📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Jakie 3 zasady działają w każdej dziedzinie? Wuwunio o YouTubie, pasji do montażu i pracy w TVN24

Projekt: Twórca1:34:31

Transcription

Próżność, ego tamtemu i lepiej poszło. To ja zrobię lepiej. Ja nie mam takich uczuć i świetnie się z tym czuję. Jest okej. [śmiech] Się tak nie może zacząć.

>> Jaką byś dał radę osobie, która chciałaby na przykład zacząć kanał na YouTubie?

>> Przede wszystkim nie otaczać się klakierami, kolegami, którzy będą ci mówili, że wszystko jest super. To jest styl, pasja, konsekwencja. Styl to chodzi o to, że musisz robić coś innego niż wszyscy. Zajawka jest lubrykantem pracy, więc jeżeli masz zamiar robić na tym [muzyka] YouTubie coś, czego nie lubisz, to nie rób tego wcale. I konsekwencja, czyli musisz robić cały czas. Nie możesz zrobić trzech rzeczy i się poddać. Musisz zrobić 200 rzeczy.

>> Jak to się stało, że przez 20 lat prowadzisz jeden kanał?

>> Ja też mam problem z dokończaniem rzeczy [muzyka] i rozwiązaniem na to było po prostu mnogość tematów.

>> Pracowałeś w TV 10 lat. Co tam montowałeś?

>> Wszystko co możesz zobaczyć na kanale TVN24. W pewnym momencie siedzisz na dyżurze, nic się nie dzieje i nagle coś się dzieje na świecie złego. To jest jak narkotyk. Co najbardziej mnie przeraziło to zapisy z kamerasobnych. Tam były na przykład obcinanie maczetami kobietą piersi. [muzyka] Nie wiesz, drony, muzyka, montaże, a ludzie giną i to jest autopromocja. Dołącz do nas. I tam była taka scena, w której [muzyka] kilkuletni chłopiec dokonywał 60 egzekucji, nie, za pomocą pistoletu strzelając w tył głowy.

>> Zejdźmy troszeczkę na łagodniejszy temat. Czy ty masz w ogóle hejterów?

Był taki gość, który okazało się, że tak mnie wyzywał ze wszystkich swoich kont, że w pewnym momencie zapomniał się przelogować i okazało się, że mam jednego wspólnego znajomego z nim. Znam tego gościa, nie?

>> A żałujesz czegoś w życiu swoim?

>> Cześć, prawdopodobnie mnie jeszcze nie znasz, ale jeżeli [muzyka] ta rozmowa ci się spodoba, to proszę zasubskrybuj ten kanał. Jest to rzecz, która nic cię nie kosztuje, a mi może bardzo pomóc. WWIo, czy dla ciebie najpierw był YouTube, czy najpierw był rap?

Rap.

>> I jak się zaczął ten rap?

>> Zaczął się od szeroko pojętej muzyki absurdalnej, bo nie potrafiliśmy wynaleźć, jaki to jest gatunek muzyki. To było coś taki mariażsu, disco polo i kakofonii.

>> I to był zespół Lewa Trzywa, który założyliśmy razem z kolegami mając 16 albo 17 lat. I w tym samym czasie ja zaczynałem słuchać polskiego rapu, który powoli, coraz bardziej wchodził na kolejne nagrania tego zespołu i w końcu, na końcu robiliśmy rapowe piosenki, ale to było dużo przed YouTubem, więc 2001 rok założyliśmy zespół, a w 2005 założyłem YouTubea, więc najpierw był był rap, ale mówię, początek muzyki był, my to nazywaliśmy absurdal, nowy gatunek muzyczny, no bo to było straszne gówno.

>> [śmiech]

>> i bardziej elektroniczne, bardziej diskopolowe niż rapowe, ale mówię, ten rap powoli, powoli, powoli wsiąkał we mnie, więc automatycznie ja przerzucałem go na coś, co robiliśmy. Dwóch kolegów z mojego zespołu nie było tym faktem zachwyceni, że że nagle śpiewaliśmy piosenki o miłości, a nagle zaczynamy rapować.

>> Okej. Aczkolwiek teksty też były głupie nadal, ale jakoś nie protestowali i i faktem jest, że nikt z nich nie robił muzyki już dawno. Oni przestali w 2005 albo czwartym,

>> więc dawno temu. Ale tak, y, najpierw był rap, a potem był YouTube.

>> A skąd ta ta, nie wiem czy miłość można to nazwać, ale ta zajawka do muzyki na początku?

>> To nie jest zajawka do muzyki. Ja po prostu od dziecka chciałem se coś robić. Po prostu lubię robić rzeczy. A co to jest? To jest nieistotne, bo ja na początku nagrywałem jakieś takie rzeczy, jakieś takie słuchowiska magnetofonem, y robiłem jakieś figurki, pisałem opowiadania, pisałem kiedyś wiersze. Ja po prostu cały czas muszę coś tworzyć. A co to jest, to akurat jest mało istotne. Przez jakiś czas robiłem strony internetowe, potem robiłem tą muzykę, robiliśmy różnego rodzaju strony. Mieliśmy taką stronę biedronkersi.prv.pl, gdzie recenzowaliśmy alkoholowe produkty z Biedronki. I potem mieliśmy kwas z Biedronką. To był 2004 rok, że w ogóle wykorzystujemy logo i markę bezprawnie na stronie. Ona poszła jakoś wiralowo, bo na Joe Monster też to wrzucił i po prostu, a tam była taka galeria z melanży różnych i tak dalej, zdjęcia z fastbergami, z VIPami i po prostu mi się gdzieś tam zmieniały tylko rzeczy, które robiłem, ale cały czas od kiedy pamiętam, kiedy sięgam pamięcią, to sobie coś tam dłubałem. Lubiłem sobie robić jakieś tam pierdoły i potem kiedy pojawiła się muzyka, pierwszy zespół miałem w 96 roku nazywał się Zdechłe Szczury. To był mój kolega skandal i razem z muzyką do muzyki z keyboarda śpiewaliśmy do Jamnika i nagrywaliśmy to na kasetę. I ja y mam ripa takiego MP3 tego. To jest straszne, bo ja jestem tam przed mutacją.

>> Mhm.

>> Y i potem właśnie coraz bardziej się profesjonalizowaliśmy, a się uczyłem nowych rzeczy, więc ten ta te umiejętności robienia dźwięku i wszystkiego były coraz większe. Potem pojawiło się wideo i tu w ogóle już przepadłem, no bo to masz dwie płaszczyzny, dźwięk i obraz. I to mnie tak totalnie pochłonęło, gdzie na jakiś czas zaprzestałem robić muzyki, bo tam miałem takie wrażenie, że już wszystko zobaczyłem, wszystko odkryłem, wszystko już zrobiłem, a wideo bardziej mnie pociągało, bo były te dwie płaszczyzny.

>> Okej.

>> I ja nie wiem, co będę robił w przyszłości, ale na pewno będę coś robił, bo ja cały czas coś tam sobie dłubię. Jakieś opowiadania kiedyś pisałem, których w sumie chyba nikt poza mną nie przeczytał. No różne rzeczy robiłem. Kurczę, bardzo mi to przypomina moje życie, bo ja tak samo pisałem opowiadania, uczyłem się grać na gitarze, robiłem filmy odkąd YouTube powstał z bardzo małym, że tak powiem, skutkiem, ale jakieś efekty specjalne w w montażu właśnie opowiadania o takim, miałem takiego mnicha, który był inspiracją trochę Wiedźmina, trochę Songo Kan z takie połączenie. Ja już oglądałem RTL7 na zawsze w sercu. [śmiech]

>> Tak. [wciągnięcie powietrza] I bardzo mi to przypomina. Będę miał do ciebie o to jeszcze pytanie w późniejszej części. Natomiast chciałbym ci teraz zadać pytanie, które dostałeś już 2 lata temu i zastanawiam się, czy byś dzisiaj inaczej na nie odpowiedział. M pytanie brzmi: kim się teraz czujesz? Czy youtuberem, raperem, czy prowadzącym poranki?

E, [westchnienie] y, ja nawinąłem, y, taki wers piosence Piacy sącace z 2020 roku. Mam y mam nowy zawód, ale jeszcze nie ma nazwy. To jest jakby parafrazowanie słów fertka Kiepskiego i i po prostu możemy to albo nazwać, że to jest instytucja, która nazywa się WoWunio, czyli mająca te wszystkie rzeczy. Na pewno nie czuję się raperem. Nigdy się nie czułem jakoś bardzo. Ja po prostu rapuję. Y raper to jest ktoś, kto jest raperem zawsze. Ja jestem raperem w studiu i na koncercie, nigdzie więcej. Jacek na przykład Granieciecki, czyli nasz kolega Ted jest raperem zawsze, wszędzie, w każdej porze dnia i nocy. Obudzisz go w nocy w łóżku, będzie się palił pożar i on wstanie, będzie uciekał z tego budynku płacząc, wtedy też raperem. A ja jestem raperem tylko wtedy, kiedy rapuję, więc nigdy się nim nie czułem. Ale mówię, youtuberem też no jestem youtuberem, no bo wracam na tą platformę, ale przez wiele lat dla mnie było to obraźliwe w ogóle określenie, nie, że youtuber. Dziennikarzem no no też nie jestem tak naprawdę. No to jest bardziej taka taka kariera nikodemadyzmu, jeżeli chodzi o dziennikarstwo. Jeżeli miałbym w ogóle cokolwiek się przypisać, no to jestem montażystą. To to naprawdę montażystą, więc yyy

>> to na pewno potrafię robić i i robię to dobrze. Robię to od kiedy pamiętam i mógłbym w tym zawodzie pracować. Pracowałem wiele lat, w sumie niedaleko na Wiertniczej. Y tak i a swoje rzeczy montuję od kiedy swoje rzeczy robię. Zaczęło się w sumie od dźwięku, no bo to jednak też są wieloślady bardzo podobne do tych wideo. Po prostu nie masz górnej belki, ale wszystkie pozostałe są od dźwięku, więc tak naprawdę to jest miks wszystkiego, więc ja to nazywam po prostu albo, że ten zawód jeszcze nie ma nazwy, albo to jest instytucja Ewowunio, czyli po prostu ja miks tych wszystkich różnych rzeczy.

>> Okej. Zastanawia mnie ten montaż.

>> A jeszcze informatykiem jestem, tak z wykształcenia po studiach, ale pracowałem niedługo w zawodzie.

>> za dwa lata chyba. Właśnie się dowiedziałem od naszego wspólnego znajomego, od Huberta, że że pracowałeś w TVnie 10 lat na montażu jako montażysta. I chciałem się ciebie zapytać po pierwsze, jak tam ci się udało trafić, bo dla mnie montażyści telewizyjni to są po prostu jakieś przekoty i żeby zostać montażystą to trzeba po prostu nie wiadomo jakie mieć umiejętności. A dwa, co tam montowałeś? W sensie czy to były jakieś programy, które mógłbym kojarzyć, czy

>> yyy od od początku co jak tam trafiłem yyy no to jest taka historia, którą opowiadałem. No słuchajcie, no poznałem taką dupeczkę y w ona mieszkała w Warszawie i chciałem się z nią spotykać i trzeba było jakoś to zaaranżować. Ja miałem ziomka, który tam pracował, który łysa anioła, którego serdecznie pozdrawiam, który kilkukrotnie mi proponował, mówi: "Weź ty przyjdź, bo u nas naprawdę z tym poziomem to jest ostatnio ciężko. Przydałby się ktoś z pomysłami, z jakąś taką świeżą głową, kto montował coś innego niż tylko i wyłącznie telewizyjne rzeczy." No i wtedy mówię: "Słuchaj, jest taka dupeczka, z którą chciałbym się spotykać, ale nie mam nie mam punktu zaczepienia, chcę się przechodzić do Warszawy, żeby z nią być". Więc ogarnijmy tą robotę, bo chciałem się też doszkolić, bo mówię, nie skończyłem studiów montażowych, a chciałem mieć w CV wpisane montaż. No i mówię, dobra, pójdę tam na rok, będę miał w CV, że montowałem, będę mógł zawsze się pochwalić, że y że że ten montaż jest y i trafiłem akurat w momencie, w którym były wakacje i y dzisiaj jest który dzień? 3 lipca jest.

>> Tak.

>> To dzisiaj mija 14 lat, bo nie wczoraj było 2 lipca, bo 2 lipca zacząłem pracę w TVnie 2014 roku,

>> więc minęło 12 lat, tak? 12 lat.

>> y i trafiłem na miesiąc. Miesiąc jest bezpłatny, cztery był, bo to tam było na stażu i musiałem się nauczyć Maca i Finala, bo znałem Windowsa i premierkę, więc miałem miesiąc, żeby się tego nauczyć i się nauczyłem i wydaje mi się, że na sam koniec mojej drogi byłem jednym z lepszych montażystów, którzy tam pracowali tamtą ekipie wielu wyszkoliłem młodych, którzy przychodzili do mnie gdzieś tam się uczyć. A co montowałem? Wszystko co możesz zobaczyć na wtedy na kanale TVN24, TVN24 Bis, biznes, montowałem też TTV, Teleexpress jest taki i wiele różnych produkcji dla mniejszych TVN-ów typu turbo, style, y, cokolwiek, ale najwięcej newowałem, montowałem newsów TVN24, y, wydania faktów, no, wszystko tak naprawdę, bo to jest wiesz, taka praca taśmowa, grafikowa, że chodzisz w różne miejsca. E, no i fajnie mi się napracowało. Ja przez 10 lat stamtąd nie odchodziłem, dlatego że tam było po prostu super, bo to fajna robota była, fajni ludzie. Wszędzie wszyscy chcieli ze mną montować. Zawsze gdzieś poszedłem, to wszyscy mówili: "O, fajnie, że dzisiaj jesteś ty, a nie tamten czy tamten".

>> Mhm.

>> Więc to było mega miłe i przeżyłem wiele zajebistych chwil, zajebistych. Jakbym komuś powiedział, że chodzi o flaki, krew, bomby i tak dalej, to ktoś powiedział, że to jestem wariatem. Ale po prostu musicie zrozumieć, że w pewnym momencie siedzisz na dyżurze, nic się nie dzieje i nagle coś się dzieje na świecie złego. I te emocje, które się pojawiają w takim newsroomie i ty, który masz już ja zawsze opowiadam o y nie pamiętam teraz Andreas Lubic to był gościu, który celowo rozbił samolot w górach w Alpach z ludźmi, bo chciał popełnić rozszerzone samobójstwo i nie wiedzieliśmy o tym. Montowałem ten materiał z Anką Czerwińską, którą serdecznie pozdrawiam i zmontowaliśmy materiał cały, to była szóstka czy siódemka w faktach, że samolot rozbił się w Alpach i o 18:30 przyszła DPSA, że już mają czarną skrzynkę i on celowo rozbił ten samolot, zabił tych ludzi i po prostu te emocje Anka zrobiła się czerwona w ogóle wiesz, mamy pół godziny, żeby to zmontować i wiesz, są takie momenty, które pamiętasz do końca życia, kiedy do 18:59 montujesz materiał, wysyłasz go i czy on wpadnie na serwer, żeby poszedł do 19:20 póz po białej, którą czytał Kajdan, więc te emocje, które są, nie? I ja pamiętam jak przyszły zdjęcia z Buczy, te pierwsze i musieliśmy oglądać, jak ci ludzie wyglądali. Państwo Islamskie, no jakieś ktoś rozjechał w Marsylii samochodem ludzi. Ja bardzo dużo rzeczy dla Faktów głównie montowałem za granicę, czyli materiały zewnętrzne, w sensie to co się dzieje poza Polską, więc y te wszystkie rzeczy z covidu, tak? Te te te pierwsze rewelacje, które przychodziły, te te groby w Nowym Jorku, y gdzie ludzi nie ma gdzie chować we Włoszech i byśmy przerażeni wtedy, jak wszyscy w 20 roku uwierzyli w to, nie, że tam tak jest. Pierwsze bomby na Ukrainie i wiesz, to wszystko przeżyłem i to jest to jest jak narkotyk, tak? Bo siedzisz po prostu y w takim wielkim news roomie, wpadają te rzeczy i wiesz, nagle przychodzisz w wakacje, nic się nie dzieje i robisz materiał o tym, że w łódzkim zoo urodziła się panda i nagle okazuje się, że już tego nie robisz, bo się okazuje, że gościu wszedł z nożem gdzieś i wiesz, zaszlachtował ileś osób i tak dalej i nagle i to jest niesamowite i mega to było fajne. Po prostu po 10 latach już byłem zbyt zmęczony, bo moja praca wyglądała tak, że ja pracowałem od rana u siebie i po południu tam i pracowałem po 14 godzin na dobę w każdy wolny weekend coś nagrywałem i okazało się, że trzy lata na przykład nie miałem wolnego, bo cały czas pracowałem i doszedłem do momentu takiego, że już mam 40 lat i zajadę się po prostu już nie nie mogę spać po 5 godzin, nie mogę pracować po 14 i musiałem z czegoś zrezygnować i zrezygnowałem z TVN-u po prostu. Ale super praca naprawdę. Ja mega się bawiłem.

>> Okej. No powiem ci szczerze, u mnie wyglądało to tak, jeżeli chodzi o te straszne rzeczy, że już teraz chyba doszedłem do takiego momentu, w którym aż tak tego emocjonalnie nie odbieram, bo pamiętam, że jak zaczynaliśmy pracę i akurat była powódź w Polsce,

>> tak,

>> y docierały do nas te zdjęcia, trzeba było to szybko montować, bo był live i tak dalej. [odchrząknięcie] I w tym samym momencie Izrael przeprowadził zamach z tymi pagerami. 3000 pagerów wybuchło ludziom przy głowach,

>> pamiętam.

>> i nagle trzeba było zmieniać zmienić live'a na na wieczór i i montować te rzeczy i blurować. I to był, pamiętam taki moment, że było mi bardzo źle z tym psychicznie i od tamtego czasu już mam taką taki jestem troszeczkę zobojętniały na to już jak na przykład z Borara, z Borala, z Boralskiego Łukasza materiał o tym, że ludzie pod pociągami giną i trzeba było to blurować już mnie aż tak bardzo nie ruszał.

>> Nie no, r chodzi. Ja też taką to ja też mówiłem pod kątem takim, że pamiętam te rzeczy się wydarzyły, że zapamiętają ci w pamięć, ale ja też nie mam takiegoś takiego, że jakoś to przeżywałem. Pamiętam jak oglądaliśmy co co najbardziej mnie przeraziło, dwie rzeczy.

>> Pierwsza to zapisy z kamerasobnych z kibuców. Kiedy

>> to Palestyńczycy wjechali najpierw na ten festiwal, to tam były na przykład obcinanie maczetami kobietą piersi, nie? My to oglądaliśmy. A druga rzecz to jeszcze wcześniej Państwo Islamskie i filmy autopromocyjne, które jak sobie pomyślisz, że to jest wiesz, drony, muzyka, montaże, a ludzie giną i to jest autopromocja. Dołącz do nas. I tam była taka scena, w której kilkuletni chłopiec dokonywał 60 egzekucji, nie, za pomocą pistoletu, strzelając w tył głowy i potem leci muzyka, Allahu Akbar i tak dalej. I my to też oglądaliśmy i no jest to coś wiesz i ja zawsze miałem taki problem z tym, że czemu my tego nie pokazujemy, bo wiadomo, że możemy teraz jeżeli chodzi o imigrację w Europie, no to te [odchrząknięcie] nastroje są takie jakie są i słusznie, ale 10 lat temu, kiedy to Państwo Islamskie było, no to to nie było takie oczywiste, żeby tych ludzi nie przyjmować i nikt nie rozumiał, dlaczego oni uciekają. No jeżeli w faktach, w wiadomościach nie pokażesz tego, bo to jest za mocne, to ktoś se myśli, tam jakaś bomba spadła, nie uciekają. A jakby ktoś zobaczył, jakim terrorem było Państwo Islamskie, dlaczego ci ludzie uciekali tak naprawdę, że tam naprawdę tylko dlatego, że to był inny odłam tej tej religii, to oni zabijali ich wszystkich po prostu. Nie tylko białych, znaczy białych Europejczyków, tylko po prostu wszystkich, którzy wierzyli trochę inaczej i widzisz, telewizja tego nie pokazuje, nie? Tak samo te zdjęcia z Buczy, które zeszły. No to wiesz, ja pamiętam siedziałem w pokoju, montowałem i przychodzili wszyscy od najmniejszych do samego Samuela. Najważniejszy do tego pokoju. Każdy pokaż i wyłączałem te blury. Pokazywałeś. O Jezu, co tu się dzieje? I znowu włączałem. Bardziej daj. Ktoś przychodzi mniej daj. Tu go nie widać. Nie. A ja zawsze mówiłem: powinniśmy to pokazać, nie? zanonimizować w sensie wiesz, twarz, żeby nie było wiadomo kto to jest, ale wszystko inne co Rosjanie zrobili ludzie powinni zobaczyć. Co z tego, że to jest godzina 19:00? To są newsy, wiadomości, tak że to wiesz, ale jednak czy to jest Krajowa Rada, czy to jest po prostu jakaś takie wiesz przyzwyczajenie, że nie pokazuje się drastycznych rzeczy i ludzie nie widzą jak tam jest hardkorowo. Przecież na Twitterze są dużo gorsze rzeczy z wojny ukraińsko-rosyjskiej niż w telewizji.

>> Mhm. Te wszystkie filmiki, w których ci biedni rosyjscy i biedni ukraińscy żołnierze, którzy są na głupiej wojnie na froncie, uciekają przed tymi dronami w panice po prostu, nie? To sam na pewno widziałeś. To jest coś, coś tak smutnego, nie? I nieważne, czy to Rusek, czy Ukrainiec, to jest czyjś syn, tak? Który wiesz, ucieka, a drugi gościu gola tym dronem i on ucieka za drzewo, za drzewo nagle pach, odlatuje mu noga, nie leży i drugim dronem go dojeżdżają. Nie no, jest to przerażające, ale w telewizji tego nie zobaczysz i to jest coś takiego, żeby ludzie zrozumieli, wiesz, z czym się ludzie ci mierzą, nie? Że to nie jest tylko tam, a tam bomba spadła, prądu nie mieli dwa dni, o tam co tam się stało, nie? No nie, no to rzeczywiście jest przerażające.

>> Dobrze, to zejdźmy troszeczkę na łagodniejszy temat.

>> Dobrze.

>> Y mówiłeś już o tym, że nie jesteś raperem, że tylko rapujesz. Tak.

>> powiedziałeś w jednym z podcastów, że nigdy nie nawijałem i nie będę nawijał jakoś wybitnie.

>> Tak, tak uważam. No.

>> dlaczego?

>> Bo nie nie poświęcam na to tyle czasu, ile raperzy, którzy nawijają świetnie. Bo pewnie gdybym w 2011 roku nie zawiesił tej kariery muzycznej i robił tylko raps do skoku, tylko cały czas nagrywał, to pewnie byłbym na wyższym poziomie niż jestem teraz, ale nie robiłem tego bardzo długo, więc wydaje mi się, że i tak te nowe rzeczy, które teraz nagrałem, nie są tak jakoś strasznie złe i nie słychać, że nie nawijałem bardzo długo, ale no ja nie mam jakiegoś talentu, jeżeli chodzi o o rap. Ja po prostu sobie nagrywam jakieś głupoty, nie? Nigdy nie postrzegałem tego pod takim kątem, że nie no to jest wiesz, jestem zajebisty, najlepszy i tak dalej. Pewnie jak miałem 20 parę lat to przez chwilę może miałem taki mental, że o tam no zajebiście nawijam, ale nie no uważam, że jestem poprawny. Słyszę, który raper nawija gorzej ode mnie, ale słyszę też, który nawija lepiej.

>> A który gorzej?

>> Y no i z wielu takich tych trzyliterowych raperów z ksywką taką jakąś śmieszną. No to oni tam są tacy dukacze, tak? No nie mają jednak trzeba gdzieś trochę tego luzu mieć. Nawet jeżeli nawijasz prawilne rzeczy, to wypadałoby jakoś tam po tym bicie płynąć, ale mówię no ja nie nie mam nie jestem nie uważam się za jakiegoś wybitnego rapera. Niedługo będzie wspólny kawałek stedek, który jest tutaj na tej na tej epce. Nagrywaliśmy klip w Senorcie i tam y jest różnica między mną a tym, jak nawija Ted. No wiadomo, że on nawija lepiej, ale wydaje mi się, że to nie jest jakaś taka przepaść, że wiesz, że w ogóle wstyd y że my jesteśmy razem na kawałku, ale no Jacek jest o trzy, cztery długości świetne, wiesz, lepsze ode mnie, ale robi to bez przerwy tak naprawdę od 30 lat.

>> Okej. I nie chciałeś nigdy jakby rozwijać tego?

>> Nie, no bo słuchaj, no w 2011 roku wyszły te moje największe hity. Oj tam, oj tam. I pokaż cycki. Naprawdę zacząłem grać koncerty i i gdzieś tutaj moja chęć robienia rzeczy nowych zaczęła wygrywać, bo dla mnie granie koncertów to jest straszna rzecz, nie? Po prostu jedziesz i klepiesz to samo, wiesz, jakby nic się takiego nie dzieje. Więc gdzieś zaczynaliśmy nagrywać PH podczas pierwszych koncertów, żeby wiesz, wideo nagrywamy, żeby coś się działo, bo ten koncert sam w sobie znudzę. Wychodzisz 45 minut grasz kawałki idziesz do domu. E, no i gdzieś coraz bardziej, coraz bardziej zaskarbywał moją, moją przestrzeń w głowie to wideo. Robiliśmy zapowiedzi After Effexy, pierwsze wybuchy, strzały, lasery. Wiesz, to naprawdę nikt tego nie robił. Tak, my by uczyliśmy się sami. Ja jak kupiłem sobie lustrzankę, mieliśmy y kran zrobiony z krzesełka i z jakiegoś kawałka, wiesz, drutu. y, w pierwszych etapach naszych nagrań ręce śmierdziały nam kondonami, bo mieliśmy staty fotograficzne i żeby zrobić dobrego pana to trzeba było zawiązać kondona na rączce i on się naciągał i ten pan był bez ruchu, bo wiesz jak filmowe mają ten równy, a fotograficzny ma skokowy, więc żeby zrobić dobrego pana, to ciągnęliśmy z Mietkiem prezerwatywy po prostu i zawsze jak wracałem do domu, śmierdziłem mi gumami, bo robiliśmy sobie pany i też mieliśmy wtedy taką zajawkę, że czasami nagrywaliśmy jakiś w jakąś scenę i okazało się, że przez dwie minuty w tej scenie ja idę z różnych kamer, bo się tak bawiliśmy, wiesz, perspektywą, jak to dobrze ogrywać, tutaj coś zrobimy, tutaj wytrakujemy, tutaj dołożymy, tu usłoniemy, bo nas to mega mega jarało i to totalnie wyparło gzież moją muzykę, nie? I i tu chciałem być po prostu coraz lepszy i i i i dlatego tak to wyglądało. Więc pewnie gdybym poszedł wtedy za ciosem i nagrał płytę y i zaczął grać, pewnie był byłbym muzycznie w innym miejscu, ale nie przeżyłbym tego wszystkiego, co przeżyłem dzięki YouTubowi. Tak, więc dzięki telewizji, dzięki Kanałowi Zero, to wiesz, to poszło w taką drogę bardziej dziennikarską i w sumie jestem mega zadowolony, więc mi tej muzyki nigdy nie brakowało. Teraz do niej wróciłem, bo stwierdziłem, że to jest taki moment ostatni, że mogę sobie coś jeszcze zrobić, bo za 5, 10 lat może nie być dla kogo i i po co.

>> Mhm. Mówisz o o AI?

>> Nie, no nie o AI, tylko po prostu No ja w przyszłym roku mam 15-lecie jak istnieje Palhe TV. Teraz było 20-lecie, jak mam konto na YouTubie i cały czas ktoś to ogląda. No ale ja gdzieś cały czas zakładam sobie, że no jednak to ta moja popularność największa była w covidzie. yyy kiedy ludzie wiesz siedzieli w domach, nigdzie nie jeździli, a my jeździliśmy i robiliśmy imprezy i ludzie oglądali to i jak to jest możliwe, że ten gościu, wiesz, jak to jest możliwe, my siedzimy w domu, bo się boimy i wtedy miałem największy pik, teraz to jest nie wiem, nawet nie połowa tego, co było wtedy i gdzieś z tyłu głowy, wiesz, może to będzie trwało jeszcze rok, a może pięć, a może dwa, a może 10. No nie wiadomo tak naprawdę jak długo będę mógł być sobie wuniem i z tego żyć, nie wiem. I stwierdziłem, że zawsze chciałem nagrać płytę. To jest tylko taki tam mixtape, który powstał do biletów, tylko płytę długogrającą, która ma być w przyszłym roku, jak będzie gotowa, wiesz, otworzyć ją, poczuć ten zapach, wiesz, świeżotoczonej płyty. Ja jeździłem po po płyty do sklepu Lady Pon w Łodzi. Hiphopowe kupowałem, otwierałem je w tramwaju i oglądałem książeczkę, wąchałem i marzyłem, żeby kiedyś też mieć taką swoją i stwierdziłem, że teraz jest ostatni gwizdek, bo jeżeli to zrobię za 5 lat, to może to się w ogóle nie być dla kogo, nie wiesz? Wydasz tą płytę i tylko stracisz pieniądze. A teraz jest na przykład realna szansa, że jak wydam tą płytę to wyjdę na zero, >> bo jeszcze mam tylu słuchaczy, że po prostu wiesz, wszystko co zainwestuję w tą płytę to wyjdzie mi na zero i tak naprawdę ludzie coś będą mieli, będą mogli se posłuchać, a ja też będę miał to swoje marzenie spełnione z dzieciństwa. Spędziłem ich, spełniłem ich wiele. One nie smakują tak, jak mi się wydawało wtedy. To jest też bardzo fajna taka taka taka rzecz, która do mnie przyszła po latach, że niektóre marzenia w kwestii w sferze marzeń są y fajniejsze niż jakie potem cię stać, żeby sobie je spełnić, że no bo jednak ty już nie jesteś tym dzieciakiem. Więc no tak mniej więcej to wygląda, że że ta muzyka y spełniała takie marzenie y tego młodego nastoletniego Marcina, który chciał wydać płytę oraz y spełniam obietnicę, którą złożyłem swoim fanom w 2009 roku, że wydam tą płytę, która będzie nazywała się Bouncer Faust i ona się będzie tak nazywała, tylko wyjdzie przez 17 lat później.

>> Okej, no to trzymam kciuki. [śmiech]

>> czy 18 nawet nie wiem. 2009 18 pełnoletnia jest.

>> Słuchaj, chciałbym żebyś mi wyjaśnił m evenenement ekip. Już ci mówię o co chodzi. Przy okazji łatwo Ganganga, kiedy Ted pogodził się z Peją, Hubert mi mówi, opowiadał tą całą historię, na czym to polegało i tak dalej. i powiedział, że wtedy właśnie z tobą ekipą za autobusem jeździliście za za Tedem, za jego koncertami i byliście ekipą Tedego,

>> tak?

>> No i tam Peja odwoływał jego koncerty w Zablizenie kuróch, w klubach i tak dalej. I chciałem się ciebie zapytać o co chodzi z tymi ekipami, bo też od Huberta słyszałem, że masz swoją ekipę PAL Hiss. To są takie tacy ludzie, którzy się skupiają wokół wokół was i z wami robią różne rzeczy. Jak to wygląda?

To jest wiesz, to są takie kręgi jak jakbyś wrzucił wiesz, kamień do wody, to jest tych pierścieni wiele i ten najmniejszy to jestem ja i Luiza i i Piotrek Janczer nasz operator. gdzieś tam dalej to są właśnie ci moi koledzy y z którymi w większości znamy się od nast lat i oni cały czas gdzieś orbitują i ja robię te rzeczy ze swoimi znajomymi i potem masz właśnie tych tych tych widzów, patronów, ludzi, którzy m też pojawiają się w naszym życiu co chwilę jacyś nowi, bo jestem jednym z niewielu twórców na polskim polskim interzie, których można poznać w sensie, że ja organizuję co chwilę jakieś spotkania i można przyjechać ze mną pogadać, można się napić z nami gdzieś gdzies robimy wspólne spacery, wyjazdy, premiery i tych ludzi to który się poznaje i potem tak naprawdę to że Tedego też jest podobnie, bo ja teraz Tedego pytałem o takiego jednego gościa, skąd on się w ogóle wziął w ekipie teraz tej, bo jakby jestem, ja to jestem w kilku ekipach tak naprawdę.

>> Okej.

>> I a on mówi: "A Psychostachu go przeprowadził z Disco Star, taki Erwin ziomeczek, co tam na akordeonie grał". No i psychostach go przeprowadził i on tak został już jest, nie? I tyle. I i rzeczywiście u nas dokładnie jest tak samo, że że był Michał Baćmaga, którego serdecznie pozdrawiam. Przyjechał na jakiś z pierwszych zlotów i gdzieś poszliśmy razem, potem na drugi dzień spiecaliśmy się, poszliśmy na pizzę i teraz regularnie do mnie wpada. Ja gdzieś tam byłem komputer mi kiedyś składał. No tak jakoś po prostu zaśmy kolegami, więc y nie wiem czy czy czy to jest tak jak fenomen ekip. No ja też miałem ekipę z osiedla y która istnieje do dzisiaj. Wiadomo, że chłopaki pozakładali rodziny, więc trochę to inaczej wygląda, ale ostatnio w Wielki Piątek zorganizowałem nasze spotkania. Poszliśmy tam gdzie zawsze do lasu, kupiliśmy wódkę i chlaliśmy tam, gdzie chlaliśmy 20 lat temu. E, i to było niesamowite, bo się nic nie zmieniło. Byliśmy tacy sami, tylko trochę pomarszczeni, trochę siwych włosów, dzieci i tak dalej. Więc y nie wiem czy to jest fenomen ekip po prostu. No tak. Tak samo ekipa Kanału Zero. No to też jest jakaś ekipa, w której funkcjonujesz. Ja lubię funkcjonować w grupie aczkolwiek muszę sobie tam też też dozować, bo też potrzebuję być sam. To po latach coś dochodzi do ciebie, że potrzebujesz też takiego czasu, gdzie musisz być po prostu sam ze sobą. I jak jak byłem dzieciakiem, to tego nie wiedziałem.

>> Okej, to może przejdźmy do do Fameu i Primeu też, żebyś mi wytłumaczył teraz sekcja tłumaczenia o co chodzi, bo ja nie oglądałem nigdy Fameu, Primeu, nie wiem czym to się różni. Znam tylko Wojtka Gole z Wars of Shore, bo ja tam byłem asystentem kierownika produkcji, a on

>> w pierwszej edycji.

>> I powiedz mi, bo ty jesteś i w jednej i w drugim jakby tym tworze.

>> Znaczy ja jeżdżę tam robić relacje w w jednym i w drugim tworze w środku tak naprawdę nigdy nie byłem. No kiedyś tylko robiliśmy podcasty sted dla nich i zarówno jedna i druga federacja robiła nie raz różne zakusy, żeby gdzieś mnie tam wziąć i i tak dalej. Zresztą nawet w ciągu y znaczy tego samego dnia dostałem propozycję prowadzenia konferencji w Fjmie za Sylwestra Wardengę i pracowanie w kanale Zero tego samego dnia.

>> Zadzwonił do mnie Stano i podszedł do mnie Michał Jurczyga wtedy w Krakowie chyba na FJie. Ja robię relacje z tego y tak naprawdę

>> sam z siebie.

>> yyy no sam z siebie, tak na siebie na kanał, bo zaczęliśmy chyba od fejmu drugiego i cały czas robimy, pewnie jesteśmy już bliżej kresu robienia tych relacji, bo już jest to ile można i tak dalej, aczkolwiek nadal uważam, [odchrząknięcie] że robimy to najlepiej ze wszystkich i ostatnio na przykład z Primeu to jest po prostu zo. To jest po prostu cyrk, to co ci ludzie tam robią, nie? I to wiesz i co my potrafimy z tego wykrzesać, bo ten prime to jest po prostu no no cyrk. Cyrk albo zo, no to jest coś niesamowitego, ale mówię no friki nie uważam, że upadną, ale to zainteresowanie jest niewielkie. Kiedyś to było jądro polskiego internetu. FM MMA to było jądro, wokół którego wszystko się kręciło. Tam byli twórcy influencerzy. Na galach mogłeś spotkać cały polski YouTube i wszystkich Instagramerów, tiktokerów i tak dalej. Teraz jest tam trochę ludzi, ale głównie to są jakieś karki, głównie to są jakieś napompowane lale, jakieś wsiowe Alfonsy, jacyś tacy wiesz dorobkiewicze, biznesmeni z prowincji, tacy wiesz dziwni w krótkich rękawkach i za ciasnych spodniach.

>> To mi się nie podoba. Uważam, że w ogóle ta gityzacja frików, czyli prowadzenie tych wszystkich przymułów, którzy są bardzo śmieszni, ale jednak stręczają normalnych ludzi, bo kiedyś miałeś twórców śmiesznych, heheszków, wygłupiali się, a potem masz jednak chłopaków, co se wiesz wjeżdżają na chaty z maczetami. Nie no, mnie jako inteligentnego człowieka to bawi, nie, że są troglodyci, którzy mówią o zasadach, a nie mają żadnych, ale jednak gdzieś ci widzowie odeszli od tych frików. Więc my robimy te friki dlatego, że to od lat jest najpopularniejsza rzecz na moim kanale. Tak, że mogę sobie robić jakieś tam rzeczy z lasu i wymyślać swoje pierdoły, to i tak te freiki obejrzą się najlepiej. Tylko kiedyś oglądały się w milionach, a teraz zajmą 150 000, więc to jest taka różnica. I jak dużo starczy mi cierpliwości? y do tego, żeby to robić, nie wiem, ale no ja już od lat przyznaję, że te friki, te relacje z tych dwóch federacji robimy po to, żeby po prostu zarabiać pieniądze na tym YouTubie. Tak, bo to mi daje gdzieś tam napęd i i jakieś wyświetlenia, bo taki odcinek jak na przykład nagraliśmy o Suce Biłgorajskiej i o koniach polskich, gdzie jedziemy do do miejscowości Szklarnia i tam te konie, ktoś opowiada, gościu gra na tej słóce, my się uczymy, Kuba Białek był z nami tam zrobiliśmy taki odcinek, to on ma to jest

To jest zajebista treść edukacyjna, która spokojnie mogłaby polecieć w TVP Kultura, gdyby ktoś chciał za to zapłacić. A na YouTubie obejrzę to 20 000 ludzi, nie? Więc to gra nie warta świeczki. Tak naprawdę robimy to, ale to się nie zwraca. To jest tylko po prostu robię, bo bo lubię. I stąd są te freiki, stąd są relacje z popkillerów, stąd są różne takie rzeczy, które generują nam jakieś wyświetlenia właśnie dlatego, że to jest bardziej, nie wiem, sexi dla widzów po prostu. Tak. I i i robię to tylko już dlatego w sumie, nie, żeby gdzieś tam wyświetlenia sobie gdzieś tam dziubać. E, nie wiem, musiałbym kiedyś policzyć, ile zrobiłem odcinków z freików różnych, bo tam było tych federacji, że był High League, Fame MMA, Elite Fighters, PTW, to jakby to wszystko policzyć, to pewnie nie wiem, zrobiłem z 50, 60 relacji z tych gal, a tam w ogóle nie chodzi o walki, bo ja tych walk nie oglądam, nie interesuje mnie kto wygra, ja nie sprawdzam kart walk przed wydarzeniem. Kompletnie mnie to nie interesuje. My robimy po prostu backstage i zadajemy jakieś głupie pytania. Wchodzimy gdzie się nie powinno wchodzić. Włazimy. Ostatnio zaliczyłem taką wysiadkę, że prawie się zabiłem, gdzieś tam spadłem z czegoś, więc, więc my to robimy w taki sposób inny niż wszyscy, bo naprawdę mnie nie interesuje kto się z kim bije, bo to już nie ma żadnego znaczenia. Nie ma w Polsce realnego zestawienia, które mogłoby przyciągnąć dużą publikę według mnie we freakach. Wszyscy mają to już w dupie, kto się z kim będzie bił. Musiałby się bić Tusk z Kaczyńskim, ale to jest nierealne. Tak więc yyy, freak fighty, no według mnie już nie wrócą nigdy do takiego poziomu jak kiedyś. A ile mi jeszcze starczy zapału, żeby to robić? Ile to się jeszcze będzie klikało? No nie wiem. No teraz na najbliższych dwóch galach chyba nie będziemy. Mam jakieś inne plany wtedy. Okej. E, to jeszcze jedno pytanie z tych freak fightów. Czy ty się, bo zauważyłem, że jak z nimi rozmawiasz, to wiesz co jest tam grane, wiesz co, kto jest kto i tak dalej. Czy ty się przygotowujesz do tego, kto kim jest i co ostatnio zrobił, czy po prostu wjeżdżasz i z głowy wymyślasz pytania?

Słuchaj, m od dawna się nie przygotowuję. Kiedyś się przygotowywałem, oglądałem te konferencje i tak dalej. Teraz nie robię tego wcale, bo brakło mi do tego w ogóle energii, serca. Ale ja przez tyle lat oglądałem i wiesz, jakby siedziałem na bieżąco, że mam duży know-how i dużą wiedzę w tej w tej branży ogólnie, bo kiedyś się interesowałem, a teraz po prostu yyy, ja mam tam swoich ludzi i którzy śledzą to na bieżąco, ja się ich pytam, nie, na przykład na gali, ty, kto to jest? To jest jak ktoś coś znany, nie? Albo na przykład widzę, że ktoś robi z kimś zdjęcie, to zakładam, że jest zawodnikiem. Ja przychodzę i mówię: "Ty jesteś zawodnikiem?" A jak się nazywasz? Wiesz, to jest montowane, więc tego nie ma, nie? Więc ja stwierdziłem, że wiesz, po drugie, tam już jest mało zasięgowych ludzi takich bardzo i to są ludzie, którzy są mniej znani ode mnie, którzy bardzo chcą się pojawić przed tą kamerą, przychodzą na przykład i mówią: "Wowni: "Zrób ze mną wywiad i ja się pytam: "Powiedz kim jesteś, to pogadamy". Nie i a potem wywiad jest o czymś innym zupełnie. Więc ja tak naprawdę nie nie szukam tam, bo odcinki z freak fightów montuje Luiza już od dawna, nie? Bo ja już nie mam do tego serca i ja jej mówię do niej, że dawaj tego, to co jest śmieszne, nie? Jak ktoś opowiada w ogóle o tym, że się bił, że trenował, w ogóle tego nie dawaj, nie? A my o tym rozmawiamy często, bo ktoś wiesz, zadasz mu jakieś głupie pytanie, a on nagle przechodzi i opowiada o walce o swoim przeciwniku, bo chce się wypowiedzieć, a ja to wyrzucam, bo mnie to, no wiesz, nasze odcinki są tydzień po gali. Kogo to interesuje, z kim on się bił i o co? Przecież to było tydzień temu, nie? To już wiesz, jakby było w innych wywiadach. Jeżeli ktoś naprawdę chce się dowiedzieć o tych walkach, to se obejrzał u Huberta Mściwojewskiego na kanale godzinę po walce jest wywiad, nie? Który opowiada na gorąco, co się wydarzyło. A u mnie to jest tylko bzdura, nie? Tu komuś ustawiliśmy gejowską tapetę na laptopie, tu schowaliśmy komuś kamerę, tutaj włączyliśmy komuś mikrofon, robimy takie rzeczy, nie? Wszystkim przeszkadzamy, trollujemy i robimy chaos. I potem wiesz, ja mam nagrane 9 godzin na przykład surowki na takim, na takim yyy wypadzie, osiem na takich freak fightach, a potem z tego godzinę materiału. To zobaczcie ile tam jest do kosza, nie? I tak już nagrywamy teraz mniej niż kiedyś, bo kiedyś Janczar pisał longiem non stop i ja po prostu zagadałem, nie? I 90% moich żartów jest słaba. Bardzo, nie? Znaczy ktoś powie, że te wszystkie zmontowane też są wiesz, yyy, dupy, gówna.

Bo są gusta i guściki, ale naprawdę większość tych rzeczy jest kiepska, nie? Ja też czasami gdzieś te za głupie, ktoś mnie zagnie, wiesz, duży mówią: "Wojtek, jesteś takim tytanem intelektu, zawsze wszystkich zaginasz". No tak, ale no to jest pomontowane, tak, więc ja też dużo mam takich rzeczy, które wiesz, wymyślę coś na bieżąco i każdy wiesz, patrzy na mnie jak na debila i to nie jest śmieszne to. Aczkolwiek jak przykringuje, to też daję. Nie, to nie jest tylko tak, że wtedy kiedy jestem zajebisty. Ja daję wtedy, kiedy jestem mega żałosny albo mega śmieszny. Jak jestem średni, to tego nie daję, bo to jest najgorsze, nie być takim. Nie, no jak ja montowałem wasz odcinek na kanale Zero z bitwy śnieżnej, tak, Igrzyska Śnieżne zimowe jakoś tak, no to pamiętam, że trzy osoby, które faktycznie z głowy potrafiły powiedzieć takie żarty, które no musiałem wstawić, bo cała reszta tam, właśnie byłeś ty, Głodek i Pieszko, to są po prostu osoby, które miałem tak, taką, taki ubaw. No i tam dużo było za grubo, nie? Tam było [śmiech] naprawdę szliśmy grubo. To jeszcze był materiał sponsorski, więc tam i no niefortunny to produkt, który reklamowaliśmy był niefortunny, [śmiech] jeżeli chodzi o żarty, nie? I szczególnie w męskim gronie, bo było to lokowanie kiełbasy, nie? [śmiech] Tam po prostu dużo było różnych żartów, bo musieliśmy ją jeść i tak dalej, ale bawiłem się świetnie, bo tam w ogóle było super. W sensie całość tych zawodów to totalny cringe. Dorosłe chłopy bawią się śnieżkami, ale w tym, w tej ekipie i z tymi żartami tylko widzisz, no niestety kanał Zero to jest jakiś poziom, który trzeba utrzymać, bo gdyby to było na moim kanale, to te wszystkie żarty mogłyby wejść, nie, bez żadnego problemu.

I sądzę, że wtedy ludzie byliby zachwyceni, ale od razu nasi wrogowie by to chcieli i tweetowali, nie, że w Kanale Zero takie żarty. Przecież nasz kanał postrzegany jest za konserwatywny i prawicowy przez większość internetową, a tam było tak mocno lewicowo, [śmiech] mocno między nami, ale chyba to jest yyy, taka cecha wspólna ekip męskich, że jeżeli czują się dobrze w swoim towarzystwie, lubią się nawzajem, to żartują sobie właśnie w ten sposób. No nie mówisz takich tekstów do kogoś, kogo nie lubisz, tylko właśnie, że tam była ta pozytywna energia, więc wszyscy sobie tam dosyć mocno dosrywali i tylko Krzysiek Pieszko, który był prowadzącym tego programu i Filip Dziekoński, który był wydawcą, tylko się łapali za głowę, co my z tego damy, bo [śmiech] a nikt się nie mógł powstrzymać, żeby po prostu nie rzucić jakiegoś komuś tego żartu. Tak, to było fajnie. No, no parę takich dałem takich odwołań, które nie mówiły wprost, ale było wiadomo o co chodzi. No i to jest właśnie też różnica yyy, po prostu między ludźmi, którzy gdzieś robią jakiś kontent, nie? I na przykład yyy, to widać w niektórych programach, w których są influencerzy z celebrytami, bo aktorzy, ludzie, którzy od lat pracują na scenie, coś to potrafią improwizować, bo to jest taki zawód, ale jak masz program typu "Królowe Przetrwania" i tam jest cztery influencerki, celebrytki i cztery youtuberki robiące kontent i te, te, co robią kontent wypadają dużo lepiej, bo one wiedzą, że trzeba czasami coś powiedzieć, rzucić jakimś żartem, że że to, że Ty fajną rzecz wiesz, Insta Story i wiesz, za 40 razem ci wyjdzie to jest jedno, ale jednak no ci najbardziej znani no potrafią improwizować. To nie jest, że to jest jakiś wiesz, wytwór. Więc według mnie przez lata pracowania na YouTubie i gdzieś, że cały czas musisz żartować, cały czas musisz rzucać jakieś wiesz, insynuacje i szukać jakichś porównań. Ktoś coś powie, czy jakoś się musisz złapać, przerobić to słowo, złapać kogoś za język. Cały czas polegasz na tym, że ja zawsze jak z kimś rozmawiam i nagrywam, to czekam, wiesz, do czego się można przejebać, nie? Po prostu za co, za za za co pociągnę. Możemy to przekroczyć, czy nie możemy?

No tak, ale postaram się, nie? I po prostu cały czas wiesz, jak rozmawiam z kimś, to aż czekam, nie? I i na przykład wiesz, no ciężko mi jest to też wyłączyć, wiesz, jak rozmawiasz na przykład dzisiaj był w poranku gość z Wód Polskich, prezes Wód Polskich, który zadecydował, który był głównym odpowiedzialnym za ten zbiornik Racibórz, który uratował Wrocław i Opole i i on tym zarządzał, żeby spuścić wodę, żeby przyjąć, a teraz tak, a teraz tak. On podejmował te decyzje, wiadomo, sztab ludzi i tak dalej. I ja z nim rozmawiam i co chwilę przychodzą jakieś żarty, nie? I ja muszę się powstrzymywać, chociaż czasami nie mogę wytrzymać i muszę rzucić jakimś żartem. I wtedy na przykład, bo tam kiśnie bekę, ale fajnie, jak wiesz, Kamel na przykład widzę, że aż tak się prostuje czasem, nie, że co on powiedział, nie? A ja tam, pach, nie? Jakieś głupie skojarzenie. I po tym można właśnie poznać ludzi, którzy tworzą kontent sami, że jesteś gdzieś, masz kamerę i nic tu nie ma i weź coś nagraj.

No i trzeba coś wymyśleć, tak? No i większość pomysłów jest nietrafiona, ale siedzisz, bełkoczesz, gadasz, chodzisz i tak dalej, a potem to wszystko jest podcięte i mówi: "Ty, zajebiste to jest". Nie, okazało się, że pół godziny gadałem, a dałem dwie minuty. Więc tak to mniej więcej chyba wygląda.

No a propos tych żartów jest, tylko nie pamiętam teraz imienia, Jimmy Jimmy Car. Jim Car, Jimmy Car, taki, Jim Car z Anglii, taki, nie wiem czy można go nazwać stand-uperem, chyba tak, bo występuje sam na scenie i on ma yyy, takie one-linery i on właśnie kiedyś się go zapytali na scenie, jak to jest, że on wymyśla takie żarty tak szybko i tak dużo ich ma i on mówi, że po prostu codziennie w domu siada i pisze 1000 żartów z głowy do zeszytu i potem jak wychodzi na scenę, to ma ich mnóstwo w głowie i może rzucać. Jak zamu freestylowcy freestylują w domu, no z kim nie rozmawiasz, kto jest dobrym freestylowcem, to mówisz, że nie wiem, obrażał swoją siostrę, swojego brata albo swoją dziewczynę i cały czas wiesz, jechał, nie chodził po domu i freestylował, nie? No bo to nie jest tak, że tylko wtedy, kiedy jesteś na scenie, jak jesteś w czymś dobry, to robisz to też w domu po prostu, no w wolnym czasie żyjesz tym. Więc yyy, gdzieś ja po prostu, no to już jest udowodnione, tak? To co robisz, powtarzasz przez kolejne tygodnie, miesiące, lata, tworzy ci jakieś połączenia w mózgu, że potem robisz to automatycznie, nie? Z pisaniem na klawiaturze. Na początku się patrzysz, potem już nie patrzysz. To jak to się stało? No to są połączenia w mózgu, które same to robią. I tak samo jest z żartowaniem, z kontentem, z gadaniem różnych głupot, no różne rzeczy. Tak, nawet z poprawnym mówieniem, z dykcją. No nad wszystkim można pracować i gdzieś kolejne, kolejne, kolejne przyczułki zdobywać i tak się rozwijać i i potem masz taką biegłość w jednej rzeczy, a na przykład nie potrafisz robić innej. Na przykład ja nie potrafię liczyć, nie, matematyka to jest w ogóle jakaś abstrakcja, a skończyłem informatyka, ale nie używam jej 20 lat liczenia, wiesz, samemu, więc to gdzieś tam ci zanika. Pewnie gdybym teraz zaczął liczyć to i uczyć się, pewnie bym znowu gdzieś tam trochę się zaczął ogarniać, ale już jednak to nie jest ten mózg. Więc wydaje mi się, że to po prostu, no każdy, jeżeli chce być w czymś dobry, to po prostu musi to robić do usranej śmierci, aż w końcu będzie.

Bo to jest, ja nie jestem fanem piłki, ale to jest między Leo Messim a Ronaldo. Tak, wszyscy mówią, że obaj byli równie dobrzy, tylko że Messi miał talent, a Ronaldo był wyrobnikiem i osiągnęli to samo, nie? Ten po prostu pracował jak wół, a tamtemu wszystko przychodziło lekko, bo urodził się z talentem, a Ronaldo tego talentu miał mniej, ale obaj zrobili gigantyczną karierę i pewnie połowa widzów będzie za jednego, połowa widzów za drugiego, który jest najlepszy w historii. Tak, no bo to jest Real, Barcelona i to właśnie coś w tym stylu jest. Ja uważam, że do wielu rzeczy nie mam talentu, ale robię to dobrze, dlatego że robiłem to uciążliwie, długo i konsekwentnie.

No a właśnie a propos tej długości, [westchnienie][wciągnięcie powietrza] chciałem się ciebie zapytać i też mówiłeś na początku, że miałeś kilka tych jakby pasji, zainteresowań, że że najpierw muzyka, potem, że lubisz tworzyć cały czas i ja mam to samo i mam też problem, że nie jestem w stanie dłużej się zająć jakąś rzeczą. Na przykład na na YouTubie, żeby ci nie skłamać, myślę, że zaczynałem z 10, może 15 kanałów, każdy o czymś innym. I chciałem się ciebie zapytać, jak to się stało, że przez 20 lat prowadzisz jeden kanał?

Yyy, przez to, że robię różne rzeczy, bo zauważ, że ja też mam problem z dokończaniem rzeczy, też zaczynałem wiele różnych projektów, gdzieś one upadały, coś mi się nudziło i rozwiązaniem na to było po prostu mnogość tematów. Jak ktoś powie o czym jest mój kanał, to nie jest to łatwo zdefiniować, tak? Bo są odcinki od Sasa do lasa i i wiesz, no teraz montuję odcinek z Dziadów, dzisiaj wyszedł odcinek z Łącko Festu czy z takiego marszu, gdzie tam 20 km idziesz i co 2 km jest koło gospodyń wiejskich i walisz bimber i musisz dojść do końca i to jest organizowane przez Łącko i więc tam na końcu to ludzie na czworaka dochodzili, nie? Więc coś takiego. A dzisiaj rozmawiałem z rzecznikiem Lasów Państwowych gdzieś na końcu Polski. Nie pamiętam tam jest, jakie tam jest nadleśnictwo, bo będziemy robili materiał dośnie na kanał o dostrzegalniach pożarowych, o kątomierzach, o tym jak się te ogląda, monitoruje lasy, jak wyliczają, gdzie się pali w ogóle. Abstrakcja, nie? I teraz właśnie dzięki temu, że każdy odcinek jest inny, zupełnie robimy coś różne rzeczy i bierze mnie tu w taką pasję, tu w taką, to będziemy robić, a teraz będziemy robić to też tą historię tego kanału można podzielić na etapy, na różne jakby takie czasookresy, w których robiłem trochę inne rzeczy. Tu były wywiady, tu potem były relacje z imprez, potem były bardziej podróże, więc dzięki temu, że robię tych rzeczy tak wiele, to jestem w stanie robić to samo. Gdybym robił na przykład 20 lat wywiady, to sądzę, że że bym zwariował, bo ja też potrzebuję robić coś cały czas, coś nowego i zawsze to, co jest przede mną bardziej mnie pasjonuje niż to, co już mam. A ja zawsze mam bardzo dużo odcinków nagranych, nie? Teraz sądzę, że mam, nie wiem, z osiem, może 10 leżących na dysku i je chcę je montować, ale najbardziej wtedy, kiedy świeżo są nagrane. Im dłużej mija, tym mniej mnie to pociąga, bo już trochę to jest, wiesz, starsza rzecz, ale no my tak funkcjonujemy, że nagrywamy dużo teraz i potem montujemy zimą, więc to po prostu, no każdemu, kto ma taki problem, to radzę skakać od tematu do tematu, robić różne rzeczy. Yyy, oczywiście są też widzowie mojego kanału, którzy oglądają wszystko, ale sądzę, że jednak większość ogląda wybiórczo tylko na przykład freak fighty, albo tylko odcinki z lasu, albo tylko relacje z imprez, albo tylko z jakichś festiwali. No i oni piszą w komentarzach: "O Jezu, już kolejny odcinek z freak fightów, czekamy na coś z lasu." O, w końcu jest z lasu, a ci co z freak fightów to piszą: "O kurde, kiedy relacja?" Wiesz, no teraz bardzo dużo ludzi pisze, czy będzie odcinek z Kongresu Kanału Zero. No w tym roku nie nagrywaliśmy, bo było za gorąco. Stwierdziłem, że mi się nie chce tam biegać i nagrywać, a dużo ludzi chciałoby zobaczyć, nie? I na przykład yyy, takich ludzi, którzy oglądają mnie w Kanale Zero yyy i chciałyby zobaczyć, wiesz, bo ten odcinek z Kongresu, nie wiem czy widziałeś, ten co zrobiliśmy rok temu, no to on pokazuje kanał zupełnie innej strony, takiej naszej absurdalnej, gdzie robimy sobie jaja ze wszystkich, tam trollujemy, podpuszczamy Kamela na wolnego i no wiesz, no takie rzeczy, że ktoś mógł zobaczyć w ogóle z innej perspektywy i sądzę, że ci ludzie chcieli zobaczyć to znowu, ale no w tym roku nie robiliśmy, więc po prostu mnogość tematów to jest coś recepta na yyy, długotrwałość. Jest takie też powiedzenie, które ja kiedyś wymyśliłem, byłem wtedy nie trzeźwy, ale powtarzam też na trzeźwo, że zajawka jest lubrykantem pracy i po prostu jeżeli naprawdę daje ci frajdę to co robisz, to możesz robić to długo. Gdybym nie lubił tego gdzieś po drodze, to bym zwariował. Ja nie, ja nie mogę robić rzeczy, które mi się nie podobają. Nie potrafię, po prostu nie potrafię cię zmusić do rzeczy, których nie lubię. Hm. Okej. Yyy, powiedziałeś, że masz siedem odcinków. Yyy, siedem nagranych i czekają. Yyy, będę miał pewnie z 15 do końca [odchrząknięcie] sezonu nagraniowego, tak mi się wydaje.

Okej. A co to znaczy sezonu nagraniowego? No my nagrywamy od kwietnia, maja do października, wtedy, kiedy jest ciepło i wygodnie. W dzień jest zimę sobie robicie przerwę i sobie tylko zimą nagrywamy tylko odcinki takie, które po prostu tery się dzieją, nie? Czyli na przykład jakieś gale, koncerty, tego typu rzeczy. No w grudniu będziemy nagrywali tam 20-lecie SFNU Tedego, no bo my tam te te Tedego te koncerty większe zawsze robimy. No więc tak, no teraz też dużo zwierząt jakieś będę nagrywał. Strusie, jakieś gryzonie, muflony, bawoły wodne, różne takie farmy zwierzaków w Polsce i chcę chcę sobie zrobić taką serię, że po prostu o takich zwierzakach, tak pod kątem tego, jak się nimi trzeba opiekować, jak to wygląda. Zrobiliśmy do tej pory jakieś tam jakieś safari, teraz były te konie, no różne takie pierdoły, więc ja to sobie nagrywam, tam sobie to leży i sobie gdzieś tam to wypuszczam, nie? Więc yyy, w jakiej kolejności będę montował, to nie wiem. Jeszcze są rzeczy z tamtego roku nagrane, które nie zmontowałem, bo bo po prostu je mam. Kiedyś zmontuję, a kiedy to nie wiem.

No właśnie, bo chciałem zapytać o to, słyszałem od jednego z operatorów od nas z kanału, że podobno masz backup [odchrząknięcie] backupów, że backup tego materiału, który nagrałeś, to jest jakiś kilkanaście TB. Słuchaj, no ja mam w komputerze stacjonarnym chyba 75 TB dysków, łącznie w komputerze stacjonarnym, więc tam jest wszystko jakby skopiowane dwa razy. Dodatkowo mam 60 TB, 64 TB dysków zewnętrznych SSDków i do tego jeszcze dyski teściów i jeszcze komputery rodziców i tam też są najważniejsze rzeczy. Tam są i w domu rzeczy niezmontowane trzymam w piwnicy i w domu, że jakby się okradł ktoś albo by się spaliło, to są w dwóch miejscach. A te najważniejsze rzeczy, które na przykład odcinek, który nagraliśmy na Węgrzech teraz, który kosztował tą, nie wiem, nie wiem, zdychę na przykład, tak? No bo to paliwo, zleg, dojazd i to trwało cztery pi dni nagrywania, no to gdybym go stracił, bym padły mi pliki, no to straciłbym dużo. No to on jest w czterech miejscach. No więc tak to wygląda.

Niesamowite. A skąd u ciebie taki, nie wiem czy to można nazwać pragmatyzm, taka zapobiegawczość? No po prostu żeby mieć ten komfort, żeby te rzeczy mogły tyle leżeć. No mam odcinek z 2021 roku jeden nie zmontowany, gdzie byliśmy na na Roztoczu z ekipą. Zajebista rzecz to jest. Tam jest tam wychodzą lody ekipy, który i robimy ich test w ogóle. Ale to w ogóle nie o tym jest odcinek, bo to tam jest tak grubo, tam się tyle rzeczy wydarzyło i on zależy. Ja go kiedyś zmontuję, ale nie wiem kiedy po prostu. To jest kiedyś to Gevon był takim odcinkiem, że chyba cztery lata go montowałem i trollowaliśmy widzów, dając praktycznie w każdym odcinku zapowiedź tego odcinku z Gwontem. Ludzie mieli wrażenie, że już, że go widzieli, bo było tyle fragmentów i on w końcu wyszedł i ten też kiedyś wyjdzie i po prostu przez to, że mam tyle tych kopii, to wiem, że mogę sobie tak trzymać te rzeczy. Ja w ogóle pragmatyzm to jest moja taka natura, nie? Że ja sobie zawsze wszystko mam poukładane. W sensie wiesz, jak zobaczyłbyś pulpit u mnie w komputerze, ma trzy ikony. Nie, nie mam tak, że zasrany. Wszystko posegregowane. Ja na przykład Luiza do mnie dzwoni, ja mam po prostu pliki na komputerze z 97 roku. Pierwsze moje rysunki w Pęcie, które narysowałem. Po prostu wszystko to mam. Mam gigantyczną bazę dźwięków, efektów, wtyczek, wszystkiego, nie? I Luiza przychodzi, mówi: "Słuchaj, potrzebuję takiego efektu, a ja jestem gdzieś, a ja jej podaję ścieżkę do katalogu, w którym to jest, bo ja po prostu wiem, gdzie wszystko mam i ja nie wiesz, mam miliony plików po prostu na komputerze i wiem, gdzie wszystkie leżą." I to jest też coś niesamowitego, że po prostu jakby ścieżka mojego dysku, moich dysków w komputerze to jest jakby część mojej głowy, nie? W ogóle ja w 97 roku siadłem przy komputerze, siedzę do dzisiaj, siedzę codziennie i nie ma przyjemniejszej rzeczy na świecie niż siedzenie przy komputerze. Po prostu ja uwielbiam pracować. Mam otwartego Photoshopa, Premierę, tu piszę sobie teksty, tu leci mi muzyka. Ja robię siedem rzeczy na raz, nie? W ciągu jednego dnia nie robię tego montażu, tylko robię montaż, grafiki, opisy, teksty, muzykę, stronę, updatey, faktury, wszystko, nie? No więc ja mam taki wiesz, dwa monitory i to się wszystko dzieje.

Yyy, ale no nic mi nie daje tej tej przyjemności. No i niestety dogoniła mnie starość. M nie wiem co tam na komuś coś wypadło. Yyy i w pewnym momencie zaczęło mnie wszystko boleć, nie? I i ja na przykład chodzę teraz do fizjo, ćwiczę w domu, yyy, z trenerem i tak dalej, tam już od dwóch lat, a tak naprawdę to tam jeszcze wcześniej miałem jakieś takie pomysły tam cztery lata temu też trochę ćwiczyłem i ja ćwiczę tego po to, żeby móc siedzieć przy komputerze. To jest jakby jedyny wiesz, bo tam poprawiła mi się sylwetka, mam mięśnie, lepiej się czuję, wiesz, w sensie to wszystko i wszyscy, którzy obserwują moją metamorfozę od żony, trenerzy, rodziny, mówią, że zajebiście, a ja mówię, że mam to wszystko w dupie. Jak chcę siedzieć przy komputerze, to jest jedyny, bo ja zawsze mówiłem, że proza życia rzeźbi ciało i sport to zbrodnia przeciwko ludzkości i zarzekałem się, że nigdy w życiu nie będę ćwiczył, ale doszło coś takiego, że nie mogłem, już mnie tak bolał kręgosłup, szyjny, tu wszystko ręka, bo ja mam w ogóle zwyrodnienie barku przez to, że mam rękę w ten sposób na myszce od 97 roku, czyli będzie 30 lat w przyszłym roku siedzę tak codziennie z myszką, więc ta ręka mam inaczej się mam zwyrodnienie barku od myszki, więc teraz mam już pionową, żeby tak pracować, nie? I wszystko i wyłącznie, że dieta, ćwiczenia, sport, ruch, fizjoterapeuci po to, żeby siedzieć przy komputerze. To jest gdyby, bo jak chodziłem na przykład spacerować, to nic nie bolało, tylko od siedzenia, nie? No sam wiesz, jak pracujemy, że to po pewnym czasie zaczyna wszystko boleć, nie? Tam do 30 jest okej i po prostu żeby móc swoją największą pasję życiową czyli pracę przy komputerze kontynuować to muszę ćwiczyć, więc nic mnie tak nie relaksuje. Uwielbiam po prostu gdzieś jeździmy nagrywać, ja jestem duszą towarzystwa, tu dron, srony wymyślamy rzeczy, bawię się świetnie, ale zawsze z tyłu głowy jest to, że jeszcze dwa dni, jeszcze dzień, jeszcze 8 godzin przyjadę do domu, będę mógł cztery dni posiedzieć przy komputerze, nie gadać z nikim, no poza żoną i wychodzenia z domu, nie? Po prostu uwielbiam to. Nie pamiętam, jak pracowałem jeszcze w TVN-ie i miałem jakiś duży projekt na przykład do skończenia, to szedłem do szefa i mówiłem: "Klątwa Jeziora Tucholskiego" to był ostatni tydzień montażu, tam to pierwszy nasz taki duży film i poszedłem do niego powiedziałem, że chcę 7 dni wolnego. Bo mówi: "Co będziesz robił?" Nie, muszę popracować, nie. I pamiętam, że byłem taki zadowolony, że 7 dni będę mógł montować. Wtedy mieszkaliśmy na 23 m kwadratowych i ja miałem takie gąbki na podłodze, takie, takie, takie z łóżka szpitalnego, coś w tym stylu, takie antyodleżeniowe, na których na których leżałem i spałem, bo nie mieliśmy łóżka. I przed tym, przed tym łóżkiem był telewizor, obok była bezprzewodowa klawiatura i myszka. I słuchaj, ja spałem, budziłem się rano, przekręcałem się z boku, spałem na boku, na plecy, brałem myszkę w dłoń i montowałem i na leżąco montowałem od 8:00 rano czy tam od 7:00 do 23:00 odkładałem to, szedłem spać i to był najlepszy okres mojego życia, nie? Kiedy pracowałem całymi dniami, nie wychodząc z łóżka. Spałem, jadłem i montowałem leżąc i było świetnie. Miałem bezprzewodowe słuchawki, myszkę, klawiaturę i sobie montowałem na takim ogromnym telewizorze. Obok siedziała Luiza i ona sobie na przykład grała na telefonie albo na drugim telewizorze grała na konsoli. Ja sobie montowałem, więc no to były fajne czasy. 23 metry kwadratowe miało nasze mieszkanie, to było po prostu, a latem tam było 40 stopni, bo to małe, ciasne, nie bało się go przewietrzyć. No ale to miło wspominam i no teraz weekend mam bez wyjazdu i cały weekend spędzę przy komputerze i to jest wspaniała wiadomość.

Okej. No ja mam podobnie zawsze jak gdzieś mam swoje lokum, czy to w pokoju u rodziców miałem swój pokój, czy no później, no bo rodzice długo budowali dom. A jak już w końcu miałem swój pokój u rodziców, czy potem właśnie też mieszkaliśmy z żoną, jeszcze wtedy narzeczoną, dziewczyną w 24 metrowym mieszkaniu na 10 piętrze, więc też był upał. Zawsze muszę mieć swoje biurko, dwa monitory i miejsce do pracy i krzesełko.

No to teraz jestem cały taki okres, nowa fala tych yenzi małolatów, którzy wolą tablety, którzy wolą na telefonie coś zrobić, że wiesz, że wiesz, fajnie się klika. No ja jestem monitorowo-klawiatorowo-myszkowy. Uważam, że to jest jedyny słuszny sposób pracy i uwielbiam to i po prostu jak ja mam maila napisać na telefonie, no napiszę, ale to jest absurd po prostu, wiesz. A ci najmłodsi naprawdę wolą yyy telefony i tablety niż komputery. To i to jest niesamowite. Sądzę, że gdybyśmy zrobili mistrzostwa świata przy parowaniu myszką rzeczy w Photoshopie, nie, i wziąłbyś takich 15-latków, 10-latków i nas, to oni myszką tak nie obsługują jak my, którzy tą myszkę mamy po prostu, wiesz, jakby to jest naturalny, naturalny ruch dla mnie. [śmiech] I ja wiesz, ja naprawdę teraz wiadomo, że klikasz i ci się usuwa tło w Photoshopie, to wszystko się dzieje, ale przecież przez dziesiątki lat wiesz, robiłem sobie zdjęcia, okładki, na YouTube do kawałków jakieś rzeczy. Ja Photoshopa bardzo dobrze znam i sobie wiesz, siebie szparowałem, wiesz, żeby wyciąć się z tła dokoła, do koła, do koła i żeby tego nie powtarzać milion razy, to musiałeś się nauczyć tych precyzyjnych ruchów, żeby to w miarę jakoś tak wyglądało ładnie, a nie jak wycięty, wiesz, w ten sposób, nie? Czasami nie chcę rzucać kamieniem. Czasami na Bimie tym zzy na tych telewizorach w Kanale Zero czasami te postacie są tak wycięte. Widzę, że ktoś się spieszył bardzo z tą grafiką, [śmiech] ale rozumiem to, nie? A ja zawsze lubiłem, żeby tak wycyzelować i mówię, ta to jest coś niesamowitego, że młodzi ludzie teraz na przykład nie potrzebują laptopów, nie? Jak ja bym miał 10 lat i ktoś by mi kupił laptop, to bym się zesrał. Jeszcze nie było, nie, ale no 20, wiesz. Wow, super. Teraz dzieciak nie tam iPad i nic więcej nie potrzeba. Nie.

Ja też nie wyobrażam sobie pracy na na czymś innym, w sensie na telefonie niż na na laptopie. Aczkolwiek muszę ci powiedzieć, że mój ojciec woli zdecydowanie telefon i mówi: "Zobacz, wszystko tu mam i maila i coś tam". I myślę sobie: "Dziwne to jest, bo jest starszy ode mnie, no bo mój ojciec, ale jednak woli ten telefon." Co prawda ma tego iPhone'a Max, czyli ten większy telefon, ale jednak woli telefon od laptopa.

Dla mnie to też jest niesamowite i nie nie rozumiem tego. Chciałbym, żeby wiesz, ktoś kto No to są jakieś pewnie badania, dlaczego tak się stało, że moi rodzice i ich pokolenie było ma taką dziurę cyfrową na pod koniec lat 90 do wynalezienia smartfonów. Moi rodzice nie obsługiwali komputera w ogóle, ich nie interesowało nic, a teraz dzwonią do mnie na Messengerze i kupują przez Allegro. Gdzieś jednak te telefony chyba były dla nich prostsze niż komputery, nie? Bo moi rodzice komputer, nie internet, weź mi tam wejdź i oni wtedy w ogóle nie ogarniali jak to jak to robić. A teraz na telefonie moi rodzice na Allegro kupują do paczkomatu, wysyłają, wysyła, ma 71 lat i ogarnia bez problemu, nie? A a komputerów nie ogarniał, jak miał 40. I dlaczego tak się stało? I obserwuję, że tak jest w całej mojej rodzinie, u wszystkich znajomych, że była ta dziura, komputery, może się wydawało to skomplikowane, że te komputery to jest trudne, bo jak ja zacząłem, to był Windows 95, jak robiłeś format, to po pierwszym formacie, po instalacji z płyty, nie wykrywał Windows CD-ka, nie, że nie masz napędu. Trzeba było włączyć na twardo restart i wtedy drugi raz się odpalał Windows i wykrywał, że masz płytę, z której się zainstalował. I to było normalnie napisane w instrukcji. A teraz ten Windows 11 na przykład czy tam kolejny, to one się same instalują. Wszystko jest prostsze. I rzeczywiście kiedyś żeby pracować przy komputerze, trzeba było mieć troszeczkę więcej wiedzy. Programy były trudniejsze, mniej intuicyjne, więc po prostu chyba dlatego, że te smartfony są takie proste, intuicyjne. Klik, klik, klik, klik, a te komputery wydawały się takie enigmatyczne. Boże, Jezu, jaki, A co jak źle kliknę, to się popsuje. Boże, Martin, coś mi się tu włączyło. O Jezus. Nie, więc to jest zastanawiające. No ja yyy po prostu nie wiem jak to będzie wyglądało dalej, ale wydaje mi się, że do końca życia będę. No lubię też grać na konsoli, wiesz, na komputerze też dużo grałem swoim lźmi, nie tylko pracowałem, ale teraz głównie pracuję na komputerze i wydaje mi się, że to się nie zmieni, że do końca życia będę, bo nie wyobrażam sobie co ludzkość mogłaby wymyślić innego niż te rozwiązania, które teraz mamy. Pewnie będą jakieś, ale no nie potrafił tego moja głowa przewidzieć, co będzie. Może kiedyś stwierdzi, że to nie jest najlepsze rozwiązanie. Może będzie to jakieś wiesz, gestowo, nie wiem, oczami, wiesz. No sądzę, że jesteśmy niedaleko, znaczy bliżej niż dalej jakiś wszczepów do, wiesz, już są te takie do do mózgu, co tam ręce, możesz coś ręką robić, możesz coś wzrokiem robić, nie? Więc za 10, 20 lat może nie będziemy już używać myszką, tylko będziesz tylko patrzył i będzie się działo. No cholera wie. Ja myślałem, jak jak Meta ogłosiła ten swój Metaverse, że będzie robić i zmieniła w ogóle wtedy nazwę i te okulary i tak dalej, że to właśnie już będzie lada dzień, że już wszyscy przejdą do online. I się to nie udało. Nie udało się.

Więc, tak, Meta ograniczyła rozwój tego finansowo, więc myślę, że ludzie chyba jeszcze albo nie są gotowi, albo nie chcą, co mnie trochę cieszy. AI tutaj też pewnie dużo, dużo zmieni, tak? W sensie, kiedy AI już będzie na tyle rozbudowane, że będzie ono wymyślało nowe rzeczy, nie my za pomocą my AI, tylko AI nam. Więc no, dużo ciekawych rzeczy.

No, Kamel jest takim futurystą, on tam bardzo lubi takie rzeczy, dużo książek czyta. Jak opowiada gdzieś tam zawsze przed programem albo small talk, to są ciekawe rzeczy, nie? On tam twierdzi, że niektórzy futuryści uważają, że ktoś przeżyje najbliższe 5 lat, to już będzie mógł żyć bardzo długo, że za 5 lat już ta technologia będzie tak duża, że teraz tych koncernów tyle jest, które tworzą jakieś rzeczy dzięki AI, już mega zaawansowanych, upraszczając wiele zadań, które kiedyś musiał robić sztab ludzi, nawet, wiesz, no sekwencjonowanie DNA na przykład, nie? To AI jest w stanie zrobić, wiesz, bardzo szybko, a człowiek jeden, no to to trwa lata, żeby to wszystko, każdy, wiesz, a każdy z nas ma inne DNA, więc no, zobaczymy.

No, ja cieszę się bardzo, że dane mi było zobaczyć ten rozwój, że tak się urodziłem, że mieliśmy czarno-biały telewizor, magnetofon, kasety magnetofonowe, a teraz jest wszystko w chmurze i płyty nie mają żadnej wartości, tak? Nikt tego nie ma gdzie posłuchać. To się wydarzyło za mojego życia. Ta grafika z tej pikselozy, która nas zachwycała jakiś, wiesz, gra, że Boże, jaka to jest grafika, a teraz oglądasz najnowszą, wiesz, Unreal Engine piątkę, wygląda to wszystko, ta grafika to kiepska jestem, nie ma takiej rewolucji, nie? A wiesz, a kiedyś to cztery kwadraty to była piłka i i to człowiek widział tą piłkę, nie? I to jest też niesamowite. To wiesz, jak pojawiły się filmy DivX, nie? Jaka to była jakość, ale bo one 650 mega ważyły wszystkie, żeby się na płytę mieścić, nie? A teraz jak obejrzałem sobie coś, co mam na kompie, jakiś tam swój ulubiony film z DivX, patrzę, a tam po prostu w czerni są takie kwadraty, artefakty, to chcą cię zjeść po prostu, nie? A wtedy ja tego nie widziałem, to było super, nie? To była mega jakość. Ja chyba w "Władcy Pierścieni" takiego mam. Włączyłem to, mówię: "Boże, ja to oglądałem, to nic nie widać, po prostu taka kiepska jakość". Pamiętam, jak HD weszło i mi się nie podobało, bo było za ostre. Myślę: "Boże, jak ale ci ludzie dziwnie wyglądają, nie? To jest takie za ostre, nie?". I a teraz to [parsknięcie] wiesz, jak widzisz film jakiś stary w SD czy coś tam, Boże, takie mydło w ogóle, to nie ma żadnych konturów. Więc mega jestem wdzięczny, tak, że udało mi się tak urodzić, że mogłem ten cały [odchrząknięcie] postęp technologiczny obejrzeć na własne oczy.

I wydaje mi się, że też jestem w takim wieku, że mam taki trochę dystans do tego, nie? Że tego kiedyś nie było i wiesz, ja nie lubię w takie "boomerskie" tony wchodzić, że młodzi to nie wiedzą, nie znają. Oni będą mieli swoje rzeczy, do których będą wracać za 40 lat, tak? Ale że wydaje mi się, że jednak wychowanie to analogowe, podwórkowe, a potem cyfrowe jest ciekawsze niż tylko to cyfrowe. W sensie, nie uważam, że jesteśmy lepszymi ludźmi niż oni, bo to tak nie działa. Tylko, że jednak mogliśmy poczuć tych, tych, tych, tych rzeczy różnych tego świata takiego PRL-owego, lat 90., gdzie nie było nic i tylko trzeba było się bawić w policjantów i złodziei. I teraz korzystamy z tych samych technologii, z które korzystają małolaty. Czyli wiesz, jakby masz taki szerszy, szerszą perspektywę na spędzanie wolnego czasu, korzystania z dóbr tego, co dzieje się, bo wiesz, widziałem cię w zajebistego mema i mega mi się to podoba, że kiedyś twój stary mówił: "Ja za twoich czasów chodziłem 10 km do szkoły" i ta memowa stara droga starego do szkoły, nie? To teraz ci ludzie mówią, że ja skończyłem studia bez ChatGPT, że to jest nowy tekst. I rzeczywiście to tak jest, że teraz ludzie będą się klasyfikowali na tym. No przecież każdy student i uczeń szkoły podstawowej, licealnej korzysta z AI. Przecież gdybyś był dzieciakiem, ale gdybyś był dzieciakiem, byś korzystał. Zawsze młodzi, wiesz, kombinują. Wiesz, ja pamiętam takie czasy, kochani, kiedy nie można było przynosić napisanych na komputerze wypracowań. Ja miałem komputer, drukarkę i nie mogłem, bo poprawia błędy. A teraz gdzie oddasz ręcznie napisaną pracę? Każda będzie wydrukowana, bo to nieważne, że że poprawi ci błędy. Jak napiszesz gówno, to będzie zawsze gównem, nie? AI trochę zmieniło ten, tą grę, bo jednak potrafi podkręcić dobrze to, co ty napisałeś, więc...

Ale jest coś, cały długo padam, nie? Bardzo dobrze. Jestem królem dygresji, bo lubię se pogadać i tak dalej, więc nawet nie wiem o co zapytałeś, ale to była [śmiech] moja wypowiedź, nie? No trochę odchudziliśmy. A propos tego y tego wypracowania, to taki śmieszny tekst, który teraz by w głowie się przypomniał nauczycielom, jak nie pozwalali kalkulatora używać na sprawdzianach, bo mówili, że przecież nie będziesz miał zawsze kalkulatora przy sobie. Tak w kieszeni. Elżbieta Kośka, mam nadzieję, że przeżyje. Mają noczeka od matematyki uczyłem i tak, kiedy nie wiedziałem tam 6 razy 7 czy czegoś, nie wiedziałem przy tablicy i okazało się, że jednak mam ten, ona powiedziała: "Nie będziesz miał zawsze kalkulatora w kieszeni" i i mam. Tak więc i każdy ma. No ale wiesz, to to w ogóle to jest temat na podcast, nie? Czy szkoła, która wygląda w sposób taki, w których zakuwasz rzeczy, które są na wyciągnięcie ręki, ma sens, czy jednak korzystanie z narzędzi, wiesz. No ja wyszedłem ze szkoły nie umiejąc napisać CV, nie umiejąc rozliczyć PIT-u, nie umiejąc, wiesz, napisać podania, wiesz, a uczyłem się, co to jest mitoza, mejoza, podział komórkowy, paciorkowce, jakieś tam inne rzeczy, mole, nie mole, roztwory zasadowe na chemii, no wiesz. No serio, wiesz o co chodzi, że to ten model pruski, który kiedyś istniał, nadal funkcjonuje. No ale to jest, wiesz, debata. Kanał Zero, zapraszamy, rozmawiamy. To to ewidentnie musi się zmienić, bo rzeczywiście, no lepiej uczyć korzystać z narzędzi, niż uczyć się tego, co robią te narzędzia, bo wiadomo, że człowiek jest, dlaczego w ogóle mamy technologię, bo człowiek jest leniwy, upraszczał sobie rzeczy, mógł nosić zawsze wiadra wody, ale stwierdził, że będzie je woził na na wozie, bo koło, y potem hodował zwierzęta. Wiesz o co chodzi, że to wszystko brało się z lenistwa po prostu, że po co mam y robić, jak mogę zrobić to łatwiej? Transportować wodę, magazynować żywność i stąd się też pojawiły kalkulatory, AI tak dalej i mówienie, że nie wolno z tego korzystać. No wiesz, no jak kiedyś się pytałem mojego kolegi, który pracuje w salonie samochodowym, mówię: "Ty wolisz automat czy czy manual?". Mhm. A on powiedział: "Mi się tak teraz nie mówi, nie? Że nie po to biały człowiek wynalazł skrzynię biegów, żeby z niej nie korzystać. Ma tą automatyczną". Ja wtedy sobie tak to uzmysłowiłem i nawet nie pod kątem, że tego białego człowieka, tylko ogólnie, że rzeczywiście jest to dobrodziejstwo. Ja sobie teraz nie wyobrażam, rozumiem fanatyków manuala, że to jest, możesz se to poczuć, ale do codziennej jazdy to nie ma żadnego sensu. I rzeczywiście, no możesz jeździć bez klimy, możesz jeździć bez szyby na korbkę, bo bo nie. Więc uważam, że wszystkie te dobrodziejstwa są super i powinniśmy się uczyć właśnie korzystania z nich, tak na każdym kroku, nie? Że wiesz, że my pamiętam, że była informatyka w szkole, to już kończąc ten temat, informatyka w szkole, liceum, było już Gadu-Gadu, był już internet, stałe łącze parę osób już miało, a my siedzieliśmy w Norton Commanderze i uczyliśmy się jakichś absurdów, bo tego nauczył się ten wychowawca, to był w programie, wiesz, był Windows, przeciągało się foldery, a my tam CD, tu, Enter, DOS-em, jakiś Norton Commander. Po co, po co się ktoś tego uczył, skoro tego już nie było? W sensie, że ten interfejs już był myszkowo-klikowy. Więc wiesz, to jest to, że sądzę, że program informatyki w liceum teraz jest przestarzały, że to w ogóle inaczej wygląda. Wiesz, my się uczyliśmy na przykład o o tym, że to jest RAM, CD, płyta główna. Po co to człowiekowi wiedzieć? W sensie, co jest w środku? W sensie, wiesz o co chodzi. No. No po co? No w telewizorze też musisz wiedzieć, co jest. No nie musisz. Wystarczyłoby mi cię obsługiwać. Koniec. Koniec tematu. [śmiech] No pojechaliśmy szeroko, ale to dobrze, bo przynajmniej w końcu mówię rzeczy, których nie mówiłem nigdzie indziej, bo ludzie zazwyczaj jadą z takimi pytaniami, wiesz, które już 10 lat odpowiadałem i i muszę, bo powtarzasz jeszcze raz to samo, wiesz, ale czasami trzeba zadawać takie pytania też, nie? Bo czasami są u nas absolutnie goście i pytam o rzeczy oczywiste dla ich fanów, ale jednak ci ludzie przychodzą też dla widzów Kanału Zero, których mogłem ich nie znać i muszą jeszcze odpowiedź na to samo pytanie, ale jednak z perspektywy tego przychodzącego fajnie jest odpowiadać na nowe, a nie cały czas na te same. Skąd ksywa WWNO i dlaczego hip-hop? Więc to jest, wiesz, taki evergreen.

No tak. Jeszcze chciałbym wrócić troszeczkę do tego YouTube'a, od którego odbiegliśmy bardzo. No y powiedz mi, bo [odchrząknięcie] powiedziałeś też w tym samym podcaście, co poprzednie pytanie, powiedziałeś, że wstajesz o 7:00 rano i pracujesz, że nie jesteś youtuberem, youtuberem, tylko pracujesz. I chciałbym cię zapytać, jak wygląda twój dzień.

No teraz trochę wcześniej wstaję, bo Kanał Zero tutaj trochę pozmieniał i niestety ja jestem człowiekiem, który uwielbia rutynę, monotonię i rytm jakiś taki stały. Bardzo dobrze się odnajduję w powtarzalnych rytuałach. No więc niestety wstaję 5:30, coś w tym stylu, nie? I przez to, że jak mam, jak mam dwa poranki w tygodniu, wstaję o 5:30, to pozostałe dni też się budzę 5:30 i więc chodzę spać o 22:00. Mhm. Żeby funkcjonować, bo nieważne jak późno pójdę spać, wstanę o 5:30. Ja tak jakoś głupio mam, więc żeby się trochę wyspodzę o 22:00, więc no wstaję o 22:00, wstaję o 5:30. Tak jak mam wolny dzień, w sensie nie jadę do Kanału Zero, to tak do 6:00 leżę w łóżku, a potem robię sobie kawę, siadam do komputera i siedzę do, nie wiem, godziny 14:30, 15:00 jakoś tak. Potem jest obiad, po obiedzie zawsze idziemy leżeć. Tak mówimy zawsze, że później się położyć. Leżymy se na kanapie ja i Luiza i oboje odpoczywamy i to trwa czasami godzinę, czasami dwie, w zależności od tego, jak bardzo nam się nie chce. I potem jeszcze jest ostatni taki zryw pracy takiej jakby tej tej na drugi, na drugim kręgu, tylko że krótszym, od 16:00 do 19:00, do 20:00, jak jest jakiś deadline i o 20:00 wtedy jemy kolację, oglądamy coś na Netflixie albo coś gramy i idziemy spać. Tak wygląda mój standardowy dzień. No gdzieś po drodze idę do paczkomatu, jadę sobie na przykład coś poćwiczyć w tym stylu, ale ogólnie praca pracuje tak od 7:00 do od 6:00 do 15:00 i od 16:00 do 19:00. W takich interwałach pracuję, bo mi się w ogóle pracuje najlepiej rano. Jestem człowiekiem porannym, więc dla mnie to te wstawanie rano to to w ogóle nie problem. Ja się wiesz, nigdy nie spóźniam. Raz w życiu zaspałem przez całe swoje życie. Raz, nie? Więc do pracy nie spóźniłem się nigdy. Y i i mi się dobrze rano funkcjonuje, wieczorem gorzej, więc zero absolutnie. Jak było na początku 22:00 damie, to był dramat po prostu, nie? To to jest to jest to jest 22 to jest moment, kiedy ja idę spać, nie? I wieczorem to możemy sobie poimprezować, ale nie pracować. A na przykład niektórzy mają tak, że 2:00 w nocy super mi się pracuje, nie klikają, wiesz? A ja nie. Ja najlepiej to ta 7:00 rano kawa, to wtedy najlepiej mózg mój pracuje.

Mhm. No ja jestem tym, co woli wieczorem, aczkolwiek teraz przez córkę, która się budzi o 6:30, jestem zmuszony wstać wcześniej i muszę wcześniej spać, bo już mi się oczy po prostu zamykają wieczorem. Ale wiesz, ja nie raz też wstawałem w nocy. Yyy, jedno takie pamiętam, wstanie w nocy, to jest moment, dzień, w którym zostałem montażystą. Mhm. Nagraliśmy ten klip Palhe 20 lat temu, nagrał go mój kumpel z Woli i 10 lat później, kiedy nagrywaliśmy drugi klip, stwierdziłem, że poproszę też jego, skoro on zrobił tamten, to żeby tylko wziął. Już miałem swoją kamerę i nagraliśmy to. On to wziął tą stówkę i mijał tydzień, drugi, trzeci, on nie miał kiedy zmontować i pamiętam, leżę w łóżku, jest godzina tam 21:00, czy tam 20:00, nie 22:00, coś takiego będzie i zasypiam i tak z boku na bok, z boku na bok, mówię: "Boże, trzy tygodnie to jeszcze nie zmontowane, tamte nie ma czasu. To nie może być takie trudne, nie?". I pamiętam, jak dziś, podniosłem się, już byłem tam w piżamie, wszedłem do komputera, program do montowania, wiesz, Sony Vegas jakiś tam z chomika z Krakowa, pach, ściągnięty, pobrany. Otwieram, mówię: "Ty, no wygląda jak programy muzyczne". Wiel wrzuciłem, wrzuciłem muzykę, pach, do tego, ty działa. I zmontowałem go w nocy na drugi dzień. Toż ten klip nazywa się chyba "Ciuchy", ten ten teledysk. No i wtedy zostałem montażystą. Ja się tak świetnie bawiłem, tam chyba do 4:00 w nocy to montowałem. Mówię: "Tak, to jest moje nowe hobby" [śmiech] i tylko dlatego nim zostałem, bo tam 20 lat temu z Woli tego nie mam czasu montować i ja po prostu sam to złożyłem w Vegasie i potem tam był tam, bo to był, ja miałem tego Vegasa tego nie pro, tam tylko dwa ślady mogło być, nie? Trzeba było jakoś yyy czy tam trzy, więcej nie mogłeś mieć tych pięter. Mhm. Potem pobierałem wersję pro. No potem była premiera i inne programy, ale ale to pamiętam, jak, że leżałem w łóżku i nie, no ja to zmontuję i wstałem i włączyłem komputer i zmontowałem.

A do tej pory pracujesz na Premierze czy cały czas? Tak, tak. No bo moja żona jest grafikiem z wykształcenia, więc ona Photoshop, Illustrator to tam w jednym palcu, więc jakby ten workflow Adobe jest dla niej oczywisty. Ja pewnie dawno bym się przeniósł na jakiegoś DaVinci, czy co, ale tak mamy wiesz, na dwa komputery tą licencję z Adobe, z tymi wszystkimi programami, to to się sprawdza po prostu, bo ja cały czas robię w Photoshopie. Po drugie, wiesz, no nie da się pracować na Premierze bez After Effects ani bez Photoshopa, a takiej licencji nie ma. Nie, na Premierę, After Effects i Photoshopa. Albo masz na jeden program, albo na wszystkie. No Adobe tutaj jest sprytne i nas łupi po prostu co roku na cztery koła czy coś takiego, nie? To jest w ogóle jakiś absurd. No ale to niestety nie ma innego wyjścia. U nas to się zwraca po prostu, więc to jest dobra inwestycja. Ale jakby ktoś chciał sobie po prostu się pobawić, no to sorry, no bierze się z Krakowa, nie? Albo DaVinci. Albo DaVinci. No ale Photoshopa, no nie ma nic lepszego tak niż Photoshop i i no i ten do zdjęć Lightroom. Lightroom. No nie ma niczego na rynku w sumie, wszyscy z tego korzystają. Więc chcąc nie chcąc, jak chcesz się bawić gdziekolwiek w jakąś zabawę, wiesz, kreatywną, to i tak gdzieś wpadniesz na program firmy Adobe.

Mhm. To prawda. No dobra, a przejdźmy do takiego tematu. Czy ty masz w ogóle hejterów? Pewnie mam jakiś, ale wiesz, no to jest też temat na kolejny podcast, no bo ja nie mam takiego pojęcia hejtu jak inni ludzie mają, nie? W sensie, że ja się, jeżeli pomyślę o swoich hejterach, to to jest kilkanaście przypadków w życiu, które pamiętam, które mnie gdzieś zabolały i naprawdę uznałem, że hejter. Jeżeli ktoś mnie nazywa wiesz tam "ciotą" i że mu się nie podoba tam za kolor włosów, coś, wiesz, trolling i taki agresywny trolling, to też nie jest zawsze hejt, bo niektórzy ludzie konstruktywną krytykę biorą jako hejt, więc ja ten próg hejtu mam bardzo daleko posunięty i tak naprawdę nie zwracam na to uwagi, wiesz, no na Facebooku na przykład dużo rzeczy wrzucamy, Facebook jest strasznie toksyczny i czasami sobie wejdę gdzieś tam poczytam sobie te komentarze, no jest po prostu beka, ja się z tego śmieję, nie? Wiesz i to jest hejt, to co jest tam tam napisane, ale czy hejtem jest to, że moja rolka wyświetliła się jakieś Renacie z Pcimia Dolnego i nie obrażam teraz Pcimia Dolnego, tylko po prostu ona jest z jakiejś małej miejscowości albo nawet dużej, nieważne, ale nie wie kim ja jestem i widzi wyrwaną z kontekstu rolkę, która ma "bejcić" po prostu. Ja tam gadam jakieś bzdury po to, żeby się poniosło na Facebooku i ona mnie ciśnie. Czy to jest hejt, jak ona nawet nie wie kim ja jestem? Wiesz o co chodzi? Hejt to jest coś, co jest wymierzone w ciebie, zrobione przez kogoś z premedytacją. Ktoś robi coś, żeby ci popsuć humor, żeby cię zgnoić, bo cię nienawidzi, bo coś. No to mnie coś takiego nie dotyka. Parę osób, może 10 przez całą karierę od 2001 roku ludzie mnie obrażają w internecie, ale wiesz, jak ktoś ci napisze, że że to jest gówno albo że jesteś najgorszy albo że się nie nadajesz, coś, no to no to nie jest hejt. W sensie, wiesz o co chodzi, że to jest krytyka, może niekonstruktywna, może złośliwa, może trollowa, ale jednak jest to gdzieś w formie krytyki. Hejt to jest coś takiego, co naprawdę cię idzie w pięty. Tak mi się wydaje, że albo że na przykład czujesz się zagrożony, nie? Że se myślisz, że ta osoba po drugiej stronie, że coś jest nie tak. Ja kilka takich przypadków w życiu swoim miałem, że po prostu naprawdę zaczynałem się zastanawiać, czy tu nie warto byłoby skusić się o udział jakichś służb, bo to nie jestem tylko ja, tylko to też jest moja rodzina i moja żona. I ktoś rzuca groźby karalne i takie wiesz, zakrawające o to, że wie gdzie mieszkasz. Wiesz, że zaczynasz się zastanawiać. I kilka razy tak miałem. Jeden, jeden był taki gość, który okazało się, że m tak mi cisnął, tak mnie obrażał, tak mnie wyzywał ze wszystkich swoich kont, że w pewnym momencie zapomniał się przelogować i pocisnął mnie z prywatnego Facebooka i okazało się, że mam jednego wspólnego znajomego z nim i odezwałem się do tego znajomego i ten znajomy dał mi numer telefonu. Zadzwoniłem do tego gościa, nie? Okazało się, że to jest jakiś 17latek, który po prostu jest chyba chory, nie? I wiesz i od razu się wyprostował. Ale to było, trwało to chyba z dwa tygodnie i gościu po prostu do Luizy do mnie pisał wszędzie, co chwilę nowe konta i pisał takie wiadomości, które no były przerażające, nie? Więc to to jest taki przykład sprzed trzech, czterech lat, taki, który pamiętam, ale poza tym to nie. Ja ogólnie, wiesz, spotykam się według mnie albo z taką wiesz, reakcją wiesz, bardzo, bardzo sympatyczną, albo albo po prostu, że ktoś nie wiem, no siema, olewaj i tak dalej. Nigdy w życiu nikt za mną niczego nie krzyknął na ulicy. Nikt nigdy nie splunął na mój widok. Nigdy nic takiego mi się nie stało. Ale ja też nigdy nie atakowałem nikogo. Nie, bo są tacy, którzy budują swój stan, na przykład. To jest taki ewidentny przykład gościa, który lubi, jak wszystko płonie wokół. Nie, ja nie wyobrażam sobie tak żyć, że po prostu wiesz, cały czas jesteś na wojnie ze wszystkim. Ludzie się obrażają i on się cieszy. Ja doszedłem do po latach do wniosku, że najważniejszym uczuciem, który chcę czuć jest święty spokój. Taki wiesz, lubię między wszystkimi wszystko wyjaśnione, wszędzie oddane, wszystkie pieniądze, wszystkie tematy międzyludzkie ogarnięte. Nawet jeżeli z kimś jest coś nie po drodze, to jesteśmy po słowie, takim: "Dobra, ja cię wybaczam, ty miej, nie chowamy urazy, bądźmy dalej spokojnie, jesteśmy sobie wrogami". Ja nie mam żadnych wrogów teraz. Absolutnie ani jednej osoby takiej nie mam, która byłaby moim wrogiem, bo uważam, że zatruwa głowę po prostu bycie wiesz w nienawiści. Tak Ted i Peja, tyle lat jestem przekonany, że to ich toczyło jak nowotwór, wiesz? I to naprawdę nie ma sensu, wiesz. I znam też wielu ludzi, którzy nienawidzi kogoś przez lata. To jest bez sensu. Więc odpowiadając na twoje pytanie, aktualnie nie mam żadnych hejterów. A ludzie, jeżeli piszą mi "ciotę", "pwardy" gdzieś na Instagramie w komentarzach, że w ogóle "zakolak", "żona na pewno cię zdradza", wiesz, tego typu rzeczy, pewnie ci nie staje, wiesz? No jakieś takie rzeczy, to w ogóle mnie nie rusza. I to nie jest tak, że mówię, że mnie nie rusza, tych ludzi blokuję. Nie, ja blokuję tylko ludzi, którzy obrażają kobiety na moich profilach. W sensie koleżanki moje, moją żonę. Jeżeli ja jestem nauczony z domu szacunku do kobiet i nawet moi drodzy, szanuję się kobiety, które się nie szanują, bo to świadczy o nas, a nie o nich. Jeżeli dziewczyna jest panienką lekkich obyczajów, to i tak my ich tak nie nazywamy, bo to świadczy o nas. Nie w sensie, że ja nie obrażam nigdy kobiet, bo kobiety zasługują na szacunek, nawet tak samo się nie szanują. Więc jeżeli ktoś wyzywa jakąkolwiek bohaterkę moich filmów, moją żonę, koleżanki, to ci ludzie są ukrywani na profilu, ale to są jedyne rzeczy, które znikają, bo nie obrażę się kobiet. Ja jestem tak nauczony.

Okej, bardzo fajnie. A powiedz mi, a żałujesz czegoś w życiu swoim?

Wielu rzeczy żałuję, ale ale nie w sensie takim, że zrobiłbym inaczej. W sensie zrobiłbym inaczej, ale to też determinuje, wiesz, to kim jestem. Ale to są jakieś takie rzeczy, że można było kiedyś zrobić coś lepiej, można było zrobić coś inaczej, coś inaczej trochę rozegrać. Są takie rzeczy, ale bardziej rozpamiętuję te dobre decyzje, nie? Że że że wiesz, że gdzieś poznałem jedną osobę, która mnie odbiła w tą, potem w tą, bardziej te rzeczy, ale niczego bym nie zmienił, bo wydaje mi się, że nawet te złe decyzje, które gdzieś tam kiedyś podjąłem, to one nie doprowadziłyby mnie tutaj, gdzie jestem. Y i głównie to są jakieś tam też związki z kobietami, nie, których uważam, że jak teraz o tym myślę, że to wszystko było bez sensu, nie? Że w ogóle jak ja mogę być w takim związku i z kimś takim. Aczkolwiek to nie chodzi, że z kimś takim, że to jest zła osoba, tylko tak bardzo nie pasując do siebie, nie? Że w ogóle, ale gdybym tych wszystkich kobiet nie spotkał, to ktoś inny byłby moją żoną. No tak, pewnie by się złożyło. Więc to wszystko się musiało wydarzyć po to, żebym tego konkretnego dnia był wolny i mógł być z Luizą, którą jesteśmy 12 lat razem, nie? I to nie wyobrażam sobie, żeby z kimkolwiek innym dzielić życie. I i te wszystkie nieudane związki, które były, które trwały 5 lat nawet, no to one wszystkie przesuwały gdzieś mnie, aż ona będzie gotowa ze mną być, nie? Więc czy żałuję tamtych związków? Tak. W sensie uważam, że marnowałem czas z tymi kobietami, nie? Nic. Pewnie czegoś mnie nauczyły te związki, tylko tyle, ale czy bym to zmienił? No nie, bo wtedy pewnie byłbym z kimś innym, a nie chciałbym być z kimkolwiek innym, tylko z moją kochaną Luizą. No.

Pięknie. Są rzeczy, których żałuję. Nie myślę, że o tu mogłem tego nie powiedzieć, tu na przykład mogę, wiesz, z kimś tam nie palić jakiegoś mostu, nie? Bo człowiek był młodszy, to był wiesz, gniewny i tak dalej. I teraz zupełnie na to patrzę, ale no mówię, no te wszystkie jakieś decyzje, które mnie pociągnęły wiesz za sobą, to jestem tutaj, gdzie jestem. No nie dokończyłem tej dziewczyny, do której przyjechałem do Warszawy. Tak skończyłem szkolenie w TVN, to już nie byliśmy razem, więc wiesz, zaczęliśmy ze sobą mieszkać, stwierdziłem: "Nie, to nie jest to, w ogóle z jakąś nudziarą straszną. Nara". Nie, ale mówię, dobra, jak już miesiąc przebimbałem w tym TVN, skończyłem szkolenie, dostałem kartę i zatrudnili mnie, to mówię: "Do roku opękam, żeby mieć to w CV". No i leciało 10 lat, więc tak to wyglądało.

Okej. No dobra. A jaką byś dał radę osobie, która chciałaby na przykład zacząć kanał na YouTubie?

No to mówiłem już, zajawka jest lubrykantem pracy, więc jeżeli masz zamiar robić na tym YouTubie coś, czego nie lubisz, to nie rób tego wcale. Więc znajdź sobie coś, w czym jesteś dobry, co lubisz robić w życiu normalnym i pokaż to na YouTubie. Czy to jest wędkarstwo, czy to jest modelarstwo, nieważne. Tylko musisz lubić to, co robisz, bo ludzie zobaczą, czy jesteś pasjonatem, czy wyrobnikiem. Udawać można, ale miesiąc, dwa, trzy, więcej się nie da. To jest raz. A dwa to jest styl, pasja, konsekwencja. To jest hasło Tedego i Sermicha, które kiedyś wymyślili i rzeczywiście, jak się nad tym głębiej zastanowisz, to jest prawda. Styl to chodzi o to, że musisz robić coś innego niż wszyscy, chociaż trochę innego. Pasja, no to już o tym mówiliśmy i konsekwencja, czyli musisz robić cały czas, jeżeli wierzysz w coś i coś dłubiesz. Pierwsze odcinki Palhańca się w ogóle nie oglądały. Ja to przerobiłem przez wiele lat, zanim to zaczęło się oglądać. I po prostu nie możesz zrobić trzech rzeczy i się poddać. Musisz zrobić 200 rzeczy i się poddać, jeżeli wtedy się nie uda, bo nawet 300, ale praca, którą poświęciłeś na te zrobienie tych 300 rzeczy, nie wiem, 300 podcastów, 300 piosenek, raz bardzo cię rozwinęła, nauczyłeś się jakichś nowych rzeczy. Jeżeli to była twoja pasja, to świetnie się bawiłeś. Oczywiście brak widzów jest frustrujący, ale jeżeli imperatywem głównym do tego, by tworzyć jest zajawka, no to jednak ta oglądalność jest mniej istotna, nie? Ja zawsze się staram robić rzeczy, które ja lubię i jeżeli komuś się to podoba, to super, ale wtedy to jest prawdziwe. Więc wszystkim tym, którzy dłubią, to mówię: nie poddawajcie się. Jeżeli może czasem trzeba coś zmienić, coś pomyśleć na nowo, spojrzeć z innej strony, przede wszystkim nie otaczać się klakierami, kolegami, którzy będą ci mówili, że wszystko jest super. Nie, bo warto też mieć takich znajomych, którzy powiedzą ci: "Nie, no to robisz źle, to robisz gorzej, to robisz lepiej", bo najlepsi są tacy ludzie, którzy wiesz, ci klepią po plecach i mówią: "Super, najlepsza piosenka jak życie usłyszałem". Nie, a tak naprawdę im się nie podoba. Więc yyy mówię, że trzeba po prostu być konsekwentnym, nie poddawać się. Na początku nikomu nie szło. No to to rzadko się tak zdarza. A osoby, które ciężko zapracowały swój sukces, pracowały tak jak na przykład ja dłubię 20 lat na YouTubie, a 40 ogólnie dłubie sobie rzeczy, to potem kiedy osiągasz ten sukces i naprawdę pojawiają się jakieś pieniądze, rozpoznawalność i tak dalej, to masz do tego stosunek taki normalny, bo wiesz ile to kosztowało ta praca, to miejsce, w którym się znalazłeś i dbasz o to, żeby tak było dalej. Pracujesz konsekwentnie, nie? Nie, nie, nie, nie przepuszczasz tych pieniędzy na lewo i prawo. A jeżeli coś ci spadnie z nieba, tak po prostu, pach, to nie masz do tego szacunku. I ci ludzie z freak fightów w większości nie mają mieszkań, a zarabiali setki tysięcy, a każdy dziennikarz, który robił wywiady, kupił sobie mieszkanie, bo konsekwentnie małą łyżką, ale sobie dziubał, sobie dziubał i sobie odkładał te pieniądze. Wiedział, że to są fajne pieniądze, ale one kosztują ciężką pracę, trzeba jeździć, nagrywać. A ten freak fighter myślał, że zawsze będzie miał pół bani za walkę i te pół bani może puścić w kasynie, nie? Gdzie ktoś miał pół bani na wkład własny i składał 15 lat te pół bani. Wiesz o co chodzi, nie? Więc pamiętajcie, że proces też jest ważny, nie? Bo na przykład tak jak nagrywanie muzyki, no fajnie jest grać koncerty, fajnie jest robić klipy, fajnie jest, wiesz, być raperem, ale ta praca w studiu też jest zajebista. To siedzenie, wymyślanie, nagrywanie, rozkminianie różnych rzeczy. No jeżeli lubicie robić to, cieszcie się tym po prostu i ludzie to zobaczą.

Bardzo fajnie. Dobrze, na koniec. Już kończymy. No. Ile mamy czasu? Godzinę 30, myślę, nieco. Myślałem, że krócej. To dobrze. Yyy, na koniec mam taki, y, teraz to wprowadzam od tego, y, podcastu, od tego odcinka. Pytanie od poprzedniego gościa, który nie wiedział, jaki będzie następny gość. Ja tobie zadam zaraz to pytanie, a ty potem wymyślisz i zadam je kolejnemu gościowi. Ty będziesz wiedział, kim on jest. Pytanie od Arlety dla ciebie. Dobrze. Ile razy w życiu chciałeś się poddać na drodze do celu i czemu tego nie zrobiłeś?

Nie wiem ile razy. No, jeżeli ci powiem, że 1000, to będzie, wiesz, pokazywało skalę. Mhm. To to się zdarza często. Jeżeli jesteś twórcą, to można powiedzieć, że raz w miesiącu mi się coś takiego zdarza. W sensie mniejszy lub większy kryzys. Takie większe to rzadziej, ale no po prostu każdy ma coś, co mu nie pójdzie, jakąś rzecz gorszą i zwątpienie jest oczywiste, że po prostu się gdzieś tam podłamujesz, poddajesz, potykasz, ale są takie rzeczy, które się wydarzyły w moim życiu, które są moimi bateryjkami, które mogę się naładować znowu, żeby się poczuć dobrze. To są właśnie spotkania z naszymi widzami, nie? Tak jak teraz to było 20-lecie. Energia, która tam była, to znowu jest paliwo dla mnie na miesiące. Tak zawsze jest to zwątpienie, kiedy wrzucasz odcinek i on nie ma jedynki z 10, tylko ma dziewiąte miejsca, bo ósme. Se myślisz: "Boże, to już koniec, już będę się zwijał". To jest normalne, naturalne i tak dalej. Więc wiele razy miałem taką rzecz. A y co mnie zawsze motywuje, żeby zostać, ludzie, dla których to robię. I te wszystkie spotkania, te wszystkie imprezy, te wszystkie parchyowe odcinki, piosenki, one łączą ze sobą setki ludzi. Yyy, ci ludzie nigdy się nie znali, teraz już się znają, zakładają rodziny, mają dzieci, chodzą ze sobą do łóżka, zdradzają, rozstają, biją, kłócą, normalne to jest grupa ludzi, ale oni są wszyscy spojeni tym, co ja robię. I po prostu pewnego dnia, kiedy bym powiedział, że to już jest koniec, to to wszystko to zawiódłbym tych ludzi i i to jest to, co mnie napędza. Nie, nie pieniądze, nie rozpoznawalność, nie sława, nie te rzeczy, tylko ci ludzie, za których ja się czuję odpowiedzialny po prostu. Nie ci moi znajomi, którzy cały czas biorą udział w tych moich głupich pomysłach. Jeżdżą za mną gdzieś tu, my chłopaki na przykład z Hubertem, tak? Jedziemy na łopatę polską, potem jedziemy na Giewont, potem jedziemy tu, potem teraz jedziemy na Rysy, wiesz? I oni po prostu: "Dobra, jedziemy z tobą, nie?". Bo oni wiedzą, że jak pojadą, to będzie fajna zabawa, że będzie beka, że będziemy się świetnie bawić i wszyscy w sumie: "Super są te wasze wyjazdy, mega się dobrze bawiłem". I i po prostu ja wprowadzam chaos, ale też dużo ciekawych rzeczy do życia moich znajomych, rodziny, przyjaciół. Cały czas coś się dzieje, cały czas są jakieś nowe rzeczy i i po prostu nie mógłbym im tego zabrać. Wydaje mi się, że świetnie się bawią ze mną przy tych naszych szalonych przygodach i po prostu to mi daje motywację. Myślę sobie, wiesz, niektórzy, że kredyt cię motywuje, że nie wiem, próżność, ego, tamtemu chujowi lepiej poszło, to ja zrobię lepiej. Ja nie mam takich uczuć i świetnie się z tym czuję. Nie zazdroszczę ludziom, nie rywalizuję z żadnym youtuberem na świecie i w kraju i prawie żadnego nie oglądam. W sensie takich, którzy mogliby robić kontent podobny do mojego, bo nie chcę się inspirować, nie chcę, bo zawsze nawet jak bezwiednie coś małpujesz, nawet nie wiesz, że robisz coś jak ktoś, nie? Y, więc po prostu, no jeżeliś tam rada dla kogoś, no to znajdź sobie coś, co cię motywuje, nie? I co nie jest związane z kredytem, z finansami, nie? Bo to jest taki bat, nie, który może się też wypalić. Więc mówię, u mnie to są ludzie, oni mnie napędzają i dziękuję wam, kochani, bo to się rzadko zdarza, że po prostu ktoś 20 lat ma ze sobą ludzi, nie? Bo wiadomo, niektórzy są rok, dwa, pięć, ale teraz na koncercie byli ludzie, którzy są ze mną 20 lat na przykład, nie? I mają są w moim wieku. I to jest niesamowite, że jest ktoś, kto jest moim fanem 20 lat i jest na tych koncertach, jest na tych zlotach i naprawdę słuchajcie, dziękuję wam za to, bo to jest coś niesamowitego. Ja nie różnicuję, kto ile lat mi towarzyszy, nie, ale jest to niezwykłe, że ktoś 20 lat y jest fanem tych głupot, które robię, bo nie, nie zajmuję się niczym poważnym, zajmuję się samymi bzdurami. To są cały czas jakieś śmieszki, heheszki, a ludzie mi towarzyszą. Jest coś zajebistego. I dziękuję wam za to bardzo.

Super. Fantastycznie. Teraz pytanie dla kogoś. Tak. Jakie ogórki wolisz? Małosolne, kiszone czy konserwowe?

Super. To jest pytanie takie, które pojawiło się w każdym wywiadzie, który zrobiłem i jest takim memem w naszym uniwersum, że wiesz, masz kogokolwiek obok i zadajesz mu takie pytanie, nie? I ludzie wybierają. Drugim jest jeszcze sernik z rodzynkami czy bez. I na przykład dochodzi do tego, że robiłem wywiad z Janczarem, swoim operatorem. Janczar, muszę zadać ci najważniejsze pytanie. A mówi: "Małosolne". [śmiech] Więc ludzie po prostu wiedzą, że to jest to pytanie, więc musiałem je zadać, bo to jest takie trollowe. Nie wiem, kto będzie następnym gościem, ale pewnie się podzieli. Moje są małosolne.

Fajnie. Ja jeszcze ci powiem, że jak mówiłeś o manualnej skrzyni biegów, to sobie przypomniałem, że ja jeżdżę Toyotą Auris. Niestety właśnie z manualną skrzynią biegów, ale na szczęście masz CD odtwarzacz CD mam, więc to ja na przykład nie słyszałem tej płyty, bo nie mam [śmiech] więc wersji Wave, MP3 oczywiście jak najbardziej, ale jak kręci się, no to ja jeszcze nie słyszałem i chyba nigdy nie usłyszałem. Po drugie, rok temu wydaliśmy winyla też nie usłyszałem, więc no nie masz [śmiech] więc ale to mam nadzieję, że kiedy muszę pójść do Janczara, bo on ma, więc u niego posłucham.

Dobra, super. Bardzo ci dziękuję.

Również dziękuję. Pozdrawiam, całuję serdecznie.

[muzyka] [muzyka]