Transcription
Ludzie nie potrafią przyjść i powiedzieć, że słuchaj, ten związek nie działa, nic już do ciebie nie czuję albo nie wiem, nasze uczucie się wypaliło, tylko szukają sobie gdzieś tam bezpiecznej opcji. Wtedy zdradzają, wtedy się dopiero rozstają.
Miałam terapię z jednym chłopakiem, rozmawiamy, rozmawiamy i mówi, takie jedno zdanie: "Klaudia, to co ja mam być chuj?"
Też miałam takich mężczyzn, którzy w ogóle nie wracali do domu, bo siedzieli w biurze i mówili, że wolą se posiedzieć w firmie, bo mają święty spokój. Wolą ten znany ból niż nieznaną przyszłość. I tutaj właśnie działa tak układ nerwowy, że układ nerwowy wybiera to co znane, bo przyzwyczaja się do tego dyskomfortu, do tego bólu. Ja już pracuję z dorosłymi ludźmi i słyszę często, że ja tylko czekałam, czekałem, kiedy moi rodzice się rozstaną.
>> Dlaczego jest tak, że faceci odchodzą od swoich partnerek?
>> Partnerem tego odcinka jest Greenstone House, miejsce, do którego uciekam między nagraniami, żeby na chwilę zwolnić. To właśnie tam odpoczywam, jeżdżę na kładzie, zbieram myśli i często planuję pytania do moich kolejnych gości. Jeżeli szukacie miejsca z klimatem, to link znajdziecie w opisie. A partnerem merytorycznym naszego podcastu jest magazyn Pewna Terapia. Jeżeli lubicie rozmowy o psychologii, relacjach, zdrowiu psychicznym, rozwoju, biznesie, to w tym magazynie znajdziecie rozszerzenie tych tematów, które znajdziecie u nas na kanale. Jest tam bardzo dużo wartości, a sam magazyn znajdziecie w salonach Empik na terenie całej Polski oraz na stronie internetowej pewnaterapia.pl. No i mały bonus dla oglądających. Za najciekawsze komentarze pod tym filmem wysyłamy darmowe egzemplarze magazynu. Także jeżeli zostawicie komentarz, obserwujcie czy pod nim nie pojawi się ode mnie prośba, aby skontaktować się z nami czy na Instagramie, czy przez maila, żebyśmy dostali od was adres, na którym mamy wysłać wasz egzemplarz magazynu. Dzięki i zapraszam do odcinka.
>> Dzień dobry państwu. Z tej strony Zieliński Jerzy, magazyn Pewna Terapia, a moim gościem Klaudia Bosek. Cześć Klaudia.
>> Dziękuję za zaproszenie. Miło cię w końcu zobaczyć. Trochę pisaliśmy, rozmawialiśmy.
>> Tak? Dowiedzieliśmy się na kongresie. Dlaczego jest tak, że faceci odchodzą od swoich partnerek? Co powoduje, że oni rezygnują z relacji?
>> Myślę, że tutaj powinniśmy zacząć od tego w ogóle, dlaczego związki się rozpadają i co takiego dzieje się, że do tego dochodzi właśnie, do rozstania, do odejścia. No to nie bierze się znikąd, tak? Nie wstajesz pewnego dnia, mówisz: "O, dobra, dzisiaj odchodzę czy rozstaję się". Tylko to jest naprawdę bardzo długi proces. Nieraz trwa latami. Ja teraz prowadzę warsztaty dla osób w trakcie rozwodu i jeden pan najstarszy mężczyzna ma 74 lata i się śmiał, że już przeżył dwa do żywota.
>> Dwa do żywota. Dwa najwyższego wymiaru kary. Okej.
>> Także myślę, że my związki jako ludzie niszczymy sobie sami. A dlaczego? Przez nieuświadomione mechanizmy, przez nieuświadomione rany, z których reagujemy i pewne pewne cykle, reakcje, które doprowadzają właśnie stopniowo do rozstania. I yyy tutaj myślę, że fajnie też byłoby sobie o nich opowiedzieć. Czyli tak y jakbym zaczęła od pierwszego, takiego najbardziej typowego dla mężczyzn, dla facetów, z którymi spotykam się niemal codziennie na sesjach, jest odpuszczenie dla tak zwanego świętego spokoju. Każdy mężczyzna chce w związku świętego spokoju i odpuszcza, puszcza tam mimochodem, udaje, że nie słyszy, przytakuje i tak dalej. A świętego spokoju jak nie było, tak nie ma.
>> Mówisz tak, mężczyźni chcą świętego spokoju. Relacje się kończą czy są zakańczane głównie dlatego, że te związki się w jakiś sposób no rozpadają, że to pożycie wspólne no nie jest takie jak być powinno. Co do tego doprowadza, że ci faceci chcą tego spokoju, bo przecież jak te związki się zaczynają to oni nie przychodzą do partnerki i nie mówią: "Haniu, daj mi spokoju" tylko wszyscy jesteśmy zachłyśnięci emocjami, chemią, tym że jest tak cudownie. Każdy dotyk nas po prostu porusza, a tak naprawdę zwykłe chwile odbieramy jak coś no niesamowicie magicznego. I tak samo jak mówisz warsztaty z jakby z procesu rozwodowego czy czy dla panów, którzy są w trakcie rozwodu. To też brzmi no dziwnie, bo przecież ten dzień zaślubin dla wielu z tych facetów no miał być dniem jakimś no niesamowitym. Ja czegoś takiego nie nie miałem. No ale tak sobie wyobrażamy ten dzień, że że przecież ten ślub to ma być coś coś wspaniałego. Kiedy i co się dzieje, że ci faceci potrzebują tego spokoju?
>> No to są emocje, to jest początek, są endorfiny, emocje, dopamina, jakby jesteśmy zachłyśnięci sobą, tak jakby wtedy nic nam nie przeszkadza. Ale kiedy przychodzi, powiedzmy sobie normalne życie, że jakieś trudności, problemy, często mężczyźni, może kobiety też, każdy tak naprawdę chce spokoju. To nie jest tak, że tylko mężczyźni chcą spokoju i to oczywiście nie jest taki spokój, że cisza martwa i nic się nie dzieje, bo to umówmy się nie chodzi o to, ale chodzi o takie wsparcie, zrozumienie, docenienie. To jest ten spokój, że ty nie musisz w tym domu znowu walczyć, udowadniać swojej wartości, czekać na to docenienie, zostać zostać zauważonym i tak dalej, tylko masz to z automatu. I to o to tak naprawdę się walczy, o ten spokój. Czyli ja nie muszę czegoś robić, żeby poczuć się dobrze, bo ty masz w tym domu się czuć najlepiej, bo to jest twój dom, tak? A nie pole bitwy.
>> Mhm. Myślę, że to jest dobra definicja spokoju właśnie na w kwestii tego, czego mężczyźni poniekąd, bo kobiety też tak jak powiedziałaś potrzebują. Natomiast podchodząc stereotypowo często słyszymy, że to właśnie kobiety nie dają tego spokoju facetom w jakiś sposób. Czyli co? Nie dają tego poczucia bezpieczeństwa, poczucia tego, że on jest mój najlepszy, że no słyszę w drugą stronę, że jest nierobem, że o cokolwiek się go poprosi, nic nie robi. No to są takie stereotypy, takie takie rzeczy. Oczywiście nie chcę żadnej z pań tutaj urazić, bo bo wierzę, że wszyscy pracujemy nad tą komunikacją, a szczególnie jak tutaj zawędrowaliście do tego podcastu, to my nie raz mówiliśmy o tym, że komunikacja w związku jest bardzo ważna i żeby tak szczerze do siebie podchodzić. y byłabyś w stanie powiedzieć, co najbardziej triggeruje y właśnie facetów, którzy z tobą współpracują, bo to muszą być świadomi faceci, albo w niezwykłym kryzysie, że podejmują, że tak powiem, wyciąg wyciągają rękę, nazwijmy to, i proszą kogoś o pomoc. Co tam w tych związkach jest takiego, że no, że ich szlak trafia i stwierdzają, dobra, odchodzą. że powiem, z mojego doświadczenia to mężczyźni nie odchodzą sami.
>> Okej?
>> Że z mojego doświadczenia i z tym jak pracuję z mężczyznami, ja głównie pracuję z przedsiębiorcami. Kiedyś bardzo mocno pracowałam z osobami z branży IT. Później to troszkę się przeobrazowało, prze przedefiniowało w przedsiębiorców różnych branż. Yyy i tak naprawdę zazwyczaj to yyy kobiety odchodzą albo dochodzi, nie wiem, do jakiejś zdrady, yyy, do jakiegoś kryzysu silnego w relacji, gdzie oni się zastanawiają dopiero, czy mogą odejść, czy nie. I oni przychodząc na terapię tak naprawdę pytają, wiadomo, że ja im nie udzielę odpowiedzi, ale chcą się przyglądać temu, czy oni mogą odejść.
>> Okej. kiedyś w ogóle to jest
>> Będąc w pozycji osoby skrzywdzonej, czyli faceta, który jest zdradzony na przykład przez kobietę, bo mu miałaś tutaj na myśli zdradę ze strony kobiety y i inicjatywę ze strony kobiety, że to ona chce odejść, a on nie chce odpuścić.
>> Tak, tak, bo ma odpowiedzialność, poczucie takiego, takiej odpowiedzialności za rodzinę, za dzieci, za to, że mimo wszystko powinien wytrwać.
>> Mhm.
>> I też to są takie przekonania, które tak naprawdę nosimy w głowie, że muszę wytrzymać, wszyscy mają źle, wszyscy się kłócą, żaden związek nie jest idealny, nie można mieć wszystkiego i tak dalej, że muszę jeszcze wytrzymać, jakoś dam radę.
>> Nie, to jest jedna rzecz. Czują, że muszą wytrzymać, czują, że muszą zaopiekować się dziećmi, to jest jedno. A czy jest gro facetów, którzy boją się odejść, bo bo myślą, że na powiedzmy rynku matrymonialnym czy życie, które przed nimi jeszcze mniej czy więcej lat będzie miało miejsce, że już w tym życiu niczego takiego dobrego nie spotkają.
>> Myślę, że nie.
>> Tak, bo
>> O, cieka powiem ci, ciekawa teza. Myślę, że nie, bo często słyszę to, że on wie, że on mógł mieć ładniejszą, młodszą i tak dalej, że jest dużo kobiet, że on dobrze wygląda i tak dalej. Oni to wiedzą, ale mówią, że no kurde jest to dziecko, jest ta córka, chciałby tą rodzinę dla tego dziecka. To są też często mężczyźni, którzy sami nie mieli jakiejś tam idealnej rodziny i mają przekonania takie w głowie, że nie będę jak mój ojciec, nie stworzę takiej rodziny, nie będę, nie wiem, nadużywał alkoholu, nie będę zdradzał, będę dobry. Czyli tak trochę wchodzą w tego miłego faceta i chcą zrobić wszystko dla tej rodziny, że to jest dla nich tak ważne, mają to tak głęboko w sercu, że oni zrobią wszystko, poświęcą siebie właśnie dla tej rodziny. Powiem ci ciekawe, bo dużo też chodzi i krąży teraz właśnie stereotypów i tak jak powiedziałaś o tym miłym facecie, często się mówi, że nie warto być miłym facetem, bo kobiety przecież pożądają tychów i tak dalej. Ja w trące miałam terapię z jednym chłopakiem i mówi takie zdanie tam rozmawiamy, rozmawiamy i mówi takie jedno zdanie: "Klaudia, to co ja mam być chujem?"
>> No właśnie. Słuchaj, no to to jest takie pytanie, chciałem powiedzieć, że może by było retoryczne, ale właśnie czy to jest tak, że kobiety trochę chcą facetów, którzy są może nie tyle co bardziej sprawczy, bo uważam, że każdy facet ma potencjał do tego, żeby być sprawczym, jeżeli tylko tego chce i to od nas zależy w tym przypadku, czy tak będzie, ale właśnie takich facetów, którzy trochę bardziej będą stawiali kobietom granicę, czyli okej, jestem sprawczy, dbam o dom i tak dalej, ale jak się nie pojawia ta granica, nie mówimy, nie stawiamy jakiejś granicy, nie chcę tutaj podawać przykładów, no to, że partnerkom tych mężczyzn coś zaczyna przeszkadzać, brakować. No bo teraz słuchaj, według ciebie dlaczego dochodzi na przykład do takich sytuacji, że to kobieta chce zrezygnować z związku czego w takim razie jak ci się wydaje albo z tego co mówią twoi y podopieczni co jest powodem tego, że to one inicjują odejście?
>> No myślę jeszcze bym tutaj wróciła do tych granic. Oczywiście każdy człowiek wydaje mi się, tym bardziej facet jest atrakcyjny dla kobiet, kiedy jest sprawczy, kiedy potrafi podjąć decyzję. yyy nawet takie głupie decyzje kobiety często się wahają wybrać to, te kafelki czy te i ten facet jest po to, żeby powiedzieć: "Dobra, bierzemy te tak, a nie, a nie wiem, a coś tam, zrób jak chcesz, a zrobię jak chcesz." I jakby no z jednej strony fajnie, że patrzy na to, ale z drugiej to nie jest już tak atrakcyjne niż te taki stanowczy potrafiący podjąć tą decyzję.
>> Mhm.
>> Tak samo w wielu, wielu innych płaszczyznach, czyli yyy nawet to odpuszczanie dla świętego spokoju, do którego bym wróciła, bo tutaj niby odpuszczasz dlatego świętego spokoju, nie powiesz, co myślisz, nie powiesz jakie są twoje potrzeby, a później masz wewnętrznie pretensje, że jest tak jak jest. I to nie jest tak, że przychodzisz i mówisz: "No ale to mi się nie podoba. Dlaczego tak zrobiłaś? Ja bym chciał to, czuję się tak, siak, owak". tylko chodzi yyy z jakimś takim właśnie wewnętrzną pretensją, presją, yyy takim poczuciem właśnie presji. Mężczyźni też często mówią o poczuciu presji. Zamiast przyjść i powiedzieć, że słuchaj, chciałbym to, żeby wyglądało tak siak, yyy, zróbmy może tak. Co ty na to? No to ty mnie stawiasz pod presją, ona mnie stawia pod presją, muszę to zrobić w taki sposób, a nie inny. A tak naprawdę nie musi. To jest w jego głowie, tak? Bo nie powiedział w ogóle nigdy o tym. I i właśnie i to później co ważne wychodzi w różnych takich sytuacjach. Na przykład wybucha za szybko, wycisza się, idzie do swojego po gdzieś tam pokoju, ucieka w pracę. Też miałam takich mężczyzn, którzy w ogóle nie wracali do domu, bo siedzieli w biurze i mówili, że wolą se posiedzieć w firmie, bo mają święty spokój.
>> Super. Przeskoczyłaś do tego świętego spokoju i nawiązałaś do do tego pierwszego wątku, bo teraz to zdecydowanie bardziej wybrzmiewa, że okej, facet czuje się pod tą presją. Powiem wam tak, zarówno kobietom jak i mężczyznom, które nas oglądają, ja sam jestem przykładem tego mężczyzny, który bardzo długo zanosił się z zakończeniem swojej relacji i długo byłem facetem, który właśnie odpuszczał dla świętego spokoju i uważałem, że to jest dobre rozwiązanie. W sumie dobra, ile mamy się spierać, kłócić i tam przerzucać na argumenty, które nawet jak były logiczne, to i tak nie miały żadnego znaczenia. Yyy, i tak było po czyjemuś, nie? Więc ja zacząłem odpuszczać. Doskonale, to co ty mówiłaś, to poczucie pod presją. Tak naprawdę człowiek czuje się nieszczęśliwy w tym momencie, kiedy chce żyć w jakiś sposób, bo ma swoje pomysły, pasje, wizję na na rozwój, a ona jest gdzieś tam, nie chcę powiedzieć, tłamszona, tylko po prostu nie jest brana pod uwagę. No to jest na pewno wyczerpujące i w konsekwencji wcale nie dziwię się, że No i tu widzisz to to trochę w kontrze staje z tą pierwszą tezą, którą rzuciłem, [wciągnięcie powietrza] bo nie dziwię się, że w tym momencie faceci dochodzą do wniosku, dobra czas to zakończyć, nie? I u niektórych tak jak u mnie, bo u mnie prawie to trwało rok, gdzie ja się zanosiłem, gdzie właśnie spotykałem się z różnego rodzaju myślami na zasadzie: [westchnienie][wciągnięcie powietrza] "Mam córkę, mamy zobowiązania, yyy, nie byliśmy małżeństwem, ale no jednak to przecież tyle lat to może warto to w jakiś sposób odbudować czy jakkolwiek. No bo uważam siebie za faceta, który konserwatywnie podchodził do relacji i uważał, że jak już się z kimś zwiążę, szczególnie jak będę miał z kimś dzieci, to ten związek powinien być na zawsze, bo to przecież już wszystko jesteśmy jesteśmy pełni. Okazuje się inaczej to, że jest zupełnie normalne. Natomiast wiem ile ten czas mnie kosztował, nie? I i tak jak mówię, to to chcę wam podsumować, że to nie dziwne, że można dojść do sytuacji, w której się jest fizycznie nawet zmęczonym, czy nie wraca się do pracy, do domu, tak jak powiedziałaś, z pracy. No bo jak czeka na nas coś, co wywołuje stres, napięcie i ja tam nie chcę nawet przesadnie mówić, jakieś traumy, że czy czy cokolwiek, chociaż w niektórych sytuacjach być może i nawet do takich rzeczy dochodzi. No to to boli i okej, teraz ja mam taki swój wniosek w kontekście tej mojej relacji, ale może też powiesz, dlaczego gdzieś w tych związkach jest problem z dogadaniem się, czy tak jak u mnie no jakby nasze potrzeby zupełnie szły w różne strony, co powoduje, że ona na przykład decyduje się na zdradę, że rezygnuje z takiego związku, który byłby dobry, bezpieczny, czego im brakuje i tutaj tak wrzucę Może to jest jakaś różnica temperamentów, może tego, że na przestrzeni lat ci ludzie no stają się zupełnie inni, przestają do siebie pasować, tylko tego związki dopuszczają do siebie, że tak może się stać.
>> No wiesz, to, że ludzie się zmieniają na przestrzeni czasu, no to jest wiadome, tak? Tylko nie każdy sobie to uświadamia, że y powiedzmy przykład jedna osoba się rozwija yyy gdzieś tam nie wiem zakłada swoją firmę, słucha podcastów, jeździ y nie wiem po konferencjach, rozwija swoją firmę i tak dalej, a druga jest w domu, siedzi na kanapie, ogląda seriale i ta pierwsza wraca do domu i ona nie ma z nią o czym rozmawiać, bo nie jest w tej w tej bańce takiej, nie? Nie są w tej samej bańce, nie mają nie mają tych wspólnych tematów, nie mają wspólnych rozmów, jedna nie rozumie drugiej. i i to się naturalnie będzie rozjeżdżało. Ja uważam, że oczywiście jakby można mieć różne pasje, różnić się, ale jakby trzeba być jakby na tym samym poziomie mentalnego przeżywania, mentalnego myślenia, rozwoju. Bo jeśli jakby tu jesteś ty, gdzie y gdzie myślisz całkiem inaczej, masz inne podejście do życia, inaczej chcesz spędzać czas, masz inne wartości, a twój partner, partnerka jest na drugim krańcu, ma inne wartości, inaczej chce spędzać ten czas, co innego jest dla niej ważne, albo nie przywiązuje do czegoś aż takiej wagi, no to to się nie uda. I być może też jest to jakiś czynnik, że te osoby się zmieniają, że poznają się jak mają te 17 lat i później yyy życie trwa. Yyy poznają poznają siebie, poznają innych ludzi i to się gdzieś tam rozjeżdża. No też jakby jestem bardzo i podpisuję się y tutaj dwoma rękoma pod tym, że jesteśmy wynikową pięciu pięciu osób, z którymi się spotykamy, z którymi spędzamy najwięcej czasu.
>> Aktualnie na danym etapie życia. Tak więc na to też trzeba zwrócić uwagę, nie? Jak myś.
>> To jest też bardzo ciekawy wniosek. Tak sobie pomyślałem, że wiesz, faktycznie jak się zmienia nam na przestrzeni lat znajomi, to może to potem wpływać i skutkować na to, że w relacji jakoś coś się zmienia, bo bo stajemy się naturalnie w myśl tego, jak teraz na to patrzę, innymi innymi ludźmi. A to teraz przeskoczę troszeczkę. A co powoduje, bo zobacz ile masz lat.
>> 35 w tym roku.
>> Ja mam 34. To jesteśmy w podobnym wieku. [wciągnięcie powietrza] Na pewno spotykałaś się z sytuacjami, że jedni faceci m jak coś się zaczyna chrzanić w związku m to od razu uciekają. Nie, nieważne czy to jest długi związek, czy krótki związek. Jakoś tak niektórym facetom po prostu lekko przychodzi. Dobra, rzucam to i ci idę dalej. A niektórzy faceci podejmują tą decyzję o odejściu i to zobacz nawet w sytuacji, w której zostają zdradzeni, tak jak powiedziałaś, to oni nadal się zastanawiają, czy odejść, nie? to ona mnie zdradziła, a ja tutaj jej wybaczam. Oczywiście jakby zresztą miałem nie jeden odcinek na temat zdrady i często się mówi, że zdradę należy wybaczyć też czy że można wybaczyć i jakby funkcjonować dalej. Ale to jest oczywiście ustalenie pewnych tam granic, wyjaśnienie sobie tego, co co jest tą różnicą, co powoduje, że jedni odchodzą i przychodzi im tak to lekko, a drudzy, że no że tak walczą. I teraz jeszcze pytanie takie być może retoryczne, jeżeli stw jeżeli uznasz, że nie chcesz na nie odpowiadać. Czy jesteśmy w stanie powiedzieć, który facet podejmuje lepszą decyzję w tej sytuacji? Trochę pytań padło, więc postaram się wrócić.
>> Do początku. To jest charakterystyczne dla mnie pierws od tego, dlaczego ludzie się nie rozstają. O to co powiedziałeś na początku kilka zdań wcześniej. Dlatego myślę sobie o tym, że tak naprawdę ludzie nie uważają, że którzy myślą oczywiście o rozstaniu, nie uważają, że ten związek jest super, daje im super satysfakcję, jest idealny tak jak jak być powinny być powinien, ale uważają, że to co czeka ich później jest zbyt zagrażające, takie niepewne i nie chcą pójść, wolą ten znany ból niż nieznaną przyszłość. I tutaj właśnie działa tak układ nerwowy, że układ nerwowy wybiera to co znane, bo przyzwyczaja się do tego dyskomfortu, do tego bólu i lepsze wbrew pozorom jest to co znane niż to, co miałoby być nieznane, nad czym nie mamy kontroli. I oczywiście mogłoby być lepiej, ale może też być gorzej.
>> Okej. Całkowicie to rozumiem. Upraszczając, boimy się rozstać, bo obawiamy się, że będzie gorzej. No okej. I to teraz właśnie przechodząc do tego drugiego pytania do albo
>> będę żałować tak
>> ten te myśli pojawiają się
>> może jeszcze może coś się zmieni to jest jedno później przekonania jakie mamy w głowie właśnie muszę dać radę jakoś wysprwam w mojej rodzinie nie było rozwodów nigdy, a co na to inni powiedzą mę mam wrażenie że to są jacyś w jakim wieku są twoi klienci w danym momencie
>> no tak koło 40
>> okej i nadal się pojawiają takie myśli tak że
>> niby nie no to nie się nie wydarza na pierwszej sesji że oni przychodzą i mówią: "Słuchaj, nie wiem czy się rozstać, bo co babcia powie, czy tam mama tylko y dajmy na razie,
>> ale się zdarza tak,
>> ale później jak pracujemy, to dlaczego ty faktycznie nie wiem, ona mnie zdradziła, ona mnie nie chce, on przeprasza, próbuję przez rok i tak dalej i to dlacz ja mówię no głową muru nie przebijasz tak jeśli ona nie chce cię zdradziła, no zobacz na to realnie tak? Y jesteś fajny gościu, fajnie wyglądasz i tak dalej. E, ona yyy, wybrała inną drogę. Masz już ten pozew o rozwód, więc musisz teraz skupić się na sobie i zbudować swoją nową tożsamość, bo ludzie też często mają poczucie, że tracą tożsamość, że ich życie całe się rozsypuje. Y y jest taka katastrofizacja tego, co będzie później. Miałam w ogóle takiego pacjenta, który był na lekach depresyjnych załamany, bo nawet nie był w związku małżeńskim, był w związku z dziewczyną, która też go zdradziła, miała gdzieś tam się wyprowadzać i on nie potrafił sobie z tym poradzić. Po czym zaczęliśmy pracować, on to poznał jedną, drugą, trzecią, później tam w przeciągu jakiegoś czasu, później powiedział: "Kurde, ja nie wiedziałam, że ja mogę być taki szczęśliwy sam. Ja przecież nikogo nie chcę".
>> Mhm. To jest częsty wniosek, nie? Ale to się okazuje po prostu, że w życiu singielki, singla jest po prostu łatwiej, nie? Jest łatwiej, ale jakby przynajmniej on myślał, że no że będzie jakaś masakra, nie? że on nie będzie szczęśliwy, że nie będzie potrafił sobie ułożyć życia, a później zobaczył, że może być szczęśliwy. Oczywiście są ludzie, którzy chcą mieć ten związek, potrzebują, czują się lepiej, cenią sobie to, że przychodzą do domu, gdzie mogą z kimś porozmawiać, liczy na jakieś wsparcie, mogą dać też komuś wsparcie też dla wielu ludzi to jest bardzo cenne. Ja sama nie wyobrażam sobie nie mieć relacji, bo bardzo cenię sobie to, że mogę mogę z kimś się podzielić smutkami, ale mogę też się podzielić z kimś sukcesem, że jest dla mnie taką najbliższą osobą, z którą mogę o wszystkim porozmawiać. Więc ja osobiście sobie jakby nie wyobrażam nie mieć takiej osoby, ale oczywiście są osoby, które świetnie sobie radzą same, tylko przeceniają to, że sobie nie poradzą, czy że będą czuły się jakoś. I też stąd dużo lęku przed tym rozstaniem. Później też bardzo częste, dlaczego mężczyźni nie odchodzą, to są dzieci. No wiadomo, że tutaj nie ma co mówić, że że to jest łatwa decyzja, kiedy jesteś w domu, widzisz rozwój swojej córki, możesz z nią być codziennie, obserwować i tak dalej, a nagle nieem, wyprowadzisz się i będziesz tak zwanym weekendowym tatą, tak że będziesz tylko brał co drugi weekend w ogóle jak dobrze pójdzie i żona ci pozwoli. No bo też yyy masa [odchrząknięcie] takich przykładów. gdzie moi pacjenci nie widzieli dzieci jed nawet d lata, [odchrząknięcie] bo bo była żona stosowała tą taką stosowała alienację rodzicielską.
>> To jest argument. To powiedziałbym, że jest argument, bo sam się z tym w jakiś sposób spotkałem. Wiem jak to potrafi przywiązywać do relacji, do tego, by tego nie zmieniać. Chociaż kurczę nie chcę zabrzmieć oceniająco jakoś. No a co byś powiedziała w drugą stronę? Oni okej podchodzą do tego bardziej zdroworozsądkowo. Z mojej perspektywy brzmi to też jakby mieli trochę mniejsze poczucie własnej wartości, mniejszą pewność siebie, mniejszą akceptację na to, że zmiana czasami w życiu jest potrzebna i że za tą zmianą są też dobre rzeczy. I to jest jeden typ faceta, który ma z tym problem. A z drugiej mamy facetów, którzy tak rzucają relacje i mówi się, że temu to o jemu w ogóle nie zależało, nie? Z czego to wynika? Tu, tu, tutaj mamy jakby trochę inny system wartości albo wybujałe ego, co powoduje, że że ta strona, wiesz, nie wiem czy to u ciebie wśród wśród twoich podopiecznych wybrzmiewało, ale może też się twoi pacjenci porównywali do innych, że kurczę, dlaczego pani Klaudio, czy dlaczego Klaudia, ja mam taki problem, żeby odejść, bo moich trzech kolegów to po prostu spakowało walizki i zaczęło, że tak powiem, oddychać głębiej, cieszyć się życiem i tak naprawdę to życie im się zaczęło na nowo po tym rozstaniu.
>> Pytanie, czy tych trzech kolegów potrafiło okej odciąć to raz, spakować walizki, pójść cieszyć się życiem, nie przeżywać, no to pytanie jak wyglądała ich relacja, jak oni byli przywiązani do tej kobiety. No to jest to jedno, jak im właśnie, czy im zależało, czy im nie zależało, ale też jaki pewnie mają układ nerwowy, czy na przykład mają styl, powiedzmy, jaki mają styl przywiązania. Tak sobie myślę, że to też może być silnie skolorowane, czyli na przykład styl przywiązania unikowy szybciej odetnie tą relację i i będzie sam niż lękowy, który za każdym razem walczy o ten związek, nawet o kontakt. Nawet to widać w takiej zwykłej kłótni, kiedy osoba reaguje bardziej lękowo, ona chce rozmawiać, wyjaśniać, potrzebuje takiego zapewnienia, a osoba bardziej unikowa będzie na przykład wychodziła do innego pokoju, gdzieś tam zamykała się w tej pracy, y odizolowywała od tej osoby, bo jej układ nerwowy reaguje tak, że potrzebuję teraz wyciszenia spokoju, a tamta znów osoba potrzebuje rozmowy i uspokojenia. I to właśnie jest taki mechanizm, że jedna osoba naciska, druga ucieka. Jak bardziej ta ucieka, ta ta bardziej ją goni i naciska. I to też bardzo wyniszcza te relacje, ale tak naprawdę wystarczy jedno proste zdanie, jeden taki komunikat i chęć zrozumienia obu stron, żeby dojść do porozumienia. Wystarczy, nie wiem, powiedzieć y czy rozumiem y że chciałabyś, nie wiem, porozmawiać, bo zazwyczaj kobiety mają ten styl y lękowy, ale jakby to nie jest tak, że jakieś procentowo w badaniach czy coś, tylko bardziej mówię ze swojego doświadczenia, że chcą rozmowy, chcą tej bliskości, chcą wyjaśnienia, a mężczyźni gdzieś tam wolą się na chwilę chociaż odizolować i uspokoić. E i wystarczy powiedzieć, że potrzebuję teraz chwili spokoju, chwili 15 minut na wyciszenie, bo mój układ nerwowy jest przestymulowany do maksa, ale nie martw się, jest wszystko dobrze, kocham cię, wrócimy do rozmowy, tylko potrzebuję ja się uspokoić. Tutaj nie chodzi o ciebie i myślę, że ta osoba wtedy dużo lepiej zareaguje na to niż po prostu wyjście, bo dla tej pierwszej osoby wtedy to znaczy jestem nieważna, masz mnie w dupie, tak i idziesz sobie i w ogóle nic dla ciebie się nie liczy. Uważasz w ogóle, że jak buduje się relacje z tą świadomością teraz, jaką mamy odnośnie stylów przywiązania, tego, że trzeba się komunikować, jak ze sobą rozmawiać, że ta komunikacja powinna być raczej wspierająca niż negująca, że zdecydowanie taka powinna być. to, że ludzie powinni to analizować zanim stworzą relacje, czy raczej powinni podchodzić do tego emocjonalnie i no i różnie bywa, nie?
>> Myślę, że ciężko jest to zanalizować na pierwszej randce. Tak, spotykasz się w jaki masz styl przywiązany. [śmiech]
>> Słuchaj, trochę wiesz, patrząc dzisiaj na Instagram trochę tak to wygląda, nie? Yyy, często się też mówi, że właśnie w dobie red flagów i tak dalej, często ludzie patrząc po po nawet pierwszej rancece, pierwszym spotkaniu, stwierdzają: "O nie, coś tam zrobił takiego, co jest red flagiem". I tak naprawdę przez to, to jest moje zdanie, duża część relacji jakby nie ma szansy wybudować się na naprawdę być może super związki, bo nie dajemy im szansy. I to jest takie też pytanie do ciebie dzisiaj patrząc na to, czy uważasz, że analizowanie tego jakoś głębiej i wchodzenie, rozkminianie, to nawet jest taka rada trochę dla tych osób, które oglądają i są gdzieś tam na etapie budowania związków, czy warto w to wnikać, czy raczej żyć chwilą, poczuć to i i starać się, że tak powiem, skupić na emocjach.
>> Myślę, że nie warto też szybko, pochopnie podejmować tych decyzji, skreślać od razu kogoś, bo coś zrobił. Tak, no bo no wiadomo, każdy może też zachować się różnie, ale pewnie są jakieś czynniki, jakieś takie elementy, które od razu powiedzą ci, że to nie jest kobieta dla ciebie.
>> Jeżeli dochodzi do zdrady ze strony kobiety i i wiemy, że no jakby już wszystko pokazuje, że tego nie będzie. Ten facet tkwi w tym, walczy jakby nadmiernie, przejmuje się tym, nie jest w stanie odpuścić. Tak. I jak z tymi facetami pracujesz? Co starasz się albo jak starasz się im uświadomić, że kurczę, że to są, tak jak powiedziałaś, przystojni faceci, sprawczy, ogarnięci, yyy, mający wartości i że teraz to jest moment, w którym powinieneś odpuścić albo spróbuj odpuścić, bo naprawdę czeka zatem na ciebie coś dobrego, a przynajmniej lepszego niż sytuacja, w której w danym momencie jesteś. No myślę, że nie mówię im, że muszmy odpuścić. Bardziej pracujemy, żeby oni sami zrozumieli siebie, czego tak naprawdę chcą. Czy to jest dla nich satysfakcjonujące. Tutaj przychodzi mi na myśl taka dziewczyna akurat, no też pracuje z kobietami dużo, dużo mniej niż z mężczyznami, ale też się zdarzają. I była taka dziewczyna jeszcze lata temu, która była na na doktoracie chyba w Holandii i tam mówiła o tym swoim chłopaku, że ona w sumie to chyba nie chce z nim być, ale ale z nim się nie rozstaje. No i dlaczego? I tak doszłyśmy do yyy jakby w rozmowie dalej i pytam jej to co tak najbardziej, czego się tak najbardziej boi, jakby se wyobraziła, że ona się z nim rozstała i ona mówi, że samotności i później rozmawiamy, rozmawiamy im no to y co on ci daje, że nie jesteś samotna. Ile razy się spotykacie, ile razy rozmawiacie? No w sumie w tym roku spotkaliśmy się dwa razy, no bo ona mieszkała w Holandią w Polsce. No to mówię: "To nie jesteś już samotna?" A no jestem.
>> To jest straszne. To jest straszne. Ja sobie zdaję sprawę, że czasami się ludzie przywiązują. Nie wiem jak ty miałaś u siebie, ale ja też miałem kiedyś takie poczucie, że kurczę ktoś na odległość, nawet rzadko, ale ktoś to już jest coś, >> a jak tego nie będzie, to będzie strasznie prawdopodobnie.
>> Masz takie poczucie, że ktoś tam niby jest. I tak samo wyglądają nieraz relacje, że niby ktoś jest. Siedzą na dwóch końcach kanapy. No co tam robiłeś? A to robiłem, a tamto gdzieś tam wymiana zdań i tyle i to jest związek.
>> Okej. To to jak w takim razie doprowadzasz czy czy jakie pytania zadać sobie, mówiąc tak bardziej praktycznie, aby uświadomić sobie, tak jak tutaj to fajnie pokazałaś, że kurczę, dobra, czas na zmianę, nie muszę odejść.
>> No na przykład musz zastanawiam się czy odejść, czy nie odejść. To co tak naprawdę cię w tym zatrzymuje? Dlaczego nie odchodzisz? Bo to, tamto, siamto. Nie, co
>> dzieci? Bo Dobra, rozkminimy to bardziej, bo to będzie bardzo fajnie praktyczne. Okej, może uda się to uratować. Co wtedy? Jakbyś dalej poprowadziła to? byś y to dobrze uda się uratować, okej, może się uda. No to będziesz zatrzymywał się w tej myśli, że może uda się uratować, a może się uda, może się nie uda i za rok znowu, a może się uda. Też miałam takiego pacjenta, który chciał się rozstać, że był pewny, że chce się rozstać, ale cały czas przekładał tą rozmowę, bo mówił: "A, bo teraz wiesz, święta, a później później walentynki, a później to matury, matura córki i tak chyba rok minął i będzie znowu były te święta, nie?" I w sensie bardziej zastanowienie się, co mnie zatrzymuje, jaki lęk, bo tak zazwyczaj jest to jakiś lęk, bo to nie bierze się znikąd. To jedno, a drugie właśnie co chcę, żeby się zmieniło, bo okej, może coś się zmieni, może uda się to naprawić, ale co ma się zmienić i co ma się naprawić, czyli jakie jakie zachowania mają się pojawić, jakie sytuacje mają się poprawić, a co ma zniknąć, czego jest za dużo, a czego jest za mało. Więc siadamy, robimy sobie spis, co ma się pojawić, czego ma nie być. yyy przegadujesz to z partnerką. No i yyy sprawdzamy, czy to się wydarza.
>> No a co w sytuacji jak partnerka przywołam ten cas, który powiedziałaś, zdradziła, ona położyła pozę o rozwód, a facet nie potrafi, no nie może odpuścić. No po prostu nie może tego przeżyć, że doszło do tej zdrady. Ona jest moja, ja nie odpuszczę, walczę o nią za wszelką cenę, ona mnie nie chce, ale ja ją odzyskam. Mnóstwo jest takich facetów i i jak wtedy jakie pytanie zadać sobie wtedy, żeby stwierdzić, kurde, faktycznie to nie ma sensu może zobaczenie tego, że okej, odzyskasz ją, tak? No to próbujesz, robisz to,
tamto i nie wychodzi. No znowu nie odzyskałeś, tak? Bo ona już powiedzmy ma inną relację. I jak ty się czujesz jako facet, kiedy ty musisz walczyć cały czas, a ktoś tego po prostu nie chce? Czy chcesz tak cały czas walczyć, dostawać jakby to odrzucenie i być cały czas w tym samym punkcie? Czy ty jesteś szczęśliwy w tym związku? Czy to jest dla ciebie satysfakcjonujące? Czy ty wolisz po prostu zakończyć tą relację i być może zbudować sobie taką, która będzie dla ciebie wartościowa? Jakby trzeba odpowiedzieć sobie na to pytanie, a nie mieć takie poczucie, że to będzie moja porażka. Bo mężczyźni też mają takie poczucie, że to będzie moja porażka, bo ona mnie nie chce, jak ona może mnie nie chcecie. Dobra, to ja szybko ją odzyskam i później ja ją zostawię. No bo tutaj jakby też wchodzi jakby to, że jak ona mogła mnie zostawić, to oni chcą przejąć inicjatywę tego, że to oni później może, dobra, się rozstaniemy razem, ale nie tak, żeby ona mnie zostawiła, bo to też jakoś na pewnie na poczucie własnej wartości wpływa, może nawet na poziomie nieświadomym.
W porządku. A w przypadku dzieci co byś powiedziała? Tutaj jakby też dobrym przykładem, czyli jakby często też mówię o tym, że okej, kontakt z dzieckiem i tak dalej, że oczywiście można też to jakoś sobie unormować przez rozmowę. Być może będzie tak, że będziecie mieć tą opiekę naprzemienną, tak jak sam mówiłeś, że ty taką masz, nie?
Znaczy tak, ja tutaj wstawka prowadzącego. Absolutnie panowie czujcie się odpowiedzialni za swoje dzieciaki. Często wspólnie podejmujecie decyzję o tym, że te dzieci chcecie mieć, wy je kochacie, wy je chcecie, mówię, do tych, którzy jakby podpisują się pod tym i absolutnie nie dajcie sobie wmówić, że dzieci powinny być tylko przy mamach, bo tak nie jest, bo one bardzo potrzebują ojców i tych ojców szczególnie, którzy są aktywni, zaangażowani i chcą też przekazywać im swoje wartości, czyli wasze wartości, które wy macie.
Do tego też właśnie, bo też widziałam tutaj wielki brak na rynku w ogóle stworzyliśmy teraz połączyliśmy siły bardziej z takim właśnie połączyliśmy siły ze znajomym, który prowadzi rozwody przez mediację. Też współpracujemy właśnie przy okazji tych warsztatów i tych nagrywek, które miałam rano, żeby tych mężczyzn też kierować do odpowiednich osób prawnych, które pomogą im przejść przez tą ścieżkę, bo to nie chodzi o to, że teraz ja wiem, że ja nie zobaczę dziecka, więc ja będę tkwił w nieszczęśliwej relacji. Będę teraz nieszczęśliwy przez kolejne 10, 20 lat, zniszczę sobie życie, a jak będę mieć 60 lat, to dopiero odejdę, nie? Jakby też nie o to chodzi. I drugie co, straszna wizja, tak? I drugie, co najważniejsze, to ludzie myślą, że zostają w związku dla dzieci. A tak naprawdę ja już pracuję z dorosłymi ludźmi i słyszę często, że ja tylko czekałam, czekałem, kiedy moi rodzice się rozstaną, bo zostaje dla dzieci, ale ten związek dalej nie jest satysfakcjonujący, nie jest szczęśliwy. Nie pokazujesz temu dziecku dobrych wzorców, więc lepiej nieraz się rozstać i pokazać, że jeśli coś nie służy, jeśli w czymś się czujesz nieszczęśliwy, możesz to zostawić, a nie musisz trwać. Czy jeśli raz podjąłeś decyzję, musisz trwać do końca życia.
Świetnie ten fragment uzupełnia kilka odcinków, które nagrywaliśmy, tylko one były poświęcone dzieciom w trakcie rozstań rodziców i czy warto się rozstawać czy nie i jak to wpłynie na dzieciaki. I w większości przypadków, tak jak powiedziałaś przed momentem, specjaliści mówią, że warto, bo wtedy jakby pokazujemy to bardziej szczęśliwe życie, te prawidłowe wzorce, a nie to, że na siebie walczymy, warczymy, kłócimy się ze sobą i tak naprawdę przekazujemy czy w zły sposób modelujemy nasze dzieciaki. Tak, tak, bo wtedy wiesz, takie dziecko widzi, że związek to jest jakaś oschłość, że każdy sobie, że nie ma tej bliskości, przytulenia, rozmowy i później się uczy wchodząc w dorosłe życie, że tak związek wygląda. Więc jeśli trafi na taką osobę, to mówi: "Spoko, moi rodzice też tak, w moim domu też tak było, to co to takiego? Jak znam, to jest norma." Tak.
Klaudia, jakby twoje argumenty tutaj odnośnie tych trzech, powiedzmy, etapów, o które zapytałem, mnie przekonują dziś. Natomiast ja sam przed swoją historią wiem, że byłem bardzo opornym człowiekiem, który mimo tego, że zadawałem sobie te pytania, że jakby budowałem taką projekcję, co będzie, było mi strasznie trudno podjąć tą decyzję. Po prostu jakby wiesz, wiesz, że musisz nacisnąć ten guzik, ale go nie naciskasz, bo coś, bo odwracasz wzrok i tak dalej, i tak dalej. Jak wielu facetów ma z tym problem? Myślę, że bardzo, bardzo dużo ludzi ma z tym problem po prostu.
A co, a co ciebie w ogóle tak zatrzymywało? Y, ale tutaj sprytnie odwróciłaś. Na pewno strach przed samotnością, to konserwatywne podejście i tak jak powiedziałaś, wiesz, ten w ogóle case tutaj, który powiedziałaś, dla mnie jest jakby abstrakcyjny, bo gdyby doszło prawdopodobnie do jakiejś zdrady po stronie mojej partnerki i tak dalej. Byłoby ci łatwiej? Raczej byłbym bardziej radykalny. No po prostu ja wiem, że jeżeli ktoś dopuszcza się tego typu rzeczy, to nie chce być ze mną. No rozumiem, akceptuję. Szkoda, że ktoś nie przyszedł i nie powiedział jak dorosły człowiek wcześniej, no bo szanujemy się, razem podejmujemy decyzję. To też jest bardzo często i też myślę, że warto tutaj powiedzieć o tej zdradzie, że ludzie często zdradzają, no już pallicho z jakich powodów, tak? No bo wiadomo, że zdrada też nie bierze się znikąd, tam z braku docenienia, szukania jakiejś bliskości, bycia zauważonym i tak dalej, i tak dalej. Ale pewnie o tym były odcinki, ale chciałam to powiedzieć o tym, że ludzie nie potrafią przyjść i powiedzieć, że słuchaj, ten związek nie działa, nic już do ciebie nie czuję albo nie wiem, nasze uczucie się wypaliło, rozstańmy się. Nie wiem, jesteśmy samotni, tak? Jest ta samotność osobno, jest ta samotność we dwójkę, tak? Tylko szukają sobie gdzieś tam bezpiecznej opcji. Poznają nowe osoby, rozmawiają, jeśli już coś wyjdzie, czują się bezpiecznie, to wtedy zdradzają, wtedy się dopiero rozstają. A czasem nawet się nie rozstają, tak? Tylko te romanse trwają latami i trochę lubię tutaj porównanie do tej pracy, że my pracę zazwyczaj też zmieniamy, kiedy mamy już ofertę na stole. Ja też swojego czasu mocno współpracowałam z branżą IT i prowadziłam rekrutację, także też widziałam ten rynek, jak wygląda od środka, że ludzie zawsze dopiero wtedy, kiedy mają nową ofertę pracy, rezygnują z tej starej. Tak. Kiedy mają, dają wypowiedzenie, kiedy mają podpisaną nową umowę.
Słuchaj, tak tylko porównanie do rekrutacji i rozumiem. I tak jak w przypadku tej zdrady powiedziałbym: kurczę, ale to jest oszustwo, to jest działanie nie fair. W przypadku pracy to jeszcze chyba można zaakceptować. Ale z drugiej strony szukasz nowej pracy, a twój pracodawca nie wie, że za chwilę cię straci, nie? Tak, tak, tak. A jak byś mu powiedział: słuchaj, ja szukam nowej pracy, za trzy miesiące może się, może się rozstaniemy, a może zostanę. Tylko to jest obawa ta, że ten pracodawca powie: "Aha, no to może ja cię zwolnię". Nie. Tak, tak. No naturalna myśl, będąc ja jako pracodawca, pewnie bym tak się zastanowił, czy. No i ta żona też powiedziała, wiesz, słuchaj, ja tu szukam sobie nowej kobiety, może kogoś znajdę, jak nie, to z tą zostanę, nie? No to jest taka gra, no to to nie jest uczciwa gra, chociaż kurczę, wiem, że wiele osób tak robi. Sam byłem facetem, który bał się rozstawać i szukał jakiejś, to nawet nie była kwestia zdrady, ale takiej bezpiecznej przystani, że wiem, gdzie przycumować. I do dziś zdarza się zastanawiać, z czego to wynikało. Wydaje mi się, że do tego doszedłem, ale to była pewnie jakaś taka obawa, obawa o samotność, o to właśnie, że nie będzie z kim się podzielić troskami czy smutkami, i tak dalej. Wiem, że takie rzeczy się zdarzają. Zastanówcie się, jakby co w waszym przypadku to powoduje. Myślę, że warto to rozkminić i wiedzieć, że żeby nie popełniać takich schematów na przykład w przyszłości, tylko podejść do relacji bardziej uczciwie.
Odwróciłaś, odbiłyśmy pytanie, co było u mnie powodem, że ja to tak przeciągałem. Na pewno to, co wcześniej powiedziałaś i zacząłem mówić, że ten case tutaj ze zdradą jakby nie do końca wiem, że w tej sytuacji zachowałbym się inaczej, ale w związku z tym, że tego tu nie było, ja miałem takie silne poczucie porażki. Czyli ja sobie chciałem powiedzieć, że ubzdurałem, ale sobie nie ubzdurałem. Po prostu mi się wydawało, że jak ja już mam z kimś dziecko, to ja już będę do końca życia, bo ten, bo tak powinno wyglądać modelowo, nie? No fakt, że mój model i wizja to było jakby wzorem było pokolenie wstecz. Natomiast no tak kiedyś było. Byliśmy, nasze babcie z dziadkami byli cały czas i się w zasadzie nie rozwodzili. Stąd może trochę też to. Tylko ja to sobie tego nie nie mówiłem, że kurczę, u mnie w rodzinie nigdy nie było rozwodów. Może to miało jakiś. Może tak nieświadomie też nieraz jest, nie? Że jakby no nie mówisz se na głos. Mojej rodzinie nie było rozwodów, więc będę tu tkwił. Mhm. Tylko to masz tak nieświadomie, że kurde, może powinienem, że może to się jeszcze odbuduje i właśnie tutaj, co ma się odbudować i czy dwie osoby chcą. I [parsknięcie] tutaj lubię też takie stwierdzenie, że my często rozmawiamy, żeby odpowiedzieć, a nie żeby usłyszeć. A nić porozumienia i w ogóle ta odbudowa związku może dojść wtedy tylko, kiedy dwie osoby chcą z siebie zrozumieć i zrozumieć siebie, a nie tylko siebie jako siebie, tylko drugą osobę też chcą zrozumieć, jej perspektywy, jej uczucia, jej potrzeby, a nie tylko siebie, że ja odczuję to, a ja nie chcę tego, a dla mnie jest za dużo, a mi jest niewygodnie, a coś tam.
Słuchaj, zapytałem się ciebie na samym początku, zanim włączyliśmy kamery, ile z takich związków czy z takich sytuacji, jak przychodzą do ciebie faceci, udaje się wyratować. Powiedziałaś, że mniej więcej pół na pół. Powiem ci, że ta proporcja mnie zaskakuje, bo wydawałoby mi się, że jak już dochodzimy do takiej sytuacji, to znaczy, że te dwie strony nie chcą siebie zrozumieć, albo przynajmniej tylko jedna chce jakby działać i grać w obie do obu bramek. Natomiast ta druga już jest raczej całkiem na nie. Jeżeli mamy faceta, który chce odbudować, chce walczyć, no bo przecież mu nie powiesz: zostaw. Skoro czujesz, że chcesz walczyć, no to walczmy. Jak wspierasz albo co podpowiadasz, żeby robić albo jak zmienić trochę perspektywę tego mężczyzny, aby zrozumiał też trochę potrzeby tej kobiety, bo coś zainicjowało to, że ona chce odejść? No myślę, że właśnie tak jak powiedziałam, tutaj najważniejsze jest to zrozumienie i zrozumienie siebie i zrozumienie partnerki, bo to, co się dzieje, co nas wkurza, często nie bierze też się znikąd, czyli to jest jakaś reakcja w odpowiedzi na coś. I często tutaj jest to, jak my interpretujemy dane zachowanie, jak my interpretujemy słowa partnerki czy partnera, jak my odbieramy komunikat i jak sami reagujemy, czyli tak zwane triggery. I tutaj bardzo fajnie działa to, jeśli my zrozumiemy, co tak naprawdę nas triggeruje i dlaczego. Mhm. Bo to też się bierze, wiesz, z różnych gdzieś tam pól, z różnych sytuacji.
Podałabyś przykłady? Tak, żeby ktoś, wiesz, kto nas ogląda, stwierdził: "Kurczę, dobra, okej, rozumiem". Przykład krytyka. Jedna osoba powie, jeśli usłyszy jakiś komunikat: słuchaj, nie wiem, źle odłożyłaś tą szklankę, a no faktycznie, albo nie wiem, nie schowałaś do zmywarki, a no faktycznie, dobra, zwrócę uwagę na przyszłość, żeby chować to do zmywarki. Czyli takie konstruktywne przyjęcie. Źle zrobiłem, następnym razem się poprawię. Okej. A druga osoba powie: "Tak, oczywiście, nic ci nie pasuje, ja to zawsze źle odkładam, a ty to jesteś idealny." Mhm. I tutaj już wtedy wchodzi druga osoba automatycznie coś tam odpowie i już wchodzi. Robimy takiego negatywnego pingponga w tym przypadku. Okej. Teraz w sytuacji, kiedy to facet chce walczyć o tą relację dalej, to on ma problem z przyjmowaniem tej krytyki i uważasz, że to on powinien to zmienić? Znaczy tutaj nie ma akurat znaczenia, ale bardziej wiem jako mechanizm. Czyli czyli co chciałam powiedzieć, nad czym pracujemy? Czyli zrozumienie tego, dlaczego ja to odbieram jako krytykę i to jest tylko głupia szklanka. Tak. Więc możesz powiedzieć, że okej, zwrócę uwagę na przyszłość. Ja sama jakby miałam tak, że na początku źle odbierałam taką krytykę, w ogóle słowo czegoś, że coś tam mogłam źle zrobić, odbierałam jako krytykę, bo to nie jest krytyka, tylko to, że źle odłożyłaś szklankę, tak? I to nie świadczy, że jesteś beznadziejna, tylko źle odłożyłaś szklankę, żeby sobie to uświadomić, a nie brać już jako taki ogół.
Słuchaj, to przytrzymam się ciebie. Hmm, byłaś wtedy tak świadoma, jak jesteś w danym momencie, czy po prostu budziło się w tobie jakoś takie naturalne właśnie reakcja, że bronię się? Byłam świadoma, ale automatycznie tak reagowałam, bo to nie chodzi o to, że ja mogę być świadoma, ja mogę wiedzieć, tak jak ludzie przychodzą, mówią: "Ja wiem, ja teoretycznie wiem, a i tak reaguję". I w sensie co z tego, że wiem, jak tak nic się nie zmienia też. To jest bardzo częste, więc my reagujemy, bo nasz układ nerwowy jest tak nauczony reagować, żeby się bronić. Okej, to jak to zmienić? Poza tym, że powiemy, musisz uświadomić sobie i zwrócić uwagę na komunikację. Właśnie jakby to świadome takie zatrzymanie się na sobie. Może jutro powiem znów, że a ty to też nie odstawiasz, ale muszę się zatrzymać po tej po tej sytuacji. Kurde, znowu powiedziałam, że ten, mogłam powiedzieć, że przecież to jest tylko ta głupia szklanka. Przestań się przejmować i jakby mówisz sama do siebie i później zatrzymasz się właśnie przed, w trakcie, po, aż w końcu nauczysz się tego, tak jak taki nawyk po prostu. To jest trudne, nie? No na pewno. Żeby w ogóle to, co ja mogę powiedzieć od siebie, ale to zadawanie samemu sobie pytań czy samej sobie pytań. Jak się czujesz w danej sytuacji? Czy to, że inwestuje dalej w to czas albo czy to, że walczę o daną relację, to tak naprawdę ma perspektywę, czy nie ma? Zastanowienie się nad tym, jak te scenariusze mogą się potoczyć i przyjąć jakąś taką realną strategię na to, powoduje, że ten proces czy rozstawania się, czy naprawy tej relacji ma większy sens w taki uczciwy sposób, jak to robimy.
Dużo tych wstawek odnośnie ciebie. M jak u ciebie takie relacje wyglądały? Z czego wynikało to, że teraz widzisz, ty jesteś tą stroną kobiety, być może kobietą, która podjęła decyzję o tym, że odchodzi od partnera. Co z twojej strony było powodem tego, że ty podjęłaś taką decyzję? Ja w sumie przed moim związkiem obecnym miałam dwie relacje i nie mogę powiedzieć złego słowa o tamtych relacjach. Zawsze miałam tak, że trafiałam na super facetów. A dlaczego się one gdzieś tam rozpadały? Myślę, że znowu trafiłam na takich miłych facetów, którzy nie byli dla mnie wystarczająco atrakcyjni wcześniej, czyli jakby robili wszystko, jakby nie mówili właśnie o swoich potrzebach, być może nie potrafili postawić tych granic, nie potrafili zadecydować, nie byli tacy męscy, czyli jakby bardziej skłaniali się do tego, co ja chcę i może brakowało mi takiej decyzyjności w nich.
Słuchaj, jak brzmi to jak paradoks, nie? Facet, który chce najlepiej i robi wszystko najlepiej dla kobiety, staje się paradoksalnie, nazwijmy to, gorszym czy mniej atrakcyjnym. Jakby tak patrząc na to, głupota, tak, ale no po prostu nie jedna kobieta powiedzmy by o tym marzyła, tak jak mówimy. A przecież prowadziłem tyle rozmów na temat randkowania, całe wydanie magazynu mieliśmy jedno poświęcone relacjom i przecież wydawałoby się, że takich normalnych facetów, którzy dbają, że tak powiem, no tak, dbają o potrzeby partnerek, tu nie ma co więcej dodawać, że to jest atrakcyjne, właśnie facet, a tu się okazuje, że nie do końca, że jednak facet. Na pewno jeszcze były jakieś inne elementy. Tak już to było lata temu, już nie pamiętam dokładnie, jak to było. Myślę, że też mentalność, że być może w tym pierwszym związku, w którym byłam, to ja chciałam się rozwijać. Cały czas jakby tam wtedy to było, nie wiem, miałam tam 17 lat, szłam na studia, poznawałam nowych ludzi, a mój partner tamtejszy bardziej gdzieś tam już został w tym miejscu, w którym był i może tutaj też się to pomijało, może rozmijało. [parsknięcie] Może tak miało być i myślę, że że też tak miało być, bo tak. Te 17 lat to też jest taki wczesny związek, nie? Także też takiego doświadczenia, ale sobie myślę o tej decyzyjności, tym, że to musi być, że facet musi być decyzyjny, musi też postawić granicę. Oczywiście też musi dbać o kobietę, musi w sensie obie osoby muszą dbać o siebie i chcieć zrozumieć siebie, no bo inaczej ten związek się nie uda i nie będzie żadnej perspektywy na to, żeby nawet się udał. Jeśli dwóm osobom nie zależy na sobie, to to jedno. Ale dwa, też wniosek wychodzi z tego, co mówisz taki, że każda ze stron, niezależnie czy to kobieta czy facet, muszą też kochać siebie i rozumieć samych siebie i swoje potrzeby. Nie oddawać się w całości drugiej stronie, tylko dbać o swoje, że tak powiem, zdrowie psychiczne i drugiej połówki i łączyć. Także tak jak mówiłem o tych triggerach, no bardzo mocno pracuję. Nawet jak zrobiłam ten program Mental Gym, te workbooki, no to też jakby bardzo dużo poświęciłam tam na zrozumienie siebie, czyli też to, co nas triggeruje, bo to, co nas triggeruje, powoduje nasze reakcje, interpretacje zachowań partnera i wtedy dochodzi do tej eskalacji. Kiedy my zrozumiemy siebie, swoje reakcje, to wtedy możemy minimalizować te kłótnie, te wybuchy i tak dalej, i tak dalej, nie? Ale tutaj też trzeba właśnie komunikacji, rozmowy, żeby usiąść, porozmawiać, że i chęci zrozumienia i w ogóle zapamiętania tego, co w tej partnerce jest i jak ja mogę jej pomóc w tym i na odwrót. Czyli na przykład nawet ta sytuacja z tymi stylami przywiązania, czyli jeśli ktoś potrzebuje tego zapewnienia, że jest w porządku, ja nie odchodzę, bo nie wiem, nie karam cię teraz ciszą i nie robię ci na złość, to już jest dużo. Mhm. Fajne wnioski mi się jakieś takie nasuwają i tu też nie chodzi o to, żeby minimalizować pewne rzeczy do zera, bo pewne naturalne rzeczy w nas i tak zostaną, ale jeżeli zaczniecie bardziej świadomie do tego podchodzić, tak jak Klaudia wskazuje i zmniejszać chociażby tą ilość, to jest dużo szansa na to, że ta komunikacja po prostu naturalnie będzie lżejsza, mniej będzie tych negatywnych emocji, a więcej pozytywnych albo przynajmniej takich neutralnych, które już budują grunt do tego, by ta relacja miała szansę iść dalej.
Tutaj jeszcze chciałam jeszcze napomknąć tego, dlaczego na przykład tamte związki się nie udają, czy jakie związki się nie udają, a dlaczego na przykład ten się udaje, to myślę, że też w związku przeważa, ja myślę, to jest jakby nigdzie potwierdzone naukowo, tylko jakby moje zdanie, że musisz być dla siebie najlepszym partnerem, dla siebie najlepszym przyjacielem, partnerem też, ale przyjacielem, że to jest pierwsza osoba, do której nie wiem, zadzwonisz, kiedy coś się dzieje. Pierwsza osoba, z którą chcesz się podzielić jakimś sukcesem, jakąś radością, że musisz mieć tą pewność, że to jest najbliższa ci osoba, bo też widzę to bardzo często, że osoby wybierają siebie, przecież nie muszą. Tak. Masz matkę, ojca, brata, nie zmienisz. Tak, ale tego męża, żonę możesz zmienić, czy tam partnera, partnerkę. A osoby tkwią razem, chociaż są dla siebie najgorszymi wrogami. Bo często tą taką krytykę, takie słowa, które mówią do siebie nawzajem, to tak naprawdę nie mówią do nikogo więcej. A co ty wiesz? A coś tam, a przestań, a ty, a ty to się nie odzywaj. I no i przecież tak do najgorszego wroga nawet nie mówisz, nie? Nieraz się w związkach słyszy. Nawet gorsze rzeczy słyszy, nie? Y, absolutnie. No to po co jesteście razem, jak wy sobie niszczycie życie i to przy ludziach, a ty to się zamknij, co tam wiesz, a ty ona to się nie znasz. Tak, to takie ostatnio w sensie nie pierwszy raz słyszałem to słowo, ale jakoś tak do mnie dotarło w kontekście rozmowy: unieważnianie, nie podważanie tej wiedzy czy dobrej intencji, którą ktoś chce przekazać. Co powoduje, że te kobiety podejmują decyzję o zdradzie albo podejmują decyzję, że dobra, nawet jeżeli nie dochodzi do zdrady, to no to, że odchodzę, że to nie jest związek, w którym w którym Co?
Pewnie nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Ciężko jest w ogóle odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Pewnie jest wiele czynników. Z jednej strony może być to, jak ona się czuje przy tym partnerze, jaką może być i tak dalej. Jakby zapytałeś mnie wcześniej też, dlaczego moje wcześniejsze związki się nie udawały, powiedzmy. No ja też nie miałam jakoś Bóg wie ile tych związków i one były bardzo w młodym wieku, jak jeszcze byłam w liceum czy w czasie studiów. Ale sobie myślę, że też być może też inne kobiety tak mają, że po prostu przy mężczyźnie musisz też się czuć, że jest dla ciebie takim wsparciem, takim motywatorem, czymś, że on się nie boi tego, że ty możesz wzrastać. A często właśnie jak sobie myślę o tym, dlaczego kobiety też odchodzą, to myślę, że mężczyźni się rozwijają, mają te firmy, wszystko i być może one się czują takie przytłoczone tym, że one nie mają nic swojego, że one nie mogą, nie wiem, prowadzić swojej firmy, mówi: "Dobra, ty zostań w domu, przecież ja zarabiam". Tak. Albo ty nie wiem, będziesz u mnie w firmie tam nie wiem, robić social media. Mhm. Okej. Czyli facet tutaj chce prowadzić za wszelką cenę biznes i wydaje mu się co? że to jest atrakcyjne, ale tak naprawdę dla kobiety to nie jest atrakcyjne. Tak, bo z jednej strony jest dla niej to wygodne, bo ona powiedzmy pracuje kilka godzin, wiadomo, dzieci coś tam, no to obowiązki i też nie ma wtedy aż tak czasu na swój rozwój, ale później jak te dzieci dorastają, powiedzmy już mają 10, 11 lat, to wtedy najczęściej dochodzi do tych rozstań, bo być może one się czują takie przytłoczone tymi obowiązkami domowymi, tym domem, w którym zostają, zostają same. Się rozwija, jest wśród ludzi, a ona jest gdzieś tam z boku. Może to też być jakimś elementem.
Więc jakby tutaj poczucie takie, że ty jesteś przy facecie, który w ciebie wierzy, który ciebie motywuje, który chce, żebyś ty się rozwijała, a nie tylko ciągnie w dół. Tak, a nie, a bądź tutaj ten. Okej. Ja będę tam się rozwijał, nie? Tak. Ciągnie w dół albo blokuje rozwój. O, bo to też żeby to nie było w pewien sposób nieuczciwe. Miałam tyle szczęścia poznania takiej osoby, która bardziej we mnie uwierzyła niż wierzyłam ja sama. Mówisz o obecnej relacji? Tak, tak, tak. Obecnej relacji. Super, bo to ja przepraszam, że tak wtrącę, ale to może być niesamowitym, że takim paliwem rakietowym w życiu, nie? Tak, że możesz, nie wiem, zrzucić pracę na etacie, otworzyć swoją firmę. No gdzie ja słyszałam, no wiadomo, że to są takie zasłyszane przekonania gdzieś tam od babci, dziadków i tak dalej. Nie wiem, dziadkowie powiedzieli: "A przecież masz dobrą robotę". Tak? No to co ty będziesz tutaj ten, nie? Albo chciałam jeszcze, nie wiem, to było już z 7 lat temu, czy z lat temu, otworzyć właśnie swoją działalność, swoją firmę. No to moja mama mówiła, że no ale musisz mieć doświadczenie, bo tak się mówi. Przecież musisz doświadczenie, to jeszcze 50 lat musisz doświadczenia zbierać, nie? [śmiech] Co ty im powiesz tam, nie? To są stereotypy, ale okej, rozumiem teraz ten kontekst atrakcyjności, więc że on w ciebie wierzy, on ci daje te skrzydła w ogóle w relacji. Nie chodzi tutaj o mężczyzn, bo tu chodzi też o kobiety, że ona w ciebie wierzy, daje ci to wsparcie, idź, rób, ja będę dla ciebie wsparciem, a nie, a co ty tam możesz, a co ty tam powiesz? A bez sensu, przecież ty się na tym nie znasz, bo też często tak jest. A nie jest tak, że duża część mówi tak, bo boją się, że ktoś odejdzie, że odleci, bo odniesie taki sukces, pozna nowych, atrakcyjnych. Też może być. Dlatego też tutaj widzisz tutaj to, o czym mówiłeś wcześniej, też poczucie własnej wartości. Jeśli dwie osoby mają poczucie własnej wartości, to nie mają problemu z tym na przykład, że nie wiem, ty jedziesz dzisiaj na podcast gdzieś tam na 50 nagrywek po Polsce, bo o co ona tam robi, jest już 22:00, nie?
Słuchajcie, no to ktokolwiek to ogląda, to to są bardzo dobre rady dla nowo budujących się związków, bo niestety w tych związkach, w których pojawiają się problemy i takich oglądających możemy dzisiaj mieć tu więcej, no to wiadomo, że trudno będzie to, tak powiem, wyciągnąć do tego poziomu. A teraz tak właśnie puentując, może na zakończenie jeszcze fajnie było powiedzieć właśnie o kryzysie w relacji, że nie każdy kryzys w relacji jest tym powodem do rozstania. Czasami jest bardzo potrzebny i tutaj bym chciała też wtrącić może podejście Colina Tipa, którego też jestem trenerką, że też kryzys w ogóle jakaś sytuacja, każda sytuacja, która się pojawia w naszym życiu jest jakimś powodem, żebyśmy coś zobaczyli z innej perspektywy. Wszystko się dzieje po coś. Czyli nawet jeśli dojdzie do tej zdrady albo nie zdrady, ale po prostu jakieś dużej kłótni, kryzysów, relacji, nie wiem, nawet rozstania na chwilę, to nieraz jest to powód, żeby zobaczyć, co nie działało, żeby przyjrzeć się temu, bo lecimy, działamy na automatach, nie przyglądamy się temu, a jeśli coś się wydarzy, coś nas zaboli, no to możemy temu się przyjrzeć, zobaczyć, co nie działało i być może to zmienić. Też może taki kryzys być taką szansą na zobaczenie czegoś głębiej, na zatrzymanie się, na docenienie, na w ogóle przewertowanie i zmiana gdzieś tam perspektywy w naszym życiu.
Super puenta. Nawet bym znaczy chciałem powiedzieć, nawet lepsza. Zdecydowanie lepsza niż tą, którą miałem w głowie. Y bo uważam, że to to jest tak naprawdę akceptacja tego, że się błędy popełniło i taka nauka na tym, co się zrobiło i czego nie zrobić znowu, żeby żeby tym razem się udało, nie? Super, Klaudia, bardzo ci dziękuję, bo to świetna rozmowa. Jestem przekonany, że wiele osób i nie tylko facetów wyciągnie z nich fajne wnioski. Mam nadzieję. Jestem przekonana. Bardzo dziękuję. Dziękuję również.