📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Obejrzyj te 46 minut, jeżeli chcesz osiągnąć wolność finansową i żyć na własnych zasadach

Phil Konieczny46:02

Transcription

[Muzyka] Cześć z tej strony Fil konieczny. Jeżeli oglądasz ten film, to albo dążysz do wolności finansowej, albo uświadomiłeś sobie, że nie jesteś w miejscu, w którym chciałbyś być i chcesz coś w swoim życiu zmienić. Niezależnie, czy należysz do pierwszej, czy drugiej grupy, to bardzo dobrze się składa, że dołączyłeś do tego wydarzenia, jakim jest święto Wolności finansowej.

Pod koniec tego wydarzenia będziesz miał przejrzystą, czystą mapę krok po kroku, jak dojść do niezależności finansowej, do wolności finansowej, oraz jakich narzędzi do tego potrzebujesz. Chcę jednak, byście zrozumieli, że ta droga jest trudna, nie jest dla wszystkich i nie jest taka prosta, jak przedstawiają ją różnego rodzaju coach finansowi, czy też coach mentalni. Na pewno nie staniecie się milionerami, czy multimilionerami w ciągu miesiąca, roku, czy nawet dwóch lat. Często zajmuje to 10, 15, 20 lat. Mi osobiście zajęło to 7 lat ciężkiej pracy po godzinach, ciężkiej nauki i wielu wyrzeczeń. Natomiast było warto.

Jeszcze na początku tego wydarzenia musicie sobie sami odpowiedzieć na pytanie: Czy jesteście gotowi na to, by iść tą drogą, na te wiele wyrzeczeń i na wiele poświęceń, które będzie trzeba gdzieś tam po drodze poczynić? Odpowiedź na to pytanie to pierwszy, choć niezbędny krok w tym procesie. Pod koniec tego materiału dowiesz się, jak krok po kroku dojść do wolności, niezależności finansowej, oraz jak zmienić się wasze życie. Jeżeli już do tego etapu dojdziecie, wyłączcie w tej chwili wszystkie rozpraszacze, zadbajcie o to, by nikt wam nie przeszkadzał i skupcie się na tym, co mam wam do przekazania. Zaczynamy.

[Muzyka] [Aplauz]

Jeżeli tu jesteście, to zapewne dążycie do niezależności finansowej, do wolności finansowej. Dużo też osób pyta się mnie, dlaczego w ogóle warto jest dążyć do niezależności, czy też wolności finansowej. Dlatego może odpowiem na to pytanie. Ja generalnie starałem się dążyć do wolności finansowej, gdyż moja filozofia życia gdzieś mówi mi, że w życiu najważniejsze jest to, aby doświadczać jak najwięcej, by żyć na własnych zasadach, by nie podlegać nikomu i by z tego życia po prostu korzystać. Nie wiem, czy żyjemy na tym świecie raz, może żyjemy na tym świecie więcej razy, ale nawet jeżeli tak jest, to nie pamiętamy tych wcześniejszych żyć. Natomiast ja gdzieś od początku chciałem po prostu czerpać z tego życia pełnymi garściami, chciałem je wykorzystać na maksa. I takim moim ogromnym, ale to ogromnym strachem życiowym było to, że kiedyś będę umierał, będę leżał na łożu śmierci i uświadomię sobie, że nie odważyłem się sięgnąć po swoje marzenia, nie odważyłem się zaryzykować. Czy to dlatego, że nie miałem charakteru, czy nie miałem jaj, czy może mi się po prostu nie chciało i byłem zwykłym leniem, albo chciej, który tylko mówił, że chce, chce, chce? I to życie jakoś przeleciało między palcami i w sumie to nic w tym życiu nie zrobiłem. Chodziłem do pracy, wracałem do domu, chodziłem do pracy, wracałem do domu, chodziłem do pracy, wracałem do domu i umarłem.

Dlatego uważam, że warto jest próbować, warto jest starać się osiągać wolność finansową, niezależność finansową, gdyż w tym jakiś większych minusów nie ma. Są plusy. Oczywiście, gdy pieniądze w życiu pojawiają się bardzo duże, no to pojawiają się pewne problemy mentalne, którymi, wydaje mi się, że każdy bogaty człowiek się boryka i musi z nimi powalczyć. Też pokazuje to wszystko po ludziach, którzy wygrywają w Totolotka, że oni właśnie tej głowy nie mają poukładanej i często ci wszyscy ludzie od razu tracą te pieniądze, albo zaczynają po prostu je przepierdolić i prawo i kończy się to jakimiś większymi tragediami. I lepiej by było dla nich, gdyby nie wygrali tych pieniędzy. W każdym razie, nie, nie gadałem tylko, że chcę, ale faktycznie sięgnąłem po to wszystko. Nawet wolałbym sięgnąć po te marzenia i starać się osiągnąć wolność finansową i tego nie zrobić, ale wiedząc, że spróbowałem, niż po prostu nigdy nie spróbować. A niestety, większość osób nigdy nie próbuje.

Mam taką nawet ciekawą historię, jeżeli chodzi o rzeczy, których się próbuje i się potem okazuje, że albo nie było warto, albo albo że jednak to nie jest to. Muszę wam powiedzieć, że ja od dziecka tak naprawdę marzyłem o tym, aby latać na paralotni. Mieszkałem też niedaleko aeroklubu, widziałem, jak ludzie latali na tych paralotniach, jak widziałem właśnie paralotniarza, jak przelatywał nade mną, mówiłem: kurczę, lata jak ptak, też tak chcę. I długo, długo, długo tego marzenia nie spełniałem, długo nie odważyłem się by po to sięgnąć, długo gdzieś nie próbowałem tego sportu. Aż to nagle po wielu, wielu, wielu latach faktycznie tego spróbowałem, udałem się na kurs paralotniowy, zrobiłem sobie licencję pilota paralotniowego, polatał i rozwaliłem się tak, że prawie zginąłem. I zobaczyłem, że to nie jest dla mnie. I miałem dużo myśli właśnie na ten temat, na temat tego konkretnego marzenia, tego konkretnego sportu i doszedłem do wniosku, że lepiej było to spróbować, odhaczyć i iść, że to nie jest dla mnie, niż żyć do końca życia z myślą, że chciałem kiedyś latać na paralotni i nigdy tego nie zrobiłem.

I w końcu wyszło. W końcu trafiłem na to, co mnie kręci, w końcu trafiłem na coś, co było zgodne z moją głową, z moim mentalem, z moim charakterem, z tym, że miałem jakieś tam mniejsze lub większe problemy z odczuwaniem emocji, co mi pomogło w inwestycjach, bo nie czuję chciwości ani strachu. Yyy i w końcu na to trafiłem. I i wydaje mi się, że koniec końców i tak warto.

Jeżeli chodzi też o wolność finansową, o niezależność finansową, o to całe dążenie do tego, by osiągnąć wolność finansową, to ja też starałem się zarażać wszystkich dookoła mnie yyy tą filozofią yyy tym, by właśnie gdzieś starać się wyjść z tego systemu, by stać się niezależną osobą. Bo też trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Ja ja ja przynajmniej rozróżniam: pierwsza rzecz jest niezależność finansowa, a drugą rzeczą jest wolność finansowa. I dla mnie niezależność finansowa to jest taki trochę mniejszy poziom, niższy poziom wolności finansowej. Czyli dla mnie niezależną finansowo osobą jest ktoś, kto na przykład ma swój dom, albo swoje fajne mieszkanie, nie ma żadnego kredytu, nie musi nic nikomu spłacać, ma fajną pracę na fajnym poziomie, czy to na etacie, czy to powiedzmy w swoim własnym biznesie i starcza mu na większość rzeczy, które gdzieś tam sobie wymyśla. Wtedy taka osoba, moim zdaniem, jest niezależna, bo nie ma szefa, którego musi słuchać i musi chodzić do tej pracy, bo musi spłacić kredyt.

Natomiast wolność finansowa dla mnie jest nieco wyższym poziomem. I dla mnie osoba wolna finansowo jest już na takim poziomie, że może już niezależnie od lokalizacji po prostu żyć na własnych zasadach. Może zdecydować, że chce żyć w Polsce, a może powiedzieć, że teraz wyjeżdżam na dwa, trzy miesiące do Hiszpanii. Niedługo ponownie otwieram zapisy, opcję dołączenia do mojego mentoringu. Natomiast pamiętajcie, że te okna zapisowe trwają zazwyczaj kilka dni. Aby tego nie przegapić, poniżej możecie zapisać się na listę oczekujących, gdzie jak tylko te zapisy ruszą, zostaniecie o tym poinformowani jako pierwsi, dzięki czemu informacja ta was nie ominie. Można to też osiągnąć pracując, chociażby właśnie za pomocą inwestycji, gdyż no możemy inwestować po prostu posiadając laptopa i dostęp do internetu. Można to zrobić gdzieś właśnie zarabiając wystarczająco dużo i żyjąc na przykład jak rentierzy, którzy gdzieś tam czerpią korzyści z najmu z tych nieruchomości, które posiadają, lub też na inne sposoby.

Natomiast wracając do tematu, ja starałem się zarażać tą właśnie filozofią wolności finansowej ludzi dookoła. No i nie za bardzo to wychodziło, nie za bardzo to wychodziło i właśnie uznałem, że jednak to nie jest dla wszystkich, a być może trzeba do tego dorosnąć. Być może w ogóle by chcieć osiągnąć wolność finansową, trzeba zrozumieć, w jakim położeniu jesteśmy. Trzeba zrozumieć, że jesteśmy niewolnikami. Trzeba zrozumieć, jak wygląda ten świat, a nie wszyscy chcą to zrozumieć, albo nie wszyscy no chcą wyrwać się powiedzmy z tego Matrixa. Jest im wyjątkowo dobrze.

W każdym razie, jeżeli jesteście młodzi, jeżeli macie dwadzieścia parę lat, to też musicie się zastanowić nad tym, czy w ogóle no taka wolność finansowa jest dla was, bo to też nie jest nic za darmo i też musicie się zastanowić, czy macie na to odpowiedni charakter, czy jesteście na tyle uparci, by próbować mimo potencjalnych porażek i czy faktycznie chcecie poświęcić też ten czas na to, by do takiego etapu w życiu dojść, bo to nie jest proste i to nie jest do osiągnięcia bardzo szybko. A dużo ludzi po prostu jest takimi chciej cami, co mówią: no, ja chcę, ja chcę, ja chcę, ale po robocie wolą sobie odpalić Netflixa, gż na przykład się pouczyć, poczytać książkę, popracować nad swoim mentalem, czy gdzieś tam zająć się inwestycjami i poczytać o rynkach finansowych. Więc też uważam, że kupio jest zmarnować swoje życie, oszukując samego siebie i mówiąc, że no, ja chcę, ja chcę, ja to zrobię, a tak naprawdę nic nie zrobicie.

I też powinniście się zastanowić, jeżeli jesteście znowu starszymi osobami, macie trzydzieści parę lat, może 40 lat, czy faktycznie jesteście takimi chciej cami? Ile biznesów otworzyliście? Ile razy w życiu spróbowali? Ile różnych branż zaatakowali? Ile czasu poświęca na przykład na pracę dla swojego szefa, a ile czasu poświęca w ciągu dnia na pracę dla siebie? Bo jeżeli chodzicie do pracy na 8 godzin, pracujecie dla swojego szefa 8 godzin dziennie, a nie potraficie na przykład popracować dla siebie po godzinach, dwie godziny, trzy godziny, cztery godziny dziennie, no to też nie oszukujmy się, raczej mała jest szansa, że cokolwiek zrobicie. Ile z tych waszych pięciu, sześciu godzin wolnych w ciągu doby, to tyle pewnie ma przeciętna osoba, oczywiście o ile nie ma dzieci i tak dalej. Ale ile z tych swoich wolnych godzin poświęca na dojście do celu, a ile poświęca na pierdoły, na YouTube, na Netflix, na Tik Toki, Instagramy i przewijanie rolek?

Oczywiście, ja mam świadomość tego, że takiemu przeciętnemu człowiekowi, przeciętnemu Kowalskiemu, nawet jak jest świadomy, bardzo ciężko jest wyrwać się z Matrixa. Bardzo ciężko jest wyrwać się z tego systemu, gdyż no jest on tak zaprogramowany, by właśnie ludzie się z niego nie wyrwali. I jednocześnie jest zaprogramowany w taki sposób, by ludzie nawet nie mieli świadomości tego, że są niewolnikami. Dzisiejszy człowiek, taki który pracuje powiedzmy na etacie i starcza mu od pierwszego do pierwszego, czy tam od 10 do 10, no tak naprawdę niczym się nie różni od niewolników. Właśnie całe to ten majstersztyk tych tych tych elit, które które rządzą światem, no no no polega na tym, że oni tak naprawdę przekonwertowali. Pan musiał zadbać o swojego niewolnika, bo też musicie wiedzieć, że kompletną bzdurą jest to, że niewolników bito, biczowano, zabijano, albo coś z nimi robiono. Niewolnik kiedyś kosztował tyle, co koń, niekiedy tyle, co dwa konie. Jasne, czy byli jacyś zwyrodnialcy, albo jakieś świry, które kupiły sobie konia po to, żeby go nie wiem, pobić, albo albo coś mu zrobić? No pewnie takie przypadki były. Natomiast tak w większości niewolnicy byli traktowani jako narzędzia, jako maszyny rolnicze, jako jako powiedzmy dokładnie tak samo jak konie, albo jak dzisiaj maszyny rolnicze. No i nikt normalny nie kupuje, nie kupuje konia po to, żeby go gdzieś tam maltretować. I tak naprawdę kiedyś pan musiał zadbać o swojego niewolnika, musiał kupić mu jedzenie, musiał dać mu dach nad głową, musiał potencjalnie zająć się jego leczeniem, jeżeli był chory. Dzisiaj to wszystko przechodzi na współczesnych niewolników. To dzisiejszy pracownik musi zadbać o swoje mieszkanie, to dzisiejszy pracownik musi kupić sobie jedzenie i jeszcze ugotować, i to dzisiejszy pracownik musi dbać o swoje zdrowie i o swoje leczenie. Więc tak naprawdę ludziom pieniądze po to, żeby załatwili te sprawy, które kiedyś pan niewolnika załatwiał za niewolnika. Okej, możecie sobie na weekend pojechać gdzieś nad jeziorko, albo możecie sobie raz w roku pojechać na wakacje. Ale tak patrząc na to i porównując dzisiejszego pracownika do niewolnika, no to jeżeli ty nic nie odkładasz, jeżeli żyjesz po to, aby spłacać kredyt i kupić sobie jedzenie, tak naprawdę twój powrót do domu jest tylko i wyłącznie z powrotem po to, aby odpocząć przed kolejnym dniem pracy. I ludzie po prostu tego kompletnie nie rozumieją. I i wydaje mi się, że tu jest jakby pies pogrzebany, że ludzie nawet nie rozumieją, w jakiej pozycji gdzieś są.

Natomiast ja rozumiem i zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest proste by się wyrwać z tego systemu, gdyż od początku szkoła jest stworzona po to, aby nas programować na niewolników. Jest to stary pruski system, który miał ludzi programować do tego, aby pracowali odpowiednio w fabrykach. Nawet klasy są podzielone tak jak brygady kiedyś w fabrykach. Dzwonki szkolne były zaprogramowane po to, aby gdzieś ludzi przyzwyczajać do przerwy w pracy i tak dalej. Uśrednianie tak naprawdę w szkole, traktowanie wszystkich uczniów gdzieś powiedzmy jednakowo, niezależnie od tego, czy ktoś ma większe predyspozycje do matematyki, czy do języka polskiego, czy do języków obcych. Przekazywanie wiedzy, która jest kompletnie bezużyteczna. No i umówmy się, świat idzie do przodu, internet powstał, rozwija się, każdy w telefonie posiada wiedzę całego świata, a my uczymy się dalej tego, czego ludzie się uczyli 200 lat temu. Jakieś rozwój pantofelka, pozyskiwanie kwasu jakiegoś solnego, czy coś, rzeczy, których my nigdy nie użyjemy. Nie uczymy się rzeczy przydatnych, jak rozwijać biznesy, jak pracować nad emocjami, jak rozmawiać z innymi ludźmi, nawet jak gotować, żeby jeść dobre dobre jedzenie. Szkoły nie uczą niczego, co jest przydatne i tak naprawdę uśredniający i żeby stworzyć z nich kolejnych gdzieś tam niewolników, pracowników etatowych. No i tak ludzie idą przez ten świat, idą przez ten świat, potem gdzieś kończą studia, biorą kredyt, kolejną pułapkę, kredyt po to, aby gdzieś uwiązać człowieka i by musiał chodzić do pracy, by musiał gdzieś gdzieś gdzieś do końca życia pracować. A na koniec człowiek umiera i stwierdza: nie wiem, kiedy to życie mi przeleciało między palcami i nic nie mam.

Więc zdaję sobie sprawę, że gdzieś po drodze są pułapki. Zdaję sobie sprawę, że gdzieś ludzie łapią się właśnie na to, że idę na studia, bo wszyscy znajomi idą. A na jakie? A nie wiem. No pójdę na takie, jakie znajomi pójdą, mimo że to mnie nie interesuje, albo na studia, po których nie będzie pracy. Potem łapią się: no, wszyscy biorą kredyt, no to ja też wezmę kredyt. Wszyscy kupują sobie iPhony, no to ja też sobie kupię. I wszyscy jeżdżą na wakacje, to ja też pojadę. A niestety, żeby dojść do tej wolności finansowej, jest też dużo po drodze wyrzeczeń. No i pytanie, no czy jesteście w stanie faktycznie ponieść konsekwencje dochodzenia do tej do tej wolności finansowej.

Jeżeli chodzi o mnie, no to ja akurat miałem to szczęście, że jestem na tyle stary, że mogłem wyjeżdżać za granicę, gdzieś w tych wczesnych latach, gdzie otwierała się Unia Europejska, może nie idealnie, gdzieś tam, gdzie Unia Europejska się otworzyła, gdzieś tutaj na Polskę, ale no kilka lat później. I dla mnie to osiągnięcie wolności finansowej było całkowicie policzalne. Ja to wielokrotnie już wspominałem w wywiadach, ale gdzieś po prostu postawiłem na przelicznik funta do złotówki. Uznałem, że skoro mogę wyjechać do Wielkiej Brytanii, skoro mogę pracować tam na etacie i odkładać pięć razy więcej, no to nawet praca 5 lat, czyli ta praca tyle, ile moi rówieśnicy będą studiować, no będzie równoznaczna z 25 latami pracy w Polsce i odkładaniem pieniędzy przez Polaka przez 25 lat. Wtedy też funt mniej więcej kosztował 5 zł i faktycznie te zarobki były takie, że byłem w stanie odłożyć pięciokrotnie więcej niż przeciętny Polak. No i tyle. Założyłem sobie po prostu, że jeżeli wyjadę do tej Wielkiej Brytanii na 15 lat, no to będę w stanie odłożyć tyle pieniędzy, ile przeciętny Polak przez dwa życia. I teraz, jeżeli mądrze do tego wszystkiego podejdę i i będę starał się pomnażać jeszcze ten kapitał i będę w stanie gdzieś jakoś walczyć z inflacją, czy to za sprawą złota, czy później się okazało, za sprawą kryptowalut, no to tym lepiej dla mnie.

Więc ja nie miałem jakiś super wielkich marzeń. Ja nie nie nie miałem chyba, mi się wydaje, takiego dążenia do tego, że będę multimilionerem i będę posiadał mnóstwo domów, samochodów, jachtów i będę się bawił. Bard bardziej myślałem tak przyziemnie. I chyba chyba tutaj uczciwie trzeba powiedzieć, że bardziej myślałem o tej niezależności finansowej, czyli że gdzieś wyjadę do tej Wielkiej Brytanii, popracuję sobie te 15 lat, kupię sobie cztery mieszkania pod wynajem, może jak się uda jeszcze gdzieś pomnożyć ten kapitał, to będzie ich pięć, może sześć. Wrócę do Polski w wieku 35 lat. No i po prostu za te pieniądze będę żył. Wtedy może jako już starszy człowiek, 35, 36-letni, będę co chc robić w życiu? Może po drodze odkryję jakieś fajne talenty? Może wtedy pójdę na studia, ale takie, które mnie interesują i takie, na które chcę iść, a nie bo muszę, bo wszyscy moi znajomi idą. I chciałem iść tą drogą.

No szczęście było takie, że po drodze pojawiły się kryptowaluty. One też bardzo mocno wyciągnęły te te te już tak pięciokrotnie lepsze wyniki niż niż niż miał przeciętny Polak. No i wyszło jak wyszło. Za rok mam 35 lat, więc też ciekawe jest to, że normalnie bym wracał za rok z Wielkiej Brytanii, a a gdzieś to moje życie potoczyło się nieco lepiej. Natomiast gdzieś wracając do tematu, to też nie było proste. To też było wiele wyrzeczeń. To też było odmówienie sobie chociażby studiów. To też było odmówienie sobie imprez studenckich z jakimiś dziewczynami na dyskotekach i tak dalej. To też było powiedzenie sobie: nie, nie chcę imprezować jako student, będę rozładowywał na przykład tiry w Wielkiej Brytanii w odblaskowej kamizelce i w butach z metalową blachą. Tak, w Wielkiej Brytanii też nie było łatwo. Też była jakaś tęsknota za krajem, też były były różne perypetie w pracy i i z ludźmi, z którymi się mieszkało, bo też trzeba było mieszkać na tak zwanym Share haie, czyli domu z obcymi ludźmi, bo chciałem oszczędzać, więc nie nie wynajmowałem jakiegoś jednego mieszkania dla siebie. Więc to też nie było proste. To też nie było proste.

Po drodze też pojawiały się jakieś myśli w głowie. Po drodze było też wiele, wiele sytuacji, w których człowiek musiał pokazać jaja, pokazać charakter, bo niestety było tak, że po roku, po dwóch, po trzech w głowie nagle pojawia się taka myśl: kurde, no znajomi jeżdżą na wakacje, znajomi kupują sobie jakieś tam samochody, kupują sobie telefoniki, korzystają z tego życia, a ja w sumie to co? Chodzę do roboty, odkładam te pieniądze, inwestuję, jeszcze ryzykuję, że stracę te pieniądze. Więc w sumie to nic, mogę z tego nie mieć. Też mi się coś od życia należy. Trzeba było z tymi myślami walczyć. Niestety, wielu ludzi, którzy wyjechali nawet do Wielkiej Brytanii, czyli byli bardzo blisko już tego, by osiągnąć nieco więcej niż większość ludzi i nawet poczynili ten krok, czyli nie idę na studia, wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii i zaczynam pracować, zatrzymali się na tym etapie i po drodze gdzieś wymiękli. Wygląda tak moje życie: też mi się coś od życia należy. No to teraz wakacje, to teraz wrócę do Polski. To było słynne, żałosne zarazem, jak to Polacy gdzieś tam żyli, żyli na zupkach chińskich w Wielkiej Brytanii, a potem przyjeżdżali do Polski i te wszystkie pieniądze rozpierdzielali, żeby pokazać na wsi, znajomym i sąsiadom, jak to oni, ile to pieniędzy nie mają i jakiego zarąbistego życia nie mają. A potem wracali do Wielkiej Brytanii, jeździli rowerem do roboty i wpierdalali znowu zupki chińskie, żeby odłożyć na kolejny przyjazd do Polski i się pokazać, jaki to oni nie są, jakimi zarobas to nie są. I to się tak mówi: ludzie dużo widzą, widzą wierzchołek tej góry lodowej, widzą efekt, ale nie widzą tych tych lat pracy, wyrzeczeń, odmawiania sobie.

I teraz pytanie: czy jesteście też w stanie coś takiego zrobić? Ja nie mówię wam, że macie wyjeżdżać do Wielkiej Brytanii, czy do Niemiec, czy gdzieś. Każdy musi swoją drogę znaleźć. Ja wam powiedziałem, jak wyglądała moja droga, ale to nie było takie kolorowe, to nie było takie proste i to nie było tak: jesteś wolnym człowiekiem finansowo. Żeby też być transparentnym i żeby pokazać pełen obraz, gdyż istnieją coach różni rozwojowi, którzy wciskają wam wolność finansową, jak jak jakby to było coś prostego do osiągnięcia i jednocześnie niosło za sobą same superlatywy. Jest to fajne, ale niesie wolność finansowa także za sobą pewne minusy. Także może pomówmy teraz, żebyście też mogli sami zdecydować, czy chcecie, czy nie chcecie, czy to jest dla was. Jak wygląda ta wolność finansowa od środka.

I niewątpliwie, jeżeli chodzi o plusy, no to zaczynamy żyć na własnych zasadach. Po osiągnięciu wolności finansowej jesteśmy w stanie żyć gdzie chcemy, jak chcemy, zrobić co chcemy, kiedy chcemy. Nagle nic nie musimy, tylko możemy. Nagle, nawet ja akurat jestem taką osobą, która zawsze miała gdzieś opinię innych ludzi, ale zauważyłem, że to jeszcze jakby bardziej wzrasta i to zobaczycie po znajomych, którzy są na podobnym poziomie, że nagle robimy co chcemy i mamy gdzieś, co inni o nas pomyślą. Jakby odłączamy się, powiedzmy, od tego stada, odłączamy się od tego stada i i jesteśmy po prostu wolni. Jesteśmy po prostu wolni.

Natomiast wolność finansowa niesie za sobą też pewne minusy, o których musicie wiedzieć. A takim głównym minusem, który ja zauważam, jest to, że nagle zaczynacie dostrzegać, że dużo ludzi jest interesownych, dużo ludzi zachowuje się jak pijawki. Dużo znajomych zostanie wtedy zweryfikowanych i odpadnie. Dużym minusem wolności finansowej jest to, że nagle zaczniecie tracić znajomych, nawet jak nie okaże się, że są pijawkami, dlatego że nie ma z nimi o czym rozmawiać. Moja teoria jest taka, że oni widzą troszeczkę w sobie tą ich klęskę, to ich to, że oni tego nie zrobili, a wy to zrobiliście. Czują się gorsi, widzą waszą własną porażkę. Kolejnym problemem, jaki ja dostrzegam, jest to, że ciężko jest ze znajomymi otwarcie rozmawiać. W sensie zaczynamy się hamować, zaczynamy gadać na takie tematy pierdoły, bo ciężko jest mówić o naszych problemach przy ich problemach. I dużo osób, które gdzieś tego nie doświadczyły, tego nie zrozumie. Życzę wam, abyście doświadczyli tego, bo to będzie oznaczało, że osiągnęliście taki poziom. Ale faktycznie tak jest, faktycznie tak jest, że ciężko jest gdzieś znaleźć potem wspólny język ze znajomymi, ciężko jest się dograć ze znajomymi, ciężko jest pojechać na wspólne wakacje ze znajomymi, bo a to szef nie daje pracy, a to nie mają wystarczająco pieniędzy, by pojechać na takie wakacje, jakie wy byście chcieli. Nagle dochodzi do tego, że wy musicie jechać na takie wakacje, jakie oni by chcieli. Niby są to pierdoły, ale gdzieś jak się przeszło tą drogę, jak się osiągnęło wolność finansową, to też człowiek dochodzi do wniosku: no kurczę, nie po to to robiłem, żeby dalej żyć na tamtym poziomie. Może to smutne, może to przykre, ale niestety tak jest. I i zaczynają się robić po prostu problemy. Zaczynają się robić problemy. Czasami zaczyna wchodzić gdzieś jakaś samotność, a czasami też nowi ludzie, którzy się dookoła was pojawiają, no niekoniecznie mają czyste zamiary. Więc zaczyna się troszeczkę też robić w tym tym w tym życiu taka gra, gra, gdzie trzeba ludzi testować, sprawdzać, czy to jest faktycznie ktoś, kto jest z wami, bo bo was lubi, czy jest dlatego, bo chce coś sobie za waszą pomocą ugrać, albo widzi w was jakieś potencjalne przyszłe korzyści.

I jeszcze jest pewien poziom, poziom taki, którym już macie naprawdę bardzo dużo pieniędzy, którym no musicie bardzo mocno popracować nad własnym mentalem. Ja zauważyłem, że większość ludzi ma skłonność do kilku rzeczy w swoim życiu i albo jest to alkohol, albo są to narkotyki, albo jest to hazard. I zauważyłem coś takiego, że gdy dochodzimy do bardzo, ale to bardzo dużych pieniędzy, to zaczyna w życiu brakować emocji, bo wszystko już osiągnęliśmy, wszystko zrobiliśmy, wszystko sobie kupiliśmy, wszystko doświadczyliśmy. Życie zaczyna wyglądać troszeczkę jak na kodach, jakbyśmy grali w GTA i mieli nieśmiertelność, nieograniczone pieniądze, nieograniczone bronie, nieograniczoną amunicję i policja też nas nie jest w stanie zatrzymać. I taka gra, jeżeli graliście na kodach kiedyś gry, jak wiecie, bardzo szybko się nudzi. Pobawimy się 15 minut, porobimy wszystko, a potem już w sumie to jest nuda. I troszeczkę tak wygląda w życiu. I zauważyłem, że te już bardzo duże pieniądze powodują, że człowiek kupuje sobie to, to, tamto, podróżuje tu, tam, zwiedzi pół świata, popełnia wszystkie marzenia i nagle okazuje się, że już nie mam więcej marzeń. Wszystko zrobiłem, emocje opadają i ludzie idą w jedną z tych właśnie rzeczy i albo się pojawia gdzieś tam alkohol, albo narkotyki, albo jakiś hazard. Rozpieprza pracować nad głową, trzeba pracować, potencjalnie należy Udawać się wtedy na terapię i gdzieś walczyć z tym.

Natomiast mówię wam to z takiej czystej uczciwości, żebyście wiedzieli, że to też nie jest takie kolorowe, jak wam mówią w filmach "żyli długo i szczęśliwie" albo jak wam mówią coach mentalni, że tak osiągniecie wolność finansową i będzie fajnie. Nie musi być fajnie. Jak ma się duże pieniądze, to pojawiają się u człowieka nowe marzenia. I ja już to kiedyś mówiłem na wywiadach, ale w każdym razie zrozumiałem, że marzenie to jest coś, co chcemy zrobić, ale z jakiegoś powodu nie nie możemy. Na przykład marzeniem mogło być dla mnie latanie na paralotni, ale nie mogłem tego zrobić, bo byłem za młody, bo byłem dzieckiem, a potem chciałem to zrobić, ale nie mogłem, bo mieszkałem w Wielkiej Brytanii i w sumie nie było jak, albo nie miałem na to pieniędzy, albo nie chciałem tych pieniędzy wydawać. I wtedy pojawia się marzenie: Chciałbym, ale nie mogę, bo wycieczka jest droga, albo ale nie mogę, bo szef mi nie chce dać urlopu, ale nie mogę, bo ten ten wyjazd zająłby miesiąc, a nikt mi tyle tyle aż wolnego nie da. I wtedy u człowieka pojawia się marzenie, że chciałbym coś, ale nie mogę. I wtedy jest marzenie. Natomiast gdy jesteśmy wolni finansowo, nie musimy chodzić do pracy, albo mamy pracę przez internet, inwestujemy i tak dalej i mamy wystarczająco pieniędzy, to nie ma już marzeń. Po prostu wszystko kwestią decyzji. Czy chcę sobie kupić to Lambo, czy go nie chcę sobie kupić, czy chcę pojechać tam, czy nie chcę pojechać tam. Ale marzenie nie ma czasu się jakby stworzyć. Po prostu to jest nasza decyzja: jadę, nie jadę. I no właśnie, no i nie ma wtedy marzeń. Nie ma wtedy marzeń i nie ma wtedy też emocji i nie ma gdzieś tej tej radości z tego, że spełniłem swoje marzenie. Więc jest wiele plusów wolności finansowej, jest też wiele minusów wolności finansowej.

Żeby być z wami szczerym i uczciwym, chciałem wam o tym powiedzieć, bo wydaje mi się, że im szybciej odkryjecie waszą skłonność, tym szybciej będziecie mogli nad tym pracować. Potencjalnie, gdy osiągniecie wolność finansową, czyli ten kierunek, w którym nie chcecie iść, a gdzieś tam, jeżeli w weekendy lubicie sobie wypić, być może to jest ta skłonność. Jak lubicie sobie puścić jakiś meczyk i zakłady, być może to jest ta wasza skłonność. Nad tym warto popracować. No i tyle. Wydaje mi się, że macie teraz pełen obraz tego, jak dojść, że to nie jest proste, oraz jakie są plusy oraz minusy faktycznie wolności finansowej. Ale uważam, że warto. Uważam, że i tak jest warto i o wiele lepiej jest żyć na własnych zasadach i nie musieć, tylko móc, niż musieć. Taka była moja filozofia życiowa od dawna.

Niedługo ponownie otwieram zapisy, opcję dołączenia do mojego mentoringu. Natomiast pamiętajcie, że te okna zapisowe trwają zazwyczaj kilka dni. Aby tego nie przegapić, poniżej możecie zapisać się na listę oczekujących, gdzie jak tylko te zapisy ruszą, zostaniecie o tym poinformowani jako pierwsi, dzięki czemu informacja ta was nie ominie. Jednocześnie też, jeżeli chcecie osiągnąć wolność finansową tu i teraz, natychmiast, zaraz, to też chciałbym wam powiedzieć, że po pierwsze, jest to proces. Dużo ludzi też boi porażek. Uważam, że porażka to jest kolejny krok do osiągnięcia celu. Ja też miałem po drodze wiele porażek i my w ogóle jako ludzie mamy zaimplementowane w głowie coś głupiego, że jak raz nam nie wyjdzie, a to pierdolę to, to to nie dla mnie i nie chce mi się. No, gdyby tak było, no to teoretycznie, jak jest niemowlak albo jakieś dziecko, które zaczyna chodzić, raczkuje, no to powinniśmy powiedzieć: a, przewróciłeś się po pierwszej próbie chodzenia na nogach, nie umiesz, to nie dla ciebie, mam to gdzieś. No, dziecko musi upaść wiele dziesiąt albo wiele set razy, zanim stanie na nogi, zacznie chodzić. I podobnie też jest gdzieś w rozwoju biznesowym, finansowym. Ludzie tego nie rozumieją, że upadek to jest krok dalej, upadek to jest wyciągnięcie wniosków, zdobycie doświadczenia i pójście o krok dalej i spróbowanie jeszcze raz z tymże nowym doświadczeniem.

A w takim kontekście, bo dużo ludzi chce to wszystko osiągnąć teraz, zaraz, więc żebyście się też nie powiedzmy zraz od razu, że wam nie wyszło, to jest normalne, że nie będzie od początku wychodziło. Ale jednocześnie, co jest ważne, jak osiągniecie ten poziom nieco później, to też będzie to na plus dla was. Ja osobiście bardzo się cieszę, że udało mi się to tą wolność finansową osiągnąć nieco później, niż mógłbym. O tym też już kiedyś wspominałem, gdyby wszystko poszło powiedzmy nieco inaczej w moim życiu, to ja byłbym byłbym już multimilionerem w wieku 23 lat. Mój tata powiedział mi o Bitcoinie, kiedy kosztował 3 dolary za sztukę i to kompletnie, ale to całkowicie olałem. Uznałem, że to jest jakaś piramida finansowa, oszustwo, mam go gdzieś. Potem usłyszałem o nim, gdy kosztował 100 dolarów. Byłem bardzo na siebie wkurzony, że go nie kupiłem wcześniej, bo r 30 każde 1000 funtów, które wtedy bym włożył, byłoby warte 300 funtów. A potem usłyszałem o nim, gdy kosztował 1000 dolarów i się zafiksowałem. Mam taki a nie inny charakter, że nie wystraszyłem się, a dokupować kupowałem. Natomiast no dzięki temu osiągnąłem tą wolność finansową 4 lata później, w wieku 27 lat. Uważam, że to i tak jest bardzo wcześnie, bardzo szybko być multimilionerem przed 30. Ale cieszę się, że to się nie wydarzyło natychmiast, że to się nie wydarzyło z dnia na dzień, że to się nie wydarzyło powiedzmy niezasłużenie i że miałem czas na to, by troszeczkę dorosnąć, troszeczkę rozwinąć swój umysł, dojrzeć po drodze, troszkę biznes spróbować, zdobyć trochę doświadczeń, zdobyć też doświadczeń życiowych w pracy z ludźmi, awanse, zrozumieć, że też potrafię, nawet gdyby mi nie wyszło pięć się w tej karierze, powiedzmy etatowej.

A widzę, że dzisiaj wielu ludzi dołącza do rynku kryptowalut i chcą teraz natychmiast. Nie potrafią poczekać, odmawiają sobie pewnych zysków na poziomie kilkunastu razy w ciągu jednej hossy, bo oni muszą razy 100, razy 200, razy 300. I prawda jest taka, że z nich wszystko straci, a ten jeden zarobi te pieniądze. I wydaje mi się, że trafi to na nieodpowiedni mental. Jak ktoś chce teraz natychmiast, zaraz, jeszcze będzie młody, to może niestety to się skończyć tragedią. Więc też się nie zrażaj. Rozłóżcie to sobie jako na na powied na raty, jako proces i małymi kroczkami idźcie w stronę właśnie tej swojej niezależności. Sprawdźcie, co możecie zrobić, w którym kierunku rozwijać. Zobaczcie, ile pieniędzy dzisiaj macie, ile możecie zainwestować, tak by was nie poniosła chciwość, by was nie poniósł strach w drugą stronę. Zobaczcie, gdzie możecie poszukać oszczędności.

Możecie się ze mnie śmiać, znajomi się ze mnie śmieją do tej pory. Ja nie mam wykupionego YouTube Premium w telefonie. Ja do tej pory lecę na reklamach na YouTube Premium. Znajomi się ze mnie śmieją, nawet tutaj na motorówce, jak pływamy, puszczam muzykę z YouTube i co piosenka, reklama. Ja klikam skip dalej. I stary, jesteśmy na twoim jachcie, a ty nie masz YouTube Premium wykupionego? Co się odpierdala? Właśnie tak, właśnie nie mam. Nie mam wykupionego i go nie wykupię. Właśnie dlatego, że kiedyś miałem w swoim życiu taki proces, że miałem tyle różnych głupich rzeczy. Była taka, że dostawałem awans, potem kolejny awans, kolejny awans, potem doszła praca na etacie w weekendy, powiedzmy part time, czyli czyli weekendowa, potem, żeby jeszcze móc maksymalizować te zyski, przeniosłem się na nocną zmianę, bo miałem dodatkowo nocną stawkę za to wszystko. I potem mówię: już nie mam, nie mam opcji raczej awansu szybko nie dostanę. Jak dostanę, to pewnie za rok, dwa, trzy albo cztery na etacie. Już weekendowo pracuję, robię już nocki, mam żadnych innych możliwości. Co jeszcze mogę zrobić? I wtedy to chyba było, jak oszczędzać pieniądze Michała Szafrańskiego, przeczytałem cały od deski do deski i tam też było, że ty nie musisz więcej zarabiać, ty możesz.

Mniej wydawać. Zobacz, gdzie możesz poszukać oszczędności i nagle się okazało, że ja płaciłem za antywirusa na laptopie, którego nie używałem. Płaciłem ubezpieczenie za laptopa, którego już nie miałem, bo miałem nowego. Nagle się okazało, że miałem wykupione jakieś siłownie, na którą nie chodziłem. A w Anglii jest Direct Debit, więc mi co miesiąc ściągało pieniądze z konta. Ja to totalnie olewałem, a na tę siłownię wtedy nie chodziłem. Jak zacząłem szukać, to nagle okazało się, że ja mogę oszczędzać 100-200 funtów miesięcznie więcej, bo wydawałem na kompletne pierdoły, jakieś bzdurne rzeczy.

Kiedyś też zapisałem się oczywiście. Należy pomagać. Ja do tej pory staram się pomagać, ale nawet taka pierdoła. Płaciłem na jakiś Cancer Research dla ludzi, po to, żeby wynaleźli lekarstwo na raka. I mimo iż minęło wiele lat, ja sobie uświadomiłem, że lekarstwo na raka nie jest na rękę właśnie firmom farmaceutycznym, bo zdrowy człowiek nie jest klientem. Lekarzom zależy na tym, żebyście chorowali. Tak, lekarzom zależy na tym, żebyście przychodzili. Firmom farmaceutycznym nie chodzi o to, żeby was wyleczyć, tylko żeby was leczyć. Nie macie być zdrowi, macie się leczyć. Sobie to uświadomiłem, to mówię: "Przecież ja wiem, że tutaj nikt żadnego lekarstwa na raka raczej nie wymyśli w najbliższym czasie, chyba że jakąś tabletkę jak na HIV, że trzeba będzie ją codziennie brać do końca życia i będą drogie". To wtedy jestem w stanie to uwierzyć, ale nie na zasadzie, że podamy Panu coś raz i Pan jest zdrowy. A ja tutaj wysyłam jakieś, nie wiem, 20 czy 30 funtów miesięcznie na Cancer Research. Od razu to usunąłem i tak poszukałem tych oszczędności.

Natomiast właśnie zostało mi to do tej pory. Nie mam YouTube Premium wykupionego. Zobaczcie, może też macie jakieś głupie Netflix, Disney czy inne HBO Plusy. Może warto jest nie płacić za to, a na przykład te pieniądze przeznaczyć na dobrą książkę? I może ten czas na oglądanie głupich seriali, może warto poświęcić na przeczytanie tej fajnej książki? Może warto jest popracować nad swoją głową? Może warto jest usiąść na tyłku i się zastanowić nad sobą samym ze sobą? Co ty chcesz w życiu człowieku robić? Czym jesteś dobry? W którym kierunku chcesz iść? Czego jeszcze nie spróbowałeś? Ile tak naprawdę poświęcasz się czasu na samego siebie? Ile razy w miesiącu siadacie sami ze sobą i przeprowadzacie rozmowę, żeby się zastanowić, gdzie jestem, co zrobiłem, co osiągnąłem ostatnio, w którym kierunku idę? Żeby na chwilę stanąć i zobaczyć, gdzie jestem. Okej, weryfikacja, idę dalej. Jest to bardzo ważne.

Jeszcze wracając na chwilę do samego tematu drogi, którą musicie przejść. Ja wiem, że no dzisiejsze media społecznościowe, dzisiejszy świat programuje ludzi właśnie na tę natychmiastową gratyfikację, na to, by natychmiast mieć przyjemność, natychmiast dostać to ciastko. Natomiast jasne, możecie iść tą drogą, tylko że te ciastka będą bardzo małe. Ja też gdzieś w mojej karierze po drodze mogłem sobie kupować iPhony, mogłem sobie kupować jakieś fajne wakacje, mogłem korzystać z tego życia i mieć te krótkie, malutkie gratyfikacje, ale wolałem po prostu poczekać na większe ciastko, na jakiś większy tort, odkładać te pieniądze, mądrze zainwestować, a potem mieć te ciastka do woli, tyle ile chcę.

I też musicie sobie uświadomić, że jeżeli będziecie te te małe przyjemności sobie robili, te te te krótkie takie nagrody, to nie osiągniecie nic większego w życiu. Jeżeli dla Was taką fajną gratyfikacją, to on was kosztuje czas. On nie jest za darmo. On kosztuje tyle, ile opłata Netflixa plus jeszcze wasz czas. Jeżeli dla Was krótką gratyfikacją, nie wiem, nowy kupicie, to wiecie, że te pieniądze zainwestowane może za lata moglibyście sobie kupić takiego samego albo nowszego i jeszcze mieć trzy razy więcej pieniędzy. Tyle. Życie jest troszeczkę jak taka gra właśnie strategiczna. Ja też w życiu dużo grałem w gry strategiczne, lubiłem bardzo gry strategiczne i też podchodziłem do mojego życia jako gra strategiczna. Jestem jakimś ludzikiem na tej oto planszy, takie i takie są moje możliwości, takie i takie są moje zarobki. Mam osiągnąć i teraz, co mogę jeszcze poprawić? Praca, odkładanie, reinwestowanie, zmiana pracy na dodatkową, dodatkowa praca, usunięcie kosztów, oszczędzanie, odsunięcie gratyfikacji na później, rozwijanie się, edukowanie, żeby też mieć odpowiedni mental, odpowiednią głowę. I wyszło.

I myślę, że jeżeli faktycznie macie jaja, macie charakter, potraficie poczekać, to też wam wyjdzie. Ja dzisiaj ludziom, którzy inwestują w kryptowaluty, moim kursantom, ludziom na YouTubie, mówię, że realne jest by zarobić na rynku kryptowalut razy trzy, razy pięć, razy dziesięć, nawet razy piętnaście w jedną hossę, zależy jak to się wszystko rozłoży. Dzisiaj osoby, które mi zaufały, które są na mentoringu, powinny już mieć razy trzy na samym Bitcoinie. Jeżeli ten Bitcoin nam wzrośnie do 70-80 tysięcy dolarów, będzie razy może trzy i pół, razy cztery. Te pieniądze włożone w altcoiny dadzą razy osiem, razy dziesięć, może razy kilkanaście. Jest bardzo dużo. Jesteśmy w stanie to zrobić w trzy lata od dołka do górki. Wyciągnij te pieniądze. Poczekajmy na kolejną bessę. Wejdźmy ponownie, zróbmy te, nie wiem, razy dziesięć kolejnym w kolejnym cyklu, razy trzy, razy pięć. W dwa cykle mamy razy razy kilkadziesiąt. Są ogromne pieniądze. Potrafią poczekać nawet tych siedem, siedem lat. I to gdzieś rozróżnia tych ludzi, którzy dochodzą do wolności finansowej od tych, którzy nigdy do niej nie dojdą. Bo jeżeli ja potrafiłem poświęcić moje życie studenckie, zabawy, imprezy, dyskoteki, dziewczyny i wyjechać na 15 lat, żeby dojść do kilku mieszkań, a ktoś nie potrafi poświęcić lat, żeby mieć o wiele więcej, to nie oszukuj się, nie masz do tego głowy. I albo to sobie przemyśl, albo po prostu będziesz się oszukiwał, zmarnujesz ten czas, będziesz ulegał chciwości, pochodzisz w jakieś beznadziejne projekty, stracisz czas, pieniądze i skończysz robiąc do końca życia na etacie i będziesz w jeszcze gorszej pozycji niż ci nieświadomi ludzie, bo ty będziesz tym świadomym człowiekiem na etacie, który wie, że spierdzielił.

Obejrzeliście ten materiał. Przemyślcie sobie siebie, swoje życie, to czy faktycznie jest to dla was, czy macie do tego odpowiedni charakter, odpowiedni mental, czy się nie oszukujecie. No to pierwszym krokiem jest zebranie odpowiedniego kapitału. Tak, nikt za was tego nie zrobi. Musicie ostro zapierniczać, zebrać ten kapitał. No a potem wykorzystać jakąś dźwignię, czy to własny biznes, czy to inwestycje. To musicie się zastanowić, czy nieruchomości, czy kryptowaluty, czy tradycyjna giełda, czy może bezpiecznie będziemy trzymali te pieniądze w złocie i dalej pracowali na etacie. Przynajmniej na przestrzeni tych lat nie stracą na inflacji, ale może już temat samej dźwigni, biznesów, inwestycji szczegółowo rozwinę w kolejnym odcinku, by tego nie przedłużać. No właśnie, dźwignia. Jeżeli realnie chcesz osiągnąć wolność finansową, to musisz zdecydować, co dla ciebie, dla twojego kapitału będzie dźwignią: biznes czy inwestycje? A jeżeli inwestycje, no to która klasa aktywów najbardziej się do tego nadaje? I właśnie o tym będzie kolejny materiał, na który już z tego miejsca serdecznie was zapraszam.

Jeszcze na zakończenie tego materiału mam dla was takie pytanie, na które sami sobie musicie odpowiedzieć, ale warto byście się zastanowili: w jaki sposób zmieniłoby się wasze życie? Jakie kroki byście poczynili, gdybyście osiągnęli wolność finansową, a pieniądze nigdy nie byłyby już waszym problemem?