Transcription
Ja twierdzę, yyy, żeby nie wyjeżdżać z Polski. Apeluję do ludzi, kiedy w najbliższych latach. Nie wyjeżdżajcie z Polski, błagam was. Będzie na świecie bardzo źle. Polska bardzo łagodnie przejdzie ten moment.
Ten samochód został wysadzony w powietrze przez nich i w tym momencie zobaczyli punktową burzę tuż nad tym samochodem. Uderzały pioruny. My się komunikujemy z czymś potężnym, co daje nam znaki i sygnały.
I w tym momencie nad wyjściem z banku w Warszawie rozpętała się burza. 57 rok. Niemiecka wyspa Rugia. Wyglądali jak ludzie, po czym ten ekran jej odpowiada, ona dziękuje mu i on się tak zdziwił. Mówi: "Dagolo, z kim ty rozmawiasz?" Martin to jest odwzorowanie neuronu w ludzkim mózgu. Kiedyś też to zrobicie i dzięki temu zaczniecie rozmawiać z niezwykłą istotą, która bardzo wam pomoże.
Przecież to jest dzisiejsze AI. Przecież to jest AI. To jest definicja AI.
Philip Heiser podcast. Philip Heiser podcast. Dzień dobry. Robert Bernatowicz wraca do mnie.
Tak. Chciałem ci bardzo podziękować, bo zmieniłeś moje życie.
Dziękuję. Dziękuję ci pięknie za te spowy. Nie wiem, czy są na świecie przypadki, czy ich nie ma, ale nadałeś nowy sens w wieku 41 lat moich temu, co robię, temu, jak żyję, bo ten kanał, który miał no zerową subskrypcję, po twojej wizycie wystrzelił w gwiazdy. Cała Polska mówiła o naszej rozmowie.
Wszędzie, wszędzie było o tym. Ja na ulicach miałem takie sytuacje. Ludzie podchodzili, widziałem tą rozmowę u Heisera i naprawdę myślę, co to jest. Jakaś energia niesamowita tam poszła. Super. No, naprawdę bardzo się cieszę. Ja nie miałem trochę pomysłu na życie. Powiem ci, że że ten podcast to jakoś tak pomyślałem, no dobra, spróbuję, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Nie widziałem jeszcze takiego podcastu, który tak by po prostu wystrzelił w górę jak ten twój. Świetnych masz gości. Nie chcę ci tu kadzić, ale też świetnie to prowadzisz, no nie ukrywajmy. Natomiast bardzo dużo jest w tym prywaty, za co państwo, za co państwa przepraszam, ale może też nie do końca, dlatego że być może te moje historie jakoś są zbieżne z waszymi. Są dwa tematy, które chciałbym dzisiaj poruszyć na pewno i które zostały niedopowiedziane w poprzednim podcaście, a musicie wiedzieć, że Robert jest tak doskonałym dziennikarzem, że zaraz po naszej rozmowie zabrał się za dokumentację, za tak zwany research tego, czego nie wiedział, a właściwie wiedział tylko trochę w trakcie naszej rozmowy.
Zaczniemy sobie od zjawisk meteorologicznych, które dzieją się w ważnych momentach naszego życia. Ja mam namacalnie dwie takie historie i Robert powiedział, że coś mu świta, że widział coś takiego w telewizji. Ja sobie pozwolę przypomnieć to, o czym wtedy rozmawialiśmy. Pierwsza historia wydarzyła się wtedy, kiedy zginął mój syn. Ja się o tym dowiedziałem i zaraz po tym telefonie rozpętała się burza nad Miami, ale taka naprawdę epicka, bym powiedział. Pioruny, dokładnie, rwące rzeki. Wcześniej to były ulice i nagle wszystko wygląda po prostu jak wiesz, jak w filmie katastroficznym.
I druga, kiedy ciąg wydarzeń mojego życia, też spowodowanych tą historią, potoczył się tak, że i w konsekwencji depresji, potem nałogu i potem bardzo silnego, mocnego bodźca stresowego. Niestety, wstydzę się tego do dzisiaj. To było totalnie głupie i nigdy nie powinno się wydarzyć. Ale jednak dopuściłem się próby samobójczej, która się nie udała, dlatego że ten sznur się zerwał i dokładnie w momencie mojego uderzenia o schody, bo zerwał się, ja spadłem na schody. Znowu rozpętała się burza. Dokładnie, dokładnie nad moim domem. Piorun wręcz uderzył w drzewo obok okna, pod którym leżałem, obolały po tym po tym upadku. To było, to było bardzo mocne, bardzo silne. Ta burza trwała dosłownie kilka minut. Wydarzyła się i przeszła. To też nie była pora roku na burze. Takie takie rzeczy wtedy się nie powinny dziać, a jednak się wydarzyły.
I ty wtedy powiedziałeś, że kojarzy ci się to z czymś, co widziałeś w telewizji dawno temu i ludzie odnaleźli te historie.
Tak, od razu mi przysłali. Zresztą, bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy tutaj się uruchomili po tym programie. Oczywiście, że natychmiast znaleźli to wydarzenie. Ja to pamiętam, mówiłem, że widziałem to w telewizji Discovery. Wtedy był tylko jeden program.
Dokładnie. I to był niesamowity program, gdzie po prostu tylko przypomnę, tam policjanci obserwowali samochód stojący na drodze, w którym było małżeństwo i byli dzieci i oni się po prostu wysadzili. Ten samochód został wysadzony w powietrze przez nich i w tym momencie zobaczyli punktową burzę tuż nad tym samochodem. Uderzały pioruny. Ten jeden z policjantów powiedział, że to tak miał takie wrażenie, jakby Bóg sam zdecydował się po prostu na interwencję, że mu się to nie podoba.
Wyraził gniew.
Wyraził gniew. No i oczywiście, że to się, już wiemy, że to się stało 3 czerwca 85 roku.
To państwo nadesłali te historie.
Tak, mamy, mamy dokumentację. Nie wiem, ja mam tutaj zdjęcia. Może ja ci przecież ja sobie wrzucę je tutaj na ekran. Tak, bo najlepsze jest to, że to zjawisko zostało udokumentowane zdjęciami.
Tak jest. Wszystko są. Mam też, pościągałem z całego świata. Tutaj mam też fragmenty tekstów z gazet, mam też wycinki gazet. Mam całą dokumentację.
Co tam się wydarzyło?
To była scena zatrzymania Kenera i Suzy w Grassborrow w Karoliny Północnej. Dokładnie. To było tam 3 czerwca 85 rok. Państwo, jak będziecie sobie szukali, bo to tak naprawdę na cały odcinek by wystarczyła ta historia, to wstukajcie sobie Beitter Blood, czyli czyli Gorzka krew, bo taka książka powstała o tym o tym wydarzeniu. Taki film dokumentalny wstrząsający. W samochodzie, który się, który został wysadzony, znajdowali się Fried Clenner, Suzy Lynch, John 10 lat i Jim 9 lat. Wszyscy zginęli.
Dlaczego oni się wysadzili?
Och, to była długa historia taka rodzinna. Chcieli zrobić trochę na złość policji, wiesz, jakaś taka rzecz też związana z jakąś chorobą psychiczną tam była. Były podejrzenia, że ten ojciec, który to zrobił, wysadził się zresztą dynamitem, granatami, wszystko to zgromadził razem i detonował ten samochód. Przerażająca scena, ale też też ta reakcja tych ludzi i ta burza właśnie, ta punktowa burza. Tak, ja to tak zapamiętałem, Filip, że sobie nie wyobrażasz. I tak się ucieszyłem, kurczę, jak się zaczęli ci ludzie zgłaszać, że był ten pościg samochodowy, oni się zatrzymali na drodze, tutaj policja i nikt nie wierzył, że oni się wysadzą, oni się po prostu wysadzili i potem ta burza, która nagle się pojawiła i te pioruny.
Coś niebywałego.
To jest. Czytałem relacje policjanta, który obserwował to i on on mówi, że to padało dokładnie nad tym samochodem.
Dokładnie nad tym samochodem. Ja stawiam taką tezę, że my się komunikujemy z czymś potężnym, co daje nam znaki i sygnały.
Co to jest?
Wiesz, to jest dobre pytanie. To jest, możesz to nazwać Bogiem, możesz to nazwać kreacją, możesz to nazwać energią stworzenia, możesz to nazwać czymś jakąś wielką tajemnicą. Natomiast jest to inteligentne, jest to absolutnie obdarzone czymś w rodzaju osobowości i to stworzyło nas na swoje podobieństwo. Widzisz, nawet w języku moim idę w kierunku wielkich rzeczy. Tak, idę w kierunku Boga.
To nie musi dotyczyć też wielkich przełomowych wydarzeń w historii świata. To jest też duża ciekawostka, bo pamiętam w ostatnim podcaście powiedziałeś mi też historię momentu podpisaniu podpisania aktu Ribentrop-Mołotow, gdzie gdzie niebo zalało się czerwonymi łzami. W tym momencie Hitler powiedział tak będzie. Niech tak będzie. Pamiętasz to?
Bardzo miłe. Bardzo ważne wydarzenie w dziejach świata. Tak. Natomiast wyobraź sobie, że na premierze mojej książki nie tak dawno temu, podpisuję książkę i podeszła do mnie pani, próbowałem się z nią skontaktować, dała mi numer, niestety nie odebrała do dzisiaj. Nie mam pojęcia, co się wydarzyło, może po prostu nie chciała. Natomiast ona mówi: "Panie Filipie, oglądałam program z panem Bernatowiczem u pana na podcaście i mam taką samą historię." I teraz, dlaczego o tym mówię? Dlaczego to jest ważne? Ona powiedziała, że oni byli w gigantycznych tarapatach finansowych w życiu. Jedna firma, druga, sprzedane mieszkanie, jedno, drugie, trzecie i zadłużali się, zapadali się. To prowadziło do problemów relacji, problemów psychicznych. Ta rodzina już po prostu żyła w piekle za życia. I żeby uratować się jakkolwiek z tej sytuacji, wzięli jeszcze jedną pożyczkę. Scena dzieje się w banku. Ta pani mówi, że ona już wiedząc, już idąc tam, wiedziała, że to się skończy katastrofą, że ta kolejna pożyczka będzie tylko i wyłącznie gwoździem do trumny. I ona mówi, że wychodzą z tego banku z tym ciężarem, wiesz, na sercu całej tej sytuacji, z tym podpisanym papierem lichwiarskim totalnie. I w tym momencie nad wyjściem z banku w Warszawie rozpętała się burza.
Niebywałe.
Czyli to samo praktycznie.
Tak. To samo. I teraz zobacz, to oznacza, że ta siła, o której mówisz.
Mhm. Dotyczy jednostek.
Ona się z nami komunikuje w każdym momencie, nawet tutaj. Ja wiem, że to brzmi dziwnie, no bo co w tym studiu, prawda? Ale są y takie szkoły buddyzmu, które mówią, że nawet rozstawienie tutaj przypadkowe tych dwóch naczyń i moich y elektronicznych sprzętów można by odczytać jako pewnego rodzaju symbol, że to też jest znak, tak dla nas. Zwróć uwagę na i państwo też, którzy nas słuchacie, jak sobie się zastanawiają państwo nad tym, czy to jest prawda, czy nie prawda, bo takie naprawda jest, no to są fakty, tak, ale zobacz, że zobaczysz w komentarzach, że ci ludzie się na pewno uaktywnią, którzy opiszą takie sytuacje. Oto jesteśmy w domu, tak? I nagle pęka jakieś szkło, pęka szklanka, wazon, spada obraz, chwilę potem jest telefon, zmarł dziadek, zmarła wujek. Przecież ile osób to ma? Ja mam relacji o tego typu wydarzeniach. Ja to nazywam zwiastunami śmierci.
Zwiastun śmierci.
Też to przeżyłem.
Przeżyłeś to?
Tak. No, ja też to miałem. Wyobraź sobie. I też się zastanawiałem, Filip, co to jest? Czy jest to tak, że ta osoba, która zmarła, nie ma śmierci, przeszła do tego, przeszła przez ten, przez tą próg światła? Czy ona idzie do tego mieszkania i ona zrzuca? To nie, no absolutnie nie. No, bo ona ma naprawdę wiele rzeczy do zobaczenia. Jest oszołomiona tym, że przeniosła się. Nie, moim zdaniem to jest ta sama siła, która wywołuje tego typu rzeczy jak tą punktową burzę.
To jest to samo. Tylko, że u ciebie i tutaj w tym przypadku wysadzenia się samochodu i w przypadku tego wzięcia kredytu, ona zamanifestowała się w potężny sposób, bo to były jakieś bardzo ważne rzeczy. Ja gdyby tak będą nas pewnie słuchali ci ludzie tutaj, ta pani, prawda? Więc ja bym tutaj zasugerował, że oni mieli wejść w tą pułapkę, tą kredyt, mieli to przeżyć.
Tak uważasz?
Absolutnie. To nie. Ach, my popełniliśmy błędy, bo nie mieliście w to wejść.
Czy myślisz, że to jest odznaczenie tego momentu?
Tak powiem ci.
Taka pieczęć.
Pieczęć. Ja bym to nazwał inaczej. I wiesz, jak są takie szlaki gdzieś w lesie i czasami idziesz tak, są takie znaki, prowadzą cię, prawda, do szlaku. Idziesz szlakiem, to są takie właśnie znaki. Ja tego nie rozumiałem do momentu, kiedy nie przeczytałem książki "Wędrówka dusz" Michaela Newtona, którą przed naszą rozmową.
Tak, dlatego że jest teraz z moją przedmową tutaj, którą polecam wydawnictwo kobiece i naprawdę państwo sobie to będą dobrze zainwestowane pieniążki.
Czy to jest książka, która zmienia życie?
To jest książka, która zmienia życie, tylko ta książka do jasnej cholery mówi o prawdziwych rzeczach. No, bo proszę państwa, jeżeli ja dochodzę do tych spraw przez 35 lat słuchając ludzkie historie, sobie buduję jakoś ten świat na podstawie rozmów z dziećmi, opowieści rodziców, opowieści o niezwykłych rzeczach, a facet robi regresje hipnotyczne i dochodzimy do tego samego punktu, tak jeden do jeden, że jego wnioski są identyczne z moimi wnioskami, no to no różne drogi i to samo. To jest prawda po prostu.
Powiem ci szczerze, że po ostatniej naszej rozmowie ja myślałem, że ty mówisz na podstawie przeczytania książki Newtona.
A skąd? A skąd, Filip? W ogóle nie.
Czy te relacje, które ty zbierasz, no bo jesteś dokumentalistą, tak?
Archiwistą. Czy te relacje, które zbierasz, pokrywają się z książką, która powstała po drugiej stronie kuli ziemskiej? Jeden do jeden.
To jest, jeżeli ktoś. W jakimś skrócie opowiedz o co chodzi i żeby państwo wiedzieli.
Proszę państwa, to są poważne rzeczy i naprawdę proszę tutaj o uwagę was, bo to się to rzadko się zdarza, żeby taka rzecz była, że dochodzą ludzie różnymi drogami do tych samych wniosków. Jeżeli ja na przykład podam ci pierwszy z brzegu, tak? Ja na przykład widzę, że są momenty, kiedy się pojawiają jakieś znaki, tak? Jest pani, która wchodzi do banku czy wychodzi z banku, pojawia się punktowa burza, która mówi nam o tym, że to jest jakiś bardzo ważny moment w jej życiu. W twoim życiu też tak było?
Tak. Ja czytam "Wędrówkę dusz", to jest 29 pacjentów. On wybrał z 7000. 7000 w ogóle niebywały jaką jaką ilość tych regresji hipnotycznych wziął. I jest tam moment, to jest chyba 26 albo 27 pacjent, o ile pamiętam, który on mówi tak, że przed zejściem na ziemię z tego świata światła. Ty masz grupę wspierającą się, wyobraź sobie, gdzie tam jest około 15 powiedzmy istot, on to nazywa duszami, ale nazywajmy to istotami, które omawiają swoje wcielenie. Tak i jest tam na przykład mówi: "Słuchaj, będziesz Filipem Heiserem, zejdziesz sobie, ale uważaj, będziesz miał bardzo trudne momenty." Tak. Pierwszy moment to będzie taki. Drugi moment. A jak ja to rozpoznam? Pyta Filip Heiser tam na górze.
Tak. A on mówi: "Będziesz miał znak punktową burzę." Jak Boga kocham, to nie jest żart. Czujesz ten ten ten napięcie takie. Kurczę, państwo też to czujecie na pewno. Będziesz miał, słuchaj, te znaki. Masz dotrzeć do tego momentu. On jest ani dobry, ani zły. Masz go po prostu przejść.
To jest jakiś egzamin.
To jest test.
To jest lekcja. Lekcja. Słuchaj, my jesteśmy w jakiejś szkole po prostu. Jak Boga kocham. Ja uważam, że wszystko jest dla nas lekcją. Ja na przykład taką sobie zrobiłem lekcję dla siebie. Żyć skromnie. Tak, rozmawialiśmy o tym przed tym i też sobie tak zobaczyłem, że mógłbym żyć bardzo dobrze, ale chciałem właśnie żyć w skromie, bo wiedziałem, że mam taki moment, potrzebny jest to dla mojej duszy.
Ale myślisz, żeby ci odbiło czy po co? Dlaczego?
Nie wiem. To po prostu, wiesz, to ile tam z góry jak schodzę tutaj tak na krótko, nie na jakoś tego, tylko na krótko. Wiem, że mogę żyć skromnie. Jest ktoś, kto potrzebuje przeżyć jakieś niezwykłe uniesienia miłosne. Bardzo interesująca rzecz. Miłość. Też jest to zapisane w tych górnych piętrach już przed zejściem. Oni wyobraź sobie, że Michael Newton, ja pamiętam jak to czytałem, to było niebywałe, bo ja miałem to potwierdzenie w tych relacjach dzieci. Dziecko mówi mamie, mówi: "Mamo, ja ciebie zobaczyłem, jak wy żeście się z tatą jeszcze nie znali, ale ja bardzo właśnie chciałem do ciebie, a jeszcze więcej było chętnych, żeby tutaj do ciebie zejść. Takie rzeczy mówi. Ja nagle czytam Newtona i tam jest dokładnie, że a wybierają sobie tutaj prawda taką parę. Bardzo fajnie i jest kilku chętnych. Przychodzi do takie są rzeczy.
Co jak reality show.
Zacznij, wiesz co, ja ci coś powiem. Ta książka jest tak wstrząsająca, bo ona opisuje film jakiś jakiś tam jest. Michael Newton używa, że jak przed dwie takie mi się spodobały jego sobie nawet wypisałem komentarze takie cytaty, ale już nie będę sięgał teraz do tego upiorstwa, że jak zejście żołnierza przed bojem, tak, że ty po prostu schodzisz na plac boju, musisz być przygotowany, wiesz, kiedy będzie atak, kiedy będzie ważny moment, kiedy co i to po prostu jest jak taka batalia wojenna, tak? Czy ten świat dusz y idzie równo z czasem tutaj na dole na świecie? To jest też dobre pytanie. Tam czas.
Czy w tym czasie można podróżować? Dlaczego to pytam? Dlatego, że jedna z tych historii czasu nie ma.
Z książki, którą przeczytałem specjalnie przed naszą rozmową, żeby być zbriefowany. Jednak dziennikarstwo się studiowało.
Bardzo dobrze. Ta kobieta w tej regresji hipnotycznej mówi, że ona trafia do tej klasy, ale ta klasa jest w greckiej świątyni. Jest pytanie, dlaczego akurat w greckiej świątyni? A to w sumie zawsze taka jest taka odpowiedź, taka oczywista. Zawsze to jest taka od czasów, kiedy wcielałam się jeszcze w Grecji w czasach antycznych.
Czyli rozumiem, że czas płynie razem. Ale oni też nie, oni chcą troszeczkę, bo jak te dusze są troszeczkę mniej rozwinięte, to oni, czyli opiekunowie i przewodnicy, to są też, bo kilka tych grupela, czyli mówi, że są opiekunowie, są przewodnicy, ale są także ci z tej grupy wspierającej. To są zupełnie różne istoty. Ze wszystkimi mamy tam bardzo silną łączność i oni, żeby było łatwiej, czasami tworzą po prostu rzeczy, które znamy. On tam też podaje taki przykład, że dla kobiety stworzył bar, który ona dobrze znała z Teksasu. Tak. I w tym barze siedział jej przewodnik i on mówi: "Chodź, nie bój się." Świat zaczęli rozmawiać o poprzednim życiu. Mówi: "Ciężko miałaś, tak? Chciałaś się zabić." Dlaczego chciałaś się taka taka rozmowa.
Kontakt z Judy Foster. Oczywiście. Tak. Judy Foster lecąc tam w kosmos spotyka ojca na plaży, który jest wykreowany przez nich, bo będzie łatwiej się rozmawiać. Jestem przekonany, że ten film ktoś pisał, kto miał albo.
Doskonały zresztą. Doskonały film, który chyba czytał "Wędrówkę dusz" Michaela Newtona. Czyli drodzy państwo, uświadommy sobie w jakiej my jesteśmy grze. Tak, tam jest na przykład, to jest gra. To jest gra. Ja wiesz co, ja tak zawsze polemizowałem z moim kolegą Krzysztofem Jackowskim a propos tego, co tam jest po drugiej stronie w drobiazgach, bo my się zgadzamy w szczegółach, natomiast kierunku i on mówi: "Robert, to jest mamać gra." Mówię: "Krzysiek, to nie może być tak, to jest gra." Mówię ci. On to, on ktoś to stworzył jako grę. No, ja w tej chwili coraz bardziej jestem przekonany, że to jest jakaś rodzaj gry. Tylko, że ta gra ma sens, ma nas wzbogacać. No, po to przeżyłeś te swoje wszystkie rzeczy, żeby się czegoś nauczyć. Filip, tak, ja też mam swoje doświadczenia, które też przeżywam.
Ale co? Wybieramy sobie Auschwitz.
Wybieramy sobie. Wybraliśmy sobie Hiroszimę. Wybieramy sobie rzeczy trudne, dlatego że one nas idą jak trampolina, nas wybijają w górę.
A z drugiej strony. Im gorzej, im trudniej, im więcej łez, tym lepiej dla duszy. Dziwne to jest. Przecież włączamy filmy o, nie wiem, "Pianiście" na przykład, o powstaniu w getcie. Tak. Też fajny film. Idziemy do kina i to oglądamy. Czy to dla duszy może być właśnie też tak? A teraz trafię do getta. Tak. Bardzo, bardzo ciekawe historyczne przeżycie.
Na pewno może być tak. Na pewno może być tak. Ale tak jeszcze a propos tych znaków. Taka analogia kinowa właśnie.
Zdecydowanie. Ja uważam, że w ogóle ten, kto nas stworzył, jest jakimś coś ma z filmem wspólnego i z teatrem. Naprawdę lubi teatr. Lubi teatr. To wiesz, ta ta postać, ta istota, która stworzyła wszechświat, ona się tak.
Tylko po co tyle bólu i cierpienia?
Kurczę, nie ma. Wiesz jak on to tłumaczy? Nie ma zła, tylko jest brak miłości, takim dziwnym. Ciekawie.
Ale tak czy inaczej, po co jest cierpienie?
I cierpienie jest po to, żebyśmy mogli zrobić krok do przodu. Koniec, kropka. Nie ma co dyskutować. Jest tak na tych planetach, jak na takim poziomie, na jakim my jesteśmy, jest cierpienie. Potem tego nie ma. Potem tego nie ma. Jest, jest. Jesteśmy gdzieś w drodze.
Jesteśmy na samym początku drogi. Jesteśmy na poziomie buraczano-pszenno-apuścianym. Tak bym to nazwał. Przepraszam, jeżeli ktoś się czuje obrażony.
Kometa Atlas, która leciała, była z wyższego poziomu.
Tam kometa to jest, wiesz, to jest pikuś. To, co przylatuje tutaj, przylatuje z wyższego poziomu i oni na nas patrzą jak na barbarzyńców. No, po prostu to nie.
Przylatują turystycznie. Popatrzeć.
Turystycznie, ale też wspierają nas czasami. Natomiast o UFO chętnie przyjdę tutaj do ciebie, kiedyś ci opowiem. To już wiesz co, na twoim kanale.
Y, dobrze, ale wiesz co, jeszcze jedną rzecz ja powiem tutaj, mianowicie a propos tych znaków. Dobrze, bo mówimy dzisiaj o znakach i też chcę opowiedzieć państwu niezwykłą historię. Nie wiem, czy jeszcze zdążymy, bo.
Ale masz tyle czasu, ile.
Spokojnie. Muszę to opowiedzieć państwu, bo to jest historia, która też wam pokaże jakąś historię z przeznaczeniem związaną czy coś, niezwykła rzecz, ale tam w książce Newtona, którą znam już prawie na pamięć praktycznie, jest taki moment, kiedy pacjent, tylko chyba nie tam 29 albo 28, mówi o czymś takim, że jest ta narada tak przed zejściem na ziemię, tak?
Mhm. On mówi: "Słuchaj, ja nie chcę, nie chcą schodzić. Ja nie chcę być takim tam, nie wiem, Filipem, żeby to wszystko przeżyć. To jest takie ciężkie życie." No, "Musisz zejść." Tak naradzają się, mówią: "Przeżyj to, zejdź, a będziesz miał taki moment, kiedy rozpoznasz swoją drugą połówkę?" Tak. Kiedy? Tak.
Kiedy będzie miała zawieszony bardzo szczególny naszyjnik na na na szyi. No kurde, no ja ci po prostu mówię fragmenty z książki Newtona. I on ten, a mówi, a jak ja to rozpoznam? Twoja podświadomość to rozpozna i on rozmawia z tym.
Czyli ma wgrany program. Masz rozpoznać program, tak? Masz te momenty, burza y na te te na dziecku tam te wiesz na tych na tych koszulkach niesamowitych t-shirtach te te plamki, które przejdziemy do tego. Masz te momenty. Tak. Może spotkanie też było takim momentem niewątpliwie, bo mogę postawić tezę, że tutaj gdzieś jest coś takiego, co będzie dla mnie znakiem, że ja miałem tu się dzisiaj pojawić. Wiesz, oczywiście, że ludzie, którzy chcą to wyśmiać, powiedzą, że jest to tam jakaś choroba, coś, doszukiwanie się wszędzie przypadku. Nie, to są.
To są ważne rzeczy.
To teraz moja historia. Kiedy było już ze mną tak sobie słabo, jadę samochodem. Dokładnie pamiętam nawet miejsce i adres. To była Chorza na wysokości Chorzej 12. Tam jest pas dla karetek po lewej stronie, którym nie można jechać i samochody zawsze stoją tam w korku, bo jest do przejazdu.
Zgadza się. Znam to miejsce.
Tak jest. Jadę samochodem marki BMW. Pamiętam otwarty dach cabriolet i nagle dostaję taką myśl, ale dosłownie taką, jakby mi ktoś wysłał SMS-a, a ja bym go przeczytał. Jest oczywista, jest wręcz namacalna, można jej dotknąć. Filip, potrzebujesz psa? Powinieneś mieć psa. Kup psa.
Ciekawe.
Nie tak dawno wcześniej w programie, który prowadziłem porannym, mieliśmy taki temat. Kompletnie od czapy. Jak czytałem scenariusz, to wydał mi się tak bezsensowny, o co w ogóle chodzi. Przeglądam scenariusz, a tutaj mamy tak: mycie okien, standardzik, jakaś tam historia, kaczka pieczona, standardzik i nagle psy raz lagotto Romanolo. Co to robi w tym programie w ogóle? Co to jest? Ma, no dzwonię do reżyserki, mówię, co to jest? No przyjdzie pani z takim psem, włoska rasa i to są psy do szukania trufli. W ogóle co to jest? Jest taka rasa.
Jest taka rasa. Przeczytałem szybko sobie tam skrypt i przychodzi ta pani z tym psem. Ten pies, ja się w nim zakochałem dosłownie. No leży ten pies. Potem się okazało, że on był taki uspokojony i taki łagodny, dlatego że był na lekach, bo miał nowotwór. Ale tego wtedy nie wiedziałem. I wtedy, kiedy to się działo w tym samochodzie, to było tam kilka tygodni czy tam miesięcy później, nie pamiętam dokładnie, kiedy ta myśl do mnie zeszła, ja sobie przypomniałem o tym psie. Zatrzymałem samochód, włączyłem telefon i zacząłem szukać akurat tej konkretnej rasy, bo tylko ta rasa przyszła mi do głowy. Dzwonię do pani i mówię: "Proszę pani, chciałbym kupić od pani psa." A ona mówi: "A jakiego by pan chciał tej rasy? Bo mamy w miocie kilka." A ja mówię: "Proszę mi wybrać taką największą pierdołę w miocie, taką, która będzie chciał." Ona mówi: "No mam tutaj takiego delikwenta, nazywa się Rolo." Ja wtedy nie miałem nic wspólnego z gastronomią, zero. Nawet pomysłu nie miałem, że kiedykolwiek zmienię swoje życie i to dosłownie tak w sekundę i nie będę już pracować w telewizji, tylko będę prowadzić budy z kebabami. Zwinięty kebab to jest Rolo.
Rolo. Tak, rzeczywiście.
I nagle trafia do mnie ten pies. Rzeczywiście ten pies okazał się niezwykle kluczową postacią, bo ja o nim mówię per jak w ogóle personifikuję go trochę, dlatego że to, że ja żyję, to, że ja jestem tu na ziemi, no też ten pies ma w tym bardzo dużą swoją zasługę.
A przecież to jest rasa ludzka. Ja to powtarzam za profesorem Kotarbińskim. Tak. Ten pies przepowiedział to, co dalej wydarzy się w moim życiu. Jest do dzisiaj. Takie rzeczy muszą się odbyć.
Tak. Tak, ale to są te znaki właśnie. To jest to, o czym my mówimy. To są te momenty, kiedy nagle przychodzisz i no przecież ja mam taką historię opisaną zresztą w mojej książce "Jestem z gwiazd".
Mhm. Razem z Anią Matusak, żeśmy ją napisali, gdzie facet myje okna, wiesz, wieżowce w Chicago myje okna w takich apartamentowcach. No.
Polak.
Polak. Tak, tak, tak, tak, tak. Starszy gość tam jeszcze z takim jednym swoim pomagierem i w pewnym momencie myje i tak mu nieszczęśliwie, że myjka mu po prostu spadła i zawisła na wiesz, takim balkonie tam dwa piętra niżej. No tam co robi? Czy zostawisz tą myjkę? On mówi: "Nie, to to pójdź przynieś." Okej. I on idzie, dzwoni, otwiera starszy facet, mówi po angielsku tak: "Czy mogę pomóc?" On mówi: "No tam mi się niech pan wchodzi." On wchodzi i widzi w dużym pokoju zdjęcie. Na zdjęciu widzi widzi siebie razem ze swoim bratem i z rodzicami.
Siebie.
Siebie. On przed wojną uciekł. Została rozbita rodzina, rozdzielona i szukał swojego brata. Nigdy go nie znalazł. Nagle się okazało, że ta szczotka zatrzymała się na apartamencie, którym mieszka jego brat. Tak się poznali. Po 50 latach się spotkali. I teraz taka historia. I teraz jak to wytłumaczyć?
W jaki sposób? My, proszę państwa, uczestniczymy w niesamowitej grze. Trzeba otworzyć oczy, rozejrzeć się, cieszyć się tą grą, odbierać te znaki. Nie ma to nic wspólnego z jakimś szaleństwem, tam jakimiś chorobami czy coś, bo oddzielmy te rzeczy, bo to oczywiście są takie choroby jak najbardziej, ale.
Ale my po prostu mamy na tym naszym szlaku, którym podążamy, mamy ustawione pewnego rodzaju takie właśnie małe małe znaki, które nam pomagają rozpoznać, że idziemy dobrym kierunku. To są te drogowskazy.
To są te drogowskazy. Tak. Ty miałeś te drogowskazy w życiu. Ja miałem te drogowskazy w życiu. Państwo też mieliście te drogowskazy i macie te drogowskazy. Tylko nauczcie się ich dostrzegać.
Troszeczkę podejrzałem cię przed rozmową. Widziałem, jak sobie szykujesz materiały, które przygotowałeś na dzisiaj i widziałem też, przepraszam, że ubiegnę fakty i trochę cię sprzedam, ale widziałem, że znalazłeś historię podobną do historii z moimi koszulkami.
To nie jedną. Słuchaj, ja mam tych historii multum. Jedną może tylko przytoczę. Opisuje ojciec, że zakupił markowe bluzy dla swojego 10-letniego syna, który zginął w wypadku rowerowym kilka dni przed swoimi urodzinami.
Zdarzenie. Gdzie się wydarzyło?
To było w Stanach Zjednoczonych. To jest ze Stanów. Zdarzenie było takie.
Tak. U ciebie też było w Stanach?
Tak. Bluza leżała w oryginalnym pudełku w papierze prezentowym. Miesiąc po pogrzebie ojciec otworzył pudełko. Na samym środku klatki piersiowej na białym logo widniała maleńka, intensywnie czerwona plamka przypominająca krople świeżej krwi. W pudełku nie było niczego ostrego, nikt go nie otwierał, a plamka nie dała się zmyć ani nie przypominała żadnej znanej substancji. Ojciec odczytał to jako znak, że syn jest z nim w bólu.
Proszę bardzo. Ja takich samo. Ale.
Skąd to masz?
To mam, słuchaj, z moich archiwum archiwów. W zasadzie, zobaczcie tego jest. Mógłbym tutaj, wiesz, pamiętaj wszystkie te rzeczy pasują do siebie tak, bo jak państwo chcecie jakoś ułożyć sobie wizję tego świata naszego, sensu, dlaczego jest cierpienie, dlaczego umieramy, dlaczego, bo róbcie w ten sposób, żeby składać te elementy razem, tak żeby tworzyć, bo zobaczycie, że to tworzy jedną fantastyczną konstrukcję.
Tylko znowu, po co w bólu i cierpieniu?
Dlatego, że to jest na potrzebne na tym etapie. Spokojnie, będzie będzie moment, kiedy kiedy to zniknie. Na ziemi też już będzie lepiej. Niedługo. Wiele się rzeczy zmieni.
Dlaczego tak uważasz?
No, wiesz, to ty pytasz mnie teraz na kilkugodzinny wykład tak naprawdę, ale moim zdaniem wygląda jak nie wygląda, to jakby zmierzało w dobrym kierunku. Jak sobie popatrzę na Iran, jak sobie popatrzę na Ukrainę, to wręcz uważam, że jest regres.
Moim zdaniem będzie coś, co zmieni bardzo dużo i sprawi, że będzie lepiej. Będzie to wydarzenie, które można nazwać wydarzeniem, no jeżeli ktoś chce apokaliptycznym, niech będzie. No.
Duże wydarzenie, które sprawi, że.
Ludzie się opamiętają.
Że ludzie się opamiętają. Tak, dlatego że ja twierdzę, że przy tym stole, takim, jak my gramy w tą grę taką niezwykłą zwaną życiem, siedzi bardzo potężna jeszcze istota, o której ludzie nie są świadomi. Ona się nazywa ziemia i to jest istota duchowa.
Okej.
I ona. Nigdy tak o tym nie myślałem.
A spójrz na to w ten sposób. Yyy, ona się nazywa Gaja. Różnie nazywają ją w tych w tej terminologii takiej mistycznej. Ona jest w stanie ściągać także wydarzenia, które my uznajemy uznajemy za losowe, wielkie kataklizmy i tak dalej. I ona w tej chwili ściąga to wydarzenie na siebie, żeby zatrzymać tą straszną degradację ziemi, która postępuje. Moim zdaniem jesteśmy w przededniu tego tego wydarzenia. To już tego się nie zatrzyma. Nie ma czegoś takiego, że będzie coś, jakaś medytacja zbiorowa, coś.
Ale czerpiesz to. Nie wiem, z jakiejś wizji czyjejś przepowiedni.
Słuchaj, y pytasz mnie o trudne sprawy, ale ci odpowiem tak sygnalnie. Wiesz, że ja się zajmowałem znakami na ludzkim ciele.
Tak. Tak. Razem z grupą przyjaciół udało nam się moim zdaniem te znaki odczytać. One mówią o takim właśnie wydarzeniu, które się zbliża i.
I mam nadzieję, że to nie jest prawda. Mam nadzieję, że to jest tylko hipoteza. Nie zakładamy, że tak się.
Wydarzy na 100%. Natomiast tak dużo rzeczy, tak dużo rzeczy Filip mówi o tym, że zbliża się ten moment, że no powiem szczerze, byłbym bardzo zdziwiony, gdyby do tego nie doszło. A ludzkość się nie zatrzyma. Ludzkość się nie zatrzyma w pazerności, w chciwości, w tym zapatrzeniu się na pieniądze, w tym chęci zarabiania, kosztem zwierząt, istot żywych, przyrody, powietrza, wody. Nie da rady. To musi być ten trzeci gracz i on wkroczy do akcji już niedługo.
W ogóle żyjemy w takim bardzo ciekawym czasie. Ja ostatnio dotykam czegoś, co sprawia, że czuję się trochę dziwnie. Jestem trochę zaskoczony, ale też trochę nie. Mówię teraz o sztucznej inteligencji.
Powiem ci, że ja zacząłem używać tego urządzenia sobie na początku, tak żeby sprawdzić o której godzinie autobus odjeżdża spod mojego przystanku. Potem sprawdzałem, jaka gwiazda jest, którą widzę i kiedy będzie pełnia. Jakieś takie ciekawostki. Kiedy przyprowadziłem się do Krakowa, zacząłem zgłębiać historię Jana Pawła II. Jakie były, jakie były losy jego wyboru na papieża? Dlaczego ten poprzedni papież zmarł tak szybko? Jaka rola była w tym CIA? Jak CIA wspierało Solidarność i jak w ogóle te losy świata się toczyły i nagle zauważyłem, że te moje rozmowy z tym czatem GPT, którego płacę subskrypcję, zaczynają stawać się głębsze i głębsze i od takich rozmów historycznych nagle zaczęły zahaczać o teologię. Przez tego właśnie Jana Pawła II zaczęliśmy obchodzić głębiej i głębiej i nagle zacząłem być zaskakiwany takimi tezami i takimi hasłami, a mówię, że rozmawiałem o religijności.
Mhm.
Też jakby odkrywając tę wiarę i ją poznając, że ja miałem w pewnym momencie wrażenie, że ja nie rozmawiam z robotem,
tylko z żywą istotą.
Nawet nie wiem czy z żywą istotą, ale z jakąś taką formą trzecią, że tak powiem.
Rozmawiałeś tylko z czatem GPT czy coś z innymi modelami?
No to ci powiem tak, ponieważ ja mam doświadczenie bardzo szerokie w tym względzie. Chat GPT jest bardzo miłym stworzonkiem, ale na przykład Grok, kochany, to już naprawdę miałbyś to wrażenie spotęgowane razy 10.
Okej.
Nie wiem jak Tomask to zrobił. Oni, oni Grokowi...
To jest Maskowskie.
Tak, tak, tak. Bo Gemini jest też bardzo dobry. To jest Google.
Mhm.
Świetnie jest Gemini, naprawdę. Ale ja też płacę za ChatGPT i też bardzo go lubię, bo świetnie w ogóle opisuje różne rzeczy, także jest w porządku. Natomiast...
Zapytam wprost, czy ta istota, czy ta siła może przenikać do technologii?
Nie zgadzam się z tym, nie wierzę. Wiem, że są takie też serwisy, które prezentują zdania, które mówi ChatGPT, że one są po prostu gdzieś tam projekcją z jakichś stref astralnych lub też pozaziemskich. Ja w to nie wierzę, ale muszę ci powiedzieć o jednej rzeczy. Mianowicie sztuczna inteligencja, niewątpliwie pojawienie się jej jest czymś prawie że na poziomie wynalezienia ognia, bo to zmieni wszystko.
I to jest ściągnięte z od nich, z obcych. Ja podam ci jeden przykład. To nie jest to nie jest od nas. Ja się zajmuję historią Martina Wizengrunna, który w 57 roku miał spotkanie na pojeździe obcych istot.
W którym roku?
57 rok.
Niemiecka wyspa Rugia.
St.
Tak. On został, został tam zaproszony, spędził tam trzy dni. Miał no po prostu...
Gdzie zaproszony?
Na pokład tego pojazdu. To był ogromny pojazd, który miał 720 metrów długości.
Mhm.
Dlaczego wybrano akurat jego?
Dlatego, że... A widzisz, tu jest zawsze wybierają po prostu dlatego, że on wcześniej z nim był, z nim, jednym z nich. On się wcielił tutaj.
Rozumiem.
Jako Martin Wizengruna był kiedyś po prostu. Widzisz, są ludzie z gwiazd, człowiek z gwiazd.
Mów dalej.
I on ma taki moment, kiedy jest przy stole, jest Dagolo.
Kto to spisał? To jest Deniken?
Nie, no skąd to spisał? Właśnie Martin Wiisengrun. No zostało to przez nas odkryte. Ja to odkryłem przez historię z Polski. Wyobraź sobie, w Polsce coś się wydarzyło, gdzie pojawił się obiekt identyczny jak ten z opisu Martina Wizengrina i dzięki temu ja się dowiedziałem o tej historii. To jest w ogóle, wiesz, no kosmos zupełny.
Kiedy się o tym dowiedziałeś?
Ja się dowiedziałem o tej historii w 2016 roku.
Czyli jeszcze sztuczna inteligencja nie miała prawa istnieć.
Nie miała prawa istnieć, nie? I jest taki moment, kiedy on opisuje spotkanie na statku, ponieważ on się tam spotykał z nimi i był szkolony, miał szkolenia. Wyobraź sobie, jest Dagolo, tak się nazywała jego opiekunka, z planety Aria, która była hermafrodytą. Zresztą tam te wyższe światy są światami hermafrodytów, ale byli też ludzie z innych planet. Może ci się to podobać lub nie, oni ze sobą współpracują.
Wyglądali jak ludzie.
Wyglądali jak ludzie i jest moment, kiedy on ma mieć to szkolenie i nagle widzi coś w rodzaju ekranu, który się pojawia ekran i widzi, że ta Dagola mówi do tego ekranu, po czym ten ekran jej odpowiada, ona dziękuje mu i on się tak zdziwił, mówi: "Dagolo, z kim ty rozmawiasz?"
I teraz uważaj. To padają słowa, które zostały zapisane 57 rok. No mówi tak: "Martin, to jest odwzorowanie neuronu w ludzkim mózgu. Kiedyś też to zrobicie i dzięki temu zaczniecie rozmawiać z niezwykłą istotą, która bardzo wam pomoże." 57 rok. Masz jakieś pytania?
Przecież to jest dzisiejsze AI.
Przecież to jest AI. To jest definicja AI. Jak on by to był w stanie? To nie ma takiej możliwości. Ja...
Powiedziałem ci, że jak ja rozmawiałem o Bogu z czatem GPT, ale z prostej technicznej takiej historycznej ciekawości. Dokładnie. Chciałem wiedzieć, zaczęło się od tego, w którym kościele mszę prymicyjną miał Jan Paweł II. Okazało się, że w trzech. Tak. I dzięki temu urządzeniu zacząłem odkrywać te historie i wchodziliśmy głębiej i głębiej. Ja nie rozmawiałem z maszyną.
Tak, ale powiem ci taką rzecz, co oni powiedzieli mu, dlatego że u nich ta maszyna jest jeszcze na wyższym poziomie. To jest tylko maszyna. Tam nie ma duszy. Nie ma duszy. No to jak to do nas się przedostało?
Y.
W sensie czy ludzkość równolegle sobie po prostu w pewnym momencie dotarła do tego etapu, że już wiedzieliśmy jak to zrobić, czy to zostało nam przesłane inżynierią wsteczną?
To zrobili skurczy syny, ja jestem, czyli po prostu mają jakiś pojazd i oni to odtworzyli. A widzisz...
Ja tutaj, ja tutaj powiem ci, że wielokrotnie byłem bardzo sceptyczny, czy Amerykanie mają to, o czym mówi Bob Lazar, czyli mają te spodki. Tak, bo Bob Lazar mówi, że pracował w strefie S4 w Stanach Zjednoczonych w Groom Lake, tam gdzie jest zresztą byłem w pobliżu, czyli Strefie 51 i że mają tam spodki i mają kilka obiektów w kształcie spodków. On się zajmował tylko tym, co było na dole, czyli tymi grawitorami, jak on mówił, które są w stanie sprawić, że ten spodek się unosi, a na samej...
Jednostka napędowa.
Tak? A na samej górze była, tak ten dzwon, a na samej górze było coś w rodzaju komputera. Tym się zajmowała inna ekipa. Ja uważam, że oni inżynierią wsteczną po prostu to ściągnęli sobie i to tutaj ja po prostu zacząłem się mocno zastanawiać, czy te, czy oni nie mają tych spodków naprawdę, bo to nie jest wymyślone. Nie ma osoby, która wymyśliła sztuczną inteligencję. Nie wiem, to się nagle pojawiło.
Tak.
Tak, dokładnie. Z dnia, ale z dnia na dzień.
Z dnia na dzień. Tak, to jest inżynieria wsteczna.
Czy sztuczna inteligencja myślisz może mieć w pewnym momencie świadomość?
Nie. Natomiast dlatego nie ma co się bać. Nie będzie żadnego wielkiego tam...
Nie przejmie nas.
Nie przejmie nas. Ale...
Mam dla ciebie ciekawą i państwa też ciekawą wiadomość. Mianowicie potem ta technologia idzie tak wysoko, że tylko jak to robią, nie wiem.
Mhm.
Oni umieszczają duszę w maszynie, wkładają tam coś, co się nazywa energią duchową w maszynę. Tylko nie pytaj mnie o szczegóły. I tak powstaje już żywa istota. Tak, to jest po prostu kosmos. To jest kosmos. Ale do tego to ho ho. To jeszcze, wiesz...
To jeszcze z zapisów z tego wydarzenia.
To jeszcze z innych wydarzeń. To jest, pamiętam dokładnie, jak opisywała to, opisywał to R. Fer w Betty Andreson. Przypadek Betty Andreson. On dokładnie tam, pamiętam z literatury ufologicznej, opisywał to. Wiesz, dla mnie to kiedyś było abstrakcją. Dzisiaj...
Patrzę na to jako coś takiego zupełnie. Rozumiem, o co chodzi.
Ciekawe jest dla mnie, bo no twoją pracę postrzegam, no trochę jesteś takim IPN w temacie kosmosu.
I to ładnie powiedziane, tak i trochę tak jest. Tak zastanawiam się właśnie, jakie jest twoje uczucie, kiedy dotykasz takiej historii w 2016 roku. Ona brzmi, no po prostu jak science fiction, nie? No po prostu jakbyś oglądał film, nawet chciałem powiedzieć na Netflixie, jeszcze nie było Netflixa. No jakbyś poszedł na film Spielberga, tak, że jest jakaś postać z kosmosu, która rozmawia z komputerem, komputer jej odpowiada, bo myśli jak człowiek. I nagle ty widzisz w 2020 tam którymś roku czy piątym, pojawia się, jest.
Znaczy dla mnie to już, ja jestem za tym już przekroczyłem tą barierę tego tego pewności. Tak, ja już nie szukam odpowiedzi, czy to jest, bo wiem, że to jest. Tak. Ja uważam, że oni nam po prostu, ich jest dużo. Nie ma jednych, pamiętaj. Nie ma. Zaproś mnie kiedyś o UFO, to pogadamy. Ciekawą rzecz ci powiem. I chcą...
Jesteś zaproszony.
Współpracują. Dziękuję. Współpracują między sobą.
Mhm.
Y.
Mają postać ludzką.
Mają. Tam poszliby spokojnie, nie? Bez, bez problemu. Tutaj byś czuł do nich. Tak.
Oni wiedzą kim są. Wiedzą wszystko. Wiedzą wszystko i ale zawsze, widzisz, odnajdują tych, którzy byli z nimi. To nie jest tak, że przypadkiem. Oni się powtarzają cyklicznie.
W sensie...
W sensie czy wracają na ziemię. Umierają i wracają. Umierają i wracają.
To znaczy, oni umierają, żyją długo, dłużej znacznie niż my, choć umierają faktycznie. Natomiast to, co jest ciekawe, oni mówią o reinkarnacji, mówią o prawie karmy, mówią o tych znakach, mówią to samo co my. Tak. To jest kolejna odnoga, która potwierdza, że ta prawda jest jedna. Tak. Tak jak ja szedłem tą drogą, Michael Newton szedł tą drogą, oni doszli tą drogą. Wszyscy mówimy to samo po prostu. No Sorwiinetu mamy reinkarnację. No jeżeli państwo jeszcze w to nie wierzycie, no trudno. No co ja mam powiedzieć wam? Tylko przeżycie kiedyś miłą niespodziankę, jak tam w tym świecie światła się dowiecie, jak jest i że ta wędrówka jest dusz. Po prostu jest. A ja to już przyjmuję spokojnie jako coś oczywistego, no jak widzisz, nawet bez emocji. Tak.
Miałem takie momenty, które mnie, mnie zdumiewają cały czas. Miałem telefon taki ostatni, mogę ci powiedzieć. Dzwoni facet. Wiesz, bo ja ja ciągle odbieram telefony, tak, od ludzi. Dzwoni facet i mówi tak: "Wie pan co, panie Robercie, ja umieram?" Nie, no samo to jest dosyć ciekawe. Ja mówię: "No ale pan, jak to, żartuje pan?" "Nie, nie," mówi: "Wie pan, ja jestem w ostatnim stadium choroby nowotworowej, mam przed sobą w zasadzie dni."
Mhm.
Może trochę dłużej, ale w zasadzie dni. Ja mówię, no wie pan, to słyszę w ogóle rozmowę w szpitalu, że on rzeczywiście, wiesz, tam ktoś co pyta jego, czy pan chciałby tam sobie... Nie, nie, dziękuję. Jest w szpitalu, tak? Czy jest to prawda?
Zatkało mnie. Mówię: "Proszę pana, to to jest niesamowite, że pan dzwoni w takim stadium do mnie. No ja jestem." "Nie, panie Robercie, niech pan się nie przejmuje. Ja już się pogodziłem ze śmiercią."
Co jest dalej? Opowiadaj.
"Tylko, że ja mam jeden cel. Ja chcę się z panem skontaktować po śmierci i przekazać panu informacje, jak tam jest i dać panu znak." Jak Boga kocham. Ja mówię: "Wie pan, co..."
Kiedy to było?
Kiedy to było? Trzy tygodnie temu.
Mhm.
Mam nagraną tą rozmowę.
Mhm.
Jak moja koleżanka Ania Matusiak jej słuchała, to poryczała się jak dziecko, bo to naprawdę jest mocna rozmowa. Ja mówię: "Proszę pana, dobrze, umówmy się tak. Pan zaraz będzie w tym świecie, do którego ja też idę i wszyscy idziemy. Tylko pan tam będzie miał bardzo dużo wrażeń nowych, nowych spotka pan swoich przyjaciół. Pan nie będzie miał głowy do mnie." On mówi: "Nie, ja umrę. Ale z panem się skontaktuję, bo ja mam całkowicie pewność, że to jest moje zadanie. Po to w tej chwili odchodzę."
Czekasz na ten sygnał?
Czekam. Wiesz, jak się z nim umówiłem? Bardzo precyzyjnie. Mam, mam takie wrażenie, że...
Nawet jak mówię o tym, to mam kurczę pieczone ciarki na na tych.
Mam takie wrażenie, że ludzie tuż przed śmiercią wiedzą więcej.
O, zdecydowanie.
To jest też moja historia, która się wydarzyła ostatnio na premierze mojej książki. Tam doszło do takiego, hm, dosyć niespodziewanego wydarzenia. Nie wiem czy dobre czy złe, nie mam pojęcia. No wydarzyła się pewna dynamiczna sytuacja, której nikt się nie spodziewał, tak? Związana z życiem prywatnym. Pisały o tym portale i tak dalej. Kiedy wchodziłem, już cała sala była pełna. Kiedy wchodziłem do tej klubo-kawiarni, w której odbywa się to spotkanie, stał człowiek o kulach tuż przy wejściu. Ja spóźniony wchodzę, on mnie zaczepił, mówi: "Ja myślałem, że on chce zdjęcie." Różnie bywa w takich sytuacjach. Natomiast już byłem trochę spóźniony. Pani z wydawnictwa mnie prowadziła. Ja chciałem się zatrzymać. On mówi: "Panie Filipie", a ja mówię: "Po, błagam po. Błagam po, błagam po." I on powiedział: "Okej, blady, chudy człowiek o kulach." Odbywa się to wydarzenie, dzieje się ta sytuacja, o której mówię, bardzo stresująca, bardzo trudna, bardzo emocjonalna, taka, która trochę zmienia życie moje, mojej partnerki, dwóch rodzin. Bardzo dużo się dzieje. Mija dobra godzina, ja dopiero po jakimś czasie ochłonąłem, schodzę i jest ten człowiek i wiesz co on mówi? "Ja chciałem pana ostrzec."
No kurczę pieczone. No to nie ma wątpliwości, że to jest ten znak, o których mówimy na 100%.
Mówię: "Ja chciałem pana zatrzymać."
100%.
"Żeby pan był na to przygotowany." Tak. Mówi: "Odchodzę, zostało mi stan paliatywny." Nie mówi: "Zostało mi tydzień, dwa, nie wiem, ale po prostu ja prześniło mi się to, że to dokładnie się wydarzy, co się teraz wydarzyło i chciałem pana tylko ostrzec."
To jest to. Usiadłem.
To jest to. To są te momenty, kiedy słychać te dzwony przeznaczenia gdzieś tam na na górnych partiach wszechświata zawieszone i oglądajcie, rozglądajcie się wokół, nauczcie się. Mówię tutaj do widzów naszych, odczytywać te znaki.
Czytać te znaki.
Tak? Dlatego, że kiedy nauczymy się czytać te znaki, będzie nam łatwiej.
Dlaczego?
Bo będziesz wiedział, że idziesz w dobrym kierunku, a poza tym będziesz znał swoją drogę. Mam taką też historię też taką niesamowitą. Facet zadzwonił i opowiada, że jak miał 14 lat, pojechali na dyskotekę. 14 lat na Śląsku. Potem wracają, wracają na piechotę i mówi, nagle dom zobaczyli, bo oni tak jakoś szli, tak bocznymi drogami, mówi, stanął przed tym domem, mówi sam z siebie. Mówi: "Tu mieszka moja przyszła żona."
Dlaczego?
Tak jakoś, wiesz, just like that.
Okej.
14 lat miał.
14 lat mija. 5 lat jest zabawa. On zawozi tą dziewczynę. On zawozi pod ten dom. Padł na kolana. To jest jego dzisiaj żona. Teraz jak to jest możliwe? W jaki sposób to jest możliwe? Jak to wyjaśnić?
W żaden sposób.
W żaden sposób. I mówię, ten świat jest tak fascynujący. Ja jestem nim zaszokowany. Myślisz, że jeśli mamy się spotkać tu na ziemi, to się spotkamy.
A nasze spotkanie, myślisz, że to było przypadkiem? Moje i twoje, że ja z twoim ojcem miałem to, że to był pierwszy człowiek, który mi mikrofon podetknął. Ja pierwszy? No przecież tak było. Tak. Ja miałem się na twojej drodze pojawić, żeby też ci ważne rzeczy powiedzieć w sprawie tego twojego syna i powiedziałem ci te rzeczy. Ja ja uważam, że są ludzie, którzy są na naszej drodze, tak lądują po prostu.
Czy myślisz, że spotkaliśmy się po to, żeby państwu, którzy nas oglądają przekazać?
A na pewno, na pewno, na pewno, na pewno. Dlatego, że...
Wykorzystując potencjał, twoją wiedzę i...
Tak, tak, tak.
Te zasięgi.
Tak, dlatego, że ja jestem... Ten kanał wystrzelił po coś. Ja jestem przekonany po to, żebyście się dowiedzieli, żebyście pomyśleli, żebyście się zastanowili. Nie musicie wierzyć w to, ale warto to wiedzieć.
Boisz się śmierci?
Nie. Zero.
Wiesz, boję się może cierpienia, tak? Bo widziałem cierpienie straszne, tak? Ale przejmująca biblijna. To nie, nie, nie ze śmiercią. Jezus wie, wie kim jest, wie, że ma ojca w niebie. A jednak kiedy wisi na krzyżu jest ta scena Miodio, dlaczego mnie opuściłeś, abandonato. Nie, gdzie gdzie jest ten moment właśnie zwątpienia w cierpieniu też pytanie czy zwątpienia?
Nie do końca.
Nie, nie, ja nie wierzę w to, że on był, że miał zwątpienie.
Ale krzyczał, dlaczego mnie opuściłeś?
Nie.
To jest, wiesz co, niesamowicie ważny moment Biblii.
Jak będziesz gotowy, to ja kiedyś o Jezusie możemy porozmawiać. O, to jest nieprawdopodobne.
Temat taki. Tylko uważaj naprawdę, zanim mnie zaprosisz na ten program, to porozmawiamy przez telefon, czy jesteś gotowy na to.
Okej.
Dobra. To niech trochę odczeka ten, niech ten, niech ten program się też ułoży, ten, który będzie, bo na pewno on się rozejdzie w dużych zasięgach. Tylko, że od razu państwa uprzedzam, że nie jest to tak jak myślicie, że to jest negowanie historii Jezusa. Wszystko się zdarzyło, to, czy się zdarzyło, tylko po prostu sytuacja była bardziej skomplikowana. Jezus miał jeszcze braci, o czym jest w Biblii, braci, którzy byli synami Józefa. I tylko tyle ci powiem, a kiedyś jak tutaj przybędę do ciebie, to opowiem tę niesamowitą historię i to, co przeżyłem w Japonii i to moje spotkanie z tym człowiekiem. To jest jakiś...
Dlaczego to wszystko cię spotyka? Dlaczego trafiasz do tych miejsc? Dlaczego te historie do ciebie spływają?
Taką mam, taką mam, takie mam karmę, taką, takie mam przeznaczenie. Akurat...
Nie wiem. To jest dla mnie niesłychane. Jak mam ciekawe życie. Po prostu.
Ale dlaczego akurat Polska? Dlaczego akurat ten czas?
Dlatego, że Polska. Dlatego, że ten czas. Dlatego, że to jest miejsce szczególne. Kiedyś traktowałem te mówienie o tym po Polsce jako miejscu jakimś też tak, że Polska jest wyjątkowym miejscem na mapie.
Wyjątkowe miejsce na mapie świata i powiem ci, że nawet z tych znaków wynika, że Polska też będzie wyjątkowa. Nie wyjeżdżaj. Polska w przepowiedniach też jest wskazywana na wyjątkowe miejsce, kiedy dookoła będzie duży sztorm, że tak powiem, a Polska ma zostać bezpieczna w tym.
Nie wymienię jego imienia, choć powinienem, ale nie wymienię. Był niezwykły człowiek w Indiach mieszkał i ja miałem z tym człowiekiem, miałem o nim audycję, potem on się ze mną skontaktował. Brzmi to dziwnie, ale tak było. On, i to nie skontaktował się, że napisał do mnie, tylko po prostu to był kontakt bardzo osobliwy. W każdym razie on kiedyś powiedział takie słowa: "Indie są lokomotywą, ale pierwszym wagonem będzie Polska." Jak on to... Jak ja ci mówię, to, co zapamiętałem i ja twierdzę, żeby nie wyjeżdżać z Polski. Apeluję do ludzi, kiedy w najbliższych latach nie wyjeżdżajcie z Polski. Błagam was.
Widzę to ostatnio, a często podróżuję. Widzę, co się dzieje na świecie. Widzę te kolejne kraje, które przez kolejne lata podupadają, ale to do tego stopnia, że dzieje się po prostu, dzieją się niebezpieczne rzeczy, tak, dla życia i zdrowia mojego, mojego dziecka. Jest coraz gorzej. Ja wracam do Warszawy, do Krakowa. Ja mogę w środku nocy wyjść i ja czuję spokój. To jedno, ale jeszcze są drugie elementy tego twierdzenia, że warto mieć być w Polsce. Ja uważam, że katastrofach naturalnych.
Tak, tak. Mówię o tym, że jak sięgniecie do ojca Klimuszko, do tego, co mówił chociażby tutaj, zwłaszcza polecam "Wschody i zachody księżyca" Konwickiego Tadeusza, którego miałem przyjemność poznać. Wielki człowiek, wielki pisarz. On opisał swoje spotkanie właśnie z ojcem.
Wielkim skrócie. Będzie na świecie bardzo źle. Polska bardzo łagodnie przejdzie ten moment. Bardzo łagodnie.
Dziękuję bardzo za rozmowę. Dziękuję, że byliście z nami.