📱

Get Our Mobile App

Take your business learning on the go!

Download on the App StoreGet it on Google Play

Stanislav Grof * Samopoznanie i wymiary świadomości

Bargonia3317:17

Transcription

Witam w naszej analizie źródeł. Dzisiaj bierzemy na warsztat, myślę, bardzo ciekawy materiał. To wykład Stanisława Grofa z 1987 roku. Tytuł: Przygoda samopoznania. No właśnie. Grof. Dla tych, którzy może mniej kojarzą, to jest postać absolutnie no kluczowa, jeśli chodzi o badania nad odmiennymi stanami świadomości. jeden z twórców psychologii transpersonalnej, no i tej metody oddychania holotropowego. Człowiek, który, no cóż, rzucił wyzwanie takim bardzo tradycyjnym poglądom na psychikę.

Jaki jest nasz cel dzisiaj? Chcemy wyciągnąć z tego, no, gęstego wykładu to, co najważniejsze. Jak Grof widział psychikę, co uważał za źródło naszych, powiedzmy, problemów emocjonalnych i jaki potencjał widział w tych stanach, które no wykraczają poza codzienność. Dobrze, to może zacznijmy.

Grof zaczyna dość mocno. Krytykuje tradycyjną psychiatrię, psychologię za to, że ograniczają się, no właściwie tylko do biografii tego, co po narodzinach. Pamiętamy Freuda, tak? Dziecko jako tabula raza, a Grof mówi: "Hola, hola, to tylko wierzchołek góry lodowej".

Zdecydowanie tak. Jego wieloletnie badania, najpierw wiesz z użyciem substancji psychodelicznych, a później z oddechem holotropowym, no pokazały obraz o wiele bardziej złożony, bo poza tym znanym poziomem biograficznym, wspomnienia z dzieciństwa, relacje z rodzicami, no te wszystkie rzeczy, Grof wyróżnił dwa takie kluczowe, głębsze wymiary psychiki.

Okej. Pierwszy z nich to poziom okołoporodowy, perinatalny.

Tak. Już sama nazwa brzmi intensywnie.

I takie dokładnie są te doświadczenia. Niezwykle intensywne. Grof opisywał jak ludzie w odmiennych stanach potrafili no dosłownie przeżyć na nowo własne narodziny. Często z niesamowitą ilością szczegółów fizycznych odczuć. To samo w sobie było wiesz rewolucyjne. Podważało te tezę, że noworodki nic nie pamiętają, bo mózg niedojrzały, mielinizacja i tak dalej. Ale co jeszcze ciekawsze, te doświadczenia z narodzin, one się nierozerwalnie splatały z tematem śmierci i odrodzenia.

Śmierci narodziny w jednym. Jak to możliwe?

W procesie narodzin. Dokładnie. Grof uwierzał, że ta konfrontacja właśnie z tą warstwą psychiki, to przeżycie takiej symbolicznej śmierci ego, a potem odrodzenia bardzo często prowadziło do no spontanicznego otwarcia na wymiar duchowy. I co ciekawe działo się to nawet u osób, które były wcześniej, no nie wiem, sceptykami, ateistami. Pojawiało się coś, co Jung nazwał doświadczeniem numotycznym. takie poczucie kontaktu z czymś świętym, transcendentnym. Grof też mocno to odróżniał, tę osobistą duchowość od takiej zinstytucjonalizowanej religii. Trochę jak Jung, który sugerował, że religia czasem wręcz chroni przed bezpośrednim doświadczeniem boskości.

To jest bardzo interesujące. A ten drugi wymiar, ten jeszcze głębszy, który Grof odkrył?

To wymiar transpersonalny. Tutaj mówimy o doświadczeniach, które no wydają się wykraczać poza granicę naszego ja, poza ego, poza ciało, nawet poza ograniczenia czasu i przestrzeni, jakie znamy, no z codziennego życia. Grof próbował to jakoś uporządkować, podzielił te doświadczenia na trzy takie główne kategorie.

Trzy kategorie transpersonalne. Brzmi fascynująco. Jaka jest pierwsza?

Pierwsza to jest transcendencja przestrzeni. Chodzi o stany, w których poczucie tożsowości jakby się rozszerza, wykracza poza ciało. Ktoś może czuć jedność z innymi ludźmi, z grupą, z całą ludzkością albo z zwierzętami, z przyrodą, nawet całym kosmosem. Ale co ważne, Grof twierdził, że to nie są tylko, wiesz, subiektywne fantazje.

Czekaj, czekaj, nie tylko subiektywne. Czyli sugerował, że to coś realnego?

Tak. Twierdził, że ludzie w tych stanach często uzyskiwali dostęp do nowych informacji, konkretnych informacji o świecie, takich, których no nie mogli znać wcześniej, a które można było potem jakoś zweryfikować. A to już wiesz, podważa fundamentalne założenie empiryzmu, że cała nasza wiedza musi pochodzić ze zmysłów, jakbyś świadomość mogła działać inaczej.

No to rzeczywiście stawia wiele rzeczy na głowie dostęp do wiedzy poza zmysłami. Niesamowite. A druga kategoria transpersonalna?

Druga to transcendencja czasu. Tutaj wchodzimy w doświadczenie wydarzeń z przeszłości, ale nie tylko naszej osobistej. To mogą być na przykład żywe sceny historyczne, jakieś wspomnienia przodków, a nawet, co ciekawe doświadczenia z linii ewolucyjnej. poczucie bycia zwierzęciem. I tu Grof włączał też te doświadczenia, które ludzie opisywali jako wspomnienia z poprzednich wcieleń.

Poprzednie wcielenia jako materiał terapeutyczny. To to brzmi naprawdę rewolucyjnie w kontekście zachodniej psychologii. Jaka jest trzecia kategoria?

Trzecia kategoria obejmuje doświadczenia, które wychodzą poza to, co nasza kultura uznaje za, powiedzmy, obiektywną rzeczywistość, czyli spotkania z postaciami mitycznymi, z archetypami, bóstwa, demony z różnych kultur, duchowi przewodnicy, podróże do mitycznych krain. To jest ten obszar, który Jung nazywał nieświadomością zbiorową. I według Grofa takie doświadczenia sugerują coś naprawdę zdumiewającego, że psychika pojedynczego człowieka ma potencjalnie dostęp do wymiarów, które są no tożsame z całością istnienia. On tu przywoływał tę wedyjską koncepcję tat tvam asi. Ty jesteś tym, gdzie ta indywidualna dusza Atman jest tożsama z kosmiczną świadomością Brahmanem.

To wszystko jakby kwestionuje to założenie, że w umyśle nie ma nic czego wcześniej nie było w zmysłach. Skoro ta nasza wewnętrzna mapa jest tak, no tak rozległa, mamy biografię, mamy narodziny, śmierć, wymiar transpersonalny, jedność z kosmosem, archetypy, to jak to się ma do naszych no bardziej przyziemnych problemów, lęków, depresji, fobii, różnych dolegliwości psychosomatycznych. Czy ich korzenie też sięgają tak głęboko według Grofa?

Zdecydowanie tak. Grof argumentował, że większość, jeśli nie wszystkie problemy emocjonalne i psychosomatyczne mają taką strukturę wielowarstwową, trochę jak cebula. No na wierzchu są oczywiście te powiązania z biografią, z dzieciństwem to jasne, ale pod tym często kryją się głębsze warstwy związane właśnie z nierozwiązaną traumą narodzin. To ten poziom perynatalny. A jeszcze głębiej mogą leżeć jakieś echa z pozomu transpersonalnego. Na przykład no rezonans z tymi doświadczeniami z poprzednich wcieleń albo wpływ jakichś potężnych archetypów.

To by tłumaczyło, dlaczego czasem terapie, które skupiają się tylko na rozmowie, na analizie biografii, no zawodzą nawet po latach pracy.

Pacjent może intelektualnie rozumieć problem, ale objawy wcale nie znikają. Pamiętam, że Grof opowiadał taką zabawną anegdotę o swoim psychoanalityku.

Tak, tak, to świetna ilustracja. Opowiadał, że ten analityk notorycznie zasypiał podczas sesji, a kiedy Grof go w końcu o to zapytał, ten odpowiedział, że ma taki szósty zmysł, który pozwala mu spać tylko wtedy, gdy materiał, który wnosi pacjent jest nieistotny.

I Grof to skomentował z taką ironią, że definicja tego, co istotne, zależy całkowicie od szkoły teoretycznej terapeuty, prawda? Dla freudysty istotne będzie edyp, dla adlerowca kompleks niższości. Skupiając się tylko na jednym poziomie, można po prostu przegapić kluczowe treści z tych głębszych warstw.

No dobrze, czyli jeśli ta tradycyjna psychoterapia oparta głównie na rozmowie może nie sięgać wystarczająco głęboko, to co proponował Grof? Jaka jest alternatywa? Jak tam dotrzeć?

Grof wskazywał na metody, które no aktywują te głębsze poziomy psychiki, celowo indukują odmienne stany świadomości. Historycznie, jak już mówiłyśmy, były to substancje psychodeliczne, ale później razem z żoną Krystiną opracowali metodę, która nie wymaga żadnych substancji. Oddychanie holotropowe wykorzystuje przyspieszony oddech, sugestywną muzykę, ale kluczowe w tym podejściu nie jest sama technika, tylko coś innego. Fundamentalne zaufanie do czegoś, co Grof nazywał wewnętrzną mądrością uzdrawiającą.

Wewnętrzna mądrość uzdrawiająca. Co to dokładnie znaczy w praktyce dla terapeuty?

To oznacza no kompletną zmianę roli terapeuty. On nie jest już ekspertem, który diagnozuje, interpretuje, narzuca kierunek terapii. Staje się raczej takim wspierającym świadkiem, kimś w rodzaju, nie wiem, akuszerki dla procesu, który sam wyłania się z nieświadomości pacjenta. Zakłada się, że psychika sama wie najlepiej jaki materiał jest w danym momencie najważniejszy do przepracowania i w jakiej kolejności. Te stany działają trochę jak taki wewnętrzny radar. odnajdują te treści, które mają największy ładunek emocjonalny i jakby wypychają je na powierzchnię po to, żeby mogły zostać przeżyte, zrozumiane, no i w końcu zintegrowane.

To fascynujące odwrócenie perspektywy, nie tyle leczenie objawów z zewnątrz, co stwarzanie warunków, bezpiecznej przestrzeni, żeby psychika mogła sama zainicjować proces zdrowienia, czerpiąc z tych głębszych, no, pokładów doświadczenia.

Dokładnie tak. To podejście przypomina bardziej no duchową praktykę niż interwencję medyczną. Uzdrowienie staje się prawie takim efektem ubocznym, efektem ubocznym głębszego samopoznania i integracji trudnych, często ukrytych doświadczeń. To bardzo rezonuje z ideami Junga, prawda, o tej potrzebie dialogu między ego a jaźnią, tym Self. Grof był przekonany, że prawdziwe trwałe uzdrowienie przychodzi właśnie stamtąd, z tych głębokich pokładów psychiki, z mądrości, która wykracza poza intelekt, poza teorię. Czasem, jak zauważał w tej metodzie zdarza się, że objawy ustępują chociaż nikt do końca nie wie dlaczego. Co jest przeciwieństwem tej sytuacji w klasycznej psychoanalizie, gdzie często pacjent świetnie rozumie problem, ale objawy jakoś nie chcą zniknąć.

Mówiliśmy o tym poziomie perynatalnym związanym z narodzinami. Wspominałaś, że Grof próbował jakoś usystematyzować te doświadczenia w wykładzie podobno używał slajdów, żeby to pokazać. Mówił o macierzach perinatalnych. Czy mogłabyś przybliżyć o co tu chodzi?

Tak. Grof zauważył, że te doświadczenia związane z ponownym przeżywaniem narodzin układają się w takie cztery bardzo charakterystyczne wzorce. nazwał je podstawowymi macierzami perynatalnymi w skrócie BPM. I co ważne, te wzorce odzwierciedlają biologiczne etapy porodu, ale jednocześnie są nasycone niezwykle bogatą symboliką archetypową i wiążą się z ekstremalnie intensywnymi przeżyciami, emocjami, wrażeniami fizycznymi.

Cztery wzorce, cztery etapy. Jak one wyglądają?

Pierwsza macierz BPM I. Ona odpowiada stanowi płodu w łonie matki jeszcze przed rozpoczęciem porodu. Jeśli ciąża była powiedzmy dobra, bezproblemowa, to może być doświadczenie takiej oceanicznej błogości, poczucia jedności, bezpieczeństwa, raj po prostu. Ale jeśli w życiu płodowym były jakieś problemy, toksyny, stres matki, zagrożenie aborcją, to ten stan może być zabarwiony lękiem, poczuciem zatrucia, zagrożenia. Pojawiają się obrazy skażonego środowiska, czasem demoniczne istoty.

Druga macierz BPM II. Ona wiąże się z pierwszą fazą porodu. Skurcze macicy już są, ale szyjka jest jeszcze zamknięta, nie ma wyjścia. To jest doświadczenie ogromnego ciśnienia, uwięzienia, poczucie absolutnej beznadziei, sytuacji bez wyjścia. Symbolicznie to może być przeżywane jako piekło. Bycie ofiarą jakiś wszechniających, niszczących sił. Archetypowo często pojawiają się obrazy bycia połykanym, wciąganym w wir, złapanym w sieć pająka.

Brzmi to niezwykle mrocznie, klaustrofobicznie wręcz.

Takie są te doświadczenia, bardzo intensywne. Trzecia macierz BPM III, ona odzwierciedla drugą fazę porodu, czyli to przeciskanie się przez kanał rodny. To jest doświadczenie takiej tytanicznej walki na śmierć i życie, pełne agresji, bólu, duszenia się. I co bardzo charakterystyczne, co Grof podkreślał, pojawia się tu często intensywna energia seksualna. Nierzadko o takim zabarwieniu sadochistycznym. On to tłumaczył fizjologią, że ekstremalne cierpienie, zwłaszcza duszenie, może przekształcać się w pobudzenie. W tej fazie pojawiają się też elementy skatologiczne, kontakt z krwią, śluzem, kałem oraz potężne uniwersalne tematy śmierci i odrodzenia. Symbolika ukrzyżowania, umierające i zmartwychwstające bóstwa, sceny bitew, ofiary.

I wreszcie czwarta macierz BPM IV, finał porodu, samo narodzenie. To jest kulminacja tej walki, często przeżywana jako totalna anihilacja, śmierć ego, ale zaraz potem następuje wyzwolenie, eksplozja światła, uczucie niewyobrażalnej ulgi ekstazy, duchowego odrodzenia, głębokiego połączenia z boskością. Symbolicznie mogą pojawić się tęcze, pawie, rajskie ogrody, świetliste istoty. Oczywiście, jak Grof zaznaczał, ten moment też może być zakłócony przez nowe traumy związane na przykład z interwencjami medycznymi tuż po porodzie.

Te opisy, nawet tak w skrócie, są niesamowicie plastyczne. Pokazują jak fundamentalnym, wielowymiarowym doświadczeniem mogą być narodziny i potencjalnie kształtującym całe późniejsze życie. Nie tylko jako wydarzenie biologiczne, ale jako głęboki dramat psychologiczny i duchowy. To była naprawdę niesamowita podróż przez tę rozszerzoną mapę ludzkiej psychiki według Grofa. od tej znanej nam biografii przez ten intensywny dramat narodzin i śmierci na poziomie perynatalnym aż po te transpersonalne wymiary jedności z kosmosem i spotkania z archetypami. Zobaczyliśmy jak te głębsze poziomy mogą być nie tylko źródłem trudności, ale też paradoksalnie kluczem do głębokiego uzdrowienia i rozwoju.

Zatem jakie jest takie główne przesłanie, które płynie z tej wizji psychiki? Co byś powiedziała?

Myślę, że taki kluczowy wniosek jest jeden, że ludzka psychika jest zjawiskiem o wiele, wiele bardziej złożonym, tajemniczym i no pojemnym niż zakłada ten dominujący materialistyczny paradygmat naukowy. że te doświadczenia, które wykraczają poza naszą codzienną świadomość, a które często zbyt pochopnie etykietuje się jako patologie, mogą w rzeczywistości być bramą, bramą do głębszego samopoznania, do uzdrowienia starych ran i to nie tylko emocjonalnych, ale też fizycznych. Grof dużo mówił o pamięci ciała i do odkrycia takiej autentycznej wewnętrznej duchowości. Ale warunek jest jeden, żeby te doświadczenia zostały odpowiednio zrozumiane i wsparte, a nie stłumione czy zlekceważone.

To wszystko podważa wiele naszych podstawowych założeń. O świadomości, o tożsamości, o chorobie i zdrowiu. No i stawia to fundamentalne pytanie o relacje świadomości i materii. Czy świadomość to tylko produkt mózgu? od pamięci komórkowej przez narodziny, śmierć, archetypy aż po jedność z kosmosem. To kim my tak naprawdę jesteśmy i jaki jest nasz prawdziwy, często zupełnie nieuświadomiony potencjał? Potencjał do transformacji, do rozwoju.

To była nasza pogłębiona analiza wykładu Stanisława Grofa. Dziękuję za tę wspólną podróż w głąb psychiki do usłyszenia następnym razem.