📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Dlaczego nienawidzę podróżować z ludźmi

LondynskiMonolog36:58

Transcription

H darling, you're right. No to co, znowu przelazłem, znowu będziemy gadać. Właśnie wróciłem z takiego architecture walk po Knightsbridge i Belgravii, po tych ekskluzywnych dwóch dzielnicach. Słuchajcie, to miasto jest po prostu przepiękne. To jest uczta dla oka. Jak tym bardziej jak wejdziesz właśnie w te takie, nie w te takie banieczki ekskluzywne, i tak w te uliczki niedostępne dla turystów, i tak połazisz po tych zakamarkach, i tak zobaczysz, jak ci ludzie żyją. To jest, widzicie, to jest ten Londyn taki, który ci wszyscy, ja to zawsze mówię, te wszystkie gwiazdy, nie, ci wszyscy celebryci, politycy, ci ludzie, którzy mają pieniądze, układy i kontakty. I oni zawsze mówią: "Które miasto na świecie jest najlepsze?" No wiadomo, że Londyn, bo Londyn, jak masz pieniądze, to jest no po prostu jakąś, słuchajcie, jakąś scenografią filmową. Jak ty chodzisz po tych, po tych uliczkach i sobie, podejrzewam, nie budzisz się i sobie idziesz na, na lunch, brunch, na obiadki, na spotkania. [śmiech] Nie musisz zapierdzielać w metrze, nie? Żeby jechać jako pielęgniarka na drugi koniec miasta albo żeby, nie wiem, usługiwać komuś. Tylko no, ty, ty sobie po prostu celebrujesz to piękno. Cudne, naprawdę cudne jest to miasto. Lubię sobie czasami pójść na ten taki architecture walk, bo dowiaduję się mnóstwo ciekawych rzeczy o tym, jak powstawały budynki. Na przykład dzisiaj dowiedziałem się, że niedaleko Harrods, nie, parę metrów od od Harrods jest wciąż stadnina koni. Znaczy, to są te konie, podejrzewam, że ci policjanci czy tam, nie wiem, ta ochrona, jak oni się tam nazywają, właśnie w tych Hyde Park, nie? Ci wszyscy, co na koniach, no to te konie tą stadninę mają właśnie przy Harrods w Knightsbridge. Cudny, cudny look. I takie wiecie, takie połączenie, bo to Knightsbridge też dzisiaj się dowiedziałem, że że to jest taka dzielnica, gdzie jest mnóstwo pomieszania z poplątaniem, nie? Że są te przepiękne budynki tam z 1800 któregoś roku, te wielkie hotele przepiękne, nie? Ten cały Harrods, te wiktoriańskie, dworiańskie i tak dalej, ale też są, jest dużo takich budynków wybudowanych w latach 70., 60. Ja uważam, że w ogóle te budynki właśnie od 50. powojenne, nie, ten modernizm, brutalizm, to jest taka najgorsza era, która po prostu zniszczyła całe to piękno, które było, nie? Nawkładali tej brzydoty takiej obrzydliwej, brzydoty obrzydliwej. [śmiech] Tego dziadostwa nabudowali strasznego. Chociaż myślę, że lata 90. i te potworki lat 90. to to jest jeszcze coś gorszego. To, co budujemy teraz, to też jest straszne, ale myślę, że że nie będzie to aż tak kłowo w oczy, jak te lata 90. Hello. Okej, słuchajcie, porozmawiamy sobie o estetyce architektury, bo jestem w idealnym miejscu, które obrazuje, jak można wszystko zjebać. Czyli tak, tu mamy przepiękne budynki dawne. Tu mamy ten ładny. Oczywiście jest spalony, zniszczony, ale jest ładny. Tu mamy w ogóle jakieś fajne rzeczy, stare, ale ładne. Natomiast tam mamy horror lat 90. Wszystko, nie, obrzydliwe. A tu mamy horror lat obecnych 2000. To wygląda jak taki ordynarny, wulgarny wrzut. W chujowych czasach żyjemy. Naprawdę w chujowych. Anyway, w ogóle czemu ja o tym o tym gadam? Bo nawiążemy troszkę do tego poprzedniejszego, poprzedniejszego. Słuchajcie, ja d [śmiech] ja dzisiaj nie umiem mówić. [wciągnięcie powietrza] Do tego poprzedniego odcinka, za który bardzo wam dziękuję w ogóle za za te reakcje, za mnóstwo komentarzy, za lajki. Teraz wiecie, odbudowaliście trochę we mnie tą tą nadzieję, że dobra, jednak jednak przyłaź, gadaj, a oni jednak oglądają. Tutaj była jakaś mała awaria, nie? Ten ten twój kanał nie padnie. I bardzo wam dziękuję za za tą reakcję, bo no odcinek świetnie się obejrzał i dzisiaj właśnie trochę do tego chcę nawiązać, że bo wiecie, mnóstwo komentarzy, nie? Dlaczego nie podróżujesz, dlaczego nie jeździsz i i tak dalej. Ale taka moja pierwsza refleksja po tym dzisiejszym moim spacerze, po tym Londynie jest taka, że jeżeli, jeżeli mieszkasz w Londynie, to jakby bardzo trudno potem zachwycić cię czymś, no w jakimś innym mieście, nie? No bo tutaj ilość, mówię, ilość tej tej różnorodności, tej architektury, tych tych wszystkich dzielnic, tego bogactwa jest taka, że ty się możesz przenosić w różne światy, nie? No i co po takiej, powiedzcie mi, Belgravii czy po takim Knightsbridge, jak ty pojedziesz do takiego Sheffield, co tam cię zachwyci? [śmiech] No nic. I o miastach. Ta główna opinia, znaczy taka ogólna opinia, jaka jaka pojawiła się w tych moich komentarzach, to jest taka, że faktycznie miasta w Anglii są obrzydliwe. Jak myślę sobie, słuchajcie, o nawet o Polsce, nie, bo tak się zastanawiałem: "Dobrze, dlaczego, dlaczego we mnie tego, te, mimo że ja tak kocham miasta, ja uwielbiam miasta, ja uwielbiam podróżować, chodzić sobie zwiedzać, oglądać, zawsze to robię, jak gdzieś jestem w jakichś innych krajach, to dlaczego w tej Anglii nie ma we mnie takiej potrzeby?" Bo to nie jest tylko kwestia biletów, to nie jest tylko kwestia cen, to jest jeszcze coś więcej. To jest ta taka niechęć i i to takie taki brak motywacji, bo doskonale wiesz, do czego ty pojedziesz. Jak myślimy o Polsce, nie? To ja sobie myślę: "Dobrze, masz Warszawę, masz Kraków, nie? Dwa zupełnie różne miasta, które mają zupełnie jakby różną atmosferę, nie? Takie główne, najbardziej znane." Mieszkałem i w jednym, i w drugim i uważam, że te miasta są totalnie różne od siebie i inaczej człowiek się w nich funkcjonuje. Ja nie lubię Krakowa. Dla mnie Kraków był zawsze taki bardzo duszny, taki strasznie jakiś zaściankowy. Myślę, że teraz im im dłużej im dłużej żyję na Ziemi, im jestem jakby starszy i mam więcej jakby takiego respektu do architektury, to to wiadomo, że ten Kraków gdzieś tam zachwyca. Natomiast taka mentalność krakowska, Jezu, nigdy dla mnie nie nie przemawiała. Natomiast Warszawę ja zawsze kochałem za za przestrzeń. Ja zawsze zachwycałem się tymi, wiecie, otwartymi, wielkimi ulicami. Kiedyś zachwycały mnie też te wieżowce. Teraz, teraz już nie, bo jak patrzę na to, co się dzieje teraz z tą z tą Warszawą i i te takie bez składu, bez ładu, nie nawalone po prostu tych bloków ze szkła, mniejsza z tym. Ale mamy oprócz tego, nie, tak sobie myślisz: "Dobra, no pojedziesz do do Wrocławia, pojedziesz do Trójmiasta, pojedziesz do nawet do Łodzi, nie? Wiesz, że ta Łódź taka nie industrialna i tak dalej." No ale pojedziesz, zobaczysz, jesteś ciekawy, bo na pewno ma inną atmosferę, nie? Coś, coś, coś tam musi być innego, ciekawszego. Ponadto mamy, wiecie, mnóstwo takich mniejszych miast, nie? Na przykład jakiś Toruń, nie? Pojedziesz do Torunia, pozachwycasz się z toruńką. Do Bydgoszczy mojej nieszczęsnej też pojedziesz, nie? Też poczujesz atmosferę. Pojechałbym do jakiegoś Lublina, do jakiejś Bielsko-Białej, nie wiem, do do Kołobrzegu, do Kalisza, do Elbląga. Ta lista, wiecie, się nie kończy. Nie, jest mnóstwo na pewno takich małych prowincjonalnych miasteczek, których nie znam w tej Polsce, które które gdzieś tam zachwycają. No i jedziesz, nie? Jakby czujesz atmosferę jakąś tego miasta. Dobrze. No to widzisz, tu, tutaj coś zrobili. Tutaj coś jest wyjątkowego. Tutaj masz jakiś ładny skwerek. No to tutaj nie. Natomiast w tej Anglii, w tej Anglii wiesz, że pojedziesz i będziesz miał zawsze to samo. Jak sobie tak, słuchajcie, tutaj napisałem, zrobiłem sobie listę, jak myślę o angielskich miastach, co ja zobaczę, no to mamy: CEX, Grex, Costa Coffee, Pret, Boots, Charity Shop, Betting Shopy, Betting Shopy. Jezus, to jest taka plaga dziadostwa. Tutaj każda jedna dzielnica, każde jedno miasto, każda jedna ulica ma shopy. JD Sport, Primark, Five Guys, Nandos, McDonald, TK Max, Vapery i komórki. I to wiesz, że to jest miasto. Nic innego nie ma. Nic innego nie zobaczysz. Jak sobie wchodzę, uwielbiam oglądać takie, wiecie, walking tour, nie, że ktoś sobie łazi po prostu i i chodzi po prostu nagrywa kamerką. I jak oglądam ze Szwajcarii, jak oglądam z Austrii, jak oglądam z Francji, z Holandii, gdziekolwiek, jest to interesujące. Te każde jakieś tam poszczególne miasta mają coś takiego jakiegoś wyjątkowego w sobie. No w Anglii, jak ja wchodzę na jakiś, mówię, Sheffield, na jakiś Leeds, na jakiś Manchester, jest wszystko to samo, więc wiem, że no nie, nie ma szans, no nie pojadę. Nie. Tak pomyślałem jeszcze, że jeżeli, jeżeli faktycznie piekło istnieje po śmierci i ja mam trafić do piekła, to na pewno trafię do Birmingham. >> [westchnienie] >> Więc mówię, miasta w Anglii są tragiczne, nie? Takie takie w ogóle i nie, i nie, i nie rozumiem tego fenomenu, bo tu mamy ten, tu mamy ten przepiękny Londyn, tu mamy w ogóle też tą taką angielską wioskę, która zachwyca, nie? To mamy to to Cotswolds całe, mamy te te Lake District, te szlaki, nie? Te te przepiękne jakieś tam klify. To jest wszystko to, co tak zachwyca w tej Anglii. To jest to, co oni tak potrafią, nie? Te takie estetyczne, małe, drobne te wioseczki. Od czasu jak obejrzałem Skyfall Jamesa Bonda, to gdzieś w tej mojej głowie jest wielkie marzenie, żeby zobaczyć Szkocję. Ja mam jakieś takie, że ja chcę po prostu tam gdzieś nie stanąć sam [śmiech] i podziwiać. To mnie, ty mnie ta Anglia fascynuje, ale no nie dojedziesz tam pociągiem. Tak, musisz mieć, musisz mieć yyy samochód. Takie wiecie, ta Anglia taka niedostępna jest przepiękna, nie? Natomiast ta ta dostępna przez przez te pociągi, no, no już nie. I teraz tak, kolejna słuchajcie rzecz, bardzo często komentarz pojawia się, czyli: "Dlaczego nie jeździsz autokarem, dlaczego nie podróżujesz autobusami?" Dla mnie autokar to jest piekło. Nie wiem, jestem gdzieś straumatyzowany, że że dla mnie to jest najgorsza opcja podróży. Nie wiem. I tak się zastanawiałem, bo mówię: "Dobra, jak ty to powiesz tut dzisiaj, nie, to ci po prostu zajadą, że o, tutaj pan szlachcic, nie, caro chce sobie dojechać, bo on się nie będzie tutaj, nie, w publicznym transporcie ten tłuk." Nienawidzę autokarów, autobusów, boję, nie wiem, boję się ich tego. No i tak sobie myślałem, o co, co, ci, o co ci chodzi? Wiecie, o czy o co mi chodzi? Że utknę w korku w tym takim w takiej małej zamkniętej puszce z obcymi ludźmi ściśnięty. Pewnie klimatyzacja padnie, nie? Utkniemy gdzieś na jakiejś autostradzie i będziemy powolutku się poruszać. No ja od razu, nie, już już tam będą nie ataki paniki i te wszystkie moje nie akcje wielbłądy. [śmiech] Ponadto nienawidzę czekać na autokar. Nienawidzę ty tych tych kolejek. Przyjedzie, nie przyjedzie. Jestem tak wiecie upośledzony w tym, bo, bo to jest jakiś, ja doskonale sobie zdaję sprawę, że, że no człowieku, no jeżeli pociąg ci kosztuje 70 funtów, a możesz sobie kupić za 15 autokar, no to oczywiste, nie, że że będziesz autokarem, ale ja traktuję całą podróż, że że nawet ta ta podróż nie do do tego miejsca, jakby forma tej komunikacji jest też istotna. Jak ja bym wsiadł i przez 4 godziny jechał jakimś autokarem, autobusem, no to ja bym musiał mieć jeden dzień tylko na na dekompresję, nie? Jak muszę jechać na Stansted i mam opcję albo Stansted Express, nie, czyli pociąg z Liverpool Street, albo właśnie to to National Express, to mój przyjaciel, który zawsze chce zaoszczędzić, on zawsze w autokar. Ja nigdy, zawsze jadę pociągiem, nie wiem. Mam jakieś takie, no straszną awersję do do autokarów i i i nawet teraz, jak o tym mówię, to to jest mi po prostu niedobrze. Oglądałem jak ten jak to daleko o tym RPA i on tam pokazywał, że że jechał z jakiegoś miasta do jakiegoś innego i siedział w autokarze. Jezu, słuchajcie, jak ja to oglądałem, ja mi było niedobrze, nie? Ja mówię: "Ja tu zaraz zejdę." Ostatnia moja przygoda z autokarem to jest to jest jak jechałem z Bilbao do Santanderu i wiecie, nie, już wam to powiadałem, że trzymałem i cały czas oddychałem i: "Boże, Boże, tylko wytrwaj, tylko wytrwaj." Nie wiem, to ściśnięcie, to że jesteś z tymi ludźmi na tej małej przestrzeni, że przez tyle godzin nie utknęty w tej w tej puszce jakoś nienawidzę. Ja w ogóle jestem też straumatyzowany chyba tymi autokarami z Polski. Raz się wybrałem, nie, na podróż z Włocławka do Krakowa. Chyba 8 godzin jechał i ja pierdziulę, jaki to był dramat. Pamiętam, jak podjechał, wszystkie szyby były zaparowane, bo on jechał nim z Gdańska czy skąś tam, więc ci ludzie spali w środku nocy. On był o 1:00 w nocy we Włocławku i ja wchodzę, ten koleś, gdzie ja miałem to to siedzenie wykupione, to on tam spał. >> [parsknięcie] >> No i przez te 8 godzin jedziesz tymi drogami do tego Krakowa. Nie wiem, może ja mam jakiś taki, słuchajcie, uraz od tych od tych tych licealnych jakiś wycieczek, nie? Że się tymi autokarami jeździło. Nie wiem, nie wiem o co chodzi. Nienawidzę podróżować autokarami. Ja się zawsze mówię, boję, że no ja to już w ogóle nie zemdleję, posram się i w ogóle będę miała takiej paniki, ale że on stanie gdzieś, nie, że nie wiem. [śmiech] O Boże, jaki ty durny jesteś. Więc dlatego, słuchajcie, nie jeżdżę autokarami i dla mnie taki argument, że "no wydasz tam, nie, 15 funtów zamiast 70, no to sobie jedź, nie? No tam pojedziesz dłużej, ale dasz radę." No nie, no dziękuję bardzo. No nie pojadę. Nie, wolę pociągiem. Słuchajcie, ja te pociągi, ja pociągi tak kocham, nie wiem, nie wiem, co jest ze mną, nie? Że yyy mówiłem na na Instagram Stories, że ja uwielbiam pociągi od dziecka, bo ja nigdy nie podróżowałem pociągami. Zawsze jeździliśmy samochodem albo właśnie jakimś tam, nie, autobusem do Bydgoszczy. Natomiast nigdy nie miałem okazji jako dziecko jechać pociągiem, ale odbieraliśmy, nie, jakieś tam ciocie z z tych moich prowincjonalnych dworców kolejowych i pamiętam, jak to dla mnie tego dziecka to było wydarzenie, nie, że ten, że ten pociąg z jakiś takich lepszych światów przyjechał tutaj i nagle odjeżdża, nie? I ja w ogóle uwielbiam dźwięk pociągu. Ja zasypiam czasami, jak jestem poddenerwowany, sobie włączę i: "Jezu, jakie cudo." Jak gram w City Skylines. Tutaj taka ciekawostka o naszym estecie, że uwielbiam grać w City Skylines, grę komputerową. To jak buduję miasto, słuchajcie, to pierwsze co buduję, to jest linia kolejowa. Jestem, nie wiem, walnięty na na tym punkcie. >> [westchnienie] >> Kolejny taki komentarz był taki, że: "O, chcesz sobie jechać do BAF, nie? To sobie kup wycieczkę zorganizowaną." Ludzie, przecież i o czym wy mówicie? Jaka wycieczka jest zorganizowana? Dla mnie jakieś w ogóle zorganizowanie z ludźmi gdzieś w jakiejś grupie, że od tej do tej masz przebywać z jakimiś ludźmi? No czyste piekło po prostu. Nie ma nic, słuchajcie, gorszego niż jakaś wycieczka zorganizowana. To jest ten samotnik nasz. Tak sobie zastanawiałem się, wiecie, ja już kiedyś mówiłem, nie, że ten Londyn i ten introwertyzm, że Londyn jest miastem introwertyków, to jest paradoks tego miasta, że w tym w tym wielkim tłumie, nie, 10-milionowym, ty po prostu jesteś, funkcjonujesz jak taka taka odrębna indywidualna gdzieś jakaś jednostka, której której nikt nie zauważa, ale ty czujesz się jakby częścią tego tłumu. Bo to jest idealne życie właśnie dla introwertyków. I ja uwielbiam samotność. Ja uwielbiam jakby chodzić, być sam, ale żeby się zrównoważyć, to ja potrzebuję być wśród ludzi. To mówię, to to jest taki paradoksalny koncept, że tylko podejrzewam, że introwertyk to zrozumie, o czym ja mówię, że ja tego miasta, ja tych ludzi, tych witryn, świateł, wrzasku, transportu, ja tego potrzebuję dla dla tego mojego oka, dla tej mojej estetycznej duszy, nie? Dlatego jakiegoś takiego nakarmienia właśnie tych oczu. Tym pomyślałem sobie, że Londyn, dlaczego też jest cudowny dla introwertyków, to transport. Że tu nie masz żadnej zależności od nikogo, nie? Że jest siatka połączeń, metro, pociągi, autobusy, Elizabeth Line, rowery, co tylko chcesz, taksówki i jakby bez kontaktu z człowiekiem, bez jakiejkolwiek zależności, ty możesz sobie zorganizować życie, nie? Poruszać się, jeździć, podziwiać, oglądać. Jak jedziesz do tak, nie wiem, prowincjonalnej mieściny gdzieś, gdzieś jedziesz na jakieś morze, powiedzmy, do Włoch, no jesteś trochę uzależniony, tak, od jednego autobusu w ciągu dnia, no od jakieś tam, nie wiem, jakiegoś transportu, jak jakieś tego. Od ludzi jesteś uzależniony, nie? Tutaj nie, tutaj jesteś tym, tym samotnikiem. I dzisiaj właśnie zabieram was w taką samotną podróż. Idziemy na londyńską kolejkę linową nad Tamizą, czyli to się nazywa London Cable Car. Uwielbiam tam być. Natomiast to jest takie, słuchajcie, zdzierstwo tragiczne. To wybudowali w 2012 roku przed olimpiadą. Całość kosztowała 60 milionów funtów i ona jest uznawana przez bardzo wielu krytyków jako taki Vanity Project, czyli taki projekt próżności Borisa Johnsona, bo on on wtedy był burmistrzem Londynu. Tą kolejkę, słuchajcie, wybudowali w takim miejscu, że bardzo dużo ludzi mówi, że ona prowadzi odnikąd do nikąd, nie? Bo ona nie jest przy tym samym O2, tylko tam trzeba troszeczkę dojść. No i dojeżdża do tych Royal Docks. Na tych Royal Docks na razie też tam nic nie ma. Więc to jest takie taki transport, który no od żadnej atrakcji do żadnej cię nie prowadzi. Jak to otworzyli, sponsorem zostały linie lotnicze Emirates. Na 10 lat wykupili swój sponsoring. I teraz słuchajcie ciekawostka, tutaj kontrowersja, bo ujawniono, że jak podpisywano umowę sponsorską właśnie z Emiratami, to był tam punkt, że Transport for London, czyli ta firma, która zarządza tym, nie może współpracować z firmami powiązanymi z Izraelem, bo wówczas Emiraty nie uznawały Izraela, nie miały tam dyplomacji z nimi. Dodatkowo był taki punkt, że TFL ma zakaz korzystania z izraelskich banków dofinansowania projektu. Oraz była również umowa taka taki zapis w umowie, że był zakaz krytykowania polityki Emiratów całego tego projektu przez rodzinę królewską, przez rząd w Emiratach Arabskich, przez burmistrza i zarząd TFL. Grubo, co? No i jak ta afera wybuchła, podali to do informacji, no to oczywiście tam nie podkulili ogon i tam o, że to tego, że to nie o to chodziło, coś tam, coś tam. No i się w końcu mieli wycofać i jakby zlikwidować. No więc sponsorem były Emiraty przez przez 10 lat. Zapłaciły 36 milionów funtów. W '22 roku nowym sponsorem została taka firma technologiczna IFS i to się wtedy przemianowało na IFS Cloud Cable Car. No i teraz nie ma sponsora, ale Transport for London stwierdził, że nie będzie szukało nowego sponsora. To się to się będzie nazywało London Cable Car. Będzie zarządzane przez Transport for London. No i że oni będą od czasu do czasu jakby szukali jakiś tam, nie, drobnych sponsorów na jakieś tam eventy. 7 funtów kosztuje jedna one way, nie? Czyli jeden przejazd w jedną stronę. 13,50 kosztuje powrotny. No 10 minut jesteś w tej w tej kabinie. No to nie jest absolutnie warte. Widok okej, fajny jest, cudowny, natomiast za za czas i za to, mówię, dokąd to prowadzi, nie ma sensu wydawać, nie takich pieniędzy. Nie wiem, czy to widać, jak buja. Słuchajcie, nie ma nic cudowniejszego niż bycie zamkniętym w kapsule samemu, podziwianie sobie cudownego Londynu. Ten dzień. Mówią, że dziennie korzysta 4000 ludzi. W praktyce zaledwie 5 do 7% przepustowości wykorzystuje swojej. No i dużo krytyków mówi, że no to jest takie takie trochę nie wiadomo po co to jest, tak że że ten Johnson to wybudował. No, no jest, nie taki musi być. No i że to jest taka po prostu, no tylko turystyczna jakaś tam atrakcja. Ludzie, którzy w Londynie mieszkają, nie korzystają, bo jest to po prostu holendarnie drogie, nie? A ja sobie tam wsiadłem po pierwsze, żeby wam pokazać, ponagrywać, pobyć też samemu w chmurach, ale pojechałem do Royal Docks. No tak mi przykro, łakundku i kaczuszki, że musicie w tym syfie tutaj pływać, łącznie z butelką polskiego piwa Tyskie, bo ta część Londynu, słuchajcie, strasznie mnie fascynuje i ona jest właśnie takim miejscem, do którego ja sobie jeżdżę, żeby pobyć sam, bo faktycznie ta przestrzeń tego miejsca i to takie jakieś ta atmosfera tej pustki tam jest takim dla mnie jakimś czymś, że że daje mi to bardzo dużo relaksu, jak tam sobie chodzę na ten spacer. >> Uwielbiam się tak schować przed światem w takich miejscach, w których nie ma ludzi. Jest dużo wiatru, dużo przestrzeni. Cudnie. Te Royal Docks powstały w drugiej połowie XIX wieku w czasie rewolucji przemysłowej. To były takie, one były ogromnym hitem. Szybko stały się takim jakby jednym z najważniejszych portów handlowych na świecie, bo no w czasie tego londyńskiego, brytyjskiego imperium, tak? No to te statki przypływały z tymi wszystkimi darami, nie, z tych Indii i tak dalej. Zaczęło to upadać po II wojnie światowej, jak wynaleziono kontenery. No i te wielkie kontenerowce nie mogły wpływać tutaj w głąb Tamizy, więc gdzieś tam utworzono te porty, nie, bliżej ujścia. A natomiast tutaj, no to wszystko zaczęło podupadać i stały te tereny opuszczone przez prawie 40 lat, bo ostatni dok zamknięto w latach 80. i otworzono coś takiego jak London Docklands Development Corporation, czyli to taka firma, która miała za zadanie rewitalizację. No i tam było, wiecie, kilka kilka projektów. Pierwszy to był London City Airport. W 1987 roku otworzyli lotnisko. Głównie miało tutaj jakby operować biznes klasy i tych wszystkich biznesmenów, którzy nie mają czasu, nie, na Heth, tylko oni chcą szybko tutaj, nie? Bo kontrakty trzeba podpisać, nie? I łapówki zabrać. No to to właśnie tutaj dla nich to otworzyli. Teraz to jest takie komercyjne już lotnisko bardziej. Powiem tak, jest tutaj fantastycznie, bo wszystko mi pasuje. Pasuje mi przestrzeń, pasuje mi wiatr, pasuje mi to, że nie ma ludzi, pasuje mi woda, ale również pasują mi samoloty, bo tak samo jak kocham pociągi, tak samo kocham samoloty. W 2000 roku otworzono ExCeL. To jest to centrum wystawiennicze, wystawiennicze, wystawiennicze, jedno z największych w Europie. Działa do dzisiaj. Jak sobie tam pochodziłem, bo oczywiście tam na górze, nie, to są jakieś cały czas się dzieją jakieś eventy, natomiast tutaj od tej strony tej rzeki zaciekawiło mnie to, że tam jest bardzo dużo wolnych jakiś miejsc, pustych. Niby miejsca na restauracje, na bary, na kawiarnie, no tam mają jakieś nieudawane te experience, nie, że tam jakieś marzenia, jakiś Egipt, coś tak dalej, więc coś tam próbują zrobić. Ja tam byłem w południe, więc tam nie było w ogóle ludzi, ale to mnie bardzo ciekawi, że że taka w sumie fajna, nie, miejscówka, lokalizacja, że że no promenada, nie? Tutaj woda, tutaj fajnie, tu jeszcze mamy lotnisko, możemy sobie oglądać samolociki i nie ma w ogóle ludzi, coś tam nie działa, nie? Chyba ten ten wiecie ten retail cały, nie, który my teraz mamy, jest taki po prostu w bardzo takim trudnym momencie. No i ta kładka, którą otworzyli, to razem z tym z tym ExCeLem 15 metr nad wodą jest. Przecudowny widok, absolutnie fantastyczny. W ogóle tak jak mówię, cała ta cała ta panorama tego, nie, że tam jest ta woda, jest to lotnisko, jest ta przestrzeń, mamy to ten ten cudowny skyline na ten Londyn. Też też tam nie ma ludzi, nie ma tłumów, jest dużo wiatru. Jestem taki jakiś strasznie odosobniony w tam się czuję yyy cudownie tam jest dla mnie i ta kładka ja się tak łażę nie pod po tych schodach i się tak zastanawiałem, dlaczego tam nie ma windy. No i patrzę, jest jakiś guzik, nie, że niby tam winda była. No i okazało się, że jak projektowali, to zaprojektowali windy i te windy działały, tylko były jakieś źle zaprojektowane, że część tej windy była na zewnątrz, więc więc ten wiatr, woda i tak dalej tam wszystko psuło. Oni wiecznie je remontowali, nie nadążali za remontami, bo wiecznie były zepsute. No i skończyli, że to jest wszystko za drogie, żeby to y wiecznie remontować. No więc oczywiście, jakie jest angielskie, londyńskie rozwiązanie? Usunąć windy. O Boże. No i tych wind nie ma. No i jak sobie siedzi, stoimy na tym na tym mostku, no i patrzymy na taką budowlę. To jest Millennium Mills. To jest słynny młyn zbożowy. >> Słuchajcie, aż się prosi, żeby to przemienić na jakieś miejsca dla ludzi, nie? Jakieś ściany wspinaczkowe, jakieś miejsca do rajdów, żeby nasze dzikuski mogły się nie wykołysać. Słuchajcie, to jest jeden z takich budynków, które zawsze robi na mnie jakieś ogromne wrażenie. Ja w ogóle też mam jakąś taką przypadłość w tym swoim mózgu, że ja uwielbiam jakieś takie wielkie, opuszczone, m, puste budowle, po których pewnie mógłbym chodzić, zwiedzać i tak dalej. Jest taki film to z tym, Boże, jak on się nazywa? Will Smith, że on jest sam, nie, chyba w Nowym Jorku i te te tam zombie w nocy wyłażą, a on sobie w ciągu dnia tam może sobie chodzić z tym psem. Boże, ja czasami tak myślę, Londyn przykład, jakby mi tak dali jedną jeden dzień takiej możliwości, nie? Żeby sobie tak po prostu bez bez ludzi, bez nikogo i żeby tak po prostu łazić, nie? [westchnienie] [wciągnięcie powietrza] No i to to właśnie Millennium Mills. Ono mnie tak fascynuje i ta cała ta cała przestrzeń wokół tego, to się nazywa Silvertown i to właśnie przez 40 lat, słuchajcie, stało puste. I teraz jest wielki plan, który będzie kosztował 3,5 miliarda funtów. Rewitalizacja, utworzenie nowej dzielnicy od zera, wybudowanie jakiś tam, nie wiem, około 7000 mieszkań. Część z nich jakieś 30% ma być yyy affordable, bo to jest będzie zarządzane y i przez Londyn i przez tam ten Council i przez jakiś tam innych ludzi, że to nie będzie taka mnie tylko dla biznesmenów, dla tych bogatych i tak dalej, tylko no tutaj wprowadzimy troszeczkę takiego coil tego tego housing, no i że tu stworzymy taką nową super dzielnicę. I teraz tak, ja na to patrzę, stoję sobie na tym mostku, te samoloty hukają, nie? I ja sobie myślę: "Okej, ja już wiem, co wy tu stworzycie. Wy stworzycie po prostu y takie, wiecie, zawalicie tą dzielnicę, nie, tymi housing, małymi mieszkaniami. To wszystko będzie jakieś takie natłoczone na siebie. No nikt tu przy zdrowych zmysłach nie chce mieszkać, bo bo jest huk." Bo ja się tak zastanawiałem, słuchajcie, dlaczego właśnie, no takie miejsce niby fantastyczne, niby zarąbiste, niby tam powinno być dużo biznesów już otwartych, nie, mnóstwo jakiś miejsc, ale jak se tak pochodziłem, ten huk tego lotniska, tam się w ogóle nie da funkcjonować. No ja bym tam nie chciał kupować mieszkania, bo bym bo nie dał rady. No i właśnie to Millennium Mills ma być przerobione jaki taki punkt centralny. Oni to to odnowią i tam będą jakieś, nie, popupy, story i jakieś biznesy i pewnie restauracje, czyli wszystko pewnie to samo, nie, co teraz jest zawsze, jak się buduje. No i te te wizualizacje jakoś do mnie nie nie przemówiły. Mniej więcej jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądało. No ale ciekawe jest to, że że to będzie taka pierwsza od wielu wielu lat, nie, dzielnica po prostu od zera. Słuchajcie, tak sobie tutaj siedzę, tu jest fajnie, bo oczywiście jest woda, jest dużo przestrzeni, nie? Fantastyczne miejsce. Oczywiście źle zaprojektowane, bo tu nie ma cienia. W Maciolandii byłyby ławeczki z takimi parawanami, że byłby cień, nie? Jakieś tutaj palmy posadzić czy coś takiego. Lepiej to zorganizować, bo to się naprawdę fajnie siedzi, odpoczywa, patrzy się na lotnisko. W ogóle to biuro za mną, ten budynek to jest urząd dzielnicy Newham, Newham, czyli tego całego dziadostwa tutaj na Island of London. Uważaj, bo cię zaraz usuną tutaj. Nie, deportację ci zrobią. Anyway, tak sobie siedzę. Oglądam sobie te samolociki i widzę cukrownię. Wszyscy ci, którzy kupują cukier w Anglii, to kojarzą to logo, prawda? Gdzie mi tu jeździsz? To jest to, tam jest cukrownia. >> No i tak sobie połaziłem przez te kilka godzin samotnie. Popatrzyłem na tą wodę, poczułem wiatr we włosach, [śmiech] pozachwycałem się tym, że no właśnie, widzicie, w w tym Londynie masz masz tak mnóstwo różnych miejsc, nie? Tak, tak po prostu innych, odległych od siebie, estetycznie, architektonicznie, kulturowo, że ja mam ten dostęp, nie? To właśnie a propos tego podróżowania po tych różnych miastach. No, no nie musisz gdzieś tam jechać, nie? Bo masz to tutaj. Cudnie. Pytanie, dlaczego wszyscy [ __ ] muszą być tak głośno w publicznym transporcie? Gdzie jest Japonia? Jakiej potrzebujemy? >> [westchnienie] [wciągnięcie powietrza] >> No to co, pogadałem sobie dzisiaj do was z wami. W sumie to do was [westchnienie] przyjdę albo za tydzień, albo za dwa tygodnie. Słuchajcie, nie martwcie się, nie, bo kiedyś kiedyś przyjdzie taki, słuchajcie, moment, że, że pewnie zrobię, zrobię tygodniową przerwę. Na razie nie zamykamy jeszcze londyńskiego monologu, więc na pewno się pojawię. Pewnie za tydzień przyjdę. No to co, dzięki za dzisiaj i do zobaczenia. M.