Transcription
Prawdziwy biznes marketingu sieciowego zaczyna się wtedy, gdy przestajesz działać w pojedynkę. Bo kiedy działasz samemu, to bardziej przypomina to etat niż prawdziwy biznes. Zawsze będziesz mieć szklany sufit, bo twój czas i twoja energia są ograniczone. To jest granica, której nigdy nie przeskoczysz samodzielny.
Dlatego temat, który dziś poruszę jest tak niesamowicie ważny, bo to właśnie dzięki niemu twój biznes może zacząć skalować. Przestaniesz dodawać pojedyncze wyniki, a zaczniesz je mnożyć. Każda twoja nowa zaangażowana osoba w twoim zespole to będzie multiplikacja twoich rezultatów.
Cześć, z tej strony Emdogen. Zanim przejdziemy do tego, jak krok po kroku technicznie zająć się nową osobą, musimy zrozumieć coś znacznie głębszego. Kim ty jako lider masz być dla tej osoby? Zajmowanie się nową osobą to bardzo odpowiedzialna rola, a ja bardzo lubię porównywać to do relacji rodzica z dzieckiem. Dziecko jest wpatrzone w rodzica i traktuje go niemal jak absolutny autorytet. Podobnie jest moim zdaniem z nową osobą w twoim zespole. Na początku ta osoba jest zainspirowana, pełna entuzjazmu i wpatruje się w swojego lidera, obserwując go bardzo dokładnie. Wszystko co lider powie, jak powie, jak zareaguje dla danej osoby jest punktem odniesienia. Jeśli lider powie: "Tak robimy", ona też tak będzie robić. Zatem to ogromna odpowiedzialność, bo ty uczysz ją nawyków, postaw i umiejętności, które później będą decydować, czy ta osoba stanie się skuteczna, samodzielna, czy wręcz przeciwnie, zniechęcona i zgubiona w tym wszystkim.
Lata temu sformułowałem zdanie, które do dziś jest moim drogowskazem w pracy z ludźmi. Zdanie, które wypłynęło prosto z serca i doświadczenia. Zajmowanie się nową osobą to stwarzanie komfortowych warunków dla jej rozwoju. Zwróć uwagę na te słowa. Stwarzanie warunków do rozwoju to właśnie na tym polega nasza rola jako liderów. Nie chodzi o to, by robić wszystko za tę osobę. Nie chodzi o to, by na siłę ciągnąć ją do działania. Naszym zadaniem jest jednak wspierać ją i pomagać w tym, aby ona rosła i rozkwitała. Stwarzamy zatem warunki, aby ona mogła się rozwijać we własnym tempie i zbudować pewność siebie do działania. Nasza rola to nie rola ratownika, który biega i gasi wszystkie pożary za innych. Nasza rola to rola przewodnika, który pokazuje drogę i pomaga nowej osobie uwierzyć, że sama może tą drogę przejść.
Zrozum w takim razie kim ten lider jest, bo zanim zaczniesz prowadzić innych, musisz wiedzieć kim ty chcesz dla nich być, bo każdy rozumie słowo "lider" trochę inaczej. Po ponad dekadzie w tej branży, po tym jak sam miałem liderów i jak sam jestem liderem dla setek osób, wyprasowałem swoją definicję. Dla mnie prawdziwy lider jest jak latarnia morska, która świeci światłem, która pokazuje drogę, która daje poczucie bezpieczeństwa, ale w końcu każdy statek i tak musi wpłynąć do tego portu. Lider nie holuje statków, lider oświetla im drogę. A bardziej konkretnie: lider to taki może być mędrzec, który zadaje odpowiednie pytania i inspiruje do myślenia, a nie daje od razu gotowe odpowiedzi na tacy. Lider to może być taki wzorzec do naśladowania, bo sam działa w praktyce. Trudno jest wymagać od innych tego, czego samemu się nie robi. Lider to też może być autorytet, który swoją postawą, słowami i czynami budzi takie naturalne zaufanie. Lider to też osoba odpowiedzialna, która wie, że jej działanie ma wpływ na innych. I lider to może być też osoba pełna entuzjazmu, ale autentyczna, która potrafi porwać tłumy, ale w rozmowie jeden na jeden umie dać spokój i konkretne rozwiązania. I co najważniejsze, lider to nie opiekun turnusu wycieczkowego, który wyciera ludziom noski i dba, żeby zawsze było miło i wygodnie i żeby wszyscy byli zadowoleni.
To jest bardzo ważna i odpowiedzialna rola. Zanim zaczniesz zajmować się nowymi osobami, upewnij się, że rozumiesz kim chcesz dla nich być. Granica między wspieraniem a wyręczaniem jest naprawdę niewielka. I to jest błąd, który widzę u większości osób działających w marketingu sieciowym. Błąd, który niszczy ich zespoły i podcina skrzydła tym, którzy, których rzekomo oni mają prowadzić. Tylko, że widzisz, problemem jest ta bardzo cienka granica pomiędzy pomaganiem a wyręczaniem. Wielu liderów w dobrej wierze zamiast wspierać robi wszystko za swoich ludzi. A lider jednak powinien trochę inaczej. On powinien wspierać, a nie robić coś za kogoś. On powinien inspirować swoją postawą i słowem, a nie ich wyręczać. On powinien dawać przestrzeń do próbowania, działania i co najważniejsze do popełniania błędów, a nie zabierać ludziom tych bezcennych doświadczeń. Pamiętaj, że lider może być tak metaforycznie niczym trener. On nie gra meczu za zawodników. On ich przygotowuje tak, aby oni mogli wyjść na boisko i wygrać. On stoi przy linii, podpowiada, koryguje, ale to zawodnik musi strzelić gola. Jeśli grasz za nich, jeśli strzelasz za nich gole, zabierasz im szansę na ich własne zwycięstwa. A bez własnych zwycięstw nigdy nie zbudują pewności siebie. Zatem ucz się na błędach.
Teraz opowiem ci moją historię sprzed lat, która zmieniła moje podejście do pracy z nowymi osobami. Kiedy 12 lat temu zaczynałem, byłem pełen entuzjazmu i miałem jedno proste założenie. Każdy, kto mówi: "Chcę, chcę działać" jest potencjalnym dla mnie liderem. Nie patrzyłem czy ta osoba ma jakieś predyspozycje, nie wiem, mocny charakter, determinację. Patrzyłem wyłącznie na deklaracje. I dokąd mnie to zaprowadziło? Bardzo często trafiałem na ludzi, którzy nie byli gotowi się poświęcić ani zaangażować na poważnie. A że ja jestem człowiekiem słowa, który zawsze dowodzi to co obieca. W pewnym momencie, żeby zrealizować nasze wspólne cele, robiłem wszystko za te osoby. I tak, uwaga, zamiast kreować liderów, zacząłem kreować takie gapy marketingu sieciowego. Ludzi, którzy byli całkowicie zależni ode mnie, którzy sami nie potrafili utrzymać wyników, bo wszystko robiłem wcześniej ja. Kiedy mnie zabrakło, fenomenalne było to, że ich wyniki leciały na łeb na szyję, a oni błagali mnie, żebym wrócił i ratował ich biznes. Mając kilka takich zespołów skakałem z jednego do drugiego gasząc pożary i wtedy zrozumiałem kluczową rzecz, że kreowanie lidera to nie jest robienie wszystkiego za niego, tylko budowanie w nim od początku samodzielności. To nauczenie go kompetencji, kontekstów sytuacyjnych, zrozumienia, odpowiedniej postawy, dzięki którym samodzielnie utrzyma i rozwinie swój biznes.
Od tamtego czasu zmieniłem swoje podejście. Przy każdej nowej osobie mówię wprost: "Nie przyzwyczajaj się do mnie. Twój biznes zaczyna się od ciebie w dół. Nawet jeśli mnie tutaj kiedyś nie będzie, ty dalej możesz rozwijać swój biznes, bo to twój biznes i twoja droga twojego rozwoju. Od ciebie zależy." To kluczowe właśnie, żebyś na starcie już ustawiał swoich ludzi w takim myśleniu. Tylko dzięki temu oni będą traktowali to jak własny biznes i tylko dzięki temu oni będą mogli być niezależni od ciebie, będą mogli być samodzielni.
No a teraz muszę poruszyć bardzo ważny wątek, o którym większość osób nie ma pojęcia, a który może zniszczyć twój autorytet. To jest umiejętność oddzielenia relacji prywatnych od zawodowych. Na początku mojej drogi budowałem zespoły z ogromnym entuzjazmem. Ludzie szli za mną, realizowali to, co ustalaliśmy i przyszedł taki moment, że pamiętam to dokładnie. Poszedłem z kilkoma chłopakami z zespołu na piwo. Świetnie się bawiliśmy, rozmawialiśmy. To było naprawdę bardzo kulturalne spotkanie z umiarem. Ale następnego dnia zauważyłem, że coś w ich podejściu do mojej osoby się zmieniło. Byli bardziej luźni, mniej poważni, gotowi do wymówek, do odkładania spraw na później. Wtedy zrozumiałem, że większość ludzi nie potrafi oddzielać relacji prywatnej od zawodowej. Dla nich po wspólnym piwie ja stałem się kumplem, a nie liderem. I dlatego od tamtego dnia podjąłem decyzję, że nie wchodzę w bliskie relacje prywatne z osobami, z którymi pracuję w biznesie, przynajmniej dopóki ta osoba nie osiągnie poziomu, w którym zarabia poważne pieniądze i traktuje ten biznes zawodowo. Wtedy, kiedy ma już swoją rangę, swoje pieniądze i swoją odpowiedzialność, wtedy możemy też przyjaźnić się i być kumplami, ale wcześniej to jest biznes, a ja jestem liderem, który ma prowadzić ludzi do ich celu.
Tak, jestem gwarancją tego, że oni, jeśli mi zaufają, pójdą za mną, to ja razem z nimi osiągnę rezultaty. Wiem, że to co mówię może budzić was różne emocje, ale uwierzcie mi, że w marketingu sieciowym nie musisz być lubianym przez wszystkich. Twoim zadaniem jest budować autorytet, budować szacunek i być osobą, za którą inni chcą podążać. Najpierw zrealizujcie razem to, co jest do zrobienia w pracy, a to pozwala wam utrzymać higienę relacji i systematyczny postęp w wynikach.
Dlatego pamiętajcie, że bycie liderem to nie rola ratownika, który biega i gasi pożary za innych. Jednak to rola przewodnika, który pokazuje drogę i pomaga nowej osobie uwierzyć, że sama może ją przejść. Zanim zaczniesz wdrażać nowe osoby w konkretne działania, najpierw sam musisz zrozumieć, kim chcesz dla nich być. Musisz poznać cienką granicę między pomocą a wyręczaniem i nauczyć się stawiać zdrowe granice. To jest fundament, na którym zbudujesz stabilny i co najważniejsze samodzielny zespół. A o tym, jak krok po kroku w praktyce wdrażać nową osobę opowiem już w następnym odcinku, do którego serdecznie zapraszam.