Transcription
Okej, więc gdybyś miał zastanowić się, gdzie byłeś trzy miesiące temu, a gdzie jesteś teraz, to na co byś najbardziej zwrócił uwagę? Na jakie aspekty w tych wszystkich dziedzinach życia, których doszło do poprawy?
Zacząłbym od snu. Inaczej śpię. Zawsze dbałem o tę higienę snu, ale to się zmieniło. Tyle że sen jest dłuższy, większej jakości. Wstaję przed budzikiem. Jak jem na kolację coś słodkiego, to rano wstaję bez stresu i to jest piękna sprawa. To jest pierwszy punkt, czyli regeneracja na pewno się poprawiła.
Druga sprawa, ta, którą widzę największą różnicę i co jestem w stanie powiedzieć, że polecam każdemu, kto ma jakiekolwiek stresy, negocjacje, sprzedaż, czy prowadzi własną firmę, to jest tolerancja na stres. Nazywam to tolerancją na stres, ale już dzisiaj rozumiem, że to nie chodzi o tolerancję na stres, tylko chodzi o to, żeby po prostu moja gospodarka hormonalna się na tyle podniosła, że nie są dla mnie problemem konflikty, trudniejsze rozmowy, jakieś takie, no, nieprzyjemności dnia codziennego, co na przykład kiedyś bym się w cudzysłowie stresował w jakiś sposób, albo by mi się jakoś ręce spociły, albo by mnie coś w brzuchu zakręciło. Teraz w ogóle tego nie ma. Jakby jest spokój. Nawet nie ma chęci wchodzenia w jakiekolwiek konfrontacje. Jak ktoś nawet jest, nazwijmy to w rozmowie przedsiębiorczo, rozwiń, niektórzy są bardziej agresywniej, bo mają takie techniki negocjacyjne, no to jakby ja po prostu sobie jestem, nie mam jakby, nie wchodzę w te konflikty, nie czuję w ogóle takiej potrzeby. Więc tolerancja jest na pewno. Ha, ogromna zmiana.
Ogromna zmiana to na pewno kwestia tego, co jem. I potem czerwone mięso na potęgę, daktylami. Na zmianę mentalną była wtedy, kiedy nauczyłeś mnie, w jaki sposób cukier wpływa, ale cukier naturalny, nie cukier sztuczny, wpływa na to, jak odżywiają się nasze organy, jak się odżywia nasz mózg. Cukier. Dlaczego ten cukier? Bo mi się nigdy nie spinało. AD coś takiego, że ja miałem taki wewnętrzny klik. Mówię: po co natura stworzyła słodkie, kolorowe, pyszne owoce, jak my mamy jeść, kurwa, korzonki z ziemi? Nie czujemy tak tego pragniemy i jesteśmy wrażliwi na ten smak. Miło i ty mi pokazałeś wrota do cukru. Tak, no to miałem mind taki duży. I rzeczywiście, jak zacząłem go jeść, ale w formie świeżych owoców, formie daktyla, które, jestem absolutnie najlepszy owoc świata, suszonego, czy też świeżego też, teraz takie ściągam, to w ogóle jest inna jakość jedzenia. Dwa, przez okres ostatnich trzech miesięcy dwa razy zjadłem crossanta, co jakby generalnie ja uwielbiam crossanty i mógłbym codziennie. W ogóle nie czułem potrzeby. To to jest druga, to jest druga rzecz. Cukier. Trzecia rzecz. Czerwone mięso. Nie mam w ogóle ochoty na inne jedzenie. Steki uważałem kiedyś, no jak to można jeść? Dzisiaj po prostu jest to pyszna sprawa. Steki, tatar, czyli mielona wołowina. Jakość mojego żywienia się tak zmieniła, że jestem w stanie wrócić do tego, co jadłem wcześniej. Tak, mimo że wtedy uważałeś, że to, co robiłeś do tej pory, to i tak było zdrowe odżywianie. Aha, okej. No to może w tą stronę.
No to ja generalnie się interesowałem tym żywieniem. To nie jest tak, że nie. Była suplementacja, to, jak trawimy, to, jak nasz organizm się zachowuje przy jakich rzeczach. Można powiedzieć, że społecznie wiedziałem i tak więcej niż przeciętny facet, czy osoba. Natomiast no raczej uwierzyłem trochę, pomimo czytania książek, jakby i artykułów, no, że retoryka, nazwijmy to dietetyczna, jest dosyć jednolinijkowa. Nie jest owoców, nie pij mleka, cukier jest zły, jeżeli chcesz schudnąć, to tylko kalorie. Jak długo w tym byłem, bo ja potrafiłem przy wzroście 187 i wadze 92 kg jeść 1800 kalorii. Przyszedłem no siebie, jem 3200, 3500 i czasami jestem jeszcze głodny. I uwaga, schudłem 6 cm w pasie, 7 w udzie. Siła mi wzrosła, obwody mi tutaj w klatce i w łapach urosły. No, jest generalnie całkowicie odwrotnie niż to, co wiedziałem o treningu, suplementacji i o cukrze. I taki największy mind, co pamiętam parę rozmów z tobą na ten temat miałem, to omega-3 i oleje. No tutaj miałem proces z tym. Jeszcze mi to w głowie, że tak powiem, mam taki, chyba nawet większy konflikt niż z cukrem. Cukrem, dlatego ile się tych olejów tłoczy, w dzieci, ile się mówi, że o, że omega wzmacnia umysł, mózg, wody, tak, niby są tak ważne dla mózgu, ale czy przypadkiem teraz nie myśli ci się lepiej na dietach pozbawionych, na powiedzmy protokole pozbawionym tych tłuszczów i na protokole wysokocukrowym?
No to jeszcze powiem tak, przed, przed pracą z tobą, a propos mgły mózgowej, bo też w sumie w raporcie to opisałem. Przed pracą z tobą moja szafka z pełna supli. Ale to nie, że jest ich pięć, takich jest, jest ich 40 kilka. To są suple z różnych części świata i to z Ameryki Południowej i z Azji i z Indii, z Chin. Jakby to był mój konik, brałem wszystkie aszwagandy, czaga, pras, triale umysłu poprzez grzyby, patogen i wszystkie różne te, wszystkie historie były jakby stesnowane. I kiedy zacząłem pracować z tobą, zacząłem jeść w twoim protokole, odstawiłem te wszystkie tłuszcze, oprócz masła klarowanego bądź oleju kokosowego. Ja nie biorę żadnych wspomagaczy umysłowych, nie mam problemu z mgłą mózgową, nie miałem ani razu problemów z koncentracją. A mogę śmiało powiedzieć, że ostatni kwartał jest jednym z trudniejszych elementów w mojej karierze zawodowej, bo dużo się dzieje. No normalnie pewnie bym się wspomagał non stop, czytaj, no zwiększyłbym ilość supli, zwiększyłbym ilość grzybów, które bym jadł i tak dalej. Nie czuję w ogóle takiej potrzeby. Nawet wczoraj w ciągu dnia tak trochę nostalgicznie się zasmuciłem, mówię: kurde, ja nie biorę żadnych słów. Czy to dobrze brać? Nie czuję tej potrzeby. Jakby, no i miód, miód wszędzie. Miód, świeży miód, pyszna sprawa. Po prostu jem go bardzo dużo. To też mi otworzyłeś oczy na to, czym jest miód, czym jest biały cukier. Okazuje się, że to nie jest tylko słodzik, mimo że miód jest upraszczając słodzikiem do herbaty i niczym więcej. No to to, jakbym uważał, że osoby, które głoszą takie tezy i uważają się za osoby inteligentne, powinny zreflektować to, co mówią, ponieważ to jest tak, albo masz know-how, że tu ci pierdolę, albo albo kłamiesz. Widzę po sobie, że nie kłamiesz. Więc wychodzi na to, że masz. No, ja się czuję wspaniale. Nie sądziłem, że mogę się mentalnie, fizycznie, dietetycznie tak czuć, być najedzonym, nie być głodnym, nie być przejedzonym, nie mieć z tego brzucha, mieć wszystko się trawi, jak ma się trawić. Wszystko się polepszyło bez wspomagaczy, bez błonnika, bez wspomagania trawienia. Nie ma tego, wszystko działa tak, w sensie ta poprawa występuje w tak wielu dziedzinach życia, że nie można powiedzieć, że to jest jakiś placebo, prawda?
Zaczy, no nie, jeżeli ktoś może inaczej, jeżeli ktoś zasta, czy to jest prawda, no to powiem tak, gdyby mi tylko pomogło to w kwestii siły, żebym był silniejszy, no to bym uznał. No dobra, lepiej zjadłem więcej siły, więcej kalorii, spoko, dobra, było fajnie. No, ale ja widzę różnicę tak w śnie, w regeneracji, w odporności na stres, w sposobie myślenia, w treningu. Biorę ciężary, które są, były dla mnie kiedyś nie do pomyślenia. Ćwiczę tyle siłowo, co pomyślałem, że to jest niemożliwe. Zbyt znaczy, nie, jeżeli ktoś uważa, że to jest nieprawda, to niech po prostu spróbuje, ponieważ nie wie, o czym mówi. Może tak, w sensie często można się nawet zaskoczyć, przez jakie etapy, etapy rozwoju ty możesz przejść, w których okazuje się często, że jest dokładnie na odwrót, niż myślałeś. I na przykład masz tę mantrę deficytu kalorycznego, według którego musisz ciąć kalorie, aby schudnąć, a ty zacząłeś jeść połowę więcej i zacząłeś chudnąć. To jest dla mnie największa tajemnica. Jak się to stało, że z 1800, 2000 ja zacząłem jeść 3, 3,5, 3,2 i nadal są efekty takie same? To jest dla mnie zaskoczenie. Nie wiem, dlaczego tak jest. Znaczy, jakby już wiem, natomiast ja po prostu się przez lata głodziłem, tak naprawdę. Więc jak ty powiedziałeś, w oparciu o badania, które dostarczyłem, jaki protokół żywieniowy proponujesz, to ja tak sobie po dwóch miesiącach zauważyłem, że ja dopiero się najadłem. Jadłem to, pamiętam Adrian, jestem głodny, jestem głodny, mi się jeść. No tak, dla mnie to jest największa, największa zmiana. I o ile jeszcze jestem sobie w stanie wyobrazić, że na przykład nie jem tyle steków, nie jem tyle tatara, bo coś tam, to nie jestem sobie w stanie w tym momencie wyobrazić, że rano, jak wstaję, nie piję wody z miodem. Mi robi Adrian taką robotę, że nawet tak jak dzisiaj wiedziałem, że zjem śniadanie o 11, a rozmawiamy, a wstałem o 7, to wypiłem tę szklankę z letnią wodą z solą z octem i z miodem i po prostu, jakby ja nie jestem ani zdenerwowany, przyjąłem to, co mł i jakby nie ma tego stresu, z którym który wcześniej był. Nie masz też czegoś takiego, pewnie, że się, że wstajesz rano i łapczywie dopad się do jedzenia, bo musisz. Nie mam. Miałem takie napady, teraz nie mam. No, nie mam napadów na jedzenie. No, ochota te kosy. Ja lubię francuskie ciasto, ono mi zawsze i te kanty są. Ja na nie sobie popatrzę, wzrok sobie je, ale sobie myślę: ani się potem nie będę dobrze czuł. Daktyl jest lepszy. Wolę daktyla z mki. O, ten SP daktyl plus mleko, to jest taka sprawa. No i dużo kefiru piję. Mogę powiedzieć, że go piję dużo, też się czuję po nim bardzo dobrze. No i ten rytuał, twoja ta podpowiedź, nie wiem, w pierwszym miesiącu czy w drugim, że jak jesteś na spotkaniu i są jakieś negocjacje, jest napinka, to zamawiaj kawę z dużą ilością cukru. I zauważyłem właśnie to, że negocjowałem jeden kontrakt półtora miesiąca temu, siedzieliśmy w czwórkę, no negocjowali cztery strony, no to takie dłuższe rozmowy i goście przyszli na spotkanie od 9:00, nie jedli śniadania, bo od tego zacząłem, sprawdzić, jak przygotowali. Nie jedli śniadania, gadaliśmy do 14:00, oni wypili dwie kawy czarne, bez cukru, bez niczego, a ja w trakcie sobie wyjąłem daktyle z torby, zamówiłem kawę, posłodziłem, wyłożyłem daktyle i piłem i jadłem. Zupełnie inaczej mi się rozmawiało, no, no niż im. To są też takie proste zmiany, że oczywiście patrzą jak na kosmitę, co ty robisz, nie? Ale to, co czujesz w środku, jest tak mocne, że po prostu idziesz w to. Tak.
I właśnie tak, przechodząc do tej tolerancji na stres, która u ciebie się zaczęła wzmacniać, no odkryłeś coś ciekawego, co, co podobnie jak z tym deficytem kalorycznym, no czasem jest trochę odmienne od tego, w co mogłeś wierzyć do tej pory. I mam tutaj na myśli to, że nie tylko techniki mentalne sprawiają, że masz wyższą tolerancję na stres, ale też fizjologię. No i przechodzisz do tego punktu, który trochę zniszczył mi biznes. Ja zajmuję się pracą mentalną, schematami myślowymi, coachingiem oraz szeroko pojętym rozwojem emocjonalnym. No i niestety do tej pory, oprócz diety, którą miałem, jaką miałem i tak w cudzysłowie lepszą niż, to bazował w dużej mierze na tym, jak zapanować nad umysłem, jak zapanować nad reakcjami cielesnymi, nazwijmy to kwestią mentalną. A teraz jestem zmuszony tylko gł, że możesz kontrolować sposób, w jaki myślisz, swoje strategie myślowe, oraz także powinieneś zmienić dietę. Więc trochę tutaj popsułeś biznes, ale pozytywnie oczywiście. Po prostu uważam, że teraz nie byłbym w stanie komuś powiedzieć, pos w oczy, wierząc to, że samymi myślami i samym uwalnianiem emocji z ciała jesteś w stanie zapanować nad stresem, że przede wszystkim cukier jest odpowiedzialny za to, że jest mniej kortyzolu i adrenaliny w twoim ciele od strony biochemicznej. Więc tutaj zaszła duża zmiana. No i praca z tobą, wiedza od ciebie, no także zmieniła to, w jaki sposób ja teraz pracuję. No bo nie mogę już tego ignorować. To byłoby po prostu, jest w stanie przymknąć oko na to, co się, tego się trochę śmieję, że mi popsułeś, ale w bardzo pozytywnej kwestii, bo dostałem kolejny puzzel. No jakby jest to duża, nie można tego zignorować. O, w ten sposób, jakby tak nie można przejść obojętnie.
Czyli masz coś takiego, że te same stresory, które miałeś do tej pory, postrzegasz trochę inaczej, kalkulujesz chłodniej niż wcześniej? One nie dotykają, może tak, to, że CJ mocny od wewnątrz, to jest jedna rzecz, ale druga, ja wiem, że moje ciało od strony fizyczno-biochemicznej nie jest teraz w stresie. Łatwiej mi się rozmawia w trudnych sytuacjach, łatwiej mi się negocjuje, łatwiej mi się sprzedaje, łatwiej mi się dźwiga coś, czy się z czymś zderza, bo wiem, że od strony w ci jestem najedzony, zdobyłem energię, aby się z tym zmierzyć. Jest kóry już inaczej, jakby też dzięki temu inaczej też jestem w stanie patrzeć na coś, ponieważ nie mam stresu wewnętrznego. Właśnie o to chodzi, że ten entuzjazm, poziom energii, właśnie wymaga tych zasobów, których większość ludzi nie dostarcza. A jeśli dostarczają, to słabo, bardzo niskiej jakości, często sabotują tę energię życiową. Dlatego ty tak jak teraz czujesz, czujesz, że w końcu się najadłeś po tych wszystkich. No tak, ja jestem, jestem najedzony i nie pamiętam kiedy, ale nie, że się przejadłem. Jestem, jakby powiedzieć, wysycony jedzeniem. Jestem, jakby po prostu nie jestem głodny. O, w końcu zaspokoił w końcu swoje pragnienia już na poziomie kubków smakowych. No i jak czujesz to we flakach, to pewnie na poziomie organów też tak. Tak, względnie jest bardzo dobrze. Łącz się z tym, że po prostu wszędzie już te daktyle wożę. To jest dla mnie to jest żelazna porcja, naprawdę. Jakby ja z tymi daktylami się wkręciłem, przywiozłem też daktyle do domu do siostry. Siostra ma dwójkę dzieci, no to jak dzieciaki te daktyle dopadły, no to generalnie tak samo. Musi zacząć, zaczęła je kupować, bo też chcą jeść. Więc to widać, jak po prostu człowieka ciągnie do tych smaków, tak? Nie domagały się dzieciaki brokułów ani kalarepy, jakoś nie widzę. Mama szyn, tego nie ma. Tak obserwować właśnie otoczenie, nie? Jak to się ciekawie zachowuje. Powiedz, jak to się przełożyło? Mam tutaj na myśli ten poziom nasycenia, minimalizacji głodu, jak to przełożyło na poziom energii w ciągu dnia, chodzi o zmęczenie, szczególnie jakby, no też może inaczej, nie miałem nigdy z tym jakiś większych problemów, też, no też kwestie tej pewnie suplementacji wcześniej się przełożyły na to. Jednak tutaj żadnych spadków nie pamiętam, szczerze dnia, bo pewnie jakbym miał, to bym ci też w raporcie wpisał, no czy coś. Nie pamiętam dnia, żebym w ciągu dnia usiadł na kanapie czy na krześle w biurze i powiedział, że kurde, ja nie mam prądu. Nie było czegoś takiego. Nie. Super. Nie, ale łącznie z tym, że było takie dwa tygodnie, gdzie mieliśmy naprawdę bardzo duży młyn, całe dni po prostu, dzień po dniu i pamiętam, że w czwartek pierwszego tygodnia już osoba się spytała mnie: Bartek, ty jesteś jak czołg, jak to, jakby, jak ty to robisz? Mówi: a ja tak się zapytałem, ale co? No my leżymy, siły, następny leży. Jak ty to wszystko? A ja wtedy wem, powiem: daktyle. To jest odpowiedź na wszystko. Nie, u mnie daktyl jest odpowiedzią na wszystko. Śmiesznie, ale oni zaczęli. Niedługo będzie jakaś mini społeczność i memy w internecie na ten temat. Ja jestem fanem PWC. Dla mnie daktyl rozwiązuje wszystkie, wszystkie kwestie zapotrzebowania na cukier. Nie nudzi mi się, testuję różne rodzaje tych daktyli. Daktyl plus kefir, jajko, tak, dla mnie jest to mistrzostwo świata. Więc spadków energetycznych żadnych, raczej to było dla mnie interesujące, stały poziom trzymania tej energii, poziomu cukru we krwi, gdzie ten sen po posiłkach, jakoś tego nie ma ani razu. To jest w ogóle, ani razu nie miałem drzemki po, drzemki po posiłku. Raz, jak złamałem protokół, pojechałem do domu do mamy i do taty i odpaliłem w miskę, klasycznie poszedłem spać i to raz mi wystarczył. Ja mówię: o nie, wracamy, wracamy. Brzuch mnie potem już bolał, poszedłem spać zmęczony, senny. Mówię: o nie, sorry mama, ale nie. Więc jak jadę, no do domu, no to jakby przywożę swoje rzeczy. Mama już trochę się wyszkoliła, więc kupuję niektóre produkty, bo ja po prostu nie jem już tak jak, powiedzmy, że rodzinka doedukować tam, jak do siebie. Znaczy, no tak, no powiem zmiany. No na przykład tata zaczął pić rano ciepłą ZM, to jest jakby taka pierwsza rzecz. Nie? A on miał drzemki w ciągu dnia, po prostu non stop. Zaczął takie rzeczy jeść. Mama zaczęła pić codziennie i mówi, że też już będzie piła, jakby, no takie rzeczy. Siostra kupuje dla dzieci daktyl, bo widzą, że chcą jeść i przestali wołać słodkie rzeczy. No wylało się trochę, zaczęli z powrotem jeść, bo przez lata przestali jeść. Powiedz, z tak nie byłeś w stanie, nie zarazić tym nikogo? Nie, nie byłem w stanie. Jakbyś w ogóle miał ocenić i porównać? No chciałem tylko powiedzieć, że gdybyś miał ocenić i porównać, tak przechodząc jeszcze dalej, te wszystkie zalecenia żywieniowe, które krążą w całym mainstreamie, do których ludzie się najbardziej odnoszą, czyli wszystkie te zalecenia, które masz w wynikach Google po wpisaniu czegokolwiek, tak, pierwsze strony, tam najpopularniejszych stron, jak teraz na to patrzysz w ogóle? Na te wszystkie, jakby to powiedzieć, kulturalnie, zaorać pole, to byłoby dobrze powiedziane, albo ktoś nas oszukuje na skalę międzynarodową. To jest pierwsza rzecz, która mi przychodzi, no do, no do głowy. Obserwowałem niektórych dietetyków dużych, aby patrzeć, jakby, co tam można zjeść na śniadanie. No jakby, wiesz, tak takie rzeczy. No i teraz, jakby, no dramat. Adri, dramat. No, jeżeli gość mówi, że mam ograniczyć cukier, przestać jeść jajka oraz nie jeść czerwonego mięsa, bo ono szkodzi, no to mam poczucie, że po prostu przeczytał to, czego go nauczyli na studiach bądź na kursach i nie zajrzał głębiej. To, co mi się spodobało u ciebie, też jasność. Ja przed pracą z tobą jadłem bardzo dużo jajek. Jadłem też złe rzeczy, typu oleje roślinne czy na przykład masło orzechowe i tak dalej, ale u mnie jajka zawsze były, gdzieś tak czułem intuicyjnie, że te jajka są super. Ale no, patrząc na to wszystko, no to najbardziej mnie przekonało, jak ty mi wytłumaczył mechanikę, co się dzieje w organach. Bo wiesz, dużo jest gości, którzy ci powiedzą: jedz to, no bo to jest dobre, no fajnie, bo ma witaminy i minerały, nie? Tak, ale jakby ty poszedłeś krok dalej i zaspokoił nie tylko moją ciekawość, ale także wiedzę, bo ty napisałeś dokładnie, w oparciu o które badania, z którego roku, co się dzieje, jak jemy takie mięso, co się dzieje, jak jemy cukier, co się dzieje w wątrobie, co się dzieje w trzustce, co się dzieje z glikogenem, jakie mamy rezerwy, dlaczego my się domagamy słodkiego na noc, dlaczego jesteśmy zestresowani, to jemy cukier, dlaczego są te tendencje. Ja ich nie rozumiałem, bo się specjalizowałem w innych rzeczach, ale teraz wiem więcej i to mi wystarczy do tego, aby utrzymać poziom energii na wysokim poziomie, trzymać w ryzach stres i czuć się w miarę komfortowo w bardzo, no niekomfortowych sytuacjach. Tak, no to jest dla mnie największa różnica, że ty nie tylko mówisz: ej, jedz to, będzie okej, wcinaj, tylko mówisz, dlaczego trzeba to jeść. No właśnie. I ty na obecnym etapie zyskałeś taką świadomość, dzięki której będziesz się trzymać tego wszystkiego, bo to nie jest tak, że o, to mi smakuje, to w sumie zawsze lubiałem, to też jadłem, to jest okej, tylko ty jesteś głęboko przekonany, że to ci służy, bo masz pod każdym względem uzasadnienie na to wszystko. Nie. Dokładnie tak. To, no, no to nie jest tak, że Adrian mi powiedział: jedz daktyle, będzie spoko, tylko Adrian wytłumaczył, jakie owoce można jeść, dałeś kilkanaście propozycji, a ja sobie wziąłem z tych propozycji to, co mi smakowo smakuje. Więc zdecydowanie, jakby to jest myślę, to już zmiana na poziomie, nie tyle przekonań, w stosunku do, co wyżej, przeświadczeń. Jakby, dlaczego ja mam teraz rezygnować z miodu i rezygnować z daktyli, kiedy mam lepsze wyniki badań, lepiej się czuję? Dlaczego ja mam jeść korzonki w imię czego? Mam teraz jeść więcej brokułów? Nie, w imię kultu. Właśnie. No właśnie. Jakby, więc zaorać pole, to jest to, co powinno się zrobić, a przynajmniej przestać okłamywać, że cukier jest zły, bo rafinowany, sztuczny, syr glukozowo-fruktozowy, może tak, ale owoc to nie. Kupuję tego tak. Owoc raczej by ci nie zaszkodził, w przeciwnym wypadku chyba nie smakowałby tak dobrze. Nie. Tak, to jest to jest następna rzecz, że dlaczego te winogrona, te daktyle, słodkie gruszki, czy świeże? Dlaczego mamy ich nie jeść? One są po pierwsze, są kolorowe, przyciągają wzrok, są słodkie, są wilgotne w środku, mają wszystko, co jest niezbędne, a brokuł ani nie smakuje, trzeba go wykopać z ziemi, ciężka sprawa. Jeszcze mi się bardzo trafiło do mnie to, jak wytłumaczył kwestię pestek. Pestki versus coś z ziemi, tłoczenie pestkowe, to było też takie cki do zmiany światopoglądu, myślenia na temat żywienia, bo ja mogę śmiało powiedzieć, że zaca u mnie zmiana na poziomie światopoglądowym. Jakby u mnie jest głębsza zmiana niż to, że się lepiej czuję. To jakby ty musiałeś odrzucić pewne przekonania przy naszej współpracy, pogodzić się z pewnymi rzeczami, zrobić krok nawet w tył w pewnych aspektach, pójść dalej. Tak, więc mnie to jest zmiana, nie tyle, że się dobrze czuję, zmiana myślenia. O, a największą w ogóle. A to jest, a największą frajdę miałem z tym, bo osoba, która pracuje ze mną blisko, jest dietetykiem, takim dietetykiem, wiesz, jakby wkręcony. No i ja pokazałem te protokoły żywieniowe i ta osoba przeczytała to i siadła. No tak, boże, że ja to nie pomyślałem. Jakby, ja mówię: to, co nie uczyli cię tego, czy coś? Mówi: nie, nie, my nie mieliśmy takich informacji. Screenów z aplikacji od ciebie. No i był, bo zaburzyło, wiesz, jak ktoś widzi to z zewnątrz, nie jest powoli wprowadzany do tego, tylko ty mu pokazujesz na telefonie: Słuchaj, zobacz, zobacz, stary, nie? No to można dostać bpa od tego. No tak, tak, tak. Więc no, Adrian, zmiana całościowa, zmiana sposobu myślenia w stosunku do żywności, zmiana tego, czym żywność jest, dlaczego. Może miałem też takie myślenie, że osoba rozwinięta, w cudzysłowie, osoba rozwinięta powinna mało jeść, bo nie potrzebuje mieć energii, bo przecież żywi się energią słońca czy energią, która jest zew, że jest energii dużo, to jest jedno, ale dwa, rezerwa glikogenu. Wyś, że gdybyśmy mogli mieć zapasy niejedzenia, to nasza wątroba by się, no, nie zużywała w ciągu nocy z glikogenu i nie potrzebowałaby do ia. Nie produkowały. Właśnie. Nie sprawiał tako z planszy. M, kuźwa, to jest tak logiczne, że przecież gdyby nasz organizm był przystosowany do przerw w jedzeniu pięciu, sześciodniowych, no to byśmy nie mieli tak małego zapasu glikogenu, który starczy tak naprawdę regenerację w nocy. Tak. Ao, a wyczerpanie jego rezerwy sprawia, że zaczynają się rozpadać nasze tkanki, mięśnie, a nawet organy. W następnej kolejności ciało zaczyna się zjadać. Więc warto uzupełnić ten zapas. No i to jest, wiesz, dlatego ty mnie pytasz, jak ja się czuję, to jak ja się czuję, to jakby to, to jest jeden z elementów całej zmiany, bo to ona przekłada się, jeżeli ktoś wejdzie w to i jakby otworzy się na to, co ty mówisz i przeczyta, udostępniasz w aplikacji i zastosuje się do protokołu, no to nie ma opcji, aby nie zaszła zmiana. Nie, by się musiało wydarzyć, żeby ktoś przyszedł do ciebie z badaniami, z określonymi poziomami różnych rzeczy, z tym, jak wiad i wszedł protokół chociażby na miesiąc i nie poczuł różnicy. Uważam, że to z mojego punktu patrzenia niemożliwe, żeby się tak stało. Tak, ja zmianach, które zauważyłem na sobie ostatnie tam dwa, trzy lata temu, kiedy zacząłem wszystko testować, no to też nie jestem w stanie powiedzieć, że że nie będzie żadnej różnicy po tak diametralnych zmianach, zwłaszcza że to się przekłada. Taka może być niższa, wyższa, już sądne kwestie tego, jak ktoś ma organizm, ale na pewno jest to, to zdecydowanie. Super. Bartek. No dobra, w takim razie będziemy działać dalej. Jeśli da się coś poprawić, no to to poprawimy. No tak, teraz chciałbym, teraz chciałbym poprawić jeszcze ciało zdecydowanie. Tutaj jakby już w siłę bym chciał jeszcze, że tak powiem, podciągnąć, aby siła, aby siła i ciało dogoniły zmiany mentalne. Teraz tak, to jest właśnie następna kolejność, bo najpierw przychodzą zmiany, powiedzmy na poziomie umysłu, samopoczucia, poziomach energii, zmęczenia, snu. No, a później w następstwie do tego przychodzą większe zmiany, bo ja trochę miałem podejście, że tutaj, okej, popracuję z tobą, dobra, będzie mi się lepiej spało, luz, ale wiesz, ciało będzie lepsze, schudnę sobie, nie? Trochę ten stres będzie lepszy, lepszy. No potem ty wytłumaczył, jak wyżywić organizm, co jest ważniejsze w hierarchii, że tak powiem, naszego funkcjonowania od strony żywienia oraz mięśni. No i zrozumiałem, że jakby ciało się poprawia na samym końcu. Tak, kolejność, takie poszlaki, dzięki którym jesteś w stanie stwierdzić: okej, dochodzi teraz do poprawy, albo coś się pogarsza. A, no a później, zanim to się wydarzy w ciele, no to właśnie ty to czujesz w sobie na poziomie swojego samopoczucia. Ważne, bo ja spadłem z obwodów, ale jeszcze jedna rzecz. Ważyłem 92, jak przyszedłem tutaj, ważę teraz 98, 99. Obwody spadają, waga rośnie, a że tak powiem, na treningach się nie przeciąłem, szczerze ze sobą. Właśnie ciekawe. Nie, to jest kwintesencja rekompozycji. Skąd to się bierze? W sensie, powiedzmy, że znam na to uzasadnienie i nazywam to rekompozycją. To jest prawdziwa magia. Nie, jak jem więcej, ważę więcej, obwody w obwodzie mam mniej, na treningach się nie przeciążam, więc mogę powiedzieć szczerze, że nie ćwiczyłem na tyle, żeby mi urosło 8 kilo mięśni. No bo to jest, skąd to się wzięło w nogach 7 cm mniej w brzuchu, w klatce wręcz w obwodzie spadła, ale jest ona inna. Nie wiem, jak to się wydarzyło i gdzie to poszło, w co to poszło. No, ale, no waga tyle pokazuje. Tak, pozbył się pewnie jakichś niepotrzebnych zapasów, jeśli chodzi o wody, ale gdzieś tam urosłeś, nie? Tak. Nie wiem, w ogóle z czego. Więc to jest wspaniała sprawa. Tak, to jest właśnie dowód na to, że to nie jest czarno-biały temat, różne rzeczy mogą się wdziać, zadziać w twoim ciele, a ostatecznie należy to wszystko obserwować. Eleg. Polecam bardzo serdecznie, że była tak podsumowanie nie ostatnich trzech miesięcy. Więc dzięki ci, Bartek. Działamy dalej. No, dzięki za rozmowę, dzięki za spotkanie i lecimy dalej. No, trzymaj się, powodzenia i życzę się zastanawiasz, ktoś k słucha. Toast. Cześć. Okej, na tym poziomie kończę.