Transcription
Hej, hej, hej! Witam was, drodzy widzowie, w kolejnym odcinku Policzonej Szamy. I dziś robimy chili con carne, przepyszną zupkę, gęstą, mocno mięsną. Towar przez wielu wyczekiwany dość długo i w końcu jest! Świetne, różnorodne składniki, przysmażona wołowina. A to wszystko na bazie przepysznego rosołu. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć wam, że jest to jedna z lepszych pozycji na kanale, TOP Policzonej Szamy. To dzisiejsze chili con carne. Optymalna pikantność dla tej bazowej wersji, naprawdę dla każdego. Można sobie oczywiście doostrzyć, kto tylko sobie zechce tego. Naprawdę bardzo fajne meksykańskie klimaty, zaczynajmy!
Składniki przed wami. Jedna z najważniejszych rzeczy, bez wątpienia - mięso. Będzie to mięsna zupa, dosyć gęsta, spora ilość wołowiny. Zmielona na drobnych oczkach. Świeża, dobra wołowina to zaraz towarzysz mielenia się tutaj znajdzie. Niech dostanie też coś dobrego. Rosół. Rosół - bulion, moi drodzy, wiecie już, jak zrobić. 750 ml do 1 l - oczywiście zupa będzie mimo wszystko dosyć gęsta. Cebula - dwie średnie cebule przesmażymy razem z mięsem i czosnkiem na maśle klarowanym. Dwie spore marchewki, około 300-400 g razem. Suszone pomidorki - bardzo ważny dodatek, około 10 sztuk. Pomidory - musi być pomidorowy smak. Ja używam dwóch puszek całych pomidorów pelati, które kroję i dodaję do dania. Ktoś może pomyśleć: "Ale głupota, można kupić po prostu krojone pomidory". Ale to jest zupełnie, naprawdę coś innego. Sos i smak z takich całych pomidorów to już jest wyższy level. Bo musicie też wiedzieć, że zazwyczaj, gdy kupuje się czy passatę, czy krojone już pomidory w puszce, to zazwyczaj są to jakieś odpadki, gorszej jakości pomidory. Warto zwrócić na to uwagę. No i oczywiście czerwona fasola, cała pucha tak samo wleci do zupy. Z przypraw, no to meksykański smak zapewnia nam oczywiście kumin, czyli kmin rzymski, tutaj są dwie duże łyżki. Oregano tak samo dwie duże łyżki, oraz papryczka chili. Ja dodam niewielką ilość ostrej papryczki chili podczas przygotowywania, ponieważ nie robię tej zupy tylko dla siebie. Je ją cała moja rodzina. Dlatego ja właśnie na sam koniec, gdy chcę doognić moją porcję, no to posypuję właśnie płatki papryczki chili już sam na jedną porcję. Jeśli chodzi o dodatek na koniec do naszej zupy, tutaj mamy nachosy, mogą być solone, serowe. Troszeczkę sera cheddar posypanego na górze oraz natka pietruszki. Łapcie teraz wszystkie składniki, które są potrzebne, zapisujcie. Róbcie screenshota, wiecie, co jest potrzebne i zaczynamy.
Grzejemy patelnię - dzisiaj nierdzewka, duża powierzchnia, potrzebuję dużo miejsca, aby obrobić dość sporą ilość mięsa, reszty składników - cebula, czosnek. Także za chwilę wlatuje masło i na gorącą patelnię (masło) można wrzucać mięso. Średnio mocny płomień. Gdy praktycznie będzie z góry całe szare, na dole ładnie przesmażone, dopiero odwracamy i cokolwiek mieszamy. Więc lecimy przygotować sobie cebulę. Cebulę obieramy, kroimy na pół i teraz do korzenia, aby właśnie go nie przeciąć, w kosteczkę. Wleci też za chwilę czosnek do mięsa, więc przyszykujmy od razu. Wcisnę bezpośrednio z praski, więc tylko obiorę z 5 ząbków. O, tylko zobaczcie, tutaj z samej góry gdzieniegdzie jeszcze kawałki surowej wołowiny. Pięknie, o to właśnie chodzi, o takie wytrącanie się smaczków. Dobra, nieco soli, mięsko do smaku, świeżo mielony pieprz i wrzucam cebulę. Niech cebula puści wodę, soki. Słuchajcie kochani, tutaj te wszystkie smaki na dnie patelni najlepiej sobie je właśnie zebrać. A więc już teraz dolewam sobie minimalną ilość bulionu. Pięknie się wszystko rozpuszcza i to jest właśnie nam potrzebne w zupie. To wszystko musi trafić do zupy. To daje nie tylko niesamowity smak, ale również kolor. Czosnek - wszystkie ząbki prosto z praski na patelnię. OK, zostawiamy czosnek na sam koniec. Przy takiej ilości składników jest chroniony, spokojnie, on się nie spali. Zostawmy całość, 1-2 minuty, niech się ładnie przysmaży i jedziemy dalej.
W sumie to można by od razu przyszykować marchewki, czemu nie. Marchewki po prostu obieramy. Jeśli marchewkę macie taką grubą, taką dużą jak ja, no to będziemy kroić na półplasterki. I powiem wam teraz, jaki mam myk na marchewkę do mojej chili con carne. Połowę marchewki kroję mniej więcej w 4 mm. Zobaczcie - 0,5 cm, 4 mm mniej więcej ta grubość. A drugą połowę marchewki kroję w cieńsze kawałki. W taki sposób. Po to właśnie, aby część marchewki w zupie była mięciutka, rozgotowana, aby dała też miękkość, gęstość w całej zupce. To będą przyjemne kawałki, takie do zjedzenia, do chrupnięcia. Nie będą twarde, to na pewno, ale będą bardziej wyczuwalne niż właśnie takie plasterki, które będą miękkie w zupie, dadzą gęstość. Super - i to jest idealny moment, aby dorzucić przyprawy. Oregano. Niech je temperatura lekko zaktywuje, zanim wszystko będziemy mieszać z płynnymi składnikami. Kumin, dodamy jeszcze świeżo mielonego pieprzu. Ja teraz dodam tylko pół łyżeczki chili. Niech już jakiś kik pikantności potrawa ma. Jakby nie było, powinno być ta nutka pikantności delikatna dla każdego wyczuwalna, nawet dla tych, co lubią łagodno. OK i po chwili z przyprawami, ponownie nieco rosołu. Zbieramy to, co się wytrąciło właśnie na nierdzewce. Dlatego polecam używania patelni bez żadnych powłok do dań właśnie tego typu. No i co? Bierzemy gar i tworzymy zupę!
Wszystko to, co do tej pory na patelni stworzyliśmy - ląduje w garze. Nic się nie może zmarnować, więc taki freak jak ja używa jeszcze silikonu, żeby dokładnie wszystko zebrać. Jak tam w ogóle smakowo wygląda sytuacja? Mmm! MMM! Wlewamy resztę rosołu. U mnie to było mniej więcej 750 ml. Warto mieć zanadrzu jeszcze tę szklankę, czyli łącznie mieć tego litra. Marchewka do gara. Suszone pomidorki. Od razu niech wlatują, niech dadzą smak od samego początku. Ładnie się też rozmiękną. Zostały nam takie rzeczy jak pomidory, które za chwilkę wlatują i czerwona fasola. Czerwoną fasolę dodaję około 0,5 h od końca przygotowywania całej zupy, aby kawałki fasoli nie były zbyt miękkie. Więc ona wlatuje na sam koniec. Zostawimy sobie. Sok z pomidorów pelati wlatuje do środka, a same pomidory wyjmuję. Ojejku, jakby takie pomidory można było jeść na co dzień. OK, minimalna ilość wody, wypłukana puszka, super. No i druga pucha pomidorów to samo. Dość mały płomień cały czas, niech ta zupka w delikatny sposób nam tutaj się obrabia, smaki mieszają. No i teraz te pomidory po prostu sobie na małą kosteczkę kroję. Dobra, bo tu widzę, że już się zaczyna sos wylewać, więc wlejemy to, co mamy. I mała kosteczka. No i co, kochani, cały gar właściwie gotowy. Wszystko to, co potrzebne już w środku. Wymieszajmy dokładnie. Też pamiętajcie, zupa będzie naprawdę bardzo gęsta, więc co jakiś czas warto otworzyć garnek i przemieszać wszystko to, co na dnie, aby zbyt mocno nie przywarło. Doprawianie polecam zawsze w drugiej połowie gotowania. Niech na razie wytrącą się te smaki ze wszystkich składników, które mamy do tej pory. Później ewentualna sól, pieprz, większa ilość chili (ostrości), kuminu, oregano - co tylko będziemy chcieli. Można przymknąć pokrywę, minimalny płomień. Niech tutaj nam się ładnie wszystko obrabia. I byczki mamy teraz trochę czasu dla siebie. Ja gotuję taką zupę około 1 h. Wiadomo, że im dłużej, tym lepiej, te smaki lepiej się tam obrabiają, mieszają, ale też nie ma co przesadzić. 1,5-2 h to jest naprawdę maksymalnie, bo wtedy z waszej marchewki nic nie zostanie.
I jak widzieliście, naprawdę prosta sprawa. Przygotowane mięso, cebula z czosnkiem. To wszystko zebrane na patelni, wrzucone do gara, wymieszane z resztą składników. Czeka na nas tylko jeden składnik, tak jak powiedziałem, czerwona fasolka. Wrzucona pod sam koniec. Trzymajcie zupę pod przykryciem, minimalny płomień. Niech to wszystko w tym wewnętrznym obiegu się tam zamyka, aby nie zredukować zbyt mocno całości. Tak jak wspominałem, możemy sobie tam co 20-25 minut podejść, wymieszać wszystko, sprawdzić, czy czegoś nie brakuje. Dodajemy soli, doprawiamy, mniej więcej dopiero po 31 minucie, kiedy te smaki są wymieszane i wiecie, czy na pewno czegoś wam brakuje. Także mamy chwilę wolnego czasu, możemy przygotować nachosy, utrzeć cheddar, przygotować natkę pietruszki. Widzimy się już za niedługo, gdy będę wrzucać fasolkę.
OK, słuchajcie, ja mniej więcej po 50 minutach szykowania, gotowania, jak widzicie, takiego spokojnego, doprawiałem w międzyczasie, mieszałem ze dwa razy. Bardzo fajnie to wygląda. No i smakowo, to powiem wam tylko tak - ooo - Meksyk! Śmiało mogę stwierdzić, jeden z lepszych przepisów na tym kanale. Best of Policzona Szama to właśnie dzisiejsza zupa chili con carne. Całą zawartość, razem z tymi płynami, wylatuje do środka. Nie ma nic. Trzeba dlatego dobrze wymieszać, aby wszystko trafiło do środka. Tu są części fasolki, nie są to żadne śmieci, nie obawiajcie się. OK, fasolka w zupie. Jeśli ktoś lubi większą jej ilość, no to można dodać dwie puchy. I właśnie redukcją możemy bawić się w uzyskaniu odpowiedniej gęstości. Gdy macie zbyt rzadką zupę, no to wtedy nie przykrywamy, redukujemy całość. Jeśli jest już odpowiednia gęstość, możemy dalej pod przykryciem. Widzimy się na sam koniec!
Ojejku! Zobaczcie! Czas minął gotowania, szykowania. AAA! Dobra, zdejmujemy z ognia, dodawać dodatki i zajadać! I nasza zupa chili con carne trafia do pierwszej miski. Do niej porcja nachosów wedle uznania, nieco sera cheddar oraz natka pietruszki. Całą zupę możemy wagowo podzielić na 4-5-6 porcji. Po ostygnięciu zamykamy w pojemniku, możemy schować do lodówki, a nawet do zamrażarki na kolejne dni. No i kochani, w końcu nadszedł moment. Można próbować, co przepysznego dzisiaj nam wyszło! O tak! Ooo! Ooo, ile smaków, moi drodzy! Ojejku, każda łyżka, naprawdę na bogato, warto było czekać. Pikantność, którą uzyskałem, jest naprawdę dla każdego. Dlatego spokojnie każdy członek rodziny, wszyscy z gości mogą próbować. Kto po prostu będzie chciał więcej, doda sobie chili - płatki chili. Nie ma żadnego problemu. Wiecie, co jest najpiękniejsze, jeśli nie zjecie wszystkiego od razu? Na drugi dzień, na trzeci dzień takie dania są jeszcze lepsze w smaku. Przechodzą wszystko, wszystko przechodzi smakami w lodówce. Odgrzewacie tylko swoją porcję na drugi dzień i jeszcze bardziej można cieszyć się smakiem. Kochani, bo ja za chwilę znowu zjem cały talerz przed wami. Nie chcę tego robić, więc łapa w górę, komu się podobało. Piszcie komentarze, kto zrobił i jak smakowało. Widzimy się w kolejnym odcinku, do zobaczenia, cześć!