Transcription
Dziś na kanale o technologii porozmawiamy sobie o tym, jak uciec od Google'a i czy w ogóle się da.
Jeżeli śledzicie nasz kanał, to mogliście widzieć w ostatnim czasie serię filmów o zmianach planowanych przez Bigtechy i delikatnie rzecz ujmując, nie do końca się nam one podobają i sądząc po komentarzach wam też nie. To wszystko skręca w ekstremalnie antykonsumenckim kierunku. Wszystko skręca w stronę AI, którego nikt nie chce, ale giganci muszą nam ją pakować do gardła, żeby uzasadnić irracjonalne inwestycje w centra danych, które nigdy się nie zwrócą i prawdopodobnie nigdy nie powstaną, ale to jest temat na osobne wideo.
W każdym razie kierunek, w którym zmierza Google już od dłuższego czasu jest bardzo niepokojący. No przede wszystkim Google jest przebrzydłym monopolistą, który zagarnął dla siebie 90% ruchu z wyszukiwarki, ma najpopularniejszą przeglądarkę internetową. Z usług Google'a korzystają 3 miliardy ludzi na świecie. To jest największy technologiczny ekosystem jaki istnieje, porównywalny chyba tylko z Microsoftem i z Applem.
No i właśnie, jeżeli ktoś chce uciec od Google'a, to mógłby po prostu uciec do Microsoftu lub do Apple, zwłaszcza do Apple, bo Apple ma zarówno produkty hardware'owe, jak i usługi. Można produktami i usługami Apple zastąpić w zasadzie wszystko to, co oferuje Google. Jednak nie sztuką jest uciec z objęć jednej amerykańskiej korporacji w objęcia drugiej amerykańskiej korporacji.
Więc w tym materiale skupimy się na tym, jak uciec od Google'a, czy da się to zrobić i czy da się to zrobić korzystając z rozwiązań przede wszystkim europejskich, a co najwyżej australijskich lub no powiedzmy, że kanadyjskich, bo nie wszyscy Amerykanie są źli. Ci powyżej granicy z USA są całkiem w porządku, więc rozwiązania kanadyjskie też wchodzą w grę. Także przyjrzyjmy się temu, czym można zastąpić Google'a.
I dla jasności w tym materiale będziemy mówić o rozwiązaniach konsumenckich i tych najbardziej popularnych, czyli tych, które mamy przede wszystkim na smartfonie. Nie będziemy mówić o rozwiązaniach biznesowych, bo to jest zupełnie odrębna para kaloszy. Nie będziemy mówić o rozwiązaniach profesjonalnych, bo to też troszeczkę inaczej działa.
W tym materiale nie będę też mówił o dwóch rzeczach. O Gemini oraz o YouTube Music. Znalazłem świetną alternatywę dla YouTube Music. Nazywa się Dieser. Mówiliście mi o niej wiele razy w filmach poprzednio i uznałem, że Dieser zasługuje na osobny film. Natomiast jeżeli chodzi o Gemini, to oczywistą alternatywą jest Czat GPT, ale trzymając się rozwiązań europejskich, no cóż, nie mamy zbyt wielkiego wyboru, chociaż możemy postawić na LLMy lokalne, ale to również jest temat na osobny odcinek, także tutaj nie będę tego poruszał, bo siedzielibyśmy z godzinę.
Jeżeli chcecie poznać alternatywne rozwiązania dla usług Google'a w segmencie profesjonalnym, zajrzyjcie na taką stronę European Alternatives, gdzie są wylistowane alternatywy w każdej możliwej kategorii, bo okazuje się, że na każdą usługę Google'a jest usługa alternatywna, także europejska. Pozostaje tylko pytanie, czy warto z niej korzystać.
Dla porządku oczywiście podstawowym problemem jest to, że Google jest siłą rzeczy preinstalowany na każdym smartfonie z Androidem, o ile nie zainstalujemy sobie Graphene OS. Wiem, że jest mnóstwo ludzi, którzy z tego korzystają, którzy polecają nam także w komentarzach. Ja jednak uważam, że 99,99% ludzi nigdy w życiu tego nie zainstaluje. Więc to jest poradnik bardziej dla laików, czy raczej też dla kogoś, kto ceni sobie swój czas, bo jednak zabawa z Graphene'em to troszeczkę tak jak stawianie Linuxa na desktopie. No można, ale po co?
Więc podstawowym problemem jest to, że Google i tak jest na smartfonach z Androidem. I okej, jedna rzecz, której nie da się ominąć niezależnie od wszystkiego, to usługi Google'a. Bo usługi Google'a, czyli Google Services, to framework, na którym stoi masa innych usług, które jest wykorzystywane chociażby do autoryzowania transakcji na przykład w wielu innych usługach, więc tego nie ominiemy.
Jednak można spróbować ominąć inne rzeczy, począwszy od samego smartfona, bo wierzcie lub nie, ale mamy w Europie aż dwóch producentów smartfonów. Jeden to Fairphone, czyli producent smartfona w pełni naprawialnego i modularnego. Bardzo fajna firma, ale nie udało się nam pozyskać ich produktu na testy, więc wzięliśmy Nothing'a, bo Nothing jest bazowany w Londynie, czyli no poza Unią Europejską aktualnie, kto wie, ale jest to firma europejska o strukturze właścicielskiej w większości także europejskiej i mimo tego, że stoi na Androidzie, że korzysta z usług Google'a, no to jednak jest tu jakiś tam mały kamyczek, który pozwala nam odejść od usług Alphabetu.
No ale dobra, przejdźmy do samych usług i zróbmy to po kolei, począwszy może od przeglądarki internetowej, bo to jest najłatwiejsze do zmiany. O ile Chrome jest definitywnie największy, ma 90% udziału w rynku, można mówić o zużyciu RAMu, ale jest też po prostu dobrą przeglądarką. No umówmy się, działa znakomicie zarówno na desktopie, na telefonie z Androidem, na iPhonie, na każdej platformie. Nie dziwię się, że ma dominującą pozycję.
Jednak jest mnóstwo rozwiązań alternatywnych, przede wszystkim tych opartych na silniku Chromium. Jest też Firefox oczywiście, no ale jest to firma amerykańska. W obecnej ekonomii Amerykanom można ufać w stopniu żadnym. Więc skupiłem się na rozwiązaniach europejskich i wylądowałem już kilka miesięcy temu w Vivaldi. Vivaldi jest to przeglądarka norweska, która jest własnością pracowników firmy, więc nie jest to firma ani wspierana przez wielkie fundusze Venture Capital, które niedługo ją zgównowacieją, bo będą chciały odzyskać pieniądze. Nie jest to też żadna spółka akcyjna, które musi dogadzać akcjonariuszom. Nie jest to firma, która ma jakieś tam podejrzane konotacje. Oczywiście są też inne przeglądarki, więc korzystajcie z czego chcecie, ale dla mnie Vivaldi okazał się fantastyczną opcją na desktopie, bo mam tutaj przede wszystkim grupowanie kart, które pozwala mi zapanować nad researchem, bo nie korzystam już z przeglądarek, które tego nie mają. Wcześniej korzystałem z Edge'a, który to ma, ale w Vivaldi działa to jeszcze lepiej, bo oprócz rzędu kart tutaj mamy też dla każdej grupy rząd poniżej i możemy sobie tak grupować te karty pionowo, poziomo. Możemy dowolnie zmienić wygląd i układ tej przeglądarki. Działa ona bardzo dobrze, bardzo stabilnie, nie zużywa wiele RAMu. Jest też skupiona na prywatności, ma wbudowanego Adblocka, ma wbudowaną obsługę VPN-u, ma wyłączanie trackerów śledzących, więc wszystkie te aspekty, które byśmy chcieli, żeby przeglądarka miała, tutaj są i naprawdę bardzo polecam.
Natomiast mam uwagę, że o ile wersja desktopowa jest fantastyczna, znacznie lepsza od Chrome'a, tak, wersja mobilna jest dramatycznie zła i korzystam z niej tylko wtedy, kiedy muszę i jest to duży problem, bo no chciałbym na przykład korzystać z synchronizacji kart, historii, zakładek. Tutaj mamy na przykład też zintegrowany czytnik RSS czy zakładki do przeczytania treści na później i chcę je mieć zsynchronizowane między telefonem a komputerem, ale ta przeglądarka na telefonie działa naprawdę źle i to jest coś, co Vivaldi musi poprawić.
>> [muzyka] >>
Skoro idziemy od tych największych i najważniejszych, to drugą rzeczą jest wyszukiwarka Google, która również odpowiada za znakomitą większość ruchu w internecie, a skręciła w kierunku takim, że w tym tempie media umrą, bo Google po prostu odcina im tlen. Tak, zastępuje wyniki wyszukiwania wyszukiwaniem AI, która co prawda nie linkuje do pierwotnych źródeł, a raczej robi to w taki sposób, żeby przypadkiem nikt tam nie kliknął, ale za to potrafi wypluć kompletnie zmyślone informacje, nawet kiedy podetkniesz jej źródło pod nos. Więc hej, świetna robota Google'u. No ale takie są LLMy, że halucynacji nie przeskoczymy. A jednak Google uparł się, żeby zastąpić swoją wyszukiwarkę trybem AI, który niedługo będzie domyślny.
Więc jeżeli wam się to nie podoba, to mamy kilka opcji. Oczywiście największą alternatywą jest Bing, ale nie idziemy do Microsoftu. Więc co nam zostaje? Przetestowałem kilka wyszukiwarek na przestrzeni ostatnich miesięcy. Przede wszystkim DuckDuckGo, bo to jest wyszukiwarka skupiona na prywatności, którą poleca większość ludzi. Przetestowałem też Ecosię, która sadzi drzewa za nasze wyszukiwanie, co jest bardzo cnotliwą inicjatywą. Przetestowałem Kvant, czyli francuską wyszukiwarkę, która swoją drogą buduje europejski indeks wyszukiwania razem z Ecosią, bo Kvant ma stać się tak jakby fundamentem narzędzi wykorzystywanych przez europejskie rządy, które stopniowo starają się też odejść od amerykańskich Bigtechów i wcale im się nie dziwię. Przetestowałem też wyszukiwarkę Kagi, która jest wyszukiwarką płatną, bardzo często polecaną, ale prawdę mówiąc ja jej nie polecam. Nie widzę absolutnie żadnej korzyści, żadnej przewagi względem bezpłatnych rozwiązań, więc sprawdziłem z ciekawości, bo dużo ludzi o tym mówi, ale nie ma tam nic, co jest warte jakiegoś dłuższego zatrzymania się.
Przechodząc dalej, cały ekosystem Gmail, dokumentów, zdjęć, chmury możemy zastąpić jedną europejską usługą Proton. Proton jest też fundacją skupiającą się na prywatności danych, na tym, żebyśmy mieli wolny internet wolny od monopolistów. Jest to firma szwajcarska i ogólnie bardzo polecam ich blog, jeżeli chcecie wiedzieć więcej właśnie o prywatności, o tym, dlaczego w ogóle warto uciec od Google'a i jak Google sprzedaje nasze dane podmiotom niezależnym, jak tworzy sieć inwigilacji, której możecie nie być świadomi, a która mimo wszystko nas dotyka, bo to się tak wydaje, że po co ja mam dbać o prywatność, w końcu jestem tam małym, nieznaczącym nic typem z Krępy Słupskiej. A jednak to się później kumuluje i później powstają rozwiązania, które stopniowo nas podduszają, gotują nas jak te żaby w garnku, więc jednak powinniśmy troszeczkę o to dbać i Proton świetnie wyjaśnia dlaczego.
Ekosystem Protona może być darmowy, ale wtedy jest bardzo ograniczony, więc ja zdecydowałem się zapłacić te 40 zł miesięcznie za ich podstawowy pakiet, w ramach którego dostajemy dostęp do chmury, do maila, do menadżera haseł Proton Pass, który już wiem, że zostanie ze mną na stałe, bo jest najlepszym menadżerem haseł, z jakiego do tej pory korzystałem. Mamy też aplikacje, które imitują Google Docs. Mamy aplikacje do pisania tekstu, do tworzenia arkuszy kalkulacyjnych. Mamy też Lumo AI, które jest takim dość ubogim, ale zaskakująco dobrze działającym LLMem, co ważne, etycznie budowanym, nie na kradzieży dóbr intelektualnych całego świata, ku uciesze oligarchów amerykańskich, jak większość LLMów, więc też próbuję z niego korzystać, chociaż on nie działa jeszcze zbyt dobrze w języku polskim, więc to jest coś, nad czym muszą popracować.
I generalnie ekosystem Protona bardzo ułatwia nam ucieczkę od Google'a, bo wystarczy, że założymy konto Proton i możemy automatycznie przenieść wszystkie nasze maile. Możemy też nadal korzystać z Gmaila poprzez pocztę Protona. Ona pozwala nam zarówno odbierać, jak i wysyłać maile z domeny Gmail do momentu, w którym nie odetniemy się zupełnie. Możemy to zrobić stopniowo, swoim tempem. Mamy też kalendarz. Tu troszeczkę mnie zabolało, że nie można bezpośrednio importować kalendarza po zalogowaniu się. No ale wystarczy wyeksportować XML z kalendarza swojego, zaimportować go do Protona i przeniesie nam cały kalendarz. Chmura działa świetnie. Mamy też zastępstwo dla Zdjęć Google'a w postaci właśnie Proton Drive, który oczywiście nie jest tak rozbudowany, bo Zdjęcia Google to jest usługa, która chyba nie ma konkurencji na rynku, tak de facto na pewno nie ma konkurencji tak rozbudowanej, która pozwala nam nie tylko archiwizować, selekcjonować zdjęcia, ale też je obrabiać w jednym narzędziu, więc tego tutaj nie ma. Ale jeżeli chodzi o przechowywanie naszych zdjęć, czy na przykład tworzenie albumów wspominkowych, bo wiecie, Zdjęcia Google często nam podpowiadają "tego dnia xx temu", nie? No to Proton też to potrafi robić. Może nie tak dobrze, ale to wszystko tam jest.
Więc jeżeli szukacie takiej podstawowej alternatywy dla tych najważniejszych usług Google'a, to właśnie ekosystem Protona jest tym, czego szukacie, bo są to narzędzia, które są w pełni prywatne, które są niezawodne, które niesłusznie może kojarzą się tylko z bezpiecznym mailem, bo Proton zaczynał lata temu jako właśnie bezpieczny, anonimowy mail, z którego korzystali zwłaszcza dziennikarze pracujący nad wrażliwymi tematami. Ale dzisiaj jest to cały ekosystem usług, który jest cały czas rozbudowywany i jest to firma, która, jeżeli można powiedzieć, że jakaś firma technologiczna działa etycznie, to Proton właśnie taki jest. Więc tutaj mocna polecajka, chociaż za chwilę do tego przejdę, nie wszystko jest takie różowe.
[muzyka]
Dużym problemem okazało się znalezienie zastępstwa dla Google Maps, bo mapy Google'a nie są tylko nawigacją. Samą nawigację łatwo jest zastąpić. Bierzemy jakiegoś TomToma, bierzemy NaviExpert i tak naprawdę nic nie tracimy, bierzemy jakiegoś Janosika. Więc jeżeli chodzi o aspekt nawigacyjny, nie ma problemu. Do pieszych czy rowerowych wędrówek mamy OSM, Open Street Maps i pierdylion nakładek na tę usługę, które pozwalają z niej korzystać w formie aplikacji. Więc to jest proste.
O wiele trudniejsze jest zastąpienie tego aspektu wyszukiwań biznesowych, który jest w Google Maps, bo Google Maps to w znakomitej większości w tej chwili nie tyle nawigacja, co wyszukiwarka właśnie biznesów, restauracji i tak dalej. I to jest bardzo trudno zastąpić. I prawdę mówiąc nie znalazłem europejskiej usługi, która robiłaby to dobrze. Więc tutaj, jeżeli ktoś chce zastąpić mapy Google'a, to może mieć problem.
Podobnie rzecz się ma oczywiście z YouTube'em. Dla YouTube'a nie ma alternatywy. Nie ma drugiego takiego serwisu na świecie, który byłby taką platformą hostingową, tak często używaną, tak rozbudowaną. Więc tutaj nic wam nie polecę, bo niczego nie ma. Coraz więcej twórców zaczyna publikować na takim serwisie jak Nebiula. Ale Nebiula ma też bardzo dyskusyjną strukturę właścicielską, więc jest to też takie rozwiązanie, które podejrzewam, że prędzej czy później po prostu z rynku zniknie, zwłaszcza, że oni w tej chwili ewidentnie subsydiują koszt subskrypcji i on no nie może być taki niski w nieskończoność, więc wszystkie platformy, które mogłyby rywalizować z YouTube'em padają jak muchy i na ten moment w zasadzie chyba tylko Apple i Spotify mogliby rzucić wyzwanie YouTube'owi, żeby stworzyć alternatywne uniwersum. Na ten jednak moment alternatywy dla YouTube'a nie ma.
Tak więc ostatnie miesiące spędziłem na szukaniu takich alternatywnych rozwiązań. Sporo problemu miałem, powiem wam, ze znalezieniem aplikacji do notatek. Taka pierdoła by się wydawało. A jednak bardzo trudno było mi znaleźć narzędzie, które byłoby z jednej strony na przykład tak proste jak Google Keep do podstawowych notatek, ale też tak rozbudowane jak na przykład Notion. Jeżeli ktoś lubi sobie budować swój tak zwany drugi mózg.
No i tutaj znalazłem jedną fajną alternatywę dla notatek, która nazywa się Standard Notes. I jest to też część ekosystemu Protona. Jest to oddzielna firma, ale należy do Protona, więc Standard Notes jest taką aplikacją bardzo podstawową, bardzo prostą. Natomiast do bardziej rozbudowanych projektów mam tutaj dwie propozycje. Pierwsza z nich to oczywiście kanadyjski Obsidian, czyli aplikacja w stylu totalnego overkillu dla ludzi, którzy bardziej niż robienie rzeczy produktywnych lubią organizować notatki. Śmieję się oczywiście, ale to jest aplikacja, która jest przepotężnym kombajnem. Dla mnie stanowczo za potężnym, niepotrzebnym, ale wiem, że mnóstwo ludzi uwielbia, korzysta, więc to mogę wam polecić. I aplikacja, która mi się bardzo spodobała, niestety jest płatna, żeby wyciągnąć z niej cokolwiek użytecznego, to australijski Milanote. Milanote jest jednocześnie aplikacją typu Kanban, taką jak Trello na przykład, że możemy przesuwać zadania w kolumnach, ale też może być mapą myśli, może służyć do na przykład storyboardingu. Jest tam mnóstwo szablonów, które pozwalają nam dostosować tę aplikację do siebie, do konkretnego projektu. Więc tę usługę również bardzo polecam.
Niestety smutna prawda jest taka, że decydując się na degooglowanie naszego telefonu, naszego życia, bardzo dużo tracimy i oczywiście zyskujemy dużo takich obiektywnie ważnych rzeczy jak odzyskanie prywatności i tak dalej. To wszystko wiemy, ale z perspektywy stricte użytkowej, z perspektywy wygody użytkowania czy nawet jakości samych usług, niestety bardzo dużo tracimy, bo znakomita większość rozwiązań, o których dziś mówiłem, jest niewspółmiernie gorsza w porównaniu do Google'a.
Weźmy na przykład tego Protona. Tak, mi się naprawdę bardzo podoba ich ekosystem, ale nie da się zaprzeczyć, że no Proton Mail jest biedny, jest ekstremalnie biedny. Do tego ma tak złe filtry antyspamowe, że od momentu, w którym zacząłem korzystać z Protona, dostaję mnóstwo spamu. Do tego nie mamy tam takiego wygodnego podziału na skrzynki jak w Gmailu, że osobno są jakieś oferty, osobno społeczności, osobno ważne rzeczy i robi się bałagan, robi się straszny bałagan. Kalendarz też jest strasznie ubogi w opcje. Ta aplikacja Standard Notes, o której mówiłem, jest porównywalna użytecznością do papierowego notesu. Tak naprawdę tak samo Dokumenty Proton. To jest ekstremalnie prosty program, który tylko w zasadzie pozwala nam pisać nic więcej. Nie ma tam zbyt wielu opcji edycji. Możemy sobie eksportować w Markdown. I to by było na tyle. Proton Drive tak samo, o ile jest fajny, użyteczny, jest dobrze działającą, stabilną chmurą, to jednak prędkości działania ma gorsze. Nie ma tak dobrze działających wtyczek jak Google Drive czy OneDrive chociażby.
Z tych wszystkich usług Protona chyba Proton Pass zachwycił mnie najbardziej, bo ten menadżer haseł naprawdę jest najlepszym, z jakiego kiedykolwiek korzystałem i działa fantastycznie na wszystkich urządzeniach, ale pozostałe usługi są obiektywnie takie sobie. Tak samo z nawigacjami. No można nie lubić Google Mapsów, można mówić co się chce, ale to jest bardzo dobra usługa. Można nie lubić Zdjęć Google, ale to jest bardzo dobra usługa. Generalnie o wszystkim, co tu mogę powiedzieć, że można Google'a nie lubić, ale Google robi świetne produkty i usługi. To jest, myślę, że obiektywny fakt, z którym każdy się zgodzi. I żadne z tych rozwiązań chyba, nie licząc tej przeglądarki Vivaldi, która dla mnie jest obiektywnie lepsza na desktopie od Chrome'a, no ale gorsza na mobile'u, nie? Więc obiektywnie tutaj wszystko jest sporo gorsze.
Najgorsze to są chyba wyszukiwarki, bo wiecie co, to jest naprawdę dramat. Widać, że Google spędził ostatnie 25 lat indeksując internet, bo o ile oczywiście wyszukiwarka Google strasznie zgównowaciała w ostatnim czasie, z tym nie będę polemizował, wyniki wyszukiwania są gorsze, AI zabija sens wszystkiego, media zdychają przez to, że Google nie prowadzi do nich już, to jednak każda alternatywa jest nieporównywalnie gorsza. Taka Ecosia jest nieużywalna. Jak chciałem coś wyszukać w Ecosii, to po prostu niczego nie mogłem tam znaleźć sensownego. DuckDuckGo jest troszeczkę lepsze, ale tylko troszeczkę. Kvant jest zaskakująco dobry, ale również no nie umywa się do tego, co oferuje nam Google czy nawet Bing. A jeżeli Bing jest od czegoś lepszy, to jest już naprawdę źle. Możecie mi wierzyć.
I tak samo wyszukiwarka Google ma też mnóstwo użytecznych funkcji, typu takie proste rzeczy, tak? wbudowany kalkulator, konwerter walut, to znajdziemy u konkurencji, ale dajmy na to, zobaczcie tutaj wyszukiwałem sobie Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, co nam od razu podsyła Google. Mamy tabele z meczami, mamy nadchodzące mecze, mamy podsumowania informacji, najważniejsze newsy, informacje o piłkarzach, trenerach, drużynach, a pozostałe wyszukiwanki nadal działają jakbyśmy mieli rok 2005.
Więc to wszystko jest takim balansem między z jednej strony wygodą, a z drugiej strony prywatnością i etyką, nazwijmy to. Jeżeli chcemy mieć prywatność i etykę, to jakość usług spada drastycznie. Jeżeli chcemy mieć wysoką jakość usług, to niestety nie spina się to z prywatnością i etyką. I chyba faktycznie jedyną firmą, która przynajmniej mówi, że to robi jest Apple, który dostarcza nam bardzo wysokiej jakości usługi, a jednocześnie dba powiedzmy, o naszą prywatność. A w każdym razie u Apple'a to nie my jesteśmy produktem. Owszem, płacimy bardzo dużo za ich sprzęty, ale oni w zamian za to nie sprzedają potem naszych danych. Nie jesteśmy targetowani przez niezależnych reklamodawców. I o ile oczywiście Apple ma swoje za uszami, to jeżeli chodzi o zachowanie tego balansu między jakością a prywatnością i zachowaniami pro-konsumenckimi, Apple wypada najlepiej.
Więc mimo wszystko, jeżeli chcecie odejść od Google'a, to Apple jest najlepszą drogą i mówię to ja, tak? Człowiek, który pozbył się jakiś czas temu sprzętów Apple ze swojego życia i mówię, że w tej chwili co co to w ogóle są za czasy, co to jest za timeline, że Apple wychodzi na najbardziej pro-konsumencką i etyczną korporację w techu, a w gamingu taką nagle stało się Nintendo, nie? Więc żyjemy w naprawdę bardzo dziwnych czasach.
Ale tak wracając do tego, jeżeli chcecie pozbyć się Google'a ze swojego życia, to niestety robicie to kosztem wygody i jakości usług. I tak do tych wszystkich usług, do tego pogorszenia jakości oczywiście da się przywyknąć, bo są to usługi na poziomie takim, jak usługi Google'a były, nie wiem, 10 lat temu. 10 lat temu żyliśmy doskonale ze wszystkimi usługami Google'a. Nikt nie płakał, więc dzisiaj też można żyć z tymi usługami alternatywnymi. Ale jednak trzeba się liczyć z tym, że bardzo dużo tracimy na tym, że nie korzystamy z usług hegemona giganta, który ma nieskończone zasoby, armię ludzi do pracy, nieskończone środki na to, żeby rozbudowywać swój ekosystem. Więc każdy musi wybrać sam, czy bardziej mu zależy na wygodzie, czy jednak na prywatności, na etyce.
>> [muzyka] >>
I oczywiście w tym materiale polizałem tylko lodu przez szybkę, bo można by bardzo, bardzo długo mówić o alternatywach dla Google'a, o tym dlaczego warto uciec od Google'a, o tym co można zrobić. Więc dajcie znać w komentarzach, co wy byście chcieli zobaczyć i co sami robicie, żeby troszeczkę się wyrwać z objęć tych amerykańskich Bigtechów, bo abstrahując od wszystkiego, uważam, że powinniśmy coraz bardziej stanowczo odcinać się od nich. Patrząc na to, co dzieje się aktualnie w Stanach Zjednoczonych i takim kierunku w stronę technofeudalizmu, naprawdę powinniśmy zacząć bardzo intensywnie jako konsumenci także myśleć o alternatywach, nie mówiąc o tym, że firmy europejskie naprawdę powinny spiąć wiadomo co i zacząć nam oferować lepszej, wyższej jakości usługi, bo są one potrzebne, bo przyjdzie moment, w którym ten wybór będzie oznaczał znacznie więcej niż wybór tylko między delikatną niewygodą, nie?
Także dajcie znać w komentarzach, co o tym sądzicie. Jak już tam będziecie, to dajcie nam łapkę w górę, subskrybujcie kanał o technologii, kliknijcie dzwoneczek i zostało nam już tylko nasze klasyczne badanie statystyczne i dzisiejszym hasłem odcinka niech będzie "europejska alternatywa". Wpiszcie to hasło w komentarzu, a ja będę wiedział, że obejrzeliście ten film w całości. Także to już było wszystko na ten moment. Do zobaczenia w kolejnych filmach na kanale o technologii, na kanale o domu i słyszymy się w podcaście o technologii. Cześć.
>> [muzyka] >>