📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Po tym filmie przestaniesz marnować czas na telefonie (w końcu!)

Pankracy16:04

Transcription

Pewnie pamiętacie taki czas kilka lat temu, kiedy byliście w stanie czytać książkę bez przerwy przez dłuższy czas, ale teraz ledwo udaje wam się przebrnąć przez parę stron. No ale jak to jest, że kilka lat temu łatwiej nam było się skupić, a teraz jest to znacznie trudniejsze? Książki są takie same jak były, ale media społecznościowe i krótkie formy usmażyły nam głowy. Nie żartuję teraz. Krótkie treści są dla nas naprawdę szkodliwe i są na to badania. To nie przypadek, że po długim przeglądaniu telefonu czujemy się kiepsko fizycznie i psychicznie.

Tak naprawdę krótkim formom jakie znamy najbliżej jest do maszyn hazardowych. Nie wiemy czy następny filmik będzie nudny czy genialny, więc scrollujemy dalej, żeby dostać kolejny strzał dopaminowy. Sprawia to, że dzisiejsze media społecznościowe również są uzależniające i mają bardzo negatywny wpływ na nasze życie, ale działają subtelniej i trochę ciężej to dostrzec. Przyznacie jednak, chyba, że oglądając TikToka, szorty czy reelsy czas płynie zaskakująco szybko, prawda? No właśnie wiem, że część z was ma już ochotę, żeby wyłączyć ten materiał i włączyć coś innego, ale paradoksalnie to może być dowód na to, że wasz mózg faktycznie jest nieźle usmażony i tym bardziej powinniście oglądać dalej. W ciągu następnych kilku minut wyposażę was w parę sprawdzonych narzędzi i sposobów, które pozwolą wam konsumować Tiktoka, reelsy i szorty w bardziej przemyślany sposób oraz przejąć kontrolę nad swoim czasem i uwagą. Najpierw jednak pochylmy się nad tym, dlaczego warto to zrobić.

Są ku temu trzy podstawowe powody. Po pierwsze, mamy tylko jeden mózg. Wszyscy już wiemy, że krótkie formy niszczą zdolność koncentracji i utrzymania uwagi. Ale to nie koniec. Niedawno przeprowadzona metaanaliza pokazała, że oglądanie krótkich formć także z pogorszoną pamięcią, zdolnościami językowymi oraz samokontrolą. Nie mówiąc już o negatywnym wpływie na zdrowie psychiczne i poziom stresu, które również zostały przytoczone w badaniu. Co ciekawe, naukowcy zaobserwowali te zależności zarówno u nastolatków i młodzieży, jak i u osób dorosłych. Nie jest więc tak, że to zagrożenie wyłącznie dla dzieciaków. To dotyczy nas wszystkich. Z tego badania mamy też potwierdzenie, że nie chodzi jedynie o TikToka, ale też o Youtubowe szorty i instagramowe rile. Oczywiście jedna publikacja, nawet metaanaliza nie rozstrzyga jeszcze tematu i należy go dokładniej zbadać. Szczególnie, że większość dotychczasowych badań miało charakter korelacyjny, co oznacza, że badacze nie mogą ze 100%ą pewnością stwierdzić, co jest przyczyną, a co skutkiem. No ale zdrowy rozsądek też podpowiada nam, że oglądanie tego typu treści nie może być dla nas dobre.

Szorty, tiktoki i rele są często za krótkie, żeby w ogóle zapamiętać co się obejrzało. Jeśli mi nie wierzycie, no to spróbujcie sobie przypomnieć kilka ostatnich szortów, które widzieliście. Zdecydowanie ciężej niż z ostatnim obejrzanym filmem czy serialem, prawda? Pionowe filmiki są często zbyt krótkie, żeby nasz mózg przetworzył je i zapisał w pamięci. W konsekwencji skrollując wprowadzamy się w stan funkcjonalnej nieprzytomności. Skoro prawie nic z tego nie pamiętamy, no to równie dobrze moglibyśmy być nieprzytomni, prawda? Popularne sformułowanie brainrot, którym określa się scrollowanie niskiej jakości treści, to z angielskiego gnicie mózgu. No i zdaje się, że to nie tylko śmieszna nazwa, ale że coś faktycznie w tym jest. Sugerują to też badania. To czego nie używamy rdzewienia przecież w dzisiejszych czasach to właśnie to, co mamy w głowie ma największy wpływ na nasz sukces. na to jakie podejmujemy decyzje, na to jakie mamy umiejętności oraz na ile potrafimy się kontrolować. Dobra wiadomość jest jednak taka, że aby w długim terminie pokonać jakieś 80-90% osób wystarczy nie usmażyć sobie głowy krótkimi formami. Samo to sprawia, że jest się jak osoba prowadząca w miarę zdrowy tryb życia, kiedy pozostali to głównie palacze, codziennie pijący alkohol i jedzący jakieś śmieci.

No ale drugi powód jest tak naprawdę jeszcze ważniejszy. Jest nim nasz czas. Weźcie do ręki telefon i wejdźcie sobie w ustawienia, a następnie w higienę cyfrową albo cyfrowy dobrostan. Znajdziecie tam informację, ile czasu spędziliście na telefonie oraz rozpiskę z podziałem na poszczególne aplikacje. Nie zdziwię się, jeśli część z was zobaczy tam na przykład ctery, sześć czy nawet 8 godzin korzystania z urządzenia. Dajcie znać w komentarzu, ile wam wyszło, a szczególnie ile czasu poświęcacie na Tiktoka i Instagrama. W każdym razie spędzając na telefonie 4 godziny dziennie lub więcej, no to po uwzględnieniu snu, pracy i innych obowiązków wychodzi na to, że oddajemy ponad połowę swojego czasu algorytmom. W jaki sposób mamy cokolwiek osiągnąć w życiu, zrealizować swoje cele, poznać kogoś nowego, przeżyć coś fajnego, skoro pół życia zmarnujemy w telefonie. Rezygnując lub kontrolując swoją konsumpcję mediów społecznościowych, w pewnym sensie wydłużamy swoje życie. No bo przecież uzgodniliśmy już, że i tak praktycznie nic nie pamiętamy z tych tiktokowych sesji.

No i trzeci, ostatni dzisiaj powód, zanim przedstawię wam konkretne narzędzia walki z mediami społecznościowymi, a więc zaburzenia funkcjonowania. Zgodzicie się chyba, że krótkie formy zazwyczaj pokazują nam to, co najbardziej polaryzujące i skrajne, bo tego typu treści mają największe szanse na szerokie zasięgi. Często na naszym telefonie pojawiają się więc ludzie wybitnie piękni, wybitnie wysportowani albo wybitnie bogaci. Porównywanie się do nich świadomie lub nie, może odebrać nam jakąkolwiek motywację do działania. Dzisiejsze media społecznościowe tworzą błędne koło. Najpierw oglądasz życie innych i masz poczucie wstydu, że sam nic nie robisz. To oglądanie daje ci chwilową ulgę, ale potem zaliczasz dołek, czego efektem jest brak energii do działania. Wracasz więc do telefonu, no bo nie masz siły na nic innego. Brzmi znajomo, prawda? Krótkie formy są tak napakowane emocjami, że w porównaniu nasze prawdziwe życie może wydawać się nudne. W dodatku te wszystkie emocje są dostępne na wyciągnięcie ręki, a właściwie kciuka bez wkładania żadnego wysiłku czy pracy z naszej strony. To może mieć katastrofalny wpływ na nasz poziom motywacji i dyscypliny. Stajemy się jedynie odbiorcami, zamiast budować coś samemu. Ograniczenie mediów społecznościowych może pomóc przywrócić naturalny poziom motywacji do realizowania własnych marzeń zamiast jedynie podziwiania cudzych.

No dobrze, ale co w takim razie zrobić, żeby nie przegrać tej nierównej walki z uzależniającymi krótkimi treściami? Idealnie byłoby, gdyby każda taka platforma z krótkimi formami miała opcję ich wyłączenia. Jeśli podzielacie mój punkt widzenia, to upewnijcie się, że subskrybujecie kanał. No ale póki co nie mają i raczej mieć nie będą. Doskonale pamiętam jak sam na to narzekałem kiedy YouTube po raz pierwszy wprowadził szorsy i nagle zalały moją ulubioną aplikację. Pamiętam nawet googlowanie jak to wyłączyć i usunąć zabki, ale sama myśl, że najlepiej byłoby to w ogóle wyłączyć, żeby nie kusiło jest bardzo trafna. W końcu najłatwiej powiedzieć nie na początku. Stąd najpierw rady dla osób, które chcą pozbyć się krótkich form praktycznie do zera, a później powiem wam o mniej radykalnych środkach dla osób, które nadal chcą korzystać z krótkich form, ale w bardziej kontrolowany sposób. W przypadku każdej z najpopularniejszych platform zadziałamy troszkę inaczej. Zacznijmy od Tiktoka. Przy okazji pewnie z połowa osób, które włączyły ten materiał już zdążyło się znudzić i nie poznają tych sposobów, ale to będzie kolejna przewaga dla was. No ale dobra, pierwszy na celowniku jest TikTok. W tym przypadku sprawa jest najprostsza. TikTok ma jeden cel, czyli oglądanie krótkich form. Jeśli chcecie je ograniczyć, to najprostszym sposobem będzie usunięcie tej aplikacji, a dodatkowo usunięcie konta. Najlepiej sprawdzi się bowiem w możliwie największym stopniu utrudnienie sobie korzystania z aplikacji. Proste.

Gorzej jest jednak w przypadku Instagrama, YouTubea, bo one pełnią też inne funkcje. Przyznacie na pewno, że zdarzyło wam się odpalić Instagrama, żeby sprawdzić storki i zobaczyć, co słychać u znajomych albo odpisać na jakąś wiadomość, a tu nagle budzicie się po 20 minutach scrollowania reelsów, prawda? Ja tak miałem wielokrotnie, a tym co mi pomogło było ustawienie limitu czasu na aplikację. Ale ważną rzeczą, żeby to faktycznie zadziałało jest ustawienie sobie tego limitu na niedorzecznie niską wartość. W moim przypadku dewie minuty się sprawdzają, ale jeśli pozwolę sobie na 7 minut, to w tym czasie zdążę posmakować reelsów i istnieje dużo większe ryzyko, że wejdę w ustawienia, żeby zwiększyć sobie dzienny limit. Jeśli takie coś wam się przydarzyło, no to spróbujcie drastycznie zmniejszyć swój limit, tak żebyście nie mieli czasu na wejście w zakładkę z realillami. Poeksperymentowałbym z minutą, dwiema lub trzema minutami. Od czasu do czasu i tak zdarzy mi się spędzić trochę więcej czasu na Instagramie, szczególnie kiedy sam coś tam publikuję, ale dzięki temu limitowi czuję, że z grubsza mam te aplikacje pod kontrolą.

Najgorzej w moim przypadku było z YouTubem, bo tak naprawdę jest to dla mnie najważniejsze miejsce. Kiedy jem, oglądam YouTubea. Kiedy chcę się czegoś nauczyć, to szukam poradnika na YouTubie. Kiedy słucham muzyki, to włączam ją nie zgadniecie gdzie. Na YouTubie. Wiem, że może się to wydawać trochę dziwne, ale serio, ja nigdy nie korzystałem ze Spotify i zamiast tego do wszystkiego używam YouTubea. Z tego powodu limit aplikacji się tutaj nie sprawdzi, bo zdecydowanie chcę oglądać dłuższe poziome filmiki, no i dalej chcę słuchać muzyki. sprawia to, że musiałem stoczyć niezłą walkę z youtubowymi shorsami. Na szczęście jakiś czas temu pojawiło się nowe narzędzie, które zmieniło sytuację na tym polu bitwy. To bardzo prosta rzecz i mega się cieszę, że to dodali. Od pewnego czasu mamy opcję kliknięcia w trzy kropki w sekcji szorty, a następnie wybranie pokazuj mniej filmów short. To nie jest pełne wyłączenie tej funkcji, ale na jakiś czas szorty faktycznie przestają się wyświetlać. kiedy znowu się wyświetlają. A zauważyłem, że ma to często miejsce, kiedy zmieniamy urządzenia, więc przechodzimy z telefonu na laptop albo z laptopa na telefon, po prostu znowu trzeba kliknąć trzy kropki i wybrać pokazuj mniej filmów short. I to rozwiązało moje batalie z YouTube Shortsami. Oczywiście lepsza byłaby funkcja całkowitego wyłączenia krótkich form, ale to też już jest całkiem niezłe.

Ale, ale jest jeszcze kilka wskazówek, które sprawdzą się w przypadku każdej z tych aplikacji oraz kiedy nie chcecie rezygnować z krótkich form w pełni. Po pierwsze, warto stworzyć sobie pewien sygnalizator, który mówi wam, że wpadliście w krótkie formy za głęboko. Ja na przykład zanim pojawiła się ta funkcja pokazuj mniej filmów Shorts, miałem taką zasadę, że jeżeli wyskakiwał mi któryś z braci Tate, to uznawałem, że zabrnąłem za daleko i wyłączałem aplikację. To było w szczycie ich kariery, kiedy cała armia montażystów wycinała ich wypowiedzi. No i naprawdę nie było trudno się na nich natknąć. Innym sygnalizatorem może być oglądanie jakiś patotreści albo atrakcyjnych kobiet. Osobiście jeśli widzę na swoim fidzie jakąś tańczącą z kompoubraną panią, no to jest to sygnał dla mnie, że zabrnąłem za daleko i pora to wyłączyć, bo tylko marnuje swój czas. No bo spójrzcie na te dwa materiały. Są tutaj dwie panie, które wygłupiają się do kamery, do popularnej muzyki, której samej nie tworzą. No i wyobraźcie sobie, że oba te materiały są w pierwszej piątce najpopularniejszych filmów z TikToka i wykręciły po 800 milionów wyświetleń. Ja nie mam żadnego problemu z tymi dwoma nagraniami. Nie uważam, żeby były niemoralne, ani nie mam nic złego do powiedzenia o paniach, które to nagrywają, przynajmniej po tych dwóch filmikach, bo ogólnie to nie wiem kto to jest. No bo skoro takie materiały sprawiają, że ich autorki stają się sławne i bogate, a przy okazji nikomu nie dzieje się krzywda, no to ja jestem ostatnią osobą, żeby to krytykować. Ale nie zmienia to faktu, że nie są to treści, które ja chciałbym oglądać, poświęcać na nie swój czas czy w jakikolwiek inny sposób wspierać. W moim osobistym odczuciu nie niesie to za sobą żadnej wartości merytorycznej ani artystycznej. Dziwię się, że ludzie to oglądają. No i kiedy sam widzę coś podobnego, to mam jasny sygnał, że zabrnąłem za daleko i pora wysiadać. Równie dobrze takim sygnałem do wyłączenia aplikacji mógłby też być na przykład pierwszy AI slop, jaki wam się wyświetli, czyli niskiej jakości materiał wygenerowany przez sztuczną inteligencję. W skrócie chodzi o to, że tworzycie sobie jakąś granicę. Może to być konkretna osoba, postać, rodzaj filmu czy temat, a następnie uzgadniacie ze sobą, że tej granicy nie przekraczacie. W ten sposób minimalizujecie szansę na to, że włączycie jakiś krótki materiał od twórcy, którego lubicie albo od znajomego, który wam coś podesłał. No ale nie wiedzieć, kiedy algorytm zaprowadzi was na jakieś głębokie wody brainrotu i zmarnujecie masę czasu.

Zachęcam też do postawienia innej granicy, mianowicie kiedy zobaczycie mnie w internecie, no to pamiętajcie o łapce w górę dla youtubowego algorytmu. No ale jeśli ktoś nie chce w pełni eliminować krótkich form, to pewnym rozwiązaniem może też być oglądanie ich przez kartę subskrypcje na YouTubie. Tam są materiały tylko od twórców, których subskrybujemy i po prostu przechodzimy przez kolejne filmy od nich. Nic innego nie ma prawa się tam znaleźć, co daje nam dużo większą kontrolę i sprawia, że ciężej jest dać sobie popłynąć.

Kolejną rzeczą, którą możecie zrobić jest wyłączenie kolorów w telefonie. Krótkie formy bardzo często mają jakieś kolorowe napisy i angażujący montaż. To nie jest przypadek. Nasze mózgi ewolucyjnie zostały zaprogramowane, by reagować na jasne, nasycone kolory. W naturze oznaczały one dojrzały owoc albo zagrożenie jak jadowite zwierzę. Kolorowe napisy, jaskrawe tła i dynamiczne przejścia w krótkich formach działają jak wizualne cukierki. Każdy nowy jaskrawy bodziec to sygnał dla mzgórze patrzy na coś ważnego. Bez kolorowych napisów, filtrów i efektów media społecznościowe stają się mdłe. To drastycznie skrada czas potrzebny na to, żeby się znudziły. Ustawienie telefonu w tryb czarno-biały to jedna z najbardziej niedocenianych, a zarazem zaskakująco skuteczna metoda walki z uzależnieniem od ekranu. Co najlepsze, można to zrobić zarówno na iPhonach, jak i na urządzeniach z Androidem.

Kolejna rzecz, która może pomóc to ustawienie widgetu pokazującego nasz screentime, czyli to ile czasu spędzamy na telefonie i w jakich aplikacjach. To jest dokładnie ten sam parametr, o którego sprawdzenie prosiłem was na początku, żebyście weszli w ustawienia. Na większości telefonów możecie sobie ustawić taki licznik w formie widgeto i będzie wyświetlał się na ekranie głównym od razu po odblokowaniu telefonu. Wtedy regularnie zderzamy się z rzeczywistością naszego czasu w telefonie, co może działać jako natychmiastowy sygnał alarmowy.

Kolejna rzecz, którą należałoby zrobić, to zminimalizować odruchowe sięganie po telefon i niepożądane aplikacje. Po pierwsze, telefon nie może być na widoku. Ja już kompletnie odruchowo wkładam go w jakieś miejsca, gdzie nie jest widoczny. pod poduszkę za siebie, pod taką poduszkę na krzesłach. Jestem w tym tak dobry, że często jak wstaję od pracy, to dosłownie nie mogę znaleźć telefonu i muszę prosić swój zegarek, żeby go zlokalizował. Znajdź mój telefon. Ale to tylko pierwszy krok. Na pewno nieeraz zdarzyło wam się odblokować telefon, żeby coś tam sprawdzić, ale nagle znaleźć się na TikToku czy Instagramie. Jeśli nie chcecie ich odinstalować, to chociaż je przed sobą ukryjcie. Niech będą schowane w jakimś folderze na końcu telefonu, żeby ikonki jak najmniej rzucały się w oczy. Zasada działania jest tutaj trochę podobna, jakbyście chowali przed sobą słodycze, żeby ich nie jeść. Po jakimś czasie ta metoda przestaje działać, bo przyzwyczajamy się do tego, gdzie są dane aplikacje i na automacie pokonujemy wszystkie wcześniej ustawione przeszkody, ale wystarczy przenieść ten folder w inne miejsce i znowu zaczyna działać.

Przy okazji gratuluję wam, że oglądacie do tego miejsca. Dla waszych mózgów zdecydowanie jest jeszcze nadzieja. Odhaczcie się w komentarzach. Ale skoro udało wam się tutaj dotrwać, to mam przeczucie, że stać was na dużo więcej niż tylko ograniczenie mediów społecznościowych. Koniecznie sprawdźcie teraz ten materiał o tym, jak zmienić swoje życie nie do poznania w 180 dni. To kompletny plan, który może zaprowadzić was w bardzo ciekawe miejsce. Do zobaczenia po drugiej stronie.