Transcription
CVA, czyli jak złowić rekrutera na haka.
Dobrze wiecie, że dziś rynek pracy to dżungla, ale nie taka z Disneya ześpiewającymi zwierzątkami. To dżungla, w której rekruterzy to wygłodniałe piranie, a twoje obecne CV to kawałek czerstwego chleba. I ty się dziwisz, że nikt do ciebie nie oddzwania, jak wysyłasz dokument, który wygląda jak instrukcja czajnika z 2003 roku. Chcecie dostać tę robotę w corpo? Musicie zacząć być legendarni. No więc zaczynamy.
Zakładka kontakt. Jeżeli twój mail to j.kkowalski@gmail Kowalski@gmail.com. No to już przegrałeś. To mówi: "Jestem nudny i prawdopodobnie nie umiem włączyć kserokopiarki." Twój mail musi krzyczeć: "dominacja". Polecam grande.pl. To odzwierciedla twoją pierwotną męską naturę i siłę przebicia. Ewentualnie pan i władca 69@onet.pl. Niech wiedzą, że do biura wchodzi samiec alfa, a nie kolejna tabelka w Excelu.
Zdjęcie. Odwaga w czystej postaci. Zapomnijcie o białym tle i sztywnej koszuli. To wygląda jak zdjęcie do paszportu więźnia politycznego. Wy musicie pokazać wizję. Moja propozycja: zdjęcie na koniu w samych slipach. Najlepiej takich speedosach, co trzymają twoją męskość w garści niż w indykację dłużnika, który spóźnia się z ratą na leasing passata. Galopujesz przez rzekę, a w tle wybucha wulkan. To mówi: "hom". Ten człowiek nie boi się feedbacku. Ten człowiek skacze do wody bez sprawdzenia, czy w ogóle mamy wykupiony pakiet medyczny. To jest odwaga. To jest komitment. Bierę.
Opis stanowiska. Nigdy nie pisz prawdy. Jeżeli parzyłeś kawę, napisz, że byłeś strategicznym dyrektorem do spraw energii cieplnej i termicznego zarządzania dobrostanem zespołu. Pamiętajcie, korpomowa to religia. Im mniej rozumiesz, co napisałeś, tym lepiej. Używaj słów, które nie istnieją. Zoptymalizowałem synergiczną redundancję procesów inkluzywnych poprzez hiperbolizację workflow. To nic nie znaczy, ale brzmi jakbyś właśnie zaoszczędził firmie 2 miliony dolarów używając tylko zszywacza i własnej charyzmy. Czytając twoją historię rekruterki od razu zaczynają wyciskać majtki.
Hobby ekstremalne wyzwania. W sekcji hobby musisz być torem biznesu, cesarzem workflow, Johnem Rambo korporacji. Wpisz: polowanie na niedźwiedzie grizly gołymi rękami w celach negocjacyjnych albo skoki ze stratosfery bez spadochronu, bo ufam swoim procesom myślowym. Jeśli rekruter zapyta, ale jak to? Patrz mu prosto w oczy i mówisz: "To się nazywa risk management, Bożenko, słyszałeś kiedyś o tym?" A potem odwracasz wzrok w stronę okna i milczysz. Działa w 100%.
Na koniec nie dziękuj za rozpatrzenie kandydatury. To desperacja. Powiedz: "Będę w poniedziałek o 9:00. Przygotujcie mi biurko przy oknie i kawę z mlekiem migdałowym". Nie zawiedźcie mnie, bo w tej wersji to nie ty szukasz pracy. To praca desperacko próbuje zasłużyć na twoje grande coones. Do zobaczenia na szczycie albo w dziale kadr, jak mnie będą wyprowadzać w Kauttanie.