Transcription
Staram się dać do zrozumienia jedną rzecz. Jeśli osiągniesz sukces, to będzie twój sukces, nie mój. Ja może poniekąd się do tego przyczynię, ale 100% sukcesu to jest twój sukces. Ale jeżeli odnieśli porażkę, coś nie wyjdzie, chcesz, twoja porażka, nie moja. Twoja porażka.
Pieniądze nie zmieniają ludzi. Pieniądze ukazują na światło dzienne, jakimi osobami rzeczywiście osoby są. Jak pierwszy raz zobaczyłam moją żonę, to tak sobie pomyślałem: "Fajna dziewczyna, świetnie!". To niemożliwe. To tak zobaczyłem pierwszy raz dziewczynę i tak sobie pomyślałem: "Jakby to było, gdybyśmy tak byli razem już przez całe życie?".
Życie polega na tym, żeby po mistrzowsku grać tymi kartami, które masz. Zastanów się, jakie masz karty, jak możesz z nimi najlepiej zagrać. Bo w pokera nie wygrywają ci, co mają najlepsze karty, tylko ci, którzy najlepiej potrafią grać tym, co mają.
Jeżeli coś osiągniesz, fajnie będzie spojrzeć na minę tych ludzi, którzy na początku też w ciebie nie wierzyli. Tak, nie robisz tego głównie po to, żeby zobaczyć po prostu ich minę, ale zawsze miło popatrzeć.
Teraz chyba dobrze działa wszystko. Wiesz, uśmiech bardzo mocno skraca dystans i sprawia, że druga osoba, z którą rozmawiasz, jest bardziej zrelaksowana, jest bardziej wyluzowana i odbiera się jakby w sposób taki fajny, pozytywny. Więc śmiech podczas spotkań, podczas rozmów dodaje energii konwersacji. Oczywiście, każdy człowiek ma jakiś swój śmiech.
Pamiętam taki film, który obejrzałem w latach 90-tych. Film nazywał się "Flash Gordon". Do tego filmu muzykę napisał Queen. Obejrzałem ten film chyba z 50 razy jako dzieciak. I tam pamiętam taką scenę, kiedy przywódca tych Orłów, czy Sokołów, no tych ludzi ze skrzydłami, Zoltan, leciał i atakowali po prostu fortecę tego tam złego człowieka. I on miał bardzo fajny, bardzo taki charakterystyczny po prostu śmiech. Miał niski głos i jego uśmiech był taki niesamowity, charakterystyczny. Strasznie mi się to podobało. Ale wtedy nie byłem w stanie, ja nie mogłem się w ten sposób śmiać ze względu na to, że miałem zupełnie inny głos, bo byłem jeszcze dzieciakiem. Ale potem z biegiem lat pamiętam jego śmiech. To był taki właśnie taki taki cichy chichot. Czyli wiesz, lecą, nie atakują i mówi: "Słuchaj, a kto chce żyć wiecznie?". A, a także to, to pamiętam bardzo dobrze. Wiele razy ten film widziałem. Może gdzieś to mi się tam zachorowało.
I powiem ci tak, ja na to nie zwracam jakoś specjalnie po prostu wagi. Bardziej osoby z zewnątrz czasami o tym mówią. Dużo osób mówi na temat głosu, niektóre osoby mówią na temat śmiechu. I moim zdaniem każda osoba ma właśnie takie charakterystyczne cechy, które warto wykorzystać. Bo dzisiaj, wiesz, wiedzy i informacji, tego wszystkiego jest bardzo dużo. Ludzie bardziej chce robić interesy z ludźmi, z prawdziwymi osobami, z prawdziwymi ludźmi, którzy mają jakieś swoje unikalne cechy, mają jakieś swoje zainteresowania, są jacyś, nie tacy sami jak wszyscy. Nie są wycięcie po prostu z jakiegoś tam schematu nożyczkami, jak po prostu z linii produkcyjnej gdzieś w fabryce. Tylko każdy człowiek ma jakieś swoje indywidualne cechy charakteru i usposobienia, cechy głosu, wyglądu. I to jest to, co tak naprawdę dzisiaj kupujemy i chcemy się otaczać ludźmi, w których towarzystwie czujemy się dobrze.
Przerobiłem wiele różnych faktycznie książek, przyszedłem różne szkolenia. Natomiast mój wniosek na dzień dzisiejszy jest taki, że to nie techniki sprzedają. To znaczy, w pewnym sensie, jeżeli ćwiczysz coś, co jest efektywne w komunikacji, może nie tyle wywieranie wpływu na przebieg, ale po prostu w zwykłej, zdrowej komunikacji. Tak jak masz dziecko, chcesz, żeby posprzątało swój pokój. Nie? No to możesz to zrobić w sposób bardziej efektywny albo mniej. To jest oczywiście dla jakby też dobra dziecka i budowania odpowiednich relacji. Ale tak samo jest w życiu prywatnym.
Wiem, w pewnym momencie te różne rzeczy, które masz, cztery etapy świadomej niekompetencji. Czyli wiesz, że czegoś nie potrafisz robić. Potem masz świadomą kompetencję. Czyli stosujesz jakieś metody aplikacyjne, ale one wyglądają bardzo w sposób bardzo sztuczny, dlatego że musisz intensywnie się skupiać na tym, żeby je wdrożyć. To wygląda w sposób taki bardzo plastikowy. A potem, kiedy przejdziesz na etap takiej nieświadomej kompetencji, te rzeczy stają się częścią ciebie. Więc nawet nie zwracasz uwagi na to, nie robisz pewne rzeczy świadomie, po prostu w określony sposób się komunikujesz, dlatego że to jest część jakby ciebie. Nie myślisz nad tym świadomie. Dobra, teraz zastosuj jakąś technikę, żeby ta osoba coś chętnie, powiedzmy, zrobiła. Tylko jest to normalny zestaw swoich umiejętności. Tak samo jak każdej jednej umiejętności, które uczymy się w trakcie swojego życia. Uczysz się czytać, na początku sprawia ci to trudności, to czytanie wygląda sztucznie, ale później to czytanie staje się po prostu częścią ciebie i nie zastanawiasz się nad tym, jak składać literki i sylaby i łączyć to zdania, tylko przychodzi to w sposób automatyczny.
I tak, bo jeżeli rozwijasz jako osoba, jako lider, lider przede wszystkim powinien być skuteczny w komunikacji. Powinien przynajmniej starać się rozwijać swoje umiejętności komunikacyjne. To wszystko nazywam umiejętnościami komunikacyjnymi. Najważniejsze umiejętności w życiu. One pozwalają ci mieć lepsze życie, wynegocjować lepszą mowę, lepiej komunikować z twoją rodziną, z twoimi dziećmi, swoimi kontrahentami. Jeżeli masz niskie umiejętności komunikacyjne, to w każdej dziedzinie życia napotkasz na schody. Ale jeżeli się w tym rozwijasz, to w tym momencie o wiele łatwiej jest tobie realizować praktycznie wszystkie zadania. Więc na początku jest to trochę sztuczne, a po pewnym czasie, kiedy staje się to już część, część u ciebie, nawet nie zauważasz, że coś robisz i pewne rzeczy przychodzą w sposób naturalny. Prowadzisz z kimś jakąś rozmowę albo prowadzisz jakieś spotkanie i to po prostu płynie. To nie jest tak, że przy końcu spotkania myślisz: "Dobra, to teraz może trzeba jakoś to sfinalizować tą rozmowę?". Tak, tylko to jest naturalna część całej rozmowy. To jest taka linia prosta, która ma swój początek, ma swoje rozwinięcie, ma swój koniec. I ty się nie zastanawiasz: "No to teraz może przejdę do kolejnego etapu? Teraz może do kolejnego?". Tylko jest to jest tak przyjemne, że ludzie czują się dobrze w towarzystwie.
Pytałaś o sprzęt, na przykład w towarzystwo sprzedaż. Więc człowiek w towarzystwie dobrego sprzedawcy czuje się świetnie. Czuje się zauważony, czuje się wysłuchany, czuje się zrozumiany i ma bardzo dużo taki pozytywny energii po takim spotkaniu. Wtedy poznajemy, że to jest dobry sprzedawca. Jeśli spotkasz kiepskiego sprzedawcę, to czujesz się nagrywany, czujesz się naciskany, czujesz się, że ten człowiek myśli o swoim interesie i stosuje jakieś techniki. A kiedy masz dobrego sprzedawcę, dobrego lidera, to po takim spotkaniu czujesz, że spotkałeś kogoś wyjątkowego. Spotkałeś się ze znakomitym mówcą. Ktoś, kto pierwszy raz być może w życiu potrafił się faktycznie wysłuchać, poczuć twoją sytuację, znaleźć twoje potrzeby i być może zaproponować jakieś rozwiązanie. Więc czujesz się podbudowany i chcesz przebywać w towarzystwie takiej osoby. To jest dla mnie dobry lider. To jest dla mnie dobry sprzedawca. To jest osoba, która ma wysokie klasy umiejętności komunikacyjne.
Jeżeli chodzi o książki, to wychodzę z takiego założenia, że możemy się rozwijać poprzez to, że spotykamy ludzi i od tych ludzi się uczymy. Poznajemy nowe osoby. A drugim źródłem poszerzania naszych horyzontów są właśnie książki. Bo książki są fajnie ułożoną, skondensowaną wiedzą. I oczywiście uwielbiam książki biznesowe, ale nie zamykam się tylko i wyłącznie na taką literaturę. No bo to jest tak, jakbyś, wiesz, czytał tylko pierwszy rozdział książki. A świat jest dużo bardziej skomplikowany. Mamy też bardzo dużo literatury patrystycznej. I ja jestem pod wielkim wrażeniem autorów książek beletrystycznych, ze względu na to, że oni potrafią, wiesz, w jednym zdaniu przenieść tak wiele treści. Czasami w jednym akapicie potrafią przedstawić całą scenę, powiedzieć o emocjach autora, przedstawić całą sytuację, zależności, relacje między ludźmi. Jest dla mnie to jest po prostu niezwykłe. Chciałbym kiedyś się nauczyć po prostu w taki sposób pisać, w taki sposób się wypowiadać, taki sposób opisywać rzeczywistość. I uwielbiam też, szczególnie gdzieś wieczorkiem, sobie beletrystykę, bo to jest, wiesz, też oderwanie się od pewnego świata, w którym jesteś. Czy nie tylko jakieś rady, wskazówki biznesowe, ale spojrzenie na inny świat, obejrzenie czegoś zupełnie nowego, wczucie się w jakąś inną sytuację, poznanie jakiś nowych sytuacji, doświadczeń. To wszystko daje czytanie dobrych książek beletrystycznych. I takich książek jest sporo. Ja je po prostu pochłaniam. Dla mnie to osobiście bardzo też relaksuje. Lubię sobie na przykład, jak jest ładna pogoda, biorę sobie książkę, wychodzę sobie na łąkę z tyłu za moim domem. Nikogo tam nie ma. Rośnie sobie zielona trawa. Siadamy sobie na krzesełku, świeci słoneczko i biorę ze sobą tylko i wyłącznie książkę. Zostawiam telefony po prostu w domu. I tak sobie siedzę powiedzmy dwie godziny. Nie, ewentualnie biorę sobie ołówek, bo czasami zakreślam tam jakieś fajne fragmenty albo porównania, które mi się podobają, albo sformułowania, jakieś nowe słowa. To jest dla mnie taki czas relaksu. Dwie godziny sobie siedzę, czytam, zakreślam, mówię: "Jak tutaj fajny gościu ujął, w jak fajny sposób przedstawił, wiesz, taką i taką zależność". Więc dla mnie czytanie beletrystyki poszerza kontekst i dodaje nowego słownictwa. Zdobywamy nowego słownictwa, przez to, że czytamy, jesteśmy w stanie troszeczkę inny sposób patrzeć na wiele sytuacji z życia codziennego.
Jeżeli oglądasz film, to w filmie masz tylko przede wszystkim obraz. Natomiast w książce, poprzez słowa, można opisywać wewnętrzne przemyślenia danej osoby, odczucia wewnętrzne, można opisywać doznania zmysłowe. Więc mamy dużo większy wachlarz możliwości wyrazu. I to jest dla mnie to, co bardzo mi jakby pobudza też taką kreatywność i dodaje takiego wigoru. Więc jeżeli ktoś w ogóle nie czyta książek beletrystycznych, naprawdę zachęcam, żeby znaleźć sobie taki gatunek, który będzie ci się podobał i żeby to regularnie robić. Bo dzięki temu bardzo mocno rozwijamy się myślę w wielu obszarach naszego życia, nie tylko pod jednym kątem, benzynowy, tak, tylko książki biznesowe. Ale zawsze wtedy masz więcej do powiedzenia w różnych obszarach, masz szerszą wiedzę, masz szerszy kontekst i tworzy się efekt tak zwanej agregacji wiedzy. Więc jeżeli ktoś zadaje ci pytanie, to masz szeroki wachlarz różnych informacji i wybierasz z różnych obszarów to, co jest najważniejsze, łączysz to w całość. Tak, więc ktoś wtedy rozmawiając z tobą, mówi: "Cholera, ten człowiek ma naprawdę coś do powiedzenia w zasadzie na każdy temat". Nie, nie tylko jest jedno monotematyczny, że tylko to i nic innego. Ale masz dużo szerszy kontekst i potrafisz się wypowiadać na temat różnych obszarów życia, relacji, polityki, geografii, biologii, historii. I to powoduje, że mamy dużo pełniejszy, dużo bardziej klarowny obraz też świata i rzeczywistości, w której żyjemy.
To nie jest tak, że jest tylko jeden gatunek, który mi odpowiada. Natomiast staram się jakby nie tyle wczuć w daną książkę, ale staram się zrozumieć tok myślenia bohaterów albo sposób pisania książki. Więc jeżeli przeczytasz na przykład sobie, nie wiem, "Potop", ale za chwilę przeczytasz "Rok 1984", ty za chwilę przeczytasz "Zbrodnię i karę". No to widzisz, książki się różnią. Jaki jest poziom danego autora, tak? Co on tak naprawdę chce przekazać? I bardzo szybko rozpoznajesz pewien styl, który zaczyna ci się podobać. Opisy mi najbardziej podobają się opisy, bo dzięki temu uczę się używania na przykład rzeczowników męskich, tak? Gdzie kiedy coś opisujesz, może dosłownie w kilku krótkich, zwięzłych zdaniach przedstawić sytuację w taki sposób, że jest to bardzo atrakcyjne dla odbiorcy. Lubię fantastykę, lubię książki też historyczne. Różne czytam. Naprawdę staram się z różnych gatunków po prostu coś przeczytać. Nawet czasami takich gatunków, które mnie w ogóle nie interesują, że chwilę wejść w świat kogoś innego, komu takie książki się podobają i starać się go zrozumieć. I myślę, że to przekłada się na różne obszary życia, tak samo na biznes i sprzedaż.
Wiem, że bardziej teraz rozmawiamy o tematach prywatnych, ale dlaczego to jest ważne? Bo najważniejszą cechą lidera, sprzedawcy jest jedna rzecz, że potrafisz wczuć się na chwilę w sytuację drugiej osoby i popatrzeć przez chwilę na świat jej oczami. Więc jeżeli czytasz książki z różnych gatunków, to jesteś w stanie o wiele łatwiej wskoczyć w buty drugiej osoby, zobaczyć, jak ta osoba postrzega rzeczywistość i dostarczyć takich informacji, argumentów, które będą akurat do tej osoby przemawiały.
Kiedyś Ford zrobił takie badania na temat, to był bardzo szeroko zakrojone badania. Co powoduje, że jedni potrafią świetnie sprzedawać, są świetnymi liderami? Jakie są główne po prostu cechy? I cechą numer jeden była właśnie empatia, czyli umiejętność wczucia się w sytuację drugiej osoby. Z czego empatia się bierze? Empatia z rozumienia. Jeżeli rozumiesz, w jaki sposób dana osoba myśli, jak postrzega rzeczywistość, jakie są swoje wartości, czego się boi, czego pragnie, to potrafisz się wczuć w sytuację tej osoby. Więc nie tylko widzisz świat poprzez swój pryzmat, ale poprzez pryzmat różnych ludzi. Bo każdy człowiek widzi rzeczywistość zakrzywioną w pewien sposób. Tak? Osoba, która wyjdzie z więzienia, widzi inaczej. Nauczyciel widzi inaczej. Lider widzi inaczej. Przedsiębiorca widzi inaczej. Pewnie Elon Musk widzi świat zupełnie inaczej niż człowiek, który dopiero co skończył studia, albo profesor, który ma 60 lat, zaraz przejdzie na emeryturę. I ich postrzeganie rzeczywistości jest inne. Ale im więcej masz punktów odniesienia, tym jesteś lepszy w komunikacji.
Uwielbiam historię. Uwielbiam czytać książki historyczne. Uważam też, że dopiero teraz dorosłem do tego, żeby tej historii się uczyć. Ponieważ kiedy, wiesz, większość z nas uczyła się historii gdzieś w szkole i ta historia polegała na tym, żeby zapamiętać datę, kiedy było jakieś wydarzenie, jaka była sytuacja geopolityczna i tak naprawdę większość z nas uczyła się w tej historii po prostu na pamięć, żeby zdać egzamin. A kiedy jesteś trochę starszy, widzisz świat już troszeczkę inaczej. Wiesz, jak pracuje na przykład, jak działa polityka, jak działa prawo, jak działają relacje międzyludzkie. I wtedy, kiedy czytasz jakiś wartościowy materiał historyczny, jesteś w stanie dużo bardziej zrozumieć kontekst sytuacji. Jest takie powiedzenie, że jeżeli, jeżeli nie uczysz się historii, to ta historia będzie się powtarzał. A więc pewne zachowania ludzkie są niezmienne. Jeżeli studiujesz historię, to uczysz się też tego, jakie były wydarzenia, jakie były decyzje, jakie były tego konsekwencje. A to pomaga ci podejmować lepsze decyzje też w życiu.
Więc uwielbiam historię II wojny światowej, pierwszej wojny światowej, różne wycinki, różne bitwy, różne postacie historyczne. Jeżeli to studiujesz i naprawdę czytasz też książki, dzięki którym to jest opisywana, opisane w ciekawy sposób, to zaczynasz historię rozumieć jako daty, jako konkretne wydarzenia, gdzie tylko jakby interesuje cię sam wynik, ale rozumiesz cały proces dochodzenia do tych wydarzeń. Więc to pozwala ci być lepszym na przykład w negocjacjach. To pozwala ci lepiej przewidywać skutki różnych decyzji, które podejmujemy w życiu. Właśnie uczenie się historii czy oglądanie nawet materiałów wideo takich historycznych. Więc ja to traktuję jako takie zainteresowanie, jako taką małą pasję. To nie jest główna pasja, ale lubię to po prostu robić. Lubię czytać i to jest dla mnie takie, wiesz, oderwanie się od tego, co robię, zmiana troszeczkę klimatu, zupełnie wejście w coś zupełnie innego, wczucie się w sytuację historyczną. Wyobrażasz sobie, jakby to było, gdybyś się urodził na przykład 300 lat temu? I co byś mu wtedy zrobił? Wtedy wyglądał świat, jakie były narzędzia, jakie miałem możliwości. Nagle uświadamiasz sobie, że dzisiaj, będąc tu i teraz, żyjesz w raju na ziemi. Żyjesz w sytuacji takiej, której nie było nigdy w całej historii naszego kraju. Nigdy nie było tak dobrych warunków jak teraz, żeby się rozwijać, żeby robić nowe rzeczy, żeby uczyć się i rozwijać dowolne zainteresowania. I nigdy nie było lepszych warunków niż dzisiaj, pomimo tych wszystkich problemów, które i tak są. Więc czujesz się też wtedy wdzięczny i starasz się jak najlepiej wykorzystać swoją szansę zwaną życiem.
Kiedy studiujemy historię, to szybko też zdajemy sobie sprawę z jednej rzeczy, że historię zawsze piszą zwycięzcy. Więc kraj, który wygrał wojnę, tworzy własną wersję historii, którą zawsze jest troszeczkę zagiętą wersją rzeczywistości. I w długoterminowej historii, kiedy jesteśmy już dojrzali, patrzymy na historię w sposób mądry, to wiemy, że coś takiego dobro i zło oczywiście funkcjonuje, ale bardziej są to jakieś tam ściany, może szarości, odcienie jakiś kolorów. Tak? To nie jest nigdy tak, że ktoś jest całkowicie zły, a ktoś jest całkowicie dobry. O nagle, jak czytasz książkę na przykład osoby, która kierowała czołgiem Tiger w drugiej wojny światowej, to nagle okazuje się, że patrzysz poprzez na tą historię przez zupełnie inny pryzmat. Oczywiście dzisiaj odbieramy to bardziej też jako trochę propagandę, powiedzmy, Trzeciej Rzeszy, ale też widzimy, jakie były motywacje tych ludzi, dlaczego oni to robili i co nimi też kierowało. Z drugiej strony studiujesz historię, jest taka postać jak na przykład Churchill, tak? Gdzie nagle dowiadujesz się z nowo ujawnionych dokumentów, że Churchill był gotowy do tego, żeby wyrzucić broń biologiczną po prostu na kraje Trzeciej Rzeszy, tak? Totalną broń chemiczną, biologiczną i wszystko przygotowane, żeby to zrobić. I jakimś cudem się udało, że tego nie zrobili. Więc wiesz, teraz taki czysty podział dobro zło wcale nie jest taki oczywisty. I nagle dowiadujesz się, że za żona wszystko trzeba patrzeć z wielu różnych perspektyw. Czystej, jak masz oświetlenie i masz jakiś przedmiot, nie? Możesz patrzeć na niego z jednej strony, z drugiej, trzeciej. I w zależności też od tego, od której strony puścisz na niego światło, to pewne cechy tego przedmiotu bardziej widoczne albo mniej widoczne. I tak samo jest właśnie na przykład z tą historią.
Wydaje mi się, że tyle osoby wiemy, na ile nas sprawdzono. I nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jak zachowalibyśmy się w danej sytuacji. To, że ktoś jest liderem w danym kontekście, w danej sytuacji, wcale nie oznacza, że będzie dobrym liderem, kiedy coś się zmieni. Takich przykładów historii mielibyśmy dużo. Może nie będę tutaj wymieniał, ale tyle o sobie wiemy, na ile nas po prostu sprawdzono. Trudno pewne rzeczy przewieźć, jakbyśmy się zachowywali w danej sytuacji, bo to jest po prostu zmienne. I oczywiście w dużo przyjemniej byłoby powiedzieć tak: "Jeżeli ktoś jest liderem w każdej sytuacji, byłby taki sam liderem, zawsze by się zachował tak samo". Ale tak niestety nie jest. Więc tak naprawdę nie wiemy. I to jest jedno chyba z zdań, które bardzo rzadko jest wypowiadane przez różnego rodzaju ekspertów, liderów. Po prostu nie wiem. I często powinniśmy mówić, że czegoś nie wiemy. No bo to powoduje, że szukamy jakiegoś rozwiązania i i mówimy, jak jest. Tak? Mówisz, że czegoś nie wiesz, no to po prostu nie wiesz i i tyle. Nie masz po prostu wiedzy. Ale dzisiaj większość po prostu ekspertów ma zawsze takie stanowisko, czy takie stanowisko. Okazuje się często, że one są po prostu błędne. Tak? Ale trzeba czasami powiedzieć, że czegoś po prostu nie wiemy. Więc trudno powiedzieć, jakby to było w innej sytuacji. Nie wiem, jak ja bym się zachował, gdyby nagle wybuchła po prostu wojna. Znam różne swoje cechy. Wiem, że jestem po nieustępliwy w wielu obszarach, ale jestem pod wielkim wrażeniem tych ludzi, którzy dzięki którym dzisiaj tutaj jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, ponieważ oni zachowali się w taki, a nie inny sposób.
Dobre pytania. A wiesz co? Ja bym chciał porozmawiać teraz z moją babcią, ale kiedy była 30 lat młodsza. Bo wtedy jej po prostu pamięć byłaby dużo jeszcze lepsza. Moja babcia w tej chwili ma 96 lat i oczywiście mogę z nią porozmawiać, ale to już nie jest jakby ten poziom po prostu rozmowy, który był kiedyś. Bo myślę, że dzięki jej właśnie różnym historiom, dzięki jej wypowiedziom, którym mój teraz sobie nagrał jakiś sprzętem, dużo więcej dowiedziałbym się na temat tego, jak kiedyś po prostu funkcjonował świat. Babcia dużo przeszła, całą drugą wojnę światową, przeszło wiele trudnych, ciekawych sytuacji, zna wiele faktów historycznych, które dzisiaj nawet IPN chciałby pewnie z niej wyciągnąć, ale w tej chwili nie jest już możliwe na takim poziomie. Myślę, że z nią chciałbym porozmawiać właśnie, gdyby była trochę jeszcze młodsza i fakty gdzieś tam by w jej pamięci byłyby lepiej zachowane. Pamiętam, że takie osoby, jak opowiadają swoje historie, to tak nie pamiętają tego, co wydarzyło się wczoraj, tydzień temu czy miesiąc temu, ale to, co wydarzyło się na przykład 50 lat temu czy 60 lat temu, to pamiętają tak, jakby to było dzisiaj, ze wszystkimi informacjami, z każdym doświadczeniem. To wynika oczywiście z prostej rzeczy, z tego, że te wydarzenia były bardzo mocno nacechowane emocjonalnie. A podstawową cechą pamięci jest to, że zapamiętujemy te sytuacje, które właśnie wzbudzają w nas duże emocje albo mają dla nas bardzo duże znaczenie. Wtedy nasza pamięć działa w sposób taki cybernetyczny. Więc zapamiętujemy każde uderzenie, każdy fakt, każdą emocję. Więc to by było na pewno coś, coś naprawdę niesamowitego.
Wesoło. Jest kilka przyczyn. Przede wszystkim pierwsze przyczyna jest taka, że jestem pasjonatem w tym, co robię. Więc jeżeli złapię na coś zajawkę, to po prostu drążę bardzo mocno i głęboko temat. Tak było w zerówce, kiedy pierwszy raz zobaczyłem komputer PC. Pokazali nam komputer PC i pamiętam, że ustawiali się w parach, każdy podchodził do komputera, żeby go zobaczyć, spojrzeć, jak ten, jak ten komputer działa. I włączyli nam grę "Return to Castle Wolfenstein" jedynkę. I jak tylko położyłem ręce na klawiaturze i dałem myszce i zobaczyłem ten monitor, ja po prostu nie mogłem spać w nocy. To jedyny temat, o którym cały czas myślałem, marzyłem, wyobrażałem sobie. Wiesz, później, kiedy ktoś mi mówił coś o komputerach, na przykład rozpoczęcie, to mi wystarczy tylko raz coś powiedzieć. Nie trzeba było powtarzać tego 100 razy. Raz i ta informacja od razu przeze mnie była zaprojektowana raz na zawsze. I to była pasja do komputerów. To była pasja do sprzętu. Studiowałem też kierunek edukacja techniczno-informatyczna.
Pyszna. Jeżeli chodzi o wideo, to to była też taka decyzja, że stwierdziłem w pewnym momencie, że przyszłością w marketingu, przyszłością sprzedaży tego, co robimy, jest po prostu wideo. I oczywiście żałuję, bo jeżeli my z dobrą jakością dźwięku, lepiej nam się tego słucha i zupełnie inaczej odbieramy ten przekaz. Może być ten sam przekaz, że jest dobre audio, o wiele głębiej wpływa, zapala nam to po prostu w pamięć, o wiele lepiej to odbieramy. Więc wideo jest przyszłością. I stwierdziłem też jedną rzecz. Jesteśmy chyba jedynym takim pierwszym, powiedzmy, pokoleniem w ciągu ostatnich powiedzmy, nie wiem, 50, 100 lat, gdzie możemy dokumentować poprzez wideo swoje życie. Więc te materiały wideo, które zrobisz teraz, w tej samej jakości, będą mogły zostać odtworzone na przykład za 500 lat albo za, nie wiem, za 100 lat, za 200, za tysiąc lat. To po prostu zostanie, że nie zostanie wykasowane. Więc swój praprawnuk będzie mógł zobaczyć: "Zobacz, mój prapradziadek nagrywał takie filmy. Zobacz, jak to wtedy wyglądało. Zobacz, jaki mieli kiepską jakość tego wszystkiego, nie? W porównaniu do tego, co mamy dzisiaj". Tak, o im się wydawać, to jest proste. Zobacz, jaką mamy dzisiaj możliwości. Ale to po prostu zostaje. Więc fajnie będzie w wieku na przykład 80 lat sobie zobaczyć filmy, które nagrywałem, kiedy miałeś 20, 30 lat. I wtedy widzisz drogę, jaką przeszedłeś. Widzisz, jak się rozwijałeś, że na początku nie wychodziło tobie dobrze, ale z biegiem lat, z biegiem czasu stawałeś się na przykład coraz lepszy w tym, co robisz.
Druga rzecz, przyszłością marketingu jest również właśnie świat filmu, świat wideo. I mnie bardzo w filmie podoba się też to, że można poprzez obraz i dźwięk kierować emocjami, kierować historią, robić przekaz, który dzisiaj na pstryknięcie palca może zostać obejrzany przez praktycznie prawie dowolną osobę na całej planecie w czasie rzeczywistym. Więc jakość, to jest zawsze to, w jakim kierunku chciałem iść. Pod każdym względem staram się to jakoś po prostu podnosić poprzez rozwijanie swoich umiejętności, poprzez lepszy sprzęt. No bo przez jakość tego materiałów, które tworzę, jakość merytoryczną też przede wszystkim. I wierzę w to, że właściwi ludzie będą to po prostu doceniać. I faktycznie tak się dzieje. Więc zawsze uważam, że trzeba iść w górę, być kilka kroków dalej, wyżej, przed wszystkimi, bo to daje tobie niesprawiedliwą przewagę.
[śmiech] Nauczyłem się jednej rzeczy, jeżeli chodzi o komunikację. Jedną z najważniejszych. Nie chodzi o to, co powiesz, tylko chodzi o historię, którą osoba robi sobie do tego, co ty powiesz. Co dokładnie mam na myśli? Mówisz o rzeczy powiedzmy X, opowiadasz jakąś historię, ale ktoś ma inne skojarzenia związane z historią, sobie dopowie dalszą część tego wszystkiego. I to może być część, która zupełnie nie ma pokrycia z rzeczywistością. I najczęściej właśnie tak jest. Dlatego wszelkie błędy komunikacyjne wynikają właśnie z takiego nieporozumienia. Ktoś dorabia sobie historię na bazie swoich własnych doświadczeń. Więc jeżeli z kimś rozmawiasz, to powinieneś też zastanowić się nad tym, jaką ktoś może dorobić sobie tego dalszą część historii. Bo ludzie nie wierzą w to, co mówisz. Ludzie wierzą w historie, które sami sobie dopowiedzą na bazie przesłanek, które wyciągną z jakiegoś jednego, niepozornego elementu.
No na pewno jestem taki, jakby takim perfekcjonistą. I wiem, oczywiście, zdaję sobie też sprawę z tego, że w wielu przypadkach wystarczyłoby tak zwane "good enough". Czyli w pewnym momencie cena, którą płacisz za powiedzmy jakiś sprzęt, jest nieproporcjonalna do jakości, którą uzyskujesz. Bo coś kosztuje dwa razy więcej, jest tylko potem 15% lepsze od czegoś dużo tańszego. Profesjonalnie byłoby kupić po prostu coś tańszego. I teraz tak, są obszary, w których ja stosuję zasady "good enough". To mi w zupełności wystarcza. Ale są pewne rzeczy, które są taką moją pasją, są taką moją zabawką. Ja mam z tyłu głowy to, że wiadomo, to jest trochę za drogo. I wiadomo, że byłoby kupić coś tańszego, jakość była bardzo podobna albo zbliżona. Nie? Ale są takie rzeczy, które sprawiają ci taką frajdę. I uważam, że na tym polega cała taka radość życia, nie? Żeby też w czymś, w jakiś kilku, powiedzmy, dziedzinach się specjalizować, mieć coś, co jest najlepsze. To po prostu cieszy. A nie tylko stosować się do tej zasady, że jakby, no dobra, no kupujemy to, bo to jest dużo tańsze, jakoś tam powiedzmy, okej. Są ludzie, którzy tworzą rzeczy, które są naprawdę premium, które są naprawdę top-quality. Dlaczego oni to robią? Dlatego, że oni też są pasjonatami. To jest w każdej dziedzinie. W filmach, w architekturze wnętrz, w branży samochodowej, w każdej dziedzinie. Ci, którzy tworzą to, co jest najlepsze, to są ludzie, którzy są napędzani nie tyle jakby chęcią zarobku czy końcem zysku, ale dążeniem do tego, żeby cały czas podnosić poprzeczkę wyżej. I te czasami te drobne niuanse mogą się okazać tym, co zrobi największą różnicę w tym, co wypuszczasz, materiały, które tworzysz. Tak samo jak sportowcy. Ci, którzy wygrywają zawody, oni nie są dwa razy lepsi od tych, którzy są na drugim miejscu. Oni często są o 1% lepsi od tego gościa, który jest na drugim miejscu. W wyścigach tak może być od 5, może być tylko 1% lepszy od kogoś, ale wygrywać zwalniać całą stawkę. Jesteś jakby wygranym w tym konkursie, w tych zawodach, w tym, co robisz. Gdzie wcale nie jesteś dużo lepszy niż inni. Jesteś odrobinę lepszy, lepszy o 1%. Czasami ten 1% robi wielką różnicę. I dlatego lubię korzystać właśnie z tego, co jest naprawdę top-quality. No bo wtedy mam też sam taką akcję z tego, co robię, że jakby cały czas staram się sam przed sobą też udowadniać, że robię coś za każdym razem coś po prostu lepszego. Co jest lepsze audio, jest lepszy film, jest lepsze merytoryka, bardziej skondensowane informacje, daje ludziom więcej konkretów. I potem w wiadomościach od osób, które te informacje przyswajają, dostaję właśnie informację zwrotną, że jest część ludzi, która właśnie to zauważa i to bardzo docenia. I chcę, żeby to było takim moim też wyróżnikiem.
To znaczy, ja na pewno pokażę im swój świat. Jeżeli ten świat im się spodoba, to wszystkiego nie nauczę. Pokażę, przetrę przed nimi jakieś tam szlaki, ale chcę, żeby przede wszystkim robiły też to, na co same mają ochotę. Natomiast będę starał się ich oczywiście w pewien sposób ukierunkować, bo wiem dobrze, że też w życiu można zrobić sporo różnego rodzaju błędów w różnych obszarach, szczególnie jeżeli nie mamy jakiegoś tam doświadczenia, jeżeli nie mam rozeznania. Ale już w tej chwili widzę, że ten świat właśnie wideo ich w sposób i audio w sposób naturalny inspiruje. Bo mój syn Filip, który ma w tej chwili 5 lat, przychodzi do mnie do biura i chce, żeby go nagrywać. I ledwo co nauczył się mówić i już nagrywa filmy. Nawet ma być taki fragment, gdzie mówi: "Witajcie, nazywam się Filip Lenart i chciałem opowiedzieć o tym". I dziękuję wam bardzo. Cześć, trzymajcie się. Więc wiesz, dzieci uczą się poprzez obserwację. I nic nie musisz mówić. Dzieci tylko obserwują i naśladują twoje działania. Więc jest tak samo jak w liderce. Ludzie nie podążają za tobą, nie robią tego, co im mówisz, że powinni robić, tylko obserwują twoje działania i powielają twoje zachowania. Więc jeśli chcesz, żeby ktoś coś zrobił, to pokaż im. Pokaż, że właśnie ty też to robisz. Albo jeżeli ty jesteś w miejscu, w którym oni się znaleźć, to pokaż, że ty nadal robisz te rzeczy, które cię do tego miejsca doprowadziły i robisz na przykład 5 razy więcej niż oni. Wtedy poczują się, że się obijają. No jak gość zrobił takie wyniki, on dalej pracuje, dalej jakby kontynuuje swoją pracę. I to jest prawdziwe liderstwo. Tak? Manager, szef powie: "Ścislej, tam masz zrobić dzisiaj to i to. Jak nie zrobisz, to będę cię rozliczać". Branżach, gdzie nie możesz komuś pokazać, czego zrobić, bo ludzie są bardziej wolontariuszami. W każdej chwili mogą zrezygnować, mogą zająć się czymś innym. Każdy ma milion opcji w swoim życiu. Tak? Możemy robić wszystko. Więc jedynym sposobem na to, żeby zachęcić ludzi do tego, aby robili to, co chciałbyś, żeby oni wykonywali, jest pokazanie przykładu. Więc tak samo jak z dziećmi, tak samo z ludźmi. Chcę z najlepsza metoda zachęcania: "Nie mów mi, co mam robić, tylko pokaż, że ty też to robisz. Pokaż to na przykładzie".
I tak? Zadałem mu pytanie zasadnicze: "Swojej, jaki jest twój plan? Od czego chciałbyś zacząć? Co chciałbyś konkretnie zrobić?". Uwierz, zachęcanie czy zniechęcanie nie jest dobre. Jeżeli jesteśmy młodzi, mamy powiedzmy w 20 lat, mniej niż 20 lat, tak? To jest najlepszy czas na zdobywanie doświadczenia. Zdobywanie doświadczenia polega na tym, że robimy błędy, robimy coś, nam wychodzi, coś nam nie wychodzi, zdobywamy po prostu doświadczenie, które później przyda nam się dużo bardziej w dalszej części życia. Powiedział tak: "Słuchaj, świetny pomysł. Nagraj pierwszy film. Zrób pierwszy krok. Nie wiem, czy to będzie to, co chcesz robić przez całe życie, ale zacznij to robić i zobacz w trakcie, jak będzie, co to by wychodziło, jak będziesz się z tym czuć, czy będziesz mieć siłę, żeby to kontynuować. Ale zrób pierwszy krok". Przestań. A ty mówisz o zacznij coś robić. Bardzo dużo dzisiaj mówi, a bardzo mało ludzi coś z tym robi. O czym mówi? Więc mówię: "Nie stanie, ale realizacja jest ceną".
Cześć. Kiedyś usłyszałem, że nasze ciało to jest taki samochód, którym poruszamy się przez całe życie. Przy przemieszczamy się z miejsca na miejsce i od jakości tego, jaki, jako ten samochód zadbany będzie, to taką jakością będzie ta podróż, której uczestniczymy. Nie? Więc zadbanie o swoje, powiedzmy, zdrowie, o swoją kondycję fizyczną i psychiczną, to jest jedna z najważniejszych rzeczy. Bo możesz być świetny w wielu już genialnych obszarach. Nie wiem, doktor Religa tak robił po prostu przeszczepy serca, ale o swoje zdrowie nie do końca zadbał, taki nie był w stanie do końca tej pasji realizować. Steve Jobs również stworzył piękne komputery, wspaniałe rzeczy, ale również coś z tym zdrowiem nie do końca za funkcjonowało. Więc pierwsze nasze i najważniejsze zadanie jest zadbanie o nasz pojazd. Tak samo pomyślałem sobie kiedyś tak: "Jeżeli mamy nowe auto, zrobimy przeglądy, wymieniamy olej, sprawdzamy klocki, robimy test, dbamy o auto, myjemy auto regularnie". Ale czy to samo robimy związku ze swoim organizmem? Oczywiście, też można popadać w różnych skrajności, ale ja wyszedłem z prostego założenia. Jeżeli dzisiaj zadbam i regularnie będę dbał o swoje ciało, swoje zdrowie, o to, czego to ciało potrzebuje, żeby funkcjonować na 110%, to dzięki temu będę w stanie realizować nad dużo bardziej skomplikowane, zaawansowane rzeczy, bo będę miał dużo więcej energii do tego na co dzień. I teraz, co jest potrzebne naszemu ciału, żeby działało na maksa? Przykład, nasz mózg potrzebuje dwóch rzeczy: glukoza i tlen. Więc jeżeli jesteśmy dotlenieni, nasz mózg pracuje dużo lepiej, dużo bardziej efektywnie. To jest cudownie udowodnione. Jeżeli chodzi o poziom glukozy, no to chodzi o to, czy przez cały dzień jest dostarczana odpowiednia ilość składników odżywczych, które nasz organizm później przetwarza glukozę, dzięki czemu zasila również nasz umysł. I tak samo jest z mięśniami, tak samo jest z kręgosłupem, z każdym po prostu narządem. I oczywiście, jesteśmy zawsze w stanie w stu procentach zadbać o każdy obszar naszego ciała, ale możemy wdrożyć.
Pewne nawyki, dzięki którym dajemy nam to większą szansę na to, że nasze ciało będzie działało długoterminowo, fajny sposób. I jeżeli jesteśmy szczupli, jeżeli mamy wysoki poziom energii, czujemy się lepiej, czerpiemy z życia jakby pełną parą. Jeżeli tego nie masz, to mimo tego, że realizujesz się w innych obszarach, czuję, że tej gości po prostu brakuje.
I jeżeli wstanie z łóżka powoduje, że skrzypią ci po prostu ustawy, nie możesz się zwlec rano, wstajesz o 8:00 rano i czujesz, że masz bardzo mało energii, chce ci się spać, znaczy coś jest nie tak. Więc ja zdobyłem trochę wiedzy dotyczącej tego, jak funkcjonuje organizmu. Byłem wiedzę na temat tego, jak działa sen, jak działa woda, jak działa składniki odżywcze i jak działa oczywiście pewien trening.
Wprowadziłem sobie pewne rytuały, które sprawdzają się w moim przypadku. To wygląda tak, że ja ćwiczę sobie sześć dni w tygodniu, jeżeli tylko jestem, powiedzmy, w domu. Że jestem w domu, rano idę chwilę się poruszać. To jest na przykład, jeżeli nie mam dnia treningowego, nie ma treningu siłowego, to robię sobie bieżnie 40 minut albo idę na 40 minutowy spacer, żeby się docenić. I robię to oczywiście na czczo, więc piję sobie wodę albo jakąś czarną kawę. I mam czas dla siebie. Taki spacer albo bieżnia to jest też czas dla mnie, żeby pomyśleć, zaplanować swój dzień, przemyśleń różne tematy. Wtedy, kiedy ruszasz się, doceniać twój organizm jest, mózg też pracuje, jesteśmy bardziej zrelaksowani, mu schodzi troszeczkę fazę funkcjonowania poziom Alfa, gdzie jesteśmy bardziej kreatywni, więc przychodzą do głowy różne pomysły, różne koncepcje. A później jesteśmy bardziej zrelaksowani, organizm jest bardziej dotleniony, masz więcej energii, możesz zrobić dużo więcej w ciągu dnia.
Trzy razy w tygodniu to zrobię sobie taki delikatny trening, powiedzmy siłowy, żeby się poruszać, zwłaszcza jeśli pracujemy gdzieś biurowo, to ten ruch uważam, że jest niezbędny. Oprócz tego stosuje też całkowicie naturalną suplementację. Jest taki syntetycznych witamin, tylko tylko jakby naturalne witaminy, zioła, suplementy. O to, żeby żyć pełnią życia, żeby moje ciało miały gdy więcej energii, żeby czuć się dobrze i żeby długoterminowo też zapewnić sobie większą szansę na to, aby cieszyć się z nami do osiemdziesiątki, taką pełnią zdrowia. No tak, jest mój cel, do którego dążę.
Oczywiście, co się stało dla mnie rutyną. Ale jeżeli chcesz zrobić w swoim życiu coś naprawdę dużego, to musisz mieć rutynę. Michał Anioł też stworzył te malowidła tylko dlatego, że regularnie nad tym pracował. Tak to nie było tak, że no przyjdę sobie, namaluj jednego aniołka, a później pomyślę, czy na małe następnego. Miał pewną rutynę, więc stworzył arcydzieło. Tak samo w swoim życiu, jak chcesz mieć wyniki, no to musisz mieć pewien plan. Do tego ci ludzie chcą, mają świetne wyniki, w jeszcze nie mają ich tylko dlatego, że są super utalentowani, ale mają pewien plan realizacji.
Pamiętam kiedyś na na takich konferencjach, której byłem, był Robert Korzeniowski, ten facet, który tam zdobył tyle medali w chodzenie. I on opowiadał jedną rzecz: słuchajcie, to nie jest tak, że ci ludzie, którzy mają super wyniki, prowadzą ekscytujące życia na co dzień. Omówić czas, mój dzień jest bardzo normalny. Wstaję rano, czasami pada deszcz, ja sobie idę na spacer, idę kilka kilometrów, czasami pada deszcz, czasami jest mgła, czasami i gdzieś po lesie. No niekoniecznie komuś by się chciało to robić i też nie zawsze się chce, ale to po prostu robię. Wpadło mi to w pewien nawyk.
I u mnie te treningi, które ja odbywam, to jest tak, że jeżeli zaczynasz robić coś regularnie, to zaczyna ci sprawiać przyjemność. I mi to sprawia po prostu przyjemność. Ma nie mogę się doczekać, aż wstanę rano i chwilę poćwiczę. Poddaję to takich endorfin pozytywnych, dodaję to energii, później to śniadanie dużo lepiej, powiedzmy, smakuje po takim rzędu. Więc ja po prostu lubię to robić. Nic mnie nie musi do tego jakoś specjalnie zachęcać. Czasami jest taki dzień, że trochę mniej mi się chce, ale to wtedy robię. Po prostu liczę do trzech i ubieram się i idę na dół. Tak jak już zacznę trening, dostajesz wtedy taki pozytywny bodziec, że jesteś człowiekiem, który robi to, co sobie zaplanował. Więc zaczynasz już dzień od takiej takiego pozytywnego potwierdzenia, że realizujesz to, co sobie założyłeś. Więc potem realizacja kolejnych, ale zadań jest tak jak z dominem. Tak musisz włożyć energię, żeby popchnąć to pierwsze domino, a potem kolejny już idę dużo łatwiej z mniejszym nakładem sił. Jest tak samo, jak zaczniesz swój dzień dobrze, o wiele łatwiej znam to kontynuować aż do wieczora.
Słuchaj, że mam taki czas tylko i wyłącznie dla siebie. No to czasami spędzonego z rodziną, czasami sobie odpoczywam, w bardzo różne osób. To nie jest tak, że mam na wszystko jakiś plan. Czasami jest tak, że po prostu nie robię nic. Tam nie robię nic, spędzam czas. Tak wiesz, uważam, że też nam potrzebny jest taki czas, w którym nie robimy po prostu nic. Nie, więc to, że ktoś ktoś mógłby to odebrać, że jesteś leniwa, ale to nieprawda. Człowiek czasami potrzebuje przez jakiś czas takiego lenistwa, złamania też pewnych pewnego schematu. Tak, bo to jest tak jak z ćwiczeniami, jak są ludzie, którzy robią intensywne treningi, mają taki czas, kiedy jakby jedzą przez pewien czas zupełnie inne rzeczy, mogą sobie zrezygnować z treningu na przykład na dwa-trzy tygodnie i wtedy organizm się regeneruje z pełną regenerację, potem wracają już do tej swojej rutyny. I tak samo jest chyba w wielu różnych obszarach waszego życia.
Nikt z nas nie jest przecież robotem. Każdy z nas jest jesteś człowiekiem. Każdy człowiek też może mieć jakiś gorszy dzień. Czasami nam coś nie wyjdzie, czasami nie zrobimy tego, co sobie Założyliśmy. No ale porażka. No ale nie jest tatuażem, tylko z siniakiem. Siniak nam schodzi, tak. Coś nam nie wyjdzie. Dobra, tessina. Róbmy dalej, za chwilę ten silnik zniknie, idziemy do przodu. A to nie jest tak, że jak no okej, no czegoś nie dopiąłem, nie zrealizowałem swojego postanowienia, to jest ten projekt tragedia, jestem chodzącą porażką, do niczego się nie nadaje, nie potrafię niczego dowieść. To nie jest dobrym myślenie. Osoby powinniśmy myśleć dobrze. Z drugiej strony powinniśmy dostrzegać rzeczywistość, taką jaką ona jest. To podstawowe zadanie lidera, to jest dostrzegania rzeczywistości. Więc jeżeli jesteś gruby, źle się z tym czujesz, to musisz to po prostu to stwierdzić, bo jest fakt. Nie jestem działaczem, jest manipulacji, miksowanie optymistą, jestem tym, który robi. Tak, to jest tak jak masz, wiesz, masz szklankę z wodą. Tak, optymista powie: Słuchaj, no szklanka jest w połowie pełna. Pesymista powinno, ale szklanka jest w połowie pusta. Osoba, która działa, wypije wodę w tym samym czasie, kiedy tam się zastanawiają. I tak jest. [śmiech]
Każdy człowiek ma swoją listę powodów, dla których pewne rzeczy robi. I moje motywacje nie są motywacjami publicznymi, są motywacjami prywatnymi. Aczkolwiek mogę powiedzieć o kilku takich najważniejszych zasadach. Jedną z najważniejszych rzeczy było dla mnie to, żeby mieć w swoim życiu posiadać możliwość wyboru każdego dnia. Więc im więcej masz możliwości wyboru, a im mniej rzeczy musisz zrobić, bo coś lub ktoś do tego przymusza, tym lepsza jakość życia. Więc nie chodzi o to, że musisz mieć super luksusowe rzeczy, musisz jak najwięcej zarabiać, mieć jak największą firmę, jak najwięcej pracowników. Bardziej chodzi o to, jak żyjesz na co dzień. I masz mniej zobowiązań, i masz mniej różnego rodzaju stresów, różnego rodzaju wyzwań. Ty jesteś bardziej w moim wolnym człowiekiem. A więc zamiast mieć współpracowników, zobowiązania, kredyty, leasingi, milion ludzi, którzy do ciebie dzwonią. Z jeżeli miałbym mieć takie życie, to wolałbym żyć w Bieszczady, w Bieszczadach, po prostu w szałasie. Masz spokój, tak, po prostu sobie idziesz i robisz sobie w danym dniu to, co chcesz. Więc ja sobie cenię brak zobowiązań, cenię sobie podejmowanie ryzyka, to ryzyko, żeby było dobrze skalkulowane. I cenię sobie prowadzenie życia, gdzie nie musisz cały czas biec. Oczywiście wyznaczam sobie cele, wyznaczając sobie terminy, ale to są moje terminy, to są rzeczy, które sam sobie narzucił, ewentualnie z moimi współpracownikami, ale to nie jest tak, że ktoś z zewnątrz wbija igłę i ciągniemy pociągami po prostu ciśnienie.
Bo cały nasz system i wiele chorób, w tym chorób nowotworowych, cukrzycy, wywołanych jest tym, ludzie żyją w pogoni. Tak naprawdę nie wiedzą, zaczął biegnął. No wiesz, no z jednej strony chcesz coś, jeżeli chcesz coś zrobić, to jest takie powiedzenie, że bez ciśnienia ma diamentów. Więc jeżeli nie ma pewnej presji, to nie doprowadzasz pewnych rzeczy do końca. Ta presja jest nam w pewnym sensie potrzebna, ale z drugiej strony ważne, żeby to nie była presja, która jest destrukcyjna. To ma być presja pozytywna. Chcesz coś zrobić, wiesz, jak tego nie zrobisz, może świat się nie zawali, Ale chcesz to po prostu doprowadzić do końca, tak, bo czuję, że to jest dla ciebie ważne. I taka presja najbardziej okej. Ale presja, w której chcesz ciągle porównywać z innymi ludźmi, w presja, w której chcesz kogoś ciągle komuś innemu coś udowadniać, nie jest dobrą sytuacją, niezdrowym środowiskiem. Kiedy widzę wielu młodych ludzi, którzy biegną po prostu jak też córki w tym kołowrotku i biegnąc kolejny kredyt, bo muszę coś zrobić, muszę się pokazać, muszę zrobić kolejną rzecz, bo wszyscy po prostu to robią. To nie jest dobre podejście. To trzeba się zastanowić, co jest dla nas dobre, co sami tak naprawdę chcielibyśmy robić, co mamy tutaj w środku, co nas bardziej motywuje, co jest dla nas dobre, a niekoniecznie dobre dla wszystkich innych dookoła.
Cały system globalnej ekonomiczny jest tak skonstruowany, żeby cię spędzić po prostu pewien wyścig, wpędzić się w konsumpcjonizm, spędzić to, żebyś ciągle miał nowe błyskotki, które chcesz sobie kupić. Nie mam nic przeciwko gadżetami, jak wiesz, sam lubię pewne rzeczy, ale to są rzeczy, na które ja wiem, że mogę sobie spokojnie pozwolić. Nie zmienia to niczego w moim życiu, ale jeżeli robisz to za cenę zadłużania się, za cenę zobowiązań, kredytów i to są zabawki, które nie służą tobie długoterminowo w robieniu czegoś wartościowego, co może przynieść wkład przyszłe korzyści czy czy przyszłe zyski. Uważam, że jest to całkowicie bezsensowne.
Ja to traktuję jako tak zwaną motywację dodatkowo. O, więc to nie jest moja Główna motywacja, bo robienie czegoś tylko po to, żeby komuś zbudować jest bez sensu. No bo to udowodnisz im, to oni za chwilę znajdę Ukrainą wymówkę i powiedzą ci, że tak naprawdę chodziłem coś zupełnie innego. Więc praca i działanie tylko po to, żeby komuś udowodnić, jest bez sensu. Pierwszym celem jest to, co chcesz zrobić. Ale jeżeli ktoś mówi tobie, że nie jesteś w stanie tego osiągnąć, to możesz to potraktować tak: no to słuchaj, to zobaczymy. No to patrz, se zrobię. I to jest fajne. To jest dodatkowa motywacja, ale nie Główna, bo gówno musi być twoja własna wewnętrzna motywacja. A to jest taka motywacja zewnętrzna. Jeżeli coś osiągniesz, to fajnie będzie spojrzeć na minę tych ludzi, którzy na początkowych ciebie nie wierzyli. Tak, nie robisz tego głównie po to, żeby zobaczyć po prostu ich minę, ale zawsze miło popatrzeć. [śmiech]
Uważam, że warto sobie wybierać obszary, w których chcesz być po prostu dobry, albo w których chcesz być jak najlepszy. Jeżeli być pod każdym względem najlepszy we wszystkim, bo są takie osoby, nie wiesz, te wszystkie muszą być pierwsze. Jesteś na światłach, stoję na światłach, obok twoje auto i ty musisz być pierwszym, musisz wygrać. Ja tego nie ma. Więc słuchaj, jestem na światłach, to nie jest gra, w której muszę być najlepszy. Jedź, wyprzeć, zrób coś, zapis, zrób to lepiej, zostaw to innym. Wybierz sobie takie obszary, które są dla ciebie naprawdę dobre i w nich czasami warto trochę po konkurować, warto starać się być lepszym, coś po prostu zrobić innego, ale nie w każdym jednym obszarze po prostu życia. Tak, ja nie muszę być super atlety i super sportowcem i to nie jest moim celem. Nie muszę być jakimś świetnym, cenionym aktorem. Nie muszę być najlepszy, jeżeli chodzi o sprzęt, bo na pewno nie będę używał sprzętu, którego używają gdzieś wchodzić, bo to jest zupełnie niepotrzebne. Tak, ale są pewne obszary, w których chcesz być po prostu coraz lepszy i taka zawsze taka mała rywalizacja jest dobra, bo ona powoduje, że jakby mobilizuje cię do wygrywania, mobilizuje do pracy, dodaje ci po prostu energii.
Opowiadałem to kiedyś w ogóle w takiej mojej historii o japońskiej Rybie. Chciałbym siebie polubił, nie wiem, trudno powiedzieć. Mogę to tylko i wyłącznie powiedzieć na bazie informacji zwrotnych od innych ludzi, ponieważ sam takiego doświadczenia nigdy nie miałem. No bo nigdy nie spotkałem sam siebie. Tak, może być tak, że na samym początku ktoś będzie miał do mnie jakiś dystans, ale wydaje mi się, że jeżeli poznał mnie trochę bliżej, to na pewno jestem osobą, którą da się lubić. To znaczy, mówię tylko tyle, że w tej chwili nie wiem, czy gdybym sam siebie spotkał, żebym był w stanie siebie polubimy. Że tak, pierwsze wrażenie oczywiście może być takie, że ktoś będzie czuł dystans. Alek mi bliżej pozna, to wie, że jestem raczej osobą, którą napewno da się lubić. Natomiast chcesz także bardziej jakby często przyjaźnimy się, lubimy się z ludźmi, którzy uzupełniają kompresu nasze słabsze strony. Więc jeżeli są dwa identyczne charaktery, to niekoniecznie ze sobą będą się jakby tak bardzo blisko trzymać w każdym obszarze się zgadzać. Często jest tak, że ktoś jest ma pewne cechy, które uzupełniają nasze braki i w drugą stronę i to tworzy w ten sposób tworzy się też najlepsze jakby takie zespoły ludzi, którzy mają ze sobą bliskie relacje. Więc może troszeczkę jest jakby rozszerzenie tego, co pytałeś, ale faktycznie, no najlepsze zespoły, to są zespoły ludzi, którzy mają troszeczkę różne umiejętności, są w innych obszarach lepsi i wtedy im się najlepiej ze sobą współpracuje. Z osoby, które mają pyszne charaktery, nie zawsze będą we wszystkim zgodne.
Ja lubię osoby, co do których można mieć zaufanie, które mają mocny po prostu by też kręgosłup. Więc nie słyszę chorągiewka, że w tą stronę, którą zawieje wiatr, co tam się ustawiają, ale mają powinien spójny system własnych zasad, co do których sami się stosują. Takimi osobami jesteś na przykład wy. Jak was poznałem, to spodobało mi się to, że wielokrotnie jako czym rozmawialiśmy, to mówiłeś to tak jest. I na przykład miałem powiedzmy z Władkiem, było właśnie tak, że ja to gdzieś tam weryfikowanym kilka razy. Nie, jak ktoś mówi, że jak coś robisz, czy jesteś osobą, która jakby Realizuje to, co sobie tam założyć, tam się jakby u was spodobało i tylko takie osoby sobie dobieram. Jeżeli widzę u kogoś jeden, drugi, trzeci raz niespójność, to nie chce z taką osobą mieć dalej do kontaktu. Znaczy relacje mamy dobre, ale to nie będzie osoba, którą dopuszczę do mojego takiego bliskiego kręgu osób, z którymi współpracuje, bowiem że długoterminowo skończy się to po prostu katastrofą. Willa PayU ciąć chwasta zanim urośnie. [śmiech]
Myślę, że tak. To znaczy, tłumaczył jabłko z takiego założenia, że w domu trzeba mieć po prostu jakby spokój i trzeba z naprawdę dobre sobie taką osobę, z którą nadajesz na wspólnych falach, jest pewien magnetyzm, jest energia. Ale w domu, żeby nie było jakieś wiesz, tarć, kłótni czy niepotrzebnych spięć, dlatego że to przekłada się na inne aspekty życia. Dla mnie dom to jest takie miejsce, gdzie przyjeżdżam, gdzie po prostu mam spokój, gdzie gdzie się Wspieramy, a nie ze sobą Walczymy. Walczymy poza domem. Tak, jest na tyle również wiele różnych miejsc, gdzie musisz swoją energię inwestować, gdzie czasami musisz walczyć z nami. Odpowiedź po jakiej stronie podjąć trudne decyzje. Najwyżej z tym jesteś w biznesie. Ty masz więcej główkowania, czyli i takiej pracy, powiedzmy technicznej, ale więcej to jest myślenia, analizowania. No ja to nazywam główkowanie. Każdy dzień to są nowe zagwozdki, nad którymi musisz się zastanowić, pochylić, analizować wszystkie za i przeciw i w końcu podjąć jakąś decyzję w miarę szybko. To jest to z najtrudniejszych prostu. Dlatego w domu trzeba mieć taki po prostu przestrzeń dla siebie, tak, żeby w tym domu było jak najwięcej swobody, jak najwięcej zaufania, jak najwięcej dobrych emocji, żeby w domu się po prostu ładować, ładować swoje baterie, nie, które później rozładowuje już w innych obszarach, w których jesteś aktywny. Takie podejście. [śmiech]
To nie jest tak, żeby wszystkim się zgadzamy, Ale są pewne obszary, w których na przykład ja bardziej jakby z tym dominujący, A są obszary, w których moja żona jest bardziej jakby dominująca i ja zdaję się po prostu na jej gust, zdaję się na jej, zdaję się na jej opinię. Ale zawsze też staram się zadać, jeżeli mam do podjąć jakąś decyzję, to staram się jej przedstawić sytuację. Też naturą na przykład ja się zastanawiam z kilku różnych punktów widzenia i posłuchać, co jak jest jej punkt patrzenia i zazwyczaj ona ma rację. Wtedy i często często przyjmuje to jako taką naszą wspólną decyzję, bo faktycznie wierzę w to, że kobiety mają taką intuicję do wielu rzeczy. Więc jeżeli przedstawi się punkt z różnych punktów widzenia, czasami nawet zdaniem mojej żony z bardziej odważny niż moje. Jak ona mówi: cóż, tak zdecydowanie, to znaczy, że nie powinienem się dłużej po prostu zastanawiać. I zauważyłem, że moja żona często ma coś takiego, że popatrzeć na to bardziej obiektywnie, przedstawię różne pomysły, które mam, różne decyzje, mogę zrobić albo tak, albo tak, albo tak. Ja mam, wiesz co, nawet nie powinno się zastanawiać, zrób tak, no bo popatrz, przestań robić to, tracisz Borsucza, straci swoją energię. Zrób tak, na co czekasz? Kiedyś to zrobiłeś, teraz też to zrobisz. I mówię: wiesz co, masz rację. Iza front dobrze wychodziłem na pewno na poniekąd na pewno tak. Ale jest to też osoba, która ma wspólne interesy z tobą, tak, bo też jej zależy na tym, żeby to wszystko poszło w jak najlepszą stronę. Więc zawsze w ten sposób na to patrzę, kiedy na przykład nie wiem, wybieramy coś do domu, chodzi o dobre, ktoś koloru, jakich materiałów. Ja w ogóle nie muszę się tym zajmować, bo mamy bardzo podobny gust, więc jeżeli ona coś wybierze, to mi się to praktycznie w stu procentach zawsze też podoba. Poza tym są obszary, które oddaje innym ludziom, w których nie muszę podejmować decyzji, ale są obszary, w których ja chcę mieć jakby zawsze swoje ostateczne zdanie. Więc posłucham opinii każdej osoby, jednej, drugiej, trzeciej, czwartej i tak podejmę sam zacząć swoją decyzję.
Nie przeszło mi to przez myśl. Przeszło mi to przez myśl, jak pierwszy raz zobaczyłam moją żonę, to tak sobie pomyślałem: fajna dziewczyna, świetnie. To niemożliwe. To tak zobaczyłem pierwszy raz dziewczynę i tak sobie pomyślałem: A jakby to było, gdybyśmy tak byli razem już przez całe życie? I nagle Tak spotykamy się takiej powypadkowej, powiedzmy sytuację. Chociaż mówi się, że przypadków nie ma, ale przeszło mi to po prostu przez myśl. I od razu pojawiło się jakby to coś, że jakby to gdzieś tam poczułem. Aczkolwiek wiadomo, to był pewien proces poznania się. Jesteśmy ze sobą już 15 lat razem, więc zaczynaliśmy od 10 wszystko robić, więc wiem, że możemy na sobie polegać, niezależnie od tego, co dzieje się w oku. Powiedział sobie tak: Nie czekaj, działać, bo wszystko jest możliwe do zrobienia. Taką sobie powiedział. Często po prostu wiem, że jeszcze wcześniej nie coś blokowało, odkładałam zestawy, analizę, robiłem za dużo po prostu analizy, paraliż, takie analityczny, zastanawiałem się. Nie, zacznij robić, szczególnie jeżeli coś nie wiąże się z jakimś ryzykiem, że może popaść w tarapaty finansowe, że coś może ci się po prostu stać, że i nie nie jest obciążone takim ryzykiem. Po prostu zrób to. Co to jest tak samo, jak wiesz, chcesz załóżmy do świata ludzi, którzy chodzą do pracy. Nie jesteś w pracy, chodzisz do pracy od ósmej do siedemnastej. I kiedy ludzie szukają nowej pracy? No wtedy, kiedy tamta jest zagrożona albo kiedy już jakby rezygnują. Ale możesz przecież przez cały czas prowadzi jakieś rozmowy, cały czas możesz robić coś jakby nowego, szukać sobie lepszego miejsca. I tak samo jest w życiu. Dlaczego miałbyś czegoś nie zrobić? Zrób coś dziwnego. Zrób coś po prostu szalonego. Podejmij jakieś po prostu dobrze skomplikowane ryzyko, które nie wiążą, nie ma za dużo negatywnych konsekwencji. Jeżeli ci nie wyjdzie, często jest tak, że zagrożone z tylko i wyłącznie naszego psa. Było na pewno dużo takich obszarów. Nie przypominam się jakaś jedna, wiesz, konkretna, że taka mega ważna, który powiedzmy nie zrobiłem, ale dzisiaj byłbym na pewno dużo bardziej śmiałych różnego rodzaju usłyszałem przedsięwzięcia, które Rozpocząłem. Tak, cokolwiek by to nie miało być, to byłbym jakby tym pierwszym, który się zgłaszanie i po prostu szedłbym jakby w ogień, robiłbym pierwsze kroki. Jeżeli nie ma negatywnych konsekwencji, zrób to. Jak się nie wyjdzie, no to po prostu takie. Słuchajcie, czego się nauczysz, poznasz jakieś nowe osoby, ale nie bądź ciągle w tym samym miejscu, nie w swoim życiu. Zrób coś innego. Zrób coś nowego. Podejmie jakieś ryzyko. Idź, nie wiem, Naucz się, jeżeli boisz się na przykład, nie wiem, sprzedaży. Z przedwczesny jedna z najważniejszych umiejętności w życiu. Tak, cokolwiek chcesz robić, nie chcesz firmy otworzyć, pozyskać kapitał, musi sprzedać swój pomysł na biznes inwestorowi. Tak, chcesz znaleźć sobie pracę, musisz po prostu sprzedać siebie, swoje umiejętności, swoją pracodawcę, bo inaczej weźmiemy kogoś innego, a ty wyląduje na bruku. Więc musisz umieć sprzedawać. Jeżeli się boi sprzedaży, to idź tam, gdzie jest najtrudniej. To, jeżeli zaczniesz robić coś, co jest najtrudniejsze w danej dziedzinie, to później jak zaczniesz robić cokolwiek innego, poczujesz ulgę, że to jest dużo łatwiejsze. Więc żucia po prostu na najgłębszą wodę. W rzucie na najgłębszą wodę w dziedzinie, w której chcesz się rozwijać, potem cokolwiek będziesz robić, będzie to dużo po prostu łatwiejszy. To jest tak, jak jedziesz samochodem, powiedzmy dwieście czterdzieści kilometrów na godzinę, nagle zwolnisz do 200, wydaje ci się, że ledwo po prostu jedziesz. Jedziesz 100 na godzinę, to już w ogóle można byłoby wyjść spacerem i obok antenie, dlatego że czuję, że jakby różnicę. Więc zrób coś, co jest najbardziej po prostu trudna, najbardziej wymagająca, najbardziej ryzykowne, ale też tam, gdzie najwięcej możesz się nauczyć.
Najlepszą moją decyzję w takim wczesnym etapie było to, że w ciągu pięciu minut podjęłam decyzję, że pojadę na wymianę studencką za granicę. A ktoś powiedział: Słuchajcie, znowu crytek, Słowacja, nikt nikogo tam jeszcze nie było na wyjeździe studenckim, to jest pierwszy wyjazd, nie wiemy, co Tam spotkacie, dostaniecie parę złotych z programu tam wymiany, jedziecie w ciemno. Ja postanowiłem, że jadę. Tylko musicie mieć jeszcze kogoś, kto z wami pojedzie. Więc postanowiłem przekonać mojego kolegę, żeby ze mną pojechał i pojechaliśmy. Mieliśmy wszystkie zajęcia w języku angielskim, ale okazało się na miejscu, że i nigdy mój język angielski, więc wszystkie zajęcia będziemy mieć w języku słowackim. Mieliśmy załatwione akademik, nocleg, wyżywienie. Przyjeżdżamy na miejsce, okazuje się, że nikt nie wie, że mieliśmy przyjechać. Przyszedł na uniwersytet, wchodzę do głównego budynku i miałem szukać profesora, który prowadzi zajęcia. Wchodzimy do środka, to jest recepcja, nikt nie mógł w jakimś innym języku. Podszedłem do okienka gościa, który tam wydaje klucze, tego wam woźnego i tak się i tak: Przepraszam, czy mówi pan może po polsku? Ilość. No albo same gołębie. O cholera, powiedziałem tak. A ty pan co? Bo szukamy profesora Kozika. Kogoś zrobił takie wielkie oczy, odsunął się po prostu na krześle. Myślę: Ja pierdzielę, może coś źle po prostu powiedziałem, co jest nie tak. W końcu przyszedł coś sekretariaty, mówię i powiedział: Na znowu w tam w poradnik językowy. Witajcie, tak dalej, jak możemy wam pomóc? Mówię, że szukamy profesora Kozika. Korzyść. Wtedy nowy, znowu coś pewnie źle powiedziałem. Wtedy dowiedziałem się, że jest bardzo złe słowo w tym języku i że to oznacza coś zupełnie innego, niż chcielibyśmy powiedzieć. Do słowie. No i wtedy dowiedziałem się, że muszę szybko się nauczyć mówić w tym języku, bo albo wracam do domu, albo będę musiał w tym języku dać egzamin. To była najlepsza szkoła życia. Na początku mieszkaliśmy na drugim końcu miasta, niż było Uniwersytet, na nogach chodziliśmy z jednego końca miasta na drugi. Mieszkaliśmy w jakiej dzielnicy cygańskiej, w budynku, w którym kiedyś było radio i tam mieszkali doktoranci też, którzy zrobili doktorat z no muzykologii. Co to jest muzykologia, że można w ogóle doktora z czegoś takiego robić? Ale oni po prostu to i codziennie wieczorem z nimi rozmawialiśmy, wychodzimy z nimi na piwo i uczyłem się po prostu pierwszych słów w tym języku. Potem chodziłem na zajęcia, na którym kiwają głową, ale nie wiedziałem o czym mówią. I po pół roku musiała zdać egzamin. W ciągu pół roku nauczyłem się podstaw języka na tyle, że to było po prostu możliwe. I musiałem się szybko dostosować do nowych warunków, nauczyć się języka, nauczyć się komunikacji miejskiej, załatwić sobie miejsce w nowym akademiku, załatwić sobie jakiś czas na weekend, poznać po prostu ludzie, zaprzyjaźnić się z nim. Więc to była najlepsza szkoła życia. Jako przyszedłem i takie właśnie wrzucenie na głęboką wodę powoduje, że jesteś w stanie bardzo szybko nauczyć się pływać, pod warunkiem, że jest to taka woda, w której się Nie utopisz. No bo tam nic nam nie groziło, tak, nie było z tym związanego żadnego aby takiego ryzyka, że coś nam zagraża, że popłyniemy w jakieś tarapaty. Ale musieliśmy szybko po prostu rozwijać swoje umiejętności i wtedy mózg zaczyna pracować na najwyższych obrotach, bo wie, że musi sobie poradzić. Więc wtedy szybciej się uczysz, szybciej przyswajać wiedzę, uczyć się nowych rzeczy. Więc przez cały dzień jakby działasz na naprawdę wysokich obrotach i można powiedzieć, że czujesz po prostu, że żyjesz, bo wszystko jest dla ciebie nowe.
Przeciwieństwem tego doświadczenia jest codzienny kołowrotek, kiedy każdego jednego dnia odrobisz od-rana-do-wieczora ciągle to samo przez całe lata. Wtedy życie uciekać i tak pyk po prostu w mgnieniu oka. Jesteś młody, za chwilę jesteś stary, nie pamiętasz, co się wydarzyło. A jeżeli masz cały czas nowe bodźce, robisz coś nowego, uczysz się nowych rzeczy, czas zaczyna płynąć bardzo wolno. Miesiąc wydaje się, że to jest rok, dzień wydaje się, że minął cały tydzień. Po prostu czas zwalnia, kiedy robisz cały czas nowe rzeczy. Kiedy robisz Ciągle to samo, czas przyspiesza i leci jak rakieta, nawet nie wiesz, kiedy się zestarzejesz.
Nauczyłem się na przykład tego, w jaki sposób naświetlać s loga trójkę w na przykład w kamerze. Tak, nauczyłem się tego, w jaki sposób pracują różne parametry w kamerach. Nauczyłem się tego, Jak wykonywać na przykład niektóre ćwiczenia, powiedzmy siłowe, gdzie wykonywałem mnie przez wiele, robiłem je w sposób nieprawidłowy. Więc każdego dnia czegoś nowego się uczę. Każdego dnia też to, co robię, powoduje, że poznaje nowych ludzi. Więc zniknął mi zniknąłem ta bariera, żeby zadzwonić do kogoś obcego, zadzwonić do osoby, której nigdy nie znałem. Szybko też nauczyłem się budować po prostu relacje z ludźmi. W ciągu rozmowy kilku minut jestem w stanie szybko skrócić dystans, nawiązać relacje. Często rozmowa kończy się ze sobą tak, jakbym się chciał na przykład wiele lat. Więc to jest też to, w jakim kierunku się rozwijam i szukam ciągle okazji do tego, żeby poszerzyć po prostu swój poszerzyć po prostu swój kontekst.
Podróże kształcą, wyjazdy kształtu, nowe środowiska kształtu. Uczysz się nowego sposobu patrzenia, nowego sposobu myślenia, poznajesz ludzi, którzy mają zupełnie inne pasje niż ty, inne zainteresowania, inne doświadczenia. Smak naszego życia kształtują nowe doświadczenia. To zarówno pozytywne, jak i negatywne. Po prostu życie ma wtedy jest słodkie, jest gorzkiej, słone. Im więcej takich doświadczeń różnych mamy, tym bardziej Czujemy, że po prostu żyjemy.
Jeżeli każdą każde zadanie, każda rzecz, którą sobie założysz, byłoby automatycznie gwarantowana, że osiągniesz sukces, tak jakbyś biegów wyścigu na 100 metrów i ktoś był stały się na metr przed metą i powiedział: ścisłej, wygrałeś tym wyścigu. Mógłbyś siebie zadowolony, nie byłby szczęśliwy. Nawet gdybyś stał na tym pierwszym miejscu, chciałbyś medal, dostałbyś puchar, ale czujesz, że to nie jest twoja, bo nigdy nie Podjąłeś tego, nie było tego dreszczyku emocji, tego, że robisz coś po prostu nowego. Nie buty ekscytacji czymś takim, wiesz, wyjątkowym. Takim, gdzie jest szansa, że ci nie wyjdzie. Jest szansa, że przegrasz, jest szansa, że nie odniesiesz sukcesu, ale z drugiej strony masz to szansa na zwycięstwo. I to powoduje taką, wiesz, jak plus i minus, płynie wtedy prąd, jest ta energia w życiu. Mieć ten błysk w oku, bo ty chcesz wygrać, nie chcesz być tym gościem, który będzie ostatni, chcecie być tym, który ma być pierwszy. I to powoduje, że masz dużo więcej energii, masz w sobie ten entuzjazm.
Myślę, że to jest niezbędne, to, żeby również dzieci wrzucać czasami na głęboką wodę, dać im jakby przyzwolenia na to, że robienie pewnych błędów. Oczywiście w pewnych granicach. Tak jak powiedziałem, jeżeli robisz błąd, ale nie ma to bardzo duży konsekwencje dla twojego życia, rób te błędy, popełniają, ucz się czegoś, wyciągaj wnioski, bo wiesz, większość z nas jest nauczona tego, że robienie błędów jest po prostu złe. No bo jak dostałeś jedynkę z matematyki, no to znaczy, że Jesteś nieudacznikiem. Tak i tak jesteśmy uczeni. Nie współpracy z innymi ludźmi, nie rób błędów, staraj się zawsze robić wszystko idealnie. Korzystając przepis na życiową porażkę. Co to jest przepis na życiową porażkę? Bo niczego nowego się nie uczysz. Uczysz się poprzez błędy. Sukces jest słabym nauczycielem. Sukces nie uczy się niczego oprócz tego, że troszeczkę pieśni twojego, ale sukces się nie uczy. Uczą się różnego rodzaju rozczarowania, uczucie porażki. I jak kiedy zawsze coś mi nie wychodzi, kiedy jest jakaś fajna rzecz, która jeżeli by wyszła, miałaby super konsekwencji, nic nie wynika. No to jakby to wpływa na podwyższenie tego poziomu pokory. Zawsze sobie przypominam, to jest część gry, w której bierzesz udział. Wygrywasz czy przegrywasz, Ale bierze udział w grze. Idziemy do przodu. Z kolejny dzień, kolejne wyzwania. Następnym razem wygrasz. Wtedy to wygrana ma większy smak. To jest tak, jak idziesz na trening na czczo, jesteś głodny, ale później to śniadanie wiele lepiej smakuje. To jest. Mówi się także Najpierw trzeba odejść, żeby móc powrócić, nie? Więc no życie to jest od minusa do Plusa. Nie, więc jakby to wszystko ma swoje po prostu uzasadnia.
I wracając do tego do tego pytania. Myślę, że dzieci trzeba wystawiać na różnego rodzaju doświadczenia, oczywiście pod pełną kontrolą, żeby też je ukierunkować, ale też dać im po prostu do samemu doświadczyć pewnych rzeczy. To nie może być tak, że ja czegoś doświadczyłem i tylko im przekażę wiedzę. Człowiek najlepiej uczy się na własnych doświadczeniach, dodatkowo posiłkując się doświadczeniami innych ludzi.
Wiesz co, ja podchodzę do tego tak, że od każdej osoby czegoś można się nauczyć. Każdej osoby warto czerpać. Może nie od chociaż uczysz się dobrych rzeczy od właściwych przykładów, albo tego, czego nie robić od tych negatywnych przykładów. Natomiast wydaje mi się, że my jako Polacy jesteśmy nadal za bardzo [Muzyka] podatni na wpływ autorytetów. Ktoś jest wam przedstawiany jako autorytet i idealizujemy sobie tą osobę. Każdy człowiek ma jakieś swoje zalety i wady. Nie możemy być ślepo podążać. To jest mój przykład, to jest mój idol, to jest osoba, którą w stu procentach jakby akceptuje. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie mam takiego jednego idola, że to jest jakby zdążę po prostu do tego, tego człowieka. To jest taka osoba, którą chciałbym się stać. Każdy musi odnaleźć swoją własną drogę, czerpiąc przy okazji to, co najlepsze z różnych wzorców, ale tak czy inaczej musi być oryginalny. Z imitacja zawsze jest. Ja zawsze powtarzam, że imitacje z najwyższa forma uznania. Osoby, które kogoś imitują, tak naprawdę wyraża uznanie dla kogoś innego, ale musi znaleźć swoją po prostu drogę. Ja podczas swojej kariery wielokrotnie inspirowanym się różnymi osobami, przedsiębiorcami, ludźmi, którzy robili te rzeczy, które ja chciałbym robić. Więc staram się przejrzeć te osoby, czerpać od nich to, co najlepsze, ale zawsze znaleźć po prostu swoją drogę, gdzie wiem, że nie będę tak jak ktoś inny. Nie będzie. Jestem tą samą osobą, mam inną genetyka, mam inną energię, mam inne usposobienie. Ale życie polega na tym, żeby po mistrzowsku grać tymi kartami, która masz. Zastanów się, jakie masz karty, jak możesz z nimi najlepiej zagrać, bo w pokaże nie wygrywają ci, co mają najlepsze karty, tylko ci, którzy najlepiej potrafią grać tym, co mają. Nie na tym polega cała sztuka. Nie jestem jakimś zapalonym graczem, ale tam w szkole średniej graliśmy z kolegami w pokera, więc może nie jestem jakimś mega graczem, ale pamiętam właśnie, że to nie jest tak, że musi być wszystkim idealny, tylko właśnie życie jest przewrotne i czasami ludzie, którzy mają, nie wiem, czy czy pamiętasz? Tak, był taki film w latach 90-tych chyba jeszcze, czy na początku lat w roku dwutysięcznym Forrest Gump. Facet.
który wiele osiągnął, mimo tego, że był dużo mniej. Poza tym, innych nie miał takiej inteligencji interpersonalnej, ale osiągnął naprawdę fenomenalne efekty. I to jest film, który każdy powinien obejrzeć. Tak, nie musisz być idealny, nie musi być perfekcyjny. Po prostu graj tymi kartami, którą masz. Rób, działaj. On to robił.
To, że jakaś miałem kolegę, który był trenerem biznesu i pamiętam, że poznałem go wielu lat temu, na początku swojej drogi. Zadałem mu takie pytanie: "Swoje, jakbyś chciał, żeby wyglądał po prostu Twój biznes?". Po ilustracją powiedział: "Słuchaj, chciałbym być jednym z najlepszych trenerów kraju, chciałbym mieć swoich trenerów". Ale po co chciałbyś mieć swoich trenerów? Chciałbyś biznes po prostu najlepszy jakby w kraju? No bo, bo tak bym bardzo chciał. Ale dlaczego? Zrób to. Nie wiem dlaczego. Po prostu tak, tak sobie kiedyś pomyślałem.
Jeśli minęło trochę lat, spotykam go teraz i faktycznie życie tej osoby bardzo mocno zmieniło. I on już nie chce miejsca trenerów, on już nie chce być najlepszy w kraju. On znalazł sobie pewien obszar, w którym chce się, powiedzmy, rozwijać. Ale zrozum, przerobił pewne lekcje, przeszedł pewną drogę i zrozumiał, że nie zawsze bycie największym, najlepszym, najszybszym jest przepisem na szczęśliwe i udane życie. Bo wydaje mi się, że to, do czego dążymy, to powinno, naszym głównym celem powinno być to, żeby być w życiu szczęśliwym i spełnionym i żyć w zgodzie ze swoimi zasadami. Wtedy jesteśmy szczęśliwi.
I ponadto, jesteśmy wtedy zdrowi. Wiele chorób, dzisiaj wiemy, że ma podłoże psychosomatyczne i one wynikają z tego, że nie jesteśmy spójni w najważniejszych obszarach naszego życia. To powoduje rozdzielanie kortyzolu, brak regeneracji i różnego rodzaju problemy na poziomie komórkowym, które były różne poważne choroby lub choroby psychosomatyczne wynikające po prostu z pewnych sprzeczności, które są wewnątrz nas. Więc dla mnie, dużo taką podstawą jest to, żebym dobrze się czuł po prostu sam ze sobą, z tym co robię. I tylko wtedy jestem w stanie osiągnąć taką równowagę, jestem w stanie mieć taką energię, jestem w stanie wstać rano, popatrzeć w lustro i powiedzieć: "No to jest facet, który robi to, co sobie założył, że robi, żyje w zgodzie ze swoimi wartościami i róbmy to dalej".
Żyjmy swoje życie najlepiej, jak potrafimy. Zostawmy ze sobą jakąś spuściznę. Wykorzystajmy różnego rodzaju szanse, które się nadarzają. Pokonajmy problemy, te, które jesteśmy w stanie pokonać. I trzeba się czasami też pogodzić z pewnymi rzeczami, na które po prostu nie mamy wpływu. Trzeba zaakceptować i film i tyle. I to jest właśnie to. Często nie jesteśmy w stanie pogodzić się z pewnymi faktami. Staramy się na siłę sobie znaleźć jakieś rozwiązanie, zamiast powiedzieć: "Słuchaj, no sytuacja jest taka, jaka jest. Nie masz na to wpływu. Po prostu ją zaakceptuj". I kiedy dopiero oczywiście pogodzisz, zaakceptujesz, coś znika całe po prostu napięcie. Tak po prostu jest. A tak wygląda rzeczywistość. Trzeba się z tym pogodzić.
Bo jestem akurat w branży, która polega na tym, że Twój sukces jest pochodną pomagania innym ludziom w osiągnięciu sukcesu. I przede wszystkim dlatego w tej branży jestem, bo to daje ogromną satysfakcję, że osiągniesz sukces tylko wtedy, jeśli pomożesz innym ludziom zrealizować ich cele, plany i marzenia. I moja praca polega przede wszystkim na tym, że biorę człowieka, patrzę, jakie są jego plany i marzenia, zastanawiam się szczerze, jak mogę to pomóc w realizacji jego planów i celów. Czyli zapominam po prostu o sobie. To znaczy, wiem, że wiem jedno: jeżeli ja zrealizuję jego cele, moje cele zrealizujesz automatycznie. Więc zapominam o swoich celach i skupiam się na jego celach. I cały czas tylko o tym z nim rozmawiam i pracuję. Po prostu zatrudniam się przy realizacji jego celów. Wiesz, co ona myśli? Ja jestem pewny, pracuję na jego cele i autentycznie na tym się skupiam. I gdy czuję, że ja mu pomagam, bo ja pracuję nad jego celami, to jest coś pięknego.
Jeżeli ktoś szczerze pracuje nad swoimi celami, pomagać i wspierać je na tyle, na ile może, wtedy twoje cele realizuje się w sposób automatyczny. Naprawdę coś pięknego, piękna sytuacja. Ale zawsze też człowiekiem, kiedy mamy początek, jego pierwsze kroki, to staram się dać do zrozumienia jedną rzecz: jeśli osiągniesz sukces, to będzie Twój sukces, nie mój. Ja może poniekąd się do tego przyczynię, ale 100% sukcesu to jest Twój sukces. Zależy, odniesiesz porażkę i coś nie wyjdzie, wtedy też Twoje porażka, nie moja. Swoje porażka. Musisz to zaakceptować. Traktujmy jako źródło wsparcia, pomocy, ale nie jako źródło wymówek. Jak przyjdzie taki dzień, że powiesz sobie: "A ten gość mi nie pomaga, bo czegoś nie zrobił", zapomnij. Ale to tak nie działa. To jest, to jest Twoja porażka, nie moja. Ale sukces również będzie Twoim sukcesem. Ja będę osobą, która może wspomóc, może dostarczyć inspiracji, dostarczyć materiałów, ale nie zrobię tego za Ciebie.
Jak chcesz, żebym Ci w czymś pomógł, to Ty zrób pierwszy krok. Ja pomogę zrobić drugi, ale nie że ja będę dla Ciebie wykonywał pewne rzeczy. Nie będę Cię na każdym kroku motywował. Tym musi znaleźć swoją motywację, swoją własną. Ona może być zupełnie inna od mojej. Może być inne cechy swojego charakteru. Więc traktuję jako źródło wsparcia, nie jako źródło wymówki. Sposób działania w network marketingu to jest Twój sposób myślenia. Jak przedstawisz swój sposób myślenia z myślenia tylko o sobie na myślenie o innych ludziach, zupełnie inaczej postrzega wszystko, to co robisz.
Ja, kiedy zaczynałem, starałem się uczyć od każdego, kto miał trochę większe doświadczenie. Czerpałem wiedzę od różnych osób, od ludzi, Umyj naprawdę super wyniki, świetne sukcesy. Pytałem ich: "A oni to robią?". I wiesz, najlepsze było to, że nie ma złotej recepty jednej. Tak, nie ma czegoś takiej wieży. Zrób. Oczywiście, są pewne kroki, są pewne zasady, które stosujemy, ale nie ma takiej wieży jednej złotej po prostu zasady, że to zawsze daje gwarancję sukcesu, bo nigdzie nie ma gwarancji sukcesu. Staram się czerpać wiedzę od wszystkich ludzi, ale też uczę tego osoby, które ze mną pracują. To Ty musisz się jakby rozwinąć. To Ty musisz się nauczyć nowych rzeczy. Musisz wyjść ze swojej skorupy. Musisz pokonać swoje obiekcje, jeżeli chcesz, żeby Twój sukces był w miarę trwałym sukcesem, a nie tylko tymczasowym, nie tylko takim sukcesem o charakterze przejściowym.
Z tego jak z tą historię o ptaku. Kiedy ptak usiądzie na gałązce drzewa, to nie liczy na to, że te gałązka się nie złamie. Ten ptak siedzi na tej gałązce, ale nie wierzy w to, że gałązka się nie złamie. On poukłada bardziej wiarę w siłę swoich skrzydeł. Więc chodzi o to, żeby wzmocnić swoje skrzydła, czerpiąc wiedzę po prostu od innych osób. Natomiast wsparcie jest potrzebne do pewnego momentu. Dziecko musi się nauczyć chodzić samo. Samo musisz zrobić po prostu te pierwsze kroki. Możesz stworzyć warunki, żeby to było, powiedzmy, łatwiejsze, ale nie zrobisz tego. Dzięki za nie. Jest tak samo w biznesie. Tworzyć warunki dla osoby, że mogła się rozwinąć, ale nie zrobisz tego za kogoś. I to, co ja robię przede wszystkim, to jest staram się tworzyć jak najlepsze warunki do wzrostu dla ludzi, którzy zaczynają, albo od ludzi, którzy mają duże doświadczenie, ale chcą no nic 10 razy lepsze wyniki.
To jest dobre pytanie, ale to zależy od poziomu doświadczenia tej osoby. I ktoś w ogóle nie ma doświadczenia w tej branży, są dla niego coś zupełnie nowego, wejściem nowy świat. To najpierw musi nauczyć się ABC biznesu. Tak, ABC. Żeby nauczyć się latać, najpierw trzeba nauczyć się chodzić. Jeżeli nie nauczysz się chodzić, a chcesz zacząć latać, to nawet jeżeli Cię wbijesz, to potem jak wylądujesz, to nie wylądujesz na swojej nowych, tylko zerwiesz o glebę. Więc najpierw naucz się chodzić. Poznaj podstawy. Poznaj produkt. To naucz parę zdań o powrocie każdym produkcie. Naucz się opowiadać swoją historię. Nauczycielkę historii o produktach. Przygotuj swoje pierwsze osoby, z którymi chcesz się skontaktować. Zastanów się nad tym, jak osiągnąć pierwszy poziom planie kariery. Z tak samo jak wchodzisz po schody w środku nocy i musisz wiedzieć wszystkich schodów, ale latarek poświecić na najbliższy schodek i po prostu staje żadnym schodku, potem następny, poza następny, potem znowu świecić latarką i choć następny. Zawsze jest kolejny krok i musisz wiedzieć całego obrazu. Na początku uważam, że dużym błędem jest jakby zasypywanie ludzi ogromną ilością informacji. Tak samo jak z karmieniem gołębie w parku. Nie przygotuje gołąb ichtion jest głodny, chcesz go nakarmić. Tylko że Ty masz dużo większy zasób, powiedzmy, tej wiedzy. Tak i gołębia nakarmić w ten sposób, że masz bochenek chleba, odgrywasz mały OK. Różnica, że on go zjada, exit rzucasz następny, potem następny i ten gołębie to stopniowo. A co robią ludzie w tej branży? Dorób bochenek chleba, to wow, już taką wiedzę z tym tyle lat tym biznesie. Jak chce to szybko przekazać tej osobie, biorą ten bochenek, wrzucają w tego gołębia, gołąb wpada zabity bochenkiem chleba. Tak samo jest.
Super, chciałem być astronautą. I zawsze chciałem być astronautą. Chciałem po prostu lecieć na inną planetę, zobaczyć po prostu kosmos, zobaczyć ziemię z góry. No to mnie ekscytowało. To od zawsze chciałem być po prostu astronauta. Ktoś mnie pytał: "Tak, jak się czujesz szczęśliwy?". Ja też, jakby moja konstrukcja psychiczna jest taka, że są dosyć stabilny emocjonalnie. Czyli nie mam takich dużych wahań emocjonalnych. Nie, jak coś osiągnąć, to się cieszę, ale to nie jest ekstremum. Jak coś mi nie wychodzi, to też nie jest ekstremum. Jestem dosyć stabilny. Czasami, gdy ktoś patrzy na mój wyraz twarzy, to się zastanawia. Trudno jest po mnie czasami zweryfikować, jak ja mam emocje. Ktoś może powiedzieć: "Jestem smutny albo zamyślony", a ja jestem po prostu w tym momencie szczęśliwy. Myślę o czymś zupełnie innym, ale tego po mnie tak nie widać na pierwszy rzut oka. Zauważyłem Twojego stanu emocjonalnego. [śmiech]
Marzenia są bardzo delikatną materią. No i są do tego dwa podejścia. Jedni mówią, żeby opowiadać wszystkim o swoich marzeniach, a są ludzie, którzy mówią, żeby o tym nie mówić nikomu. Ja o swoich marzeniach, takich taki bardzo prywatnych, nie mówię nikomu. To są moje prywatne rzeczy. Ja się tym po prostu nie dzielę z osobami z zewnątrz. Nie muszą, miałbym z drugiej strony to robić? Nie. To są moje marzenia, są moje plany, to są moje jakieś tam rzeczy, które chcę robić. Czasami one się zmieniają w kontekście wielu takich marzeń, które miałem. Wiele z nich już zostało w zasadzie zrealizowanych, takich związanych chociażby z bezpieczeństwem, z jakimś tam stylem życia. Jest jest to takim poziomie naprawdę w porządku. Oczywiście, zawsze jest apetyt na więcej. Nie? Więc zawsze apetyt rośnie w miarę jedzenia i taka jest prawda. Zmienia się nasz kontakt, zmienić nasze postrzeganie, ale to już nie są cele związane z jakimiś takimi, wiesz, materialnymi rzeczami. Czy zawsze fajnie jakiś nowy obiekt sobie kupić, ale to zawsze jest spoko. Traktuję to bardziej jako taką zabawę, kotek e-fun. Natomiast i jeszcze bardziej chce budować swoją po prostu taką wolność. Tak najogólniej mówiąc, jeszcze bardziej chce budować jakby taką swoją niezależność, swoją wolność, odkrywać nowe rzeczy, mieć większą jeszcze swobodę, powiedzmy, podróżowania, spędzania czasu w różnych miejscach, powiedzmy, na świecie. Każde działanie, które robię, to jest jakby krok w tym kierunku. Więc w tej chwili już czuję się, że jakby wiele z tych rzeczy zostało zrealizowanych, ale ciągle szukam nowych inspiracji.
Jedno z najważniejszych pytań, które ja zawsze zadaję, to pytanie: "Na pewno wielokrotnie słyszeli z pytań: co dokładnie masz na myśli?". Jeżeli ktoś mi coś mówi, ja zazwyczaj pytam: "Co dokładnie masz na myśli?". Bo zdanie, wypowiedź danej osoby może być przez nią interpretowana w zupełnie inny sposób w rozszerzeniu niż przez Ciebie i z tego wynikają ona linii Komunikacji. Ty mówisz na przykład rzeczy: "Ciężko mu, żeby się nie zmieniał" i masz na myśli to, żeby ktoś się nie zmieniał na gorsze, żeby nie zmieniał swoich zasad, którymi się kieruje. A ktoś inny może to odebrać. Ta osoba może to odebrać, żeby się nie zmieniał, żeby się nie rozwijał, żebyś był ciągle taki sam i już jest bariery w komunikacji, bo nie zostało to doprecyzowane. Więc zadawanie pytania: "Co dokładnie masz na myśli?" jest genialnym podejściem w rozmowach, bo wtedy ktoś doprecyzuje: "Ale co dokładnie masz na myśli? Jeszcze raz, co dokładnie przez to rozumiesz?". I dopiero wtedy wyrażasz swoje zdanie. Wtedy unikniesz nieporozumień, które są najczęstszą przyczyną konfliktów, problemów w relacjach między ludźmi.
Pieniądze a nie zmieniają ludzi. Pieniądze ukazują na światło dzienne, jakimi osobami rzeczywiście osoby są. Czynione odkrywają prawdziwego Ciebie. Pieniądze dają Ci możliwość i zadają Ci posiadanie różnych opcji. Pieniądze są siłą. Znaczy, no tak, zostały skonstruowane. Tak, pieniądze są siłą. Pieniądze są nagrodą. Wikaro, bo jesteś nagradzany poprzez środki finansowe, które otrzymujesz. Jesteś karany poprzez odbieranie to by środków finansowych. Zgadza się, tak działa system. Jesteś karany i nagradzany poprzez środki finansowe. I pieniądze powodują odkrywanie jakby prawdziwego Ciebie. Z drugiej strony, myślę też, że to, że na mnie to może kostek ją zmieni, zmieniły wynika z tego, że dochodziłem do pewnych rzeczy stopniowo, krok po kroku, lecz najtrudniejszych rzeczy, potem przechodząc do bardziej zaawansowanych. Więc jakby mentalnie przystosowaniem się do tego, że ta sytuacja będzie się zmieniała. I nie było to dla mnie jakimś zaskoczeniem. No bo zgadza się, często słyszy się o tym, że osoby, które na przykład wygrał w Totolotka, po kilku latach od tej wygranej są w gorszej sytuacji finansowej, już były na początku, kiedy zaczynały. Ale tak samo jest z ludźmi, którzy pracują na etacie, czasami czy w górę prowadzą biznes. Generalnie czasami jest tak z ludźmi. Tak kończysz, masz 50 lat czy 60 lat, z gorszej sytuacji finansowej niż jak się urodziłeś i mimo że przepracowałeś tyle lat. Więc finanse też wymagają jakiegoś tam pomyślenia, inteligencji, ale przede wszystkim racjonalnego i rozsądnego po prostu myślenia. Więc uważam, że można zarabiać mało, być w porządku człowiekiem. Można zrobić bardzo dużo, być w porządku człowiekiem. Tak samo jak nie masz pieniędzy, to możesz być słowo osobą, która nie ma pieniędzy i potem jeszcze mniej niż też było osobą. Więc to nie ma takiego wielkiego wpływu. Tak, zależy, jakie są Twoje motywacje i Ty potrafisz utrzymać swoje ego na wodzy i czy potrafisz zrozumieć to, że sukces nie jest dobrym nauczycielem i że sukces osłabia Twoją czujność, usypia Cię. To jest pułapka. Sukces też czasami jest pułapką. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Do możecie uspać. Jeżeli masz to z tyłu głowy, zawsze jesteś czujny i zawsze starasz się wybiegać myślami troszeczkę do przodu i przewidywać różne warianty przebiegu wypadków.
Zmieniaj przeciwko temu, żebyście mnie też dobrze zrozumieli. Nie uważam, że szybki sukces jest zły, bo czasami właśnie jest tak, że sukces, który odbywa się w ciągu jednej nocy, overnight sukces, jest wynikiem 10 lat przygotowania. Ktoś 10 lat pewne rzeczy robił, przygotował się i nagle ma wielki sukces. Tak, ale to nie jest wynikiem tylko tego jednego, tej jednej sytuacji. Często tylko właśnie przygotowania, zwłaszcza jeśli ktoś na to pracował. Nie mówię to jakiś tam, powiedzmy, loteriach i takich zdarzeniach losowych. Nie, ale czasami jest tak, że pracujesz, pracujesz, pracujesz i dopiero po pewnym czasie coś się naprawdę duży, spektakularny sukces. A jak jesteś na fali wzrostowej, jak coś do przodu, to wiesz, co trzeba robić? Trzeba jeszcze wiosłować i jeszcze wiosłować i jeszcze działać i jeszcze mocniej napierać. Jak coś Ci dobrze idzie, nie odpuszczaj, idź do przodu, nie rezygnuj, bo najgorszą rzeczą jest to, że nicości zaczyna wychodzić, to po prostu się relaksujesz. Nie, to jest moment, kiedy masz napierać, bo żaden sukces nie trwa wiecznie. Nie każda rzecz, nie każde osiągnięcie, które zrealizujesz, będzie trwał wiecznie. Ale każdy ma swój czas, kiedy może osiągnąć dużo. Trzeba to dobrze zagospodarować. Później może być jeszcze lepiej, ale może być też tak, że będzie gorzej. A no to dobrze, to jest okej. Tam bardzo cieszy się z o.o. z o.o. z o.o.