Transcription
Czy kiedykolwiek próbowałeś zapraszać kogoś do MLM i czułeś, że to kompletnie nie działa, że druga osoba natychmiast się zamyka albo jeszcze gorzej uśmiecha się w taki dziwny sposób robiąc misia, a potem znika na zawsze?
Zapraszanie to jest umiejętność, której nikt nie uczy w szkole. A szkoda, bo to jest zdolność do zapraszania ludzi, czy to do MLM, czy to do innych projektów. A może to dosłownie odmienić życie finansowe i zawodowe, twoje czy innych osób.
Uważam, że 95% osób, które zaczynają w marketingu sieciowym robi dokładnie te same błędy na początku. Po pierwsze mówią za dużo i zbyt technicznie. Po drugie zdradzają wszystkie szczegóły już podczas pierwszej rozmowy, która ma być tylko zaproszeniem. Po trzecie, tracą kontrolę nad rozmową. Po czwarte nie potrafią zbudować w sposób skuteczny zaciekawienia. I co najważniejsze, zamiast inspirować, zaczynają sprzedawać.
Dziś pokażę ci jak to zmienić, jak sprawić, żeby ludzie sami chcieli się z tobą spotkać. Zamiast uciekać na samą wzmiankę o biznesie, pokażę ci dokładnie pięć zasad, które zwiększą twoją skuteczność zapraszania o nawet 200-300%. Te zasady wypracowałem przez lata testując je na setkach osób i co najważniejsze, one działają nawet wtedy, gdy ty zaczynasz.
Zanim przejdę do konkretnych technik, zatrzymamy się na chwilę i odpowiedzmy sobie na takie pytanie, dlaczego w ogóle zapraszanie dla nas jest takie trudne? Z mojego doświadczenia wynika, że problem ma trzy główne źródła.
Po pierwsze, większość ludzi po prostu nie wie jak to robić. Brakuje im naturalności, luzu, wyczucia. Te rozmowy są takie sztywne, nienaturalne, a wręcz czasami niezręczne, zarówno dla zapraszającego, jak i samego zaproszonego. Tak.
Po drugie, ludzie często wstydzą się tego, czym się zajmują. I nie chodzi tutaj o to, że robią coś złego, ale boją się najbliższego otoczenia, dokładnie ich opinii. Co inni sobie o nich pomyślą, że MLM to jest coś, yyy, w stylu, że oni wciągają kogoś w jakąś sektę, czy piramidę, czy w ogóle drzewka, krzaczki i tego typu rzeczy. Niestety branża marketingu sieciowego nie zawsze cieszyła się najlepszą opinią. Dlatego ludzie wolą przemilczeć pewne rzeczy niż się tym chwalić.
No i teraz po trzecie, bywa też, że spotykamy osoby pełne entuzjazmu, które właśnie wróciły z konferencji, obejrzały motywujące wideo, spotkały się z liderem i nagle one chcą działać. One mają ogromny zapał. No świetnie, ale jest jeden problem, bo za tym wszystkim nie stoi ani wiedza, ani plan, konkretna strategia. Bardzo łatwo wtedy się wypalić. Wtedy takie osoby próbują zarazić innych tylko i wyłącznie emocjami, bez żadnej logiki, przekazu. No i nieczęsto jest tak, że ktoś uważa, że innym ludziom wyprali im mózg, tak, że że ci ludzie są dziwni, że w ogóle nie chcą mieć nic z tym wspólnego. To już jest standardowy problem. Albo za sztywno, zbyt technicznie i formalnie, albo za bardzo na hura i bez konkretów. No a przecież można inaczej.
Przez lata obserwowałem i testowałem różne podejścia. W końcu ustaliłem pięć zasad, które zmieniają według mnie wszystko, gdy chodzi o zapraszanie ludzi na spotkania biznesowe.
Zasada pierwsza, nigdy, absolutnie nigdy nie łącz produktów z biznesem. To jest absolutna podstawa. Dlaczego? No bo kiedy zapraszasz kogoś na spotkanie biznesowe i jednocześnie wspominasz mu o produktach, on z automatu wrzuca to w mentalną szufladkę pod tytułem: "Tu chodzi o sprzedaż". Rekrutujesz mnie do branży sprzedażowej. Tak, to nie dla mnie, nie czuję się w tym, nie chcę mieć z tym nic wspólnego. To jest klasyka. Więc zamiast mówić: "Chciałbym ci pokazać świetne produkty mojej firmy X Y", możesz powiedzieć to inaczej: "Znalazłem model biznesowy, który pozwala zarabiać dodatkowe pieniądze z wykorzystaniem internetu, ale bez tradycyjnej sprzedaży." Widzisz różnicę? W tym pierwszym przypadku budzisz opór, a w drugim ciekawość.
Teraz przejdźmy do zasady drugiej. Buduj zaciekawienie jak zwiastun dobrego filmu. Twoim celem nie jest prezentacja przez telefon. Twoim celem jest tylko zaciekawić. Mów w takim razie krótko i tajemniczo. Nie zdradzaj wszystkiego. Jak w dobrym trailerze filmowym ludzie mają chcieć dowiedzieć się więcej. Kiedy widzisz zwiastun filmu, czy to pokazuje cały film? Oczywiście, że nie. Pokazuje tylko tyle, żebyś chciał dowiedzieć się więcej.
No i teraz przykład. Znalazłem coś, co w obecnych czasach naprawdę robi różnicę. Rozwiązanie, które może pomóc ludziom wygospodarować nawet kilka godzin tygodniowo. Chciałbym ci o tym opowiedzieć, bo widzę w tym naprawdę mega duży potencjał. Albo inaczej, pracuję nad czymś, co może dać dodatkowy przychód bez zamiany obecnej pracy. To jest branża, która jest sprawdzona, zajmuje się tym już wiele osób i pomyślałem o tobie, bo może chciałbyś zobaczyć, jak to funkcjonuje.
No i zasada numer trzy. Nie bój się pytań. To znak, że już ich masz. Gdy ktoś zadaje pytania, to znaczy, że już masz osiągnięty cel. On jest zainteresowany, więc spokojnie, nie panikuj. Teraz twoje już zadanie jest wykonane. Czas przejść do domknięcia. Ale uwaga, nie odpowiadaj na wszystko. Nie prowadź prezentacji w wiadomości czy przez telefon. Twój cel: spotkanie.
Przykład odpowiedzi na pytanie. Okej, wiesz co? Nie chciałbym teraz przedstawiać ci wszystkich szczegółów przez telefon. Jest tego trochę więcej. Tak, musiałbym usiąść z tobą na spokojnie, wszystko ci wyjaśnić. Umówmy się na spotkanie. Ja wszystko ci opowiem. Jak stoisz z czasem w najbliższym tygodniu? Jestem dostępny na przykład we wtorek lub w czwartek po 18:00. Który dzień bardziej ci pasuje? Tak, wychodzisz z założenia, że ktoś i tak już jest do umówienia. Jak mówi, nie wiem, wtorek czy czwartek, załóżmy czwartek, no to się pytasz: 18:00 czy 19:00? Jedną godzinę możemy się umówić, tak? I już masz cel osiągnięty.
No i teraz zasada numer cztery. Kto pyta, ten prowadzi. Gdy ty odpowiadasz, a druga osoba pyta, tracisz kontrolę nad rozmową. Ona wciąga cię w ciąg kolejnych pytań i w pewnym momencie ta rozmowa idzie w zupełnie innym kierunku niż ten, który jest twoim celem, czyli umówienie spotkania. Dlatego odpowiadaj na pytania najlepiej w pewnym momencie już pytaniem, chcąc umawiać spotkania. Nie mów: "To firma X, zajmujemy się Y", a ty dostaniesz Z. Zamiast tego powiedz inaczej: "Zanim ci powiem więcej, wolisz się spotkać online czy na żywo?" Pamiętaj, kto zadaje pytania, ten prowadzi rozmowę, a ty chcesz być prowadzącym, a nie prowadzonym.
No i zasada numer 5. Konkret. Zawsze domykaj termin. Jak już wspomniałem wcześniej, nie kończ rozmowy ogólnikiem, to zgadzamy się. Tak. Daj konkretne propozycje czasu, daty i miejsca. Czy będzie to spotkanie offline, czy online. Używaj języka domykania. Na przykład: "Jestem dostępny w środę i w czwartek między 17:00 a 18:00. Który dzień jest dla ciebie lepszy?" Okej, super. Czyli mamy czwartek, a godzina 18:00, 19:00, 18:00. Super. No to wyślę ci w takim razie potwierdzenie naszego spotkania." No i zawsze miej przy sobie kalendarz, czy to w telefonie, czy fizyczny. Nie czekaj, aż ktoś da znać, bo wtedy tracisz kontrolę nad procesem. Najlepiej od razu już to zakontraktować i mieć umówione.
I teraz mam dla ciebie taki mały bonusik, czyli to, jak powinien wyglądać taki przykładowy zwiastun. Pamiętaj, że twoje zaproszenie powinno trwać maksymalnie z 20-30 sekund i to, co ono w sobie powinno zawierać, to: po pierwsze, co ciekawego robisz, ale bez szczegółów firmy, produktów i tak dalej. Dwa, jaką konkretną niszę czy problem rozwiązujesz, żeby było tutaj też od razu taki fajny potencjał i popyt. Po trzecie, potencjalną korzyść, którą odbiorca może mieć dla siebie. I po czwarte, zaproszenie do spotkania.
No i teraz przykład. "Mam coś, co pozwala ludziom zyskać nawet trzy godziny tygodniowo i to nie są jakieś aplikacje, tylko konkretne rozwiązania w domu." Albo "To coś, co wielu osobom pozwala odzyskać pewność siebie, a w dłuższej perspektywie wpływa na ich zarobki. Wpadnij zobaczyć, o co chodzi." Albo jeszcze inaczej można powiedzieć: "Działa to, jakbyś miał dodatkowe 6 godzin w tygodniu, a jednocześnie wyglądał lepiej, miał więcej energii i jeszcze z tego zarabiał. Czy byłbyś otwarty, żeby poznać szczegóły?"
Teraz chciałbym trochę powiedzieć o takich zaawansowanych zasadach. No okej. No i teraz, gdy podstawy mamy już za sobą, czas na pięć dodatkowych technik, które mogą diametralnie odmienić twoje wyniki.
Pierwsza to personalizacja. Ludzie chcą czuć się ważni i zauważeni. Zanim zaprosisz kogoś na spotkanie, powiedz tak szczerze, od serducha, dlaczego właśnie do niego dzwonisz, tak, do tej osoby. Powołaj się na jakiś konkret, na charakter tej osoby, sposób działania, coś z przeszłości, doświadczenie, jakąś cechę, którą znasz, tak? I która ta osoba wie, że też tak jest. No i taki przykład: "Ania, zawsze byłaś osobą skrupulatną i odpowiedzialną. Trafił mi się temat, który idealnie pasuje dla takich osób jak ty. Pomyślałem o tobie. Możemy sobie wzajemnie pomóc. Kiedy miałabyś chwilę, żeby pogadać?" To buduje zaufanie i wzmacnia uwagę już na samym starcie.
Druga zasada to jest potwierdzanie spotkań. No bo ludzie żyją w biegu i nawet jeśli się z kimś umawiamy, to warto, naprawdę warto zawsze te spotkania potwierdzać dzień wcześniej. Dzięki temu z mojego doświadczenia może być tak, że 60% spotkań będzie rzeczywiście się odbywało. Tak to zauważyłem. To jest właśnie fascynujące, że nawet jeśli ludzie umówią parę dni do przodu, a my im to przypomnimy, to rzeczywiście 60% spotkań się odbywa, tylko na przykład 40 może odpaść, coś tam, nie wiem, zmienimy termin. Naprawdę to jest bardzo ważne.
Trzecia zasada to kontraktowanie. To jest taka technika, dzięki której osoba deklaruje się, a to działa w pewien sposób psychologicznie. No bo teraz, yyy, podam przykład: "Ania, rozumiem, że jesteś otwarta na poznanie szczegółów." Ania mówi: "Tak, ja, mhm, super." No to umawiamy się tak, jak już rozmawialiśmy, w czwartek, godzina 18:00. Rozumiem, że jesteśmy umówieni na 100%." Takie potwierdzenia kontraktowania powodują, że naprawdę trudno i niezręcznie jest jej później te spotkania przekładać czy odmawiać.
Czwarta zasada to budowanie ważności. Na koniec rozmowy warto podkreślić taką wartość spotkania. Podam przykład: "Razem ze mną będzie osoba, która pomogła już dziesiątkom ludzi. Jest mega konkretna, jest mega godna zaufania, ale przy tym wszystkim trudna do złapania. Udało mi się ją załatwić, żeby była razem z nami, a dzięki temu ty dostaniesz rzetelne informacje z pierwszej ręki." To zwiększa zaangażowanie, nadaje taką wyjątkowość i rangę samemu spotkaniu.
Teraz zasada ostatnia, czyli piąta. Dobór języka do odbiorcy. Nie każdy reaguje na to samo. Inaczej rozmawiasz z młodym studentem, inaczej z mamą dwójki dzieci, a jeszcze inaczej z przedsiębiorcą. Dopasuj język, przykład i formę zaciekawienia do osoby, a nie do schematu. Jeśli kogoś znasz, pokaż mu, że naprawdę go słuchasz i wiesz, co może być dla niego wartościowe.
No i teraz taki może być przykład, nazwijmy to, idealnej rozmowy. "Cześć Marek, co słychać?" No tam sobie rozmawiamy. "Słuchaj Marek, dzwonię do ciebie, bo pracuję teraz nad mega grubym projektem, dla mnie mega ważnym, który pomaga ludziom odzyskać czas i zadbać o siebie. Ale Marek, tu nie chodzi o żadną siłownię czy o suplementy. To coś, co daje ludziom konkretne efekty, a do tego daje im jeszcze możliwość realnego zarabiania. I nie chcę ci teraz wszystkiego tłumaczyć, bo to nie jest rozmowa na telefon. Wolałbym się z tobą spotkać i zobaczyć, kiedy masz chwilę czasu, nie wiem, 30 minut, 40. Ja w tym tygodniu jestem dostępny w środę i w czwartek w godzinach wieczornych. Pasuje ci któryś ten dzień?" Marek mówi: "Nie wiem, środa." "Dobra, no to co? 18:00." "Tak, no to super. To dawaj, spotkajmy się na przykład w tym miejscu i w tym. Albo onlineowo, albo gdzieś tam offlineowo, prawda?" I w ten sposób mamy tutaj to dograne. No to super Marek. To do zobaczenia, widzimy się. No to cześć." I oczywiście zgodnie z zasadami wcześniej jeszcze to spotkanie będziemy potwierdzali.
Teraz chciałbym zrobić takie małe podsumowanie, no bo na koniec wracamy do początku. 95% skuteczności w budowaniu biznesu zależy od twojego nastawienia. Jeśli będziesz pamiętać, jaką wartość niesie marketing sieciowy, jakie daje realne możliwości, jak zmienia życie ludzi, także twoje, to łatwiej ci będzie o tym mówić z przekonaniem, w sposób lekki, naturalny i prosto od serducha. Obserwuj swoje sukcesy, swoich partnerów, ludzi z twojej organizacji. Doceniaj je, analizuj, co oferuje firma i jak ty możesz z tego skorzystać krok po kroku, bo to wszystko naprawdę jest mega w zasięgu ręki.
A pamiętaj też, że niezależnie od tego, kogo zaprosisz, to zawsze to ta osoba podejmuje decyzję, co będzie dalej. Tak? To nie my decydujemy, tylko ona. No i teraz tak, może być tak, że ta osoba zaangażuje się na chwilę. Może być tak, że się w ogóle nie zaangażuje. Może być tak, że ta osoba stanie się twoim liderem. Będziecie długie lata ze sobą współpracować. A może być też tak, że ta osoba będzie tylko pomostem dla ciebie do kolejnych kontaktów i ludzi, których dopiero poznasz, z nimi coś stworzysz, albo może osiągnie większy sukces niż twój. Nigdy tego nie wiesz, nie zakładaj tego z góry też. Tak.
I właśnie dlatego dziel się szansą, a nie oceną. Nie decyduj za kogoś, nie przewiduj, nie naciskaj. Po prostu otwieraj ludziom drzwi. Daj ludziom możliwość, daj ludziom szansę. No jeśli dodasz do tego uśmiech, nawet kiedy dzwonisz przez telefon, bo uwierz mi, zmienia się barwa głosu i to słychać, entuzjazm, który zaraża, tak, pewność siebie, że robisz to z wyboru, a nie z przymusu, to stajesz się osobą autentyczną, a autentyczność przyciąga jak magnes. Dlatego bądź dumny z tego, co robisz. Buduj swój biznes z lekkością i radością i co najważniejsze, duplikuj to podejście w swoim zespole. Dziękuję za obejrzenie tego materiału i do zobaczenia w kolejnych częściach.