Transcription
Mieszkając i żyjąc w Olsztynie, przynajmniej na w tamtych czasach, Mamed Kalidow działał w półświadku, był w grupach przestępczych. Do Olsztyna zmierzają pojazdy zapakowane gangusami. Ktoś z Olsztyna, wiem kto, wszedł w konflikt z jakiem wcześniej, tak? Zamysł był taki, że ten facet miał być skrócony o dłonie. Miał żyć, ale mieli go skrócić o dłonie.
Mam przed tą policją powiedzieć, że ty robisz interesy za grupą zorganizowaną z Oztynarzą. Mó już wypatrzyć.
Chodzi o ostrzeżenie mnie. Ty mówisz o historii, która przez którą on mnie poinformował, że ma mi łeb z karku spaść i moje dzieci mają być porwane. W którym momencie całej operacji pan się dowiedział, że ten człowiek PIP jest agentem CBsiu? Teraz ona jak teraz. Ja wcześniej tego nie widziałem. Teraz pani mi powiedziała. [śmiech]
Dzień dobry państwu. Gość bardzo może nieoczekiwany. Znaczy kurde niespodziewany. A bardzo oczekiwany, bo wielu ludzi pisało, żebyś u mnie był, ale po tych naszych jakiś tam wymianach Twitterowo i innych może się ludzie nie spodziewają, ale wiem, że trzymali kciuki, żeby to się odbyło. Z nami jest Marcin Borys Miksza. Dzień dobry.
Dzień dobry. Witam cię. Cześć. Witam państwa.
Nasza krótka przyjaźń, ale miała już swoje wzloty i upadki. Taka szorska męska przyjaźń, bo tak miałeś przyjść, miałeś nie przyjść, miałeś przyjść, miałeś nie przyjść i jak się bardzo cieszę, jesteś.
Znaczy [śmiech] zaczęło się od upadków, a jestem w zlocie. Dokładnie.
No tak. No cieszę. Dziękuję w ogóle za zaproszenie. Przepraszam, że tak długo to trwało. Y, no wynikało to z różnych moich perypeti wewnętrznych. Z pewnymi rzeczami się gryzłem. Natomiast tak spotkaliśmy się pierwszy raz w Zakopcu, porozmawialiśmy, przemyślałem sobie tą kwestię. Obiecałem sobie, że tak jak powiedziałem wcześniej, ze wszystkim będę rozmawiał. Nie będę unikał tej konfrontacji. A wiem, że ta rozmowa nie będzie łatwa dla mnie z tobą. Nie będzie to żadne mizianie i tego też się spodziewałem, ale postanowiłem, zdecydowałem się, także dziękuję za zaproszenie.
Nie wiem czy nie będzie wysoko boksuje swoje. [śmiech]
Właśnie właśnie ty rozegrałeś powiem ci po mistrzowsku, bo może to by nie byłoby może mianie właśnie gdyby nie nasza pierwsza rozmowa. A ja to właśnie chciałem zacząć, dobrze na tego nawiązałeś, bo chciałem tak zacząć y taki sobie wymyśliłem wstęp i uważam, że on będzie bardzo dobry. Kieruję się do was widzowie, bo y ja wiadomo twojej historii nie sposób jakby nie gdzieś nie liznąć, bo nie znać, a liznąć, bo byłeś dużo podcastach, to się wyświetla, rolki latają. Myślę, że każdy ktoś tam śledzi YouTubea czy w ogóle social media to mniej więcej wie, że jest jakiś tam Borys Miksza. Oni mówią, że on winny, on mówi, że niewinny. O i to wszyscy mniej więcej wiedzą. I ja na takiej mniej więcej tym widziałem, że że to jest mocna historia. Widziałem, że bardzo dobrze się wszędzie klikasz, y, fajnie gadasz, ale tak powiem szczerze, tak se myślę, [ __ ] nic nie zrobił i go wywalili. Tak, nie byłem, nie byłem o tym przekonany, ale tak, a gdzieś tam pewnie on to trochę, a oni, że bardziej
postanowiliśmy zrekonstruować akcję policji, która miała zadecydować [muzyka] o dalszych losach naczelnika. Informator CBS Krystian G. Pod jednym z trójmiejskich hipermarketów spotkał się z handlarzami narkotyków. Spotkanie obserwowali funkcjonariusze z olsztyńskiego CBSU. W trakcie spotkania miało dojść do przekazania narkotyków. Miksza i jego ludzie zorientowali się, że są obserwowani i dla własnego bezpieczeństwa nie interweniowali. Spotkanie mogli obserwować inni przestępcy, ale okazało się, że była to obserwacja BSW z Olsztyna. Bierność i niezabezpieczenie narkotyków miały stać się podstawą do postawienia Marcinowi Mikrzy zarzutów. To tylko hipoteza, bo prokuratura nie chce zdradzać szczegółów związanych z zarzutami, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. Po zarzutach Marcin Mikrsza został zawieszony, a po roku zawieszenia został zwolniony ze służby.
Idiota, bo sam byłem oskarżony i skazany na cter lata za niewinność i powinno mnie też nauczyć, że tak się dzieje, ale tak [ __ ] człowiek ma ta niewinny to tak się nie i była nasza rozmowa właśnie, gdzie przy północy se przegadaliśmy przy piwku i powiedziałem ci to i diametralnie zmieniłem diametralnie zmieniłem podejście tej sprawy do ciebie i i do tej sprawy. Byłem zszokowany przez część rzeczy, które mi mówisz. Mam nadzieję, że to dzisiaj też y wybrzmi wszystko i dlatego życzę tobie, żeby nasza rozmowa potoczyła się tak, żeby widzowie mieli podobne wrażenie co ja i ci wszyscy nie przekonani, którzy mówią, ten Miksza chodzi tam coś [ __ ] te policje, ja nie wiadomo o co tam chodzi, bo ja naprawdę te kilka godzin, gdziebyśmy przesiedzieli, to ja szczękę zbierałem z podłogi i zupełnie zmieniłem zdanie, kto tu jest dobrą stroną, kto złą i co tam się wydarzyło.
Znaczy powiem ci tak, yyy, ja sobie zdaję z tego w pełni sprawę i i też rozumiałem ludzi yyy, takich, którzy uważali, że gdzieś tam sobie gość wyskoczył, chodzi, pieprzy po tych podcastach, opowiada różne bzdury, tak żeby się wybielić. Tylko należy zacząć od tego, że ja tego nie musiałem robić tak naprawdę. Ja pamiętam pierwszy dzień, kiedy pojawiła się ta myśl, ten telefon pierwszy od dziennikarza TVN-u.
Według Mikrzy źródłem jego kłopotów jest osobista zemsta funkcjonariuszy olsztyńskiego BSW, których wcześniej zwolnił z pracy w wydziale narkotykowym CBS. żeby dać mu wiat na ten temat tej sprawy, gdzie tak naprawdę miał zacząć, miał zrobić materiał negatywny o policjancie, naczelniku z Olsztyna i dwóch jego podwładnych, którzy coś tam sobie założyli, kapelę, grupę przestępczą i sobie hasają na mieście. Jak zaczął koło tego grzebać, okazało mu się, to wszystko jest zupełnie inaczej niż to ludzie mu przedstawiali, którzy oczywiście życzliwi mi znajomi, podejrzewam, że z formacji donosili dziennikarzom i to się dalej nie zmieniło i i tak mu też donieśli. On okiem dziennikarza, swoimi szlakami zaczął to weryfikować i mówię pan co? Chciałbym z panem o tym porozmawiać, bo to nie jest tak jak mi to ktoś przedstawił. Oczywiście ja go spuściłem, powiedziałem, że nie mam o czym gadać. Już nie byłem, nie w ogóle nie byłem na początku tym zainteresowany tą rozmową po jakimś czasie. Oczywiście tych telefonów od niego było dużo. [westchnienie][wciągnięcie powietrza] Ja rozłączałem, zadzwonił do mnie jeden z moich byłych przełożonych, powiedział: "Słuchaj, ja bym chciał, żebyś ten telefon odebrał z człowiekiem poważnie, porozmawiał. Mi na tym zależy i tobie też powinno zależeć. dlaczego to dlaczego tobie na tym zależy, bo już byliśmy w cywilu, byliśmy na ty. No bo byłoby dobrze, gdybyś tą sprawę wytłumaczył opinii społeczeństwo i tak dalej, nie? Tak powiedziałem i mi to było obojętne, bo ja widziałem jakie mnie krąż opowieści opinia już tego było tak dużo, tak gęsto, taka była skala, że ja sobie nie zdawałem sprawy z tego, nie wyobrażałem, że ja mogę komukolwiek to wyjaśnić, że jakiś jakaś moja forma przekazu, no tak, pojawi się w tam jakimś medium w interneciku, na Facebookuczku, coś se tam poryczy, pobeczy, powiedząc: "Weź płyń, psie nawywijałeś, poszedłeś do do do kibla, spuścili cię i i se ryczy, nie?"
I mówię: "No dobrze, no okej, porozmawiam z nim". No i rozeszła sięa telefoniczna. Spotkałem się z nim i on mi powiedział, że dostał informacje żeby zrobić materiał w uwadze. Chodzi o grzkę głuszaka, żeby była jasność. Zrobić materiał o policjancie, o naczelniku. Zorganizował se grupę przestępczą i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Ale jak zaczął ten temat grzebać, to mu zaczęły zupełnie inne klocki wychodzić z tego wszystkiego, nie? No i czy chciałbym, żeby powstał materiał tak jak ta sprawa wygląda. Ja to się zgodziłem i od tego się wszystkiego tak naprawdę zaczęło. Także żeby nie zanudzić, ja tak naprawdę nie musiałem tego robić. Po prostu ktoś mnie do tego namówił, tak jak powiedziałem, skala uderzenia we mnie, ja miałem inaczej, ja miałem świadomość tego, co ja robiłem jako policjant, jak byłem bezlitosny dla przestępców, ile im złego, że tak powiem, wyrządziłem.
Kawał K. Prawdziwy pies. W kryminałach na ścianach powypisywane są daty. Wyjdziemy Boris Wisisz z Borysa [muzyka] zajm. I te ten hejt to uderzenie było mnie tak potężne, że wtedy uznawałem, że żadna żadne moje słowo, żadna moja treść tego nie wytłumaczę ludziom. za słaby. Tak nawet do tego stopnia muszę ci powiedzieć, że spotkałem po jakimś czasie po programie w TVNie spotkałem w sklepie jedną taką panią z urzędu, z sądu, która podeszła do mnie i mówi: "Wiesz, muszę cię przeprosić". A my się znaliśmy dość długo, jak się spotykaliśmy, zawsze zamieniiliśmy słowo. Dwa. Miły uśmiech, miły gest, była sympatyczna atmosfera koleżeńska. Nagle g moja sprawa wybuchła, ona się odcięła, unikała mnie, widziałem, że specjalnie odchodzi i tak dalej, że pojawił się ten materiał w TVnie i ona do mnie podeszła w sklepie i mówi: "Muszę cię przeprosić". Ja mówię: "Ale nie rozumiem, dlaczego ty masz mnie przepraszać". Nie no, bo ja myślałem, że to co do mnie dociera, to jest prawda. Nie i dopiero i to nie jest tak, że program w TVNie pani sędzi otworzył oczy. Nie, ona zaczęła to weryfikować. Miał swoimi drogami, ścieżkami, możliwościami zaczęła się podpytywać ludzi i tak dalej. Zaczęła racjonalnieć sytuację. i mówi: "Przepraszam cię, że w ogóle mogłem pomyśleć, że ty mógłbyś coś takiego robić". Wiesz, ja nie ukrywam, we mnie zawsze było dużo emocji, nawet jak teraz mówię, jest tych emocji dużo, bo ja tą sprawą cały czas żyję i bo zabrano mi coś, co uwielbiałem. Ale powiem ci, to był dla mnie taki moment przełomowy, który powiedział: "To jest dobra droga, nie, żeby tą szkołę drążyć po prostu powoli." Ale może nie tylko też dla siebie, bo
formacja jest bardzo, policja jest bardzo zepsutą formacją. Ktoś mówi, że ja w tą formację uderzam. Absolutnie nie. Nigdy. Ja tą formację zawsze miałem w sercu i będę miałą w sercu. Natomiast uważam, że są tam ludzie, którzy być nie powinni. Byli, są i będą. I uważam, że tacy ludzie powinni być wywalani z tej formacji, wywalani tej formacji na zbity pysk. Z tego względu, że ta pazerność na stanowisko, ta pazerność na panarze zawsze będzie w nich przewyższała i zawsze będzie powodowała, że będą wygryzali dobrych policjantów. I chciałem pokazać, że może nie byłem idealnym policjantem, ale no w miarę sensownie dobrym, gdzie tam wszyscy lubili, uwielbiali i tak dalej. Za robotę kochali i spotkało mnie to, co spotkało radykalnego przeciwnika narkotyków.
Ja go nienawidzę i ja przez tego człowieka siedzę w więzieniu teraz. Przez tego pana mam [ __ ] ponad trzy lata do siedzenia.
Zarzuczono mu wprowadzenie dobroty narkotyków. No wiesz, dla społeczeństwa odbiór jest jednoznaczny. To był taki czas, kiedy w Łodzi ginęły te narkotyki w magazynie i tam policjanci rzekomo ja tej sprawie nie śledziłem do końca, jakie były wyroki, że wynosili z magazynu, sprzedawali na mieście. I ja pamiętam jak w piątek usłyszałem zarzuty w prokuraturze i mówię do prokuratorki czy pani ma świadomość tego co pani robi w ogóle. Nie. Ona taka wiesz butna arogancka jak to nie wiem rewolwerowiec z komedii western. Proszę pana, ja to wiem, jestem taka proszę pana, nie? I ja mówię, ale to ludzie będą mnie na palna biją. Proszę pana, spokojnie, jestem tak ogarnięta, że tu wszystko nic nie wyjdzie. W poniedziałek odpalam internet i czytam: "Policjant, naczelnik CBSIU, nie powieziony za narkotyki i komunikat uwaga pani tej właśnie prokurator takiej wiesz fufa". Nie, czy czy policjanci podejrzewani są wprowadzenie do obrotu narkotyków? A ona powiedziała: "Nie potwierdzam i zaprzeczam". I dziękuję ślicznie. To wystarczyło ludziom w Olsztynie takie wiesz, taki kurnik puściła. Nie, zapraszam wszystkich gangusów, których ten Boris ganiał. Przyjdźcie, macie okazję się. Wystawka wystawicielnie. Ale wiesz co tu miałeś przejebane, bo to też se ludzie nie zdają sprawę, bo ty jakby byłeś mocnym psem. Ju tobie to powiedzenie nie przeszkadza. To mi się podoba też co mówisz nieraz o policji, że jak zostajesz psem to musisz się nauczyć szczekać, więc tobie chyba to nie przeszkadza. Byłeś psem i takim mocnym, takim z krwi i kości. albo miał wygórowane ambicje i za dużo krzyczał, bo oprócz tego, że on krzyczał do złodziei, do dealerów, że wszyscy będą siedzieć, oprócz tego jeszcze krzyczał, że roz wszystkie układziki w Olsztynie, [ __ ] policyjnej i jakieś tam inne.
Ja tu muszę ci być komplement na początku, ustawmy tą rozmowę, że będzie miło, że nie spotkałem chyba kogoś i tu mówię o naszej prywatnej rozmowie, nie o twoich wywiadach, podkreślę, bo to przed kamerą każdy gra sra. Myśmy przegadali tam północy przy tym piwku i wiesz, ty nie musiałeś pewnych rzeczy mówić, bo na kamerze wiesz to wypada, to nie wypada. Ja widziałem tą szczerość i tak dalej i ja nie widziałem kogoś, kto tak był powołany do tego zawodu. Serio, ty jesteś dla mnie, dla mnie w moich oczach takim psem z krwi i kości, który ma cel, który czasami delikatnie naciągnie tą granicę, wiesz, czy coś, czy coś, ale liczy się ten cel, liczy się to dobro społeczne, liczy się wykonana robota. I co oni zrobili? Bo to, że cię narazili na jakby hejt złodziei, których łapałeś, to jest jedno, ale ty byłeś z jakby trendowaty u policji i u złodziei, bo tu o to chodzi, wiesz? Bo to, że wieszcie, złodzieji nawidzili [ __ ] ale miałeś tu obronę i ty nagle przez swoich zostałeś oskarżony o najgorsze i wystawiony na tamtym. Wiesz o co chodzi. Kiedyś w szkole pojechałem do szkoły po moją córkę i spotkałem takiego pana peł pełnomocnika adwokata dość znanego w Olsztynie, który no no ona no nie uszukujmyś nie będę mówił o mnie o nas o moim wydziale o moim zespole z którym pracowałem było bardzo głośno w garnizonie warmińsko-mazurskim bo nie szczędziliśmy nikogo. I oczywiście było już głośno też, że tam jakieś buty są szyte i on do mnie podszedł w szkole. Bardzo się nie lubiliśmy w ogóle. I mówi: "Panie Marcinie, tylko słowo chciałem panu powiedzieć. Niech pan nie oskarża przez bandytów na ulicy, że szyją panu buty, bo tak naprawdę wszystko wychodzi od was z budynku". Wiesz, ja to zlekceważyłem. Nie, znaczy inaczej ja w ogóle miałem, ja byłem leniem do papierów, nie chciałem tam pisać raportów, donosów i tak dalej. to zbagatelizowałem, ale w perspektywie czasu zacząłem to wszystko patrzeć okazało się, że tak naprawdę ci ten środowisko przestępcze ono ma swój świat, ono mnie nie lubi, ale on nie ma czasu, żeby tam napisać anonim, nie? C czy zadzwonić anonimowo dzień dobry to anonimowy informator tam ps kalafior tu mam taką inform no nie no na litość boską no nienawidzili mnie by mnie na murze napisał no bory chujis tam jest maks co świat czy zrobi
tak natomiast wszystko co się działo tak naprawdę te takie jądro tego problemu wybuchło wynika zaczęło się rodzić u mnie w zarządzie w CBSU y i to się rozrastało że tak powiem dalej i taką kwintesencją tego wszystkiego, że za dobrą policyjną robotę. Nie ugrillowało nas środowisko przestępcze, tylko sami swoi, rozumiesz? Ludzie, z którymi siedziałem przy stole, z którymi piłem kawę, z którymi piłem wódkę, z którymi latałem na realizację, którzy niejednokrośnie niejednokrotnie w dupę dupę mi lizali po to, żeby tam Borysku, Boryniu, Borysku, Borysku okazało się, że że jakieś wymyślali na mnie bzdury totalne. Dlaczego mówię bzdury totalne? Bo ktoś powie, no nie były bzdury, skoro już się tej policji nie ma, ale jakbym jak jeżeli powiem całą setną sprawy, znaczy z czego to wynikało i na czym się skończyło tak naprawdę to jest kolosalna różnica. przepaść, bo może zacznę od końca. W prokuraturze, gdy prokuratorka zamykała śledztwo i już występowała z aktem oskarżenia do sądu, ja poprosiłem o zapoznanie w osobiście miałem, miałem do tego wszelkie prawo zapoznanie z aktami sprawy.
Pojechałem do prokuratury i powiedziałem do niej jedną rzecz, bo ona tam zaczęła się lansować jak to no cały czas widziała, że że my przed nią nie klękamy i stała się tam starała się tam gimnastykować, szpagaty przymiernie robić. Jaka to ona jest odważna, silna. Ja mówię: "Proszę panią, doceniam pani akrobatykę, jest pani fenomenalne, cudo doskonałe. Natomiast ja chcę zobaczyć tylko jedną rzecz, no bo na tym zęby zjadłem. Proszę mi pokazać wniosek o uzasadnienie zastosowania wobec mnie kontroli operacyjnej czytaj potocznie podsłuchu, bo tam jest wszystko zawarte. Żeby nie zanudzić, bo to już kilka razy mówiłem, widziałem ten, ona oczywiście nie mogła go znaleźć w aktach, bo go nie było w tych aktach. Ona go wypięła. Trzeba mówić, ona nie mó sprzeżała te wszystkie akta. gdzieś tu powinien być, co kombinujem. Mówi: "Proszę panią, dobrze". Mówię, no starego lisa pani na plewy nie zrobi mówię: "Jeszcze nie ma, krótko." Ona taka purpurowa już wzięła te akta, wyszła, jedna z akt wzięła ze stołu, wyszła, wróciła i na tej, w tych aktach właśnie na ostatniej stronie było ten wniosek. Słuchaj, jak ja to przeczytałem, nie no poobiecałem se, że nie będę przeklinał w podcastach, ale zastanawiałem się jaką trzeba być mędą, jakim trzeba być człowiekiem, jakim trzeba być, żeby znajomym, bo to myliśmy powiedzmy sobie koledzy znajomi z tymi ludźmi, ale znajomi, żeby komuś taki takzy oni byli w biurze spraw wewnętrznych później znali znaliśmy jako policja
jaką trzeba być nieprzyzwoitą, żeby komuś takie buty uszyć, zwłaszcza, że były tam treści zawarte w te wnioski korupcyjne, gdzie wiedziałem, że oni te te te usadnienie weryfikowali, bo jeździli po ludziach, rozmawiali z nimi. Ja miałem przyjąć korzyść osobistą wysokości 300 000 zł, 50 i to co najciekawsze w tym wszystkim. Były tam wymienione cztery albo pięć osób, które no nie było im ze mną po drodze, bo część z nich zamknąłem i dziwnym trafem, że tak powiem, były w dziwnych relacjach, nazwijmy to koleżeńsko-służbowych z niektórymi policjantami z centralnegośczego z Olsztyna. To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, że te osoby, które ja gnębiłem, że tak powiem, procesowo, karnie, operacyjnie, plus to, że są tam gdzieś poblatowane, pozapinane z policjantami na różnych relacjach, układach występują w tych kwitach. Przecież suma sumarum to można było to wyjaśnić drodze procesowej, zaprosić se pan powiedzie tak, no dobrze, proszę mi pokazać dowody, że pan Miza wziął od pana łapówkę. No można było to zweryfikować. Nie, nie, oczywiście cel był jeden, założyć mi kable, bo wiadomo, że ja dużo zawsze gadałem. Do czego zmierzam? Jak zobaczyłem podstawę założenia tych kabli, sutenerstwo było, korupcja, no tam było wszystko, po prostu wszystko, co może człowiekowi przyjść do głowy, ja się załamałem. Ja po prostu nie wierzyłem w to, że ja sam pracowałem naprawdę nad poważnymi przestępcami jako policjant. Nie zdarzyło mi się, żebym komuś takie buty, takie świństwo zrobił, wiesz? A tutaj okazuje się, że policjant policjantowi i to to nie to nie jest tylko moje zdanie, bo to jest zdanie wielu ludzi, którzy tą sprawę znają, którzy którzy w ogóle w niej nie uczestniczą. I finalnie jest tak, że sprawa kończy się, że wprowadziłem do obrotu wprowadziłem mam nieudolne usiłowanie wprowadzenia do obrotu 2 kg substancji imitującej maryhuanę.
[ __ ] ludzie nie kupujcie plastikowych pistoletów na na bazar, bo imituje broń. imituje broń, bo was mogą zatrzymać. Znaczy inaczej. No ja powiedziałem to w połowie procesu do Mencenasa. On się mnie zaśmiał, ze mnie, powiedział: "Nie, niemożliwe, wie pan co? Spokojnie, ja wiem jaki będzie tego finał, bo, bo ja mam taką zajawkę w głowie, przewidywałem pewne rzeczy. Y, to nie będzie dobrze, bo tu idzie w jednym kierunku, żeby mnie ugrillować, ugotować. Jakby nie było, masz wyjechać kopytami do przodu i tyle. To nie ma innej możliwości. Skończyło się z tej całej zbieraniny na mnie skończyło się tak, że z aktem oskarżenia wyszło wyszło 2 kg marihuany z Sopotu, gdzie rzekomo mieliśmy to wprowadzić plus sprawa z 11 lat wcześniej, która była już dwuinstancyjnie osądzona, gdzie ludzie już powychodzili do tej sprawy. ani prokurator pierwszy prowadzący sprawę, ani w dwóch instancjach sądy nie dopatrzyły się żadnych uchybeń policjantów i nagle uwaga funkcjonariusz biura spraw wewnętrznych jedną notatką wprowadza, tam było przestępstwo i jest atak i dostaje dostaje zarzuty wprowadzenia do obrotu 16 kg amfetaminy. No masakra powiem ci. Ja się dzisiaj z tego śmieję oczywiście, ale nie było mi do śmiechu.
Śmiech przez tak szczerze mówiąc. Znaczy ja wiem, że ci to jest chore, bo to jest chore, bo ja sam wiem jak ciężko trzeba jest przestępcy zamknąć, nie? Ludzi, którzy naprawdę na tych ulicach trują tych tych te dzieci, tych ludzi wiemy ile tej ciężkiej naszej pracy, a tutaj tak po prostu na pstryknięcie palcem i to to było dla mnie bardzo dziwne, takie kuriozalne, bardzo bolesne. Znaczy ja to ja to odchorowałem niesamowicie, trzeba przyznać, nie? Strasznie to odchorowałem. Natomiast to pokazało mi tą tą słabość tego systemu, słabość tej formacji, słabość tej elitarnej jednostki. ludzie się tam niektórzy obrażają o tam pójdzie wiesz tam komentuje wiesz to są najczęściej ludzie którzy którzy to jak są takie memy jak sportowcy mi z brzuchem ja bym lepiej skoczył [ __ ] [śmiech]
tak tak tak lamus ale lamu Jaczka chodź zobaczysz nie
jedną z jedną sekundę tylko poprawił
przynieś jeszcze jedną bo
przynieś mnie Tatrę [ __ ] ale wiesz co Borys ja chciałem ci tylko przerwać bo to dojdziemy ja bym chciał chociaż trochę bo jesteś u mnie pierwszy raz na kanaleś miał Uważam, że dużo moich widzów też oglądało twoje podcasty, ale żebyśmy chociaż trochę podjęli chronologię, bo ta historia, koniec tej historii i i jak iracjonalny jest ten koniec i nie może się odbyć prż kontekstu, co się działo wcześniej, więc na bardzo szybko kim był Borys przed policją?
Grałem w piłkę nożną w Rągowi. Y to było moje życie, moja pasja. Myślałem, że zostanę piłkarzem. Y trafiłem do Polski, trafiłem do Iwicznej. A trafiłeś, bo właśnie tu się zaczy trafiłeś, bo co ty zawsze miałeś? Bo ja jeszcze raz podkreślam, mówię ci, że dla mnie to jak [ __ ] no pies z Wikipedii. Jak miał policjant to ciebie
ojciec mimo namawiał na wojsko, ja już miałem to we krwi. Gdzieś tam zafisiowany byłem na maksa na to już wiele razy to mówiłem. Fajbusiewicz 997 i tak dalej. I tak się nakręcałem tą krzywdą ludzką. No zawsze tam gdzieś to stółby mi to siedziało, nie? że są takie, które krzywdzą ludzi i fajnie jest tym tema tym lać ich poobie, żeby zadość uczennić tym ludziom skrzywdzonym. No i tak powoli ojciec mówi: "Nie, weź nie synu, nie, nie policja, wojsko, ja tu w policji przepracowałem tyle i tyle".
Ojciec był policjantem,
tak? Żadne łakocie. Mówię: "Nie, dobra, dobra, dobra". Któregoś pięknego dnia przyszedł z pracy i mówi: "Ty, przyszedł mnie Grażynka kadrowa i powiedziała, że papiery złożyłeś do policji". Ja mówię: "No tak, no dzisiaj byłem". Nie, dlaczego ja o tym nie wiem? Dlaczego nie zaszedłeś do mnie i mi o tym nie powiedziałaś? Ja mówię: "Ty, no ja mam już lat 18, no to poszedłem i złożyłem". Tak. I tak naprawdę po ogólniaku od razu trafiłem do Warszawy na półtora roku i tak się zaczęła moja przygoda. Tutaj też w Warszawie tutaj tey w Warszawie też tam gdzieś mnie zaciągnęli do drużyny B-klasowej, bo okazało się dowódca kompanii gra w Bklasowej drużynie i mają spadki i widzieli, że tam na bramce stałem, to wciągnął mnie w to, im utrzymałem im drużynę, więcej wsiągnęliśmy, bo walczyli utrzymanie w tej jakieś tam nie A klasie, przepraszam. Yyy i tak się zdarzyło, że jeszcze mało mało zobaczyliśmy o awans, zabrakło nam punktu i trafiłem do na trening do Gwardii Warszawa. Pan Stasi Terlecki był trenerem, bramkarzem pani był Sowiński z Olsztyna był Wojtuś Stryszko, trenował w Gwardii. No i poszedłem na ten trening, bo mnie namówili jeden trening, drugi trening. Wojtek mówi: "Ty dawaj zostań tu będziemy razem ziomusie z Olsztyna z Warmi i tak dalej". Nie byśmy se trenowali, ale jakąś tam tą zajawkę policyjną miałem. Mówię i zrezygnowałem z tego. Później trochę żałowałem, bo ta piłka była w moim sercu.
Dobra, chwila przerwy. Jeśli i tak codziennie siedzicie z telefonem, to może warto, żeby chociaż raz na siebie zarobił. Freeash to platforma, na której wykonujecie proste zadania, gracie w gry, robicie ankiety i wybieracie wśród wielu ważnych ofert. Rejestracja zajmuje dosłownie chwilę. Fajne jest też to, że nie musicie czekać aż do 100 $arów. Pieniądze widoczne są praktycznie od razu. Wypłaty są już od 25 $ar, a możecie je dokonać przez PayPala, karty upominkowe albo inne dostępne metody. Jest też program poleceń, więc jeżeli zaprosicie znajomych, możecie zarobić jeszcze więcej. Link znajdziecie w opisie, a kod QR właśnie tu, gdzie pokazuję. A teraz wracamy do materiału.
No i zostałem tym gliniarzem. Skończyłem to i wiczną, powiedziałem spowiczny. Ja pierdzielę, co jest wis, że to jest wyższa? Nie, to jest,
nie to Iwiczna. To jest podstawa taka podstawa. Otrąbienie wojska. odrąbienie wojska w policji wiesz i to było fajne tam robisz idziz na patrole już wszystko generalnie PR jako policjant byłem w Gamie po zabójstwie Klepaka, Mańka zabezpieczaliśmy teren zabezpieczaliśmy teren śmierci zabójstwa pana generała Papały. Takie miejsca wiesz to prewencja zwykła, nic wielkiego. Natomiast patrole też to takie normalne patrolowanie ulicy, zwłaszcza, zwłaszcza Warszawa Śródmieście. Część na Pragę latała z chłopaków od nas. Ja tam kilka razy też byłem, kilka razy, nie zawsze wolałem na Śródmieściu sobie tam swoje robić rzeczy. Yyy, także to już taka
I to jest Warszawa, bo A ty jesteś z Olsztyna? Tak,
z Brąowa byłem wtedy. Z Brągowa byłeś wtedy. No ale później cała Korea w Olsztynie. Dalej Mazury i jesteś w tej Warszawie tą chwilę to takie szkolenie pierwsze i później jak jak to się staje, że jesteś w Olsztynie policjantem no i jakby ten moment od tych patroli do naczelnika CB szybko żeby nie zanudzić. Po prostu było tak, że trafiłem doą, miałem zostać w Warszawie z racji tego, że tutaj kadry ciężko pracowały i rozpatrywali bardzo późno raporty o przyjęcia do służby w jednostkach terenowych warszawskich. W międzyczasie złożyłem kwity do Mrąowa, dostałem się do Mrąowa, poszedłem do prewencji. Rewelacyjnie mnie ludzie przyjęli naprawdę bardzo charakternie. No zobaczyli, że tutaj Warszawa mnie tutaj wychowała solidnie, bo dostałem po po prętach dość solidnie po grzbiecie, dyscyplinarnie. Dyscyplina była solidna. zobaczyli, że można ze mną pracować, że można ze mną latać, robić, robić robotę policyjną. No i tak z perspektywy czasu trafiłem do wydziału, sekcji wydziału kryminalnego, przepraszam, w Komendzie Mrąowie. Zabójstwo na pikniku country. Przyjechali chłopacy z wojewódzkiej. Fajna, fajnie się razem realizowało robotę. Razem to zrealizowaliśmy tą sprawę trafiłem później do dział musiałem odejść z Mrąowa. Trafiłem do działu w prewencji w Olsztynie na krótki czas. Nagle przyjeżdżają koledzy z wojewódzkiej. Wzywa mnie pan dowódca Węgrzyn. Yyy, Marcinie, przyjdź do mnie. Ja już oczywiście dupa zmarszczona. Mówię, ja pierdzielę, znowu coś na pewno zmoczyłem, nie? Yyy, a dlaczego znowu coś? Bo miałem konflikt w komendzie mrąj z komendantem przez mojego tatę, ale to już tam mniejsza większość. W każdym bądź razie ma umarum przyjeżdża,
tata pracował w Mrąowie w komendzie.
Tak, tak, tak. Był radnym i z racji tego, że był radnym tam jeszcze udzielał się społecznie, to nie był za bardzo lubiany w komendzie. No ale to są były jego sprawy. Natomiast, natomiast wyszło tak, że wezwał mi dowódca, przychodzę, patrzę w pokoju siedzi dwóch kolegów, których jednego rozpoznałem jako tego człowieka, który pracował przy tym zabójstwie. Witamy cię. Cześć. Czy chciałbyś przyjść do nowo powstałego zespołu antynarkotykowego w kom w w komendędzie wojewódzkiej? Wiesz, zrobiłem fajne oczy, mówię: "No miło, sympatycznie".
No tak czy nie? Oni byli bardzo konkretni, bardzo krótki, krótko ze mną rozmawiali. Mówię: "No oczywiście tak". No to po rozmowie dziękujemy pani dowódcy, za spotkanie. Kawę wypili, poszli sobie, nie? Wstawiłem się w kwietniu 2001.
Przeprowadzka, tak?
Tak. Do wojewódzkiej. No i zaczęła się taka solidna robota, nie?
I jesteś. No ale ty jesteś w tym momencie w w grupie tej narkotykowej komendy wojewódzkiej i tam na tyle twoja robota się sprawdza, bo ja też, bo to to daje kontekst, że na razie jesteś dobrze oceniany, bo wiesz, mówię, twoje histą awanse, awanse, awanse i później to co się stało? To było tak, że ja byłem oddelegowany. Prawda jest taka, że byłem oddelegowany oddział w prewencji do na rok czasu miałem mieć delegowanie do komendy wojewódzkiej. Była impreza piątek, bardzo fajne klimaty były, impreza wydziału. Pan kierownik Krzysztof wstał, mówi: "No tu chciałem powitać w wydziale nowego pracownika. Gratuluję Marcin." A tu było pięć czy sześć miesięcy po moim przejściu. Ja mówię: "No ale jeszcze pół roku". Nie, nie, mówi, skrócamy, skracamy okres. sprawdziłeś się jest fajnie fajnie z tą pracujesz
cały czas in plus jakby opin super policjant super policjant zostaje z nami. No i co? No i zaczęliśmy pracować razem w tym zespole kapitalna robota. Wyczyściliśmy miasto Olszty z heroiny. Oczywiście nie my sami, bo też był fajny zespół chłopaków w komendzie miejskiej w Olsztynie. Też świetnie się dogadywaliśmy. No i to żarło, żarło, żarło, żarło, żarło. Pojawiły się pierwsze propozycje do CBSu. Ja się tak pląsałem, bo mi było dobrze w tej komendzie wojewódzkiej. świetna atmosfera, fajni ludzie. No ale powoli ci fajni ludzie zaczęli się wykruszać, odchodzić do CBSów, do innych jednostek policji, awansować, nie? No i tak wiesz, y ta fajna fajna atmosfera zaczęła się kurczyć. Znaczy ona nie była zła, ale zaczęła się kurczyć. No i w końcu po trzech latach tak naprawdę tego namawiania mnie też, żeby tu nie było, że jakoś wjazdora kupowali. Yyy, no bo
Lewandowskiego.
No, no, no. [śmiech]
Prawie trzy lata to może trwało, czy tam dwa dwa z hakiem. Yyy, już miałem być w CBSiu, przechodziłem, idę korytarzem, patrz, idzie mój były naczelnik z komendy wojewódzkiej, pan Janusz i mówi: "O, dzień dobry Marcini". On był wtedy, a kilka dni wcześniej był jeszcze wiceszefem CBSu czy szefem. Już miałem przechodzić do CBS, już byłem jedną nogą, patrzę, idzie on w mundurze po korytarzu w Olsztynie i dzień dobry pan co? Zapraszam się do siebie na zmier na robotę lecę. Później sobie polecisz na robotę. Okej. Poszed, [śmiech] poszedłem do niego do gabinetu. Nie, taki jak zmarszczony poziomek się na niego patrzę. No słucham. A on: "Słyszałem, że do CBSiu chciałeś pójść." Mówię: "Nie, ja przychodzę do CBSu, [śmiech] ty mnie nie zrozumiałeś, ty chciałeś pójść". Nie. Aha, fajnie. Wiesz, miałem z nim gęsto, miałem z nim ciężko, jak pracował, jak był naczelnikiem wydziału kryminalnego, bo trzymał reżim dyscypliny. Tak naprawdę to on wyhartował mnie na policjanta, bo masakra z nim przechodziłem. Ale zajebista robota, super wyniki, naprawdę kapitalne, kapitalne fakt w ogóle to podkręcanie śruby dzisiaj miło wspominam, aczkolwiek wtedy nie miło wspomina, niemiło to przeżywałem. W każdym bądź razie gdyby ja zawsze niego śmieję, że gdybyśmy dzisiaj byli w policji to on by siedział, ja też za mobing, [śmiech] bo to był inny czas, nie? No tam nie było litości, nie? Tam wiesz, albo się bierzesz do roboty, albo
to na jego cześć może. No mercy.
Tak jest. No [śmiech] mercy. Tak. I co? I co? I później wiesz, no jakoś tak się rozbełtało wszystko. Kilka spraw fajnych zrealizowanych jeszcze. Jak no oczywiście nie przyszedłem do tego CBSU, ale w międzyczasie tam jakieś zabójstwa powykrywaliśmy z chłopakami, takie fajne ciekawe sprawy. No i dobra, przechodzisz już. Nie, i nie ukrywam, że przeżyłem straszne rozczarowanie jak poszedłem do CBSu, bo po pierwsze sentymentem byłem sercem w komendzie wojewódzkiej z fajnymi chłopakami, z fajnymi ludźmi, z fajnymi robotami, a tu w CBSU zupełnie inny świat, nie? Ta jakość tego CBSU no nie była taka idealna, bo tak jak wszędzie no byli ci, byli ci ludzie, którzy ciągnęli tą robotę, ale byli też niestety tacy w większości, którzy czekali, aż tam kolega zrobi robotę, on się podklei. Ja też byłem z nim, nie wiesz, ja miałem takie historie w ogóle CBSI, nie? Jak szukałem laborki godzinami po nocach siedziałem, śledczałem, koledzy mi pomagali, taki znajomy z pokoju chodził, takim bisiorkiem kręci się na palcu, [śmiech] przychodzi, jak jest to ja m jeszcze nie ma. Nie
masz go, masz go.
No ale tak było, wiesz. Ja tam klepę dalej w komputerze, bo po drugiej stronie siedzi mój kolega, taki znajomy, kolega Adam informatyk i ja mówię, bo ja byłem ciemny ogród, jeżeli chodzi o komputery, o klawiaturę. Mówię, ty co tu wbić, żeby to wyszukać, nie? Ja on tam im mówię, wiesz, szukałem, dobra źle już zapiski, kolejna kartka i w końcu tak jest i koleś chodzi, masz go mam szefie, mamy go [śmiech] dzięki. Nie,
ale wiesz, może tu wykręcił jakiś amulet, może
Był jakieś czary, wiesz. Ja klepałem, a on kręcił. [śmiech] I was sumar wyszło tak, że wiatr ci robił, nie było ci gorąco.
I tak było, że w końcu i tak było też przy przy wręczeniu premii za tą robotę, bo stałem ostatni w kolejce, on pierwszy. [śmiech] Dalej kręcił. Nie, no, także było mi przykro, ale ale później powoli zaczęli ci ludzie fajni dochodzić, zresztą trafili.
Ale właśnie czym się różni policja od CBS-u? Bo, ludzie tak, ludzie tak właśnie totalnie. To są dwie niby instytucje, a ja tu jedni drudzy mnie zamykali kiedyś i tak jakoś no to poważniejsze sprawy, ale gdzie bardziej bolało? Powiedz. [śmiech] W policji. CBSy były bardziej kulturalne czasami za moich czasów, jakieś może nowe. A najlepsze to wszystkim na świecie wydziałom gospodarcze są gospodarcza jak przychodzi na zatrzymanie to zapuka, powie dzień dobry, da się kawy napić. No wiesz, tutaj nie. To jest policja generalnie centralna, biośledcze policji tak naprawdę robią wszystko, ale właśnie czym to się to większy budfort pracy, inna kategoria spraw, grubsze sprawy, grubsze tematy, przede wszystkim przestępczość zorganizowana, czy to ekonomiczna, czy dlaczego inny komfort powiedziałeś, no bo grupsze sprawy, mogą dłużej się poświęcić czasu na pracę. Komendy wojewódzkie, komendy powiatowe już w ogóle mają przekleństwo, czy wiejskie, bo tam jest ciągła, jak jak jak w przemyśle, cały czas jest przemiał spraw, cały czas złamania, rozboje, napady i cały czas się mieli. Czyli CBSIU masz jedną sprawę, dwie sprawy i możesz sobie ją rok czasu klepać, tak? I możesz sobie ją dłubać, wyść, żeby, żeby ją zrealizować, rozpowić, rozpoznanie, rozpracowanie na przykład w Komendzie Wojewódzkiej czy innych. Komenda wojewódzka ma nadzór, ale my przy nadzorze na przykład realizowaliśmy normalnie sprawę. To nie tak, że my tam siedzieliśmy w górze i jak tam słabo [śmiech] było, a u nas dobrze, bo żelazkiem przysmaży [śmiech] jechać. Nie, nie, nie. My tak nie robiliśmy. My, my normalnie żeśmy jeździli w teren, normalnie, żeśmy pracowali. Zresztą tak wspomniałem wcześniej, pan naczelnik Janusz powiedział, że jak kogoś przyłapie przy takim, przy takim właśnie nadzorze, to [śmiech] to będziemy w Godapi pracowali, nie? Czyli czyli 200 km od Olsztyna, a tam zawsze srogie zimy były. [śmiech] No także to już jest koniec końców, nie? To już dalej Bickiego. Byłem ostatnio w Ełku, bo nagrywałem z Marcinem Millerem i tak jak zobaczyłem gdzie jest Ełk, bo w ogóle się umówiłem na podcast i nie patrzyłem Iranu, jak se wkleałem, mówię, ale i tak powiedziałem, gdzie bym się mógł gorzej, se wyszukałem Godda, bym się gorzej, bo tam nie. Teraz teraz już inny świat, ale to ja pamiętam czasy jeszcze takie lata 2000, to naprawdę, nie, to naprawdę można było, nie, najprzyjemniej, najprzyjemniejszy był gabinet komendanta i butelka na stole. [śmiech] W tym CBsiu, tak jak mówisz, trochę rozczarowanie, trochę inne standardy i tak dalej. No ale tam w tym CBSP, bo ja cały czas wiesz, szukam tego momentu, kiedy się kiedy się coś źle i dlaczego się stało źle. Dalej jest okej, bo ty zostajesz naczelnikiem wydziału. To znaczy to nie jest tak, bo to było tak, że stworzyliśmy sobie fajny zespół, bo ja byłem w zespole, w zespole werbunkowym. Stworzyliśmy sobie taki zespół, prawie, znaczy było nas tam czterech, a pracowało trzech, a tak naprawdę dwóch. Dwóch kręciło, nie? Tego już nie było, nie? On tam gdzieś indziej sobie poszedł kręcić. I w każdym bądź razie wyszło tak, że realizowaliśmy sprawy na poziomie wydziału, czyli plantacje, czyli laborki, nielegalne produkcji narkotyków, czyli takie, no poważne strzały narkotykowe, takie już, które mógł się nie jeden wydział poszczycić tym. I one oczywiście wpływały na konto wydziału narkotykowego, bo my jako zespół werbunkowy byliśmy rozliczani z zupełnie innych zadań, czyli werbunk, werbunkowych, operacje specjalne, przygotowania, r, no tego typu zadbunkowy.
Ty werbowałeś nie policjantów, tylko Ozi. Tak, tak, tak. No bo wbunkowe to tak mówię, co ty w kadrach robiłeś, nie? Generalnie werbowałem ludzi do współpracy z policją, ze służbami, z policją, służę z policją. Do tego różne ofensywne metody pracy operacyjnej, realizacja tych ofensywnych prac operacyjnych. To generalnie tym się zajmowaliśmy, tak? Ale w ramach tego, żeby żeby oczywiście też nie te przebiegi nie były puste, no to gdzieś tam na boku sobie mieliśmy jedną, dwie sprawy operacyjne, które realizowaliśmy, tak? I realizowaliśmy, że tutaj laborkę trafiliśmy, tu trafiliśmy plantację, tu trafiliśmy tam jakieś dużej ilości narkotyków, nie? No a na tamten czas, no niestety wydział narkotykowy pod dowództwem pewnego naczelnika, nie dość wysokiego, no takich wyników nie osiągał. Jego i naczelnik zarządu, który był głównym szefem całego budynku, że tak powiem, z tych trzech wydziałów kryminalnego, ekonomicznego, narkotykowego, no nawet go prosił, dawał mu pudełko pustych zapałek, mówi: "Panie, błagam pana, masz pan pod sobą, nie wiem, tam 12 osób, zapełnij pan to pudełko, bo ja jak na pana patrzę, [śmiech] to normalnie delirki dostanie." No tutaj wiesz, z jednej strony się to kłóciło, bo dw cztery osoby, znaczy dwie osoby robią robotę, a tu, no niestety to trochę nie idzie, nie? I te sukcesy były przepisywane bardziej na wydział narkotykowy. No i w Warszawie, żeby to nie było, bo tam różne opinie krążyły, w Warszawie podjęto decyzję, to jeszcze nie byle kto ją podejmował, bo, bo były wiceszef, dwóch byłych wiceszefów CBSU. Pierwszy to był Jurek Kulczyk, drugi to był Zbyszek Maj, zresztą znana persona, czy to z Bizantium, czy z innych sytuacji, ale ja o nim zagłosowaniem powiem absolutnie jako wiceszef, zawsze go szanuję i bo w CBSU się pod nim dobrze pracowało, zdania są różne, natomiast ja swoje zawsze będę potrzymał jedno. Mi się pod nim dobrze pracowało. Podjęli decyzję, że ten tam jakiś tam wisiorek z tego tych werbunków, jak on tam, mikrze się nazywa, no to trzeba zrobić go naczelnikiem, skoro skoro takie roboty tu ogarnia.
O to tak to to jeszcze tym bardziej fajna decyzja, nie twoi, tylko gdzieś tam odbiło się to echem, nie? W Olsztynie te ty te ci ludzie, ekipa tych fachowców, człowieku, to on sam tam wylizał komuś, wie tam tych banda tych baranów, wiesz, takich idiotów typowych, nie kadrowców, że tak powiem, kadrowców zaparzyli se kawusie z mlekiem, lat, wiesz, elitarna jednostka i tam kminili, nie? [śmiech] Ty to na pewno on tam [odchrząknięcie] jeździł, wiesz, tylko ci ci ludzie nie mieli świadomości tego, że ja oprócz tego, że ogarniałem roboty na miejscu, to ogarniałem jeszcze inne rzeczy dla centrali i tego nigdy nie mówiłem, bo nie mogłem tego im mówić. A teraz możesz. Proszę, nie, nie chcę, tym nie rozmawiam o tym absolutnie. Inne rzeczy i kropka. Tak. I po prostu ja nie tłumaczyłem się. Nie, no, koledzy, nie jeżdżę, dupy nie liżę. Przepraszam, naprawdę robię robotę. Weźcie [śmiech] nie klękaj, wiesz, tam klękaj, przysięgaj. Słowo harcerza, bo to wiesz, bo to nie, nie, to są, to są czasami tacy idioci, bo to ludzie sobie wyobrażają pewnych policjantów jako, bo widzą wiesz, te mundury, to wszystko, nie? Nie, nie, to słuchajcie, wciśnijcie szpileczkę, wszystko opada i zostaje esencja człowieka. Nie, kurz opada, dym opada, powietrze ścieka i zostaje taka szprycha sucha. I to czasami u tego człowieka jest. Jakie potrafią teorie budować na twój temat? Ja się o tym zresztą przekonałem, nie może o tym później, ale jakie potrafi ta elitarna jednostka, ci fachowcy wybitni, często ci komentatorzy internetowi, wiesz, odpali se internet. No teraz mu dam, nie? I tam wiesz, jedziemy. Wiesz o co chodzi? Bardzo to bardzo często widać, że są to policjanci po słownictwie, po pewnych treściach. Ja już to kiedyś to czytałem. Mam kogoś, kto w rodzinie, kto to czyta, często się nakręca tym, mówi: "Daj se luz, to jest moja córka". Nie, nie, daj se luz, bo to nie ma sensu. To są ludzie, jakbym się nie odwrócił, tak moje cztery litery będą z tyłu. Co bym nie powiedział, będzie źle przekształcone, nie? A przede wszystkim jakby oni zyskują to, co chcą. Ty się wkurwiasz. Hejter chce, żeby się w jak masz, to on nie celu. Nie ma co się. Ale powiem ci więcej, ja ich nawet lubię. Ja do nich nic nie mam. Ja w ogóle polubiłem ludzi. Był taki moment w moim życiu, kiedy byłem zły na cały świat, na wszystkich ludzi, bym cały świat podpalił za to, co mnie spotkało. W perspektywie czasu polubiłem ludzi, nawet przez tą moją decyzję ostatnią, ostatnią też pogadamy. Ludzie znowu na mnie siedli, ale ja ludzi lubię. Generalnie powiem ci, że na nowo polubiłem ludzi i na nikogo krzywo patrzę. Wiem, że moja morda jest jaka jest i ona krzywo wygląda, ale staram się ten tą podkowę wykrzywić do góry, a nie do dołu. Ale naprawdę staram się normalnie do tego wszystkiego podchodzić. Uważam, że tym można coś fajnego zbudować, a nie kłótnią. Nawet tam ostatnio, wiesz, takie pewien pew ciekawa historia w ogóle pewne, dlatego o tym mówię, bo to jest właśnie nawiązane tego co powiedziałem wcześniej. Pewien pewien pan nadzwonił na napisał mi na Messengerze, że panie Marcinie, chciałbym panu dać prezent. Ja mówię: "Kurczę, no wie pan jaki prezent? Różaniec." Ja mówię: "Super, dziękuję bardzo. Czytałem pana historię, niesamowicie pana podziwiam i chciałbym panu w prezencie dać różaniec." Ja mówię: "Okej, super, bardzo panu dziękuję." Nie, wysłał mi go, może by nie było, mam go, wiesz, ale za chwilę będzie, ale wariat, wiesz, od tych brunatnych, nie od tych patroli, ale to później o tym. I go noszę, bo, bo, bo mam nadzieję, że panu szczęście przyniesie. Ja oczywiście zawsze byłem człowiekiem wierzącym, mało praktykującym, ale go sobie noszę i dobrze mi z tym i jeżeli to komuś przeszkadza, to na mnie nie patrzy. Oczywiście słuchaj i goś do mnie dzwoni, pisze, mówi tak: "Panie Marcinie, czy byłaby szansa, że pan nie robi zdjęć? Bym chciał siebie na stronie wstawić, że pan go ma?" Ja mówię: "Oczywiście, że tak." No wiesz, no zrobił to zdjęcie, wstawił na Facebooka u siebie, patrzę kilka dni temu, odpala się pewien fachowiec z Olsztyna, były CBsak, nie był wszędzie, wszędzie go rzucali. Nie mogli mu miejsca znaleźć. Też był w CBSU. Wypierdolili go do BSW w końcu, to tam też go mieli dojść i tak wszędzie odpala się. Ha ha. Miksza z różańcem. Mogę to powiedzieć? Tak. Chciałem mu napisać. Lepiej Miksza z różańcem niż czy z pewną częścią ciała w ustach. Mam ci przypomnieć, ale oszczędziłem to sobie. Wiesz. Przypomnieć? Czyli to nie jest wymysł. Zostawmy zostawmy to. Nie, nie. I powiem ci tak, nawet to ludziom przeszkadza, rozumiesz? Nawet to, nawet to ludziom przeszkadza. To jest po prostu niesamowite, jak ludzie potrafią się byle gównem karmić, nie budować te teorie spiskowe. I tak też właśnie zaczęła się moja, żeby to nie zanudzić, zaczęła się moja przygoda z tym budowaniem wokół mnie otoczki. Ja robiłem swoją robotę z chłopakami. Słuchaj, mnie nie interesowało, kto jest im grzmoci, na jakim prześcieradle, gdzie i tak dalej. Robiliśmy swoją robotę. To, że pewne rzeczy skomentowałem, bo miałem prawo do tego, tak jak inni komentowali. Natomiast nie ja podjąłem decyzję o tym, że będę naczelnikiem. Przede wszystkim jest jedna rzecz. Jeżeli ktoś z tamtych czasów zna byłego wiceszefa Cebesium Zbyszka Maja, pseudonim Beria, nie byle jak, to powinien wiedzieć, że no ja nie wiem, ja bym się nie odważył w ogóle tam go zagadać, nie? Taki miał facet charakter, temperament i renomę. Już nie wspomnę o panu Jurku Kulczyku, który również wywodził się ze struktur biura spraw wewnętrznych. Był kapitalnym przełożonym, świetnie się z nim pracowało, merytoryczny do bólu, pasjonat roboty i powiedział mi jedno. Robię cię, zrobimy cię naczelnikiem wydziału narkotykowego w Olsztynie. Jeżeli nie podołasz wyzwaniu, przepraszam za tego słowa użyję, będę pierwszym tym, kto cię z tego stołka wypierdoli. Rozumiemy się, Borys? Rozumiemy się, żeby była jasność. My tu pitu pitu gadu gadu. Jeżeli nie podołasz ścinam cię z taboreta. Rozgarniamy to. Tak jest. Było krótko rzeczowo, ale nie dla ludzi w Olsztynie.
To była rozmowa jakby face to face. Jakby gdzieś tam by osoby przy tej rozmowie, na konkretna. No nie brał mi, nie robił całego spędu. Mikrofon raz dwa trzy. Raz dwa trzy. Wszyscy słyszą, wszyscy miksza posł. Nie, no to staliśmy. To byli tacy ludzie. To nie byli ludzie tam się, a ty jesteś fajny, a ty jeszcze fajniejsza, ty jesteś Rambo, a ty jesteś. Nie, tam było konkretnie jeb je po barola. Do widzenia, rozumiesz?
Czyli cię wezwano do Warszawy, żeby ci to ogłosić, tak w uproszczeniu. Okej. Generalnie była, że miałem być naczelnikiem wydziału pościgowego w Warszawie. Ja z tego zrezygnowałem. Oczywiście później bardzo żałowałem. Uznałem, że przez jakiś krótki czas bym chciał być w Olsztynie, ale na bardzo krótki czas. Na bardzo krótki, nie, nie wiązałem swojej przyszłości z byciem w Olsztynie. No ale tak jak powiedziałem, siła wyższa, czyli ta ekipa tych ekipa fachowców przy tym LA bez laktozy, wiesz, tam sobie siedziała i szpąciła, na mleku migdałowym. Komandosi z pełnym pełną gębą, nie? I to mi się dało odczuć później, jak był mój szef taki Wojtek naczelnikiem zarządu. To już tak takie piętno tego całego tego tknucia pode mnie. Jakieś tam kradzieże samochodów, przebijane samochody, wiesz, rzeczy, które były dla mnie w ogóle abstrakcją, nie? Bo i to do mnie docierało, nie? Mówię, dlaczego oni ze mną wódkę piją? Rozumiesz? To było dziwne. Piją ze mną wódkę, krzywo na mnie niektórzy patrzą, a jak wychleją, te emocje puszczają. Wiesz, kiedyś się zamknę. Ja mówię: "Wodz, ale za co? Zobaczysz, kiedyś cię zamknę". Nie mówię: "Kurde, no tak, wiesz, było mi przykro z jednej strony, zapieprzałem swoją robotę, a z drugiej strony od naczelnika swojego zarządu, swojego przełożonego słyszę, że on ma mnie zamiar zamknąć, jakieś tam przestępstwa, ale bagatelizowałem to. Ale w pewnym momencie ja mówię: "Ty, ty chwila, zatrzymaj się". Nie, poczekaj chwilę, zatrzymaj się. Zacząłem myśleć, dlaczego coś tak się dzieje. Dopiero zobaczyłem, że wokół mnie są ludzie, których, których tak zawiść moich sukcesów, że chodzą do niego, mu tam, wiesz, pierdolą kocopoły na mój, przepraszam za słownictwo, opowiadają kocopoły na mój temat, nie? Ja mówię: "Kurde, coś tu się złego dzieje". Raz go zagadałem, spuścił mnie, no bo ja nie byłem tak blisko niego jak oni, dlatego moja siła przebicia była mniejsza. W końcu mówię: "Wiesz co, w dupie to mam, rób to chcę to". To był błąd. To był mój błąd kolosalny, największy mój błąd, bo gdybym zareagował, gdybym zareagował, nie wiem, z jednego zabetyzował drugiego, czy tam pisał raport, czy cokolwiek, pojechał do Warszawy, wyjaśnije to dowody, dowody, a ja po prostu zbagatelizowałem to, to kmienie, to suerstwo. Wiesz, do mnie podchodzili ludzie na mieście. Panie Marcinie, pan Boris. Takie m tak, no co się dzieje, no bo taka sprawa jest, bo do nas tu przyszło, bo mnie spotkało ostatnią, dwóch panów i mówili mi, że ja pracuję u pana w burdelu, bo ja jestem w ogóle tutaj na żołnierskiej w agencji towarzyskiej, a oni mówią, że pan pracuje, że ja pracuję dla pana. Nie, ja mówię: "[ __ ] zaraz jeszcze raz słysząc, że jestem prostytutką, nie chciałem się w miejscu publicznym z tą osobą pokazywać, no bo za chwilę zobaczy, a zobacz, zobacz, zobacz, ty już się z dziwkami prowadza lamus, nie, bo to wiesz, mówię, ty ktoś inny dla niego, to będzie tak, buja mnie. To, ale w policji jest tak, że człowieku, wszyscy są krystaliczni, tylko ty jesteś brudny. Wszyscy są krystaliczni. I ja mówię: "Przepraszam, do widzenia", ale mówię: "Ja pierdzielę, co tu się zaczyna w ogóle dziać koło tego wszystkiego". No i do brzegu. Jak uderzyła ta cała afera? No właśnie jak uderzyła i i ja w całej twojej historii, którą rozmowie naszej, którą ja naprawdę zrozumiałem jakby mechanizmy mnie do dzisiaj i to chciałem tak mocno dopytać, bo mnie osobiście interesowało dlaczego, bo to co się stało, jak ci uszyli, to zaraz też będziemy gadać, ale to z tego, bo ja w ogóle [ __ ] tak miałem dzisyć, jakieś interesy czyjeś były zagrożone, [ __ ] nie wiem, policja handlowała narkotykami, a ty nie mogłeś. Czego aż taką rzecz wyjebali tylko za zawiść?
Tak, tylko i wyłącznie. Nie, znaczy wiesz, późnie tam wpajano różne teorie, że to gdzieś tam na tym stoją, że coś tam, ale ja ja naprawdę całe swoje życie nie nie lubiłem knuć jakieś tam opowieści w sobie, wiesz, wersji założenia kryminalnych, [ __ ] hipotez, bo mnie to miałem głębokim poważaniu, bo ja uważałem, że mam nie mam czasu na to, żeby się dziećmi zająć, a będę siedział [ __ ] w nosie dłubałubał i myślał, kto kto mógł takie rzeczy zrobić. Natomiast w perspektywie czasu powiem ci tak, y to co się stało z nami wyszło tak naprawdę z budynku od ludzi z którymi ja pracowałem w tej cała ta sytuacja. Y, generalnie założenie było takie, że gdzieś tam przez te nasze pryzmat naszych sukcesów, znaczy wiesz, być być może, no nie wiem, ja tego nie dłubałem i tego nikt nie wydłubie, bo nikomu na tym nie zależy. Móg mógł ktoś tym mieć swoje jeszcze zewnętrzne interesy. Natomiast prawda jest taka, że wszystko co się urodziło w tej sprawie wyszło z naszego budynku. z ludźmi, z którymi ja chodziłem na odprawy. y rozmawiałem, powiedzmy sobie, potajemnie, niejawnie o sprawach operacyjnych, gdzie wiedzieli jakie są założenia, gdzie wiedzieli jakie są plany operacyjne i oni wychodzili z pomieszczeń i rozkminiali, dawali komuś cynę, co ja będę dzisiaj robił, co będzie robione dla biura spraw wewnętrznych. i budowanie tej teorii takiej właśnie sutenerstwa, kradzieży samochodów, tego się tyle nazbierało. W międzyczasie wyszła taka sytuacja, to jest też bardzo ciekawy wątek. Pracowując w zespole werbunkowym mamy swój fundusz operacyjny. To nie są duże pieniądze, to są na pieniądze, na bieżące wydatki. I wyobraź sobie, że przyszli do mnie chłopacy z zespołu wmkowego, których, którymi się rozstałem, bo odszedłem na czelnika, mówią: "Boris, mamy taką, mamy taki problem. Y, czy mógłbyś nam pomóc?" Ja mówię: "[ __ ] no od ręki nie ma problemu żadnego. Co się dzieje?" Ty, no bo ten i ten nas okrada z pieniędzy. Nie, nie wie jak was okrada z pieniędzy. No bo słuchaj, no mamy w szafie pancernej skrzynkę z pieniędzmi. No i systematycznie on tam sobie podbiera te pieniądze, jeździ z nami na jakieś kombinacje, rozpisuje krzywe krzywe posiłki i tak dalej i tak dalej. Nie, my się z tego musimy tłumaczyć i tak dalej, nie? Ja mówię: "No ale co ja wam mogę?" No. No dobra, pójdę z nim, pogadam, nie? Poszedł do mnie, mówi: "Słuchaj, bym cię bardzo prosił, nie?" I on tam zaczął swoje wigibasy stosować i tak dalej. No to ja też zastosowałem swojego wigibasa i on tam oczywiście im pogroził, że się, że mi pomoże w życiu zawodowym i suma sumarum wyszło tak, że ja zadzwoniłem do wyszedłem z pokoju, zwłem do kumpl Tomek, weź ty z tym pamparuchem pogadaj gównojanem. Gównojad innymi słowy gadaliśmy na ludzi, którzy kradną operacyjne kradną policyjne państwowe pieniądze. Gównojad mówię poź gównojadem porozmawiaj, bo jak ja tam jeszcze raz do niego do pokoju wejdę, to on przez okno wyleci. Mówię chłopakom kasę skubię systematycznie, to co jest grane i [odchrząknięcie] żeby był tego dowód. Prokuratura w Giżycku, w Giżycku prowadziła postępowanie, wystąpiła z aktem oskarżenia do sądu, ale o tym później. I oczywiście ja już w tym czasie byłem na rolkach, już mnie podsłuchiwali. Jak biuro spraw wewnętrznych to usłyszało, no to co zrobiło? Dawaj do kolegi Roberta, mamy [odchrząknięcie] do pogadania z tobą. Nie, podobno kasę kradniesz. No i oczywiście on tego nie ukrywał, że on lata na spotkania z nimi, donosi na mnie, tylko tak w pewnym momencie się wkurzyli na niego, bo informacje, które na mój temat przekazywał były nieprawdziwe, ale w jakimś stopniu przekazywał te informacje. Oni mu dawali dupoch ochron, że oni nie wywleką tej sprawy operacyjnej, tych wkradzieży tych pieniędzy tym kosztem, żeby on sobie na mnie coś tam wymyślał, jakiekolwiek bzdury. Suma sumarum sprawa trafiła do sądu. Ale co ciekawe i teraz uwaga, to jest ewenement w ogóle w skali mundurówki za łapówki, za kradzieżę pieniędzy państwowych. Ludzie wylatują dyscyplin karnie i są pozbawieni emerytury. Temu facetowi na pierwszej wokandzie sądarza warunkową sprawę. Wyobrażasz sobie? Czyli innymi słowy zwalniają go z policji, odchodzi z policji, ale on dostaje normalnie uposażenie emerytalne, nie ponosi żadnych konsekwencji kradzieży. Jest karany też przy warunkowy umur warunkowe. Jemu to ten warunek się skończył i on generalnie już nawet starał się do policji, ale oczywiście stan zdrowia mu na to nie pozwolił. Czyli generalnie my ludzie, którzy ścigaliśmy bandziorów, za co mam mamy cały czas problemy, a facet za ściganie przestępców, a facet, który blatał się z tymi chłopakami z BSW, szył nam buty, kradł pieniądze, nie poniósł praktycznie żadnych konsekwencji za to. No dla mnie to jest po prostu, wiesz, ewenement. Znaczy nie tylko dla mnie, bo dla wielu ludzi. Suma suma rum. Tylko, że wiesz co, ja tu cały czas to przyznę, bo teraz jakby bardziej rozumiem tylko to jest tak duże, to znaczy wiesz, w ogóle zarzuty prokuratorskie i tak dalej, nie wiem w jakim kraju żyjemy, ale zarzuty prokuratorskie to musi dużo osób jakby [ __ ] uczestniczyć w tym chcieć może to się nie udać, a jak wyjdzie, że my szyjemy i tak dalej bzdura. Wiesz to była bardzo by schemat, nie? To był bardzo prosty schem.
Ale jak to się myślisz zaczątek oni knuli przy tym late i oni się zwrócili ci twoi policjanci do wewnętrznej. Robimy, robimy swoją robotę. Generalnie jak zostałem naczelnikiem już zaczęły się, już zaczęły się sieć. Ja oczywiście pozbyłem się jednego pracownika CBSIU, znaczy pozbyłem się po prostu, powiedziałem mu słuchaj no sorry, ale no nie nadajesz się do tej roboty tutaj. Pomimo tego, że pracowaliśmy razem w wydziale kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, już wtedy wszyscy mówili, że jest lamusem zwykłym. Mimo to ktoś go ściągnął z CBSU. Dzisiaj sam ten ktoś k ściągnął z CBSU mówi: "Nie wierzę w to, że to zrobiłem. Przepraszam, nie wierzę, że to zrobiłem, bo to jest pomyłka niesamowita, drastyczna. Generalnie sieci są, generalnie sieci są zarzucone na mnie ze strony BSW. Do tego dochodzi, ale same z siebie BSW to zrobiło, czy oni się skontaktowali? Gdzie było to zarzewie? Pierwszy impuls od ciebie z budynku wyszedł sygnał do BSW, żeby się tobą zainteresować, czy BSW samo z siebie pomyślał? Nie BSW nie BSW samo z siebie, nie, to ode mnie z budynku wyszło od jednego z naczelników od jednego z naczelników wydziału funkcjonującego w strukturach zarządu olsztyńskiego, który bał się tego, że przez swoją dobrą robotę przez wysokie notowania w centrali ja mogę zostać naczelnikiem całego zarządu i między innymi jego. Zresztą jest takie nagranie, gdzie pewna osoba przede mnie nagrana opowiada jak on uczestniczył w intrydce pode mnie i ja wiem, że takich intryg było dużo, dużo więcej. Tylko tak naprawdę to ta rozmowa o której mówimy to jest właśnie ta. Tak. To co ja słuchałem, to to się udamy, żeby ludzie może mieli. Może nie ma problemu żadnego. Albo się z nimi dogadam albo mam przejebane. Znaczy mi powiedział, mówi: "Wiesz, że mówi raz, że wsadzę cię do pierdla. A dwa, mówi ci łapie." Tak mi powiedział. Powiedzieli, że przyjedzie do mnie policja, a nie powiedzieli jaka policja i że mam przed tą policją powiedzieć, że ty robisz interesy za grupą zorganizowaną zztyna. Mógłbyś wybrać to ode mnie zależy kogo podam. Nie wiem jak wyglądasz, że mi zdjęcie pokazał, mi powiedział, że [muzyka] nie będzie to konieczne, bo ty jesteś w tym samym budynku. No to powiedział, żebyśmy wyszli se na papierowską. No ale będziesz dupsko zbierał zaraz z dom tam trochę musieliśmy poczekać na to podwórku zanim wylazłeś. A on ci powiedział, żebyście wyszli na fajkę, bo zaraz będę dupę zbierał. Tak. Naczelnik tak powiedział. Zanim ty wyszedłeś. A czy oni się ciebie pytali, czy ty wiesz coś na temat Borysa czy po prostu masz coś znaleźć? Bo jak nie to tak może no mam na wkręcaj tak, że mam na wymyślać na niego. Powiedzieli, że umowa stoi. Jak ja zrobię swoje, oni dają mi spokój. Zapominają o wszystkim. No oni mnie kierunkowali, że on robi z nimi biznesy. Ale konkretnie mówili z kim? Tak. Wskazywali kogoś czy nie? Nie, no, że mam wybrać osobę z grupy zorganizowanej. Czy oni się narzucali w jakiś sposób? Co masz mówić, jakie, jakiej treści są? To jest jest mu polega moja współpraca z tą grupą narkotykowa. Co on ci dokładnie powiedział? Nie, no, że współpracujesz z grupą zorganizowaną, że głównie chodzi o narkotyki, narkotykowe biznesy. Czy czyli ja z nimi handlowałem czy tak i tak naprawdę i to jest rozmowa z kim te, żeby było? To ty rozmawiasz na tej rozmowie. Do tego dojdę zaraz do tego, ja do tego wszystkiego dojdę, żeby to chronologicznie poukładać. Dobra. I ten naczelnik kumplował się bardzo z policjantem biur praw wewnętrznych. Ja oczywiście, że nie byłem. Ja byłem osobą bardzo kontrowersyjną, noem arogancką, pewną siebie ze względu na robotę. Nie miałem czasu na jakiś tam farfocli, kto gdzie z kim. No panie robimy robotę, a oni się wszyscy głaskali. Zapierdalamy tam, nie ma o czym gadać w ogóle. Niech tam się liczą po dupach, po jajcach. My robimy swoją robotę, od tego tu jesteśmy. To jest CBS, ma być elita i mamy robić robotę, a tam co oni sobie z tyłu za plecami robią, to niech tylko sobie dobrze robią. Y i to był mój błąd, bo gdybym się zatrzymał i po prostu popatrzył na to, zareagował, to byłoby zupełnie inaczej. Ale nagle się okazuje, że no oczywiście pojawia się kolega Robert, który tam kradnie te pieniądze. Jest pan naczelnik Stasiu, który te intrygi sobie knuje. Jest kolega Maciuś z biura spraw wewnętrznych, kolega pana naczelnika i zaczynają sobie klepać pode mnie jakieś jakieś tam wątki i z małej kuli robi się duży deszcz. I teraz to co powiedział kiedyś mi pewien policjant wysoko postawiony, były oficer komendy głównej, to przyjechali do komendy głównej policjanci z Olsztyna zbior spraw wewnętrznych i przedstawili tak: "Mamy w Olsztynie naczelnika, który razem z innymi policjantami założył grupę przestępczą, która zajmuje się różnego rodzaju przestępstwami i ten balon urósł. Macie go zrobić." Wiesz, no [ __ ] taki taki news to jest. No taki news jest gruby z CBSU, nie? No jakby nie było, bracie, to jest potężna, to jest potężny atom. Centralne biuro śledcze, naczelnik narkotyków. Grupa przestępcza działa. No panowie, zapinamy mu na jajca, klemy i go jedziemy po całości. Y i to byłoby naturalne, gdyby było prawdziwe. Ja w pełni ich rozumiem. Natomiast jest tak, że dłubią, jeżdżą, dłubią. Co chwila docierają do mnie sygnału, że wycieki jakiś mamy danych naszych źródeł osobowych. To tu, to tam. Ja cały czas zastanawiam się dlaczego, gdzie to może być. No okazuje się, że człowiek, który z nami pracował, który kradł pieniądze, również pozwalał se na to, żeby do środowisk różnych wynosić dane personalne źródeł naszych. Nikt się tym w ogóle nie zainteresował, tak naprawdę.
Ile razy byli u pana goście z Bezwu? Jeździli ze mną kilka razy, ale raz nawet zajechali drogę, nawet dwa razy. Wiem, że chodziło o [muzyka] Miksza. Ale mówili panu wprost: "Daj nam coś na Marcina Miksze, to będzie panu łatwiej w życiu". Pytali, czy mógłby sobie przypomnieć o jakiś rzeczach, które były niezgodne z prawem. A coś konkretnego chcieli mieć? Chodziło o operacje finansowe, czy dzielił się funduszem? No i oczywiście wchodzimy w pewien temat bardzo poważny, który był zarzewiem tego wszystkiego. Pewna grupa przestępcza dość solidna, może nie nie wprowadzała dużych ton na narkotyków na nasze tereny Granizon Warisko-Mazurskiego, ale y no dobrze się pała pacała, dobrze się rozkręcała, dobrze hulała. Od kilku lat nie dawali policjanci lokalni nie dawali sobie rady i pewnego razu dzwoni do mnie chyba bodajże naczelnik i mówi: "Borys mam sprawę do ciebie. Czy mógłbyś z chłopakami przyjechać, pomóc nam tutaj temat ogarnąć, bo no bo mamy z tym problem, nie?" Kto? Naczelnik innego miasta. Tak, tak, tak. Ja mówię: "Oczywiście. Kiedy?" Ja mówię: "Jutro, jutro tak?" No nie ma problemu. Słuchaj, trzeba kć na gorąco. No to dobra, lecimy. Polecieliśmy bach, bach, zapoznani ze sprawą, wyznaliśmy delikwenta, wiedzieliśmy co to jest i zaczynamy, zaczynamy go robić. Pod to mieliśmy swoje źródło osobowej informacji. Yyy, no i oczywiście ja nie hamowałem się w pracy operacyjnej na telefonie, tam się wszystko zgrywało. Yyy, nie mogę za dużo powiedzieć, bo nie mogę ujawnić pewnych rzeczy z procesu, tak? Natomiast suma sumarum wyszło tak, że mieliśmy rozlokowane w jednej grupie przestępczej źródło, w drugiej grupie przestępczej źródło. Zrobiliśmy pewną pewną, tak powiem, pułapkę na nich, pewien taki myk, o którym też nie mogę teraz powiedzieć ze względu na na charakter, po co jeszcze sprawa trwa. Natomiast no nie było to złamanie prawa w świetle przepisów prawa. No ale oczywiście balon został w komendzie głównej nadmuchany. Panowie, jak tam ten naczelnik? No byliście, obiecaliście, co tam się dzieje? Generalnie patent, na którym nas zrobiono sprawa, to można byłoby pod każdy budynek komendy wojewódzkiej wydział kryminalny, pod każdy budynek centralnego wyświetego zarządu zarządu w CBSiu, postawić autokar, wszystkich policjantów pakować. To była normalna, pospolita robota. I pewnego razu, wszystko może byłoby okej, pewnego razu dzwoni do mnie naczelnik z Gorzowa i mówi do mnie: "Tak, witam cię". Cześć, ja mówię: "Witam. Czy ty znasz takiego i takiego człowieka?" Ja mówię: "Nie znam, ale znam o tym samym nazwisku, a innym imieniu." Jak się nazywa? Tak i tak. Idealnie mi pasuje. Też go szukamy. No to był człowiek, który nam, że tak powiem, przysparzał wielu problemów operacyjnych, służbowych. Po prostu instalacja mu się we łbie przegrzała. Policjant? Nie, przestępca, który Tak. Ja mówię: "Okej, zatem zajmijcie się nim, zróbcie to". I to też również zgrało się na rolkach. Oczywiście policjanci brac spraw wewnętrznych, jak został ten człowiek zamknięty, policjanci z biura spraw wewnętrznych pojechali do niego i powiedzieli mu: "Mistrzu jesteś tu, bo jesteś, bo cię Borys wystawił, rozumiesz?" A wiem to, bo powiedział mi to w sądzie. Przepraszam za słownictwo. Wszedł na salwy synu, wystawiłeś mnie. Ja wytłumaczyłem, mówię: "To nie, to nie nie ja cię nie wystawiłem. Po prostu załamałeś, załamałeś pewne zasady, które między nami panowały tylko i wyłącznie. Przegięłeś pałę i skończyłeś jak skończyłeś. Ja ci tłumaczyłem wiele razy. Natomiast jemu w pierwotnej wersji zostało to tak przedstawione, że CBS się na niego wypiął, sprzedał go, wystawił go, ile przez to ma problemy. No i chłopak zaczął swoją, ale to było osobowe, informacje, że coś to był współpracownik. Tak. No bo dla A dobra, dobrze. Okej, [śmiech] dobra. No no okej. No przegiął tu jakby stracił ten parasol. Ale ale nie to, żebyśmy się dobrze właśnie zmieli z tym parasolem, bo to wiele osób mówi o tym o poradą kwestię parasola. Ja zawsze ludziom tłumaczyłem yyy niezależnie od naszych relacji, bardziej zaawansowanych czy mniej zaawansowanych, że my nie stanowimy dla nich stalowego parasola ochronnego. My możemy w pewnych kwestiach im pomóc, bo policja pomagała, pomaga i pomagać będzie w różnych sytuacjach. Natomiast nie może być tak, że człowiek wyzwania i mówi: "Ty słuchaj, zabrali mi milion, dałeś tam ogarnę, żeby mi ten milion oddali". Nie mówię: "Misiu, coś ci się przygrzało". Drugi raz dzwoni to samo. Nagle się okazuje, że inna jednostka policji człowieka realizuje. Wychodzą im różne kwiatki przestępcze jego i mówi: "No szukamy". Czyli ja już miałem jasno zrozumienia, że gdzieś tam im się na rolkach zgrałem w kontakcie z nim. Nie będę swoich znajomych, kolegów robił w balona, a chronił człowieka, który rzeźbi jakieś gówno i odstawia numery. Ja mówię: "Okej, no porozmawiajmy, nie ma żadnego problemu, co potrzebujesz ode mnie." Nie wiem, czy to był sposób weryfikowania mnie. weryfikowania mojej lojalności względem policjantów, czy po prostu faktycznie potrzebowali pomocy. Suma sumarum zamknęli go. Jak go zamknęli, to nagle u niego pojawiło się biuro spraw wewnętrznych. No i wkręcili mu farmadon, że jesteś tu przez kogo? Przez Mikszeę, bo Miksza cię wystawił, rozumiesz? I chłop poszedł w 60 i zaczął opowiadać im różne, opowiadać im jedną.
Historię, jedną, nie kilka, jedną historię. Ale też sam był zbulwersowany, że no, łapaliśmy razem przestępców i siedzimy na oskarżonych za łapanie przestępców. Człowiek, który, przestępca, który notabene poniósł konsekwencje za handel narkotykami i mówi: "No, ale ja im pomagałem łapać przestępców i tutaj, co my tutaj robimy tak naprawdę, nie?"
Ale dlaczego tak się stało? Stało się dlatego, że no, ktoś w tej centrali obiecał, że tego Mikrzeug grilluje. Mamy go. Nie no, dostał za żółty. Sprawa jest gruba. No, bardzo gruba, przegrubna i tak dalej.
4 lata leżała w prokuraturze moja sprawa. Po czterech latach zostałem ponownie wezwany. Usłyszałem uzupełnienie zarzutów o 16 kg amfetaminy zrobione w Iławie. Tam też miałem ukraść jakieś pieniądze, gdzie ja byłem w hełmie, w goglach, z karabinem, w kamizelce, w realizacji, wiesz, no mówię, bzdury totalne takie krążyły, opowieści. Najgorsze było to, że tam, że ulica, ale że ludzie w mundurze w to wierzyli, nie, że takie w ogóle można to kit łyknąć, nie? I to było dla mnie tak naprawdę przerażające.
I ja mówię do prokuratorki: "No dobrze, no to co? No to >> to już dochodzimy do do tej całej afery, do zarzutów". Jak ty się dowiedziałeś o tym? Bo ja jeszcze to, co nie możemy mówić. A powiedziałeś mi prywatnie, to mów, to będziemy wycinać. Ale ciebie ktoś ostrzegł. Ty dostałeś telefon i >> nie, to było tak, że ja byłem na odprawie. Ja byłem na odprawie w Poznaniu. Nie musimy tego ciąć, jedziemy po całości. Mną dupę wycierali, to bo nie, ja nie będę tu nikogo krył, oczywiście. Przepraszam słownictwo. Natomiast było tak, że byłem na odprawie, podszedł do mnie chłopak jeden >> w Poznaniu na odprawie. >> Poznaniu na odprawie. Byłem w Poznaniu na odprawie kadry kierowniczej. >> Podchodzi do mnie policjant i mówi: "Słuchaj, tam masz problemy, bo się ktoś na ciebie sypie na 60". Nie znałem do końca szczegółów, ale powiedział mi zarys i widziałem, że się boi, że mi powiedzieć, że tam coś. Mówię: "Ty wiesz co, weź [ __ ] mówię, daj se luz". Nie dosłownie, no przepraszam, dosłownie, no mówię, chłopie, no niech się sypią, to jeden się sypie. >> No człowiek ma świadomość tego, co robi, tak? No to jeżeli mam świadomość tego, że aha, robisz sobie szybko, bam, bam, bam, bam. No nie, no nie ma tutaj żadnej zwały, nie? No dobra, tam temu lekko go za ucho pociągnąłem, ząb mu wyleciał. A dobra, to jeszcze po gości jak się roz >> Ale to miał zepsute, miał zepsute zęby jak. Ale ja mówię, Bory, o czym innym. Ty dostałeś, nie wiem czy może nie chcesz o tym mówić, to mówię, zniemy dostałeś telefon, żebyś pojechał jak najszybciej na komendę, bo chcą ci coś przekazać. >> To później, to później, później chronologicznie. >> To już było później, to już mówisz teraz o innej zupełnie sytuacji. To mówisz o pewnej sytuacji, w której ja już byłem zawieszony i byłem w Gdańsku. Zadzwonił do mnie mój kolega, były mój kolega, kolega, były komendant, naczelnik wydziału kryminalnego w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, a później były komendant miejski czy albo zastępca i mówi do mnie: "Słuchaj, gdzie jesteś, bo jest do ciebie sprawa". Ja mówię: "Siemanko Romuś, co tam słychać? Tam bajerek leje, nie [śmiech] proszę, proszę tego". Ja mówię: "No łeb ci siadł". Patrzę na mnie: "Ja, już godzina 19:00, to może chłop walnął kielicha i zaczyna służbowo ze mną gadać, nie?" Ja mówię: "No, ale o co ci chodzi?" Ty Romek, co ty? A on mówi: "Słu" mówi: "Marcin". Posłuchaj, sprawa jest poważna. Ja nie żartuję. Gdzie jesteś? Ja mówię: "[ __ ] znowu coś mi wiesz, się wyskoczyło, nie?" Ja mówię: "No, jestem w jestem w w Gdańsku". No to dawaj szybko do najbliższej jednostki policji. A ja mówię: "Chłopie, ja już wyjeżdżam z Gdańska". Jakie jednostki? Co się stało? Zatrzymany jestem. Nie jest problem, dawaj szybko. Ja wtedy szybko, ja mówię: "Słuchaj, to na spokojnie". A co by się stało? Bo ja też mnie zastanawiałem, jaką pytałeś i dlaczego on chciał do komendy policji, że macie macie wewnętrzne telefony, że mógłby spokojnie gadać i nie chciał przez. Nie, to nie chodzi o ostrzeżenie mnie. Ty mówisz o historii, która przez którą on mnie poinformował, że ma mi łeb z karku spaść i moje dzieci mają być porwane. >> Okej, okej. >> To była ta historia. To nie było, że ja miałem być. >> Dobra, dobra. I ty i ty wtedy to zrozumiałeś. Okej. I co? Mieli cię poinformować na komendzie i ty wtedy pojechałeś do. Pojechałem. Mówi: "Ty wyluzuj". Mówię: "Zluzuj gumkę". Mówię: "Nie ma problemu, lecę". Lecę do Olsztyna i możemy tam się spotkać i możemy pogadać. No i przyleciałem i tam poinformowano, oczywiście tam wyszło, że że turyści ze wschodniej granicy plus jeszcze jedna osoba z Olsztyna, która wcześniej mieszkała we Wrocławiu i tak dalej. Planują takie, tak, tak planują takie, takie, >> czyli to nie ma w związku z jakby z tą sprawą tych szytych sibutów. To jest za twoją pracę, czyli >> Ale to za twoją pracę, nie? >> Tak, za moją pracę oczywiście. Nie, nie, żebyś była jasność, yyy, ja nie zostałem poinformowany o jakiejś tam zasadzce na mnie, bo ja, ja tylko dostałem dostałem informację na odprawie, że coś tam nawet nawet inaczej mi nikt nie powiedział, że chodzi tylko o to, że coś się dzieje. Weź płyń, chłopie, daj. Jak się dowiedziałeś, bo to już przyzedłeś do prziaż >> dowiedziałem się tak, że byłem w zarządzie w pracy w budynku. Zadzwonił do mnie szef i mówi: "Marcin, no jest taka sytuacja, >> ten szef >> inny zupełnie, bo buzi się zmienił na, jak już nastał PiS do władzy, to przyszedł nowy komenda szef CBSie, to w policji standard taki, nie, że jak się zmienia władza, to się zmienia kierownictwo policji. >> No i oczywiście przyjdź szybko do mnie, bo sytuacja jest taka bardzo nieprzyjemna i tak dalej, bo ktoś ci wezwanie do ciebie jedzie z wezwaniem. No ja już styki połączyłem. Poszedłem do niego do pomieszczenia. Mówię: "Szefie, k ma przyjechać?" No, ten policjant Maciek z BSW ze swoim naczelnikiem. Ja mówię: "Mam do pana prośbę. Niech pan to wezwanie od nich odbierze, bo ja mogę źle po prostu zareagować na to." Nie no, mówię, jak te przyjdą tutaj i ja mogę ich zobaczyć, to po prostu mogą puścić mi hamulce i no może być niedobrze. Nie, proszę cię, zachowuj się normalnie i tak dalej. Oni tam z uśmiechem na twarzy przyjechali. Mi trochę tam hamulce puściły suma sumarum, ale dostałem normalnie wezwanie. Dostałem zatrzymany i to było dla mnie abstrakcja w ogóle, że do wprowadzenia do obrotu 2 kg marihuany >> będąc naczelnikiem, >> będąc naczelnikiem dostaję wezwanie do prokuratury. Nie mam żadnego przeszukania, nie ma nic, ale jedziemy dalej. >> Przy narkotykach jest zawsze. >> No tak. No bo to jest oczywiście, nie? Przy 100 g, a tu 2 kg. Ale okej. Jedziemy dalej. Pojechałem do prokuratury do Szczecina. Oczywiście pani prokurator poucza mnie, że nie mogę zeznawać, bo obowiązuje mnie tajemnica państwa i służbowa. Okazało się, że niektóre czynności, które były pode mnie wykonywane w trakcie prowadzonego śledztwa były bezprawnie robione, bo nie było zgody ministra na to. Ale oczywiście tam później zapis se to załatwili jednym telefonem, jednym kwitem tam szybko raz, dwa, trzy tam tego poogarniali. No, ale ja już to nie wnikałem. No pewne rzeczy nie nie mogli pewnych rzeczy robić, bo nie mieli zgody ministra na to, żeby odtajniać i tak dalej, ale to to już jest kwestia formalna. Natomiast chodzi o sam fakt tego działania przestępczego. No i oczywiście ona mi przedstawia zarzut, ja mówię: "No dobrze, no to co? Areszt?" Nie, dozór, nie, poręczenie majątkowe? Absolutnie nie. >> Może paszport mi chociaż zabierzcie. Ja mówię: "Nie, ale wiesz, ja ja byłem taki w szoku, że tak poważne zarzuty, tak poważna sprawa i nie ma żadnego środka zapobiegawczego". >> Zwłaszcza jeszcze raz podkreślam, jesteś policjantem, masz duże możliwości mataczenia, pływania na świadków. Ty wiesz jak to robić. Znaczy nie ulega jej tu chodziło o jedno, że jak jak zastosuje jakikolwiek środek, my się zażalimy, to będziemy mogli zapoznać się z materiałami sprawy, a wtedy gówno się wyleje i się okaże, że tam kicha totalna, żenująca i tak dalej, nie? Czyli żadnego środka zabezpieczającego, >> żadnego, żadnych poręczenia, żadnego dozoru, żad zero, nic bracie. Jak lazłem, tak wylazłem, tylko mnie zawrzono w policji. Nie no, jeszcze do tego stopnia, że jak wracałem do do Olsztyna, to mówię do kumpla: "Ty, no generalnie to już my jesteśmy zawieszeni." No chyba tak. No to co? Jedziemy do Jesteśmy po robocie, tak? No to jedź do sklepu, do nie powiem jakiego, żeby reklamy nie robić. Kupiliśmy zimną schłodzoną, ogórki, konserwę i tak żeśmy dojechali do Olsztyna w zabawie. No, bo żebyście mnie źle nie zrozumieli, dla mnie to było [ __ ] śmieszne. Ta cała historia w ogóle dla mnie była śmieszna. Nie, ja mówię, ja, ale się chłopaki nastarali, żeby coś takiego rozkminić. Robota policyjna to nie jest coś, co każdy sobie wyobrażał, że Miksza wziął z magazynu kilogram albo zatrzymał lumpa, pałów mu nawalił. Co tam masz w kieszeni? Pół kilo. Dawaj 100 g. Dobra, 400 w to kieszeń, stówę w to, bo tutaj to będzie moje, żeby się pomyliło. To do magazynu, to do dla siebie. Rozumiesz? Szanowni państwo, w ramach realizacji sprawy. I teraz generalnie suma sumarum prosiłem ją o szybkie zwolnienie na stanicy służbowej, żeby wyjaśnić. Dawaj szybko, żebyśmy mogli wyjaśniać. Totalne olanie tematu. Totalne olanie tematu. Cztery miesiące czy pięć miesięcy w końcu nas wyzywała też zupełnie nieprzygotowana, nieprzygotowana do sprawy. No i suma sumarum wyszło w międzyczasie to, że pewnie ludzie byli nakłaniani do przestępstwa, czyli żeby namawiać namawiali nas ich, żeby nam je zeznawali i tak dalej. [parsknięcie] Ludzie to znają, nie będę tego opowiadał. Minęły cztery cztery lata. >> Dużo nagranie jest. >> To nagranie później. >> Czy jeszcze później. Dobra, dobra. Suma sumarum wyszło tak, że [ __ ] minęły cztery lata. Ja mówię: "Kurczę, no nic się w sprawie nie dzieje, nikt mnie nie zaprasza, nie tęsknią za mną, nie piszą do mnie nic nie". Ja mówię: "Kurde, tak grubej sprawy, poważnej, wiesz?" Nie. Chwilę przerwy kochani na sponsora kanału, czyli na tego wspaniałego hipka, którego tu trzymam. Mister [parsknięcie] smaku, dieta pudełkowa, catering dietetyczny, bardzo dobry, w bardzo dobrej cenie. Serdecznie polecam. I mogę wam teraz powiedzieć, że jak wpiszecie kod Szalone 26, to dostaniecie 26% taniej całą dietkę i tam nie ma jakichś okresów, bo są różne promocje, ale ja bym zą 35, a tu możecie sobie zamówić i na tydzień, i na miesiąc, i na dwa miesiące, i na trzy dni. Nie wiem, czy można. Kod szalony 26, mister smaku w bardzo dobrych pieniążkach, bardzo pyszna dieta. No, ale po co dzwonić, po co pisać, po co tęsknić, jak już jest chłopautowany, wycięty, nie stanowi zagrożenia, nie ma go, to tylko nie robi wyników, nic nie to, to już nie musimy, nie musimy się starać. My jesteśmy najlepsi. Tak. Zapasz lata. >> Mdałow skończyło się. Idź, >> idź połow. >> O [ __ ] z krawskim nie wypije. >> No dokładnie. I wiesz i tak to iś są żarty, ale taka jest prawda. W końcu minia 4 lata prowadzonego śledztwa wzywa mnie do prokuratury taka uradowana nie i że ona uzupełnia mi zarzuty o 16 kg amfetaminy zabezpieczone w Iławie przy dwóch bardzo poważnych gangsterach z Kołobrzegu. Ja mówię: "Pani sobie ja robi teraz, a jak to miało wyglądać?" I ona mi przedstawiła schemat, jak ja znaczy tak to przedstawiła, że ja tego nie rozumiałem, ale zauważyłem, że ona też tego nie rozumie, nie? Ja mówię: "To jeszcze raz pani to powtórzy". Przestań pan mi tutaj wymyślać, nie? Ja mówię: "No, ale czy może pani powtórzyć to, co pani przed chwilą powiedziała jeszcze raz chronologicznie?" I ona już tak wiesz, nie widziała jak z tego wybrnąć? To mnie jeszcze opierdoliła wszystko, że wnikam. Nie, nie wnikaj pan. Są zarzuty. Jest napisane. Tak jest napisane jest. Zamknij pan mordę. Podpisujesz pan czy nie podpisujesz? Krótka piłka. Ja mówię: "I wtedy znowu zacząłem: No to teraz to już areszt. No od razem 18 kil. 18 kg wprowadzenia do miałem. Teraz już areszt, nie >> dozór, nie poręczenie majątkowe, zakaz opuszczenia kraju". Ja mówię: "Pani, daj pani chociaż jakiś dozór, bo co ja chłopakom na dzielni powiem przecież powied, [śmiech] że się na papier rozprułem, że w koronę poszedłem". Mówię: "Kobieto >> przy 18 kg narkotyków". >> Tak, tak dokładnie. >> To powiem ci, że przy małej koroni by się zatrzymali. >> Ja przepraszam, że tak to w formieam, ale to jest to jest takie kuriozalne, że wiesz, no dzisiaj mogę to ja oczywiście jestem w trakcie procesu cały czas coś ci apelacji to się może ja wiem jak to się skończy, bo ja mam do tego przeczucie, bo wiesz jeszcze po tym ogłoszeniu mojej ostatniej decyzji to już w ogóle. Natomiast do czego zmierzam, yyy sama fabuła tego scenariusz tego ukręcenia to jest naprawdę bardzo przyjemne. Ja ja miałem ze sobą wziąć y uzasadnienie pewne yyy żeby ci je pokazać i może ci je wyślę w międzyczasie, bo ono jest jawne. >> Ono jest jawne. To jest ciekawostka, że sądzony byłem w pierwszej instancji w sali niejawnej, natomiast wyrok, [śmiech] wyrok został odczytany na sali jawnej przy kamerach Polsatu. Przy kamerach Polsatu. y >> czyli jak do tego doszło nie można mówić, ale co się doszło można znaczy generalnie ja nie mogę mówić, bo ja byłem tak pouczany, że przed mediami nie mogę występować, natomiast w sądzie wszystko było odczytane, pokazane twarze źródeł osobowych informacji. Masakra w ogóle, masakra. Aż mam gęsią skórkę, nie? To w ogóle jest nie do pomyślenia, nie? >> Jakie to te zarzuty, bo żebyś żebyś ten, bo te śmieszne, te imitacja to, to żebyś to jeszcze raz powiedział. Co ty według in co ty według nich zrobiłeś? nieudolne usiłowanie prowadzenia do bratu substancji. >> Ale jak miałeś to zrobić próbacując prz przez gangsterami? Jak no ten schemat, który ona się myliła i nie myliła? Powiedz w obu przypadkach, co ty miałeś jako naczelnik zrobić de facto fizycznie z tymi narkotykami? >> Generalnie dobra, generalnie generalnie jest tak, że >> bo pewnie to jakieś wydarzenie takie było, a ciebie pod nie podpięli. Tak. >> Pewna grupa przestępcza z miasta A pojechała do miasta B coś odebrać. Pojechała do tego miasta, odebrała to, wróciła do miasta, do miasta. A rozpakowała to, okazało się, że to jest gówno szlam, trawa y kiszona, popryskana i tak dalej. >> Okej. >> Zdenerwowali się i postanowili to odwieźć. No i to odwieźli i tak dalej. Generalnie scenariusz się powiódł, wszystko było idealnie, bo my swoje ugraliśmy, wiedzieliśmy o co chodzi. Natomiast y y to jest to nieudolne usiłowanie. >> Ale co tobie zarzucają, że ty byłeś jednym z tych co to wozili, >> nie? że ja, że to były narkotyki, gdzie już wiadomo, że to nie są, że to nie były narkotyki. >> Aha. Wyście to jakby Okej. >> Nie wiem. To chyba dobra. Dobra, dobra, dobra. Była podkładka, żeby to swoje ugrać, a oni powiedzieli, że to ta ziśnięta trawa, ty ją chciałeś sprzedawać na ulicy. >> Nie, nie, nie. Przyjdzie czas zaprosić jeszcze raz cięż. Generalnie, generalnie nie ma tam żadnych narkotyków. Zresztą, co też co ciekawe jest to ujęte w dokumentacji sporządzonej przez funkcjonariusza biura spraw wewnętrznych, który napisał jak to wracało z punktu A do punktu B, nie z pilotowaliśmy to, nie zatrzymywaliśmy tego, bo nie wiedzieliśmy czy to są narkotyki czy nie. Także nie, że że nie, że miał pewność, że to nie są narkotyki w takim kontekście, rozumiesz? Czyli miał świadomość tego, a mimo to ułożyli prokuratorce zarzuty, które ma nam ogłosić, że wprowadziliśmy do narkotyki. Sami w dokumentacji potwierdzają. Innymi słowy, w materiałach procesowych jest wiele dokumentów, które potwierdzają brak popełnienia przez nas przestępstwa, więcej masę popełnionych przestępstw przez biuro spraw wewnętrznych, ale generalnie nie rozchodzi się o tych fachowców z BSW, tylko o Mikrzie i kolesiów. Dlatego skupmy się na Mikrzie i koledze, prawda? >> A z tymi, a z tą amfetaminą też kil co miałeś zrobić? Ja gdyby nie, bo teraz każdy nikt się nie liczył z tym, że no tak się życie potoczy, że taki Mikrze będzie siedział sobie uszalonego reportera czy gdzieś jeszcze indziej mówił pogadamy se szczerze jak to wygląda. Oni się tego nie spodziewali. >> Spodziewali się dokładnie też głaz. >> Cała historia będzie taka, że coś tam se poukładają, coś tam se poszyją, tu przyzyją kawałek buta, tu kawałek swetra i wyjdzie kurtka. No niestety [ __ ] nie szanowni państwo, życie pokazało tak, że jestem tu gdzie jestem, byłem tam gdzie byłem i ma otwartą przyłubicą o tym mówię więcej. Ja w sądzie na wokandzie powiedziałem jedną rzecz. Wysoki sądzie, ja nie mam się czego bać w tej sprawie. Wszyscy o wszystkim wiedzą. Dlaczego nie możemy zaprosić tutaj telewizji TVN, Republiki, Polsatu? Niech to wszystko pokażą ludziom. Dlaczego ja mam przyjmować opluwanie na ulicy? Bo ludzie dalej słuchają jakichś głupich teorii. Tu wszyscy i tak wszystko o wszystkim wiedzą. Tak. To też się stało na końcu. Ja sam zabroniłem puszczenia tego materiału w Polsacie. To o czym powiedziałem, bo pani sędzia pozwoliła na pewne nagrania treści, które nie powinny użyć światła dziennego. Zagrażają one życiu i bezpieczeństwu człowieka. Rozumiesz? Informacje zostały wizerunek pokazan >> takich historii było dużo takim smaczkiem w ogóle tej całej historii jest powiem ci na wokandzie >> pani Bogator też ci podobno >> A to ona jest mistrzem świata dla mnie, nie? To jest w ogóle fenomen, znaczy tamte jest picie wspólne kawki, delicje w gabinecie w są paluszki słone, nie słone [westchnienie] >> w ogóle to jest ewenement. Yyy robiliśmy swoją operację pod to wszystko, żeby ustalić skład grupy przestępczej, bo to był bardzo ciężka ekipa do zrobienia i wyobraź sobie tak wszystko fajnie poukładaliśmy, że pewnie ludzie się spotykali i nawet nie wiedzieli, że ten to jest pozapinany z CBŚ, ten też z CBŚ. Taka konfiguracja mieszana osobowa, że nikt nie wiedział kim jest, jak jest i tam o co chodzi. I uwaga, prokuratorka oczywiście mówi: "Pan wprowadził w stan zagrożenia ludzi bezprawi w sądzie, wiesz, tą swoją przemowę taką poniosłą, nie? Pan wprowadził, pan zrobił, pan to, pan tamto". Ja mówię: "Kobieto, o czym ty do mnie mówisz?" No i teraz słuchaj, w pewnym momencie mówi do jednego gościa osobowego źródła informacji, które pracowało przy tej sprawie. Pan mi powie, panie PIP, w którym momencie całej operacji pan się dowiedział, że ten człowiek PIP jest agentem CBŚ? A człowiek, który można powiedzieć w swojej stronie, bo jest 60 dla niej. Teraz ona jak teraz. Ja wcześniej tego nie widziałem. Teraz pani mi powiedziała, [śmiech] >> czyli ujawniła tajemnicę. >> Tak [ __ ] mi zęby wypadły. Ja patrzę na to wszystko i mówię: "Jeszcze raz pani to powtórzy". Dosłownie nie powtórzyła, ale ona mówi do gościa: "Pan mi powie w którym momencie tej całej operacji pan się dowiedział, że tamten człowiek jest agentem CBSU. Nawet tego nie uzgodnili, wyobrażasz sobie?" A on tak stoi, się patrzy, taki fioletowy. No jak teraz? No teraz pani powiedziała, tego wcześniej nie widziałem. Nie [śmiech] >> wysoki sądzie mówię przecież ta kobieta ujawnia tajemnicę państwową i służbową. Dobrze, spokojnie, spokojnie się stało. Ten dobrze, >> tak dosłownie, wiesz, przepraszam za komedię, ale [ __ ] ludzie, wie co powiem wam tak, żyjemy w państwie z karton gipsu, nie? Ludzie się starają, fachowcy naprawdę. Ludzie, żeby coś zrobić, poukładać, dopiąć, żeby zrobić robotę, nie? A tu [ __ ] przychodzi jakiś pan paruch, rozpierdala wszystko w mak i ci mówi: "To ty wyrządziłeś wysoką społeczną szkodliwość czynu?" Ja przez tą kobietę, przez jej działania z biurem spraw wewnętrznych, chłopak musiał uciekać z własnego domu, bo chcieli mu chałupę spalić. >> Ale to właśnie o tej sytuacji mówisz? >> Tak jest. Dokładnie tak. Jeden z tych ludzi, którzy na tej wokandzie występuje uciekał z miejsca zamieszkania, bo przez ich [ __ ] tak tajne działanie grupy przestępcze przyjeżdżały mu chałupę spalić. Musiał zmienić miejsce zamieszkania, chował się przed nimi, uciekał. Nie przez naszą współpracę, bo my wszystko pięknie zakamuflowaliśmy, nie działania przestępcze, bo my tą całą ekipę, pod którą to wszystko było później wcześniej planowane, pozamykaliśmy na przemycie narkotyków z Holandii. Wszystkich łącznie z jednym źródłem. Drugie też się wpakowało w Norwegii. Wszyscy siedzieli do sprawy, rozumiesz? Zamysł tego wszystkiego był jeden. Upierdolić tego człowieka po prostu. Jeszcze powiem ci jeszcze więcej [odchrząknięcie] coś bardzo ciekawego. Podczas procesu na wokandzie 6 sandant mielimy temat dopalaczy. Zacznijmy od początku. Może jestem radykalnym przeciwnikiem narkotyków i syntetyków jakichkolwiek. Nie podejmuję żadnej debaty na temat legalizacji narkotyków. Podejmuję debatę na temat jak pomóc młodzieży by w ogóle nie spała. I na tym jest koniec tematu. I teraz >> wiem, mówiłeś to też prywatnie >> i dokładnie mam takie zdanie i [ __ ] nikt go nie zmieni. I teraz posłuchaj uważaj inną rzecz. Osiem wokant czy siedem mielimy temat dopalaczy cały czas. Ja mówię: "Wysoki sądzie, dlaczego my o tym rozmawiamy? Dlaczego pani prokurator porusza temat, który nie jest przedmiotem zarzutów, który nie powinien być w ogóle rozpatrywany?" Przyjeżdża świadek koronny bracie na sprawę, który w ogóle nie zna mnie, nie zna sprawy, nie zna ludzi, zaproszony, show zrobione, komandosi chłopaki z Boa, z ochrony świadka stoją. Fajnie to wygląda, zajebiście i teraz uważnie mnie słuchaj, to jest bardzo ważne. Przerwa w rozprawie, wychodzimy. Nota bene, cała ta sprawa urodziła się od dopalaczy. Za to co ten szukali tego jednego człowieka Gorzów Wielkopolski szukał go za obrót dopalaczami. On przelał pewne dużą ogromną kwotę pieniędzy z konta na konto. GIF to zabezpieczył, dlatego się nim zainteresowali. Po wejściu na kwadrat znaleźli drugą drugą taką samą część kwoty razem milion złotych na wokandzie. Mielenie mielenie tematu dopalaczy. Dlaczego? Dlaczego pan zamknie mordę? My tu swoje rzeźbimy? Wychodzę na przerwie do toalety. Wchodzi ze mną pełnomocnik tego człowieka. Bardzo fajny facet i mówi tak: "Pan naprawdę nie wie, dlaczego rozmawiamy o dopalaczach? No nie jest pan głupim facetem". Mówię: "Kurw aż wstydź się przyznać, że nie wiem". Nie, bo wyjdzie, że jestem głupi. >> Może jestem. >> Kurde, wiesz, wygląda na inteligentnego, a słoma z butów wystaje. Ale mówię, no nie wiem, pan mi powie, bo wie pan, jak tutaj wykażemy w tej sprawie, że chłop padł ofiarą waszego działania, że wykonywał wasze polecenia, że też na wasze polecenie handlował dopalaczami, to prokuratura będzie mu musiała mu oddać milion złotych. Ja mówię: "Przepraszam najmocniej, czy on nas przehandlował za bańkę? Czy prokuratura kupiła sobie za milion złotych zeznania na nas?" No mówi: "No na to wychodzi". Adwokat, który go broni, który na tym miał zarobić, który na tym miał zarobić, który miał z tego mieć korzyść. On mówi: "Mówi: "Dlaczego pan mi to powiedział?" "Wie pan co, bo mnie to kurwstwo trochę denerwuje. Przysięgam ci, >> to jest ciężka afera". Nie, >> nie, ale ja, ale to nie ma, ale dla nich nie ma afery żadnej. Jestem w ogóle ciekaw, jak się skończyła ta. No bańkę prokuratory, żegała, żeby kto chłop coś napierdolił. Wyzyga, bo oni te pieniądze są zabezpieczone. Te pieniądze, jeżeli oni go wybronią, jeżeli on się jeżeli on podtrzyma zeznania w tej sprawie, >> wystarczyłoby, żeby on w tej sprawie powiedział prawdę. Tak, przygotowałem gówno na oszustwo, żeby zobaczyć jak będzie szlak przebiegał, a jak będzie towar przebiegał, kto po niego przyjedzie. Rozumiesz o co chodzi, czy jeszcze nie? >> Doskonale. >> Doskonale. Przygotowałem gówno szmelcu, dlatego to wróciło. A jak 2 plus 2 = 4. Wszyscy to rozumieją. Znaczy wszyscy rozumieją, ale mają nie rozumieć, żeby mi przypierdolić. Wystarczyło, żeby on powiedział prawdę, a on dalej na tarczywie szedł w kierunku narkotyków. Więc pytam się, ale dlaczego on to robi? Bo tam jest bańka, bo tam jest milion złotych do odzyskania. Rozumiesz? I ja to w sądzie mówię, wysokie sądzie, ja już się wkurwię, mówię na wokandzie, mówię: "Przepraszam panie mecenasie, to zrobię, ale no nie mogę tego dzierżyć." Nie mówię podczas rozmowy padły takie słowa, nie? powiedziałeś to, że powiedział normalnie tak oczywiście, jak najbardziej ja mówię czy to jest normalne pani powie nie słuchaj generalnie to było tak zlane jak to czy pan kiedy pan kiedy się dowiedziałeś że jesteś agentem policja tam to nie był tak samo było tutaj nie po prostu ja już usiadłem na dupi se myślę przepraszam że to powiem to wszystko wiesz mówię niech się dzieje co chce róbcie co chcecie nie jeżeli to jest ta praworządność wasza że ma tak to ja wiem bo to było w piwnicy jak tutaj >> no właśnie powiedz coś o tym bo ty mi opowiadałeś też ciekaw Gdzie miałeś proces? Co powiedział twój adwokat? na sali niejawnej gdzie nie ma >> co znaczy sala niejawna >> to jest to jest ona jest wygłuszona bez żadnej rejestratorów chodzisz tam przez śluzy czyli cię sprawdzają czy tam w gałkach w dupie czegoś nie masz przylepią ci każdego pozdrawiam serdecznie tych ludzi którzy stali na tej śluzie mega ludzie naprawdę mega szacunek od nich mega wsparcie od tych od tych od tych chłopaków stamtąd naprawdę coś wspaniałego. Poznali moją naszą historię, oglądali programy i naprawdę mega nas szanowali i wspierali. Generalnie wchodziłeś na golasa. >> Czyli w sądach są na golasa. >> Znaczy w sumie na golasa w samym sensie bez żadnych okularów, bez takich rejestratorów, >> ale ale to i w sądach, bo ja pierwszy raz się z tym spotykam, znaczy ty już mi to opowiadałeś, że w sądach, może nie w każdym, ale w sądach są takie sale, które i one są po co? Dla jakiś procesów właśnie tajemnic państwowych materiał niejawny kontrole operacyjne podsłuchy, jeżeli materiał dowodowy stanowią materiały niejawne, czyli kontrole operacyjne, czyli materiały z operacji specjalnych, podsłuchy, czy to inaczej w sensie kontroli operacyjnych, tego typu rzeczy. Jeżeli materiał dowodowy powstał w wyniku przekształcenia materiału niejawnego wjazdu, >> okej. Okej, wtedy jest musi być ja i oczywiście taki materiał był u mnie, a takim najlepszym, dobra powiem to, takim, takim najbardziej hardkorowym materiałem dowodowym w mojej rozprawie jest jak pijany dzwonię do policjanta tego właśnie, z którym też na ławie zasiadam i relacjonuję mu imprezę pożegnalną, jak tam wszyscy go podchodzili, całowali, a ja już taki lekko wypity powiedziałem, żeby na [ __ ] go całujecie w rękę, w dupę zacznijcie go całować, nie? [śmiech] Bo ja go nie chciałem całować w rękę. Mówię, no ludzie, no szanujmy się trochę, no nie będę z siebie łachudry robił, bo to chodzi wodzu, nie tak robi. >> No takie wiesz, no takie no no pod ja nie wiem jaki to masz taki rytuał był, no nie wiem, nie wiem, może starych ludzi, ale ja takiego rytuału nie uznawałem. To powiedziałem, no co będziecie się pierdolić, no Wojtek się wypnij, ustaw się centralnie, oni niech tam cię celują w te elito środkowe tylnie. No, bo, no, bo wiesz, no to dla mnie to jest przykre. Tak. >> Poważni ludzie, poważni ludzie, poważna formacja, poważne funkcje, a zachowują się naprawdę, że pożalcie Boże, nie? I to takie było dla mnie mega, mega przykre. No i to było puszczone, napuszczone na wokandzie. Ja wtedy mówię do, do pani sędziny, muszę pani powiedzieć, że w ogóle ciężko siebie samego słuchać, zwłaszcza po pijaku, nie? Ja mówię: "Jestem dumny z siebie". Dumny, bo pamiętam, że wtedy wypiłem dużo. [śmiech] Czy zawsze dużo wypijałem? Dumny z siebie jestem, że tak składnie, ładnie poukładałem zdania [śmiech] i sam siebie zrozumiałem tej wypowiedzi i w ogóle sama wypowiedź nie była głupia, nie? I ona się uśmiechnęła tak pod nosem, nie? I to był materiał dowodowy. Ja sobie też uświadomiłem, że pani prokurator nawet jakbym z koleżanką jakąś tam prowadził dyskusję na zasadzie jak było wczoraj, a powiedz co ci się podobało, to też by to tak, żeby niech pani zobaczy rodzina, dom, dzieci. Obrzydliwa postać, nie? >> Zresztą, zresztą w mojej sprawie w kontroli operacyjnej, w stenogramach były różne materiały dołączane, żeby tylko pokazać jakim jestem człowiekiem i tak dalej, żeby zajrzeć mi do łóżka, żeby zajrzeć mi w życie moje takie typowo prywatne, nie? Czyli generalnie w sprawie powinny znaleźć się rzeczy, które stanowią materiał procesowy, a nie a nie życie prywatne. Natomiast tutaj chodzi o to, że pani zobaczy jak to jest obrzydliwe, nie? No stosunki płciowe. Ja nigdy swoim mężem, swoim mężem też nigdy tego nie robiłem. No dlatego >> dlatego suma sumarum, bo to już o tym wiele razy mówiłem. A >> co z tą fetaminą jeszcze tylko zrobiłeś, bo tu wyjaśniłeś co tam miałbyś niby robić w tym tykołobrzegownianin >> to nie jest farmazon, żebyście mnie źle nie zrozumieli, że tutaj kidrzenie, bo to jak ktoś maś w Olsztynie, to może się kogoś podpytać. Ja rzekomo yyy miałem tą amfetaminę człowiekowi dać, bo to jest ważna historia, jak idziesz na transakcję taką, jedna osoba ma walizkę z pieniędzmi, druga ma worek z narkotykami. Ja jakoś nie wiem, miałem dać temu człowiekowi amfetaminę, temu, którego ja inny zarząd w ogóle robił. Oni pojechali po amfetaminę. Ten miał przekazać tą amfetaminę, którą ja miałem mu dać. Ja mówię: "Ale skąd ja miałem mieć pieniądze na 16 kg amfetaminy?" Nieważne. Aha, okej. To jest nieważne, nie? I teraz bardzo ważna rzecz. Gość płaci pieniądze, zabiera narkotyki, wsiada do pociągu relacji Iława Koszalin. Nie Iława, przepraszam, Nidzica chyba Koszalin. My go, my ich dwóch zdejmujemy w Iławie. No i Miksza oczywiście dokonuje kradzieży pieniędzy, za które dokonano zakupu narkotyków. Ja mówię: "Ale to nie było w zarzutach, tylko były takie opowieści w CBSie". Mówię: "Ale ludzie, a przecież on tymi pieniędzmi zapłacił za narkotyki. Nie mógł ich [ __ ] mieć." >> Nieważne, nieważne. Ukradł je. Nie >> wiesz? I takich takich hipokryzję. >> Ale tutaj znowu on cię pomówił. Ten który miał te narkotyki, to on potwierdził, że on od cię wziął? >> Nie, biuro spraw wewnętrznych latało, opowiadało takie historie na mój temat, >> ale tu masz te zarzuty, więc ktoś musiał to potwierdzić. >> Zarzuty, jeżeli chodzi o kwestie. Ja zarzuty miałem bardzo jasne. Pierwszy zarzut 2 kil z Sopotu. Drugi zarzut 16 kg. 16 kg, że całą akcję sproparowałem. Że znanie tutaj było człowieka jednego, który a bardzo ważna kwestia zeznanie również osobowego źródła informacji, które w prokuraturze zeznało jedno, natomiast w sądzie znaje zupełnie inaczej. Dlatego prokuratura nie wyraziła zgody na to, by bym ja bądź mój pełnomocnik uczestniczył przy czynnościach. O ile rozumiałem panią prokurator, że mnie nie dopuszcza, bo może ktoś się czuć dyskomfortowo w mojej obecności, o tyle uważałem, że mój pełnomocnik mógłby być przy takiej czynności, bo w świetle prawa mu to przysługuje, żeby zadawać ewentualnie pytania. Tak? No oczywiście też nie wyraziła zgody i ta narracja się rozmyła w sądzie, bo ludzie zaczęli co innego zeznawać w prokuraturze, w sądzie niż w prokuraturze. Nawet do tego stopnia, że podam podam ci taki pewien smaczek. Jest człowiek, który zeznaje w prokuraturze nie wiadomo po co on w ogóle zeznawał, ale zeznawał. No i ja mówię do niego: "Przepraszam, i też też był też był nazwie to kolokwialnie kapusiem, że mi się nie chce mieć osobą informacji kapusiem". No i on zezna. Ja mówię: "Przepraszam, a porę mi powiedzieć, jak pan był zadaniowany?" A sędzia mówi: "No panie Marcinie, no niech pan nie zadaje pytania zadaniowany, bo świadek może nie wiedzieć, co znaczy słowo zadaniowany". A wcześniej chwilę wcześniej było jego odczytane zeznania. Ja mówię: "Wysoki sądzie, zatrzymajmy się na chwilęczkę. Przed chwilą odczytała pani zeznania tegoż świadka, który zacytował połowę kodeksu karnego. A teraz nie rozumie jednego zdania, jednego wyrazu? To chwila, moment. Jak to jest?" A sędzina się pyta człowieka: "Przepraszam, czy pan zeznawał tak w ten sposób, jak to w kodeksie karnym jest?" Ja: "Nie, ale pani prokurator powiedziała, że jak tak zapisz, to tak będzie lepiej". No i >> jest zaprotokołowane >> tak jak się pani prokurator podobało i tak jak gość zaznawał, >> ale [parsknięcie] zaprojektowane to co powiedział w sądzie, bo to też się pisze. >> Tak, tak, tak, tak, tak. Ale oczywiście to nic nie miało wpływu. >> Nieważne, >> nieważne. No i później oczywiście wychodzi na jaw ta rozmowa, którą ci dałem do odsłuchania. >> Powiedzieli, że przyjedzie do mnie policja, a nie powiedzieli jaka policja i że mam przed tą policją powiedzieć, że ty robisz interesy za grupą zorganizowaną z Oztynarz. Móg kuś wybrać. To ode mnie.
Zależy kogo podam. Generalnie ona rozpierdzieliła mi system. Nie, w ogóle masz świadomość, że coś funkcjonowało, że coś było kmione, rozgrywane pod ciebie. Natomiast nie zdajesz się sprawy z tego, że jak bardzo bezczelnie i jak w sposób perfidny to było robione.
Byłem w Warszawie w grudzień, już teraz nie pamiętam dokładnie daty. Mam screen SMS-ów, porobione wszystko. Dostaję SMS-a na Messengerze. Dzień dobry. Ja również przyczyniłam się do tej sytuacji, w której pan się znalazł. Jakaś podpucha, farmazon. No i trzymałem korespondencję.
Suma sumarum wyszło tak, że osoba była na układzie z funkcjonariuszami zarządu w Olsztynie CBSU wydziału kryminalnego, była namawiana do tego, że ma mi uszyć buty policjanta, który współpracuje z poważnymi ludźmi z Olsztyna w kwestii przestępczej. Innymi słowy, pozwala im obracać narkotykami na terenie Olsztyna, za co bierze pieniądze. I ja nagrałem tą rozmowę. Wziąłem ze sobą Tomka, kolegę, który jest ze mną do sprawy. Nie chciałem nikogo innego brać, wdrażać go w sprawę i daliśmy się swobodnie tej dziewczynie, tej osobie wypowiadać na ten temat. No wiadomo, że to jest kobieta.
Teraz wszyscy już wiedzą. Dla mnie to było coś porażającego. Jak ona jest szantażowana, ta osoba. Jeżeli tego nie zrobisz, to zadzwonimy do kogoś, powiemy, że jesteś na układzie, łeb ci rozpierdolą. No masakra.
Czyli znowu odwracanie się. Ktoś współpracuje z policją, policja powinna cię za to pogłaskać, dać nagrodę, a ona robi z ciebie haka z tego i masz to robić, bo my powiemy, że ty nam pomagasz.
Gdzie ta osoba? Ta osoba wpakowała się w problemy kryminalne na poziomie komendy miejskiej. CBŚ przejął sprawę z komendy miejskiej. Przejął wydział, przejął tą sprawę wydział kryminalny CBSIU zarządu w Olsztynie. Ta osoba była bardzo dobrze uplacowana w środowisku przestępczym, czyli była bardzo blisko pewnych ludzi, którzy byli w garnizonie warmińsko-mazurskim grupy przestępczej, jak również z osobami spoza garnizonu, ale dobrze usytuowanymi, dobrze poukładanymi z tymi ludźmi. Między innymi jedna z ksywek bardzo poważna, która tam pada, która jest bardzo niebezpieczna, bardzo groźna. Ta osoba współpracuje z policjantami i tak dalej, i tak dalej. Nagle pewnego dnia dostaje propozycję. Pytanie, czy zna Marcina Mikrze.
Ona tłumaczy i to jest nagrane, że zna, no słyszała, nie widziała, nie zna go, ale słyszała o nim, że tam kawał i tak dalej i tak dalej. Jadą. Że właśnie go nienawidzą za to, że. No i to jest właśnie i to jest właśnie najciekawsze. Nienawidzą cię grupy, że jesteś skuteczny.
Tak. A policjanci i oni to słyszą. Chcę ci powiem więcej. Tu jest jeszcze jedna zajebista rzecz. Ty pozwalałeś według tego, co chcieli cię uszyć, chcieli uszyć buty, że ty pozwalałeś handlować narkotykami, mając jednocześnie najlepsze wyniki wykrywalności tych narkotyków.
No to abstrakcja. To jest abstrakcja. Tak. No ale tak było. To nie wiesz, ty wykrywałeś, a jeszcze więcej pozwalałeś.
To teraz wróćmy do początku. Teraz wróćmy naszej rozmowy od tego, co zaczęliśmy. Kanonada, siła na mnie taka uderzyła, ja widząc co ja w życiu robiłem, ile roboty w to wszystko włożyłem, obrzucają cię gównem. Nie obrzucili cię gównem, mnie w gówno. I ty się masz z tego wykaraskać. Myślisz, nie dam rady po prostu. Ja pierdolę, nie, nie, nie dźwignę się. Stoję stopami na dnie szamba pewnego gówna. Jak ja mam ludziom wytłumaczyć, to wszystko jest nieprawda? To nie jest gówno. To jest, to jest pomówienie. No nie da rady. Miasto cię nienawidzi. Mnie ludzie nienawidzili, rozumiesz? Jakby mogli, mnie wszyscy utopili. Ja sam tego doświadczyłem, chociażby coś powiedziałem o tej komendzie wojewódzkiej, gdzie byłem zaproszony na rozmowę i tak dalej. Ja przyjeżdżałem do domu zaryczany z nerwów. Brałem butelkę wódki, myślę, ja, co tu się dzieje w ogóle? W policji jestem, z gangusem na ulicy jestem, byłym psem, którego mają ludzie. Ja jestem sam, nikt mi nie chce pomóc. Rozumiesz to?
Nagle w sądzie wykazuje takie nagranie. Mówi spokojnie, nieważne, nieważne. Nie, nie, nie ważny jest koronny, który nie zna mnie i nie zna miasta Olsztyna. Ważne są materiały dowodowe, które nic nie znaczą. To jest ważne, ale nie jest ważne to, że jest osobista kompromitacja centralnego leśniczego, zwłaszcza, że niektórzy ludzie dalej tam pracują. Rozumiesz to? Jeden jest naczelnikiem wydziału. Z tych, którzy. Tak? Tych, którzy tam jest nagrany.
I teraz jeszcze była ważna rzecz. Pytam się tej osoby, dlaczego mi to mówisz? Czy ty masz, przecież ty masz świadomość tego, że ja to mogę coś z tym zrobić. Wiem, rozumiem, ale ja mam, ja chcę mieć czyste sumienie. Rozumiesz? Ja chcę mieć czyste sumienie, dlatego o tym opowiadam. Po prostu to pokazuję. Ten adwokat. Są jeszcze ludzie, którzy. Powiedz mi jedną rzecz. Jakie można większe skurwysyństwo pokazać ludziom, żeby pokazać, jak to wszystko wygląda? I tak wyglądało wiele rzeczy. Dlatego ci powtarzam, żebyście dobrze zrozumieli. Nie byłoby mnie tutaj czy u Cypriana, czy u żurnalisty, czy u wielu innych świetnych podcasterów, świetnych dziennikarzy, gdybym nie znał prawdy tej sprawy. Rozumiesz to, co powiedziałeś?
No odpierdalał, chodzisz tam, lansuje. Bzdura totalna. Przede wszystkim jedna rzecz. Powiem wam jedno. Byłem skutecznym policjantem. Znam wiele patentów, pomysłów, n pomysłów. Nigdy nie zboczyłem z drogi, nigdy nie dopuściłem się przestępstwa. Dostawałem wiele różnorakich propozycji różnych. Przyekombinować, zajebisty przemyt do Polski narkotyków. Różny. Pan siedzi, pan powie, panu przywieziemy. Wypierdalać. Mówię mi jasno. Nie, nie. Nająłem się za psa i szczekałem jak pies i zdania twojego nie zmienię. Jestem niebieski. Wypadajcie ode mnie. Ja sam ludziom mówiłem: "Nie bierzcie mnie do żadnych interesów, bo jest, rozumiecie, bo ja się tego nie nadaję, bo tego nie chcę robić". Zrozumcie to ludzie. Dlatego jestem biedny, ubogi. Niektórzy myślą: "Chuj wie jak żyję". Nie, ja sobie małymi łóżkami swoje robię. Powoli sobie żyję. Mógłbym żyć jako lord, ale nie chcę tego robić, bo po prostu uznaję pewne zasady. Nie. Ale mimo to, co by nie było, zawsze będzie sranie. Ty tam poszedł se. Każdemu powtarzam jedno. Skoro jesteś taki odważny, będziesz stać się na jeszcze jeden mikrofon, żeby tu postawić. Niech tu przyjdzie każdy kolejny. Niech tu przyjdzie każdy kolejny. Tak jakiś czas temu pewna osoba mówi mi: "Mamet Khalidow przyjechał na podcast i nasrał na mnie, że on ma wiedzę na mój temat, że ja to narkotykami w Olsztynie handlowałem". To teraz. Co jest z Mamedem? Niczego cię nie lubi.
Dobra, cała historia. Może zacznijmy. Przede wszystkim uważam, że pan Mamed Halidow powinien podziękować między innymi chyba mi bardzo. Już nie wspomnę o całym CBSie, bo odprawie nikt nie będzie robił, nie będzie zapraszał Kalidowa, ale mógł po słowo takie dziękuję albo nawet na Messengerze mi napisze. Wiesz dlaczego? 2012 albo 13 rok bodajże, to teraz nie pamiętam dokładnie roku, żeby była jasność. 12 chyba dokładnie. Piątek, wszyscy naczelnicy mają wolne. Ja zamieniam się z naczelnikiem wydziału kryminalnego na dyżur, bo były dyżury weekendowe, czyli ten piątkowy to był zawsze dla naczelnika dyżurującego dłuższy do godziny 22:00. Godzina 17:00 z centrali z Warszawy dzwoni do mnie pan wicedyrektor Centralnegośczego policji Rafał Derlatka pseudonim Kojot i mówi do mnie krótko: "Ja mam nadzieję, że tam ten syf, który u ciebie za chwilę będzie, ogarniasz." A ja przez okno wyjrzałem, mówi: "Jaki syf, nie no ogarniamy, nie? Jak wygląda sytuacja?" Ja mówię: "No w porządku się, kurde, jest piątek, ja już planowałem, jakiego drinka wypiję". Nie. No, mówi: "Mistrzu, do ciebie ktokolwiek z Polski dzwonił?". Ja mówię: "Nie, co to?". I ruszyła lawina. Okazało się, że do Olsztyna jadą kanonady z Olsztyna. Działam teraz. On mieszkał w Olsztynie. Mieszkał tam w Olsztynie czy nie będę mówił miejscowości, nie mi to. Posłuchaj mnie do centrali zarządów Bydgoszcz, za miejscowe, Toruń, Gdańsk, Białystok. Żeby nie skłamał. No dużo ludzie dzwonią z zarządów, którzy mają dyżur, którym, którzy którym napływa wiedza operacyjna. No wiedziałem skąd, że do Olsztyna zmierzają pojazdy zapakowane gangusami, które jadą wyprostować temat z Mamedem Kidowym. Mać, włosy mi dęba stanęły. Ja mówię, ale jak wyprostować temat, szefie, za chwilę do ciebie ktoś zadzwoni, ci wszystko wytłumaczy. Dobrze, oczywiście. No ja mówię: "Chuj, już po piątku, już po drinku". Odpaliłem szluga w oknie, czekam na telefon, dzwoni one to gość w domu z techniki, które miał na słuch na wiedzę operacyjną i mówi: "Chłopaku, nie wiem jak ty to opanujesz. Szeguje się wojna światowa, ale będzie w ciebie herezada w Olsztynie, nie?". Ja miesię i mi mówi, że z Bydgoszczy tam 10 samochodów, z Gdańska też coś koło tego. Nie będę mogę kłamać. Tak z Elbląga, największy świr, idiota również z kolegami swoimi pędził. Mówi: "No leci ci tak naprawdę po grubasie ostro. A my po co?". No bo ktoś z Olsztyna, wiem kto, wszedł w konflikt z jakiłem wcześniej, tak? On zna tą historię, to tutaj dużo gadać. No i jadą mu z nim porządek zrobić. No jak padły pewne ksywki, no to wiedziałem, że nie jadą z nim w karty pograć, tylko będzie łamane. Ja wiem, że on jest świetnym zawodnikiem, natomiast no nie sądzę, żeby dał siłę Glockowi, czy nie wiem Kałachowi, czy na przykład mazecie 10 maczetom i tak dalej. Zamysł był taki, że ten facet miał być skrócony o dłonie. Miał żyć, ale mieli go skrócić o dłonie. Obciąć mu obie dłonie. Tak, taki był zamysł. Taki był jakby rozkaz i polecenie z tym celem jechali. Tak jest, dokładnie. Był wytypowana osoba z tej całej watachy ludzi, która jechała na Olsztyn, która miała tego dopilnować i zdać komuś odpowiedniemu, wiedzieliśmy komu, relację, że zadanie zostało wykonane. Mieli go namierzonego, wiedzieli gdzie przebywa. W międzyczasie jeszcze z nim wyszedł inny incydent, o którym nie chcę teraz mówić. W każdym bądź razie mieli go namierzonego, wiedzieli gdzie jest, mieli stały spływ informacji, też wiedzieliśmy dlaczego. No ale też musieliśmy zapobiegać tym rzeczom. Podjęliśmy pewne kroki, czynności, pewne kroki, żeby zadbać jego bezpieczeństwo. No i oczywiście przede wszystkim co nie dopuścić, by ta wataha wjechała do Olsztyna. Bo to nie, nie, to, to masakra, nie?
Ile łącznie mogło być tam ludzi z Białystok, Toruń, Elblą, Gdańsk, Bydgoszcz? No mogę ci powiedzieć tak, ja ściągałem chłopaków z Gdańska, z Białegostoku, spadł z Olsztyński spadł pod oddziały prewencji. Cały zarząd, zarząd olsztyński CBSu, elbląski nas było bardzo dużo. A tam. Tak jakbyś miał strzelić jakiego rządu wielkość, wiesz, tak żeby pokazać skalę tylko. No wiesz co, tak ja załóżmy średnio, nie chciał, załóżmy średnio, że z każdego miasta leciał po 50 chłopa. No na po 30, 50 chłopa. O. No bo wiesz, bo to ja ci powiem jedną rzecz. Musisz zrozumieć, to były składy kibicowskie, nie? Bo ja znaczy ja ja wiem, bo też rozmawialiśmy, ja państwu powiem, że rozmawiałem ostatnio ze znajomym z Gdańska i gdzieś mu to opowiadałem dokładnie pamiętaj tą historię, bo ty mi nawet nie powiedziałeś Gdańsku, on mówi: "Od nas z Lechi też jechali". Tak, to prawda. Czyli to było łącznie z 200, 300 chłopa. Mogło tak być. Uzbrojonych. Mogło tak było. O strasznie, bo jak żeśmy zrobili blokadę na na każdej drodze wjazdowej do Olsztyna.
Właśnie jak to rozwiązałeś. No tak. No ściągnę ściągnąłem wszystko. No miałem na łbie w piątek już z głowy wieczór. Spaty najbliższe, czyli samodzielne poddziały antyterrorystyczne wtedy były to dzisiaj kontrorystyczne oddziały prewencji, które stacjonowały w Olsztynie, jednostki wojewódzkie, powiatówki w miarę możliwości, zarząd olsztyński, zabezpieczenie wszystkich dróg, kontrola wszystkich pojazdów. To tam tylko się na srebrno świeciło jak wszystko z samochodu wylatywało jak oni byli, bo my musieliśmy zrobić śluz, żeby ich kontrolować. No nie było innego wyjścia, nie mogliśmy zatrzymywać jednocześnie na bogato z przytupem 10, 20 samochodów na drodze. Tak. No to trzeba było robić śluzę i wpuszczać powoli każdego. I oni do tego stopnia zrezygnowali, że wracając my to my to ogarnęliśmy. Oni. Było srebrno, to znaczy wyrzucali te maczetę i tak dalej. No tak, tak. Jak widzieli, że policja zaczęło się świecić musieliśmy. No ja nasz budynek znajduje się na wyż na wysokości jeszcze piętro tam gdzie ja urzędowałem. To ładnie to wyglądało. Tak powiem ci, że no tak ładnie na niebiesko, nie sentymentem. Tak ślicznie. No. Ale że zorganizował. Ale że bym przygotował imprezę. Chłopak. Ale mam kolegów parę telefonów widzowa. No tylko tak jeszcze słuchałem, że tam jakiś szał nie padnie, nie padł. Mówię nie, nie no śmiejemy się, ale generalnie. Zatrzymywaliście wtedy kogoś, nie? Bo nie taki był cel, nie? Bo to nie taki był cel. Trzeba było cel zabezpieczyć, wystraszyć i nie dopuścić do eskalacji. Dokładnie. To był cel, żeby temu. Tam pewnie poszukiwanych ile było, ale to nie było wtedy czasu, miejsca, nie. Oni zawracali, uciekali do lasów, tam zawracała część na drodze. Celem było to, żeby zrobić śluzę, która która wystraszy to towarzystwo, żeby oni żeby oni wracali do domu. No i wracali oczywiście niektórzy podczas powrotów dokonywali przestępstw się w mieście, bo tam mieliś późnie sygnały, że kapela dokonała rozboju, pobicia. Niektórzy tam byli już nafukani zdrowo w samochodzie, zdenerwowani, że że nie wyszła robota. No i wracali tam u siebie w mieście zaczęli rozrać. Ale suma sumarum tak naprawdę tak jak powiedziałem wcześniej, no myślę, że on pamięta o tym, myślę, że. On wie, on wie tej akcji, wie, że to ty. Oczywiście, że znaczy on nie wie czy on wie, że to ja. Znaczy generalnie inaczej ja nie mówię tego, żeby, żeby on mi tu podziękował, tylko jak słucham tego plucia, to jak się właśnie pluje, ciekawe czy wiesz, że to ty siedziałeś na tej górce. Jakby jak słucham tego plucia, to tak w ciszy siedziałem, tego słuchałem, ale warto byłoby, żeby on to usłyszał. No dzięki mi dzisiaj może normalnie zupę schabowego zjeść czy tam inne danie, a nawet poboksować czy uprawiać dalej sztuki walki, bo naprawdę to było majster sztyk, żeby tą sytuację opanować i on wie doskonale z kim wszedł w konflikt, wie o co wszedł w konflikt i wie, że no było było na bogatości, nie?
A zatrzymajmy się tutaj, bo powiedziałeś jakby trochę o finale. A no bo to to może z też nie każdy wie. Czyli mieszkając i żyjąc w Olsztynie przynajmniej na w tamtych czasach Mamed Kalidow działał w półświadku, był w grupach przestępczych. Nie sąd. Wiesz co, prawda jest taka, że on swoje robił. Ja w to nie, inaczej nie mogę powiedzieć, że nie wnikam teraz. On swoje robił, rzeźbił swoje. Natomiast. To znaczy co rzeźbił swoje, robił jakieś pamiętajcie, słuchajcie szanowni państwo, żebyśmy mieli jasny obraz. Jedno to jest wiedza operacyjna, druga to jest wiedza procesowa. Mówimy o tym, co jest procesowo. Sąd olsztyński wydając wyrok w sprawie jego brata czy siostry, kuzyna Aslana powiedział jasno: "Nie było grupy przestępczej, natomiast dopuścili się przestępstwa w związku z tam z pożyczką tych pieniędzy i tak dalej", bo to też jest i też jest klu tej sprawy o co on ma ogromne pretensje, bo on twierdzi, że to policja uszyła mu buty, skrzywdziła mu brata. Totalna bzdura. Zatem wytłumaczę jasno i precyzyjnie. Ktoś od nich, czy od niego, czy od jego brata, kuzyna, pożyczył pieniądze. Ja się w tą sprawę do końca nie zagłębiałem. Pożyczył duże pieniądze. Tych pieniędzy nie oddał. Raz poproszono oddaj, nie oddał. Drugi raz poproszono oddaj, nie oddał. Porozmawiano z nim zupełnie inaczej. Chłop przyleciał na policję, powtarzam, przyleciał na policję złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Policja jako urząd musi to przyjąć. mi powie: "Panie, to chodzi o Khalidowa, pryskaj pan stąd, my na niego nie przyjmujemy nic". No nie. Fajnie walczy, fajny jest. Nie? Bzdura totalna. Zatem no merytorycznie, bo tak każdy w tej przestrzeni to wszystko krąży takie bzdury opowieści, nie? Policja mu nic nie wykreowała, nic nie wykręciła. Przede wszystkim prawda jest taka, że też pamiętajcie o jednej rzeczy. To jest człowiek medialny, jest medialną postacią. My też nie możemy, nie mogliśmy se pozwolić na to, żeby jakieś gówno przykleić i na tym głównie jechać, bo wiedzieliśmy, że wystosuje kanonadę prawników przeciwko nam, i tak dalej. I ten mechanizm może ruszyć. W policji. To tak może komuś się wydaje, że nikt nie ponosi konsekwencji. Ponosimy, ponosiliśmy, ponosimy konsekwencje. Dlatego też się z tym liczyliśmy. Zatem powtarzam jeszcze raz, ktoś przyszedł, ktoś złożył, a że później zaczął się ten ktoś z tego wycofywać, bo było może mu łyso, głupio, wstyd, że podpierdolił kolegów, to przepraszam, nie do nas pretensje, to miejcie pretensje do swoich kolegów z kim robicie biznesy. No bo tak to się najczęściej odbywa.
Jest zawiadomienie, jest akt. Tak, on je złożył. Oczywiście, że tak. Ale oczywiście, że tak. Dlaczego nie mogę mówić o tym, co jest wiedza operacyjna, bo to jest niejawne i to mnie obowiązuje cały czas tajemnica i tutaj nie mam zamiaru też komuś butów szyć. Natomiast dlaczego mówię o tym zdarzeniu pierwszym i tym drugim? Żeby był jasny przekaz, jasny obraz. Stąd też jego czasami pewne wypowiedzi w towarzystwie do pewnych ludzi są niestosowne, bo są kłamliwe. Natomiast jeżeli ma jakiekolwiek wiedzę, informacje na temat popełnianych przeze mnie przestępstw, jest prokuratura, jest sąd, zapraszam, niech przyjdzie, niech nie pierdoli na boku, opowiada bzdur, tylko przyjdzie do urzędu i po prostu złoży stosowne wyjaśnienia. Ja się bardzo chętnie do tego ustosunkuję, bo ja nie chodzę, nie wymyślam na zasadzie słyszałem od dziutka, że ktoś tam z kozami coś tam. To nie moja sprawa. Ja tego nie słyszałem i takich rzeczy nie rozpowszechniam. I tego samego ja sobie nie życzę. A mówię uważam, że powinien mi no tam te słowo dziękuję powiedzieć, bo dzięki mnie to może dzisiaj zupę schabowego zjeść. Ale on ma do ciebie pretensje, bo mówisz, że w tych wywiadach tak opowiada, że tam ty też uczestniczyłeś w grupie, to taki pies ma pretensje właśnie o tą sprawę i. O brata swojego, tak że że ja wmanewrowałem jego brata w problemy. To jest to jest, mówię, to jest totalną bzdurą, totalną.
To ten przekaz jest zupełnie niepotrzebny z jego strony. No on doskonale wie, komu pożyczyli pieniądze, jak pożyczyli pieniądze, jak starali się je odzyskać i tyle. A czy była grupa przestępcza? Nie. Powtarzam jeszcze raz, sąd Olsztyński powiedział jasno, nie było tam grupy przestępczej. Pewna osoba z jego środowiska otoczenia rodziny dopuściła się przestępstwa i nie wiem tam jakieś zawiasy za to człowiek dostał i tyle. Nie. A to. Ja zapytałem czy funkcjonowało w półświadku tylko też z w kontekście tej pierwszej sytuacji, bo ktoś kto nie wiem no kurczę nie ma kontaktu z półświadkiem to nie jedzie mu 300 osób ręce ob tylko, tylko dlatego zapytałem. Ale ja ciebie rozumiem. Dlatego powiedziałem jeszcze raz. Wiedza operacyjna, problemy, konflikty w grupach przestępczych rodzą się różne. Oczywiście, żeby by ktoś źle nie zrozumiał, może pójść o kobietę, może pójść o miejsce parkingowe. Natomiast z naszej wiedzy wynikały pewne treści. Struktura tego konfliktu jasno określała poziom problemu i jasno definiowała nam, jaki może być tego finał. Jeżeli nie podejmiemy stosownych kroków tylko tyle i aż tyle po prostu. Dlatego on nie może stać okoniem do olsztyńskiej policji, bo naprawdę olsztyńska policja mu pomogła. No tak to wygląda. No i to i to i to dość mocno i to dość mocno.
Słuchaj, mam bo zaraz przejdziemy do życia po procesie i do ostatnich twoich decyzji życiowych, ale mam tu parę pytań jeszcze a propos policji wypisanych i tematów, które chciałbym poruszyć choćby na szybko. Temat śmierci Gajdy, samobójstwo, że tobie to chciano uszyć. Wiesz co, w pewnym momencie mojego zawodowego życia i to był moment kiedy zostałem naczelnikiem wydziału, Wojtek był moim naczelnikiem zarządu. On sprowadził sobie naczelnika wydziału kryminalnego do do zarząduńskiego. Zrobił go naczelnikiem kryminalnego. Świetna atmosfera, facet bardzo lubiany, trochę za dużo alkoholu. Ja nie ukrywam, że również w tym popłynąłem. Takie sielanki naczelnikowskie, spotkania po po pracy. Wszyscy go bardzo lubili. Dobry człowiek, serdeczny. Aczkolwiek tak powiedziałem wcześniej, gdzieś tam zaczął mieć do mnie kwasy, żale. Gdzieś tam wyczułem, że że równe historie mnie słyszy. I wyobraź sobie, że odszedł na emeryturę i pewnego razu, pewnego razu naczelnik zarządu wzywa na nas do siebie i mówi: "Słuchaj, słuchajcie, byłem ja, byłem, byli naczelnicy innych wydziałów. I słuchajcie, Wojtek się powiesił." Ja pierdzielę, strasznie to we mnie uderzyło, no bo mimo tych wszystkich kwasów, jakie tam wylewał na mnie, ja miałem naprawdę do niego ogromny szacunek. Ja go lubiłem tego faceta, nie? No mówię tak, wiesz, amok alkoholowy i tak dalej i tak dalej. Te frustracje te, widziałem, że ktoś mu tutaj bzdur opowiada i wyobraź sobie, że to tak pokazało mi taką wiesz wewnętrzną atmosferę. Stoi obok mnie jego kolega serdeczny, którego on ściągnął do Olsztyna, dał mu stanowisko i mówi: "No ja czułem, że tak skończy". Wszyscy takie oczy wiesz, zrobili na gościa spojrzeli. A dlaczego? No bo on był, jak był dwa dni temu tutaj w Olsztynie, to on tak się żegnał ze mną i on mówił, że tak ma takie, wiesz, zakusy, zamysły, żeby, że pełni samobójstwo. Ja mówię: "Człowieku, czemu ty nam tego nie powiedziałeś?". No ale co można było zrobić? Ja mówię, chłopie, można było człowieka uratować, ale suma sumarum po jakimś czasie, wyobraź sobie, dowiedziałem się, że trwają czynności operacyjne, które to całe zdarzenie Wojtka mają przypisać mi, że to ja miałem być osobą, która stoi za tym, że on to popełni samobójstwo, że ja pisałem anonimy do jego żony, że on ma kochanki, że pije alkohol i tak dalej i tak dalej. Wyobrażasz sobie? Chwytano się wszystkiego, każdej możliwej metody, która jest możliwa. W ogóle w ogóle muszę ci powiedzieć, że w Olsztynie, w Olsztynie w ogóle było specyficzne towarzystwo, specyficzna praca. Ja pamiętam jak, pamiętam sytuację jak odchodził bardzo fajny facet, naczelnik o imieniu Darek odchodził do Szczecina. Bardzo wymagający człowiek, świetna dyscyplina, świetny fachowiec, bardzo wymagający. I wyobraź sobie, że na pożegnanie byłem poszedłem do niego do gabinetu z dokumentacją i on tak przy mnie otwiera przesyłkę, nie? I wyciąga wiązankę pogrzebową. Policjant jeden, dwóch, jeden, dwóch policjantów z zarządu olsztyńskiego perfidnie wysłało mu wiązankę pogrzebową na pożegnanie zarządu w sobie. Widziałem kto mu to wysłał. Mówię: "Szefie, zróbmy tak, że pan na chwilę tutaj okna pozamyka, żeby nie strzelał, a ja tam zejdę na chwilę i porządek ogarnę". Bo ja go bardzo lubiłem tego faceta, bo on był taki, wiesz, wynikowy, ale to pokazuje, wiesz, takie rozpasane towarzystwo takiemu, które się totalnie popierdoliło w głowie. Taki brak totalnej dyscypliny, brak szacunku do drugiego człowieka, brak taktu, wiesz. I i to wszystko się tak kumulowało, że że pewni ludzie nie mieli żadnych hamulców w pewnych zachowaniach swoich. Oni robili co chcieli tak naprawdę. Uważali to jest Heldorado. Ja zawsze wychodziłem z założenia, że formacja to jest formacja, to jest formacja mundurowa, jest pewna dyscyplina, pewna hierarchia i poszanowanie pewnych ludzi, a tam tak nawet gdzieś to się rozlało i i tak w pewnym momencie pomyślałem o całej sytuacji, która była ze mną związana, bo gdyby tak naprawdę w pewnym momencie ktoś wziął to wszystko za mordę, zawał tych cwaniaków, powiedział: "Chodź tutaj kwitę na stół". Co tam jest konkretnie? Jest coś to wypierdalać. Albo coś robi, albo nic nie robi. Ile go weryfikujecie? Sześć miesięcy mamy coś dla niego. No robi robotę. Jak ta robota wygląda? Bo jeszcze raz powtarzam, temat na których patent, pomysł, na którym nas zrobiono był poprzecznie znany w Polsce. To nawet powiem, śmiać mi się chciało ostatnio, bo jeden z moich kolegów do mnie dzwonił, mówi: "Ty, rozmawiałem ostatnio z takim byłym, byłym, starym, starym, starym wiceszefem CBSie. Powiedział, że ty jesteś przestępca". Ja mówię: "Dlaczego?". "Bo robiłeś operację specjalną bez kwitów". A ja mówię: "Ale robiłem robotę policyjną, czy robiłem, czy popełniłem przestępstwo? Przestępstwo". No że nie robiły, że nie pisałem papierów pod to, co robiłem. Rozumiesz? Ja mówię: "No ale ścigałem bandytów, ludzie". A nie pisałem ośłem o tym, rozumiesz? To jest ta kolosalna różnica. Ja wiem, że kwity są bardzo ważne i to też też też też duży temat do rozmowy, ale to nie na dzisiaj. Natomiast ja zawsze wychodziłem z prostego założenia, no trzeba tą robotę tak naprawdę zrobić. Nie zajebać się biurokracją, papierami, tylko ścigać bandytów. To jest to cała bolączka w polskiej policji, która dzisiaj tych ludzi wykańcza. Tak, przy na każdym poziomie. Kwit jest dobrze napisany, ale trup leży. Dziecko, dziecko zamordowane. No ale wszyscy mówią: "My mamy kwity, my mamy kwity, wszyscy mają kwity, ale ale problem powstał". Tak. A ja wychodziłem zupełnie innego założenia. Zawsze minimalizowałem tą kwitologię do minimum, tak żeby robotę po prostu zrobić. No ale to.
Temat wizyty w ministerstwie Marcina z Giżycka. Ja nic nie mogę. O, to jest właśnie ciekawa historia, wiesz? To też miała takie pokłosie na moją decyzyjność, jeżeli chodzi o o moje o moje moją decyzję, jeżeli chodzi o kwestie polityczne. Ja będąc w cywilu bardzo zaangażowałem się w pomoc ludziom. Oczywiście, że było jasność probono pomagałem ludziom, którzy gdzie były sprawy kontrowersyjne, czyli innymi słowy tam gdzie było podejrzenie, że osoba siedzi niewinnie. I taką sprawą się zajęliśmy razem z dziennikarzem Tomaszem Pajączkiem z Onetu, z panem mecenasem z Wrocławia i z kilkoma jeszcze innymi ludźmi, którzy w przy tej sprawie bardzo długo siedzieli. Byliśmy umówieni, chodziło o sprawę zabójstwa w Giżycku, takiego bardzo głośnego zabójstwa, gdzie dwóm, jednemu z mężczyzn, chłopaków, z chłopaków młodych wbito dwa kołki w usta, natomiast drugiego wyłowiono. Dwóch braci zamordowano w tym czasie. Oczywiście obecnie piastująca stanowisko pani wiceminister sprawiedliwości. Do niej jechaliśmy na spotkanie. Wyobraź sobie, że słuchałem z nią wszystkich wywiadów. Znam sprawę. Ludzie niewinni. Człowiek niewinny, niewinni. Tam było dwóch ludzi, dwóch przyjaciół, którzy do tej sprawy zatrzymani. Jeden był chory na nowotwór i w międzyczasie podczas pobytu w zakładzie karnym zmarł na tego raka. No i jadąc pociągiem do Warszawy słuchałem wszystkich wywiadów z panią wiceminister. One bardzo krótko trwały na YouTubie. Niewinni trzeba pomóc, niewinni trzeba pomóc. Mówię zajebiście. Jedziemy do pani wiceminister, która się tym problemem zajmuje, zna sprawę, czyli dzisiaj będzie dużo bliżej, żeby temu człowiekowi pomóc. Wyobraź sobie, że wyszliśmy na spotkanie, po prostu złamałem się. Kobieta mówi: "No tak, żyję tą sprawą, znam to wszystko, ale ja nic nie mogę". Ja mówię: "Ale chwileczkę, pani wiceminister, słuchałem pani wypowiedzi w mediach, słuchałem tego, jak pani wypowiadała się na temat tego tech sprawy, tego zabójstwa. Oczekiwałbym, żeby pani pomogła tym ludziom tak naprawdę. Okazuje się, że państwo polskie w żaden sposób nie działa. Okazuje się, że mówi do mediów, że ja tu i to im jest potrzebne. Ja pomogę, ja wiem, ja działam i to idzie w media, ale nic się nie robi. Idzie przekaz plus 5 do popularności." I to tak naprawdę powiem ci wywiad w tym samochodzie Wunetu, gdzie wystąpiłem razem z mecenasem powodował, że ktoś się w ogóle obudził i nas zaprosił na spotkać do ministerstwa. i ktoś się tą sprawą w ogóle zainteresował, żeby człowiek, żeby tym temu człowiekowi pomóc. Kobieta przez całą swoją cały swój pobód pobyt w opozycji krzyżała głośną sprawie, przedstawiała ją bardzo głośno, że ludzie są niewinni, że ona zna sprawę od podstawy, od podszewki, wie wszystko, wie wszystko, natomiast ona nic nie może. No to ja mówię pani wiceminister, ja jako policjant widziałem, za to mi podatnik płaci pieniądze, ale my za to pani płacimy. No bo dla mnie to jest niezrozumiałe. Mamy świadomość tego i wiesz i świadomość tego ile takich spraw w Polsce jest. Mamy świadomość, że ludzie siedzą siedzą niewinność. Najciężej jest przekonać do niewinności. Ona jest przekonana, ale no dobra, no niewinni. No ale nic nie zrobię. No. Wiesz, tu chodziło, tu chodziło tylko o to, żeby kogoś z instytucji zainteresować tą sprawą, komendę główną policji, prokuraturę, żeby do tej sprawy wróciła. Tak wrócili przy sprawie Tomka komendę, gdzie pan mecenas Świąkarski razem z policj z policjantem i dziennikarzem do tego tematu wrócili, zaczęli rzeźbić i sprawa się wyjaśniła. Tak. Tak samo zależało nam na tym, żeby ktoś się tym zerował, ale usłyszeć od wiceministra słowa: "No ja nic nie mogę". Nie, no to po prostu to ręce mi opadły. To kto jak nie pani? No i kto jak nie pani? Nie no, w takim państwie żyjemy.
To zaraz do tych politycznych przejdziemy, bo to już niedługo. Teraz mi powiedz tak. Jesteśmy na etapie, y, byliśmy w procesie i jest wyrok, bo tu też ci muszę zadać pytanie. To chyba może jedno o tym mówiłeś, że głaskania nie będzie. Chociaż ja sam padłem też ofiarą, że mnie tylko, że mnie później uniewinili, później skazali. Ale ja nie wierzę w aż taki układ. Znaczy ja wierzę, wiem, że sędziowie też są czasami nie źle robią swoją robotę. Już nie powiem głupi. Źle robią swoją robotę, są nierzetelni, nie wczytują się w tak. To się zdarza, okej, ale jakby z twojej opowieści rysuje się pewien układ olsztyński, który cię w to wrobił. I tu się mogę zgodzić, bo i ten pan z tej wewnętrznej byli stamtąd, oni se uknuli wszystko, wszystko. Ale już zarówno prokuratura, jak już tym bardziej sąd jakby odcięci, niezależnymi instytucjami przynajmniej powinny być. I i ja by nie wierzę. O ile do pani prokurator to uwierzę, ale do pani sędziny przychodzi, myślisz policjant i mówi: "Weź tego z kaszta, weź tam przymknij oko". W to w ogóle nie do końca wierzę.
To już jest, to już jest koniec twojego pytania. Tak. Jakbyś chciał mi na to pamiętaj, że ja mam tu w wal. Nie, nie, no wiesz co, tak serio. Nie mówię ci teraz to poważnie, że oni się mylą, oni robotę, ale nie przyszedł. Ja cię doskonale rozumiem. Hanka weź tam go skaż tego miksza. Ale ja cię doskonale rozumiem. Zdefiniuj mi uzasadnienie, jeżeli możesz, nieudolne usiłowanie wprowadzania do obrotu substancji miującej marihuanę. No słucham się. To jest moja odpowiedź. No. No. Jeżeli możesz, to mi to na to pytanie odpowiedz. Rozumiem o co pytasz, ale czy ty w swojej głowie i swoim, bo ty tą ustawę znasz najlepiej. Jeżeli mojej głowie siedzimy na wokandzie w nich sali niejawnej pani prokurator siedzi siedzi za biurkiem pani sędzi słuchają sobie razem akt grzebią se razem w aktach. Pytam się panie mecenasie co to jest? Czy to za biurkiem sędziur? Sędzia sędzia woła panią prokator do siebie za biurko. Przeglądają akta, uśmieszki, hiszki, bo nie wiedzą gdzie w aktach to się znajduje. Ja odpowiadając na każde pytanie, mając możliwość swobodnej wypowiedzi, jak również odpowiedzi na pytania w prokurat w sądzie, filetowałem każdą sprawę, znałem ją na pamięć. Ja nie mówię, że pani, że pani sędzina miała tą sprawę znać, tylko były tam takie materiały, które jasno określały jak ta sprawa wygląda i jak to wszystko przebiega, gdzie zostały popełnione przestępstwa przez policjantów, którzy tą sprawę prowadzili i wystarczyło się nad tym pochylić. Nie było o tym żadnego zainteresowania. Rozmowa, którą słyszałeś jako wniosek dowodowy została odrzucona. Każdy mój wniosek dowodowy został odrzucony. Merytoryczny wniosek. Nie na zasadzie po dupie się podrapię mogę nie merytoryczny wniosek do sprawy jeż ja w połowie w połowie przewodu sądowego powiedziałem w połowie sprawy panie mecenasie niech pan się nawet nie nie przemęcza, bo tu będzie pozamiatane. Pan to zawsze taki sceptycznie nastawiony. Dwie trzy wokandy przed końcem mówi pan co rzygać się jak się na to patrzy. A nie byle kto adwokat? Proszę. A nie byle kto adwokat. Bardzo doświadczony facet. bardzo doświadczony, bo ja ja ci powiem jeszcze inaczej. Ja nie wiem. Czyli ty uważasz, że to była część układu tylko chodzę w twojej głowie. Czy ty wiesz co, bo ja jeszcze raz mówię, może być tak, że oni uszyli, a sędzina po prostu zjebała robotę. Czy tak uważasz? Uważasz, uważasz i to tylko twoje zdanie.
W pewnym momencie na wokandzie pani sędzia. Gdy przedstawiany jest klucz sprawy, tron, jak on, jak on wygląda, mówi: "No, ale chwileczkę, na Targówku tak, dealerów narkotyków łapią." I ja wstaję, mówię: "Matko boska, dziękuję, że pani to powiedziała. Z całego serca pani za to dziękuję. Dziękuję." I następuje konsternacja u pani prokurator i od razu ona widzi konsternację. "Dobrze, przejdźmy dalej do słowa sędzi." No, przecież tak na Targówku policjanci dealerów łapią. No to chwileczkę, [ __ ] zaraz chwileczkę. To jak to jest? To nie jest mój wymysł. Gdyby tego nie było, mam świadomość konsekwencji wypowiadanych przez siebie słów. Z ust pani sędzi pada stwierdzenie: "No, przecież tak na Targówku przestępców, dealerów łapią policjanci." Ja mówię: "Dziękuję z całego serca bardzo pani." Mówię [ __ ] po sprawie. No, no, no. Co więcej?
"Przyznała, że tak się robi." "Przyznała, że takie są techniki." "Dokładnie." "Toż mówi na wokandzie." "I [ __ ]" "Przepraszam, że przą." "I wyrok jaki?" "W zawieszeniu." "Za 16 kg." "Tak." "Ty weź mnie. Ja bym. Ja jak będę dealerem, mordo, 16 kg." "Tak." "Zawiasy." "Tak." Słyszałeś o takim kuriozalnym wyroku w ogóle kiedykolwiek? Podczas powiem ci tak. Ja nie, nie, nie. Ja powiem ci jedną rzecz. W sprawie zna. A oczywiście ta 60, która mówi >> podczas procesu, podczas podczas czynności w prokuraturze, mówi: "Chciałbym kolejny raz skorzystać z łaskawości artykułu 60." Nie. A prokorka mówi: "O nie, 60, a jak włokole." Ja mówię: "Nie, no idiotę chce ze mnie kobieta zrobić." No bo ona, ona myśli, że stoi chłop 1990, 105 kg, na pewno sterydy, na pewno nie ma mózgu, na pewno ma styropian, będę go pompował farmazonem.
"No i pał na pewno z magazynu z narkotyki." A tu wychodzi chłop, mówi: "Stop, zatrzymajmy się powolutku." Pierwszy tom, jeb. Drugi tom, jeb. Trzeci tom. Konsternacja. Ty, on ma mózg. Ja analizować potrafi. Nie, no niemożliwe. No tak. No właśnie tak, bo jeszcze raz powtarzam, żeby była jasność. Pokazanie dla mnie gęby w mediach było czymś okrutnym i zupełnie niepotrzebnym. Szum w mediach biznesowo mi nie był potrzebny w żaden sposób, bo zarabianie pieniędzy kocha ciszę. Ja tej ciszy nie robię, jakby nie był >> w systematycznie komuś kogoś w turban walę i tak jak powiedziałem, liczę się z konsekwencjami pewnych rzeczy, pewnych wypowiedzianych słów. To ty powiedziałeś, a na odpierdalał teraz lata po mediach sobie struga. Nie, ja mam świadomość tego, że za pewne słowa ktoś mi może pociągnąć. To, co mówię odnośnie ujawnienia danych źródła, odnośnie tego, że tak na Targówku handluje, czy inne rzeczy, to nie są słowa puste, bo takie rzeczy padają. Pokazuję ci nagranie. A czy oni się ciebie pytali, czy ty wiesz coś na temat Borysa, czy po prostu masz coś znaleźć, bo jak nie to >> tak, może no mam na wkręcać tak, że mam na wymyślać na jego >> osoby.
"To nagranie jest w ogóle porażające. Jest game changer sprawy. To jest to powinno być." "Dobra, wysłuchaliśmy." "Do widzenia, zamykam przewód." Ale i teraz tak, prem sprawy. Ja za chwilę przejdziemy do setne sprawy. Jadę do ministerstwa na kawę. Widzę jednego ministra. Szacun. Panie Marcinie, szacun. Panie Borysieu, szacun. Nie, nikt się sprawą nie zainteresował. Nikt. Opublikowałem to, nikt się nie zainteresował sprawą i ktoś mi [ __ ] mówi: "Szacun." Ktoś do mnie mówi: "Ma pan jaja i charakter." Co mi z tego? Powiedz.
"To jest to samo, tobie z tego, jak tym dwóm niewinnym skazanym, że ta powiedziała, że rozumie ich ta ministra. To jest to samo ci tego." Dlatego powiedziałem. To jest ta sama sytuacja. "Sz >> siedzicie, ale wiemy, że niewinnie. Inaczej wam się siedzi. Ale jesteście gity chłopaki." "[ __ ] od razu inaczej wam się wies >> rozumiesz to." I powiem ci tak, gdybym ja miał świadomość tego, że ja nie powiedziałem, ja nie twierdzę, że ja byłem idealny, bo nie byłem. Natomiast jeżeli jeżeli ktoś mi bije narkotyki radykalnemu przeciwnikowi, tych na pal bym nabijał, przepraszam, ale takie mam do tego podejście.
"Do ciebie tańczula." "No to się chory robię, rozumiesz? Po prostu chory się robię." "No wiem." "No i tu jest wiele tych kuriozów, nawet takich logicznych." "No ty pozwalałeś handlować, czy czy miałeś najlepsze wyniki? Miałeś najlepsze wyniki na widzieć narkotyków, czy sam nim handlowałeś?" Wiesz jaki był początek usustadnienia sądu? Do mnie zadzwonił pan mecenas i mi je przeczytał. Mówi: "Pan co, przepraszam, ale na orbitreku jestem, mogę nie słyszeć, ale ja muszę to panu przeczytać, bo ja się pierwszy raz z czymś takim spotkałem." "Nie wiemy dlaczego to my to rozpatrujemy, bo to miał rozpatrywać sąd rejonowy." Zostało to przesłane do sądu w Warszawie. Nie wiadomo dlaczego. Znaczy domyślam się dlaczego. [wciągnięcie powietrza] Według rejonizacji powinien rozpatrywać to właściwości miejscowej sądu i to jest i to żeby ją zmienić trzeba mieć trzeba mieć do tego powód. Ja wielokrotnie chciałem zmienić albo. Ale to musisz. Dlaczego mam to udokumentowane, gdzie jest napisane jasno: "Przenosimy to do sądu w Warszawie ze względu na ekonomię." Gdzie sąd w uzadnieniu wyroku napisał jasno: "Nie ma tu żadnej ekonomii. Nie rozumiemy tej decyzji. Dlaczego zostało to do tego sądu to przeniesione?" Kolejna kwestia: "Nie powinniśmy tego rozpatrywać, bo ten temat, ta tematyka jest nam nieznana." Czyli innymi >> tak napisał sąd znieniu.
"Mam to w kwitach." "Ale ale skazał cię." "Tak." "Czyli nie wiem, nie znam się, nie wiem dlaczego ja, ale tak." "Ale winny." "Tak, oczywiście." "Wiem, że winny. Nie wiem w jakiej sprawie, nie wiem o co chodzi, ale winny." "Tak." "Okej. Nie znamy się, nie umiemy tego, ale jest pan winny." "To jest dobre." Ale ja ci ja ci to wyślę. Wyślę. "Dobra, dobra." Ustadnienia możemy dać i dostajesz karę w zawieszeniu. Jakim w jakim w tym momencie jest etapie >> apelacji? >> Proces jest w apelacji. Jest jest napisana i czekacie. Jeszcze się odbyła sprawa apelacyjna. Tak. >> Myślę, że po ogłoszeniu przednaj decyzji szybko nastąpi. [śmiech] A to jest to sądził cię okręg >> w okręgu? >> Tak. Czyli teraz apelacyjny >> teraz teraz będzie w okręgu apelacyjny. Teraz będzie >> teraz będzie apelacyjny. No dobra. No to teraz co? Co tam z tym Brownem robisz?
"Walczymy. Odzyskujemy niepodległość." [śmiech] "Ku chwale ojczyzny." Dobra, mów. "Szczęść Boże." "Szczęść Boże i ratuj się kto może." Marcinie, ciągnęło cię zawsze do polityki. Skąd to wynikło i dlaczego wybór Grzegorza? >> Wiele czynników miało na to wpływ. >> Ja jeden z nami i nie jestem jestem moja strona polityki, ale to co mi powiedziałeś, pewnie zaraz powiesz państwu, to było bardzo fajne. A propos, dlaczego cię przekonali, to pewnie powiesz, ale ale w czy ty myślałeś o polityce wcześniej? Prawda jest taka, żeby nie skłamać, bo może to słuchać ktoś, z kim rozmawiałem o tym wcześniej i powie: "A kłamie." Może tak być, że w przeciągu tych dwóch lat czy półtora roku gdzieś ta ten ta zajawka w głowie powstawała, gdy patrzyłem na to, co się w Polsce dzieje. A generalnie generalnie takim momentem przełomowym, który we mnie to obudził to myślenie, to była wygrana obecnej koalicji, która perfidnie oszukała ludzi, zostawiła ich na pastwę losu, ludzi, którzy sprzyjali tej władzy, by do tej władzy doszła. Y, innymi słowy, może nazwę po imieniu, bo tak już jestem, wydymali bezczelnie ludzi, wykorzystali ich. Dzisiaj stoją przed kamerami, się uśmiechają i okolicie >> tak robią dobrą minę do złej gry. Takich przykładów jest wiele. Za chwilę jeden mogę nawet poda pokł powiedzieć, jeżeli chodzi o kwestie mundur mundurowe. Znam też ludzi z sektora prywatnego, którzy bardzo ich wspierali, czy to finansowo, czy czy w inny sposób. Również po dojściu do władzy niektórzy ludzie z tej z tej z tych rządów odcięli się od nich, zapomnieli o nich. Ja sam zresztą tego to można znaleźć. Myślę, że niektórzy ludzie mają screeny porobione, gdy po wygranej napisałem taki wpis, popełniłem taki wpis na Facebooku, mamy to, bo ja byłem strasznym antypisowcem. Mnie irytowały te przeklęte, wały. No jestem propolski, jestem patriotą i i to mnie irytowało bardzo i i się ucieszyłem, że >> to mamy to było radością z wygraniem koalicji z odsunięcia PiS od władzy. Może bardziej tak, bo ja też dlatego głosowałem na koalicję właśnie na koalicję jedną, ale ale za odsunięcie do władzy i tak wielu ludzi głosowa.
"Dokładnie. Jak najbardziej tak. Wielu ludzi głosowało za rozliczeniami. Wielu ludzi głosowało za tym, że wrócą do tych, którzy zostali upokorzeni przez PiS, między innymi z mundurówki, którzy w 2015 roku zostali zaorani. Część z nich to nie są moi koledzy, to są moi znajomi, ale byli świetnymi policjantami. Wykonali kawał kapitalnej roboty. przed PiS dał im szmatą w pyskonił z formacji i ci ludzie naprawdę przez wiele wiele lat czekali tego momentu, aż ta koalicja dojdzie do władzy i zadzwonią rozdzwonią się telefony, powiedzą: "Chodźcie pokażemy, >> zrobimy coś dobrego." "Tak, zrobimy coś fajnego, coś dobrego." "Nie zadzwoniły." "No niestety, no niestety mam z tymi ludźmi też kontakt. Mają ogrom żalu. Y pozostawało wielu ludzi z czasów wpisu władzy w policji. O to też mają kolosalny żal do nich. Yyy, dzisiaj ktoś mówi o rozliczeniach, o audytach w policji. Totalna bzdura, kompletna bzdura. To takim przykładem może być to jak oczywiście ja tego nie krytykuję, żeby była jasność, bo ja to było jest i będzie. Kwestia dodatków przyznawanych przez pana komendanta Tomasza Klimka z Olsztyna. Ja ja to podaję jako przykład śmiechu, bo ja to ja Tomka rozumiem doskonale, dlaczego to zrobił i i absolutnie nie ma to żadnej pretensji z mojej strony. Zawsze mam zawsze miałem i mam do tego człowieka szacunek. No i oczywiście przyznał dodatki na odejście po trzy tam po 4 6000 zł. Pan minister MSW powiedział, że on wszczyna postępowanie, wszczyna audyty, wyjaśni wszystko, za kilka dni efekt będzie znany. Do dnia dzisiejszego można wiedzieć jakie są efekty. Ludzie wygrywa oczywiście mieli wstrzymane dodatki. wygrywają sprawy w sądzie w pierwszej instancji, spodziewają się również zwycięstwa w drugiej sprawie, w drugiej turze tej batalii. Do czego zmierzam, masa ludzi została wysterowanych, wydymanych. A takim dla mnie klub przykładem i chciałbym, żeby to każdy uważnie odsłuchał jest przykład pana majora Roberta Pankowskiego żandarmerii wojskowej, którego PiS ob niesamowicie zaorał, zniszczył człowiekowi życie prywatne, zawodowe, poniżył go, wywlekali go do prokuratury, wywozili go z Warszawy do Krakowa, wysadzali go tu na dworcach w Krakowie bez pieniędzy, bez telefonów, robili z nim co chel >> to jest chłopak zgłosił panu ministowi Antoniowi Macierowiczowi nieścisłości, które miały miejsce w wojsku polskim osobiście na drugi dzień, czy tam po dwóch dniach wjechała do niego wjechało do niego BSW policyjne i zawinęło go, bo on zgłosił te nieścisłości. No i on bardzo kibicował koalicji licząc na to, że jak dojdzie do władzy, to się ktoś dla niej pochyli. Wiele osób go wspierało tam nie wiem, pamiętam na internecie na lixie silni razem tam też w silni silni go wspierali. Jeśli to no mam też swoje zdanie na ten temat natomiast wspierali go bardzo mocno politycy obecnego rządu również tam. Panie Robercie, panie Robercie, >> za PiS co za ten ten PiS, co panu zrobi, co pana założymy, minęły trzy lata. Systematycznie trzymam tym chłopakiem kontakt, pytam się go, no i jak jest w czarnych czterech literach, czyli czarnej dupie. Został zlekceważony, olany całkowicie, totalnie."
"No to tak powiedziałeś to bardzo delikatnie i takich ludzi jest wielu." "I powiem ci tak, ja wiem, że każdy polityk szuka frajerów, bo lubią frajerów. Zmanipulować, przekręcić. Ja mam swoich ulubionych. Jakby ktoś się mnie tak w rodzinie pyta, co mnie zmotywowało do do wstąpienia do partii, to ja zawsze mówię, że poseł Szczerba. On i jego farmazon. Przepraszam, że o tym mówię. Ja zawsze lubiłem jego konferencję z panem posłem Jońskim. Ty wiesz pewniak pewniaki. Pewniaki. Nie będą siedzieć ten będzie siedział. Proszę mi powiedzieć, kto dzisiaj siedzi. Oni Romanowskiego nie mogą złapać. Latają za nim od Węgier po Serbię po jeszcze jakieś tam inne państwa. Szanujmy się. Wiesz, dla mnie to jest ośmieszanie służb. To jest wycieranie dupy służbami, bo tam jest masa. Jest masa świetnych ludzi, którzy masa świetnych ludzi, którzy wykonują swoją robotę, ale przez te polityczne macanki, przez te polityczne gierki, to jest uderzenie w struktury, w szacunek, w etos, morale, służby, takie pobłażanie pewnym ludziom. Masa była obietnic, masa była zapowiedzi, skończyło się na niczym, praktycznie na niczym. I stąd też od dłuższego czasu z wieloma ludźmi dyskutujemy o tym i podjąłem taką decyzję. A podjąłem do czego? Od pewnego razu zadzwonił do mnie telefon, odebrałem go, dostałem propozycję spotkania. Yyy, zastanawiałem się nad tym, czy jechać na to spotkanie, bo >> to właśnie jest od partii Grzegorza. Tak, >> tak, od partii pana Grzegorza Brauna. >> Zastanawiałem się na to spotkanie jechać, wiedziałem kto to jest pan Grzegorz, wiedziałem co to jest pan Grzegorz i tak dalej, i tak dalej. Natomiast yyy nie dlatego się zastanawiałem, że się bałem tej partii czy pana Grzegorza, tylko widziałem, że przeczuwałem oczywiście, że nie spotykają się ze mną po to, żeby żeby się po głowie poklepać, tylko żeby o czymś porozmawiać i zastanawiałem się, czy jestem gotów na taką decyzję i żeby tak odpowiedzialną rozmowę przeprowadzić, bo dla mnie to jest bardzo odpowiedzialne i bardzo poważne. Okej, zgodziłem się, pojechałem, usłyszałem bardzo proste propozycję. Słuchamy pana. Podoba mi się, podoba mi się to, co pan mówi. Wiemy, że chce pan zmian. Wiemy, że pan chce dobrze porobić. Czy to co o czym pan mówi chce pan wprowadzić w życie? Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ale nie ukrywam, nie będę tu farmazonił, że się nie spodziewałem. Gdzieś tam w duchu z tyłu głowy się spodziewałem, że taka propozycja może paść. Skoro ktoś mnie zaprasza na takie spotkanie.
"Szanowni państwo, no to są bardzo ciężkie czasy, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo w Polsce. Dlatego chcemy budować silną, bezpieczną Polskę. Chcemy mieć wpływ na budowanie tych tych struktur. Chcemy mieć chcemy mieć wpływ na to, by nasze społeczeństwo było bezpieczne. Bardzo dziękuję." "Powiedziałem, że muszę się zastanowić. Przedyskutowałem to z rodziną, przedyskutowałem to z kilkoma kolegami, którzy są w służbie mundurowej. Licząc na ich wsparcie w pewnych pomysłach, projektach widziałem o tym, że jest to kontrowersyjna decyzja, zwłaszcza tak kontrowersyjna, jaką jest postać, jaką jest pan Grzegorz. Natomiast powiem krótko, jestem mniej mniej kontrowersyjny. I myślę, że takie dwie osoby w Sejmie by się przydały." [śmiech] Czy z jakichkolwiek stron, bo tu powiedziałeś ważną rzecz i ja mówię daleko mi jest do politycznie i poglądowo y do do Grzegorza Brauna, ale myśmy rozmawiali właśnie prywatnie i to jest bardzo fajne, co powiedzieli, bo ty dużo mówisz, widać, że chciałbyś to zrobić, wiesz jak to zrobić, wiesz jakie zmiany w tej polityce zrobić i zadam ci pytanie, czy jakakolwiek inna strona polityczna zainteresowała się tym, że ty dziesiątki już tych podcastów dałeś, gdzie wytykasz błędy, bo twoja sprawa to jest jedno, a twoja ocena służby i to jak ty działałeś zż To jest drugie, że jesteś skuteczny i tak dalej. Czy którakolwiek strona polityczna chciała z tej wiedzy skorzystać? Czy właśnie Grzegorz Braum był jedyny?
"Y, mówiąc otw mówiąc szczerze, obecna władza, gdy była w opozycji i ludzie ostrzyli zęby na to, by ją władzę przejąć, ktoś się ze mną spotykał, rozmawiał, y wydał mi się bardzo konkretną osobą, y robił naprawdę na sobie ogromne wrażenie. Taki rewolwerowiec, taki wiesz, nie taki szybkie rad tu jak tu wpadnę te porządki wiotkie, to się okazało wszystko." "Czyli po przejęciu władzy już." "Nie, nie, nie. To to tak powiedziałem wcześniej. Nie wiem, nie znam, nie rozumiem, nie widziałem." "Kto to jest?" "Proszę." "Miksza to kto to?" "Nie, no co ty? Absolutnie nie. Tam [parsknięcie] nie ma w ogóle tematu. Nie, tak, ale yyy." "Dlatego dlatego dlatego ja się też było jasność, ja się nigdzie tak niektórzy mówią pchałem się, latam absolutnie nikomu się nie pchałem. Do żadnych drzwi nie pukałem, nie drapałem. Yyy, ktoś mnie zaprosił na spotkanie, spotkałem się i powiedziałem swoje zdanie na pewne tematy. Bardzo mi się, bardzo się to ludziom podobało. Yyy, natomiast yyy w późniejszym etapie okazało się, że niestety wolą się blatować, układać z tymi, których kiedyś oskarżali o upadek etosu policji, których kiedyś oskarżali o to, że policja moralnie sięga sięgnęła dna, że jest duża ilość wakatów. Nagle okazało się, że ci ludzie, którzy dla których kiedyś to są ich kolegami. Nic się nie stało. Tam pomyłka, niechcący, zupełnie jak sędzina. Nież." "Przepraszam, ale ja mam swój kręgosłup moralny i z takimi wiotkimi gumami się nie będę układał, nie będę rozmawiał, bo to są dla mnie tacy ludzie są najbliżsi zdrady. Nie znam świata politycznego, nie wiem jaki będzie za miesiąc, za pół roku, za rok jak będzie mu ta przyszłość z panem Grzegorzem Braunem. Ja powiem jedno, ja nic nie muszę, a mogę. A mogę dużo i dużo dobrego, bo chcę przede wszystkim zrobić coś dobrego, bo chcę przestać gadać albo pisać o tym, tak jak się spotykamy i napierdalać, krytykować, ujadać na tą formację, bo każdemu emerytowanemu policjantowi czy weteranowi jest łatwo siąść w fotelu, jak dzisiaj tym naszym komentatorom, kopaczom dyskutować o tym, że Messi błąd popełnił, a Ronaldo to w ogóle nie powinien tej fryzury tak zaczesać, nie?" "Ja bym to zrobił lepiej. A sami, sami klepali na boiskach ekstraklasy i to jeszcze miernie klepali, a komentują mistrzostwa świata. Dlatego też uznałem, że ja nie chcę być taką miernotą. Sam podszedłem do siebie krytycznie. Jeżeli ktoś chce, chce wsparcia mojego mojej merytorycznej pomocy, to chcę tą odpowiedzialność wziąć na swoje barki. Zdawałem se sprawę ze słów krytyki, aczkolwiek nie sądziłem, że usłyszę pewne epitety i wyzwiska. wchodząc w kwestie ideologii czy poglądów pana Grzegorza Brauna, tak jak powiedziałem, ja mam swoją działkę i na tym się skupiam. To jest kwestia bezpieczeństwa, to jest kwestia młodzieży, bezpieczeństwa młodzieży, to jest kwestia narkotyków. Nie będę mówił teraz o planach, projektach, zamysłach. Przyjdzie na to odpowiedni czas. Natomiast na tym się skupiam. Jest wiele rzeczy, co prawda, kontrowersyjnych, o których na przykład sobie rozmawiamy. Ja prywatnie mogę powiedzieć, fajnie się z nim rozmawia. Bardzo kulturalny człowiek, bardzo inteligentny, bardzo dostępny. Mamy [odchrząknięcie] dobre relacje w rozmowie, to nie znaczy, że jesteśmy kolegami absolutnie, żeby była jasność. Natomiast te relacje są budowane, bo tak naprawdę my ze sobą współpracujemy bardzo krótko. Mój zakres jest bardzo jasno określony."
"Ja wiele razy w swoich podcastach czy wywiadach przejawiałem chęć współpracy i pomocy. Aczkolwiek patrząc na te wszystkie afery z tymi lekarzami, z tymi innymi WGBSami, nie dziwię się wcale, że nikt nie chce ze mną współpracy podjąć, bo no obecna władza ma tego ordynatora z SORU, a ktoś inny Braun ma mikrsze. No to jakość jest co prawda równa i w portfelu i natomiast no każdy sobie szuka swoich fachowców, ekspertów dla uznania." "Jedni szukają kogoś takiego jak ten nazorze, drudzy szukają kogoś innego i tak dalej. Ja chcę tylko powiedzieć inną rzecz, że takich ludzi jak ja z mundąki, którzy popierają Grzegorza Brauna i chcą budować normalną Polskę jest wielu. Chciałbym wam powiedzieć jeszcze, że po momencie kiedy ogłosiłem tą decyzję wiele osób się do mnie odzywa z mundurówki. Wielu, którzy są jeszcze w mundurze albo już są w stanie spoczynku, chcą wspierać, chcą budować coś fajnego. Chcemy pokazać zupełne też oblicze inne tej partii, że mamy pomysł na pewne rzeczy. Bardzo fajny pomysł. Nawet odczarować moją minę i Grzegorza Brauna to spojrzenie, bo to się da zrobić, bo ja wiem, że on się potrafi uśmiechać to bardzo fajnie, potrafi żartować. Mamy na to bardzo fajnych wiele pomysłów. Zdaję se sprawę z tego, że frontalny atak dopiero na mnie nastąpi, bo wiedzą ludzie jaki jestem, czyli tam jakieś medialne donosy i te inne się rzeczy zaczną. Ja jestem na to przygotowany, ale tak jak powiedziałem wcześniej, chcę coś fajnego zrobić, nie tylko o tym gadać."
"Okej?" "Po prostu, bo ja dużo o tym mówię, nie wystąpiłem wszędzie, gadałem, gadałem tu, gadałem, tu pierdoliłem, wejdzie do Polsatu, państwo w państwie dupę obrobi policjantowi jednemu, tu się wymądrzy, że tam interwencja jest chujowa, powinna być lepsza. Tylko ci podcasterze zarabiają, ty nie to skaranie boskie z nami. Ale >> banda złodziej." "Rozumiem, rozumiem teraz swoją decyzję i bo miało być następne pytanie. Chyba na nie odpowiedziałeś. Czy ty się w pełni zgadzasz czy utożsamiasz z całą ideologią Grzegorza Brauna? Ale ty chyba odpowiedziałeś, że ty jesteś od jednej działki, to nawet czy się zgadzasz, czy nie, to nie ma większego znaczenia, bo ty chcesz jakoś jedną rzecz zrobić i naprawić w Polsce." "Ktoś k się zna na wszystkim, nie zna się na niczym. Jak ja dzisiaj widzę posłów, którzy właśnie wymieniłem jednego z nich, mojego tego ulubieńca, nie, albo ten Zębrzy, jak on jakiś taki też drugi jest, tam kręci te filmiki swoje. Kiedyś nakręcił świetny film o programie analitycznym, który został zakupiony za czasów PiS-u. Pomylił go w ogóle z Pegasusem. W ogóle ludzi abstrakcja, wiesz, dać małpie brzytwę. To jest właśnie przerażające w Polsce, nie? I to mnie też zaczęło irytować, że masa ludzi niekompetentnych, którzy nie mają zielonego pojęcia o pewnych rzeczach, wchodzą w coś, wypowiadają się na jakiś temat, są w komisjach prawda Pegasusa i tak dalej. To jest przerażające. To krzywi nasze państwo tak naprawdę zobacz ile ludzi, którzy kiedyś piastowali stanowiska w mundurze, dzisiaj są na wysokich szczeblach w rządzie. Nie ma takich ludzi. Jaki nie pediatra jest." "Tak, ale minister narodowej jest lekarz. Przecież to jest wiesz." "Wiesz i to jest irytujące. Ja też pewne rzeczy przeanalizowałem. Pamiętam te formy murem za polskim mundurem. Ostatnimi czasy była głośna afera związana z z tą interwencją pana redaktora Sakiewicza. Pamiętasz co weszli policjanci? Frwały te zdjęcia policjanta i tak dalej. Prokuratura umorzyła to postępowanie. Teraz uznała, że decyzja o wejściu była słuszna. Jak najbardziej słuszna. I nie dlatego, że jestem za Tuskiem, to wpieram. Nie, nie. Punkie zawiadomienie wchodzą. Koniec. Nie ma oczywiście wielkie rarum. Yyy, jak to mogą pokazywać wizerunek policjanta yyy w sieci. Tak. Ja tylko chciałem przypomnieć, że pan pan poseł Szczerba jak byli w opozycji również takie zdjęcia pokazywał. A co ciekawe, był na tyle bystry, inteligentny, że nawet zdjęcie, które było podpisane, że na tym zdjęciu jestem ja, Marcin Miksza Borys Pałkarz wrzucił u siebie na Xie takiego posta, że ja ten, że człowiek ze zdjęcia, gdzie mógł zobaczyć zdjęcie moje profilowe i to zdjęcie, które ktoś mu tam podrzucił. Nie no, to są dwie różne osoby, nie? Nawet ten jest rudy, a ten jest nie wiadomo jaki. Ten ma brodę, a ten brody nie ma, nie? A on dostał zdjęcie jakiegoś tam policjanta w mundurze napisane Marcin Mikrsza Borys i on to u siebie wrzuca pewniakiem, że że ja to ja. Nie. Ja napisałem do niego: "Panie pośle, wajcha się panu przekręciła?" Nie, nie, nie, nie przekręciła się. On dalej twierdził, że >> to ty byłeś, to może nie wiesz. No ale ale wiesz czegoś może bo coś snu może >> brakuje takiego czegoś, żeby ktoś tym ludziom naprawdę z innego poziomu merytorycznie wytłumaczył, że idioci nie mają prawa wypowiadać się o tematach bardzo poważnych. Kolejna kwestia, za czym jestem, to jest pociąganie do odpowiedzialności karnej i to w sposób dynamiczny ludzi, którzy podejrzewają kogoś o agenturę, nie mając na to dowodów. To jest dla mnie przerażające. Dzisiaj słyszę, że ja współpracuję z agentem Braunem. Tym mówię do jednego człowieka: "Pokaż mi materiały." On mówi do mnie: "Wygogluj se." Przepraszam, to ja mam googlować sobie, czy Braunis w googlach jest napisane, że że Grzegorz Braun jest agentem. Ja z tym człowiekiem spędziłem dłuższe długo wiele czasu na prywatnych rozmowach w samochodzie i jak jeździmy na jakieś spotkania. Rozmawiamy wiele o Polsce. On jest nakręcony Polską, ten facet. Rozumiesz? Ja go słucham, co on gada. Ja wiem, że wiele rzeczy jest kontrowersyjnych. Ja w to nie wnikam. >> Ale właśnie tutaj Grzegorz też się nie gryzie w język. On też rzuca te oskarżenia. Akurat nie wiem, czy to dobrze powiedziałeś, no bo ja oskarżenie agentem jest obrzydliwe, ale Grzegorz też agent, ważne kto rzuca. Mamy pol mamy w Polsce służby, które powinny ten temat >> weryfikować, filetować. Nie może być tak, że z lewej na prawo będziemy przerzucali się agenturą.
"Tak." "Uważam, że to powinno być ścigane i karane, zwłaszcza na wysokich stanowiskach państwowych. Podejrzenie o współpracę z obcym wywiadem, z obcym państwem powinno być wypalane żelastwem roz czerwoności. Dzisiaj słyszymy wszędzie. Jak nie jeden, to drugi, to trzeci. Dla mnie to jest jakaś abstrakcja. To gdzie mamy w Polsce, powiedz mi, służby?" "No albo je mamy, albo ich nie mamy." "Tak." "Dokładnie. Tak, dokładnie. Tak." Jakie masz? Znaczy ty pewnie jeszcze nie możesz powiedzieć, czyli ty będziesz z list pewni Grzegorza startował do Sejmu? "A nie wiem." "A kim chcesz być? Tak ministrem od MSWA. Nie chciałbym, żeby moja sprawa, żeby nasza sprawa się dobrze skończyła i chciałbym coś dobrego dla Polski jeszcze zrobić. To mówię czystym sumieniem. To nie jest w jakieś tam wiesz, górnolotne opowiadanie. Ja miałem, ja po prostu miałem to we krwi. Jako pies zarabiałem psie pieniądze, starałem się robić dobrą robotę i myślę, że ją robiłem i zawsze miałem takie podejście. Dzisiaj w sektorze prywatnym dla wielu ludzi wiele tematów robię probono, chociażby sprawa chłopaka tego Marcina z Giżycka, który notabenę jest na warunkowym zwolnieniu. Mamy cały czas kontakt ze sobą, świetne relacje, jest mi bardzo wdzięczny za tą pomoc i to mi sprawia mega satysfakcję. I tak ci powiedziałem wcześniej, yyy, był taki moment w moim życiu, kiedy yyy, miałem ogromny żal do wszystkich, do wszystkiego, za to, co mnie spotkało i yyy sam się na tym łapałem, że moje niektóre wpisy nai były złośliwe, dokuczliwe."
"Ja mam to samo, jak widzę. Ostatnio był u mnie Daniel Nawrocki i jak mi parę wpisów moich pokazał co do niego, nie do prezydenta, co do niego, a on nie kandował, to wiesz jak mi było [ __ ] wstyd. I to nie chodzi o poglądy polityczne, tylko se myślę: pacierz, takie co to jest." "Nie, to jest." "Ponosi nas, ponosi nas wszystkich pewnych emocje i powiedziałem soie, że no [ __ ] albo jestem poważnym facetem, który chce coś zrobić w życiu, albo spakuj mandżur, siedź na dupie i tam dalej se klep w kiblu te swoje durne wpisy. Tak. I po prostu y wiem, że targałem emocje. Dzisiaj na to zupełnie inaczej patrzę. Powiedziałem ci, to nie są puste słowa. Polubiłem ludzi, mimo tego, że masa do mnie dzisiaj pisze różne krzywe teksty ze względu na moją decyzję. Nawet dzisiaj rano dostałem od pewnego dziennikarza, nie będę mówił od kogo, pozdrawiam go, bo może tego słucha. Znowu SMS-a soczystego napisałem i tak cię bardzo mocno lubię, bo tak jest po prostu." "Dziennikarz cię ci ubliża?" "Nie ubliża mi. Napisał mi takiego SMS-a po prostu, że no znowu przypomina mi, że gdzie jestem u kogoś, że to tam oczywiście o nuce i no nie daje mi nie daje mi spokojnie działać, tylko mi przypomina, że w jakiej partii jeste u kogo, nie? A ja mam pytanie, bo myśmy się widzieli, to nasze słynne spotkanie w Zakopanem i piwkowanie przy ognisku było, jak ty już znałeś decyzję, powiedziałeś mi ją tylko w tajemnicy i nie wiedziałeś o odbiorze i spodziewałeś się hejtu. I chciałem cię zapytać, bo ja pamiętam jak ty o tym gadałeś, bo ty wtedy zrobiłeś to bardzo świadomie, przyznaję, bo mówiłeś, że Tomek, ja wiem, że będzie hejt większy czy mniejszy, ale tak mówisz, chcę coś zrobić dla Polski. Spodziewałeś się więcej, czy spodziewałeś się mniej? Czy on jest większy niż się spodziewał?" "Nie sądziłem, że to będzie takie uderzenie."
"Tak, czyli jest pierdolnięcie jeszcze mocniejsze niż myślałeś." "No nie, no prawda jest w ogóle wszystkim bardzo mocno dziękuję nawet za słowa krytyki, bo to też dla mnie wiele znaczy. Pokazaliście mi, jak dużo dla was znaczy, ale [ __ ] nie sądziłem, że to tak [śmiech] pójdzie. Nie, po prostu masakra. Ja przez długi czas nie mam je na Xie, bo to dalej się grzeje. Ja mam nadzieję tylko jedno i ja wiem, że o tych ludzi będę musiał odpracować to zaufanie, bo to nie jest też tak, że jak ktoś się ode mnie dzisiaj odwrócił i na mnie mnie opierdolił w tych SM wiadomościach czy w tym wpisach, to ja mam do niego żal, bo on ma prawo czuć zawód, nie? Ja sobie zdaję z tego w pełni sprawę." "No właśnie, bo w części pewnie tak, bo ty byłeś bardzo lubiany i pamiętaj jak mi pisali: "Musi być filmik, on fajny, on lubi, on dobrze gada, on ludzie lubili." Ja wiem, dlatego, ale widzisz, ja też musiałem się w pewnym momencie, chcąc coś zrobić, gdzieś się musisz odnaleźć. Tych uważam za kłamców. Przepraszam, że tak to określam, ale kłamców. Ludzie dają sobą manipulować. Tak jest. Ludzie sobą manipulować. To są wiodący ludzie, którzy dążą do swojego celu, którzy chcą się sami nachapać. Y i tyle po prostu. To jest moje zdanie. PiS. Swoje zdanie na temat PiS wielokrotnie wyrażałem. Dlatego ja mam świadomość tego, że ci ludzie mogą mieć do mnie ogrom pretensji. Ja mam nadzieję, że jeżeli Bóg da i uda mi się osiągnąć to, co chcę osiągnąć, że jakiś czas nie muszą mnie przepraszać, jak powiedziałem, ale nawet gdzieś tam napiszą: "Dzięki i to wszystko." Ud, że nie mieli racji. Będę chciał, że to co moje zapowiedzi, to nie jest tylko jakieś tam go dupcze opowiadanie, gadanie głupot, ględzenie, tylko chcę to, co opowiadam, przekuć. I ja sobie zdaję sprawę z tego, jeżeli kogoś moja decyzja uraziła, bardzo przepraszam. Nie powiem tylko tak, nie przeszedłem wokół tego obojętnie. Nie spłynęło to po mnie. Było we mnie w ogrom emocji. Nie sądziłem, że będzie takie uderzenie. Mam jakiś swój cel w życiu. Nie jest to mój cel indywidualny, prywatny, nie mojego absolutnie, a nie jakaś tam forma zemsty na kimś, bo ja się na nikim nie mam zamiaru mścić. Mi szkoda życia i energii. Do wielu rzeczy dorosłem. Jestem zupełnie innym człowiekiem niż tym, który pracował w policji. Dzisiaj byłbym zupełnie innym facetem w mundurze. Mam jakiś cel i daj Boże, żeby mi się udało, żeby mi się udało wam pokazać, że chcę zrobić coś dobrego. Nawet wejść tam na godzinę, na dwie i pierdolnąć drzwiami i wyjść, powiedzieć: "Przepraszam, starałem się, nie udało mi się." Ale chcę nawet połamać zęby. Prawda jest taka, że podejmując tak kontrowersyjną decyzję, położyłem łeb na gilotynie.
"Położyłeś." "I liczę się z tym, że mój łeb może spaść. Liczę się z tym, że moja reputacja została przez tą decyzję strasznie nadwyrężona, ale jeszcze raz powtarzam, to nie jest ucieczka w bezkarność, bo mam sprawę. To nie jest chęć udowodnienia swojego ego czy zemsty. Po prostu mam [ __ ] ochotę coś fajnego jeszcze zrobić. I to mnie zawsze pacało, sprawiało satysfakcję i mam nadzieję, że mi się uda po prostu tylko tylko to i aż to. A mam nadzieję, że do niektórych ludzi to dotrze, że moje moje kroki, które poczyniłem, nie miały na celu podpalenia Polski, skłócenia. Ja mam dzisiaj dość tych waśni, tych sporów. Wchodzę na strony internetowe, czy tam kłótnie, awantury. Nie ma w Polsce tematu, zobacz, ani jednego, który by tych [ __ ] ludzi pogodził. Żadnego, tych polityków. Nawet form kwestia bezpieczeństwa, nawet kwestia tego, co się w domach patologicznych dzieje. Zawsze jest kłótnia, zawsze jest spór. Oni się potrafią o wszystko pożleć. Ja przepraszam chcąc, bo mam na to pewne pomysły, coś zmieniać, nie będę stał pod drzwiami Donalda Tuska, mówił: "Błagam cię, [ __ ] co prawda nie jestem z lekarzem z Soru, ale weź mnie." Nie będę stał pod PiSem, nie będę obiecywał PiSem, nie będę obiecywał respiratorów za pół ceny, bo ich nie mam. To poszedłem tam, gdzie ktoś mi to zaproponował. Mam nadzieję, liczę na to, że nie chce ktoś wykorzystać mojego wizerunku tylko po to, żeby sobie nabić. Jeżeli uznam, tak powiedziałem, że ja nic nie muszę, a mogę. Jeżeli uznam, że ktoś kolokwialnie mnie oszukuje albo ma inne cele wobec mnie, ja podziękuję i powiem: "Okej, pomyliłem się, przepraszam, chciałem dobrze", >> bo już raz tak właśnie było, bo, bo tu jakby dobrze oceniamy Grzegorza Brauna, się zainteresował, tylko Grzegorz Braun.
To jest dalej przed wyborami i nie rządzi i i jakby jakby nie nie chodzi mi wiesz o co? Że to o tą koalicję, że oni też z tobą gadali, jak przęli władzę, cię olali, więc super się Grzegorz PR zachował, tylko niech dotrzyma tego również po wyborach, rozumiesz? Bo już jeden polityk był. Ja teraz Grzegorza nie krytykuję. Tylko tamta osoba miała podobnie przed wyborami miałeś być tam [ __ ] z nimi współpracować, a później cię olali.
Jest masa fajnych ludzi. Moja decyzja też jest podktowana jednym. Jest masa świetnych ludzi. To każdemu powtarzam, zaryzykuj. Jest masa fajnych ludzi, którzy mogą wnieść coś bardzo fantastycznego. Nie tylko sam nawal u Kosiniaka Kamysza, którzy mogliby być dla niego wsparciem. Jest masa super ludzi, doskonałych, nie Mikrza, [ __ ] mój łeb może spaść, którzy mogą naprawdę coś fajnego dla tej Polski zrobić. Oni chcą zrobić. To są byli weterani, byli politycy. >> Masa ludzi fantastycznych naprawdę.
I zobaczcie, ja podjąłem mimo swojej sprawy karnej, mimo tego, że mogą mi dopierdolić wyrok, bo bo jestem tam gdzie jestem i przetnie to wszystko całe moje plany życiowe, które mam, wszystko może się wydarzyć, bo taka jest prawda. Mimo to podjąłem takie ryzyko, takie ryzyko i dlatego nakłaniam każdego. Jeżeli masz siłę, masz chęć, zrób to, bo ja podpowiedziałem sobie jedno, ile można [ __ ] jęczeć, ile można pisać, ile można gadać. Skoro jesteś taki geniusz, no to podejmij tego wyzwania. A ja wiem i z wieloma ludźmi rozmawiam, że są tacy ludzie, którzy by chcieli to zrobić. Ja nie mówię, czy to będzie Grzegorz Braun. Po prostu jest masa fantastycznych ludzi, którzy uważam, że powinni w końcu ten stary beton skruszyć. Nie tych [ __ ] wiecznych, całe życie przy korycie. Idziesz przez wiejską wiecznie te same mordy. Ludzi, którzy nie mają wiecznego pomysłu na na nikogo. Są cały czas przeplatają się. 8 lat rządów jednych, przychodzą następni, wracają ci sami, ta sama ławka kadrowa. Ci sami opsiadają, co mogą zrobić ci, co kiedyś przegrali nowego. Powiedz mi. Oni już kiedyś przegrali, a oni są dzisiaj dalej u władzy dzisiaj. To co oni mogą nowego wprowadzić?
>> Tak. To tak jakbyś [ __ ] spuścił drużynę z pierwszego miejsca w ekstraklasie i tego trenera, który spuścił do trzeciej ligi, wziął do pierwszej ligi na na pierwszego. Jeszcze raz więc, no więc ja powtarzam jeszcze raz, bo to jest bardzo ważny ten przekaz, bo ludzie tego nie rozumieją, bo na mnie splują, srają z każdej strony. Mam świadomość, że nie wielu chce takiego krzykacza mordu chłopa, jak ja zainwestować. No bo ja jestem jaki jestem. Ja mam świadomość swojej kontrowersyjności, ale ja naprawdę chcę zrobić coś dobrego i dawałem szansę też, no jeszcze nie jestem Bogiem, żeby dawać szansę, ale oni wiedzieli, że że jest. Powiem więcej, jeden taki minister dzisiaj w pewnym ministerstwie, jak się spotykaliśmy kiedyś, to taką rozdziewioną dziubką siedział fajną i słuchał tego i mówi: "No tak, >> no Borys, Borys, Borys, [śmiech] >> Rambo." >> Tak. No człowieku, rewolwerowiec jak w Sejmie występował to [ __ ] mówię ale lucky look ja pierdzielę 10 strzałów pięciobębenkowca wywalał wygrali wygrali wybory napisałem pogratulowałem nawet SMS nie dob już był telefon zablokowany przykre prawdziwe niestety ja mam komuś takiemu ufać ja mam ufać ludziom którzy takiego Roberta Pankowskiego wysterowali zapoznaj się po prostu z tą historią wszystkich państwa którzy tego słuchają proponuję wam zapoznajcie się z historią Roberta Pankowskiego.
One, te detażemu, a Marcin wyrwał, pisali o nim materiały, wspierali ich medialnie. Zobaczcie jak obecna władza ich potraktowała. Rozjebali człowiekowi życie, nie pomogli mu nic. Wytarli nim dupę, buty, podłogę i [ __ ] ktoś mi mówi o patriotyzmie, o murem za polskim mundurem. O czym wy chcecie ze mną rozmawiać? Problem polega na tym, że ja potrafię racjonalnie ocenić stan faktyczny i może to tych ludziom nie dam sobą zmanipulować. Dla mnie nie ważne spisz czy po jeżeli ktoś mi pierdoli głupoty to pierdoli głupoty a nie a nie wszyje buciki. Po prostu to nie jest laurka. Ludzie dają dzisiaj w sposób prymitywny sobą manipulować a jest liczą się fakty tak naprawdę pytasz się mnie o Grzegorza Brauna? Wiem, że jest kontrowersyjny, ale on od wielu lat mówi to samo i dzisiaj niektórzy ludzie zaczynają się podpisywać pod tym co on mówi. Pomimo tego, że [parsknięcie] jeszcze 2 lata temu mii coś innego zupełnie, ale c tak jak on, bo jest, bo to się fajnie sprzedaje. A ten facet jedno jednym zdaniem mówi przez kilka lat, jak się zachowa za jakiś czas, zobaczymy, czas pokaże, po prostu będzie sprawdzam i zobaczymy. On mnie sprawdzi, ja jego sprawdzę, sprawdzimy się wszyscy nawzajem w tym całym ugrupowaniu. Ja wiem i to już widzę dzisiaj, że mogę pociągnąć ze sobą wielu ludzi, bo bo wielu ludzi do mnie pisze w na social media. Była krytyka, masa krytyki też była. Zobaczyli zdjęcie z Braunem. Krzykacze, rozumiem w pełni. Macie do tego wszelkie prawo. No jak ktoś napisze, no to się obrażę, jak jeszcze mogę przełknąć. Okej. Natomiast, [śmiech] natomiast chciałbym, trzymajcie mnie za słowo, żebyście nie musieli za inną część ciała, że jak mi się w życiu uda to, co chcę osiągnąć, to będę starał się zrealizować to jakie mamy plany, a nie jestem sam. Uwierzcie mi, że jest za mną wielu fajnych, fantastycznych ludzi.
>> Ostatnie pytanie. Chciałbyś wrócić do policji? >> Odpowiedziałem ci na to pytanie. Właśnie >> nie, nie odpowiedziałeś. >> To ci powiem tak, >> bo na razie nie możesz, bo nie ma. Ale to jest chciałeś, a nie, czy są możliwości? Teorety opowiem ci anegdotę. Opowiem ci anegdotę. Dzwoni do mnie po ogłoszeniu przed mnie decyzji wstąpienia do partii pana Grzegorza Brauna, którego serdecznie pozdrawiam. >> Konfederacja Korony Polskiej. Tak, >> Konfederacja Korony Polsk. Tak jest. I dzwoni do mnie kolega, który kiedyś zajmował jakieś tam stanowisko w policji. Mówi, dzwonią do niego chłopacy i mówią: "Tak, człowiek, który również został zmiażdżony przez y polityków PiS, którzy jak przyjęli władzę w kraju, pozamiatali świetnych policjantów. Dzwonią do niego i mówią: "Co on odpierdolił? Ty, co mu odbiło, nie? Co to, co to w ogóle mu? On zawsze tam miał coś tego, a teraz to już w ogóle nie facet, który bardzo sprzyjał obecnej władzy, jak szli do władzy, który również twierdzi, że no strasznie ta władza oszukała, wysterowała, zmanipulowała ludzi. sposób straszny mówi do niego tak co [ __ ] dupa się zapaliła co że jak powiedzie powiedzie mu się to co planuje to pokaże się pokażę wam jak się [ __ ] rozlicza [śmiech] i się telefon rozłączył zatem nie dzisiaj nie nie wróżę tego co może być i nie mam żadnych planów bo tak jak powiedziałem mam sprawę natomiast >> jesteś urodzonym psem jesteś psem z krwi i kości pregadali to jest twoja pasja to jest twoje [ __ ] życie ja powiem tylko Tak. Nigdy nienawidziłem skurwysyństwa w policji, podłokietników politycznych, chamów, którzy na plecach, na krzywdzie innych policjantów, na układach politycznych i kobiet, które na dupie robiły karierę. Jeżeli [ __ ] udałoby mi się wrócić, to co? Pakujcie walizki po prostu. Pakujcie.
>> Chciał, >> czy bym chciał? >> Chciałbyś [śmiech] połapałbyś jeszcze tych bandytów, [ __ ] Nie, bardziej byś teraz zarządzał doświadczenia, ale dwie sprawy byś se wziął. Tak jeszcze tak ja cię znam. [śmiech] >> Dobra, to komendant główny. Czy ja mógłbym, mógłbym zrealizować jakąś sprawę? Panie komendancie, pan wypada, bo za chwilę, bo za chwilę, bo za chwilę, bo za chwilę wiesz, zrobią mi apelację, przypierdolą mi wyrok dla zasady, żeby tylko mi na dupie mnie posadzić, ktoś wyłapie ten urywek z naszej rozmowy i powie: "A co w pudro masz, ty buraku?" Nie, >> ja jakoś w te sądy [ __ ] wierzę. Może w tej apelacji może już nie mają układu. No >> natomiast ja ci ja ci powiem ja ci powiem taką rzecz. Jest masa naprawdę super ludzi, bardzo fajnych ludzi, którzy którzy mogliby wiele dobrego dla tego kraju zrobić przez te układy, przez to kłamstwa, przez te farmazony. Trzymają się od tego z daleka i to mnie wkurwia, to mnie boli. Dlatego położyłem łeb na gilotynie, żeby pokazać wchodźcie w to, zaryzykujcie, [ __ ] naprawdę jesteście fantastycznymi ludźmi. Zrobiliśmy masę świetnej roboty. Dużo dobrego dla tego kraju za marne pieniądze, za chujnie pieniądze. Naprawdę warto. Wiem, że jest masa ludzi patriotycznych, którzy dobrze o tym myślą, którzy mogliby dużo mądrego. Jak patrzę dzisiaj na to, co występuje czasami w konferencjach w Sejmie i patrzę na moich kumpli, którzy naprawdę są świetnymi fachowcami, no to nawet nie ma co porównywać. To jest inna inna przestrzeń, nie? To jest inna przestrzeń w ogóle po prostu.
>> Brysia, bardzo dziękuję. Ja ci życzę, żebyś mógł wrócić, żeby rzucił na takie stanowisko, żeby [ __ ] oni popakowali te torby. Znaczy żebyś też się policję realizował, ale ja myślę, że tym [ __ ] taki komendant główny, rozumiesz? Z tatuażem No Mercy wychodzi komendant główny i mówi i co? [śmiech] A on miał, a on miał, ale msza trochę litości. A ty umiesz angielski? >> Miałem jeszcze jeden zrobić. [śmiech] Chciałbym coś jeszcze dobrego zrobić >> po prostu tak normalnie, po ludzku. normalnie po ludzku zaryzykowałem, dostałem ostry wpierdol przez w internecie, ale mam nadzieję, że za jakiś czas >> już raz była sytuacja taka w twoim życiu i padło to w wywiadzie, że ktoś ci coś odradzał, mówił, że to jest bardzo złyb, a chyba później był dumny. Mówię o twoim ojcu i dopójściu do policji. Wy może teraz ten drugi raz ludzie też się mylą i będą zadowoleni. >> Daj Boże. >> Dobrze ci się mieszka w Łowie? Miało nie być kontrowersyjnych i trudnych pytań. Przepraszam. >> Czasami tęskni zaztynem. >> Dziękuję państwu bardzo. Pozdrawiamy wszystkich. Ja tobie dziękuję, że za to weź się przyjść i mam nadzieję, że to nie była ostatnia wizyta, bo jesteś już drugą osobą, bo wczoraj miałem podcast z Robertem Bernatowiczem, zadałem dwa pytania, gadaliśmy trzy godziny, a tobie też nie zadałem połowy i mam jeszcze dużo kwestii do poruszenia, ale to była taka fajna całościowa opowieść. Nie ma co jej tam zamiać na poboczne wątki. Bardzo mocno zapraszam, zwłaszcza jak coś się tutaj jeszcze w tej polityce zdarzy, będziemy mieli to do przegadania. >> Skorzystam. Pierwsze goty za płoty. [śmiech] >> Dzięki bardzo. >> Dziękuję ci bardzo również. Yeah.