📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

OD TERAZ UE MOŻE CZYTAĆ TWOJE WIADOMOŚCI, UKRAINA MA 2 MIES. NA ZAKOŃCZENIE WOJNY, RUSZA PRODUKCJA

Dla Pieniędzy28:29

Transcription

Prezydent Czech, zarazem były generał NATO, właśnie postawił Ukrainie ultimatum. Dwa miesiące, żeby zakończyć wojnę. Za dwa miesiące Kreml uderzy z pełną siłą. A żeby było ciekawiej, Reuters ujawnił, że Putin właśnie zbeszczał własnych doradców za to, że ci doradzali mu zamrozić konflikt na obecnej linii frontu. Prezydent Rosji o niczym takim nie chce słyszeć.

Kolejna afera w polskiej służbie zdrowia. Tym razem nie chodzi o wynagrodzenia lekarzy, a o przetargi. Szpital przy zamówieniu za dziesiątki milionów złotych z naszych podatków przepłaci o 77%, bo tak sprytnie usczyty został przetarg, że wygrywa firma najdroższa. Mało tego, firma powiązana z korupcją we Włoszech.

Uważaj, co piszesz do mamy albo kolegi. 314 europarlamentarzystów głosowało przeciw, 276 za, a ustawa i tak przeszła. Jak to możliwe w demokracji? Zaraz wam pokażę mechanizm, przez który Bruksela od dziś czyta wasze WhatsAppy i wiadomości na Messengerze. Nazywam to wprost Sztazi 2.0.

I na koniec dobra wiadomość ze świata polskiej zbrojeniówki. Ruszyła seryjna produkcja polskiego drona uderzeniowego o zasięgu 1200 km. Polski szachet, który z Podlasia sięga Moskwy. Czyli jednak nie trzeba brać legendarnych technologii dronowych z Ukrainy, jak niektórzy przekonywali. Zapraszam.

Pamiętacie jak jakiś czas temu mówiłem wam, że wszystko wskazuje na to, że Rosja szykuje się do pełnej mobilizacji? Mamy kolejne źródła, które to potwierdzają. Petr Pawel, prezydent Czech, były generał NATO, człowiek, który wie o czym mówi, w środę 9 lipca w wywiadzie dla londyńskiego telegraf postawił sprawę tak jak nikt inny do tej pory jej nie postawił. Ukraina ma zaledwie dwa miesiące na zakończenie wojny. Następnie Rosja ma ogłosić powszechną mobilizację, a Kreml przejdzie do eskalacji na pełną skalę. Na Ukrainie zaczęło się nerwowe odliczanie.

Dlaczego prezydent Czech powiedział akurat o dwóch miesiącach? Bo 20 września 2026 odbędą się w Rosji wybory do dumy. Pavel mówi wprost: Putin nie chce ogłaszać mobilizacji przed wyborami, bo to spowodowałoby negatywną reakcję rosyjskiego społeczeństwa. Ale zaraz po wyborach, gdy sprawy będą już domknięte politycznie, Kreml uderzy. I to nie jest głos jakiegoś anonimowego komentatora. Tym razem to jest głos prezydenta państwa członkowskiego sojuszu Północnoatlantyckiego, byłego generała NATO, który przez całe życie zawodowe czytał rosyjskie ruchy wojskowe.

Tego samego dnia 9 lipca 2026 agencja Reuters ujawniła coś, co powinno być pierwszym nagłówkiem wieczornych wydań wiadomości. Reuters powołując się na źródła bliskie Kremlowi ustalił, że w trakcie ostatniego spotkania doradcy Putina zaproponowali mu zamrożenie wojny tam, gdzie przebiega obecnie linia frontu. Innymi słowy, koniec walk. Front zostaje tam, gdzie jest. Obie strony przestają się zabijać. I wiecie co zrobił Putin? Odrzucił tą propozycję. I nie tylko odrzucił, zbeszczał doradców, którzy mu ten pomysł podsunęli. Jak to ujął jeden z rozmówców Reutersa, Putin uparł się w sprawie zdobycia całego Donbasu. Doradcy najgroźniejszego dyktatora Europy pokazali mu drogę do zawieszenia broni, a on ich zbeszczał, bo chce więcej.

I teraz odpowiedź Kremla. Rzecznik Dimitri Pieskow oświadczył publicznie, że Rosja jest gotowa na pokojowe rozwiązanie, ale ma wystarczające zdolności, żeby działać samodzielnie i kontynuować specjalną operację wojskową. Tłumaczę z języka kremlowskiego na nasze. Nie mamy zamiaru się dogadywać. Idziemy dalej.

Reuters ujawnił jeszcze jedną rzecz. Ukraińskie ataki dronowe na rosyjskie rafinerie ropy naftowej, które w ostatnich tygodniach doprowadziły do dotkliwego niedoboru paliwa w licznych regionach Rosji, wzmocniły determinację Putina zamiast pchnąć go do negocjacji. Cytat z raportu. Putin jest jeszcze bardziej rozgniewany i zdeterminowany, żeby odpowiedzieć w sposób, który uważa za surowy. Czyli sytuacja jest następująca. Ukraina uderza w gospodarkę Rosji, celuje w rafinerię, chce zmusić Kreml do rozmów, doprowadzić do niedoboru, wywołać wewnętrzną presję, ale efekt jest odwrotny do zamierzonego. Zamiast Putina rozmiękczonego, mamy Putina rozwścieczonego. Zamiast szukającego wyjścia, mamy szykującego zemstę.

I to jest to, czego nie zrozumieli w Waszyngtonie i czego najwyraźniej nie chcą zrozumieć też w Brukseli. Autokrata nie kalkuluje jak wielkie będą straty dla jego narodu. To nie jest mąż stanu. Autokrata kalkuluje ktoś, kto nie może pozwolić sobie na okazanie słabości.

To teraz druga strona równania. Wołodymir Zełeński, co już mówiłem wielokrotnie, również nie ma interesu w zakończeniu wojny. Powód jest stricte pragmatyczny, nieideologiczny. Jego kadencja prezydencka formalnie wygasła. Zełeński pozostaje na urzędzie tylko i wyłącznie dlatego, że na Ukrainie trwa stan wojenny, który zawiesza wybory. Bez wojny czekają go wybory, a według licznych analityków jego realne poparcie oscyluje obecnie gdzieś w granicach 30%. Po nim przyjdzie ktoś, kto prawdopodobnie będzie chciał budować swoje sondaże i popularność na rozliczaniu korupcji poprzednika. I Zełeński doskonale o tym wie. Jego wybór jest prosty. Albo wojna, za którą krwią zapłacą Ukraińcy, albo proces sądowy, za który osobiście zapłaci wolnością i swoim majątkiem.

Podsumowując, Putin nie chce pokoju, bo nie chce pokazać słabości, która podważyłaby jego władzę. Zełeński nie chce pokoju, bo również nie chce utracić urzędu prezydenta. I to są dwie bardzo osobiste, bardzo strukturalne motywacje, przez które w najbliższych miesiącach, a być może i latach, ludzie będą dalej ginęli.

A my Polacy jaki powinniśmy mieć do tego stosunek? Ktoś ostatnio pod jednym z komentarzy w internecie ujął to tak: im mniej ich teraz, tym lepsza przyszłość. Nie ma na świecie większego griefera niż Rosja. Griefer to termin z gier online. To ktoś, kto celowo utrudnia życie innym tylko po to, żeby zaszkodzić, nawet jeśli nic z tego nie ma. I Rosja faktycznie jest największym griferem świata. To jest państwo, które konsekwentnie destabilizuje region, atakuje swoich sąsiadów, prowadzi wojny hybrydowe. Osłabienie Rosji jest w polskim interesie strategicznym. Każdy o tym wie. Zawsze tak było i zawsze tak będzie.

Ale mam wrażenie, że wielu z was myśli w tej chwili też o tym, że im bardziej osłabiona z tego konfliktu wyjdzie również Ukraina, która jak się ostatnio okazało ma wielkie mocarstwowe ambicje na dominację w naszym regionie, tym będzie bezpieczniej dla Rzeczypospolitej. Na pewno nie może być tak, że Polska pomaga stać się Ukrainie mocarstwem regionalnym, które za 10 lat będzie dyktowało nam warunki, kwestionowało naszą politykę historyczną, żądało uznania ideologii, która w zasadzie jest ideologią naziolską. Na to zgody nie ma i nigdy nie będzie.

Trafnie we wczoraj mijającą rocznicę czarnej niedzieli podsumował to prezydent RP Karol Nawrocki. Dla kontekstu 11 lipca obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Polaków ofiar Owen UPA, jacy zginęli w straszliwych okolicznościach na terenie wschodniej Rzeczpospolitej. My dziś nie oskarżamy całego narodu ukraińskiego. Nie oskarżamy całego narodu ukraińskiego, ale oskarżamy banderowską ideologię, tych, którzy mordowali, ale też tych, którzy przywołują czerwono-czarne barwy w XX wieku. Na to po prostu nie można się, drodzy państwo zgodzić, bo pochwała ludownwa albo odwracanie głowy przy ludstwie jest zachętą do kolejnego ludstwa. A mówienie, że ukraińska powstańcza armia walczyła też, bo walczyła z Moskalami i dlatego trzeba przywoływać czerwono-czarne barwy, przywołuje inne wyzwanie logiczne. Czy Europa, świat, Polacy, Ukraińcy, drodzy państwo, są gotowi dzisiaj powiedzieć, że Adolf Hitler był dobrym przywódcą i człowiekiem, bo walczył ze złym Stalinem? Albo Józef Stalin, czy był dobrym przywódcą, bo walczył z Adolfem Hitlerem?

>> Kurczę, zastanawiam się, dlaczego z Białorusinami nie ma problemów. Przecież też pracuje u nas ich jakiś milion. Nie czytamy w prasie, nie słychać w mediach społecznościowych, żeby kogoś napadli, pobili. oszukali, coś podpalili albo nie wiem prowadzili agencję ściągającą nam tu Afrykańczyków. Nie narzekają jak to im tutaj źle, a ich największe zmartwienie to jak pozbyć się tego cholernego wschodniego akcentu. Interesujące spostrzeżenie, które gdzieś mi tam mignęło. Ciekawe co w ogóle podejście samych Białorusinów do Ukraińców to też jest coś ciekawego. Temat na osobny wątek. Jak będziecie chcieli to kiedyś opowiem.

A jeszcze co do socjalizacji, czyli tego jak różne grupy odnajdują się u nas nad Wisłą, to jest taki interesujący cas, który chciałem wam teraz pokazać. Podbija ostatnio Facebooka i inne platformy. To rozmowa córki z matką, w której dziewczynka mówi, że bardziej czuję się w sumie Polką niż Ukrainką i że nawet w domu nie chce rozmawiać po ukraińsku.

>> Karolina ten, chodź, zrobię ty mnie czaj.

>> Ja rozumiem panią.

>> Coże? Jak to ty mnie nie rozumiesz?

>> No nie rozumiem.

>> Ależ ty Ukrainka. No ale jestem w Polsce i muszę gadać po polsku.

>> No ale nie musisz w domu. Możemy rozmawiać po ukraińsku.

>> Nie, poprzeż twój akcent.

>> No i co ty nie chcesz raczać na Ukrainę?

>> Nie.

>> Dlaczego? To co ci się tu podoba?

>> Przyjaciele, przyjaciółki, pani, wszystko tu się mi podoba. Kultura.

>> A jaka kultura się podoba ci więcej?

>> Zależy.

>> No i co? I w Polsce chcesz zostać?

>> Tak.

>> Tak. No i uważasz, że jesteś Polką?

>> Tak.

>> A ja wtedy kto jestem?

>> No jestem Polką.

>> No a ja?

>> Ty jesteś Ukrainką.

>> Aha. To ty nie jesteś moją córką?

>> Nie.

>> A czyją córką ty jesteś?

>> No mamy, która gada po polsku.

>> No to ja muszę z tobą rozmawiać po polsku.

>> Tak.

>> I wtedy ja będę twoją mamą. A jak po ukraińsku, to nie jestem twoją mamą.

>> Tak.

>> Aha. Okej.

>> Oczywiście pozdrawiam i mamę i córkę i życzę wszystkiego dobrego.

A teraz przechodząc do kolejnego tematu. Wszyscy pewnie słyszeliście, że rząd zamierza uzdrowić NFZ. Wielka reforma. Pieniądze na leczenie wreszcie mają pójść tam, gdzie powinny. To ja mam takie pytanie. Jak rząd zamierza to zrobić, jeśli dziś przyzwala na to, że szpital w Łodzi za jedno tylko zamówienie przepłaca, uwaga, 53 miliony złotych. Powtarzam 53 miliony, bo tyle właśnie szpital przepłaci zaraz za usługę cateringu. Oczywiście wiadome jest, że szpitale często nie mają swoich własnych kuchni i zamawiają jedzenie dla pacjentów od zewnętrznych cateringów. To dziś standard w naszych szpitalach. Standardem natomiast nie jest przepłacanie prawie drugie tyle, ile normalnie posiłki powinny kosztować. Już tłumaczę o co chodzi, bo to są nasze pieniądze, które najwyraźniej trzeba nadzorować, bo szpital drodzy państwo, to nie jest jakaś tam prywatna firma, która wydaje dowolnie zarobione przez siebie pieniądze. Nie. Oni dysponują pieniędzmi z naszych podatków i właśnie dlatego trzeba patrzeć im na ręce.

Zobrazujcie sobie to. Duży szpital w Łodzi ogłasza przetarg na catering dla pacjentów. Sam wycenia to zamówienie na 69 milionów złot. To jest jego szacunek wartości zamówienia. Uzasadniony analizą rynku, kosztami, volumenem. 69 milionów. I teraz uwaga, wygrywa oferta za aż 122 miliony zł. 122 miliony, czyli o 53 miliony zł sam uznał za rozsądną cenę. To dokładnie 77% więcej za dokładnie ten sam catering, te same ilości jedzenia dla tych samych pacjentów. Szczyt bezczelności, bandytyzmu. No co wy, ta historia dopiero się rozkręca. Posłuchajcie tego. W tym samym przetargu była druga oferta. Konkurent zaproponował cenę niższą o prawie 60 milionów zł niż zwycięzca. Za te różnicę można było kupić prawie drugi taki catering, ale przetarg wygrywa firma droższa i nikomu w tym szpitalu, w NFZI, w Ministerstwie Zdrowia nie zapaliło to lampki. Nikt się tym nie przejął. Skoro można wpisać cenę dwa razy wyższą i wygrać i nikogo to nie zaalarmowało, to dlaczego do cateringu za 69 milionów nie dopisać na przykład jeszcze 500 milionów i złożyć ofertę na 569 milionów? Nie wiem. Tak, tylko podpowiadam ludziom za ten przetarg odpowiedzialny. No skoro przeszła cena dwa razy większa, to czemu nie spróbować ceny 10iokrotnie wyższej? Po co się patyczkować?

A jak to się w ogóle odbywa, żeby przetarg był skrojony pod jedną konkretną firmę? Wygląda to mniej więcej tak. Ustala się takie warunki referencyjne, taki wolumen, doświadczenie, takie certyfikaty i takie terminy, że tylko jeden podmiot na rynku jest w stanie zmieścić się w wymaganiach. Formalnie procedura wygląda uczciwie. Formalnie było kilku oferentów, a faktycznie wynik był znany zanim jeszcze złożono oferty. To nie jest drodzy państwo żadna teoria spiskowa. To jest opisana w podręcznikach do prawa zamówień publicznych metoda ustawiania przetargu. I gdy widzisz różnicę 60 milionów złot między ofertami, wiesz, że to nie jest kwestia jakości. To kwestia ułożonej starannie mechaniki wału.

A teraz chyba najgorsze z tego wszystkiego. Dokładnie to samo dzieje się na drugim końcu Polski. W szpitalach pomorskich w Gdańsku. Ten sam scenariusz, ten sam typ przetargu, ta sama skala pieniędzy i ta sama firma, a właściwie firma z tej samej włoskiej grupy jest głównym uczestnikiem. Firma nazywa się RikipIP Polska. Jest oddziałem włoskiej grupy RIKIP. Dostarcza catering do ponad 250 polskich szpitali. Około 100 000 posiłków dziennie. To coraz większa część polskiego cateringu szpitalnego. Ta sama grupa, która w Łodzi wygrywa z ofertą wyższą o 60 milionów. w Gdańsku bierze udział w przetargu, w którym konkurenci również są wyeliminowani. W terminologii kryminalnej to się chyba nazywa proceder.

I teraz mała ciekawostka, która wychodzi jak się pogrzebie trochę głębiej i poczyta o tej włoskiej w firmie RickI. Rekip to dawny Manuten Cub Facility Management. Zmienili nazwę w 2019. Co mogło być powodem rebrandingu? Nie wiem, możemy się domyślać. Może to, że w 2017 Włoski Urząd Ochrony Konkurencji wydał decyzję o karze łącznej 234 milionów euro dla ośmiu włoskich firm Facility Management. Za co? Za zmowę? Za kartel? Za to, że firmy podzieliły się między sobą przetargami publicznymi o wartości 2,7 miliarda euro. Wśród ukaranych Manuten Kub, czyli dzisiejszy Rikip. I teraz ta sama grupa z historią udziału w kartelu przetargowym w Itali dziś wygrywa polskie przetargi publiczne na dziesiątki milionów złotych w znowu bardzo dziwnych okolicznościach i nikomu w polskiej administracji, w NFZ, w Ministerstwie Zdrowia to nie przeszkadza. Do tego dochodzi jeszcze jedno. Prezes jednej z firm z tej grupy jest oskarżony w polskiej sprawie o korupcję w naszej służbie zdrowia. Nie we Włoszech, tu u nas w Polsce. Postępowanie się toczy, a jego firma dalej startuje w przetargach i dalej je wygrywa, mimo że daje dwa razy wyższą cenę od rynkowej.

Stąd właśnie moje pytanie do rządu pana premiera Donalda Tuska, który zapowiada wielką reformę NFZ. Czy w tej waszej reformie znajdzie się miejsce na kontrolę przetargów szpitalnych? Czy pozostawicie system, w którym szpital płaci za zamówienie o 77% więcej niż sam wycenił? System, w którym przetarg wygrywa firma z historią karteru, bo przepraszam, ale bez reformy przetargów żadna reforma NFZ nie ma sensu. To dalej będzie cieknące wiadro. Wyślecie tam kolejny wagon pieniędzy podatnika, a w salonach Ferrari zabraknie nowych samochodów.

A teraz zanim przejdziemy do kolejnego tematu, chciałbym wam się czymś pochwalić. Pracowaliśmy nad tym przez ostatnie miesiące. Chodzi o naszą platformę, która ułatwi życie tysiącom Polaków. Wreszcie jest gotowa. Energio jest gotowe. Jeśli planujesz kupić fotowoltaikę, magazyn energii, ładowarkę do aut elektrycznych, klimę, pompę ciepła, nie podpisuj pierwszej lepszej umowy. To zajmuje minutę, a może zaoszczędzić ci dziesiątki tysięcy złotych. Wejdź na energię, wgraj swój rachunek za prąd, a w mniej niż minutę otrzymasz analizę swojej sytuacji. To znaczy jakie rozwiązanie jest rekomendowane i ile oszczędności w skali roku ci przyniesie. U mnie na przykład pokazało, że może mi obniżyć rachunki za prąd o 53%. Z 540 zł miesięcznie na 256. Od razu widzę jaka instalacja jest mi rekomendowana, jaki jest jej szacunkowy koszt i w ile lat się zwróci. Po analizie i to jest kluczowe, umawiacie się z trzema instalatorami na rozmowę wideo poprzez naszą platformę. Będziecie mogli na spokojnie porównać, która oferta jest najlepsza. A uwierzcie mi, różnice bywają kolosalne. Dziś rynek w Polsce to po prostu dżungla. Ceny za ten sam magazyn energii u dwóch instalatorów potrafią różnić się o 40%. Do tego dochodzi kwestia poziomu fachowości obsługi klienta. To, że zapłacisz kilkadziesiąt tysięcy złotych więcej, to jedno, ale kiepska firma może ci też zainstalować, zamontować źle zaprojektowaną instalację, która nie sprawdzi się w twoim domu. Czyli masz dwa ryzyka. Po pierwsze możliwe, że bardzo mocno przepłacisz. Po drugie jest szansa, że założą ci instalację, która nie do końca działa. Tu nie chodzi tylko o stratę pieniędzy. To lata frustracji funkcjonowania w domu z systemem, który nie robi tego, co miał robić.

Dlatego z energią działacie tak. Wchodzicie na stronę, wgrywacie swój rachunek za prąd. W mniej niż minutę dostajecie darmową analizę tego, jak realnie może wam się opłacić instalacja. Ile zaoszczędzicie w skali roku, jaki komponent do was pasuje, na czym się najbardziej skupić. bez zobowiązań. Nikt wam potem nie wydzwania, jeśli tego nie chcecie. Macie pełną ochronę danych bez irytujących telefonów od sprzedawców. Na podstawie tej analizy energia łączy was z maksymalnie trzema zweryfikowanymi instalatorami z waszego regionu. Nie z 15, nie z 50 spamerami, z trójką realnych firm, których jakość została przez nas potwierdzona. To muszą być podmioty z bogatą historią realizacji. Dostajecie trzy propozycje. Porównujecie je na spokojnie w domu bez presji handlowca stojącego nad wami, przy kawie, w łóżku. jak wam wygodnie. Wybieracie tego, który daje najkorzystniejszą ofertę, najlepszą cenę, tego, z którym najlepiej wam się rozmawiało. Decyzja jest wasza, a kontakt do was przekazujemy wyłącznie instalatorowi, którego sami wybraliście. I tu dochodzimy do kolejnej ważnej kwestii, na której zależało mi od pierwszego dnia. Ochrony waszych danych w Energio. Wasz numer telefonu nie krąży po polskim internecie. Nie sprzedajemy go 10 firmom. Nie dostajecie potem 40 telefonów przez pół roku od losowych handlowców z fotowoltaiki chcemy zaproponować nową jakość na rynku, zrewolucjonizować sposób, w jaki to się wszystko do tej pory odbywało. A i pamiętajcie, u nas nie tylko fotowoltaika. Są też magazyny energii, ładowarki do samochodów elektrycznych, pompy ciepła, klimatyzację, kotły, wiele rzeczy. Jeśli rozważacie zakup któregokolwiek z wymienionych sprzętów, jeśli już nawet macie w ręku ofertę, którą ktoś wam właśnie podsunął i uważacie ją za świetną okazję, to proszę zróbcie jedno. Wejdźcie na energia.pl, sprawdźcie co inni proponują, ile to realnie powinno kosztować. Zajmuje minutę, a może was uchronić przed decyzją, której będziecie żałowali przez całe życie.

Okej, to teraz będzie prawdziwa bomba. zanim jutro cokolwiek napiszesz do kogoś na Facebooku, Instagramie czy WhatsAppie, chcę żebyś to zobaczył, bo teraz nie jesteście już w waszej rozmowie sami. Bruksela uzyskała wgląd w nasze prywatne wiadomości i nikt cię o to nie pytał. 9 lipca 2026, czwartek ostatni dzień sesji Parlamentu Europejskiego. Przed wakacjami. W Strasburgu odbywa się głosowanie nad przywróceniem tak zwanego Czatrol 1.0, regulacji, która pozwala platformom, czyli Meta, Google, WhatsApp, Facebook, Instagram skanować prywatne wiadomości europejskich użytkowników. Wynik głosowania: 314 europarlamentarzystów zagłosowało przeciw regulacji, 276 za, 17 wstrzymujących. Jak myślicie, co się stało? Regulacja padła? Nie. Regulacja weszła w życie. Powtarzam, większość była przeciw, ale regulacja i tak przeszła. Jak to do jasnej cholery możliwe? Mechanizm jest tak bezczelny, że słuchajcie, w zasadzie potraktowali nas jak bydło, z którym można zrobić co się chce. I teraz uwaga. W Parlamencie Europejskim, żeby odrzucić taką regulację potrzeba bezwzględnej większości, konkretnie 361 głosów. Nawet jeśli 314 osób powiedziało nie, a 276 tak, to nie wystarczyło. Regulacja wchodzi w życie automatycznie i obowiązuje do 3 kwietnia 2028.

Mamy tu do czynienia z trzema niegodziwościami. Po pierwsze, co oczywiste, wielki brat będzie czytał twoje wiadomości, żeby na przykład sprawdzić, czy nie śmiejesz się z imigrantów, co jest przestępstwem. Po drugie, od kiedy to w demokracji trzeba przegłosowywać odrzucenie czegoś, a jak nie, to z automatu wejdzie w życie. Większość to powinna być potrzebna, ale do tego, aby nowe wątpliwe prawo wprowadzić, a nie, że tu trzeba się starać, żeby ją uzbierać, aby coś odrzucić. Co to za pokrętna logika? To tak jak ja bym okrzyknął się królem Polski od jutra. No chyba, że ponad połowa narodu zagłosuje w referendum, że nie chc. Nie. Jeśli chciałbym faktycznie zostać królem Polski, to powinienem udowodnić, że większość tego chce, przeprowadzić referendum i uzyskać ponad 51%. A nie, że Polacy muszą teraz udowadniać, że nie chcemy Pawła jako króla. Rozumiecie o co mi chodzi? Co to w ogóle ma być? Co to za pokrętna logika? Trzecią niegodziwością jest to, jak oni to w ogóle przepchnęli przez parlament na cwaniaka dzień przed wakacjami, kiedy wiedzieli, że wszyscy wyjadą. To stary trik. Bruksela zrobiła w zasadzie to samo, co bankierzy banksterzy zrobili w Waszyngtonie w 1913 roku, przepychając Federal Reserve Akt ostatniego dnia przed wakacjami, na skutek czego raz po raz odrzucana rezerwa federalna. wreszcie została powołana do życia. Potwór, który swoim finansowaniem przeciągnął dwie wojny światowe o całe lata ożył. Co ciekawe, Ursula Wonder Derleen dwukrotnie próbowała wcześniej przepchnąć czat control i dwukrotnie została odrzucona, więc teraz zrobiła trzecie podejście, wybierając moment, w którym duża część europarlamentarzystów jest już spakowana, jest w drodze na wakacje. Ostatnie głosowanie, wszyscy chcą jechać. Każdy nieobecny liczy się na jej korzyść. To jest jedyny parlament na świecie, w którym większość głosuje przeciw ustawie, a ustawa i tak przychodzi. Powtarzam, jedyny, nawet w rosyjskiej dumie to tak nie działa. To nie jest demokracja.

A teraz konkretnie co chat control oznacza dla naszych prywatnych wiadomości korespondencji. Czat control 1.0, czyli ten, który właśnie wszedł w życie, to regulacja dobrowolna, pozwala platformom skanować prywatne wiadomości, ale ich do tego formalnie nie zmusza. W praktyce Google Meta, czyli Facebook, Instagram i WhatsApp już to robią od czterech lat. O wiele gorszy będzie Czat control 2.0, który jest już w przygotowaniu. To będzie wersja obowiązkowa. Każda platforma będzie musiała skanować nasze wiadomości celem raportowania naszego złego zachowania albo zapłaci gigantyczne kary. Czyli jeszcze nie wszystko stracone. Jedynka daje platformom możliwość skanowania naszej korespondencji. Coś co było do tej pory zakazane, ale to dopiero dwójka je do tego zmusi. Bez wątpienia musimy zablokować czat control 2.0. To kwestia naszych podstawowych wolności. i swobody komunikacji.

Pytanie, które z pewnością nurtuje wielu z was. Czy Bruksela będzie czytała moje wiadomości sprzedroku, dwóch, pięciu? No wszyscy przecież wypisywaliśmy różne głupoty. Odpowiedź brzmi: regulacja obejmuje wiadomości dopiero od momentu skanowania. Ale i to jest ważne, platformy mają swoje bazy danych. Na przykład Meta, czyli Facebook, Instagram, WhatsApp, trzyma wiadomości latami. Tak więc na razie formalnie skanowanie dotyczy przyszłości, ale realnie już wiedzą co pisałeś dwa, trzy czy pi lat temu, z kogo się śmiałeś, jakie niestosowne żarty robiłeś i co najgorsze będą to teraz mogli wykorzystać przeciwko tobie. Przerażające.

I teraz coś co przepraszam, ale może wam podnieść ciśnienie jeszcze bardziej, ale słuchajcie, czat control nie dotyczy wszystkich. Wyjątek numer jeden, oczywiście politycy i osoby pełniące funkcje publiczne. Ich komunikacja jest wyłączona ze skanowania. Powtarzam, ludzie, którzy uchwalili to prawo pozwalające nas invwigilować, sami się z niego wyłączyli. Zwyczajni uznali, że ich prywatność jest ważniejsza od naszej. Wyjątek numer dwa i to jest po prostu śmieszne. Osoby ubiegające się o azyl w Unii Europejskiej. Ich kom również nie podlega skanowaniu, czyli twoje prawa są w tej chwili mniejsze niż Nigeryjczyka, który nielegalnie przypłynął tu na dziurawym pontonie. Nagle w gardle robi się sucho. Piersi jakby wypełnia ogień gniewu. No ale jak tu się nie wkurwić, kiedy Polak siedzący w Poznaniu czy Wrocławiu płacący podatki pracujący od 8:00 do 16:00 ma czytane wiadomości, a polityk niemiecki, polski oraz imigrant nie są ponad prawym. To nie jest ochrona dzieci. Nie dajcie sobie tego wmówić, bo takie jest oficjalne tłumaczenie Brukseli, że to dla dzieci. Po to to wprowadzają. To jest inżynieria społeczna i Orwell. Dobrze to ujął jeden z internautów. Kiedy byłem dzieckiem, mówiono mi, że ZSRR i NRD są krajami totalitarnymi, ponieważ państwo szpiegowało wszystkie prywatne wiadomości. Były filmy o sztazji, o braku prywatności i rządów prawa. Idziemy w tym kierunku.

Natomiast jest promyk nadziei. Nie wszystkie platformy się temu podporządkowują. Paweł Durow, założyciel Telegrama, w środę wieczorem wysłał wiadomość do wszystkich swoich użytkowników we Francji. Ludzie muszą znać nazwiska tych, którzy próbują im ukraść wolność. Duro ogłosił, że Telegram nigdy nie będzie skanował prywatnych wiadomości. Nazywa działania Unii Europejskiej sztuczkami z republik bananowych. Jak twierdzi, przez 12 lat istnienia Telegrama nie ujawnili ani jednego bajta prywatnej korespondencji i nie zamierzają robić tego teraz. A jeśli chodzi o te pieprzenie Brukseli, że to jest wszystko, aby chronić dzieci, to słuchajcie, nie widzieli gigantycznej siatki zboczeńców, która przez 20 lat skrzywdziła 250 000 angielskich dziewcząt, ale zamierzają chronić dzieciaki skanując WhatsAppy 450 milionów Europejczyków. Cyjnicy, którzy używają skrzywdzonych dzieci jako usprawiedliwienia dla wprowadzania inwigilacji.

Na koniec coś, co musicie wiedzieć. polski wątek całej akcji, bo pod kontrol 1.0 podpisali się polscy europarlamentarzyści, 33 polityków. A oto oni. Przyjrzyjcie się dokładnie. Są tu w zasadzie politycy wszystkich partii poza konfederacjami. Panowie i panie, którzy mieliście reprezentować tam w Europie nasze interesy. Stop inwigilacji obywateli.

A teraz przechodząc już do ostatniego, tym razem pozytywnego newsa. Rzadko na tym kanale mam dobre wiadomości ze świata polskiej zbrojeniówki i to takie na które czekaliśmy chyba wszyscy. Patrzyliśmy w stronę Ukrainy i pytaliśmy kiedy będzie nasza kolej. No to słuchajcie 9 lipca 2026 Sochaczew hala Boryszew SAA. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk i podsekretarz stanu Stanisław Wiątek prezentują linię produkcyjną polskiego drona uderzeniowego Hornet. To formalne przejście z fazy badawczej do produkcji seryjnej. Za projektem stoi spółka Hornet. Polskie Drony. Utworzona w 2026 przez Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych i grupę Boryszew. Państwo plus prywatny kapitał. Model, który realnie działa. To program, który wcześniej mogliście znać pod nazwą Pelargonia. Dziś dostaje drugie życie właśnie pod szyldem Hornet. I to jest, mam wrażenie, kolejny cios dla ekspertów, którzy mówili nam, że jedyne wyjście dla Polski to kupić drona od kolegi z Kijowa i zrobić unię polsko-ukraińską. Ta konstrukcja jest w 100% polska. Zaprojektowana w Polsce, produkowana w Polsce przez polskie ręce.

To teraz specyfikacja, bo tu robi się ciekawie. Hornet ma długość 2,6 m, waga 85 kg, prędkość ponad 200 km/h i najważniejsze zasięg. W wersji podstawowej 400 km, w wersji zaawansowanej od 900 do 1200 km. 1200 km. z naszej granicy z Białorusią to taki Hornet mógłby dolecieć do Petersburga. Z Podlasia sięgamy chyba nawet Moskwy. To już nie jest broń defensywna. To jest broń, która daje nam zwrot strategiczny, bo daje możliwość odpowiadania Putinowi na jego szachedy. To co musicie wiedzieć jako najważniejsze to, że powstają dwie wersje. Hornet.pl AT1, cel latający do treningu naszej obrony przeciwlotniczej, który już jest w produkcji i Hornet AT2 wersja z głowicą bojową w trakcie testów. A te dwa to bezpośrednia odpowiedź na rosyjskiego Szahaeda 136. Coś bardzo podobnego.

I teraz powiem więcej. Do polskiego programu dronizacji armii idzie 26 miliardów złotych. I mamy tu coś równie ważnego, co sama produkcja, bo dron bez zmiany doktryny to po prostu drogi latawiec. Ale tu dzieje się rewolucja. Wreszcie. Jak donosi Rzeczpospolita w każdym batalionie Wojska Polskiego pojawi się kompania dronów. Zadanie: rozpoznanie sił przeciwnika i niszczenie na odległości do kilkudziesięciu kilometrów. Tworzenie tak zwanych stref szarych znanych już z frontu na Ukrainie. Pilotaż odbywa się w pierwszym batalionie piechoty zmotoryzowanej 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Certyfikacja zaplanowana na listopad tego roku. Docelowo kompanie dronów mają być w każdym batalionie zmechanizowanym, zmotoryzowanym i pancernym. W każdym. Długo trzeba było czekać, ale wreszcie widzimy zmiany, o których się tyle mówiło. Podsumuję to słowami: lepiej późno niż wcale.

Świat zwariował, drodzy państwo, a my się trzymajmy. Dobrze, że jesteście i do następnego. A i bym zapomniał, kilka dni mnie teraz nie będzie, bo muszę wreszcie zrobić coś, co powinienem był zrobić już jakiś czas temu. Widzimy się w okolicy środy. Cześć.