📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Wymówki w marketingu sieciowym - jak sobie z nimi radzić?

Emin Akdogan27:57

Transcription

Zwlekanie to naturalny morderca, szans na sukces. Tak mądrze kiedyś powiedział Wiktor Kiami. Ja mega się z tym zgadzam.

Czy zdarzyło ci się usłyszeć od potencjalnego partnera biznesowego, że musi się zastanowić, albo że to jest piramida, a może, że nie ma czasu, albo nie ma znajomych? To zupełnie normalne, ale czy wiesz, co kryje się za tymi wymówkami i co najważniejsze, jak na nie reagować, żeby nie stracić tej szansy biznesowej, a nie relacji? Dziś chciałbym pokazać ci, jak asertywnie radzić sobie z pięcioma najczęstszymi obiekcjami w marketingu sieciowym. Obiekcjami, które blokują twój rozwój, twój zespół. Obiekcjami, których rozwiązanie może całkowicie odmienić twój biznes. Cześć, z tej strony Emdogan i w dzisiejszym filmie zajmiemy się tematem, który determinuje twój sukces w marketingu sieciowym, czyli asertywnością w obliczu obiekcji.

No, dlaczego używam tutaj słowa asertywność? Bo według mnie jest to umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach komunikacyjnych. To jest takie mówienie nie stereotypom i reagowanie w sposób spokojny, konkretny i logiczny. To jest taka umiejętność według mnie odróżnienia prawdziwych obiekcji od zwykłych wymówek. Yyy i asertywność, zwróć uwagę, że pozwala nam nie brać wszystkiego osobiście, tylko rozumieć, co naprawdę stoi za reakcją drugiej osoby.

Więc zanim przejdziemy do konkretnych obiekcji, chcę ci pokazać, skąd biorą się nieporozumienia w komunikacji o MLM. W relacjach, w biznesie czy w rozmowach z klientami. Często nie chodzi o to, co mówimy, ale co druga osoba słyszy i rozumie. Zróbmy teraz takie małe ćwiczenie. Pomyśl sobie o jakiejś rasie psa w głowie. Wyobraź sobie tą tego pieska. Jaka to jest rasa? Ja na przykład pomyślałem sobie o haskim i teraz zwróć uwagę, że gdybyśmy to ćwiczenie zrobili wśród grupy 10 osób, najprawdopodobniej około 85% osób pomyślałoby o innej rasie psa. Zobacz, tu się klaruje taki wniosek. Rozmawiamy z kimś o psie, ale każdy z nas w głowie widzi zupełnie innego psa. I tak samo jest często, kiedy rozmawiamy o biznesie, o marketingu sieciowym czy nawet o ofercie produktowej, że twój słuchacz może zupełnie inaczej mieć zwizualizowane to, co do niego mówisz, to, o czym mówisz.

Dlaczego więc tak ważna jest świadoma, cierpliwa komunikacja? Bo zamiast się frustrować, że ktoś nie rozumie prostych rzeczy, zapytaj go takim magicznym zdaniem: "Jak to rozumiesz swoimi słowami?" Sprawdź, czy rzeczywiście rozumiecie to samo. Czy to, co ty masz w swojej głowie, udało ci się słowami przekazać tej drugiej osobie, żeby ona w głowie miała dokładnie to samo co ty. To podstawa asertywnej komunikacji. Sprawdzenie, a nie zakładanie, że wszyscy myślą tak samo albo że mają się domyśleć.

Zanim jednak przejdziemy do obiekcji, chcę ci dać cztery elementy, które musisz zawrzeć w każdej komunikacji o marketingu sieciowym. Ja myślę, że one decydują, czy pojawią się obiekcje, czy będzie od razu decyzja o działaniu.

Pierwszym elementem jest prostota i zrozumiałość tego, co mówisz i w jaki sposób mówisz. Tu chodzi o to, żeby wszystko, co ty powiesz, było możliwie jak najkrótsze, jak najprostsze i jak najprościej odbierane przez drugą osobę dokładnie w tym odbiorze, jaki masz ty.

Drugim elementem jest szybkość wdrożenia. Czyli chodzi o to, żeby ta druga osoba zrozumiała, że naprawdę od momentu rozpoczęcia dość szybko jesteśmy w stanie uzyskać rezultaty, że to nie zajmie nam bardzo dużo czasu, że to nie jest turbo odległy czas długo taki terminowy, tylko że dość szybko pierwszymi krokami jesteśmy w stanie już uzyskać gratyfikację.

I trzecia rzecz to widoczny duży rezultat. Tutaj chodzi o to, żeby twój słuchacz zobaczył albo korzyść finansową, czy czasową, czy rozwojową, która będzie duża, a chodzi o to, żeby ta korzyść była dużo większa aniżeli wkład jego pracy w to działanie. Wtedy powoduje to, że jego odbiór jest taki, że on traktuje to jako okazję i szansę.

I czwarta rzecz to widoczny rynek zbytu, czyli twój słuchacz powinien możliwie jak najszybciej zwizualizować sobie w głowie potencjalny rynek zbytu albo potencjalne osoby, które według niej mogłyby być zainteresowane tym biznesem. To jest w ogóle fenomenalne, że jak masz kogoś na prezentacji i on pomyśli sobie o dwóch osobach w głowie podczas twojej prezentacji, to on się chce tym zająć, bo on mówi: "To pójdzie, ja wiem o tym, bo ja już mam dwóch, już mam w głowie dwóch". Więc ta komunikacja też powinna komuś sugerować pewne zwroty, pytania, żeby ktoś sobie właśnie to wizualizował. Tak, jeśli on ma potencjalny rynek zbytu, to będzie chciał przy tej satysfakcjonującej nagrodzie od razu się w to angażować.

Dobra, no to czas przejść do najczęstszych obiekcji, no i oczywiście sposobów tego, jak sobie z nimi radzić.

Pierwsza to jest taki szlagier marketingowy, a mianowicie "Muszę się zastanowić". Myślę, że każdy człowiek w tym biznesie e usłyszał to i to nie raz. To jest taka klasyczna obiekcja. Czy przedstawiasz ofertę produktową, czy propozycję współpracy. "Muszę się zastanowić". I teraz chodzi o to, żeby zrozumieć, co się kryje w głowie drugiego człowieka za tym zdaniem. Bo bardzo dużo ludzi ma tak, że boi się asertywnie powiedzieć: "Nie, dziękuję ci, że poświęciłaś mi czas. Dziękuję ci za twoje zaangażowanie. Ja jednak stwierdzam, że po prostu to nie dla mnie nie chce. Dziękuję ci bardzo." Ludzie tak nie robią w większości. Ludzie wolą powiedzieć: "M, muszę się zastanowić." Wolą cię tak grzecznie spławić, byle by cię w żaden sposób nie urazić.

I teraz dlaczego oni tak reagują? No bo prawdopodobnie ta oferta czy propozycja nie przekonała ich w pełni, albo być może nie do końca zrozumieli to tak, jak właśnie twoja osoba to prezentowała. Największy błąd osoby, która prowadzi spotkanie, która słyszy "muszę się zastanowić" to jest takie rozpaczliwe: "Ale nad czym się musisz zastanowić?" To jest początek końca rozmowy. Tak absolutnie nie robimy. No bo to od razu będzie budowało atak dla tego słuchacza, będzie to powodowało taką irytację. Więc tak nie robimy.

No jak możesz w takim razie asertywnie zareagować zamiast atakować, zrobić to mądrze? Ja na przykład lubię powiedzieć tak: "Okej, szanuję, że musisz się zastanowić, nie ma oczywiście problemu. A powiedz mi, jak ty w ogóle swoimi słowami zrozumiałeś tą propozycję biznesową, o której ci opowiadałem? Na czym w ogóle cały ten biznes polega?" Albo możesz powiedzieć: "A powiedz mi swoimi słowami, jakie właściwości ma na przykład ta oferta, o której ci opowiadałam, tak? Czy opowiadałem? Co w tym takiego jest, nad czym ja tak się rozpływam, jak jak to wygląda w twoich oczach?" Też może być taki zwrot. No i dzięki temu widzisz, czy rzeczywiście ktoś błędnie zrozumiał to, co było prezentowane, czy to jest tylko wymówka. Tak. I rzeczywiście ktoś po prostu nie chce.

Jest też druga fajna metoda, którą ci polecam. Możesz powiedzieć: "Hm, okej, dobra, nie ma problemu. Jak chcesz się zastanowić, to się zastanów. A powiedz mi tak z ciekawości, na skali od 1 do 10, na ile oceniasz tą propozycję biznesową? Na ile ona dla ciebie jest atrakcyjna?" Gdzie jeden to jest totalna masakra, nie chcę mieć z tym nic wspólnego, a 10 to jest po prostu oferta życia, chcę się tym zajmować, to jest moje marzenie. No i ktoś mówi na przykład: "Nie wiem, siedem." Tak. No i możesz powiedzieć: "Okej, dobra, a co by musiało być w tej propozycji? I co by musiało być w tym zajęcie, żeby to była ta dycha?" I ktoś mówi na przykład: "No to, to tego mi brakuje, nie wiem, to mi się nie podoba. Mogłoby być jeszcze to." I dzięki temu sprawdzasz, bo być może jest tak, że twoja osoba czegoś nie dopowiedziała, albo ktoś coś błędnie zrozumiał, albo jakiegoś wątku głębiej nie poruszyliście. Być może masz w swoich zasobach właśnie to, że ta osoba to, co ona potrzebuje, to ty jej możesz to dać. I wtedy mówisz: "Słuchaj, no to mam dla ciebie dobrą wiadomość. No może no nie mam aż tych czterech rzeczy, ale trzy mam." i mówisz: "Pach, pach, pach, pach, pach." i nagle jest, wiesz, osoba dostaje to, co chciała i nagle jest zupełnie inna rozmowa. No bo możesz powiedzieć: "Okej, a czy w takim razie, skoro to już jest 9 na 10, zmienia to wszystko w kontekście twojej postawy, żeby być gotów chociażby poznać więcej szczegółów, spróbować tego na początek, trochę bardziej się zagłębić?" No tu statystycznie już dużo bardziej zwiększy ci się prawdopodobne miejsce powiedzenia "tak". Więc to są takie dwa fajne zwroty, które bardzo polecam ci właśnie stosować, żeby to było lekkie, fajne, bez ataku. A uwierz mi, to działa, bo stosuję to przez lata.

Dobra, no to czas na kolejną obiekcję. Ta też będzie taka szlagierowa obiekcja w stylu: "To piramida, to jakaś piramidka". Ja często jak jak ludzie do mnie mówią "piramidka", to ja mówię: "No różnie mówią piramidka, drzewka, sieci, krzaczki". Mówię: "Zwał jak zwał". Ale wiesz co, tutaj bardzo ci polecam od razu znowu nie atakować tego człowieka. "Czy ty wiesz, co to jest piramida finansowa?" Bo znowu wchodzisz w atak. Tylko ja polecam ci najpierw zadać komuś pytanie: "A w jakim kontekście używasz tego zwrotu piramida?" Jak ktoś powie "piramida finansowa", to już jest inaczej, ale ludzie często mówią: "A, bo to taka piramida". To powiedz, w jakim kontekście używasz tego zwrotu? I często ludziom chodzi o jakiś taki hierarchiczny kształt, prawda? Wtedy możesz się odnieść do różnego rodzaju struktur, że prezydent w państwie jest jeden, że papież w kościele jest jeden, że dyrektor w szkole jest jeden, że że taka struktura hierarchiczna jest praktycznie no w każdej w każdej grupie społecznej, prawda? Że to jest jakby normalne.

A co innego jest, jak już ktoś używa tego zwrotu "piramida finansowa". No to czym ta piramida finansowa jest? Piramida to jest takie przedsiębiorstwo, w którym zawsze to, co jest ewidentne, to to, że nie ma fizycznego produktu. Kiedyś na przykład w jednej piramidzie ludzie inwestowali wirtualne złoto, tak? Albo wirtualne jakieś pakiety, rzeczy, których fizycznie namacalnie nie ma. A piramida finansowa też charakteryzuje się tym, że ona wymaga jakiś wpłat na początek, za co ludzie dostają coś wirtualnego. I ta piramida w całości utrzymuje się, jeśli chodzi o sposób finansowania, z wpłat nowych uczestników. Cały problem rodzi się przy piramidzie finansowej wtedy, kiedy w piramidzie przestajemy rekrutować nowe osoby, brakuje kapitału, a więc nie ma pieniędzy na wypłaty i wtedy z automatu ta piramida finansowa się całkowicie sypie, upada i tak dalej. No wiadomo, to są zawsze krótkotrwałe takie projekty. Oczywiście piramida finansowa jest absolutnie nielegalna w Polsce. Jest to totalnie zakazane, bardzo grubymi karami, więzienia i tak dalej, więc warto o tym powiedzieć, tłumacząc komuś, czym jest piramida finansowa.

Natomiast jeśli chodzi o network marketing, to po pierwsze marketing sieciowy jest legalny na rynku polskim. Jest to jeden z klasycznych modeli zarabiania pieniędzy, takich jak własna firma, takich jak praca tradycyjna. To jest normalny model zarabiania pieniędzy. I zwróć uwagę, że w marketingu sieciowym jest tak, że w każdej firmie mamy fizyczny produkt. Tak? Wchodzisz do sklepu, robisz zakupy, wydajesz pieniądze, a w zamian za to otrzymujesz produkt. Nie otrzymujesz czegoś, gdzie zamykasz oczy i masz coś zwizualizowane, tylko jest fizyczny produkt. Marketing sieciowy nie utrzymuje się z tylko i wyłącznie zakupów nowych użytkowników, ale przede wszystkim utrzymuje się z zakupów sieci, która już została zbudowana. Tej sieci konsumenckiej, która jest, czyli tego, że ludzie po prostu odnawiają zakupy. I to też charakteryzuje właśnie network marketing, że jeśli dana firma, która już jest x lat na rynku, przestałaby wprowadzać nowych użytkowników, to ona dalej się utrzyma nawet wiele, wiele, wiele lat, dlatego że ma już lojalnych, oddanych klientów, którzy wracają po ten produkt. Tak, także jak powiedziałem, piramida finansowa jest absolutnie nielegalna na rynku naszym. A jeśli chodzi o marketing sieciowy, jest to klasyczny, normalny model zarabiania, taki jak każdy inny.

Okej, skoro tą piramidę mamy za sobą, to teraz taki mały bonusik yyy ode mnie. Uwaga na pewną taką pułapkę, którą często ludzie mogą yyy zastosować nieświadomie. To jest zdanie w stylu: "Czy to jest coś podobnego do?" I ludzie tu mogą przeróżne rzeczy wkładać do tego. Tak. I teraz problemem jest to, że jeśli odpowiesz "tak, jest coś podobnego" lub "nie, absolutnie to nie ma nic wspólnego" albo "no takie jakby". To te trzy formy odpowiedzi powodują, że człowiek to skojarzenie, które mu się odpaliło w głowie, "czy to jest coś podobnego do", on dalej to skojarzenie ma. Więc jedyną formą obrony od tego, żeby to skojarzenie po prostu zniknęło z głowy tego drugiego człowieka, jest metoda odpowiedzenia pytaniem na pytanie. Ktoś mówi: "A powiedz mi, czy to jest coś podobnego do?" I ty nie mówisz: "Tak, nie, tak jak po prostu pytaniem odpowiesz na pytanie, czy to jest coś podobnego do". A mówisz: "A kojarzysz, jak wyglądają systemy afiliacyjne w bankach? Czy zdarzyło ci się kiedyś polecić komuś konto bankowe? Albo być może ktoś tobie polecił konto bankowe. Tak? Albo może inaczej, możesz się odnieść do zbierania punktów, nie wiem, na stacji benzynowej, w jakimś sklepie, w jakimś sklepie internetowym obuwniczym też są vouchery, które można w ten sposób odliczyć. Możesz się odnieść, a kojarzysz, jak funkcjonuje na przykład sklep internetowy X Y Z?" "No kojarzę." "Zobacz, tam można zbierać takie bony lojalnościowe, tam można zbierać punkty." "No tak, rzeczywiście." "No to to jest coś bardziej w tym stylu. To jest coś podobnego do tego." I dzięki temu mamy wyrzuconą z głowy y właśnie to to skojarzenie tego tego człowieka, które sobie zbudował. A w zamian za to masz to neutralne, pozytywne skojarzenie i możesz dalej kontynuować, bo w przeciwnym wypadku, jak komuś już odpali to skojarzenie, bez względu na to, co powiesz, to cały czas patrzy jak przez takie różowe okulary patrzy na to wszystko, co przedstawiasz, właśnie przez pryzmat tego jego skojarzenia.

A no, dzisiaj same konkrety. Obiekcja numer trzy też to jest taki szlagier. Czy zdarzyło ci się, że ktoś ci powiedział: "No fajnie, ale wiesz co, teraz akurat nie mam czasu"? Kiedy miał się umówić na spotkanie? Czy miała, kiedy coś trzeba było zrobić. Teraz zobacz, że "nie mam czasu". To jest kwestia związana z priorytetami. Jeśli nam na czymś bardzo zależy, przecież każdy człowiek ma tylko 24 godziny w ciągu doby. Jeśli nam na czymś zależy, no to przybychamy to coraz wyżej w kwestii priorytetów i to staje się coraz, coraz dla nas ważniejsze, więc zaczynamy na to znajdować czas. Tak.

I teraz taka ciekawa moja obserwacja życiowa. Być może kiedyś też tego doświadczyliście. Czy było kiedyś tak, że jak mieliście bardzo dużo na głowie, bardzo dużo obowiązków, to jakimś dziwnym sposobem udawało wam się dużo więcej zrobić w tym samym czasie i to było zupełnie inne aniżeli jak mieliście mniej obowiązków, prawda? Bardziej ten czas się konsumowało, zmarnowało w pewien sposób. Właśnie to jest niesamowite, że [Muzyka] te nasze 24 godziny w ciągu doby jakie mamy, właśnie zależy od tego, jaką my mamy postawę do tego czasu i jak to wykorzystujemy, bo bardzo często marnujemy ten czas skrollując, nie wiem, Facebooka, Instagrama, oglądając jakieś seriale, które nas wciągają, marnując czas na na takie gadanie o niczym z kimś, co chwilę dajemy się yyy na przykład złapać na taką rozmowę, ktoś nam się, nie wiem, uzewnętrznia wiecznie, tak? Gdzieś tam marnujemy ten czas na różne możliwe sposoby. Więc m jeśli ktoś mówi, że nie mam czasu, okej, rzeczywiście no może być tak, że dzisiaj przy tym intensywnym trybie życia ktoś może mieć jakiś fragment życia, nie wiem, do tego tygodnia, do następnego, że że ma urwanie głowy i musi ileś procesów pospinać. Okej, no to się zdarza, ale no nie da się przez rok mówić "nie mam czasu", tak? Bo czas to są priorytety.

I teraz chciałbym dać ci taką propozycję właśnie asertywnie tego, jak w jaki sposób można na to reagować. Odwróćmy teraz taką perspektywę. Najpierw sobie to proszę zwizualizować. A co by się musiało stać, żeby ta osoba, z którą rozmawiasz, nie mówiła "nie mam czasu", tylko wręcz błagała cię o możliwość działania, błagała cię o możliwość, nie wiem, zaangażowania się razem z tobą? Zobacz, musiałaby na pewno zobaczyć ogromną wartość, inspirację w twojej propozycji. Musiałoby się pojawić zachwyt nad tym, co przedstawiasz, zrozumienie, poczucie szansy, turbo taka motywacja. I dam do tego taki przykład. Wyobraź sobie, że daję ci teraz możliwość kupowania najnowszych smartfonów na rynku w dowolnej ilości. 100% tych smartfonów są w 100% legalne, z gwarancją i one załóżmy, że normalnie kosztują 2300 zł. Ja tobie daję możliwość kupowania ich za 1500 zł, czyli masz bezpośrednio zysku 800 zł na jednej sztuce. Zaznaczam, to są najnowsze smartfony, jakie są na rynku. Zwróć uwagę, prosta kalkulacja. 10 sprzedanych smartfonów, 10 x 800 zł to jest 8000 zł czystego zysku dla ciebie. I teraz co się dzieje, gdy usłyszysz taką propozycję? Czy nie jest czasem tak, że każdy od razu chciałby się w to zaangażować? Każdy myślałby nad potencjalnym rynkiem zbytu. To jest fenomen, że nagle nie ma sytuacji, w której ktoś mówi: "Nie mam czasu", prawda? Czy chcę się zajmować, tylko się od razu jakby tworzy coś takiego, jak mogę tą szansę wykorzystać. To jest właśnie fascynujące.

Drugim przykładem, który chciałbym w tym momencie poruszyć odnośnie właśnie kwestii "nie mam czasu", był przykład mojej rozmowy kiedyś z pewną taką babeczką, która była przedsiębiorcą, która powiedziała: "Fajny ten model biznesowy, no ale wiesz, ja nie mam czasu, mam dwie firmy, jednocześnie je prowadzę i tak dalej". Ja do niej mówię: "Okej, a powiedz mi, a co się zmieni za 5 lat w twoim życiu? Czy za 5 lat twoja doba będzie miała 30 godzin, czy 40? Czy za 5 lat coś się zmieni?" I to była taka chwila zadumy, refleksji. Ta osoba powiedziała: "No wiesz co, w sumie no nie no właśnie. No to może warto by było już dziś chociaż małymi kroczkami wykonywać coś w kontekście twojej przyszłości, aby kiedyś mieć więcej czasu, tak żeby twoje życie nie kręciło się tylko wokół twoich dwóch firm i pracy. Więc dlatego przychodzę do ciebie z gotowym rozwiązaniem. Co ty na to?" No nie patrzyłam w ten sposób. Okej, byłabym otwarta spróbować. Więc to są takie dwie fajne podpowiedzi, które chciałbym właśnie tobie zaproponować jako taki gotowiec w kontekście obiekcji "Nie mam czasu".

No dobra, no to czas na obiekcję czwartą. Ja myślę, że ona też jest taka szlagierowa. Uśmiecham się, no bo na 100% twoja osoba ją słyszała nie jeden raz. Uwaga: "Nie mam znajomych". To jest obiekcja, która rzadko wynika z faktów. No bo y raczej według mnie to jest taka blokada mentalna, która powstaje na dwa sposoby. Po pierwsze, albo ludzie szufladkują, myślą w stylu: "Ten się nadaje, ten się nie nadaje, ten kupi, ten na pewno już w ogóle nie kupi". A przecież to nie my decydujemy o tym, kto się nadaje, tylko naszą rolą jest pokazać wartość, dać możliwość. Decyzja oczywiście jest po drugiej stronie. No a druga kwestia jest taka, że wiesz, no warto sobie uświadomić to, że czasami osoba, której się w ogóle nie spodziewasz, okaże się jeszcze bardziej nawet zaangażowana niż ty. Więc dlatego totalnie nie ma sensu szufladkować. Warto ludziom dawać szansę.

Teraz co tak naprawdę czuję się pod hasłem "nie mam kontaktów", gdy osoba mówi coś takiego? Na pewno może się bać tego, że ona może być źle odebrana, że może być wyśmiana, że może być odebrana jak jakiś nachalny, nie wiem, handlowiec, jakiś mlmowiec, a że ktoś źle kogoś odbierze, tak? że nie wiem, straci tych znajomych, popali sobie kontakty. To jest taki też klasyczny tekst, który wiele razy miałem okazję usłyszeć. Więc jak widzisz, że na przykład odpalają się w kimś już takie, nie wiem, emocje, kiedy to mówi, to ja czasami no rzucam taki tekst, on jest taki trochę szalony, bym powiedział, ale z poczuciem humoru. Mówię: "No jak nie masz kontaktu, to to gdzie ty mieszkałeś całe życie? W piwnicy przypiętej kajdankami do kaloryfera?" Mówię, że nikogo w swoim życiu nie poznajesz. To jest niemożliwe. Chodzisz do szkoły, chodzisz do pracy, chodzisz w różne miejsca, do jakichś grup społecznych, na siłowni, na jakieś zajęcia, na jogę, cokolwiek. Być może ktoś, z kim rozmawiasz, ma dzieci. No to przedszkole, szkoła, prawda? Gdzieś chodzi, robi zakupy w sklepie, chodzi do kościoła. No wszędzie tych ludzi gdzieś ten człowiek poznał. Ma przecież Facebooka, nie wiem, Instagrama, WhatsAppa, kontakty w telefonie. No to jest niemożliwe, że ktoś nie ma kontaktów. Tak, nie wierz w to nigdy, bo to jest ta blokada mentalna, o której powiedziałem wcześniej. A za chwilę powiem o tym też, jak sobie z tym właśnie poradzić.

Pamiętaj, że ludzie mają kontakty, tylko ich nie widzą, nie traktują tych osób jako pewien potencjał, jakby nie widzą tego, jak dana osoba mogłaby na przykład wnieść wartość do ich biznesu, do ich, do ich zespołu, czy do ich struktury. Jeśli ktoś ma bierną postawę czy brak determinacji, takiej chęci, głodu do działania, to się nic nie wydarzy, nawet gdyby miał 5000 znajomych. Taka osoba będzie zawsze szukała powodów, by nie działać, a nie rozwiązań, żeby właśnie ruszyć.

No co z tymi właśnie popalonymi kontaktami, jak to ludzie mówią? Ludzie często tak wspominają: "O, już mam popalone kontakty, nie mam kogo zaprosić." Ja tylko, ja tylko onlineowo mogę z ludźmi, których na przykład nie znam. Tak, to jest też taki klasyk. I znowu to jest taka blokada mentalna, ponieważ to, że ktoś kiedyś komuś pokazał biznes, ale było to 2 lata temu czy rok temu. Słuchajcie, czasami w życiu drugiego człowieka w ciągu kwartału może nastąpić tak dużo zmian. Ktoś, nie wiem, może zmienić pracę, miejsce zamieszkania, cokolwiek, nagle się zapisał na studia. Więc ja zawsze tłumaczę, że nawet jeśli ktoś tobie powie "nie", to nie znaczy, że on nie mówi dla całego biznesu, dla ciebie, twoich propozycji, tylko nie dla danego momentu. Więc nie ma czegoś takiego jak "popalone kontakty" wszystkie w 100%. To zawsze też możesz powiedzieć komuś: "A masz popalone kontakty? To było jakieś spięcie w domu, że masz popalone kontakty?" Taki oczywiście żarcik. Więc znowu to tak jak powiedziałem wcześniej, to jest taka blokada mentalna i warto tu komuś wytłumaczyć, że spokojnie, to, że kiedyś z kimś o czymś rozmawiałeś, nawet o innym przedsięwzięciu, o innym projekcie, innej propozycji i ktoś wtedy powiedział nie, to nie znaczy, że on dziś powie ci znowu nie. Tak, warto dać komuś przynajmniej no trzy szanse, tak? A jak już komuś daliśmy trzy szanse, no to warto odezwać się do kolejnych osób. No bo każdy człowiek zna naprawdę tysiące ludzi. Dlatego tak jak zawsze powtarzam, jeśli ktoś mówi, że nie ma kontaktów, to ma taką postawę zamkniętą i warto go zachęcić do tego, żeby się otworzył, bo na co dzień często rozmawiamy z iloma osobami? 20, 30. Znamy tych ludzi naprawdę tysiące.

Więc żeby kogoś odblokować, mega ci sugeruję zawsze porozmawiać o tym, jakie kontakty mogą wnieść jaką wartość. Że niektóre kontakty mogą być pomostem do kolejnych kontaktów, że niektóre mogą tylko kupować, niektóre mogą sprzedawać, niektóre mogą robić dodatkowo biznes, niektóre się na maksa zaangażować, pokazać komuś taki kaleidoskop, wachlarz, tak, możliwości, jakie możemy ludziom zaoferować i wtedy zaczynają się ludzie otwierać. Naprawdę, uwierz mi, to zawsze działa.

No i dobra, i teraz czas przejść do obiekcji piątej. Myślę, że to też jest takie, no topowe, bym powiedział, częste, czyli "Nie mam wsparcia albo ludzie mnie hejtują". Często to nasi najbliżsi mówią: "Po co ci to? Weź się za coś normalnego, porządnego. To jakaś w ogóle ściema, spali ci głowę". Tak? No i teraz co wtedy? Przede wszystkim nie bierz tego do siebie, bo ludzie nie hejtują ciebie, hejtują to, czego często nie rozumieją. Często to tylko strach o ciebie, o ich ograniczenia, o brak wiedzy o tym, na czym to tak naprawdę polega.

Więc jak możesz asertywnie reagować? Zamiast się kłócić, powiedz o swoich emocjach. Zobaczysz, że to naprawdę zadziała. "Hej, kiedy tak mówisz, sprawiasz mi mega przykrość." Albo "Czujesz, że moje zdanie nie jest dla ciebie ważne." Albo możesz powiedzieć: "Zależy mi na twoim wsparciu, a czuję teraz, że mnie nie wspierasz, kiedy w ten sposób do mnie mówisz." I jaki będzie efekt? Zatrzymujesz atak, pokazujesz swoją dojrzałość, dobre intencje, dajesz drugiej osobie szansę na pewną refleksję i zmianę postawy.

Najtrudniejszy moment to brak wsparcia od partnera czy partnerki. Gdy osoba, która jest dla ciebie bliska, mąż, żona, chłopak czy dziewczyna, nie wspiera twojej decyzji o działaniu w MLM, warto wtedy usiąść i porozmawiać tak szczerze, od serducha. Na przykład: "Słuchaj, ja robię ten biznes dla nas. To nie jest moja fanaberia. To jest według mnie plan na naszą lepszą przyszłość. Chcę, żebyśmy mieszkali we własnym mieszkaniu, nie na kredyt. Chcę, żebyśmy jeździli na wakacje więcej niż jeden raz w roku. Chcę, żebyśmy mieli inny styl życia, ale ja potrzebuję twojej pomocy i twojego wsparcia. Bo daję sobie rok, dwa na to, żeby to wszystko uzyskać co chcę, tak zrealizować. Możemy zarabiać tyle miesięcznie, rocznie, możemy mieć jeszcze takie bonusy." Zobaczysz, że taka szczera rozmowa totalnie zmieni postawę tej właśnie drugiej osoby. Ja sam kiedyś taką rozmowę odbyłem y ze swoją jeszcze wtedy dziewczyną, dzisiaj już żoną, no bo miałem taką sytuację, że spotykaliśmy się codziennie, dosłownie codziennie, chociaż na 10 minut, ale się spotykaliśmy. A kiedy zacząłem robić marketing sieciowy, a jeszcze miałem swoją pracę, a jeszcze miałem studia dzienne, nagle się okazało, że my się widzieliśmy jeden, dwa razy w tygodniu max i to na dużo krócej niż kiedyś. Więc miałem też takie teksty: "Nie kochasz mnie już, nie jesteś taki jak kiedyś, oń się z tym marketingiem". Tak, to było tak, a wszystko się zmieniło, kiedy usiadłem i szczerze porozmawiałem, jak przed chwilą właśnie opowiedziałem.

Teraz chciałbym trochę podsumować to, o czym opowiadałem i ubiorę to w takie trzy zasady asertywności.

Po pierwsze, nie traktuj obiekcji jako coś osobistego. Tak, jako osobisty atak. Za każdą obiekcją stoi lęk, niepewność lub brak wiedzy. Pamiętaj o tym. Zrozum prawdziwą przyczynę, zamiast reagować emocjonalnie i wchodzić w pozycję ataku.

Zadawaj pytania zamiast przekonywać, bo pytania dają ci więcej informacji niż argumenty. Pozwalają drugiej osobie samodzielnie dojść do wniosku, budują zaufanie i zamiast oporu, i przede wszystkim inspirują zamiast naciskać, bo zachęcają do myślenia. Ludzie działają, gdy widzą wartość, a nie gdy czują presję. Dlatego pokaż konkretne korzyści i możliwości i daj przestrzeń na decyzję. Ale jasno też wskaż korzyści z działania.

W tym filmie poznaliście pięć najczęstszych obiekcji w marketingu sieciowym i asertywne sposoby radzenia sobie z nimi. Dlatego pamiętajcie, że obiekcje to nie są wrogowie, to tylko wskazówki, czego druga osoba potrzebuje, by podjąć decyzję.

Jeszcze raz przypomnę słowa Wiktora Kiana: "Zwlekanie to naturalny morderca szansę na sukces." Nie pozwól, by obiekcje twoje lub innych blokowały twój rozwój i twój biznes.

A teraz twoje zadanie. Wybierz jedną obiekcję, z którą najczęściej się spotykasz i przygotuj dla niej trzy różne asertywne odpowiedzi. Praktykuj je, aż zobaczysz coś niesamowitego, czyli to, że radzisz sobie z nimi w sposób prosty, łatwy, fajny. A ta komunikacja powoduje nie, że tracisz potencjalną osobę, która może coś kupić albo się zaangażować, ale przede wszystkim dużo więcej osób angażujesz, czy to w zakupy, czy w biznes, a więc podnosisz tym samym swoją skuteczność działania.

Jeśli spodobał ci się ten film, zostaw łapkę w górę, subskrybuj ten kanał i napisz do mnie w wiadomości prywatnej, z którą obiekcją mierzysz się najczęściej. Jeśli będzie taka przestrzeń, chętnie pomogę ci w tym, aby dać kilka gotowych rozwiązań na to, jak sobie z nią poradzić. Do zobaczenia w kolejnym filmie.