Transcription
To już 2500 lat temu starożytni Grecy wyobrażali sobie w jaki sposób można byłoby stworzyć sztuczne życie, roboty, a nawet przewidywali coś, co dziś nazwalibyśmy sztuczną inteligencją.
Już w starożytności Grecy rozumieli związek między tyranią a technologią. Technologia może sprzyjać tyranii. Arystoteles, wielki uczony, naprawdę rozważał istnienie automatów. Łączył je z niewolnictwem. Myślę, że mit o Pandorze to naprawdę świetna metafora czarnej skrzynki. Sztuczna inteligencja jest właśnie jak czarna skrzynka. Jest jak zapieczętowany dar Pandory. Dziś zawiera ogromne ilości danych, a proces podejmowania decyzji jest przed nami ukryty.
Czy nieśmiertelność była pierwszą obsesją człowieka? Odkryłam, że w starożytności istniało wiele przykładów użycia broni biologicznej albo chemicznej. Aleksandria była czymś w rodzaju starożytnej doliny krzemowej. Wszystkie urządzenia wydają się dość urocze, są zabawne. Dopiero kiedy te urządzenia zostają zesłane na Ziemię, wtedy zaczynają powodować chaos, spustoszenie i najróżniejsze problemy dla ludzi. Czy budujemy teraz coś, czego oni się obawiali?
Adrian Major jest wybitną historyczką Stanforda. Jej badania wprawiły świat w osłupienie, gdy wykazała, że antyczne cywilizacje wymyśliły broń biologiczną. Zanim powstała sztuczna inteligencja, zanim zaczęliśmy mówić o robotach i technologicznej rewolucji, ludzkość już śniła o stworzeniu sztucznego człowieka.
Partnerem odcinka jest ja and soda. Zamień zwykłą wodę gazowaną w swój ulubiony smak w kilka sekund.
Czy nieśmiertelność była pierwszą obsesją człowieka? Nie wiem czy nieśmiertelność była pierwszą ludzką obsesją, ale wiemy, że ludzie zawsze, przynajmniej według dowodów jakie mamy w starożytnej mitologii, chcieli naśladować naturę. W pewnym sensie chcieli naśladować bogów poprzez naśladowanie natury, a potem być może ulepszyć naturę, a może nawet ją przekroczyć. Te pragnienia są obecne w greckich mitach o robotach, automatach i sztucznym życiu.
Czy Grecy już wtedy rozumieli ryzyko związane ze sztuczną inteligencją? Myślę, że Grecy z pewnością rozumieli ryzyko i ciemne strony tych wynalazków, tych cudownych urządzeń tworzonych przez Hefajistosa. I można zauważyć, że w mitach, o których opowiadałam, wszystkie urządzenia, które tworzy on na użytek bogów, wydają się dość urocze, są bardzo łagodne, są zabawne, nikomu nie wyrządzają krzywdy. Dopiero kiedy te urządzenia zostają zesłane na ziemię, Talos ziejące ogniem, byki z brązu, armia robotów, Pandora, wtedy zaczynają powodować chaos, spustoszenie i najróżniejsze problemy dla ludzi. Myślę więc, że greckie mity być może ostrzegają nas, że o takich rzeczach warto myśleć. są dobrymi eksperymentami myślowymi, czymś w rodzaju science fiction, ale jeśli zamierzamy używać ich w ludzkim społeczeństwie, naprawdę powinniśmy bardzo dokładnie to przemyśleć.
Czy budujemy teraz coś, czego oni się obawiali? Myślę, że mit o Pandorze i naczyniu, które niosła ze sobą, a które musiała otworzyć po zejściu na ziemię jest tutaj bardzo ważny. otworzyła ten dzban. Nieszczęść dla ludzi. To naprawdę świetna metafora czarnej skrzynki. Technologia, którą mamy dzisiaj, zaawansowana technologia, sztuczna inteligencja jest właśnie jak czarna skrzynka. jest jak zapieczętowany dar Pandory. Dziś zawiera ogromne ilości danych, a proces podejmowania decyzji jest przed nami ukryty. Jest nieprzenikniony nawet dla twórców tej zaawansowanej technologii. nie tylko dla użytkowników, ale także dla samych twórców sztucznej inteligencji, którzy nie rozumieją już w jaki sposób różne systemy AI dochodzą do swoich decyzji.
Co więcej, tak naprawdę nie wiemy nawet jak właściwie zdefiniować sztuczną inteligencję, prawda? Dokładnie. Próbujemy stworzyć sztuczną inteligencję, zanim w ogóle zrozumiemy ludzką inteligencję. Nie wiemy jak ją mierzyć. Nie potrafimy jej wyjaśnić. Nie wiemy jak naprawdę działa. Po raz kolejny widzimy tu ludzką skłonność do naśladowania natury, ulepszania jej, a potem przekraczania jej granic. To naprawdę wielka, wręcz grandiozna idea i ambicja.
Czy starożytne opowieści przez cały czas ostrzegały nas przed technologią? Myślę, że tak. Sądzę, że te mity można odczytywać jako ostrzeżenia przed technologią, której nie rozumiemy, zwłaszcza wtedy, gdy wykracza ona poza coś, o czym tylko rozmyślamy, albo czego używamy jako eksperymentu myślowego i zaczyna naprawdę oddziaływać na życie na Ziemi.
Czy uważa pani, że powtarzamy dziś te same błędy, przed którymi ostrzegały mity? być może rzeczywiście powtarzamy dziś te same błędy, przed którymi ostrzegały mity. Interesujące jest to, że Arystoteles, wielki uczony, naprawdę rozważał istnienie automatów. Łączył je z niewolnictwem. mówił, że automaty opisywane przez Homera, te o których przed chwilą wspominałam, samobieżne wozy, automatyczne bramy, automatyczne miechy i wszystkie te urządzenia, które Hefistos stworzył na użytek bogów, mogłyby zmienić społeczeństwo. Arystoteles powiedział: "Gdybyśmy tylko mieli je tutaj w Atenach, gdybyśmy mieli krossna, które same potrafiłyby tkać, gdybyśmy mieli instrumenty muzyczne, które same potrafiłyby grać, wtedy nie potrzebowalibyśmy niewolników". Potem jednak porzucił ten temat, ponieważ Ateny były społeczeństwem posiadającym niewolników i całe ich funkcjonowanie opierało się na niewolnictwie. Ale już sam fakt, że Arystoteles w ogóle rozważał użycie takich maszyn w Atenach swoich czasów, że naprawdę o tym myślał, wydaje mi się bardzo wymowny, zwłaszcza, że łączył je właśnie z niewolnikami. Miałyby ich zastąpić.
Jakie jest najbardziej niebezpieczne, starożytne odkrycie, o którym zapomnieliśmy? Myślę, że ogień grecki był bardzo niebezpiecznym wynalazkiem Greków, a my nie mamy już jego receptury. Zapomnieliśmy ją. Możemy jednak domyślać się, co znajdowało się w ogniu greckim. Na podstawie opisów straciliśmy formułę, ale straciliśmy także sposób jego użycia. Nie rozumiemy całego mechanizmu ognia greckiego. Nie wiemy jak destylowali naftę. Jednym z głównych składników była właśnie nafta, czyli lotny składnik ropy naftowej. Najbardziej lotny. W jakiś sposób potrafili ją destylować. Następnie utrzymywali ją pod ciśnieniem, przechowywali na statkach. A potem kontrolowali to ciśnienie za pomocą węży albo rur, żeby wyrzucać ją w stronę innych okrętów. Nie mamy pojęcia jak to robili. W ostatnich latach kilka grup naukowych próbowało to odtworzyć. Wciąż nie rozumiemy jak mogli to robić bez współczesnej aparatury destylacyjnej, bez manometrów, bez termometrów. Jak oni to zrobili? To bardzo niebezpieczny wynalazek, którego formułę i mechanizm użycia całkowicie utraciliśmy. Ale powiem też, że te składniki, o których właśnie wspomniałam, zostały wykorzystane w Napalmie. Udało nam się więc wynaleźć coś naprawdę niebezpiecznego i strasznego, podobnego do ognia greckiego, czego używaliśmy we współczesnych wojnach.
Czy uważa pani, że sprawiliśmy, że starożytne mity stały się rzeczywistością? Myślę, że wiele z nich rzeczywiście się spełniło, zwłaszcza jeśli pomyślimy o micie Pandory. Jest w nim bardzo interesujący aspekt. Kiedy Zeus miał wysłać Pandorę na ziemię, postanowił zesłać tę piękną kobietę jako narzeczoną dla mężczyzny o imieniu Epimeteusz. A Prometeusz, tytan, który przyniósł ludziom ogień i zawsze się nimi opiekował, próbując ich chronić, poszedł do Epimeteusza i ostrzegł: Nie przyjmuj tego daru od Zeusa. To będzie niebezpieczne. To będzie bardzo złe dla wszystkich. Nie przyjmuj tego daru, nawet jeśli wygląda pięknie, nawet jeśli cię olśni. Epimeteusz jednak nie posłuchał. został olśniony pięknem Pandory i przyjął ją za swoją narzeczoną, a potem oczywiście otworzyła czarną skrzynkę. Interesujące są same imiona. Prometeusz w starożytnej grece oznacza przewidywanie, Epimeteusz oznacza spojrzenie po fakcie. Epimeteusz nigdy nie potrafił patrzeć w przyszłość. Rozumiał, że popełnił błąd dopiero wtedy, kiedy już go popełnił. dał się olśnić krótkoterminowym korzyściom. Powiedziałabym więc, że w kontekście sztucznej inteligencji potrzebujemy więcej prometejskich myślicieli, a mniej myślicieli epimetejskich.
A co z bronią chemiczną? Odkryłam, że w starożytności istniało wiele przykładów użycia broni biologicznej albo chemicznej. naprawdę w starożytności, w realnych bitwach. Sięga to VI wieku przed naszą erą, kiedy Ateńczycy i ich sojusznicy zatruli studnie toksycznymi roślinami. Wiemy też, że wiele starożytnych kultur używało zatrutych strzał. Broń chemiczna różni się od biologicznej, ponieważ opiera się na toksycznym dymie albo chmurach duszącego gazu. Wiemy, że Spartanie użyli broni chemicznej podczas wojny peloponeskiej. Stworzyli ogromny ogień pod platejami otoczonym murami, miastem, które oblegali. rozpalili tam wielkie ognisko z sosnowych bali i żywicy sosnowej, która działa podobnie do terpentyny, ale potem dodali do tego ognia substancję chemiczną. Wrzucili do niego bryły siarki, co wywołało ogromny pożar i zatruło wszystkich obrońców stojących na murach. Jeśli zapytać chemika, co powstało w wyniku takiego ognia z dodatkiem siarki, odpowiedź brzmi: wytworzyli toksyczny i śmiertelny gaz siarkowy, duszący, trujący gaz. Może Grecy wynaleźli pierwszą broń nuklearną. >> [śmiech] >> nie posunęłabym się aż tak daleko. W tym sensie coś, co może zniszczyć całą ludzkość. Nie wiem, czy Grecy wyobrażali sobie broń zdolną zniszczyć całą ludzkość, ale wiemy, że kiedy ogień grecki został już wynaleziony i zaczęto używać go w bitwach, stał się najbardziej przerażającą bronią. Wystarczyło powiedzieć: "Mamy ogień grecki". A ludzie rezygnowali z walki i się poddawali. Wywierał więc na ludzi tamtych czasów podobny psychologiczny efekt, jaki dziś wywołuje w nas myśl o wojnie nuklearnej.
Jaka jest najbardziej szokująca rzecz, jaką odkryła pani w tych wszystkich mitach? Myślę, że najbardziej szokujące w przypadku zatrutej broni było to, że kiedy zaczynałam swoje badania, sądziłam, iż nie znajdę zbyt wielu przykładów z całej starożytności. Wiedziałam o zatrutych strzałach, o ogniu greckim i o spartanach, którzy stworzyli toksyczną chmurę z ognia podsycanego siarką. Ale nie zdawałam sobie sprawy, jak powszechne były tajne toksyczne bronie, zarówno biologiczne, jak i chemiczne. Znalazłam je nie tylko w kulturze greckiej, ale także w starożytnych Indiach, Chinach i innych kulturach. To właśnie było dla mnie szokujące, jak szeroko rozpowszechniona i wszechobecna była broń toksyczna. Ale zaskoczyło mnie także coś innego. W każdej kulturze, która znała pismo i używała zatrutej broni, byli ludzie, którzy sprzeciwiali się jej stosowaniu. Byli ludzie, którzy dostrzegali problemy etyczne związane z używaniem toksycznej broni. To naprawdę mnie zdumiało.
Czy mamy jakieś dowody, jakieś przykłady świadczące o tym, że istnieli ludzie, którzy byli temu przeciwni? Zdecydowanie tak. I znów wracamy do mitologii greckiej. Homer opowiada, że Odyseusz udał się do szczególnego regionu Grecji, aby znaleźć toksyczne rośliny, którymi mógłby zatruć wszystkie swoje strzały. Działo się to jeszcze przed jego wyprawą na wojnę trojańską. Homer mówi nam wodysei, że król tego regionu, do którego przybył Odyseusz, skrytykował go. Wielki Odyseusz był przecież cenionym i szanowanym wojownikiem. Był też znany ze sprytu i stosowania wojennych podstępów, więc miał złożony charakter. Ten król skrytykował go mówiąc, że używanie zatrutych strzał jest nieuczciwe, że to broń tchórzliwa. I dalej mówi, że tchórzostwem jest strzelanie zatrutymi strzałami z daleka, kiedy nawet nie stajesz twarzą w twarz z wojownikiem, który się ich nie spodziewa. Co więcej, nawet niewielkie zadrapanie może zranić przeciwnika.
Czy powiedziałaby pani, że strach jest czymś normalnym, czymś naturalnym dla ludzkości? Myślę, że ludzie mają ambiwalentny stosunek do innowacji. Mają wobec niej zdrową nieufność, zwłaszcza jeśli może być powiązana z tyranią, o czym już wspominałam. Wielu ludzi uważało kiedyś, że Grecy być może nie byli aż tak innowacyjni, ale istnieje bardzo dobra książka Greeks and New, która pokazuje, że w rzeczywistości wprowadzali wiele innowacji. A ja mówiłam o tych wszystkich mitach, o robotach, sztucznym życiu i samodzielnie poruszających się urządzeniach. Wiele osób zwracało uwagę, że tam gdzie idzie science fiction, technologia często podąża za nim. A więc tam, gdzie science fiction wyznacza kierunek, a mity są science fiction starożytności, technologia często podąża jego śladem. I niedługo po powstaniu tych mitów starożytni Grecy oraz inni zaczęli budować prawdziwe, samodzielnie poruszające się urządzenia i automaty. Większość z nich powstawała w Aleksandrii, w Egipcie. Aleksandria w pierwzym wieku przed naszą erą i wieku naszej ery była czymś w rodzaju starożytnej doliny krzemowej. Działały tam warsztaty rzemieślników, którzy tworzyli miniaturowe, samodzielnie poruszające się urządzenia i figury, potrafiące poruszać się same i wykonywać określone zadania. Niektórzy budowali też monumentalne automaty, wysokie na 10, 12, a nawet 16 stóp. Można je było ciągnąć na wozach zaprzężonych w woły, a one potrafiły wstać, złożyć ofiarę z wina, a potem znów usiąść. To były naprawdę niezwykłe automaty. Pierwszy z nich został zbudowany w IV wieku przed naszą erą przez Archytasa, przyjaciela Platona. Stworzył on sztucznego ptaka, który potrafił przelecieć kilka stóp. Uważa się, że był napędzany parą. Zaczęli więc naprawdę wynajdywać technologię. Tak, to dość niezwykłe. Dla mnie naprawdę zdumiewające jest to, że wcześniej nikt nie zebrał wszystkich tych wynalazków i innowacji w jedną całość. Ale myślę, że chodzi panu o to, że ludzie jednocześnie boją się innowacji i ją przyjmują. Starożytny grecki dramaturg Sofocles pisał właśnie o tym. mówił, że ludzie są niezwykli. Potrafimy robić niesamowite rzeczy, tworzymy innowacje, jesteśmy heroiczni, podróżujemy daleko. Ale wszystkie te skłonności mogą także prowadzić do zła. Dlatego zawsze musimy pamiętać o pozytywnej i negatywnej stronie ludzkiej innowacyjności oraz ludzkich pragnień.
Czy jesteśmy bliżej mitu niż nam się wydaje? Czy sztuczna inteligencja albo szerzej technologia zawsze była ostatecznym celem? To naprawdę interesujące pytanie. Czy jesteśmy bliżej mitu niż nam się wydaje? Myślę, że tak. Rozpoczęłam swoje badania od pytania: kto jako pierwszy wyobraził sobie stworzenie robotów, sztucznego życia, a nawet sztucznej inteligencji? Wiedziałam, że historycy nauki często twierdzili, iż pierwsze automaty, czyli samodzielnie poruszające się urządzenia, powstały w średniowieczu, kiedy pojawiły się mechanizmy zegarowe. Wiedziałam też, że filozofowie nauki posuwali się nawet do stwierdzenia, że nikt nie mógł sobie wyobrazić stworzenia sztucznego życia, automatów albo samodzielnie poruszających się urządzeń, zanim istniała odpowiednia technologia. Brzmiało to dla mnie bardzo dziwnie, bo jak inaczej miałyby powstawać wynalazki, jeśli nie przez wyobrażenie sobie czegoś, co jeszcze nie istnieje? Zadałam więc to pytanie i przyjrzałam się mitologii starożytnej Grecji. Okazało się, że już 2500 lat temu starożytni Grecy wyobrażali sobie w jaki sposób można byłoby stworzyć sztuczne życie, roboty, a nawet przewidywali coś, co dziś nazwalibyśmy sztuczną inteligencją. To oczywiście były eksperymenty myślowe, ale zostały wpisane w mity. To bardzo zaskakujące, wręcz szokujące, ale jednocześnie nie do końca, bo przecież zawsze istniał ponadczasowy związek między wyobraźnią a nauką, prawda? Nawet w mitach starożytnych Greków widzimy pierwsze przebłyski impulsu naukowego. Znalazłam więc wiele mitów sięgających czasów Homera, a prawdopodobnie jeszcze starszych, które opowiadają o tym, jak ktoś, być może Bóg, mógłby stworzyć sztuczne życie, robota. albo sztuczną inteligencję.
Czy możemy więc powiedzieć, że sztuczna inteligencja została wynaleziona przez starożytnych? Nie sądzę, żeby została wynaleziona, ale z całą pewnością została wyobrażona. Jak już wspomniałam, były to eksperymenty myślowe. Można nazwać je pierwszym science fiction, tymi mitami o robotach, automatach, samodzielnie poruszających się urządzeniach i sztucznej inteligencji. Starożytni nie wynaleźli więc sztucznej inteligencji, ale wyobrazili sobie samą koncepcję.
Mit [odchrząknięcie] o Thalosie jest najstarszym znanym nam mitem o robocie. Mówię o robocie, ponieważ ta istota została wymyślona i stworzona przez Boga technologii i innowacji, boga kowala Hefistosa. Stworzył on gigantycznego robota z brązu i ten robot był, można powiedzieć, zaprogramowany do wykonywania określonych zadań. Został zamówiony przez Zeusa jako dar dla króla Minosa, władcy Krety. Miał służyć jako wiecznie poruszający się strażnik wyspy. Jego zadaniem była obrona krety przed piratami. Został więc zaprogramowany tak, aby trzy razy dziennie obchodzić całą wyspę. To dość szybko. Ale skoro był to robot stworzony przez Boga, można się było tego spodziewać. Potrafił także dostrzec każdy obcy statek zbliżający się do wyspy. A kiedy taki statek zauważył, mógł chwycić głas i cisnąć nim w okręt, aby go zatopić. Jeśli natomiast ktoś zdołał dostać się na wyspę, Thalos, ten gigantyczny robot z brązu, mógł rozgrzać swoje ciało do czerwoności, chwycić ofiarę, przycisnąć ją do swojej piersi i upiec żywcem. Był więc robotem, zabójcą. Nazywam [odchrząknięcie] go robotem, ponieważ naprawdę pasuje do współczesnej definicji robota. Sama definicja jest oczywiście płynna, ale zasadniczo robot, co porusza się samodzielnie. Talos poruszał się samodzielnie. Robot ma też jakiś rodzaj wewnętrznego mechanizmu. Wiemy jak wyglądał wewnętrzny mechanizm tego robota, bo opisuje go mit. Trzecim warunkiem jest źródło zasilania. I wiemy, czym było źródło zasilania Thalosa. Jego wewnętrzny mechanizm składał się z długiej rurki biegnącej od głowy aż do stóp. A w tej rurce pulsowało jego źródło mocy. Tym źródłem był ichor. Był więc zasilany esencją życia bogów. Ichor był tym, co bogowie mieli zamiast krwi. To właśnie dawało im nieśmiertelność. Talos miał więc być robotem działającym w wiecznym ruchu. Wiemy też, że potrafił wchodzić w interakcje ze swoim otoczeniem. Dostrzegał obce statki, a potem niszczył okręt albo zabijał kogoś, kto zszedł na brzeg. Czyli była to starożytna droga do nieśmiertelności. Prawda? Nie był świadomy tego, że jest nieśmiertelny. nie był świadomy własnej natury i właśnie dlatego został zniszczony. Ale przecież zawsze marzyliśmy o nieśmiertelności, prawda? Tak. Ale Grecy naprawdę dużo myśleli o filozoficznych konsekwencjach nieśmiertelności. Czy ludzie, czy istoty śmiertelne naprawdę chcą stać się nieśmiertelne? Co by to właściwie oznaczało? Bogowie są nieśmiertelni, ale nikt nigdy nie nazywa Boga odważnym ani dzielnym. Bogowie, ponieważ nie mogą umrzeć, nigdy nie mogą podjąć prawdziwego ryzyka takiego, w którym stawką jest życie i śmierć. Nie mogą być heroiczni, a to są rzeczy, które cenimy jako ludzie.
Czego powinniśmy nauczyć się od starożytnych Greków? Może wydawać się ironiczne, że w dzisiejszych czasach patrzymy wstecz. Proszę, aby spojrzeć 2500, 3000, a nawet więcej lat w przeszłość po to, by lepiej myśleć o sztucznej inteligencji i sztucznym życiu. Ale uważam, że te mity są naprawdę wyrafinowane. zawierają wszystkie ambiwalentne uczucia, jakie mamy wobec innowacji, ale zawierają też ostrzeżenia nie tylko przed praktycznymi problemami, bo sztuczna inteligencja i roboty nie zawsze zachowują się tak, jak tego oczekujemy, lecz także przed problemami etycznymi. Technologia może być powiązana z tyranią.
Czy świat starożytny marzył o ulepszaniu człowieka do poziomu ponadludzkiego? ulepszaniu, o przemienieniu człowieka w kogoś ponadludzkiego jak najbardziej. I robiono to z pomocą niegreckiej czarownicy o imieniu Medea. Była czarownicą albo czarodziejką. Była też kimś w rodzaju technologicznej maginii. To ona pomogła Jazonowi i argonautom zniszczyć Thalosa. Potrafiła również sprawiać, że ludzie żyli dłużej albo leczyć ich ze starości. zanurzając ich w kotle ze specjalnymi składnikami. Ten motyw także pojawia się w mitach o Medei. Potrafiła ona również uczynić jazona nad człowiekiem na 24 godziny, aby mógł stawić czoła ziejącym ogniem, robotycznym bykom stworzonym przez Hefajistosa, na prośbę złego króla. Ten zły król poprosił o Niezeusa, a Zeus polecił Hefajistosowi stworzyć te robobyki z brązu. Jazon bał się z nimi zmierzyć. Dostał zadanie. Miał ujarzmić dwa byki, zaprząc je do pługa, zaorać pole i zasiać w nim zęby smoka. Nie wiedział jednak, że kiedy to zrobi z ziemi, z tych smoczych zębów, wyłoni się ogromna, niezwyciężona armia. automatycznych wojowników. Po raz kolejny mamy więc mit o automatach. Medea najpierw odkrywa jak uczynić Jazona istotą ponadludzką tylko na 24 godziny, ale wystarczająco długo, by mógł okiełznać byki, zaprząc je do pługa i wykonać zadanie. Potem jednak Jazon musi zmierzyć się z robotycznymi wojownikami, którzy wyrastają z ziemi. Ci wojownicy, ci żołnierze byli sztuczni. Tą armią nie dało się dowodzić. Nie mogła się wycofać, nie mogła się zatrzymać. Była znów, można powiedzieć, zaprogramowana albo trwale ustawiona, tak by atakować najbliższego wroga. Zaczęli więc nacierać na Jazona i argonautów. Medea rozumiała jednak ich słabość. Powiedziała Jazonowi: "Wystarczy, że rzucisz kamień w sam środek tej armii". Jazon to zrobił. A oni natychmiast poczuli uderzenie na swoich tarczach jako atak i zaczęli atakować siebie nawzajem. W ten sposób Medea zdołała zniszczyć armię, uruchamiając kaskadę zaprogramowanego działania. Jeśli wojownicy czuli coś na swoich tarczach, musieli zaatakować. A ponieważ mieli atakować to, co było najbliżej, zaatakowali siebie nawzajem. Medea była więc technologiczną czarodziejką, którą zdecydowanie warto mieć po swojej stronie.
Pandora jest, jak sądzę, wizją zaprojektowanego człowieka, prawda? Tak. Pandora to kolejna bardzo złowroga opowieść ze starożytności. Dzisiaj mamy trochę baśniowe wyobrażenie Pandory. Myślimy o niej jako młodej kobiecie. która padła ofiarą pewnego tragicznego przypadku ciekawości. Nie mogła się powstrzymać przed otwarciem dzbana wypełnionego ludzkim cierpieniem, które miało dręczyć świat przez całą wieczność. Ale w starożytnym greckim micie ciekawość w ogóle nie jest wspomniana. Po raz kolejny mamy tu sztuczną istotę opisywaną jako stworzoną, a nie urodzoną, wykonaną, a nie narodzoną jak człowiek. pierwszy ludzki android. Była kobiecym robotem. Tak, ponieważ Zeus wydał Hefajistosowi polecenie, powiedział: "Chcę, żebyś stworzył piękną, olśniewająco piękną, sztuczną kobietę. Jako piękno. Wykorzystam ją, żeby podstępem skłonić ludzi do przyjęcia jej i wyślę ją z dzbanem wypełnionym katastrofami dla ludzkości". Ona nie kierowała się ciekawością. Została stworzona w warsztacie Hefajistosa, boga innowacji i technologii, Boga Kowala. Wykonał ją zgodnie z rozkazem Zeusa. Potem została zesłana na ziemię niosąc ten dzban. Ma tylko jedną misję. Nie ma pamięci, nie ma emocji. Ma misję. Jej zadaniem jest przeniknąć do ludzkiego społeczeństwa, a następnie otworzyć dzban. Potem już nigdy więcej o niej nie słyszymy.
Dlaczego Pandora na obrazach często stoi sztywno jak posąg? Pandora wygląda jak pewnego rodzaju mechaniczna lalka. Często patrzy prosto na widza. Stoi bardzo sztywno, ma szeroko otwarte oczy i lekki uśmiech na twarzy. Większość ludzi na greckich wazach przedstawiano z profilu. Twarz pokazywano na wprost tylko wtedy, gdy miała niesamowity albo nadprzyrodzony charakter. To, że Pandora na tych malowidłach wazowych patrzy prosto na widza, jest wskazówką, że tak naprawdę nie jest człowiekiem. Jest w niej coś niepokojącego i dziwnego. Wywołuje coś w rodzaju wrażenia doliny niesamowitości. Istnieje też inne malowidło wazowe, które pokazuje Zeusa i Hefajstosa. Hefajstos pokazuje Zeusowi sztuczną kobietę o imieniu Pandora, którą stworzył. A Zeus planuje zesłać się między ludzi, aby ukarać ich za przyjęcie technologii ognia, którą dał im Prometeusz. Wcześniej ukarał już Prometeusza za to, że ukradł ogień bogom i przekazał go bezbronnym ludziom. Teraz zamierzał karać samą ludzkość za przyjęcie tego daru. Dlatego malowidło wazowe pokazuje Zeusa trzymającego Pandorę, która przedstawiona jest jako sztywny posąg.
Czy ogień grecki jest największą utraconą tajemnicą technologiczną starożytności? Ogień grecki pojawia się znacznie później. Ogień grecki, czyli rzeczywista broń morska, którą znamy pod tą nazwą, był zarówno bronią, jak i metodą jej użycia. Wynaleziono go w VI wieku naszej ery. Nie pochodzi więc tak naprawdę z klasycznej starożytności. Straciliśmy jego recepturę, ale możemy domyślać się, co się w niej znajdowało. Interesujące jest jednak to, że zapytał pan, czy był starożytny. W rzeczywistości starożytni mitografowie i autorzy przypisywali czarodziejce Medei znajomość i zrozumienie sekretów płynnego ognia. Mówiono, że Medea znała tajemnic płynnego ognia. Pamiętajmy, że Medea pochodziła z rejonu Morza Czarnego. Nie była greczynką. Pochodziła z okolic Morza Czarnego, niedaleko Baku, gdzie znajduje się wiele źródeł ropy naftowej, naturalnej ropy, która wydobywa się z ziemi i nieustannie płonie. To właśnie Grecy nazywali płynnym ogniem. Twierdzili, że Medea rozumiała jak używać ognia greckiego, zanim został on w ogóle wynaleziony.
Czy zatruta broń była ciemną stroną starożytnych innowacji? Myślę, że była ciemną stroną, ponieważ nikt nie lubi przyznawać, że szlachetni starożytni grecy, bohaterowie mogli używać zatrutej broni, ale mamy wiele wskazówek, że tak właśnie było. I znów prowadzi nas to aż do mitologii. W mitologii greckiej pojawia się pierwszy w literaturze Zachodu wynalazek zatrutych strzał. Ten wątek wiąże się z Herkulesem, czyli Heraklesem. Jedną z jego misji było zabicie potwornej Hydry. Był to wąż, jadowity wąż, ogromny, jadowity wąż. Za każdym razem, gdy odcinało się jedną głowę, na jej miejscu wyrastały dwie kolejne głowy tego strasznego potwora. Nieustannie się więc mnożyły. Herkules znajduje sposób, by ją zabić, a potem zanurza swoje strzały w jej jadzie.
Czy starożytni ludzie bali się maszyn? Bali się czegoś, co nie jest człowiekiem. Rozumieli ryzyko związane z tworzeniem sztucznego życia, automatów i samodzielnie działających urządzeń. We wszystkich mitach o Talosie, który został stworzony za pomocą technologii przez Hefajistosa i zniszczony za pomocą technologii przez Mede, widać tę świadomość. Najpierw opowiem jak Medea zniszczyła Thalosa. Domyśliła się, że Thalos mógł rozwinąć w sobie pewne cechy ludzkie. Był automatem, prawda? Był wykonany z brązu, ale poruszał się samodzielnie. Potrafił wykonywać wszystkie te zadania. wchodził w interakcję ze swoim otoczeniem. Medea domyśliła się, że mógł rozwinąć jakieś ludzkie cechy. A jeśli tak, być może dałoby się go przekonać, żeby zgodził się na własne zniszczenie. Medea potrafiła więc porozmawiać z Thalosem. Pamiętajmy, że on nie wiedział, że jest nieśmiertelny. Nie wiedział, że jego źródło mocy jest takie samo jak u bogów. powiedziała mu, że pewnego dnia umrze, ale ona może uczynić go nieśmiertelnym. A on się zgodził. Powiedział: "Tak, proszę, uczyń mnie nieśmiertelnym". Ona odpowiedziała: "Mogę to zrobić, ale musisz pozwolić mi usunąć zatyczkę z twojej kostki". Ta zatyczka na jego kostce zabezpieczała cały jego wewnętrzny mechanizm. Gdyby ją odkręciła, cały ichor wypłynąłby na zewnątrz. Thalos się na to zgodził. Medea i Jazon użyli więc narzędzia, aby otworzyć zatyczkę na jego kostce. Cały ichor wypłynął, a Thalos upadł i zginął. Jak już mówiłam, Medea była technologiczną czarodziejką. Rozumiała słabość tego systemu i potrafiła ją wykorzystać. Istnieje malowidło wazowe z V wieku przed naszą erą, a właściwie dwa takie przedstawienia, które pokazują Medee i Jazona używających narzędzia. Talos został stworzony technologią i zniszczony technologią. Myślę więc, że w tym micie Grecy rozumieli coś bardzo ważnego. Bez względu na to jak zaawansowana jest technologia, może nie zachowywać się tak jak się spodziewasz. Thalos nie zachował się tak jak oczekiwał Zeus albo król Minos. Jego zachowanie wymknęło się spod kontroli. Podjął samodzielną decyzję, która doprowadziła do jego zniszczenia. Ten mit pokazuje też, że bez względu na to jak zaawansowana jest technologia, nawet jeśli została stworzona przez Boga, zawsze pojawi się ktoś taki jak Medea, haker, który znajdzie i wykorzysta jej słabość. Myślę, że Grecy zawarli to przesłanie w starożytnym micie sprzed niemal 3000 lat.
Czy to jest najgłębsze, najważniejsze greckie przesłanie dla świata? Myślę, że Grecy w swoich mitach o sztucznym życiu zawarli lekcje, które są aktualne także dzisiaj. I właśnie dlatego uważam, że badanie greckich mitów jest tak ważne dla ludzi, którzy tworzą sztuczną inteligencję i robotykę. Chodzi o lekcje, o których przed chwilą mówiłam, ale także o inny wielki lęk współczesności. Obawę, że tyrania i technologia są w jakiś sposób ze sobą powiązane, że technologia może sprzyjać tyranii. Wiele osób pisze dziś o tym związku i twierdzi, że jest on nieunikniony. Już w starożytności Grecy rozumieli związek między tyranią a technologią. Jeśli pomyślimy o Talosie i Pandorze, to zostali oni stworzeni przez Hefajistosa, ale na zlecenie autokratycznego, surowego króla bogów Zeusa. A Zeus używa ich po to, by karać albo krzywdzić ludzi. Kto zlecał budowę machin wojennych, machin oblężniczych? Katapult. Autokratyczni królowie organizowali konkursy dla rzemieślników i konstruktorów, aby stworzyli najlepsze i najbardziej śmiercionośne machiny wojenne. Właśnie w ten sposób powstały katapulty torsyjne, ponieważ zamówił je prawdziwy król. Rozumieli więc związek między tyranią a technologią.
A co z technologią autonomicznego poruszania się w greckich mitach? Samoprowadzące się pojazdy albo samodzielnie poruszające się urządzenia były wyobrażane w mitologii greckiej. Homer opowiada o nich i to w samym sercu Iliady. W tej sadze spisanej około 700 lat przed naszą erą mówi, że Hefajistos, znów ten sam bóg kowal, potrafił budować wszystkie te cuda na użytek bogów na Olimpie. Stworzył zestaw czegoś, co chyba nazwalibyśmy trójkołowymi wózkami, które mogły podawać bogom ambrozję i nektar podczas ich uczt. Te wózki ładowano pokarmem dla bogów. Same jechały na uczty bogów. A kiedy były już puste, wracały do warsztatu Hefistosa. To są pierwsze samodzielnie poruszające się urządzenia, o których słyszymy w mitologii greckiej. Hefajistos stworzył też zestaw automatycznych miechów do swojej kuźni. Zrobił również automatyczne bramy przy wejściu na Olimp, żeby bogowie nie musieli schodzić ze swoich rydwanów, aby je otwierać. Ale myślę, że najbardziej niezwykłymi urządzeniami albo samodzielnie poruszającymi się istotami, które stworzył na własny użytek, była grupa złotych kobiet, które miały być jego pomocnicami. Nazywano je złotymi kobietami i Homer je opisuje. Mówi, że wyglądały dokładnie jak prawdziwe żywe kobiety. Miały ten sam rozmiar i wygląd, ale były wykonane ze złota i były automatami. Mogły poruszać się samodzielnie, miały zdolność ruchu, miały siłę, miały umysł. A najbardziej niezwykłe jest to, co Homer mówi dalej. Były wyposażone w całą wiedzę bogów. to ogromna ilość danych i potrafiły przewidywać wszystko, czego Hefistos potrzebował. To niemal opis sztucznej inteligencji.
Która z pani teorii najbardziej irytuje tradycyjnych historyków? [śmiech] O mój Boże, nie wiem jak na to odpowiedzieć. Z pewnością pojawiały się krytyczne uwagi wobec niektórych moich teorii. Z jakiego powodu? Myślę, że jednym z powodów, dla których część badaczy mitologii podchodzi do moich interpretacji z pewną nieufnością jest obawa, że w jakiś sposób umniejszam narracyjnej magii mitów, mówiąc, że mają one coś wspólnego z rzeczywistością. Nie twierdzę, że wszystkie mity mają związek z rzeczywistością. Wiele z nich to po prostu wyobrażone, wspaniałe opowieści. Ale uważam, że te dotyczące na przykład natury często mają jakiś zalążek, rdzeń albo ziarno zakorzenione w rzeczywistości. I właściwie sądzę, że ten fakt czyni mity jeszcze bardziej fascynującymi i sprawia, że naprawdę warto je badać.
Czy istnieją jakieś archetypy, monety, dowody albo konkretne obiekty muzealne, które wywołują największe spory między panią a bardziej konserwatywnymi interpretacjami? Czy jest coś takiego? Mamy bardzo dużo dowodów artystycznych na to, że starożytni Grecy wyobrażali sobie sztuczne życie. Istnieją pewne malowidła wazowe, które pokazują Medee niszczącą Talosa. I myślę, że ciekawą rzeczą w tych malowidłach jest to, że pokazują Talosa w chwili, gdy życie tego androida z brązu dobiega końca. Upada do tyłu, kiedy Medea i Jazon usuwają zatyczkę z jego kostki. Jeden z malarzy wazowych pokazał nawet łzę na policzku Thalosa. Moim zdaniem to dowód na to, że Grecy mieli bardzo ambiwalentne uczucia wobec Thalosa, automatów i sztucznego życia. Współczuli mu, ponieważ on po prostu wykonywał swoje zadanie. Już wtedy myśleli o nim jak o pewnego rodzaju cyborgu.
Bardzo dziękuję za poświęcony czas. Partnerem odcinka jest J and Soda.