Transcription
Dziś o tym niebezpiecznym powikłaniu stosowania dużych dawek witaminy D. I miażdżyca tętnic to najmniejszy problem, bo mega dawki tej witaminy uszkadzają nerki i powodują arytmię.
Suplementacja witaminy D jest bardzo ważna, zwłaszcza teraz jesienią, zimą. Ale jak mądrze suplementować, żeby nie zrobić sobie krzywdy? I co najważniejsze, przy jakich dawkach dochodzi do tych groźnych powikłań? Dlatego w tym filmie dowiesz się, jak mądrze suplementować witaminę D, aby zapobiec tym powikłaniom u dzieci i dorosłych. Czy przyjmować witaminę D razem z witaminą K2? Jaki powinien być optymalny poziom witaminy D we krwi? Tu zaznaczymy, że zdecydowanie większy niż ten, który zaleca mainstream. A na końcu wyjaśnimy tobie, skąd się w ogóle wzięła ta fobia na witaminę D3.
Są już dostępne nasze najnowsze książki. Znajdziesz je na stronie braciarodzen.pl. Zdrowie zaczyna się od wiedzy. Ale zacznijmy ten film tradycyjnie już od pięciu ciekawostek. Pierwsza z nich to taka, jak powstaje witamina D. I tego jeszcze nie mówiliśmy u nas na kanale. Wyobraźcie sobie, że wystarczy 15 do 30 minut, by skóra wytworzyła nawet do 20 000 jednostek witaminy D dziennie. Żaden suplement tego nie jest w stanie przebić.
To ja tylko dodam, że te 30 minut to nie w samochodzie, nie w biurze, nie w domu, nie w piwnicy, tylko musi być na słońcu, bez filtrów na skórze. A to coś, jak się okazuje, niestety większość osób w tym świecie nie jest w stanie tego zrobić. I dlatego tak ważna jest suplementacja, bo witamina D jest bardzo ważna. Jest tak ważna, że nazywamy ją hormonem steroidowym właściwie, który twoje ciało produkuje samo.
Tak jak testosteron czy chociażby kortyzol. No i najważniejsze funkcje witaminy D, no to nie da się ukryć, że reguluje setki genów. Czyli jeżeli jej nie ma, no to pewne transkrypcje genu, czyli na przykład tworzenie białka, które jest zakodowane na danym genie, nie ma miejsca albo jest upośledzone. Czyli, mówiąc obrazowo, enzymy, aminokwasy, różnego rodzaju szlaki biochemiczne są upośledzone, jeżeli nie ma witaminy D. Wielokrotnie mówimy o witaminie D w kontekście odchudzania i zdrowia metabolicznego. I to prawda. Nie ma zdrowia metabolicznego bez witaminy D, a zbyt wielu naszych pacjentów ma ten poziom witaminy D nawet poniżej 10 ng/ml. A w dalszej części filmu odpowiemy, jaki jest optymalny poziom witaminy D we krwi. Ale tu jeszcze dodam przed tym, że niestety, bardzo to jest niebezpieczne, że mainstream zaczął jednym głosem straszyć witaminą D i wielokrotnie słyszę od pacjentów, że mają poziom 40, a ktoś się już boi zwiększać tego poziomu. Słyszałem, że nawet poziom 30 uznawany jest za prawidłowy, a jak się okaże w dalszej części filmu, no to jest pierwsza, pierwszy krok do naprawdę dużych problemów metabolicznych. Kolejną ważną rolą jest to i myślę, że to jest kluczowe, że odpowiedni poziom witaminy D stabilizuje nastrój, wpływa na funkcjonowanie mózgu. Pamiętam takiego pacjenta z depresją, który właściwie jedyne co musiał zrobić, to przyjmować odpowiedniej dawki witaminy D i jego nastrój diametralnie się poprawił. Bo nieprzypadkowo receptory witaminy D szczególnie koncentrują się w mózgu. Przecież to się klei i jest to logiczne, że bez tej witaminy D twój mózg i funkcje poznawcze są na niewłaściwym poziomie. I stabilizacja poziomu wapnia, fosforu jest oczywista, ale przejdźmy do czegoś ważniejszego. To jest zmniejszanie ryzyka chorób autoimmunologicznych. Mnóstwo pacjentów, którzy z chorobami skóry, atopowe zapalenie skóry czy na przykład łuszczycowe zapalenie skóry, po suplementacji witaminy D, naprawdę znaczna poprawa. To powinno być podstawowy element leczenia we wszelkich chorobach autoimmunologicznych. Już nie mówiąc oczywiście o jedzeniu niskowęglowodanowym.
Wiecie już w takim razie, jak ważna jest witamina D i co powoduje lub czego nie powoduje, jeżeli jej nie ma? Przejdźmy więc do ciekawostki numer dwa i odpowiedzmy na bardzo ważne pytanie. Skąd wzięła się fobia na temat witaminy D i jej szkodliwości? I tutaj chciałbym przytoczyć pewne, pewne badanie, pewien artykuł z 1967 roku, który właśnie pojawia się na ekranie, zatytułowany "Związek między hiperkalcemią wieku dziecięcego a witaminą D. Implikacje dla zdrowia publicznego w Ameryce Północnej."
To ja skomentuję tylko, że uważam, że cała ta historia, o której za chwilę powiemy, ma wpływ na myślenie i postrzeganie toksyczności witaminy D w czasach obecnych. To jest trochę tak, jak cała ta hipoteza cholesterolowa z lat 70. ma konotację dzisiaj, czyli wielu lekarzy myśli, dietetyków tym bardziej, że ten cholesterol, który spożywamy, on się przekłada na chorobę sercowo-naczyniowe. No, zostało im to z historii, mimo tego, że już badania tego nie potwierdzają. Co mówi ten artykuł? W Europie lat 40. i 50. zaczęto dodawać witaminy D do wielu produktów, takich jak mleko, masło czy pieczywo. Część niemowląt w tamtych czasach, jak się później okazało, o czym w dalszej części filmu, miała wrodzoną wadę metabolizmu witaminy D, a konkretnie mutację CYP24A1. Zapamiętajcie tą nazwę. Rozwijała się u nich hiperkalcemia, ale nie z powodu witaminy D, tylko z powodu tej mutacji. W efekcie cała lawina ruszyła. Pojawiły się doniesienia, artykuły i wytyczne oficjalnych instytucji zabraniające wręcz nadużywania witaminy D. Lekarze zostali przestraszeni i witamina D na całe pokolenia, na całe pokolenie straciła swoją magiczną moc. Do prawda, mimo tego, że odwoływano później, to pokazywano, że to jest wyjątkowa sytuacja, że nie zinterpretowano to, ale fakt jest taki, że to zostaje. Po prostu to zostaje. To jest trochę tak, jak z plotką, jak rzuci ktoś takiego szczura medialnego, wszyscy o tym mówią, a później, jak już nawet ktoś wycofa te słowa, to już mało kto się tym interesuje, bo to nie jest takie medialne, nie jest takie popularne. No, pozostaje to w mózgach. Wobec tego ta metaanaliza o tytule "Mutacje w genie CYP24A1 i idiopatyczna hiperkalcemia niemowląt" przeanalizowała to i autorzy, no, wysnuli następujące wnioski: Dzieci zatrute w cudzysłowiu oczywiście witaminą D w latach 40. i 50. miały wrodzoną mutację. Ta mutacja uniemożliwiała rozkład aktywnej formy witaminy D, co prowadziło do hiperkalcemii przy normalnych dawkach, a nie z powodu nadmiaru witaminy D w populacji. Wniosek badaczy jest następujący: Historyczne epidemie rzekomej toksyczności witaminy D wynikały z nierozpoznanej choroby genetycznej, a nie z suplementacji. I teraz zobaczcie, no, choroby genetyczne w społeczeństwie się zdarzają. Ale my jako przedstawiciele, my jako lekarze, a tym bardziej instytucje, powinny dawać wytyczne dotyczące większości populacji. Czyli nie można z całym z całą pewnością i odpowiedzialnością to mówię, tworzyć wytycznych na podstawie jakiejś drobnej części chorób genetycznych, ponieważ ja rozumiem, tak, te osoby powinny wejść w jakiś program wykrywania tych chorób genetycznych, ale nie można przestać rekomendować witaminy D w prawidłowych dawkach tylko dlatego, że w populacji jakiś ułamek procenta może zachorować na chorobę genetyczną.
To prawda. Zwłaszcza, że na dowód mam też swoje wyniki z 2023 roku. Pamiętam ten czas, że zapomniałem suplementować witaminy D dokładnie na trzy, cztery miesiące i sprawdziłem sobie i okazało się, przeraziło mnie to, bo wcześniej brałem 20 000 dziennie i zrobiłem tylko przerwę na trzy miesiące w okresie, no, jesiennym, czyli wtedy, kiedy ona się zużywa bardzo, kiedy jest bardzo niezbędna i jeżeli nie suplementujemy, to naprawdę mamy duży problem. I u mnie wynik wyniósł dokładnie, zobaczcie, 39,8. To dobrze czy źle? 7 lat temu dla mnie byłoby dobrze, a dzisiaj jest to zdecydowanie niedobór. Dokładnie. Powiemy, jaki jest ten optymalny poziom za chwilę.
Ciekawostka trzecia. Ile musi być tej witaminy D? Ile musimy brać, żeby doszło faktycznie do powikłań? No i trzeba powiedzieć sobie jasno, tak, powikłania się zdarzają. Tak, żeby do nich doszło, naprawdę trzeba się postarać albo ktoś musi się postarać, żeby te powikłania miały faktyczne miejsce, ponieważ objawy zatrucia pojawiają się przy dawkach mniej więcej między 50 000 a 100 000 dziennie przez wiele tygodni lub nawet miesięcy, lub gdy preparat zawiera błąd produkcyjny, co też się zdarzało, czyli na przykład zamiast 2000 jednostek masz 200 000 jednostek. No i masz tu babo placek, wtedy mogą pojawić się problemy. Więc realnie, nasza społeczność niezależnie myśląca, jest to praktycznie niemożliwe. I uważam, że to jest bardzo groźny przekaz, że mówi się tylko o toksycznych dawkach, o różnego rodzaju przypadkach ktoś mówi, ale nie daje kontekstu. Nie mówi, że to jest choroba, osoba z mutacją, nie mówi, że to jest osoba, która w sposób nieracjonalny suplementowała tą witaminę D. I to przekłada się niestety na postępowanie i ostrożność wielu osób, które zalecają na przykład przy głębokim niedoborze, delikatnie i przy otyłości, bardzo niskie dawki. Ja wielokrotnie u swoich pacjentów stosowałem dawki 30 000 przez wiele miesięcy, bo mieli wysoki niedobór, mieli insulinooporność, to było niezbędne. Dzięki temu leczyli wiele, wiele chorób i regulowali te poziomy. I zastraszanie takimi dawkami, uważam, jest nieodpowiedzialne. Nieodpowiedzialne. Jesteśmy lekarzami i marzy nam się, aby każda osoba chora na insulinooporność, cukrzycę typu drugiego i choroby współistniejące, takie jak nadciśnienie tętnicze, stłuszczenie wątroby czy zespół policystycznych jajników, posiadała wiedzę, która pozwoli jej wycofać te choroby przewlekłe. Problem polega na tym, że skorumpowany, trzeba tak powiedzieć, system daje nieaktualną wiedzę w postaci szkodliwych wytycznych. Bierzcie zdrowie w swoje ręce, zdobywajcie aktualną wiedzę. Taka wiedza jest też w naszej książce "Jak pozbyć się insulinooporności i wycofać cukrzycę typu drugiego". Przede wszystkim to wiedza niezależna. Bierzcie zdrowie w swoje ręce. Strona www.braciarodzen.pl.
Więc zapraszamy was teraz do ciekawostki czwartej. A ona jest w Grecji. Byłeś w Grecji? Byłem w Grecji. Co tam jadłeś? Słońce, dużo brudu, nieposprzątany kraj, chaos. To mi się kojarzy. Tak, taka kultura. Prawda? Też byłem, widziałem to, ale rozmawiałem też z lokalnymi i to wynika jasno z ich historii i z podejścia do życia, bo tutaj trzeba w tej ciekawostce wspomnieć o greckim lekarzu, który można powiedzieć, obnażył błąd systemowy dotyczący witaminy, ponieważ Dimitrios Papadimitriou, grecki endokrynolog dziecięcy, opublikował w 2017 roku słynny artykuł "The Big Vitamin D Mistake", czyli "Wielka pomyłka z witaminą D". Udowodnił w nim, że oficjalne zalecenia są oparte na błędzie statystycznym. By 97,5% populacji osiągnęło minimalny poziom 20 ng/ml, potrzeba 8800 jednostek dziennie. Zalecenia są zaniżone, więc praktycznie dziesięciokrotnie. No to prawda. Ciekawe, czy wielu go wtedy słuchało i czy leciał na paskach w telewizjach informacyjnych w takim, nie wiem, Medonecie czy WP Zdrowie. Wątpię. Wobec tego, wobec tego, co my zawsze rekomendujemy naszym pacjentom, to rzeczywiście przychylamy się do tego lekarza i zaczynamy suplementację. Rekomendujemy dawki początkowe, takie jak tutaj widzicie, czyli 2000 jednostek dla dzieci poniżej pierwszego roku życia, 4000 dla dzieci i młodzieży w wieku 1 do 18 lat, 10 000 dla osób dorosłych powyżej 18 roku życia. Ale to ja bym dodał, że to nie wlicza otyłości. Ja bardzo często daję razy trzy u osób z insulinoopornością przez parę miesięcy, żeby osiągnęły dawkę, poziom optymalny. Następnie suplementację należy prowadzić przez około 3 miesiące albo do momentu osiągnięcia poziomu odpowiedniego poziomu w zakresie między, no, 60 a 90 tak naprawdę, a następnie kontynuować przyjmowanie dawki podtrzymującej.
No to tutaj już przeszliśmy do tej ciekawostki piątej, bo ciekawostka piąta jest taka, że optymalny poziom powinien wynosić właśnie między 60 a 90 ng/ml. Czyli, ale to ja tylko to powiem, że ty, bo raz mówimy 80. Ja osobiście, ja osobiście wybieram jeszcze węższy zakres między 80 a 90. I tak mówię swoim pacjentom, tak jak próbuję to u siebie, próbuję tak utrzymać, bo takie są moje obserwacje, że z tym poziomem najszybciej, najłatwiej wyjść z insulinooporności i później utrzymać zdrowie metaboliczne. Zdecydowanie tak. Zobacz, jakie masz na twój, twój wynik badań, jakie są normy, bo przestrzegamy, nie sugerujcie się normami laboratoryjnymi. Ty powiedziałeś, że masz, miałeś badanie 39. 2023 rok, to od 0 do 20 to jest deficyt, czyli masz optymalny, miałeś. I patrz, 20 do 30 jest suboptymalne. Czyli to jest też takie, niektórzy uważają, że to jest norma, optymalne 30, 50. Czyli 30, ktoś powie, że to jest optymalne. Tymczasem uważajcie, komórki odpornościowe mają maksimum receptorów aktywowane powyżej między 40 a 50 ng/ml. Powyżej 40, 50, czyli nie ma maksimum działania układu odpornościowego, jeżeli osiągniesz wartości witaminy D we krwi do 50. Dopiero powyżej 50 zaczynają dziać się fajne rzeczy. Komórki trzustki najlepiej funkcjonują przy powyżej 50. Maleje ryzyko chorób autoimmunologicznych powyżej 50. Stabilizuje się gospodarka glukozy, czyli my chcemy, żeby twój organizm był w dobrej formie, a nie takiej tylko suboptymalnej. Wobec tego pamiętajcie, między 60 a 90 badajcie poziom witaminy D i uzupełniajcie prawidłowymi dawkami witaminy D.
No to kolejna ciekawostka, takie pytanie bym powiedział, czy potrzebna jest witamina K2 przy takich dawkach, które my rekomendujemy? I oczywiście, ja mam takie podejście, że jak już kupujesz suplement czysty, to niech tam będzie witamina K2. Ona jest oczywiście potrzebna, ale ja bym chciał też zaznaczyć, że osoby zdrowe, osoby ze zdrowymi jelitami i prawidłowo się odżywiające, nie zabraknie im witaminy K2. I też my nie mówimy o dawkach 300 000, to jest dawka 10, 20, maksymalnie 30 000. Rzadko 30 000. Okej, więc znajdziemy bardzo dużo witaminy K2 w serach długo dojrzewających, takich jak gouda, edam czy ementaler i to jest bardzo ważne. Na pewno żółtka jaj od kur z wolnego wybiegu, masło od krów karmionych trawą, a także ciemne mięso i podroby. Te produkty zawierają formę MK4, która działa szybko, choć krócej niż MK7. I teraz uwaga, uwaga, uwaga. K2 praktycznie nie występuje w roślinach, dlatego w diecie współczesnej, ubogiej w fermentowane jedzenie, łatwo o jej niedobór. Czyli tak, zdecydowanie, jeżeli nie jesz tych produktów, musisz dostarczyć witaminy K2 z suplementem. Jeżeli odżywiasz się prawidłowo, nie jest to aż tak konieczne.
Jak na studiach analizowaliśmy dietę planetarną, no krytycznie oczywiście, to okazało się, że ona jest bardzo niedoborowa. Już nie tylko witaminę D tam nie pokrywa zapotrzebowania w 60%, ale na przykład takie niezbędne elementy jak żelazo hemowe, czy selen, czy inne witaminy i minerały. I to jest dieta, która jest oparta głównie o rośliny. Niebezpieczna tendencja. Powinniśmy się bać wszelkich diet, które ograniczają mięso, ryby i roślinne źródła białka. Także wiecie już wszystko o witaminie D. Suplementujcie, odżywiajcie się prawidłowo, żeby tę witaminę D razem z K2 dostarczyć do organizmu. W poprawie zwierzęta źródła białka, czyli takie diety, które ograniczają zwierzęce źródła białka są B. B. B. To B. Co mówi? B. B. Baran. Dobrze, Rafał. Brawo. Dziś o tych trzech nabiałowych produktach, które blokują odchudzanie, mimo że uważane są za zdrowe. W tym filmie wyjaśnimy tobie, czy nabiał uzależnia, czy osoby z chorobami tarczycy, takimi jak Hashimoto, mogą jeść nabiał i ile? Który nabiał ma najwięcej węglowodanów, a który najmniej?