📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Konto za granicą na wszelki wypadek – te 3 mają sens [Ranking 2026 + Kalkulator]

Marcin Iwuć47:25

Transcription

Najbogatsi tego świata nie trzymają całego majątku w jednym kraju. Rozkładają go po globie na różne jurysdykcje, waluty, instytucje i gdy w jednym miejscu robi się gorąco, ich pieniądze [muzyka] są bezpieczne gdzie indziej. Mnie zżerało jedno pytanie. Jak mieć namiastkę [muzyka] takiego rozproszenia nie mając milionów na koncie? Okazuje się, że nie potrzebujesz fortuny, a wystarczy kilka tysięcy złotych. Masz dziś do wyboru naprawdę dobre konta poza polską, które zdejmują z ciebie kawałek naszego lokalnego ryzyka geopolitycznego oraz oddalają od polsko-polskiej wojenki politycznej. W tym filmie oceniam konta zagraniczne dla rezydentów Polski. Pokażę ci, dlaczego konto w Szwajcarii, choć dostępne, to dla większości osób okaże się przekleństwem. Porozmawiamy o tym, które rachunki są bardziej wrażliwe na ewentualne zamrożenie pieniędzy przez państwo polskie. Policzymy koszty za pomocą kalkulatora, który sam możesz potem pobrać. A na [muzyka] koniec przedstawię moim zdaniem lepszy rachunek poza polską niż ten, którego Marcin używa w portfelu ofensywnym od lat. Zostań do końca, bo wybór złego konta zagranicznego może boleć dużo bardziej niż [muzyka] jego całkowity brak.

Pięć tygodni. Na tyle zaszyłem się w analitycznej jaskini, żeby podsumować testy, zweryfikować informacje i znaleźć odpowiedzi na setki pytań, które nachodziły mnie podczas wybierania najlepszego konta zagranicznego dla siebie. Dzisiaj z wielką radością, ale też przyznaję z lekkim stresikiem, prezentuję ci pierwszą odsłonę rankingu kont zagranicznych. 16 zawodników, ale tylko trzy miejsca na podium. Pomóż jeszcze temu filmowi, zostawiając łapkę w górę. Zasubskrybuj kanał i ruszamy z poszukiwaniem najlepszego rachunku poza polską. [parsknięcie]

Gdy masz pieniądze w zagranicznej instytucji, no to zachowujesz mobilność tej części majątku niezależnie od tego, co dzieje się w Polsce. A pieniądze trzymane za granicą są po prostu dużo trudniejsze do zamrożenia czy skonfiskowania przez państwo. Więc konto zagraniczne można traktować jako taki kolejny element dywersyfikacji w finansach osobistych. Kluczowe jest jednak słowo kolejny. Kiedy warto zainteresować się kontem zagranicznym? Najlepiej, gdy zadbasz wcześniej o podstawy. Najpierw uzbieraj poduszkę bezpieczeństwa, dołącz do PPK, zbuduj własną strategię inwestycyjną i zacznij inwestowanie od antypodatkowych pokrowców, kąt IKE XZE. Dopiero wtedy rozważałbym dodanie konta poza Polską. Oczywiście ta podana kolejność to tylko moja opinia. Cały ten materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny. Wyrażam w nim swoje osobiste opinie i nie traktuj go jako rekomendacji czy porady inwestycyjnej. Podejmuj swoje decyzje samodzielnie.

Gdzie i jaki rodzaj konta zagranicznego możesz otworzyć? Na świecie działa nawet 50 000 różnych instytucji finansowych. Natomiast dosłownie dwa filtry odsiewają absolutną większość z nich. Pierwszy filtr to rodzaj konta. Na pewno czuję, że czym innym jest konto do wymiany walut pod wakacje i płacenia drobnych kwot na wyjeździe, a czym innym konto, na którym ze spokojem można zdeponować kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych. Ja szukam zagranicznego konta w konkretnym celu. Mieć sejf poza polską, w którym będę spokojny o bezpieczeństwo swoich inwestycji. I ten element inwestycyjny jest tu równie ważny, bo niezainwestowana gotówka tak samo za granicą jak i w Polsce jest skazana na utratę siły nabywczej. Poszukiwane konto musi mi więc pozwalać na realizowanie mojej strategii inwestycyjnej opartej o ETFy. Stawiam więc na mocno zabezpieczone konta maklerskie i bankowe. Dalej w materiale dla uproszczenia będę mówić po prostu o kontach brokerskich czy o brokerach. Omijam natomiast wszelkie rachunki płatnicze w takich instytucjach, które mają licencję płatniczą, licencję pieniądza elektronicznego, a tym bardziej w takich, które licencji nie mają. No nie chce nadziać się na zagraniczny odpowiednik cinkciarza czy Amber Gold. Już to ścina liczbę opcji do wyboru. Ale jest jeszcze druga bardziej prozaiczna sprawa. Ogrom drzwi w zagranicznych instytucjach finansowych jest dla nas po prostu zamkniętych, jeśli żyjemy w Polsce. Bo jeśli chcesz konto za granicą, no to powszechnie wymagana jest obecność w danym kraju i faktyczny życiowy interes. I to może być wiza, zameldowanie, praca, rezydencja podatkowa, rozpoczęty proces zakupu nieruchomości i tak dalej. Oczywiście jeśli ktoś dysponuje wielomilionowym majątkiem i to raczej licząc w euro czy dolarach, no to zmienia postać rzeczy. Ale 99% społeczeństwa polskiego będzie mieć niestety poza zasięgiem konta w Wielkiej Brytanii, Singapurze, Hongkongu, Kajmanach, Szwajcarii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Nadal jednak znajdziemy wystarczająco dużo instytucji, które z [parsknięcie] otwartymi ramionami witają klientów z Polski, oferując otwarcie i pełną obsługę konta przez internet.

Czego więc wymagam od zagranicznego konta? Stawiam trzy warunki. Broker musi być dużą, dojrzałą instytucją pod mocnym nadzorem i z solidnymi gwarancjami, oddaloną od ryzyka rosyjskiego. Drugi warunek, jego oferta musi mieć niskie opłaty sprzyjające pasywnemu inwestowaniu w ETFY. No i trzecia rzecz, musi oferować wsparcie dopasowane do polskich warunków, czyli najlepiej polskąjęzyczność i pomoc w rozliczeniu podatkowym. także na wypadek, gdyby po te środki musiała kiedyś sięgnąć moja rodzina. I właśnie pod te kryteria ułożyłem trzy rundy oceny zagranicznych brokerów. W każdej wyciągałem ogrom szczegółowych informacji i obszernie je interpretowałem. Pełne opisy i pełne tabele z tymi informacjami czekają na ciebie na blogu, a tu w tym filmie skupiam się na esencji i kluczowych wnioskach. No to igrzyska czas zacząć.

Runda pierwsza, czyli bezpieczeństwo. Ta runda będzie najmocniej ważyć w ocenie, ponieważ nawet najtańszy, najnowocześniejszy, najbardziej innowacyjny broker na nic się zda, jeśli miałbym wątpliwości co do bezpieczeństwa trzymania u niego pieniędzy. Od razu spoiler, większość zawodników odpadnie właśnie tutaj i zachęcam cię do obejrzenia z uwagą całej tej rundy. Sprawdzę siedem rzeczy. Wielkość instytucji, niezależność operacyjną, nadzór, gwarancje, stopień integracji z polskim systemem płatniczym, historię i strukturę właścicielską. Wiem, że to bardzo szczegółowe podejście, ale nie chcę iść na skróty w kwestiach bezpieczeństwa i zależy mi, żebyś mógł podjąć jak najbardziej świadomą decyzję. Zacznijmy od wielkości. Banalne kryterium, ale ważne. Rozmiar silnie koreluje z bezpieczeństwem, no bo miliony klientów to jakiś sygnał zaufania, a regulatorzy mocniej pilnują dużych instytucji, z których część może być wręcz zbyt duża, żeby upaść. Do tego dochodzą efekty skali. Większemu po prostu łatwiej jest przetrwać kryzys i utrzymać niskie opłaty. Po przejrzeniu największych graczy działających w Europie zacząłem eliminację. Kto w ogóle otworzy Polakowi przez internet konto do ETFów? I z takiej top 20 została mi piątka. Interactive Brokers, Trade Republic, Saxobank, Swiss Quot i Flatex de Giro. Do tego dopuściłem do rywalizacji też mniejszych graczy, którzy z racji reklam trafiają na radar polskich inwestorów i są to Revolute, Trading 212, Tasty Trade, Itoro, First Trade, Freedom 24, N26, Exante i Unicredit. Do tego jeszcze DIX. razem 16 zawodników.

Gdy patrzymy na wielkość tych instytucji, no to porównujemy różne światy i przełóżmy to duży, mały na konkretne liczby. A te liczby to wielkość powierzonych aktywów i liczba klientów. Dzieląc po rozmiarze rysują się trzy grupy. Taka liga światowa z ogromnym Interactive Brokers na czele, który ma 870 miliardów euro powierzonych aktywów i prawie 5 milionów klientów. zanim nadal duże Trade Republic, Saxobank, Swiss Quote i Degiro z powierzonymi aktywami rzędu 100 150 miliardów euro i liczbą klientów w przedziale 1 do 10 milionów. Potem mamy grupę pościgową, którą otwiera Revolut. Największa baza klientów by 68 milionów, ale już mniejsza aktywa 57 miliardów euro. W tej grupie są też Trading to one2, Tasty Trade i Etoro. Te średniej wielkości instytucje i tak są większe od polskiego molocha maklerskiego, czyli od XTB. Reszta zawodników trafia do grupy C, czyli do małej półki. Dodatkowy wgląd daje, jeśli podzielimy wielkość aktywów przez liczbę klientów i porównamy między sobą takie średnie aktywa. klienta. Wysoka średnia w Interactive Brokers, Saxobank i Swiss Quot jest sygnałem, że tym instytucjom ufa poważny kapitał. Na drugim biegunie są niskie średnie aktywa klientów Etoro, Revolut i Freedom 24. Niska średnia nie jest sama w sobie wadą, ale jest sygnałem masowego podejścia i ryzyka, że model biznesowy danej instytucji może wymagać do szukania przychodów. Ostatnia ważna informacja przy rozmiarze instytucji Saxsobank, Revolut i pośrednio też można powiedzieć Unicredit są zbyt duzi by upaść. Na blogu rozszerzam ten wątek.

Przejdźmy do czegoś czego nie znajdziemy w statystykach, a zdecydowanie wiąże się z wielkością danego brokera. Mam na myśli stopień zależności operacyjnej danej instytucji. Chodzi o to, czy dany broker samodzielnie odpowiada za depozyt papierów i realizację zleceń, czy może zleca to na zewnątrz. Na co dzień tej różnicy nie poczujemy, ale może ona okazać się istotna w skrajnym scenariuszu, bo im więcej dana instytucja outsourceuje, tym dłuższy ten łańcuszek zależności i więcej punktów, w których coś może się zaciąć. Wyobraź sobie, że każdy z tych brokerów to restauracja, a ty zaglądasz co dzieje się w kuchni. Część z nich ma własną, świetnie wyposażoną kuchnię. W Interactive Brokers i w Saxo to zapecze jest wręcz tak dobre, że aż inne knajpy zamawiają u nich catering. Solidną kuchnię mają też Swiss Quad, Degiro, Trade Republic i Freedom 24. Pozostali zawodnicy kuchni albo nie mają, albo jest tylko aneks do przygotowywania przystawek. Po więcej detali znów odsyłam na blog.

Niezależnie od rozmiaru biznesu możesz mieć obawy, że jakaś instytucja zbankrutuje, postanowi cię oszukać albo straci serwery i to jeszcze wszystko w obcym ci kraju. Tak, przechodzimy na kolejny mega ważny wymiar yyy bezpieczeństwa, czyli nadzór i system gwarancji. Dobra wiadomość, wszyscy zawodnicy działają w cywilizowanych krajach w gęstej siatce zabezpieczeń, którą można sobie zobrazować następująco. Jeśli inwestowanie byłoby jazdą samochodem, to pierwszą linią ochrony są hamulce. Tu odpowiednikiem jest segregacja aktywów. Drugą linią obrony są znaki drogowe i drogówka. To jest jakość nadzoru, a dopiero na końcu jest poduszka bezpieczeństwa, w tym przypadku system gwarancji. Ta segregacja aktywów polega na tym, że gdyby broker upadł, twoje papiery i tak są bezpieczne, są oddzielone od jego majątku i zapisane w centralnych depozytach papierów wartościowych. Zagrożona jest tylko niezainwestowana gotówka. Z kolei nadzór w rękach zagranicznego odpowiednika KNF sprawdza, czy dany broker trzyma odpowiednie zabezpieczenia, właściwie segreguje te aktywa i trzyma się przepisów. Ta poduszka bezpieczeństwa, system gwarancji to jest coś, co wyłapie cię, jeśli te pierwsze dwa bezpieczniki zawiodą. Na tym etapie analizy okazało się, że brokera Swiss Quote muszę oceniać po dwa razy, bo ta szwajcarska instytucja domyślnie kieruje klientów do swojego luksemburskiego oddziału, ale pozwala też ręcznie zmienić wybór na otworzenie nieco innego konta w Szwajcarii. Oceniając siłę gwarancji i nadzoru wyłania mi się następująca kolejność. Złoty standard to Saxsobank, Unirredit i luksemburski Swiss quote, czyli podwójna licencja w kraju z mocnym nadzorem. Srebrny standard to Trade Republic de Giro In26. Brązowy standard, czyli sama licencja maklerska yyy w kraju z mocnym nadzorem. To dotyczy Interactive Brokers, Linksa i DIa. Do brązowego standardu zaliczam też działające na amerykańskiej licencji Tasty Trade i First Trade. Diabeł tkwi jednak w proceduralnych szczegółach i tym, że system prawny USA to inny świat niż to, co znamy w Europie. Zamknijmy jeszcze wątek Revoluta. Nadzór ma mocny, gwarancję też, ale pamiętajmy o tym, że każda gwarancja jest tak mocna jak gwarant, a w tym przypadku jest to gwarancja litewska. Litwa to relatywnie mała gospodarka, nawet gdy porównamy ją do wielkości bilansu Revoluta, a do tego jako kraj bałtycki z racji swojego położenia jest ona narażona na agresję. Wierzę, że nawet w czarnych scenariuszach dla Litwy nikt nie pozwoli upaść bankowi z prawie 70 milionami klientów z całej Europy. Natomiast nie znajduje dobrego powodu, dlaczego chcąc zmniejszyć swoje ryzyko geopolityczne w Polsce miałbym wybierać instytucje w kraju o jeszcze większym natężeniu tego ryzyka. No geografii nie oszukamy. Revolut do płacenia za granicą chętnie, ale jako sejf na oszczędności mnie nie przekonuje.

W kwestii nadzoru i systemów gwarancji dla kilku zawodników muszę podnieść czerwoną flagę. Mowa o Trading 212, Etoro, Freedom 24 i Exante, którzy obsługują Polaków na licencji cypryjskiej. Zastrzegam od razu, nie jest to zarzut wobec konkretnego brokera, lecz wobec jakości jurysdykcji, w której są nadzorowani. Pomijam upadki banków cypryjskich w 2013 roku, bo to oddzielny wątek. Sęk w tym, że w świecie finansów Cypr uchodzi za raj regulacyjny dla finansowych kasyn. Na tę słabą reputację pracował latami pobłażliwości dla instytucji finansowych i niejednokrotnie pokazał rażącą bezczynność wobec poszkodowanych klientów. W 2022 roku była to jurysdykcja z największą liczbą skarg klientów i pierwszy przypadek w historii, w którym europejski nadzór ESma wydała formalne rekomendacje dla krajowego regulatora SSEC, oceniając poziom jego nadzoru za niewystarczający. Zachęcam cię, żebyś poczytał o skandalach ostatniej dekady pod Cypryjskim nadzorem.

Nadzór i system gwarancji są na tyle ważne, że nie chciałem bazować tylko na swoim researchu oraz na wyrobionych poglądach. Sięgnąłem więc po opinię z drugiej ręki u ekspertów, dla których regulacja domów maklerskich to chleb powszedni. Posłuchajcie opinii mecenasa Michała Karwasińskiego z kancelarii KSZ Smart Legal. Panie mecenasie, skoro mamy jedno prawo unijne, to czy jest jakaś różnica w którym kraju wspólnoty ja wybiorę sobie konto zagraniczne? No bo przecież nadzorują to inne krajowe instytucje. >> Oczywiście. Dzień dobry państwu. Dzień dobry panie Macieju. Różnica jest i te różnice bywają bardzo istotne. Po pierwsze mamy oczywiście przepisy w całej Unii Europejskiej zharmonizowane, ale to wcale nie znaczy, że kraje poszczególne nie dokładają dodatkowych obowiązków. Niektóre jurysdykcje mają takie dodatkowe przepisy, dodatkowe obowiązki, które instytucje finansowe muszą spełniać. To po pierwsze, a po drugie jest coś takiego, co jest yyy jeszcze bardziej istotne, a jest nią praktyka nadzoru. Są kraje, które chcą przyciągnąć do siebie jak największą ilość instytucji finansowych, no bo zatrudnienie specjalistów, bo podatki yyy i w związku z tym celowo organizują nadzór finansowy w sposób bardziej wyluzowany. To są takie jurysdykcje jak Cypr, jak Malta, jak kraje nadbałtyckie, Litwa, Łotwa, Estonia. Tam instytucje finansowe co prawda podlegają większości przepisów europejskich, ale sposób nadzoru yyy powoduje, że po prostu działa im się łatwiej i te obowiązki nie są tak rygorystycznie egzekwowane. Co ważne, to nie tylko polityka państwa o tym decyduje. Ja sam pracowałem kiedyś w urzędzie komisji nadzoru finansowego i wiem, jeżeli jeden analityk ma pod sobą więcej niż kilka podmiotów do nadzorowania, to niezależnie od tej technologii, która w coraz większym stopniu wspiera urzędników, jeżeli mamy bardzo wiele licencji, a nie wielu pracowników nadzoru, siłą rzeczy ten nadzór będzie luźniejszy, nie będzie tak rygorystyczny. A na drugim biegunie, które w takim układzie kraju uchodzą za te bardziej rygorystyczne i yyy mocno kontrolujące instytucje finansowe? >> Z drugiej strony mamy kraje tak zwanej starej Europy. Tu w szczególności bym wymienił Austrię, Niemcy, y Danię i Holandię. To są takie jurysdykcje, w których nadzór jest sprawowany w sposób rygorystyczny. Yyy, instytucje finansowe mają rozbudowane działy compliance, które zajmują się głównie obsługą zapytań, żądań yyy ze strony nadzoru administracyjnego, finansowego. I to są właśnie instytucje, gdzie instytucjom finansowym to są właśnie kraje, jurysdykcje, gdzie instytucjom finansowym jest najtrudniej tą działalność prowadzić. Wśród tych krajów z luźniejszym nadzorem wymienił pan Cypr. I no powiedzmy to wprost, Cypr ma po prostu złą renomę wśród tych destynacji finansowych. Zastanawiam się, czy to tylko taka przybita łatka, która nie może się odkleić, czy może są jednak za tym jakieś obiektywne powody, które cały czas występują. >> Oczywiście powody są obiektywne i mogą one także znajdować przełożenie na naszą sytuację. Po pierwsze, te podmioty, które są nadzorowane przez cypryjski organ nadzoru mogą więcej. Mogą stosować bardziej agresywny marketing, bardziej agresywne sposoby onboardingu i zachęcania nas do skorzystania z usług, które być może dla nas nie są do końca odpowiednie, czy też oferować nam zbyt ryzykowne instrumenty. Jest też drugi obszar tej tych ryzyk. On wiąże się z tym, że nadzór, który jest bardziej pobłażliwy, mniej restrykcyjny, może zareagować w pewnych okolicznościach wolniej, jeśli chodzi o odebranie licencji czy o wyeliminowanie nieprawidłowości, tak? Czy takiego podmiotu, który działa w sposób nieprawidłowy z rynku. A to może także potencjalnie mieć wpływ na naszą sytuację, jak choćby możliwość skorzystania z systemu rekompensat czy z systemu gwarancji dla inwestorów. Mnie to utwierdza w przekonaniu, że szukając zagranicznego sejfu bezpieczniej omijać Cypr.

Ostatnia rzecz przy wątku nadzoru i gwarancji. Pewnie to dla ciebie oczywiste, ale i tak dopowiem. Żaden system gwarancji nie zabezpieczy cię przed wahaniami wartości inwestycji czy nietrafionymi wyborami instrumentów. To jest ryzyko inwestycyjne, które zawsze ponosisz sam jako inwestor i właśnie po to, żeby tym ryzykiem zarządzać, powinieneś mieć własną strategię inwestycyjną. Jeśli jeszcze jej nie masz, to tu szczypta autopromocji. Wejdź na stronę fincrafters.pl i sprawdź nasz kurs. Zacznij skutecznie inwestować. Poprowadzimy cię za rękę krok po kroku przez spisanie własnej strategii i wdrożenie jej w życie.

Wracając do oceny bezpieczeństwa, pora na pytanie, które ciągle mnie męczyło. Czy polskie państwo mogłoby zablokować albo skonfiskować pieniądze trzymane na zagranicznym koncie? Zła wiadomość? Tak, mogłoby. Dobra wiadomość, jest to czasochłonne i trudne. Kluczowa wiadomość, nie wszystkie konta są równo oddalone od tego ryzyka. Dwóch zawodników w tej stawce, Trade Republic oraz Unicredit, a wiele wskazuje, że chce do nich dołączyć jako trzeci też Revolut, zdecydowało się na głębszą integrację z polskim systemem płatności i systemem egzekucji skarbowo-komorniczej. Formalnie to nazywa się działalnością w formie oddziału w Polsce. Na blogu to dokładnie opisuję, a tu skrótowo powiem, że taka forma działalności stanowi hybrydę pomiędzy kątem zagranicznym a polskim. Na co dzień daje to w normalnych warunkach większą ochronę i wygodę użytkowania, ale jeśli rozważamy czarne scenariusze, to taka forma jest bardziej podatna na inwigilację majątku, zamrożenie kapitału, a nawet konfiskatę przez państwo. Bardzo się zdziwiłem, że niemieckie De Giro strzeliło sobie w kolano na tym polu, bo wszelkie wypłaty z konta de Giro muszą być realizowane w polskich złotych, co zwiększa ryzyko blokady. De Giro na co dzień nie oferuje więc zalet oddziału w Polsce, ale dzieli z takimi instytucjami wrażliwość na blokady. U wszystkich pozostałych brokerów polskie władze nie są w stanie samodzielnie zamrozić czy skonfiskować twoich środków. Mogłyby nakazać ci ich repatriację, próbować ukarać cię za niewykonanie, ale żeby dobrać się do pieniędzy, musiałyby poprosić o współpracę organy kraju zagranicznego. To kupuje ci czas, a wręcz może nie dojść do skutku. Na blogu opisuję dokładnie jak mogłoby to po kolei wyglądać. Natomiast tu dzielę się głównymi wnioskami. Najbardziej czasochłonne i trudne byłoby dosięgnięcie aktywów w Szwajcarii i w Stanach Zjednoczonych. W ramach Unii Europejskiej to ryzyko jest relatywnie najmniejsze w przypadku Irlandii oraz Danii, bo te dwa kraje stosują wolniejszą starą ścieżkę egzekucyjną. Podkreślam jednak, że mrożenie czy konfiskata aktywów to skrajne scenariusze nawet wśród tych czarnych.

Ostatnia rzecz, jaką oceniałem w tej rundzie to historia oraz struktura właścicielska brokerów. Długi staż to świadectwo doświadczenia dojrzałości organizacyjnej i oznaka, że instytucja poradziła sobie z kryzysami po drodze. Tylko co to znaczy długi staż? No takim na pewno mogą pochwalić się Interactive Brokers działający od 77 roku, First Trade od 1985, Saxobank od 92, Swiss Quote od 96 oraz DIV od 99. Reszta zawodników ma mniejsze doświadczenie i wiele z nich nie mierzyło się jeszcze ze środowiskiem głębokiego kryzysu. O co chodzi ze strukturą właścicielską? Myślę, że warto wiedzieć czyj kapitał stoi za instytucją, której chcemy powierzyć pieniądze i która na nas zarabia. Przeglądając właścicieli tych wszystkich brokerów starałem się również zrozumieć jakie jest DNA danej firmy, jaki jest jej domyślny tryb działania. I jasne, że żadna instytucja finansowa nie działa charytatywnie, jednak tempo i styl walki o zyski potrafią bardzo się różnić. Są instytucje, których układ własności sprzyja takiej długiej grze, czyli stabilnemu rozwojowi, odpornemu na krótkoterminową presję i jazdę po bandzie. To pośrednio przekłada się na większy spokój i przewidywalność dla nas, czyli dla klientów. Takimi przykładami są założyciel, który ma własną skórę w grze i myśli dekadami, a nie kwartałami, jak na przykład węgiersko-amerykański założyciel Interactive Brokers czy rodzinny szwajcarski bank Safra Sarafin za plecami Saksobanku. W podobny sposób swoimi firmami sterują też założyciele Swiss Quot oraz First Trade. Do tej grupy pasują też DIV, Unicredit oraz Tasty Trade z kapitałem inwestorów strategicznych oraz giełdowym akcjonariatem, w którym jest duży komponent instytucjonalny. Zabrzmiał gą. Koniec rundy pierwszej.

Pora na podsumowanie, jak poradzili sobie zawodnicy. I wiecie, tak sobie wyobrażam, że rodzice mnie pytają: "No dobra, Maciek, dużo informacji, ale po prostu powiedz, które z tych kontśnał za wystarczająco bezpieczne, żeby trzymać tam większe oszczędności". I tak idę sobie metodą eliminacji od najgrubszych spraw. Odrzucam brokerów działających na licencji cypryjskiej. Rezygnuję jednak też z firm amerykańskich działających w zupełnie innym systemie prawnym. I kciuk w dół też dla mikrobrokerów, takich którzy są prostą nakładką na kogoś innego, nie mając takiej substancji instytucjonalnej u siebie. Awans do kolejnej rundy zyskują więc w tej kolejności Saxobank, Interactive Brokers, Swiss Quote, Flatex Deiro, Trade Republic i rzutem na taśmę Unicredit. Oba ostatnie z zastrzeżeniem zalet i wad oddziału w Polsce.

Rozpoczynamy rundę drugą. Koszty. Bezpieczne konto brzmi świetnie, ale ile taka przyjemność kosztuje? Czy opłaty nie wyczyszczą portfela zabijając cały sens zagranicznego sejfu? Mały spoiler, nie? A tym bardziej, jeśli zastosujesz kilka prostych reguł działania, o których w tej rundzie ci opowiem. Ta runda będzie miała średnią wagę. Przejdziemy przez kilka rodzajów kosztów i pokażę ci szacunki z użyciem darmowego kalkulatora oraz wspomnę o kosztach, których nie widać, bo siedzą głęboko pod maską. Wszystko oceniam przez pryzmat konkretnego scenariusza. Klient z Polski otwiera podstawowe konto, wpłaca tam albo polskie złote, albo euro i kupuje popularny ETF notowany w euro na dużej płynnej giełdzie we Frankfurcie, czyli Ksetrze.

Zacznijmy od prowizji. Analizowani brokerzy stosują jeden z dwóch modeli. Pierwszy to stała kwota prowizji. Trade Republic ma 4 zł od zlecenia, ale transakcje robi poza głównymi giełdami. Degiro kasuje jeden lub 3 € od zlecenia w zależności od tego czy wybieramy droższą transakcję na głównej giełdzie czy tańszą na ETF notowanym na mniejszej platformie obrotu. Ten wątek platform obrotu jeszcze rozwinę na koniec tej rundy, mówiąc o niewidocznych kosztach. Stałą prowizję stosuje też Swiss Quot wersji szwajcarskiej, tylko komplikuje to wprowadzając progi transakcji, poboczne opłaty transakcyjne i różnicowanie, czy kupujesz ETF na szwajcarskiej giełdzie, czy gdzie indziej. Drugi model prowizji to klasyczne połączenie. Prowizja procentowa od wartości i to są śmiesznie małe procenty, ale jest też ustalona stała minimalna kwota prowizji. Najniższa minimalna prowizja jest w Unicredit 1 €. Potem Interactive Broker z około 2€15 eur centów, gdy zsumujemy już te wszystkie elementy i dalej Saksobank ze stawką 3 €. Boleśnie wysokie minimum jest w luksemburskim Swiss Quot ponad 15 €. W praktyce o ile nie robisz transakcji na kilkanaście tysięcy złotych, to i tak liczy się przede wszystkim ile wynosi ten stały element w obydwu modelach. Przy transakcjach za kilkaset czy kilka tysięcy złotych najniższe prowizje zapłacisz w Trade Republic, Unicredit, Degiro, tylko deiro z ETFami z listy podstawowej. Tuż za nimi jest Interactive Brokers, niedaleko Saxobank i Degiro z ETFami spoza tej listy. Swis qu w obydwu wariantach nabiera sensu dopiero przy dużych transakcjach.

Drugim kosztem transakcyjnym jest opłata za przewalutowanie. U wszystkich brokerów poza Swiss Quot wymiana walut odbywa się na bardzo dobrych warunkach, równych lub nawet lepszych niż uświadczymy w kantorach bankowych czy internetowych w Polsce. Najtaniej wychodzi Trade Republic, gdzie wszelkie przewalutowania odbywają się po kursie rynkowym bez dodatkowego spreadu. Minusem Trade Republic jest jednak brak kont walutowych. Nie możesz wymieniać waluty poza transakcją na giełdzie i trzymać tej waluty w gotówce na subkoncie. Drugie miejsce przy przewalutowaniu przypada Interactive Brokers, które niezależnie od waluty dolicza ledwo zauważalny spre 3%. Saxobank dolicza 25% przy przewalutowaniu niezależnie od waluty. Degiro robi dwustronne darmowe przewalutowania pomiędzy euro a PLN. Przy innych walutach liczę sobie 25%. Ale gotówkę można trzymać tylko w euro, bo jeśli zamienimy na inne waluty, to po jednym dniu ona automatycznie konwertuje się do euro. Cennik Unireditu jest przy przewalutowaniach dwubiegunowych. No mamy zerowy spread przy wymianie euro i złotych, ale pół% przy innych walutach. Ponownie od całej stawki odstaje Swiss Quad z przewalutowaniem za 9095%. Czyli poziom spreadu jest okej jak w kantorze stacjonarnym, ale bez szału.

Przechodzę do opłat za konto i tu będzie krótko. U wszystkich otwarcie i prowadzenie konta jest darmowe bez minimalnej wpłaty. Czujnym trzeba być tylko przy Swiss Quad, bo wersji luksemburskiej zacznie kasować 50 € za kwartał, jeśli przez 3 lata nie zrobimy żadnej transakcji. Natomiast wersja szwajcarska zwisqu jako jedyna pobiera opłatę za przechowywanie papierów. 80 do 150 franków. rocznie. To właśnie ta opłata za depozyt instrumentów finansowych jest największym składnikiem kosztów na tym szwajcarskim koncie. To spina się kosztowo albo gdy trzymasz tam tylko gotówkę, albo gdy masz już naprawdę poważny portfel inwestycyjny.

Ile kosztują wpłaty, wypłaty i transfery? Wszyscy poza Swis Quad pozwalają za darmo wpłacać i wypłacać euro przez sea i złotówki przez rachunek z polskim numerem IBAN. Swiss quote znowu trzeba uważać, ponieważ w obydwu wersjach tego konta przy polskich złotych jesteśmy skazani na drogie przelewy Swift oraz dodatkową opłatę samego brokera przy wypłatach. Znacznie taniej wychodzą wpłaty i wypłaty do Swiss code w euro. Jeśli natomiast zechcesz transferować nie gotówkę, tylko swoje ETFY do zagranicznego brokera albo potem je stamtąd zabrać bez sprzedawania, to Interactive Brokers i Trade Republic wyróżniają się całkowicie darmowym transferem inwestycji. innych przyjęcie papierów będzie darmowe, ale za wytransferowanie na zewnątrz przyjdzie nam zapłacić od 20 do 50 € za pojedynczy Iin. Pułapką może okazać się Unicredit, w którym opłata za transfer taki wychodzący ETFów jest ustalana jako 1% wartości, nie mniej niż 50 zł i ten 1% może zaboleć przy większym portfelu.

Zbierzmy te opłaty teraz wszystkie w całość. Posłużę się kalkulatorem, w którego przygotowaniu pomógł mi Marcin Kluczek. Ten kalkulator możesz pobrać za darmo i zrobić swoje własne wyliczenia. Link do kalkulatora czeka na ciebie pod filmem i żeby go otrzymać za darmo, trzeba tylko dołączyć do naszej listy mailingowej. Pokażę ci obliczenia z trzech scenariuszy. I na pierwszy ogień wyobrażam sobie kogoś, kto już zapełnił limity IKXZE, ma do dyspozycji nadwyżkę roczną 20 000 zł, które rozłoży na cztery transakcje wpłacając pod każdą 5000 zł. Zakładam, że nie przenosi żadnego portfela inwestycji. Ile wyniosą go całkowite opłaty na poszczególnych kontach? Podaję tu już koszty za cały rok. Najtaniej wychodziłoby inwestowanie przez polskie oddziały Trade Republic i Unicredit odpowiednio 16 i 17 zł. Niewiele za nimi plasuje się Degiro 28 zł. Przy założeniu, że ograniczamy się do ETF z listy podstawowej, czyli tych notowanych na giełdzie Tradegate. Trochę drożej w środku stawki plasują się Interactive Brokers 37 zł, y, Degiro, jeśli ETFy kupujemy spoza listy 62 zł oraz Saxobank 102 zł. Swiss quote, zarówno luksemburskie jak i szwajcarski jest przy tych założeniach zaporowo drogi, odpowiednio 847 i 1216 zł. Głównymi winnymi są koszty przelewów Swift oraz depozyt za papiery wartościowe. Dla porównania kalkulator liczy też wersję wydarzeń, w której inwestor nie wpłaca polskich złotych, tylko euro wymienione wcześniej w innej instytucji. Wtedy odpada spread walutowy brokera, a przy Swisku drastycznie spadają też koszty przelewów. Jeśli ten sam inwestor wpłacałby euro, to odczuwalnie taniej wypadłoby Saxobank 52 zł, a Swiss Quad wersji luksemburskiej zrobiłby się znośny 267 zł.

Policzmy scenariusz numer 2. Drobny inwestor startujący od zera chce inwestować po 500 zł miesięcznie. Spójrz, że przy niewielkich kwotach i większej częstotliwości u wszystkich rosną koszty. Każdorazowe płacenie stałej prowizji albo prowizji minimalnej zaczyna boleć. Kolejność od najtańszego do najdroższego nie zmienia się, ale roczne koszty rosną od 48 do 62 zł u tych najtańszych, od 113 do 166 w środku stawki po aż kuriozalne 2000 zł w Swiss quot. I to jest właśnie to przekleństwo szwajcarskiego konta. Bez dużego kapitału koszty mogą cię wykończyć. Jeśli przyjmiemy wpłatę w euro, to niewiele się zmienia. tylko i wyłącznie przepoławiają się koszty w Swiss quad, ale nadal pozostają nieakceptowalne. Ten scenariusz pokazuje bardzo ważną zasadę działania przy tak skonstruowanych tabelach opłat i prowizji. Zamiast robić częste, małe transakcje, dużo taniej wyjdzie zmniejszyć częstotliwość i kupować lub sprzedawać za trochę większe kwoty.

Przeliczę jeszcze ostatni scenariusz dla dużego inwestora, który powiedzmy, że roczne limity IKEX wciąga jedną dziurką od nosa i tak zostają mu duże nadwyżki. Załóżmy, że generuje nadwyżki w wysokości 50 000 zł rocznie i chcę robić sześć transakcji w ciągu roku. Do tego chcę przenieść na to zagraniczne konto swoje ETFY o wartości 250 000 zł. Kolejność zawodników nie ulega zmianie. Wciąż najtaniej wychodzą polskie oddziały Trade Republic 24 zł, Unicredit 26 zł oraz niemieckie Degiro z listą podstawową 37 zł. Środek stawki to Interactive Brokers 70 zł, Degiro z ETFami spoza listy 88 zł oraz Saxobank 202 zł. Swiss code dalej kłuje w oczy. Chyba, że rozważymy wpłatę euro kupionych wcześniej na przykład w kantorze internetowym. Wtedy Interactive tanieje do 55 zł, Saxo do 77 zł, a Swiss Quot robi się akceptowalny w przedziale 401 870 zł. Zwróć uwagę, że te opłaty w ujęciu procentowym do założonego kapitału wychodzą bardzo przystępnie. Od 1% do 7%, jeżeli nie bierzemy pod uwagę Swiss quote. A u Szwajcarów te koszty wahają się od do1 przyjętego w tym przykładzie kapitału. Myślę, że te trzy scenariusze dają ci już pogląd z jakimi kosztami trzeba się liczyć. Zachęcam cię ponownie do pobrania kalkulatora i oszacowania kosztów przy własnych założeniach.

Zanim podsumuję tę rundę, muszę ci się jeszcze wytłumaczyć z tych potrójnych gwiazdek, które mogłeś zauważyć na wykresach i tabelach przy Trade Republic oraz Degiro z listą podstawową ETF. W obydwu przypadkach zlecenie zakupu ETF nie trafia na dużą klasyczną giełdę, tylko na mniejszą platformę obrotu. Z pozoru jest to niewielka różnica, której nie zauważysz bez grzebania głęboko pod maską całego silnika, jak realizowane są zlecenia giełdowe. No oczywiście, że ja z przyjemnością grzebałem i opisuję to szerzej w artykule na blogu, a tu podam same wnioski. Pierwszy. Realizacja zleceń poza głównymi giełdami na mniejszych platformach obrotu pozwala brokerom obniżyć koszty operacyjne, zaoferować ci lepsze warunki jako klientowi, ale potencjalnie może kosztować cię tam, gdzie tego nie widzisz, w spreadzie cen notowanych instrumentów. Mówię potencjalnie, bo nie mamy niestety żadnych wiarygodnych danych, żeby zmierzyć efekt końcowy i sam ten brak przejrzystości, no to niestety jest minus. Pojedyncze badania w tym temacie sugerowały, że problem tych szerszych spreadów mógł dotyczyć wyłącznie transakcji na większe kwoty rzęd kilku tysięcy euro, ale tego nie wiemy dokładnie. Póki co jednak zarówno u nich, jak i u deiro przy liście podstawowej ETF warto stosować się do drugiego wniosku. Handlować wtedy, kiedy otwarta jest główna giełda, czyli na przykład dla takiego Frankfurtu w okienku godzinowym od 9:00 do 17:30. Wtedy działają takie mechanizmy, które chronią przed istotnym rozjazdem spreadu między klasycznymi giełdami a mniejszymi platformami obrotu. Zachowawczo dla optymalizacji kosztów lepiej unikać handlu wczesnym porankiem czy wieczorami, pomimo tego, że ci brokerzy takie transakcje umożliwiają.

Gong wybrzmiał po raz drugi. Pora podsumować tę rundę. Muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony, bo te konta są przystępne cenowo. Jedynie najlepsze konta IKEX maklerskie w Polsce okazują się tańsze. Natomiast takie przeciętne IKEX albo powalająca większość zwykłych rachunków inwestycyjnych w Polsce będzie droższa od zawodników w tym rankingu. Wyjątkiem jest oczywiście Swis quote, który nabiera sensu dopiero przy dużych kwotach. Natomiast też trzeba uczciwie przyznać, że jak na szwajcarskie standardy, to jest to najtańsza opcja, o jakiej słyszałem. Pierwsze cztery miejsca w tej rundzie są blisko siebie. Exec, Trade Republic i Unicredit na pozycji numer 1. Drugie Degiro, dalej Interactive Brokers, Saxo i Przepaść, za którą jest Swiss quote. Najpierw luksemburski, potem szwajcarski. Zwracam twoją uwagę na trzy uniwersalne zasady optymalizowania tych kosztów. Pilnuj opłaty minimalnej przy małych zleceniach i rozważ robienie transakcji rzadziej, ale większymi kwotami. Przelewy SEPA w euro są z natury tanie. W przeciwieństwie do drugiego diabelstwa, jakim są przelewy Swift dla dolarów i innych walut. Możesz oddzielnie wymieniać polskie złote na waluty obce tam, gdzie jest to najtańsze. Potem przelewasz na przykład takie kupione euro do brokera i jesteś do przodu o niższy spredt przewalutowania.

Zaczynamy ostatnią, najkrótszą rundę. Bezpiecznie. tanio, ale czy obsługa takiego konta mnie nie przerośnie? Ta runda będzie miała najmniejszą wagę, ale może przesądzić o kolejności na podium. Sprawdzam trzy rzeczy. Czy muszę działać po angielsku, kto mi pomoże, gdy będzie problem i jak poradzę sobie z podatkami.

Dla wielu osób obcy język przy koncie inwestycyjnym może być barierą i źródłem dyskomfortu. Sprawdźmy więc, czy zawodnicy tego rankingu zainwestowali w lokalizację platformy i wsparcia dla klientów z Polski. Platforma inwestycyjna po polsku, polskojęzyczna obsługa włącznie z możliwością rozmowy po polsku na infolinii to luksusy w Saaksoanku, Trade Republic i Unicredit. Blisko jest Degiro, choć mimo kilku prób nie udało mi się tam dodzwonić do kogoś mówiącego po polsku. Podobno się da. Na drugim biegunie są Interactive Brokers i Swiss Quote, gdzie trzeba sobie radzić od a do z po angielsku. W Interactive Brokers, jeśli dodamy do tego, że ich platforma wygląda jak kokpit promu kosmicznego z lat 90, to dla wielu osób może się to okazać dużą barierą wejścia.

Niezależnie od kwestii językowych, ważne jest też, czy kontakt z obsługą klienta rzeczywiście dostarcza odpowiedzi na pytania i rozwiązuje pojawiające się trudności. Złapałem więc za telefon i testowałem infolinę u zawodników. Prawie wszyscy zdali ten test śpiewająco. Wyjątkiem okazał się niestety Trade Republic, któremu wystawiłbym na dziś w tym zakresie taką szkolną tróję na szynach. Wsparcie klienta to pięta achillesowa Trade Republic, co przyznali sami założyciele zresztą w kwietniu 2026 roku, mówiąc, że dotychczasowe wsparcie, które było do jeszcze niedawna oparte o chatboty, było niewystarczające. Odważnie też zapowiedzieli, że w rok chcą mieć najlepszą obsługę spośród banków w Europie. Cel bardzo ambitny, już wdrażają usprawnienia, ale mają naprawdę

dużo do nadgonienia, o czym zresztą przekonałem się na własnej skórze. Przez miesiąc próbowałem rozwiązać sprawę na supporcie, frustrowałem się, miałem problemy ze złożeniem reklamacji, ale finalnie moja sprawa została rozwiązana. Mocno im kibicuje, żeby nadgonili z tym wsparciem, bo taki poziom odstaje od dobrej reszty oferty.

I najważniejszy element tej rundy podatki. Wielu inwestorów ze zdziwieniem odkrywa, że przy zagranicznym koncie muszą sami rozliczyć podatki od odsetek, zagranicznych dywidend, kuponów i od sprzedaży instrumentów. Są jednak od tego wyjątki, które znacznie ułatwiają sprawę. Jak to wygląda w tej grupie zawodników?

Z podatkami najłatwiej będzie w Trade Republic, Unicredit i Saxsobanku. Dwa pierwsze są oddziałami w Polsce i wystawiają PIT 8C oraz za ciebie odprowadzają podatek od odsetek. Zostaje rozliczenie ewentualnych dywidend zagranicy, przy którym to rozliczenie Unicredit nie pomoże, ale Trade Republic zapowiada od tego roku gotowy raport podatkowy z rozliczeniem dywidend. W Saksobanku natomiast inwestor dostaje kompletny polskojęzyczny raport podatkowy, który mówi dokładnie jaką kwotę w polskich złotych gdzie wpisać w PIT. I ten raport pokrywa wszystko. Odsetki, dywidendy i sprzedaż instrumentów. Zostaje tylko przepisać to do PITu. Poprosiłem Saxobank o wzór takiego raportu i załączam go w artykule na blogu.

Dla odmiany w Interactive Brokers, Swiss Quot i DGIO jesteś przy podatkach zdany tylko na siebie. Masz wtedy do wyboru albo liczyć wszystko samodzielnie i wtedy zapraszam cię do naszego kompendium podatkowego, albo skorzystać z płatnego narzędzia. Tu Marcin testował w tym roku takie narzędzie i był zadowolony z wygenerowanego raportu podatkowego.

Trzecia runda była szybka, ale podzieliła stawkę na pół tych, którzy zainwestowali w lokalizację usługi dla klientów z Polski i we wsparcie podatkowe Saxo, Trade Republic i Unicredit oraz tych, którzy mają wystandaryzowaną usługę po angielsku i przy podatkach nie pomagają. Interactive Brokers oraz Swis quot. Deiro ląduje gdzieś pośrodku.

Zanim wyłonię zwycięzców rankingu, kilka słów o dodatkach, których nie oceniam, ale dla ciebie mogą być istotne. No to tak wymieniając od myślników. Trade Republic jest póki co tylko w formie aplikacji mobilnej bez yy platformy desktopowej. Akcje ułamkowe są w Interactive Brokers, Swiss Quad i Trade Republic. W Saxo, Degiro i Unicredit kupujesz pełne jednostki, co przy mojej zasadzie rzadziej, ale więcej mi nie przeszkadza. Plan inwestycyjny do automatyzacji zakupów znajdziesz w Interactive Brokers, Saxo, Swiss Quot i Trade Republic. Oprocentowanie wolnej gotówki ma prawie każdy, ale wyróżnić tutaj trzeba Trade Republic obecną ofertą 6% na złotówki bez limitu kwotowego. I jeszcze karta do konta. Nie zamówisz jej w Interactive, w Saakso ani w Degiro.

Wreszcie nadszedł czas na werdykt. Trzecie miejsce zajmują Execo, Swiss Quot ze Szwajcarii oraz niemiecki Train Republic oddziałem w Polsce. Bardzo długo wahałem się przy tym trzecim miejscu i stanęło na takim dwubiegunowym remisie kont, z których każde oferuje coś wyjątkowego na tle całej stawki. Swiss quote jako jedyny oferuje dostęp do jednej z najbezpieczniejszych jurysdykcji na świecie Szwajcarii, zajmując jednocześnie trzecie miejsce w rundzie bezpieczeństwa. Trade Republic zintegrowany z polskim systemem egzekucji i płatności zajął piątą lokatę w rundzie bezpieczeństwa. Jednak Trade Republic bardzo mocno wyróżnia się pod kątem kosztów i dobrze też wypadł dzięki polskojęzyczności i ułatwieniom podatkowym.

Wybór między tymi dwoma zawodnikami według mnie sprowadza się do zasobności portfela i wrażliwości na koszty. Trade Republic. Jeśli chcesz wygodnie inwestować drobne kwoty, a pilnowanie kosztów jest dla ciebie ważniejsze niż wady, z których największą jest dla mnie ryzyko blokad i lub konfiskaty kapitału wynikające z prowadzenia oddziału w Polsce. Natomiast szwajcarski Swiss quad to opcja, jeśli dysponujesz dużym kapitałem, rzędu pewnie 100 000 zł. Jesteś gotów wymieniać polskie złote na euro gdzie indziej i od poziomu kosztów ważniejsze jest dla ciebie wyciągnięcie kapitału poza Unię Europejską. Jak na Szwajcarię to jest tanie konto.

Drugie miejsce przypada Interactive Brokers dostępnemu przez oddział w Irlandii. Od lat jest to główny broker Marcina w portfelu ofensywnym i jak pokazał ten ranking wyśmienity wybór. Interactive Brokers zajęło drugie miejsce w najważniejszej rundzie bezpieczeństwa. trzecie miejsce pod względem kosztów, ale jego piętą achillesową jest brak wsparcia podatkowego i duża bariera wejścia przy obsłudze konta po angielsku. Jeśli jednak je opanujesz, no to ciężko znaleźć coś lepszego pod inwestowanie, choć myślę, że znalazłem godnego rywala.

Pierwszą edycję rankingu kont zagranicznych wygrywa duński Saksobank, który jawi się najbezpieczniejszą instytucją w tym zestawieniu. Złoty standard gwarancji i nadzoru, y, status instytucji ważnej systemowo w Danii. No tych mocnych punktów było w pierwszej rundzie dużo. Bryluje też pod kątem wygody dla klientów polskojęzycznych i wsparcia, włącznie z rozliczeniem podatków. Może nie jest najtańszy, bo plasuje się gdzieś pośrodku stawki, ale nie odstaje mocno od Interactive Brokers i wychodzi rozsądnie cenowo. Szczególnie, że można go zoptymalizować kosztowo wymieniając walutę poza ich kątem i przelewając już euro. Caxo łączy większość atutów na raz i w tej rywalizacji nie odsłoniło żadnej słabej flanki.

Na blogu zebrałem jeszcze dla waszej wygody plusy i minusy instytucji z podium oraz uzasadnienie czego zabrakło de Giro, Unicredit oraz luksemburskiej wersji Swiss Quote. Choć nie weszli na podium to podkreślam to wciąż bardzo solidne opcje. Starałem się być w tym rankingu jak najbardziej obiektywny, pokazałem swój proces oceny, rozumowanie i wnioski. Natomiast twoje wnioski mogą być inne, szczególnie w zależności od tego, jaki styl inwestowania chcesz uprawiać i na jakich kwotach będziesz działać.

Jeśli znasz trochę nasz styl działania w finansach bardzo osobistych, to wiesz, że promujemy wyłącznie takie narzędzia i usługi, z których sami z zadowoleniem korzystamy lub z czystym sumieniem polecilibyśmy naszym najbliższym. Dlatego po dokładnym sprawdzeniu na własnej skórze i przygotowaniu tej całej analizy zdecydowaliśmy się nawiązać płatną współpracę z Saxsobank, w ramach której wstawiamy pod tym filmem link partnerski do ich konta inwestycyjnego. Być może w przyszłości taką współpracę nawiążemy też z innym brokerem z czołówki rankingu. Podkreślam jednak, że współpraca w żaden sposób nie wpływa na wyniki rankingu.

Mam ogromną nadzieję, że ten materiał pomoże ci w podjęciu świadomego wyboru zagranicznego konta. Po więcej szczegółów zapraszam na bloga. Życzę owocnego budowania zagranicznej nogi w twoich finansach. Pamiętaj jednak, że ona ma największy sens, gdy masz już dobrze poukładane podstawy w Polsce. A fundamentem są antypodatkowe pokrowce IKE i XE, które przez lata potrafią zaoszczędzić tysiące, a często i dziesiątki tysięcy złotych na samym podatku. Tyle że jest haczyk w większości dostępnych w Polsce kont IKEXZE opłaty po cichu przejedzą sporą część twoich zysków i tej podatkowej premii. Trzeba więc świadomie wybrać, ale to już temat na kolejny film, do którego serdecznie cię zapraszam. Zostaw jeszcze kciuk w górę pod tym filmem i do zobaczenia za chwilę tutaj w naszym rankingu kont. Yeah.