Transcription
Życie jest mega skomplikowane. Wszystko jest pod górę. A to wojny, a to pandemie, a to zły szef, a to źli pracownicy, a to choroba. Generalnie życie to jest cały czas droga pod górę, czyż nie?
Natomiast dzisiaj będziemy zastanawiać się nad sposobami, w jakie możemy zmniejszyć tę komplikację życiową, ponieważ dzisiaj stawię odważną tezę, postawię, że 50% komplikacji w twoim życiu, jak nie 70, to ty, że robisz je sam, lub sama i będziemy pracować nad tym, żeby przestać sobie samemu komplikować życie i zostawić te komplikacje, które są z zewnątrz. Naprawdę. Witam cię serdecznie. Tu Maciej Wieczorek, a to Biznes 2.0, czyli ten program, w którym zastanawiamy się jak zarabiać więcej, wydawać mądrzej i po prostu lepiej żyć. A dziś na stojąco, bo będzie krótko, szybko i do rzeczy. W związku z czym nie mieliśmy żadnej sprawy do załatwienia na mieście, gdzie gdzie byśmy tak szybko dojechali. Więc nagrywam dzisiaj na postoju 18 rzeczy, przez które komplikujesz sobie życie samemu.
Punkt pierwszy. Trzymasz w domu niebezpieczne substancje. Czyli niby nie chcesz pić, bo za dużo pijesz, albo po prostu stwierdzasz, że jesteś za gruby i tak dalej, a jednak w domu stoi piwo, a jednak jest wino. No i po co to taka walka wewnętrzna? Sam sobie komplikujesz. Tak. Jeżeli tak jak ja od lat walczysz ze słodyczami, to się nie trzyma w domu słodyczy, ponieważ po co się bawić w to, że tam w szafce czeka batonik, czeka ciasteczko, czeka budyni, torcik i potem o ja się nie dam, po co to w ogóle tam jest? Sami sobie komplikujemy życie w ten sposób, przynosząc te rzeczy do domu. Rozwiązanie: wywal wszystko co masz w domu, co jest według ciebie szkodliwą substancją i nie przynoś więcej żadnych nowych.
Punkt drugi. Pobierasz jakieś tiktoki? jakieś tam szorty oglądasz, jakieś reelsy na YouTubie, a potem narzekasz, że się nie umiesz skupić, że nie umiesz przeczytać książki, że w pracy to jakoś tak wszystko cię nudzi albo na uczelni, albo gdzieś. Sam sobie psujesz uwagę, a potem jej nie masz. Szczęśliwie jest to proces odwracalny, tak? Czyli możesz jak usuniesz aplikacje TikTa, Instagrama i tak dalej, to się okaże, że faktycznie z czasem odzyskujesz uwagę i jesteś w stanie na przykład przez 45 minut konsekwentnie pracować, robić coś wartościowego. Powiesz: "Oczywiście: "Maćku, ale ty kombinujesz przecież sam robisz jakieś szorty kręcisz i tak dalej, sam to wspierasz". Oczywiście, że tak, ponieważ ja wyciągam ludzi z szortów, robiąc dla nich te szorty, do dłuższego wartościowego kontentu po to, żeby zaobserwować później realną zmianę. Natomiast być może jesteś na tym etapie, że już tego nie potrzebujesz i możesz sobie po prostu odpuścić tiktokowanie, szortowanie, pierdoły i zacząć się skupiać na dłużej, bez ciągłego klikania, bez wiecznego karmienia swojego niekoniecznie istniejącego ADHD.
Punkt trzeci. Zapychasz sobie grafik co do minuty. Spotkanie za spotkaniem. Tu dojadę. A skoro zajmuje mi 25 minut, to po po 25 minutach ustawiam kolejne spotkanie. Skoro stamtąd dojazd tam zajmuje 40 minut, to równo po 40 minutach ma się zacząć kolejna rzecz. Upychasz sobie grafik co do minuty, nie zostawiając godziny, dwóch na to, że się coś wysypie, a zawsze się coś wysypie, więc później się wysypuje, a ty co? Jesteś w stresie, bo to jest normalne, skoro się wysypało i nagle trzeba nadganiać. W związku z czym być może warto, jeżeli widzisz, że masz pół godziny między jednym spotkaniem a drugim, a dojazd zajmuje pół godziny, to sobie jednak ustawiaj 45 minut, a może i godzinę. I weź sobie ze sobą książkę po to, żeby poczytać, jeśli jakimś cudem dojedziesz przed czasem. A jak nie dojedziesz, no to nie będziesz się stresować, bo dojedziesz na czas, a nie pół godziny po.
Cztery. Syfne jedzenie. Kanapeczki, bułeczki, burgerki, makaronik. Generalnie 93% węglowodanów tylko i potem człowiek narzeka, że się źle czuję. No zjadłem jakąś tą wielką bułę. No jakoś tak teraz brzuch mnie wywaliło, jakoś tak nie mam energii, a miałem przez 10 minut po zjedzeniu, y, po batoniku tak samo, masz power przez chwilę, a potem nie masz, a potem i długofalowo trafiasz do lekarza z jakimiś chorobami typu choroby krążenia, których zwierzęta normalnie w ogóle nie mają albo z jakimiś chorobami, które inni inne gatunki też mają typu rak. No ale jednak ludzie mają go zadziwiająco często w porównaniu do innych gatunków. No i problem. Tak wtedy i nie pracujesz i nie masz energii, i nie masz radości życia i tak dalej i tak dalej. A to wszystko zaczęło się od momentu ułatwienia sobie życia w postaci tego, że o to teraz se podjadę na frytki i będzie dobrze. No nie będzie. Samemu sobie komplikujemy życie w ten sposób.
Pięć. Włączasz newsy, sprawdzasz co tam się na świecie dzieje, jakie samoloty spadły, jakie wojny nowe, gdzie nowe bomby, kogo tam znowu skrzywdzili. Albo robisz tak zwaną rozrywkę, czyli puszczasz sobie jakiegoś Netflixa i film, w którym kogoś tam mordują, biją, torturują, ludzie się zdradzają, no bo tam są tylko takie rzeczy, bo nudnych rzeczy pod tytułem sielskie życie nikt by nie oglądał i dziwisz się, że ciągle jesteś w stresie, że ciągle jakoś tak czujesz ten niepokój, że świat ci się wydaje jakiś taki zły i niebezpieczny. Nie wiesz czemu. Nie wiesz czemu. Właśnie dlatego między innymi oczywiście mało masz swoich życiowych problemów, żeby sobie do twojego umysłu, który przecież nie rozumie, że to, że coś 10 000 km od ciebie się dzieje, to nie jest dla ciebie zagrożenie albo że to, że coś na Netflixie się dzieje, to nie jest naprawdę. Twój umysł tego nie kuma. On myśli sobie: "Niebezpieczeństwo, zagrożenie, bomby, cierpienie i tak dalej. Ja mogę być następny". Po co to sobie robisz?
Siedem. Milion zajęć dla twoich dzieci, jeżeli takowe posiadasz. A potem narzekasz, że wszyscy zestresowani, że kasy dodatkowo nie ma, że ciągle siedzisz w korkach tak naprawdę, że jeździsz tu, że w poniedziałek te kłondo, we wtorek siedem korepetycji z matematyki, w środę yyy zajęcia pływackie i tak dalej, bo ty chcesz mieć genialne dzieci. Tylko, że nie wiadomo według jakiej teorii. W sensie kto powiedział, że jak się robi 100 razy więcej, to wtedy się jest jakimś genialnym. No bez sensu to jest. Tak. Może się jest zestresowanym, to na pewno. Może się w niczym nie jest dobrym, bo się na niczym nie skupia, to na pewno. Może leczysz sobie jakieś ego w ten sposób, że o ja się mam za nieudacznika, ale moje dzieci to będą kimś. Jasne. Każdy chce, może nie każdy, ale wiele ludzi chce, żeby ich dzieci osiągały w życiu sukcesy i żeby miały skille, tak żeby sobie radziły. Jak najbardziej. To jest dobre, to jest fajne, to jest pozytywne, ale błagam, nie do ostatniej sekundy każdego dnia, bo nie będą kiedy miały być dziećmi, a ty nie będziesz mieć kiedy odpocząć. To jest luz, luz, porażka, porażka. Wszyscy na tym tracimy, więc po co ci taki interes?
Leasing albo najem długoterminowy samochodu. Ja wiem, że nowy samochód to jest zawsze radość, to jest fajne, wspaniałe, cudowne, tylko że jak później płacisz przez trzy lata ratę co miesiąc, to ja ci gwarantuję, że radość z posiadania nowego auta nie trwa przez trzy lata. Za to ból spłacenia raty trwa co miesiąc za każdym razem. Może jak masz dobrą sytuację finansową, to większość tych rad nie boli, ale co jak cię zwolnią z roboty? A co jak będziesz chcieć wziąć kredyt na przykład na mieszkanie i wtedy się okaże, że przez jakiś głupi leasing masz za niską wartość, zdolność kredytową i tak dalej. A co jak się coś wydarzy, jak zachorujesz, tak co wtedy? Chcesz mieć dodatkowy stres, zamiast mieć tylko te stresy, które są w życiu niestety niezbędne, po co sobie dodawać? Można kupić tańsze auto, albo później, albo nazbierać, albo na razie nie kupować. Jest miliard różnych opcji. No ale sąsiad ma nową kiję. Może ma, może i nie ma, nie wiem. Prawdopodobnie nie ma, bo pewnie sąsiad kupił w leasingu albo w najmie, czyli nie ma. Dopiero będzie mieć jak spłaci. Chyba, że w najmie, no to nigdy nie będzie mieć. Nie sugerujmy się sąsiadem. To jest twoje życie, twoje dobre samopoczucie, twoja odporność na różne wydarzenia stresujące. Więc po co? Zwłaszcza, że tak jak mówię, wartość tego samochodu będzie spadać równie szybko jak twój entuzjazm z jego posiadania. Za to rata niestety spadać nie zechce.
Osiem. Kredyty to jest to samo, tylko że na inne rzeczy. Ja wiem, że nowy iPhone, że w czasy w Wietnamie, że różne inne fajne rzeczy można kupić nawet jak się nie ma pieniędzy, ponieważ są kredyty od takich normalnych typu kilka procent po jakąś totalną lichwę, typu 90 ileś procent. Wszystko jest bez sensu. Wszystko jest bez sensu, jeśli chodzi o kredyty konsumpcyjne. Na konsumpcję się nie bierze kredytów, bo jak bierzesz kredyt, to wydajesz swoje jutro zamiast swoje wczoraj. Kumasz to? Czyli możesz poczekać zaoszczędzić pieniądze swoją ciężką pracą i któregoś dnia kupujesz iponea za to, co już wypracowałeś. Ale nie, bo tak wielu ludzi kupuje iponea za to, co dopiero wypracuje. Czyli oni jutro i za miesiąc będą chodzić do pracy za iPona, którego już mają, czyli w sumie będą pracować za darmo można powiedzieć, bo z tych pieniędzy, które jutro zarobią, nie będą już mieć nic nowego. Jaki to ma sens? To jest nielogiczne. Generuje dodatkowy strch, stres i działa tylko do momentu, jak wszystko idzie dobrze. Tak, czyli dopóki nie zwalniają cię z pracy albo dopóki twój biznes idzie dobrze, dopóki zdrowie dopisuje, to wszystko się zgadza. to wtedy ci ludzie piszą komentarze: "Maćku, przesadzasz, ty jesteś mięczak, po prostu sobie nie radzisz ze stresem kredytów i dlatego takie rzeczy gadasz". A nie, to chodzi o to, że prędzej czy później coś się w życiu wysypuje i albo jesteś na to gotowy, albo jesteś na to nie gotowy, bo zakładałeś, że ty będziesz przyciągać i manifestować samo dobro, a potem życie tak nie chce. Biorąc kredyty, dokładasz sobie problem, którego nie musisz mieć, ponieważ kredyty nie są zapisane w konstytucji jako obowiązek każdego Polaka. może żyć bez nich. I jeszcze nie spotkałem osoby, która by mi powiedziała: "Maćku, żyję bez kredytów i od kiedy tak mam, to moje życie jest w ogóle bez sensu, bardziej stresujące i trudne." Za to spotkałem dużo osób i ja byłem jedną z nich, które mówiły: "Mam kredyty i przez to moje życie jest gorsze. Stresuje mnie rata, stresują mnie koszty, stresują mnie stopy procentowe. Tacy ludzie jakoś są i jest ich dużo. Nie bądź jednym z nich. Spłać kredyty, nie bierz nowych i zobaczysz, że nie trzeba sobie dokładać w życiu problemów.
Dziewięć. Duma i racja, a potem kłótnie, rozpady związków, rozpady spółek, rozpady biznesów i tak dalej, bo ty wiesz najlepiej, bo ty musisz mieć rację, bo ty po prostu wiesz. Ty generalnie ty wiesz, inni myślą i uważają, a ty wiesz. No i to jest problem, ponieważ można mieć tak jak w biznesie się mówi, że albo mieć rację, albo mieć pieniądze. Tak jak ja mam rację, że oglądanie szortów jest głupie i tiktoków, ale chcę też mieć pieniądze, więc nagrywam takie rzeczy, bo tam są ludzie. No i tyle. Ja mogę się obrażać na świat, że tam są ludzie, zamiast oglądać dłuższe rzeczy i czytać książki w tym czasie. No ale mogę się też nie obrażać i stwierdzać, no tak jest, więc nie będę mieć racji, będę mieć pieniądze i będę na tych szortach. I tak jest generalnie ze wszystkim. rozmawiasz z mężem, żoną i też wybierasz, czy chcesz mieć rację, czy fajny związek. Tak, bo czasem trzeba odpuścić rację. Czasem nawet jak masz rację, to musisz zrezygnować z jej posiadania po to, żeby załagodzić konflikt. A w biznesie, jak często tak się robi? Tak, rozstajesz się z pracownikiem. No i najchętniej to byś naowiadał całemu światu, że on cię okradał, bo tak było. Ale wiesz, że jesteś profesjonalny i że to nigdy nie działa dla niczyjego dobra. Więc po prostu piszecie oświadczenie, że za obopólną zgodą pracownik odchodzi i życzymy sobie wszyscy nawzajem wszystkiego dobrego, a w głowie masz, a to złodziej. On mi ukradł normalnie 100 000 z firmy. No posadzić go i tak dalej. Ale rację zostawmy na bok. Ja wiem, że to jest super trudna sprawa. ale jednak mądra i skupmy się na tym, żeby mieć dobre związki, dobre relacje i po prostu dobrą atmosferę. A jeżeli już chcesz czytać książki, to przypominam, tudzież informuję, że mamy na ekspertiacom.pl plie potężne premiery. Fabryka idiotów to jest książka o tym, co ludzie robią źle, co ludzie robią głupio i przez co sami sobie robią problemy. A jej wysokość samoocena, jak sama nazwa wskazuje, to jest książka o tym, jak bardziej wierzyć w siebie, jak robić małe eksperymenty na swoim życiu, które dowodzą, że jednak jesteś fajną osobą. Napisał to mój brat. Także zapraszam cię na ektia.com.pl po te oto książki.
10. brak uczciwości, czyli nie stawiasz na bazowe wartości pod tytułem będę uczciwy, będę fajny, będę w porządku, a potem same problemy z tego wynikają. Tak, bo w związkach no to żona wyjechała na delegację, no to Franek poszedł na balety i nie wiadomo co tam zrobił w biznesie, no to wspólnik nie patrzył, no to się go trochę tam przycwaniaczyło, klienci czegoś nie wiedzą, no to ich tam oszukasz też na czymś. Może to i prowadzi do jakichś krótkotrwałych, krótkotrwałych zysków, tudzież przyjemności, ale długofalowo komplikuje ci to życie. Mało tego, to jest w ogóle najciekawsze jak to jest, że ludzie przepraszają za w większości przypadków dopiero jak są przyłapani. W lutym była olimpiada w Mediolanie i tam jakiś Norweg wygrał brązowy medal i on udzielając wywiadu powiedział, że ja nie będę opowiadać jak to jest brązowy medal mieć, tylko chciałem wykorzystać ten moment sławy telewizyjnej na przeproszenie mojej ukochanej dziewczyny, która jest miłością mojego życia, ale ja ją zdradziłem i mnie zostawiła i już nie jesteśmy razem. A to było piękne pół roku i tak dalej, ale po trzech miesiącach no to poszedłem w tany i mam nadzieję, że jak zobaczy to w telewizji to teraz wybaczy. Ja się pytam po pierwsze jak znalazł miłość swojego życia to po trzech miesiącach już ją zdradza. Fajna miłość życia. Ale po drugie ja się pytam to czemu później jak to wyszło to przeprasza? Czemu nie przeprosił jak to zrobił? Tak wrócił do domu i stwierdził: "Jestem zły, przeproszę i tak dalej". Nie, dopiero jak się zorientowała, to wtedy przeprosił. I tak jest generalnie w 90% przypadków. Ludzie przepraszają nie dlatego, że zmądrzeli, że zrobili coś złego, tylko dlatego, że ktoś ich przyczaił. Tak, ktoś wrócił wcześniej z pracy i zauważył, co mąż, żona robi. Ktoś wrócił wcześniej do firmy albo sprawdził audyty i się okazało, że ktoś cwaniaczy na numerkach i wtedy to nagle przepraszają. A co gdyby być fajną osobą? Gdybyś zdecydował, zdecydowała, że będziesz w porządku, że można być mężem, który nigdy nie zdradza, żoną, która nigdy nie zdradza, że można być wspólnikiem, który nie oszukuje wspólników? Że można być przedsiębiorcą, który nie oszukuje klientów, tylko robi rzeczy dobre, że można być y pracownikiem, który nie oszukuje swojego szefa. Wiesz, oprócz tego, że będzie ci się milej generalnie y żyło, to wiesz ile problemów ci to skasuje z głowy? Jakieś rzeczy, które dzisiaj nawet nie generują konsekwencji, ale prędzej czy później zaczną. I po co to? Po co to? Nikomu to nie robi dobrze, wszystkim szkodzi. Długofalowo psuje krew i życie. Odpuść sobie, postaw na tradycyjne wartości pod tytułem Będę w porządku człowiekiem i tyle. Zapraszam cię też na expertianaturals.pl po nasze przebadane suplementy diety z czystym składem. Mamy już ponad 20 produktów w tym momencie. Sam je zażywam, bo te dwie paczki Omegi tak naprawdę to ja dla siebie dzisiaj właśnie spakowałem już i zaraz je biorę do domu i będę żryć. Także wpadaj na ekspertę naturals.pl. Mamy dla ciebie całkiem sporą dawkę dobrych suplementów.
11. Nieskupianie się na pareto, czyli na tych 20% rzeczy, które generują 80% rezultatów, tylko robienie wszystkiego, dodawanie w nieskończoność, tu dodam, tam zrobię i tak dalej. Przykład w biznesie. Zamiast zdiagnozować, co w twoim biznesie daje zysk, to się robi wszystko. Na przykład ja bym chciał pogadać z jakimiś ludźmi z korporacji, no albo z takiej średniej firmy polskiej, żeby mi dali dowody, co im dają kole, bo ja robię od 20 lat firmy bez coli. W sensie no dwa kole może rocznie robimy, jak jest jakiś, nie wiem, zewnętrzny dostawca, jakąś agencję brandingową wynajmujemy, no i oni tak pracują, no i nie pogadasz, no to wtedy spoko. Natomiast to są ze dwa rocznie, ale są takie firmy, które zaczynają w ogóle tydzień od cola i teraz call, odpalają jakieś tam zoomy, mity, nie wiadomo co i gadają przez godzinę i tam 15 osób siedzi. Ja chcę mieć dowody naukowe. Pokaż mi jakieś liczby, że ktoś to mierzył, że jak zaczęliśmy robić kole, to nam obrót skoczył o 23%, a jak nie robiliśmy coli, to było gorzej i tak dalej. Jak zaczęliśmy robić kole, to motywacja pracowników zbadana jakimś formularzem wzrosła o 44%. A jak przestaliśmy to nagle nikt nic nie robi. Daj dowody. Mam wrażenie, że ludzie robią wszystko dlatego, że robią tak kolej godzinę siedzi 15 osób, 15 roboczo godzin straconych na gadanie o niczym coś. I czemu w ogóle call trwa konkretną ilość czasu? Także w naszej firmie robimy kole 45 minutowe, a co jak macie sprawę, która zajmuje 7 minut, to co to potem siedzicie przez 38 minut i pierdzicie w fotele czy co? z bez sensu albo 73 narzędzia do produktywności u nas w firmie to mamy Trelo Notion Asane i mamy jeszcze baseecampa i jeszcze tu me się synchronizuje a w ogóle to mamy jeszcze narzędzie AI które z nami siedzi na tych colach i które robi podsumowanie z tych coli a na tego cola to się trzeba przygotować robiąc PDFa albo jakieś powerpointy i siedzą i przygotowują się do cola, potem robią cola, potem robią podsumowanie cola. A ja się pytam: "A kiedy wy pracujecie? Kiedy wy zarabiacie pieniądze, kiedy wy szukacie klientów, kiedy wy robicie produkt, bzdury. Takie dodawanie w nieskończoność, żeby to było skomplikowane bez sensu. Mówię ci, ja robię firmę bez coli. Robię firmę bez używania telefonu do dzwonienia. Kumasz to? Od lat tak naprawdę jak już do mnie ktoś dzwoni raz na dwa miesiące, trzy pewnie, to to znaczy, że to jest pożar, mega pożar. Tak, że to jest coś się ostro dzieje, a tak to nie. Tak to jedziemy sobie na signalu. Mamy na to konkretne godziny i godziny zakazu, kiedy nie wolno się nagrywać, chyba że jest pożar i tak dalej. Jakoś to od 20 lat działa, nic się nie rozwala, wszystko funkcjonuje. Nie mamy też biura, nie mamy też pracowników na miejscu, ponieważ wolimy zatrudniać talenty najlepsze, które znajdziemy na całym świecie, choćby byli w Indonezji i mamy takich ludzi i nie komplikujemy sobie życia. Po co to dodawać tu slajdy 60 slajdów, żeby z kimś pogadać, z kolegą z pracy? To nie można po prostu pogadać i powiedzieć: "słuchaj, zróbmy to tak albo zróbmy to inaczej, albo przetestujmy to". Nie musisz mieć na to siedem slajdów, żeby to udowodnić, że warto. Bez sensu. A w zdrowiu to samo. To nie może być takie proste, że trzeba się wyspać to co najmniej 8 godzin, że trzeba jeść produkty bio, a nie jakieś rzeczy, które mają 70 elementów w składzie i bo to, bo to droższe bio i tak i że do tego trzeba ćwiczyć, tak? Czyli robić te 10, 12 000 kroków dziennie i najlepiej jeszcze z cztery, pięć jakiś treningów dodatkowych sobie dodać. Czy to będzie joga, czy siłownia, co kto tam lubi, baseny, obojętnie. To by było kurczę za proste. Nie, nie, nie. Ja zrobię tak, że ja będę nie dosypiać, będę spać 6 godzin, z rana zjem batonik, ale w zamian to ja potem wskoczę pod zimny prysznic, a prosto z niego na saunę, a potem w weekend to ja wydam 5000, żeby pojechać na retreat z jogą w górach po cholerę. i potem jeszcze plus godzinę dziennie w apce do medytacji. Te wszystkie detale to one mają sens dopiero w momencie jak zrobisz trzy podstawowe rzeczy w zdrowiu: sen, biedzenie i trening. Bez tych trzech rzeczy dodawanie czegokolwiek nie ma sensu. Mało tego, jest wręcz niebezpieczne, bo możesz się okłamywać, że robisz coś dla siebie, tak? Czyli nie śpisz, więc później w dzień jesteś turbo zestresowany, a potem wchodzisz pod zimny prysznic i se mówisz: "O, przynajmniej sobie". Nie, nie pomagasz sobie, tylko szkodzisz, bo zimny prysznic to jest stres dla organizmu. Więc zimnych pryszniców nie powinien brać ktoś, kto ma zestresowany już organizm, na przykład brakiem snu. Więc widzisz, sami sobie komplikujemy, a potem ja to nie mam na nic czasu, bo tu muszę na retreat z jogą na weekend, więc nie mam czasu dla żony, męża. tu z kolei wieczorem, no to pogadałbym z dziećmi, no ale muszę dzisiaj jeszcze nie odhaczyłem, że medytacje w apce, potem to, potem tamto, siamto, sramto. A wystarczyło się wyspać, dobrze zjeść i poćwiczyć. Nie ma co dodawać nieskończoność, bo czasem prawdziwym rozwiązaniem jest odjęcie.
12. Zgadzasz się na wszystko. Jesteś takim jezmenem. Ktoś mówi: "Słuchaj, pomógłbyś mi z tym albo słuchaj, spotkajmy się wtedy, a ty wcale się z nim na przykład nie chcesz spotkać, albo widzieliście się tydzień temu i nie masz potrzeby, żeby spotkać się ponownie". Albo ktoś mówi: "A pomógłbyś mi tu z warsztatem, a zrobiłbyś mi strych, a pomógłbyś mi z autem. A ogarnąłbyś to, a pójdziesz ze mną tam, bo sam się boję. A zrobisz to, a zrobisz tamto, a ty tak jest, dajesz, róbmy to, róbmy tamto, a pracownicy przychodzą: "A może taki projekt odpalmy? A może zwiększmy to, a może dodajmy to?" A ty się na wszystko zgadzasz. I w którymś momencie się okazuje, że to twoje bycie jest menem, które wynika nie wiadomo z czego. Z tego, że co? Ty nie wiesz czego chcesz od życia czy co? Czy nie zastanawiasz się nad tym? Może o to chodzi. Tak? Czyli nawet jak sobie wypisałeś jakieś tam cele noworoczne czy jakieś kwartalne czy inne, to potem to ignorujesz, nie patrzysz na to, nie zastanawiasz się przez pryzmat tego, że dobra, ty stawiasz teraz na to, że chciałeś chodzić na siłownię, spać więcej i jeść bio, a ktoś ci proponuje wyjazd na Kili Mandjaro. I ty tego nie miałeś w planie. Wi se myyślisz, no ale on proponuje, brzmi ciekawie, zróbmy to. A potem drugi proponuje piąteczek z alkoholem. I ty miałeś w planie właśnie zadbać bardziej o zdrowie i się wyspać w końcu po całym tygodniu niespania się w końcu w piątek wyspać. A wiesz, że po alkoholu się nie śpi, nawet jak się wydaje, że się śpi. No i co? No ale no chłopaki chcą pić. No to co to ja odmówię? No jak to tak? No więc pytam, czym czyim życiem ty żyjesz? Bo ja nie wątpi. że każdy człowiek, który cię otacza, ma jakiś plan i pomysł na ciebie, ale twój czas jest ograniczony. Każdy z nas żyje już wystarczająco szybkim życiem. To tam się już za dużo dzieje. Tak. I dodawanie sobie przez brak asertywności, bo ja się zgodzę, bo ja każdemu pomogę, bo ja wszystkim chcę dobrze, doprowadzi do tego, że tobie będzie źle, a tego byśmy nie chcieli. Więc przestańmy sobie komplikować życie, zgadzając się na wszystko. Wejdź też na instytut lingwistyki.pl, pl, bo tam mamy dla ciebie 15 kursów językowych z platformą, z dostępem na 5 lat, z aplikacją, z setkami nagrań prawdziwych obcokrajowców, mnóstwo fajnej wiedzy i możliwość nauczenia się języka nawet w trzy miesiące, jeżeli porządnie do tego przysiądziesz. A jeżeli mniej porządnie, no to trochę dłużej, ale tak czy siak przez dobrą zabawę i szybki rozwój. instytut lingwistyki.pl
13. Szukanie sobie chorób i problemów z samym sobą. W naszej cywilizacji, w naszych czasach ludzie myślą o sobie tak często jak nigdy w historii. Robią sobie quizy, testy, sprawdzają czy nie mają ADHD, czy nie mają autyzmu i tak dalej. Kiedyś to było tak, że każde schorzenie to było konkret, tak? Czyli jak ktoś miał ADHD, no to to był ktoś, kto rzucał w nauczyciela doniczką, nie? Więc było widać, że coś tam jest. Jak ktoś miał autyzm, to wchodził pod stół i się nie odzywał, więc było widać, że coś jest. Natomiast czytałem w zeszłym tygodniu artykuł, który twierdził, że wychodzi na to, że 23% Polaków, czyli co czwarty praktycznie ma PTSD, czyli zespół stresu pourazowego. Ja poznałem raz osobę z prawdziwym PTSD, która wróciła z wojny i ona jak do ciebie mówiła, to mówiła normalnie, a nagle się zawieszała i przez minutę patrzyła w ścianę i ty mogłeś mu machać przed oczami i się nie dało i on siedział i nagle się znowu włączał i gadał. I to jest PTSD. Takie PTSD to ja rozumiem. Tak, ale chodzi o to, to jest teraz teoria spiskowa, więc nie musisz się zgadzać. No ale ja jednak byłbym otwarty na to, że w świecie jest pełno interesów i że jak mamy lek na DHD, który fajnie działa u tych, którzy naprawdę muszą i mamy lek na jakieś tam różne specyfiki, autyzm, które pomagają, no nie leczą, no ale jakoś tam pomagają i mamy coś na PTSD i tak dalej. Generalnie mamy różne rzeczy, które mniej lub bardziej działają. to fajnie by było mieć więcej klientów na już gotowy produkt. Tak? Czyli zróbmy spektrum autyzmu, czyli no czasem wolisz być sam. Wolisz? Tak. Ja też. Wiesz co to oznacza? Oczywiście trochę przekoloryzowuje, no ale niejeden by już powiedział, że to jest spektrum autyzmu. M. Tu coś jest. A jak nie autyzm, to czekaj, może Aspergera ci przepiszemy. To to jest takie dobre, bo to albo taki borderline. Borderline to jest fajne, bo to jest nijak nieudowadnialne. Zresztą swoją drogą ADHD też jest ciekawe, bo przecież ADHD to podobno jest mieszanka 8000 genów. A o ile mam kilkanaście osób, które z uporem maniaka twierdzą, że mają ADHD, bo byli zdiagnozowani. Ja na przykład też mam, no i co? W tym jeden człowiek, który jest spokojniejszy od drzewa, ale mu powiedzieli, że ma ADHD, to ja spytałem: "No to mieliście badania genów? Ktoś wam badał te 8000 genów? Gdzie, gdzie tak można zrobić? A oni: "Nie, nie mieliśmy tych badań". Aha, czyli psycholog za pomocą testu, który się tam nazywa Diva 5 czy coś tam, on zajrzał wam w geny. No to jest talent. To jest talent. Może też raka będzie przewidywał, skoro on już tam genetycznie tak ogarnięty, że oczami w geny patrzy. Więc ja nie mówię, że tych problemów nie ma i że nie ma ludzi, którzy na to cierpią. Bardzo poważne rzeczy. Tak, ale jeżeli ty wstaniesz rano lewą nogą i stwierdzisz, że to, że dzisiaj ci przykro, to dowodzi ostatecznie depresji, to ja bym był ostrożny. Tak, bo depresja to jest poważna choroba. Ktoś przez dwa tygodnie musi bez przerwy praktycznie myśleć o tym, że życie jest do bani i nawet mieć straszne myśli z tym związane na temat tego, czy w ogóle warto takie życie kontynuować. Wtedy mamy hardcore, wtedy trzeba robić wszystko. Tak szybko na terapię, po pomoc, albo nawet jak trzeba, to tabletka, jak najbardziej. Natomiast jak już zaraz będziemy wymyślać spektrum depresji, bo komuś smutno, spektrum autyzmu, bo ktoś czasem woli być sam, spektrum ADHD, bo ktoś ma cztery pasje zamiast jednej i tak dalej i każdemu będziemy wciskać na to rozwiązanie w postaci oczywiście tabletki, którą trzeba brać w nieskończoność, to ja to ciężko widzę. to sami sobie komplikujemy życie myśląc o sobie za dużo i potem człowiek myśli ty a może faktycznie jak miałem 7 lat to co się wtedy wydarzyło że nie wiem no tam na przykład przy tym artykule o PTSD to było że wielu Polaków miało rodziców alkoholików i tak dalej no i do tej pory większość z nich żyło z tym całkiem spoko, nie? pracują, mają związki i tak dalej. A teraz tak zaczną myśleć, że kurczę, faktycznie jak tak o tym pomyślę, to to było straszne. To wtedy jak ten ojciec albo ta matka przychodzili tacy nawaleni i krzyczeli na samą myśl mi niedobrze. Ja muszę iść na terapię. Jeszcze 10 minut temu to on nie wiedział w ogóle, bo już nie pamiętał, że to było 50 lat temu, ale teraz nagle odkrył, że to jednak jest znowu problem. I znowu ja nie mówię, że dla kogoś nie jest, że ktoś nie ma takiej traumy. Na pewno wiele osób ma różne traumy, które im utrudniają życie jak cholera. Ja tylko sugeruję, że to jest 10%, a 90% to jest cały nowy trend wmawiania ludziom różnych problemów po to, żeby później te problemy leczyć.
14. komplikujesz sobie życie zakładając, że będzie łatwo, bo czytałeś jakieś książki Paulo Coelio, który tam powiedział, że yyy jak czegoś gorąco pragniesz, to cały świat się sprzymierza, żeby ci w tym pomóc i tak dalej. To jest kłamstwo, to jest bzdura, to jest fikcja, to może miło brzmi, to jest sympatyczne w książce. Sobie tak czytasz taką książkę, pijesz sobie herbatkę, taki masz szaliczek nałożony i tak dalej i wtedy to jest takie: "O, no fajnie, świat sprzyja", ale świat nie sprzyja. Kumasz to? Chcesz być zdrowy, a wstajesz i chcesz batona? I co to jest za sprzyjanie? To jest to teraz na tym polega, żeby stwierdzić, dobra, ja się nie poddam, nie dam się wstrętnemu batonowi, dam się Brukselce i brokułowi. Fajne mi sprzyjanie, to jest droga pod górę. Potem idziesz do roboty i się okazuje, że nie ma nowych klientów. Nie, nie przyszli, nie przyszli. A ty chciałeś, masz nowy produkt. Wszyscy go mieli chcieć, a oni go nie chcą i teraz trzeba im to sprzedać. Tak, czyli trzeba wymyślić w ogóle sprzedaż, marketing to pod górę, a potem fakturę trzeba rozliczać w KSEW. A ty nie chcesz. Ja chciałbym, żeby świat sprzymierzył się w likwidacji KSFu, ale urząd mówi: "Pałuj się, świat nie ma znaczenia. My mamy znaczenie, my tu rządzimy i my będziemy ci robić ksew i będziesz wypełniać kwity w ksfie i pałuj się. Nie masz nic do gadania. Potem chcesz zbudować fajny związek" i się okazuje, że to nie jest tak, że o kurczę, tu się czasem pokócicie, to trzeba czasem właśnie ustąpić i tak dalej. Nie mieć dumy, tu trzeba czasem poawanturować się albo czasem mieć ciche dni, albo czasem znaleźć jakieś inne rozwiązanie i tak dalej i tak dalej. A niektóre związki to generalnie są tylko po to, żeby były jakiś czas, rozwinęły obie strony, a potem się rozpadły. No tak też w życiu bywa. No to fajne mi przymierzanie się świata. Chcesz być zdrowy i szczupły, to trzeba iść na trening. A to się nie chce. To się nie jasne czasem dobra będzie raz ten dzień na pół roku, że wstajesz, mówisz: "Dobra, dziś jestem Rocky, dziś idę, idziesz albo biegasz albo idziesz na siłownię, jest power". Ale to się rzadko zdarza. Zazwyczaj to jest tak, że kurczę, no chodzę już niby trzeci rok na te treningi, już to powinno samo wchodzić, a dalej kolejnego ranka przy poniedziałku trzeba pomyśleć, że dobra, nie chce mi się, ale i tak zrobię, bo chcę być zdrowy, chcę się spocić, trudno. Tak to jest ułożone. Więc gdy czegokolwiek chcesz, czy to są pieniądze, związek dobry, czy zdrowie, czy cokolwiek innego, co uważasz za ważne, to wchodzisz na ring, bijesz się z życiem, życie ci cały czas kłody sypie pod nogi. Jak się poddasz, to się poddasz, ale jak się nie poddasz, to w którymś momencie, dużo później niż się spodziewałeś i po wielu trudach, których nie założyłeś nawet, w końcu osiągasz i to tylko część rzeczy, które sobie zaplanowałeś. Witaj w życiu.
15. Kupujesz wszystko kiedy tylko chcesz, nie kiedy potrzebujesz, a potem narzekasz, że za dużo czasu na sprzątanie ci schodzi, że za dużo czasu na naprawy i tak dalej. E to przerabiali wszyscy w takim ekstremalnym przykładzie, którzy kupują sportowe auta. Tak, kupi se taki Ferrari Lambo, potem się okazuje, że w tym się silnik psuje jakoś dziwnie często, że to ciągle trzeba serwisować, że to coś nie gra i tak dalej, ale ma jedno auto więcej tak naprawdę, więc w ogóle jest to problem. Oczywiście część rzeczy można zlecać i tak dalej, ale to zawsze coś jest. Natomiast bądźmy bardziej bardziej teraz przyziemni. Kupujesz dodatkowy sprzęt kolejny. A dobra, to mi się przyda. Air fryer mi się przyda. Przyda mi się jakaś dodatkowa jeszcze frytkownica. Przyda mi się Thermomiks, przyda mi się to i masz 17 sprzętów nagle w samej kuchni, z których każdy służy do
jednej rzeczy. W tym masz obieraczkę do bananów y jednoręczną za to, i nagle się okazuje, że to się tam kurzy, że większości z tych rzeczy nie używasz, że jeden z tych sprzętów albo dwa wystarczyłyby do większości z tych rzeczy.
Potem masz syf w domu, więc nie chce ci się nawet siedzieć w tym domu. Patrzysz na to i ci to w ogóle układ nerwowy rozsadza. Potem to trzeba odkurzyć przy sobocie, więc masz 100 razy więcej odkurzania. Potem przez to, że masz tyle różnych kolorowych skarpet, to pierwsze 5 minut dnia spędzasz na szukaniu skarpety do pary.
Kumasz to? Wiesz, co ja mam? Ja mam skarpetki na przykład z kaczuszką teraz i takich skarpet mam kilka par. Potem mam w innym kolorze czerwonym skarpetki z liskiem i jeszcze mam w kolorze fioletowym skarpetki z tukanem. I każdej z tych trzech rodzajów mam po 7 do 10 par. I dzięki temu, jak otwieram szafkę ze skarpetkami, to jak widzę, że jest fioletowe, to jest tukan, czyli potrzebuję drugie fioletowe, i kosztuje to mnie ćwierć sekundy, żeby to znaleźć.
Tak samo, jak mam ciuchy, to mam y koszulki, t-shirty, bluzy i buty nawet. Wszystko w konkretnej gamorystycznej. Tak, są białe, czarne, niebieskie i lekko czerwone. I nagle się okazuje, że wszystko, co ja wylosuję, będzie do siebie nawzajem pasowało. Wszystko, po prostu, każda z tych rzeczy nawzajem do siebie będzie pasowała. Więc mogę wziąć pierwszą z brzegu koszulkę, do tego pierwszą bluzę, pierwsze gacie i wszystko się zgadza.
A jak ktoś teraz ma takie: a dziś mi się podoba zielone, jutro żółte, pojutrze brązowe i tak dalej, ma taką szafę, 500 różnych rzeczy, to potem rano ten człowiek siedzi, 15 minut kombinuje, już jest zmęczony, jeszcze do roboty nie wyszedł, a już mu się nie chce, bo wybrał gacie. Sami to sobie robimy, sami sobie komplikujemy, a można to naprawdę fajnie uprościć.
16. Nie dajesz sobie ciszy nigdy, a potem narzekasz, że jesteś zestresowany. Czyli jedziesz autem, to musi być muzyka, musi być podcast. Idziesz na spacer, to musi coś być na słuchawkach, musi się coś dziać. Siedzisz na kiblu, no to szorty albo TikToki i tak dalej. Czyli nie ma żadnego momentu, że patrzysz po prostu w ścianę albo patrzysz na drzewa, na ptaszki fruwające, albo że jedziesz autem i tylko jedziesz. Przetestuj to i się okaże, że wieczorem i przez to też rano będziesz znacznie mniej zestresowany i będziesz czuć się lepiej. Będziesz zdrowszy i nagle życie będzie prostsze, mimo że nic innego się w nim nie zmieni. Magia.
sprawdź 17.
Kładziesz się za późno, bo Netflix, bo coś tam, bo chcesz wykorzystać każdą wolną chwilę, bo ty będziesz pracować do późnej nocy, bo dzięki temu zarobisz miliony, a potem wstajesz niewyspany i do tego zestresowany, ponieważ zamiast wstać normalnie, naturalnie, czyli jak wiesz, że masz wstać o 6:00, 7:00, 8:00, obojętnie tam, to kładziesz się tak wcześnie, że wstaniesz przed budzikiem, i to jest zdrowe, i tak powinno być generalnie.
Natomiast, jak wstajesz, bo cię budzik budzi, to dowodzi dwóch rzeczy. Znaczy, to są dwa wnioski. Pierwszy jest taki, że wstajesz, że poszedłeś spać za późno. No bo skoro twój organizm sam nie wstał, to coś jest nie tak. Tak? To znaczy, że nie jest jeszcze wypoczęty, skoro musimy go gwałcić budzikiem. A po drugie, od razu masz turbokortyzol i stres z rana, bo te budziki są takie, że w środku fazy REM ty śnisz o ptaszkach na łące i tak dalej, a tu nagle: Ale kto to zrobił? Ty potem oczywiście narzekasz: nigdy się nie można wyspać. Tu, tu, tamto, a tamto, ale kto siedział wieczorem na Netflixie? Kto wieczorem chciał jeszcze coś dorobić, jeszcze jednego maila? To my robimy sami sobie. To nam z zewnątrz nie przyszło.
I 18. Szukanie w życiu tylko pozytywnych emocji. Czyli ja robię w życiu tak, żeby się nigdy nie zestresować. Czyli jeżeli coś generuje we mnie złe emocje, to pewnie znak od świata, że świat nie chce, żebym to robił. Czyli na przykład, jak ja mam nagrać taki odcinek, to mam wcześniej zawsze stres, tak? Bo sprzęt podłączyć, bo zrobić i tak dalej. Jeszcze powiedzieć w miarę z sensem. No to zawsze generalnie to się komuś może nie spodobać, ktoś to może źle odebrać, ktoś może komuś to może nie pomóc na przykład, tylko jeszcze, nie daj Boże, zaszkodzić i tak dalej, bo coś źle powiem. Jest stres, no to pewnie świat daje mi do zrozumienia, że powinienem tego nie nagrywać. Albo ktoś chce wyjść na scenę, no ale wtedy się stresuje. No to pewnie sekret mówi mu, że nie powinien tego robić. Albo, no skoro jestem w takim wieku, jakim jestem i powinienem się częściej badać, no ale mam złe emocje, to pewnie to jest dowód, że nie powinienem tam iść i nie zrobię se badań krwi albo jakieś innej gastroskopii, jak ktoś potrzebuje, i tak dalej. No bo to generuje złe emocje. Przecież to są bzdury. Kumasz to, że my mamy złe emocje nie od wczoraj, tylko od 300 000 lat jako Homo sapiens? Wyobrażasz sobie, że ewolucja nie zauważyłaby, że złe emocje są złe, niekorzystne, i dalej je trzyma na hama?
No nie działają. Są ewolucyjnie bezsensowne. Ten cały strach, ten lęk, te ten smutek, to wkurzenie, to wszystko jest bez sensu. No ale nie usunę, no bo ewolucja wzięła wolne i nie wyspała się, więc ona dziś nie pracuje. No hello.
Jeśli przez 300 000 lat dalej te emocje są podtrzymywane w każdym kolejnym pokoleniu i w każdym kolejnym tysiącleciu, to znaczy, że widocznie one po coś są, że one są częścią życia, że dzięki strachowi pewnych rzeczy nie robimy, na pewne rzeczy lepiej się przygotowujemy, dzięki złości pewne rzeczy bierzemy na klatę, które normalnie by nas rozłożyły.
Dzięki smutkowi wyciągamy jakieś wnioski i myślimy nad tym, co dla nas jest naprawdę ważne, i tak dalej, i tak dalej. Te emocje są częścią życia. Jak będziesz oczekiwać, że twoje życie ma być pełne pozytywnych emocji, bo tak pisali w sekrecie, to po prostu rozwalisz się o ścianę, bo życie takie nie jest. Halo? Nie jest.
Więc komplikujemy sobie sami życie, wierząc w jakieś bzdury i przez to stresując się znacznie bardziej. No bo jeżeli ja wiem, że dzisiaj jeszcze po tej nagrywce wydarzą się trzy rzeczy, których o których jeszcze nie wiem, ale mnie wkurzą, to ja będę gotowy. One się później wydarzą. Ja mówię: "Aha, dobra, wkurzenie numer jeden, spoko." A jakbym zakładał, że do wieczora ciśniemy i wszystko będzie mi sprzyjało, i będzie cały czas będę się dobrze czuć w ogóle przy tym, no to potem bym usiadł, stwierdził: "O kurczę, a jednak jestem wkurzony, to coś tu nie gra. To może ze mną coś jest nie tak". Matko Boska, co za bzdury!
Także nie wmawiajmy sobie, że świat jest w 100% oparty na dobrych emocjach, bo gdyby tak było, to ewolucja już dawno skasowałaby te złe.
I już to było to 18 sposobów na to, żeby przestać uprzykrzać sobie życie. Zostawmy życiu uprzykrzanie nam życia. Tak i tak tyle różnych komplikacji nam jeszcze przyjdzie, że wystarczy. Nie musimy sami sobie dokładać do pieca.
Napisz w komentarzu, co byś jeszcze dodał. Jak jeszcze zauważyłeś, że albo ty, albo twoi znajomi, albo ja... Uprzykrzamy sobie życie i sami sobie dodajemy komplikacji. A ja przypominam, że na ektiacom.pl mamy dwie premiery, w tym książka mojego brata: Jej wysokość, samoocena. Z kolei na instytut lingwistyki.pl masz 15 naszych kursów językowych. Dla każdego coś miłego, a na ekpertanaturals.pl masz przebadane suplementy diety z czystym składem, więc zapraszam cię tam, subskrybuj i napisz też proszę w komentarzu, czy taka forma krótsza, szybsza i bardziej konkretna jest dla ciebie lepsza, bo krótsza, czy gorsza, bo nie jest wszystko głębiej wyjaśnione. Ciekawi mnie po prostu, jak to siądzie i czy nagrywać dla was w ten sposób.
Wszystkiego dobrego. Cześć.