Transcription
kilkanaście próbek ponad kilkanaście próbek włosów Wielkiej Stopy zebranych w [muzyka] czterech stanach Stanów Zjednoczonych. Wszystkie zgadzają się ze sobą pod względem średnicy, koloru, dystrybucji pigmentu, braku rdzenia i braku pasmowości lub zwężenia. >> Opracowali sztuczną inteligencję zdolną do wykrywania deep fake'ów z pojedynczej klatki ukrytej wśród milionów godzin wideo. Następnie skierowali ją na najbardziej znane materiały filmowe o Wielkiej Stopie, jakie kiedykolwiek nagrano. Sto lat filmów, taśm audio, odlewów śladów i tysiące relacji naocznych świadków doprowadziły do tego momentu. Technologia miała raz na zawsze rozstrzygnąć spór. Nie zrobiła tego. To, co odkryła, tylko pogłębiło tajemnicę. Sto lat czegoś w lesie. Ta historia nie zaczyna się od filmu. Zaczyna się od oblężenia. Lipiec 1924 roku. Pięciu poszukiwaczy złota rozbiło obóz w pobliżu wąskiego wąwozu na południowo-wschodnim zboczu góry Mount St. Helens w stanie Waszyngton. Fred Beck, Marian Smith, jego syn Roy, Gabe Lefe Fever i John Peterson od tygodni pracowali na złożu znanym jako Vanderwite. Przez dni znajdowali ogromne ślady w pobliżu swojego obozu, ślady zbyt duże, by należeć do jakiegokolwiek znanego im zwierzęcia. Następnie pewnego popołudnia Beck i Smith zobaczyli postać stojącą w pobliżu linii drzew po drugiej stronie małego kanionu. Była wyprostowana, pokryta ciemnymi włosami, miała około 7 stóp wzrostu. Smith podniósł karabin i oddał trzy strzały. Postać zachwiała się i zniknęła za klifem w wąwozie poniżej. Tej nocy mężczyźni stłoczyli się w swojej małej drewnianej chacie, gdy rozegrało się coś znacznie gorszego. Wielokrotne stworzenia, jak mówili, otoczyły budynek i zaczęły ciskać w niego głazami. Uderzenia przychodziły falami, kamienie rozbijały się o drewno, ostro i wybuchowo, odbijając się echem w kanionie jak wystrzały z broni palnej. Coś ciężkiego wspięło się na dach, a cała chata zadrżała pod jego ciężarem. Coś próbowało wyważyć drzwi. Według relacji Becka, ogromne ramię wsunęło się przez jedno z okien i sięgnęło po siekierę pozostawioną na stole. Pięciu mężczyzn strzelało z karabinów i rewolwerów przez ściany w ciemność tak całkowitą, że nie widzieli celu. Słyszeli tylko drapanie po dachu. Pomruki za ścianami. Nieustanne trzaskanie kamieni o drewno. Trwało to godzinami. Kiedy wreszcie nastał poranek, zabrali tylko to, co mogli unieść, i uciekli z kopalni Vander White. Żaden z nich nigdy nie wrócił. Gazety zamieściły nagłówki. Diabły Górskie bombardują chatę poszukiwaczy, górnicy zgłaszają walkę z wielkimi małpami. Służba Leśna Stanów Zjednoczonych zbadała sprawę, nie znalazła jasnych dowodów i stwierdziła, że górnicy prawdopodobnie sami zaaranżowali scenę. Historia powinna była się zakończyć. Nie zakończyła się. Fred Beck nigdy nie wycofał swojego roszczenia. Dekady później opublikował szczegółową relację zatytułowaną "Walczyłem z Ośmioma Ludźmi z Góry St. Helens". Żaden z pięciu górników nigdy nie zmienił swoich historii. W 2013 roku geodeta Mark Mcceel ponownie odkrył dawno zaginione miejsce chaty prawie 90 lat później. Wśród pozostałości znalazł narzędzia i łuski po nabojach rozmieszczone w sposób odpowiadający opisowi Becka. Kiedy oprogramowanie do analizy wzorców porównało oryginalne raporty prasowe z 1924 roku, późniejsze pisma Becka i odkrycia archeologiczne Mercila, wynik był uderzający. Centralne szczegóły pozostały stabilne w źródłach oddzielonych prawie stuleciem. Relacja nie stawała się z czasem bardziej dramatyczna. Nie zmieniała się. Dla sfabrykowanej historii taki poziom spójności jest statystycznie rzadki. Ale to, co sztuczna inteligencja uznała za spójne w relacjach z Ape Canyon, było drobnostką w porównaniu z tym, co odkryła w dowodach dźwiękowych. Coś, czego nie mogła w ogóle sklasyfikować. Dźwięki, które wymykają się wyjaśnieniu. 47 lat później, prawie 600 mil na południe, rozegrało się kolejne wydarzenie, które przez dekady wymykało się wyjaśnieniu. W 1971 roku Ron Morhead, biznesmen z Kalifornii, został zaproszony na odległy obóz myśliwski na jelenie wysoko w Sierra Nevada, głęboko w dziczy między jeziorem Tahoe a Yosemite. Myśliwi zgłaszali tam ogromne ślady i dziwne nocne nawoływania odbijające się echem od grzbietów gór. Jeden z członków grupy odmówił powrotu. Morhead zajął jego miejsce. Tej pierwszej nocy usłyszał to, nie było żadnego przygotowania. Obóz znajdował się w granitowej kotlinie na dużej wysokości, w miejscu, gdzie cisza jest absolutna, a każdy dźwięk niesie się na mile. Morhead stał w pobliżu schronienia, gdy grzbiet nad nimi eksplodował hałasem. To nie był ryk. To nie był krzyk. Uderzyło w klatkę piersiową, zanim uszy zdążyły to zinterpretować. głębokie, rezonujące, niewiarygodnie głośne, odbijające się od skalnych ścian jak fizyczna siła. Potem odpowiedział inny głos z oddzielnego grzbietu. Potem trzeci. Myśliwi patrzyli na siebie w milczeniu. Każdy mężczyzna tam znał te góry. Nikt nie słyszał niczego podobnego. To, co Morhead i dziennikarz śledczy Al Barry nagrali przez następne lata, stało się znane jako Sierra Sounds. Pozostają one jednymi z najbardziej niepokojących nagrań audio w historii kryptozoologii. Taśmy zarejestrowały gardłowe ryki, ostre, przypominające ptasie gwizdy, a potem coś jeszcze dziwniejszego, szybkie, rytmiczne wybuchy wokalne o niemal ustrukturyzowanej kadencji. Badacze nazwali to później "samurajskim gadaniem" ze względu na jego agresywną, wzorzystą jakość. Barry przybył jako sceptyk, wysłany przez Sacramento Bee, aby zdemaskować oszustwo. Zamiast tego sam doświadczył tych dźwięków i przez lata naciskał na profesjonalną analizę. Do swojej śmierci w 2012 roku upierał się, że nagrania są autentyczne. Emerytowany lingwista kryptograficzny Marynarki Wojennej USA, R. Scott Nelson, badał taśmy i doszedł do wniosku, który wielu zaniepokoił. Stwierdził, że wokalizacje wykazywały struktury FMIC zgodne z językiem, rozpoznawalne wzorce spółgłosek, samogłosek i przesunięć tonalnych. Jego werdykt był bezpośredni. Dźwięki reprezentowały język, nie ludzki i nie sfabrykowany. Żadne recenzowane badanie formalnie nie potwierdziło tego wniosku. Krytycy twierdzą, że hałasy mogą być ludzką imitacją, znaną fauną lub zniekształceniem akustycznym wzmocnionym przez górski teren. Jednak analiza spektrograficzna mapująca częstotliwość i amplitudę ujawnia anomalie, które opierają się łatwemu odrzuceniu. Niektóre wybuchy wokalne przekraczają normalny ludzki zakres wokalny. Inne zawierają harmoniczne nadtony rzadko spotykane u udokumentowanej fauny Ameryki Północnej. Kiedy systemy identyfikacji głosu AI, wytrenowane na obszernych bazach danych dźwięków ludzkich i zwierzęcych, przetworzyły nagrania, nie zwróciły żadnego dopasowania. Dźwięk wykraczał poza każdą rozpoznaną kategorię. Miejsce Sierra zostało ponownie odwiedzone w 1972 roku i ponownie w 1974 roku. Za każdym razem wokalizacje powracały. Cokolwiek produkowało te dźwięki, wracało na te same grzbiety rok po roku. Coś tam było. Komunikowało się i nie pozostawiło po sobie nic widocznego. Kolejny dowód nie był dźwiękiem. Był fizyczny. Wciśnięty 3 cale w ziemię. Postać w błocie. We wrześniu 2000 roku zespół z Bigfoot Field Researchers Organization udał się do Skookum Meadows w Gford Pincho National Forest w stanie Waszyngton, w pobliżu góry Adams, podczas kręcenia dla australijskiego serialu telewizyjnego Animal X. Ich plan był prosty. Pozostawić stosy owoców na błotnistym polanie jako przynętę i wrócić o pierwszym świetle. O świcie 22 września wrócili. Pierwszą rzeczą, którą zauważyli, była przynęta. Kilka jabłek zniknęło. Potem ktoś spojrzał w dół. Błoto obok owoców zostało zmienione przez noc. Nie przez ślad, ale przez coś znacznie większego. Ogromne wrażenie ciała rozciągało się po miękkim gruncie. Zarys był wyraźny. przedramię, biodro, udo zakrzywiające się w pośladek i pięta wciśnięta wystarczająco głęboko, by sugerować grzbiet ścięgna Achillesa. Badacze zamilkli. Proporcje od razu były nieprawidłowe. To nie był ślad. Coś dużego leżało na boku w błocie i sięgało po owoce. Zespół wlał ponad 200 funtów gipsu, aby je zachować. Powstały odlew Skookum miał około 3,5x5 stóp i ważył blisko 400 funtów. Wzdłuż uda i pośladka widoczne były wrażenia przypominające włosy. Dr Jeff Meldrum z Idaho State University zgłosił to, co wydawało się być grzbietami skórnymi w okolicy pięty, struktury porównywalne do odcisków palców naczelnych. Antropolog fizyczny Grover Cray, biolog dzikiej przyrody John Bindernaggel i Meldrum badali odlew i wskazali cechy, które ich zdaniem nie pasowały do znanej fauny. Następnie nadszedł sprzeciw. Dziennikarz Mark Hume, piszący dla kanadyjskiego National Post, zauważył wyraźne ślady łosia w obrębie wrażenia. Próbki włosów zidentyfikowano jako łosie. Sceptyk Blake Smith, piszący dla Skeptoid, argumentował, że zespół, pracując pod presją uchwycenia przekonującego materiału filmowego, mógł błędnie zinterpretować standardowe błotnisko łosia jako coś [muzyka] niezwykłego. Trójwymiarowe modelowanie cyfrowe pozwoliło później analitykom na badanie rozkładu nacisku, szacując, jaki typ ciała, waga i postawa mogłyby wyprodukować kształt w błocie. W porównaniu z anatomią łosia i teoretycznymi modelami naczelnych, wyniki nie pozwoliły na jednoznaczne rozstrzygnięcie żadnego z wyjaśnień. Wrażenie zawierało elementy obu. Żadne z wyjaśnień nie tłumaczyło każdej cechy. Odlew Skookum nie potwierdził istnienia Wielkiej Stopy, ale ujawnił słabości w dostępnych wyjaśnieniach. Do tej pory każde poważne zdarzenie miało miejsce w głębokiej dziczy, odległych kanionach, górskich obozach, leśnych polanach z dala od najbliższej obecności człowieka. Następne wydarzenie nie miało miejsca. Dotarło do drzwi. 2 maja 1971 roku. Bobby Ford z Fal w stanie Arkansas zgłosił miejscowemu konstable, że coś zaatakowało jego dom w środku nocy. Zaczęło się od zapachu, gęstego zwierzęcego zapachu, który wypełnił pokoje, zanim ktokolwiek cokolwiek zobaczył. Elizabeth Ford spała na kanapie w salonie, gdy ciężkie uderzenie w zewnętrzną ścianę wyrwało ją ze snu. To nie był przypadkowy hałas. Brzmiało celowo, jakby coś badało konstrukcję. Potem okno z moskitierą ugięło się do wewnątrz i duża, pokryta włosami ręka wcisnęła się przez nie. Przez ułamek sekundy myślała, że to niedźwiedź. To nie był niedźwiedź. krzyknęła. Bobby wybiegł na zewnątrz i został złapany przez stworzenie. Zerwał się i pobiegł z powrotem w stronę domu tak szybko, że nawet nie sięgnął po klamkę. Wpadł prosto przez drzwi frontowe. Rodzina wyłączyła światła i tuliła się razem, podczas gdy coś krążyło wokół zewnętrznych ścian. Smród utrzymywał się w domu przez dni. Relacja wywołała medialną gorączkę. Archeolog z Southern State College, Frank Shambach, zbadał ślady i stwierdził z 99% pewnością, że zostały sfabrykowane. Ślady miały trzy palce, strukturę anatomiczną niemożliwą dla żadnego znanego naczelnego. Trzech miejscowych zostało ukaranych grzywną za składanie fałszywych raportów o potworach, ale obserwacje nie ustały. Trwały przez dekady. Tylko w 1997 roku zgłoszono ponad 40 spotkań. Mieszkańcy twierdzili, że historia sięga lat 40. XX wieku. Zanim incydent Forda zyskał krajową uwagę, ludzie milczeli, bojąc się wyśmiania. W 1972 roku film dokumentalny "Legenda o Boggy Creek", nakręcony na miejscu w Fouke, stał się 11. najbardziej dochodowym filmem roku i pomógł ukształtować styl horroru dokumentalnego, który później odbił się w "Blair Witch Project". Kiedy oprogramowanie do grupowania geograficznego AI mapuje raporty z Fouke w czasie, pojawia się wyraźny wzór. Obserwacje koncentrują się wzdłuż wąskiego korytarza bagien liściastych z dna rzeki, biegnącego wzdłuż rzeki Sulfur. Rozkład nie jest losowy w hrabstwie Miller. Podąża za ciekiem wodnym, odzwierciedlając sposób, w jaki duże zwierzę zależne od wody nawigowałoby po rozdrobnionym terenie. Pojedynczo każdy przypadek można zakwestionować. Patrząc razem, zaczyna wyłaniać się inny wzór. Taki, który staje się widoczny tylko wtedy, gdy analizuje się cały zbiór danych jednocześnie. Jeśli podążasz za dowodami, gdziekolwiek prowadzą, subskrybuj i włącz powiadomienia. Ponieważ kiedy maszyny przetworzyły wszystko zbiorczo, wyprodukowały wynik, na który nie byli gotowi ani sceptycy, ani wierzący: wzór w szumie. Kiedy badacze nanieli każdy zbadany raport o Wielkiej Stopie z bazy danych BFRO na jedną ujednoliconą siatkę geograficzną, punkty nie rozłożyły się losowo. Utworzyły skupiska. A te skupiska pojawiły się w obszarach zgodnych z logiką biologiczną. Bigfoot Field Researchers Organization od 1995 roku prowadzi największą zweryfikowaną bazę danych obserwacji w Ameryce Północnej. Ponad 4000 raportów z lat 20. XX wieku do dziś, każdy zweryfikowany przed publikacją. Przez lata pozostawała ona zbiorem narracji. Następnie zbiór danych został przetworzony przez modele uczenia maszynowego, a to, co kiedyś wyglądało na szum, zaczęło ujawniać wzór. Algorytmy grupowania podkreśliły gęste koncentracje na Północno-Zachodnim Pacyfiku, w dolinie rzeki Ohio, w centralnej Florydzie i w Sierra Nevada. Stan Waszyngton wyłonił się jako najsilniejszy "hot spot". Regiony te mają wspólne cechy: rozległe pokrycie lasami, niezawodne źródła wody pitnej, niską gęstość zaludnienia i duże obszary nieprzerwanej dziczy. Badanie przeprowadzone przez Idaho State University oceniło 19 zmiennych geograficznych, klimatycznych i demograficznych, aby oszacować częstotliwość raportów BFRO według stanów. Model wyjaśnił ponad 60% zmienności. Najsilniejszymi predyktorami środowiskowymi były pokrycie lasami i liczba dni z czystą pogodą. Jednak czynniki społeczne również odegrały mierzalną rolę. Zbiór danych zawiera dwa nakładające się sygnały, jeden ekologiczny, drugi kulturowy, a sztuczna inteligencja wykryła oba. Raporty podążają za śladem ekologicznym oczekiwanym od dużego gatunku leśnego. Jednocześnie odzwierciedlają wzorce ludzkiej aktywności i zachowań związanych ze zgłaszaniem. Sztuczna inteligencja nie potrafi rozplątać tych sił. Może jedynie potwierdzić, że oba wzorce istnieją i żaden sam w sobie nie wyjaśnia w pełni rozkładu. Film Patterson-Gimlin, Oblężenie Ape Canyon, Sierra Sounds, Skookum Cast, Fouke, tysiące spraw BFRO obejmujących stulecie. Każda z nich była kwestionowana, krytykowana lub odrzucana osobno. Ale do niedawna nikt nie połączył tego wszystkiego w jeden system analityczny i nie poprosił maszyny o ocenę całego stulecia jako jednego zbioru danych. Wynik nie był jasnym rozwiązaniem, którego oczekiwali ani sceptycy, ani wierzący. To, co odkryły maszyny, gdy sztuczna inteligencja przetwarza pełne ciało dowodów związanych z fenomenem Wielkiej Stopy: film, audio, wrażenia fizyczne i stuletnią bazę danych. Nie wydaje wyroku. Zwraca problem. 20 października 1967 roku. Dwóch mężczyzn na koniach okrąża zakręt wzdłuż strumienia w północnej Kalifornii, w Six Rivers National Forest. Konie cofają się. Z przodu. Wysoka, ciemna, wyprostowana postać przecina polanę. Roger Patterson zeskakuje, wyciąga kamerę 16 mm z torby na siodle i biegnie. Przez 59 sekund kamera nagrywa coś, czego żadna technologia nie potrafiła w pełni wyjaśnić. Następnie, w klatce 352, postać odwraca się i patrzy prosto w obiektyw. To spojrzenie wstecz stało się najbardziej analizowanym obrazem w historii kryptozoologii. Od tego zaczęła się sztuczna inteligencja. Dla sceptyków wyniki są niewygodne. Film Patterson-Gimlin, ustabilizowany nowoczesną analizą opartą na filtrach przez badacza z University of Washington, Isaaca Tanga, ujawnia to, co wydaje się być grupami mięśni poruszającymi się pod powierzchnią. Tkanka uda, pośladka i ramienia poruszająca się niezależnie od zewnętrznej warstwy z każdym krokiem. W 1967 roku projekt kostiumów nie miał takiej wyrafinowania, aby odtworzyć ten efekt. Sposób poruszania się pokazuje zgodną lokomocję, krok z ugiętym kolanem, naturalny dla wielkich małp, ale fizycznie obciążający dla ludzi, zwłaszcza w kostiumie. Długość kroku wynosiła średnio 41 cali. Proporcje głowy do ciała bardziej odpowiadają dorosłej gorylowi niż człowiekowi. Sierra Sounds zawiera wokalizacje o strukturach harmonicznych, których systemy rozpoznawania mówcy AI nie potrafią dopasować do żadnego znanego gatunku. Zbiór danych BFRO grupuje się geograficznie we wzorach zgodnych z rozkładem ekologicznym, a nie losowym rozprzestrzenianiem się kulturowym. Dla wierzących te same wyniki AI są równie niepokojące. Żaden pojedynczy incydent nie dostarcza dowodów spełniających naukowe standardy dowodowe. Próbki włosów z odlewów Skookum przetestowano jako łosie. Miejsce Ape Canyon ma udokumentowaną historię psot. Potwór z Fouke pozostawił trójpalczaste odciski, niekompatybilne z anatomią naczelnych. Każdy przypadek zawiera słabości. Każdy dowód dopuszcza alternatywne wyjaśnienie. Sztuczna inteligencja nie rozpuszcza tej sprzeczności. Wzmacnia ją we wszystkich domenach. Wizualnej, akustycznej, geograficznej, fizycznej. Algorytmy wykrywają powtarzające się anomalie, nie izolowane nieprawidłowości, ale powtarzające się wzorce, które pojawiają się niezależnie w przypadkach oddzielonych dekadami i tysiącami mil. W większości dziedzin nauki taki rodzaj wzorca skłaniałby do formalnego dochodzenia. Dr Jeff Meldrum z Idaho State University spędził dekady analizując biomechanikę materiału filmowego Patterson-Gimlin i powiązanych odlewów śladów. Zgodny sposób poruszania się widoczny w filmie z 1967 roku odpowiada morfologii stopy znalezionej w odciskach zebranych niezależnie na całym Północno-Zachodnim Pacyfiku. Proporcje pozostają wewnętrznie spójne, nie tylko w jednym artefakcie, ale w dowodach zebranych przez różnych badaczy w różnych stanach i latach. Siedmiokrotny zdobywca Oscara Rick Baker przejrzał materiał filmowy i opisał futro jako tanio wyglądające. Jednak gdy badacze próbowali odtworzyć obiekt filmu przy użyciu materiałów dostępnych w 1967 roku, każda próba zakończyła się niepowodzeniem. Nie w jednym aspekcie, ale we wszystkich jednocześnie. Sposobu poruszania się nie można było odtworzyć. Widocznego ruchu mięśni nie można było sfabrykować. Proporcji nie można było dopasować. Te same technologie cyfrowe zdolne do generowania fotorealistycznych ludzi od podstaw nie potrafią wyjaśnić, jak 59-sekundowa rolka filmu z 1967 roku uchwyciła to, co pokazuje. Jest jeszcze baza danych. Ponad 4000 raportów oddzielonych czasem, geografią i kulturą, złożonych przez osoby bez wzajemnych powiązań. Kiedy sztuczna inteligencja przetwarza te raporty pod kątem opisów ruchu, cech wokalnych, proporcji ciała, bliskości siedlisk do wody i wzorców zachowań, spójność przekracza to, co modele statystyczne przewidują dla niezależnego wynalazku. Od stulecia relacje opisują to samo. Taki jest wynik. Nie dowód, nie obalenie, ale uporczywy wzór danych, który nie powinien istnieć, ale istnieje. Żadna pojedyncza osoba nie zaprojektowała tej spójności. A kiedy sztuczna inteligencja oceniła zjawisko jako jeden ujednolicony zbiór danych, sygnał stał się silniejszy, a nie słabszy, niż sugerowałby jakikolwiek pojedynczy przypadek. Luka, istnieje wąska przestrzeń między tym, co potrafimy wyjaśnić, a tym, czego nie potrafimy. Nie jest szeroka, ale trwa, opierając się każdemu instrumentowi, jaki stworzyliśmy, aby ją zamknąć. Zmapowaliśmy powierzchnię Marsa ze znacznie większą szczegółowością niż części naszych własnych lasów. Nosimy urządzenia, które potrafią zidentyfikować ptaka po 2 sekundach jego śpiewu. A kiedy cała ta zdolność została skierowana na stulecie dowodów o Wielkiej Stopie, każdy algorytm, każda sieć neuronowa, każdy system kryminalistyczny, maszyny dostarczyły tego samego wniosku, do którego od 1924 roku dochodzili ludzcy badacze. Nie potwierdzenie, nie odrzucenie. Coś w danych się nie zgadza. Gdzieś w wysokich górach Sierra, nagrania Rona Morheada nadal trzeszczą dźwiękami, które pozostają nienazwane. Luka wciąż tam jest. Maszyny nie rozwiązały zagadki. Skwantyfikowały ją. Każdy pojedynczy dowód można wyjaśnić. Żadne pojedyncze wyjaśnienie nie obejmuje wszystkiego. Taki jest wynik. I to powinno trzymać cię dziś w nocy na nogach. Subskrybuj, jeśli chcesz zobaczyć, co się stanie, gdy sztuczna inteligencja zbada inne nierozwiązane zagadki. To dopiero początek. Dane nie dbają o to, co ty