzeczy takich z branży beauty trochę, bo ja też nie ukrywam, przerobiłem już kilkukrotnie różne fazy problemów z włosami i i teraz to wypadanie fizjologiczne i androgenowe i tak dalej i tak dalej. To jest mi naprawdę taki dosyć mocno przerobiony temat. I dla mnie tak naprawdę to jest też czas na taką dużą dawkę biotyny. 2 mg biotyny, więc naprawdę sporo, spora dawka. Plus do tego wkładam jeszcze Hair Power, czyli tam jest poza palmą sabałową, czyli ekstraktem z palmy sabałowej, żeby chronić się przed tym wpływem dihydrotestosteronu. To jest jeszcze MSM, jest właśnie witamina B7, czyli biotyna i pozostałe, ale też dokładam do tego hydrolizowany kolagen. Wróć, nie hydrolizowany kolagen, tylko peptydy kolagenu plus MSM i ekstrakt z pokrzywy, czyli Best Collagen od Best Lab. I to jest już prawie końcówka mojej suplementacji, bo tak jak mówiłem, no kolacja, a pójście spać to u mnie jest jeszcze jakiś tam czas, powiedzmy półtorej do dwóch godzin przerwy, więc przed samym pójściem spać biorę jeszcze jedną kapsułkę Sleep Power i to jest naprawdę super złoto, bo kawa u mnie w perspektywie dnia wygląda różnie. Czasami jest tak, że nie wypiję żadnej kawy i to jest okej. Chociaż faktycznie wtedy od 18:00 czuję już, że no mam tą baterię na wyczerpaniu. Ale jak wypiję jedną albo dwie kawy, czyli powiedzmy pierwsza to jest około godziny 8:00, 9:00, tak powiedzmy po kilku zadaniach spełnionych w biurze, druga tak do godziny 13:00, 14:00, no to wtedy tego prądu, tej energii mam na naprawdę bardzo długo. I czasami jest tak, że jest ta godzina 20:00, 21:00 i tak sobie leżymy i tak mówię: "Fajnie, ale jednak już powoli chciałbym, żeby gdzieś tam pójść sobie spać." Więc tak, 22:00, te pół godziny przed pójściem spać jeszcze dopijamy sobie właśnie po jednej kapsułce Sleep Power. No i nie trzeba długo czekać. Właśnie ten etas i te wszystkie pozostałe składniki jak Passi Flora, Maka Peruwiańska, teanina bardzo fajnie zaczynają wpędzać w taki właśnie błogi nastrój. No i wtedy sobie śpimy i naprawdę ten sen jest rewelacyjnej jakości, więc ja na co dzień raczej nie narzekam ani na skupienie, ani na poziom energii.
Czyli tu dwie rzeczy wyłapałem też ważne dla siebie, że ty bierzesz omegę rano i omegę wieczorem, czyli masz podwójną dawkę, jakby dwie kapsułki, powiedzmy, w sumie wychodzi mi 2,5 g EPA i DHA. Okej. Czyli to jakby rano i wieczorem. Do tego probiotyk bierzesz wieczorem, a nie rano. Rano biorę LP299V, czyli Samprobi IBS. A wieczorem, tak, żeby jakby co przygotować organizm na trawienie i tak dalej tych produktów bardziej. Wiesz co, trochę tak, bo faktycznie ja zauważyłem, że u mnie zwłaszcza działa to w ten sposób, że LP299V bardzo fajnie uniewrażliwia mi jelita. Jeżeli właśnie zdarzy się, nie wiem, jakieś wyjście do restauracji, wiesz, jakaś rozmowa biznesowa i ktoś powie: "A, może tam coś zjemy, a może jakiś deserek, lody, nie wiem, coś tam." No ja w sumie jakby tak robię rachunek sumienia, czy można czy nie można, to jak się skuszę, no to żeby potem nie było jakichś wzdęć i tak dalej, to po prostu ten LP299V, ten zielony Samprobi robi super robotę. Zapomniałem o jednej rzeczy, jak mam tą suplementację w biurze, to biorę też sobie Samprobi Stress, czyli te dwa szczepy z Instytutu Rosell, czyli ten psychobiotyk. Rewelacyjnie on na mnie działa. Ostatnio zresztą z panią doktor Nataszą Piaseczną miałem live'a na ten temat i ona właśnie zachwalała ten produkt, że był badany w takim modelu SHINE, który pokazuje, że właśnie ilość GABA, czyli kwasu gamma-aminomasłowego, tego uspokajacza dla naszego układu nerwowego, jest w stanie wzrosnąć pięciokrotnie i mówiła, że to już jest widoczne po miesiącu suplementacji. Mówię: "Wiesz co, Natasza mówi: "Ja zauważyłem, że u mnie Samprobi Stress, to działa jak na żądanie, ale to mówię u mnie, u siebie, nie?" Gdzie jak czuję, że po prostu jest tyle tych zadań, że już po prostu nie wiem za co się złapać pierwsze, to biorę Samprobi Stress i po 20, 30 minutach ja jestem naprawdę w takim sweet spocie, że to jest koniec. Ja po prostu wtedy mam tylko zadanie po kolei: "Dobra, zrobię to, zrobię to, zrobię to" i po prostu odkreślam sobie te zadania z listy, jest super. A normalnie bywało tak, że jak miałem jakieś zaległości z robotą, bo właśnie, wiesz, jeden wyjazd, drugi wyjazd, coś tam z dziećmi, dzieci się pochorowały, więc trzeba było robić, wiesz, kindergarten w domu, to bywało tak, że mnie frustracja zjadała, że mówię: "Komuś coś obiecałem i znowu nie dowiozę i tak dalej", a jak biorę Samprobi Stress, to naprawdę jestem w tej strefie zen. Po prostu wypycham te zadania i jestem dużo bardziej produktywny. Okej, jeszcze jest Relax Power, ale to jest... Relax Power używam, powiem ci, typowo na zadania specjalne, czyli jak jest tak na przykład, że wyjdzie po prostu tak, że opiję się więcej kawy, co mi nie służy, u mnie tak trzy, cztery kawy dziennie i więcej to jest już o dużo za dużo i wtedy zamiast właśnie skupić się, zamiast redukować to zmęczenie, to jestem taki jak, wiesz, wiewiórka w skoku przez płot, nie? Taki po prostu elektryczny mega. Są też takie dowcipkujące pytania ludzi w internecie od ponad 13 lat, tak? Bo od 2012 roku cały czas jest pytanie: "Dobra Kuba, to powiedz mi, co ty naprawdę, naprawdę bierzesz, że gdzieś tam masz takie gadane, że ta gadka jest taka i jest tempo i tak dalej." Ja mówię: "No jakby ja wpadłem po prostu do kociołka z magicznym napojem, nie? I ja tak mam od zawsze. To, co robię, przynosi mi zarąbistą satysfakcję, więc ja nie mam pracy, ja mam karierę." A właśnie przez utrzymanie tych ogólnych zasad higieny życia, czyli kwas omega, magnez i tak dalej, wiesz, etas, Sleep Power, to wszystko po kolei, co gdzieś tam sam też z dumą tworzę na rynek od kilku ładnych lat, to jest to, co mi bardzo pomaga utrzymać to tempo roboty.
Okej, to są jeszcze dwie rzeczy, o które chcę zapytać. Jedna to jest catering dietetyczny. Widziałem w komentarzach takie komentarze, że "O, wielki dietetyk jedzie na cateringu sam". No wydaje mi się, że catering jest dla zdrowych ludzi, tak? No bo jak ktoś ma problemy z glutenem, z laktozą i tak dalej, z histaminą, to ciężko jest catering, który jest cały czas inny i tak dalej. Nie jesteśmy w stanie wyłapać produktów, które nam szkodzą. Jak ktoś ma normalny żołądek, to catering jest rozwiązaniem na takie właśnie życie, gdzie no samemu ciężko jest coś ugotować, a jednak gdzieś ten limit kalorii i ta zrównoważona dieta gdzieś tam się pojawia, nie? Dokładnie. Tak. Zresztą ja nie rozumiem zarzutu, dlaczego dietetyk nie ma korzystać z cateringu. Tym bardziej, że ja w dużej mierze mam wpływ na to, co dzieje się w kuchni Wikinga, nie? I jakby po to też ta współpraca została nawiązana, żeby zmienić po prostu oblicze, wyspecjalizować się i te wszystkie, jakby gliniane nogi, że tak powiem, pousuwać. Dlaczego dietetyk ma być od razu kucharzem? Jakby moje życie ma orbitować wokół przygotowania sobie posiłków. No oczywiście śniadanie zrobię sobie sam często, kolację zrobię sobie sam często, albo dla dzieci muszę coś gotować, więc jest super, ale jak jestem w pracy, to nie chcę właśnie wylądować jak Kowalski z jakąś, nie wiem, bułką, kajzerką, z serem i szynką, czy pójść do lodówki vendingowej, albo odwiedzić pobliską jadłodajnię i... Bo tak to się skończy. Bo tak to się skończy, bo coś trzeba jeść. A ja mam akurat tak, że jak już mi burczy w brzuchu, już mam taki mega głód, to ja naprawdę czuję, że mój mózg wymaga zasilania i to prawdopodobnie bierze się z tego, że mózg spala około 20% dziennie dostarczonych kalorii. A jak ja mam tyle roboty kognitywnej, tyle roboty związanej z funkcjonowaniem umysłu, no to ja czuję, że mam zapotrzebowanie kaloryczne nie mniejsze niż szachista, nie? Więc u mnie typowo dobre jakościowo jedzenie to jest gwarant dobrej roboty. Jak skończy się jedzenie i ja jestem głodny, no to jest albo opcja dobra: zjeść syf, czyli nie wiem, pójść po jakiś wafelek, czekoladkę, ale wiem, że to jest takie, wiesz, krótkoterminowe paliwo, że to za 20 minut się skończy i i będę żałował mocno. Albo mogę stwierdzić, że dobra, no to odpuszczę robotę, no bo jestem głodny, a nie zabrałem ze sobą żarcia. Więc catering moim zdaniem jest doskonałym narzędziem, które właśnie potrafi poratować taką sytuację zgodnie z maksymą: "Kto z sobą nosi, ten się nie prosi."
No i zakładam, że właśnie unikasz cukru i tych rzeczy, które na chwilę dają przyjemność i gdzieś tam tą kalorię prostą, ale ale później no ta kognitywa spada, tak, że no nic się nie da praktycznie wymyśleć. A jak zjem coś słodkiego i przez chwilę coś porobię przez 15 minut, później już odchodzę od komputera i sobie dziękuję, tak i pukam się w głowę, po co ja to zrobiłem, jak potem się nie da już myśleć. Ale jeszcze chciałem cię zapytać o trening, tak, w momencie powiedzmy, w którym jakby nic ci nie jest, jesteś w pełni zdrowy i tak dalej, nie masz żadnych bolączek, to o której godzinie trenujesz, o której nie trenujesz? Wiesz co i co trenujesz? Wiesz co? Powiem ci tak, to trochę się zmieniało na przestrzeni czasu, bo bywało tak, że właśnie trenowałem po położeniu dzieci spać koło 20:00. No i wiedziałem, że to jest nie do końca dobry pomysł, ale z drugiej strony to była taka jedyna opcja, gdzie mogę wykonać wszystkie powierzone mi zadania. Mogę odebrać dzieci, mogę z nimi spędzić czas, czyli nie udawać, że z nimi jestem i dobra, w telefonie, aha, aha. Tylko faktycznie gdzieś tam filuję na nie jednym okiem albo gdzieś tam się z nimi bawię i i czytam książki, czy tam coś im pomagam zrozumieć, jak to funkcjonuje i jak dzieci pójdą spać. Mówię: "No dobra, no sam mówię, że gdzieś tam 20:00 nie jest najlepszy czas na trening." To się też wiązało potem z późną kolacją, tylko że ta późna kolacja przebierała formę bardziej takiego posiłku klasy MRP, czyli te pełnowartościowe zamienniki posiłków, tak jak mamy Super Sonic Food Powder czy jakieś tam inne produkty, albo nawet właśnie od biedy białko serwatkowe plus banan i i też jest okej, nie? Zjedzone, kortyzol w dół, insulina w górę, no to też wtedy lepiej melatonina funkcjonuje i jest fajnie. Ale teraz najczęściej jest tak, że właśnie trenuję w tych porach wczesnopołudniowych, bym powiedział, czyli tak jak odbieram dzieciaki. Dzieciaki jako trzylatka, trzylatek i pięciolatka są już też bardzo rozumne i chętne do współpracy. Więc dla mnie to jest tak naprawdę forma treningu. One też to traktują jako rozrywkę, trochę sobie potańczą. No dlatego też sobie uzbroiłem swój garaż właśnie jako siłownię. Więc klatka wjechała, tak, dokładnie jest zamontowana. Jest sztanga, są obciążenia, są kettle, jest ławeczka, są gumy, więc tak naprawdę wszystko, co potrzeba, jest dosłownie na 5 m kwadratowych.
I wtedy jak skończysz trening, no to jesz to śniadanie, przepraszam, ten posiłek potreningowy jesz i on dochodzi jakby do tej puli tego... śniadania, obiadu, kolacji. Jest ten czwarty posiłek jakby po tym. Tak, więc zobacz, że tak naprawdę w sprytny sposób sobie zrobiłem rotację kaloryczną, nie? Czyli mam trzy posiłki w dzień treningowy, cztery posiłki i zwyżkę kaloryczną w dzień treningowy, czyli jest tutaj trochę mniej, tutaj trochę więcej. To też pomaga w zasadzie tej insulinie zostać na czujności, żeby nie popadać w insulinoporność. No bo jednak nie tylko sama dawka węglowodanów, ale też udział ogólnie kalorii i to, jaki jest wydatek energetyczny, czyli trening, nie trening i tak dalej, będzie wpływało na to, co się dzieje z naszą wrażliwością na działanie insuliny, ze składem ciała, z formą, ze wszystkim.
A co z suplami dotyczącymi siłowni, które omawialiśmy w innych odcinkach, typu kreatyna, arginina, cytrulina, EA i tak dalej? Czy ty bierzesz, czy nie bierzesz? Wiesz co, tutaj szczerze przyznam, że trochę to zaniedbuję, bo najczęściej korzystam albo z takiej, wiesz, wieloskładnikowej przedtreningówki, taką jak na przykład mam z albo Optimum Nutrition, albo z Treka. Tutaj absolutnie nie jestem w ogóle przywiązany do tego. Po prostu wszystko to, co ma w składzie beta-alaninę, kreatynę, cytrulinę, AKG, to traktuję jako jakąś przedtreningówkę. Jest spoko. Ale do tego też lubię sobie podrzucić takie 5 g kreatyny w formie zwykłego monohydratu. I po treningu to jest zawsze właśnie jakaś mieszanka węglowodanów w formie prostej, czyli tutaj najczęściej właśnie dojrzały banan wchodzi czy jakiś ananas, takie, wiesz, mocno glikemiczne owoce i do tego wjeżdża białko serwatkowe. I białko serwatkowe akurat biorę z Best Lab, bo ono ma tam optymalną dawkę aminokwasów dla mnie. Tak, kreatyna, tauryna i glutamina i bromelaina z ananasa, także super. Ja generalnie już się dawno temu pozbyłem takich ambicji kulturystycznych jako, wiesz, 20-letni "mięśniak" i tak dalej. To jakby kulturystyka, ten bodybuilding to było moje życie, prawdopodobnie też związane z tym, że w tamtym czasie pełniłem funkcję wiceredaktora naczelnego "Muscle & Fitness" w polskiej edycji. A potem jak trochę się też bardziej nauczyłem, trochę już miałem więcej tego siedzenia i takiej roboty, wiesz, dyrygującej, że tak powiem, no to stwierdziłem: "Dobra, no wszystko fajnie, tylko jak ja mam na przykład pilnować teraz tego treningu i tych posiłków i tak dalej, suplementacji, żeby ważyć 86-87 kg, a jak trochę mi to nawet w tygodniu tąpnie, to ja już ważę 82 kg, bo ze mnie masa mięśniowa to ucieka po prostu bardzo szybko." Ale też dzięki temu nie mam takich skłonności do tycia, nie. Nawet jak gdzieś tam zdarzały się takie momenty, gdzie odpuściłem sobie trochę właśnie zasady żywieniowe i tak, wiesz, poszedłem w taki, no nie chcę nazywać tego "chlewem", ale powiedziałbym, odpalam zwykłego Kowalskiego, czyli kawka z syropem i tak dalej, bitą śmietaną, a chętnie deserek, a chętnie, a może zjemy sobie jakieś chipsy do serialu? A chętnie. No i potem gdzieś tam, wiesz, widzi się, że nie masz tego treningu, jest na wygrzewaniu, patrzysz, mówię: "O, jestem w stanie złapać się za skórę na brzuchu, czyli już jest źle." U mnie wcześnie na szczęście zapala się to światło ostrzegawcze, bo u niektórych osób, które borykają się z otyłością i potem: "Ojoj, jaki jestem biedny, schorowany", to se myślę: "Ej, typie, jakby jedyne, co się zmieniało u ciebie na przestrzeni kilku miesięcy, to tylko numer po prostu ubrań pod kątem rozmiaru w szafie, a nie to, czy ty w ogóle..."
Zdałeś sobie sprawę z tego, że przekroczyłeś Rubikon. Także u mnie to się zapala bardzo szybko i zgodnie z pożekadłem, im dalej wl, tym więcej drzew. Lepiej się skupnąć jak masz te plus 3 plus 5 kg niż plus 15 plus 30. Więc to jest też taki apel, który mam dla wielu osób, żeby nie nie jojczyć po tym, jacy wy jesteście biedni, schorowani jak otyłość, tylko weźmy pod uwagę, że już mieliście wcześniej insulinoporność, była nadwaga, był olewczy stosunek do swojego trybu życia. No i niestety potem tak to się kończy.
No jeżeli ktoś chodzi do pracy na na etacie na 8 godzin i nawet ma dzieci, no to to w porównaniu do do kogoś, kto prowadzi ileś tam firm i tak dalej, to to jest jakby pikuś. 10 tego, co przedsiębiorca wykonuje na wysokim poziomie działający tak pracując od 5:00 rano do tej 22:00 ciągle myśląc o tym tak bo to nie jest tak że się że się jesteś w stanie wyłączyć chciałem cię zapytać jeszcze więc nie ma wymówek a chciałem cię zapytać o taki twój secret source na zasadzie u mnie żebyś analogi zrozumiał pytanie jest tak że jeżeli przestanę ćwiczyć to wtedy sypie mi się wszystko. Czyli tak, wykonuję mniej zadań, bardziej se pogram w gierkę niż zrobię jakieś zadania, które mam do zrobienia. No przestaję się trzymać z jedzeniem. Wejdzie więcej słodkiego niż normalnie. Jeżeli trzy razy w tygodniu nie pójdę na siłownię, to wtedy cała jakby to jest fundament, wiesz, takiego, takiej dyscypliny. Co u ciebie jest takim tego fundamentem tej takiej pracy kognitywnej, zdrowia, które masz, które wiesz, że ono jest fundamentem?
U mnie jest to sama co u ciebie, czyli trening, ale dorzuciłbym też do tego sen. Ja mam tak od dzieciaka naprawdę, od kiedy miałem 5 s lat i pamiętam to dla mnie zawsze to, żeby się wyspać to było najważniejsze. Ja bardzo często też nie doczekałem do imprezy sylwestrowej. Zawsze bardzo chciałem zobaczyć te fajerwerki, ale finalnie już tam 2021 odpływałem i jak uczyłem się do jakichś egzaminów, do kartkówek, sprawdzianów, do wszystkiego po kolei, to też uczyłem się powiedzmy tam do tej godziny 20:00, 22:00. Jak już widziałem, że odpływam, już się robię rozkojarzony, to stwierdziłem: "Dobra, trudno, no to co się nauczyłem, to się nauczyłem, to czego nie wiem, nie pamiętam, to to już nie będę robił y po prostu jakichś żartów". Ja też byłem uczniem i studentem, który bardzo uważał na zajęciach, więc ja stwierdzałem, że ja dużo wyciągnąłem z samej lekcji, bo słuchałem i i skupienie miałem na wysokim poziomie, a najczęściej uczenie się do jakiś tam sprawdzianów i tak dalej. To miałem tak dzień dwa przed egzaminem, nie? I i zawsze się udawało, zawsze miałem dobre oceny, także bez problemu.
Ale tak, trening u mnie ewidentnie powiem ci, że w tym czasie, gdzie byłem dużo bardziej aktywny i była ta forma i mobilności zachowana i pozostałe rzeczy w związku ze wzmacnianiem, to super. Dużo większy poziom energii, dużo większa sprawność. Mimo tych podróży w samolocie, czy w aucie, czy siedzenia właśnie na podcastach, siedzenia w biurze i tak dalej, nic mnie nie bolało. A potem było tak, że zmieniłem miejsce zamieszkania. Y, więc zanim jakby ta siłownia powstała, jakby przy swojej zajętości mogłem zapomnieć o tym, że pojawi się regularnie y na siłowni, więc tam no u mnie zmieniało się to jak w kalejdoskopie. M i i po prostu w tych kilku miesiącach zauważyłem właśnie, że a tu coś tam kulszowo-goleniowe, tu coś pod takie objawy jak rwa kulszowa i tak dalej. No i oczywiście jak to się już wyprostuje to jest super, ale no też rozumiem osoby, których produktywność jest osłabiona tak samo jak nastrój, bo coś ich tam przewlekle boli. To też nie jest właśnie tak jak wiele osób myśli, że o dobra, bo już tam te stawy kręgosłup zniszczone, nie. Najczęściej to jest wynik po prostu pewnych przykurczów, rozciągnięć, osłabień i 85% tych dolegliwości bólowych ma przyczyny mięściowo-opowięziowe, więc trzeba po prostu pójść do dobrego fizjoterapeuty, który zrobi testy, oceni gdzie problem, to wzmocni, to gdzieś tam rozluźni i nagle pyk, jest wszystko super. Czasem w jednej czy dwóch, trzech terapiach przechodzi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale trzeba pamiętać, że potem na nas jest cedowana odpowiedzialność, żeby to utrzymać, bo to jest tak jakby wyjąć auto z detailingu. Wow, no błyszczy się super, pięknie pachnie i tak dalej. No tylko jak będziemy cały czas jedli jakieś fast foody w środku i tu frytka, tu jakieś panierki i tak dalej, no to się znowu zrobi syw, smród i tak dalej, nie? I trzeba po prostu pamiętać o tym, żeby to utrzymywać w czystości.
Tutaj myślę, że tym akcentem dochodzimy do konkluzji, która jest taka, że idąc spać i wstając rano z poniedziałku na wtorek nie zeruje nam się nasze życie od nowa, tak, od 6:00 rano na nowo, tylko bilans kaloryczny czy ilość jednostek treningowych, ona jest w ujęciu całego życia, nie nawet roku czy miesiąca, tylko po prostu to jak się prowadzimy każdego dnia daje nam potem rezultaty, a nie tak, że resetuje nam się tydzień, to w następnym tygodniu możemy zreć popcorn i chipsy do oporu, a w następnym tygodniu będziemy chodzić na siłowni. nie będzie okej, tylko to jest konsekwencja wyborów. No bo ja też widzę cię tutaj w studiu, obserwuję. Czasami jakieś ciastka były czy coś, bo już nie było nic do jedzenia, no to widzę cię jedzącego ciastko, ale to nie znaczy, że ty nagle jesteś gruby, bo zjadłeś kilka ciastek, tak? tylko konsekwentnie potem cały tydzień jakby no dopasowuje się do tych zdarzeń, które się gdzieś tam działy tak y w niezaplanowany sposób, ale konsekwentnie robiąc to co mamy do zrobienia w zdrowy sposób, no to utrzymujemy tą kognitywną zdolność, mobilność, siłę i testosteron i tak dalej.
To jeszcze to jeszcze jedno ci powiem, bo w zasadzie takiego podejścia właśnie, żeby sprzątać bałagan po kimś, to nauczyłem się w zasadzie od 2014 roku, kiedy zajmowałem się zawodnikami sportów walki. No i wiadomo tam jest ten niewdzięczny temat zbijania wagi. Więc taki powiedzmy Michał Materla, który waży prawie stówę na co dzień, bije się w kategorii do 84. Asia Jędrzejczyk, która waży 62 kg, bije się w 110 funtach, czyli 52 kg. Więc no tam trzeba naprawdę się mocno nagimnastykować, bo to nie jest tak, że oni wiesz hodują brzuchy poza walkami, tylko po prostu to jest ogromna masa mięśniowa, siła, woda i tak dalej. I to trzeba jakoś sobie pozgrywać, żeby to wszystko miało ręce i nogi. No i pamiętam też, że zajmowałem się kilka razy takim niepokornym zawodnikiem, jakim jest Norman Park. No i wtedy tłumaczyłem mu, że słuchaj, nawet jak właśnie odwalisz coś, że zjesz jakiegoś kebaba, pizzę i tak dalej, to ja po prostu muszę o tym wiedzieć. Bo jak ty zrobisz błąd, to to nie jest tak, że ja cię mam, nie wiem, rypać za to, czy ty masz udawać, że nic się nie stało. Ja muszę myśleć jak po prostu te kolejne kroki programować. I dokładnie to samo robię u siebie. Dlatego wcześniej mówiłem, że ja nigdy nie byłem na jakiejś stałej diecie, może tam 2 lata podzi okresy, to była stała dieta. A tak to w zasadzie myślę o tym, co zrobiłem, jakie są tego konsekwencje i jak działać dalej. I to wydaje mi się, że jest takie clue do sukcesu, bo wiele osób ma taki słomiany zapał, że o dobra 2 stycznia, nowy rok, nowy ja i tak dalej, jadę z koksem, a potem przed trzema królami zjemy sobie, nie wiem, torcik, bo ciocia ma imieniny i potemż torcik. Dobra, to nie dla mnie. No właśnie nie. Ten torcik nie zmienia tego, że ty dalej możesz być zdrowy, tylko po prostu teraz w ciągu tych trzech, czterech dni nie jedz tych słodyczy. Jedz bardziej właśnie pokarmy zbudowane na białko, czyli jedz sobie jakąś pierś kurczaka, pierśń dyka czy żeberka, kapusta zasmażona i tak dalej. A nie dowalaj do tego bagietki, ziemniaków, kopytek czy czegokolwiek innego i tyle.
Tak, bo jak mamy 7 dni, w każdym mamy powiedzmy 2500 kalorii, a w jednym zjemy 6000 kalorii, bo się zjemy całą blachę ciasta, tak? No to te 6000 kalorii rozkłada się na wszystkie kolejne dni do przodu, a nie, że od środy to się resetuje i znowu mamy 2000 do zrobienia. Tak, żeby to wybrzmiało. Nie nakłaniam was do jedzenia całej blachy ciasta, ale tak, Paweł ma rację. [śmiech] No na tej zasadzie, nie? No to mówię o świętach na przykład. A jak ktoś jedzie na święta, no to zje te 6000 kalorii od rana do wieczora. Natomiast no myślę, że mamy tutaj cały przekrój tego jak funkcjonujesz. Bardzo ci za to dziękuję. Dziękuję wam, że obejrzeliście ten odcinek. Zachęcam jak zawsze do tego, żeby wejść w opis i znaleźć filmy, które nagrywaliśmy z Kubą na wiele różnych tematów. Wejź na kanał Kuby, gdzie też na bieżąco opowiadasz o rzeczach związanych ze zdrowiem. Bardzo wam dziękuję. Mam nadzieję, że ten odcinek przyczyni się trochę do tego, żeby bardziej dbać o siebie i myśleć o tym w kontekście całego życia, a nie tylko zdarzenia, które ma być jakąś mobilizacją. miesięczną. Dziękuję bardzo. Pozdrawiamy. Cześć.